Jak zwiększyć swoje zarobki?

83

finanse osobiste zarobki

Oto fragmenty wiadomości, jakie bardzo często znajduję w mojej skrzynce email:
– Powiedz mi jak niby spłacić długi skoro mam dwójkę dzieci i zarabiam 1200 zł?
– Łatwo Ci doradzać, bo pewnie dobrze zarabiasz, a ja mam pensję poniżej średniej krajowej…
– Normalny człowiek dostaje w tym kraju marne grosze. Po 5 latach pracy mam 1100 zł na rękę – jak niby utrzymać za to rodzinę?

Podobnych komentarzy i maili otrzymuję naprawdę sporo, dlatego przyszedł czas by zmierzyć się z nimi. Nie ukrywam, że bardzo liczę na Waszą pomoc i zamieszczenie kilku podpowiedzi dla osób, które są w trudnej sytuacji finansowej.

Nadmierne długi, zbyt niskie zarobki oraz nawarstwiające się problemy finansowe sprawiają, że tracimy perspektywę a z czasem również nadzieję, że cokolwiek uda się naprawić. Osobiście poznałem przynajmniej kilkanaście bardzo zdolnych, często świetnie wykształconych osób, które pod wpływem problemów finansowych całkowicie straciły wiarę we własne siły i możliwości. W to miejsce pojawiło się u nich coś bardzo niebezpiecznego: roszczeniowa postawa i przekonanie, że to ktoś inny powinien rozwiązać ich problemy. Państwo, rząd, pracodawca, opieka społeczna, fundacja, Kościół, rodzina… Niestety, mam dla Was przykrą wiadomość: takie myślenie to prosta droga do finansowej katastrofy.

Dlatego wszystkim osobom, które zadają mi pytania typu: „Jak przeżyć mając 1200 zł na całą rodzinę?” odpowiadam szczerze i bez owijania w bawełnę: nie da się!
Musicie za wszelką cenę zwiększyć zarobki.

 

Potęga prostego równania

Wszystko, o czym piszę na tym blogu, wywodzi się z jednego, prostego, opartego na zdrowym rozsądku równania, które przedstawiłem już w moim pierwszym artykule:

ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

Jest ono dla mnie jak prawo grawitacji: możesz się z nim nie zgadzać, zaprzeczać jego istnieniu, a nawet twierdzić, że wcale nie działa. Jednak postępowanie wbrew jego zasadom jest niczym skok z wysokiego budynku. Podobno kilku osobom udało się takie zdarzenie przeżyć, ale zdecydowana większość skoczków kończy niestety marnie.

Owa prosta formuła jednoznacznie tłumaczy jak skutecznie dbać o finanse osobiste: zwiększać zarobki, kontrolować wydatki (szczególnie unikać drenujących kieszenie długów) oraz mądrze odkładać i lokować oszczędności. Ot, cała filozofia. Jeżeli zrobiłeś porządny domowy budżet, wyciąłeś zbędne wydatki, sprzedałeś co się dało i ciągle masz problem ze spłatą długów lub gromadzeniem oszczędności – to nie ma innego rozwiązania niż zwiększenie zarobków.

To ma być odpowiedź? Sprytnie się wykręciłeś od zadanego pytania. Może zamiast teoretyzować podpowiesz lepiej coś, co mam szansę zastosować w realnym życiu? U nas o pracę jest trudno, a co dopiero o podwyżkę – takiego maila przesłał mi jeden z czytelników. I co ja mogę z tym zrobić? To jak z wyłączonym z prądu telewizorem. Jak go uruchomić? Trzeba włożyć wtyczkę do gniazdka. Żadne pukanie, stukanie, rozkręcanie, ani wymiana podzespołów niczego nie zmienią. Trudne? Kabel za krótki? Gniazdko za wysoko? Stukanie i pukanie w obudowę jest łatwiejsze? Co z tego. Tylko podłączenie napięcia zadziała. Dlatego zamiast marnować czas i energię na wyszukiwanie prostszych sposobów, albo kolejnych powodów dlaczego się nie da, zacznij zwiększać swoje zarobki.

 

Zwiększenie zarobków u obecnego pracodawcy

Naturalną metodą zwiększenia dochodów jest otrzymanie podwyżki. Jak to zrobić? Wbrew powszechnej opinii sposobów jest wiele. Ja sprowadzam to do kilku prostych zasad:

(1) Bądź cholernie dobry w tym, co robisz
(2) Rób więcej, niż od Ciebie oczekują
(3) Rób to z ochotą i pełnym zaangażowaniem
(4) Bierz na siebie dodatkowe obowiązki i odpowiedzialność
(5) Poproś o podwyżkę

Wiem, że na pierwszy rzut oka są to jedynie puste slogany, ale jako osoba mająca okazję zatrudniać pracowników wiem, że dokładnie takich ludzi szukam. Jeżeli jesteś niezadowolony z pracy, marudzisz, narzekasz, a do tego osiągasz przeciętne wyniki – zapomnij, że ktoś zechce zapłacić Ci więcej. Powyższe punkty nie są wprawdzie warunkiem wystarczającym, by dostać podwyżkę, ale z całą pewnością są warunkiem koniecznym. Szczególnie punkt nr 5 jest często niedoceniany przez osoby, które zarabiają mało pomimo przykładania się do pracy.

 

Dodatkowe zajęcia, które pomogą zwiększyć dochód

Jeżeli w obecnej pracy faktycznie nie ma szans na podwyżkę, albo musisz na nią dłużej poczekać, a dodatkowych dochodów potrzebujesz natychmiast, oto kilka podpowiedzi:

– Aktywnie poszukaj pracy, w której zarobisz więcej.
– Odwiedź kilka agencji pracy czasowej i przeanalizuj ich oferty.
– Poprowadź szkolenia z tematyki, w której jesteś ekspertem i doradzaj innym.
– Udzielaj korepetycji lub prywatnych lekcji z tematyki, na której się znasz.
– Jeśli robisz piękne zdjęcia – umieść je na serwisach takich jak iStockphoto czy Fotolia i zarabiaj na tym.
– Wybierz fajne ubrania w sklepie z odzieżą na kilogramy i sprzedaj je na Allegro.
– Weź dodatkową pracę na kilka godzin dziennie lub na weekend:

– rozwoź przesyłki jako kurier,
– zatrudnij się jako kelner,
– dostarczaj pizzę,
– zatrudnij się w McDonaldzie,
– popracuj latem w lodziarni,
– daj ogłoszenie na swoim osiedlu, że wykonasz dla sąsiadów drobne domowe naprawy, zaopiekujesz się w weekend ich dziećmi czy zwierzętami domowymi, zadbasz o nagrobki na cmentarzu, raz w tygodniu posprzątasz czyjeś mieszkanie, zrobisz prasowanie itp.

Możliwości naprawdę jest sporo, jeśli tylko odważysz się po nie sięgnąć. Żadna uczciwa praca nie hańbi, szczególnie, że dzięki niej zasypiesz dziurę w budżecie i zadbasz o bezpieczeństwo swojej rodziny. Tak, to jest trudne. Tak, wymaga to wysiłku, wytrwałości, pokory, zaangażowania i zrezygnowania z nadmiernej dumy, która sprawia, że pewnych prac się wstydzimy. Ale w pewnych sytuacjach jest to jedyne skuteczne rozwiązanie.

Pomóżcie innym otworzyć oczy

Jak już pisałem na początku tego artykułu, wiele osób traci nadzieję i uważa, że zdobycie dodatkowych pieniędzy jest trudne czy wręcz niemożliwe. Czasami w ich domowych budżetach brakuje 200 – 300 zł miesięcznie, a mimo to nie widzą żadnych możliwości na zdobycie takich pieniędzy. Często podają mi przykłady ludzi ze swojego otoczenia – rodziny, przyjaciół, znajomych – którzy próbowali i którym nic z tego nie wyszło. Dlatego dochodzą do wniosku, że i tak się nie uda. Poddają się bez walki na długo przed jej rozpoczęciem i pogrążają się w beznadziei wraz z rosnącym zadłużeniem.

Być może wśród Was są osoby, którym udało się otrzymać podwyżkę lub uzyskać dodatkowe źródło dochodu. Pokażcie proszę, że są tacy, którym się udaje! Podzielcie się komentarzem i pomóżcie innym otworzyć oczy. 🙂

Zapraszam Cię również serdecznie do lektury kontynuacji tego artykułu: Jak pracować by zarobić więcej?

