Jak przygotować się na kryzys finansowy?

35

Po powrocie z wakacji znalazłem w skrzynce e-mail i w komunikatorze na FB sporo pytań z powtarzanym w różnych konfiguracjach słowem “kryzys”. Czy faktycznie zbliża się spowolnienie gospodarcze? Kiedy można się go spodziewać? Co w związku z tym robić? Właśnie temu poświęcona jest dzisiejsza publikacja.

Mam nadzieję, że udało się Wam dobrze wypocząć podczas wakacji, zregenerować siły, naładować baterie i że pełni energii wkraczacie w ten nowy rok szkolny. Ależ brakowało mi spotkań z Wami! 🙂

Przez cały sierpień na blogu nie pojawiały się żadne publikacje, ponieważ postanowiłem poświęcić ten czas na wakacyjne porządki oraz spędzenie czasu z rodziną. Zrealizowałem m.in. kolejny punkt znajdujący się na mojej bucket liście – tym razem były to rodzinne wakacje kamperem!

Dokładnie tym samochodem podróżowałem po Francji – głównie po Burgundii, Jurze, rejonie Alp oraz Prowansji z moją żoną i dwiema córkami i psem Miśkiem. Super zabawa i kolejne zrealizowane marzenie dzięki odłożonym oszczędnościom – bo, jak doskonale wiecie – jedną z najcenniejszych inwestycji, którą promuję na moim blogu, jest inwestycja w piękne doświadczenia i wspomnienia. Motto mojego bloga brzmi: 

Gromadź oszczędności, ciesz się życiem, inwestuj i pomagaj innym.

Ale nie będę zabierać Waszego czasu opowiadając o swoich wakacjach, natomiast jestem bardzo ciekawy, jak to wyglądało u Was? Kto jest już po wakacjach, kto jeszcze przed i dokąd wybraliście się lub wybieracie tym razem? Napiszcie choć jedno słowo w komentarzu o swoich wakacyjnych wrażeniach. Może podsuniecie mi i innym Czytelnikom fajny pomysł na kolejne wakacje?

No dobrze, to zapomnijmy na chwilę o wakacjach i zajmijmy się bardziej przyziemnym tematem. Wracam sobie z wakacyjnego wyjazdu, odpalam komputer, a w skrzynce mailowej i na blogu takie oto wiadomości: 

Oprócz Facebooka w mojej skrzynce zebrało się sporo maili w podobnym tonie. Właśnie dlatego dziś porozmawiamy sobie chwilę na ten temat. Nie zdążymy pewnie porozmawiać o inflacji, ale warto porozmawiać o ryzyku spowolnienia gospodarczego. Domyślam się, że wpływ na to miały coraz częściej pojawiające się doniesienia medialne i spadki na giełdzie, dlatego we wstępie postaram się w krótki sposób przekazać Wam esencję moich przemyśleń na ten temat, poruszając takie 3 punkty:

(1) Czy faktycznie zbliża się spowolnienie gospodarcze?
(2) Kiedy można się go spodziewać?
(3) Co w związku z tym robić?

Możesz także obejrzeć na YouTube 🙂

WAŻNA INFORMACJA
Dziś opowiadam bardzo dużo o inwestowaniu, dlatego na wstępie muszę przekazać Ci ważną informację.
Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi on oferty, doradztwa inwestycyjnego ani rekomendacji kupna lub sprzedaży instrumentów finansowych.
Pamiętaj proszę, że nie zwalnia Cię on z konieczności dokonania własnej oceny i analiz. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszelkie opinie i oceny wyrażane w niniejszym materiale są moimi prywatnymi i subiektywnymi opiniami, aktualnymi w dniu ich pierwotnej publikacji. Mogą one podlegać zmianie w każdym momencie, bez uprzedniego powiadomienia, np. gdy zmieni się sytuacja rynkowa.
To tyle formalności. Zapraszam Cię bardzo serdecznie do dzisiejszej publikacji.

Czy faktycznie zbliża się spowolnienie w gospodarce?

Jasne, że tak! W dodatku każdego dnia jesteśmy bliżej jego wystąpienia. Nie ma w tym jednak niczego nadzwyczajnego, gdyż wynika to z faktu cykliczności gospodarki. W ogromnym uproszczeniu wygląda to tak, jak na tym slajdzie. 

Cykl długi w długim i krótkim terminie - wykres.

Podstawowym warunkiem, aby w kolejnych okresach notować dodatni wzrost gospodarczy, jest wzrost produktywności. Rozwój nauki, kolejne wynalazki, nowe metody produkcji, masowe wejście kobiet na rynek pracy, rozwój nowych technologii – tego rodzaju zmiany sprawiają, że gospodarka może rozwijać się coraz szybciej. 

W długim terminie to właśnie wzrost produktywności wywiera największy wpływ na wzrost gospodarczy i gdyby zależał on tylko od wzrostu produktywności – byłby całkiem stabilny. W rzeczywistości jednak wzrost gospodarczy nie jest stabilny, a okresy prosperity przeplatane są okresami spowolnienia gospodarczego. Dlaczego?

