Dwa najważniejsze źródła dochodu. Które jest lepsze?

125

Jedną z rzeczy, które sprawiają mi dużą przyjemność, jest upraszczanie na własne potrzeby skomplikowanych z pozoru spraw. Szczególnie w zakresie finansów i ekonomii lubię wczytywać się w różne teorie, analizować przeciwstawne punkty widzenia, a na końcu zadawać sobie proste pytanie: No dobra, o co naprawdę w tym chodzi i jak mogę to wykorzystać?  Efektem takiego podejścia jest mój prywatny zestaw „uniwersalnych zasad działania”, który dla wielu może się wydać spłycaniem tematu, zaś dla mnie jest przejawem pragmatycznego podejścia do życia.

W ostatnim tygodniu brałem udział w dwóch bardzo fajnych imprezach. Pierwsza to 20-lecie Stowarzyszenia Studenckiego Wiggor, którego przed laty miałem zaszczyt być prezesem, a drugie to spotkanie na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu organizowane przez studenckie forum Business Centre Club. Tak się złożyło, że choć charakter tych imprez był całkowicie odmienny, to na każdej z nich w kuluarach trafili mi się rozmówcy twierdzący, że bogacenie się nie ma sensu. Ich zdaniem lepiej poświęcić energię na cieszenie się życiem i inne wartościowe sprawy, bo na „zajmowanie się kasą” szkoda po prostu czasu.

Cóż, w dzisiejszym świecie, budowanym na kulcie konsumpcji, brzmi to na pewno bardzo szlachetnie. Obawiam się jednak, że skutkiem takiego podejścia może być pewien bolesny paradoks.

Skąd się właściwie biorą pieniądze?

Nie będę pisał o funkcji emisyjnej banku centralnego, bazie monetarnej, podaży pieniądza, ani kreacji pieniędzy przez banki. Spójrzmy na temat wyłącznie przez pryzmat naszych prywatnych kieszeni: skąd właściwie biorą się pieniądze, które do tych kieszeni trafiają?

W zasadzie pochodzą one z dwóch głównych źródeł: po pierwsze z pracy – i to jest rzecz oczywista, a po drugie z kapitału – i to jest niestety sprawa, której wiele osób zdaje się nie dostrzegać. Dlaczego bogaci są coraz bogatsi? Bo coraz ciężej pracują? Nie. Bo mają coraz więcej kapitału, który pracuje dla nich, a często za nich.

Zacznijmy jednak od pracy. Im lepiej i mądrzej pracujemy, tym większy jest strumień dochodów, który ta praca dla nas generuje. Wybór dobrego zawodu, różnego rodzaju specjalizacje, kursy doskonalące nasze umiejętności, rosnące doświadczenie zawodowe oraz inne działania zwiększające wartość na rynku pracy – to wszystko daje nam szansę na lepsze zarobki. Sposób, w jaki dbamy o ten obszar naszego życia, przesądza o ogromnych różnicach w zarobkach: ktoś otrzymuje najniższą krajową, a ktoś inny setki tysięcy złotych miesięcznie. Właśnie dlatego uważam, że mądre pokierowanie swoją karierą, to jedno z naszych największych zadań.

Jednak praca – przy całej swej szlachetności i mnóstwie zalet – posiada niestety pewną przypadłość. Otóż jej wykonywanie wymaga naszego ciągłego działania, obecności, uwagi, energii, dobrego stanu zdrowia i …ogromnych ilości czasu.  Dopóki jesteśmy „na chodzie”, to zarabiamy. Gdy jednak musimy zwolnić tempo pracy, nasze główne źródło dochodu szybko wysycha.

Właśnie dlatego tak ważne jest budowanie drugiego źródła generującego dochód – czyli kapitału. Im jest on większy, tym bardziej może zastąpić nas w trudnej sztuce zarabiania na życie. Co więcej: kapitał nie męczy się, pracuje bez względu na stan naszego zdrowia, stanowi zabezpieczenie na trudne czasy, otwiera przed nami nowe możliwości oraz uwalnia stopniowo od konieczności poświęcania ogromnych ilości czasu na pracę zarobkową (od razu zaznaczam, że moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak „dochód pasywny” – dochód z kapitału również wymaga naszego zaangażowania, tyle że zwykle znacznie mniejszego niż w przypadku dochodu z pracy).

Uwielbiam pracować i zamierzam to robić do późnej starości. Jest jednak ogromna różnica pomiędzy sytuacją, w której pracuję, bo muszę zarobić, a sytuacją w której pracuję, bo sprawia mi to przyjemność. Jeśli nie budujesz kapitału, tylko wydajesz wszystkie zarobione pieniądze, to sam siebie skazujesz na konieczność pracy zarobkowej w nieskończoność.
W ten sposób zachodzi właśnie paradoks, o którym wspomniałem we wstępie. Szkoda Ci czasu by teraz „zająć się kasą”, a w rezultacie stracisz go wielokrotnie więcej na bardzo długą „pracę dla kasy”. 

Stwórz sobie pomocnika.

Gdy odkładasz pieniądze i budujesz kapitał – stopniowo tworzysz dla siebie pomocnika. Na początku jest on mały i nie doceniasz jego roli. Kilkadziesiąt złotych z bankowej lokaty nie robi na Tobie żadnego wrażenia. Ale z czasem Twój przyjaciel rośnie. W dodatku rośnie coraz szybciej. Gdy zaczyna przybierać większe rozmiary korzyści z jego posiadania też rosną: większe bezpieczeństwo, dostęp do lepszych usług medycznych, możliwość realizacji kolejnych marzeń… Długo mógłbym to wszystko wymieniać, ale sam możesz puścić wodze fantazji i wyliczyć sposoby na kreatywne wykorzystanie kapitału.

Osobiście uważam, że największą wartością, jaką dają nam duże oszczędności, jest możliwość swobodnego decydowania o tym, na co poświęcamy nasz czas. Czasu nie da się zaoszczędzić, nie da się pomnożyć, nie da się nim tak naprawdę zarządzać. Mija on tak, czy inaczej. To nasz najcenniejszy, a jednocześnie najbardziej ulotny zasób.

W życiu większości z nas pojawia się okres, w którym duże ilości czasu zmuszeni jesteśmy przeznaczyć na pracę w celach zarobkowych. O ile nie odziedziczyliśmy fortuny, nie ma od tego ucieczki. Mamy jednak ogromny wpływ na kolejność i długość trwania tego „przymusowego” okresu. Możemy zacząć na luzie i rzeczywiście „nie martwić się kasą”, aż do momentu, w którym życie nas zweryfikuje. Potem niestety przez długie lata musimy pracować z konieczności i żyć wspomnieniami o dawnych, przyjemnych czasach. Niestety – okres beztroski zwykle jest krótki, za to następujący po nim czas „przymusowej” pracy – zdecydowanie dłuższy.

Możemy jednak najpierw przyłożyć się ostro do pracy, wygenerować wyższe dochody, pilnować wydatków, możliwie szybko budować kapitał i z miesiąca na miesiąc poprawiać swoją sytuację. Czy to oznacza pozostawienie „cieszenia się życiem” do czasu emerytury, jak sądzą zwolennicy odwrotnej kolejności? Absolutnie nie! Oznacza to jedynie podejmowanie świadomych decyzji finansowych, które sprawiają, że czas działa po prostu na naszą korzyść. Stopniowo rosnący kapitał nie tylko przynosi bieżący dochód (np. w formie odsetek). Daje on również możliwość różnych sposobów generowania dochodu (biznes, nieruchomości na wynajem, itp.), co jeszcze bardziej przyspiesza proces bogacenia się.

Po co się zatem bogacić?

Zastanawiałem się, jak mógłbym następnym razem wyjaśnić komuś w krótkiej rozmowie, o co właściwie chodzi w tym całym bogaceniu się? Mógłbym oczywiście wymieniać niezliczone korzyści, które płyną z posiadania oszczędności: bezpieczeństwo, odważniejsze decyzje, realizacja kolejnych marzeń. Tak zwykle robię.

Gdybym miał to jednak maksymalnie uprościć i skrócić, to moim zdaniem chodzi w zasadzie o coś takiego:

Krok po kroku zastępować dochód z pracy zarobkowej, która ma duże ograniczenia i wymaga ogromnych ilości czasu, dochodem z kapitału, który daje zdecydowanie większą swobodę działania.

Tak chyba wyglądałaby moja zamknięta w jednym zdaniu odpowiedź.  Co myślicie o tak uproszczonym podejściu?

Pytanie za stówę 🙂

Na zakończenie mam jeszcze do Was jedno pytanie oraz nagrodę za najciekawszą odpowiedź. To moim zdaniem ważne pytanie, a wiele osób nigdy go sobie nie stawia, a przez to nie zna na nie odpowiedzi. Pozwoli mi ono przygotować jeden z kolejnych artykułów, a brzmi następująco:

Ile potrzebujesz pieniędzy, aby prowadzić życie na wymarzonym przez siebie poziomie?

Autor najciekawszego komentarza otrzyma ode mnie kartę podarunkową do Empiku o wartości 100 zł. Czekam na Wasze odpowiedzi, komentarze do artykułu i pytania oraz życzę Wam bardzo miłego dnia. 🙂

Dziękuję Wam bardzo za świetną dyskusję i rewelacyjne komentarze. Długo nie mogłem się zdecydować, ale ostatecznie postanowiłem, że kartę podarunkową do Empiku otrzyma Darek za bardzo metodyczne podejście do sprawy! Darku, serdecznie gratuluję i zapraszam do kontaktu w celu odebrania nagrody 😉 (imię jest linkiem do zwycięskiego komentarza).

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze125 komentarzy

      • Ja bym sie na taką opcje zdecydowała od razu. Jedno to to ile potrzebuje pieniędzy, drugie ile poświęcać na ich zdobywanie czasu i jak. Praca musi być pasją i pozwalać żyć nie tyle nie martwiąc się o jutro co jez ciekawością każdej chwili planować.

    • Pieniądze szczęście nie dają bo – ale milion na koncie by mi wystarczył na jakiś czas – „Zapytano pewnego studenta medycyny, byłego ucznia jeszubotu, dlaczego twierdzi, że lepiej być chorym na płuca niż milionerem.
      – Bo milionerzy umierają wszyscy, a chorych na płuca umiera tylko trzydzieści siedem procent.”

  1. Z marzeniami jest często o tyle ciekawie, że większą radość czerpiemy z dążenia doń, aniżeli z samego ich osiągnięcia. Zatem, osobiście raczej nie przyrównuję „życia na wymarzonym poziomie” z osiadaniem na laurach i popadaniem w marazm, (potencjalnie będąc nawet „rentierem”), ale raczej z komfortem bezstresowego życia i możliwością osiągania kolejnych, życiowych celów ‚na spokojnie’ 😉 Bo w końcu „nie o to chodzi, żeby złowić króliczka, ale by gonić go”. Dlatego tak ważna jest edukacja finansowa i posiadanie dostatecznej ilości wspomnianego kapitału. Pozdrawiam 😉

  2. Uważam, że suma 5000 zł netto miesięcznie spokojnie zaspokoiła by moje potrzeby. Żyję oszczędnie jednak prowadzę bloga na temat gadżetów które niestety kosztują. Jednak uważam, że powyższa kwota wystarczy abym żył na swoim wymarzonym poziomie i odkładał pieniądze na inny biznes.
    A jakie są moje potrzeby ?
    Chciałbym mieć samochód (ale nie nowy, ponieważ to największa strata, podczas wyjazdu z salonu, poza tym dla młodych kierowców jest potężna zwyżka ubezpieczenia, więc nie byłoby to opłacalne). Auto jest mi potrzebne, aby jeździć z Płocka do Warszawy. Chciałbym spłacać kredyt mieszkaniowy który chcę w niedalekiej przyszłości wziąć. Reszta starczyła by na jedzenie i odłożenie na konto oszczędnościowe. Przy takich zarobkach, myślę, że byłbym w stanie odłożyć nawet 1500 zł miesięcznie. A jak ma być ciekawie, to otworzyłbym kawiarnie z animatorami do dzieci 😉 gdzie młodzi aktorzy, urządzaliby spektakle dla dzieci, raz w tygodniu.

    • Mając 5000 zł netto miesięcznie szybko dojdziesz do wniosku, że nie jest to wysoka kwota i będziesz chciał mieć dwa razy więcej. 10’000 również okaże się kwotą niewystarczającą. O ile dobrze pamiętam, to dla przeciętnego człowieka różnica zanika już przy górnych kilkunastu tys. zł miesięcznego dochodu. Były już na ten temat badania. Musiałbyś pogooglować, aby poznać dokładną kwotę przy której ludzie nie czują różnicy, nie odczuwają żadnej radości, ani większej satysfakcji z powodu wyższych zarobków.

      Z własnego doświadczenia i obserwacji znajomych z klasy średniej powiem Ci, że zgadzam się, że powyżej pewnego poziomu nie ma żadnej różnicy. Póki kwoty są pięciocyfrowe, to kilkanaście czy kilkadziesiąt tys. to jeden kij. Po prostu coś tam wpływa i wypływa z tych kont. Kupisz jakąś nieruchomość pod inwestycję, samochód, polecisz na urlop i górka trochę stopnieje. Potem i tak urośnie.
      Oczywiście, miałem do czynienia z osobami, które gonią za pieniędzmi, którym wciąż mało i dlatego upodlają się dla kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy, ale to ich wybór.

      Co do samochodu z salonu, to powtarzasz pewien mit. Znajdź proszę auto, które wyjechało z salonu i które ktoś chce sprzedać po tej wyimaginowanej, niższej cenie. Są dostępne kilkumiesięczne oraz roczne auta, ale po dachowaniu lub większym dzwonie. Musisz se je poskładać i wyklepać. I tak – szukałem rocznych aut.

      Sam kupuję tanie auta poniżej 100k, bo inne mi nie są potrzebne (gdyby były potrzebne, to bym musiał więcej zarabiać, czyli więcej pracować). Za kilkadziesiąt tys. znajdziesz samochód z dolnej półki (Fiat, Dacia, Skoda). Zwyżka na ubezpieczeniu? Przecież przez 3 lata kupujesz OC+AC+NNW w pakiecie dealerskim ze stałym % od wartości auta. Co więcej, jak kupisz na spółkę z o.o., to jaki wiek kierowcy ma wpisać agent? Wiek spółki?

      Rusz trochę głową. Potrzebne Ci nowe auto? Homologacja N1 za 1000-2000 zł + de minimis i od razu odliczasz połowę z 23% VAT przy działalności mieszanej (użytek prywatno-firmowy) i wrzucasz cenę netto i drugą połowę VAT jednorazowo w koszty (bez amortyzacji), więc cena jeszcze spada o 19% PIT/CIT.

      Zwyżka ubezpieczenia dla młodych kierowców? Dopisz się w kilku % jako współwłaściciel innego auta. Ewentualnie sprawdź, który ubezpieczyciel przenosi zniżki i kup sobie starą przyczepkę, motorower lub motocykl o niskiej pojemności. Po 2-3 latach wyrobisz sobie zniżki, a stary motocykl lub przyczepę sprzedasz po kosztach.

      Masz zdolność kredytową? Sprawdź, jakie banki dadzą Ci kredyt na nieruchomość komercyjną, które to nieruchomości są teraz dosyć tanie. Wynajmij na sklep lub biuro. Ewentualnie wyznacz części wspólne (toaleta, kącik kuchenny), część pomieszczeń podnajmij, resztę zostaw pod własną działalność.