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze83 komentarze

  1. Żyję już trochę na tym świecie i parę rzeczy widziałem… np. jak dobrze prosperujący biznes ktoś zmarnował właśnie przez roszczenia i alkohol… ale też i kilka budujących sytuacji :). Znam kobietę, która pracuje na 1,5 etatu żeby spiąć budżet bo mąż zostawił ją z długami, znam też emeryta, który zbierając złom dorabia sobie do emerytury kilkaset złotych miesięcznie, znam 19-to latka, który pracuje w wakacje i weekendy żeby pomóc rodzicom finansowo, znam 35-cio latka, który z hobby zrobił dodatkowe źródło dochodu – jest instruktorem tańca, znam 70-cio latka, który nauczył się html’a i pisze stronki; znam nastolatkę, która opanowała angielski na takim poziomie, że udziela korepetycji; znam jeszcze wielu ludzi, którzy chcieli albo musieli znaleźć dodatkowe zajęcie 🙂

  2. Najważniejsze to zdać sobie sprawę, że dorobienie nawet małej kwoty, powoli zacznie reperować domowy budżet 🙂

    Ja już w liceum po lekcjach odbierałam dzieci z przedszkola i zajmowałam się nimi do czasu powrotu rodziców, na studiach udzielałam korepetycji itp. Kolega w soboty jest misiem na kinderbalach. Najważniejsze to, tak jak piszesz Marcinie, przełamać się.

    Niezłe możliwości dodatkowej pracy daje teraz internet – np. pisanie tekstów na zamówienie. Można wykorzystać także swoje dodatkowe umiejętności np. krawieckie i robić drobne przeróbki.

    Jeśli naprawdę zależy nam na poprawieniu swojej sytuacji i jesteśmy gotowi poczynić kilka wyrzeczeń to na pewno znajdziemy sposób 🙂

    • Cześć Gosiu, bardzo fajne przykłady z tymi przeróbkami krawieckimi i misiem na kinderbalach. Do tej drugiej fuchy jestem wprost stworzony 😉

  3. Cześć Wszystkim, ja mam taką refleksję. Eker mówi tak: Twój dochód może urosnąć tyle ile Ty sam. Czasem jesteśmy tak uwikłani w swoje stare nawyki, że trudno nam zobaczyć jakiekolwiek inne możliwości. Trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu i próbować, bo przecież jeśli robimy wciąż te same rzeczy a oczekujemy zmiany, to nie jesteśmy szaleńcami? Ta definicja szaleństwa jest nawet cytowana przez Marcina w książce.
    Jest bardzo ciężko działać „pomimo” – pomimo wstydu, lęku, złych przyzwyczajeń. Jednak jedna mała zmiana potrafi uczynić cuda. Otwórz się na zarabianie, na szukanie możliwości – wszędzie.. I przestań grać ofiarę, bo to Twoje życie i tylko Ty jesteś w stanie sobie pomóc. Tylko Ty i aż TY!
    Zacznij od tego, że powiesz jutro wszystkim, że szukasz dodatkowego dochodu. Czy wszyscy o tym wiedzą? Puść wici i szukaj.. w każdej wolnej chwili szukaj sposobów. Nie powodów dlaczego Ci się nie uda.
    Uważam, że każdy z nas jest wyjątkowym człowiekiem. Każdy jest w czymś dobry, coś umie. Często jednak dotarcie do tego to właśnie wyjście ze strefy komfortu. To odwieczne „co ludzie powiedzą”.
    Jeśli więc jesteś kobietą czy mężczyzną, który zarabia 1.200zł a ma na utrzymaniu rodzinę, to pomyśl co robisz dobrze i mów o tym wszędzie, że szukasz dodatkowego zarobku. Pomyśl jaki biznes mógłbyś otworzyć – na czym się znasz, co potrafisz? Zacznij od tego malutkiego – co możesz kupić tanio i drożej sprzedać? Stań w sobotę na bazarku i sprzedaj to! Uruchom wyobraźnię, bo może wcale nie musisz kupować? Nie znaczy wcale ukraść, ale ja na przykład chętnie kupiłabym na bazarku sok z brzozy. Idziesz do lasu i upuszczasz. Sok w sklepie kosztuje krocie. Jeśli jesteś zdeterminowany, to zrobisz to. Podejdź na bazarku do kogoś kto handluje i zaproponuj, że staniesz na innym bazarku dla niego.. tych możliwości jest mnóstwo tak naprawdę. Otwórz się na to i bądź gotowy wyjść ze swojej strefy komfortu.

    pozdrawiam
    Ania

    • Hej Ania, bardzo dziękuję.
      „Podejdź na bazarku do kogoś kto handluje i zaproponuj, że staniesz na innym bazarku dla niego” – genialne!

    • W myśl obowiązujących przepisów nie wolno „upuszczać soku z brzozy”, w przypadku przyłapania na takim procederze np. przez leśnika, można otrzymać mandat i cały zysk ze sprzedaży soku wspomoże budżet, ale nie nasz tylko państwa.

  4. Żeby więcej zarabiać trzeba po prostu więcej pracować. My z mężem oprócz pracy w szpitalu w dzień, bierzemy dyżury nocne, mąż też jeździ do innego szpitala na dyżury, a ja od czasu do czasu piszę płatne artykuły, a czasem zyskuję stówkę za publikację przepisu w gazecie kulinarnej 🙂 Kiedyś lekko się zdziwiłam, gdy okazał się, ze kolega męża zarabia na stanowisku sprzedawcy u jubilera zarabia tyle co ja na etacie lekarza rezydenta (ze względu na odpowiedzialność). Usłyszałam od niego w odpowiedzi: „Ty mi nie mów ile lekarze zarabiają!”. A ja mu na to: „A kto Ci broni tak jak Twój kolega pracować po nocach jako ochroniarz?”. No tak, ale nie chce się więcej pracować… Ale z drugiej strony moja siostra z dwiema magisterkami obronionymi na 5 od chyba 3 lat nie może znaleźć pracy 🙁 Wszystkie konkursy (zwłaszcza w budżetówce) ustawione 🙁 I ostatnio zaczęła pracować jako niania…

    • Cześć Basiu, bardzo dziękuję za komentarz i chylę czoła. Mam wielu przyjaciół lekarzy i wiem jak bardzo trudne pod względem finansowym są pierwsze lata. Masz super podejście do tego.

  5. 1. Nie wstydzic sie ze nam brakuje pieniedzy lub ze mamy dlugi.
    2. Pytac wsrod znajomych moze wiedza o dodatkowej pracy.
    3. Zaangazowac cala rodzine w problem oszczedzamy wspolnie.
    4. Robic budzet, planowac posilki na tydzien a nawet na miesiac. Nie marnujemy wtedy jedzenia I latwiej jest zaoszczedzic.
    5. Spisujac wydatki wiemy gdzie sie pieniadze ulatniaja moze jest mozliwosc ukrocenia niektorych wydatkow.
    6. Oszczedzanie wody i energii.
    7. Kupowac hurtowo wtedy jest taniej a nadwyzka mozna sie z kims podzielic.
    Co do mozliwosci dodatkowego zarobkowania to na pewno kazdy sam wie jakie ma predyspozycje.
    1. Udzielanie korepetycji
    2. Gotowanie obiadow, pieczenie ciast
    3. Pilonowanie dzieci
    4. Sprzatanie
    5. Robienie na drutach, szydelkowanie
    6. Uczenie kogos innego swoich umiejetnosci – odplatnie albo w formie barteru ( ja ciebie ucze thai chi a ty mnie jezyka angielskiego)
    7. Prowadzenie aerobiku, zumby, jogi, thai chi czy innego tego typu aktywnosci
    8. Sprzedanie niepotrzebnych rzeczy na allegro, ebay, gumtree itp.
    Pozdrawiam I zycze sukcesow w znalezieniu dodatkowego zajecia.

    • Hej Anna, Serdecznie dziękuję. Bardzo przydatna lista.
      Znam osobę, która piecze znakomite ciasta i świetnie sobie w ten sposób dorabia. Ponieważ coraz więcej osób ją poleca – pewnie za parę miesięcy zrobi się z tego cukiernia 😉

  6. Robię to, czego innym się robić nie chce bądź nie mają na to czasu (dotyczy to głównie tematów kulinarnych). Dzięki temu przetrwałam najtrudniejszy okres w swoim życiu (brak pracy, problemy zdrowotne, coraz większy dług) i spłaciłam zobowiązania, które spędzały mi sen z powiek. Wystarczy odrobina wyobraźni i dobry pomysł, z którego będą chcieli skorzystać ludzie w naszym otoczeniu. My będziemy zadowoleni, że możemy komuś pomóc, a oni.. jeszcze nam za to zapłacą.

  7. Jeżeli zarabiasz tak mało to masz teraz szanse skorzystania z pracy za granica osobiście jak słysze o takich pensjach to jednak uważam ten kraj jako DNO w UE warto też swojego czasu nie poświecać tylko na prace przecież jest rodzina plus hobby jeżeli nie możesz tak żyć w tym kraju to spróbój na emigracji,wielu ludzi w ten sposób normalnie żyje na lepszym poziomie niż w PL.

