FBO 023: Realizacja marzeń za rozsądne pieniądze – rozmowa z Marcinem Zarzeckim, który odwiedził już ponad 100 krajów

24

Mój dzisiejszy gość odwiedził już ponad 100 państw na wszystkich kontynentach (z wyjątkiem Antarktydy), ale konsekwentnie zabrania mówić o sobie „podróżnik”. Ma bardzo zdrowe podejście do życia i pieniędzy oraz fajny dystans do samego siebie, więc idealnie wpisuje się w format naszych podcastów 🙂 Jeśli spojrzycie na motto mojego bloga – na samej górze, pod logotypem – zauważycie, że brzmi ono tak:

Gromadź oszczędności, ciesz się życiem, inwestuj i pomagaj innym!

Dla mnie słowa ciesz się życiem są niesamowicie ważne. Jestem bardzo wdzięczny za każdy kolejny dzień, a świadomość tego, jak wiele wspaniałych rzeczy możemy dziś robić i jak ogromne są możliwości by realizować swoje marzenia, dodaje mi mnóstwa energii. Bardzo lubię też takie spotkania, jak to z moim dzisiejszym rozmówcą. Zapraszam Was bardzo serdecznie do wysłuchania podcastu, który pomoże Wam poczuć smak prawdziwych wakacji! Dowiecie się z niego jak podróżować po świecie za rozsądne pieniądze, usłyszycie kilka zdroworozsądkowych porad, zaś na dole znajdziecie również przygotowany przez Marcina Zarzeckiego materiał, w którym opisał najważniejsze sprawy związane ze swoją „mini-emeryturą” w Azji.

Jeżeli macie pytania do Marcina związane z tematem dzisiejszego podcastu – zadajcie je w proszę komentarzu – Marcin bardzo chętnie na nie odpowie 🙂

W dzisiejszym odcinku usłyszysz:

  • Dlaczego Marcin nie nazywa siebie „podróżnikiem”?
  • Które odwiedzone przez siebie kraje uważa za najbardziej egzotyczne?
  • Czym jest „mini-emerytura”?
  • Ile kosztowała Marcina 9-miesięczna podróż po Azji?
  • Jakie kraje w tym czasie odwiedził?
  • Jak wyglądają przygotowania do takiej podróży?
  • Jaki bagaż ze sobą zabrać?
  • Jak optymalizować koszty przelotu?
  • Jak korzystać w takiej podróży z telefonu?
  • Co to znaczy „dobra cena” biletu lotniczego?
  • Ile kosztowały: noclegi, posiłki, transport, itp. – oraz jak te koszty optymalizować?
  • Jak mądrze wykorzystywać przesiadki?
  • I sporo więcej 🙂

W dobry nastrój wprowadzą Cię również te piękne zdjęcia, które podesłał mi Marcin:

j Myanmar 19-09-2015 10-11-01

 

 

e Philippines 21-06-2015 09-23-47

 

 

g Vietnam 22-07-2015 21-07-13

 

 

e Philippines 18-06-2015 07-01-27

 

 

e Philippines 02-06-2015 14-09-035

 

 

d Indonesia 19-04-2015 15-37-08

 

 

d Indonesia 13-04-2015 03-30-48

 

 

b2 Malaysia 26-05-2015 14-30-22

 

 

b Malaysia 27-03-2015 05-57-32

 

 

b Malaysia 18-03-2015 18-06-47

Porady z różnych podróży Marcina:

Jak napisałem już wyżej, Marcin zebrał swoje doświadczenia z różnych podróży w formie „mini-przewodnika”. Oto garść zdroworozsądkowych zasad i przemyśleń oraz dokładne zestawienie kosztów podróży po Azji:

Pobierz plik .pdf

A tutaj znajduje się link do artykułu na temat płacenia kartami za granicą:

Jak płacić kartą za granicą i na tym nie stracić?

