Jak zostać milionerem? – 15 praktycznych wskazówek

88

finanse osobiste milioner

Dystraktory, takie jak seks (zwłaszcza dobry, świetny pozostawmy w spokoju), otaczanie miłością i troską rodziny i przyjaciół, znacząca działalność charytatywna, hobby czy cokolwiek innego, często ograniczają możliwość osiągnięcia znaczącego bogactwa. Szokujące? Spokojnie – to nie są moje słowa. To cytat z artykułu w magazynie Forbes, na który natknąłem się przygotowując dzisiejszy wpis. Niestety, autor artykułu to Russ Alan Prince, twórca magazynu Private Wealth i uznany ekspert w zakresie doradztwa dla najbogatszych osób. Wygląda na to, że facet wie o czym pisze. A skoro tak…

 

No właśnie. Jak wiele jesteś w stanie poświęcić by zostać bardzo bogatym człowiekiem?

Ostatnio dobrze to sobie przemyślałem i mam dzisiaj pełną jasność. Za chwilę podzielę się z Tobą moimi przemyśleniami, ale na razie przyjrzyjmy się bliżej cechom milionerów.

Lubię czytać opowieści o ludziach sukcesu oraz historie udanych biznesów. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że są one „lekko fabularyzowane” aby lepiej się nam czytało, mimo to znajduję tam sporo inspiracji. Największą popularnością cieszą się opowieści o ludziach z samego szczytu, takich jak Bill Gates, Warren Buffet czy Steve Jobs. Śledząc takie opracowania możemy dojść do wniosku, że aby zbudować wielkie fortuny wystarczy kilka „prostych” składników:

1. Trzeba być genialnym wizjonerem potrafiącym dostrzec fundamentalną potrzebę ludzkości, która jeszcze nie została zaspokojona. Następnie należy w nowatorski sposób tę potrzebę zaspokajać prowadząc działalność na wielką skalę.

2. Trzeba być całkowicie skoncentrowanym na swojej wizji, wszystko jej podporządkować i podejmować tylko takie decyzje, które prowadzą do jej realizacji.

3. Decyzje te należy podejmować szybko, działać w mgnieniu oka i być gotowym do poświęceń, na które inni nie są gotowi.

4. Trzeba być buntownikiem, nonkonformistą, niemal szaleńcem pracującym po 16 godzin na dobę w twórczym amoku.

5. Trzeba posiadać ogromną inteligencję i nieskończoną pewność siebie, przewidywać ruchy konkurentów oraz trendy na rynku, gardzić konwencjonalną wiedzą i być charyzmatycznym przywódcą porywającym za sobą tłumy.

Słowem: wystarczy być… nadczłowiekiem.

 

Mam gdzieś takie bogactwo.

Po nakreśleniu takiego obrazu bogacza przeciętny człowiek, taki jak ja, czuje się mały i głupi. Oto żyję w świecie zdominowanym przez super ludzi potrafiących o lata świetlne wyprzedzić tok mojego rozumowania. W dodatku mają oni dostęp do armii najwyższej klasy specjalistów pomagających w budowie prywatnych imperiów i stać ich na stosowanie najlepszych technologii. Co więcej, ich wytrzymałe i szybko regenerujące się organizmy wytrwale pracują przez długie godziny, podczas gdy ja wieczorem padam na twarz ze zmęczenia. Czymże jest moje marne życie wobec istnienia tak światłych osób? Jestem tylko szarym obywatelem świata, jednym z 7 miliardów mało znaczących „człowieczków”, bez szans na pozostawienie swojego śladu w historii ludzkości… Prawda?

Bzdura! Każdy z nas ma szansę pozostawienia pięknego śladu w pamięci innych ludzi. Od razu zaznaczam, że jestem realistą i nie wierzę w hasła „guru sukcesu” głoszących tezy, że jeśli czegoś naprawdę pragniemy, to na pewno uda się nam to osiągnąć. Nie zostanę mistrzem olimpijskim w biegu na 100 metrów, nawet jeśli będę od dzisiaj trenował ciężej i dłużej niż ktokolwiek inny, a treningi uzupełnię mistrzowską wizualizacją. Każdy z nas otrzymał jednak zestaw unikalnych talentów i cech, który możemy rozwijać. Każdy z nas nosi pod sklepieniem czaszki kilkaset gramów niesamowitego mózgu, z którego możemy zrobić świetny użytek. Wreszcie każdy z nas otrzymał coś bardzo cennego: CZAS, który możemy mądrze wykorzystać. To jest być może zbyt mało aby trafić na karty historii powszechnej, ale w zupełności wystarczy, by pozostawić piękny ślad w pamięci osób dla nas najważniejszych: naszych żon, mężów, dzieci, rodziców, sióstr, braci, przyjaciół…

Nastrój mam dziś wybitnie filozoficzny 🙂 . Ale pociągnę jeszcze przez chwilę ten wątek, bo jak się zaraz przekonacie, ma on głęboki związek z tematem wpisu. Jeżeli Russ Alan Prince ma rację i faktycznie na drodze do wielkiego bogactwa otaczanie miłością rodziny, dbanie o przyjaciół, działalność charytatywna oraz hobby, to jedynie ograniczające „dystraktory”, to ja mam gdzieś wielkie bogactwo. Niech sobie inni do niego dążą stawiając sobie za cel kolejne zera na koncie. Moje życiowe priorytety są całkowicie odmienne.

W zupełności zadowolę się małym bogactwem – takim, które pozwala mi na robienie tego, co lubię, na spędzanie bezcennych chwil z najbliższymi, na podróżowanie po świecie, poznawanie nowych ludzi, rozwijanie moich zainteresowań. I w tym przypadku uważam, że na takie małe bogactwo szansę ma każdy z nas. Nie wymaga ono genialnego umysłu, dyplomów najlepszych uczelni, armii wybitnych doradców. Wymaga czegoś prostego i przyziemnego, co każdy z nas jest w stanie z siebie wykrzesać.

 

Od czego zacząć?

