Ile wpłacisz do ZUS i ile otrzymasz w zamian?

64

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal – tak można krótko skwitować fenomen polegający na tym, że pracując na etacie nie czujemy kwot, które z naszego wynagrodzenia wędrują do ZUS na przyszłą emeryturę. Większość osób przyzwyczaiła się, że na ich konto wpływa po prostu pensja netto i nie zawraca sobie głowy resztą. Tymczasem ta reszta to…kilkaset tysięcy złotych ciężko zarobionych pieniędzy. Ile otrzymamy w zamian?

Dzisiejszy artykuł przygotował Marcin Zarzecki, którego znacie być może z rewelacyjnego wpisu o najlepszych kartach do zagranicznych płatności. Tym razem Marcin „oswaja ZUS” w bardzo ciekawy i nietypowy sposób, który zdecydowanie skłania do myślenia. Odpowiada mi.in. na takie pytania:

  • Ile pieniędzy wpłacisz do ZUS?
  • Jaka będzie Twoja emerytura?
  • Co wpłynie na jej wysokość?
  • Jak waloryzowane jest konto i subkonto w ZUS?
  • Dlaczego w ZUS nie ma wpłaconych przez nas pieniędzy?
  • Jak sprawdzić przez internet stan swojego konta w ZUS?
  • Jak otrzymać ZUS-bonus?

Oddaję głos Marcinowi i jestem bardzo ciekawy Waszych wrażeń z lektury 🙂

 

Oswajamy ZUS

Wielu z nas ma wyrobione zdanie o Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Wśród opinii można usłyszeć np. takie: „Panie, całe życie pracowałem i płaciłem składki, a emerytura taka niska” albo „Pani kochana, to z naszych emerytur te wszystkie auta i siedziby”. Inne często spotykane – „W ZUS-ie nie ma prawdziwych pieniędzy, a wszystkie zapisy na indywidualnych kontach są wirtualne” albo „Przecież każdy wie, że to musi runąć”. Są też i opinie pozytywne: „W ZUS-ie pieniądze gwarantowane są przez państwo” albo „Ja już wolę odkładać w ZUS-ie niż w niejasnym OFE”.

Chcę Wam przedstawić garść prawdziwych i konkretnych informacji, jak ten ZUS właściwie działa, a także jak można ten system nieco „oswoić” i polegać bardziej na swoich własnych sądach, a nie obiegowych opiniach.

WAŻNE ZAŁOŻENIA:

  • Artykuł pisany jest pod kątem osoby pracującej na etacie
  • W artykule nie dyskutujemy nad wyborem ZUS vs. OFE – to jest osobny temat, poruszany już zresztą na blogu. Rozmawiamy tylko o ubezpieczeniu emerytalnym w ZUS. Wyliczenia będą często uproszczone, ale nie wypaczą one sensu zagadnienia

 

Jaka będzie moja emerytura z ZUS?

W mediach często słychać opinię, że emerytury z ZUS-u będą alarmująco niskie. Często jako jednego z winnych podaje się sam ZUS, choć oczywiście powody demograficzne też są przytaczane. Spróbujmy policzyć samodzielnie, bez emocji i podszeptów mediów i polityków, na jakie świadczenia możemy liczyć.

Na początek przyjmijmy następujące, teoretyczne założenia:

  1. Jan Kowalski pracuje na etacie i zarabia 4.000 zł brutto (2853.96 netto)
  2. Jan pracuje od 23 do 67 roku życia, zarabia ciągle tyle samo i nie ma żadnych przerw w pracy
  3. Na razie w obliczeniach nie uwzględniamy inflacji ani waloryzacji stanu konta
  4. Stawka na ubezpieczenie emerytalne wynosi 19.52% i zakładamy, że całość idzie do ZUS (rezygnujemy z OFE); 19.52% z pensji to 780.80 zł
  5. składka podzielona jest na 2 części: 12.22% wędruje na konto (488.80 zł), a 7.30% na subkonto (292.00 zł); o tym czym jest konto i subkonto piszę w dalszej części artykułu

 

Przez hipotetyczne 45 lat pracy, Jan odłoży w ZUS aż 421,632.00 zł:

780.80 zł x 12 (miesięcy) x 45 (lat) = 421,632.00

 

Zgodnie z obowiązującym prawem, emerytura obliczona zostanie na podstawie dalszej oczekiwanej długości życia Polaka w wieku 67 lat (UWAGA: jest to wartość uśredniona dla mężczyzn i kobiet). Dane takie publikuje GUS – raport z roku 2015 można znaleźć tutaj.

Statystycznie Jan pożyje jeszcze 201.1 miesięcy, a w momencie śmierci będzie miał 84 lata. Teoretyczna emerytura wyniesie zatem:

 

421,632.00 zł : 201.1 (miesięcy) = 2096.63 zł brutto

 

Od takiej emerytury konieczne jest zapłacenie składki na ubezpieczenie zdrowotne i podatku. Opłaty te wyniosą 357.27 zł, czyli netto zostanie Janowi 1739.36 zł – 60% ostatniej pensji.

Na razie nie wygląda to źle, prawda? Ale zauważmy, że jest to wariant idealny, modelowy – a w praktyce zupełnie niemożliwy.

Najważniejsze to fakt, że długość życia ciągle rośnie. Załóżmy, że w momencie przejścia na emeryturę za 20 lat wartość ta wydłuży się o 5 – statystyczny zgon nastąpi w wieku 89 lat. Do śmierci zostanie Janowi 261.1 miesięcy. Emerytura wyniesie tylko 1,615 brutto / 1,340 netto, – czyli ~45% pensji.

Jeżeli wiek emerytalny zostanie obniżony do 65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet, to w modelowym scenariuszu pracy na etacie za 4,000 zł brutto przez okres od studiów do emerytury, bez przerw na zmianę pracy, wychowanie dzieci, itd. Polacy liczyć mogą na następujące świadczenia netto:

– mężczyźni (wiek emerytalny 65 lat, 277.7 miesięcy do śmierci, statystyczny zgon w wieku 89 lat) emerytura netto 1,200 zł / 40% pensji

– kobiety (wiek emerytalny 60 lat, 321.4 miesiące do śmierci, statystyczny zgon w wieku 89 lat): emerytura netto 920 zł / 30% pensji

Po drugie, w ciągu naszego zawodowego życia prawie zawsze są przerwy i okresy nieskładkowe. Jeżeli mamy przerwy w składkach (bo np. wychowujemy dzieci, szukamy pracy czy jedziemy na roczne wakacje albo pracujemy na umowę o dzieło), to emerytury będą znacznie niższe.

Powyższe wyliczenia to nie jest w żadnym wypadku wina ZUS. Takie wnioski podsuwa nam demografia i matematyka.

Po trzecie, w realnym życiu występuje inflacja, co obniży nasze realne emerytury. Natomiast dobra wiadomość jest taka, że nasze konta i subkonta w ZUS są waloryzowane, a w ciągu kariery rosną też nasze pensje. O tym jak uwzględnić to w procesie oswajania ZUS-u traktować będzie kolejna część wpisu.

 

Jak waloryzowane jest konto i subkonto w ZUS?

Konto i subkonto w ZUS to części naszej składki, które rządzą się całkiem innymi prawami. Najważniejsze różnice:

ile w zus

Wysokość składki ustalona jest ustawowo i jest obowiązkowa dla każdego pracownika etatowego. 12.22% musi trafić na konto, co do subkonta – można zdecydować czy całe 7.30% ma trafiać na konto, czy tę część podzielić na subkonto 4.38% i OFE 2.92%. W przypadku zarobków 4,000.00 zł brutto, mówimy tutaj o ew. kwocie 175.20 zł odkładanej na subkonto i 116.80 Zł na OFE. W artykule skupiamy się na ZUS, więc zakładamy, że całe 7.30% 292.00 zł trafia na nasze subkonto. (Tak zresztą „zadecydowało” ok. 85% Polaków, kiedy w 2014 roku, kiedy składaliśmy deklaracje o pozostaniu w OFE. Pamiętajmy jednak, że opcją domyślną był ZUS, a nie OFE. Jestem pewien, że gdyby opcją domyślną było pozostanie w OFE, proporcje byłby zupełnie inne. Opcja domyślna to bardzo mocne narzędzie)

Warto pamiętać, że subkonta prowadzone są dopiero od kilku lat oraz to, że to właśnie na nie trafiły pieniądze przesunięte z OFE w ramach reformy z 2014 roku.

Dziedziczenie środków. Oszczędności na koncie emerytalnym nie podlegają dziedziczeniu – w przypadku przedwczesnej śmierci, cała kwota przepada. Natomiast środki na subkoncie dziedziczone są na takich samych zasadach jak środki z OFE. Zasady dziedziczenia można opisać w osobnym artykule – tutaj tylko chcę zwrócić Waszą uwagę na to, że w przypadku tragicznego zdarzenia jakim jest przedwczesna śmierć kogoś bliskiego, warto upomnieć się o pieniądze zarówno z OFE jak i z subkonta w ZUS. Nie czuję się kompetentny aby pisać o dziedziczeniu, ale na pewno warto pamiętać o tej istotnej różnicy między kontem a subkontem. Wyczytałem, że w OFE i na subkontach osób przedwcześnie zmarłych leży około 10 miliardów  zł i są to dane z grudnia 2014 roku!