Jednym z najważniejszych powodów takiego stanu rzeczy jest cykl kredytowy (albo inaczej cykl długu) – będący efektem ludzkiej natury i naszych zachowań. Istnienie kredytu w gospodarce pozwala nam konsumować więcej niż zarabiamy, gdy kredyt zaciągamy oraz zmusza nas, by konsumować mniej niż zarabiamy, gdy kredyt musimy spłacać. 

Dlatego poziom długu w gospodarce wywołuje wahania wzrostu gospodarczego, które możemy zaobserwować w dwóch głównych cyklach: 

(1) Długoterminowy cykl kredytowy, który jest bardzo długi, bo trwa około 75-100 lat. Oznacza to, że nie możemy polegać wyłącznie na doświadczeniach naszego życia, tylko musimy sięgnąć po analizy historycznych kryzysów, by lepiej zrozumieć, co wówczas się dzieje.

(2) Krótkoterminowy cykl kredytowy – który przeciętnie trwa jakieś 5 – 8 lat. Cała sztuka polega na tym, by mieć to z tyłu głowy i dobrze to rozumieć. 

Jak działa machina ekonomiczna?

Najlepiej obejrzyjcie sobie 30-minutowy, animowany film Raya Dalio pt. „How the Economic Machine Works”. Zainwestujecie 30 minut, a pomoże Wam to bardziej świadomie spojrzeć na to, co dzieje się w gospodarce, co dzieje się w polityce i co dzieje się w Waszych portfelach:

A zatem: tak – wielkimi krokami zbliża się – może nie kryzys – ale co najmniej spowolnienie gospodarcze. I teraz pytanie: 

Kiedy można spodziewać się kryzysu?

Cóż – może Was rozczaruję, ale skutecznego sposobu, aby dokładnie to przewidzieć, nie ma. Wynika to z faktu, że zarówno moment nadejścia, jak również głębokość kryzysu – są w pełni zdeterminowane zachowaniami nas wszystkich – uczestników globalnej gospodarki. A nie da się przecież precyzyjnie przewidzieć, co zrobi większość ludzi. 

Dla przykładu – im więcej osób zacznie obawiać się kryzysu, ograniczy konsumpcję na kredyt, zrezygnuje ze zbędnych zakupów oraz im więcej firm zacznie ograniczać produkcję i inwestycje ze względu na te obawy – tym szybciej te ciężkie czasy nadejdą. 

Zwykle odbywa się to szybko, ma formę samospełniającej się przepowiedni, a ponieważ następuje wkrótce po osiągnięciu szczytu koniunktury gospodarczej – zaskakuje bardzo wiele osób, które budzą się z ręką w nocniku. 

Czy jest się czego obawiać obecnie?

Moim zdaniem tak i dawno nie było tylu przesłanek ku temu. Na potrzeby własnych inwestycji śledzę głównie sytuację w amerykańskiej gospodarce – największej na świecie – i te obserwacje wysyłają kilka ostrzegawczych sygnałów. Jakie to sygnały?

  1. Długość trwania obecnej fazy cyklu – 124 miesiące (wprawdzie ekspansja raczej nie umiera ze starości, ale każdy miesiąc jej trwania przybliża nas do nieuchronnego jej końca).

  2. Spadające wskaźniki wyprzedzające np. ISM Manufacturing (link:https://www.instituteforsupplymanagement.org/ISMReport/MfgROB.cfm)

  3. Odwrócona krzywa rentowności w USA.

  4. Ostrzegawcze sygnały w komentarzach do publikacji wskaźników koniunktury Conference Board (link: https://www.conference-board.org/data/bcicountry.cfm?cid=1)
  5. Komentarze amerykańskiego FED (link: https://www.federalreserve.gov/monetarypolicy/fomccalendars.htm) – czyli Rezerwy Federalnej, będącej odpowiednikiem naszego banku centralnego, który po raz pierwszy od 10 lat obniżył stopy procentowe w reakcji na niepokojące sygnały amerykańskiej gospodarki.

Dwa dodatkowe źródła niepewności

Do tego są jeszcze dwa dodatkowe źródła niepewności, których konsekwencje trudno oszacować. Pierwsze to twardy Brexit – czyli wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej 31 października 2019 r. bez podpisanej żadnej umowy. Drugie – to narastające wojny handlowe, głównie pomiędzy USA i Chinami, skutecznie podsycane przez Donalda Trumpa. 

Co więcej – w innych krajach – np. w Niemczech – będących największym partnerem handlowym Polski – już mieliśmy do czynienia z ujemnym wzrostem gospodarczym. W II kwartale tego roku gospodarka Niemiecka skurczyła się o 0,1 p.p. 

Przypomnę tylko, że mianem technicznej recesji określa się przynajmniej dwa występujące po sobie kwartały z ujemnym wzrostem gospodarczym. Ale ponieważ wzrost gospodarczy oblicza się „wstecz” za poprzedni kwartał – o tym czy wystąpiła techniczna recesja, czy nie, dowiemy się oficjalnie wiele tygodni po fakcie.