Jak zwykle od najważniejszych podstaw. Wartości życia, ani tym bardziej szczęścia, nie mierzy się liczbą cyfr określających saldo naszego konta. Okropnie smutne jest życie osób, które po drodze do wielkich fortun tracą wszystko, co najważniejsze: miłość, przyjaźń, zdrowie a nawet szacunek do samych siebie. Na końcu zostają nam przecież tylko wspomnienia oraz relacje z bliskim osobami. Nie zabierzemy ze sobą kasy do grobu, więc chyba nie warto się dla niej zabijać?

Powyższe stwierdzenie nie może być jednak usprawiedliwieniem dla finansowej nieporadności. Życie na kredyt oraz podejmowanie bezmyślnych decyzji finansowych jest przynajmniej tak samo głupie, jak poświęcanie wszystkiego zdobywaniu kasy. A właściwie nawet głupsze. Już chyba jednak lepiej być nieszczęśliwym, ale bogatym, niż nieszczęśliwym i do tego biednym.

Moim zdaniem w życiu spokojnie można osiągnąć jedno i drugie: zarówno szczęście, jak i bogactwo. Co więcej, można te sprawy zupełnie ze sobą pogodzić. Co prawda taki proces bogacenia trwać będzie dłużej, zaś osiągnięte wyniki będą mniej spektakularne, ale satysfakcja z dobrego życia będzie na pewno ogromna. Jak się zdobywa takie małe bogactwo?

Najpierw trzeba zbudować solidny fundament: pozbyć się długów, zbudować fundusz bezpieczeństwa, zapewnić finansowanie najważniejszych potrzeb. Sposoby na to znacie już z moich wcześniejszych wpisów, a poza tym właśnie temu poświęciłem moją pierwszą książkę pt. Jak zadbać o własne finanse?. Finansowe bezpieczeństwo nie jest wcale wyświechtanym frazesem. Niezliczoną liczbę razy byłem świadkiem tego, jak wielkie spustoszenie w życiu wielu rodzin sieje niepewność związana z brakiem pieniędzy. Drobny wycinek takich historii możecie obejrzeć w cyklu Prosty Rachunek, który powstaje przy mojej współpracy z TVN.

Zgromadzenie oszczędności i zapewnienie finansowego bezpieczeństwa własnej rodzinie daje poczucie dumy, ogromnego komfortu, zwiększa naszą odwagę, pozwala przestać martwić się o pieniądze, pomaga uwierzyć we własne siły. W takim momencie jesteśmy gotowi, aby iść dalej i zacząć budować nasze małe fortuny. O czym warto wtedy pamiętać?

 

15 wskazówek dla przyszłych bogaczy.

Szanse na zbudowanie większego majątku są znacznie większe, gdy pamiętamy o pewnych zasadach. Poniżej prezentuję Wam listę tych, które niedawno spisałem dla siebie:

1. Nie myl dochodu z majątkiem. Jeśli dużo zarabiasz, ale zamiast akumulować aktywa po prostu wszystko wydajesz – ciągle jesteś biedny. Żyjesz w dostatku, ale to tylko chwilowe.

2. Symbole statusu – jak piękne jachty, drogie samochody czy najlepsze apartamenty – są super. Ale kup je dopiero wtedy, gdy będzie Cię na nie stać – za gotówkę stanowiącą niewielką część Twojego majątku. Wyglądanie na bogatego, a faktyczne bycie bogatym, to dwie zupełnie różne sprawy.

3. Poza inwestycjami w aktywa pamiętaj o „inwestycjach” w pozytywne emocje i wspomnienia. Czas spędzony z rodziną, podróże, spotkania z ciekawymi ludźmi, rozwój duchowy – są znacznie cenniejsze niż kupno kolejnego gadżetu. Zadbaj szczególnie o czas dla dzieci. Dzieciństwo jest tylko raz w życiu.

4. Na etacie bardzo trudno dorobić się dużych pieniędzy, bo etatu nie da się „wyskalować”. Masz tylko jednego klienta: swojego pracodawcę. Jeżeli faktycznie myślisz o większych pieniądzach, łatwiej jest to osiągnąć prowadząc własny biznes.

5. Trudno jest się wzbogacić gdy jedna osoba w związku akumuluje majątek, a druga beztrosko go trwoni. Trzeba usiąść do stołu, ustalić reguły gry i działać RAZEM.

6. Jeśli chcesz korzystać z dźwigni finansowej (czyli z długu) – rób to mądrze – najlepiej w ramach spółki kapitałowej. Gdy Twój biznes osiągnie stosowną wielkość – oddziel go od prywatnego majątku.

7. Korzystaj z porad specjalistów. Dobry prawnik, doradca podatkowy, księgowy, doradca finansowy – tu warto dopłacić za wyższą jakość. Darmowe doradztwo finansowe warte jest tyle, ile za nie płacisz. Nic.

8. W każdym tygodniu poświęcaj czas na planowanie własnych finansów. To muszą być przynajmniej dwie świadomie wygospodarowane godziny. Zbyt ciężko pracujesz na pieniądze, żeby potem o nie nie dbać.

9. Inwestuj tylko w produkty i biznesy, które dobrze rozumiesz. Jeżeli nie rozumiesz – to zdobądź wiedzę i zrozum. Jeżeli dalej nie ogarniasz tematu lub nie masz czasu na naukę – to odpuść.

10. Nie spiesz się nadmiernie z decyzjami finansowymi. Łatwiej będzie o kolejną szansę na zyski niż o odzyskanie straconego kapitału.

11. Niektóre straty mogą rozłożyć Cię na łopatki. Dlatego korzystaj z dobrych ubezpieczeń (mieszkanie, OC, AC, koszty leczenia, polisa na życie).

12. Sam niczego nie osiągniesz. Buduj świadomie sieć wartościowych kontaktów.

13. Działaj z pasją. I nie chodzi tu o to, że masz robić tylko to, co lubisz. Po drodze będziesz przechodzić okresy zwątpienia i słabości. Musisz swoją pracę lubić na tyle, abyś pomimo okresów znużenia, lęku i wątpliwości szedł do przodu i rozwijał biznes.