      Mieszkanie możesz wynająć od kogoś innego. Jeśli Ty, ani nikt z rodziny nie ma specjalnych potrzeb (nie porusza się na wózku, nie potrzebuje poręczy, podnośników), to po co Ci mieszkanie niedopasowane do potrzeb, które do tego będzie tracić na wartości przez kilka kolejnych lat? Jeśli jesteś przeciętnym człowiekiem, to z partnerką (-em, czy co tam kto woli) potrzebujecie dwu- lub trzypokojowego mieszkania. Gdy pojawi się dziecko będą to 3-4 pokoje, przy 2-3 dzieci 4-5 pokojów. Masz zamiar gnieździć się w 2-pokojowym mieszkaniu z dziećmi, czy kupić mieszkanie na wyrost i płacić czynsz do spółdzielni/koszty utrzymania + odsetki od nadmiarowych metraży przez kilka lat? Wrzuć dane do arkusza kalkulacyjnego (większa marża, zwiększone odsetki, spadek wartości z części kapitałowej raty) i porównaj z czynszem najmu dla właściciela mieszkania.

      • Drogi bpw,
        Twoje rady moze i są nawet niezle, ale nic mnie mnie tak nie drazni jak moralizatorski ton i ta Twoja myśl o sobie „podazajcie za mna”. Cała zagwostka polega na tym, że nie znasz ani planów ani celów inwestycyjnych kolegi (który zresztą dobrze pisze) ani Jego możliwej akceptacji ryzyka a wymadrzasz się – w mojej ocenie – jakbyś wiedział wszystko. Trochę pokory. Pozdrawiam

  3. Myślę że najmniej około 300.000 zł żebym mógł zbudować dochód pasywny, z którego później mógł bym spokojnie się utrzymywać i zacząć zarabiać na swoim hobby 🙂 Pozwoliło by mi to nawet na 3000zł – 4000zł dochodu na miesiąc 🙂 Nie mam dużych potrzeb, najważniejszy jest spokój.

    • Mając 300.000 zł kapitału, to żeby mieć na czysto miesięcznie 4.000 zł, musiałbyś osiągać stale stopy zwrotu na poziomie minimum kilkunastu %, co jest kompletnie nierealne.

  4. Wiesz Marcin, ten kapitał to moje marzenie… taka poduszka, która sprawiłaby, że nie muszę martwić się o jutro – o to czy jest praca, czy jej nie ma – jakie to jest ważne! Ale do rzeczy – czyli poziom życia…
    Kiedyś, dawno temu, kiedy pracowałam za najniższą krajową (to było jakieś 600-700 zł brutto) moim marzeniem było, by co miesiąc było mnie stać na zakup nowych majtek. Kurczę, damskie majtki to naprawdę spory wydatek – nie ma co się śmiać – takie, które mi się podobały (mam słabość do ładnej bielizny) kosztowały około 50 zł (i wtedy, i teraz…). I właśnie to było moim marzeniem, by po opłaceniu wszelkich rachunków, pozostawieniu kasy na jedzenie – iść sobie do sklepu i kupić bez wyrzutów te jedne gatki…
    Dziś na szczęście pracodawca (zupełnie inny) płaci mi tyle, że stać mnie na ładne gatki, ale wcale ich nie potrzebuję kupować co miesiąc! Co za odkrycie 🙂

    Myślę, że zbyt dużą uwagę przykładamy do pieniędzy jako takich. Wg mnie poziom życia to nie to, na co nas stać (a zwykle chce się coraz więcej i więcej) – tylko to, jak potrafimy wykorzystać, to co mamy. Nie trzeba zaraz się umartwiać i udawać, że kasa w ogóle jest nam niepotrzebna… ale niekoniecznie trzeba za wszystko przepłacać i mieć wszystko 😉

    Pytasz ile potrzeba mi kasy na to, by żyć na wymarzonym przeze mnie poziomie? Wcale nie potrzebuję majątku Rockefellera. Potrzebuję około 10 000 rocznie, by 2 razy w roku zrobić sobie wakacje z mężem. Teraz stać mnie na jedne, na które regularnie odkładamy pieniądze przez cały rok. Wyjazd 2 razy do roku w kolejne piękne miejsca, w których bylibyśmy razem… to dla mnie życie na wymarzonym poziomie. Oderwanie się i zresetowanie od pracy (choć mamy to szczęście, że oboje mamy fajną pracę), bycie razem, poznawanie nowych miejsc, smaków, zwyczajów, na własną rękę, w niezbyt znanych przez turystów miejscach… I te wspomnienia snute zimą przy oglądaniu zdjęć, filmów… to życie na dobrym poziomie.

    Pewnie dla wielu to nieosiągalna kupa forsy – ale przecież to „tylko” 200 par damskich majtek…
    Pozdrawiam planując kolejne wakacje 🙂

  5. Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale na chwilę obecną myślę że 20 tys zł/miesięcznie pozwoliło by mi być w ciągłej podróży w miejsca gdzie podróżuje Lama Ole Nydahl. Do tej kwoty to mi jeszcze daleko, ale pracuję nad tym aby to „kiedyś” osiągnąć
    Pozdrawiam

  6. Na razie staram się żeby mój studencki budżet miesięcznie nie przekroczył 1000-1500zł i myślę że więcej mi nie potrzeba. Resztę sumiennie odkładam. Problem pojawia się kiedy myślę o przyszłości. Teraz takie pieniądze mnie satysfakcjonują ale kiedy pojawi się żona i dzieci chciałbym żeby absolutnie niczego im nigdy nie zabrakło. Idealnie byłoby mieć koło 8000 na 4-osobową rodzinę żeby móc się nią opiekować ale w praktyce to będzie pewnie 500zł na mnie, 1000zł na żonę i cała reszta na dzieci 🙂
    Trzymaj kciuki żeby plan się udał bo właśnie rozpoczynam poszukiwanie pierwszej ‚porządnej’ pracy 🙂

  7. Potrzebuje dochodu pasywnego. Na tyle dużego aby nie martwić się o „jutro” i mieć czas dla siebie i innych. Jednak na tyle małego aby dalej mieć zapał i iskierke do dalszej pracy nad własnym rozwojem 🙂

  8. Jestem studentem i zastanawiałem się na już nad tym pytanie więc zacząłem zapisywać wszystkie (zdecydowaną większość) wydatków na przestrzeni 1/12/2015 – 29/02/2016 r. Brakuję tam pewnych wydatków (okres świąteczny itp.). Ale o to wyniki średnio na miesiąc:
    jedzenie: 616zł
    ubrania: 150zł (głównie styczeń – wyprzedaże)
    szeroko rozumiany transport (70zł)
    Higiena, kosmetyki: 30zł
    książki 25zł
    zdrowie (apteka): 10zł
    mieszkanie (wynajem, opłaty itp.) 700zł

    Suma to 1601 zł. Wynik jest oczywiście przybliżeniem biorąc pod uwagę, że są to tylko 3 miesiące + brak wydatków w okresie świątecznym. Także uwzględnić należałoby jednorazowy wydatek – wakacje między semestralne w lutym (narty) około ~ 1000zł.

    Ogólnie rzecz biorąc wydatki na normalne życie to około 1600zł (nie wliczam wydatku na wyjazd na narty). Dodatkowo fajnie byłoby co miesiąc coś odłożyć właśnie na jakiś wyjazd (około 300zł miesięcznie) + odłożyć coś na szeroko rozumianą przyszłość – jakieś zabezpieczenie (około 300zł). Warto też uwzględnić wypadki losowe czyli dodatkowe 200zł.

    Ostatecznie 1600 + 300 + 300 + 200 = 2400zł.
    Ale skoro mówimy o wymarzonej kwocie to podbijmy ją do 3000zł.

    W sumie sam jestem zdziwiony tym wynikiem, że tak nie wiele mi trzeba aby żyć na wymarzonym poziomie ;).

  9. Myślę, że przy dwuosobowej rodzinie dochód miesięczny w wysokości 10 000 zł jest realny i satysfakcjonujący. Pozwoliłby mi nie tylko na godne, spokojne życie, bez martwienia się o „jutro” i brak poduszki bezpieczeństwa. Pozwoliłby mi na odkładanie conajmniej 5 000 zł, co daje satysfakcjonujące oszczędności, które mogłyby pracować, w przyszłości być inwestowane. Mimo pracy, którą musiałabym wykonać, która zapewne byłaby czasochłonna, mogłabym żyć spokojniej, szczególnie w spokoju psychicznym. A idą za tym szczęście i radość życiem, podróżami… 🙂
    Dziękuję za tę edukację, jestem z Tobą Michale już jakiś rok 🙂 budżet w Excelu wre, a marzenia o 10 000 zł miesięcznie coraz bardziej realne 🙂

  10. Chyba nie da się tego określić. Zarabiajac teraz 6 krotnie więcej niż na starcie swojej kariery muszę przyznać, że im więcej pieniędzy mam tym więcej ich potrzebuje. Standard życia wzrasta, choćby inwestuje we wlasne zdrowie lepiej jedząc, chodząc na basen itd ale też im więcej odkladam na koncie tym więcej chce tam mieć. Zawsze będzie za mało bo zamiast jechać na kanary będę marzyła o karaibach. Marzenia rosną wraz z pieniędzmi a fajnie byłoby móc też innym pomagać 🙂 aktualnie 20 tys miesięcznie pozwoliloby szybko spełnić moje marzenie o spłacie hipoteki 😉

  11. W pełni się zgadzam z artykułem, jest to temat bardzo mi bliski ostatnio – wolność finansowa, wczesna „emerytura”, rozumiana przez dochód w 99% pasywny i brak konieczności wymiany czasu na pieniądze , a może raczej sprzedawania czasu za pieniądze, bo do tego często praca zarobkowa się sprowadza.
    Chciałbym któregoś dnia zacząć pracować tylko w ramach hobby lub chęci rozwijania się w kwestiach dla mnie ważnych lub pomocy innym, a nie z konieczności zarabiania. Czyli pracować nawet bez wynagrodzenia.
    A co do kapitału, potrzebuję 25 krotność rocznych wydatków, które ciężko mi teraz oszacować, ponieważ z jednej strony spisuję wydatki dopiero od paru miesięcy, a z drugiej nie mam jeszcze rodziny.
    Chcę decydować o tym, czy przez najbliższe pół roku będę się chilloutował na plaży czy pracował, bez konieczności myślenia o pieniądzach.

  12. Pytanie jest trochę tendencyjne… A sama odpowiedź jest, moim zdaniem, zawarta w artykule. W skrócie: potrzebuję tyle pieniędzy by nie musieć więcej pracować zarobkowo.
    Trudno jest wskazać konkretną kwotę gdyż w miarę rozwoju nasze cele i marzenia zmieniają się. Jeszcze 2 czy 3 lata temu, gdy nie znałem pojęcia wolności finansowej myślałem, że mam prawie wszystko czego człowiekowi potrzeba do szczęścia: dobre zdrowie i dobrą pracę na etacie. Teraz wiem, że to drugie wcale nie jest potrzebne jeśli ma się odpowiedni dochód pasywny. Aktualnie jest w trakcie budowania kapitału, który ten dochód zapewni. Jeszcze nie wiem ile dokładnie będę go potrzebował, gdyż jako singiel ma dużo niższe potrzeby niż rodzina, którą chciałbym kiedyś założyć. Póki co poziom określam relatywnie: dochód z kapitału ma zaspokajać wszystkie potrzeby i pozwalać od czasu do czasu na jakieś zachcianki.

  13. „Krok po kroku zastępować dochód z pracy zarobkowej, która ma duże ograniczenia i wymaga ogromnych ilości czasu, dochodem z kapitału, który daje zdecydowanie większą swobodę działania.”
    To chyba powinno być motto tego bloga bo każdy kto tu zagląda właśnie o tym myśli.

    „Ile potrzebujesz pieniędzy, aby prowadzić życie na wymarzonym przez siebie poziomie?”
    Na to pytanie nie da się odpowiedzieć bo jak to mówi przysłowie „Apetyt rośnie w miarę jedzenia”

  14. A ja polecam obejrzeć na youtube utwór rapera Łona pt. „Biznesmen” – humorystyczne podsumowanie tematu poruszonego w Pańskim wpisie.

    Pozdrawiam.

    • Uwielbiam tworczosc Lony. W zaleznosci od utworu, albo daje do myslenia, albo powoduje pojawienia sie banana na pysku, wzglednie – oba zjawiska jednoczesnie 😉

      Ja narazie pracuje na zachod od Odry, mam dobra, rozwijajaca prace, zona w domu zajmuje sie dzieckiem. niczego sobie nie odmawiamy, zyjemy tak jak chcemy, a co miesiac udaje nam sie odlozyc kwote przewyzszajaca polska srednia krajowa na zakup domku w PL. Ale mimo to szkole sie kiedy moge, myslimy oboje skad czerpac dodatkowe pieniadze, ale caly czas malymi kroczkami podnosimy swoj standard zycia. Po prostu – apetyt rosnie w miare jedzenia, wiec moze gdzies na etapie >5k € netto jest ta nasza granica, ale jeszcze tam nie bylismy, wiec ciezko to jednoznacznie stwierdzic 😉

  15. Potrzebuję dokładnie 80% miesięcznego dochodu (rzecz jasna aktualizowana co miesiąc). Dlaczego 80%? Wszyscy podajecie sumy, kwoty, liczby. W złotówkach. Imaginujecie sobie coś. Ktoś rzucił 300 tys zł. WOW. Inna osoba 5.000 zł. WOW. Punkt widzenia zależy od punku siedzenia, bo wg mnie obie kwoty jako kwoty są przestrzelone. Ale wracając do 80%. 10% miesięcznego dochodu przeznaczamy na inwestycję gotówkową (nie mówię tutaj o lokacie bankowej, czy grze na giełdzie. Uogólniam – inwestycji. to może być bank, a może rata kredytu a mieszkanie wynajmujemy i zarabiamy). Kolejne 10% natomiast inwestujemy w siebie 🙂 Nauka, książki, szkolenia etc. Dywersyfikujemy w ten sposób stratę. Dzięki 10% z nauki może się okazać, że za 5 lat będziemy zarabiać 500% więcej. A dzięki tym 10% z inwestycji po 5ciu latach kolejne XXX % więcej 🙂

    Z bardziej matematycznego podejścia w piątym roku gdyby udało nam się podnieść zarobki „TYLKO” trzykrotnie np. z 3.000 do 9.000 inwestować będziemy już nie 300+300zł a 900+900zł. Efekt kuli śniegowej. I właśnie o tym był ten artykuł 🙂

    Podsumowując: Do wymarzonego życia potrzebuje 80% miesięcznego dochodu 🙂 Bo apetyt rośnie w miarę jedzenia i z psychologicznego punku widzenia, nigdy nie będzie ono satysfakcjonujące. Dlatego warto inwestować by mieć więcej 😉

    Jak wygram te 100zł to kupię sobie kilka książek w Empiku -> bo w tym miesiącu jeszcze nie kupiłem. Jak nie wygram, zrobię dokładnie to samo 🙂 I Wam też polecam zamiast liczyć gołe cyfry 😉

    • Oj Rafał, chyba wygrasz tym komentarzem;) bardzo dobra odpowiedz! paradoksalnie gdy się już posiada własny, wyremontowany dach nad głową oraz solidną poduszkę finansową, to do życia codziennego potrzeba bardzo niewielkich pieniędzy!! Zdrowe jedzenie wcale nie jest drogie, jest śmiesznie tanie! Wszystko można nabyć okazyjnie jak się człowiek dowie gdzie szukać. Wszystko jest w naszych głowach, to przekonanie ileż to rzeczy potrzebujemy, a producenci cieszą się, że mogą na tym zarabiać.

