Nie masz czasu? To go sobie zrób! Oto recepta na brak czasu w 5 krokach FBO 076

21

20 minut dziennie – tyle wystarczy, aby mieć świetny porządek w domowych finansach, krystaliczną jasność finansowych celów, wiedzę pomagającą w podjęciu mądrych decyzji, motywację pomagającą pokonać trudności, skuteczne nawyki pozwalające działać automatycznie. 20 minut dziennie – tyle wystarczy, by krok po kroku przekuć odległe cele w rzeczywistość. Jeśli brakuje Ci na to czasu, to dziś pokazuję, jak temu zaradzić.

Od czego mam zacząć dbanie o finanse? – to jedno z częściej powtarzających się pytań w mojej skrzynce email. Pierwsze kroki mogą być oczywiście różne w zależności od sytuacji osoby, która pyta, lecz moja pierwsza odpowiedź jest zwykle taka: codziennie przeznacz 20 minut na zajmowanie się finansami.

Dlaczego w ten sposób odpowiadam? Bo to prawda. Dbanie o finanse wymaga zdobycia wiedzy, przygotowania planu, wprowadzenia nawyków. Zanim ten proces niemal w pełni zautomatyzujemy – najpierw trzeba odpowiednio tę naszą „finansową maszynkę” przygotować i nastawić. A to wymaga czasu. Nie da się tego zrobić za pomocą krótkotrwałych zrywów. Niestety wiele osób, które szukają szybkiej pigułki na odchudzanie i równie szybkiej metody uporządkowania finansów, broni się przed takim „poświęceniem czasu”. Boją się, że będzie to dla nich kolejny obowiązek. Jeśli masz podobne myśli – to chcę Cię uspokoić. Jeśli zastosujesz się do poniższych wskazówek – to na głowie będziesz mieć mniej a nie więcej.

Mamy dokładnie tyle samo czasu

Zacznijmy od tego, że stwierdzenie „nie mam czasu” jest całkowicie fałszywe. Każdy z nas ma dokładnie tę samą ilość czasu: 24 godziny na dobę. Miliarder, milioner, przedsiębiorca, prezydent, premier, profesor, mistrz olimpijski, pracownik korporacji, freelancer, ja, Ty, a nawet człowiek bezrobotny – każdy z nas ma 24 godziny na dobę. Problemem nie jest to, że „nie masz czasu”. Problemem jest to, że „konsumujesz” swój czas przeznaczając go na różne inne sprawy. Ktoś poświęca swój czas na zdrowy sen, sport, wartościową pracę, budowanie relacji z innymi. Ktoś inny na rzeczy trywialne i mało ważne. Co zrobić, jeśli w Twoim życiu brakuje czasu na sprawy, na których bardzo Ci zależy? Oto moja recepta na brak czasu w 5 krokach.

Możesz także obejrzeć na YouTube (w opisie filmu znajdziesz klikalny spis treści) ?

Krok 1: Zaakceptuj to, że wszystkiego nie zrobisz

Kiedyś wierzyłem, że skuteczność polega na sprawnym wykonywaniu wielu zadań. Dziś – po wielu latach prób i błędów – rozumiem wreszcie, że najważniejsze, co należy zrobić, to „wyciąć” jak najwięcej rzeczy ze swojego kalendarza pozostawiając w nim tylko to, co naprawdę ważne. Nie ukrywam, że jest to trudne, wymaga odwagi i asertywności. Ale to jedyna droga, by dać sobie szansę na osiągnięcie tego, co dla nas ważne.

Poświęcasz długie godziny na pracę, jesteś bez przerwy zajęty, ale nie widzisz postępów? Czujesz się niczym chomik na karuzeli, który – choć pędzi co tchu w małych płuckach – i tak stoi w miejscu? Musisz zrozumieć, że istnieje ogromna różnica, pomiędzy byciem zajętym i byciem skutecznym.

W dzisiejszym świecie, pełnym naglących terminów, maili oraz przeróżnych pierdół do zrobienia zawsze będzie więcej zadań, niż fizycznych możliwości, aby je wykonać. Zapomnij o tym, że dasz radę zrobić WSZYSTKO. Nie myśl nawet, że jeszcze tylko tydzień lub dwa wytężonej pracy – i wyjdziesz na prostą. Nie wyjdziesz! Za chwilę przytłoczą Cię kolejne wrzutki. Pogódź się z prostą prawdą: WSZYSTKIEGO i TAK NIE ZROBISZ.

Krok 2: Zrozum, że większość spraw, którymi się zajmujesz, to nieistotny szum

Gdy już pogodzisz się z tym, że nie ma szans na zrobienie wszystkiego, musisz zrozumieć coś jeszcze: większość spraw, które z takim wysiłkiem starasz się zrobić, to nieistotny szum. Wydają Ci się one ważne i pilne. Gdybyś jednak zachorował lub gdzieś wyjechał na rok – okazałoby się, że świat doskonale sobie radzi bez tych „śmiertelnie ważnych” zajęć, przy których jesteś niezastąpiony. Jak mawiał mój dziadek: Cmentarze pełne są ludzi niezastąpionych. Taka postawa pozwoli Ci bardziej krytycznie spojrzeć na to, czym się zajmujesz. Zamiast zastanawiać się: Jak to wszystko zmieścić w tak krótkim czasie? – zaczniesz po prostu myśleć: – No dobra. Zobaczmy, co można wyciąć z nieskończenie długiej listy moich obowiązków. W takim bezlitosnym cięciu pomaga mi kolejny krok, który brzmi:

Krok nr 3: Zastosuj „podwójne Pareto”

Być może spotkałeś się już z pojęciem zasady Pareto, która w wielkim uproszczeniu mówi nam o tym, że 80% efektów zależy od 20% zasobów, np.:

  • 20% klientów odpowiada za 80% przychodów;
  • 20% najlepszych sprzedawców generuje 80% sprzedaży,
  • 20% tekstu pozwala zrozumieć 80% treści,
  • 20% ubrań nosimy przez 80% czasu;
  • 20% kierowców powoduje 80% wypadków, itp.

W przypadku efektywnego działania odnosi się to do obserwacji, że 80% naszego sukcesu zależy od 20% zadań, które wykonamy.

Tylko jak spośród wszystkich zadań wybrać te, które przyniosą najlepsze efekty? Ja stosuję zasadę „podwójnego Pareto” – przeprowadzając selekcję zadań dwa razu z rzędu. Oto przykład, jak mając na liście różnych 100 rzeczy do zrobienia skutecznie ją ograniczyć do zaledwie 4 najważniejszych:

Zasada podwójnego Pareto

Krok nr 4: Zamroź bloki czasu w swoim kalendarzu

Świadomość tego, co najważniejsze, to niestety dopiero połowa sukcesu. Niemal każdy nosi w głowie przeróżne marzenia, ale tylko niektórzy idą o krok dalej i przekładają je na konkretne cele. Tylko garstka tych, którzy mają cele, potrafi je przetłumaczyć na konkretne plany. A tylko niewielki odsetek osób posiadających plany, skutecznie je realizuje. Większość – po kilku tygodniach czy miesiącach niepowodzeń – porzuca swoje plany i stwierdza, że najprawdopodobniej były one nierealistyczne. Tymczasem okazuje się, że to nie plany były złe, tylko ich wykonanie było do kitu (a w zasadzie – brak ich wykonania).

Nawet jeśli zdefiniujemy za pomocą „podwójnego Pareto” rzeczy najważniejsze, to jeszcze będzie za mało. Każde zadanie wymaga czasu, w którym w sposób skoncentrowany będziemy nad nim pracować. Dlatego teraz musimy w naszym kalendarzu „zamrozić” konkretne bloki czasu, w których będziemy pracować nad naszymi najważniejszymi zadaniami. Jeśli przykładowo, nasze 4 najważniejsze zadania to:

  1. 20 minut dla finansów codziennie (dzięki temu będę bogatszy)
  2. 2 godziny wykonywania telefonów do klientów codziennie (dzięki temu więcej zarobię)
  3. 20 minut nauki negocjacji 2x w tygodniu(dzięki temu więcej zarobię i zaoszczędzę)
  4. 20 minut biegania 3x w tygodniu (dzięki temu będę mógł długo cieszyć się życiem)

W naszym kalendarzu powinniśmy na stałe zamrozić na to konkretne bloki czasu, w których będziemy nad tymi zadaniami pracować.

Przykładowy podział…

…mógłby wyglądać w ten sposób:

Zamroź bloki czasu - sposób na brak czasu krok nr 4

Dawno temu, gdy walczyłem z trudną sytuacją finansową – czas na dbanie o finanse poświęcałem z samego rana. To był mój najważniejszy priorytet, więc poświęcałem mu najcenniejszy czas – zasiadając do finansów pełen porannej energii i z wypoczętą głową.

Teraz, gdy większość działa na „autopilocie” i jest w znacznej części zautomatyzowana – poświęcam finansom 20 minut po obiedzie. Siadam do biurka, odpalam komputer i zanim wrócę do normalnej pracy, zajmuję się finansami. Bardzo polecam, aby to robić o stałej porze – taki rytuał przeradza się w nawyk, więc łatwo codziennie do niego wracać.

Krok nr 5: Naucz się mówić NIE 

To, że wykonałeś wszystkie poprzednie kroki, to niestety nie koniec. Świat zewnętrzny ma w nosie to, że wyznaczyłeś swoje priorytety i starasz się w skupieniu nad nimi pracować. Twoje otoczenie będzie robić wszystko, aby Twój plan wywrócić do góry nogami. Na pewno wielokrotnie miałeś do czynienia z sytuacją, w której ktoś prosił Cię o drobną przysługę, która zajmie tylko 5 minut. Ale w praktyce 5 minut wygląda jak w tym kawale:

Żona wychodząc z domu mówi do męża:
– Kochanie, wychodzę na 5 minut do Krysi. Tylko nie zapomnij mieszać bigosu co pół godziny.

Jeśli zgodzimy się na taki układ – to zostajemy potem z tym bigosem. Dlatego musimy skutecznie się przed tym bronić. W jaki sposób? Musimy nauczyć się mówić: NIE!

Różnica w konsekwencjach między NIE a TAK

Jest mnóstwo przyczyn, dla których nie lubimy odmawiać innym ludziom. Wynika to m.in. z faktu, że chcemy być mili, pomocni, uczynni i nie lubimy czuć nieprzyjemnego napięcia, które wiąże się z odmową. To jednak bardzo niska cena w porównaniu z korzyściami.