14. Pracuj mądrzej, a nie ciężej. Kieruj swój wysiłek i uwagę na te rzeczy, które przyniosą najwyższe korzyści. Wszyscy mamy tyle samo czasu: 24h na dobę. To od sposobu jego wykorzystania zależy czy ostatecznie będziemy biedni czy bogaci.

15. Naucz dzieci mądrego podejścia do pieniędzy. Po opuszczeniu Twojego domu muszą potrafić się same utrzymać i zbudować własny majątek.

Jak widzicie powyższa lista niewiele ma wspólnego z cechami multimilionerów, o których pisałem na początku wpisu. Nie trzeba być geniuszem, szalonym wizjonerem ani nawet charyzmatycznym przywódcą. Wystarczy spokojnie robić swoje i cieszyć się każdym dniem.

I co sądzicie o takiej koncepcji bogacenia się? Czy waszym zdaniem ma ona sens? A może jest zbyt przyziemna? Jakie jeszcze znacie wskazówki, które mogą się przydać? Serdecznie zapraszam Was do dyskusji. 😉

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze88 komentarzy

  1. Czesc Marcin
    Czy Twoim zdaniem trzeba spelnic wszystkie punkty jednoczesnie?
    Jezeli tak, to niech kazdy sobie odpowie czy ma szanse.
    Jezeli nie to ktory z nich mozna pominac?

    • Cześć Gonzo,
      Dobre pytanie 😉
      Moim zdaniem nie trzeba spełniać wszystkich. Patrzę raczej na to w taki sposób, że im więcej punktów spełnionych, tym większe szanse na powodzenie.

  2. Dużo napisałeś, bardzo mi się to podoba. Ja bym jeszcze dorzucił coś o zarządzaniu czasem, bo jak już dobrze wiemy czas to pieniądz i trzeba go mądrze inwestować a godziny lecą w mgnieniu oka 😉

    • Hej Dominik,
      Święte słowa. Dawno nie uciekał mi tak szybko jak teraz. Właśnie dlatego staram się bardzo świadomie alokować czas. Właśnie siedzę przy biurku i robię plan na jutro 😉

      • Marcinie,
        ile czasu zajmuje Ci współpraca z rodzinami w cyklu Prosty Rachunek? Czy pracujesz z paroma rodzinami w tym samym czasie?
        Pozdrawiam

        • Cześć Ewa,
          W danym tygodniu koncentruję się całkowicie na bohaterach danego odcinka. Razem z nagraniem przygotowanie jednego odcinka to 2,5 dnia.

          • Da się w tak krótkim czasie naprawdę pomóc tym rodzinom? Zastanawiam się jak to wygląda z perspektywy czasu… Czy macie informację zwrotną ilu ludziom biorącym udział w programie udaje się nadal iść w dobrym kierunku? A w ilu przypadkach było to tylko zakwalifikowanie się, wizjonerski plan i powrót do szarej rzeczywistości?

  3. Lubię Twoje podejście (nie fejsbukowo bezmyślnie tylko naprawdę 😉 .
    Harmonia, brak „szarpania się”, docenianie chwil i prawdziwego życia z ludźmi na których Ci zależy. Przy tym rozsądek finansowy i stopniowe realizowanie swojego celu. Pieniądze są ważne, potrzebne ale nie jako cel sam w sobie, zakładający klapki na oczy i uniemożliwiający widzenie i docenienie innych aspektów egzystencji. Małe bogactwo będzie wiec i dla mnie OK .
    A odnośnie do artykułu -bardzo celne podsumowanie zasad bogacenia się , będę często sobie odświeżać 🙂

  4. Witam Panie Marcinie,
    Zgrabnie i trafnie ujął Pan abecadło oszczędzania lub też nie pakowania się w finansowe kłopoty.
    Drobne spostrzeżenie (własna ocena)-punkt 6,7, i częściowo 11 raczej nie są do zrealizowania dla tzw. przeciętnego obywatela.
    Proszę pamiętać, że statystycznie pracujący Polak na państwowym zarabia ok.4000 zł i część Pana zaleceń, spostrzeżeń jest poza jego możliwościami.
    Swoją drogą nie wiem jaka cześć Pana czytelników to właśnie „statystyczni Polacy” mogący zaoszczędzić w porywach kilkadziesiąt złotych do kilkuset. Zakładam, że znaczna część. A Pana spostrzeżenia są w większości uniwersalne, niezależne od statusu. Proszę się „pochylić” w którymś z tematów blogu nad takimi oszczędnościami -kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Zapewne, poza opisywanymi powyżej, coś Pan dodatkowo rozpracuje/podpowie.
    Pozdrawiam Longman

    • Cześć Longman,

      Dziękuję za komentarz. Na początku trzeba zbudować swój „finansowy fundament” – właśnie temu poświęciłem większość miejsca na blogu. Tych 15 punktów to próba odpowiedzi na pytanie: co dalej?

      Punkt 11 dotyczy ubezpieczeń. Dlaczego uważasz, że to jest trudne do zrealizowania? Ten punkt dotyczy każdej sytuacji.

      • Jako Polka pracująca na państwowym i w dodatku czytelniczka bloga Marcina uprzejmie informuję, że z pracy na etacie jestem dużo poniżej statystycznych 4 000 zł. Mimo to, w ciągu roku udało mi się odłożyć prawie 10 000 zł 🙂 – chcieć to znaczy móc, a porady (nawet 6 i 7) mogą się przydać małozarabiającym, którzy odważą się wyjść ze swoich przyzwyczajeń i spróbować, np. przy kupnie mieszkania na wynajem.

        • Hej Gosia,
          Wiesz, że bardzo mocno Ci kibicuję. Na swoim blogu pokazujesz wszystkim sceptykom, że zamiast marudzić i narzekać – wystarczy po prostu konsekwentnie działać. Serdecznie gratuluję Ci pierwszej rocznicy bloga i trzymam kciuki za jego dalszy rozwój. Wszystkiego dobrego. 🙂

    • Przepraszam, że się wtrącam, ale właśnie „przeciętnego obywatela” nie stać na ignorowanie punktu 11, bo nie ma on zazwyczaj żadnej poduszki finansowej.

