FBO 038: Doradca finansowy ze sztuczną inteligencją? – rozmowa o uczeniu maszynowym z Vladimirem Alekseichenko

25

Sztuczna inteligencja, deep learning, uczenie maszynowe – to jeden z najbardziej rozbudzających wyobraźnię tematów ostatnich lat. Ogromne postępy, jakie dokonują się na tym polu, już wkrótce zaowocują prawdziwą rewolucją w wielu obszarach naszego życia – w tym oczywiście w obszarze naszych finansów. Dlatego dziś gościem FBO jest Vladimir Alekseichenko – człowiek, który zawodowo zajmuje się uczeniem maszynowym, a przy okazji bardzo ciekawie o tym opowiada. Vladimir pracuje obecnie w General Electric, jest architektem IT, programistą oraz autorem podcastu Biznes Myśli.

Pierwszy raz usłyszałem o Vladimirze, napotykając właśnie na jego podcast. Bardzo spodobał mi się prosty i przystępny sposób, w jaki Vladimir opowiada o postępach na polu uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji. Od tego czasu przeprowadziliśmy kilka ciekawych rozmów na temat tego, jak odbywający się na naszych oczach przełom technologiczny może wpłynąć na nasze życie i finanse osobiste.

Uwaga:
Jeżeli macie jakiekolwiek pytania do Vladimira – zadawajcie je proszę na dole w komentarzach – Vladimir chętnie na nie odpowie. Dodatkowo – Vladimir pracuje obecnie nad książką pt: “O uczeniu maszynowym po ludzku”. Na jego prośbę zamieszczam więc link, pod którym możecie zostawić Wasze sugestie, czego chcielibyście dowiedzieć się z takiej książki: http://biznesmysli.pl/book

W dzisiejszym odcinku usłyszysz m.in.:

    • Jak mój rozmówca trafił do Polski?
    • Czym jest uczenie maszynowe, deep learning i sztuczna inteligencja?
    • Jakie obszary biznesu i nauki korzystają dzisiaj z uczenia maszynowego?
    • Jakie zmiany może wywołać gwałtowny rozwój tej technologii?
    • Jaki będzie to miało wpływ na nasze finanse i życie?
    • Czym jest teoria Człowiek 2.0?

Podobne materiały:

Skąd pobrać podcast?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na dole tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes

za pośrednictwem aplikacji Stitcher

poprzez RSS

A jeżeli wolisz poczytać, to tutaj znajdziesz spisaną treść dzisiejszego odcinka podcastu:

FBO 038: Doradca finansowy ze sztuczną inteligencją? – rozmowa o uczeniu maszynowym z Vladimirem Alekseichenko

Jestem bardzo ciekawy Twoich wrażeń z tej rozmowy i będę Ci bardzo wdzięczny, jeśli podzielisz się swoją opinią.

A jeśli korzystasz z iTunes i masz 20 sekund, będę Ci bardzo wdzięczny za ocenienie podcastu w tej aplikacji:

-> Oceń podcast w iTunes

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 9 341 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze25 komentarzy

  1. Hej Marcin,

    Ciekawy odcinek, miałem o AI na studiach, niestety niezbyt praktycznie. W każdym razie cieszę się, że coraz częściej znajduje ona wykorzystanie w codziennym życiu zastępując a nawet prześcigając ludzi w niektórych zadaniach. Niech nam dobrze służy, abyśmy rzeczywiście mieli więcej czasu dla siebie, a nie ganiali jak chomik na kołowrotku: praca jedzenie picie spanie.
    Propagowałbym wspomniany przez ciebie model, aby wszyscy mogli spędzać czas jak chcą,
    a gdy to już by się stało to spędzał czas z rodziną poznając każdy zakątek naszego globu, a może i nie tylko Ziemi.
    A gdyby AI się nudziło mimo przejścia naszej pracy, to zaprzęgłbym ją wtedy do ochrony naszej planety.

    Pozdrawiam serdecznie,
    stały słuchacz 🙂
    P.S. książkę już mam, no prawie bo kupiłem dawno temu, ale krąży po rodzinie 🙂

    • Hej Paweł,

      Dziękuję za komentarz. Pytanie jednak, co będzie, gdy podróżowanie się znudzi 😉 Poważnie zastanawiam się nad tym, jak ludzie poradzą sobie w sytuacji, gdy praca nie będzie koniecznością egzystencjalną.

