Od czego zacząć inwestowanie?

68

To nieuniknione! Jeśli dbasz o własne finanse w sposób opisywany na moim blogu, wcześniej czy później będziesz generować spore nadwyżki gotówki i zaczniesz zadawać sobie pytanie: Jak je zainwestować? Coraz częściej otrzymuję od Was maile z pytaniami na ten temat, dlatego pora odświeżyć wątek inwestowania.

Zacznijmy od tego, że dla zdecydowanej większości z nas inwestowanie nie jest i nigdy nie będzie zajęciem na pełny etat. Powiem więcej – idę o zakład, że już dzisiaj masz tak mało czasu, że na myśl o poświęcaniu kolejnych godzin na zdobywanie inwestycyjnej wiedzy robi Ci się niedobrze. Czy to oznacza, że jesteś skazany na przechowywanie gotówki w skarpecie? Nie.

Pracując przez lata w TFI, zdając egzaminy CFA, czy wreszcie inwestując własne pieniądze, zdobyłem sporo wiedzy i doświadczenia. Sam jednak zajmuję się głównie rozwojem własnej firmy i, jak większość z Was, na inwestycje “portfelowe” mam bardzo niewiele czasu. Mimo wszystko mój kapitał od lat stabilnie sobie rośnie, a wraz z nim finansowe bezpieczeństwo mojej rodziny.

By wyjść naprzeciw Waszym mailowym prośbom, postaram się Wam stopniowo przekazać “esencję” tego, co moim zdaniem jest najważniejsze w takim inwestowaniu “z doskoku”. Z “doskoku” – czyli dla osób, które nie mają czasu, by poświęcać długie godziny na inwestowanie.

Zanim zainwestujesz pierwszą złotówkę…

Czy zawsze warto inwestować? Nie. W pewnych sytuacjach inwestowanie pozbawione jest sensu. Kiedy?

1. Gdy masz do spłacenia długi konsumenckie – tj. wszelkiej maści pożyczki okazjonalne, chwilówki, wykorzystane pod kurek limity na kartach kredytowych czy limity zadłużenia w rachunku, kredyty samochodowe itp. W takiej sytuacji Twoją najlepszą inwestycją będzie szybkie pozbycie się tych zobowiązań. O tym, dlaczego takie długi są bez sensu, przeczytasz tutaj: Ugotujesz się jak żaba (…), zaś o tym, jak szybko je spłacić, przeczytasz tutaj: Jak skutecznie pozbyć się długów?
2. Gdy nie masz funduszu bezpieczeństwa – czyli rezerwy finansowej, która pozwoli Ci przetrwać przynajmniej 6 miesięcy bez żadnych dochodów. Bez takiej rezerwy szybko będziesz musiał zlikwidować swoje inwestycje – być może w najmniej sprzyjającym momencie i ze znaczną stratą. Jak działa fundusz bezpieczeństwa i jak ulokować takie pieniądze przeczytasz tutaj: Fundusz bezpieczeństwa, czyli optymizm pragmatyczny.

Co mamy do dyspozycji?

Być może jedną z przeszkód na drodze do rozpoczęcia inwestowania jest ogromna liczba dostępnych form inwestycji. Gdy jednak zrzucisz z nich “opakowania”  – okazuje się, że w gruncie rzeczy istnieje raptem kilka głównych klas aktywów:
1. Gotówka (w kieszeni, depozyty bankowe)
2. Instrumenty dłużne (obligacje skarbowe – polskie i zagraniczne, obligacje korporacyjne – polskie i zagraniczne, a także bony skarbowe, stanowiące w zasadzie ekwiwalenty gotówki)
3. Akcje (polskich i zagranicznych spółek)
4. Nieruchomości (mieszkaniowe i komercyjne – jak hotele, biurowce, centra handlowe czy parki logistyczne)
5. Surowce (od ropy, przez drewno, po metale przemysłowe)
6. Inwestycje alternatywne (pojemny worek, mieszczącym w sobie wiele opcji: od złota, przez stare samochody i wino, aż po bitcoiny).

A czym są “opakowania”? To różne sposoby lokowania naszego kapitału w powyższe klasy aktywów.  Należą do nich na przykład: fundusze inwestycyjne, ETF-y czy osławione UFK (ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe). Oczywiście można również inwestować w “gołe” aktywa, bez żadnych opakowań, na przykład kupując bezpośrednio akcje konkretnych spółek na swój rachunek maklerski.

Gdy ktoś mówi: inwestuję w ETF-y, to tak naprawdę nie mówi nic, bo to jest tylko opakowanie. Wynik inwestycyjny zależeć będzie od tego, co się znajduje w środku.

Dwa podejścia do inwestowania

Szukając inwestycyjnych porad, trafisz na dwie grupy ludzi:
1. Tych, którzy zakładają, że wiedzą, co będzie się działo na rynkach finansowych w kolejnych miesiącach i w co inwestować TERAZ.
2. Tych, którzy pogodzili się z faktem, że sytuacji na rynkach finansowych przewidzieć się nie da, więc szkoda tracić na to czasu.

Dla pierwszej grupy inwestowanie jest fascynującą grą, pełną emocji oraz zakładów z rynkiem, gdzie liczy się każda sekunda, a dzień bez sprawdzenia giełdowych notowań to dzień stracony.