      • Z tym „bardzo niewiele pieniędzy” to bym polemizował. Ludzie, którzy POTRAFIĄ inwestować i żyją stosunkowo UBOGO nazywani są – MILIONERAMI (gotówkowymi ofc) lub nawet MILIARDERAMI 😉 Takimi są chociażby Amancio Ortega (polecam biografię – ten od Zary i innych marek, który krytykował swoich menagerów za wystawne auta czy łodzie) czy Benny Hill albo z naszego podwórka – Marcin Prokop 🙂
        Większość z nas jednak pracuje po to by cieszyć się z pieniędzy, które zarabia. Jeśli nie masz parcia do bycia prezesem wielkiej spółki i nie inwestujesz wszystkich pieniędzy w firmę to raczej nie warto być skrajnie oszczędnym. Ja nie jestem tutaj za żadną skrajnością. Ani w oszczędzaniu ani w wydawaniu pieniędzy.

        „Wszystko można nabyć okazyjnie jak się człowiek dowie gdzie szukać.”
        A pewna I tutaj czeka na nas pułapka. 🙂 Ponieważ czas to waluta. Moją walutą bardzo często jest czas. A szukanie to czas.

        Jeśli ( Czas szukania + wartość po obniżonej cenie = Wartości bez obniżki ) = Nie warto

        Przykład:
        Sprzątaczka – w teorii luksus. W praktyce? Niekoniecznie.
        Jeśli zarabiasz na godzinę dokładnie 50% kwoty ile sprzątaczka weźmie za godzinę pracy, a Ty tego robić nie lubisz to prawdopodobnie będzie Ci się opłacać ją zatrudnić. Bogaci ludzie outsourcują. Czemu? Bo ja mogę w tym czasie pracować i zarabiać na tym co lubię robić.
        Jeśli po takim godzinnym sprzątaniu potrzebuję kolejnej godziny przerwy to oznacza, że spędziłbym na tym 2h.
        Czyli? Pieniądze równają się, a moje zdrowie psychiczne jest lepsze, bo nie musiałem robić czegoś czego nie lubię. Przykład trochę skrajny ale na łatwiej to w ten sposób wizualizować. Ale tutaj już mówimy o klasie społecznej minimum średniej krajowej.

        • Dziękuję Rafał za ten komentarz, ZA CZAS który temu poświęciłeś;)))) jestem zaszczycona
          czas jako waluta, ciekawe spojrzenie,
          właśnie dlatego nie pracuję u kogoś, potrzebuję dużo czasu na rzeczy ważniejsze, poza tym moje zdrowie nie pozwala mi już na wysiłek, więc muszę pracować krótko, lecz efektywnie i za dobrą stawkę
          co do szukania okazji by coś kupić…. magnez którego potrzebuję kosztuje w aptece stacjonarnej trzy razy tyle co zamawiając przez internet, dokładnie ten sam, a odbiór jest bezpłatny w aptece, wiem o tym, bo POSZUKAŁAM informacji, dla mnie to nie jest czas stracony, zamówię kilka opakowań, które wystarczą mi na kilka miesięcy. O takie szukanie mi chodziło.

  16. Mimo, iż nie jestem osobą, którą można zaliczyć do osób rozrzutnych, żyjących na pokaz nie chcę podświadomie wprowadzać ograniczeń co do moich finansów. Chcę mieć możliwość zrealizowania wszystkiego czego w danym momencie potrzebuję, ale nie na zasadzie zachcianki lecz przemyślanego wydatku. Dlatego nigdy nie postawię sobie jakiegoś limitu. Uważam, że życie na wymarzonym przez siebie poziomie może prowadzić każdy kto:
    a) ma silne związki rodzinne i przyjacielskie (wsparcie)
    b) dobre zdrowie fizyczne i psychiczne (choć są przypadki jak np. Nick Vujicic, który nie jest sprawny fizycznie ale jest sprawny psychicznie i odnosi wielkie sukcesy osobiste, zawodowe i finansowe)
    c) posiada dach nad głową (możliwość schronienia się; poczucie bezpieczeństwa, że na głowę nam deszcz nie będzie padał)
    d) ma co jeść i pić (potrzeby fizjologiczne)
    e) ma w co się ubrać (aby nie marznąć)
    f) jest wolnym człowiekiem (poczucie, że może tworzyć swoje życie tak jak chce; nie ma ograniczeń ze strony innych czy państwa)
    Uważam, że jeśli wszystkie punkty wyżej wymienione są spełnione to mamy możliwość zrealizowania życia na wymarzonym poziomie i uważam, że jest on zdecydowanie mniejszy niż wydaje nam się on w naszych marzeniach. Po prostu wymarzony poziom życia to poziom, który nie jest uwarunkowany dobrami materialnymi, pieniędzmi czy posiadanymi rzeczami lecz świadomością, że Cię stać na to wszystko ale wiesz, że dzięki temu nie będziesz szczęśliwszym. Pozdrawiam Michał

  17. Każdy kto zarobił kto pierwszy raz zarobił pieniadze, a pózniej je pomnożył z sukcesem wie, ze apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wczoraj miesięczne wydatki wynosiły 1000 zł, dziś 6000, a jutro mogą nawet przekroczyć 20000 jeśli tylko budżet na to pozwoli. Kto mądrze pomnaża swoj majątek, powinien wiedzieć jak mądrze może zwiększać swoje wydatki, nie ma takiej kwoty jaka byłaby wystarczająca dla człowieka głodnego pieniedzy. Można to porównać do zakupu samochodu, ciuchów, jedzenia czy nieruchomosci, każdy z czytelników kupuje, któraś z owych rzeczy. Zawsze można na nie wydać mniej lub wiecej, w zależności od tego na co nas dzisiaj stać;-) pozdrawiam

  18. Ciężkie pytanie. Kiedyś gdy byłem studentem wystarczało mi na życie 1000zł, dzisiaj gdy mam rodzinę to często i 4000zł to jest mało. Moim zdaniem nie da się konkretnie wskazać kwoty która wystarczy na życie na odpowiednim dla nas poziomie. Co innego znaczy dzisiaj 10 tys. zł miesięcznie, a co innego te 10 tys. miesięcznie będzie znaczyło za 20 lat. Czy zdołamy się wtedy utrzymać za te pieniądze nie mówiąc już np. o życiu na odpowiednim poziomie? Tego nie wie nikt. Nikt nie wie jaka będzie inflacja, co się będzie działo na świecie czy np. edukacja, służba zdrowia będą bezpłatne. Czy nie zawali się system emerytalny czy bankowy? Nikt także nie wie jak potoczy się prywatne życie każdego z nas – czy będą nas omijały choroby, czy np. nie powiększy nam się rodzina, czy nie będziemy potrzebowali zmienić mieszkanie na większe, czy nie będziemy zmuszeni do zmiany samochodu, czy np. dziecko nie będzie chciało pójść na drogie studia które będziemy musieli sfinansować?

    Ostatnio sporo o tym myślałem, ile potrzebowałbym co miesiąc gotówki żeby móc zrezygnować z pracy. Na chwilę obecną wiem ile potrzebujemy co miesiąc pieniędzy, za rok też mniej więcej wiem ale już im dalej w przyszłość tym jest tak dużo niewiadomych że nie potrafię tego oszacować. Mój mózg tego nie ogarnia 🙂

  19. Pytasz ile potrzebuję jednorazowo czy ile potrzebuje miesięcznie? Jednorazowo wystarczy mi 300 000 na spłate kredytu mieszkaniowego oraz na wykończenie mieszkania. Tak mieszkam od roku w niewykończonym mieszkaniu. Brakuje np. frontow kuchennych. Brakuje schodów (mam budowlane). Brakuje lamp sufitowych (mam żarówki w oprawkach). Brakuje szafy w przedpokoju itd. Zdobycie 300 000 pozwoliłoby mi kwote jaką co miesiąc przeznaczam na kredyt inwestowac w wykończenie tego mieszkania, później w wymiane samochodu (VW z 2000 roku nie będzie wiecznie żyć) i później dopiero jak już wszystko zrobię to pojadę na wakacje. Jestesmy mistrzami planowania wczasów w kraju. Nigdy nie przepłaciliśmy. Nie potrzeba nam luksusów. Ot dach nad głowa i jakieś miejsce na zrobienie obiadokolacji i śniadania. Nie chcę zyć wystawnie. Chcę tylko mieć wykończone mieszkanie i sprawny samochód, ktorym codziennie pokonuję prawie 50km.

  20. Marcinie, a ja odpowiem trochę przewrotnie na Twoje pytanie, potrzebuję tyle pieniędzy, żeby nie musieć tak jak przez ostatnie dwa miesiące intensywnie pracować po 12-16 godzin w odmiennym stanie, podczas gdy inni spokojnie śpią i nie doceniają Twojej pracy. Żeby nie musieć się zastanawiać czy wracając do domu mąż nie strzeli focha po kilkunastu godzinach nieobecności, a dziecko nie zaśnie w ubraniu, czekajac na mamę. Tylko tyle i aż tyle w naszym zwariowanym świecie. Dziękuję.

  21. Liczyłem to kiedyś, wyszło około 3 500 000.
    Przy niskich stopach procentowych i leniwym inwestowaniu daje 70-100 tyś rocznie.
    Jest to kwota przy której jestem w stanie utrzymać rodzinę i mam dla niej wystarczająco dużo czasu.
    Jednak uzbieranie takiej kwoty jest bardzo trudnym wyzwaniem. Szacuję, że za 20lat uzbieram ok 700 tyś + spłacone mieszkanie. Co daje dodatek ok 2tyś miesięcznie. Nie jest to majątek ale zawsze coś.

    Ciekawą informacją jest to, że odkładać muszę ok 2 500 przez 20lat natomiast dodatek 2 000 będę miał do końca życia przy założeniu, że kapitał pozostanie na tym samym poziomie 🙂

  22. Życie na wymarzonym poziomie? Słowo wymarzonym jest niebezpieczne – nie trudno wymarzyć sobie prywatny odrzutowiec czy willę z basenami, no i „domek letniskowy” na Fuerteventurze. Z drugiej strony, czy naprawdę chciałbym wielkie domy, tyle samochodów że wchodząc do garażu nie potrafiłbym się zdecydować, a kasyna w Monaco znałbym jak własna kieszeń? Nie.
    Tak więc wymarzona kwota w chwili obecnej to 10 tys. zł. Dlaczego tyle? Odpowiedź daje królowa nauk i zawiera się w promowanym przez Ciebie równaniu: dochody – wydatki = oszczędności. Taka kwota pozwoliła by w rozsądnym czasie zgromadzić oszczędności potrzebne na mieszkanie(a może nawet dom z niewielka działką?), poduszkę bezpieczeństwa, pozwoliła by bez obaw patrzeć w przyszłość oraz planować życie rodzinne nie martwiąc się o rachunki za kolejny miesiąc miesiąc.

  23. Tyle, by móc mieszkać w domku za miastem i razem z żoną nie musieć pracować. Ale ważniejsze od wymarzonych przychodów jest, by nauczyć wszystkie dzieci co zrobić, by one też osiągnęły wymarzone przychody 😉

  24. Wymarzony poziom życia jest mocno skorelowany u mnie z pieniędzmi. Chciałabym zarabiać tyle aby móc żyć swobodnie, bez ciągłego odmawiania sobie wszystkiego. Chciałabym czuć się bezpiecznie i nie martwić się co będzie potem. A przy tym wszystkim aby móc przynajmniej raz w roku poeksplorować zakątki o których czytam i o których śnię.

  25. Hmm „Ile potrzebujesz pieniędzy, aby prowadzić życie na wymarzonym przez siebie poziomie?” Wydaje mi się, że na różnym poziomie życia potrzebujemy różne ilości pieniędzy. Gdy jesteśmy młodzi, dużo pieniędzy pochłaniają przyjemności, wyjazdy, używki itp. Potem gdy jesteśmy trochę starsi, ogromne ilości pieniędzy uciekają na prowadzenie rodziny, edukacje dzieci, kredyty i inne rzeczy niezbędne do życia. Na starość nie ma już dzieci, ale pozostają choroby z czasów gdy na te wszystkie wcześniejsze przyjemności trzeba było zarobić, więc i tutaj potrzebujemy znaczną ilość pieniędzy na leki i lekarzy.

    Niemniej jednak, wydaje mi się, że wracając do pytania, wymarzonym poziomem będzie dla mnie stan, w którym nie będę musiał się zastanowić, czy będę miał za co kupić jutro chleb, czy zapłacić za lekarza czy rachunki.

    Ale, żeby nie było, że nie myślę o kwocie, to niegdyś jak miałem jeszcze naście lat (bodajże 14), wypisałem sobie co w życiu chciałby mieć, i wyszło na to, że potrzebowałbym 50 tyś miesięcznie 😀

    Co potem się potwierdziło, kiedy gdzieś przeczytałem, że powyżej kwoty 50 tyś miesięcznie, nie odczuwamy już realnie większej różnicy w zarobkach 🙂

  26. Chciałabym bardzo serdecznie pozdrowić pana Konrada, ciekawe są pana komentarze, INSPIRUJĄCE, jestem pełna podziwu dla pana hierarchii wartości, pan dobrze wie co jest w życiu ważne, na co warto wydawać kasę, a na co nie warto. Przy tym posługuje się pan językiem normalnych ludzi, chociaż jako wysoce wyspecjalizowany inżynier mógłby pan dołączyć do „popisówki intelektualnej”. Wielcy ludzie zwykle są pokorni, niepozorni, sprawiedliwi, niewiele potrzebują, używają mowy potocznej…

  27. Nie ma takiej sumy. Marzenia puchną wraz z wzrostem zarobków, dziś marzę o domu z ogródkiem, „jutro” marzeniem będzie pewnie dom z ogródkiem… na południu Francji a potem? Strach pomyśleć.

  28. Kiedyś odpowiedź na to pytanie pewnie byłaby trudniejsza, bardziej ogólna. Dzisiaj poniekąd już wiem, ile potrzebuję, a raczej potrzebujemy z żoną do komfortowego, a raczej spokojnego życia. Robienie comiesięcznego budżetu robi swoje. Daje większą świadomość.
    Najłatwiej byłoby rzucić kwotę „nastu” tysięcy. Okej, tylko, rzecz jest tego typu, że chyba lepiej jest na coś zapracować, poczekać i wówczas zrealizować niż dostać to od razu. Tak jest choćby z wakacjami, wyjazdami weekendowymi, wszelkiej maści konsumpcyjnymi zachciankami w postaci nowszego laptopa, aparatu foto czy odpowiedniej jakości sprzętu hi-fi.