      Super, że książka się przydaje 😉

      • Skończymy jak ludzie w filmie animowanym WALL-E. (Jeśli nie widziałeś to polecam dopisać na listę do obejrzenia razem z córkami – nie daj się zwieść że to animacja dla dzieci. Ja myślę, że i dorośli mogliby wiele mądrości z tego filmu wyciągnąć.)
        A tak na serio to myślę, że większość ludzi ma pasje, którym będzie się mogło oddać. Ci co nie mają będą mieli czas żeby je odkryć. Zawsze można się angażować w cudze projekty (które uważamy za ciekawe) i robić to całkowicie bezinteresownie, szczerze a nawet w bardzo pozytywnym znaczeniu altruistycznie.
        Myślisz, że byłbyś w stanie tylko leżeć przez miesiąc pod palmą mając zapewnioną żywność? Oczywiście, że natura/ciekawość ludzka pchałaby cię do działania. Jeśli ludzie nie musieliby rywalizować ze sobą o pierwsze potrzeby pewnie więcej by współpracowali.
        Ja myślę, że wielu pewnie wciąż będzie pracować dla satysfakcji. Będziemy odkrywać nowe rzeczy, których nie trzeba będzie sprzedawać, a można się nimi będzie dzielić.
        Polecam artykuł o piramidzie potrzeb:
        http://www.zarzyccy.pl/p_piramida-potrzeb-maslowa.html
        Swoją drogą ciekawe jak dużo sztuczna inteligencja i roboty będą w stanie nam zapewnić i jak wówczas zmieni się piramida.

        W każdym razie nie martwiłbym się co będziemy robić lub czy coś w ogóle będziemy robić, a bardziej o to czy jednak większość z nas będzie podążać tylko dobrą drogą. Czasem zdarzają się wśród nas jednostki, które pomimo znajdowania się na szczycie piramidy nie są źródłami przykładu.

        Pozdrawiam

        • Paweł to wcale nie takie oczywiste, że człowiek jako gatunek sobie poradzi jeśli nie będzie się musiał wysilać.
          Na drugim biegunie jest eksperyment Calhouna. Co prawda ludzie to nie myszy, ale jednak daje to mocno do myślenia.

          • Hej Maciek,
            To wygląda na to, że zachodnia cywilizacja jest w okresie stagnacji czyli trzeciej z czterech faz.
            Faktem jest, że do dobrobytu szybko się przyzwyczajamy. Na przykład rozwój elektryczności ruszył około 200 lat temu, a wyobraźmy sobie życie bez niego.
            W/g przytoczonego przez ciebie eksperymentu jest zagrożenie, że od dobrobyty się w głowach potrafi poprzewracać.
            Mam jednak nadzieję, że jednak wykorzystamy roboty, aby nam służyły w dobrym celu.
            Szkoda, że budżety wojskowe są większe niż naukowe. Mimo wszystko nawet ta technologia rozwijana rzadko w szczytnych celach przenika z opóźnieniem do naszego życia ułatwiając je.

  2. Hej Marcin, super temat. W końcu mógłbym zwiedzić cały świat. Zakładając że starczyłoby z tej pensji 😉 Jeśli nie to niestety do roboty trzebaby było iść.

  3. cześć Marcin,

    ja pracuje w branży hotelarskiej i nie boję się, że mój Personel zastąpią roboty. Człowiek potrzebuje interakcji z drugim człowiekiem.
    W pracy zwracam uwagę, aby pracownicy swój czas przeznaczali na rozmowę z gośćmi, odpowiadali na ich pytania, sami wychodzili z inicjatywą pomocy udzielali wskazówek ,czytając w myślach gości”, gdzie chcą pojechać co po drodze mogą zobaczyć, gdzie zajrzeć co ich na pewno zainteresuje.

    Oczywiście są obiekty noclegowe gdzie nie ma obsługi na recepcji, a w zamian jest sporo elektroniki. Takie rozwiązania sprawdzają się w obiektach nastawionych na biznesowych gości na 1 max 2 dni – ale też nie zawsze. Problemu z odpadniętym guzikiem w koszuli czy oczkiem w rajstopach tuż przed spotkaniem robot nie rozwiąże.

