FBO 003 : Prognozy na 2015 – rozmowa z Pawłem Cymcykiem o rynkach i inwestowaniu.

39

Ile da się zarobić na rynku akcji w roku 2015? Czy warto zainwestować w Japonii? Jakie są perspektywy dla rynku obligacji? To tylko niektóre prognozy, które postawił w dzisiejszym podcaście mój gość – Paweł Cymcyk, Prezes Związku Maklerów i Doradców.
Zapraszam Was bardzo serdecznie do wysłuchania dzisiejszej audycji, z której dowiecie się również:

  • Czy posiadanie certyfikatów i licencji (jak CFA czy doradca inwestycyjny) czyni z nas lepszych inwestorów?
  • Czym różni się doradca inwestycyjny od doradcy finansowego?
  • USA, Japonia, Polska? – gdzie warto zainwestować w 2015?
  • Na czym polega zdrowe podejście do prognoz i opinii analityków rynkowych?
  • Co zdaniem Pawła Cymcyka uczyni z nas lepszych inwestorów?
    …i wiele więcej.

Oczywiście, jeżeli macie pytania związane z treścią dzisiejszego podcastu, serdecznie Was zapraszam do ich zadawania w komentarzach. Zarówno ja, jak i Paweł, postaramy się na nie odpowiedzieć.

 

Materiały i źródła wymienione w podcaście:

Blog Pawła Cymcyka:

DNA Rynków

Artykuły na moim blogu:

Doradcy finansowi, sprzedawcy czy szarlatani?

Jak inwestuję własne pieniądze?

Książki:

Nassim Taleb, Czarny Łabędź. O skutkach nieprzewidywalnych zdarzeń.

Benjamin Graham, Inteligentny Inwestor

Tę ostatnią pozycję zdecydowanie Wam polecam – a lektura rozdziału ósmego powinna być moim zdaniem obowiązkowa dla każdego inwestora.

Dzisiejszy odcinek znajdziecie na dole tego wpisu, a w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny:

za pośrednictwem iTunes

za pośrednictwem aplikacji Stitcher

poprzez RSS

 

Oceń proszę mój podcast

Będę bardzo wdzięczny jeśli zechcesz ocenić mój podcast w aplikacji iTunes. Pomoże mi to dotrzeć z jego treścią do szerszego grona odbiorców.

Oceń podcast w iTunes

A jeśli wolisz poczytać, to tutaj znajdziesz spisaną treść dzisiejszego odcinka podcastu:

Pobierz spisaną treść FBO 003

Życzę Ci wspaniałego, radosnego i pełnego sukcesów Nowego Roku!
Wszystkiego dobrego. 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze39 komentarzy

  1. Witaj Marcinie,

    Podobnie jak twój gość spodziewam się wzrostów za oceanem, dlatego zamierzam zakupić jednostki funduszu inwestycyjnego akcji amerykańskich w 2015. Jednak kompletnie zaskoczyła mnie prognoza tak wysokich wzrostów w Europie.

    Dzięki za informacje, tego właśnie szukałem.

    Pozdrawiam

    • Hej Kamil,
      Pamiętaj tylko proszę o głównym przesłaniu tego podcastu i o tym, co mówił Paweł o „outsourcingu” odpowiedzialności 😉

      • Tak oczywiście 😉 Zawsze biorę pełną odpowiedzialność za swoje decyzje. Temat wzrostów w Europie raczej będę głęboko rozważał zanim podejmę jakieś konkretne decyzje inwestycyjne.

        A tak na marginesie, to powiedz Pawłowi, że fajnie wyglądał wczoraj z tym zielskiem na szyi w TVN 24 BIS 🙂

        • Dzięki 🙂 Sylwestrowy program, a do tego pierwsza rocznica powstania TVN BiŚ, więc było o gospodarkach na wesoło. Redaktor Stanielewicz też był przygotowany ze swoim karnawałowym strojem 🙂

  2. bezportek :)

    Należy skorygować jedną rzecz: Jak jest dodruk, jest wzrost gospodarczy…na wykresach. Zapomniano dodać, że Panowie Belka i Sienkiewicz też zaczną (albo już zaczęli?) drukować i u nas pojawi się ten cudowny wzrost.

