Wiwisekcja mojego portfela. 2 262 649 zł zysku w 5 lat i 9 miesięcy [Wyniki portfela po 2Q2026] [FFP31]
Podcast: Odtwarzaj w nowym oknie | Pobierz (Czas trwania: 59:34 — 82.2MB) | Umieść link
Subskrybuj: Apple Podcasts | Spotify | Android | RSS
2 262 649 zł zysku w 5 lat i 9 miesięcy. Średnia roczna stopa zwrotu na poziomie 12,55%. A to wszystko bez stresu, bez śledzenia rynków, bez analizowania spółek i przy minimalnym nakładzie czasu. Pomimo COVID-19, wojny w Ukrainie, okresu bardzo wysokiej inflacji i wojny w Iranie – największa strata po drodze w części rynkowej nie przekroczyła 6%. A portfel długoterminowy, którego zasady opisałem w „Finansowej Fortecy”, przekroczył wartość 4,55 mln zł. W tym artykule, zrobię dla Ciebie „wiwisekcję” tego portfela i pokażę Ci od kuchni, jak inwestuję w praktyce.
Ten artykuł jest częścią cyklu Finansowa Forteca w praktyce. Pokazuję w nim, jak inwestuję własne pieniądze, trzymając się zasad opisanych w mojej książce. Na końcu artykułu znajdziesz screeny z rachunków inwestycyjnych. Chcę pokazać, że to nie jest sztuczny „portfel z Excela”, lecz prawdziwe pieniądze, prawdziwe zyski i (jak się pewnie domyślasz) także prawdziwe straty.
Prezentowane wyniki uwzględniają wszystkie koszty: opłaty, podatki i prowizje. Jeśli płacę 200 zł za prowadzenie IKE Obligacje, płacę prowizję od transakcji albo podatek od zysków wypracowanych poza IKE i IKZE – wszystko to obniża końcowy wynik, który Ci prezentuję. Bo dokładnie tak wygląda inwestowanie w rzeczywistości.
Całość omówiłem na żywo na moim kanale na YouTube, dlatego jeśli wolisz oglądać zamiast czytać, zapraszam:

Na czym polega moja strategia inwestycyjna?
Na początek krótkie przypomnienie dla osób, które nie czytały jeszcze „Finansowej Fortecy” albo trafiają na mój blog po raz pierwszy. Inwestuję w oparciu o strategię, którą nazwałem Strategią 3 portfeli.
Jak wskazuje nazwa, w jej ramach stworzyłem 3 odrębne portfele:
- poduszkę bezpieczeństwa,
- portfel długoterminowy oraz
- portfel ofensywny.
Poduszka bezpieczeństwa chroni moją rodzinę na wypadek nagłej utraty dochodów i daje mi spokojny sen. Portfel długoterminowy służy do odkładania środków na emeryturę oraz na realizację ważnych, bardziej odległych w czasie celów. Z kolei portfel ofensywny to miejsce, w którym razem z żoną Kasią pozwalamy sobie na odważniejsze ruchy i większą zmienność.
W tym cyklu skupiam się na portfelu długoterminowym, bo to właśnie on może być najbardziej użyteczny dla największej liczby naszych Czytelników i Widzów.
Jakie założenia przyjąłem, projektując ten portfel?
Pamiętam, że kilka lat przed napisaniem „Finansowej Fortecy”, gdy zabierałem się za projektowanie i backtestowanie strategii dla portfela długoterminowego, zapisałem na kartce 3 wstępne założenia:
- Musi być wystarczająco prosty, aby moja żona i dzieci były w stanie skutecznie nim zarządzać, gdyby mnie po drodze zabrakło.
- Musi być odporny na różne scenariusze rynkowe – aby nawet w czasie kryzysów takich jak w 2008 roku nie tracił więcej niż 20–25% wartości.
- W długim terminie powinien pobić inflację o średnio 3 p.p. rocznie – i to pomimo tego dużego ograniczenia ryzyka.

Dlaczego tak mocno skupiłem się na ograniczeniu ryzyka?
Powodów jest kilka, ale trzy są dla mnie najważniejsze:
- Po pierwsze: niska skłonność do ryzyka mojej żony Kasi. To nasze wspólne pieniądze, więc Kasia musi czuć się z tym portfelem komfortowo. Do inwestycji o wyższym ryzyku mamy portfel ofensywny.
- Po drugie: odporność na emocjonalne decyzje. Wielu z Was nigdy tego nie doświadczyło, ale ja bardzo dobrze pamiętam rok 2008. Po upadku Lehman Brothers przed bankami w wielu krajach ustawiały się kolejki po gotówkę. Giełdy przez niemal dwa lata traciły 50–60% wartości, a największe banki na świecie były bliskie bankructwa. Poziom strachu w takich sytuacjach jest ogromny i większość osób go nie wytrzymuje, sprzedając w panice swoje inwestycje. Przede mną jest jeszcze co najmniej 20–30 lat inwestowania, więc wiem, że po drodze będzie dużo trudnych chwil. Chcę mieć pewność, że nawet w czasie głębokiej, recesyjnej bessy ani ja, ani Kasia nie będziemy się martwić o nasze emerytalne oszczędności.
- Po trzecie: bardzo głębokie obsunięcia kapitału wymagają bardzo długiego czasu na odrobienie strat. Rzuć okiem na tę tabelę:

Zarobienie na rynku 100 czy 150%, aby wyjść na zero, może potrwać dekadę. A jeśli ktoś spanikuje i sprzeda w okolicach dołka, omijając późniejsze dynamiczne odbicie cen – wychodzenie na zero może zająć jeszcze dłużej. I co to za frajda mieć po dekadzie portfel ze stopą zwrotu niższą od lokaty bankowej? Do tego dochodzi jeszcze przeliczanie strat na realne pieniądze. W tym portfelu 50% na minusie oznaczałoby dzisiaj 2 275 000 zł straty. Po co nam takie emocje, jeśli możemy osiągnąć nasze cele bez takiego stresu?
Z czego składa się mój portfel długoterminowy?
Razem z Kasią inwestujemy z myślą o przyszłej emeryturze, lokując mniej więcej połowę przeznaczonych na ten cel oszczędności w nieruchomości, a drugą połowę w aktywa finansowe. Innymi słowy: nasz portfel długoterminowy składa się z części nieruchomościowej oraz części rynkowej. Modelowy skład części rynkowej omówię w dalszej części artykułu.