      „11. Niektóre straty mogą rozłożyć Cię na łopatki. Dlatego korzystaj z dobrych ubezpieczeń (mieszkanie, OC, AC, koszty leczenia, polisa na życie).”

        • Witam ponownie,
          Już odpowiadam.
          11.Tajemnica tkwi w definicji- dobre ubezpieczenia.
          Większość osób zakłada, że płacąc za ubezpieczenie np. od utraty pracy przy kredycie hipotecznym są ubezpieczeni od utraty pracy. Nieprawda! Ubezpieczony jest bank, a nie kredytobiorca. Firma ubezpieczeniowa i tak wystąpi o swoje.
          Ubezpieczenia medyczne- Płacimy u specjalisty za wizytę bez kolejki. Wszelkie kosztochłonne procedury tak naprawdę nie obejmują te cudowne ubezpieczenia.

          Koszty leczenia- praktycznie, niezależnie od rodzaju leczenia/choroby 99% pacjentów w lecznictwie szpitalnym jest leczonych bezpłatnie. Więc polisa na koszty leczenia to zbędny wydatek.

          Polisa na życie- tak,ale „goła” a zazwyczaj jest opakowana w kilkanaście niepotrzebnych gadżetów.

          OC i AC -jak najbardziej tak.

          Ubezpieczenie domu/mieszkania to w wersji „gołej” ok. 100-200zł /rok. Ale tylko w wariancie całkowitego zniszczenia (wybuch, pożar, powódź itp).
          Musi zmienić się mentalność. Jeśli rolnicy nie korzystają z programowych dopłat do ubezpieczeń przez Państwo (50%) przy szkodach za plony to o czym mówić.

          6. Spółka kapitałowa- może i dobry pomysł, ale dla przeciętnego szaraka to wyżyny inżynierii finansowo- podatkowej.
          7. Doradcy finansowo- podatkowi większości osób kojarzą się z doradcami typu openf….. i trudno będzie odbudować zaufanie do doradców.

          • Witam, wspomniane przez Pana towarzystwo niestety ma największy udział w polisach inwestycyjnych…
            Współpracuję obecnie z Allianz oraz Euler Hermes, podzielę się paroma spostrzeżeniami dot. ubezpieczeń.
            Ubezpieczenie od utraty pracy to fikcja, tak jak Pan wspomniał.
            Największy sens mają ubezpieczenia OC
            -obowiązkowe aut
            -oc w życiu prywatnym
            -oc przedsiębiorcy (bez udziałów własnych, porządne)
            -ubezpieczenie należności

            Dobierając polisę na życie trzeba dokładnie wiedzieć co zawarte jest w O.W.U.
            – często brak ubezpieczeń od poważnych chorób, inwalidztwa, niezdolności do samodzielnego egzystowania(błędnie zwanego przez wiele wiodących firm niezdolnością do pracy).
            Trzeba również pamiętać, że polisa powinna zawierać większe sumy ubezpieczenia w przypadku utraty życia jeśli mamy wysokie zobowiązania lub generujemy więcej dochodów niż małżonek.

            Część ubezpieczeń pokrywa koszty rehabilitacji po wypadku.
            Koszty leczenia – żadna fikcja w ubezpieczeniach podróżnych są pokrywane do wysokich sum gwarancyjnych (polecam zwłaszcza przy wyjeździe na narty)
            Assistance (rodzinny lub samochodowy) – wizyta lekarza w domu po przebytej chorobie bądź holowanie i naprawa samochodu w do np. 500 euro w Chorwacji może bardzo pomóc.

            Pozdrawiam

  5. Coraz bardziej mi się podoba ten blog. Trafiłem ze dwa tygodnie temu, przypadkiem i można mnie już zapisać w tabelce „stały czytelnik” 😉
    Podoba mi się mądrość równowagi w większości postów. Mnie nigdy nie kręciło posiadanie yachtów i luksusowych blaszaków. Za to mojego 40 letniego życiorysu starczyło by na 3-4 osoby.
    Głównie dlatego, że zgodnie z punktem 3, wyjazd z rodziną do Barcelony to inwestycja a nie koszt 😉 a praca społeczna to mój żywioł.
    Mój bilans netto liczony w złotówkach, może nie powala, ale jest na plus. Liczony w relacjach z ludźmi wygląda bardzo dobrze.
    Fajnie, że ktoś tak pisze o finansach. Będę polecał i dziękuję.

    • Hej Szymon,
      Dobrze jest znaleźć zdrową równowagę – na samych dobrych wspomnieniach daleko nie zajedziemy 🙂
      Dziękuję za komentarz i zapraszam do czestych odwiedzin.

  6. Droga do bogactwa, to taka, która będzie inna, niż dostępna (znana) większości. Zaprezentowane wskazówki, słuszne rzecz jasna, dobre są dla wszystkich na start, a nie jako uniwersalny i pełny zbiór „do bycia milionerem”. Każdy, z tych bardziej śiadomych, po lub nawet przed rozpoczęcie podróży powinien poszukać i odnieść do swoich wartości, zasad i sytuacji życiowej, taki „pomysł na życie” w warstwie materialnej, który wyróżni się spośród innych. Jest to o tyle niezbędne, że – chyba – nie można oczekiwać sześciu zer na koncie, gdy analogiczne rozwiązanie wdroży wielu innych. Jest to więc indywidualna droga, bez prostych i szybkich porad dla każdego. Ważna jest warstwa intelektualna i emocjonalna: m.in. otwartość umysłu, kreatywne myślenie, słuchanie innych, wytrwałość, reagowanie na zmienność otoczenia, ciągle uczenie się i doskonalenie.

    • Cześć Marku,

      Moim zdaniem droga wcale nie musi być inna niż dostępna dla większości. Wierzę, że w okolicznościach, w których żyjemy, przestrzeganie pewnych zasad otwiera drogę do zamożności dla bardzo wielu osób.