Zobaczcie jednak, ile takich okresów recesji było w ostatnim stuleciu w Stanach Zjednoczonych (wykres poniżej). W Polsce oficjalnej recesji nie było od dawna – więc wielu Polaków – szczególnie młodych – w ogóle nie ma pojęcia cóż to takiego. Możemy być jednak pewni, że w ciągu naszego życia doświadczymy co najmniej kilku taki okresów. 

Podsumowując – moim zdaniem dane gospodarcze wskazują, że ryzyko spowolnienia gospodarczego jest spore. Czy będzie to recesja i jak głęboka – to się okaże. Równie dobrze zmasowane działania banków centralnych mogą ją odwlec o kolejne kwartały, a może nawet lata. 

Ale gdy pojawi się recesja w USA, dotknie również innych światowych gospodarek i w rezultacie również Polski, bez względu na to, jak wielkim optymizmem i dumą napawać mogą nas bieżące dane gospodarcze. Patrząc na dane z zagranicy – widzę, że to może być bardzo ciekawa jesień.

Co w takim razie robić by chronić się przed kryzysem?

No dobra, to co w takim razie robić? Wiadomo, że okresy spowolnienia gospodarczego czy recesji są ciężkie. Nie tylko wiele aktywów finansowych traci na wartości, lecz rośnie również ryzyko utraty pracy i spada siła przetargowa pracowników względem pracodawców, itd. 

Jak po podwyżkę to teraz!

Zacznijmy od drugiej sprawy – jeśli chodzi Wam po głowie negocjowanie podwyżki lub zmiana pracy na lepiej płatną, to moim zdaniem warto się sprężyć, bo najbardziej sprzyjający okres na takie zmiany powoli może się kończyć. Jeżeli macie długi konsumenckie – to również warto wykorzystać koniunkturę i jak najszybciej je spłacić!

A jeśli chodzi o portfel inwestycyjny, to spójrzmy na to w ten sposób. Co dzieje się z aktywami finansowymi, gdy coraz więcej inwestorów oczekuje pogorszenia się sytuacji gospodarczej? 

Aktywa ryzykowne szybko tracą na wartości: 

(a) spadają ceny akcji – i próbkę tego mogliśmy obserwować na kilkunastu sesjach w sierpniu.
(b) spadają ceny surowców przemysłowych – bo przecież będzie ich mniej potrzeba, gdy gospodarka spowolni.
(c) spadają ceny obligacji korporacyjnych notowanych na rynku – bo rośnie ryzyko niewypłacalności emitentów.

W takich sytuacjach inwestorzy masowo szukają bezpiecznej przystani, którą najczęściej są: 

(a) gotówka,
(b) obligacje skarbowe,
(c) waluty takie jak JPY czy CHF,
(d) złoto.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowenawet 4%!
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 14 banków

Sprawdź

Przede wszystkim jednak – na rynkach finansowych stopniowo zaczyna przeważać strach. Inwestorzy przestają już myśleć o zwrocie z kapitału – czyli ile zarobią, tylko po prostu chcą zwrotu kapitału – czyli odzyskania zainwestowanych pieniędzy. 

Z punktu widzenia nas – Polaków – jest jeszcze jedna warstwa ryzyka. W czasie wzrostu awersji do ryzyka inwestorzy zagraniczni pozbywają się aktywów oraz walut z rynków takich, jak Polska. To może również oznaczać osłabienie się złotówki a nawet spadek cen obligacji skarbowych znajdujących się w portfelach naszych funduszy inwestycyjnych.

Nie ma jednego scenariusza

Zanim jednak zaczniecie reagować, pamiętajcie jednak o bardzo ważnej sprawie: to nie jest tak, że ktoś zna jeden konkretny scenariusz, jaki się wydarzy. Istnieje wiele możliwych scenariuszy przyszłości, które mają różne prawdopodobieństwa. My nie znamy ani wszystkich scenariuszy, ani nawet ich prawdopodobieństw. Nawet jeśli ekonomiści mówią o wzroście prawdopodobieństwa recesji w USA w 2020 roku do 30-40% – to co to właściwie oznacza? 

Gdy usłyszysz w prognozie pogody, że jest 40% prawdopodobieństwa deszczu, to pewnie zabierzesz ze sobą parasol. Ale nie będziesz się dziwić, gdy nie spadnie deszcz, bo przecież to był tylko jeden z możliwych scenariuszy. I w inwestycjach jest podobnie – tyle tylko, że ekonomiści mają niższą skuteczność w prognozowaniu gospodarki, niż synoptycy w prognozowaniu pogody 😉 

Dlatego inwestując najlepiej jest nie obstawiać jednego scenariusza przyszłości, lecz budować sobie zdywersyfikowany portfel, który poradzi sobie dobrze w wielu scenariuszach. Ja realizuję to podejście w sposób, o którym już Wam opowiadałem, lecz dziś powtórzę je dla nowych czytelników. 