    Równanie tego jest proste:
    dziecko i opłaty z nim związane (ubrania/pieluchy/żłobek/przedszkole) + zobowiązania stałe (kredyt, opłaty za mieszkanie) + jedzenie + transport (paliwo/bilety) + odzież raz na jakiś czas + kultura (płyty, książki, sport) + 10% regularnego odkładania na oszczędności + 5% odkładania na podunię bezpieczeństwa + 5% odkładania na cele do zrealizowania w okresie 6-12 miesięcy (najczęściej podróże) daje kwotę ocierającą się o 10-12 tys. netto/miesięcznie.

    Tylko szczegół jest taki, że coraz częściej łapię się na tym, że bardziej odczuwam brak czasu dla najbliższych, swoich pasji, czytania książek, poszerzania horyzontów, tego co chcę robić, niźli wspomnianej kwoty…

  29. To nie o pieniądze chodzi a o umiejętność doceniania tego co mamy, radości z rzeczy małych i błahych.
    Oczywiście pewna kwota jest niezbędna dla zaspokojenia podstawowych potrzeb, ale szczęśliwe życie będzie wiódł ten, który mając niewiele nie będzie potrzebował nic więcej…

  30. Czytając większość z powyższych komentarzy dochodzę do wniosku, że większość z tych osób czyta, ale nie do końca rozumie porady jakie zawierasz Marcin na swoim blogu. Twoje pytanie pozwala na puszczenie wodzów fantazji natomiast wychodzę z założenia, że aby to ćwiczenie miało sens trzeba myśleć realnie 🙂 Jeżeli ktoś marzy o podróżach przez cały rok, a jednocześnie nie jest wstanie oszacować ile wydaje miesięcznie na poszczególne kategorie wydatków to spełnienia marzeń mu nie wróżę, poza tym jeżeli nie określi się konkretnie celu, do którego chce się dojść to raczej się tam nie dojdzie.

    Jeżeli chodzi o mnie to biorąc pod uwagę moje miesięczne wydatki i poziom życia to kwota 5000 zł miesięcznie byłaby w zupełności wystarczająca. Pozwoliłaby mi ona na swobodne płacenie bieżących rachunków (ok. 2500 zł miesięcznie) oraz pozostawiałaby spory zasób wolnej gotówki na spełnianie wszystkich przyziemnych fantazji – podróże 🙂

    W obecnej chwili pracuję na etacie i niewiele mi brakuje do dojścia do tej kwoty, docelowo jednak dzięki zrównoważonemu budżetowi i dyscyplinie finansowej jestem w stanie co miesiąc odłożyć 1500 zł. Moje cele finansowe? Kupno trzech mieszkań pod wynajem, tak aby w wieku 50 lat utrzymywać się tylko z ich wynajmu. Obecnie mam 31 lat, pierwsze kupuję w przyszłym roku. Plan ambitny, ale mając jasno wytyczone cele bez problemu go osiągnę.

  31. Witaj Marcinie!

    Czytam Twojego bloga już od ponad roku, wielu ciekawych rzeczy się dowiedziałam o finansach osobistych 🙂 Najciekawszą rzeczą było uświadomienie sobie, że od wielu lat, na podstawie doświadczeń rodzinnych i zdrowego rozsądku, stosuję w praktyce wiele Twoich rad, tyle że nigdy ich tak nie nazywałam 🙂

    Trudno mi powiedzieć czy wiodę wymarzony poziom życia, wszak różne są marzenia i to co dla mnie jest wystarczające, dla innych może być „biedą”. Wiem jedno, od ponad trzech lat prowadzę budżet i spisuję wydatki – zaczęłam to robić od pierwszego miesiąca pracy etatowej. I zauważyłam, że wraz z upływem czasu i wzrostem dochodu moje wydatki nie poszybowały w górę 🙂 Poszybowały oszczędności 🙂

    Obecnie oszczędzam blisko 60% pensji. Czy to dużo? Sporo, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chciałabym odkładać jeszcze więcej – do tego niezbędne jest zwiększenie zarobków, ale wiem, że jest to wykonalne 🙂 Zwiększenie zarobków, a tym samym oszczędności pozwoli mi na zrealizowanie największego marzenia – kupinie mieszkania za gotówkę. Nie wiem czy mi się to uda w 100% – realnie myślę, że uda mi się mieć co najmniej 70% wkład własny 🙂

    Podsumowując – obecnie potrzebuję 40% mojej pensji, żeby wieść życie na odpowiednim dla mnie poziomie. Bez ściubienia każdego grosza, bez zastanawiania się czy mogę sobie pozwolić na wyjazd weekendowy itp. Nie zmienia to jednak faktu, że chciałabym, żeby udział wydatków na życie w moim dochodzie cały czas się zmniejszał 🙂

    Pozdrawiam serdecznie

  32. Miesieczna kwota dla mojego komfortu to 10 tys zloty. A dlaczego 10 ? Bo 5 spokojnie wysarczy na utrzymanie i mile aktywne spedzanie wolnego czasu a drugie 5 odkladalabym na emeryture, wakacje i ferie. Bo ciezka prace nalezy zbilansowac aktywnym wypoczynkiem 🙂 po przeczytaniu artykulu o emeryturze wiem ze budowanie kapitalu to podstawa dla spokojnej starosci.
    Pozdrawiam 🙂

  33. Cześć, moja odpowiedź na pytanie konkursowe brzmi następująco :

    W chwili obecnej aby realizować swoje plany marzy mi się 10 000 zł / miesięcznie. Pozwoliłoby mi to na systematyczne odkładanie pieniędzy na biznes transportowy w który chciałbym zainwestować. Moim wymarzonym wynagrodzeniem docelowym jest 20 000 zł / miesiąc. W pierwszym okresie mojej kariery zawodowej postawiłem na bardzo dużą produktywność. W szybkim czasie ( Po 1,5 roku od rozpoczęcia mojej pierwszej pracy etatowej po studiach ) zostałem kierownikiem produkcji. Jednakże moja nadproduktywność mnie ostatecznie spaliła, sam podniosłem sobie na tyle poprzeczkę iż byłem wydajniejszy w stosunku do Współpracowników w firmie 2, 3 krotnie jednakże doprowadziłem do sytuacji w której moja nadproduktywność była czymś normalnym / powszechnym w oczach Szefostwa tak więc mimo znaczących sukcesów, systematycznemu zwiększaniu dochodu dla firmy miało to odzwierciedlenia w moim portfelu. Nie byłem w stanie już niczym zaskoczyć moich Przełożonych, gdyż zaskakiwanie, nowinki technologiczne, branżowe, implementowanie nowych ponad programowych rozwiązań było chlebem powszednim. Ta sytuacja doprowadziła ostatecznie do mojej rezygnacji z pracy, gdyż zirytowanie sięgało zenitu gdy wpatrywałem się w kawkujące mające przysłowiowo lepiej grupy Kolegów / Koleżanek z pracy. Popełniłem masę błędów, dlatego teraz odbudowuje pozycję, zamierzam iść w stronę samozatrudnienia, na tym polu mam również pewne sukcesy, wspomniane 10 000 zł będzie pozwalało mi na realizację mojego głównego celu jakim jest ostateczne zrezygnowanie z pracy etatowej.

    Dlaczego 20 000 zł ?

    Przede wszystkim wykształcenie Córeczki. Marzy mi się wybudowanie domu oraz wyprawy górskie.

    Oby się udało ! 🙂

    Pozdrawiam ! 🙂

  34. Ten artykul az sie prosi o ciag dalszy! Mam nadzieje, ze napiszesz jeszcze (w prostych slowach) o budowaniu i inwestowaniu kapitalu.

    Ile mi potrzeba, by prowadzic zycie na wymarzonym poziomie? Dawno, dawno temu nawet nie wiedzialam, ze mozna zyc na takim poziomie, na jakim zyje w tej chwili! Owszem, pieniadze duzo zmienily, ale jeszcze wiecej zmienilo moje podejscie do zycia – ciesze sie tym, co mam. Nie daje sobie wmowic, ze jak wakacje, to tylko na Karaibach, ze telefon komorkowy trzeba zmieniac co pol roku, ze 7-letni samochod nadaje sie wylacznie na zlom, ze jak nie mam butow firmy xyz, to wypadam z towarzystwa, etc. Zyje spokojnie i szczesliwie, nie potrzebuje wiecej, niz mam.

    Zarzadzanie swoimi pieniedzmi ma dla mnie sens, tak samo, jak planowanie cotygodniowego jadlospisu. To po prostu czesc dobrze zorganizowanego zycia domowego i zaluje, ze zainteresowalam sie tym tematem tak pozno. Mam duzo do nadrobienia, ale mase checi i dobrego nauczyciela 🙂 Czemu chce oszczedzac i inwestowac? Bo tak nalezy, bo jestem homo sapiens i mam oczekiwania wobec samej siebie. Odkrylam, ze budzetowanie sprawia mi ogromna przyjemnosc, a rosnacy stosik pieniedzy daje mi poczucie dobrze spelnionego obowiazku. Bezcenne! Mozliwosci drzemiace w tych pieniadzach, to tylko mily bonus.

    Pozdrawiam

  35. „Ile potrzebujesz pieniędzy, aby prowadzić życie na wymarzonym przez siebie poziomie?”

    W dzisiejszych czasach niestety czasami musimy robić coś za czym nie do końca przepadamy. Chciałbym mieć tyle pieniędzy, abym każdego kolejnego dnia mógł chodzić do wymarzonej pracy i nie musieć zastanawiać się czy pensja, którą za tą pracę otrzymuje wystarczy mi na wyżywienie mojej rodziny.

    Pozdrawiam,
    Robert

  36. Patrząc na większość komentarzy tutaj robi mi się słabo. Pochwała intelektu. Wykształceni, dobrze zarabiający, super inteligentni – a nie potrafią zastosować podanych przez Marcina PROSTYCH wskazówek!!! Przeczytałam większość Jego wpisów i przepis na bogacenie się jest bardzo prosty: odpuścić snobizm! Przestać przekazywać kasę na rzeczy, które dają nam „wrażenie przynależności do wyższej rangą grupy społecznej”, żyć za niewielką kwotę, dosłownie za MINIMALNĄ kwotę, płacimy tylko za to co jest nam niezbędne do PRZEŻYCIA, czasem sprawiamy sobie i bliskim DROBNE przyjemności, a wszelkie nadwyżki lokujemy na koncie, OSZCZĘDZAMY ile się da, POMNAŻAMY OSZCZĘDNOŚCI, w efekcie mamy coraz więcej kapitału, chociaż NIE WIDAĆ TEGO po naszych strojach, autach, telefonach, zakupach spożywczych – jesteśmy bogaci!! żyjemy skromnie, ale kiedy wydarzy się coś nieprzewidzianego, jesteśmy BEZPIECZNI FINANSOWO. Tak rodzi się prawdziwe bogactwo. Tak rozumiem nauki Marcina – dopóki nie zmienimy naszej mentalności i nie zaczniemy ograniczać wydatków tylko do tych koniecznych – cały czas odkładając nadwyżki na procent – pozostaniemy w strefie marzeń. Mam wrażenie, że – paradoksalnie – intelekt przeszkadza wam w zrozumieniu przesłania tego bloga.

  37. Nie podam konkretnej kwoty, ale chciałbym mieć pasywny dochód na poziomie takim, żebym utrzymując obecny poziom życia mój i mojej rodziny (który jest całkiem przyzwoity) do końca życia mógł robić to co chcę, a nie to co muszę. Z tym że mówiąc o tym co „chcę”, nie mam na myśli spędzenia reszty życia na błogim „nicnierobieniu”. Nie wyobrażam sobie bycia rentierem-utracjuszem, który tylko się bawi, ale na pewno w takiej sytuacji już nigdy moja noga nie stanęła by w żadnej korporacji ani w ogóle w żadnej pracy najemnej. Prawdopodobnie wówczas poświęcił bym się temu, co od dawna kiełkuje w mojej głowie, czyli przekuciu moich pasji w stałe zajęcie.

  38. Wiesz Marcin, to jest tak. Albo marzysz o takim poziomie albo go już masz. Jak go masz to potrzeba zaskakująco niewiele. Kiedy o nim marzysz to w zasadzie każda kwota będzie za mała.

    Odpowiadając na twoje pytanie – koszty życia + 30%. Tylko tyle.

    Parę lat temu udzielając wywiadu do artykułu o młodych przedsiębiorcach zapytany ile chciałbym zarabiać odpowiedziałem, że wystarczy mi 30 000 zł miesięcznie. To było 5-krotność moich ówczesnych zarobków.
    Przekroczyłem ten poziom i powiem ci, że każdy poziom jest za niski bo mogę zarabiać więcej. Pieniądze przestają być tym na czym się koncentrujesz. Pomimo, że pracuję niewiele (godzinowo może plus minus pół etatu) to teraz bardziej koncentruję się na uwalnianiu czasu. Pieniądze są efektem tego działania, bo stały się narzędziem do celu jakim jest uwolnić czas.

    Za 3 lata chce iść na „emeryturę” i koszty życia +30% to mój wymarzony poziom. Dzisiaj dla mojej 4 osobowej rodziny to niecałe 5,5 tyś. Czeka mnie ciężka koncepcyjna praca jak uwolnić resztę mojego czasu. Mój kapitał już teraz na mnie pracuje. Musi pracować ciężko bym ja nie musiał pracować w cale.

  39. > Stopniowo rosnący kapitał nie tylko przynosi bieżący dochód (np. w formie odsetek).

    To raczej wątpliwa korzyść. Część odsetek zjada podatek belki, część inflacja. Wychodzi blisko zera. Dochodzi za to stres związany z kryzysami i krachami (video problemy Deutsche Banku), potencjalna kradzież przez państwo (np. nacjonalizacja części lokat w Cyprze) czy setki innych problemów (np. denominacja). Później się czyta (lub pozostaje zapomniane), że niektórzy oszczędzali wiele lat na później, a później kapitał znika i dochodzi nawet do samobójstw.

    Nie żebym sprzeciwiał się oszczędzaniu, ale pomysł z trzymaniem kasy w banku też do mnie nie przemawia.

    • Cześć Kamil,

      Oczywiście nie mam na myśli wyłącznie banków gdy myślę o pomnażaniu kapitału. Konta oszczędnościowe czy lokaty świetnie nadają się na niektóre cele (fundusz bezpieczeństwa, czy odkładanie na wakacje za kilka miesięcy), ale nie trzymam tam kapitału na dłuższe okresy.

      Mam tylko nadzieję, że nie należysz do grupy osób, które tak bardzo obawiaja sie upadku banków, że na wszelki wypadek wszystkie pieniądze „zapobiegawczo” wydają? 🙂

      • Nie obawiam się upadku banków, po prostu im nie ufam 🙂 W końcu: „kto nie pamięta historii skazany jest na jej ponowne przeżycie”. Tak więc zbudowałem fundusz bezpieczeństwa i teraz większość pieniędzy wydaję, ale w rozwój własnego biznesu.

        Napisałeś w artykule, że kapitał jest dodatkowym źródłem dochodu. Fajnie, gdybyś kiedyś rozwinął ten temat o sposoby na pracę takiego kapitału – nie tylko w formie aktywnego inwestowania.

    • Bo lokaty są wg mnie narzędziem utrzymywania siły nabywczej kapitału (ich oprocentowanie równe jest inflacji), a nie źródłem dochodu. Jeśli chcemy czerpać pasywny dochód z inwestycji na rynkach finansowych, to potrzeba niestety bardziej ryzykownych (mam przez to na myśli zmienność, mierzoną chociażby odchyleniem standardowym) inwestycji, takich jak akcji. Jeśli ktoś zamierza być na emeryturze przez 40-50 lat, to wbrew pozorom to lokaty są bardziej ryzykowne od akcji (jako źródło dochodu). Czemu? Bo akcje znacznie lepiej radzą sobie z inflacją, która to przez tak długi okres jest największym źródłem ryzyka dla utraty wartości zgromadzonego kapitału.