      Wydaje mi się, że do przełomowych i nowatorskich rozwiązań dochodzi się stopniowo, w miarę jak rośnie nasza wiedza i doświadczenie w dziedzinie, w której się specjalizujemy. Jeśli pracujemy z zaangażowaniem i stopniowo stajemy się coraz lepsi w tym, co robimy, w ślad za tym pojawiają się duże pieniądze. Oczywiście warunkiem jest to, aby nasza praca kreowała wartość dla innych. To oczywiście dłuższa dyskusja na osobny wpis. 😉

  7. Kolejny świetny wpis, dziękuję.

    Dla mnie osobiście podstawą do osiągnięcia dochodów pozwalających w przyszłości osiągnąć „małe bogactwo” są punkty 4 i 13, czyli własna działalność (lub spółka) i spełnianie się w pracy, robienie tego co się lubi.
    Jeśli moje zajęcie jest moją pasją, to za tym idzie chęć bycia coraz lepszym, najlepszym jak tylko się da. Za tym prawie automatycznie idą większe pieniądze. Świat jest pełen „średniaków”, jeśli chcesz dobrze zarabiać, musisz się wybić z tej średniości.

    Wszystkie pozostałe punkty są równie cenne, ale w mojej opinii czas na ich realizację przychodzi wtedy, gdy masz już te minimum pewności i stabilności finansowej.
    Obserwuję u swoich znajomych, że póki nie mają choćby małej comiesięcznej „górki” pln, to mają zamknięte umysły na tego typu rady 🙁

    • Hej Miły,
      Dziękuję za komentarz. Masz zupełną racje z tymi „średniakami”. Bycie jednym z nich nie pomaga w bogaceniu się.
      Doprecyzowałbym tylko, że ta pasja musi być wartościowa dla inni ludzi, aby byli gotowi Ci za nią zapłacić. 🙂

  8. Bardzo dobry artykuł. Zabrakło tylko na liście 15 czynników prowadzących do bogactwa bardzo ważnego punktu: samodoskonalenia, rozwoju osobistego, inwestowania w siebie, umiejętności sprzedania siebie, tego, co oferuję sobą, swoją pracą. Tylko wtedy osiągniemy satysfakcjonujący dochód, gdy coś wartościowego, wyróżniającego zaoferujemy innym. To wiąże się z pracą nad sobą – rozwojem kompetencji miękich (wzrost własnej efektywności) i twardych, np. umiejętności sprzedawania. Na etacie to pracodawca za nas sprzedaje naszą pracę. Dlatego zarabia więcej na tym niż my. Od dawna wiadomo, że więcej zarabia się na sprzedaży, pośrednictwie niż np. na produkcji. Pracując na własny rachunek możemy zarobić więcej, jeśli nauczymy się sprzedawać własną pracę, pomysły, to, że jesteśmy wartościowymi ludźmi, że np. warto nam zaufać (co w biznesie jest bardzo istotne), jesteśmy rzetelni, wykonujemy pracę z pasją itd. Inwestowanie w siebie to uczestniczenie w szkoleniach i czytanie inspirujących lektur, o czym wspomniałeś Marcinie.

    • Cześć Tomku,
      Dziękuję za komentarz i celne spostrzeżenia.
      Ciągły rozwój i zwiększanie własnych kompetencji są dla mnie czymś tak oczywistym jak oddychanie. Być może dlatego nie uwzględniłem tego na liście wskazówek. 🙂
      Nie jestem przekonany, czy na pośrednictwie i sprzedaży zarabia się lepiej niż na produkcji. Pewnie zależy to od branży. Ale zgadzam się z Tobą, że umiejętność sprzedawania swoich produktów lub usług jest absolutnie konieczna by odnieść sukces. W końcu bez przychodów nie ma zysków.

  9. Najtrudniejszy pierwszy krok 😉 W moim przypadku najtrudniejsza jest decyzja czym zajmować miałby się mój biznes – pomysłów niby wiele ale wciąż pojawiają się wątpliwości, czy dany pomysł się „sprzeda”.

    • Natalio, warto omówić to z coachem mającym doświadczenie w sprzedaży. Coach, który zajmuje się również kompetencjami miękkimi, może Ci pomóc w poradzeniu z obawami i pomóc pójść do przodu, zaakceptować ryzyko, które zawsze jest w działalności biznesowej.

    • Hej Natalia,
      Czasami trzeba po prostu zacząć działać i sprawdzić. Warto przygotować się do tego – odkładając oszczędności na pierwszy okres działania biznesu.
      Największy błąd, jaki często obserwuję, to rozpoczynanie biznesu od zaciągnięcia kredytu. Potem okazuje się, że po kilku miesiącach po biznesie zostają tylko długi.

  10. Wpis bardzo krzepiący (bo okazuje się, że „małe bogactwo” nie jest czymś nieosiągalnym) ale i dający do myślenia. Jakże często myślimy o wielkich pieniądzach, traktując je jak lek na wszelkie zło, podczas gdy właśnie fortuna jest często przyczyną wielu problemów. Nie znaczy to jednak, że mamy gloryfikować ubóstwo, lecz konsekwentnie i pewnie budować swój finansowy komfort – nie biorąc zbyt dosłownie historii sukcesu wspomnianych nadludzi…

  11. Panie Marcinie mam pytanie, które nie odnosi się bezpośrednio do tego tematu, ale męczy mnie ta sprawa więc pozwolę sobie je tutaj zadać. Mam kredyt studencki do spłaty i posiadam środki, które pozwoliły by mi spłacić go praktycznie od ręki, ale wtedy nie posiadałbym praktycznie żadnych środków w tzw. funduszu bezpieczeństwa. Czy warto go spłacić i zacząć odkładać pieniądze na fundusz. Czy spłacać go sobie zgodnie z harmonogramem? (zaznaczam, że oprocentowanie takich kredytów jest niskie)
    Będę wdzięczny za odpowiedź. Pozdrawiam

    • Hej Piotr. W takiej sytuacji nie ruszałbym funduszu bezpieczeństwa. Natomiast kolejne nadwyżki wykorzystałbym na nadpłacanie kredytu studenckiego. W ten sposób dość szybko będziesz miał go z głowy. Może i nisko oprocentowany, ale dług to dług i nie ma sensu go za sobą ciągnąc przez kolejne lata.

