Pieniądze szczęścia nie dają… Mówią Ci, co pieniędzy nie mają! Z pewnością każdy ma na ten temat własną opinię i długo możemy się spierać, jak jest naprawdę. Tylko po co? Zobaczmy, co na ten temat mówią badania. Jaki jest związek między pieniędzmi i szczęściem? Czy da się za pieniądze trochę szczęścia kupić? Twoje podejście do pieniędzy ma ogromny wpływ na to, jak z nimi postępujesz. Dlatego wczytaj się w ten artykuł, bo może pora się zmierzyć z własnymi przekonaniami 🙂

Spora część naszego światopoglądu opiera się na przekonaniach, które wynieśliśmy z domu. Jeśli dziadek, babcia, mama czy tato w kółko nam powtarzali, że „pieniądze szczęścia nie dają”, to dążąc do szczęścia będziemy unikać pieniędzy. Albo pieniądze będą unikać nas 🙂

Ponieważ życie jest za krótkie, by weryfikować każdą opinię, zrobiłem to za Ciebie. A poruszenie tego tematu na moim blogu wynika z bardzo prostej zależności:

  • Uważam, że dobre życie to przede wszystkim szczęśliwe życie.
  • Pomagam Ci w dbaniu o finanse.
  • Skoro tak, to chcę mieć pewność, że pomagając Ci w dbaniu o finanse, pośrednio zwiększam też Twoje szanse na dobre życie.

Gdybym nie wierzył w pozytywny związek między szczęściem i pieniędzmi, moja praca nie miałaby sensu. Jednak finansiście sama wiara nie wystarczy. Dlatego od kilku lat śledzę różne badania na temat pieniędzy i szczęścia i dzisiaj przygotowałem dla Ciebie esencję z wnioskami z tych badań. Przeczytaj je i zobacz, jak to się ma do Twoich poglądów na temat pieniędzy.

Pieniądze i szczęście – w teorii jest prosto

Pieniądze dają dostęp do świetnej opieki medycznej i zdrowszej żywności. Zwiększają zasób wolnego czasu, który możemy spędzać z dziećmi i z przyjaciółmi. Pozwalają swobodnie decydować, jak ma wyglądać nasza praca. Umożliwiają spełnianie różnych zachcianek, itp.

Lepsze zdrowie, wolny czas, wartościowa praca, lepsze „zabawki” – to bez wątpienia niektóre składniki dobrego życia, więc sprawa powinna być prosta. Im więcej pieniędzy, tym więcej powinno być szczęścia. A jednak bez trudu znajdziemy przykłady bogatych ludzi, którzy pomimo dużych pieniędzy, szczęśliwi z pewnością nie są. Jak to zatem jest z tym szczęściem i pieniędzmi?

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

Dochody rosną, ale szczęścia nie zwiększają?

W latach 70-tych ubiegłego wieku sformułowano tzw. Paradoks Easterlina (Źródło: Relative Income, Happiness and Utility). Badając zależność pomiędzy szczęściem i bogactwem na poziomie kraju – czyli w skali makro – naukowcy zauważyli, że pomimo wzrostu dochodu na głowę w kilku rozwiniętych krajach, poziom szczęścia ich mieszkańców pozostawał na niezmienionym poziomie. Potwierdzały to również dane w kolejnych latach i w wielu krajach:

Czy szczęście można kupić? - wykres pokazujący zależność pomiędzy szczęściem i wzrostem dochodów

Jak widać – dochód w górę, a szczęście praktycznie bez zmian. Czyli punkt dla zwolenników tezy, że szczęście nie ma nic wspólnego z pieniędzmi?

Nie tak szybko. Z innych badań, prowadzonych w skali mikro (o nich dalej), wynikało coś przeciwnego: że na poziomie jednostki poziom szczęścia jednak rośnie ze wzrostem dochodu. Skąd zatem taki paradoks?

Według jednego z wyjaśnień ludzie z wysokim dochodem osiągają dwie korzyści:

(a) mogą więcej konsumować,
(b) mają wyższy status społeczny.