  40. Muszę zarabiać coraz więcej. Marzeń nie da się wycenić na jedną kwotę, bo moje generują kolejne, rozwijają mnie i uczą nowych rzeczy. Zatem z każdym zrealizowanym marzeniem trzeba więcej zarabiać, albo zwiększać kapitał, by móc sobie na nie pozwolić. Sytuacja idealna – zarabiać przez marzenia, im więcej ich spełniasz tym więcej masz pieniędzy.

  41. Ilość pieniędzy jest względna- w wielu wypadkach wzrost zarobków= wzrost wydatków, dlatego łatwiej jest mi ująć to w %
    chciałbym mieć tyle pieniędzy by wystarczyło mi na wszystko:
    25% wypłaty na mieszkanie
    40% na codzienne wydatki
    35% oszczędności

    więc wielkość będzie w dużej mierze zależna od miejsca zamieszkania. Na Filipinach będę potrzebował znacznie mniej pieniędzy niż w Norwegii, i patrząc nawet na Polskę, to w Warszawie będzie to większa ilość niż w Olsztynie.
    Ale zakładając iż na mieszkanie ( czy to wynajem, czy też kredyt) wydam około 2000zł to potrzebowałbym miesięcznie około 8000zł:)

  42. Witam,

    Moim zdaniem nie potrzeba ich wcale tak dużo. Marzę podróżować z moja rodzina i wystarczyło by mi to co mam £2000 miesięcznie. Powiedzmy, ze chce zamieszkać w Singapurze przez pół roku i ta kwota mi to umożliwi wynajęcie mieszkania i na bieżące wydatki. Problem jest inny zeby otrzymać wspomniane pieniądze muszę chodzić codziennie do pracy która niestety jest w moim miejscu zamieszkania. Moim życzeniem nie jest posiadanie większej ilości pieniędzy tylko możliwość zarabiania ich w każdym miejscu na ziemi do czego dążę. Pozdrawiam

  43. Marcinie

    nie biorę udziału w konkursie jednak pragnę się podzielić dwoma spostrzeżeniami (nie obraź się proszę, że są w gruncie rzeczy krytyczne bo celem jest polepszenie jakości Twojego bloga):

    1. Twój mailing wysyłasz z darmowego adresu blog.marcin.iwuc@gmail.com – a linki do Twojego bloga są w domenie marciniwuc.com. To, lub coś więcej czego nie miałem czasu zanalizować, powoduje, że program pocztowy (mój to Thunderbird ale pewnie inne podobnie) zgłasza, że Twój link jest niebezpieczny. To nieprofesjonalne i wygląda podejrzanie. Jeśli potrzebujesz pomocy mogę Ci podpowiedzieć jak sobie z tym problemem poradzić lub odesłać do profesjonalistów. Z resztą zapewne sam, jako zaawansowany bloger, potrafisz sobie z tym poradzić. Twoje wsparcie w getresponse też Ci na pewno pomoże.

    2. Cieszę się, że piszesz o kapitale jako dodatkowym źródle dochodu. Posiadanie go i uświadamianie ludziom jak jest ważne posiadanie i tworzenie go uważam za jedną z najcenniejszych rzeczy jakie można w dzisiejszych czasach robić. Jest jednak jeszcze jedna ważna rzecz, której albo niedoceniasz albo zbyt mało podkreślasz w swoich wpisach i mailingach: to jest wartość pracy i tego „że pieniądz krąży”. Nie jestem ekonomistą (jak Ty) ale nauczyłem się tego, że poza posiadaniem kapitału i pozyskiwania korzyści z tego jest bardzo cenne „puszczanie pieniądza w obieg” co np w moim wypadku oznacza, że różne usługi zlecam innym (outsourcing) albo zatrudniam kogoś co zwiększa zatrudnienie i ogólnie rozkręca koniunkturę. Na pewno wiesz co mam na myśli i lepiej potrafisz to zrozumieć po tych kilku zdaniach niż ja opisać. Chodzi też o to aby nie „zamrażać pieniędzy”. Gdyby najbogatsi ludzie w Polsce lub na świecie „uwolnili” swoje pieniądze (czego jednakowoż nie można i byłoby źle gdyby można było im nakazać) zwiększyłoby się zatrudnienie, wzrosłyby te wszystkie PKB itd a Polska stałaby się (jeszcze większą :-)) potęgą gospodarczą.

    pozdrawiam Cię serdecznie i gratuluję bloga, tak dużego postępu w tak niewielkim czasie
    i satysfakcji z tego co robisz.

  44. „Ile potrzebujesz pieniędzy, aby prowadzić życie na wymarzonym przez siebie poziomie?”
    Dokładnie 2 264 226,43zł kapitału oraz osiągnięcie miesięcznych przepływów w wysokości 171 138,23zł.
    Dlaczego tyle? Bo te 2 miliony potrzebuje na realizacje swojej misji, a zarobki doprowadzę do wysokości największego zadłużenia jakie miałem.

  45. Kapitał zapewniający przychód „pasywny” pokrywający wydatki sztywne, takie jak: czynsz, media, żywność.

  46. By odpowiedzieć na pytanie: ile potrzebujesz pieniędzy… podawanie konkretnej kwoty mija się z celem.
    A oto w skrócie dlaczego:
    -zmienna inflacja /deflacja/ i tym samym zmienna siła nabywcza pieniądza
    – zmieniające się potrzeby rodziny w czasie
    -cykliczne sterowane kryzysy przez „niewidzialnych”
    Powyższe w odniesieniu do rozsądnych potrzeb na bieżąco i życia tzw. normalnego.
    Jeśli zaś ktoś ma kosztowne hobby i inne zachcianki-to liczba potrzebnych pieniędzy może być ogromna.
    Temat jak rzeka i każdy może mieć inne zdanie.
    Bardziej istotnym problemem jest nie ta „liczba pieniędzy”, lecz mądre ich wydawanie i oszczędzanie.
    Oszczędzanie-mam na myśli lokowanie pieniędzy w takie walory, które jeśli nie pomnożą ich siły nabywczej, to przynajmniej przeniosą wartość tej siły w czasie.
    Ale to osobny temat i wiedza finansowa, którą ciągle trzeba aktualizować w stosunku do gwałtownych zmian finansowych na świecie.
    A może Marcinie coś napiszesz na temat lichwy /z tego przecież żyją banki naszym kosztem! /.
    Pozdrawiam
    Czesław

  47. Tyle, by móc mieć 5 dzieci, dla których będę mieć na tyle czasu by ich nauczyć szacunku i wzajemnej pomocy dla siebie i dla bliskich.

  48. Myślę, że jeśli osoba jest zadowolona ze swoich aktualnych zarobków to wymarzony dla niej poziom to +30% tego co aktualnie zarabia. Ma w ten sposób spokój psychiczny oraz te dodatkowe pieniądze może przeznaczyć na realizację swoich marzeń lub też pomnażać swój kapitał.

  49. Mój znajomy zrezygnował z kawy i marcepanowego batonika, które jadł codziennie w pracy koszt około 7 zł, w stosunku rocznym ( dni roboczych) to około 1750 zł, ale mnożąc przez lata pozostałe do emerytury to 56 000.

    Wczoraj zrezygnowałam z codziennego shake i wafelka, nie tylko z korzyścią dla figury ale i dla wymarzonego życia na emeryturze;)
    Małe kroki, wielkie rezultaty;)

    Dziś będę generowała oszczędnościami przychody na najbliższe lata, skoro na niespodziewane wydatki na emeryturze już mam. Rezygnacja z niepotrzebnych nawyków np. zakupoholizmu;) to kwota potrzebna by wieść wymarzony poziom życia;)

    Pozdrawiam, Anna

    • Swietny komentarz! Metoda malych krokow jest niezwykle skuteczna. Szkoda, ze malo kto bierze ja na powaznie (no bo niby co to da, ze nie kupie batonika, albo kawy). U mnie sprawdza sie rewelacyjnie – przede wszystkim spadly mi klapki z oczu. Samoograniczenie, kilka „wyrzeczen” (np. wspomniana kawa), a moze sie okazac, ze juz jestesmy bogaci 🙂 I to bez szkody dla jakosci zycia, za to z pozytkiem dla ciala.

  50. Na początku powiem, że całkowicie się zgadzam z Tobą jeśli chodzi o odkładanie kapitału. Jeszcze nie dawno wszystkie pieniądze, które zarobiłem wydawałem na bieżąco. Mimo młodego wieku (22lata) i całkiem dobrych zarobków wydawałem WSZYSTKO co tylko wpadło na konto. Jeżeli wpadła tylko jakaś dodatkowa premia to nie pomyślałem, żeby ją odłożyć – od razu wiedziałem, że trzeba kupić sobie za nią coś ekstra – to przecież premia za moją super pracę i mój trud, co sobie będę żałować! 🙂 Na dodatek byłem z siebie bardzo dumny i czułem się jak Pan życia 🙂 Fantazja poniosła mnie tak, że wziąłem kredyt na auto – trzeba przecież pokazać się w dobrym aucie, więc kredyt musi być większy.. No i po pewnym czasie że tak powiem „rumakowanie” się skończyło 🙂 zaczęło brakować mi pieniędzy – kredyt spłukiwał moją kieszeń a używany drogi w utrzymaniu samochód okazał się skarbonką bez dna – a na koncie zero oszczędności i ponad 20 tys. kredytu.
    Pamiętam, że wtedy byłem tą sytuacją załamany – nie widziałem co robię źle – u mnie w domu rodzice nigdy nie oszczędzali więc nawet nie myślałem, że tak powinno się robić. Na szczęście trafiłem na Twój blog i teraz już wychodzę na prostą.
    Dostałem w pracy awans i sporą podwyżkę – sprzedałem samochód, spłaciłem niestety tylko połowę kredytu ze środków ze sprzedaży. Ale drugą połowę regularnie nadpłacam i według moich wyliczeń w lipcu o kredycie zostanie tylko złe wspomnienie. Udało mi się też odłożyć fundusz bezpieczeństwa w wysokości 5000 zł na koncie oszczędnościowym – cała ta sytuacja nauczyła mnie, jak ważne jest to, żeby mieć oszczędności oraz regularnie je zwiększać. Nie mogę się doczekać lipca, kiedy kredyt będzie spłacony i całą tą kwotę, którą na niego poświęcam będę mógł odkładać na konto oszczędnościowe.

    Ale do rzeczy: Ile potrzebuje kasy, żeby żyć na wymarzonym przez siebie poziomie? 🙂
    Zgadzam się z Tobą, że trzeba tak kierować swoją karierą, żeby udało się nam zarobić jak najwięcej. Uważam, że mimo tego, że jestem jeszcze bardzo młodą osobą, która dopiero kończy pierwszy stopień studiów to daleko udało mi się dojść w pracy. Dostałem w przeciągu 2 lat 3 awansy i zarabiam na prawdę godziwe pieniądze na tle moich rówieśników. Jednak nie jest to praca, która sprawia mi przyjemność – jest to praca w dużej korporacji, gdzie człowiek ma mało czasu dla siebie nawet w godzinach wieczornych – maile, telefony w dzień wolny, po pracy, na urlopie – to standard. Chętnie bym ją zmienił – ale daje mi ona na razie możliwość szybkiego spłaty kredytu i odłożenia oszczędności. Pracuję więc tam, bo muszę. Moim planem jest spłata kredytu, zbudowanie później solidnych oszczędności i poszukiwanie lepszej pracy, którą będzie sprawiać mi satysfakcję.
    Jeśli jednak chodzi o moje wymarzone życie, to właśnie chciałbym żyć bardzo spokojnie. Pamiętam jak ciężkim okresem były dla mnie czasy, w których martwiłem się, że jak coś pójdzie nie tak, np. stracę pracę to „co będzie – mam długi i pogrążę się jeszcze bardziej”. Teraz już wiem co robiłem nie tak. A moje wymarzone życie wyobrażam sobie tak:
    1) Posiadanie na prawdę bardzo bezpiecznej i „puszystej” poduszki finansowej 🙂 – chciałbym mieć na koncie oszczędnościowym 200-250 tys zł.
    2) Posiadanie dochodów pasywnych – posiadanie np. 4-5 mieszkań pod wynajem, powiedzmy, że każde z nich warte jest ok 220 tys zł (ceny w Trójmieście). Koszt wynajmu to 1200-1400 zł, więc daje to 7000 zł dochodów pasywnych.
    3) Posiadanie swojego wymarzonego mieszkania bez obciążenia kredytowego – wartość ok 1 mln zł
    4) Posiadanie wymarzonego auta – ok 200 tys zł.
    Potrzebne mi jest więc ok. 2,5 mln zł na start 🙂

    To zapewni mi spokój ducha i spokojny sen :-). Poczucie posiadania solidnych oszczędności oraz aktywów w formie nieruchomości, które co miesiąc przynoszą dochody sprawiłoby, że nie przejmowałbym się swoją sytuacją finansową.
    Plus do tego własna firma – miejsce, gdzie pracować będę z czystą przyjemnością i praca, która pozwoli zarobić mi dużo większe pieniądze niż praca na etacie. Co najważniejsze – własny harmonogram pracy – chciałbym sam decydować kiedy chce pracować i mieć więcej czasu na życie prywatne i realizowanie marzeń o podróżach.
    Później dążyłbym to powiększania swoich kapitałów i do osiągnięcia takich dochodów pasywnych, że sam nie będę musiał pracować a będę żyć na bardzo wysokim poziomie.
    Marzenia wielkie – więc jest do czego dążyć 🙂 Mam nadzieje, że kiedyś uda mi się to wszystko zrealizować!

  51. Trudno wskazać obiektywnie. Chciałbym dojść do takiego etapu, w którym nie będę się skupiał nad tym ile dostaje przelewu na konto,żeby pieniądze z pracy były efektem ubocznym a nie celem samym w sobie…. Bym mógł pracować tylko dlatego, że lubię pracować 🙂

    P.S. Ładna stylowka bloga. Jak zawsze dobre treści, ale teraz w ładnym opakowaniu. Dobra robota 🙂

    • Może napiszę nie ma temat, ale ta wypowiedź natchnęła mnie, żeby się pochwalić i Tobie Marcinie podziękować. Rok temu byłam zadłużonym człowiekiem mieszkającym w 40 metrowym mieszkaniu (też na kredyt i to we frankach) z mężem i 3 dzieci. Pomimo dochodów z pracy mojej i męża nie wystarczało nam do pierwszego. Napisałam do Ciebie maila,bo marzyłam o większym mieszkaniu -tak mimo wszystko marzyłam😉 Zastosowałam się do twoich rad, których udzieliłeś mi i piszesz tu na blogu i kończąc wypowiedź dzisiaj mieszkamy w dwa razy większym mieszkaniu, wyremontowanym, z ogródkiem w kredycie mniejszym niż 50% wartości, bez innych długów, a co miesiąc mam komfort, że na koncie zostają pieniądze. Chociaż zawsze z ciekawością sprawdzam jaka wypłata, bo uwielbiam robić budżet . Sama nie mogę w to uwierzyć, że zajęło nam to tak mało czasu i potrzeba było zmienić w sobie tak niewiele. (Żadne z nas nie zmieniło pracy) jeszcze raz bardzo Ci dziękuję ! Polecam Twój blog wszystkim znajomym😉

  52. Wymarzony dla mnie poziom, to poziom bezpieczeństwa. Nie chcę się martwić o to, czy stać mnie na coś, co jest mi potrzebne, ani na to, co zwyczajnie chciałabym mieć. To byłby poziom, w którym nie padałyby słowa: może po następnej wypłacie. Wstawałabym rano z myślą: co mogę dzisiaj zrobić ciekawego, czego mogę się nauczyć, gdzie pojechać, co zobaczyć, nie warunkując tego kwestią – bezkosztowo. Na takim wymarzonym poziomie mogłaby także umilać życie rodzinie i znajomym bawiąc się wspólnie. I choć wiem, że kiedyś go osiągnę, to i tak do niego tęsknię już teraz.