Waloryzacja konta – środki zewidencjonowane na indywidualnym koncie w ZUS są waloryzowane wskaźnikiem zmiany sumy przypisu składek – zależnym od poziomu zatrudnienia i przeciętnej wysokości wynagrodzenia w gospodarce. Im więcej osób płaci składkę emerytalną i im wyższe są nasze płace, tym wyższa jest waloryzacja. Warto zaznaczyć, że nawet gdyby wyliczony wskaźnik waloryzacji był ujemny, wartość naszego kapitału nie spadnie. Dodatkowo, waloryzacja musi minimum odpowiadać inflacji.

Jak to wygląda w praktyce? Do tej pory „stopy zwrotu” były całkiem atrakcyjne, wyraźnie przewyższające inflację. Zestawiłem wskaźniki waloryzacji (ogłaszane tutaj) ze wskaźnikiem wzrostu cen.

2

Waloryzacja subkonta odbywa się na innych zasadach – środki waloryzowane są o średni wskaźnik wzrostu PKB z ostatnich 5 lat.  Danych jest znacznie mniej (subkonta istnieją od 2011), ale waloryzacja też wygląda przyzwoicie. Pamiętajcie jednak, że nie ma żadnych gwarancji, że takie stopy zwrotu powtórzą się w przyszłości.

 

Uwaga!!! – oszczędności w ZUS są wirtualne!

Analiza danych pokazuje, że zasady waloryzacji są bardzo korzystne i co najmniej w pełni zabezpieczają nas przed inflacją. Ale proszę w tym miejscu nie posądzać mnie o gloryfikowanie (przymusowego) oszczędzania w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.   Niezależnie od pozytywnych wskaźników waloryzacji pamiętajmy, że na naszych kontach i subkontach w ZUS-ie naprawdę nie ma żadnych prawdziwych pieniędzy. Wszystko co przekazujemy wraz ze składką emerytalną zostaje od razu wydane na obecnych emerytów. Po naszej składce zostaje wprawdzie bardzo wyraźny ślad – w postaci zapisu na odpowiednim koncie i subkoncie – jednak nie są to prawdziwe pieniądze, a zobowiązanie państwa do wypłaty nam emerytury w przyszłości. Deficyt ZUS sięga już ok. 60 mld zł rocznie, które pokrywa budżet państwa (zadłużając się). Naszych składek nie wystarcza na wypłaty obecnym emerytom. W najbliższej przyszłości deficyt na pewno będzie się zwiększał.

Czy system się zawali? Posłużę się moim ulubionym cytatem „Przewidywanie jest trudne, a szczególnie przyszłości”. Obawiam się, że może tak się stać, ale jakie jest prawdopodobieństwo takiego scenariusza? Nikt tak naprawdę nie wie. Na pewno nie zerowe i nie 100%. Z jednej strony społeczeństwo się starzeje, ale z drugiej – może napływ np. imigrantów z Ukrainy, którzy będą legalnie pracować w naszym kraju i płacić składki nieco pomoże w tej sytuacji?

Ale nawet zakładając optymistycznie, że obecny system emerytalny wytrzyma zmiany demograficzne, to i tak emerytury z ZUS będą bardzo niskie.

Uważam jednak, że warto przynajmniej poznać mechanizmy gromadzenia oszczędności w ZUS-ie aby kompetentnie rozmawiać i rozumować na temat emerytur, w tym wyrobić sobie opinię na temat sensowności obniżenia wieku emerytalnego.

 

Symulacja emerytury w realistycznym scenariuszu

Na koniec tej części przeprowadzimy następującą symulację, zbliżoną do prawdziwego życia, choć i tak przyjmiemy idealistyczne założenia początkowe. Sprawdzimy, na jaką emeryturę może liczyć Ania, przyjmując następujące parametry:

  1. Ania rozpoczyna pracę w wieku 23 lat, od razu zarabiając 4,000 zł brutto.
  2. Ania chce przejść na emeryturę w wieku 60 lat
  3. 3 okresy będą bez składek (ze względu na umowę o dzieło)
  4. Co 5 lat jej pensja będzie rosła o 10% ponad inflację, z racji zdobywania doświadczenia i awansów
  5. Waloryzacja konta i subkonta w ZUS wyniesie 2% ponad inflację a system nie zbankrutuje
  6. Za 37 lat oczekiwana długość życia 60-latki wyniesie 89 lat

W tym przypadku w obliczeniach również nie uwzględniamy inflacji – tzn. uwzględniamy ją milcząco – liczymy, że Ani pensje będą rosły zawsze zgodnie z inflacją, a waloryzacja konta „pobije” wskaźnik o 2%. Dlatego uzyskane wyniki będą w miarę wiarygodne dla naszego obecnego pojęcia o zarobkach i cenach.

A więc przy takich ciągle bardzo optymistycznych założeniach ostatnia pensja Ani wyniesie 5,562 netto. A na jaką emeryturę może liczyć? 1,669 zł. Maksymalnie 30% ostatnich zarobków. Osoba, która w wieku 23 lat zaczyna pracę z bardzo dobrą pensją i systematycznie powiększa zarobki, a ZUS nadal istnieje i waloryzuje jej składki o 2% ponad inflację, liczyć może na niecałe 1700 zł emerytury. To nie jest wina ZUS – to znów wina demografii i matematyki. Jeżeli ktoś chciałby rzucić okiem na obliczenia, to plik umieściłem tutaj.

Jakkolwiek marnie wyglądają nasze perspektywy emerytalne, chcę Wam zaproponować kilka rozwiązań, które nieco osłodzą gorycz tej sytuacji. Nie wszystko złoto, co się świeci – i nie wszystko, co ZUS, to złe.

 

Dostęp do konta w ZUS online

Nie wiem, ilu Czytelników zdaje sobie sprawę, że każdy z ubezpieczonych w ZUS może uzyskać dostęp online do stanu swojego konta i subkonta w tej instytucji. Zdecydowanie warto to zrobić, bo warto znać stan swoich finansów nie czekając na papierowe pismo, które dostajemy raz do roku. Rejestracji dokonać możemy na stronie http://www.zus.pl/ i w celu weryfikacji tożsamości albo musimy udać się do placówki ZUS, albo możemy podpisać się certyfikatem ePUAP o ile taki posiadamy (też zachęcam do założenia)

W portalu ZUS można również zadawać pytania, wysyłać niektóre dokumenty, itd. itp. Wg mnie działa to dość sprawnie, na zadawane pytania dostawałem zawsze odpowiedź bardzo szybko. Do tej pory profil zarejestrowało 1.4 miliona osób, co oznacza jednak, że ok. 90% Polaków ubezpieczonych w ZUS nie uzyskało dostępu do konta online.

Dla mnie bardzo ważne jest to, że pieniądze ze składek – mówiąc kolokwialnie – „widać”. Zdając sobie sprawę z ich wirtualności, mimo wszystko wolę widzieć, co się dzieje na tym koncie i czy pracodawca rzetelnie za mnie odprowadza składki. Dostęp do konta online pozwala również na lepsze poznanie systemu emerytalnego – a warto to zrobić, przecież wpłacamy do niego kilkaset tysięcy zł w skali naszej aktywności zawodowej!

 

„Inwestycja w ZUS daje ponad 100% stopę zwrotu!”

Potraktujcie ten punkt nieco z przymrużeniem oka, ale może ułatwi on oswojenie mało optymistycznej perspektywy emerytalnej. Składka na ubezpieczenie emerytalne wynosi 19.52%, ale my płacimy tylko połowę z tego – drugie tyle musi dołożyć pracodawca. Oczywiście każdy kij ma dwa końce, na przykład przedsiębiorcy, do których sam się teraz zaliczam nie są z takiej sytuacji zadowoleni. Niemniej – z perspektywy pracownika, który zarabia 4,000 brutto miesięcznie: ze swojej pensji płaci na ZUS 390.40 zł, a drugie 390.40 zł dokłada pracodawca. Przewrotnie można powiedzieć, że mamy gwarantowane 100% zwrotu z inwestycji + waloryzacja, prawda? 🙂

 

Brutto vs. netto, a może netto+zus?

W Polsce powszechnie narzeka się na wysokie narzuty na pensje. Na przykład, osoba zarabiająca 4,000 brutto dostaje na rękę tylko 2,853zł (71%).  Ale warto zastanowić się na innym podejściem – nie mówię, że jest ono jedyne właściwe, ale zastanówmy się nad tym zagadnieniem krytycznie. Na koncie i subkoncie w ZUS odkłada się dodatkowo 780.80 zł, a więc pensja netto + składki emerytalne wynoszą już 3,635 zł, czyli 91% pensji brutto. Oczywiście z pieniędzy na koncie i subkoncie w ZUS nie możemy obecnie skorzystać ani nigdy ich jednorazowo wypłacić, ale mimo wszystko chyba należy je trochę inaczej traktować niż np. podatki albo składki zdrowotne, które po prostu trafiają do jednego worka budżetowego i bezpowrotnie znikają z pola naszego widzenia. Różnica jest też w tym, że składki emerytalne mają, przynajmniej w obecnym kształcie systemu, służyć nam i im więcej odłożymy, tym więcej otrzymamy w przyszłości. Wysokość płaconych podatków i składek zdrowotnych nie ma żadnego przełożenia na lepsze albo gorsze traktowanie nas np. w szpitalu albo na policji. Dlatego uważam, że pieniądze, które odprowadzamy na konta emerytalne w ZUS należą do innej kategorii niż np. podatki, ale oczywiście też do zupełnie innej niż wypłata netto na nasze konto albo nawet środki zgromadzone na IKE czy IKZE.