Jednak z czasem – w miarę wzrostu dochodu na głowę w danym kraju – coraz więcej ludzi się bogaci. Zatem satysfakcja z wyższego statusu (na poziomie społeczeństwa) nie rośnie. Bo jeśli Ty masz wyższy status, to oznacza, że ktoś inny ma niższy status… Natomiast satysfakcja ze zwiększonej konsumpcji maleje, bo ile w końcu można „przejeść”?

Inne wyjaśnienie Paradoksu Easterlina dotyczy faktu, że bardzo szybko się przyzwyczajamy. Po osiągnięciu wyższego poziomu życia, przez chwilę jesteśmy szczęśliwsi, ale z upływem czasu poczucie szczęścia maleje. Na przykład po otrzymaniu podwyżki jesteśmy z niej  bardzo zadowoleni, lecz z każdym kolejnym miesiącem przestaje być ona powodem do radości:

Wykres pokazuje ile szczęścia można kupić - wpływ podwyżki na poczucie szczęścia

Przy okazji stwierdzono też inną ciekawą zależność. Sam możesz ją sprawdzić u siebie, odpowiadając na takie pytanie:

Którą wolałbyś sytuację?

  • Zarabiasz 5 000 zł, gdy inni zarabiają 2 500 zł?
  • Zarabiasz 10 000 zł, gdy inni zarabiają 20 000 zł?

„Inni” to po prostu „średnia” w naszym społeczeństwie. Ceny dóbr i usług są takie, jak dziś. Dodatkowo ceny dóbr i usług są takie same w opcji A, jak w opcji B. Kwoty to wynagrodzenie miesięczne „na rękę”.

Częstszy wybór opcji A. wskazuje – zdaniem naukowców – na duże znaczenie porównywania się z innymi. Wolimy zrezygnować z części dochodów, o ile będzie to oznaczało „wyższy status”. Ech, ta nasz zazdrosna i próżna natura! 🙂

Pieniądze i szczęście – efekt wartości netto

W wielu badaniach sprawdzano, jak na poczucie szczęścia wpływa po prostu wysokość naszego dochodu. A przecież dochód to nie wszystko. Oprócz tego, ile zarabiamy, liczy się również to, ile już posiadamy (nasza wartość netto) oraz na co możemy sobie pozwolić (nasza siła nabywcza).

Gdy zaczęto badać dodatkowe elementy związane z pieniędzmi, zauważono kolejną ciekawą zależność. Okazało się, że wysoka wartość netto znacznie mocniej wpływa na nasze poczucie szczęścia, niż wysokość dochodu (Money Doesn’t Buy Happiness… Or does it?).

Jak piszą sami badacze, uzasadnienie takiego wyniku badań nie wymaga raczej większych wyjaśnień. Zamożność (czyli wysoka wartość netto) oznacza ekonomiczne bezpieczeństwo. Pozwala przejść suchą stopą przez gospodarcze i życiowe zawirowania, umożliwia łatwe pożyczanie pieniędzy w celach inwestycyjnych i płynnościowych. Przede wszystkim jednak zarówno aktywa finansowe, jak i niefinansowe, generują strumień konkretnych benefitów. Od przyjemnego poczucia, że pieniądze pracują, gdy my odpoczywamy, aż po przyjemność przebywania w pięknym otoczeniu własnego mieszkania czy podziwiania dzieła sztuki na własnej ścianie.

Bogactwo zwiększa radość ze zdrowia

Pamiętam, jak babcia mojej koleżanki często powtarzała: „Reszta nieważna, byle tylko zdrowie było…”.  I na pierwszy rzut oka trudno się z tym nie zgodzić. Okazuje się jednak, że ze zdrowiem coraz lepiej (żyjemy dłużej i w dobrej formie), lecz bez pieniędzy na starość ciężko tym zdrowiem się cieszyć.

Tę ciekawostkę zdaje się potwierdzać badanie Gallupa, przeprowadzone w 132 krajach (Health and Wellbeing Around the World). Wykazało ono m.in., że w większości krajów –  z wyjątkiem tych najbogatszych – ludzie starsi są mniej zadowoleni ze swojego życia. Wysoki dochód narodowy łagodzi jednak te „efekty starzenia się”. To ludzie z krajów najbiedniejszych – w tym z Europy Wschodniej i byłego ZSRR – najszybciej tracą z wiekiem zadowolenie ze swojego stanu zdrowia oraz radość życia.

