Jak płacić mniej za jedzenie? 16 praktycznych sposobów do wypróbowania
Podcast: Odtwarzaj w nowym oknie | Pobierz (Czas trwania: 26:14 — 36.4MB) | Umieść link
Subskrybuj: Apple Podcasts | Spotify | Android | RSS
Jeszcze kilka lat temu za 200 złotych można było się solidnie zaopatrzyć w zakupy spożywcze. Teraz, jeśli robisz większe zakupy, trudno opuścić sklep z paragonem niższym niż 300-350 zł. Jeśli Ty też czujesz, że spożywka jest strasznie droga i szukasz sposobów, jak możesz zmniejszyć swoje wydatki na jedzenie – w tym artykule podziele się z Tobą 16 praktycznymi sposobami, które mogą Ci w tym pomóc. W zależności od Twojego zakupowego zaawansowania, możesz zaoszczędzić dzięki tym podpowiedziom od 10-30%. Czytaj dalej, jeśli jednym z Twoich postanowień na ten rok jest wydawać mniej na jedzenie, przestać marnować i zapanować nad tą kategorią wydatków raz na zawsze.
Jedzenie to jedna z większych kategorii wydatków w naszych domowych budżetach. Potwierdzają potwierdzają to badania – 25,3% budżetu domowego wydajemy na jedzenie czyli nasza co czwarta złotówka trafia do sklepu spożywczego:

str. 34 raportu z 09.2025 r. (dane za 2024 r. “Budżety gospodarstw domowych w 2024 r.”):
Jeśli chcesz się dowiedzieć, co z tym zrobić, zapraszam Cię do obejrzenia filmu. W dalszej części artykułu znajdziesz krótki opis 16 praktycznych wskazówek, jak oszczędzać na jedzeniu, a na koniec mam dla Ciebie też prezent – krótki PDF, w którym znajdziesz materiały do wydruku – ściągę, jak przechowywać warzywa i owoce, planer posiłków i przepisy na dania recyklingowe. Zapraszam do filmu:
Na to, ile wydajesz na jedzenie, mają wpływ 3 ważne czynniki. Pierwszy, to oczywiście ceny w sklepach. Na to niestety, nie masz wpływu. Nie możesz z tym nic zrobić, więc nie ma sensu się tym zamartwiać. Ale na szczęście są dwa pozostałe czynniki, na które masz już wpływ dużo większy. Drugi to Twoje wybory, a trzeci – to sposób, jak zarządzasz swoimi zasobami. I właśnie na tych dwóch kategoriach działań skupimy w tym filmie i omówimy je na konkretnych hackach, które pomogą Ci zaoszczędzić:

Twoje wybory – od tego, co wybierzesz, zależy wysokość Twoich wydatków na jedzenie
Zacznijmy zatem od pierwszej kategorii, na którą mamy wpływ – czyli od naszych wyborów. Możemy wyróżnić 3 podstawowe wybory, które mają wpływ na to, ile wydajemy na jedzenie:
1) Wybór SKLEPU, w którym robimy zakupy
2) Wybór tego, CO kupujemy, i
3) Wybór tego JAK kupujemy.

Przejdźmy teraz do omówienia każdego z tych punktów.
#1 Wybierz mądrze sklep, w którym robisz zakupy
Jeśli czytałeś mój poprzedni artykuł o Psychologii Pieniędzy, być może wiesz, jak duży wpływ na nasze decyzje finansowe mają nasze emocje i nawyki. I bardzo często miejsce, w którym robimy zakupy wynika właśnie z tego – albo z nawyku, bo ZAWSZE chodziliśmy właśnie do tego sklepu, albo z konkretnych emocji. Dlatego pierwsza rzecz, którą możesz zrobić, żeby obniżyć swoje wydatki na jedzenie, to sprawdzić, czy dobrze wybrałeś sklep, w którym robisz zakupy. Zrobiliśmy to z mężem kilka miesięcy temu i dzięki zmianie sklepu oszczędzamy na zakupach tygodniowych ok. 30-35 zł.