Dla drugiej grupy inwestowanie jest nudne, jak oglądanie schnącej farby, albo rosnącej trawy – jak mawiał noblista Paul Samuelson.

Pierwsza grupa jest bardzo medialna. Któż nie chciałby wiedzieć, która inwestycja przyniesie teraz najwyższe stopy zwrotu? Akcje? Obligacje? Surowce? Złoto? Czyż nie jest to fascynujące? Otóż jest. Nawet bardzo fascynujące! Ale czy celem inwestowania są fascynacja i ekscytacja?…

Moim zdaniem celem inwestowania jest pomnażanie kapitału – najlepiej przez liczbę większą od 1 😉

Dlatego jestem zwolennikiem drugiego obozu.

Więcej o inwestowaniu przeczytasz tutaj:
http://marciniwuc.com/w-co-inwestowac/

Co będzie w kolejnym artykule o inwestowaniu?

Myślę, że najpierw powinniśmy sobie podyskutować o poszczególnych “cegiełkach”, które mamy do dyspozycji, a dopiero później o tym, jak zbudować z nich portfel. Dlatego w następnym artykule z tego cyklu chętnie napiszę więcej o konkretnej klasie aktywów. O której? Wybór należy do Was! Napiszcie, proszę w komentarzu, co wspólnie ze mną chcielibyście wziąć na warsztat?

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 9 341 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze68 komentarzy

  1. W tych 6 klasach aktywów brakuje instrumentów pochodnych. Kontraktów terminowych, opcji itd.
    Wiadomo – zawsze mają jakiś instrument bazowy oparty na 1 z tych 6 klas instrumentów podstawowych, ale trudno je potraktować jako „opakowanie” typu fundusz czy ETF.

    Zastosowanie mają najczęściej spekulacyjne, chociaż oczywiście można ich użyć do zmniejszenia ryzyka inwestycyjnego.

    Chociaż oczywiście dla inwestorów-amatorów raczej trudno je polecać. Dźwignia finansowa może narobić ogromnego spustoszenia w portfelu.

  2. Cześć,
    jeśli ktoś chce rozpocząć swoją przygodę z inwestowaniem, to myślę, że dobrą opcją jest zagranie w Grę Giełdową. Osobiście się zarejestrowałem i tam stawiam pierwsze kroki. Czytam książki, poradniki i przekuwam je na praktyczne ćwiczenia, kupując wirtualne aktywa spółek notowanych na giełdzie w czasie rzeczywistym, więc mamy tutaj duży realizm. Mimo, że nie tracimy własnych pieniędzy, to są emocje, kiedy kurs skacze 🙂

    Pozdrawiam,
    Mateusz

    • Hej Mateusz,

      Takie gry na pewno przydają się, by zdobyć swego rodzaju biegłość w składaniu zleceń, obsłudze rachunku, wyliczaniu zysków i strat, itp.
      Jednak w mojej ocenie dopiero zainwestowanie własnych pieniędzy nauczy inwestowania. Dla mnie takie gry są jak symulator lotów na PC. Dużo można się nauczyć, dobrze pobawić, ale jednak nie jesteśmy „w powietrzu” 😉

    • Ja jestem przeciwnikiem gier giełdowych, rachunków testowych, itd. Dla mnie są one odpowiednikiem „pierwszej pożyczki za darmo”.
      Niestety na giełdzie najlepiej uczą straty. W mojej ocenie lepiej zacząć grać na giełdzie bardzo małymi środkami i stracić kilka złotych, niż „nauczyć” się grać w grze, a później stracić większość kapitału.

  3. Ja bym najchętniej poczytał o długoterminowym inwestowaniu w akcje poprzez ETFy, co poleca „dla zwykłych śmiertelników” m.in. Warren Buffet czy John Bogle. Na naszym GPW są dostępne jedynie trzy, ale od czego są giełdy zagraniczne, do których dostęp jest możliwy w coraz to większej ilości polskich biur maklerskich (m.in. DM PKO BP czy DM BOŚ). Dzięki jednemu ETFowi można mieć pięknie zdywersyfikowany, globalny portfel akcji.

      • Dopisuję się do Kamila. Od jakiej sumy opłaca się inwestować w ETFy? Czy model po 200 zł miesięcznie jest OK? Czy jakieś opłaty nie zjedzą zysku? Czy na ETFach można stracić? Dzięki!

          • Hej, ja również jestem zainteresowana ETF-ami. Mam konto maklerskie o BOŚ, ale też problem z jego obsługą. Próbowałam kupić ETF-y, ale chyba nie pojmuje strony technicznej tego procesu. Nie wiem, czy takie wyjaśnienia też by mogły wchodzić w skład wpisu.

          • Ja też proszę o ETFy, oprócz tych tematów poruszonych przez inne osoby proszę o np. czym się różni ETF na S&P czy Wig20 kupiony na GPW ETFSP500/ETFW20L od ETF kupionego przez platformę funduszy inwestycyjnych oferowane np. przez ING https://www.ingbank.pl/indywidualni/inwestycje/fundusze-indeksowe
            Domyślam się, że chodzi o koszty, płynność i to że przy FI kupuje/sprzedaje się „w ciemno” bo cena transakcji nie jest znana (bo nabycie jak przy zwykłych FI wymaga 2-3 dni ), ale jakby było jakieś porównanie i ewentualnie przykłady jak to jest w praktyce to byłbym wdzięczny.