      • Dziękuję bardzo za odpowiedź i za prowadzenie tego bloga. P.S. Pana rady naprawdę są skuteczne – sprawdzone na własnej skórze 🙂

    • Przynajmniej szybko się zorientowałeś, że nie tędy droga 😉

      Niektórzy doznają takiego „oświecenia” dopiero pod koniec życia po wielu dekadach straconych na pogoń za wielką kasą za wszelką cenę.

      Nasze życie jest TU i TERAZ. Nie warto odkładać najważniejszych rzeczy na potem. „Jeszcze tylko rok albo dwa i poświęcę więcej czasu rodzinie”. I tak w kółko… aż dzieci wyfruwają z domu nie znając własnego ojca.

  12. Ciekawy artykuł. Zgadzam się z tym, że wielkie bogactwo nie jest do końca tym czego tak naprawdę chcę. Szkoda życia na poświęcanie się gotówce. Oczywiście oszczędności, majątek, zapewnienie dobrobytu jest ważne ale nie kosztem pozostałych aspektów życia.

  13. Witam! W jaki sposób pozbyć się tej żałosnej reklamy ING, która nie pozwala się skupić na treści?

    • zaproponuj Marcinowi mecenat nad wpisem /wpisami 🙂
      daj lepszą ofertę reklamową niż ING 🙂
      itd itd

    • Witaj Rich,

      Rozwiązań może być kilka, np:
      – możesz poćwiczyć techniki koncentracji;
      – możesz również przekopiować tekst artykułu do Worda i przeczytać go w osobnym pliku.

      A tak na poważnie – blog jest jednym ze źródeł mojego dochodu i nie będę rezygnował z reklam. Dbam o to, aby nie było ich dużo i aby nie były zbyt uciążliwe.
      Masz dostęp do wszystkich treści za darmo. To między innymi dzięki reklamodawcom. Mam nadzieję, że potrafisz to zrozumieć i docenić.

  14. Witam ! Świetny blog ,w calym gąszczu w końcu konkrety. Dziekuje z góry bo dopiero staram się zmieniać swoje i domowników nawyki choć z drugą połową jest trudno.A pro po powyższego tekstu proszę w miarę możliwości o wskazówki jak prowadzić dzieci aby nie musiały uczyć się dopiero na własnych błędach. Pozdrawiam 🙂

  15. Rodzina w ktorej tylko jedna osoba pracuje posiadajaca trojke dzieci do tego jedno dziecko z problemami (autyzm) chcaa moc sobie odlozyc troche pieniedzy na swoje M2 niema szans szkoda ze dla takich rodzin niestworzy Pan planu gospodarowania pieniedzmi…

    • Jola, wejdź sobie na http://www.godnezycie.blogspot.com. Prowadzi go kobieta w podobnej do twojej sytuacji , która dzięki uporowi i doskonałej organizacji bardzo oszczędnie żyje, wyszła z długów i wychodzi na prostą. Nie zajmuje się finansami zawodowo ale codzienne wydatki , zwłaszcza na żywność , genialnie ogarnia.

    • Niestety dziecko = wydatki, dlatego częścią rozsądnego gospodarowania pieniędzmi jest rozsądne planowanie rodziny, zwłaszcza jeśli tylko jedna osoba pracuje. Swoją drogą ciekawi mnie, co Marcin sądzi na ten temat, dotąd chyba na blogu nie poruszany, a moim zdaniem dość istotny dla finansów osobistych.

  16. Jako rozwinięcie tematu poleciłbym książkę „Sekrety amerykańskich milionerów”. Większość prawdziwych milionerów nie szasta pieniędzmi, tylko rozsądnie gospodaruje zasobami.

  17. „7. Korzystaj z porad specjalistów. Dobry prawnik, doradca podatkowy, księgowy, doradca finansowy – tu warto dopłacić za wyższą jakość. Darmowe doradztwo finansowe warte jest tyle, ile za nie płacisz. Nic.”- to chyba nie dotyczy Ciebie. 🙂
    Korzytsam z Twoich porad i dbrze na tym wyszedłem.
    🙂

  18. czesc,

    wszystko ok, tylko to nie rady jak zostac milionerem, tylko rady dla mainstream’u. jak uporzadkowac swoje finanse.

    przedsiebiorca czytajc rady dot. awersji do dlugu moglbym sie zalamac:) nawet jak piszesz do dobrym długu to w grupie kapitałowej.
    absolutnie trudno sie z tym zgodzic. zyjemy w czasach szybkiego obiegu gotowki, tu trzeba dzialac a nie ciulac 100 zl na mce. rady te sprawdza sie tylko dla osob ktore siedza na etacie i probuja zwiazac koniec z koncem.

    pzdr.
    flow

    • Cześć Flow,

      „Żyjemy w czasach szybkiego obiegu gotówki..” – gdy słyszę takie zdania zaczynam odruchowo chwytać się za kieszeń.

      Jak dotąd wszyscy załamani przedsiębiorcy, z którymi miałem do czynienia ( a to spora grupa) mieli jedną wspólną cechę: długi. Proszą o pomoc w wyjściu na prostą i oddaliby bardzo wiele aby tych długów się pozbyć.

      Na każdą firmę, której udało się dzięki dźwigni finansowej osiągnąć sukces, przypada wiele innych, które przez długi zbankrutowały. O tych drugich nikt jednak nie pamięta i nie pisze motywujących książek…
      Rozpoczynanie działalności od wzięcia kredytu to błąd.

      Przeczytaj jeszcze raz to zdanie:

      „Jeśli chcesz korzystać z dźwigni finansowej (czyli z długu) – rób to mądrze – najlepiej w ramach spółki kapitałowej. Gdy Twój biznes osiągnie stosowną wielkość – oddziel go od prywatnego majątku.”

      Nie piszę „nie rób tego wcale”. Piszę „rób to mądrze”.
      Dlatego zastanawiam się, co Twoim zdaniem się tutaj nie zgadza? Chętnie poznałbym Twoją teorię na ten temat.