    • Cześć bezportek 🙂
      Miło przeczytać Twój komentarz po przerwie.
      Sam jestem zaskoczony jak skuteczne okazuje się to drukowanie. Bardzo jestem ciekawy, jak to się dalej potoczy…

      • bezportek :)

        Chyba się nie zrozumieliśmy:) Odnoszę wrażenie, że uważasz dodruk za coś pozytywnego. Ja wręcz odwrotnie. Jak zaczną to będzie po nas, a już na pewno po oszczędnościach. Osobiście na jakiś czas wynoszę się ze złotówki spodziewając się dalszych spadków jej ceny spowodowanych „przedwyborczym rozdawnictwem”, które wychwalał Paweł. Nie dziwię jego postawie. Dla sprytnego inwestora i dla ludzi do których te środki trafią bezpośrednio, to szansa na dobry zwrot z inwestycji, dla społeczeństwa oznacza biedę. Totalnie subiektywnie (i egoistycznie) liczę, że inflacja dotknie tylko podstawowych towarów, trzymając się z dala od ziemi i nieruchomości:) Wydaje mi się to możliwe ponieważ w kryzysie (a raczej totalnej depresji) może się tak dziać. Ale Tobie tego tłumaczyć nie muszę:)
        Pozdrawiam

        • Rozumiemy się dobrze. Moje zaskoczenie wynika właśnie z tego, że dodruk pieniądza, który uważam na dłuższą metę za zjawisko szkodliwe, w pewien sposób okazuje się jednak skuteczny w procesie ożywiania gospodarek, które go stosują. Jakie będą tego dalekosiężne skutki? …Sam FED nieźle się nad tym głowi i szuka mądrej strategii wyjścia.

          Podręcznikowo powinna zawitać w końcu wyższa inflacja (na pewno w USA, gdzie wykorzystanie mocy produkcyjnych rośnie, i oczywiście w Japonii, która po dekadach deflacji liczy, że inflacje będzie dla niej zbawienna). Pod względem ekonomicznym żyjemy w bardzo ciekawych czasach 😉

          • bezportek :)

            No właśnie. Czasy tak ciekawe, że wspominając o nich można tylko puścić oczko, albo się popłakać. Dodruk jest tak świetnym ożywieniem dla gospodarki jak zepchnięcie staruszka o kulach z przepaści. Efekt podobny: pobudzenie, przyśpieszenie, a potem…. Obecna deflacja, a raczej „deflacja” jest bardzo ciekawym zjawiskiem. Zwłaszcza jeżeli skonfrontuję ją z coraz wyższą kwotą zostawianą z supermarketach. Przerażające jest to, że bez prowadzenia budżetu domowego widzę wzrost cen. Wolę nie wiedzieć o ile realnie wzrosły ceny podstawowych towarów.
            Myślę, że nie powinniśmy dyskutować. Nasze interesy są skrajnie różne. Mi, jako obywatelowi tego kraju, zależy na realnym, długoterminowym wzroście siły nabywczej Kowalskiego i Nowaka – czyli mojej. Tobie, jako finansiście, komuś kto sprzedawał i sprzedaje usługi finansowe, zależy na pozorach rozwoju gospodarczego. Dlatego z Pawłem opowiadacie, że inflacja jest zbawieniem dla gospodarki. Nie dziwię się. Każdy sprzedawca zachwala swój towar. Szkoda, że na tym towarze popłynie cały naród.

            • Też byłem szczerze zdziwiony tym zachwytem nad drukowaniem pieniędzy i stymulowaniem gospodarki. Wydaje mi się że jest to leczenie dżumy cholerą, niby objawy znikają ale choroba rozwija się dalej w najlepsze…
              Mam nadzieje że jednak się mylę i powtórki z rozrywki z 2008 nie będzie (dla naszego dobra) .