Podzieliłem swoje aktywa na 3 portfele:

  1. W długim okresie aktywa finansowe zarobią więcej, niż drukowany bez przerwy pieniądz. Skoro tak – to portfel aktywów przyniesie satysfakcjonującą stopę zwrotu (lepszą od gotówki).
  2. Za mojego życia każda z klas aktywów będzie miała fatalny okres (straci na wartości np. 30-50%) – stąd szeroka dywersyfikacja, by ograniczyć zbyt duże wahania portfela i móc dzięki temu trzymać się obranej strategii.

Dzięki takiemu podejściu na spokojnie śledzę kolejne dane ekonomiczne i doniesienia prasowe i zbieram gotówkę na zakupy ryzykownych aktywów, gdy na rynku będzie panika a ich ceny będą znów atrakcyjne.

Portfel na cele długoterminowe

Portfel na cele długoterminowe to mniej więcej 50% nieruchomości na wynajem i 50% aktywa finansowa. Ta druga połowa (modelowo – faktyczne wagi nieco się różnią) wygląda mniej więcej tak:

W tym roku wykonałem kilka korekt: 

(a) zmniejszyłem udział akcji,
(b) zwiększyłem delikatnie udział złota,
(c) zmniejszyłem udział obligacji notowanych na rynku na rzecz obligacji detalicznych, indeksowanych inflacją.
(d) surowce i obligacje korporacyjne HY – nie mam ich teraz w ogóle w portfelu.

Dawno nie miałem tak konserwatywnego portfela jak obecnie. 

To tyle ode mnie i mojego podejścia do tematu kryzysu. Jestem bardzo ciekawy, co o tym myślicie i jakie macie podejście do obecnej sytuacji na rynkach?

Linki do materiałów wymienionych w audycji:

  1. Film na YT„How The Economic Machine Works by Ray Dalio” (można odtworzyć z polskimi napisami wybierając opcję “Przetłumacz automatycznie”).
  2. Wpis o funduszach obligacji.
  3. Więcej o mojej książce na temat inwestowania.
  4. Analiza cen nieruchomości z czerwca 2019.
  5. Wtorek z finansami.

Jak słuchać podcastu?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na górze tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes
za pośrednictwem aplikacji Stitcher
za pośrednictwem Spotify
za pośrednictwem YouTube
poprzez RSS

Jestem bardzo ciekaw Twoich wrażeń z tego odcinka i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z iTunes i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w iTunes

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 11 924 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze35 komentarzy

  1. Warto jeszcze wspomnieć o srebrze. Cena za 1 uncję złota w PLN jest już na szczytach , za 1 uncję srebra sporo jeszcze pod ATH. Można kupować na korektach fizyczne srebrne monety bulionowe lub zaryzykować zakup cfd z dźwignią (osobiście mam jedno i drugie).

    Wiem jaki masz stosunek do kryptowalut 😃 ale moim zdaniem warto kumulować aktywa wtedy gdy dołują. A tak jest właśnie teraz na tym rynku. Nie wiemy jak się on zachowa w spowolnieniu/ kryzysie bo jeszcze takiej sytuacji nie było ale warto myśleć pod prąd i szukać okazji. Osobiście akumuluję od tygodni kilka krypto pomalutku małymi dawkami po każdej korekcie w dół. Wiem ile mogę stracić ale zysk do ryzyka jest wart tej ceny.

    • Fakt jest faktem, że wielu osobom udało się zarobić na kryptowalutach.
      Ja jednak osobiście problem z kryptowalutami mam taki, że można stracić nie tylko na wahaniach kursów, ale i na różnego typu atakach hakerskich czy nierzetelności giełd. Brak nadzoru nad tym obszarem ma swoje negatywne strony.

      Dość tragiczny przykład mieliśmy niestety ostatnio 🙁

      To dodatkowo zwiększa i tak już duże ryzyko.

      • @Anatol

        Krytpo to aktywo o wyjątkowo wysokim poziomie ryzyka, dającym ponadprzeciętny zysk lub stratę. To fakt. Ryzyko można jednak ograniczać (przede wszystkim nie trzymać kasy na giełdach jeśli nie trejdujemy, tylko w portfelach sprzętowych, których mamy kilka na wypadek shakowania, itp).

        Każdy dobiera styl inwestowania pod siebie. Z pewnością krypto nie jest dla każdego, choć naganiacze twierdzą inaczej. Najważniejsza jest dywersyfikacja w różne aktywa o różnym stopniu ryzyka i samodzielne myślenie które skutkuje cennym doświadczeniem.

      • Bardzo interesujący artykuł. Odpowiadając na początkowe pytanie – u nas po latach oszczędzania, m.in. z pomocą Twojego bloga oraz zmianie pracy na zdalną w tym roku wyruszyliśmy w podróż bez biletu powrotnego 🙂 Byliśmy w Gruzji, teraz jesteśmy w Azerbejdżanie, a niedługo wybieramy się do Tajlandii.