Gdy mówisz NIE – poświęcasz kilka sekund na odmowę plus kilkanaście minut na poradzenie sobie z nieprzyjemnym uczuciem. Oczywiste fakty są jednak takie, że nierobienie czegoś zajmuje zawsze mniej czasu, niż robienie. Wiem, brzmi to trywialnie – ale bardzo łatwo jest o tym zapomnieć, gdy ktoś chce od nas „pożyczyć” trochę naszego czasu.

Gdy wbrew sobie mówisz TAK – tracisz długie godziny (dni, tygodnie?) na wykonanie zadania, które „wziąłeś na klatę”. Dodatkowo będziesz na siebie zły za brak asertywności. I wreszcie – co znacznie ważniejsze – w tym czasie nie będziesz mógł robić rzeczy, które sam zdefiniowałeś, jako najważniejsze.  Jedna czy dwie takie wpadki nie mają znaczenia. Jeżeli jednak będziesz zaliczać je regularnie – nigdy nie osiągniesz tego, co dla Ciebie ważne.

Nie dotyczy to zresztą odmawiania tylko innym ludziom. Bardzo często powinniśmy mówić też NIE naszym własnym pomysłom i „rewelacyjnym” projektom.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowenawet 4%!
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 14 banków

Sprawdź

Jak mówić NIE w elegancki sposób?

Powodów, dla których tak łatwo godzimy się na różne wrzutki, jest kilka. Wspomniałem już o nieprzyjemnym napięciu związanym z odmową. Ale jeszcze częstszym powodem jest to, że godzimy się na robienie rzeczy, o które ktoś nas prosi, w sposób automatyczny. Słowo TAK jest naszą domyślną odpowiedzią i tu zaczynają się nasze kłopoty. Godzimy się, a potem wstydzimy wycofać, by nie wyglądać na niekonsekwentnych. Jak można sobie z tym radzić?

Ustaw NIE jako odpowiedź domyślną

Przemyślałeś dobrze, co jest dla Ciebie najważniejsze, więc teraz za wszelką cenę musisz strzec bloków czasu, które poświęcasz na pracę nad priorytetami. Dlatego, gdy ktoś próbuje ten Twój porządek zburzyć, domyślną odpowiedzią musi być NIE. Zamiast mówić TAK – i potem się zastanawiać, jak to odkręcić, mów automatycznie NIE. Najwyżej wrócisz do tematu po przemyśleniu.  

Odróżnij powiedzenie NIE od jakości relacji

Wiele osób uważa, że mówiąc NIE narażają na szwank dobre relacje. W praktyce szybkie i szczere NIE jest znacznie lepsze, niż wymęczone TAK, które Cię wkurza. Jeśli – pomimo innych obowiązków – powiesz TAK, a potem nie będziesz w stanie dotrzymać obietnicy – relacja ucierpi znacznie bardziej.

Skup się na koszcie powiedzenia TAK

Gdy nie masz pewności, czy powiedzieć TAK czy NIE – odpowiedz sobie na takie pytanie:

– Jeśli zrobię to, o co jestem proszony, to czego w tym czasie NIE ZROBIĘ?

Pamiętaj, że czas jest ograniczony. Mówiąc TAK sprawom nieważnym, mówisz jednocześnie NIE sprawom najważniejszym. Odpowiadając na służbowe maile wieczorem z domu, nie spędzasz czasu z dziećmi. Takie działania mają swój wielki koszt.

Czy temat budzi Twój dziki entuzjazm?

Jeśli masz wątpliwości, czy powiedzieć TAK czy NIE – powiedz NIE. Sprawy, na które warto powiedzieć TAK, powinny budzić Twój „dziki entuzjazm”. Trzymaj się zasady:

– Jeśli nie mam ochoty powiedzieć: Jasne, że TAK!, to mówię: Niestety nie.

Odmawiaj w sposób miły, szczery i kulturalny

Jak odmówić w sposób, który nie urazi innych? Poniżej kilka odpowiedzi, które sam stosuję:

– Niestety ja nie mogę, ale być może Jan Kowalski będzie mógł pomóc? – nie bierzesz zadania na siebie, ale pomagasz dotrzeć do osoby, która może realnie pomóc.

– Wydaje mi się, że mój kalendarz jest już pełny w tym czasie. Proszę pozwolić mi sprawdzić – wrócę z odpowiedzią jutro – to daje czas, by na spokojnie sprawę przemyśleć.

– Bardzo ciekawa propozycja. Niestety – pracuję teraz nad bardzo ważnym dla mnie projektem. Nie będę więc w stanie Państwu pomóc – doceniasz propozycję, ale w nią nie wchodzisz.

Brakuje Ci czasu? Musisz go sobie zrobić!

Zdecydowałem się na ten taki właśnie wpis, ponieważ w ankiecie, w której pytałem o to, co sprawia Wam trudność w dbaniu o finanse – często pojawiała się odpowiedź: „Mam na głowie tyle obowiązków, że już nie mam gdzie wcisnąć dbania o finanse”.