  3. Podoba mi się co Paweł powiedział o rozwoju gospodarczym na skutek oszczędzania/inwestowania pieniędzy zamiast ich wydawania po ich dodrukowaniu, czyli że jest to zdrowy rozwój. Jestem ciekawa jaka stałaby się Polska, gdybyśmy wszyscy zaczęli mniej wydawać, więcej inwestować i stopniowo na dużą skalę wycofywać się z kredytów, szczególnie tych stricte konsumpcyjnych.

    • Cześć Kaja,

      Poruszyłaś bardzo ważny temat. Puls Biznesu przytacza nawet raport Banku Światowego wskazujący na bardzo niską stopę oszczędności w Polsce oraz na wynikające z tego zagrożenia dla naszej gospodarki. „Aby podtrzymać dotychczasowe tempo rozwoju, Polska musi zrewidować swój model wzrostu i w większym stopniu oprzeć go na oszczędnościach, a nie, jak dotychczas, na konsumpcji” – alarmują autorzy opracowania.
      http://www.pb.pl/3978153,36110,polacy-musza-oszczedzac

      Moim zdaniem kraj, którego obywatele mają oszczędności i nie konsumują na kredyt, osiągnie znacznie więcej niż gospodarki napędzane sztuczną konsumpcją opartą o długi. To tylko kwestia czasu…

      • Marcin jest naszym dobrem narodowym, bo dzięki upartemu powtarzaniu, że kredyty są głupie i przekonywaniu, że warto oszczędzać, wpływa na rozwój naszego kraju 🙂 Mnie osobiście najbardziej podobało się w tym podcaście stwierdzenie, że trzeba najpierw mieć stabilną sytuację finansową, żeby zacząć inwestować długoterminowo i nie podejmować nerwowych decyzji. Dlatego ja jeszcze nie mogę inwestować i czekam na więcej podcastów dotyczących walki z długami oraz promowania zdrowego podejścia do pieniędzy wśród dzieci i nastolatków 🙂

  4. Cześć Marcinie,

    Twój najlepszy podcast !! Bardzo dobry temat, przyda się na nowe inwestycje ( przemyślenia ) w nowym roku 🙂

    A Tobie Marcinie życzę aby podcasty z odcinka na odcinek rozwijały sie tak dobrze jak dotychczasowe, i aby z miesiąca na miesiąc przybywało czytelników.

    Pozdrawiam

    • Kliknij ten sam wykres w horyzoncie 5, albo 10 lat. Jakie teraz wyciągniesz wnioski?
      Dla mnie takie krótkotrwałe wahania na walucie nie mają żadnego znaczenia.

      • bezportek :)

        Jak wspomniałem pod komentarzem Pawła, nadal widzę korelacje. Nie zgodzę się, że krótsza perspektywa nie ma znaczenie. W obecnych, „ciekawych” czasach to właśnie długa perspektywa może nas mylić. To co mamy teraz dopiero rozkręcało się kilka lat temu. Dlatego inaczej postrzegam wykresy z czasów spokoju (gospodarczego, politycznego, militarnego), a inaczej współczesne.

  5. O drastycznym spadku waluty możemy mówić przy rublu lub argentyńskim. Zmiany o kilka % to nie dramat 🙂
    Zgodnie z teorią w długim terminie dokładnie tak powinno być – czyli gdy rozwija się polska gospodarka to rośnie giełda, a przy tym umacnia się polski złoty. Idealnie przykłady to lata 2005-08 lub 2010-11. Jednak długi termin oznacza tu nawet kilka lat. Jeżeli spojrzysz na ten sam wykres jednak już w skali 5 lat widać, że giełda i waluta mogą funkcjonować jakby niezależnie:
    http://stooq.pl/q/?s=wig&d=20141230&c=5y&t=l&a=ln&b=0&r=plnusd+plneur
    Swoją drogą sam słabszy złoty to dla polskiej gospodarki obecnie więcej korzyści niż problemów, bo:
    – pomoże (i tak już dobrze radzącemu sobie w tym roku) polskiemu eksportowi, a to ten sektor zwiększa zatrudnienie najszybciej
    – ograniczy skalę deflacji (głównie spadku cen surowców) dzięki czemu stopy w Polsce pozostaną stabilne.
    – środków unijnych kontraktowanych w Euro będzie więcej w przeliczeniu na PLN.