        • Niestety nie jest OK. Weź pod uwagę prowizje od transakcji. ETF-y sa notowane na giełdzie podobnie jak akcje i przy zakupie płacisz prowizję. Procentowo nie jest to dużo bo. np. 0,29% ale nie mniej niż kwota minimalna.
          W przypadku GPW nie ma jeszcze tragedii bo ta opłata min to 3-5 PLN ale kupno ETF-ów np. na NYSE to już koszt opłaty min ok 10USD a w przypadku biura maklerskich zagranicznych nawet 15USD.
          Czyli kupno akcji/ETF-ów za 200 zł zupełnie się nie kalkuluje, nawet na GPW o zagranicy nawet nie wspominając.

          • Nie do końca się zgadzam. Biorąc za przykład ETF na DAX w tamtym roku w czerwcu był za około 400 zł dziś kosztuje około 500. Zatem masz mniej więcej 100 zł zysku co pokrywa koszt prowizji zakupu 6 szt ETF po jednym raz na dwa miesiące, wychodząc z założenia że inwestujemy 200 zł miesięcznie. Wobec tego pozostaje zysk z pięciu pozostałych ETF. Wszystko mniej więcej szacunkowo na szybko liczone, ale wychodzi że jednak się opłaca. Nie liczyłem podatków ale i nawet po ich odliczeniu, coś zostaje do przodu.

      • Podbijam temat ETF-ów wspomniany przez Kamila. Najchętniej z praktycznymi przykładami i wyliczeniami gdzie i jak najlepiej obsługiwać ich zakup i kontrolować zysk/stratę z inwestycji aby ograniczyć koszty do minimum.

        Dzięki!

  4. Witaj Marcinie!
    Na Twój blog trafiłem 2 mc temu. Do teraz przeczytałem niemal wszystkie napisane przez Ciebie artykuły, co pozwoliło mi znacząco po 1. poszerzyć wiedzę (lub w ogóle ja zdobyć), po 2. nabrać rozsądnego podejścia do pieniędzy i do zarządzania nimi (budżet już ogarnięty ;P).

    Dotychczas oszczędzałem pieniądze „na czuja”. Efekt dobry, głównie za sprawa podejścia i silnej woli (stopa oszczędności to 50-60% dochodów/mc), ale bardzo niedochodowy. W zasadzie do tej pory mam wrażenie, ze moje pieniądze (poza okresem deflacji) zjadała inflacja. Teraz mam choć trochę elementarnej wiedzy, ale wciąż zbyt mało by zaryzykować oszczędności życia :)))))

    Z chęcią dowiedziałbym się nieco więcej o akacjach, ich rodzajach, opłatach zależnych od ich rodzaju, czy np. rożnych operacjach i związanych z nimi opłatach (nie wspominając już o terminach związanych z rynkiem akcji których nie rozumiem). Jakoś panicznie boje się sytuacji gdzie w coś zainwestuje, będzie nawet „zysk”, ale ostatecznie okaże się po nieuwzględnieniu wszystkich tych opłat itp. itd. ze jestem stratny względem ilości zainwestowanych pieniędzy na starcie 🙂 Nie wiem czy to możliwe, ale tak właśnie działa u mnie wyobraźnia na hasło AKCJE i RACHUNEK MAKLERSKI (szczególnie na dziwek tego drugiego :)).

    Dlatego, uwzględniając wszystko powyższe, jeśli chodzi o moja skromna osobę – proszę o przybliżenie akcji 🙂
    Pozdrawiam serdecznie! Będę na pewno śledził kolejne Twoje artykuły!
    ŚWIETNY BLOG!

  5. A ja, jako najzwyklejsza obywatelka, która dba o domowe finanse i już prawie ma uzbieraną poduszkę finansową, a jednocześnie kompletnie nie zna się nawet na obligacjach (póki co trzymam pieniadze na depozytach i kontach oszczednościowych), to chciałabym przeczytać o obligacjach właśnie.

    • Tzn. znam Twój artykuł o obligacjach rodzinnych, ale chętnie poczytam szczegóły, np. co po tych 12-tu latach, czy trzeba o tym pamietać i dopelnić jakiś formalnosci, czy pieniadze są automatycznie przelewane na jakieś konto? Co w przypadku śmierci kupujacego? Czy trzeba rozliczać się z fiskusem z zysków z obligacji? Ja wiem, że to mogą być śmieszne pytania, ale naprawdę jestem zielona 🙂

  6. Mnie interesują nieruchomości oraz coś co by uzupelnilo portfel inwestycyjny. Moze sztabki zlota/ diamenty? To brzmi romantycznie i przynajmniej pewnie najmniejsza szansa że straci na wartosci/ przypadnie. Mieszkanie jest o tyle super, że inwestując kilkadziesiąt tysięcy na wkład własny kredytu na mieszkanue pod wynajem po kilkunastu latach mam coś o wartości kilkuset tysiecy. Wydaje mi się ze nie ma prostszej i bardziej skutecznej opcji.

    • Hej Magda – bardzo lubię nieruchomości i chętnie o nich napiszę 😉 O złocie tez już trochę pisałem, ale będzie okazja by temat odświeżyć.