    • Pracuję za granicą. Pominę fakt, że żadna to utopia. Chciałbym jednak podzielić się jedną uwagą na ten temat. W przeciwieństwie do prawie wszystkich ludzi jakich tu spotkałem uważam, że całą winę za to, że musiałem wyjechać ponoszę ja. Ciągle o tym pamiętam i pracuję nad tym, żebym po powrocie do Kraju nie powtórzył tego samego błędu. Efekt: obecnie, będąc w Holandii, zarabiam za pośrednictwem internetu 1500-3000zł miesięcznie i ciągle rośnie (moja dziewczyna drugie tyle). Mimo to dalej się rozwijam i szukam dodatkowych zajęć, które dadzą mi możliwość żyć tak jak sobie wymarzyłem. Myślę, że świadomość, że mamy przesrane w życiu przez siebie jest pierwszym krokiem do poprawy w jakiejkolwiek materii. Potem jeszcze należy wykopać się ze strefy komfortu i jest z górki:)
      Pozdrawiam

      • Monika Sobolewska

        Jakimś dziwnym trafem w Polsce każdy chciałby pracować max 8 godzin od poniedziałku do piątku i zarabiać powyżej 5 tysięcy, a za granicą te same osoby pracują na 1,5 etatu, w weekendy, łapią dodatkowe prace. Czy nie dałoby się wdrożyć tego drugiego podejścia na miejscu? 😉

    • Witam
      Egeon nie zgadzam sie z Toba! Brak umiejetnosci gospodarowania finansami nie zmieni kwota dochodu. Od 11 lat pracuje za granica i poznalam wielu ludzi. Wiekszosc nadal nie radzi sobie z dlugami i zyja z miesiaca na miesiac, posiadajac zarobki zachodnie (czyt. 1400e – 2000e singiel). Wielu mlodych ludzi zachlyslo sie zarobkami w euro i dopad ich konsuncjonizm, posiadaja mniej niz polski kowalski ktory zarabia 1200 zl. Prawda jest taka, ze zarabiasz wiecej – wiecej wydajesz! I nie rzadko zaciagasz wieksze kredyty. Bledne kolo! Pamietajmy, ze to bogaci oszczedzaja najwiecej!

  8. Witam,

    Mieszkam od wielu wielu lat za granica, ale w Polsce mam rodzine i staram sie co roku przyjezdzac na urlop.To z czym mam najwiekszy problem to sposob myslenia naszych rodakow na temat zycia ogolnie a szczegolnie na temat pracy.Wszyscy sa bardzo wyksztalceni i inteligentni ale malo kto jest kompetentny w tym co robi.Brak systemu permanentnego doksztalcania sie w swojej dziedzinie ( licencje powinny byc wydawane na okreslony czas, a potem zeby je odnowic nalezy brac kursy on-line, zdac egzamin i zaplacic za nowa licencje ) dopiero wtedy ma sie podstawy zeby poprosic swojego szefa o podwyzke.Trzeba caly czas byc na bierzaco z tym co nowego dzieje sie w dziedzinie ktorej pracujemy. Nalezy byc skutecznym i szybkim ( czas to pieniadz ).
    W Polsce profesjonalizm jest rozumiany jako bycie eleganckim i milym dla klienta. Nic bardziej mylnego!!!! Kazdy klient patrzy przede wszystkim czy cel zostal osiagniety i ile to zabralo czasu.

    Jako pomysl na dodatkowa prace proponuje opieke nad grobami. Wiele ludzi mieszka za ganica i chetnie z takiej uslugi by skorzystalo.

    • Hej Kasiu. Myślę, że stopniowo uczymy się być skuteczni i profesjonalni, choć faktycznie jeszcze długa droga przed nami. Też czasem męczy mnie to, że ludzie chcieliby mieć płacone za to kim są i jakie mają wykształcenie, a nie za realną wartość, którą kreują dla innych. Ale nauczymy się i tego. 😉

      • Bardzo trafna uwaga. Typowe myślenie z dawnych czasów, że „papierek” jest najważniejszy, jest już nieaktualne i wiele osób boleśnie się o tym przekonuje. Winny jest też system edukacji, który zmusza nauczycieli do wmawiania uczniom, że nie ważne jest jaki zawód wybiorą, ważne aby im odpowiadał i sprawiał im przyjemność, a wtedy będą w pełni szczęśliwi w życiu. I w ten sposób mamy rozczarowanych, bezrobotnych filozofów, socjologów, politologów, historyków, pedagogów, bibliotekarzy itp. Tutaj ewidentnie zawiniło państwo, ponieważ powinno powiedzieć – kochani, Polska się rozwija i póki co musimy inwestować w tzw. infrastrukturę twardą, więc potrzebujemy dobrych spawaczy, ślusarzy, operatorów koparek itd. Jeśli ktoś chce iść na studia i później dobrze zarabiać, to tylko konkretne kierunki typu informatyk, mechatronik, automatyk…

        • Poznanianka

          „I w ten sposób mamy rozczarowanych, bezrobotnych filozofów” – nie znam żadnego bezrobotnego filozofa! Bezrobocie w tym zawodzie wg ostatnich badań to ok. 1,5%.

  9. Witam
    Dobrze, że Ja nie marudzę… Byłem dziś w pracy 10 h, plus dojazd do pracy i z powrotem 4 h, czyli 14, teraz posiedzę jeszcze 1 godzinkę nad swoim portfelem razem 15 h. Myślę że ta ostatnia godzinka jest bardzo istotna 😀
    Zajmuję się swoim portfelem oszczędnościowo inwestycyjnym od 7 lat i stwierdzam, że na spokojnie można w rok zarobić dodatkową jedną wypłatę minimum bez bycia geniuszem spekulacji giełdowej.

    Zaczynałem od liczenia groszowych odsetek na lokatach w liceum. Z moich pewnie prymitywnych ale konserwatywnych wliczeń wychodzi, że do 67 roku życia, a zostało mi kilka dziesięcioleci ;), powinienem mieć 800 k – 850 k PLN. Wyliczenia są wzięte z moich statystyk z ostatnich 89 miesięcy + plus założenie że reszta jest niezmienna 😉 Według Marcina żeby żyć z odsetek zabraknie mi 400 k, ale mnie to nie zniechęca 😀 Od razu mówię do to kawał żmudnej ciężkiej roboty i mozolnej. Po 7 latach zaczynam ogarniać temat z pozycji amatora.

    Drepczę, ale nie stoję w miejscu, chyba rolowanie lokat z dawnych czasów i radocha z tych groszowych odsetek zrobiły ze mnie zawziętego człowieka 😀 Wyliczenia podane są bardziej przykładem jaki potencjał ma systematyczne oszczędzanie i inwestowanie w bardzo długim okresie, po drodze zdarzy się wiele nieprzewidywalnych rzeczy, ale podanie dużej kwoty zawsze jest fajne 😛

    Mam swoją definicje kapitalizmu, chyba od tego trzeba by było zacząć. Kapitalizm to naturalna skłonność człowieka do gromadzenia dóbr. Dobra mogą być materialne jak pieniądze nieruchomości, ruchomości, oraz niematerialne jak wiedza, doświadczenia, przeżycia, przyjaźnie, znajomości.

    W kapitalizmie lepiej żyje się kapitalistom 😛

  10. Podczas krótkiej rozmowy o dzieciach (na klatce schodowej) sąsiadka poinformowała mnie, że niedługo wraca do pracy i będzie się rozglądać za opiekunką. Odważyłam się i zaproponowałam, że mogę zająć się jej dzieckiem, bo i tak jestem z moim w domu. Udało się :). Zaproponowała mi bardzo korzystne warunki finansowe, moja córka ma towarzysza zabaw, a ja spędzam czas z dziećmi. Tak jak chciałam. Od września dziewczynki idą do przedszkola i już rozglądam się za nowym zajęciem i wiem, że je znajdę :).

    • Cześć Magda. „Odważyłam się i zaproponowałam” – warto wziąć sobie te słowa głęboko do serca, bo zwykle od tego zaczynają się najlepsze rzeczy w naszym życiu. Dzięki za komentarz.

  11. Myślę że warto też pomyśleć nad wynajmem pokoju w swoim mieszkaniu, jest to relatywnie prosty pieniąc do zdobycia w szczególności w dużym mieście.
    Może warto też pomyśleć o przeprowadzce w inne miejsce, to że w Twojej okolicy nie ma pracy nie oznacza że w całym kraju jej nie ma.

  12. Dodatkowa praca to w obecnych czasach rzecz konieczna dla wielu osób. Sam dorabiam sobie jako korepetytor i tłumacz. Jednak nie zawsze jest tak, że żadna praca nie hańbi niestety.

    Lata temu, gdy byłem jeszcze studentem, zatrudniłem się jako parkingowy na okres wakacji. Pobierałem opłaty za parking, a że był to parking przy jeziorze to samochodów było zawsze dużo, wiec i zarobek miałem fajny. I niby żadna praca nie hańbi ale dużo osób ze mnie po prostu drwiło za plecami, nie wspominając o niektórych kierowcach, którzy traktowali człowieka jak popychle.