W tej dziwnej wojnie Lidla i Biedronki byliśmy zawsze team Lidl – uwielbiam robić tam zakupy, ale właśnie z powodów „emocjonalnych”. Lubię ten sklep. Jest tam czysto, przejrzyście, jest dużo otwartych kas, nie ma tych wszechobecnych palet, które tarasują przejście. Ale przy kilku okazjach i w bardzo różnych towarzystwach usłyszeliśmy z mężem, że Biedronka wychodzi dużo taniej. Dlatego postanowiliśmy to sprawdzić. Mieszkamy na wsi, najbliżej mamy do Dino, do Lidla i Biedronki mamy nieznacznie dłuższy dojazd, ale ponieważ robimy zakupy raz w tygodniu, możemy to połączyć z kursem, który i tak byśmy wykonali do większego miasta.
Co tydzień robiliśmy nasze standardowe zakupy tygodniowe w innym sklepie. Kupowaliśmy te same produkty i w tych samych ilościach. I co się okazało? W naszym konkretnym koszyku zakupowym, zakupy za 320 zł w Lidlu, wyniosły w Biedronce 287,50, a w Dino – 330 zł. Rozstrzał cenowy jest spory, i potwierdzają to badania cen modelowych koszyków zakupowych w różnych sklepach.
Dzięki uprzejmości Pana Kamila z ASM SFA, który udostępnił mi te dane z badania Koszyk Zakupowy ASM, możesz zobaczyć teraz na ekranie, jak wyglądała różnica w cenach przykładowego koszyka zakupowego w listopadzie 2025. Zobacz ten rozstrzał cen pomiędzy najdroższym i najtańszym sklepem – to ponad 50 zł!

Ale pamiętaj, że u Ciebie może być zupełnie inaczej. Dlatego po prostu to sprawdź. Twój koszyk zakupowy może być na tyle inny, że u Ciebie na podium będą inne sklepy. Zachęcam Cię, żeby przetestować to u siebie.
Dlatego koniec z „team Biedronka” i „team Lidl”. Bądźmy wszyscy: „Team najniższy paragon”. Raz na jakiś czas warto się przekonać, czy nie wyjdziemy lepiej na zmianie sklepu.
Wybieraj mądrze CO kupujesz
To był wybór sklepu, przejdźmy teraz do wyborów, które dotyczą tego CO kupujemy. Mam tutaj dla Ciebie 3 podpowiedzi, które sprawdziły się u mnie. Omówmy je teraz po kolei.

#2 Wybieraj marki własne w dyskontach
Na pewno kojarzysz, że większość markowych produktów spożywczych ma swoje tańsze odpowiedniki wyprodukowane pod szyldem marketu. Jeśli jesteś bywalcem Lidlów i Biedronek, na pewno kojarzysz marki: Pilos, Mleczna Dolina, Pikok, Go Vege itd. W wielu wypadkach są znacząco tańsze niż ich „markowe” siostry, a składem i smakiem często nie odbiegają od oryginałów.
Dlatego zachęcam Cię do tego, żeby je sprawdzić i przetestować. Przeczytaj sobie składy, zrób test organoleptyczny, czy odpowiada Ci smak. Ja byłam sceptyczna, ale po przetestowaniu kilku takich „zamienników” u siebie, przesiedliśmy się na marki własne. Na pojedynczym produkcie różnica w cenie wynosi od kilkudziesięciu groszy do nawet kilku złotych.
#3 Kupuj to, co faktycznie konsumujecie
Nie wiem, czy Tobie się to zdarza, ale mi w przeszłości zdarzało się robić zakupy aspiracyjne. Czyli kupować rzeczy na fali jakiegoś trendu w internecie, albo myślenia życzeniowego. Podam Ci przykład z mojego życia – kilka lat temu bardzo popularne stały się frytki z batatów. Widziałam je wszędzie, zakodowałam je w głowie jako: „fajne”, „zdrowe” – i lądowały w moim koszyku praktycznie na każdych zakupach. Problem polegał na tym, że w ferworze codzienności nigdy ich nie przygotowywaliśmy. Lądowały w BioOdpadach, bo chętniej jemy i robimy frytki z normalnych ziemniaków.