 

Żyj zdrowiej, a dostaniesz ZUS-bonus!

Znów proszę potraktujcie ten punkt z przymrużeniem oka (bardzo dużym przymrużeniem :)). Ale… może będzie to kolejny krok do pogodnego pogodzenia się z nieuchronnością niskich emerytur. Jak wiemy, ZUS ustala emeryturę na podstawie dalszej oczekiwanej długości trwania życia. Jest to miara statystyczna i obejmuje też ludzi palących papierosy, otyłych i niedbających o zdrowie. Tacy ludzie umrą statystycznie znacznie szybciej niż ci, którzy prowadzą zdrowy tryb życia. Rozumiecie, do czego zmierzam? 🙂

Żyjąc zdrowiej i dłużej, zyskujemy dodatkowe środki z ZUS. Już teraz żyjmy zdrowiej i lepiej, tak by na emeryturze dożyć 95 lat, de facto korzystając z tej cechy systemu, która gwarantuje nam dożywotnią emeryturę, niezależnie od tego ile lat faktycznie jeszcze będziemy żyć. Możemy zyskać na tym sporo pieniędzy. Załóżmy, że przeżyjemy statystycznego Polaka o 6 lat, pobierając emeryturę w wysokości 1500 zł – oznacza to „bonus” w postaci 108.000 zł.

Pewnie wielu Czytelników pomyśli, że takie rozumowanie jest bardzo niepoważne i przekorne, ale nawet jeżeli realność i namacalność takiego „ZUS-bonusu” jest mocno dyskusyjna, a pomysł jest chybiony, to w najgorszym wypadku będziemy zdrowsi. A rzucając nałogi jak palenie i nadmierne spożywanie alkoholu, to korzyści finansowe będą znacznie wyższe, niezależne od bonusu z ZUS.

 

Waloryzacja konta emerytalnego bez… podatku Belki

Tu akurat nie ma żadnych mentalnych trików. Waloryzacja konta i subkonta zwolniona jest oczywiście z podatku od zysków kapitałowych, a w sumie taki zabieg mógłby pod tę kategorię podlegać. Jeżeli będziecie mieli dostęp online do swojego konta w ZUS, to zauważycie to w okolicach połowy roku, kiedy to przeprowadzana jest waloryzacja. Zawsze to miłe uczucie, jeżeli stan konta wzrośnie o te 2-3-4%, a w przeszłości więcej procent.

(Mówiąc o podatkach, można jeszcze rozważyć następującą kwestię: przekazując do ZUS 19.52% naszej pensji brutto, nie płacimy od tego również … podatku dochodowego. Ale oczywiście podatki płacimy potem przy emeryturze, więc ta korzyść podatkowa się znosi).

 

Oszczędzanie w ZUS – bez prowizji

Jeżeli pracodawca przekazuje do ZUS 1.000 zł, to na naszym koncie odkłada się 1.000 zł. Nie ma więc żadnej prowizji „za nabycie”. Nie jest to bez znaczenia – np. pieniądze przekazywane do OFE podlegają opłacie dystrybucyjnej w wysokości 1.75%. Kupując na wolnym rynku jednostki uczestnictwa w TFI Towarzystwach Funduszy Emerytalnych, prowizje często wynoszą nawet kilka procent.

W ZUS nie ma też żadnej opłaty „za zarządzanie” – a taka pozycja występuje w praktycznie wszystkich innych zinstytucjonalizowanych formach oszczędzania pieniędzy, oprócz lokat bankowych. Wpływ opłat za zarządzanie na wartość naszych środków jest w długim okresie kolosalny, ale to osobny temat i nie chcę go tutaj poruszać, jednak opłaty roczne na poziomie 4% i więcej występują często. Oczywiście nie znaczy to, że pośrednio nie płacimy za samo funkcjonowanie ZUS – instytucja utrzymywana jest budżetu, czyli naszych podatków, ale jeżeli chodzi o naszą składkę emerytalną – to w całości trafia ona na konta w ZUS i nie podlega zmniejszeniu z tytułu opłat bieżących.

 

Podsumowanie

Myśląc o ZUS, mam bardzo sprzeczne uczucia. Z jednej strony, waloryzacja kont i subkont jest atrakcyjna, a cała składka trafia na nasze konta, część pieniędzy podlega dziedziczeniu. I to są dobre wiadomości. Zaproponowałem też kilka mentalnych trików, które mogą nieco osłodzić gorycz tej przymusowej formy oszczędzania na emeryturę.

Natomiast mam też kilka dużych obawy. Po pierwsze, jakby nie liczyć i jakby nie kombinować, świadczenia z ZUS będzie naprawdę niskie. Nawet przechodząc na emeryturę w wieku 67 lat, realnie liczyć można na max. 40% zarobków. Ale z powyższym punktem nie mam większego problemu – nie zmienimy przecież praw matematyki. W przypadku przejścia na emeryturę w wieku 60 lat, kwota może wyniesie 30% pensji i żadne zaklinanie rzeczywistości przez polityków tego nie zmieni.

Mam też duży problem z przywilejami emerytalnymi niektórych grup zawodowych. To nie jest wina ZUS, że wypłaca emerytury uprzywilejowanym grupom na innych zasadach – ta instytucja „tylko” wykonuje to, co nakazują jej ustawy. Życzyłbym sobie, aby politycy pomyśleli o uregulowaniu tej kwestii.

Ale największy problem mam z inną kwestią – i jeszcze raz to podkreślę, że wszystko, co mamy na kontach i subkontach w ZUS jest wirtualne. To nie są pieniądze, to zapis i zobowiązanie państwa, że nam zapłaci w przyszłości. ZUS wszystko, co zbierze, to od razu wydaje, posiłkując się jeszcze 60 mld zł z budżetu. Oczywiście lepiej by było, gdyby system był zbilansowany i każdy rzeczywiście korzystał ze swoich pieniędzy, ale jest to utopia.  Nie umiem ocenić prawdopodobieństwa tego, czy za 30 lat, kiedy sam stanę się emerytem państwo będzie w stanie mi zapłacić, czy nie.  Mam nadzieję, że tak – ale nie wyobrażam sobie polegania tylko na tej obietnicy i dlatego od lat gromadzę oszczędności m.in. na IKE i IKZE.

Mam nadzieję, że ten artykuł pozwolił Wam nieco jaśniej spojrzeć na to, jak funkcjonuje powszechny system emerytalny w ZUS. Zachęcam Was raz jeszcze do uzyskania dostępu internetowego do konta. Kiedy kilka lat temu zacząłem przyglądać się temu tematowi – kiedy założyłem konto online, poczytałem samodzielnie o systemie, przeprowadziłem symulacje – mimo rozczarowania wysokością potencjalnej emerytury, poczułem też znaczną ulgę, bo dużo rzeczy się rozjaśniło. Można dzięki temu krytycznie ocenić szum w mediach, wypowiedzi polityków i wyrobić sobie własne zdanie na temat systemu, do którego w ciągu naszej kariery zawodowej wpłacimy kilkaset tysięcy złotych – i które miejmy nadzieję, na starość otrzymamy 🙂

 

Marcin ZarzeckiCześć, mam na imię Marcin i od najmłodszych lat lubiłem podróżować. Do dzisiaj jest to moja największa pasja, a przez to i życie zawodowe często wiązało się z podróżowaniem. Dzięki temu przez 2 lata pracowałem w Kenii, rok w Belgii i po kilka miesięcy w innych krajach;

Kolejny temat, którym bardzo się interesuję to finanse osobiste – a ważną jego częścią są płatności za granicą, które z lubością od wielu lat testuję na sobie w różnych państwach i walutach. Jestem dużym orędownikiem prostych rozwiązań i takie są też wnioski dotyczące zagranicznych transakcji.

w 2011 i 2015 roku odbyłem dwie prawie roczne podróże po Azji, Ameryce Centralnej i Afryce, a łącznie udało mi się odwiedzić około 100 krajów.

 

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze64 komentarze

  1. „składka podzielona jest na 2 części: 22% wędruje na konto (488.80 zł), a 7.30% na subkonto (292.00 zł); ”
    zjadło dwie cyferki -> powinno być 12,22%

  2. Nie doczytałem do końca, ponieważ założenia są wzięte z sufitu i po prostu zakłamują sprawę.
    Tworzenie złudzenia, że środku wpłacane do ZUS są poza częścią OFE zbierane i z tego będzie wypłacana nasza emerytura jest sorry ale po prostu kłamstwem. To co my wpłacamy jest teraz konsumowane na emerytury naszych rodziców, ew dziadków.
    Nasze emerytury będą płacone ze składek osób, które będą pracowały jak my będziemy na emeryturze.
    Po co taka dezinformacja?
    Założenia dotyczące emerytury realistycznej – są też bardzo wątpliwe. Jaka kobieta w wieku 23 lat zaczyna pracę i dostaje pensję na poziomie średniej krajowej? A jak to się ma do mediany i realnego życia? Nijak. To jest wzięte z sufitu.
    Cały artykuł jest szkodliwy i stwarza złudzenia. Złe założenia i opisywanie fikcji, w którą wierzą tylko politycy jest szkodliwe.
    Szkoda, że taki artykuł pojawia się na blogu, który bardzo cenię.