Otóż czegoś takiego nie da się dodatkowo „wcisnąć”. Najpierw musimy coś „wyciąć” z naszego dnia. Zrezygnować ze spraw mało ważnych. Tylko w ten sposób zrobimy w naszym życiu miejsce na to, co ważne. Bardzo dobrze oddaje to jedno z moich ulubionych powiedzeń:

Nigdy nie będzie dość czasu, by zrobić wszystko.
Ale zawsze wystarczy czasu, by zrobić rzeczy najważniejsze.

Dlatego – jeśli brakuje Ci czasu, by zadbać o własne finanse – bierz kartkę papieru, wypisz wszystko, co masz do zrobienia, a potem – przeskanuj to „podwójnym Pareto”.

A jak to wygląda u Ciebie? Jesteś w stanie poświęcić 20 minut dziennie na finanse? A może robisz to w inny sposób? Podziel się z nami Twoim sposobem!

Linki do materiałów wymienionych w audycji:

  1. 5 bolesnych błędów finansowych, które popełniłem. Dzielę się z Tobą, byś mógł ich uniknąć
  2. Jak mieć więcej pieniędzy? – prolog
  3. Wtorek z finansami

Jak słuchać podcastu?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na górze tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes
za pośrednictwem aplikacji Stitcher
za pośrednictwem Spotify
za pośrednictwem YouTube
poprzez RSS

Jestem bardzo ciekaw Twoich wrażeń z tego odcinka i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z iTunes i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w iTunes

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 13 415 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze21 komentarzy

  1. Wydatki spisuję zwykle na bieżąco od razu po odejściu od kasy. Dwa razy w miesiącu sprawdzam zgodność sald pomiędzy kontami w aplikacji a rachunkami w bankach, żeby upewnić się, że wszystkie wydatki mam spisane.
    Raz w miesiącu analizuję budżet z miesiąca poprzedniego i planuję następny.
    Inwestycje w większości już “na automacie”, oczywiście raz na jakiś czas je również analizuję.
    Realnie wychodzi chyba sporo mniej niż 20 minut dziennie, natomiast dbanie o finanse chyba stało się u mnie już nawykiem i z tego jestem bardzo zadowolony.

    Co do zarządzania czasem – najgorsze jest to, że dzisiejszy świat pełen jest rozpraszaczy. A to chwila na facebooku, i łapię się później, że scrolluję 20 minut bez sensu, a to twitter, a to instagram, a to nowy serial na netflix.
    Dla mnie to są największe codzienne wyzwania – zwalczanie czyhających wszędzie wokół pokus, żeby oderwać się od zaplanowanych zajęć.

    • Hej Anatol – domyślam się, że Ty – choćby z racji aplikacji, którą stworzyłeś i rozwijasz – masz już monitorowanie budżetu “we krwi”. Ja również mam już większość spraw zautomatyzowanych.

      Mimo wszystko pilnuję swoich 20 minut dla finansów – choćby po to, by w bardzo systematyczny sposób zdobywać nową wiedzę (np. na temat inwestowania).

      Świetny przykład z tym Facebookiem. No właśnie – zamiast 20 minut “scrollowania” lepiej warto poświęcić czas na “20 minut dbania” 🙂

    • Plastic Tofu

      Rozpraszacze o których piszesz to inaczej życie.
      Jakkolwiek jestem pod wrażeniem tego bloga, klarowności przekazu i szerokości materiału, to czasem w tyle głowy zapala mi się pomarańczowa lampka. Nie jakieś tam czerwone “STOP” ale pomarańczowe światło ostrzegawcze. Tym razem wrażenie to rodzi się ciągłym pędem do inwestycji w przyszłość, Tak, tak taka jest natura bestii i ten blog jest o lepszym jutrze, ale życie musi mieć balans i wypelnianie całego czasu tylko inwestycjami w wyczekiwaniu lepszego jutra jest podobne do oszczędzania. Oszczędzania w sensie inflacji. Wierzę, że inflacja odnosi się również do życia, pewne rzeczy tracą blask czy znaczenie. Nasze zdrowie powoli się dewaluuje, jeśli już używamy terminów finansowych, Cele się zmieniają i ewoluują, Chociaż stają się one coraz bardziej wyważone i niejako bardziej wartościowe to często tracą ten element spontanicznej radości. Dlatego nie można zapominać o dniu dzisiejszym. Życie w danym momencie jest również sztuką samą w sobie. Moment jest ulotny i trudny do zagospodarowania, ale cały czas w nim jesteśmy, Potrzebujemy kontaktu z ludźmi i dzisiejsze social media są narzędziem komunikacji 21 wieku. Potrzebujemy rozrywki i Netflix jest odpowiednikiem teatru wieki do tyłu oraz bije na głowę telewizję bo my ustalamy kiedy chcemy tejże rozrywki. Także są to elementy ważne w życiu i ich mix powinien być dostosowany do naszego życia, charakteru, oczekiwań.
      W dzisiejszym artykule 4 najważniejsze zadania odnoszą się do przyszłości. Będę bogatszy, będę więcej zarabiał, będę zdrowszy. To wszystko są bardzo ważne sprawy i tu możemy znaleźć wiele narzędzi aby zabezpieczyć swoją przyszłość, ale sprzedawanie całej teraźniejszości w zamian za żyjącą w naszej wyobraźni wspaniałą przyszłośc jest receptą na życie wspomnieniami o czasach, które nigdy się nie spełniły. Dlatego korzystając z tych narzędzi możemy tak poustawiać nasze życie aby nie mieć wyrzutów sumienia, że nie poświęcamy wystarczająco czasu na rozwój, ale też mamy czas na życie codzienne. Analogią może być zupa. Kiedy nazbieramy dużo borowików i takie świeżutkie pachnące lasem wrzucimy do garnka, to zupy z tego nie będzie. Potrzebujemy inne składniki i dodatki aby ugotować zupę, jak w życiu potrzebujemy inne zainteresowania i zajęcia aby ono było pełne. Gdy nazbieramy dużo grzybków i ze wszystkich próbujemy ugotować tą zupę to nie dość, ze może być jej aż za dużo na nasze potrzeby, ale częśc tej zupy się zmarnuje. Możemy wtedy zasuszyć częśc tych grzybków i w czasie zimy mieć wspomnienia lata i lasu. To może zasuszyć je wszystkie? Wtedy nie tylko będziemy całą zimę jeść suszone grzybki, które będą się nam kojarzyć z monotonią posiłków, a wspomnień o zupie ze świeżych borowików nie będzie. Wniosek nasuwa się sam: ten blog jest o suszeniu grzybów 🙂
      Anatol, wygląda, ze masz większość pod kontrolą, a perfekcja musi dla każdego z nas pozostać niedościgniona, gdyż stracilibyśmy cel w życiu.