  7. moze marcin ty jako osoba z dowiadczeniem, opisz (czego nie bylo na blogu) jak konstruowac swoj portfel inwestycyjny, czego w nim nie powinno zabraknac, itp
    o wszystkim innym po trochu bylo, i o akcjach,obligacjach,nieruchomosciacz, zlocie itp.

  8. Marcinie, mnie nurtuje inna kwestia, mianowicie inwestycje + kredyt hipoteczny versus nieruchomość (do zamieszkania dla właściciela) kupiona za gotówkę. Do tej pory byłam przekonana, że wszelkich kredytów najlepiej unikać, ale hipoteczne są relatywnie najtańsze, no i w pierwszym scenariuszu wydaje się, że jest zachowana większa płynność. Ciekawa jestem Twojej opinii.

    • Nie jestem Marcinem, ale pozwolę sobie odpowiedzieć. W skrócie, zostawiając na boku czynniki emocjonalne (np. spokój ducha przy świadomości kredytu) i płynnościowe (ratę kredytu trzeba płacić co miesiąc, zysk z inwestycji może być bardzo odroczony w czasie) to zależy czy przy rozsądnym poziomie ryzyka jesteś w stanie na inwestycjach generować powtarzalnie wyższy zwrot niż rzeczywiste oprocentowanie kredytu.
      Czasami tak jest – np. jeśli masz dobrze zdywersyfikowany portfel i wiesz co robisz, albo dobrze umiesz zarządzać nieruchomościami na wynajem, albo masz nisko-oprocentowany kredyt. Czasami tak nie jest – jak zawsze, to zależy.

  9. Ja bym chętnie poczytał na temat czy inwestowanie w akcje tylko ze względu na dywidendę ma w ogóle sens? Czyli kupujemy powiedzmy akcje kilku-kilkunastu firm które wypłacają dywidendę i powiedzmy przez 20 lat trzymamy te akcje. Czy ma to sens czy może lepiej kupować ETF-y?

    • Inwestowanie w akcje „tylko” ze względu na dywidendę nie do końca ma sens wg mnie. Co Ci z tego, że firma będzie płaciła dywidendę (jeśli faktycznie cały czas będzie bo tego tez nie wiemy) skoro wartość jej akcji spadnie o połowę, albo nawet zbankrutuje.
      Trzeba dokładnie przeanalizować daną firmę tak aby kupić akcje spółki stabilnej, z dobrymi perspektywami i co również ważne taką, która nie jest zbyt drogo wyceniona względem jej rzeczywistej wartości.
      Dopiero wtedy inwestowanie w spółki dywidendowe ma sens.

  10. Hej,
    Osobiście bardzo chętnie poczytałabym o inwestycjach alternatywnych, o czym należy przy nich pamiętać, jakie mają plusy, a jakie minusy :).

    Czytam Twojego bloga od dawna, mam już fundusz bezpieczeństwa i chciałabym teraz zacząć pomnażać to, co zostaje z każdego miesiąca 🙂

  11. Co myślicie o inwestowaniu w REITy notowane na giełdzie?
    Dobry dochód pasywny będący alternatywą dla wynajmu nieruchomości na własną rękę.
    Rząd ostatnio kombinuje aby dywidendy ze spółek tego typu nie były objęte podatkiem belki, może Marcinie artykuł o tym sposobie inwestowania?

    • Pomysł ciekawy, możliwy do zrealizowania przez giełdy zagraniczne, jako dywersyfikacja portfela. U nas rząd „coś kombinuje”, ale bez konkretów na razie, w REITy „u nas” nie jest póki co możliwe inwestowanie.

  12. Cześć Marcin,

    Na Twój i Michała blog trafiłem już szmat czasu. Dzięki nim i ciężkiej pracy odłożyłem oszczędności, które pozwoliły mi (jestem w trakcie) na zakup mieszkania – bez kredytu! PS. Jeszcze to do mnie nie dociera, ale w tym miesiącu podpiszę umowę 🙂 Odnośnie inwestowania proszę o porady odnośnie ETF i złota. Pozdrawiam

  13. Marcin,
    Bardzo ważny temat. Masz rację pisząc, że:
    – większość z nas nie ma czasu i ochoty na poszerzanie wiedzy,
    – dla większości z nas inwestowanie jest tematem nudnym
    – nie jest w stanie przewidzieć co się wydarzy na rynkach finansowych.

    Ja bym dodał jeszcze, że:
    – większość z nas ma niski poziom akceptacji ryzyka.

    Większości z nas, chcącym rozpocząć inwestowanie, polecałbym:
    1) zadać sobie pytanie, ile jestem w stanie zaryzykować – ile maksymalnie akceptuję stracić?
    2) zacząć od inwestycji o małym ryzyku, np. obligacji – większość z nas nie zaakceptuje wyższego ryzyka
    3) im bardziej ryzykowne inwestycje, tym mniejsze kwoty na nie przeznaczaj
    4) jeśli chcesz inwestować ryzykownie, np. w akcje, a masz małą wiedzę – inwestuje pasywnie
    – nie kupuj pojedynczych spółek, lecz całe indeksy,
    – nastaw się dłuuuuugi termin,
    – dodatkowo najlepiej jeśli podzielisz gotówkę na mniejsze części i rozłożysz inwestycję w czasie oraz
    – zdywersyfikujesz portfel geograficznie

    Pozdrawiam,
    Artur

  14. Mam poduszkę, a na razie zaczęłam odkładać na IKE Plus i też mam lekkie obawy jak to wyjdzie. Resztę trzymam na koncie oszczędnościowym i zastanawiam się czy warto coś z tym innego zrobić. Trochę się boję ;).