    • Jarek,
      Jednak proponuję najpierw przeczytać, zanim się wypowiesz.
      Skrajnie niemerytoryczny komentarz.
      „Nie czytałem, ale cały artykuł szkodliwy”… Brawo! 😉

      • Komentarz wzięty z sufitu. Jeżeli Jarek chciałbyś policzyć emerytury na innych liczbach, to po prostu to zrób i się podziel. Tutaj na blogu są podane konkretne założenia, ile ktoś zarabia, jak długo pracuje itd.

        Są to ZAŁOŻENIA a więc jak przyjmiesz inne założenia, wyjdą Ci inne liczby.

        Autor nigdzie nie napisał, że przyjęte ZAŁOŻENIA są powszechne, pasujące dla każdego, ani tym bardziej, że każdy Polak spełnia te założenia.

        Poczytaj najpierw ze zrozumieniem zanim tak niemerytorycznie skomentujesz….

      • Ja dla odmiany przeczytałem cały artykuł i w pełni się zgadzam z Jarkiem. Te wszystkie punkciki, które człowiek zbiera gdzieś tam w ZUSie nie mają kompletnie żadnego znaczenia i tworzą fikcję, że coś tam odkładamy. Wysokość ZUSowskiej (i tak naprawdę każdej innej emerytury, o czym piszę dalej) zależeć będzie tylko i wyłącznie od kondycji gospodarki w czasie naszego pobytu na emeryturze. Obecne zbieranie punkcików niczego nie gwarantuje, daje tylko nadzieję.

        Teraz o tym dlaczego powyższe nie dotyczy tylko ZUSu.
        Są ludzie (ja się do nich zaliczam), którzy uważają, że ZUS to bzdura i prędzej czy później nastąpi jego anihilacja po brutalnym zderzeniu z rzeczywistością. Tacy ludzie oszczędzają na emeryturę poprzez kupowanie akcji, złota, odkładanie w TFI, na lokatach, w obligacjach, nieruchomościach itp. kto co woli.
        I teraz, proszę sobie wyobrazić, że po naszym przejściu na emeryturę żeby się utrzymać będziemy musieli systematycznie sprzedawać te akcje, złoto itd. Żeby je sprzedać ktoś będzie musiał je od nas kupić. A kto je kupi? Ci młodzi ludzie, którzy wtedy będą oszczędzać na emeryturę.
        Czyli niezależnie czy mówimy o ZUSie, akcjach, złocie obligacjach, nieruchomościach i czymkolwiek innym, wartość tych dóbr pod względem oszczędzania na emeryturę może być mierzona jedynie siłą nabywczą ludzi pracujących podczas naszej emerytury. Są to wyłącznie bardziej lub mniej wirtualne punkty, które ktoś będzie musiał odkupić aby samemu oszczędzić na emeryturę po to żeby potem je sprzedać komuś kto będzie oszczędzać na emeryturę po to żeby je sprzedać komuś kto…… i tak w kółko.
        Jedyną realną gwarancją emerytur jest siła gospodarki. Nawet jeżeli będziemy przechodzić na emeryturę posiadając zakopaną w ogródku górę złota ale nie będzie młodszych ludzi mogących to złoto od nas odkupić to i tak będziemy klepać biedę.

        • „I teraz, proszę sobie wyobrazić, że po naszym przejściu na emeryturę żeby się utrzymać będziemy musieli systematycznie sprzedawać te akcje, złoto itd. Żeby je sprzedać ktoś będzie musiał je od nas kupić. A kto je kupi? Ci młodzi ludzie, którzy wtedy będą oszczędzać na emeryturę.”

          No niekoniecznie. Nie każdy, kto kupuje akcje/złoto robi to w celu oszczędzania na emeryturę. Sądzę, że większość robi to mając w głowie krótkoterminowy horyzont, w celu szybkiego osiągnięcia zysku.

          Co więcej, na największych światowych giełdach 80% ruchu robią fundusze, a nie młodzi, oszczędzający ludzie. Ja swoją emeryturę też zresztą wiążę z funduszami kupowanymi na giełdzie londyńskiej, więc nie mów, że jak przejdę na emeryturę to młodzi Anglicy będę ode mnie ich jednostki odkupywać. Zresztą nie ma to znaczenia kto będzie ode mnie odkupywał te jednostki, a być może, przy sprzyjających okolicznościach, sama dywidenda mi wystarczy i wtedy w ogóle nie będę musiał niczego sprzedawać.

          Zgadzam się w pełni co do tego, że ZUS to lipa i ja zakładam, że po przejściu na emeryturę nie otrzymam z niego złotówki. Zakładanie, że z ZUSu otrzymam choćby złotówkę, jest dla mnie zbyt ryzykowne. Liczę TYLKO I WYŁĄCZNIE na to, co sam odłożę, a w międzyczasie będę płacił na ZUS minimalne składki, bo składki te traktuję jako pieniądze wrzucone do kominka czy śmietnika.

          • Swoją tezę opieram na tym, że cena wszystkich aktywów (złoto, akcje, nawet jednostki TFI) jest kształtowana przez popyt i podaż. Głównym celem na jaki ludzie oszczędzają jest emerytura. Więc to ona kształtuje popyt. Jeżeli będąc na emeryturze generowana przez ciebie podaż aktywów nie spotka się z popytem to ich cena spadnie i Twoje oszczędności emerytalne w jakiejś części trafi szlag. A popyt jest zależny od sytuacji gospodarczej, zarobków ludzi i ich zdolności generowania nadwyżek finansowych.

            • Ryzyko jest zawsze, ale rynek globalny ma to do siebie, że w długim okresie zawsze rośnie, a w oszczędzaniu na emeryturę to właśnie długi okres się liczy.
              Jednostek funduszy, które regularnie kupuję, nie mam zamiaru sprzedawać za swojego życia. Kupuję je w perspektywie 60 lat. Zdaję sobie sprawę, że przez 30-40 lat emerytury ceny będą rosły i spadały. 2 kroki naprzód, 1 do tyłu. Ale jeśli największe firmy świata przestaną płacić dywidendy, a ceny akcji spadną o 90%, to pozostanie chowanie się w bunkrze i jedzenie konserw, bo będzie to oznaczało koniec świata jaki znamy.

              • Zasada „w długiej perspektywie rynek zawsze rośnie” jest prawdziwa dopóki prawdziwa jest inna zasada: „w długiej perspektywie przyrost naturalny zawsze jest dodatni”. A wojna demograficzna już trwa w najlepsze. Gdyby ktoś koniecznie chciał żebym strzelał co będzie za 100 lat to powiedziałbym, że w Europie będzie panować islam :-). Po prostu, ta populacja trwa, która się rozmnaża.

        • Wojciechu
          Masz dużo racji w swoim punkcie widzenia.
          Silna gospodarka jest gwarantem ciągłości /istnienia/ ZUS-u i tym samym emerytur.
          Ale co mamy teraz?
          Od okrągłego stołu począwszy do teraz wyprzedano za bezcen prawie wszystko w obce ręce, łącznie z mediami, które urabiają opinię publiczną zgodnie z wytyczonym kierunkiem.
          Pytanie: kto nami rządzi?
          Niech każdy sam zacznie szukać odpowiedzi na to pytanie.
          Kolejne pytanie-czy w Polsce mamy demokrację?
          Jeśli Polacy nie wybiorą Polaków do rządzenia, to marny nasz los.
          Pozdrawiam wszystkich
          Czesław

          • Od okrągłego stołu prywatyzacja była głównym (obok zaciągania długów) źródłem finansowania dziury budżetowej. Jeszcze nam trochę do sprywatyzowania zostało ale fakt faktem to co najlepsze już poszło pod młotek. Co będzie potem? Nie wiem.

            Jeżeli faktycznie budżet już teraz dopłaca 60 mld rocznie do ZUSu jak pisze autor artykułu to czeka nas raczej kiepska przyszłość. Co bardziej spostrzegawczy widzą, że w Europie już od dłuższego czasu toczy się wojna demograficzna polegająca na przyciąganiu do siebie młodych ludzi z zamiarem „przejęcia” ich dzieci.

        • Cześć Wojtek,

          w tym artykule wyjaśniam, jak działa mechanizm, abyś nie pisał zdań typu „Te wszystkie punkciki, które człowiek zbiera gdzieś tam w ZUSie nie mają kompletnie żadnego znaczenia i tworzą fikcję, że coś tam odkładamy” – to nie są punkciki tylko Twoje prawdziwe pieniądze które świadomie albo nieświadomie tam odkładasz. Załóż konto online w ZUS i zobacz swoje punkciki. Niestety – prawdziwe pieniądze zamieniają się potem w „zapisy” na kontach, o czym informuję w artykule.

          A czy pieniądze dostaniesz kiedyś z powrotem? Nie wiem, jedyne czego jestem pewien to, że prawdopodobieństwo wypłaty emerytury państwowej mieści się w granicach od 0% do 100%.