Dlatego w kolejnej podpowiedzi chcę Cię zachęcić do takiej szczerości zakupowej. Czy kupujesz coś, bo faktycznie to zjecie, czy próbujesz na siłę zmienić swoje przyzwyczajenia, a tak naprawdę awokado zawsze ląduje w koszu, bo nie masz na niego pomysłu, nienawidzisz go obierać itd. Nie ma nic złego w próbie poprawy swojego stylu życia, ale warto być szczerym, czy robimy to skutecznie. Jeśli przez 4 tygodnie z rzędu wywalasz swoją „próbę zdrowszego jedzenia”, może warto zrobić iterację i spróbować z czymś innym. Może zastąpisz awokado oliwą z oliwek, orzechami włoskimi (lub innymi produktami, które są bogate w te składniki, których chcesz sobie dostarczyć za pomocą nieszczęsnego „zielonego złota”).
#4 Kupuj z przygotowaną wcześniej listą zakupów
Może ta podpowiedź wydaje się banalna, ale na każdych zakupach widzę w sklepach osoby, które tego nie stosują, tylko kupują co im się wydaje lub przypomni. Dlatego jeśli Ty też tego jeszcze nie robisz – zachęcam Cię do kupowania z przygotowaną wcześniej listą zakupów. Dzięki temu unikniesz kupowania rzeczy, które już masz w domu, albo takich, które są chwilową zachcianką. Lista świetnie się sprawdzi, gdy jesteś zmęczony, głodny, robisz zakupy na szybko po pracy – dzięki niej nie musisz myśleć i masz jasny plan, co dokładnie kupić. Dla mnie lista jest też ogromną oszczędnością czasu. Zamiast włóczyć się bez celu po alejkach, robię zakupy szybciej.
Od razu podzielę się z Tobą moim ukrytym hackiem. Jeśli wyjątkowo nam się nie chce robić zakupów, zamieniamy to z mężem w grę. Czyli dzielimy się listą po połowie i jedziemy na czas – kto pierwszy zbierze wszystkie produkty z listy, wygrywa jakąś drobną nagrodę (np. wybiera film na wieczór, odbiera masaż stóp itd.). W liście zakupów, którą za chwilę Ci polecę, widać gdy poszczególne produkty „znikają” z listy, bo ktoś je odklikał. Daje to niezłego kopa adrenaliny 🙂 Do tego w koszyku ląduje tylko to, co na liście, bo nie mamy czasu, żeby za bardzo się rozglądać po sklepie.
Oczywiście możesz zrobić taką listę zakupów odręcznie, ale ja polecam Ci wersję wirtualną – aplikację w telefonie. Jest ich naprawdę sporo, wiele z nich umożliwia udostępnienie listy drugiej osobie. To się naprawdę świetnie sprawdza, nie wspominając już o tym, ile razy dopisywałam do listy rzeczy, gdy mój mąż był już dawno w sklepie. Ja używam Listonic – mogę polecić z czystym sumieniem. Absolutnie nie jest to żadna afiliacja, po prostu korzystam z tej listy od lat i jestem z niej zadowolona.
Wybieraj mądrze to, JAK kupujesz
Przechodzimy do trzeciej grupy naszych mądrych wyborów, czyli do wybiernia tego, JAK kupujemy. I teraz od razu mam dla Ciebie kombo 3 podpowiedzi, które zaraz zilustruję Ci potem na konkretnym przykładzie.

#5 Zawsze patrz na cenę za kilogram
To była jedna z boleśniejszych lekcji, które odebrałam, gdy wiele lat temu wyjechałam na studia i zaczęłam mieszkać sama. Cena na opakowaniu to często marketingowa sztuczka. Mniejsza gramatura, atrakcyjne opakowania i pozorne promocje sprawiają, że cena produktu na półce może być myląca. Dany produkt może Ci się wydawać tańszy, bo cenówka wskazuje mniejszą liczbę. Ale gdy zobaczysz przeliczenie na kilogram, bardziej opłaca się kupić większe opakowania.
