Finansowy ninja – czy warto przeczytać książkę Michała Szafrańskiego?

58

Piątkowy wieczór i całą sobotę miałem okazję spędzić w bardzo ciekawym towarzystwie – w towarzystwie finansowego ninja – bohatera długo wyczekiwanej książki Michała Szafrańskiego. Wersja recenzencka, z którą miałem przyjemność się zapoznać, miała 706 stron, więc bardzo przydały się umiejętności z kursu szybkiego czytania 🙂 Co odnalazłem w tej książce?  Kto najbardziej skorzysta na jej lekturze? I czy warto ją przeczytać? – oto moja osobista, subiektywna i szczera opinia na ten temat.

Kim jest autor?

Dla wielu z Was odpowiedź jest jasna, jednak dla osób, które być może dopiero rozpoczynają swoją przygodę z blogami finansowymi, przedstawię krótko autora. Michał Szafrański ma 43 lata, jest autorem znakomitego bloga jakoszczedzacpieniadze.pl – czytanego przez około 200 tys. osób miesięcznie i wielokrotnie nagradzanego. Wcześniej  był dyrektorem do spraw rozwoju w firmie informatycznej, która realizowała projekty dla bardzo dużych klientów: dla banków, ubezpieczycieli, dla mediów i dla operatorów telekomunikacyjnych.

Michał nie jest finansistą i nie ma formalnego wykształcenia związanego z finansami. Jednak w zakresie finansów osobistych zdobył praktyczną wiedzę, której wielu pracowników branży finansowej mogłoby mu pozazdrościć. Zarówno jego blog, jak i książka, prezentują bardzo wysoki poziom merytoryczny. Przede wszystkim jednak swoją osobowością, tytaniczną pracą i ogromnymi sukcesami, Michał inspiruje do uporządkowania własnych finansów, zwiększania zarobków i, jak sam mówi w swoim podcaście, do skutecznego przenoszenia celów finansowych na wyższy poziom.  Znam Michała od prawie trzech lat i, jak dla mnie, jest on takim „finansowym ninja”. Dlatego dobrze wie, o czym pisze 🙂

A kim jest tajemniczy finansowy ninja?

Na to pytanie najlepiej odpowie fragment filmu z czasów mojej podstawówki:

Finansowy ninja z książki Michała również posiada ogromne umiejętności. Jak możemy przeczytać:

  • Finansowy ninja rozumie, że nie ma jednego, prostego przepisu na zyskanie stabilności finansowej i że po latach tłustych mogą przyjść lata chude.
  • Wie, że to on jest główną przyczyną swojej sytuacji finansowej i jedyną osobą odpowiadającą za jej poprawienie. Bierze za nią pełną odpowiedzialność.
  • Żyje tylko za swoje pieniądze.
  • Większość bitew prowadzi w swojej głowie. Potrafi osiągnąć kompromis pomiędzy racjonalnością decyzji a emocjonalną stroną ich podejmowania. Przewiduje konsekwencje każdego z wyborów i świadomie akceptuje utracone korzyści, na które się zdecydował.
  • Nie dryfuje bez refleksji i pomysłu na siebie. Mądrze decyduje, czy chce płynąć z prądem, czy pod prąd.
  • Finansowy ninja wie, że stworzenie budżetu domowego to pierwszy krok na drodze do zapanowania nad własnymi finansami.
  • Dobrze wie, że procent składany może działać na jego korzyść bądź przeciwko niemu.
  • Doskonali umiejętność otrzymywania jak najwięcej przy jak najniższym koszcie.
  • Zwraca uwagę na wskaźniki makroekonomiczne, ale jednocześnie wie, że to jego styl życia ma największy wpływ na to, ile pieniędzy będzie zostawało w jego portfelu. Bez względu na to, czy wokół szaleje inflacja czy deflacja.
  • Wie, że dobry plan to podstawa sukcesu. Dlatego zawsze jest przygotowany. Minimalizuje w ten sposób ryzyko porażki i podwyższa swoje szanse na pomyślny powrót z każdej misji.
  • Finansowy ninja wyłamuje się ze schematów myślenia narzucanych przez otoczenie. Szuka własnej drogi i przy dozie kreatywności i wysiłku – znajduje je.
  • Nie owija słów w bawełnę.
  • Potrafi przeprowadzić skuteczny atak, lecz także zawsze przygotowuje wariant B – na wypadek gdyby nie wszystko poszło zgodnie z planem.
  • Pozostaje lojalny w stosunku do banku tylko wtedy, gdy ma wrażenie, że ten się o niego troszczy.
  • Wierzy w siłę przysłowia: ziarnko do ziarnka, zbierze się miarka. Zwraca uwagę na detale. Jest zwolennikiem redukowania kosztów, a jednocześnie przeciwnikiem nadmiernego zadłużania się.
  • Wie, że w interesie towarzystw ubezpieczeniowych jest podsycanie jego strachu.
  • Finansowy ninja zawiera tylko te umowy, których konsekwencje w pełni rozumie i akceptuje.
  • Wie, że najskuteczniejszym sposobem dbania o stan finansów jest profilaktyka.
  • Dobrze przygotowuje się do największych bitew w swoim życiu. Wie, że na nich może najwięcej wygrać lub stracić.
  • Szuka synergii w różnych obszarach życia i próbuje wykorzystać swoje umiejętności, aby uzyskać maksymalne efekty.
  • Żadnego aspektu swoich finansów nie pozostawia przypadkowi….

I tak dalej. Brzmi trochę jak „nadczłowiek”? Trochę tak. Przeciętny śmiertelnik być może nie będzie w stanie wdrożyć w życie tych wszystkich zasad i zdobyć tylu umiejętności. Ale nie o to przecież chodzi! Wyidealizowany obraz finansowego ninja pozwala doskonale zrozumieć, jak należy postępować, a jak nie. Z zestawu zasad finansowego ninja wystarczy wybrać przynajmniej kilka, by od razu zacząć skutecznie naprawiać swoje finanse.