  53. Małgorzata

    Potrzebuję tyle pieniędzy, aby żyć tak jak chcę, a nie tak jak muszę. Tyle, aby mieć wybór, a nie być go pozbawiona. Tyle, abym mogła sama decydować o swoim życiu, a nie żeby robili to za mnie bank czy pracodawca. Tyle, abym mogła spokojnie myśleć o przyszłości, nie bojąc się widma żenująco niskiej emerytury lub nawet jej braku. Tyle, żebym mogła regularnie płacić swoje rachunki, zabrać dzieci na pizzę, wakacje, pomóc im uzyskać dobre wykształcenie.
    Tyle, abym mogła prowadzić proste, ale szczęśliwe życie, nie musząc wciąż o nie (pieniądze) się martwić.

  54. Cześć Marcin,

    U mnie sprawa jest prosta. Abym mógł wygodnie żyć potrzebuję 5300 zł/netto a bierze się to z bardzo prostego równania kredyt hipoteczny + rachunki + żywność + hobby i przyjemności + IKE + środki transportu + oszczędności + bieżące inne wydatki.
    Nie koniecznie w tej kolejności ale tak mniej więcej to wygląda.

  55. wymarzony poziom życia ?

    NIE MAM Z TYM PROBLEMU, BO MNIE NA TO STAĆ:
    – nie przerażają mnie podwyżki rachunków, paliwa, to normalne, dostosowuję się
    – nie irytuję się i nie załamuję rąk, kiedy czeka mnie nieoczekiwana naprawa auta, czy zakup lodówki
    – nie czuję złości zawstydzenia odmawiając dziecku wyjścia z przyjaciółmi do kina, czy dodatkowych lekcji języka obcego, kursu nurkowania
    – nie straszna mi diagnoza lekarza i długie kolejki do specjalisty – są prywatne kliniki, w których zabiegi można wykonać od ręki
    – nie martwię się przyszłością moich dzieci i ich startem w dorosłość, bo są zabezpieczeni częściowo przeze mnie, a też wyedukowani finansowo
    – nie mam granic – mogę podróżować i zwiedzać świat ucząc się i pokazując rodzinie inny świat: inności, nowości, uczyć tolerancji
    – nie martwię się pogarszającym się zdrowiem starszych już rodziców – wiem, że mogę im pomóc i wspierać również finansowo
    – nie martwię się złym systemem emerytalnym w naszym kraju – wiem, że mnie ten problem nie dotyczy, jestem ponad to
    – nie martwię się brakiem lub potencjalnym brakiem pracy, brakiem oszczędności i wizją głodowania

    MOGĘ ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA I RADOŚCIĄ:
    – badam się regularnie bez kolejek = ZDROWIE
    – mam swoje hobby i przyjemności, za które płacę, bo moja radość z życia nadaje mojemu życiu pęd = RADOŚĆ I INSPIRACJA
    – smakuję nowych potraw w nowych miejscach świata – testujemy ciekawe restauracje, hotele, kraje z przyjaciółmi = PRZYJEMNOŚĆ I INSPIRACJA
    – spędzam czas z dziećmi, a potem wnukami, przecież rodzina i wspólny czas jest najważniejsza! = SZCZĘŚLIWA RODZINA – MOJA PODSTAWA SZCZĘŚCIA
    – komfort psychiczny = BALANS I HARMONIA
    – jestem szczęśliwym człowiekiem, który patrzy daleko w przyszłość i chce budować nowe relacje, nowe inwestycje = ROZWÓJ, EDUKACJA, POMOC INNYM, INSPIROWANIE INNYCH, DAWANIE ŚWIATU SIEBIE

    NIE MARTWIĘ SIĘ! NIE MAM PROBLEMÓW, MAM ZADANIA DO ROZWIĄZANIA I WYKONANIA!
    I MOŻLIWOŚĆ TAKIEJ POSTAWY DAJE MI WYMARZONY POZIOM ŻYCIA!

    (niby oczywiste, a jednak często trudne do osiągnięcia)

  56. Odpisuję na zadane przez ciebie pytanie natychmiast po przeczytaniu go ,tak żeby za długo się nie zastanawiać. Chciałabym mieć taki moment w swoim życiu, że w sytuacji gdybym zgubiła 200 zł, czy nawet portfel z paroma stówkami (bez dokumentów oczywiście:-) ), to nie spędziłabym całego dnia obwiniając się za to, tylko pomyślałabym sobie, że może pieniądze te trafiły do kogoś, kto bardzo ich a tym momencie potrzebował.
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i czytelników

    • świetny komentarz Sara;))
      człowiek zaczyna inaczej myśleć, widzę młodego człowieka, który śpiewa w przejściu podziemnym, teraz PRZYJRZAŁAM SIĘ i dostrzegłam, że jest niewidomy, mało tego prawdopodobnie też nie słyszy zbyt dobrze, mega sympatyczny, bez przerwy uśmiechnięty, dziś śpiewał piosenkę ewidentnie swego autorstwa, o tym by się nie przejmować gdy ludzie nas oceniają, taki niewinny i bezbronny – i myślę jak bym chciała mu pomóc, może mu gorącą kawę przynieść, rzucić drobne? Ale czytając blog Marcina, mam ochotę mu przekazać „odkładaj to, co uzbierasz na konto oszczędnościowe, a niedługo nie będziesz musiał tu siedzieć, marznąć”.

  57. Ile potrzebuję pieniędzy, aby prowadzić życie na wymarzonym przez siebie poziomie? Sęk w tym, że nie o pieniądze chodzi. Dla mnie są one jedynie środkiem, a nie celem. Do życia na wymarzonym poziomie potrzebuję swojego miejsca na świecie (chętnie domku na skraju lasu) z dostepem do wody, jedzenia (jeśli będzie z własnego ogródka i własnej hodowli, to też super), bliskich mi osób oraz możliwości robienia tego, co najbardziej lubię.
    Gdybym miała możliwość wybudowania domu własnymi rękoma z gliny i własnoręcznie obrobionego drewna bez konieczności płacenia za pozwolenia na budowę, za użytkowanie działki, gdybym mogła bez przeszkód „uprawiać” handel wymienny za stworzone, czy wyhodowane przeze mnie rzeczy bez obawy, że ZUS i Sanepid puści mnie z torbami, gdyby…
    Po co mi wtedy w ogóle pieniądze? 🙂
    Cięzko określić jak wiele pieniędzy zagwarantowałoby mi wymarzony poziom życia – za pieniądze nie da się kupic marzeń, chociaż z ich pomocą można je realizować. Nasz świat wygląda, jak wygląda i działa tak, jak działa, więc oszczędzam na swoim koncie oszczędnościowym od kiedy tylko zaczęłam pracę, czyli od lat niemal sześciu (a lat mam 24). Staram się również, aby każda kolejna praca była nie tylko co raz lepiej płatna, ale również bardziej satysfakcjonująca i pozwalająca mi nauczyć się tego, co według mnie będzie mi potrzebne do realizacji moich marzeń. Za kilka lat chciałabym móc powiedzieć, że jestem szczęśliwą właścicielką dwudziestohektarowego pola i stada puchatych alpak liczącego kilkaset sztuk, oraz, że to wystarcza mi, aby się utrzymać, żyć na takim poziomie jakim pragnę, nadal budować swój kapitał (aktywa, pasywa, szmery-bajery) i zostawić swoim potomnym coś więcej niż majątek – przede wszystkim i pasję i radość z tego, co się robi, których na dzień dzisiejszy zbyt często mi brak.

  58. Nie sadze zeby byla taka kwota. Wszystko sprowadza sie do tego jak potrafimy zarzadzac tym co mamy. Jesli zarabiajac 5k marzysz o zarabianiu 7k to znaczy ze nigdy nie bedziesz szczesliwy. Szczescie kryje sie w glowie w nie w portfelu. Jest taka anegdota o szejku ktory mial miliardy i kiedy juz kupil wszystko, samochody, odrzutowce, wille na calym swiecie, stac go bylo na najpiekniejsze kobiety, to popadl w depresje , bo skonczyly sie rzeczy ktore moglby kupic i ktore by go uszczesliwily. Skonczyl na ostrych antydepresantach. Tak wiec ja uwazam ze jesli szukasz szczescia to zacznij cieszyc sie dzisiaj z tego ze masz co jesc i gdzie spac, jesli masz. Albo z tego ze w wakacje pojedziesz na Fuerte, jesli pojedziesz. Albo z tego ze stac Cie na splate kredytu hipotecznego, jesli Cie stac. Serio. Wszystko jest kwestia Twojego podejscia. Pamietaj, wczoraj jako student marzyles o tym zeby zrabiac 5k, dzis marzysz o siedmiu. Tak na logike, co bedziesz myslal, zarabiajac juz te siedem?

    • Dawidzie,
      Ja się cieszę z mojego 1300 zł miesięcznie. Mam na opłacenie czynszu, skromny posiłek i dojazd do pracy.
      Marzę o pracy za 2500 zł, bo z 1300 zł nie jestem w stanie nic odłożyć. W moim mieście Kaliszu bardzo , ale to bardzo ciężko znaleźć pracę w ogóle. Jednak stale szukam dodatkowego źródła dochodu, bo w chwili obecnej jestem uzależniona od pensji minimalnej, jaką przyjmie rząd. Nikomu nie życzę pracy za najniższą krajową.
      Ze względu na niski dochód nie zdecydowałam się na dziecko, którego nie miałabym za co utrzymać. I każdego dnia wyobrażam sobie, jakby to było gdybym miała córeczkę i miała środki na jej skromne wychowanie.

  59. Witam serdecznie,

    Otóż moim zdaniem nie ma jednej, prawidłowej odpowiedzi na zadanie pytanie.

    0zł, 1000 zł, 2000zł, 5000zł, 10 000zł, 50 000, 1 000 000 zł, więcej??? Ile dokładnie potrzebujesz?

    Czy potraficie udzielić odpowiedzi natychmiast? Czy zadane pytanie zmusza do dłuższej refleksji?

    Otóż odpowiedź na nie jest kwestią indywidualna i nierozsądne jest tutaj rzucanie liczbami, wartościami procentowymi itd. Chyba, że ktoś naprawdę wszystko dokładnie przeliczył, przeanalizował, krótko mówiąc spędził dobre kilka dni na refleksji i obliczeniach.

    Z racji tego, że jestem programistą odpowiedzi na pytanie a w zasadzie sugestii jak na nie odpowiedzieć udzielę w kontekście procesu wytwarzania oprogramowania 🙂 ale nie przerażajcie się, będzie zrozumiale i mam nadzieję, że ciekawie.

    Tak tak, to nie takie ‚hop siup’ jak wydaje się na początku!! 🙂 Chcę Ferrari, willę z basenem i to jest moje życie na wymarzonym poziomie? Potrzebuję 5 000 000 zł? Ok, fajnie ale czy na pewno? Skąd wziąłeś tę liczbę? Na ile Ci wystarczy ta kasa? Pojawia się wiele pytań…

    Aby odpowiedzieć na pytanie i zrealizować swoje marzenie należy przebrnąć przez kilka faz. Także w drogę!!

    Faza 1. Planowanie, specyfikacja wymagań
    W pierwszej kolejności przeprowadźmy wywiad z samym sobą i postarajmy się udzielić odpowiedzi na następujące pytania:

    A mianowicie:
    1. Co oznacza dla nas życie na wymarzonym poziomie? Proszę zdefiniuj ten poziom.
    2. Ile kosztuje życie na takim poziomie? Ile potrzebujesz aby się na takim poziomie znaleźć oraz przede wszystkim aby się na nim utrzymać do końca swych dni? Chyba, że chcesz być tam przez chwilę np. miesiąc a później wrócić do obecnego lub niższego ? 🙂 Jeśli tak, cenna wskazówka: grać jak najczęściej w Lotto, czekać na dużą wygraną a później wszystko wydać 🙂

    Najlepiej opisz swoje wymarzone życie, w którym będziesz bardzo szczęśliwy. I niech poniesie Cię fantazja 🙂 Jak szaleć to szaleć!

    Już opisałeś? Zapraszam do kroku 2.

    Faza 2. Analiza wymagań i studium wykonalności

    Ok, fajnie. Opisałeś wymagania, teraz należy zastanowić się jakie są Twoje możliwości, obecna sytuacja oraz szanse na realizację marzeń.

    Postaraj się odpowiedzieć na kilka pytań:
    1. Na jakim jesteś obecnie poziomie i jak wiele brakuje Ci do osiągnięcia wymarzonego?
    2. Czy oszczędzasz? Ile masz oszczędności, które możesz na to przeznaczyć?
    3. Ile masz czasu, ile zostało Ci czasu? 😉 Tego drugiego nie wiemy, ale możemy oprzeć się na statystykach średniej długości życia. 🙂 Zdefiniuj wiek w jakim chcesz to osiągnąć.
    4. Jakie są Twoje możliwości finansowe? Ile jesteś w stanie odłożyć miesięczne na ‚marzenie życia na wymarzonym poziomie’?
    5. Dodaj więcej jeśli wpadło Ci coś do głowy 🙂

    Teraz znasz swoją sytuację, jesteś jej świadomy i wiesz jak wiele dzieli Cię od realizacji celu? Zapraszam do kroku 3.

    Faza 3. Projekt systemu

    W kroku 3 musimy zastanowić się w jakie działania podjąć aby stopniowo zbliżać się do celu. Stopniowo? Jak to??? Chce już żyć na wymarzonym poziomie!!! Zalecam grę w lotto, szczególnie super kumulacje, powodzenia 🙂

    W tej fazie przydatne jest udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
    1. Czy regularnie oszczędzam pieniądze? Jak wiele oraz w jaki sposób?
    2. Czy prowadzę budżet? Ile wydaję? Czy da się go zoptymalizować?
    3. Czy jestem zadowolony z pracy? Czy dobrze zarabiam?
    4. Czy stawiam na swój rozwój?
    5. Czy mam pomysł na inne sposoby oszczędzania?
    6. Czy myślałem o dodatkowej pracy?
    7. Czy mam choć trochę wiedzy odnośnie oszczędzania?
    8. Dodaj więcej jeśli wpadło Ci coś do głowy?

    Odpowiedzi na powyższe pytania mając nam pomóc w opracowaniu planu, który przybliży nas do życia na określonym, wymarzonym poziomie. Wynikiem fazy 3 powinien być przygotowany plan działania.