Może nie będziesz czuć się szczęśliwszy, lecz będziesz mieć lepsze życie

Cały ambaras ze szczęściem polega też na tym, że jest to pojęcie niezwykle szerokie i każdy może rozumieć je nieco inaczej. Dlatego w niektórych badaniach na temat pieniędzy i szczęścia oddzielano dwie sprawy (Does Money Buy Happiness? A Brief Summary…):

  1. Emocjonalne samopoczucie – to jest codzienne doświadczenia radości, fascynacji, smutku, złości, itp. W skrócie jest to odpowiedź na pytania: Jak czujesz się teraz? Czy jesteś teraz szczęśliwy czy smutny i zestresowany?
  2. Ocenę własnego życia – zawierającą się w odpowiedzi na pytanie: Na ile jesteś zadowolony ze swojego życia?

Okazuje się, że ten drugi element – czyli ocena zadowolenia z życia – zdecydowanie rośnie wraz ze wzrostem dochodów. Dotyczy to zarówno krajów bogatych, jak i biednych, choć oczywiście różne były „nominalne kwoty” powodujące przyrost zadowolenia.

Natomiast procentowy wzrost dochodu wywoływał podobne przyrosty zadowolenia z życia. Na przykład: 10% podwyżki powodowało analogiczny przyrost zadowolenia z życia. Zatem ktoś zarabiający 20 000 USD rocznie, gdy otrzymał 2 000 USD podwyżki odczuwał taki sam przyrost satysfakcji z życia, jak ktoś zarabiający 100 000 USD rocznie po podwyżce o 10 000 USD. To obserwacja spójna z tzw. prawem Webera mówiącym, że wartość pieniędzy jest względna, więc zmianę dochodów powinno się mierzyć w procentach, a nie kwotowo.

Wzrost dochodów wywołuje również polepszenie naszego „Emocjonalnego samopoczucia” (doświadczenie szczęścia), jednak tylko do pewnego poziomu. W przypadku USA kwotą graniczną w 2008-2009 roku było 75 000 USD rocznie. Poniżej tej wartości poczucie szczęścia rosło wraz ze wzrostem dochodów (równocześnie malało poczucie strachu i niepewności). Powyżej tej kwoty poczucie szczęścia (pkt.1) już dalej nie rosło, ale ocena własnego życia (pkt. 2) zdecydowanie tak. Wynika więc z tego ciekawy wniosek: wysokie dochody (powyżej 75 000 USD) nie dadzą Ci większego szczęścia, ale pozwolą wieść życie, które w Twojej ocenie będzie lepsze.

Ciekawe, ile taka kwota wynosiłaby dzisiaj w Polsce?

Masz pieniądze i wciąż jesteś nieszczęśliwy? Może źle robisz zakupy!

Na zakończenie mam dla Ciebie jeszcze garść bardzo praktycznych wskazówek z metaanalizy: If Money Doesn’t Make You Happy Then You probably Aren’t Spending it Right.

Zdaniem jej autorów posiadanie pieniędzy tworzy znakomitą okazję do tego, by być szczęśliwym, jednak ludzie rutynowo zaprzepaszczają tę okazję. Dlaczego? Bo wydają pieniądze na rzeczy, które nie czynią ich szczęśliwymi!

Co zatem robić z pieniędzmi, by zwiększyć swe szanse na szczęście? Oto wybrane porady:

  • Kupuj więcej doświadczeń, a mniej rzeczy materialnych.

O „inwestowaniu w doświadczenia” już parokrotnie pisałem na blogu i było to właśnie oparte na kilku przeczytanych przeze mnie badaniach. Dlaczego tak jest? Rzeczy materialne cieszą krótko, starzeją się, psują, pokrywają kurzem i z czasem zaczynają nas przytłaczać. Doświadczenia nas ubogacają, są unikalne tylko dla nas, a wspomnienia o nich ulegają z czasem pozytywnym reinterpretacjom. Po powrocie z fajnych wakacji z przyjaciółmi, zapominamy, że była kiepska pogoda, a pamiętamy fajną grę w karty („I nieprawda, że przeciekał dach, zwłaszcza, że prawie nie padało!”). W dodatku wspomnienia są „tylko nasze”, a taki sam motocykl czy drogą torebkę może sobie kupić każdy 😉

  • Wydawaj na innych, a nie na siebie.