Skąd pobrać podcast?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na dole tego wpisu, zaś w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes

za pośrednictwem aplikacji Stitcher

poprzez RSS

A jeśli wolisz poczytać, to tutaj znajdziesz spisaną treść dzisiejszego odcinka podcastu:

Pobierz spisaną rozmowę z Marcinem Zarzeckim

Jeżeli lubisz posuchać czasami moich podcastów, to będę Ci bardzo wdzięczny za poświęcenie 30 sekund aby ocenić podcast FBO w aplikacji iTunes. Dla Ciebie to krótka chwila, natomiast dla mnie ogromna pomoc w dotarciu do szerszego grona odbiorców. Bardzo serdecznie Ci za to dziękuję. 🙂

Oceń podcast w iTunes

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze24 komentarze

  1. Bardzo dobry podcast! W sam raz na tą porę roku. Dający nam do myślenia, że nie potrzebujemy mieć milionów na koncie, aby móc podróżować po świecie. Świetnie się go słuchało z moja drugą połówka. Zainspirował nas do tego, że musimy coś wartościowego upolować na nasz wyjazd! Dziękujemy Marcin za inspirację 😉

    Mamy jedno pytanie jak że znajomością języka angielskiego wśród lokalnych? (Nie ma problemow z komunikacja, czy bywa z tym roznie?) Chodzi nam o kierunek azjatycki o którym była mowa.

    Pozdrawiamy,
    Michał i Aga

  2. Cześć i dziękuję za miły komentarz.

    Z znajomością angielskiego bywa różnie w zależności od kraju i miejsca, ale generalnie w Azji Południowo – Wschodniej nie ma z tym problemu. Nawet jeżeli nie porozmawiasz na „poważne” tematy, to tzw. „tourist English” jest bardzo powszechny. A w Malezji, Singapurze czy na Filipinach angielski jest językiem urzędowym.

    Myślę, że to lepiej dla nas aby miejscowa ludność znała język angielski, ale czasem brak takiej znajomości może być fajnym doświadczeniem – kiedy na migi trzeba wytłumaczyć co chcemy zjeść albo kupić :). O dziwo duże „””””””problemy””””””” z angielskim miałem w bardzo przecież rozwiniętej Korei.

    Pozdrowienia i życzę Wam udanych podróży!

    Marcin

  3. Hej , dzięki za inspirującą rozmowę 🙂
    Mój plan Azja następne wakacje 😉
    Mam pytanie czy wykupujesz ubezpieczenie turystyczne , zdrowotne ?
    Na co zwrócić uwagę w tym obszarze szczepionki itp.
    Co doradzisz ?
    Pozdrawiam i wspaniałych podróży życzę – Justyna

    • Hej Justyna,

      Co do ubezpieczenia turystycznego i zdrowotnego – to ja mam taką kartę kredytową Visa z mBanku, dzięki której mam ubezpieczenie dla siebie i towarzysza podróży – jedyny warunek, to zakup biletu na wylot z Polski tą kartą. Niestety, mBank takiej już nie oferuje, więc to rozwiązanie nie wchodzi w grę – ale piszę o tym dlatego, żeby „usprawiedliwić się”, że akurat nie znam obecnych rozwiązań… mBank honoruje starą kartę więc nie miałem potrzeby szukać. W tej chwili nie wożę żadnych leków, tylko termometr – bo w razie potrzeby lekarstwa i lekarze znajdowali się na miejscu, a ubezpieczenie pokrywało (niewielkie) wydatki. Ale takie przekonanie przyszło dopiero z czasem.

      Co do szczepionek – to również nie jestem dobrym źródłem wiedzy; Przed wyjazdem na kontrakt do Kenii w 2005 to zaszczepiłem się na wszystko co było rekomendowane i teraz już o tym za bardzo nie myślę.

      Jak zwykle sugeruję zdrowy rozsądek, ale akurat nie czuję się kompetentny, aby doradzać w kwestiach zdrowotnych – to bardzo ważna, indywidualna i delikatna materia.

      Pozdrowienia!
      Marcin

    • Cześć Justyna,

      Zależy „jaką Azję” planujesz. Jak ma to być wizyta w dużych metropoliach (Szanghaj, Pekin, Tokio) typowo turystyczna to generalnie nie potrzebujesz żadnej szczepionki. Jak „coś więcej” to poszukałbym dodatkowych informacji.