    • Srodków kontraktowych będzie więcej w PLZ?
      tak dokładnie przelicza tez Pan Putin, ma więcej rubli niż dolarów…bez komentarza:)

      • Trzeci punkt jest trochę uproszczony. W sytuacji Rosji, gdy jesteśmy odcięci od zagranicznego finansowania każde osłabienie własne waluty to jak jak zauważasz Marek straty. Jednak w przypadku środków z Unii w nowej perspektywie (a więc nie tych co mogą uciec) w grę wchodzi 60 mld Eur. Złoty słabszy o 10 groszy = 6 mld PLN w kontraktach więcej, czyli 3 Stadiony Narodowe więcej 🙂

    • bezportek :)

      W dłużej perspektywie nadal widzę pewne korelacje. Ruchy na indeksie są większe, bardziej drastyczne (jakby na lewarze), ale ogólny trend podobny. Zwłaszcza na dolarze to widać.
      Słabszy złoty to droższy dług publiczny, paliwa. Odbije się to negatywnie na kosztach życia i produkcji. No i do budżetu EU będzie trzeba więcej PLN wpłacić. A oczekiwana inflacja nie będzie inflacją spowodowaną wzrostem konsumpcji, a stagflacją. Pytanie tylko gdzie te ‚ świeżutkie, cieplutkie’ złotówki zostaną wepchnięte? Jak pójdą ‚na ulicę’ to… oj będzie bieda w kraju.
      Te kilka procent to może być dopiero początek. Jeżeli rzeczywiście obrywa nam się przez rubla to razem z Rosją możemy pójść na dno.
      Poczekamy, zobaczymy.
      Pozdrawiam

  6. Witaj Marcinie,

    bardzo dziękuję za garść cennych porad, które na pewno pomogą podjąć bardziej przemyślane decyzje inwestycyjne w przyszłym roku. Ten rynek jest mi zupełnie obcy, a Twoja rozmowa z Pawłem mimo to była zupełnie zrozumiała i bardzo przystępna. Bardzo ciekawy temat i fajna rozmowa. Czekam na więcej w przyszłym roku. Życzę Tobie oraz wszystkim Twoim czytelnikom szampańskiej zabawy oraz dużo szczęścia, radości i sukcesów w 2015 roku. Oby podejmowane przez nas decyzje, nie tylko te finansowe, miały same pozytywne skutki. Szczęśliwego Nowego Roku 🙂

  7. Jeżeli mogę dodać słowo do dyskusji o dodruku pieniądza…
    Nie powinniśmy porównywać dodruku tzw. twardych walut, które są uznawanymi na świecie środkami płatniczymi i w dodatku wchodzą w skład rezerw walutowych wielu państw (dolar, euro, frank, jen, itp.)
    W wypadku dodruku złotówki mamy murowaną inflację, spadek wartości pieniądza (zanim zaczniemy dodruk) i to sporo poniżej parytetu wynikającego z dodruku.
    Dalej wiadomo, spadek wartości oszczędności, dalsze poszerzenie strefy ubóstwa i braku zaufania do banków, państwa, itd.. słowem kolaps.
    Wypadałoby tutaj przypomnieć, że jedyny, moim skromnym zdaniem, sposób na pobudzenie polskiej gospodarki to:
    1. Znaleźć sposób na zatrzymanie gigantycznego wypływu kapitału wypracowanego przez naród (transfery za granicę) . Mamy wzrost PKB
    ale nie przekłada się to na wzrost naszej zamożności.
    Zatrzymany, wypracowany kapitał powinien tutaj w Polsce trafic do aktywnych i potencjalnych przedsiębiorców.
    2. Zmiana struktury gospodarki z wymiany towarowej i tzw. montowni na wyższą technologicznie rodzimą produkcję.
    3. A to wszystko wiąże się z ułomnym systemem edukacyjnym nastawionym na kiepską ilość źle wykształconej lub w ogóle nie wykształconej młodzieży, ITD….