Jesteśmy jednymi z najbardziej społecznych organizmów na tej planecie, dlatego niemal wszystko, co poprawia nasze relacje z ludźmi, zwiększa nasze poczucie szczęścia. Ludzie, którzy wydają pieniądze na innych – w tym na różne cele społeczne – są szczęśliwsi, bez względu na wysokość swoich dochodów. Jaka jeszcze może być tego przyczyna? Być może zabrzmi to egoistycznie, lecz podwyższamy w ten sposób własną samoocenę. We własnych oczach jesteśmy po prostu lepszymi ludźmi.

  • Funduj sobie dużo małych przyjemności, zamiast mało dużych.

Tutaj sprawa rozbija się właśnie o to, że tak szybko przyzwyczajamy się do wszystkiego i z czasem rzeczy przestają nas cieszyć. Receptą może być częstsze sprawianie sobie drobnych przyjemności. Innym powodem jest również tzw. malejąca użyteczność marginalna. Nie wchodząc w szczegóły: zjedzenie 10 tabliczek czekolady nie jest 10-krotnie przyjemniejsze od zjedzenia jednej tabliczki czekolady. Już po tej pierwszej będziemy czuć się nieswojo…

  • Płać teraz, konsumuj w przyszłości!

Cała ogromna machina pożyczkowa namawia nas do tego, abyśmy konsumowali dziś, a płacili w przyszłości. Okazuje się, że konsumpcja na kredyt nie tylko jest głupia z finansowego punktu widzenia (robimy z siebie finansowych niewolników) – czyni nas też mniej szczęśliwymi.
Niezwykle ważnym elementem poczucia szczęścia jest sam fakt „wyczekiwania” utęsknionej nagrody. Wyobrażenie wyczekiwanej podróży czy zbliżanie się do dnia wymarzonego zakupu powoduje wydzielanie się dopaminy i czyni nas szczęśliwszymi. Dlatego zamiast destrukcyjnej zasady KO, czyli Kupuję a potem Odkładam na spłatę (KO = Knock Out, po którym boli szczęka), stosuj zasadę OK – najpierw Odkładam, potem Kupuję.

  • Pomyśl o rzeczach, o których na co dzień nie myślisz.

Mamy tendencję do idealizowania naszych wymarzonych zakupów. Według jednego z badań większość dorosłych Kanadyjczyków marzy o własnym wakacyjnym domu nad jeziorem. Dlaczego? Bo kojarzy im się on z ciszą, przestrzenią, spokojem i pięknymi zachodami słońca. Nie biorą oni jednak pod uwagę „benefitów” dobrze znanych już posiadaczom takich domków: natrętnych komarów, zapchanych rynien, nocnych telefonów z informacją o pękniętej rurze i wielogodzinnego powrotu z weekendu z dziećmi drapiącymi pogryzione nogi. Dlatego przed większym zakupem dobrze przemyśl, czy to na pewno źródełko szczęścia, czy może fundujesz rodzinie małą apokalipsę.

Czy można więc kupić szczęście?

Jak pokazują różne badania, trochę szczęścia jednak da się kupić 🙂 Nie liczyłbym jednak na to, że pieniądze załatwią sprawę i uczynią Cię szczęśliwym. To bardzo złudne, bo na szczęście składa się znacznie więcej elementów i sam musisz mądrze je zdefiniować w swoim życiu.

Jedno jest pewne – pieniądze bardzo ułatwią Ci zdobycie wielu rzeczy, które zwiększają zadowolenie z życia. Z pieniędzmi po prostu będzie Ci dużo łatwiej. Kiedy je masz, nie musisz się nimi martwić. Możesz po prostu realizować swoje marzenia i pasje.

Dlatego popracuj nad pozytywnym podejściem do pieniędzy. Bez tego trudno będzie Ci je zdobyć. A jeśli nie lubisz słuchać naukowców ani blogerów, posłuchaj kulturysty:

“Nieprawda, że więcej pieniędzy czyni człowieka bardziej szczęśliwym. Dziś mam 50 mln dolarów, a jestem tak samo szczęśliwy, jak wtedy, gdy miałem 48 mln dolarów 🙂 – Arnold Schwarzeneger”