    Gdy następnie chciałem udzielać korepetycji, też jeszcze w okresie kiedy byłem studentem, to inni z szyderczym uśmiechem mówili mi, że mam uważać aby US się mną nie zainteresował i co to ma w ogóle być, uczyć dzieci i młodzież jezyka obcego za marny grosz, jak jakiś sługa.

    Tak to niestety czasami wygląda w realnym życiu. Świat nie jest oparty na samych cnotach tylko na kulcie sukcesu i powodzenia niejednokrotnie za wszelką cenę. Tak samo w pracy – możesz się starać, robić więcej, lepiej, szybciej, a czasami jedyną nagrodą jest to, że szef nie nakrzyczy na Ciebie 3 tylko 2 razy w ciągu dnia. Trochę już w życiu widziałem. Można udawać, że jest inaczej, ale lepiej być tego wszystkiego świadomym i nigdy nie schodzić poniżej pewnego poziomu i przede wszystkim – dbać o swoje finanse i zadbać o swoją przyszłość aby nigdy nie wpaść w problemy finansowe i nie mieć dodatkowych przykrości wychodzą z nich.

    • Hej Kamil,

      Serdecznie dziękuje za Twój komentarz. Od tego, co inni myślą o Twojej pracy, ważniejsze jest to, co Ty o niej myślisz. Cały czas konsekwentnie twierdzę, że żadna wykonywana uczciwie praca nie hańbi. Przeciwnie – jeśli pomaga zadbać o finansowe bezpieczeństwo rodziny – jest prawdziwym powodem do dumy.

      W czasie studiów wyjeżdżałem na „Work&Travel” do USA. Pracowałem w kasynie, byłem kelnerem na statku wycieczkowym, sprzątałem też w motelu zarabiając 3$ za sprzątnięty pokój. Jestem z tego bardzo dumny, bo dzięki temu odbyłem wymarzona podróż i przywiozłem spore oszczędności do kraju.

      Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie się nabijał z nas z takich czy innych względów. Ale to my decydujemy, jak się będziemy z tym czuć. Trzeba robić swoje.

      Serdecznie Cie pozdrawiam.

      • Dzięki Marcinie za dobre słowo. Ja też w głebi duszy uważam, że żadna praca nie hańbi, ale cóż nie wszyscy postrzegają to tak jak my, co jest bardzo smutne.

        Pozdrawiam

  13. Dzięki za ruszenie tego tematu, choć po 300 sposobach u Michała chyba nic się nie da dodać…
    Przestrzegam przed sposobami na zarabianie wymagającymi inwestowania gotówki, której nam brak. Naprawdę od 2-3 lat usiłuję sprzedać na Allegro kilka fajnych markowych ciuchów w idealnym stanie. Zero odzewu, a prowizje kosztowały (a przede wszystkim czas). Na gumtree, tablicy, szafie, vinted tak samo – tu bez prowizji.
    Nawet za darmo ludzie nie chcą brać (np. oferowałam np. biurko), umawiają się i nie przychodzą – a czekanie na taką osobę, która miała przyjechać odebrać to zmarnowany czas.
    Jedyne, co się sprzedawało z zyskiem dla mnie, to nowa odzież dziecięca z metkami oferowana po cenie używanej (sprzedawałam prezenty, które dostawałam dla swojego dziecka, kiedy tylko ofiarodawcy zapomnieli oderwać papierki).
    Obrót bezgotówkowy- czyli barter np. wymiennik.org – również brak chętnych np. na sprawny rowerek dziecięcy.
    Ostatecznie kilka rzeczy poszło – na aukcjach dla WOŚP. Skoro nie miałam gotówki do puszki, to chociaż tak mogłam pomóc.
    Jak się ma długi to moim zdaniem można zarabiać tylko na tym, czego ma się w nadmiarze – np. czasem, siłami. Czyli np. jeśli masz dużo czasu to zbierz swoje nienoszone ubrania, zaproponuj pozbawienie owego balastu równie krewnym czy koleżankom, to samo w kwestii telefonów komórkowych sprawnych tylko zastąpionych przez nowszy model. Ale nie skupowanie za gotówkę, bo a nuż uda się sprzedać.
    ******
    Taki temat jeszcze mi się nasunął: co sądzisz o ubezpieczeniach (na życie, mieszkania i sprzętów)? Czy są alternatywą dla budowania funduszu bezpieczeństwa? Czy ktoś kto dopiero wychodzi z długów albo żyje od 1. do 1. powinien do czasu poprawy stanu swych finansów skreślić ubezpieczenia jako zbędny wydatek? Wiadomo, że zasadniczo te wpłacone składki opuszczają nas bezpowrotnie, więc to wydatek a nie inwestycja, ale patrząc z perspektywy bezpieczeństwa, którego wagę tak podkreślasz? Odkładając 50pln miesięcznie zbiorę 2tys. dopiero po ponad 3 latach, a przecież to dopiero Twój pierwszy krok. Wpłacając 50pln miesięcznie na pracownicze grupowe ubezpieczenie na życie kupuję jakiś poziom bezpieczeństwa już od pierwszego miesiąca. Co o tym sądzisz? Będę wdzięczna za opinię, jak umiejscowiłbyś ubezpieczenia w swoim planie zarządzania finansami osobistymi (czy też rodzinnymi).

    • Ubezpieczenie na życie czy od nieszczęśliwych wypadków to dobre rozwiązanie, ale tylko jako dodatkowa pomoc w razie problemów zdrowotnych. Takie ubezpieczenia nigdy nie zastąpią indywidualnego oszczędzania czy inwestowania.

      Poza tym zwróć uwagę przy tego typu ubezpieczeniach na 4 rzeczy:
      – wyłączenia odpowiedzialności ubezieczyciela,
      – okres karencji,
      – sumę ubezpieczenia,
      – od kiedy zaczyna działać ubezpieczenie (czy np. od pierwszego czy dopiero od czwartego dnia pobytu w szpitalu)

      Poczytaj też trochę opinii ubezpieczanych o danym ubezpieczycielu.

    • Hej Krycha,

      Dziękuję za komentarz i pytanie. Przede wszystkim czekam aż prześlesz mi wreszcie jakiś adres, bo chciałbym Ci wysłać moją książkę, którą wygrałaś komentując artykuł o funduszu bezpieczeństwa. Doczekam się? ;)Na zachętę dodam, że jest tam króciutki rozdzialik o ubezpieczeniach.

      Jeśli chodzi o polisy – za kilka tygodni będzie o nich osobny wpis. Co do zasady uważam je za ważną pozycję w budżecie. Ale w sytuacji, gdy toniemy w długach – to nie jest czas na dokładanie sobie dodatkowej pozycji po stronie wydatków. Mając do wyboru: odłożyć moje pierwsze 2000 pln czy kupić polisę na życie – wybrałbym to pierwsze.

    • Nawet za darmo ludzie nie chcą brać….
      Krysiu, bo jeżeli chodzi o sprzedaż, to najpierw trzeba się zorientować co tak naprawdę jest pożądane. Może rowerek się nie sprzedał bo nie był firmowy. A biurko może miało za wysoką cenę? a może zdjęcie było mało atrakcyjne?? może złej jakości, ważne by jednej rzeczy zrobić kilka zdjęć szczegółowych i rzetelny opis.

  14. Ja dla odmiany mam konkretną propozycję, każdy kto to przeczyta ma przed sobą narzędzie do zarabiania. Wystarczy zamiast czytać codziennie Onet wejść na http://www.freelancer.com/ lub podobny serwis i robić to co się potrafi. Można zacząć od banalnego wprowadzania danych i zarobić kilkaset złotych na miesiąc.

    Drugim pomysłem jaki mam dla osób z problemami jest praca jako tajemniczy klient, 1-2 zlecenia w miesiącu i mamy 100zł do przodu. Może to nie dużo ale na wojnie z długami nie ma litości.