      • Cześć Plastic Tofu,

        dziękuję, że zwracasz uwagę na bardzo ważną sprawę – bo faktycznie – kierując się tylko podanymi przeze mnie przypadkowymi 4 przykładami można odnieść wrażenie, że nie doceniam teraźniejszości.

        Tymczasem właśnie dzięki stosowaniu “bezlitosnego wycinania szumu” – mam czas na realizację spraw najważniejszych już TU i TERAZ:
        – na całodniowy spacer z dziećmi i psem w Parku Kampinoskim,
        – na spędzenie połowy poniedziałku na latanie Cessną 172 nad Warszawą i okolicami,
        – na wypożyczenie kampera na zbliżające się wakacje i wspólne rodzinne planowanie trasy,
        – na inspirujące spotkania z osobami, które nie mają niczego wspólnego z moim biznesem.

        To tylko niektóre przykłady z ostatnich dwóch tygodni. Sprawy dla mnie ważne i istotne, na które bez “cięcia szumu” nie miałbym czasu (i w dodatku bym w to wierzył).

        Często powtarzam, że są 3 ważne cele dla naszych pieniędzy, po zaspokojeniu potrzeb:
        (1) Ciesz się życiem,
        (2) Mądrze inwestuj,
        (3) Pomagaj innym.

        Z wielką pasją praktykuję wszystkie 3 punkty. Dlatego świadomie robię wszystko, by nigdy nie stwierdzić, że “rozpraszacze to życie” 🙂