      W przypadku Azji ciężko powiedzieć na co zwrócić uwagę. Np. jadąc do Chin nie szczepiłem się na nic i mimo już XX-nastu wizyt żyję 🙂
      Jednak kraje Azji są różne i też mają różne przepisy, moim zdaniem warto poczytać choćby obowiązkowe szczepienia. Czasem są ograniczenia typu np. wjeżdżając z Europy do kraju X nie potrzebujesz danego szczepienia ale wjeżdżając z kraju Y w Azji czy Afryce już tak (bo tam mogłeś coś złapać). Nie chodzi już nawet o chorowanie tylko o samą możliwość wjazdu na teren kraju.

      Ubezpieczenie na wyjazdach zagranicznych to podstawa musisz je mieć jeśli nie dla siebie to choćby z troski o swoją rodzinę i przyjaciół, którzy zostali w domu. Czemu? Koszta TWOJEGO leczenia (poważniejszego) czy transportu medycznego z egzotycznego kraju mogą powalić na kolana całą rodzinę w Polsce tylko dlatego że nie chciało się komuś zapłacić 100-250 zł za ubezpieczenie podróżne.
      Ubezpieczeń jest multum do znalezienia kwestia wyboru, najkorzystniejszego cenowo, czasowo i w zależności od miejsca pobytu.

  4. Ciekawe, fajnie się czyta.
    Taka mini-emerytura jest łatwiejsza jak się ma własną działalność (tu pewnie też zależy sporo od profilu) lub… między zmianą pracy z jednej firmy na drugą. Oczywiście i tak trzeba się do niej wcześniej przygotować (także finansowo, w podsumowaniu wygląda to fajnie np. te 133 zł za dzień, ale całą kwota już nie jest taka różowa).
    No i życie (podróż) jest łatwiejsze gdy robimy to sami lub z partnerem (dorosłym) rodzinne podróże z dziećmi jednak ograniczają elastyczność zarówno czasową jak i cenową.

    Co do super drogiego wina w Afryce… Nie wiem nigdy w Afryce nie byłem, ale w Chinach można się napić super drogiej herbatki 🙂
    Generalnie w całej Azji należy uważać na „friendly local”.
    Szczególnie jeśli są (!!!) nieznajomi i sami Cię zaczepią na ulicy (!!!) mówiąc ładną angielszczyzną i z serdecznym uśmiechem. Moja zasada jest prosta, odległość ręki, a jeśli chcą ze mną gdzieś iść to tylko ewentualnie tam gdzie ja i tak już zamierzałem iść.
    Żadnych nieznanych festiwali, festynów, targów, promocji czy nieznanych zabytków o których wie i informuje mnie sympatyczny NIEZNAJOMY.
    Może nie stanie się tam nam jakaś fizyczna krzywda, ale portfel może mocno ucierpieć.

    Za to jeśli chcemy poznać okolicę warto pogadać z obsługą hotelu/hostelu w którym akurat nocujesz i spytać gdzie w pobliżu jest ładne, ciekawe miejsce warte odwiedzenia (poza tymi z przewodników turystycznych) czy gdzie można dobrze zjeść w rozsądnej cenie.

    • Sebastian,

      ja rzeczywiście pierwszą mini-emeryturę odbyłem między pracami, a drugą między pracą a działalnością gospodarczą, którą prowadzę dopiero od stycznia tego roku (ale pomysł i branżowe kontakty miałem duuużo wcześniej). Ważne jest, żeby po takiej mini-emeryturze miało się dokąd wracać i jakiś pomysł na siebie, no i super-ważne, żeby nie wydać ostatniego grosza.

      Co do kwoty 130 zł, czyli 36.000 na 9 miesięcy – sprawdź proszę rozbicie tych kosztów w PDF, wliczone jest tam wszystko co się tylko dało (nurkowania, prezenty, laptop, dużo latania itd)- a nie podróżowaliśmy najtaniej i spartańsko. Uważam, że 20.000 wystarczyłoby bez większego napięcia, co dla wielu osób też jest kwota sporą, no ale w Polsce też byśmy wydawali…

      A co do Twoich uwag w drugiej części komentarza – 100% zgoda, głos rozsądku i doświadczenia i zgadzam się w pełni!