Michał nie poprzestaje oczywiście na takich hasłowych ogólnikach. O nie! Bardzo dokładnie opisuje każdy krok, by pomóc czytelnikowi przejść drogę ninja.

Jak wygląda droga finansowego ninja?

Jak pisze Michał: droga ninja nie jest łatwa. Aby osiągnąć mistrzostwo w radzeniu sobie z finansami, niezbędne jest przejście odpowiedniego i, co tu dużo kryć, wymagającego wysiłku szkolenia. I książka Michała jest właśnie takim bardzo szczegółowym podręcznikiem, wyjaśniającym co trzeba wiedzieć i jak postępować, by zbliżyć się do doskonałości finansowego ninja.

Od razu uprzedzę, że pomimo tych wszystkich odniesień do ninja, jest to jedynie przenośnia. To po prostu ciekawe opakowanie dla szczegółowej, rozbudowanej i jednocześnie bardzo praktycznej wiedzy dotyczącej podstaw finansów osobistych. Nie jest to motywujący poradnik, który łyka się w kilka godzin i zalicza fajną „przeżywkę”. Choć nie brak w książce inspirujących przykładów, to jest to bardziej rozbudowana instrukcja obsługi – która z wszelkimi możliwymi detalami tłumaczy meandry branży finansowej, przedstawia produkty finansowe i promuje oparte na zdrowym rozsądku sposoby postępowania. To, czy kiedykolwiek zostaniesz finansowym ninja, zależeć będzie wyłącznie od Twojej determinacji, silnej woli i ciężkiej pracy.

Drogę finansowego ninja Michał podzielił na kilka etapów:

  1. Trening finansowego ninja – który ma pomóc w wyrobieniu w sobie właściwego nastawienia, nawyków i motywacji – niezbędnych na dalszej drodze. Tu zrozumiesz rolę emocji w finansach osobistych, wprowadzisz żelazny reżim finansowy, zawrzesz kontrakt z samym sobą i dowiesz się, co w swoich finansach możesz zautomatyzować.
  1. Arsenał finansowego ninja – w tej części nauczysz się jak korzystać z kalkulatora finansowego, prowadzenia budżetu domowego, dowiesz się jak działa system kopertowy, czym jest wartość netto i jaka jest wartość Twojego czasu. Zrozumiesz również znaczenie negocjacji i wpływ inflacji na Twoje oszczędności. Bez tych narzędzi nie wygra się bitwy o własne finanse.
  1. Finansowy rozkład jazdy – wyjaśni Ci trzy drogi do finansowej niezależności, działanie ZUS-u, sposób na stworzenie własnego planu emerytalnego. Poznasz również etapy ewolucji finansowego ninja – luzak, dłużnik, adept ninja, początkujący ninja, ninja, mistrz ninja – każdy kolejny jest oczywiście bogatszy 🙂
  1. Fundament zdrowych finansów – na tym etapie zdobędziesz niezwykle detaliczną wiedzę na temat kont bankowych, lokat, kart płatniczych i ubezpieczeń. Dowiesz się, które ubezpieczenia powinieneś kupić. Znajdziesz również odpowiedź na pytanie: dlaczego nie możesz ufać doradcy finansowemu?
  1. Oszczędzanie na co dzień – ten rozdział wskaże Ci, jak zaoszczędzić na najważniejszych kategoriach wydatków, jak koszty mieszkania, jedzenia, transportu i telekomunikacji. Lista pomysłów jest naprawdę imponująca. Mnie osobiście bardzo rozbawił taki oto fragment z książki, który świetnie pokazuje, do jakiego poziomu szczegółowości potrafi zejść Michał:

Niektórzy śmieją się ze mnie, że poluję na metro w Warszawie. Zamiast kupować normalny bilet za 4,40 zł, decyduję się na 20-minutowy za 3,40 zł. Przez bramki biletowe przechodzę dopiero wtedy, gdy widzę pociąg wjeżdżający na peron. Dziwią się, że pomimo dobrych zarobków nadal walczę o złotówki. Są w błędzie. Mam oszczędności właśnie dlatego, że na każdym kroku ich szukam.

I choć w książce znajdziesz wiele podobnych tricków, Michał nie pozostawia żadnych wątpliwości, że tak naprawdę dla finansowego ninja najważniejsze są znacznie większe bitwy, o których pisze w kolejnych rozdziałach.

  1. Mieszkanie lub dom – największy zakup w życiu. Kupić czy wynająć mieszkanie? Jak je sfinansować? Na jakie mieszkanie Cię stać? Jak negocjować cenę? Na co zwracać uwagę zaciągając kredyt hipoteczny? Czy warto taki kredyt nadpłacać? – m.in. na takie pytania w szczegółowy, rozbudowany, poparty licznymi obliczeniami sposób odpowiada Michał w tej części.
  1. Zarabianie pieniędzy – w mojej ocenie to jeden z najważniejszych rozdziałów w całej książce. Michał z całą pewnością jest ekspertem od oszczędzania, ale jego sukcesy jednoznacznie potwierdzają, że jest również ekspertem od zarabiania pieniędzy. W tej części książki skupia się na tym, co w finansach osobistych jest kluczem do sukcesu: Finansowy ninja stale zastanawia się, co robić, by zarabiać jak najwięcej i jednocześnie nie przeznaczać na pracę całego swojego czasu.

Jak strategicznie zaplanować karierę? Czego się uczyć? Jak negocjować podwyżkę? Jak dbać o swoją markę osobistą? Jak znaleźć dodatkowe źródła dochodu? Jak założyć swoją firmę i skalować model zarabiania? – tu znajdziesz mnóstwo praktycznych i w bardzo przystępny sposób podanych informacji, które uchronią Cię przed roszczeniową postawą i nauczą proaktywnego zwiększania własnej wartości.