    Marcin w zeszłym tygodniu w Empiku przeczytałem twoją książkę (mam nadzieję że się nie gniewasz że jej nie kupiłem) i naprawdę otworzyła mi oczy. Pomimo tego że nie mam długów daleko mi do poziomu finansowego jaki chciałbym prezentować i czas zabrać się za siebie. Dziękuję raz jeszcze i w ramach rekompensaty postaram się generować sensowny kontent na blogu 🙂

    • Hej Łukasz,
      Serdecznie dziękuję za bardzo konkretne porady. Mam nadzieję, że książka była przyjemną lekturą, a propozycję „rekompensaty” w postaci dobrych komentarzy przyjmuję z największą przyjemnością! 😉

    • Lukasz, ja probowalem cos dostac na freelancerze ale bezskutecznie. Oferowalem stawki nizsze niz filipinczycy i hindusi ale to nic nie dalo. Probowalem projektow w dziedzinie, w ktorej mam spore doswiadczenie i nic. Wiec wzialem sie za prostsze rzeczy typu wprowadzanie danych i tez mnie nikt nie wybral.
      Jesli miales wiecej szczescia to podziel sie prosze radami jak poprawic swoje szanse.
      Z gory dziekuje

  15. Ubezpieczenia to nie jest dobry pomysł raczej. Z ubezpieczeniami jest trochę jak z hm kredytami…
    Masz kredyt hipoteczny bierzesz ubezpieczenie terminowe ochronne i to ma sens, OC, wycieczka, praca za granicą. Tzn coś co co wykracza poza codzienne ryzyko. Reszta ubezpieczeń jest wątpliwa użytkowo. To zależy co jest w takim ubezpieczeniu. Lepiej odłożyć według mnie na kocie i mieć swoje własne ubezpieczenie – fundusz bezpieczeństwa, w sumie to będą Twoje pieniądze bez żadnego OWU 😉 Można wyznaczyć osobę trzecią do konta w razie śmierci i ma się swoje własne ubezpieczenie kapitałowe na życie i dożycie.

    • Cześć Rafał,

      Dziękuję za komentarz. Ewidentnie temat ubezpieczeń muszę niedługo poruszyć.

      Osobiście jestem zwolennikiem rozdzielenia tych dwóch spraw: ubezpieczenie to ubezpieczenie, a inwestycja to inwestycja.

      Plan minimum określiłem w książce na: OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, ubezpieczenie mieszkania, ubezpieczenie kosztów leczenia w czasie wyjazdów zagranicznych. Rolą polisy jest to, aby w zamian za składkę, „zabrała” nam ona z barków ryzyka, których wystąpienie mogłoby doprowadzić nas do bankructwa.

      Serdecznie pozdrawiam.

    • Jestem tego samego zdania. Kiedyś w czasach szkolnych złamałam palec i PZU nie wypłaciło mi odszkodowania, mimo że mi się należało (ale dziecko łatwo „spławić”). Od tego czasu jestem zdania, że lepiej samemu odłożyć „ubezpieczenie” 🙂

  16. Fajny tekst, ale jeszcze lepsze wypowiedzi w telewizji śniadaniowej i nie tylko. Jeśli ludzie, którzy mają trochę oleju w głowie i są w trudnych sytuacjach finansowych powinny z tego coś wynieść.
    Codziennie wydaje nam się, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Albo ja nie dam rady. A wystarczy szukać dobrych i mądrych rozwiązań i nie bać się. Strach nas zazwyczaj paraliżuje, bo „mi się nie uda”, „nie dam rady pracować więcej, i tak jestem zmęczona/zmęczony”, „muszę zająć się dziećmi”, „co ludzie powiedzą…” etc. I tak wpędzamy się w spiralę długów lub oczekujemy, że Państwo ma obowiązek nam dać.
    Jakiś czas temu pracowałam w windykacji, codziennie spotykałam ludzi, którzy wpadli w ogromne tarapaty finansowe, zaciągali kredyty by spłacić inne, prosta droga do ruiny. Później sprzedawali mieszkania za 50-100 tys. zł, warte 200-300 tys. zł.
    Ja zaczynam od prostych rzeczy, przejrzałam szafę, jest w niej mnóstwo ubrań a i tak zawsze nie mam się w co ubrać 😉 Więc co jakiś czas wystawiam na allegro te rzeczy, których już nie założę. Grosz do grosza…
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Cześć Dorota, dziękuję za komentarz. Zgadzam się, że strach jest często ogromną przeszkodą, inną zaś zbyt szybka rezygnacja po nieudanych próbach.
      W tym drugim temacie dużo uczą mnie moje dzieci – nawet jak usłyszą „NIE” kilka razy – próbują dalej postawić na swoim 😉
      W dorosłym życiu zatracamy gdzieś to :odważne” podejście do do usłyszanego „NIE” i od razu rezygnujemy.

  17. Hej Marcin,

    Super, że poruszyłeś ten temat, dał mi impuls do działania. Jestem w takiej sytuacji, że poszukuję dodatkowego zajęcia, które mogę wykonywać w domu i do tego po południu – mam malutkie dziecko, drugie w prywatnym przedszkolu i jestem na urlopie macierzyńskim, muszę odłożyć kilka pensji na cztery miesiące wychowawczego (który prawdopodobnie będzie konieczny), mam więc sporo przemyśleń na temat dodatkowych zarobków.

    Warto pobawić się rękodziełem – można np. szyć zabawki dla dzieci (polecam króliczki Tilda – są piękne) i zbierać zmówienia wśród znajomych. Moje koleżanki były zachwycone kiedy przyniosłam własnoręcznie uszytego króliczka do pracy! Niektórzy zajmują się wyrobem biżuterii, sutraszem, decoupagem, szyciem ubranek dla dzieci. Można też zająć się organizowaniem przyjęć – gotowaniem i kateringiem np. na I komunie, chrzciny, kinderbale. Można spróbować robić ekologiczne przetwory (zwłaszcza jak się ma dostęp do tanich, najlepiej własnych owoców i warzyw), nalewki – im bardziej tradycyjna receptura, tym lepiej – ludzie chcą jeść zdrowo i ekologicznie i niektórzy są w stanie sporo zapłacić za tego typu smakołyki. Dogadać się z sąsiadami, którzy chcą jeść domowe obiady ale dużo pracują i szkoda im czasu na gotowanie. Albo – jak moja sąsiadka – zająć się sprzataniem klatki. Moja koleżanka robi dla wydawnictwa korekty książek. A w ogóle to najlepiej rozpuścić wici wśród znajomych – czym się zajmujemy, jakiej dorywczej pracy szukamy. W ten sposób łatwo znaleźć dodatkowe zajęcie. Aha, i trzeba naprawdę tego chcieć – niektórym wydaje się, że szukają dodatkowej pracy, ale tak naprawdę każdą propozycję i pomysł torpedują.

    Idąc za swoją włąsną radą dam w końcu ogłoszenie o korepetycjach – zwykle polegam na poleceniu moich usług przez znajomych i byłych uczniów – i spróbuję zwiększyć dochody o 200 – 300 zł miesięcznie.

    Pozdrawiam,

    Ela

    • Podobają mi się te podpowiedzi. Ale dla mnie ważne jest, żeby coś było legalne, a przy takim dorabianiu raczej nikt nie płaci podatku. A na sprzedaż jedzenia i alkoholu trzeba mieć pozwolenie. Jak to jest?

      Jeśli ktoś pracuje w szpitalu to polecam założenie związku zawodowego. Jako jednostki nie mamy szans, dyrektor często nie wie co kto robi, nie widuje nas i skoro się nie wali to może nie wiedzieć że coś co się robi jest istotne. Więc rada o poprawę kompetencji i ogólnie lepszej pracy tu się nie sprawdzi. Po założeniu związku jest inaczej, dyrekcja ma obowiązek rozmawiać, można negocjować. I realnie da się coś zyskać.

  18. Witam,

    Znajomy polecił mi blog Michała i tak trafiłem tutaj do Marcina.
    Nawet nie zdajecie sobie (Michał i Marcin)jaki posiadacie potencjał.
    Zawsze wiedziałem, ze proste rady są najlepsze ale nie aż tak.
    Moja sytuacja jest skrajna ponieważ większość kasy oddaje w postaci odsetek od moich długów ale parę tekstów na 2 blogach daje mi wiarę, że odzyskam wiarę, ze z tego wyjdę. Droga bardzo daleka. Dzięki!

    • Hej Tomasz, dziękuję za komentarz. Trzymam z całej siły kciuki za Twoja wojnę z długami. Jeśli naprawdę zdecydowanie na to postawisz – wygrasz szybciej niż myślisz!