      Pozdrowienia,

  5. Marcin, bardzo lubię twojego bloga – masa wartościowych materiałów, ale ten podcast mnie lekko wkurzył.
    Podobnie jak ty bardzo lubię podróże, jestem za tym aby robić to rozsądnie oszczędnie. Nagranie to jednak mówi o czymś innym i poza paroma znanymi poradami o bookingu, fly4free itp. jest opowieścią o stylu życia człowieka, który jest w 99% nie do powtórzenia.
    Napiszę Ci jak ja to odbieram (zastrzegam opinia subiektywna i niereprezentatywna):
    Otóż mamy tu bezdzietnego kawalera w wieku 36 lat, który pracuje zawodowo i zarabia pieniądze, które w jakiejś sporej części przeznacza na podróże samodzielne lub z partnerką. No cóż fajne hobby. Wydaje mi się jednak, że na tym etapie życia odpowiadamy już nie tylko za siebie i swoje pasje ale mamy inne zobowiązania i wypełniamy życie również innymi wartościami. Przede wszystkim dzieci. Podróżuje się z naszymi super, ale 9 miesięcy w świecie jest nierealne. Po pierwsze sprawy zdrowotne, po drugie szkoły/przedszkola, po trzecie wzrost kosztów, po czwarte trzeba im jednak pewne sprawy zapewnić tak na wszelki wypadek, jesteś ojcem i wiesz co mam na myśli.
    Koszty – średnia na poziomie 130 zł na dzień/osobę wygląda fajnie, większość natychmiast porównuje to z kosztem swojego urlopu nad Bałtykiem, w Egipcie czy gdziekolwiek indziej. Tylko, że bohater rozmowy z partnerką wydał na swoją podróż (tylko tą jedną 9 miesięczną) około 70 000 złotych. To dosyć dużo, nawet jak na dobrze zarabiającą osobę. O przełożeniu tego na dochody przeciętnych Polaków już nawet nie wspominam. Jeżeli do tego dodamy, że przez te 9 miesięcy nie miał dochodów z pracy zawodowej to koszt się już bardzo podnosi (chyba że pracuje przez internet i wszystko jedno gdzie jest byle był zasięg). Kolejna kwestia to koszty utrzymania majątku pozostawionego w Polsce. Najprawdopodobniej wyjeżdżając pozostawiamy mieszkanie/dom/samochód itd, którego utrzymanie nawet na pusto kosztuje. Jeżeli ktoś ma kredyt to przez cały czas podróży musi płacić raty. Nie wyobrażam sobie wynajmu na ten czas, skoro data powrotu nie jest znana. No i jak wytłumaczyć bankowi, że w tym roku to ja wyjeżdżam, nie pracuje – ale kredyt będzie się spłacał. Bank momentalnie wychwyci utratę dochodu na koncie i zainteresuje się sytuacją.

    Tak więc wydaje mi się, że podcast nie pasuje do profilu bloga. Owszem fajnie się słucha, że ktoś realizuje swoje marzenia i ma na ten cel środki. Tylko, że nie będąc właśnie zawodowym podróżnikiem, nie da się tego pogodzić w 99% przypadków z życiem codziennym. Dzieci, praca, kredyt inne zobowiązania są skutecznymi kotwicami.

    Tak więc kończąc przydługi wywód, uważam że ten podcast wbrew założeniom podkreśla że podróże są bardzo drogie i takie wyprawy są zastrzeżone dla osób zamożnych i to w określonej sytuacji zawodowo-rodzinnej. Bo gdybyśmy te porady próbowali przełożyć na nawet miesięczny wyjazd to średnia dzienna choćby z uwagi na koszt biletów lotniczych PL-Azja-PL bardzo by wzrosła.

    Zazdroszczę zwiedzonych miejsc, ale na powtórzenie takiej historii potrzeba naprawdę znacznych środków i wydatek taki stanowi jednak zaprzeczenie zasad oszczędności i podnoszenia dochodów.

    • Cześć Józef,

      Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.

      Oczywiście, że świetnie rozumiem, co masz na myśli pisząc o podróżowaniu z dziećmi, jednak w przeciwieństwie od Ciebie znalazłem dużo cennych wskazówek w rozmowie z Marcinem i wiele z nich wykorzystam.