    • Jak chcesz mieć więcej niż na lokacie – czy jesteś skłonna zaakceptować wyższe ryzyko? Nie ma nic złego w tym, że nie podejmujesz ryzyka, jeśli się boisz – to przejaw rozsądku 😉 Taki strach jest dobry, broni nas przed robieniem niemądrych rzeczy 😉 Nie ma nic złego w lokatach. Ewentualnie rozważ obligacje. Natomiast jeśli czujesz strach, to znaczy, że nie powinnaś podejmować więcej ryzyka.

  15. Przeciętnemu człowiekowi chyba najprościej zacząć inwestowanie od funduszy inwestycyjnych. Ja osobiście jestem w nich obecnie zakochana (hossa <3) i jakoś tak na rachunku maklerskim od założenia kilka miesięcy temu nadal hula wiatr. Porównywanie notowań funduszy i akcji, dobór portfela oraz prognozowanie perspektyw to niebo a ziemia 😉 Aspekt analizy technicznej czy fundamentalnej minimalny 🙂

    W ofercie jednego banku jest całkiem darmowa platforma inwestycyjna spięta z kontami w jednym panelu logowania. 0zł za prowadzenie, 0zł za transakcje, żadnych ukrytych kosztów 🙂 Z tego co wiem istnieje jeszcze jedna całkiem darmowa platforma ale chyba już nie w ramach banku.

    Co do kwoty inwestycji – nawet od 100zł miesięcznie zawsze jest sens i bardzo dużo funduszy ma taką wpłatę minimalną. Ale skalę wyników osoba przeciętnie zarabiająca zauważa dopiero od 5000 – 10.000 zł zgromadzonych w portfelu. Wahania rzędu 100zł z dnia na dzień dzień początkowo robi wrażenie 🙂

    Już nie mogę się doczekać wrażeń przy sześciocyfrowych kwotach kapitału ale to jeszcze łaaadnych parę lat 😉

    • Ach, po drugim czytaniu doczytałam, że pytanie nie jest o opakowania. Ale zboczyłam z kursu po poczytaniu komentarzy 🙂

      Ale subiektywnie… Najbardziej praktyczne dla mnie w pierwszej kolejności było poznanie jak działa fundusz inwestycyjny sam w sobie, jakie są rodzaje funduszy i gdzie są informacje o tym co zawierają w sobie. Plus odkrycie nieocenionej wartości portalu Analizy.pl.

      Wiedza dotycząca konkretnych rynków i instrumentów była wtórna. Jakieś tam podstawy miałam, ale dopiero analizując wyniki i czytając komentarze ekspertów zaczęłam być bardziej świadoma tego co realnie dzieje się na każdym z rynków i jak on działa (nie musząc przy tym znać szczegółów techniczno-matematycznych dotyczących procesu zakupu i obrotu poszczególną obligacją).

      Niemniej rzeczywiście istotna jest znajomość wszelkich rodzajów instrumentów wewnątrz funduszu. Bodaj jeszcze na początku tamtego roku dobrze jak na swoje możliwości radziły sobie obligacyjne, a od połowy-końca kicha lub nawet duża kicha. Połowa 2016 była bardzo dobra dla złota i akcji związanych ze złotem (zwłaszcza dla jednego funduszu z ponad 100% rocznego zysku – z którego dziś po spadkach ceny złota zostało już dużo mniej 😉 ). Inne surowce zwłaszcza ropa też mają swoje lepsze i gorsze okresy. Od dłuższego czasu bardzo fajnie radzą sobie akcje, ale tutaj też przecież nie wszystkie, bo mamy podział na rynki regionalne (Polska, Turcja, Rosja, USA, kraje Am. Poł., itp.) jak i sektorowe (nowych technologi, towarów luksusowych, medycyny, energii, eko-inwestycji, itp), a w ich ramach również fundusze krajowe jak i globalne… I w tym momencie, w praktyce okazuje się, że taka sucha teoretyczna wiedza ze studiów to jest dobra na studiach i przy szukaniu dalszych informacji. Bo dopiero w praktyce przychodzi świadomość doboru tego w co inwestować oraz podjęcia w odpowiednim momencie decyzji o zmianie inwestycji.

      Czy omawiając np. akcje planujesz wprowadzić ich dodatkowe rozróżnienie? Bo stwierdzenie „inwestować w akcje” w kontekście Twojego wpisu można porównać do stwierdzenia „inwestować w ETFy” 😉 Są akcje i akcje zarówno w ramach giełdy jak i w ramach ETFów 🙂

      PS. Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że gdy odpowiadam komuś na pytanie, mówiąc że inwestuję w fundusze, to mam namyśli po prostu „inwestuję w ramach funduszy w to, co akurat uznam na najlepsze”. Czasem są to fundusze głównie surowcowe, czasem akcyjne, czasem krajowe, czasem globalne… najczęściej kilka po trochu.
      Traktuje je w sumie porównywalnie tak jakbym traktowała akcje jakiejś konkretnej spółki, tylko zamiast szukać informacji dotyczących spółki, jej kondycji, inwestycji czy posunięć, to szukam informacji dotyczących danego rynku.