          Ja nikogo nie namawiam do „zostania” w ZUS – jeżeli ktoś ma możliwość świadomego wyboru i rozliczania się np. na zasadzie działalności gospodarczej albo np. umowy o dzieło – jak najbardziej zachęcam i sam tak teraz robię! – ale myślę, że przynajmniej warto poznać system, aby mieć o nim przemyślne zdanie, prawda?

          PS Piszesz (słusznie), aby inwestować samodzielnie i samemu o siebie zadbać. Zgadzam się, tylko że takich ludzi jak Ty jest bardzo bardzo mało – jestem przekonany, że gdyby nie było powszechnego systemu emerytalnego, to większość ludzi nie miałoby żadnych „oszczędności” emerytalnych – ot taka proza życia. Polecam książkę ‚Nudge’ Thaler/Sunstein albo „Pułapki myślenia” Kahnemann / Tverski. Bardzo często przeceniamy nasze jako ludzi zdolności do oszczędzania, inwestowania i bycia konsekwentnym.

          Pozdrowienia!

          • Jeśli chodzi o zdanie „to nie są punkciki tylko Twoje prawdziwe pieniądze które świadomie albo nieświadomie tam odkładasz.” to jest to kompletna nieprawda. Nie odkładam tam żadnych pieniędzy. To co tam wpłacam jest natychmiast przez ZUS wydawane. Jedyną rzeczą, która w ZUS zostaje są właśnie te wirtualne punkciki, które być może ZUS mi kiedyś wymieni na gotówkę jeżeli wtedy będą młodzi ludzie, którzy będą wpłacać tam swoje pieniądze żeby zbierać swoje punkciki z nadzieją, że na swojej emeryturze dostaną za nie pieniądze, jeżeli wtedy będą młodzi ludzie, którzy będą wpłacać tam swoje pieniądze żeby zbierać swoje punkciki z nadzieją, że na swojej emeryturze dostaną za nie pieniądze, jeżeli wtedy będą młodzi ludzie, którzy będą wpłacać tam swoje pieniądze żeby zbierać swoje punkciki z nadzieją, że na swojej emeryturze dostaną za nie pieniądze, jeżeli wtedy będą młodzi ludzie, którzy będą wpłacać tam swoje pieniądze żeby zbierać swoje punkciki z nadzieją, że na swojej emeryturze dostaną za nie pieniądze, jeżeli wtedy będą młodzi ludzie, którzy będą wpłacać tam swoje pieniądze żeby zbierać swoje punkciki z nadzieją, że na swojej emeryturze dostaną za nie pieniądze, jeżeli wtedy będą młodzi ludzie, którzy będą wpłacać tam swoje pieniądze żeby zbierać swoje punkciki z nadzieją, że na swojej emeryturze dostaną za nie pieniądze, jeżeli wtedy będą młodzi ludzie, którzy będą wpłacać tam swoje pieniądze żeby zbierać swoje punkciki z nadzieją, że na swojej emeryturze dostaną za nie pieniądze…

            • Wojtek, zgódźmy się co do kilku kwestii:

              1) wpłacasz do ZUS prawdziwe pieniądze;

              2) przynajmniej na razie – system nie upadł – na podstawie tych pieniędzy / „punkcików” wyliczane są obecne emerytury i tak się dzieje od dłuższego już czasu (bodajże 2000 roku); czy/kiedy system zbankrutuje, zostanie zmieniony – nikt nie wie; z ciekawości sprawdziłem w google – już przed 2000 rokiem były artykuły o bankructwie; to w żadnym stopniu nie dowodzi, że system nie upadnie w przyszłości, ale na pewno nie możesz mieć takiej pewności; (ja dla spokoju, przyjmuję prawdopodobieństwo od 0 do 100%)

              3) Może masz pomysł, jak zbilansować system?To jest pewnie dobry pomysł, aby obecnych składek przyszłych emerytów nie wydawać, ale wtedy skąd wziąć pieniądze na obecnych emerytów? Ja naprawdę nie bronię tego systemu – zastanawiam się jednak, jak z tej „wirtualności konta” wybrnąć i dobrego pomysłu nie znam

              4) na kontach przedwcześnie zmarłych osób leżą miliardy „prawdziwych” złotych -, a jednak spadkobiercy się nie zgłaszają – to znaczy, że nie wiedzą nawet to takiej możliwości – bo wątpię, aby ktoś świadomie zostawiał OFE/ZUS-owi pieniądze (prawdziwe); dlatego opisałem jak system mniej-więcej teraz wygląda

              Pozdrawiam,
              Marcin

              • Mogę się zgodzić tylko co punktu pierwszego 🙂

                Ad. 1) Owszem, wpłacam tam prawdziwe pieniądze ale one tam na mnie nie czekają

                Ad. 2) Ten system już dawno upadł przynajmniej w sensie matematycznym. Jego roczna stopa zwrotu rok w rok jest ujemna. Po prostu co roku przychodzi dobry wujek (skarb państwa) i dorzuca do kotła kolejne miliardy

                Ad. 3) Systemu emerytur nie da się zbilansować. Zawsze będzie on polegał na tym, że „młodzi” płacą na „starych”. Po prostu chciałbym aby przestano siać nieprawdziwą propagandę według której tam są jakieś pieniądze, które na mnie czekają. Nie ma tam żadnych pieniędzy.

                Ad. 4) Tam nie czekają żadne miliardy złotych. Owszem istnieje zobowiązanie pieniężne na taką kwotę ZUSu wobec spadkobierców ale to absolutnie nie oznacza, że jest jakieś konto bankowe, na którym są pieniądze z przyklejoną etykietką „dla spadkobierców Jana Kowalskiego”. Pieniądze na pokrycie tego zobowiązania dopiero dobry wujek (skarb państwa) będzie musiał wpłacić podczas corocznej akcji zatytułowanej „o cholera znowu w ZUSie zabrakło pieniędzy”.

                • OK – no to dobrze, że się zgadzamy chociaż co do punktu 1) 🙂

                  Ad. 2-3) – to nie było tak, że system był i działał a pieniędzy starczało, a potem się pogarszał i staczał po równi pochyłej, a teraz jest bankrutem; w ZUS zawsze brakowało pieniędzy; w 2015 roku deficyt wyniósł ok. 30%, w 2016 (o dziwo) ma wynieść 25%; Fakt, że pracujący płacą na emerytów było wbudowane w założenia działania od początku, prawda? I to mimo wprowadzenia indywidualnych kont;

                  Ja naprawdę nie bronię ZUS! Rozliczam się teraz na zasadzie działalności gospodarczej (i świadomie płacę składki minimalne). Ale do niedawna pracowałem na etacie i to wtedy zorientowałem się, ile mitów krąży wokół ZUS (że np. niskie emerytury są pochodną limuzyn prezesów…) Co do przyszłości – może należy odejść od składek procentowych, wprowadzić emeryturę powszechną np. 900 zł jak któryś czytelnik skomentował, może warto się nad tym zastanawiać – ale na chwilę obecną system wygląda tak, jak mniej-więcej opisałem. A prawdopodobieństwo, że się zmieni albo nie zmieni, zbankrutuje albo nie – mieści się w granicach 0 do 100%;

                  Pozdrawiam,

      • Magda – to gratuluję! 🙂

        Ale na pewno jesteś w mniejszości – „statystyczni” ludzie tyle nie zarabiają, ale mi w przykładzie chodziło o pokazanie, że nawet osoby wyjątkowe (i zakładając, że system nie upadnie a waloryzacja pokona inflację) – nie mogą liczyć na wysoką emeryturę – mimo super startu i częstych awansów. Takie prawa matematyki i demografii.

        A więc – dodatkowe oszczędności są konieczne. A Ty już masz z czego odkładać i jesteś bardzo młoda – bardzo komfortowa sytuacja! 🙂

        Pozdrawiam
        /Marcin

    • Cześć Jarek,
      ten artykuł nie ma służyć obronie albo atakowaniu ZUS-u, ani tym bardziej spekulacjom, kiedy ZUS upadnie.

      Postarałem się opisać, jaki mechanizm teraz funkcjonuje – bo chcesz tego czy nie – ta instytucja rozporządza ogromną kwotą pieniędzy, wpłacanych przez kilkanaście milionów osób – dlatego uważam, że warto poznać mechanizmy jej działania.

      Napisałem też bardzo wyraźnie, że na naszych kontach w ZUS nie ma prawdziwych pieniędzy, a tylko państwowe zobowiązania – i to jest absolutnie bardzo ważna, negatywa cecha tego systemu. I nawet – optymistycznie zakładając, że system nie zbankrutuje – możemy liczyć na ok. 30% pensji. więc mam też IIKE, IKZE i inne produkty, które m.in. dzięki pracy Marcina Iwucia wydają mi się sensowne.

      Co do założeń – można przyjąć inne co do zarobków początkowych, ale i tak dojdziemy emerytury ok. 30% pensji i to jest ta bardzo ważna (i negatywna) wiadomość. Ja przyjąłem mniej-więcej średnią krajową, zgadam się, że mediana może byłaby bardziej odpowiednia – ale to wniosków w żaden sposób nie wypacza, prawda?

      Pozdrawiam,
      Marcin

  3. A co z kapitałem początkowym zgromadzonym przez ludzi pracujących przed 1999r. Czy on również jest waloryzowany na takiej samej zasadzie jak „główne konto” w ZUSie?