  1. Optymalizacja podatkowa – to rozdział, który dla części osób może być kontrowersyjny. Rozprawia się z mitem „umów śmieciowych” i pozornym bezpieczeństwem umowy o pracę. Pokazuje również, jak w świetle prawa minimalizować swoje podatki, bo finansowy ninja potrafi wykazać się kreatywnością w zakresie korzystnej dla siebie interpretacji prawa. Znajdziesz tu również zestaw praktycznych zasad dla początkujących przedsiębiorców i scenariusz optymalizacji podatkowej od etatu do własnej firmy.
  1. Inwestowanie – tutaj Michał dziali się zasadami inwestycyjnymi, którymi się kieruje, ostro piętnuje słabe wyniki oraz wysokie koszty działania funduszy inwestycyjnych i wreszcie „miażdży” dosłownie ubezpieczenia z UFK (z Ubezpieczeniowymi Funduszami Kapitałowymi).

Jaka jest moja opinia o książce Michała?

Nie zaskoczę Was pewnie stwierdzeniem, że bardzo dobra. Głoszone przez Michała zasady postępowania z finansami osobistymi są bardzo bliskie tym promowanym przeze mnie:

  • Nastawienie do finansów jest bardzo ważne
  • To Ty jesteś swoim najważniejszym doradcą finansowym
  • ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI
  • Zadłużanie się na konsumpcję jest całkowicie bez sensu
  • Kredyt hipoteczny? – 20 lat, 20% wkładu własnego, rata max. 30% dochodów
  • Policz wartość netto, prowadź budżet, oszczędzaj, pozbądź się długów, zbuduj fundusz bezpieczeństwa, odkładaj na przyszłość, zwiększaj zarobki, itp, itd.

Spójność naszego podejścia do finansów osobistych wynika z prostego faktu: te oparte na zdrowym rozsądku reguły postępowania są po prostu bardzo skuteczne. Wymagają wysiłku i poświęcenia uwagi, ale z upływem czasu wprowadzają w naszym życiu bardzo pozytywne zmiany.

Jeżeli znacie blog Michała, to wiecie jak pisze: bardzo ciekawie, inspirująco, ale również obszernie, dogłębnie i szczegółowo. W tym samym stylu napisana jest jego książka. Znajdziecie w niej nie tylko wyjaśnienie co robić, ale również konkretne przykłady, objaśnienia, doprecyzowania i scenariusze. Nie bez przyczyny określenia, które przychodzą mi do głowy po lekturze, to właśnie „praktyczny podręcznik” lub „szczegółowa instrukcja obsługi”.

Tę książkę trzeba na spokojnie przepracować, poświęcić jej czas, z uwagą prześledzić i zrozumieć obliczenia. Takie podejście pozwoli bardzo dobrze zrozumieć, jak należy postępować ze swoimi finansami, jakie pułapki czają się na nas w ofercie instytucji finansowych, jakich błędów się wystrzegać, jak walczyć o swoje prawa. Tak – to wymaga wysiłku. Ale bez wysiłku niewiele się w życiu osiąga. Finansowy ninja o tym wie 🙂

Kto najbardziej skorzysta czytając tę książkę?

Jak mówi sam Michał – to jest ta książka, jaką sam chciałbym przeczytać 20 lat temu. I to bardzo trafnie określa, kto jest najlepszą grupą docelową dla książki: młodzi ludzie, absolwenci, pracownicy na początku swoich zawodowych karier. Oni mają największe szanse na uniknięcie błędnych decyzji, przed którymi ostrzega Michał, jak również najwięcej czasu, aby spokojne odkładać kapitał.

Jednak moim zdaniem każdy, kto w świecie finansów osobistych porusza się po omacku, znajdzie w tej książce mnóstwo przydatnej, praktycznej wiedzy. Po jej lekturze nie będziesz mógł już powiedzieć: Nie wiedziałem, że tak to działa.

Jeżeli jesteś gotowy, by metodycznie i konsekwentnie rozpracowywać kolejne rozdziały książki Michała, a jednocześnie prezentowane w niej sposoby działania wdrażać w życie – odczujesz wyraźną poprawę w swoich finansach. Nie ma innej opcji – takie działania są po prostu skuteczne. Jeżeli szukasz jedynie inspiracji, pobieżnej teorii, czy łatwych pomysłów na szybkie wzbogacenie się – to musisz poszukać gdzie indziej.

Czy warto kupić tę książkę?

Jestem pasjonatem finansów osobistych i czytam praktycznie każdą książkę na ten temat, która wpadnie mi w ręce. Przeczytałem ich już naprawdę dużo. Niektóre mają na celu pozytywne nastawienie nas do pieniędzy i zainspirowanie do działania. Inne zgłębiają tylko wybrane aspekty finansów osobistych. Jednak żadnej z nich nie mógłbym określić mianem „kompleksowego podręcznika finansów osobistych”.

Książka Michała jest pierwszą, która tak szczegółowo i kompleksowo porusza ten temat. Teoria, przykłady, wyliczenia, schematy, porównania, komentarze czytelników bloga, odesłania do kursów i artykułów na blogu Michała – to jest prawdziwy arsenał finansowej wiedzy. A wszystko zapakowane w fajna historie finansowego ninja. Jeżeli chcesz zrozumieć finanse osobiste, nauczyć się liczyć, analizować i dzięki temu podejmować zdecydowanie lepsze finansowe decyzje – to ta książka jest zdecydowanie dla Ciebie.

Kilka dni temu ruszyła przedsprzedaż książki Michała na promocyjnych warunkach. Uważam, że jej kupno, uważne przeczytanie i przede wszystkim wdrożenie w życie zaprezentowanych tam zasad, to świetna inwestycja pieniędzy i czasu. Z pełnym przekonaniem serdecznie polecam Wam tę lekturę:

P.S. Uprzedzając ewentualne pytania – to nie jest link afiliacyjny 🙂

Bardzo gorąco zachęcam Cię do wysłuchania mojego podcastu z jednym z najbogatszych Polaków:

Jakich rad udzielił nam przedsiębiorca z majątkiem 1,5 mld zł? Inspirująca rozmowa ze Zbigniewem Jakubasem.