      • ‚Rozpoczynanie działalności od wzięcia kredytu to błąd.’
        absolutnie tego nie pisalem i bym tego nikomu nie doradzal chyba ze bank zaakceptuje biznies plan i sfinausje pomysl to wtedy raczej sie uda, poniewaz banki teraz boja sie ryzyka, wiec wejda tylko w ‚pewny’ biznes.

        „Jeśli chcesz korzystać z dźwigni finansowej (czyli z długu) – rób to mądrze – najlepiej w ramach spółki kapitałowej. +co Twoim zdaniem się tutaj nie zgadza? Chętnie poznałbym Twoją teorię na ten temat.’

        grupa kapitałowa nie jest potrzebna zeby zaczac inwestowac korzystajac z podstawowej dzwigni finansowej. wychodzac z tego załozenia > czytlenikow tego bloga nie ruszy to przodu, tzn beda mieli wrazenie ze niby sa bogatsi (oszczedzaja, redukuje zle dlugi) ale jednak to tylko iluzja. bogactwo to jednak szczegoleni na poczatku jest ryzyko. jak przecietny czytlenik ma zalozyc grupe kapitałowa zeby np inwestowac w nieruchomosci?:)

  19. Większość ludzi bogatych jest bogata bo urodziła się w dobrze sytuowanych rodzinach lub zaczynała „biznes” tuż po rewolucji.

    • Filip,
      Nie znam danych dla Polski, ale przeglądałem kiedyś statystyki dla USA i większość to jednak milionerzy w pierwszym pokoleniu, zaczynający od zera.

  20. Bardzo mądre rady, które według mnie pomału, pomału doprowadzą człowieka to wolności finansowej – tak jak piszesz, nie wszystko można mieć za darmo i tak samo nie wszystko da się mieć szybko, ale koncentrując się na tym co chcemy osiągnąć, możemy to zdobyć, tylko trzeba wiedzieć co jest osiągalne i robić to z głową, rozsądnie.

    Możesz czasami mieć filozoficzny nastrój, super Ci to wychodzi 🙂

    Pozdrawiam, Bartek

  21. Na pewno człowiek zestresowany nigdy nie bedzie szcześliwy trzeba pozbyć się stresu a człowiek szcześliwy ma przewage nad bogatym moim zdaniem.

  22. Zostać milionerem ? To bardzo proste. Wystarczy być miliarderem i związać się z odpowiednią kobietą. Powodzenia.

  23. Lista spora, a odpowiadając na pytanie końcowe, uważam że ma to sens:) wszystko co sprawi, że będziemy czuć się lepiej, ma sens.

  24. rewelacyjny wpis, zgadzam się szczególnie z budowaniem relacji, sam do tego doszedłem po 2 latach na studiach, mam teraz team i pracuje nam się genialnie

  25. Witam,
    Niestety nieco bardziej sceptycznie. Twoje wcześniejsze artykuły (z czasów kilka miesięcy wcześniej) wydawały mi się bardziej wartościowe i konkretne. Piszesz o tym, że wystarczy spełnić te 15 punktów to osoba może zostać majętnym. No właśnie, zatem wystarczy spełnić 15 innych punktów, i można zostać zarządzającym w Apple, Microsoft czy innym podmiocie. Świetnie, że punkty są wymienione i taka czytanka filozoficzna. Tylko nasuwa mi się pytanie, czy nie brakuje tam punktu X. Nie trać czasu. ? Myślę, że pod względem psychologii człowieka, ten artykuł ma niestety małą wartość. Jest tylko wymienieniem 15 czynności, które są istotne. Przecież zdajesz sobie sprawę, że tylko jedna osoba w firmie może być prezesem, tak samo reszt musi mieć jasno określoną ścieżkę kariery. Wydaje mi się, że potraktowałeś „każdego pracownika” (czytelnika) jako potencjalnego prezesa. Artykuł nie posiada wskazania konkretnych narzędzi i rozwiązań. Moim zdaniem np. punkt 12, który mówi o networkingu powinien wskazywać takie narzędzia jak LinkedIn oraz cykliczne spotkania z osobami, które uzupełniają twoje kompetencje a są bliskie twojej branży (czyt. np. konsultant podatkowy z księgowymi). Wskazujesz również na to, że nie jest potrzebne spełnienie wszystkich. Absolutnie się nie zgodzę, gdyż ważne jest aby właśnie spełnić wszystkie. Jeżeli nie spełni się wszystkich, to przecież nie osiągnę celu (nawiązując do wypowiedzi wcześniejszych forumowiczów, chodzi o ubezpieczenie (de facto, których nie lubię, ale jest ważne)) No właśnie teraz już tego w artykule nie widzę. Jakby zniknęło? Czy artykuł jest modyfikowany w trakcie komentowania? Jeżeli tak to nie dobrze.
    Wyzbycie się długów, to nieumiejętność radzenia sobie z pieniądzem. Osobiście mam kilka kredytów, i w życiu nie wyzbyłbym się ich. Gdyż to one w dużej części uczyniły mnie osobą majętną. Jeżeli mam 100 tyś i kredyt na 100tyś, to mam do użycia 200 tyś, a nie tylko 100! W życiu mamy ograniczoną ilość czasu i pieniędzy, są to środki ograniczone. Dlatego posługujemy się innymi osobami zlecając im wykonanie zadań, które sami wykonamy mniej efektywnie czasowo lub jakościowo. Dlaczego miałbym nie korzystać również ze zdolności kredytowej? Jeżeli ktoś nie umie posługiwać się pieniądzem, to jak ma osiągnąć te wszystkie cele, o których piszesz. Niestety wnioskowanie nie jest logiczne. Co gorsze, w jednym z punktów wskazujesz aby jednak korzystać z długu, tylko że mądrze. Myślę, że to również nie jest wartościowe, gdyż chyba nikt nie ma zamiaru korzystać z długu niemądrze w zamiarze. Również brak konsekwencji.
    Ps’ same punkty mi się podobają! Widzę, też że twoje intencje są raczej dobre. Więc moją krytykę potraktuj jako konstruktywną krytykę.