  16. To chyba będzie mój ulubiony cykl artykułów 🙂 Bardzo chętnie skorzystam z Twojej wiedzy na temat inwestowania step-by-step. Bardzo brakuje mi wiedzy na temat początków inwestowania. Wiadomo – jak ma się 10 mln na koncie utrata jednego nie boli tak bardzo jak strata wszystkich oszczędności – dlatego na tym etapie bardzo ostrożnie podchodzę do tematu. A to niestety bardzo trudne do ogarnięcia – bogactwo możliwości, tysiące kierunków rozwoju i przede wszystkim miliony miejsc w których można stracić.
    Cieszyłbym się gdybyś poruszył częściowo ten wątek czyli jak NIE stracić na inwestowaniu albo na które elementy uważać…

    • Osobiście wychodzę z założenia, że dopiero praktyka (podmurowana teorią) czyni mistrza. Oraz, że trudno stracić wszystkie oszczędności jeśli trzyma się rękę na pulsie.

      Tradycyjnie część oszczędności powinna być na instrumentach bezpiecznych (np. lokata), te na instrumentach mniej bezpiecznych powinny mieć ekspozycję na różne obszary (różne spółki/indeksy/surowce/rynki geograficzne/itp). Tak gdy jeśli jeden zacznie tracić, to pozostałe będą się trzymać lub zarabiać. A po za tym rzadko dzieje się tak, że w przeciągu miesiąca ze 100% zostajemy z 10% (no chyba, że wylądujemy w kasynie 😉 ) – a już zwłaszcza rzadko wszystkie inwestycje na raz przyniosą -90%.

      Ważna jest też odwaga w wyjściu z inwestycji ze stratą na czas, by tej straty nie pogłębiać jeśli perspektywy nie są pozytywne oraz coś w rodzaju woli walki – „teraz znajdę coś na czym zyskam”, zamiast „spróbowałem, nie udało się, to nie dla mnie”.

      Myślę, że gdybym była milionerem, to strata każdego miliona bolałaby mnie tak samo jak teraz strata 100zł 🙂
      Pierwsze -300zł w portfelu 1500zł było koszmarne 😀 Po uaktualnieniu wiedzy „z Polski i ze świata” oraz diametralnej roszadzie w portfelu ustabilizowałam wynik i zaczęłam wychodzić na plus, ale dopiero przy „dokapitalizowaniu” portfela zyski procentowe przełożyły się na odbudowanie straty kwotowej – w myśl zasady „jeśli stracisz 50%, to do odrobienia masz już 100%” ( -> z czego wynika inna: „lepiej stracić 10% i odrobić 11% niż stracić 50% i odrobić 100% 😉 )

      Najlepiej nie nastawiać się na to że nigdy na niczym nie będzie się traciło, zwłaszcza na początku… 🙂 Myślę, że warto zacząć od portfela próbnego w niewielkiej kwocie, a po jakimś czasie, po nabraniu wprawy i poznaniu swoich reakcji na zyski ale przede wszystkim straty – dopiero wtedy zacząć dopłacać kolejne kwoty i budować większy kapitał inwestycyjny 🙂

  17. A ja chętnie poczytałbym o funduszach absolutnej stopy zwrotu. Takich na każdy czas rynkowy. Które dają bezpieczenstwo i spokój i zarabiają 6 do 8 procent rocznie.

      • Amber Gold nie był funduszem inwestycyjnym nadzorowanym przez KNF. Mało tego, KNF długi czas ostrzegał przed Amber Gold. Ale to też ważny temat, który warto poruszyć na blogu przy okazji zabierania się za inwestycje – jak odróżnić piramidę finansową na rynku finansowym (nie mieszać w jednym worku z piramidą finansową podszywającą się pod MLM! Bo to całkiem różna konstrukcja i mechanizm działania, a mieszanie ich w jednym worku służy wszelkim naganiaczom w odpieraniu argumentów klientów nie zorientowanych w temacie piramid finansowych. W razie czego służę swoją skromną pomocą 😉 ) od funduszy inwestycyjnych i innych sposobów inwestowania kapitału.

        • Chodzi mi o to, że w funduszach nie ma żadnej gwarancji zysku, bezpieczeństwa czy spokoju i żaden fundusz nie daje „bezproblemowo” rok w rok 6 do 8 procent rocznie.

          • Oczywiście, że nie 🙂 Żadna inwestycja poza lokatą bankową nie daje gwarancji zysku i bezpieczeństwa. Niemniej można się nauczyć zarówno inwestowania w fundusze jak i ograniczania ryzyka inwestycyjnego (choćby zwykłym monitorowaniem stanu faktycznego funduszu i rynku na którym inwestuje 🙂 )

            A wracając do porównań z AmberGold…

            Fundusz inwestycyjny jest pełnoprawnym elementem systemu finansowego. Funkcjonuje na podstawie ustawy oraz różnorodnych dodatkowych wymogów (rachunkowych, sprawozdawczościowych, informacyjnych, regulacji i dyrektyw europejskich, itp). Bodaj muszą w ogóle uzyskać zezwolenie na działalność. Są nadzorowane przez KNF czy NBP. W każdej chwili można samemu zajrzeć do szczegółowego sprawozdania w którym wymienione są wszystkie aktualne pozycje inwestycyjne danego funduszu. Do zarządzania muszą zatrudniać specjalistów z bardzo wymagającymi i kosztownymi certyfikatami.