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze58 komentarzy

  1. Nie ulega wątpliwości, że warto przeczytać książkę Michała. Kilka miesięcy temu zainteresowałam się tematami finansowymi a zwłaszcza prowadzeniem budżetu domowego . W końcu zaczęłam oszczędzać, a nie kończyć miesiąc na debecie na koncie bankowym. Super, że w naszym kraju w końcu zaczyna się rozwijać świadomość finansowa. Książkę na pewno zakupię!

    • Hej Aga,
      Cieszę się bardzo, że wprowadzasz tak pozytywne zmiany w swoich finansach. Trzymam kciuki, aby Twoje oszczędności przyrastały w jak najszybszym tempie 😉

  2. Drogo jak za samą książkę 70zł. Wolę wydać na pierdoły i nic nie osiągnąć w życiu

    😊 a na serio kupiłem pakiet za 200zł

  3. Faktem jest, że książka jest droga (cena nie ma nic współnego z finansowym sprytem, chyba że autora.

    • Hej Imienniku,

      Można kupić kilka książek za śmieszne pieniądze. Można jedną, obszerniejszą za wyższą kwotę. Można też nie kupować. 😉 Ja absolutnie nikogo do niczego nie zmuszam. 🙂

      Pozdrawiam

    • Zapewne więcej wydajesz na kino lub drinka z osobą towarzyszącą… I nic z tego nie masz na dłuższą metę. Gratuluję podejścia.

      • Z odkładania pieniędzy na dłuższą metę też nic nie masz… I tak trafisz do grobu i tak. A one tam do niczego Ci się nie przydadzą… To tak reasumując Twój punkt widzenia.
        I nie prawdą jest że nic się nie ma (na dłuższą metę) z wypicia kawy z przyjaciółką w kawiarni. To by Ci musiał uświadomić psycholog.

        Jak mawiał Paracelsus. We wszystkim potrzebny jest umiar…

        • Hej

          Oczywiście, jeśli tylko skupiasz się na sobie. Staram się normalnie żyć bez nadmiernej konsumpcji i mądrze oszczędzać. Nawet jeśli nie skorzystam ze zgromadzonego kapitału zrobią to moje dzieci, lub inne bliskie mi osoby. Nikt nie wie co stanie się jutro.
          Michał Szafrański zainspirował sporo ludzi do zmiany swoich przyzwyczajeń za co mu jestem dozgonnie wdzięczny, zaś samo pomnażanie oszczędności daje Ci finansową wolność. Możesz podejmować bardziej ryzykowne decyzje związane z Twoją karierą zawodową, uniezależnić się od osób na które jesteś skazany bez własnych środków itd. Myślę, że zalety górują znacznie nad wadami takiego oszczędzania.

  4. Bardzo podoba mi się wasza relacja, mimo, że poniekąd jesteście dla siebie konkurencją wspieracie się i uzupełniacie. A co do książki to cena początkowo też mnie zszokowała, ale myślę, że to będzie dobra inwestycja i zaoszczędzę dzięki niej dużo więcej niż wydałam, bo oczywiście książkę zamówiłam.

    • Cześć Mariola,

      Dziękuję za komentarz. Mamy z Michałem zbieżne cele – pomagać naszym czytelnikom w naprawianiu ich finansów i szerzyć finansowy zdrowy rozsądek. Do tego mamy również spójne poglądy na temat finansów osobistych. Zatem wspieranie się w tych działaniach jest dla nas całkowicie naturalną sytuacją 🙂

    • Hej Michał,

      Cała przyjemność po mojej stronie. Jestem przekonany, że książka pomoże bardzo wielu osobom w poukładaniu swoich finansów. Kawał dobrej roboty 😉

  5. Jak zarabiać pieniądze? Pisać i wydawać książki o pieniądzach. Trick a la Robert Kiyosaki z powodzeniem sprawdza się także w Polsce.

    Tymczasem prawda jest taka, że albo ktoś dobrze zarabia i ma pieniądze, albo zarabia grosze i jest nędzarzem. I jeśli kupi taką czy inną książkę o pieniądzach, to tylko zbiednieje jeszcze bardziej, nabije za to kabzę kolejnego motywatora/edukatora etc.

    Bardzo szybko wyrosłem z literatury tego typu – i chwała Bogu za to.

    • Sympans,

      Tak sobie myślę, że z szufladkowaniem książki Michała do literatury „tego typu” mógłbyś poczekać do czasu, gdy ją chociaż pobieżnie przeczytasz.
      Nie sądzisz, że to byłoby bardziej racjonalne i obiektywne?

    • Niestety jest też stosunkowo spora grupa ludzi, którzy dobrze zarabiają, a i tak są nędzarzami. Tak jak bohater jednego z odcinków „Prostego rachunku”, który mając dobrą pracę za kilkanaście tysięcy, narobił takich długów, że potem był kompletnie spłukany i potrzebował wsparcia finansowego od mamy.
      http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/zarabial-12-tys-miesiecznie-a-zadluzyl-sie-na-kilkaset,144639.html

      Dla ludzi, którzy nie mają skłonności do nadmiernej konsumpcji i przepuszczania pieniędzy, może to być trudne do zrozumienia. Oni być może nie potrzebują tej książki. Ale wiele osób tak właśnie funkcjonuje.

    • Z zarabiania grosze nie będzie pieniędzy, to akurat oczywiste. Ale przy odpowiednim podejściu może chociaż nie być długów. Za to z zarabiania dużo mogą być pieniądze, ale nie muszą. Znam ludzi zarabiających znacznie lepiej ode mnie, ale mających zdecydowanie gorszą sytuację finansową, bo bezsensownie pozadłużali się na udawanie bogatszych niż są. A przy moich zarobkach bez trudu można by być nędzarzem. Więc o ile nikt nie dokona cudu i z najniższej krajowej majątku nie zbuduje, o tyle w drugą stronę jest bardzo łatwo.