        • Plastic Tofu

          Ostatnich kilka komentarzy było trochę przekornych, więc chciałbym wyprostować na forum wrażenie, które mogą one dać. Po pierwsze każdy dobry komentarz musi zawierać, jak dobra powieść, element konfliktu, ale te stosowane przeze mnie są wirtualne, aby dodac smaku wypowiedzi, a nie są testamentem niewiary w to co ten blog sobą niesie. To bardziej jak kamyczek do ogródka…
          Ponieważ fragment książki, który dane nam było przeczytać zawiera metaforę francuską, więc pociągnę temat i odniosę się do tego kraju.
          Trasa Tour de France wiedzie pośród niezliczonych winiarni i hektarów pól winogron. Najlepsze winogrono rośnie na kamienistej, trudnej glebie. Musi walczyć z przeciwnościami losu, zlym klimatem, brakiem wody, skalistym podłożem. Na koniec powstaje triumf zamknięty w szklanej butelce. Ta walka o przetrwanie jest wyczuwalna w smaku wina. W jego charakterze, niejako splywa na duszę tego kto raczy się tym trunkiem i daje mu siłę i wiarę zgromadzoną w każdej kropli by sam mógł stawić czoła własnemu życiu i temu co ono niesie. Stąd kamyczek do ogródka i oby było ich jak najwięcej.
          Osobiście już dawno temu podjąłem decyzję o byciu “King of the Castle” mojego czasu, a zmotywowała mnie do tego następująca historia;
          Jakiegoś wiosennego poranka do auli uniwersytetu wszedł profesor. Postawił na stole starą skórzaną torbę, wielkie kartonowe pudło i ogromny szklany dzbanek. Poprawił ręką włosy i założył na koniec nosa sfatygowane lekko okulary do czytania. Po chwili grzebania wyciągnął z toby kilka kartek i zaczął je przeglądać.
          – Aaaaa… Mieliśmy mówić dzisiaj o znaczeniu czasu w naszym życiu – powiedział trochę do siebie trochę do studentów siedzących w półkolistych, wznoszących się rzędach siedzeń.
          Wystarczylo to jednak aby gwar w sali uciął jak nożem i wiele par młodych oczu wpatrywało sie z zaciekawieniem w szklany słój, ktory zajął centralne miejsce na ogromnym stole.
          Profesor otworzył szare kartonowe pudlo i z niemal nabożną misterią zaczął wyciągać ogromne kamienie i układać je w słoju. kiedy nie dało się już włożyć ani jednego kamienia podniósł oczy ponad sfatygowane okulary i rzucił do klasy:
          – Czy słój już jest pełny?
          Pomruk potwierdzenia przeleciał po sali i kwanie głowami utwierdziło wszystkich, że faktycznie słój jest pełny.
          Wtedy profesor wyjął z pudła plastikowy kontenerek z malutkimi kamyczkami. Przechylił go i kamyczki czaczły wpadać do słoja wypełniając puste miejsca pomiedzy wielkimi kamieniami. Na koniec padło pytanie:
          – Czy słój już jest pełny?
          Znów pomruk potwierdzenia, kiwanie glowami i nawet kilka “tak, tak” dało się usłyszeć z sali.
          Profesor jeszcze raz sięgnął do pudła i wyjął plastikową reklamówkę znanej sieci sklepów. Gdy chwycił ją za róg i przechylił do sloja zaczął drobnym strumyczkiem lecieć zlocisty piasek i wypełniać zakamarki pomiędzy dużymi kamieniami i małymi kamyczkami. Gdy torba była prawie pusta znowu przez salę przeleciał głos profesora:
          – Czy słój już jest pełny?
          Znowu przytakiwanie potwierdziło, że już nie da się nic do słoja więcej wsypać.
          Po tym profesor sięgnął znowu do pudła i ostrożnie wyjął dwie filiżanki z kawą po czym wlał ich zawartość do szklanego pojemnika. Smolisty płyn wypełniał puste miejsca pomiędzy ziarnkami piasku.
          – Czy słój już jest pełny?
          – Tak, tak, tak – padalo co chwilę z rożnej strony auli.
          Nagle jeden ze studentów wstal i zapytał, ale co to wszystko znaczy panie profesorze?
          – Słój to wasze życie – zaczął profesor – duże kamienie reprezentują ważne rzeczy w waszym życiu jak milość, dzieci, rodzina, przyjaciele. Mniejsze kamyczki to rzeczy mniej ważne, ale istotne jak praca, pieniądze, znajomi, hobby, zainteresowania, a piasek reprezentuje małe drobiazgi w życiu które pojawiają się każdego dnia. Drobne sprawy. Jeśli nasze życie, słój wypełnimy drobiazgami czyli piaskiem to nie znajdzie się w nim miejsce na sprawy ważne i istotne. Wniosek z tego płynie nastepujący najpierw trzeba znaleźć czas na rzeczy najważniejsze, te które definiują nasze życie, później na rzeczy istotne, a na koniec na drobiazgi. Jeśli odwrócimy te kolejność to na rzeczy ważne możemy nie znaleźć miejsca i ominie nas to w życiu co najcenniejsze.
          – A te dwie filiżanki kawy? Co one znaczają? – zapytał ten sam student.
          Profesor uśmiechnął się i odrzekł:
          – Niezależnie iloma sprawami wasze życie jest wypełnione, zawsze jest w nim miejsce na filiżankę kawy z przyjacielem.

      • Świetny komentarz, dziękuję bardzo.
        Czy mam wszystko poukładane i wszystko pod kontrolą?
        Według mnie zdecydowanie nie! Do perfekcji mi bardzo daleko, wiele razy łapię się na tym, że mam wyrzuty sumienia, że nie myślę o tym co w przyszłości, tylko korzystam z tego co “tu i teraz” i na przykład oglądam jakiś serial czy scrolluję wspomnianego facebooka.

        U mnie codziennie trwa swojego rodzaju walka, żeby znaleźć równowagę – te właściwe proporcje. Z jednej strony nie przesadzać z pracą, z drugiej strony nie trwonić cennego czasu. Czasem wychodzi lepiej, czasem gorzej.
        Nie ukrywam że jest to olbrzymie wyzwanie, ale tak jak napisałeś, chyba to po prostu “inaczej życie”.

