Choć często posługujemy się w niej liczbami, ekonomia nie jest nauką ścisłą. Niektórzy zastanawiają się nawet, czy to w ogóle nauka. Świętej pamięci redaktor Tadeusz Mosz lubił powtarzać takie stwierdzenie: Wpływ ekonomistów na gospodarkę jest mniej więcej taki, jak meteorologów na pogodę. Dlatego zawsze uśmiecham się w duchu mówiąc o sobie „ekonomista”.

Nie zmienia to faktu, że bardzo lubię ekonomię i wszystko, co jest z nią związane. To, co niezwykle mnie w niej fascynuje, to pewne bardzo ciekawe zjawisko. Ekonomia to suma indywidualnych decyzji pojedynczych osób, które stopniowo kumulują się w trendy. A trendy, choć w krótkiej perspektywie niemal niezauważalne, wywierają następnie potężny wpływ na nasze życie i gospodarkę. Przez jakiś czas możemy je ignorować, ale potem…

Zejdźmy jednak do bliższej nam „mikroskali”, na którą mamy bardziej realny wpływ. Jeszcze 20 lat temu prawie nikt nie słyszał o czymś takim, jak kredyt hipoteczny. 10 lat temu już 945 000 osób miało taki „lewarek”, a łączna suma ich zadłużenia wynosiła 77 mld złotych. Nieźle. Minęła kolejna dekada i jak to wygląda dziś?  Blisko 2 mln aktywnych umów kredytowych o łącznej wartości 374 mld złotych. (źródło: Raport AMRON–SARFiN 4/2015). Idziemy jak burza i wygląda na to, że kolejne lata oznaczać będą kontynuację tego trendu, aż do momentu, w którym… Postawmy na razie tu wielokropek. Wrócimy do tematu gdy WIBOR podskoczy do poziomów z 2008 roku.

Zaciągnięcie i spłacanie kredytu hipotecznego to jedna z tych życiowych decyzji, która ma bardzo poważne konsekwencje dla naszych finansów. Kilka prostych błędów lub nadmierny pośpiech przy wyborze kredytu – i płaci się za to ogromne pieniądze. Gdy przeczytałem w przytoczonym powyżej raporcie, że tylko w 2015 roku kredyt hipoteczny zaciągnęło 181 tys. osób, przyszedł mi do głowy pewien pomysł.

Niektóre osoby pożyczają na rozsądnych warunkach i w oparciu o sensowne kryteria. Inne pakują się w kiepskie umowy, płacą drakońskie marże, a na dodatek wciskane są im dodatkowe produkty (ubezpieczenia, polisy inwestycyjne, karty kredytowe, itp.). I jeszcze się cieszą, że taki kredyt dostały.

Tymczasem kilka złych decyzji przy zaciągnięciu kredytu, a różnica może wynieść kilkanaście, kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych. Zresztą zaciągnięcie kredytu to nie jedyny moment, gdy nasze decyzje są ważne. A co w momencie zmiany mieszkania? Czy taki kredyt warto zrefinansować? A może najlepiej spłacić go przed terminem?

Chodzi mi po głowie przygotowanie dobrego materiału (cyklu wpisów, poradnika, a może kursu?), który pomoże podejmować dobre i świadome decyzje osobom, które taki kredyt hipoteczny mają lub planują go zaciągnąć. Trochę już na ten temat udostępniłem na blogu w specjalnej zakładce Kredyt hipoteczny – przewodnik. Chciałbym jednak zrobić coś więcej.

I tu potrzebuję Twojej pomocy: odpowiedzi na jedno proste pytanie, które mi bardzo pomoże.

O co chodzi z tym pytaniem?

Siedzę po uszy w tematach finansowych i czasem tracę właściwą perspektywę. Pewne sprawy wydają mi się tak oczywiste, że nie warto o nich wspominać. Z kolei inne tak nieistotne, że nieświadomie je ignoruję. Nie chciałbym popełnić takiego błędu przygotowując materiał o kredytach hipotecznych. Tym razem chcę tam zamieścić odpowiedzi na wszystkie ważne pytania – ale pytania ważne dla Ciebie, a nie dla mnie.

W tym celu przygotowałem prosty formularz składający się tylko z jednego pytania:

Czego chciałbyś dowiedzieć się na temat kredytu hipotecznego?

Dlaczego zadaję to pytanie w osobnym formularzu, a nie proszę po prostu o komentarz pod wpisem? Bo z komentarzami jest tak, że jak ktoś inny już napisze coś, co mamy na myśli, to raczej odpuścimy sobie odpowiedź. Po co się powtarzać? Tymczasem właśnie częstotliwość powtarzania się pytań pozwoli mi naprawdę lepiej zrozumieć, które sprawy są dla Ciebie najbardziej kluczowe.

Bardzo liczę na to, że zechcesz w ten sposób mi pomóc. Kliknij po prostu poniższy przycisk:

button pytanie

Serdecznie Ci dziękuję!