  6. Drogo i niedrogo… W cenie 69,90 zł zaszyty jest kurier oraz 4 zł dla pajacyka, co oznacza, że książka oscyluje w okolicach 50-55 zł. Autor dodaje autograf. W sumie fajny bonus, dla którego niektórzy chętnie by dopłacili nieco więcej… I teraz pytanie czy 50-55 zł to dużo? Nie, jeśli weźmiemy pod uwagę objętość książki. Nawet, jak 70% to nowe treści, a reszta to refresh z bloga, bo kto sięga regularnie do archiwum bloga? A tak, przynajmniej jest wszystko w jednym.
    Może okazać się drogo, mając na uwadze, że Michała wydaje to sam, czyli jednocześnie więcej zostanie u niego w kieszeni niż zwyczajowe 10% via wydawnictwo. Tylko z trzeba też wziąć pod uwagę nakład pracy Michała. Czy kosztem zysku nie mógłby zjechać z ceną do 59 zł, aby zrobić ją bardziej dostępną? Pewnie tak, ale dlaczego miałby z tego rezygnować? 🙂 Jednocześnie z całym szacunkiem, ale Michał to nie Tony Robins, którego „Money” kosztuje mniej więcej podobnie.
    Na razie Michał zrobił świetną otoczkę wokół książki. Ten cały markieting 😉 Jeszcze nie ujrzała światła dziennego, a już tyle osób ją kupiło. Najpierw „narzekanie” na wielki projekt, później dozowanie informacji na jej temat, a ostatecznie popakietowanie w trzy wersje, rabaty i „groźba”, że teraz to będzie już tylko drożej. Aha, no i przecież cena nie mogłaby być zbyt niska, bo ludzie jeszcze pomyśleliby, że treść jest niewiele warta, skoro za 700 stron trzeba zapłacić np. 45 zł. Także trochę tricków, sztuczek, zgrabnych mechanizmów i jest… 🙂

    I mając tę świadomość pewnie kupię. Szczególnie, że znajduję tam trochę tematów, które mnie interesują. Nie wiem tylko czy 1 egzemplarz dla siebie czy od razu 2 sztuki, żeby komuś dać w prezencie. A jeśli treść mi nie przypasuje, zawsze będzie można sprzedać książkę i już 🙂

    • Hej Paweł,

      Dobra analiza. 🙂 Ja tylko sprostuję jedną rzecz: to, że w wersji roboczej, którą opisywał Marcin, książka miała 700 stron, nie oznacza, że tyle będzie mieć finalnie książka. To znaczy treść jest dokładnie ta sama, ale poprzez zwiększenie formatu książki (taki mniejszy B5) oraz zwarty skład, udało się nam zjechać w okolice 500 stron. Tyle będzie mieć fizycznie książka na papierze.

      Co oczywiście nie zmienia postaci, że jest tam masa treści. 🙂 Ponad milion znaków i masa wyliczeń itp.

      Dodam jeszcze jedną rzecz dla wszystkich analizujących cenę: weźcie typową książkę na 170-200 stron, przemnóżcie jej cenę przez 3 i wtedy odpowiedzcie sobie na pytanie, czy cena 69,90 zł to dużo czy mało. A w zasadzie to 56,90 zł odliczając koszty wysyłki.

      Pozdrawiam wszystkich ciepło 🙂

      • Michał,

        Popatrz na to globalnie i zadbaj o finanse wszystkich, pamiętąj o efeksie synergii. Można uzasadniać cęnę książki na 1000 sposobów, ale nadal pozostanie droga.

        • No więc – nie. Moim zdaniem właśnie nie jest droga. Po prostu ludzie z jakiegoś dziwnego powodu przywykli do narzekania na ceny książek. Jednocześnie kompletnie im nie przeszkadza, że 70 zł kosztuje szmatowata koszulka w byle sieciówce, jak wchodzi nowa kolekcja. Nie narzekają na weekendowe ceny biletów w kinie (70 zł to będą 2 godziny rozrywki dla dwóch osób), bez oporów wydadzą 12 zł na marnej jakości piwo w knajpie. Ale będą w nieskończoność deliberować o kosztującej 70 zł książce. Owszem, pewnie nie każdego na nią stać, bo są ludzie, których nie stać na nic, co wykracza poza najniezbędniejsze przedmioty. Ale nie ukrywajmy – znakomita większość z komentujących wyda takie pieniądze bez problemu na używki, słodycze, gazowane napoje, kawę w kawiarni czy inne takie rzeczy. A więc te pieniądze mamy. Litości! 70 zł to jest nieco ponad 2 zł dziennie odkładane przez miesiąc. Albo nieco ponad 1 zł odkładane przez 2 miesiące. I – taka drobna podpowiedź – po przeczytaniu można książkę opchnąć na allegro, to wyjdzie mniej.

    • Nie wiem jak ksiazka Michala ale ‚Money’ Tonyego Robinsa to zart, lanie wody na setki stron plus konflikt interesow w postaci promocji firmy w ktorej pracuje jego syn.

  7. To ja poczekam na swój papierowy egzemplarz i zrobię recenzję video, bo wydaje mi się, ze to może być najbardziej kompleksowy podręcznik do finansów i bardzo przyda się w szczególności młodym ludziom, którzy są bombardowani szybkimi sposobami na zarobienie, a większość firm nastawionych na konsumpcję bierze ich na celownik.