            Jeśli można tu linkować „blogowych konkurentów” ( 😉 ), to skarbnicą wiedzy o inwestowaniu w fundusze jest blog portalu Opiekun Inwestora (a przy okazji jest tam dużo o inwestycjach wątpliwych legalnych jak i tych które okazały się z czasem nielegalne).

            A AmberGold… to była zwykła firma w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, nienadzorowana i niekontrolowana przez nikogo, nikomu nie przedstawiająca sprawozdań z działalności, w której wszystko zależało od widzimisię właściciela. Mało tego, przez długi czas wymieniona na liście ostrzeżeń KNF jako nie posiadająca zezwolenia na przyjmowanie wkładów i obarczanie ich ryzykiem.

            To tak jakby porównywać pożyczkę w banku do chwilówki w kiosku za rogiem 😉

            Co innego fundusz Madoffa. Ten był spektakularną piramidą finansową i wyciągnął od ludzi 35mld dol., a funkcjonował w formie funduszu inwestycyjnego nadzorowanego przez organy systemu finansowego USA… o_O

            • Podziwiam wiedzę o funduszach inwestycyjnych, przeczytałem z zainteresowaniem. Ten temat mnie fascynuje. Od kilku lat inwestuję za pośrednictwem funduszy. Na początku ze stratami. Później po przeszukaniu internetu i zdobyciu niezbędnej wiedzy, uzyskaniu dostępu do narzędzi idzie mi dobrze. Odrobiłem straty i zarabiam. Fundusze są jak kondensator, wolniej się „ładują” przy wzrostach na giełdach, ale i wolniej tracą dając czas na reakcję. Yen, życzę sukcesów.

              • Dziękuję za miłe słowa i życzenia oraz wzajemnie życzę dużych sukcesów 🙂

                Też na początku miałam straty, całe 300zł – koszmar 😀 Ale po dokładnym przeanalizowaniu sytuacji i gruntownym przekonwertowaniu portfela – odpukać – odbiło i teraz idzie już dobrze. Mam nadzieję że utrzymam zyski i plusy również gdy nadejdzie mniej sprzyjająca koniunktura 🙂

                Sama swoją wiedzę oceniam na bardzo podstawową 🙂 Szukając na szybko, to Wikipedia ma bardzo obszerny artykuł „historyczno-techniczno-prawny”.
                Ja funduszami zainteresowałam (zafascynowałam 🙂 ) się później, bo niemal rok temu. Po trafieniu na wspomniany przeze mnie gdzieś wcześniej blog portalu Opiekun Inwestora. GENIALNY 🙂 <3 Nie znalazłam jeszcze w internecie stricte-inwestycyjnego źródła tak szczegółowo (i w przystępny sposób) omawiającego różne produkty, ich zasady działania, strategie, zawiłości matematyki finansowej… A szukałam wtedy informacji o produktach ubezpieczeniowych z inwestycjami strukturyzowanymi. Nigdzie indziej nikt tak dokładnie i przystępnie nie wyjaśnił jak dokładnie i naprawdę działają inwestycje strukturyzowane 🙂

                I tak do tej pory moje dwa ulubione blogi finansowe to Marcina o finansach domowych i Opiekuna o inwestycjach. Trzeci ulubieniec to kanał YouTube Domu Maklerskiego mBanku – też nie znalazłam niczego systematyczniejszego w analizie aktualnej sytuacji na giełdach akcji i walut, a do tego duuuuużo filmów szkoleniowych 😀

                Pozdrawiam! 🙂

    • Czesiek, funduszy o parametrach jakie wymieniłeś – niestety nie ma 🙂
      Masz sprzeczne/wygórowane oczekiwania co do parametrów takiego funduszu. Pod względem ryzyka powinien zachowywać się jak lokata, a przynosić stopę zwrotu jak fundusz akcji albo co najmniej zrównoważony w czasie dobrej koniunktury. Każdy by tak chciał.
      Ponadto niech Cię nie myli nazwa: Absolutna stopa zwrotu to tylko usiłowania zarządzającego by otrzymać wynik powyżej zera, a nie konkretny świetny rezultat na przestrzeni lat.

  18. Cześć, Marcin!

    W inwestycjach alternatywnych wymieniłeś m.in. stare samochody i o to chciałbym Cię zapytać.
    Dopiero zaczynam swoją przygodę z oszczędzaniem (oraz z samodzielnym życiem w ogóle – niedawno skończyłem studia i znalazłem pracę) i moim zdaniem idzie mi całkiem nieźle, choć oczywiście zdarzają się grzeszki. Według Twojej instrukcji zamieszczonej w artykule o Kenie i Barbie jestem na 5 punkcie, czyli w połowie drogi do finansowej niezależności – właśnie buduję 6-miesięczną poduszkę bezpieczeństwa (obecnie byłbym w stanie wytrwać 2-3 miesiące, na aktualnym poziomie życia, bez dochodów). Z zestawienia wyłączyłem punkt o kredytach, których nie posiadam i nie planuję zaciągać.