      8 lat temu myślałem trochę podobnie jak Ty. Miałem na głowie 3 kredyty hipoteczne (grubo ponad 2 mln zł), małe dzieci, ponad 30k długów konsumenckich i przeciętne zarobki. Ale takie historie nigdy mnie nie wkurzały. Przeciwnie – były dla mnie ogromną motywacją do tego, aby pozbyć się jak najszybciej tego, co mnie ogranicza, aby pozbyć się długów, zwiększać zarobki i doprowadzić do sytuacji, w której będę mógł swobodnie realizować swoje marzenia – nie tylko o podróżach.

      Możemy słuchać tej samej historii i wyciągać z niej inne wnioski. Mój wniosek brzmi tak: nie muszę czekać do emerytury z realizacją pewnych marzeń – mogę to zrobić znacznie wcześniej, póki jestem zdrowy i sprawny. Mnie to zainspirowało.

      Myślę, że Marcin w komentarzu odpowie Ci, jak przygotował się na to, aby móc podróżować przez 9 miesięcy. Ale tu nie chodzi przecież o to, aby powtarzać jego historię – tylko wybrać dla siebie z tej historii to, co może przydać się Tobie.

      I nie wkurzaj się podcastami – daj spokój – życie jest zbyt krótkie by tracić energie na takie emocje.

      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i jeszcze raz dziękuję za komentarz 🙂

    • Cześć Józef,

      masz bardzo dużo racji co do tego, że sytuacja zupełnie inaczej wygląda przy podróżach z dziećmi. Ja chylę czoła przed tymi, którzy potrafią i chcą to robić i masz rację, że wyjazdy z dziećmi 9- miesięczne są ekstremalną rzadkością (choć też poznałem ludzi, którzy podróżowali długo z dziećmi. A stosunkowo często spotykałem też ludzi po 50-tce, którzy mają dorosłe dzieci i długi czas spędzili w podróży )

      Ale właśnie idąc zgodnie z duchem bloga, przy satysfakcjonujących zarobkach stosunkowo dużo oszczędzałem i podnosiłem dochody (albo poprzez wzrost pensji albo np. poprzez zmianę formy zatrudnienia, co może mieć ogromne znaczenie). Albo np. jeżdżąc po Polsce samochodem, staram się zabierać pasażerów na BlaBlaCar, itd. itp. Albo używam karty bez przewalutowań. A mimo rosnących dochodów wydatki pozostały na takim samym albo nawet niższym poziomie, bo z czasem uświadomiłem sobie, gdzie pieniądze bezsensownie wyciekały. (polecam aplikację CoinKeeper). Ziarnko do ziarnka… A jest przecież mnóstwo ludzi, którzy mimo coraz większych dochodów, wszystko na bieżąco przejadają (polecam tekst Finanse wg Kena i Barbie Autora bloga)

      Zauważ też, że podróżując po świecie nie wydajesz pieniędzy w Polsce. Jeżeli masz mieszkanie w Polsce – to możesz je wynająć (ja tak zrobiłem – za znacznie niższą niż rynkowa cena, ale umówiłem się na elastyczny termin). A jeżeli nie masz własnego mieszkania – to dużo oszczędzisz na wynajmie, prawda?

      Myślę, że najważniejsza kwestia przy możliwości mini-emeryturze, to dzieci. 100% zgody. Ale praca i kredyt nie muszą być kotwicami, jeżeli odpowiednio wcześnie zabierzesz się za planowanie. oczywiście o ile w ogóle komuś taka mini-emerytura do szczęścia potrzebna.

      A na koniec – to 130 zł/dzień to był koszt komfortowego życia w które wliczyłem absolutnie wszystko łącznie z prezentami na Gwiazdkę, bez ekstrawagancji ale i bez oszczędzania. Bez problemu można było wydać znacznie mniej albo mogłem pominąć niektóre kategorie (w Polsce też musisz jeść i kupować ubrania).