Dlatego zawsze patrz na cenę za kilogram (albo litr), bo tylko ona mówi prawdę o tym, ile realnie płacisz. Jeśli wprowadzisz taki nawyk zakupowy, od razu połapiesz się, gdy producent zmienia gramaturę produktu, żeby ukryć wzrost ceny. Jakiś czas temu takie niefajne zagranie zastosowali producenci czekolad. Być może pamiętasz te piękne czasy, gdy standardowa tabliczka czekolady miała 100 g. Od kilku lat wielu producentów niepostrzeżenie zmniejszyło gramatury czekolad do 90 g. Poniżej przykład Wedla:

Warto na to zwrócić uwagę, bo w wielu przepisach kulinarnych nadal występuje „standard” 100 g. Piekąc ulubione ciasto, możemy zmierzyć się z tym, że nagle brakuje nam czekolady na polewę, bo producent postanowił skorygować swoje gramatury…
#6 Kupuj wielopaki i duże opakowania
W wielu kategoriach produktów to najprostszy sposób na obniżenie ceny jednostkowej i ograniczenie liczby zakupów w tygodniu. Sklepy często oferują lepszą cenę za kilogram przy większych gramaturach, a wielopaki częściej są w sklepach w promocji (kup 3 zapłać za 2 itd.). Ważne przy tej zasadzie jest to, żeby nie wpaść w pułapkę “taniej, więc biorę”: większe opakowanie ma sens tylko wtedy, gdy naprawdę to zużyjesz, masz gdzie to przechować i nie skończy się marnowaniem jedzenia lub bałaganem w szafkach. Moja podręczna zasada brzmi: duże opakowania dla produktów bazowych i stałych w Twojej diecie, a mniejsze dla nowości i rzeczy, które jesz okazjonalnie.
#7 Sprawdź, czy produkty, których kupujesz dużo, nie wyjdą Cię taniej kupione przez internet
Polecam Ci też sprawdzić, czy produkty, których kupujesz dużo, nie będą tańsze, jeśli kupisz je przez internet. Platformy takie jak allegro, amazon itd. często oferują w dobrych cenach wielopaki i duże opakowania, sklepy online częściej mają też promocje i kody rabatowe. Z mojego osobistego doświadczenia wynika, że najczęściej opłaca się kupować przez internet produkty suche i trwałe: kawy, herbaty, orzechy, bakalie, ryż, kasze, makarony, oliwy, przyprawy, produkty dla dzieci i karmy dla zwierząt.
Zakupy przez interent mają jeszcz jeden plus – kupujesz tylko to, czego potrzebujesz. Zmniejsza się Twoja liczba impulsywnych zakupów, bo nie wchodzisz między półki pełne kuszących produktów. Pamiętaj jednak, żeby zanim wrzucisz coś do wirtualnego koszyka, dobrze przeliczyć, czy faktycznie wyjdziesz na tym zakupie lepiej – jeśli np. płacisz także za dostawę, musisz doliczyć ją do ceny produktu.
A teraz pokażę Ci te punkty w praktyce. Nazwisko zobowiązuje, weźmy zatem pod lupę temat mąk. Moja ulubiona mąka to Orkiszowa Jasna 630. Zamiast kupować ją na kilogramy w dyskoncie, zamawiam duże paczki 5-10 kg prosto z młyna na allegro. Porównanie cenowe możesz zobaczyć poniżej.
W sklepie online Auchan kilogram takiej mąki kosztuje najtaniej 7,19 zł. Na Allegro 5 kg tej mąki z lokalnego młyna Złoty Kłos można kupić za 32,50, czyli 6.50 zł/kg. Kupuję zwykle dwa takie opakowania po 5 kg, dzięki czemu mam bezpłatną dostawę w Allegro Smart.


Drugi przykład to bakalie. Paczkowane orzechy w sklepie internetowym Auchan kosztują najtaniej 48.40 zł za kilogram. Zbacz przy okazji, jaka jest różnica w cenie w zależności od tego, który produkt wybierasz i jaką gramaturę ma opakowanie. Rozstrzał w cenie za kilogram to od 48,40 zł do 71,93 zł. Ponad 20 zł różnicy. Z kolei na allegro można znaleźć takie orzechy w promocji nawet za trochę ponad 40 zł. Czyli kupując przez internet oszczędzamy około 8 zł na tym artykule.


Dlatego zachęcam Cię – sprawdź, czy produkty, których spożywacie najwięcej nie wyjdą Cię taniej kupione w dużej paczce, wielopaku i przez internet.
#8 Korzystaj mądrze z kuponów i promocji
Jeśli robisz swoje zakupy w dyskontach typu Lidl i Biedronka, te sklepy co tydzień oferują inne produkty w promocji – szczególnie przy zakupie wielopaków. Jeśli to produkty, które i tak spożywacie, wykorzystaj promocję. Pamiętaj też o specjalnych kuponach za robienie zakupów w określonym dniu. Np. Lidl często ma kupon -30 zł za zrobienie większych zakupów w sobotę.