    Zbliżam się więc do punktu 6 „Zafunduj sobie nagrodę”. I tu pojawią się moje pytania dotyczące samochodów. Starych samochodów. Jestem ich wielbicielem (ale niewiele młodszą ode mnie astrą jeżdżę z rozsądku, a nie z miłości) i marzy mi się youngtimer w rozsądnej cenie. Byłaby to więc zarówno nagroda, jak i pewnego rodzaju inwestycja (oczywiście pod warunkiem, że decyzja o zakupie będzie podjęta z głową). No właśnie… Czy aby na pewno? Doprowadzenie takiego pojazdu do nienagannego stanu oraz jego utrzymanie może pochłonąć ogromne koszty, które mogą przerosnąć moje obecne możliwości. Czy masz doświadczenie w inwestowanie w stare samochody? Czy uważasz, że to faktycznie inwestycja, która może się zwrócić? Czy jest w ogóle sens myśleć o takim przedsięwzięciu na początku swojej drogi, czy może lepiej poczekać kilka-kilkanaście lat?

    Bardzo dziękuję za dobre rady, którymi dzielisz się na tym blogu. To miło, że ktoś nieznajomy zupełnie bezinteresownie troszczy się o moje bezpieczeństwo.
    Pozdrawiam!

  19. Fajnie, że istnieje obecnie bardzo duży wybór blogów finansowych, na których można uzyskać wiedzę na temat finansów:) Bardzo to pomaga w podejmowaniu decyzji na temat tego jak i w co inwestować.

  20. Podobnie jak niektórzy też myślę, że najlepiej zacząć od obligacji 🙂 Wiele ludzi boi się inwestować, bo wiąże to z dużym ryzykiem, ale przecież małe kwoty jeszcze nikomu nie zaszkodziły.
    Konkretny blog, będę wpadać częściej!

  21. Mysle, ze warto byloby rowniez poruszyc temat inwestycji w kryptowaluty, ktore beda z pewnoscia zyskiwaly na popularnosci.

  22. Hej Marcin! Może słówko o tym gdzie „grzeczni i bezpieczni” mogliby „uciułane” parę groszy wrzucić na lokatę lub konto oszczędnościowe, taką bez numerów ze strony banków. Może jakaś sugestia linkiem. Nie marzę już nawet
    o promocji, którą zorganizowałeś w listopadzie, ale tak ogólnie, bo mój bank – zmieniającego się świata jedzie już
    w okolicach dna. Inne produkty – hmm, z reguły wtopa za cokolwiek się wziąłem, a wcale nie jestem chciwy. Pozdrawiam.

  23. Tak jak ktos wczesniej pisal-poczytalbym o konstrruowaniu portfele inwesttcyjnego bo o innym sa artyukuly w odnosnikilu o inwestycjach

    • Hej Igor,

      W którymś z tych trzech artykułów Marcin wyjaśnia, jak ustalał swoją strategię (chyba nawet w pierwszym).
      Jak inwestuję własne pieniądze?
      Budowa portfela funduszy – fundament strategii
      Wybieram fundusze do portfela

      A jeśli zależy Ci opisie i podejściu do różnych strategii, to polecam zacząć od „elementarza inwestora” przygotowanego przez Michała (jakoszczedzacpieniadze) i Zbyszka (appfunds), olbrzymia dawka wiedzy.

  24. Jestem bardzo zainteresowany cyklem inwestycyjnym dla ludzi, którzy nie mają czasu śledzić giełdy codziennie.
    ETFy jak najbardziej, choć moim zdaniem kolejny artykuł o ETF W20L, DAX is SP500 to już trochę za dużo. Fajnie byłoby rozwinąć możliwości inwestowania w ETFy zagraniczne razem z przykładami takich ETFów (jeśli któryś czytelnik widział taką analizę „w internetach” niech podzieli się linkiem. Z chęcią przeczytam).

    Czekam także na kolejny artykuł o Twoim portfelu inwestycyjnym IKE, bo wnioski mogą być bardzo ciekawe :).

  25. A co sadzicie o portalach pożyczkowych, jak np. KOKOS.PL? Warto tam inwestować swoje pieniądze? Zysk niby 10%. Przy pożyczkobiorcach z wieloma pozytywnymi recenzjami może warto? Ma ktoś jakieś pozytywne lub negatywne doświadczenia związane z tego rodzaju „inwestycjami”?

  26. W moim przypadku jedną z najlepszych inwestycji było wydanie ok. 50 złotych na książkę „Inteligenty Inwestor” B.Grahama.

  27. Ja Marcinie z chęcią poduczył bym się o obligacjach skarbowych – szczególnie tych trzylatkach i czterolatkach. Chciałbym, by stanowiły one w moim prywatnym portfelu emerytalnym jego znaczącą część, jednak nie wiem które są pewniejszą ochroną przed inflacją.
    Pozdrawiam

  28. Cześć,od jakiegoś czasu interesuje się szeroko pojętym rynkiem kryptowalut i troche inwestuje na giełdach w bitcoina i różne altcoiny.
    Bardzo jestem ciekaw jakie jest Twoje podejście do tematu.
    Pozdrawiam.

Odpowiedz