    Człowiek człowiekowi jest i będzie potrzebny.

    pozdrawiam
    Grzegorz

  4. Marcin Kluczek

    To był ciężki dzień. Mówią, że nie da się ogarnać potrzeb pięciu osób jednego dnia. Dałem radę.

    Zacząłem o czwartej nad ranem na stacji ładowania. Akumulatory były niemal wyczerpane a przede mną 300 kilometrów. Na placu było niemal pusto, a w całkowitej ciemności ładowało się pięć aut. Na skraju placu staruszek Tesla S na kablu. Piękny, czerwony, szybki, ale ten kabel. Wygląda jak ogar na smyczy. Lądowanie indukcyjne jest o wiele bardziej praktyczne. Przynajmniej można podziwiać dziadka Teslę.

    O 7:45 podjechałem po Gosię i zawiozłem ja to szkoły. Dałem znać Marcie, że Gosia dojechała i ruszyłem po babcie Gosi, Iwonę. Zawiozłem ją do pracy. Od kiedy wprowadzono UBI pracuje na 3/5 etatu. W praktyce 8 godzin dziennie od poniedziałku do środy.
    Po kwadransie czekałem już na Martę. Pojechaliśmy odwieźć Bartusia do przedszkola. W drodze powrotnej podrzuciłem Gosię do sklepu. Gosia nie pracuje. Wróci do pracy za dwa lata, gdy Iwona przejdzie na emeryturę.

    O 9:00 ruszyłem z Maćkiem do pracy. 60 kilometrów, głównie autostradą. Na miejscu byliśmy przed dziesiąta. Miałem trzy godziny na przegląd i wymianę opon na letnie. Przegląd był formalnością na zautomatyzowanej stacji kontroli. Przejechanie ścieżki diagnostycznej z wydaniem dokumentów zajęło mi 5 minut. Pora na zmianę opon. Tu zeszło się 20 minut. Rachunek 120 złotych. Sprawdziłem ceny w okolicy. Drogo. Wynegocjowałem rabat i zapłaciłem 100.

    Ruszyłem po Martę. Mieliśmy odebrać Bartusia z przedszkola. Znowu autostrada. Byłem świadkiem wypadku na przeciwległym pasie. Powiadomiłem policję o zdarzeniu i jadę dalej. Dzwoni Marta. Mówi, że jest ładna pogoda i odbierze Bartusia sama. Wolny czas postanowiłem wykorzystać na myjnie. Nie byłem tam od dwóch tygodni.

    Telefon. Dzwoni Tesciowa. Prosi, żeby kupić jej kilka rzeczy odebrać receptę. Nie zrobiła zamówienia w markecie, wiec muszę zrobić to sam. Nigdy nie zrozumiem czemu ludzie nie korzystają z udogodnień jakie daje im technologia. Zakupy zamówione. Odbiorę je przed 18tą. Jestem już u teściowej. Nie mam czasu na pogaduchy, wiec zabieram receptę i ruszam po Gosię.

    Gosia dostała piątkę w szkole. Bardzo chciała pojechać do koleżanki. Zadzwoniłem do jej mamy. Niestety nie tym razem. Może jutro. Odwiozłem Gosię i ruszyłem na myjnię. Iwona jak zawsze została w pracy dłużej. Statystycznie 7 minut dziennie, ale mam to wliczone w harmonogram. Odwiozłem ja do domu i ruszyłem po Maćka.

    W pobliskim markecie odebrałem w pick&ride zakupy dla teściowej. Wygodne. Maciek nie chciał tracić czasu na wizytę u teściowej, ponieważ był umówiony z kolega, ale wykupił dla niej receptę. Ja nie mogłem. Odwiozłem Maćka, następnie zawiozłem teściowej zakupy i lekarstwa.

    O 21:00 jedziemy z Maćkiem do jego kolegi. Mam na niego czekać pod domem. Zmiana planów. Chłopaki jadą w miasto na piwo i pizzę. Nie interesuje ich wykład o właściwościach alkoholu i niezdrowego jedzenia. Każda taka dyskusja kończyła się tym, żebym siedział cicho i dodał gazu, więc nawet nie próbuję dyskutować.

    Chłopaki się zasiedzieli, a ja czekam na pobliskim parkingu. Daje im znać, żeby w miarę możliwości wrócili przed północą. O pierwszej mam rezerwacje na stacji ładowania.