        • Plastic Tofu

          Anatol, czas pozbyć się wyrzutów sumienia i przestać walczyć z samym sobą. Wyrzuty sumienia biorą się z dysonansu pomiedzy realiami, a naszym wyobrażeniem życia. Wyobrażeniem, które powstaje w naszym umyśle, w naszej… wyobraźni. Świat realny niesie ze sobą ograniczenia, niesie ze sobą granice wyznaczane przez czas, fizykę nasze wrodzone i nabyte cechy. Natomiast nasza wyobraźnia tych granic nie posiada, każde wyzwanie jest osiągnięte, każdy szczyt zdobyty, każde zadanie wykonane perfekcyjnie. Jak wszyscy potrzebujemy marzeń, ale po zderzeniu z realiami nasze życie wygląda blado. Tym bladziej im więcej jesteśmy wystawieni na działanie mediów. Wyidealizowany obraz innych, ich życia i osiągnięć buduje w nas przekonanie o nieadekwatności naszego życia. Nietrudno się domyślić, że nasz system edukacji, wychowania i pracy gdzie ceni się zadaniowość, osiąganie celów, a wręcz piętnuje zwykłą codzienną radośc i spontaniczność, gdzie humanizm jest czymś gorszym, nie pomaga nam w codziennym życiu rodząc frustracje i napięcia.
          Wystarczy spojrzeć na rzeczy, które robisz inaczej. Z innego punktu widzenia i staną się one inne, być może bardziej wartościowe dla Ciebie nie powodując uczucia niechęci do swojego życia, a w konsekwencji dla Ciebie.
          Spójrzmy na facebook. Kiedyś poznałem człowieka, który opowiedział mi o swoich wrażeniach pracy w agencji ubezpieczeniowej , którą dzielił z synem i wnukiem. Otóż wspominał, jak on odwiedza starych znajomych. Bierze butelczynę starego dobrego bourbona, wsiada w samochód i jedzie odwiedzić kumpla. Najczęściej nie widział go rok czasem dłużej więc rozmowy ze szklaneczką w ręku przedłużają się do białego rana, bo poza okazjonalnym telefonem czy kartką na święta nie mają czasu porozmawiać więc gama tematów do obgadania jest co najmniej imponująca. Ciemną nocą, lub wczesnym porankiem Bill wraca do domu, odsypia cały dzień, wierz mi w tym wieku dużo wolniej człowiek się regeneruje i z uśmiechem na twarzy postanawia jak najszybciej to powtórzyć, ale realnie to oznacza do siego roku. Wnuk Billa, niestety nie pamiętam imienia, spędza cały dzień z telefonem w ręku. Najpierw Bill nie mógł uwierzyć, że ludzie komunikują się w ten sposób, to było takie niehumanitarne, wywoływało u niego zdziwienie pomieszane z pobłażaniem. Czas mijał i powoli zmieniało się jego spojrzenie na problem. Ciekawość stała się motorem jego obserwacji. Wnuk gdy wstawał wysyłal kilka informacji, to życzył komuś udanego dnia, to złożył zyczenia urodzinowe, podczas mycia zębów zapytał koleżankę jak się czuje po wypadku samochodowym, wysłał artykuł koledze, który właśnie uczył sie do egzaminu. Bill dalej opowiadał o swoich obserwacjach, których dalej nie będę przytaczał, bo dzisiaj każdy z nas podobnie wykorzystuje zdobycze techniki. Natomiast chętnie podzielę się tym co Bill powiedział dalej. Wspomniał o olśnieniu jakiego doznał. On raz na rok spędzał kilka “upojnych” godzin w towarzystwie ludzi, których kochał, lubił czy szanował i jego udzał w ich życiu był praktycznie znikomy. Jego wnuk natomiast zanim zjadł poranną jajecznicę skontaktował się z dwoma tuzinami ludzi, uczestniczył w ich życiu na bieżąco i wielu z nich rozjaśnił dzień drobiazgiem nawet tak niewielkim jak pytanie o samopoczucie. Obaj mieli fantastyczne relacje ze swoimi znajomymi i przyjaciółmi ale jakże inne one były. Nie były lepsze czy gorsze ale po prostu inne. Wiem że Bill nie zmienił się i nie rzucił się w objęcia technologii, on i jego znajomi byli już zbyt starymi drzewami aby je przesadzać, ale sądzę, że gdzieś w podświadomości zazdrościł trochę wnukowi.
          Anatol, pamiętaj Bóg nie popełnia błedów. Gdy stworzył Ciebie zrobił wszystko tak jak być powinno, więc Twoje życie jest dokładnie takie jakie jest i jakie powinno być. Gdy przestaniesz walczyć ze sobą ta energia uwolni się i otworzy przed Tobą nowe możliwości, natomiast teraz najważniejsze jest to byś czerpał radość z Tego co robisz, bo skoro to robisz to musi już dawać Ci to wiele radości.
          Napisałeś “Czasem wychodzi lepiej czasem gorzej” to jest prawdą wtedy gdy porównujesz się z innymi, a takich porównań robić nie należy gdyż każdy z nas jest inny. To jak porównywanie obrazu Picassa z obrazem Rembrandta. Każdy z tych obrazów jest inny i każdy z tych obrazów jest dziełem sztuki tak jak Twoje życie.
          Notabene dzisiaj zdecydowałem zrobić sobie mój wieczór tylko dla mnie. Cygaro, wino i Netflix. Oglądam właśnie “What If”, a ponieważ jestem pod wrażeniem, że mam niezdiagnozowane ADHD pomyślałem, że zrobię kilka rzeczy dla siebie w tym napiszę komentarz pod twoim postem. Sorry, za trochę peronalny post, ale po butelce czerwonego wytrawnego człowiek czuje się trochę bardziej odważny i zaręczam, że mam jak najlepsze intencje w swojej wypowiedzi.

  2. Ja szczególnie staram się pamiętać o zasadzie pareto i blokach czasowych w kalendarzu Google. Dodatkowo wykorzystuję aplikację habbits do tworzenia nawyków, jak trening i innych 🙂

    • Hej Szymon,
      super.

      Wczoraj miałem ciężki dzień pod względem odmawiania. Miałem 2 zaproszenia do mediów oraz jedno na bardzo ciekawy event, na którym mógłbym wystąpić. Bardzo fajne propozycje, ale musiałem niestety odmówić. Zawsze przy tym trochę “cierpię”, ale jako praktykujący “esencjalista” wiem, że to jedyna słuszna droga do mich celów 🙂

  3. U mnie sprawdza się odpowiednia notatka dodana w Nozbe 🙂 Codziennie – w godzinach wieczornych – przypomina mi, że nadszedł czas na finanse 😉 I muszę przyznać, że się to sprawdza.