        Będąc w podróży czuję się trochę “oderwany” od “przyziemnych” spraw finansowych, szczególnie w temacie kryzysu (nie śledzimy zbyt wielu newsów/telewizji w podróży). Dzięki za zwrócenie uwagi na ten temat 🙂

    • Hubert,

      o ile złoto mam dość dobrze “rozklepane” – łącznie z tym, jak zachowywało się historycznie w różnych okresach, ile się go wydobywa, jakie są kierunki jego wykorzystania – o tyle dotąd nie miałem czasu, by przeanalizować równie wnikliwie srebro. A jeśli czegoś nie mam dobrze “rozklepanego” – to w to nie inwestuję.

      Poza niską wartością srebra w stosunku do objętości (duże te sztaby), rentowność całej zabawy psuje mi dodatkowo podatek VAT. Kupując srebro w Polsce trzeba zapłacić VAT. Przy sprzedaży osoba fizyczna VAT-u sobie raczej nie doliczy. Jak do tego podchodzisz przy analizie opłacalności inwestowania w srebro fizyczne?

      • To ja odpowiem za Huberta.

        “Można kupować na korektach fizyczne srebrne monety bulionowe lub zaryzykować zakup cfd z dźwignią (osobiście mam jedno i drugie).”

        Hubert napisał, że kupuje monety bulionowe, a te, jako że mają nominał i są legalnym środkiem płatniczym, nie są objęte VAT. Poza tym, z tego co się orientuję, większość dilerów wystawia na srebro VAT-marżę.

        “(…) dotąd nie miałem czasu, by przeanalizować równie wnikliwie srebro.”

        No i masz kolejny temat na artykuł 😉

        • Srebro, rownież monety bulionowe, jest objęte VATem w Polsce.
          Pozostaje albo wycieczka do Estonii (VAT zerowy), albo ETFy na srebro. Osobiście preferuję to drugie. Złoto fizyczne kupowałem już parę lat temu. Teraz jest już drogie, chociaż w dłuższej perspektywie ma potencjał do dalszych wzrostów . Spójrz na gold/silver ratio. Srebro w stosunku do złota póki co jest tanie i jeszcze jest czas na dalsze zakupy. Akurat od czwartku mamy korektę 🙂

          • To ciekawe, jak kupowałem moje Krugerrandy (złote), zapytałem się też o srebro (z ciekawości). Diler stwierdził, że srebrne monety są bez VATu. No, chyba że coś mi się pozajączkowało, bo to było prawie dwa lata temu.

          • Diler mógł Cię okłamać. W cenie monety srebrnej jest wliczony VAT.
            Bez VATu są monety ZŁOTE

          • Jeszcze inny Marcin

            A czy nie jest tak:
            1. kupuję monetę srebrną z VAT, czyli po cenie rynkowej
            2. po jakimś czasie sprzedaję tą monetę po cenie rynkowej, która zawiera VAT.
            Wychodzi na to, że podatek będzie neutralny.
            Oczywiście inaczej będzie, gdy sprzedam po cenie spot.

          • Nie warto straszyć Vatem 23%, bo u znaczniej większości dealerów kupujemy na Vat marża.
            Można przecież sprawdzić ceny zakupu i sprzedaży tej samej 1 uncji srebra u tego samego dealera. Przykładowo obecnie w jednym sklepie Kangura można kupić za 82.5 zł i natychmiast go tam sprzedać za 73.2 zł. Różnica wynosi więc 11% i uwzględnia ona przecież podwójną marżę dealera i konieczność opłaty przez niego podatku.

            Co więcej kilka miesięcy temu u tego samego dealera można było tego samego Kangura kupić za 64-65 zł. Kto kupił już jest kilkanaście % do przodu, a przecież srebro wciąż jest mocno niedowartościowane w stosunku do złota i pewnie jeszcze trochę podrożeje.

  2. Wakacje piękna sprawa od paru już lat spędzamy w pięknych polskich Tatrach. Tydzień wędrówki po górach daje nam kopa na pozostałą cześć roku. Pozdrawiam

    • Hej Jacek – uwielbiam Tatry. W liceum byłem na 2-tygodniowym obozie wędrownym, w czasie którego schodziliśmy sporo szlaków (w tym Orlą Perć – którą bardzo lubię). W dodatku czytałem wtedy po raz pierwszy “Władcę Pierścieni”, więc czułem się jakbym sam zmierzał do Mordoru 🙂

      Super, że sobie wypocząłeś. Serdeczne pozdrowienia dla całej Twojej rodziny!

  3. Panie Marcinie czy jest możliwość podania na infografikach wartości procentowych poszczególnych części aktywów na wykresach kołowych? Dzięki za wyważony artykuł, webinar i podcast.
    P.S. Polecam wszystkim w czasach niepewności i rynkowych zawirowań książkę Jason’a Zweig’a „ Twój mózg, twoje pieniądze” , który tłumaczy i potwierdza tezę Pana Marcina, że wiedza to tylko 20% sukcesu w finansach.