    Dziennik pokładowy
    2030-03-26
    Pojazd autonomiczny VI klasy
    Nr AC-VI-8579-HJF-000012388
    Fiat eTipo
    Przebieg dzienny 346km
    Poziom naładowania 26%
    Przewidywany zasięg 136km

  5. Ciekawy temat – rozważania o przyszłości w świetle coraz bardziej zaawansowanej SI potrafią przytłoczyć ogromem możliwych scenariuszy – nie bez powodu termin opisujący świat po wytworzeniu sztucznej superinteligencji nawiązuje do czarnych dziur (https://en.wikipedia.org/wiki/Technological_singularity) – podobnie jak nie możemy zajrzeć „do środka” czarnej dziury, nie możemy przewidzieć jak taki świat będzie wyglądał. Osobiście, spośród trzech rodzajów SI, uważam ludzką sztuczną inteligencję za najmniej prawdopodobną, bo stworzenie jej wymagałoby pełnego zrozumienia działania ludzkiego umysłu, a nawet wtedy nie bylibyśmy w stanie stwierdzić, czy rzeczywiście stworzyliśmy świadomy byt, czy tylko coś, co doskonale świadomość naśladuje (https://en.wikipedia.org/wiki/Philosophical_zombie). Skupiając jednak nawet na się na (już materializującym się) scenariuszu wielu wąskich SI specjalizujących się w różnych dziedzinach, też musimy rozważyć czy zmierzamy w kierunku dystopii czy utopii. Na potrzeby komentarza pozwolę sobie być optymistą i przychylić się do drugiego kierunku 🙂
    Zakładam, że nawet w świecie, w którym nie musielibyśmy wykonywać niektórych (żadnych?) prac, podejmowanie się ich nie byłoby czynem karanym. Zakładając brak takiej represji uważam, że mimo wszystko powstałaby pewna nisza dla ludzi którzy chcą podjąć pracę z własnego zamiłowania do danej czynności oraz istniałaby grupa ludzi, którzy z różnych względów preferowaliby usługi wykonywane przez ludzi nad tymi oferowanymi przez SI. Analogii nie musimy szukać daleko – na skutek masowej produkcji np. szewców czy krawców jest teraz dużo mniej niż było kiedyś, a jednak są ludzie którzy nadal korzystają z ich usług, płacąc nieraz dużo więcej niż za masówkę – otrzymują tak naprawdę zupełnie co innego niż klient masowy (indywidualny produkt, kontakt z drugą osobą). Nawet zakładając, że wąska SI będzie w stanie stworzyć zindywidualizowany produkt na poziomie lepszym niż najwybitniejsi specjaliści, nie zastąpi ludzkiego kontaktu, czy świadomości że wspiera się biznes drugiej osoby. Nawet gdybyśmy osiągnęli ludzką SI, która jest w stanie zachowywać się jak człowiek, uważam że dalej będą istniały osoby, które sama świadomość obcowania z maszyną, a nie z drugim człowiekiem, będzie pchała do biznesów ludzkich. Takich ludzi będzie po prostu znacznie mniej niż tych, którzy się tym nie będą przejmować, podobnie jak teraz więcej osób kupuje masówki niż ręcznie robione produkty.
    Drugim kluczowym założeniem, które jest konieczne żeby nie osiągnąć świata dystopijnego, jest to żeby brak konieczności pracy był prawdą, a nie ułudą – nie możemy powiedzieć, „nie musisz pracować” w momencie kiedy mimo przejęcia pracy przez SI ludzie bez pracy umierają z głodu albo nie mogą sobie pozwolić na nic ponad wegetację z dnia na dzień. Uważam jednak, że nawet przy tym założeniu bardzo duża ilość ludzi doświadczyłaby szoku, bo bardzo wielu z nas absolutnie nie wiedziałoby co zrobić z wolnym czasem nie musząc pracować przez resztę życia. Myślę że wiele osób przez rok, dwa, może kilka (choć pewna część ludzi pewnie przez całe życie) skupiliby się na relaksie, podróżach czy innych doświadczeniach czysto dla przyjemności. Prędzej czy później myślę, że jednak taki styl życia by się znudził i zaczęliby pracować w jakiś sposób – może bez związku z branżą, w której byli wcześniej, może tworzyliby w swojej branży coś tylko dla siebie i najbliższych, bo nie mogliby się przebić na szerszy „rynek zbytu”, a może stworzyli biznes w którejś z opisanych przeze mnie wcześniej nisz. Myślę, że to „problem”, z którym przynajmniej część z nas będzie musiała się zmierzyć nawet jeśli SI nie pozbawi nas pracy – w końcu to nic innego niż niezależność finansowa osiągnięta czynnikami zewnętrznymi (gdzie pewnie co bardziej zapobiegawczy próbowaliby się zabezpieczyć przed nagłym wyschnięciem źródełka i to by ich napędzało 🙂 ). W skrócie – myślę że skupilibyśmy się bardziej na swoich pasjach, być może poszli w kierunku bardziej humanistycznych czy artystycznych zapędów. Wiem, że ja nie musząc pracować miałbym nadal potrzebę bycia produktywnym, ale jestem niemal pewien, że nie poświęcałbym na to 40 godzin tygodniowo i skupiłbym się na kilku rzeczach na które (jeszcze) nie mam siły (nie powiem czasu, bo czas mam, ale ze względu na wykonywanie pracy umysłowej, wykorzystuję go na rzeczy, które wymagają znacznie mniejszego skupienia albo zupełnie innego jego rodzaju). Niekoniecznie tkwiąc przy tym w jednym miejscu na świecie, żeby łączyć przyjemne z pożytecznym. Niekoniecznie przywiązując się że to co robię teraz robiłbym przez resztę życia. Poznawałbym kolejne dziedziny dla własnej satysfakcji, bez presji że muszę. To wszystko jednak przy założeniu, że „nie musisz pracować” oznacza naprawdę „nie musisz”, a nie „nie możesz” albo „tak naprawdę jednak musisz jeśli chcesz robić coś więcej niż jeść i spać” czy najgorszej opcji „nie możesz ale nie masz jak osiągnąć więcej niż jeść i spać”.
    Rozpisałem się, a mógłbym jeszcze długo, ale chyba zacząłbym wychodzić poza temat 😉 Pozdrowienia.