Oczywiście ta porada ma sens tylko wtedy, jeśli kupujesz rzeczy, które na pewno zużyjesz. Nie kupuj tylko dlatego, że coś jest w promocji. Ale jeśli np. zbliża się okres świąteczny i planujecie upiec kilka ciast, promocja 2+1 na masło to naprawdę dobry pomysł, żeby zaoszczędzić na czymś, co i tak się zużyje.
Omówiliśmy już wybory, które podejmujemy podczas zakupów. Teraz przejdziemy do tego, jak zarządzanie zapasami może realnie pomóc oszczędzać na jedzeniu. To temat szczególnie mi bliski, bo przez wiele lat pracowałam jako zakupowiec i planista produkcji w firmach produkcyjnych, więc na własne oczy widziałam, jak ogromną różnicę w kosztach potrafią zrobić drobne usprawnienia w tym obszarze. Za chwilę podzielę się z Tobą moimi sprawdzonymi hackami, ale najpierw – przyjrzyjmy się temu, jak gospodarstwa domowe w Polsce radzą sobie z żywnością.
Ile jedzenia marnuje się w Polsce?
Każdego roku w Polsce marnuje się aż 4,8 miliona ton żywności. Z czego aż 60 % ląduje w koszach gospodarstw domowych. to 2,88 mld kg/rok. To ogromna liczba, dlatego sprowadźmy ją teraz do czegoś bardziej namacalnego.
- 4,8 mln × 60% (czyli tyle, ile marnują gospodarstwa domowe), daje nam 2,88 mln ton/rok, czyli 2,88 mld kg/rok
- Sprawdźmy, ile gospodarstwa domowe marnują jedzenia tygodniowo. Podzielmy 2,88 mld kg przez 52 tygodnie roku – da nam to 55,4 mln kg/tydzień
- A teraz zobaczmy, jak to się przełoży na pojedyńcze gospodarstwo domowe. 55,4 mln kg tydzień podzielmy przez 14,1 mln gospodarstw domowych w Polsce – to daje nam ok. 3,93 kg na gospodarstwo na tydzień.
Prawie 4 kg żywności w koszu TYGODNIOWO. Na mnie ta liczba zrobiła ogromne wrażenie i sprawiła, że jeszcze baczniej zaczęłam się przyglądać temu, co ląduje w moim koszu.
Tym bardziej gdy przeczytałam, że według szacunków ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi przeciętna polska rodzina wyrzuca do kosza żywność o wartości około 3 tys. zł. To naprawdę spora kwota.
Dlaczego marnujemy jedzenie?
Według badania i raportu „Nie marnuj jedzenia 2024”, najczęściej wyrzucamy, bo przegapiliśmy termin przydatności do spożycia, lub zrobiliśmy za duże zakupy. Kolejny istotny powód to niewłaściwe przechowywanie żywności. I z każdą z tych rzeczy możemy się zmierzyć właśnie dzięki odpowiedniemu zarządzaniu naszymi domowymi zapasami.

W zarządzaniu zapasami mamy 3 grupy działań, które pomogą nam ograniczyć wydatki na jedzenie. Zaczerpnęłam je właśnie z mojej praktyki planisty/zakupowca, bo takie 3 grupy działań występują w każdej dobrze zarządzanej fabryce czy zakładzie, a właśnie w takich miałam przyjemność pracować. To:
- Skuteczne planowanie
- Właściwe przechowywanie
- Systemy ograniczającestraty.

Skuteczne planowanie nadaje kierunek i pomaga nam lepiej zarządzać zapasami. Bez niego firma albo zamraża pieniądze w nadmiarze zapasów, albo ma braki i działa w chaosie. Dokładnie tak samo jest w naszych domach. Gdy nie planujesz zakupów i posiłków, kupujesz intuicyjnie, działasz reaktywnie i musisz się mierzyć z marnowaniem zapasów. Czyli: płacisz więcej. Mam dla Ciebie kilka podpowiedzi, co możesz zrobić, żeby dzięki lepszemu planowaniu mniej wydawać na jedzenie.