    • Cześć Piotrze,

      celowo ich nie podaję, ponieważ:
      (a) nie chcę, by ktoś mnie wprost naśladował
      (b) grafika ma charakter poglądowy (trochę tymi wagami “mieszam”).

      Co do książki – pełna zgoda. Zdecydowanie warto przeczytać – w przystępny sposób tłumaczy, jak nasze emocje potrafią nam pokrzyżować plany. To m.in. dlatego tak projektuję swoje portfele, aby – pomimo euforii czy strachu (emocji nie da się wyłączyć) – trzymać się konsekwentnie strategii.

    • Ooo – moja pierwsza wycieczka zagraniczna w życiu to była właśnie wyprawa z rodzicami do Rumunii (Constancia i Mamaia – miałem wtedy 8 lat i handlowałem na plaży zabawkami). Nie byłem nigdy w górach – ale coraz częściej docierają do mnie informacje, że jest tam pięknie i że to niedoceniany kierunek wypraw.

  4. A co przewidujesz na naszym rodzimym podwórku, w związku ze zbliżającym się orzeczeniem TSUE ws. kredytów frankowych i przewidywalnym pogorszeniem kondycji polskich banków, do bankructwa włącznie.

    • Cześć Joanna,

      to temat, który faktycznie wisi nad nami jako spore ryzyko.

      mBank, Millenium, Santander… – będa miałyby ciepło i potrzebowąłyby dokapitalizowania. Ale podsunęłaś mi właśnie pomysł, aby przedstawić ten temat n którymś #wtorkuzfinansami – bo rozstrzygnięcie frankowe tuż, tuż.
      Jeśli znajdę zajmującego się tym tematem prawnika, który będzie w stanie w ciekawy sposób o tym opowiedzieć (czego właściwie dotyczy postępowanie i orzeczenie TSUE) – zaproszę go lub ją jako gościa.

      • Orzeczenie od strony prawnej zajmuje mnie nieco mniej. Za to nie ukrywam, że dobiegły mnie już rady typu – wypłać z banku to, co masz, i zwiewaj z polskiego rynku. Dopiero zaczynam się interesować inwestowaniem i trochę się boję

  5. Krzysztof A.

    Za mną kilka dni w Krakowie, kilka dni w Pradze i z Pragi wypady bez noclegu do Czeskiego Krumlova i Karlsztejnu (w obu piękne zamki i cudowne widoki – bardzo polecam, kaplica św. Krzyża robi niesamowite wrażenie i choć zwiedzanie (tylko z przewodnikiem) to niebagatelne 750 koron od osoby, to moim zdaniem warto). W Krumlovie z kolei warto zanocować, bo dojazd z Pragi w jedną stronę to ok. 3.5 godziny. Przede mną Kaszuby w okolicach Wdzydzkiego Parku Krajobrazowego 🙂

  6. Spory tych aktywów. Jak śledzisz rentowność? Wpisujesz to co tydzień, co miesiąc, co rok? Sprawdzasz to jakkolwiek?

  7. My byliśmy w Kołobrzegu z dziećmi, czekamy aż podrosną i wracamy na górskie szlaki 🙂
    Czy można jasno określić jaki wpływ na odsetki kredytu mieszkaniowego może mieć ewentualny “Kryzys”?
    Po przeczytaniu artykułu i obejrzeniu filmiku pomyślałem, że warto przemyśleć strategię dalszego działania.

  8. Na wakacje z camperem polecam Szwajcarię! Od Alp po Lago Maggiore! Poza szwajcarskimi serami i czekoladkami, szwajcarskie wina. Są rewelacyjne, ale Szwajcarzy eksportują tylko 2%. Więc mało znane. Pozdrawiam

  9. Niedawno trafiłem na ten blog i póki co nie pozostaje mi nic innego jak tylko pogratulować autorowi dobrej roboty.

    Przy okazji zostawiam krótki opis mojej sytuacji i moje pomysły na życie. Mi się wydają poprawne, ale chętnie skonfrontuję to z opiniami innych. Bardzo często inni są mądrzejsi ode mnie. 🙂

    Mam 28 lat, żonę i dwoje małych dzieci. Posiadamy 200 tys. zł oszczędności: 95% na lokatach i kontach oszczędnościowych, 5% w funduszach inwestycyjnych. Co miesiąc dokładamy do tego 6 000 zł. Pracuję w branży IT i zarabiam ok. 12 tys. zł / msc. “na rękę”. Co prawda aktualnie mam mały kryzys, bo prostu nie lubię tego, co robię i w pracy odliczam godziny do końca, ale to temat na kiedy indziej. Na otarcie łez pozostaje dobra wypłata. 🙂

    Nie mamy żadnych kredytów, ale nie mamy też żadnych nieruchomości. Mieszkam w mieszkaniu, które jest własnością moich rodziców. Nasz obecny koszt mieszkania to kilkaset złotych czynszu miesięcznie.