    Done? Zapraszam do kroku 4

    Faza 4. Implementacja

    Faza dotyczy wcielania planu w życie. Czyli realizujemy wszystkie pomysły, które pozwolą nam zaoszczędzić więcej czy też zwiększyć nasz miesięczny dochód.

    Zaimplementowane? Super. Zapraszam do kroku 5.

    Faza 5. Testowanie

    Testujemy czy rozwiązania działają w naszym przypadku. Czy oszczędzamy tyle ile założyliśmy? Czy nasza sytuacja się poprawia? Czy budżet jest dopięty? Jeśli nie wracamy do implementacji, wprowadzamy zmiany i znów testujemy. Faza 4 i Faza 5 może trwać dosyć długo. Staramy się wypracować rozwiązanie dopasowane do naszych potrzeb, zwyczajów oraz możliwości, które po prostu sprawdza się w naszym przypadku! Być może zmieniły się też wymagania? O nie!!! Wróć do początku i nanieś odpowiednie korekty na plan.

    Nie musimy wcielać od razu wszystkich pomysłów w życie. Cały proces można podzielić na kilka iteracji ( Implementacja → Testowanie) czego wynikiem jest wdrożonych i przetestowanych kilka rozwiązań.

    Jeśli nazbierałeś wystarczająco i żyjesz już na wymarzonym poziomie zapraszam do ostatniego kroku, jeśli oczywiście chcesz na tym poziomie zagościć trochę dłużej !!

    Faza 6. Wdrożenie i pielęgnacja

    Masz już ferrari, willę z basenem i żyjesz na wymarzonym poziomie? Super. Nie chcesz z niego spaść? Rada jest prosta: dbaj o swoje finanse, cały czas kontroluj sytuację oraz swój plan, wprowadzaj modyfikacje, testuj, poprawiaj błędy. W razie problemów działaj szybko. Nie przestawaj oszczędzać i inwestować!!!

    Życie na wymarzonym poziomie to też stres??? Niestety, nikt nie mówił że będzie łatwo.

    Dotarłeś do końca!! Sukces!! Żyjesz na wymarzonym poziomie!

    Mi się to jeszcze nie udało. Jestem na etapie implementacji i testowania! Prowadzę budżet, zwiększyłem wiedzę odnośnie finansów, zmieniłem bank, kupuję jednostki funduszy inwestycyjnych, analizuję każdą ofertę która wiąże się z wydatkami oraz porównuję ją z innymi. Mam wiele pomysłów, które staram się realizować. Rozwijam też siebie w wielu dziedzinach: z programowania, z kontaktów interpersonalnych, no i piszę nawet ten komentarz! Kto by pomyślał!! Zmieniam się!!

    Obecnie moim celem jest wycieczka za granicę z narzeczoną (to jest jeden z wielu celów mego oszczędzania), pierwszy lot samolotem!! Już czuję strach. 🙂

    Powodzenia 🙂

    Pozdrawiam,
    Darek

    • Z pracy na etacie nie osiągniesz większych celów życiowych /chyba, że będziesz namaszczany politycznie na kierowanie spółkami skarbu państwa/.
      Należy więc założyć własny biznes i dobrze go rozwijać /często jest tak, że mamy biznes, ale nie mamy czasu dla rodziny/.
      Kolejny sposób na niezależność finansową to zajęcie się nieruchomościami, gruntami i korzystanie z dźwigni finansowych /PIL i CIL-co oznaczają te skróty? poszukaj w fachowej literaturze/.
      Powodzenia !
      Czesław

  60. Bardzo prosta sprawa, licząc jedynie 3% zysk w skali roku wystarczyło by mi 6mln złotych. Miałbym ponad 10k na miesiąc co pozwala na życie na wystarczająco dobrym poziomie a w razie potrzeb miałbym kapitał który mogę użyć w nagłym wypadku. Oczywiście gdybym miał chęci to mógłbym ten kapitał znacznie lepiej zainwestować co przyniosło by jeszcze większy zysk

  61. 35 000 000 EUR, tyle potrzebuje. Empiku nie lubię więc kartę przekaż zdobywcy/czyni 2 miejsca w konkursie.

  62. Wymarzony poziom, to taki, kiedy mam zabezpieczoną sytuację mojej rodziny, tj. mamy własny dom (grunt + budowa – potrzeba 1 mln zł), oszczędności na później (kształcenie dzieci, starość – powiedzmy 1 mln zł) oraz biznes, który generuje dochód na bieżąco, pracuje na nas i dalszy rozwój (inwestycja od zera 4 mln zł). Lekko licząc 6 mln zł, żeby było od czego zaczynać.

    A teraz wypowiedź mniej z kosmosu, czyli wracamy do realiów 😉 Uważam, że powinienem zarabiać 6 tys. zł na rękę miesięcznie, żeby nie martwić się o byt rodziny. Ile bym chciał? Chciałbym 10 tys. zł miesięcznie na rękę, ale wiadomo, że takie podejście nie ma końca – niewola człowieka na tym polega, że chce mieć więcej niż mu potrzeba 😉 Tacy jesteśmy i od tego nie ma ucieczki.

    Ale spoko – nawet jak wpadnie bon na 100 zł do Empiku, to i tak choć przez chwilę będę szczęśliwy 😉

    Pozdrawiam!

    • To ja wybieram wolność. Nie chcę mieć więcej niż mi potrzeba. Wyzbyłam się snobizmu, nikomu już niczego nie chcę udowadniać, nauczyłam się odróżniać potrzeby od zachcianek, pieniądze wydaję tylko na rzeczy ważne. Chcę dokończyć remont i odłożyć trochę na procent. żyć mogę za najniższą krajową, a na koncie chcę mieć kilkanaście tysięcy zł poduszki finansowej. Dla mnie godny poziom to jest właśnie wolność, wykonywanie pracy, która sprawia mi przyjemność, dużo czasu dla mojego dziecka, które jest dla mnie wszystkim. Poczucie bezpieczeństwa, że mam wystarczające środki na nasze POTRZEBY.

  63. Chciałabym mieć 600 tys. i pozbyć się kredytu hipotecznego oraz przyczepionego do niego drogiego konta w banku którego serwis internetowy, sądząc z wyglądu i funkcjonalności, powstał jakoś grubo przed rewolucją październikową. Dobrze zarabiam, ale przez szkaradę w postaci raty kredytu relację wydatków sztywnych do dochodów mam niewiele lepszą niż nasz budżet państwa. Oczywiście wśród tych sztywnych są i wpłaty na fundusz emerytalny, i ubezpieczenie na życie, które „w razie gdyby” pozwoliłoby moim bliskim pozbyć się kredytu (i jeszcze trochę by im zostało), a i fundusz bezpieczeństwa leży spokojnie odłożony, ale poczucie życia na codzień na styk jest irytujące. Nawet nie mogę sobie wyobrazić, w jakim tempie przyrastałby mój kapitał, gdyby kredytu nie było. Jeszcze tylko 13 lat 🙂

  64. Ile potrzebujesz pieniędzy, aby prowadzić życie na wymarzonym przez siebie poziomie?
    Mam żonę i 2 córki. Mamy co jeść- jemy smacznie i zdrowo. Mamy się w co ubrać. Raz do roku jeździmy na dwutygodniowe wakacje, raz w miesiącu idziemy do kina i do restauracji a raz jedziemy na wycieczkę. Dziewczynki mają kieszonkowe na własne potrzeby. Mamy odłożone pieniądze na wszelki wypadek. Mamy duże ok 80m2 mieszkanie i kilkuletni samochód- wystarcza nam na wszystkie opłaty z tym związane. Kochamy się i lubimy spędzać ze sobą czas. Czytamy dużo książek, które kupujemy częściej niż wypożyczamy. Na takie życie przeznaczamy miesięcznie ok. 6 tysięcy a miesięcznie zarabiamy ok. 7 tyś. Na ten moment naszego życia nie potrzebujemy więcej. 6-7 tysięcy miesięcznie dałoby nam więcej czasu- brak pracy, którą lubimy ale bardziej lubilibyśmy jej nie mieć Myślimy o kupnie psa(zmieści się w budżecie). Tyle- żyjemy na wymarzonym poziomie.

  65. Najskuteczniej byłoby odpowiedzieć na to pytanie następująco:
    Aby prowadzić życie na wymarzonym przeze mnie poziomie wystarczy mi stówka, za którą kupię trzy egzemplarze książki pt.”Jak zadbać o własne finanse”. Dwie książki podaruję rodzicom i bratu, a trzecią przeczytam sam. Zastosowanie się do zawartej w nich treści pozwoli nam żyć na wymarzonym przez nas poziomie 😉
    Obliczyłem niedawno taką kwotę, jeśli miałby to być jednorazowy zastrzyk finansowy, to jest to obecnie 10mln.60tys.PLN. Taka kwota pozwala mi na dzień dzisiejszy natychmiast pozbyć się tego, co drenuje mój portfel, pomóc rodzinie osiągnąć podobne cele oraz otrzymywać regularne miesięczne dochody w wysokości mojej obecnej wypłaty bez potrzeby pracy na etacie. Czas zyskany w ten sposób pozwala mi od zaraz na rozwój własnej wiedzy, umiejętności i mocnych stron bez presji czasu. Dzięki tej – jestem przekonany – najbardziej trafnej inwestycji otrzymam (niefinansową) stopę zwrotu w takiej wysokości, która na pewno pozwoli mi żyć na wymarzonym przeze mnie poziomie. To wiem na pewno!

  66. W życiu zawodowym przeszłam przez okresy kiedy zarabiałam mało i dużo.
    Więc z doświadczenia mogę powiedzieć, że czy zarobki będą 2000 czy 5000 to zawsze będzie za mało.
    Dlaczego?
    Otóż wzrost pensji otwiera nowe możliwości droższe ciuchy, samochody, wakacje. Niższy dochód to tańsze ciuchy, komunikacja miejska, wakacje u babci na wsi. W każdym przypadku chcemy coś odłożyć.

    Dlatego zawsze chciałam zarabiać tyle, żeby było nie stać na wakacje z rodziną raz w roku bez kredytu.

  67. Ile potrzebuję pieniędzy, aby prowadzić życie na wymarzonym przez siebie poziomie? – dokładnie tyle ile mam 😀 ktoś kiedyś powiedział, że żeby być szczęśliwym trzeba albo coraz więcej zarabiać, albo mieć niewielkie oczekiwania. Ja się po prostu pozytywnie afirmuję i jestem zadowolona.

    Generalnie we wszystkim się z Tobą zgadzam, tworzę budżety, rezerwę rodzinną i emerytalną(polecam
    Aplikację Spending, do monitorowania wydatków), przerobiłam książki Bodo Schafera.
    Tylko, jak pogodzić fakt, że najlepiej jak najwcześniej przejść przez etap długich godzin pracy i gromadzenia kapitału, który pozwoli za kilka lat na bardziej elastyczne życie, z tym, że właśnie teraz mam małe dzieci, które teraz najbardziej potrzebują mojego czasu, nie za 15 lat kiedy ważniejsza będzie grupa rówieśnicza. A jeśli teraz poświęcę czas dzieciom, okres gromadzenia kapitału się wydłuży, bo moja atrakcyjność na rynku pracy z wiekiem spadnie itd. itp.
    Oczywiście to babskie dylematy, faceci mają prościej 😉 mogę na jakiś czas zostawić gromadzenie kapitału mężowi, a 3 lata poza rynkiem pracy to żadna tragedia. Ale patrząc czysto ekonomicznie powinnam zaraz po urodzeniu dzieci wracać do pracy, albo rodzić dzieci po zgromadzeniu pewnego poziomu kapitału.

  68. Witam Wszystkich,

    Czytam ten artykuł i się zastanawiam jakim cudem zadajesz pytanie odnośnie finansowych potrzeb, które pozwolą godnie żyć.

    Zanim odwiedziłem twoją stronę skończyłem czytać książkę” Sekret Milionera”, którą bardzo polecam.
    Młody człowiek, który zapytany przez milionera tym samym pytaniem na poczatku nie był w stanie odpowiedzieć ile tak naprawdę potrzebuje pieniędzy by żyć i spełniać swe marzenia.

    Podejrzewam że 9 na 10 zapytanych osob na ulicy nie ma pojęcia ile tak naprawdę chcą zarabiac… A jeśli nawet wiedzą to podświadomie nawet boją się myśleć , że mogą zarabiać załóżmy 1 mln złotych miesięcznie 😄

    Dlatego ja wzorujac się na milionerze widzę to tak 😃

    Dochód miesięczny 1 mln złotych na głowę
    Dom wart 5 mln złotych
    2 Samochody o łącznej wartości 2 mln złotych
    Akcje firm 1 mln złotych
    Złoto 2 mln złotych
    Brak zobowiązań finansowych 😃

    Myślę że na dobry początek wystarczy 😃

    Życzę takich dochodów każdemu w jak najkrótszym czasie. Ja sobie daje 5 lat 😃

    Pozdrawiam Cię Marcinie świetny artykuł 😄

  69. Ciekawe pytanie… I masz racje, że się wcześniej nad tym nie zastanawiałem :). To, o czym myślałem wcześniej, to kwota która pozwoliłaby mi przestać zarabiać i wynosi ona 1 milion dolarów. Nie oznacza ona jednak beztroski, a „jedynie” niezależność finansową na satysfakcjonującym poziomie.

    Wracając do pytania. Przy obecnej „cenie pieniądza” potrzebowałbym od 20 do 50 tysięcy złotych miesięcznie, by żyć na wymarzonym poziomie (do życia na „godnym” poziomie potrzeba mi dużo mniej 🙂 ). Dzisiaj chciałbym się napić parzonej kawy na jednej z Greckich wysp, jutro przenocować w Dubaju, by kolejne miesiące spędzić przemierzając mongolskie stepy docierając tam uprzednio koleją transsyberyjską… Napić się soku, ze świeżo wyciśniętej pomarańczy w Peru, czy przenocować pod namiotem blisko koła podbiegunowego… to jest mój wymarzony poziom życia :).

  70. Tyle żebym żył godnie, a swoim zarabianiem/ bogaceniem się tej godności nie zabierał innym. Pozdrawiam

  71. Odpowiedź na pytanie:
    Ostatnio liczyłam sobie jaka kwota miesięcznie pozwoliłaby mi na życie na luziku, jednoosobowego gospodarstwa domowego, kobiety, wliczone w to kwoty na dbanie o siebie, dodatkowe szkolenia, kawy na mieście i podróże za jeden uśmiech (albo tanie bilety). Trochę po zaokrąglałam i jest to 3500 zł. Myślę, że ta kwota w zupełności odgoniłaby ode mnie zamartwianie się o finanse 🙂

    Mój sposób na zbudowanie pomocnika to zaangażowanie się w marketing wielopoziomowy. Też na początku rola tego pomocnika jest niedoceniana ale z biegiem czasu zespół rośnie, ilość energii wkładana w jego budowanie spada a dochód odzwierciedla wzrosty w zespole i może zastąpić przychód z pracy etatowej. Jeśli zwiążemy się z dobrą firmą to dochodzą do tego dodatkowe korzyści czyli dbanie o zdrowie, produkty pomagające dbać o urodę, tańsze usługi plus fundament fundamentów czyli system szkoleń.

    Marcinie mam też uwagę do nowego wyglądu bloga – ogólnie na plus 🙂 ale jeden mały minusik – żeby napisać ten komentarz musiałam przeskrollować dziesiątki poprzednich. Łatwiej by było guzik: skomentuj dodać od razu pod artykułem. Ale to takie moje czepialstwo 😉 .