#9 Zrób plan zużycia
Nie ma nic gorszego, niż zapasy, które zalegają w szafkach i lodówce. Jeśli masz ich dużo i nie prowadzisz żadnej rotacji, rośnie prawdopodobieństwo, że o nich zapomnisz, a one się przeterminują i wylądują w koszu na śmieci. Dlatego dla mnie jednym z najważniejszych elementów skutecznego planowania i zarządzania zapasami jest zrobienie planu zużycia tego, co już masz.
Zanim zaczniesz planować zakupy, przejrzyj swoje szafki, spiżarnię, zamrażarkę i lodówkę. Wypisz sobie wszystkie rzeczy, które trzeba zużyć, bo np. niedługo skończy im się termin przydatności. Bardzo ważne jest to, żeby wykonać ten krok przed stworzeniem listy zakupów na kolejny tydzień. Może się okazać, że tak naprawdę na kolejne zakupy możesz pojechać za 4 dni, bo z produktów, które chowasz po szawkach i odmętach tylnej ściany lodówki, bez problemu da się przygotować posiłki na kolejne dni. A im rzadziej robisz zakupy – tym potencjalnie mniej wydajesz.
#10 Zaplanuj swoje posiłki
Dzięki tej jednej, prostej zmianie drastycznie zmniejszy się ilość wyrzucanego przez Ciebie jedzenia, a dodatkowo – zmniejszy się częstotliwość Twojego jedzenia na mieście. Wielu osobom planowanie posiłków kojarzy się z bardzo skomplikowanym działaniem, a naprawdę tak być nie musi. Oczywiście im więcej razy będziesz planować posiłki swojej rodziny, z tym większą łatwością będzie Ci to przychodzić. Moje pierwsze zaplanowanie posiłków zajęło mi około 40 minut. Większość z tego zajeło mi gromadzenie konkretnych przepisów, z których będę gotować (żeby wiedzieć, jakie składniki będą potrzebne). Teraz, gdy działam na określonym dużo wcześniej, rotującym menu, zajmuje to dużo krócej. Wierzę, że u Ciebie będzie podobnie. Gdy się „wyrobisz”, całość zajmie Ci maksymalnie 15-20 minut tygodniowo.
Żeby tak było, musisz sobie po prostu ustalić swój własny proces działania. Może to wyglądać na przykład tak:
- Przyjmijmy, że zakupy tygodniowe robisz zawsze w piątki.
- Zanim pojedziesz do sklepu, w czwartek wieczorem lub piątek rano, robisz przegląd szafek i lodówki, ustalasz co musisz zużyć.
- Rozpisujesz sobie dni tygodnia do kolejnego piątku.
- Sprawdzasz kalendarz i wpisujesz dni, w których macie jakieś plany lub planujecie zjeść na mieście
- A potem ustalasz, co będziecie jeść każdego dnia, zaczynając od posiłków, w których zużywasz zapasy, które już masz. Jeśli nie masz pomysłu na to, co z nich przyrządzić – wpisz te produkty do Chata GPT i poproś go o sugestię.
- Gdy masz już rozpisane posiłki, ustal, jakie składniki dodatkowo będą Ci potrzebne (czyli rzeczy, których nie masz) to będzie Twoja lista zakupów.
Jeśli planowanie wszystkich posiłków i całego tygodnia Cię przytłacza, zacznij prosto – od obiadów, albo od kilku dni. Nie zniechęcaj się, naprawdę po kilku razach będzie Ci to przychodziło z łatwością.
Planowanie mamy ogarnięte, przejdźmy teraz do właściwego przechowywania zapasów w naszym domu. I tutaj mam 3 podpowiedzi.

#11 Naucz się prawidłowo przechowywać żywność
Pamiętam, że kiedy wyprowadziłam się z domu na studia i musiałam się zmierzyć z wyzwaniami dorosłości, jednym z moich takich największych szoków było to, jak szybko rzeczy marnieją, gdy niewłaściwie je przechowuję. Notorycznie musiałam wyrzucać sałatę albo szpinak, bo trzymałam je, o grozo, w otwartej sklepowej folijce i po dosłownie dwóch dniach były rozmiękłe albo obślizgłe i, oczywiście – do wyrzucenia.