    Teraz zajmuje to już decydowanie mniej czasu niż te 20 minut, ale to są efekty pracy, którą wykonaliśmy z żoną na początku przygody z finansami osobistymi 🙂

    Po za tym jak mówi stare chińskie przysłowie: Jak nie masz czasu to znajdź sobie dodatkowe zajęcie 😉

    • Hej Kuba,

      u mnie Nozbe to podstawowe “centrum dowodzenia”.

      Co do chińskich przysłów, bardziej przemawia do mnie powiedzenia Lin Yutanga:
      „Mądrość życia polega na eliminowaniu nieistotnych rzeczy” 🙂

  4. Marcin,

    Nie wiem jak to robisz, ale z tematem kolejny strzal w dziesiatke!

    Dziekuje za poruszenie kwestii “braku czasu” . Jest material do wprowadzenia w zycie!

  5. Cześć, pracuję na etacie w kancelarii brokerskiej (ubezpieczenia) i moja uwaga jest szatkowana codziennie na serki kawałków. Ciężko wykroić w ciągu dnia czas na analizę ofert dla dużego klienta, powiedzmy 3h podczas których nikt nie przeszkadza. Dodatkowa trudność to warunki call center’owe w pracy. Mam wrażenie, że rezygnując z etatu miałbym olbrzymi blok czasu na wszystko 😉 Niestety daleko mi do rentiera, pozdrawiam

    • Hej Adam, nawet jeśli daleko Ci do rentiera, nie powinno to wpływać na zarządzanie czasem.
      W zasadzie pomyliła Ci się kolejność. Najpierw trzeba dobrze zarządzać swoim czasem, aby móc zostać rentierem 🙂 🙂 🙂

      Napisałeś już co jest trudne. To teraz przejdź do wypisania na kartce co najmniej 20 pomysłów, w jaki sposób możesz coś jednak poprawić. Jesteś w stanie stworzyć taką listę?

      • 1. Znaleźć alternatywę dla etatu
        2. Home- office jak najczęściej się da
        3. Sprawdzanie maila służbowego jak najrzadziej i pracowanie w technice pomodoro
        4. Wypisywanie 3 najważniejszych rzeczy do zrobienia na dany dzień i bezwzględne trzymanie się ich realizacji
        Pozostałe 16 wypiszę na kartce
        Pozdrawiam

        • 20 to nie przypadek 🙂 Pierwszych kilka to oczywistości, dopiero potem przychodzą do głowy coraz ciekawsze rozwiązania. Wyczytałem to u Tima Ferrisa. Powodzenia Daniel.

  6. 20 minut dziennie dla finansów to chyba aż za dużo. Myślę, że gdyby Polacy na swoje finanse poświęcali chociaż 10 minut dziennie to już by było super. 10 minut wystarczy na uzupełnienie budżetu i szybką analizę danych. Dla przeciętnego Polaka to i tak byłby sukces. Ale zdaję sobię sprawę również z tego, że są takie sytuacje w życiu, że te 20 minut to dużo za mało np. zakup mieszkania, wzięcie kredytu. Takie decyzje finansowe powinny być analizowane długo i dokładnie, aby ostatecznie podjąć najwłaściwszą decyzję.

    • Dwadzieścia minut dziennie potraktowałbym raczej jako średnią – można ją zrealizować, czytając np. książkę o finansach, serię artykułów lub analizując fundusze inwestycyjne w weekend.
      Ja jednak widzę tu coś innego – można rozumowo udowodnić i matematycznie wyliczyć, że coś jest możliwe, ale nie będzie to miało żadnego znaczenia, jeśli ktoś się boi tematu pieniędzy lub go to nie interesuje.
      Dla mnie kluczem do znakomitej większości moich osiągnięć była CIEKAWOŚĆ. Finanse warto traktować jako „wiedzę jak każdą inną”. Można się interesować historią, geografią, chemią czy kosmosem – można i finansami. A wtedy czas sam się znajdzie nie trzeba będzie wyliczać, co przyciąć, żeby coś zostało – to będzie wtedy przyjemność, więc znajdowanie na nią czasu zajdzie automatycznie.
      BTW, Plastic Tofu – świetna historia!
      Pozdrawiam.

  7. Puntem wyjścia w organizacji własnym czasem powinno być uświadomienie sobie, że tak naprawdę mamy dość czasu na wszystko co istotne, a problemem jest często zła organizacja.
    Sam od pewnego czasu staram się unikać nawet stwierdzenia “Nie mam czasu” bo już świadomie wiem, gdzie leży przyczyna takiego stanu rzeczy.
    Bardzo pomaga mi planowanie dnia. Co prawda jeszcze nie jestem wystarczająco zorganizowany i rzeczy, których nie zrobiłem nadrabiam w weekend. A jeśli wszystko w tygodniu wykonam zgodnie z planem to w nagrodę mam cały weekend wolny. Taka moja motywacja do sumiennej pracy, kiedy mam na to wyznaczony czas.

  8. Dzięki za materiał:)
    Faktycznie odpowiedzieć “nie” czasem sprawia problem
    Fajnie się słuchao:)

    Pozdrawiam!!!

Odpowiedz

Top
MENU