      A można też przedstawić takie wyliczenia: 4 osobowa rodzina leci na Bali za 2.000 zł/os. + wynajmują domek na miesiąc za 1.500 + 2×250 zł za skutery. Koszt to 10.000 zł. Ale życie w Indonezji jest znacznie tańsze, więc oszczędzają np. 1000 zł na wydatkach, więc koszt to 9.000 zł 75 zł na osobę;

      Pozdrawiam i miłego weekendu!
      /Marcin

    • Dziewięć miesięcy w świecie z dziećmi nie jest nierealne, choć jest trudne. Jest sporo blogów ludzi, którzy podróżują po świecie z dzieciakami. Policzyłeś koszty podróży. Zauważ, że wychodzi niespełna 4 tysiące miesięcznie. Czy rzeczywiście żyjąc w Polsce wydajesz mniej? Jeśli chodzi o spłatę kredytu, to jak rozumiem rozsądny człowiek zostawia w takiej sytuacji na koncie kwotę, która zabezpiecza spłatę rat przez okres podróży – bank nie interesuje się samym dochodem, dopiero gdy są problemy z płatnościami. Kredyt jest płacony? To wszystko ok. Wynajęcie mieszkania z elastycznym okresem powrotu to nie problem – zwykle wystarczy poszukać po znajomych i ktoś się znajdzie, rzecz jasna cena poniżej rynkowej. Jak dobrze pójdzie to nawet na ratę kredytu będzie. Wiec to wszystko nie są rzeczy z kosmosu.

  6. Witam,dziękuje za odp 🙂
    Zawsze biorę ubezpieczenie turystyczne ,ale nasze podróże póki co po Europie były ,Azja już inny świat jak dla mnie.
    Cóż zawsze znajda sie niezadowoleni,
    To nasz polski urok osobisty ponarzekać ,
    Dla mnie ta rozmowa to inspiracja ,
    Nie do powtórzenia w tym momencie bo praca itd. ,ale przecież mamy urlop i zamiast nad Bałtyk ,bądź do Chorwacji tam jeździmy bardzo chętnie (byłam ,ładnie ale drogo w porównaniu np do Hiszpanii – zwłaszcza żywność i bary restauracje ,można za te same pieniądze jechać nieco dalej i tego chce spróbować w przyszłym roku,póki co za niecały miesiąc 2tygodnie na Teneryfie ,koszt przelot ,noclegi 14 nocy ,wynajem furgonetki na 14 dni -jedziemy w 9 osób -wyszło 1600 zł na osobę ,plus to co wydamy na miejscu ,a to już wedle uznania 🙂
    W każdym razie podróże kształcą to napewno i dają wiele satysfakcji i wspaniałych wspomnień
    Pozdrawiam i udanych wypraw wszystkim życzę – Justyna

  7. Witam cie Marcinie!
    Jestem zafascynowana juz pobytem na Bali i wlasnie szukalam takiego domku do wynajecia ( przez PL strone Net, prosty domek, Cottage) ale niestety dostepne sa ( np. na Wrzesien 2016 ) tylko pokoje w jakims hotelu. Nie chce leciec tam w tym roku ( bo planowane i wykupione juz gdzie indziej) ale tak na probe szukalam juz jakiej opcji na ewentualny pobyt np. w 2017 roku. Czy moglbys podac, gdzie (sprawdzona strona Internetowa) eventualnie mozna taki domek zabukowac ( w Indonezjaí , na Bali) . Z gory bardzo ale to bardzo dziekuje za wskazowki. Uwazam, ze Bali to wspaniale miejsce i dotychczas myslalam, ze tylko majac duzo kasy mozna tam pobyc na wakacjach. Pozdrawiam serdecznie z Niemiec

    Beata

    • Hallo Marcinie,

      bardzo dziekuje za obszerne informacje. Chetnie skorzystamy z nich w 2017 roku. Postaram sie pod koniec tego roku do ciebie odezwac. Wiem by zalapac sie na najlepsze ceny to trrzeba juz okolo stycznia, lutego cos bukowac na Wrzesien albo Pazdziernik 2017 roku. Jezeli dozyjemy i bedzie spokoj na naszej planecie to bede chciala tam sie znalezc. Pozdrawiam serdecznie z Niemiec ( Krakow to moje miasto rodzinne) i zycze wszystkiego najlepszego a przede wszystkim zdrowia to to najwazniejsze)