  72. Żeby żyć na wymarzonym poziomie potrzebuję ok 5000 zł netto miesięcznie.
    W tym momencie zarabiam więcej. Ale wymaga to ciężkiej, mocno angażującej mnie pracy. Prowadzę działalność. Każde pieniądze zainwestowane zarabiają dużo – minimum 25%, a średnio ok 100-200%. Ale jak pisałem: angażuje mnie to mocno.

    Moim celem jest teraz zbudowanie kapitału ok 500 000 zł. Będę mógł wtedy inwestować w pasywa, które będą dawały ok 10-15% w skali roku. Może być to np. najem mieszkań, powierzchni biurowych itd. Będzie to już dochód troszku bardziej, choć niezupełnie pasywny. W każdym bądź razie pracować będę mógł już mniej.

    Przy zbudowaniu kapitale ok 2 mln zł mógłbym już spać zupełnie spokojnie. Na zwykłej lokacie 3% uzyskałbym to, czego potrzebuję. I byłoby to zupełnie pasywne.

    Oczywiście nie będą to przeskoki, z poziomu na poziom, ale wraz ze wzrostem kapitału będę przesuwał inwestycje w stronę coraz bardziej pasywnych.

    Taki plan 🙂

  73. Odpowiadając na Twoje pytanie
    Potrzebuje całkiem mało a to dzięki lekturze blogów finansowych i odkryciu prawdziwych potrzeb.
    Dzisiaj pracuje ciężko po to aby budować swój kapitał, wiem jednak, że w sytuacji gdy praca przestanie mnie kręcić mogę zrezygnować i zająć się czymś innym a to dzięki poduszce i budowaniu kapitału.
    Nie jestem skanerusem, nie wyliczam każdej złotówki, cieszę się życiem. Wbrew pozorom odkąd czytuje Twojego bloga pozwalam sobie na więcej przyjemności bo wcześniej pieniądze gdzieś mi uciekaly.
    Na te chwile wystarczy mi i mojej rodzinie 4000 , biorąc pod uwagę rosnące dziecko, które zaraz będzie wymagało wkładu finansowego liczę ze 5000 zł, będzie wystarczające aby pokryć potrzeby i budować kapitał na start dla młodego.

  74. My z Narzeczonym stwierdziliśmy, że wystarczyłoby nam ok. 5 000 zł miesięcznie na głowę (bo już liczymy przyszłe wydatki na dziecko/dzieci, a także coraz wyraźniej zbliżającą się perspektywę finansowej pomocy naszym rodzicom). Oczywiście „na czysto” czyli po spłacie kredytu hipotecznego i wniesieniu stałych opłat.

  75. W internecie jest troche tabelek, ktore pokazuja jaki trzeba miec kapital vs zakladane potrzeby w zaleznosci od % zwrotu z inwestycji. I jego wielkosc jest o tyle zwiazana z naszymi apetytami na zycie co z ogolna sytuacja na rynkach. Kilka lat temu zyski z lokat przekraczaly 8%, teraz to marne 2%. Wiec potrzebny jest 4x wiekszy kapital, zeby zyc z odsetek. Inflacja/deflacja wg gus nie ma tutaj zadnego znaczenia. Kazdy ma swoja prywatna i flacje , w moim przypadku czynsz wzrosl o 60%. Poza tym mozna czesciowo kozystac z samego kapitalu. Ja osobiscie czekam na artykul ,ktory podpowie bardziej szczegolowo jak zazadzac kapitalem zblizonym do tego o ktorym myslimy.

  76. Pytanie ile potrzebuję pieniędzy aby żyć na wymarzonym poziomie jest bardzo trudne, ponieważ jak to się mówi apetyt rośnie w miarę jedzenia i to dlatego osoby, które wygrywają ogromne pieniądze w loteriach po kilku latach wydają wszystkie pieniądze i wpadają w tarapaty finansowe. Odpowiem więc, że aby żyć na wymarzonym poziomie musiałbym zwiększać swoje dochody o co najmniej 5% w skali roku, zachowując zbilansowane wydatki. Dzięki temu mógłbym spać spokojnie i żyć pełnią życia.

  77. Apetyt rośnie w miarę jedzenia 🙂 A tak na serio … gdyby zatrzymać czas nic więcej nie chcę, a w czasie gdy już nie będziemy pracować – dla mnie na książki a dla męża na gadżety, bo w tym czasie mam nadzieję, że dzieci będą sobie same radziły 😉

  78. Myślę, że kwota około miliona byłaby OK. Wiem ,że teraz co napiszę to może się okazać banalne, jednak napiszę : Chciałbym z odsetek z tego miliona zmieniać Polskę na lepsze. Nie byłoby tego wiele,jednak praktyka w świetlicy monarowskiej pokazuje, że na prawdę niewiele potrzeba. Możliwości jest na prawdę dużo. Jednak jeden warunek. Musi to być przysłowiowa wędka , a nie ryba.

  79. Hej,
    Twój blog jest super…jestem wielkim zwolennikiem „samodyscypliny finansowej” dlatego chętnie czytam twoje posty. Rzadko się udzielam w komentarzach ale dzisiaj muszę ( i to nie dla stówy 😉 ). Pracuje od kilkunastu lat zawodowo, mam dwójkę dzieci. Razem z mężem zarabiamy z roku na rok coraz więcej. Dzisiaj mogę z ręką na sercu powiedzieć, że wymarzony poziom życia nie zależy niestety od pieniędzy. Pisze NIESTETY bo gdyby to zależało od pieniędzy to życie byłoby banalnie proste . Satysfakcja z życia układ się w głowie i bardzo dobrze wiem, że czasem mając mniej można żyć lepiej. Pracujmy nad charakterem, a wtedy i poziom i pieniądze będą.
    pozdrawiam
    Marta

  80. Bardzo dużo pojawiło się komentarzy, ale bardzo mało ludzi odpowiedziało na Twoje pytanie dość konkretne. Myślę, że świadczy to o tym, że mało kto nad takimi kwestiami się zastanawia, a jeśli już się zastanawia to zadaje sobie pytanie ile musiałby zarabiać/dostawać miesięcznie i takich odpowiedzi było najwięcej. Ludzie chcą mieć regularne przychody 2, 3, 5 czy 10 tys. /m-c. Mało kto przeliczał ile potrzeba kapitału, żeby inwestując w określone aktywa otrzymywać takie wynagrodzenie przy minimalnym nakładzie własnego czasu.
    Jakiś czas temu wyliczałem taki kapitał dla swojej sytuacji i wyszło mi 1 000 000zł. To wystarczy aby zachować aktualny poziom życia, który zresztą mnie satysfakcjonuje i nie wykonywać żadnej pracy zarobkowej. Mam już niezły kapitał początkowy, który inwestuje na giełdzie i przy dojściu do tej kwoty 1mln również inwestowałbym na giełdzie tyle że większym kapitałem niż obecnie. Wyliczyłem, że odkładając do swojego portfela inwestycyjnego tak jak do tej pory 1,5tys./m-c i osiągając zyski z inwestycji 7% rocznie potrzebuję 15lat. Mając taki kapitał za 15 lat i dalej pracując zarobkowo będę miał do dyspozycji 2xwięcej gotówki.
    To by była wymarzona sytuacja, a w zasadzie powinienem napisać, że to będzie wymarzona sytuacja, bo plan i cel jest dość precyzyjnie określony.

  81. Dodam swoje pięć groszy 🙂

    Z perspektywy osoby, która w ciągu niecałych 3 lat zwiększyła swoje zarobki ponad 3 krotnie gdzie zarabiałem 3 lata temu trochę ponad średnią krajową).

    Podstawą jest inwestowanie we własny rozwój, to pozwoliło mi osiągnąć ten wynik. Dodam, że na 2016 rok zdefiniowałem sobie różne cele w tym osiągnięcie dochodu na poziomie X.

    2 tygodnie temu otrzymałem ofertę pracy, która ta kryteria spełnia, wiec jak pisze Coelho „świat stara nam się pomóc nasze cele realizować, ale jeśli mu sami nie pomożemy to nic nam z nieba samo nie spadnie. Podstawą jest definiowanie sobie celów, które następnie konsekwentnie realizujemy. Kluczem do budowania wolności finansowej jest żyć skromnie, bez konsumenckiego blichtru, ale pełnią życia (wykorzystywać każdą wolną chwilę) budując przy tym kapitał na przyszłość.

    Mój cel to w wieku 42 lat stały dochód na poziomie 8-10 tyś zł miesięcznie pozwalający na godne życie dla mojej rodziny. I taki cel sobie wyznaczyłem 🙂 Pozostało mi do tego czasu 8 lat więc trzymajcie kciuki. Przechodząc do ilości pieniędzy istotniejszych elementem jest, aby były to przychody pasywne. Czyli nie musieć być niewolnikiem pracy, tylko robić to co się lubi i kocha.

    Odpowiadając wprost na pytanie Marcina potrzebuję pieniędzy „tyle, aby mój miesięczny dochód pasywny pokrywał miesięczne koszty życia”. A wtedy będę mógł realizować moje życiowe pasje wspólnie z moją rodziną: sport, podróże i rozwój moich dzieci.

    Jeden dzieciaczek już jest, drugi jest w drodze 😛

    P.S Powodzenia dla wszystkich w realizacji swoich celów krótko i długoterminowych 😉

  82. Wystarczy mi stówka na książkę Getting Things Done i dobry notes. Z tego co słyszałem o tej książce, to pewnie w ciągu 2 lat od stosowania się do jej zasad, dojdę do momentów w którym nie będę już się martwił tym, ile mi potrzeba. 😉

  83. Witaj Marcinie,

    Odpowiedź na Twoje pytanie nie jest prosta, ponieważ co znaczy wymarzonym poziomie ?

    W tym momencie dla mnie wymarzonym poziomem jest dochód netto na poziomie 8 tys zł/ mc Co pozwoliło by mi żyć spokojnie i nie martwić się jutrem. Moje (a właściwie nasze, bo mam żonę i córkę) wydatki zamykają się w granicach 4 tyś zł/mc i niczego sobie specjalnie nie odmawiamy. Jednak mając 8 tys/mc chciałbym pewnie więcej ponieważ tzw. standard życia się zwiększy. Podsumowując moim marzeniem jest spokojne życie w którym nie patrzę na brak pieniędzy i takie marzenie jestem w stanie za te 8 tys. spełnić.

    Pozdrawiam Michał

  84. Potrzebuję tyle pieniędzy ile mój wymarzony poziom życia wymaga, tak abym nie musiała się o nie martwić ale żebym o nie dbała.
    To jest indywidualna kwestia zależna od poziomu zadowolenia z życia każdego poszczególnego człowieka.

  85. Ile potrzebujesz pieniędzy, aby prowadzić życie na wymarzonym przez siebie poziomie?

    Potrzebuję 100 złotych na karcie podarunkowej, aby dalej marzyć. Marzyć. MARZYĆ.

  86. Myślę, że 1.000.000.000 zł na początek by mi wystarczył 😉
    A tak serio to myślę, że nawet jakbym miał już takie pieniądze to i tak bym chciał mieć więcej, bo człowiek zawsze będzie miał więcej pragnień niż pieniędzy.

    Przykład:
    Ten kto zarabia 2000 zł myśli, że stać go na więcej i chciałby zarabiać np. 3000 zł.
    Ten kto zarabia 3000 zł myśli, że stać go na więcej i chciałby zarabiać np. 5000 zł.
    Ten kto zarabia 5000 zł myśli, że stać go na więcej i chciałby zarabiać np. 10000 zł.
    I tak dalej, i tak dale….

    Więc podejrzewam, że ten kto zarabia 1.000.000.000 zł też chciałby zarabiać więcej, np. 2.000.000.000 zł
    (w myśl starej zasady: „Są w życiu ważniejsze rzeczy niż Twoje 300 baniek! – Taa, np. 600 baniek! 😉 )

    Dlatego myślę, że jak chcemy być naprawdę bogaci, to musimy tak naprawdę zadbać o trzy rzeczy:
    1. Pieniądze
    2. Zdrowie
    3. Dobre relacje z otaczającymi nas ludźmi.

    Pozdrawiam (i czekam na kupon;) )

  87. Chciałabym mieć tyle pieniędzy aby z jednej strony nie stracić motywacji do pracy i nie osiąść na laurach (z natury jestem leniuchem:) a z drugiej strony nie stresować się „jutrem”. A i co ważne, żeby zawsze stać mnie było na zakup minimum dwóch książek w miesiącu.
    serdecznie wszystkich pozdrawiam
    Hania

  88. Hej,

    Po pierwsze bardzo fajna „nowa” strona, dobra robota!
    A co do pieniedzy to chcialabym ich miec tyle zebym nie musiala sie martwic nigdy ich brakiem;)

    Wybacz brak polskich znakow.

    Pozdrawiam

    Karolina

  89. Swoboda w decyzjach finansowych to nie jest jednak jednoznaczne określenie.
    Bo niech ma taki Andrzej 30 klocków na koncie, zarabia 3, i z jednej strony może swobodnie pojechać sobie na wczasy za 2 klocki, a z drugiej gdyby zechciał kupić mieszkanie, to te wszystkie klocki rozpłyną się w trymiga i zostanie mu jeszcze kredyt.
    Można też posiadać jakąś przyjemną ilość kapitału ale nie potrafić na nim zarabiać, bo kilkadziesiąt ZŁ raz na kilka miesi z lokaty to jednak nikły zarobek.

  90. Cieszę się z mojego 1300 zł miesięcznie. Mam na opłacenie czynszu u rodziny, skromny posiłek i dojazd do pracy.
    Marzę o pracy za 2500 z netto, bo z 1300 zł nie jestem w stanie nic odłożyć. W moim mieście Kaliszu bardzo , ale to bardzo ciężko znaleźć pracę w ogóle. Jednak stale szukam dodatkowego źródła dochodu, bo w chwili obecnej jestem uzależniona od pensji minimalnej, jaką przyjmie rząd. Nikomu nie życzę pracy za najniższą krajową.
    Ze względu na niski dochód nie zdecydowałam się na dziecko, którego nie miałabym za co utrzymać. I każdego dnia wyobrażam sobie, jakby to było gdybym miała córeczkę i miała środki na jej skromne wychowanie.

  91. Jeszce 10 lat temu, gdy nie robilam niczego poza studiowaniem – szczytem marzen bylo 1000PLN miesiecznie, a mialam miespelna 600PLN. Dzis, jestem zona, mama 2 chlopcow i bobasem w drodze, wiec wraz ze zmiana sytuacji zyciowej priorytety sie pozmienialy. Wystarczy nam odrobinke wiecej, niz maz obecnie zarabia. Ciut wiecej, by nie spoczal na laurach, nie duzo wiecej – by czul, ze jego trud jest doceniany. Ile by tych pieniedzy nie bylo, nie chcemy dac dzieciom odczuc, ze wystarczy. Niech ucza sie doceniac kazdy grosz, niech znaja smak wysilku jaki ojciec wklada w ich zarabianie. Juz niedlugo pewnie dostana od nas szanse, by zapracowac na swoje pierwsze pieniadze. Wierze, ze poznaja slodki smak bogacenia sie jesli tylko wezma sprawy w swoje rece.

Odpowiedz