    Z tym porównaniem do Robbinsa to chętnie się również odniosę, bo jestem po lekturze książki Robbinsa, która miała kosmiczny marketing, jest objętościowo ogromna (nie ma to jak 150 stron o tym dlaczego napisałem książkę) i… połowa z tego nie przyda się polskiemu odbiorcy tak jak porady z bloga Michała. Amerykański system emerytalny, dyskusje o funduszach i amerykańskiej giełdzie, czy też doradcach finansowych (tam prawo w tej kwestii o kilka lat wyprzeda UE) – bez odniesienia do polskiego systemu finansowego, książka wnosi dużo mniej niż się wydaje jak się ją kupuje i stawia dumnie na półce 😉 Kupuje się Robbina i innych guru ze względu na marketing, ale przydatność tych książek bywa dużo mniejsza niż polskiego autora, który ma sam konkret. Odniosę się na konkretnych przykładach jak tylko przeczytam swój zamówiony egzemplarz, obiecuję 🙂

    • Hej Tomasz,

      Ja dodam, że w książce sporą wartością dla mnie były zebrane w jednym miejscu wywiady z czołowymi inwestorami planety. 🙂 Jak dla mnie to dla samych tych wywiadów cena była uzasadniona.

      Pozdrawiam

  8. Marcin, a możesz spróbować ocenić, co ta książka da komuś, to przeczytał Twoje „Jak zadbać o własne finanse?”? Na ile książka podaje te same treści, na ile je rozwija, ile zupełnie nowych tematów się pojawia?
    Powtórzę za poprzednikami, na zasadzie informacji zwrotnej, że cena książki Michała jest dla mnie kontrowersyjnie wysoka. Czy jest coś, oprócz objętości, co można uznać za wartość dodaną uzasadniającą wyższą cenę niż przy podobnych pozycjach, (papier, nadzwyczajna strona wizualna, etc.)?

    • Cześć Joanna,

      Z natury rzeczy wiele spraw się pokrywa i nasze wnioski są podobne.

      Michał jednak bardzo dogłębnie rozwija poszczególne tematy i ilustruje je zdecydowanie większą liczbą przykładów.

      Z tematów, którym ja nie poświęcam u siebie miejsca, w Finansowym Ninja znajdziesz m.in:

      – cały rozdział o optymalizacji podatkowej,
      – sporo o automatyzacji finansów
      – instrukcję obsługi kalkulatora finansowego
      – wyliczenie kosztu własnego czasu
      – podrozdział o negocjacjach
      – szczegółowy opis podstawowych produktów finansowych (konta, lokaty, karty bankowe, UFK)
      – więcej informacji na temat zarabiania pieniędzy

      Na stronie książki Michała jest zamieszczony spis treści.
      Fragment mojej książki i spis treści dostępne są tutaj:
      http://marciniwuc.com/jak-zadbac-o-wlasne-finanse/

      • Hej Joanna,

        Do listy różnic, którą podał Marcin, dodałbym jeszcze przedstawienie sposobu planowania oszczędności emerytalnych, tzn. jak policzyć ile naprawdę Ci potrzeba (na tyle dokładnie na ile się da).

        A z kolei kluczową różnicą jest to, że u mnie w książce nie znajdziesz niczego na temat wychodzenia z długów. Osoby z długami odsyłam do bezpłatnego kursu „Pokonaj swoje długi” – https://pokonajswojedlugi.pl

        Pozdrawiam!

  9. Trochę zabawnie wybrany tytuł. Jeśli chodzi o mnie to „ninja” w kontekście finansów zawsze już chyba będzie mi się kojarzył z amerykańskim określeniem niepewnego kredytobiorcy z okresu narastającej bańki kretytów hipotecznych: No Income, No Job, No Assets.

    Samą książkę na pewno chętnie przeczytam 🙂

  10. Ale, jak to? Ja też chcę swój egzemplarz! Tak przed premierą recenzja. Toż to Marcin ma przecieki u samego wydawcy.
    A tak całkiem poważnie to do premiery zostało jeszcze dużo czasu a ja już nie mogę się doczekać. Gdybyś Michale chciał by jakieś bystre oko wychwyciło błędy w literówkach i nie tylko to zgłaszam się na ochotnika. Mówię całkiem poważnie. Dzięki temu z chęcią przeczytam tę książkę przed wszystkimi.

    P.S.
    Marcinie świetna recenzja!

    • Nudne juz się robi z ta ceną…. Cena Cena Cena.

      Ktoś fajnie u Michała napisał …” jeśli 70 zł to dla Ciebie za drogo to znaczy ze bardzo potrzebujesz tej książki…”
      Ja tam nie narzekam. Zresztą jak to mówił mi mój s.p dziadek ” Tym co ciągle narzekają powinni jeszcze zabrać ” Coś w tym jest.
      Tak więc uprzejmie informuję ze po wdrozeniu wielu pomyslow zaczerpniętych od Marcina i Michala ja mam się dobrze i ciesze się ze mogę sobie pozwolić na zakup fajnie zapowiadającej się publikacji Michała.

      Oczywiście czekam juz na swój egzemplarz z autografem.

      Marcin: Twój ruch… czas na Twoja kolejna książeczkę. Biore ja w ciemno 🙂

  11. Dzień dobry Marcin,

    już przed przeczytaniem znałem werdykt ale muszę przyznać , że zaskoczyła mnie ta recenza – jest po prostu ciekawa. Myślę, że wielu osobom przyda się takie ABC finansów osobistych.

    Trzymam kciuki za sprzedaż bo im więcej osób interesuje się finansami osobistymi tym lepiej dla wszystkich blogerów finansowych.

  12. Cieszę się, że jestem w głównej grupie targetowej jeśli chodzi o odbiorców ksiażki (19 lat, skończone dobre liceum, gap year w Australii który zmienia wszystkie perspektywy i co dalej…?) i mam wrażenie że pakiet z ksiazka, ebookiem i kursem to najlepiej wydane 200zł w tym roku. Moze najlepiej wydane 200zl przed 20 urodzinami i wkroczeniem w „doroslosc”?Czekam niecierpliwie na duża dawkę informacji i inspiracji, bo inspirujesz Michał, ojj inspirujesz. Sledzę bloga zza oceanu i nadal jestem pod wrazeniem tego, jak uniwersalne sa tresci ktore przekazujesz. Czapka z glow takze za udany self-publishing. Ciezka praca sie oplaca 🙂 i powtarzajac za innymi, nie rozumiem jak cena ksiazki moze byc az tak kontrowersyjnym tematem, opinie rozne i bardzo subiektywne i dziwi mnie jak wiele osob nie widzi potencjalu z inwestycji we wlasna edukacje (nie tylko finansowa). Szkoda, ale moze do tego trzeba dojrzec 🙂 mam nadzieje ze wyjdzie wersja angielska (albo posty na blogu beda kiedys dwujezyczne – polecam sie do pomocy!) bo mam ochotę obdarowac ta cala wiedza moich troche zagubionych australiskich przyjaciol 🙂 nie moge sie juz doczekac ebooka, a kurs do ktorego mam juz dostep rozpoczynam w nastepnym tygodniu 🙂 mam nadzieje ze sie sprawdzi 🙂

    Swietna recenzja Marcinie,m 🙂 narobiles nam apetytu ;).