    A TO WSZYSTKO WPŁYWA BEZPOSREDNIO MIĘDZY INNYMI NA:
    naszą giełdę, gdyż nikt rozsądny nie zainwestuje w kraju, gdzie ludzie nie mają pieniędzy, a stan oszczędności Polaków jest żaden (końcówka Europy, ostatnie dane BŚ to ok. 70 zł/rok/obywatela).
    W dodatku ogałaca się ich z większości oszczędności poprzez likwidacje tzw. II filaru. TRO są fakty.
    Jeżeli ktoś ma odmienne zdanie chętnie poczytam, ale bez odnośników do literatury, proszę.

    pozdrawiam

    marek

    • Marku, a kto wspomina o dodruku złotówek? Monetyzowanie polskiego długu (czyli spłacanie długu świeżo wydrukowanym pieniądzem) nie jest przez nikogo brane pod uwagę. Choć NBP ma teoretycznie narzędzia aby taki proces uruchomić to wie, że doprowadziłoby to do złamania wiarygodności Polski jako dłużnika. Jednak wystarczy, że „postymulują” koniunkturę w strefie euro, a i do nas część tych środków trafi.
      Rozwiązania które opisujesz mogłyby pomóc, jednak żadne z nich nie może być wprowadzone przez rynki/biznes tylko przez ustawodawce, który w roku wyborczym ma dużo „ważniejszych” spraw na głowie.

    • …jeden z analityków chwyta się za głowę, patrzy na wykres i mówi „Nic z tego nie rozumiem”, włącza się z pomocą drugi „Mogę ci to wytłumaczyć”. Na co pierwszy odpowiada: „Wytłumaczyć to ja też potrafię”…

  8. Mnie zaskoczyła prognoza wzrostów na GPW. Od ponad roku polska giełda mnie nie interesuje,b o stale idzie w bok. Ale OK, zacznę się jej trochę baczniej przyglądać :).

  9. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Niech wszystko idzie po Twojej myśli i w życiu prywatnym, i w zawodowym.

  10. tylko najlepszy zarzadzajacy moze pokusic sie o dobre prognozy reszta to zawracanie gitary obecnie Buczek,kiedyś Nejman,Piotr Zielonka reszte naprawde mozna sobie odpuscić niestety bez obrazy ale z doswiadczenia pozdro

    • egon,
      Nawet najlepszy zarządzający jedynie prognozuje. A prognoza to tylko prognoza – sprawdzić wcale się nie musi.
      Czy jeśli rzucisz 5 razy monetą i 5 razy pod rząd wypadnie orzeł, to jakie jest prawdopodobieństwo, że za szóstym razem wypadnie orzeł? Czy prawdopodobieństwo wyrzucenia orła wzrosło? Nie – cały czas wynosi 50%.
      Czy jeśli ktoś miał 5 trafionych prognoz, to czy prawdopodobieństwo, że jego szósta prognoza będzie trafiona, wzrosło? Moim zdaniem – nie. Prognoza to tylko prognoza i trzeba mieć do niej odpowiedni dystans.
      Myślę, że każdy z zarządzających, których wymieniłeś, podchodzi do własnych prognoz z odpowiednim dystansem i pokorą.

  11. Ogólnie uwazam ze prognozy nie są najważniejsze dla inwestora tylko jego doświadczenie i wiedza i troche szczęscia juz byli tacy co prognozowali lotos z ceną 0zl czy tam kghm po 5zl a nawet minister Pawlak widział JSW jako dobrą inwestycje długoterminową 🙂 każdy się może pomylić wiec osobiście ja też mam dystans do wszelkich prognoz doświadczenie nauczyło mnie pokory.Pozdrawiam

Odpowiedz