Wszystko się zmieniło, gdy zaczęłam o tym więcej czytać i nauczyłam się, jak przechowywać rzeczy, żeby się szybko nie psuły. Dlatego zachęcam Cię do tego, żeby się z tymi zasadami zapoznać. Poszukaj w internecie, zapytaj Chat GPT, ale też ogromnie polecam Ci Moje Na Wierzchu – Beata Singh. Beata na swoich kanałach dzieli się wiedzą na ten temat. W PDF-ie, który dla Ciebie przygotowałam znajdziesz kilka podpowiedzi na temat najczęściej kupowanych w Polsce warzyw, a plik znajdziesz pod koniec artykułu 🙂
W każdym razie bardzo polecam Ci zaznajomić się tym tematem, bo im dłużej możesz przechowywać produkty w lodówce, tym większa szansa, że je zjesz i nie wyrzucisz.
#12 Stosuj zasadę FIFO w lodówce
FIFO to z angielskiego First In First Out, czyli zasada zarządzania zapasami, w której produkty, które mają najbliższą datę przydatności do spożycia, albo (np. w przypadku warzyw i owoców) te, które kupiłeś najdawniej, lądują na przedzie lodówki. Tak żeby były pierwsze z brzegu, żebyś sięgając do lodówki trafiał na nie automatycznie. Dzięki temu unikniesz sytuacji, gdy jogurt Ci się przeterminował, bo zaginął gdzieś w czeluściach lodówki, a Ty masz już otwarty nowszy. Pokażę Ci to na prostym schemacie:

#13 Ogranicz liczbę typów produktów, które masz w zapasach
Z kolei tę poradę poznałam dzięki Dietetyk Alicji Golonce. 4 lata temu brałam udział w jej szkoleniu na temat planowania posiłków i powiedziała tam bardzo mądrą rzecz, która faktycznie zmieniła to jak zarządzam moimi zapasami. Jedną z przyczyn, dla których marnujemy więcej jedzenia, jest zaopatrywanie się w kilka różnych typów produktów. Czyli np. masz w szafce 5 typów makaronów: Spaghetti, rureczki, kolanka, kokardki i muszelki.
Duża liczba różnych typów makaronów, kasz, mąk wprowadza nam wizualny chaos w szafkach i spiżarni, przez co trudniej jest nam zapanować nad zapasami, dłużej zajmuje nam przegląd szafek itd. Nie wspominając już o tym, że np. w przypadku makaronów, każdy z nich ma trochę inny czas gotowania, więc gdy kończy Ci się paczka, musisz się trochę bardziej natrudzić, żeby połączyć go z innym typem. Często skutkuje to tym, że zostawiamy resztkę paczki na święte nigdy.
Jeśli mierzysz się z czymś takim, spróbuj dla każdej kategorii produktu wybrać maksymalnie 2 podtypy. Kupujesz tylko Spaghetti i kokardki – od razu widzisz, jak na dłoni, jeśli któregoś brakuje. Nie masz tego chaosu w szafkach i mniej marnujesz. A im mniej marnujesz – tym więcej pieniędzy zostaje w Twojej kieszeni.
Przejdźmy teraz do ostatniego elementu naszego mądrego zarządzania zapasami – do systemów ograniczających straty. W każdej sprawnie działającej fabryce jednym z najważniejszych działów jest także quality czyli JAKOŚĆ, dział który między innymi identyfikuje obszary, w których pojawiają się w fabryce straty i pomaga je wyeliminować dzięki wprowadzeniu odpowiednich systemów działania. I właśnie tym się zajmiemy.
#14 Wyznacz w lodówce miejsce na produkty do spożycia jak najszybciej
Chodzi oczywiście o produkty już otwarte, albo takie, których data spożycia zbliża się do przeterminowania. To może być jedna półka w lodówce, albo specjalne pudełko, o którym wiedzą wszyscy domownicy. U mnie np. funkcjonuje specjalny pojemnik, do którego wkładam napoczęte i nie zużyte do końca owoce i warzywa. Stawiam go na widoku, z przodu lodówki. Efekt? Gdy więc chcę pokroić mojemu synkowi jabłuszko, to najpierw zaglądam do pojemnika i sięgam po połówkę, którą napoczął poprzedniego dnia, bo mam ją od razu na widoku. Jeśli wyznaczysz sobie taką konkretną półkę w lodówce, to też bardzo przyspieszy Twój tygodniowy przegląd, bo wszystkie produkty, które wymagają spożycia będą w jednym miejscu.