  26. Mogę się mylić i pamięć może mi płatać figle lecz – o ile mi wiadomo – na strychu u moich rodziców leży taka mała książeczka, bodajże Jacka Bocheńskiego, której tytułu też nie jestem pewien ale oscyluje on wokół zagadnienia szczęścia, czyli próbuje odpowiedzieć na pytanie jak być szczęśliwym. I wo Pan co, panie Marcinie? Z tego co pamiętam szczęście oznacza nie mniej ni więcej ale posiadanie cech cynicznego skurczybyka, bądź – nie zapominając o płci pięknej – cynicznej skurczykrowy. Piszę o tym, bo wydaje mi się, że pański artykuł nie stara się odpowiedzieć na pytanie: jak być bogatym. No… może trochę… Głównie jednak traktuje on o tym jak być szczęśliwym, a że fundamentem szczęścia, skałą na której można oprzeć jego budowę jest w miarę solidna sytuacja materialna, to i o nią pan zahacza. Inaczej: artykuł jest o tym głównie, że przy minimalnej podstawie egzystencjalnej jedynym bogactwem, o które warto walczyć, jest bogactwo ducha. 🙂
    tak trzymać 🙂

  27. Punkt 12. – sam niczego nie osiagniesz.

    Dziękuje, zadowole się malutkim bogactwem – budowanym samemu/w obrębie rodziny. Nie zamierzam zabiegać o siec kontaktów 🙂

  28. Widzę spojrzenie osoby pogodzonej z losem i na pewnym etapie życia. Takie porady dla kogoś kto ma dopiero 20 lat i brak większych zobowiązań kredytowych albo rodzinnych będą wyglądać zupełnie inaczej. Wtedy można oddać się przez jakiś czas pasji i biznesowi bez ograniczeń.
    Należało by o tym wspomnieć we wpisie, moim zdaniem ciekawym, pozdrawiam.

    • Aga nie wiem czy czytałaś poprzednie wpisy Marcina. Jeden z nich jest o sportowcach milionerach, którzy po 5 latach od skończenia kariery są bankrutami. Podobnie jest z ludźmi, którzy wygrali w Lotto. Po 5 latach nie mają już nic, a nawet długi.

  29. Ehh… a ja tu siedzę, kombinuję jak zostać milionerem, a tu trzeba było jedynie wejść tu i przeczytać ten wpis, aby dowiedzieć się jak się z ato zabrać 😉

  30. Aha, no i jeszcze zabrakło metody Richarda Bransona:
    Jeśli chcesz być milionerem, zacznij z miliardem dolarów, i uruchom nową linię lotniczą.

  31. Dzięki! Też staram się tworzyć taką swoją listę i jej się trzymać. Na samym początku postanowiłem zacząć oszczędzać i stworzyć sobie tzw. poduszkę finansową dzięki której będe miał ten komfort, że nawet w momecie kiedy tracę pracę mieć środki na życie i podejmowanie racjonalnych decyzji. Dobrze w tym pomagają wszystkie mSavery i oszczedzanie koncowkowe, dzieki temu latwo zbierac srodki na czarna godzine.
    Teraz inwestuje w swoja pasje, dzieki czemu czemu, mimo normalnej pracy zyskuje dodatkowe zrodlo dochodu i pewnosc, ze bez etatu zdolam sie tez utrzymac.

  32. Marcinie,
    super artykuł. Dla mnie bardzo konkretne informacje. Oczywiście trzeba wszystko dopasować i do swojej sytuacji, jak również do realiów rynku.
    Dziwi mnie podejście niektórych komentatorów, używając w swoich wpisach sarkazmu i krytyki, no ale czasem tak bywa.
    Czekam na kolejne artykuły od Ciebie, które są inspirujące i dające dużo do myslenia.

  33. prawdę mówiąc zastanawiam się nad punktem 12, osobiście uważam, że nawet realizując biznes/pomysł na zarabianie pieniędzy w pojedynkę, można wiele osiągnąć
    Moim zdaniem szukanie sobie kompanów na siłę może doprowadzić do wykolejenia się biznesu, ponieważ jeden może mieć inną wizję na dalszy jego rozwój, inny może nie być zadowolony z podziału zarobków itd. ja zawsze twierdzę, że np. bardzo dobre są biznesy internetowe, ponieważ komputery się nie buntują (przynajmniej nie tak często jak ludzie) 😉

  34. Przydatny i inspirujący wpis 🙂 Ostatnio zainteresowałem się tą tematyką i muszę powiedzieć, że działa – do miliona jeszcze daleko, ale z każdym dniem bliżej 🙂

  35. Nie ma co komplikować na siłę. Mam jedną konkretną strategię, która pozwala bez większego wysiłku zarobić ok. 1 000 000 EUR w rok czasu dysponując kapitałem rzędy 17 000 EUR, albo czasem i chęcią do działania 😀

  36. Marcinie, dopiero trafiłam na Twój artykuł, dzięki wielkie za zwrócenie uwagi na parę ważnych rzeczy. Bardzo mądre stwierdzenie, że darmowe porady są tyle warte, ile za nie płacimy 🙂 Nie można było dosadniej 🙂 Wszystko, co ma wartość kosztuje, a w zasadzie skoro ktoś oferuje mi coś wartościowego i przydatnego, dlaczego mam mu nie zapłacić za dobrą pracę?
    Pozdrawiam 🙂

  37. Wpis bardzo dobry, wszystkie powyższe zasady faktycznie mogą spowodować, że osiągnie się finansowy sukces. Nie każdy jednak posiada odpowiednie cechy charakteru, aby poświęcić się budowie portfela aktywów jednocześnie trzymając nad nim kontrolę. Warto też wspomnieć, że jednoosobowa firma to nie biznes. Dopiero jak zaczniesz zatrudniać ludzi możesz zrozumieć, jak ważne jest posiadanie odpowiednich cech osobowości, aby bez wielkich wysiłków żyć z biznesu i żeby inni nie rozkradali firmy kiedy myśląc że jest się rentierem wypoczywa się na bahamskiej plaży. Pozdrawiam.

Odpowiedz