To nieuniknione! Jeśli dbasz o własne finanse w sposób opisywany na moim blogu, wcześniej czy później będziesz generować spore nadwyżki gotówki i zaczniesz zadawać sobie pytanie: Jak je zainwestować? Coraz częściej otrzymuję od Was maile z pytaniami na ten temat, dlatego pora odświeżyć wątek inwestowania.

Zacznijmy od tego, że dla zdecydowanej większości z nas inwestowanie nie jest i nigdy nie będzie zajęciem na pełny etat. Powiem więcej – idę o zakład, że już dzisiaj masz tak mało czasu, że na myśl o poświęcaniu kolejnych godzin na zdobywanie inwestycyjnej wiedzy robi Ci się niedobrze. Czy to oznacza, że jesteś skazany na przechowywanie gotówki w skarpecie? Nie.

Pracując przez lata w TFI, zdając egzaminy CFA, czy wreszcie inwestując własne pieniądze, zdobyłem sporo wiedzy i doświadczenia. Sam jednak zajmuję się głównie rozwojem własnej firmy i, jak większość z Was, na inwestycje “portfelowe” mam bardzo niewiele czasu. Mimo wszystko mój kapitał od lat stabilnie sobie rośnie, a wraz z nim finansowe bezpieczeństwo mojej rodziny.

By wyjść naprzeciw Waszym mailowym prośbom, postaram się Wam stopniowo przekazać “esencję” tego, co moim zdaniem jest najważniejsze w takim inwestowaniu “z doskoku”. Z “doskoku” – czyli dla osób, które nie mają czasu, by poświęcać długie godziny na inwestowanie.

Zanim zainwestujesz pierwszą złotówkę…

Czy zawsze warto inwestować? Nie. W pewnych sytuacjach inwestowanie pozbawione jest sensu. Kiedy?

1. Gdy masz do spłacenia długi konsumenckie – tj. wszelkiej maści pożyczki okazjonalne, chwilówki, wykorzystane pod kurek limity na kartach kredytowych czy limity zadłużenia w rachunku, kredyty samochodowe itp. W takiej sytuacji Twoją najlepszą inwestycją będzie szybkie pozbycie się tych zobowiązań. O tym, dlaczego takie długi są bez sensu, przeczytasz tutaj: Ugotujesz się jak żaba (…), zaś o tym, jak szybko je spłacić, przeczytasz tutaj: Jak skutecznie pozbyć się długów?
2. Gdy nie masz funduszu bezpieczeństwa – czyli rezerwy finansowej, która pozwoli Ci przetrwać przynajmniej 6 miesięcy bez żadnych dochodów. Bez takiej rezerwy szybko będziesz musiał zlikwidować swoje inwestycje – być może w najmniej sprzyjającym momencie i ze znaczną stratą. Jak działa fundusz bezpieczeństwa i jak ulokować takie pieniądze przeczytasz tutaj: Fundusz bezpieczeństwa, czyli optymizm pragmatyczny.

Co mamy do dyspozycji?

Być może jedną z przeszkód na drodze do rozpoczęcia inwestowania jest ogromna liczba dostępnych form inwestycji. Gdy jednak zrzucisz z nich “opakowania”  – okazuje się, że w gruncie rzeczy istnieje raptem kilka głównych klas aktywów:
1. Gotówka (w kieszeni, depozyty bankowe)
2. Instrumenty dłużne (obligacje skarbowe – polskie i zagraniczne, obligacje korporacyjne – polskie i zagraniczne, a także bony skarbowe, stanowiące w zasadzie ekwiwalenty gotówki)
3. Akcje (polskich i zagranicznych spółek)
4. Nieruchomości (mieszkaniowe i komercyjne – jak hotele, biurowce, centra handlowe czy parki logistyczne)
5. Surowce (od ropy, przez drewno, po metale przemysłowe)
6. Inwestycje alternatywne (pojemny worek, mieszczącym w sobie wiele opcji: od złota, przez stare samochody i wino, aż po bitcoiny).

A czym są “opakowania”? To różne sposoby lokowania naszego kapitału w powyższe klasy aktywów.  Należą do nich na przykład: fundusze inwestycyjne, ETF-y czy osławione UFK (ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe). Oczywiście można również inwestować w “gołe” aktywa, bez żadnych opakowań, na przykład kupując bezpośrednio akcje konkretnych spółek na swój rachunek maklerski.

Gdy ktoś mówi: inwestuję w ETF-y, to tak naprawdę nie mówi nic, bo to jest tylko opakowanie. Wynik inwestycyjny zależeć będzie od tego, co się znajduje w środku.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

Dwa podejścia do inwestowania

Szukając inwestycyjnych porad, trafisz na dwie grupy ludzi:
1. Tych, którzy zakładają, że wiedzą, co będzie się działo na rynkach finansowych w kolejnych miesiącach i w co inwestować TERAZ.
2. Tych, którzy pogodzili się z faktem, że sytuacji na rynkach finansowych przewidzieć się nie da, więc szkoda tracić na to czasu.

Dla pierwszej grupy inwestowanie jest fascynującą grą, pełną emocji oraz zakładów z rynkiem, gdzie liczy się każda sekunda, a dzień bez sprawdzenia giełdowych notowań to dzień stracony.

Dla drugiej grupy inwestowanie jest nudne, jak oglądanie schnącej farby, albo rosnącej trawy – jak mawiał noblista Paul Samuelson.

Pierwsza grupa jest bardzo medialna. Któż nie chciałby wiedzieć, która inwestycja przyniesie teraz najwyższe stopy zwrotu? Akcje? Obligacje? Surowce? Złoto? Czyż nie jest to fascynujące? Otóż jest. Nawet bardzo fascynujące! Ale czy celem inwestowania są fascynacja i ekscytacja?…

Moim zdaniem celem inwestowania jest pomnażanie kapitału – najlepiej przez liczbę większą od 1 😉

Dlatego jestem zwolennikiem drugiego obozu.

Więcej o inwestowaniu przeczytasz tutaj:
https://marciniwuc.com/w-co-inwestowac/

Co będzie w kolejnym artykule o inwestowaniu?

Myślę, że najpierw powinniśmy sobie podyskutować o poszczególnych “cegiełkach”, które mamy do dyspozycji, a dopiero później o tym, jak zbudować z nich portfel. Dlatego w następnym artykule z tego cyklu chętnie napiszę więcej o konkretnej klasie aktywów. O której? Wybór należy do Was! Napiszcie, proszę w komentarzu, co wspólnie ze mną chcielibyście wziąć na warsztat?

Może Cię zainteresować