  19. Hm… Ja jestem raczej z tych, co wolą się pouczyć niż pracować ;p Rodzice mnie zawsze zniechęcali jak chciałam założyć jakiś dziecięcy biznesik, mówiąc że to nauka jest moją pracą. I tych parę groszy wydaje mi się zazwyczaj niewarte mojego czasu. Ale teraz kasę trzeba zbierać i zacząć coś zarabiać w końcu! A trochę ciężko jest nagle przestawić się na inne myślenie.
    Z drugiej strony – na stypendiach też można zarabiać 😉

    • Marta oczywiście, że stypendia są świetną „zapłatą” za Twoją naukę. Sama wspominam te piękne czasy ;-D Ale przygotuj się też na to, że kończąc naukę kończą się też stypendia i warto mieć co wpisać w CV oprócz wykształcenia. Wiem co mówię 🙂

    • Hej Marta,
      To nie prawda, że „wiedza to potęga”. Dopiero STOSOWANA wiedza to potęga 🙂 Życzę Ci, aby ta zdobyta przez Ciebie bardzo pomogła Ci w odniesieniu sukcesu 😉

  20. Marcin ja też lubie ten kraj ale lubic a przezyc za 1200zl to roznica moja kuzynka wyjechala bodajze w 2002 do Niemiec na aupair do opieki nad dziecmi oprocz tego sprzatala domy bogatych Niemcow w miedzy czasie zrobila studia w Niemczech(latwiej niz w PL),co najsmiesniejsze pani od niemieckiego w PL mowila ze zna slabo niemiecki i nie da sobie rady hehe.dzisiaj kuzynka posiada uprawnienia tlumacza przysieglego zna biegle niemiecki pracuje w niemieckiej prokuraturze zarabia niezle :-)pani nauczycielka z PL wytrzeszcza gały jak sie spotkaja kiedy odwiedza rodzine w PL :-). za linijke tlumaczen dla prokuratury ma wiecej niz 1 euro a to jest jej dodatkowa praca,oprócz tego pozawierała dużo wartościowych znajomosci nawet z prezesem niemieckiego banku i jego żoną (sprzatala mu kiedys dom :-)kiedy miała wypadek rowerowy i przebywala kilka miechow na zwolnieniu pracodawca po jej powrocie skrocil jej czas pracy i zeby bylo smiesznie dostala podwyzke to jest kulturka :-)zapytałem sie czy wróci do PL-odpowiedziala ze jak widzi jak nas oszukuja w sklepach na cenach i mniejszych opakowaniach(kaufland) w porownaniu do Niemiec i chamstwie dookola (urzedy ,sklepy itp.)stwierdzila ze jakby nawet zarabiala 15000zl na mc to nie ma zamiaru tu mieszkać i pracowac nie mowiac o sluzbie zdrowia .poruszyłem ten temat bo jezeli we wlasnym kraju jest ciezko to można a nawet trzeba wykorzystywać możliwosci na poprawe swojego życia jakie daje nam UE bo wielu osobom naprawde to pomoże tylko trzeba mieć jakiś plan.Po co płacić podatki w PL w zamian nic nie otrzymujemy w porownaniu do starych krajów UE (polityka prorodzinna sluzba zdrowia warunki bytowe i socjalne).Lubić to można wiele rzeczy ale o siebie trzeba przedewszystkim umieć zadbać.na marginesie jak ktoś lubi utrzymywać armie młodych policjantów na emeryturach i armie posłow pasożytów :-)to faktycznie musi pomyśleć o dodatkowej pracy w PL(harować ile fabryka dała).

    • Oj, nie jest tam za tą granicą wcale tak wszystko super. To są normalne kraje, w których są wady i zalety. Owszem więcej się zarabia, ale też i więcej wydaje, troszkę jest łatwiej żyć i rzeczywiście opieka socjalna jest dużo lepsza… ale… służba zdrowia akurat wcale nie jest lepsza. Jeśli masz kasę to masz dobrą opiekę zdrowotną, a ta państwowa ma wiele ograniczeń i nawet się zdarzają sytuacje gdzie tam czegoś nie masz refundowanego i musisz za to zapłacić, co w naszym kraju akurat jest refundowane. Ach no i od razu przychodzi na myśl że u nas się czeka w kolejkach, tam niestety też się często czeka w kolejkach… Prywatnie już nie, tak jak u nas…. Za granicą też bywa różnie, ale trzeba tam pomieszkać samemu by to wiedzieć i przećwiczyć kilka rzeczy…

  21. Witam!

    Bardzo ciekawy artykuł.
    Jak to mawiał Warren Buffet:
    „Nigdy nie polegaj na pojedynczym dochodzie.
    Inwestuj w siebie z zamiarem stworzenia drugiego źródła, potem trzeciego, potem czwartego”

    Pozdrawiam

    • Witaj Radco Prawny,
      Dziękuję za komentarz i przytoczenie wypowiedzi jednego z moich ulubionych inwestorów. Miliarder mieszkający przez kilkadziesiąt lat w tym samym skromnym domu i mający bardzo zdrowe moim zdaniem podejście do pieniędzy.

      Pamiętam, że gdy przekazał większość majątku do fundacji Billa i Melindy Gates’ów dziennikarze spytali go ile przekaże pieniędzy dzieciom. Odpowiedział:
      „Na tyle dużo, aby mogły robić to, co lubią, ale zbyt mało aby mogły niczego nie robić” 😉

  22. „Wybierz fajne ubrania w sklepie z odzieżą na kilogramy i sprzedaj je na Allegro” – znałam kiedyś dziewczynę, która zrobiła na tym dobry biznes – miała po prostu smykałkę do wyszukiwania naprawdę dobrej jakości, ładnych i markowych ubrań w łódzkich ciuchlandach. Co poniedziałek robiła rundkę po mieście i wybierała najlepsze ubrania, robiła ich zdjęcia na sobie, wrzucała do swojego sklepu internetowego (a sklep można otworzyć dzisiaj za kilkadziesiąt złotych miesięcznie, albo jak mówisz – sprzedawać na Allegro). Biznes tak się rozrósł, że zaczęła inwestować też w nową odzież, kupowaną w hurtowniach i to się stało jej głównym źródłem dochodu.

    Pozdrawiam!

  23. HejMarcin!
    Nie namawiam zwłaszcza Ciebie przecież nie zarabiasz mało:-)Bardziej chodzi mi o ludzi którym jest cieżko finansowo lub nie czują sie komfortowo w PL.Lepiej im spróbować bo są naprawde możliwości a przy okazji poznać inną kulture i standardy najgorzej jak sie nic nie robi i tylko narzeka.Do odważnych świat należy 🙂

  24. Marcinie
    Dziękuję za artykuł.
    Ty też powinieneś dostać fajną książkę.
    Na razie przesyłam z niej jeden cytat, który pomógł mi w staraniu się, żeby być lepszym pracownikiem.
    „Upominają cię? Nie obrażaj się. Nie słuchaj rady, jaką poddaje twoja pycha. Pomyśl: „Okazują mi wiele serca. Ile spraw przemilczeli!”.

  25. Witam Wszystkich.

    Marcin, twój wpis jest trafny, bo w końcu ktoś powiedział to o czym wszyscy wiedzieli ale każdy bał się mówić.
    Niestety w naszym narodzie istnieje głęboko zakorzenione, przez kilkadziesiąt lat doskonale utrwalane przez ustrój przekonanie, że my mamy tylko być, a Państwo, rodzina, otoczenie da nam to czego będziemy potrzebowali. Ale niestety czasy hojnego Państwa i cudów się skończyły. Czas przejrzeć na oczy.
    Polacy mają to do siebie, że nie chcą się uczyć i rozwijać. Skończyłem szkołę, później studia, więc posiadam już całą wiedzę świata. Teraz czekam na hojne przelewy.
    Ale niestety życie przyspiesza. W obecnym wieku ilość nowej wiedzy jaką odkrywa ludzkość zwiększa się o 100% w ciągu roku. Jeszcze niedawno było to o wiele mniejsze tempo. Ten, kto się dopasuje, wypłynie na powierzchnię, ten kto osiądzie na laurach, utonie w bylejakości.
    Trzeba w końcu zrozumieć, że cały czas trzeba się rozwijać, trzeba zmienić swój sposób myślenia, swoje podejście do świata. Wokół mnóstwo jest wiedzy, która uczy jak zostać bogaczem, jak stać się milionerem i żyć dla przyjemności a nie pracować za pieniądze. Trzeba tylko po te informacje sięgnąć. Ale większość woli sięgać po piwo z lodówki i pilota od telewizora. Żeby mieć, trzeba działać, najlepiej od zaraz.
    Polecam książki Paulo Coehlo, Briana Tracy, Anthonny Robbinsa czy Charlesa Duhigg. To są klucze do sukcesu i finansowej niezależności.

    • Hej Marek,
      Serdecznie dziękuję za komentarz. Zgadzam się z Tobą – dziś jest mnóstwo możliwości. Trzeba jednak odważnie po nie sięgać i ciągle się rozwijać.

  26. Te porady trochę na wyrost. Zatrudnić się w Macu żeby tylko zarabiać trochę więcej. Nie tylko pieniądze liczą się w życiu człowieka…

    • Cześć Mania, dziękuję za komentarz. Oczywiście, że pieniądze nie są najważniejsze. Zapraszam do lektury większej liczby wpisów – wszystko będzie jasne.