  4. Bardzo dziękuję za materiał.
    Wyprowadził mnie z kilku błędów w myśleniu, wynikających z niewiedzy.
    Zaś co do komentarza Jarka z 11.44 – biegunowo odległy od merytoryczności. Wszystkie pierwotne założenia, w każdej analizie, w jakiś sposób ograniczają i wpływają na temat.
    O „fikcyjności” konta w ZUS jasno w artykule jest napisane.
    Jak nie przeczytałeś – nie wypowiadaj się!

    • Zbyszek, dziękuję za komentarz i cieszę się, że artykuł pomógł.,

      szkoda tej wypowiedzi Jarka, bo sprowadziła początek dyskusji na emocjonalne i niemerytoryczne tony – a ja przecież nie spekuluję, czy system jest dobry czy zły – opisuję jak wygląda i jak działa.

      Pozdrowienia!

  5. Bardzo ciekawy artykuł wyjaśniający działanie całego mechanizmu. Czegoś takiego szukałem od dawna.

  6. Witaj Marcinie
    Dobrze, że edukujesz finansowo czytelników bloga, a tym razem uświadamiasz ich co może czekać każdego „przywiązanego” do ZUS-u, czyli państwowej pralni naszych /ubezpieczonych/ – pieniędzy.
    Nie będę rozwodził się na ten temat, bo kiedy pada słowo ZUS, to wielu ma mieszane uczucia.
    Podsumowałbym to tak: jaka płaca, taka emerytura.
    Jedno niskie i drugie także.
    Powstaje pytanie: dlaczego praca jest zbyt marnie opłacana?
    Kto na procederze niskich płac zarabia i dlaczego?
    Jak zwykle pozostaje powiedzenie-umiesz liczyć…licz na siebie, czyli oszczędzanie, mądre inwestowanie /nie akcje, nie fundusze, nie forex itd/, lecz własny biznes itp. formy zadbania o swoją przyszłość emerytalną.
    Może coś napiszesz o dobrym inwestowaniu.
    Pozdrawiam
    Czesław

    • Od siebie napiszę, że mój przedemerytalny plan to, tak jak piszesz, własny biznes, który da mi zwrot znacznie większy niż etat (przez zwrot na myśli zysk przeliczony na jednostkę czasu). A przedemerytalny dlatego, że prowadzenie biznesu w większości przypadków nie jest pasywne, tzn trzeba poświęcać na niego swój czas. Natomiast na emeryturze chcę być utrzymywany nie z własnego biznesu, ale z biznesów innych (poprzez akcje/fundusze akcji). Otrzymywanie dochodów z kapitału jest w pełni pasywne, nie trzeba na to poświęcać czasu.
      Czyli w skrócie: biznes -> duży kapitał (zyski z biznesu + sprzedaż biznesu) -> akcje.
      Pozdrawiam

      • Kamilu-gratuluję.
        O jedno proszę-zdradź mi które akcje /fundusze/ kupić, by mieć GWARANCJĘ ZYSKU.
        Jak to znajdziesz, to przyślij wiadomość pocztą.
        Czesław

          • Kamilu
            Zgadzam się z tobą, że nie ma gwarancji zysku w instrumentach /produktach finansowych/, zarządzanych przez KOGOŚ.
            On, a nie Ty ma KONTROLĘ i wie co robi, a Ty liczysz na łut szczęścia i chciałbyś, aby to trwało „do końca”.
            Historia pokazuje, że to „coś” – często szło ,szło w górę aż potem padło i nie ma ani zysków, ani też często kapitału wniesionego!
            Powodzenia
            Czesław

            • Akurat ja inwestuję przede wszystkim w pasywne ETFy, odzwierciedlając rynek (minus opłata za zarządzanie – ok 0,25%), więc nie martwię się o to, że ten KTOŚ (zarządzający) będzie miał lepsze lub gorsze okresy.

              Ja chcę zwrot rynkowy minus opłata za zarządzanie, nic więcej.

              • Kamil – ja sie z Tobą zgadzam, że inwestowanie w ETF-y ma b. duży sens, zdecydowanie jestem zwolennikiem (a szczególnie dobrze byłoby to robić via IKE/IKZE) – pewnie czytałeś „Common sense on mutual funds” J, Bogle? Ale niestety w Polsce oferta jest bardzo uboga, a i te co są (Lyxor) bardzo niekorzystnie liczą podatki od dywidend.

                Ale myślę też, że to inny temat niż o ZUS i nie chiałbym wchodzić za głęboko w rozważania – może podpowiedź dla Marcina Iwucia – warto rozważyć posta o ETF-ach i funduszach indeksowych.

                Pozdrawiam,

                • Johna Bolge’a czytałem „Little Book of Common Sense Investing”. Kolejna świetna książka to Lars Kroijer – Investing Demystified. Mój portfel jest oparty w głównej mierze na koncepcji z tej książki. Polecam.

                  Co do ETFów – ja się skupiam na kontach poza IKE/IKZE z powodu tego, że pieniędzy będę potrzebował znacznie wcześniej, niż przed oficjalnym wiekiem emerytalnym. Taki jest mój plan. A drugi powód to brak dostępu do giełd zagranicznych, czyli to, o czym piszesz.

                  Osobiście korzystam z ETFów na giełdzie LSE z kwartalną wypłatą dywidend. Podatek rozliczam sam (w przeciwieństwie np do NYSE, gdzie potrącają od razu 30 lub 15%).

        • Tak, masz rację. Jeśli otrzymuję co kwartał dywidendę, to muszę poświęcić jedną minutę, żeby przelać ją na konto osobiste + raz w roku zapłacić podatek. Czyli godzinę rocznie muszę poświęcić, co nie jest pasywne.

          • Tak dywidendy i lokaty faktycznie są dość czystym dochodem pasywny ale znalezienie dobrych spółek dywidendowych wymaga jednak już wiedzy i analizy

            • Dlatego ich nie szukam i mój portfel opiera się na funduszu który inwestuje w największe spółki na naszej planecie. A czy one wypłacają dywidendy, czy reinwestują je (przez co rośnie ich kurs), to już mnie za bardzo nie interesuje.

  7. Witam!
    Bardzo przydatny artykuł.
    Można jeszcze dodać że w PUE ZUS jest kalkulator emerytalny , który pozwala wyliczyć wysokość prognozowanej emerytury w Waszym konkretnym przypadku biorąc pod uwagę wysokość zarobków, ilość składek zebranych itd.
    Pozdrawiam

  8. Świetny artykuł. Osobiście na ZUS nie liczę od dawna i uważam, że warto zainteresować się Marketingiem Sieciowym, jako formą zabezpieczenia na tą przykrą okoliczność kiedy okaże się, że emerytura w cale nie jest taka fajna (i nie chodzi mi tylko o zarobki). Kiedy czeka się całe życie na nagrodę w postaci nic nie robienia, a w tym czasie człowiek jest pracowity, aktywny i robi to co lubi, to ta emerytura znudzi się po 5 minutach nic nie robienia 🙂

    Dzięki MLM można zachować aktywność aktywność zawodową niezależnie od wieku, a co najważniejsze, jest to biznes dziedziczny w 100%.

    To oczywiście nie jest opcja dla każdego. Jednak myślę, że jest wielu otwartych i pracowitych ludzi, którzy mogą na tym skorzystać.

    Piszę oczywiście o porządnych i sprawdzonych firmach działających w Marketingu Sieciowym od wielu lat i tych z prawdziwymi pieniędzmi, a nie magicznymi zapisami na subkontach, bo tak jak w branży finansowej trafiają się zgniłe jaja (typu polisy Inwestycyjno-ubezpieczeniowe od Aegon czy jakkolwiek, to się nazywało), tak samo znajdziecie wiele beznadziejnych przypadków w MLM.

  9. Jeszcze dołożę jedną swoją myśl.
    Wartość naszych oszczędności dziś jest inna niż ich wartość za 30 lat.
    Można omówić dwie sytuacje:

    1. Wartość oszczędności wzrosła w czasie. Wtedy ci co nie oszczędzali plują sobie w brodę, że wszystko przepuścili.

    2. Wartość oszczędności spadła w czasie. Ci co nie oszczędzali mówią: „Dobrze, że wszystko wydaliśmy przynajmniej żyliśmy wesoło”.

    • Dlatego chcąc oszczędzać na ”za 20 – 30 lat” to kupujesz złoto i do ‚banku ziemnego”. Unikniesz wtedy powyższych dylematów.

  10. Marcinie, dziękuję za wartościowy artykuł. Wyjaśnił mi sporo kwestii, które dotąd był dla mnie niejasne. Generalnie cały ten światek urzędniczo-zusowski nie wydaje się być przyjazny dla szarego obywatela, ale Twój artykuł wyjaśnia to w bardzo przyjazny sposób. Raz jeszcze dzięki!