    PS wybaczcie nieskladny polski – brak znakow.

  13. Czytam kilka blogów. Każdy z nich pisany przez osoby, które mają lekkie pióro. Niestety łączy je jedna słabość, a mianowicie fatalna lub co najmniej lekko kulejąca interpunkcja. To drugie dotyczy tego wpisu, Marcinie 🙂
    Oby Michał zainwestował w korektę książki. Bez tego rzeczywiście żadnej ceny mu czytelnicy nie wybacza 🙂

  14. książka już kupiona #3129. Ale dzięki za szczegółową recenzję! I przy okazji dzięki za ostatni podcast FB025 ze Zbigniewem Jakubasem, bardzo inspirujący!

    Tak na marginesie, możesz się podzielić tym jak uczyłeś się szybkiego czytania? co polecasz? co się sprawdza? Byłabym ogromnie wdzięczna.
    Jeśli nie chcesz się tym dzielić publicznie to będę wdzięczna za parę słów drogą mejlową. Ja właśnie wczoraj przerobiłam drugą lekcję z internetowego kursu.
    Wiem, że nie jest to związane bezpośrednio z tematyką z Twojego bloga, ale można chyba uznać umiejętność szybkiego czytania za jedno z narzędzi pomagających efektywnie zarządzać swoim życiem, a więc i finansami:)
    Miłego dnia!

    • Chciałbym się dołączyć do pytania o wspomniany kurs. Przeczytanie na wstępie, że praktycznie w niecałe 2 dni „pochłonąłeś” tak obszerną książkę jest dla mnie nie do pojęcia. Biorąc przykład z waszych blogów staram się przede wszystkim powiększać przychody poprzez rozwój osobisty. W czym pomaga mi regularne czytanie książek. Niestety niejednokrotnie rezygnuję z ponownego przeczytania jakiejś książki ze względu na ograniczony czas. Zapewne rady od czego można by zacząć były by pomocne wielu waszym czytelnikom.

  15. Jerzy Sempowicz

    Nie, nie, nie….nie kupuj tej książki młody człowieku ! Jest stanowczo za droga i przereklamowana! :):):)
    Nie kupuj, bo będziesz zbyt wyedukowany finansowo.
    Nie kupuj, bo zajmuję się oddłużaniem nieruchomości i to ja nie będę miał co robić.
    Nie kupuj, bo z jednej strony stracę zlecenia z banku na zakup zadłużonych mieszkań przedkomorniczo.
    Nie kupuj, bo z drugiej strony nie będę miał zleceń od zadłużonych klientów, żeby chronić ich nieruchomości przed licytacją.

    Nie kupuj, bo przecież ja nie mogę stracić pracy.
    Nie kupuj, bo już opłaciłem bilety lotnicze na swoje wakacje i potrzebuję dozbierać na wydatki.

    Nie kupuj, bo firmy pożyczkowe też chcą żyć, banki też chcą żyć, prezesi tych banków tym bardziej.
    Nie kupuj, bo firmy windykacyjne, komornicy, doradcy finansowi, doradcy kredytowi, wydawcy kart kredytowych, słynne drogie marki odzieżowe i wszyscy inni upuszczający Twoją krwawicę też chcą DOBRZE żyć.

    Nie, nie kupuj, za drogo…pojedź na kolejne szkolenie motywacyjne za 2-3-5-7-16-30 tysięcy PLN. Wśród kilku tysięcy podobnych do siebie ludzi nabierz powera, napompuj się do działania amerykańskimi sloganami i wielkimi nazwiskami.

    Niektórym to pomaga. Na dużej, na krócej, inni wracają do domu, do firmy i balon schodzi……
    Znam Michała osobiście, poznałem go jak jeszcze pracował w korporacji. Wiem co zamówiłem, mimo iż do wielu zasad finansowych zacząłem się stosować gdzieś około roku 1999 (tak, tak…to nie pomyłka). Wtedy wpadła mi w ręce książka amerykańskiego autora Erica Tysona „Finanse osobiste dla opornych”, która do tej pory zajmuje poczesne miejsce na mojej półce. Dzięki tej książce, absolutnie oderwanej od polskiej rzeczywistości zaoszczędziłem mnóstwo pieniędzy. przełożyłem to sobie sam na polskie realia. Tu dostali byście wszystko na tacy, ale nie, nie kupujcie.

    Przyda mi się kolejna, dobrze kupiona nieruchomość do kolekcji. Taka zadłużona, kupiona bez pomyślunku, w złym momencie, przy złym kredycie, przez kogoś, kto nie wie jak zapanować nad własnymi finansami.
    Owszem, mam misję takim ludziom pomagać, ale nie zawsze się da, bo nie ma już od czego zacząć. Nie mogę wpaść na pomysł jak uwolnić finanse z tego co jeszcze zostało….bo nie ma już nic.

    Gdyby była wiedza finansowa od początku, nie było by takich problemów.