    Mieszkanie jest małe i nie nasze, dlatego w bliskiej przyszłości chcemy się wyprowadzić. Plan jest taki żeby wybudować dom – zawsze ceniłem sobie to bardziej niż mieszkanie w bloku. Dodatkowo mieszkanie w domu wydaje mi się bardziej sprzyjające życiu rodzinnemu niż blok. Oprócz tego cenimy sobie ciszę i spokój, więc w grę wchodzi raczej mieszkanie w podmiejskich miejscowościach.

    Teraz mieszkamy w Warszawie, gdzie jak wszyscy wiedzą ceny nieruchomości są bardzo wysokie. Nic szczególnego nas w Warszawie nie trzyma, a i stolica sama w sobie też nie jest dla nas wielkim atutem. Mamy pomysł, żeby osiedlić się w moich rodzinnych stronach, gdzie można znaleźć działki budowlane w okolicach 7000 zł / ar. Za gotówkę kupilibyśmy działkę, a wspierając się kredytem wybudowalibyśmy dom. Ja przerzuciłbym się na pracę zdalną i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie.

    Co o tym sądzicie? Ma to sens? Pytam głównie z perspektywy ekonomicznej/finansowej, ale oczywiście każdą inną cenną radę przyjmę z wdzięcznością. Czasem się zastanawiam, czy to dobry czas na inwestowanie w dom, ale na koniec wydaje mi się, że nie warto czekać, na spadki cen, jeśli chcę inwestować w nieruchomości do życia na codzień dla mojej rodziny.

    • Cześć,

      Ogólnie to ja jestem Tobą z przed 3 lat (25 lat). Wszystko się zgadza oprócz dwójki dzieci (dopiero żona) i nie mam 200k oszczędności ale 70k, zarobki na podobnym poziomie, co miesiąc odkładam trochę więcej (8000~zł).

      Mogę podzielić się moim pomysłem na najbliższe lata.
      W pierwszej kolejności chciałbym te pieniądze, które mam odłożone zainwestować w taki sposób, aby właśnie te pieniądze co miesiąc spłacały mi całą ratę kredytu za dom lub dużą jej część. Więc w pierwszej kolejności nie chciałbym budować domu dla siebie, z prostej przyczyny. Dla siebie zawsze chcemy jak najlepiej, wtedy się widzi sens kupienia rzeczy lepszych (droższych). Zapewne trudniej się wtedy odkłada pieniądze bo trzeba non stop coś dokupować do domu (wykończenie, umeblowanie). Po spłacie całego kredytu dalej zostaną mi te inwestycje, które co miesiąc będą przynosiły mi pieniądze co pozwoli mi pracować co raz mniej a mieć więcej czasu dla rodziny (a to jest mój główny cel). Jeśli coś po drodze pójdzie nie tak, będę w stanie kredyt spłacić przed czasem z powodu tych ogromnych oszczędności.

      Jeśli za oszczędności kupiłbym dom i straciłbym pracę (choroba, wypadek), to mógłby być problem z utrzymaniem tego domu (wszystko na głowie żony). Wiadomo są od tego ubezpieczenia i tak dalej jednak do końca im nie ufam. A w przypadku zainwestowanych pieniędzy, które dom by spłacały nie musiałbym się martwić o jego spłatę (bo sam się spłaca), a może i zostawałoby coś dla nas na życie (taki jest ogólnie plan). Kolejnym argumentem, który do mnie przemawia za zainwestowaniem pieniędzy zamiast za budowaniem domu dla siebie jest fakt, że nie wiem czy za 5-10 lat dalej będę zarabiał tyle ile zarabiam i czy będę w stanie tak dużo odkładać jak teraz. Wszystko robię aby tak się stało, ale pewnym nigdy być nie mogę.

      Wiem, że docelowo przepłacę bardzo dużo za własne mieszkanie (odsetki od kredytu) jednak posiadając przykładowo 2000zł miesięcznie przychodu z inwestycji nie odczuję tej straty tak samo jak gdybym wpłacił tam wszystkie oszczędności jakie posiadam, bo wtedy musiałbym te oszczędności odbudowywać.

      Mój punkt widzenia może być dla innych dziwny, nieopłacalny i bez sensu, dlatego chętnie się nim dzielę bo być może ktoś coś w nim zmieni 🙂

    • Josh_Tester

      Makos, podałeś prawie wszystko co potrzebne żeby Ci doradzić. Brakuje:
      1) Ile miesięcznie zarabia żona (o ile wogóle)?
      2) W jakim wieku masz dzieci ?
      3) Czy macie z żoną rozdzielność majątkową/intercyzę?

    • Kryzys za 12tyś???