      Beata

      • Hej Beata,

        pisz śmiało – ale wiesz, nie wydaje mi się, że wakacje na Bali trzeba bukować z wielomiesięcznym wyprzedzeniem; Tam jest ogromna podaż domków, willi, hoteli, pensjonatów- a myślę, że nawet na last minute można znaleźć coś o wspaniałym stosunku jakości do ceny. Dla porządku podam, że my byliśmy miesiąc w kwietniu/maju, a potem miesiąc w październik/listopad

        Pozdrowienia,
        Marcin

  8. Cześć Beata,

    Bali ma (co najmniej) 2 oblicza. Pierwsze to wybrzeże południowe, gdzie roi się od drogich hoteli (Kuta, Legian, Seminyak, Nusa Dua). Tego Bali nie polubiłem i nie polecam – typowo „all clusing”:), nachalni sprzedawcy, wysokie ceny, pijani turyści, itd.

    Ale Bali ma też to lepsze, cudowne oblicze – szczególnie okolice miasta Ubud, wulkan Agung wiele innych. My mieszkaliśmy na polach ryżowych na północ od miasteczka Ubud. Ceny które podałem w rozmowie czasem nie są dostępne ot tak w internecie lub ‚z ulicy’ – ale napisz do mnie maila, a chętnie dam Ci namiary. mzarze (malpa) yahoo.com

    Jako inspiracji dla domków możesz użyć airbnb.com. Natomiast ja zabukowałem przez booking.com guesthouse na 2 dni, a w tym czasie przejechałem się po okolicy skuterem i wybrałem domek bez pośrednictwa żadnego serwisu internetowego

    PS

    Ceny / ciekawostki, w IDR. 10.000 IDR = 3 PLN, 2015, w wybranych miejscach:

    – pranie 8.000 IDR/kg
    – nurkowanie w okolicach Tulamben, wrak 200.000 IDR
    – masaż 75.000 IDR/h
    – jazda Uberem 30km 150.000
    – kilo papaja 7.000 IDR/kg
    – karta SIM + 5GB 80.000IDR
    – prom Bali – Lombok 125.000IDR za 2 osoby i skuter + 40.000 za ew. materac za noc pod gwiazdami (vs. tourist speed boat 500.000 za osobę)
    – danie w lokalnej restauracji 10-40.000

    Ale np. jabłka, truskawki, nabiał, alkohol – wcale nie są już takie tanie.

    Pozdrowienia,
    Marcin

  9. Jakby nie patrzeć, tematyka rozmowy bardzo bliska memu sercu 🙂 W komentarzach pojawiła się kwestia podróży z dzieciakami…
    Cóż, nie da się ukryć, że jak się jest we dwoje, to na swój sposób podróże są inne – bardziej elastyczne, można częściej wyskoczyć na city-breaki do Londynu, Paryża, Budapesztu, Bukaresztu, Barcelony czy Stambułu. Podróże z dziećmi… cóż, na pewno zmieniają nieco optykę i wpływają na wybierane destynacje, co nie oznacza, że jesteśmy skazani na 2 tygodnie nad Bałtykiem. Oczywiście podróż z maluchem do europejskiej stolicy może się nieco mijać z celem, ze względu na „atrakcje” na miejscu, co nie znaczy, że jest nierealne!
    Sam zastanawiałem się wielokrotnie, jak to teraz będzie, gdy pojawi się dziecko… Efekt jest taki, że w przeciągu 1,5 roku żywota naszego dziecka, dwukrotnie byliśmy na Malcie. Nie wspomnę o wypadach po Polsce. Żona w ciąży? Do 26 tygodnia (albo 22, nie pamiętam), najczęściej nie ma żadnych przeciwwskazań, więc co… W samolot i polecieliśmy do znajomych do Dublina. Ba! Mało tego, podróż z dzieckiem jest o tyle inna, że również my, jako dorośli zwracamy uwagę na inne aspekty, których na co dzień nie dostrzegamy. Bierzemy pod uwagę potrzeby maluchów, wstrzeliwujemy się w drzemki, wybieramy częściej miejsca atrakcyjne pod względem przyrodniczym niż typowo zabytkowym – muzea, kościoły. Noclegi? Po prostu bierzemy pokój o odpowiednim standardzie, ale podobnie było wcześniej…
    Piszecie o kosztach… Owszem, one są, ale stosując podpowiedzi Marcina lub czytając porady/fora/kontaktując się z samymi podróżnikami, którzy są ekspertami w danych częściach świata, jesteśmy w stanie zadbać o kieszenie. Nie mam tu na myśli jakiegoś dziadowania, bidowania, byle taniej, byle gdzie… Kwestia odrobiny zaradności, otwartości i mobilności. Naprawdę da się!
    Aha, i jeszcze mam taki przelicznik przy grubszych wydatkach, że od razu zastanawiam się, gdzie za te pieniądze można byłoby pojechać, co zobaczyć… 3000 zł na laptopa? Czy aby na pewno potrzebny? To może zamiast tego nakarmijmy się doświadczeniami, smakami, inną kulturą, poszerzajmy horyzonty, zamiast ładować kasę w rzeczy stricte materialne, które nie zawsze są nam niezbędne do życia.