  6. Dla mnie takim namacalnym porównaniem są ludzie będący na emeryturze, teoretycznie (bo to taka kwota, która nie starcza na życie, a raczej utrzymanie przy życiu i to siłą autosugestii), mają „pieniądze” i nie muszą pracować. Co się dzieje z człowiekiem bez pracy? Bez zajęcia? Stopniowo umiera. Popada w depresję. Nie zmuszony do działania ma za słabą wolę by się zorganizować. Uwstecznia się. Dla mnie brak pracy, brak zajęcia to czysta destrukcja ludzkości. Owszem globalizuję, na pewno nie dotyczy 100% ludzi, przecież każdy z nas jest inny. Ale odpowiedzmy sobie na pytania co robimy, gdy nic nie musimy, np. podczas urlopu? Oczywiście zmieniamy miejsce pobytu, odkrywamy nowe terytoria, poznajemy nowych ludzi, ale to też powszednieje na dłuższą metę, staje się nudne.
    Ja myślę, że mamy taką naturę, że potrzebujemy takiego bacika nad sobą, takiego zniewolenia tym czy owym. Myślę, że nasza natura jak wiele zjawisk we wszechświecie (w tym finanse 🙂 ) ma charakter sinusoidalny, raz lepiej raz gorzej, raz na górze raz na dole, raz praca raz weekend, raz łzy raz radość, jak zima i lato, jak dzień i noc. Constans, stałość jest nudna, bezpieczna, ale nierozwojowa.

    Staniemy się takimi „Fioletowymi Muminkami spod Biedronki. Również nie pracuję, a „żyją” czyt. egzystują.
    Bo nie mają pracy i nic nie muszą, gdyż to co „uzbierają”wystarcza na dostarczenie organizmowi „niezbędnych” płynów.

    Ja jestem bardzo sceptycznie nastawiona do cyfryzacji w pewnych kontekstach. Wystarczy popatrzeć jak nasza ludzkość stopniowo umiera w dobie internetu, tel. komórkowych. Żebyśmy się z własną matką umawiali sms na odwiedziny? Rezerwowali sobie audiencję u rodzonej matki? A ona u nas. Setki znajomych na fecebooku, a żadnego przyjaciela prawdziwego. Do jakiego absurdu doszło. Przykładów można mnożyć setki.