      Ja razem z żoną i dodatkowym zajęciem tyle nie zarabiam, też w IT ale nie w Wawie. Dzięki rodzinie i sobie (żonę zaliczyłem do rodziny 😉 ) posiadamy wszystko czego potrzebujemy. Dom, dzieci… praca, zdrowia nie liczę bo to nie zależy od nas; i chociaż mam 40lat cały czas czuję, że gonie jakiegoś piiiip królika, chociaż nie powiem, od myślę… dwóch lat jest co raz lepiej. Finanse w głowie przebudował mi Michał Szafrański jakieś 3 lata temu. Za to co robi razem z Marcinem, powinni dostać co najmniej Oskara. Nie mam pomysłu na siebie, dzięki Wam mam chociaż jakieś ramy w jakich się poruszam i wiem, że jeśli zejdę z tej ścieżki może być tylko gorzej. Królika na pewno nie złapię bo i po co, ale chciałbym zapewnić bezpieczeństwo sobie i swojej rodzinie. Zacząłem wdrażać zasadę, jak nie wiesz w co inwestować inwestuj w siebie, może uda mi się dogonić chociaż Makos’a 😉

      Marcin co myślisz o prowadzeniu portfela inwestycyjnego online, jak np. Wojciech Kręcki Cztery Fazy Rynku?

  10. Marcinie wspomniałem że nie kupujesz ETF na złoto żeby nie płacić podatku Belki. Czy sprzedając fizyczne złoto z zyskiem nie musimy zapłacić tego podatku ?

    • Josh_Tester

      Jeśli sprzedasz ponad 6 miesięcy po tym jak kupiłeś to nie ma podatku belki.

      Pamiętaj jednak że jak będziesz odsprzedawał fizyczne złoto do jakiejś firmy skupującej to oni mają tam kilku- do nawet 10% spready. Czyli w momencie jak kupisz jesteś od razu 10% w plecy.

      W ETFach tego nie ma. Jak widzisz są wady i zalety obu rozwiązań.

  11. Plastic Tofu

    Hej Makos,

    Pieniądze, jakże ważne w życiu są tylko po to aby realizować swoje marzenia. Jeśli marzy się wam z żoną chatka pod lasem to to jest cel dla tych pieniędzy.
    Z Twojego opisu wynika jasno, że umiecie z żoną gospodarować pieniędzmi. Man, oszczędności na poziomie 50% pensji to jest wynik naprawdę budzący respekt. Więc nie potrzebujesz zbytnio porad finansowych. Wydaje mi się, że potrzebujesz afirmacji, że zrobisz dobry ruch w życiu, a to zależy tylko od Ciebie i Twojego podejścia do życia. Pytasz czy domy spadną w cenie czy wzrosną? Nikt tego nie wie, ale najprawdopodobniej sytuacja w kraju bedzie promowała metropolie natomiast mniejsze ośrodki nie będą tak dobrze trzymały cen, ale jakie to ma znaczenie gdy mówimy o rodzinnym domu. Taki dom jest bezcenny, to jest miejsce które będziesz tworzył razem z żoną, gdzie będą dorastały Twoje dzieci, gdzie będziesz spędzał czas z przyjaciółmi, gdzie będą rodziły się wspomnienia, a tych nie da się kupić za żadne pieniądze. I wtedy gdy gładząc siwą brodę i siedząc w ulubionym choć wyleniałym fotelu będziesz wiedział czy zrobiłeś dobrze patrząc jak szczęśliwie minęło Ci życie. A składają się na nie też takie decyzje, które są solą życia, punktami zwrotnymi dzięki którym zmienia się ono z fajnego w fantastyczne.
    Ostatnie słowo w kwestii finansów. Jesteś jeszcze na początku kariery, jestem w stanie założyć się o dobrego bourbona, że za 20 lat będziesz zarabiał dużo więcej, otworzą się nowe możliwości, zobaczysz nowe drogi, nie mówiąc o tym, że dzieci ci się zestarzeją 🙂 i z każdym rokiem będziecie z żoną mogli poświęcić na pracę zawodową i własny rozwój.
    Powodzenia!
    P.S. Twoją sytuację wspaniale oddaje wiersz Roberta Frosta “The Road Not Taken” enjoy:
    https://www.poetryfoundation.org/poems/44272/the-road-not-taken

  12. Witaj Marcin!Obecnie mam ponad 60000 tys.dlugu( kredyt konsolidacyjny) na 8 lat w tym odsetki i ubezpieczenie doliczone do każdej raty.Splacajac ten kredyt z ubezpieczeniem oddam bankowi oprócz odsetek ponad 11 tys(kwota ubezpieczenia po 8 latach). Zastanawiam się z mężem nad wypowiedzeniem tego ubezpieczenia (istnieje taka możliwość w każdej chwili) i dzięki temu możliwość nadpłaty lub szybszej spłaty kredytu.Jednak waham się bo różnie może być z pracą, zdrowiem itd….Jednak mniejsza kwota kredytu lub szybsza spłata na pewno będzie korzystniejsza .Co o tym sądzisz?

  13. Cześć Marcin, cześć pozostali czytelnicy!

    Piszczy, skwierczy… trochę pada, jeszcze wszyscy się cieszą. Oszczędności z lokat w złotówkach pozostawić tam, gdzie są czy lepiej np. wyciągnąć i przewalutować? Ciągle z tyłu głowy mam “zamień na dolary”.

Odpowiedz

Top
MENU