  11. Panie Marcinie!
    Bardzo dobry, rzetelny i klarowny artykuł. O prawie wszystkich wymienionych w nim aspektach już wiedziałam , bo jestem ” jedną nogą” już na emeryturze. Tym nie mniej parę nowych rzeczy się dowiedziałam.
    Dwa lata temu przeczytałam bardzo interesujący wywiad z prof. Leokadią Oręziak zamieszczony w sobotnio-niedzielnym wydaniu Gazety Wyborczej z 3/4 sierpnia 2013 roku.
    Zachęcam obu panów Marcinów jak i pozostałych czytelników do zapoznania się nim ( sama go wycięłam i często do niego wracam). Otworzył mi oczy na wiele spraw. Może nawet warto by zrobić z Nią któryś podcast? Tj. z p. profesor oczywiście!
    Zacytuję tylko nadtytuł z tego wywiadu: ” Jeśli nie chcesz się składać na obecnych emerytów, powinieneś swoje życie zawodowe zacząć na Księżycu. Tam nie ma nic i nikomu nic nie będziesz winien. A tutaj masz wszystko co wytworzyły poprzednie pokolenia. Dlatego należy im się godziwa starość.”
    Pozdrawiam i dziękuję za świetny blog.

    • Pani Basiu.
      Nie bardzo rozumiem stwierdzenie iż ” jestem coś komuś winien ”.
      Komu konkretnie i co?
      Moja mama pracowąła 40 lat i za ten okres pobiera emeryturę 1500 zeta… To jest ta godziwa starość? I teraz ja przejąłem nad nią opiekę finansową gdyż z ta swoja emeryturka toby nie poszalała….na drugim biegunie plasuje się kolega strażak – emeryt w wieku 42 lat – tak się chłop napracował, z emerytura ponad 3 tysiace. Co ciekawe ostatnie 5 lat pracy jego szef dał mu najwieksze podwyzki jakie był wstanie, aby ten miał wysoka emeryture, przy czym równowartośc tych podwyżek została zwrócona szefowi pod stołem…. Jemu tez jestem coś winien?
      Na szczęście należę do tych nielicznych szcześliwców, którzy zus płacić nie muszą.Rozgladając sie dookoła widze tylko supermarkety i makdonaldy. Zakładów w których pracowął mój ojciec czy dziadek juz dawno nie ma – zostały sprzedane w zachodnie ręce i pozamykane. Dom zbudowąłem sam, drogi buduje nam unia, młodziez wyjechała na zachód i nie wróci…Nic nikomu nie jestem winien……..

      • Konrad – w pełni popieram postulat rygorystycznego przeglądu zasad emerytalnych dla grup uprzywilejowanych. Do druga (oprócz ‚wirtualności pieniędzy’) – ogromna bolączka obecnego systemu! Pisałem o tym w artykule.

        Ale co do emerytury 1500 zł – w artykule starałem się pokazać, że przy obecnej demografii i wysokości składek, matematyka po prostu nie pozwoli na większe świadczenia. Policzmy „od tyłu”:

        Emerytura 1500 zł netto to ok. 1800 zł brutto. Zakładając, że osoba pożyje jeszcze statystyczne 201.1 miesięcy, oznacza to, że musiała zgromadzić w ZUS 365.000 zł, co oznacza że musiałaby zarabiać ok. 3900 zł brutto przez 40 lat, bez żadnych przerw.

        Ja rozumiem, że po 40 latach 1.500 zł wydaje się niegodziwe, ale lepiej jednak mieć świadomość, skąd przy obecnych przepisach biorą się takie kwoty. Ja w żaden sposób nie bronię ZUS, tylko zachęcam do samodzielnego wyliczenia i zastanowienia się, na co możemy liczyć, zgodnie z demografią i matematyką. Lepiej nie mieć złudzeń, ale lepiej też wiedzieć skąd się takie kwoty biorą, prawda? Mi łatwiej pogodzić się prawami matematyki, niż z mitem złodziejskiej instytucji.

        PS nie traktuj tego wpisu jako opisu sytuacji Twojej mamy – wiem, że ona przecież pracowała też w poprzednim systemie, a ZUS wyliczył jej kapitał początkowy na innych zasadach. Niemniej – jej obecna emerytura 1.500 zł odpowiada zarabianiu przez 40 lat 3.900 zł

        Pozdrawiam,

  12. Czy ‚przedwczesna śmierć’ oznacza śmierć przed rozpoczęciem pobierania świadczenia emerytalnego czyli nie dożywając wieku emerytalnego czy śmierć w trakcie statystycznej długości życia na emeryturze czyli np. umierając dwa lata po przejściu na emeryturę.

    W którym przypadku możemy liczyć na dziedziczenie środków z OFE i subkonta ZUS? Tylko w pierwszym czy może w obu?

    • Cześć Adam,

      zgodnie z moją najlepszą wiedzą, popartą też telefonem do ZUS,postaram się jasno odpowiedzieć:

      Scenariusze bazowe co do zakresu dziedziczenia widzę 3:

      1) śmierć następuje przed pobieraniem emerytury – sytuacja „”prosta”” – wszystkie środki z OFE i subkonta są dziedziczone

      2) śmierć następuje między 1 a 36 miesiącem pobierania emerytury – (wtedy w OFE nie ma już żadnych pieniędzy – bo przez mechanizm „suwaka” przeniesione są na subkonto w ZUS); kwota dziedziczenia subkonta zmniejsza się proporcjonalnie wraz z długością pobierania emerytury przed denata – tzn. jeżeli ktoś umrze po miesiącu od przejścia na emeryturę, to uprawnieni otrzymają prawie całość kwoty; jeżeli ktoś umrze po 35 miesiącach emerytury, to uprawnieni nie otrzymają prawie nic.

      3) śmierć nastąpi po 36 miesiącach pobierania emerytury – nic nie będzie dziedziczone

      Kto jest uprawniony? W scenariuszu 1) 50% kwoty dziedziczy małżonek, poprzez zasilenie swojego konta OFE / subkonta w ZUS. Drugie 50% można (poprzez oświadczenie w OFE albo ZUS) zapisać dowolnym osobom (także małżonkowi) – i środki te mogą być wypłacone także na rachunek bankowy.

      Jeżeli jednak śmierć nastąpiła między 1 a 36 miesiącem emerytury (scenariusz 2) ), wypłata następuje jednorazowo dla małżonka i/lub innych uposażonych.

      Tutaj (w miarę) przejrzysty wpis na ten temat:

      https://bankomania.pkobp.pl/finanse-na-co-dzien/oszczedzanie/dziedziczenie-srodkow-zgromadzonych-w-ofe-i-na-subkoncie-w-zus-przed-przejsciem-na-emeryture/

      pozdrawiam,

  13. „Dlatego uważam, że pieniądze, które odprowadzamy na konta emerytalne w ZUS należą do innej kategorii niż np. podatki, ale oczywiście też do zupełnie innej niż wypłata netto na nasze konto albo nawet środki zgromadzone na IKE czy IKZE.”

    Pytanie do Marina Iwucia:
    Skoro są to jedank „nasze” środki to czy wliczać je do wartośći netto.
    Andrzej

    • Hej endru098,

      Zdecydowanie nie. Jak zauważył Marcin w artykule, to nie są jeszcze pieniądze, a jedynie zobowiązanie państwa. Do wartości netto włączam tylko to, co mogę spieniężyć i pojechać w świat 🙂

      • Dzięki.
        A już miałem nadzieję, że kreatywną księgowością zwiększe swoją wartość netto 😉

        • Zgadzam się z Marcinem Iwuciem – składki w ZUS i OFE to na pewno nie są pieniądze netto.

          Ja natomiast pod moją tabelą, gdzie sprawdzam orientacyjną wartość netto – mam dodatkową mini-tabelkę: konto ZUS + subkonto ZUS + OFE. Ja mimo wszystko wolę mieć wiedzę o wysokości tych składek, ale też na tej podstawie wysyłam co roku do osoby uposażonej informację, na ile pieniędzy może liczyć w razie (odpukać 🙂 ) dziedziczenia;

  14. Osobiście, pieniądze które mam otrzymać z ZUS-u traktuję w formie dodatku do tego, co uda mi się samemu odłożyć. Myślę, że lepiej przez całe życie inwestować w siebie i dzieci, niż liczyć na państwową opiekę.

  15. Ja zdecydowałam się odkładać i inwestwać na przyszłość ile tylko jestem w stanie, bez zaburzania normalnego trybu wydatków na życie.

    Z ZUSem cały myk polega na tym, że jest całkowicie przymusowy. Plus na tym, że w ogólnym rozrachunku (w moim mniemaniu) nie należy on do najlepszych opcji zbierania pieniędzy na swoją starość.