#15 Prowadź listę produktów, które wyrzucasz
U mnie to jest taki mały notesik wiszący na lodówce, ale możesz równie dobrze mieć notatkę na telefonie. Po co Ci taka lista wstydu? Nie po to żeby się samobiczować, a raczej po to, żeby w przyszłości, robić zakupy w bardziej przemyślany sposób. Jeśli 4 tygodnie z rzędu w Twoim koszu lądują jogurty, albo ziemniaki, albo papryka – to wyraźny sygnał, żeby tych rzeczy kupować po prostu mniej. Dlatego prowadź rejestr wyrzucanych rzeczy, a jeśli chcesz jeszcze dodatkowo się zmotywować, to zapisuj sobie koszt tych rzeczy, dzięki czemu zobaczysz, ile pieniędzy faktycznie ląduje u Ciebie w koszu. Zajrzyj do swojej listy przed każdym tworzeniem listy zakupów, żeby pamiętać, które produkty mogą u Was schodzić gorzej.
#16 Co tydzień rób 1 dzień na czyszczenie zapasów
Tę wskazówkę zaczerpnęłam takżę od mojej ulubionej Dietetyk Golonki. U niej tym dniem jest niedziela, u mnie – dzień przed zakupami tygodniowymi, w zależności od tego, kiedy planuję je robić. W tym konkretnym dniu wszystkie posiłki robisz z tego, co masz napoczęte w lodówce. Zużywasz wszelkie otwarte jogurty, serki, wędliny, warzywa i owoce. W te dni świetnie sprawdzają się takie potrawy: na śniadanie owsianka lub musli z napoczętymi jogurtami i owocami, które trzeba wykończyć albo placki recyklingowe (przepis zamieściłam w PDF-ie do wydruku). Na obiad – np. zupa krem, frittata/omlet, domowa pizza, na której kładziesz resztki, albo ryż z warzywami z patelni. I wiesz co jest najlepsze? Ten jeden dzień potrafi zrobić więcej dla budżetu niż wszystkie kupony świata. Bo zamiast dokupywać nowe rzeczy, zjadacie to, za co już zapłaciliście. I dokładnie o to chodzi.
Tak wygląda moja kompletna lista działań, które możesz zastosować u siebie, żeby zmniejszyć swoje wydatki na jedzenie. U mnie pozwoliło to zmniejszyć kwotę wydawaną na tę kategorię o prawie 30%. Stworzyłam dla Ciebie krótki PDF, w którym znajdziesz przypomnienie tych najważniejszych zasad, ale też planer posiłków do wydruku oraz kilka przepisów na dania recyklingowe. Całość jest do pobrania po zapisie na nasz newsletter:
Mam ogromną nadzieję, że te podpowiedzi pomogą Ci obciąć Twoje wydatki na jedzenie. A jeśli masz swoje podpowiedzi – będzie mi ogromnie miło, jeśli zostawisz je dla nas w komentarzu pod tym postem. Dzięki temu powstanie tutaj taka kompletna baza konkretnych hacków, które pomogą innym płacić mniej za tę najbardziej podstawową kategorię wydatków. Życzę Ci powodzenia i trzymam za Ciebie mocno kciuki.
Ania Mączka
Specjalistka w ogarnianiu chaosu i upraszczaniu rzeczywistości, z certyfikatem coacha kognitywnego (czyli tego, który wspiera w świadomej zmianie sposobu myślenia i działania). Od 2019 roku na pokładzie Finansów Bardzo Osobistych, gdzie zajmuje się tworzeniem treści i grafik, marketingiem i obsługą klienta. Uwielbia tworzyć plany i systemy, zarażać entuzjazmem i motywować innych do działania i tworzenia życia, którego pragną.
Jeżeli podobał Ci się ten artykuł, może zainteresuje Cię książka Marcina o inwestowaniu – „Finansowa Forteca”. W podobny sposób jak tutaj na blogu – prosto i merytorycznie – tłumaczy w niej, jak inwestować skutecznie i mieć święty spokój. Szczegóły poznasz TUTAJ.
PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?
Dołącz do ponad 63 050 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.
PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?
To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca. Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który:
✅ w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
✅ nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
✅ będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
✅ szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.