      Dla osoby zadłużonej, desperacko potrzebującej dochodów by wyrwać się ze spirali długów, każdy grosz jest ważny. trudno jest cieszyć się życiem z kredytową pętlą na szyi…

  27. Witam,ja mam 40lat,dwoje dorosłych dzieci,męża.Od kilku lat dorabiam sobie kupując używane ciuszki na taniej odzieży np.w dniu kiedy wszystko jest po 1 zł i sprzedaję na allegro,zawsze wystawiając od 1 zł na licytację ,to daje nam i adrenalinę,ciekawość końcowej ceny za ile sprzedam i korzyść ,bo nigdy nie będzie na minusie ponieważ wystawiam za tyle za ile kupiłam.Allegro ma naprawdę małe koszty wystawienia i prowizji.Przy sprzedaży konieczna dokładność i precyzja,interesowanie się tym i dokładne śledzenie swoją sprzedażą.Często kupuję np za 100zł 100 rzeczy po 1 zł i czasem nawet jedna rzecz sprzeda się za 100 zł ,jeśli jest ładna,a wcale nie musi być firmowa.Są ludzie ,którzy maja pieniądze ale nie maja czasu na robienie zakupów i klikają na allegro bo akurat podoba im się dana rzecz,a ja właśnie się cieszę że trafiłam w gust allegrowicza i na tym jeszcze zarobiłam.Wtedy biorę zarobione pieniążki i dalej kupuję następne rzeczy tym razem może nawet i kupię więcej to jeszcze więcej zarobię.Oczywiście warto zapisywać wszystkie dochody i rozchody ze sprzedaży i zawsze mieć tylko określona kwotę na zakup następnych rzeczy.A co mi się np.nie sprzeda,robię paczkę kilku rzeczy i wystawiam jako paczkę i tez są niezłe pieniądze zarobione.Tak zaczął zarabiać mój syn ,który podpatrzył i sprzedawał długopisy na allegro,zarabiał niewiele ale na zawsze coś miał,a córka do tej pory wszystko co jest za małe lub już nie nosi-sprzedaje na allegro.Dodam że konieczne jest zrobienie zdjęć i opis każdej rzeczy bo to ważne żeby być prawdomównym i dobrym w tym co się robi,to wtedy klient zapuka no nas kolejny raz po następną rzecz.Dodam,że nie tylko sprzedaję ciuszki ale jeśli jest np okres świąteczny,kupuje zabawki lub ozdoby świąteczne w tanim sklepie po 2,3,4 zł i sprzedaję ,bo przed świętami nic nas tak nie ucieszy jak spędzanie czasu w domu i zajmowanie sie domem a wystarczy kliknąć na allegro i zakupy same poczta do domu dostarczy.Pozdrawiam

  28. Cześć,
    wychowałam się w rodzinie o trudnej sytuacji finansowej, coś w stylu przeżyć za 500zł w miesiąc. Z dzieciństwa pamiętam, że praktycznie zawsze byliśmy na minusie, zakupy spożywcze były „na krechę”. Mama robiła wszystko, żeby naprawić sytuację. Mieszkaliśmy na wsi, zatem pracowała często u rolników przy różnych zbiorach, podobnie zresztą ja i siostra, np. zbierając truskawki, jabłka w sadzie itp. Właściwie każdego lata z siostrą same zarabiałyśmy na podręczniki, przybory szkolne i trochę ubrań począwszy od ok. 8 roku życia. Mieliśmy własne warzywa i hodowaliśmy kaczki, więc pozwalało to trochę oszczędzić na jedzeniu. Kupno małych kaczek i wyhodowanie jest o wiele tańsze niż kupno dużej w sklepie mięsnym. Z czasem, jak dorastałam, widziałam wyraźnie, w jaką dziurę wpadają pieniądze zarobione przez rodziców, o ile aktualnie mieli pracę. Papierosy i alkohol. 2 paczki papierosów dziennie – do dziś pamiętam. Natomiast alkohol ostatecznie doprowadził ojca do tragicznego finału, gdy miałam 15 lat. To wówczas przejęłam funkcję zarządzania domowym budżetem, czyli pensją mamy, rentą po ojcu oraz stypednium, jakie dostawałam w szkole. Wiadomo, ojciec nie żył, więc już nigdy więcej nie kupiliśmy alkoholu, mamę przekonaliśmy do rzucenia palenia. Wszystko się wyprostowało i przestaliśmy mieć długi. Ale wciąż było bardzo skromnie.
    Wyjechałam na studia do Warszawy. Właściwie najpierw na kilka m-cy do Niemiec, gdzie pracowałam jako opiekunka do dziecka, aby zarobić na tę Warszawę. Później, w stolicy też byłam opiekunką. Potem znalazłam lepszą pracę w firmie ubezpieczeniowej, mogłam sprowadzić siostrę i jej pomóc. Też zaczęła od opieki nad dzieckiem, a po kilku miesiącach i ona dostała pracę w tej samej firmie co ja. W trakcie studiów udzielałam korepetycji z języka obcego, ciesząc się jednocześnie, że kiedyś świadomie poświęcałam swój czas na samodzielną naukę wiedząc, że może być to inwestycja. Po latach związałam się z mężczyzną, który początkowo myślał, że skoro ma skończone studia to praca sama powinna do niego pukać. Pierwsze lata mieliśmy urocze, ale i trudne zarazem, ponieważ On wciąż zmagał się z brakiem pracy. W końcu chyba do Niego dotarło, ponieważ pewnego dnia zaczął brać różne „fuszki”, o których wcześniej myślał ze wstydem. W pewnym momencie, po wzięciu kredytu na mieszkanie i kolejnej utracie pracy przez męża, było już…ŹLE. Wiedziałam, że za niedługo może być gorzej, więc postanowiłam działać. Poszłam do szefa i oznajmiłam, że jestem świetnym pracownikim, mam znakomite wyniki, w minionym roku otrzymałam nawet za nie nagrodę i w związku z tym proszę o podwyżkę w kwocie ok. 1000zł, ponieważ tyle mi brakuje miesięcznie, żeby zamknąć swój budżet domowy i zacząć oszczędzać. Bałam się strasznie, że zaraz będę zmuszona szukać nowej pracy, ale jednocześnie nie miałam już wyjścia, więc zagrałam va bank z tą kwotą. Szef nie był nigdy skłonny do taaakich podwyżek. Ale udało się!!! Nie zdążyliśmy z mężem wpaść w długi, a dzielił nas od tego miesiąc dosłownie. Ta sytuacja miała miejsce jesienią 2013, a już od nowego roku mąż ma nową pracę, ja dostałam podwyżkę, a do końca roku zbierzemy poduszkę finansową, która będzie stanowiła równowartość naszych 6-miesięcznych koniecznych wydatków. Patrzę optymistycznie w przyszłość bo wiem, że nie boję się żadnej pracy. Znam swoje mocne strony i potrafię je przedstawić, aby uzyskać podwyżkę lub zdobyć pracę. A dzięki czytaniu Twojego bloga Marcinie i bloga Michała we wrześniu zgarnę ok. 300zł zwrotu z niewielkiej inwestycji, której się podjęłam.
    Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale przeczytałam komentarze i zabrakło mi tutaj więcej konkretów w odniesieniu do tych nieszczęsnych maili. Wierzę, że Ci ludzie mają dramatyczną sytuację finansową, natomiast nie wierzę, że nie mogą z niej wyjść. Moja mama też nie sądziła, że kiedykolwiek wyjdzie z długów. Cieszę się jednak, że byłam jej córką i mogłam swoim młodzieńczym zapałem i pozytywnym działaniem pokazać jej inne życie. Jak wyjeżdżałam do Warszawy, dała mi tylko 20zł – to były jej pierwsze pieniądze, których nie potrzebowała. Zamierzam je pomnożyć i swojej córce dać 60.000,00 zł. Od czegoś trzeba było zacząć!!!!
    pozdrawiam

  29. Witam, zainteresował mnie ten artykuł i wasze komentarze. Jestem zainteresowany możliwością dorobienia przez internet np. wypełnianie ankiet. Mogę was prosić o polecenie czegoś co mi to umożliwi? Można wpisać w google jednak opinie często są sprzeczne a wasze rozmowy pokazują, że jesteście mądrymi i świadomymi ludźmi. Proszę o pomoc i serdecznie pozdrawiam.