  16. Witam

    Bardzo fajny artykuł. Ja raczej nie wierzę w upadek ZUS (nawe w trakcie II wojny światowej zus wypłacał) tylko w demokracje a właściwie w geriokracje. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa większość głosujących ludzi będzie w wieku emerytalnym lub w pobliżu. W związku z tym wybiorą ludzi którzy zabiorą młodym np 500+ lub dofinansowania szkół lub jakaś forma wariantu cypryjskiego i dadzą sobie na emeryturę. Demokracja to ucisk większości nad mniejszością. Jak większość będzie stara to będzie dbała o swoje interesy i będzie uciskać młodych

  17. W analizie zabrakło mi bardzo ważnych punktów:
    1. Ile osób pomimo płacenia składek nie dostaje z emerytury nic – czyli wszystkie osoby, które nie dożywają wieku emerytalnego (ponad 27% mężczyzn, którzy ukończyli wspomniany w artykule wiek 23 lat nie dożyje 67 roku życia oraz osoby które nie będą miały wymaganej liczby okresów składkowych – wówczas pomimo np. wpłacenia sporej sumy i tak nic nie dostaną)
    2. Informacji co to znaczy „przewidywany okres życia”. A oznacza on ni mniej ni więcej, że 50% osób, które dożyły wieku X umrze przed terminem lat Y, czyli te osoby podobnie jak 27% wcześniej wspomnianych osób nie wpłaci do systemu zdecydowanie więcej niż z niego wyjmie (nie uwzględniamy zagadnień inflacji, która jak można się w łatwy sposób przekonać jest zdecydowanie zaniżana przez GUS w stosunku do rzeczywistej inflacji wynikającej z porównania cen sprzed chociażby 10-15 lat). Czyli zaledwie około 37% społeczeństwa wychodzi na 0 lub z małym plusem z opłacaniem składek w ZUS i to tylko jeżeli przyjmiemy, że ZUS nie ma kosztów działania, które przecież pokrywamy z naszych podatków.
    3. Składka rentowa – 8% wynagrodzenia idącego w komin, a wpływającego na konta ZUS. Oczywiście jest to składka wydzielona od emerytalnej, ale ani skala(1,2 mln), ani wysokość wypłacanych rent(średnia około 1,5 tyś) nie uzasadnia jej wysokości.
    4. Składka chorobowa – 2,45% – gdzie i tak większość kosztów związanych z chorobami pracowników jest przerzucanych na pracodawcę (33 dni, lub 15 dni w przypadku osób 50+), a jedynie w przypadkach dłuższych chorób zaczyna wypłacać ZUS (i wówczas mamy nagły wzrost „cudownych ozdrowień” za sprawą orzeczników ZUS i kontroli zwolnień lekarskich).

    To, że państwo w fikcyjny sposób rozdziela naszą składkę ubezpieczenia społecznego nie ma nic wspólnego ze stanem rzeczywistym. To mniej więcej jak różnica pomiędzy oprocentowaniem kredytu bankowego z reklamy w TV i jej rzeczywistymi kosztami wynikającymi z zawieranej umowy.
    Jeżeli ktoś wierzy w raty 0%, to rozumiem, że może uwierzyć, że składka emerytalna w Polsce wynosi 19,52% i nic poza tym.

    • Grzegorz,
      dzięki za ciekawy komentarz, a to co piszesz na pewno warte jest zastanowienia. Spróbuję odpowiedzieć na kilka punktów:

      ad 1) Szukałem danych odnośne % mężczyzn, którzy nie dożyją 67 lat – rzeczywiście – ten odsetek jest rzeczywiście wysoki, choć na pewno będzie spadać, zgodnie z tendencjami demograficznymi Ale na pocieszenie – tak jak pisałem, część składek może zostać dziedziczona, z subkonta i z OFE – czyli ok. 30-40% składek. Ale co do zasady masz rację – w ocenie systemu należało zwrócić na to uwagę. Dzięki.

      Natomiast co do zasady generalnej – staż pracy nie ma znaczenia. Więc na szczęście o to nie musimy się już martwić.

      (warunek stażu pracy jest ważny tylko w przypadku wyliczania emerytury minimalnej)

      ad 2) Przy takim systemie, jaki przyjęto – zawsze będą poszkodowani i uprzywilejowani, jedni średnią przeżyją a inni nie dożyją. Ale zauważ, że już samo wyrównanie dalszej trwania życia dla kobiet i mężczyzn jest „””bardzo niesprawiedliwe””” dla mężczyzn! W realnym życiu my, faceci, umrzemy znacznie wcześniej niż kobiety, a emerytury wyliczą nam na takich samych zasadach!

      Wyczytałem też, że w Polsce najdłużej żyją mieszkańcy woj. podkarpackiego i podlaskiego. Najkrócej woj. śląskiego i podkarpackiego. Matematycznie na to patrząc – kolejna niesprawiedliwość. Taki mężczyzna z Łodzi to już w ogóle ma ciężko … 🙂

      http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/prognoza-ludnosci/prognoza-ludnosci-na-lata-2014-2050-opracowana-2014-r-,1,5.html

      Co do inflacji i naszych subiektywnych odczuć, to inny temat… – myślę, że taki artykuł na tym blogu byłby wartościowy: jak GUS liczy inflację, co jest w koszyku, jakie są odczucia Czytelników, itd. itp. Może Autor bloga się zdecyduje to zbadać?

      ad 3) nie przyglądałem się temu zagadnieniu, nie umiem merytorycznie skomentować

      ad 4) też nie badałem tematu dokładniej…; ale taka anegdota – spotkałem na Kubie przemiłą parę, prowadzącą działalność gospodarczą, którzy „chorobę” postanowili wykorzystać na zwiedzanie Karaibów, oszczędzają na ZUS-ie łącznie prawie 2,000 (zasiłek i brak składek za okres choroby). Albo przykład mam, które przez bodajże 1-2 miesiące wpłacały max. składki, żeby potem zgodnie z prawem pobierać max. zasiłek macierzyński. Systemu kurcze idealnego nie ma i pewnie zawsze różne strony będą starały się naciągnąć kołdrę w swoją stronę, taka nasza ludzi natura.

      Ale nie mieszajmy składek chorobowych i rentowych z emerytalnymi, bo to jednak mimo wszystko nie ten sam worek. Bardzo chętnie przeczytałbym więcej, jak składki chorobowe, rentowe (a także wypadkowe, FGŚP, FP) funkcjonują.

      Bardzo dziękuję za inspirujący komentarz, poparty liczbami.

      Pozdrawiam,

  18. Wiesz co, po moich wyliczeniach zainspirowanych Twoim wpisem, wychodzi na to ze jak od następnej wypłaty nie bede odkładał co miesiąc określonej kwoty to będąc na emeryturze będe musiał znaleźć sobie dodatkową pracę..
    to jest straszne, mam wrażenie ze byłem jedną z tych osób co dostają tą kwotę netto na konto i już i nie myślą o niczym wiecej, akceptują stan ale nie patrzą aż tak daleko w przyszłość…
    dzięki!

  19. według danych GUS które przejrzałem specjalnie na tę okoliczność..

    średnia długość życia mężczyzn na 2013 rok wynosiła 71 lat
    a kobiet 81 lat..

    A zarazem średnia długość życia człowieka (rozumiem ze średnia z długości życia mężczyzn plus kobiet) podawana w zawoalowany sposób do obliczenia emerytury jest na poziomie lat 85 ….

    Jest to czysty nonsens…

    Dodajmy do tego ze mężczyźni jak widać na emeryturze żyją 4 lata, a kobiety 12…
    ale jednym i drugim emeryturę liczy się jakby mieli żyć na emeryturze średnio lat 16..

    żyjąc średnio na emeryturze 4 lata powinna mi wystarczyć praca przez 40 lat żeby mieć do końca życia emeryturę na poziomie moich zarobków..
    Gorzej z kobietami.. ale statystyka mówi swoje i finansowo powinny mieć w tej sytuacji po prostu inny przelicznik… czyli 1/3 zarobków tak na oko.. nic na to nie poradzę..

    Zatem konkludując..

    nie płacimy na własna emeryturę.. to jest tylko podatek i nic więcej… G.. z tego będziemy mieć..
    A swoją drogą.. skoro my mamy mieć tak nisko obliczoną emeryturę.. to pytanie dlaczego nie wszyscy dotychczasowi emeryci też? nie jest to dla mnie zrozumiałe… skoro nas na to nie stać..
    To nie wydajmy ponad nasze możliwości..
    Należałoby przeliczyć obecne emerytury wedle tych samych zasad co nasze skoro zmienił się system emerytalny.. to jest odsuwanie problemu .. i robienie nam problemu..

    Pozdrawiam

    • Cześć Darek,

      oczekiwana długość życia w ogromnym stopniu zależy od doboru próby. Im starsza grupa, tym dłuższa ich bezwzględna oczekiwana długość życia. Najniższa jest dla ludzi dopiero co urodzonych, największa dla 100+ latków. To co podałeś, to to średnia oczekiwana długość życia dla noworodków i to jest średnia dla populacji. A więc dla ludzi w wieku 60-65 lat średnia długość życia będzie znacznie wyższa od średniej dla noworodków;

      Może właściwe byłoby ustalanie emerytury dla oczekiwanej długości trwania życia np. 20-25 latków i takie liczenie emerytury? Albo może wg wieku ok 40?… Tak w połowie okresu pracy; widzę, że dużo kombinujesz i rozmyślasz… Jako ćwiczenie mentalne, spróbuj zaprojektować system najbardziej sprawiedliwy – zobaczysz, że jest to niemożliwe. Zawsze będą plusy i minusy rozwiązań.

      Na przykład: odnośnie „niesprawiedliwości” damsko – męskiej (już sam fakt że my jako faceci umieramy szybciej jaka to niesprawiedliwość!) , albo zróżnicowania miasto/wieś albo geografia Polski. Atrakcyjny wydaje się pomysł tylko samodzielnego odkładania na zasadach rynkowych, ale jest to mit – ludzie sami o siebie nie zadbają na poziomie systemowym. (polecam książkę „Nudge”albo analizę, ile jest u nas kont IKE/IKZE)

      Na pocieszenie, tak jak pisałem w artykule, część środków w ZUS / OFE jest dziedziczona w określonych warunkach.

Odpowiedz