    Zdaję sobie sprawę, że ta droga rozwoju jest nieunikniona, ma nam służyć, ale moim zdaniem zabija naszą ludzkość, potęguje w naszych zachowaniach bezduszność, uniewrażliwia nas coraz skuteczniej i oczywiście otwiera wrota na inną jakość.

  7. Gdybym dostawał dochód podstawowy, to wolny czas poświęciłbym na naukę kilku profesji, Dlaczego? Bo po kilku latach okazałoby się, że brakuje ludzi do pracy i dochód podstawowy zostanie zniesiony.

    Temat niepotrzebnych ludzi po zastosowaniu jakieś rewolucji technologicznej jest wałkowany już od około stu pięćdziesięciu lat, gdy zaczęto szeroko stosować automatyzację produkcji. Ludzi wtedy zwalniano, bezrobocie oczywiście rosło, no ale nie wzrosło do 100%!

    Czy autonomiczny samochód sam sobie zmieni olej? Albo, czy sam się wyzłomuje, rozmontuje i posegreguje na surowce wtórne?

    • Myślę, że po prostu to będzie działać inaczej niż teraz…. Jak byłem dzieckiem i oglądałem terminatora, fascynowało mi to, że miał podpowiedzi pisane w sposób człowieczy (jak tekst, słowa po słowie). Wtedy dla mnie to wyglądało jako – wow :).

      Teraz już wiem (przede wszystkim jako inżynier), że robot nie potrzebuję tego, on będzie komunikował się w inny sposób, bardziej naturalny dla niego. Dlatego ten świat, który znamy teraz, jest adaptowany dla ludzi, dlatego nam może się wydawać, że zostanie sporo rzeczy do robienia :). Ale może się okazać, że to będzie funkcjonować inaczej i wtedy robot całkiem dobrze będzie sobie radził z tymi czynnościami codziennymi.

  8. Dzięki za ten odcinek i inspirację. Strasznie interesuje mnie ten temat, ale nigdzie nie słyszałem o tym w podcastach. A tu nagle pojawia się Vladimir i jego podcast Biznes Myśli. Już ściągnąłem wszystkie odcinki i w wolnej chwili będę słuchał.

    Temat jest szalenie interesujący. Jestem psychologiem, miałem dość ciekawą przygodę z badaniami naukowymi, dlatego bardzo ciekawi mnie koncepcja Człowieka 2.0. Czy jest to możliwe? Czy będzie to zmiana, która zajdzie tak szybko jak myślimy? Jest tu dużo znaków zapytania. Jednak trzeba przyznać, że zmiany dzieją się n naszych oczach.

    Czy polecacie może jakąś książkę w tym temacie?

    • Patryk, bardzo mnie miło czytać, że Ciebie interesuję zagadnienie Człowieka 2.0.

      Myślę, że jak najbardziej jest to możliwe.

      Być może są inne definicje tego słowa, w moim rozumieniu, chodziło o to, żeby wyróżnić tego jak to jest teraz. Mało tego, wiem, że są ludzi, które potrafią robić znacznie więcej niż reszta. Czasem na nich mówi się geniusze…. W moim przekonaniu to jest coś innego, niż geniusze tylko rodzą się takie. Chodzi o rozwój i wykorzystanie swego potencjału :).

  9. Zgadzam się z Vladimir, większość ludzi niestety nie wykorzystuje swojego potencjał, marnuje się w ten sposób ogromna pula szarych komórek. szkoda…

  10. Ja bym się skupiła na pomocy potrzebującym – dzieciom, seniorom. Czas dla siebie przeznaczyłabym na podróże, naukę języków, poznawanie innych kultur. Mogłabym mieć też duuużo dzieci 🙂

  11. Wow! Temat podcastu trochę mnie zaskoczył, ale też dał pozytywnego kopa. Do tej pory „marzyłam” żeby być wampirem i nie musieć spać 🙂 Teraz jestem zafascynowana wizją Vladimira – Człowiek 2.0. W takiej rzeczywistości jest nieograniczony niemalże czas na czytanie, zdobywanie wiedzy i korzystanie z niej, na poznawanie świata i ludzi, na tworzenie, kreatywność! Tego nam trzeba, by każdy człowiek zrozumiał sens życia i tworzył, a nie niszczył. Trzymam kciuki, by tak właśnie było.

Odpowiedz