  30. Tomi osobiście nie znam nikogo kto dorobił się na wypełnianiu ankiet w internecie natomiast co do pytania jak przeżyć za 1200zł to oczywiście słuszne jest aby zwiększyć dochody jednak czasem w pewnych okolicznościach czasowo się nie da a poza tym to troszkę ucieczka od pytania. Osobiście chwilowo również znalazłem się w trudnej sytuacji finansowej i prawdopodobnie czeka mnie jeszcze obniżenie dochodów poniżej wskazanego poziomu (wieże , ze chwilowe). Jeśli mógłbym coś doradzić z doświadczenia i podpowiedzieć to po pierwsze trzeba sobie zdać sprawę , że utrzymanie siebie i rodziny za takie pieniądze jest bardzo trudne, wymaga wielu poświęceń i kompromisów oraz żelaznej dyscypliny, często jest to też wielkie obciążenie psychiczne zwłaszcza gdy niskie dochody są spowodowane czynnikami niezależnymi od nas przykładowo chorobom czy bezprawnym działaniem innych osób. Ważnym aspektem chociaż nie zawsze jest ten luksus to świadomość , że nawet jeśli teraz jest dobrze to mogą przyjść gorsze czasy, ta świadomość może pozwolić przykładowo zrobić droższe zakupy w czasach „prosperity” na ciężkie czasy. Kupno żarówek ledowych, maszynki do mięsa z młynkiem żarowym, tv energooszczędny i wielu innych wydatków które wykorzystujemy niezależnie od dochodów na co dzień. Niezauważalne oszczędności w czasach dobrobyty będą miały duże znaczenie w kryzysie. Następnie polecam ciągłe sprawdzanie rachunków które płacimy tv, telefon, internet,czynsz – osobiście znam wiele osób twierdzących iż żyją w ubóstwie a mających pakiet internety + tv za ok 100-120 zł do tego 2 abonamenty tel. za ponad 100zł, utrzymujący nieużywany telefon stacjonarny i mający dopłaty za ogrzewanie po 400-500zł rocznie mimo wysokich zaliczek. Konkrety jak oszczędzić tv darmowa dvd-t, internet darmowy aerob albo orange 10gb +nocki za 25zł ew. play chyba 25gb+nocki za 29zł, telefon na kartę doładowywaną no na allegro (doładowanie 30zł zazwyczaj kupuje poniżej 25zł) ,siec i pakiet zależnie od potrzeb ja używam 4w1 play przy mnustwie rozmów w play i ok 100 minut do innych sieci wychodzi średnio 20zł/msc, brak telefonu stacjonarnego – kilkadziesiąt zł , zalecanie kaloryfera w zimie i utrzymywania zdrowej temperatury 19-21 zamiast 24-25 stopni oszczędność ok 500zł rok.
    Następnie podobnie robię z innymi grupami wydatków:jedzenia, transport,rozrywka, naprawy i zakupy sprzętów domowych itd.
    jedzenie – przy takich dochodach na pewno będzie to duże obciążenie i niestety trzeba liczyć każdy grosz tym bardziej mnie dziwi widząc jak ktoś narzekający na brak środków kupuje chleb, szynkopodobny produkt w paczce 100g, pasztet za 1zł , często jakiś słoik obiadowy czy badziewną gotową pizze na obiad za ok 10zł,kawałek mięsa i tani makaron 3zł kilogram twierdząc ,że tylko na takie badziewne jedzenie go stać bo dobre i zdrowe kosztuje majątek. Cóż nie do końca się z tym zgadzam. Ja często kupuje zboże i miele we wspomnianym wcześniej młynku i robię pyszny chleb razowy 100% a nie jak najczęściej barwiony z dodatkiem mąki razowej 20-40%. koszt ok 90groszy 0,5kg wraz z prądem, wędliny jeśli już kupuje to krojone wychodzą zazwyczaj taniej o kilkadziesiąt %, makaron hmm najsmaczniejszy jest własnej roboty za 1zł można zrobić ok 1kg z jakiem i nijak się to ma do sklepowego nawet tego jajecznego za 5 i więcej zł. I tak się rozpisałem nadto ale w ten właśnie sposób można bardzo dużo oszczędzić i jeszcze coś odłożyć , niech to będzie choćby 20zł na konto z którego będziemy finansować większe zakupy np nowa lodówka (ja nazywam je kontem 0%) biore jakąś kwotę np 200zł a później spłacam sobie kredyt 10*20zł + stałe zasilenie 20zł, wychodzi sporo taniej niż kredyt w para a nawet w zwykłych bankach i chociaż 10 a często więcej 40-50 zł wpłacam na konto powiększające mój majątek oczywiście to są grosze ale fajnie wiedzieć, że jestem coraz bogatszy a nie biedniejszy pomimo niskich dochodów

  31. W sytuacji kryzysowej (zostałam sama z niemowlęciem, bezrobotna, z ogromnym długiem mieszkaniowym spowodowanym galopującą inflacją): zaproponowałam sąsiadom gotowanie obiadów, sprzątałam mieszkania, myłam okna, opiekowałam się dziećmi, obrzucałam firanki, pomagałam plewić grządki, a za to dostawałam pieniądze, ale i warzywa i owoce zjadane na bieżąco oraz pakowane w słoiki. Udało mi się dogadać z dentystką, która za prace porządkowe zajęła się naszymi zębami. Podjęłam pracę telemarketerki, pisałam też teksty do lokalnej gazety. Dziś w dobie Internetu zapewne byłoby mi łatwiej. Długi spłaciłam, mieszkanie utrzymałam, dziecię odchowałam i wykształciłam, pracę odzyskałam. Teraz martwię się o emeryturę, bo wyliczono mi kwotę, za którą nie da się przeżyć. Zanim się jej doczekam, zaczynam czwarte studia – u Ciebie, Marcinie i u Michała. Twój blog jest dla mnie przystępniejszy. Czytam od początku. Na razie likwiduję zbędne wydatki. Aktualnie przeglądam oferty banków z darmowym kontem. Pozdrawiam.

    • Cześć Iwona,

      Bardzo dziękuję za komentarz. To naprawdę inspirujące – wspaniale pokazuje róznicę pomiędzy tymi, którzy tak jak Ty, szukają rozwiązania, a tymi, którzy szukają wymówek. Trzymam za Ciebie kciuki i bardzo Cię podziwiam. Wszystkiego dobrego! 🙂

  32. Ażeby przyuczyć się j angielskiego istnieje masa wybiegów korepetycje angielski. Aż do w największym stopniu daninie atrakcyjnych zaliczyć oczywiście można kursy językowe, lecz my chcemy przedstawić wam tryb darmowy natomiast jednocześnie niezwykle interesujacy. Są to to jest korki j język szekspira na skype w środku na próżno. Korzystając sposród tej metody spotkasz figury, jakiego znają język angielszczyzna w ogromnie nietrafnym szczeblu natomiast pomoga Ci go podszkolić obok użyciu tej web strony http://preply.com/pl/warszawa/korepetycje-sposród-angielskiego Tutor z angielskiego za posrednictwem skypa za daremnie są nadzwyczaj dziwna możliwość w celu figury gumtree, które chca poznać pierwiastek w sąsiedztwie paralelnym kontakcie z tzw native speakerami. Oczywiście można trafić na jednostce Syreni gród skromniej ewentualnie z wiekszym nateżeniem znające język niemniej gdy upraszczać korepetycje sposród online skypa native speaker to naprawde badawcza wybór w celu płatnych kursów jezykowych.

  33. Małgorzata

    Padło tu wiele fajnych pomysłów, chciałabym jednak podsunąć temat na rozwinięcie tej tematyki. Nie jest trudno dorobić 200-300 zł do pensji, ale dylemat polega w tym, jak to zrobić legalnie? Myjąc sąsiadce okna raczej nie narażamy się na przykre konsekwencje, ale sprzedając na Allegro, np. jakieś rękodzieło własnej roboty, już tak. Wystarczy kilka takich transakcji, aby uznano, że ma to znamiona działalności gospodarczej… Samo doliczanie dochodów do PIT nie rozwiąże do końca problem. Zyski rzędu 200-300 zł/m-c są wówczas obarczone ryzykiem rzędu kilkunastu tys. kary. Pytanie, jak zabezpieczyć się przed tym? Jak uczciwie dorabiać te kilkaset zł m-cznie, nie narażając się na ryzyko znacznie przekraczające nasze dochody? Może udałoby się stworzyć mini-poradnik, jak legalizować takie drobne dochody?

  34. Warto zainwestować się pracą przez internet, ja działam w firmie która pozwala zarabiać na oglądaniu reklam i nie tylko. Może się wydawać że to niewielkie możliwości ale każda osoba zapisana pod nami zwiększa nasze zarobki. I tak grosz do grosza, a raczej cent do centa.. 😉

  35. Artur Wiśniewski

    Z punktów, które Marcin wymienił wg mnie najważniejsze jest:

    (1) Bądź cholernie dobry w tym, co robisz

    Gdy skończyłem liceum szukałem swojej pierwszej pracy ale nikt nie chciał mnie zatrudnić. Długo szukałem i byłem już zrezygnowany. Wtedy zadałem sobie pytanie: co ja właściwie potrafię robić? W niedługim czasie sam sobie odpowiedziałem, że jedyne co potrafię to znam dobrze angielski. I wtedy wpadłem na pomysł, że zacznę udzielać korepetycji 🙂 Nie miałem żadnego doświadczenia w nauczaniu ale czułem, że dałbym radę. Na początku dałem baaardzo niską cenę i ludzie zaczęli się zgłaszać (do człowieka bez żadnej praktyki 😀 ). Nabierałem doświadczenia a gdy widziałem, że są ze mnie zadowoleni z czasem zacząłem podnosić cenę.

    Polecam niech każdy zada sobie to pytanie (i szczerze odpowie): co potrafię w życiu robić?
    Oczywiście fajnie by było gdybym jeszcze lubił to co potrafię 🙂

Odpowiedz