    Nie kupuj proszę, jest naprawdę za drogo…………

    Głupim i nie wyedukowanym społeczeństwem bardzo fajnie się steruje.
    Że zacytuję klasyka: „Ciemny ludek to kupi”- obecny prezes TVP

    • „Głupim i nie wyedukowanym społeczeństwem bardzo fajnie się steruje.
      Że zacytuję klasyka: „Ciemny ludek to kupi”- obecny prezes TVP”
      BARDZO DOBRE PODSUMOWANIE I ŚWIETNY CYTAT JUREK !

      A prezes TVP w trakcie zmiany,. I pewnie nie lepszy się trafi jako następny.

      Do zobaczenia na najbliższym Kongresie a i pewnie w końcu którymś Zjeździe Absolwentów.

  16. A ja uważam, że każda książka jest potencjalnym źródłem wiedzy, nawet jeśli komuś wydaje się zła. Można się wtedy dowiedzieć jak pewnych rzeczy NIE robić 😉

    Owszem, komuś, kto dobrze siedzi w temacie finansów, może wydawać się, że ta książka będzie nudna, bo zawiera wiedzą, którą już zna. Ale dla takiego żółtodzioba jak ja będzie dobrym kompendium rzetelnej wiedzy, zgromadzonym w jednym miejscu. Dzięki za obszerną recenzję ze szczegółami – zachęca do kupna! 🙂

  17. ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

    Jest jeszcze inne równanie (powiedziałabym – dla bardziej zaawansowanych)

    ZAROBKI – OSZCZĘDNOŚCI = WYDATKI

  18. Jestem w grupie pokonaj własne długi,teoretycznie nie powinienem nawet myśleć o kupnie…..ale jak mnie już nauczył(tak,dokładnie tak!!!!)Michał,należy dążyć do celu wszystkimi drogami,czasami nawet krętymi…..zdobyłem (zarobiłem)dodatkowe pieniądze i jestem dumny,że złożyłem zamówienie.To inwestycja w siebie i moje dzieci,którym przekażę wszystko,co tylko będę potrafił.Dzięki Michale za to,że jesteś!!!!!!

  19. Cześć Michał i Marcin,

    Marcinie, Twoją książkę już przeczytałem, teraz z niecierpliwością czekam na przyjście Finansowego Ninji:) Dzieki poradom zawartym na Waszych blogach zbudowałem i ciągle buduję poduszkę finansową pozwalającą mi przetrwać ponad rok spokojnym o swoją przyszłość. Jako młoda osoba myślę o zmianie kwalifikacji i Wasze blogi i zawarte w nich porady dodają mi odwagi. Mam do Was jednocześnie pytanie, jako że dużo czytam chciałbym poznać Wasze top 3 lub 5 przeczytanych i według Was wartościowych książek do przeczytania. Pozdrawiam i życzę miłego dnia:)

  20. Skupiać całe swoje życie na oszczędzaniu to przykre! Współczuje wszystkim, którzy idą tą drogą. Życie jest by z niego korzystać, ale nie kosztem tylko oszczędzania. Takim sposobem wpisujemy się w dziadowski nurt, od którego normalni ludzie uciekają. Zdrowy rozsądek, umiar we wszystkim jest tą najlepszą radą w życiu.

  21. Hej! moi mili, jeżeli ktoś nie chce wydać swoich ciężko zarobionych pieniędzy, to niech wyda cudze:). Idea bank w dalszym ciągu oferuje 100 zł za założenie konta oszczędnościowego dla nowych klientów. Nie jestem przedstawiciele ww. banku tylko chciałbym uświadomić możliwości każdego, jeżeli wykaże choć trochę chęci .

    Pozdrawiam Michał

  22. Marcinie – interesujący wpis. Co do książki Michała – Zakup książki traktowałbym bardziej jako „inwestycje” niż „koszt”. Sam zamówiłem książkę przedpremierowo – obecnie jestem w fazie jej czytania. Jest to z pewnością idealna pozycja dla osób, mało i średnio zaawansowanych. Sporo z informacji, które są w książce jest również na blogu czy też w innych książkach. Jednak mimo to znalazłem kilka wartościowych spraw, które wdrażam w swojej firmie. 🙂

  23. Dużo napisano już w komentarzach o samej książce więc ja może zahaczę o inny temat. W recenzji padło zdanie że Michał był dyrektorem więc z ciekawości poszukałem jego profilu na linkedinie i znalazłem opis z którego wynika że był dziennikarzem w pismach z branży IT, w międzyczasie zajmował się prowadzeniem sklepu i nagle został w 1996 roku „IT Manager” w pewnej firmie i już od tego momentu piął się po stopniach managerskich. Szczerze nie znam ani jednej osoby co w normalny sposób zaczyna karierę od stanowiska managera. Chętnie dowiedziałbym się więcej o karierze autora książki, czy można się spodziewać wpisu na blogu na ten temat, albo jest w książce może jakiś wpis przybliżający nam profil autora?

  24. Książkę Michała właśnie czytam, a zdobyłam ją z biblioteki. I za tę akcję Biblioteka 500+ chwała autorowi. (Jestem bibliotekarką i czytelniczką obydwu blogów zarazem, więc cieszę się z tej akcji prawie tak, jak z 500+ :)). A uwagę mam następującą: książka mnie trochę przytłoczyła. Szatą graficzną, mnogością poruszanych problemów ( nie lubię rad typu – poszukaj swoich mocnych i słabych stron i całej tej psychologicznej otoczki), tabelami, wykresami… Lubię pióro Michała, więc zaczęłam czytać i powoli się w tym odnajduję. Ale gdyby książka wpadła mi w ręce dwa lata temu, to by mnie tylko przestraszyła – na pierwszy rzut oka.

    I jeszcze jedno – uważam, że po książce Marcina, którą prywatnie sobie kupiłam, wiem wszystko, czego potrzebuję. Przynajmniej na razie, bo może kiedyś też będę potrzebowała optymalizacji podatków, na co mam nieustającą nadzieję. Dla mnie Twoja książka, Marcinie jest the best. Nieustająco na pierwszym miejscu. Krótko i na temat.
    Pozdrawiam

Odpowiedz