    Jeśli macie chęć, to zapraszam na stronę, którą współtworzę z parą znajomych – http://www.wnieznane.pl
    Miłego! 🙂

  10. Marcin & Marcin
    Lubię bloga. Lubię podcasty. Lubię za fachowe analizy i bardzo dużo inspiracji.
    Również ten odcinek podcastu w pewnym stopniu inspiruje … ale mam jednak niedosyt.
    Prawie godzina słuchania a konkretów jak na lekarstwo niestety. Poza przypomnieniem kilku najbardziej znanych stron www niczego się tak naprawdę nie dowiedziałem. Dołączony PDF i odnośnik do art dotyczącego płacenia kartami za granicą trochę ratuje sytuację ale …
    Myślę, że z tematu można naprawdę więcej wycisnąć dla czytelników / słuchaczy. Słychać, że Marcin ma bardzo dużo doświadczenia podróżniczego i bardzo dużo zdrowego podejścia do tematu (nie przejmować się gdyż zawsze się nocleg czy transport znajdzie; nie brać nic ponad to co się w małym plecaku zmieści …) i wiem, że tak naprawdę przyczyna tego, że on może podróżować a inni nie mogą (tak sobie tłumaczą) jest w głowie. To odwaga, którą trzeba mieć aby nie marzyć o realizacji marzeń tylko realizować marzenia jest przesłaniem ale …

    no właśnie ale … ja to sobie dopowiedziałem. A chciałbym to usłyszeć.

    Panowie, proszę nie odbierajcie mojego komentarza jako negatywnego. Po prostu Marcin I. przyzwyczaiłeś mnie do najwyższego poziomu 🙂 Niech przykładem będzie występ na FinBlog 2015. Można puszczać ludziom zamiast aplikowania antydepresantów 🙂 Piguła inspiracji podana w mega atrakcyjnej formie (sama prezentacja w Prezi robi wrażenie i pokazuje przygotowanie do tematu). No po prostu niedosyt czuję 🙂

    • Cześć Funboy,

      Serdecznie dziękuję za Twój komentarz. Będę starał się sprostać Twoim wymaganiom. Pewnie nie zawsze się uda, ale wierzę, że z każdego materiału będziesz mógł wynieść coś wartościowego. Bardzo doceniam szczerą i konstruktywną informację zwrotną 🙂

  11. Cześć Michał,

    dzięki za radę co do modemu; z pewnością to fajny pomysł i pewnie lepszy niż drugi telefon, natomiast ja po kilku wyjazdach z dwoma komórkami, przerzuciłem się na telefon z dwiema kartami SIM – i uważam, że to jest najwygodniejsze rozwiązanie, no i oczywiście tez można udostępniać WiFi z lokalnej karty SIM na inne urządzenia.

    Pozdrawiam

  12. Cześć Marcin,
    Jak się nazywała aplikacja z mapami której używasz podczas swoich podróży i czy jest ona dokładna?

    Pozdrawiam.

Odpowiedz