Przyjrzyjmy się po kolei każdemu składnikowi, bo każdy pełni w tym portfelu konkretną rolę.
Dlaczego w portfelu mam akcje globalne?
Pierwszy składnik to akcje globalne. Chcę zarabiać na zyskach spółek z całego świata, a dane historyczne wskazują, że w długim terminie takie akcje zarabiały około 5–8% powyżej inflacji. Mają więc wysoką oczekiwaną stopę zwrotu – ale mogą po drodze tracić kilkadziesiąt procent rocznie. Dlatego przy zakładanym przeze mnie ryzyku nie mogły stanowić 100% portfela.

Co więcej – po latach bardziej i mniej udanych prób inwestowania aktywnego, pogodziłem się już z faktem, że nie mam żadnej realnej przewagi nad innymi uczestnikami rynku. Nie będę więc w stanie systematycznie pobijać rynkowych indeksów.
✅ Dlatego zamiast tracić czas na selekcję pojedynczych spółek, a potem na ich śledzenie i sprawdzanie, czy któraś nie wpadła w kłopoty, w akcyjnej części tego portfela postawiłem na ETF-y akumulujące dywidendy. Są to ETF-y iSharesa i Vanguarda śledzące szerokie indeksy rynków rozwiniętych i wschodzących.
Ważna uwaga – o tym musisz pamiętać
Ponieważ pokazuję konkretne instrumenty finansowe, jak zawsze uczulam Cię, że robię to w celach edukacyjnych – aby pokazać prawdziwe aktywa, a nie portfel prowadzony „na papierze”. Pod żadnym pozorem nie jest to rekomendacja inwestycyjna i nie naśladuj mnie. To jest moja strategia, a Ty musisz zaprojektować własną, dostosowaną do swoich potrzeb, swojej wiedzy i swojej skłonności do ryzyka. Zapoznaj się koniecznie z informacją poniżej:

Dlaczego nie próbuję za wszelką cenę bić indeksu?
Dlaczego tak często podkreślam, że nie chcę poświęcać dużej ilości czasu na inwestowanie? Bo, w mojej opinii, miarą sukcesu inwestycyjnego nie jest to, czy portfel przyniesie stopę zwrotu wyższą od jakiegoś indeksu lub od innego inwestora. Dla mnie prawdziwą miarą sukcesu jest to, czy będę miał na emeryturze wystarczające środki, aby (tak jak dziś), realizować swoje marzenia i pasje.
A teraz zobacz na te dane. W 2025 roku 79% aktywnych funduszy akcji large-cap w USA przegrało z indeksem S&P 500 TR. I co ważne: udział przegrywających rośnie razem z wydłużaniem horyzontu inwestycyjnego. W horyzoncie 20-letnim z indeksem przegrało już 92,9% takich funduszy.

Skoro więc dla 90% profesjonalistów i pewnie 99% inwestorów takich jak ja bicie indeksów w długim terminie to mrzonka, postanowiłem nie tracić na to więcej czasu. To pozwoliło mi nie tylko skupić się na rozwoju firmy i kilkukrotnie zwiększyć dochody (co jest sto razy łatwiejsze niż próby pobicia rynku), ale również odzyskać mnóstwo czasu na podróże, przygody i miłe chwile z bliskimi.
Jak minimalizuję podatki w portfelu?
W części akcyjnej dodatkowo skupiłem się na zminimalizowaniu podatków. Dlatego moje IKE, moje IKZE oraz IKZE Kasi posłużyły nam jako antypodatkowe pokrowce na część akcyjną tego portfela. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że bez takich opakowań traci się ogromne pieniądze, bo płacone po drodze podatki znacząco pomniejszają pracujący kapitał.
Moje IKE, moje IKZE oraz IKZE Kasi prowadzimy obecnie w ramach usługi eMakler w mBanku, którą serdecznie polecamy z powodów omówionych szczegółowo w rankingu IKE i IKZE w domach maklerskich. Z instytucjami, które mają naszym zdaniem najlepsze oferty, staramy się potem nawiązać współpracę komercyjną – i taką współpracę nawiązaliśmy również z mBankiem (a także XTB, które zajęło II miejsce w rankingu).
Przejdźmy teraz do kolejnego składnika portfela.
Po co mi w portfelu obligacje indeksowane inflacją?
Aby zdywersyfikować ryzyko rynku akcji, potrzebowałem aktywów, które mają stale niską korelację z akcjami. I tutaj świetnie wpasowały się nasze polskie obligacje indeksowane inflacją.
Za wszystkie środki z 800+ nabywaliśmy 12-letnie obligacje ROD, a za resztę 10-letnie obligacje EDO. Ich zachowanie nie ma żadnego związku z akcjami globalnymi i świetnie sprawdzają się przy wysokiej inflacji.
Dodatkowo dużą część tej ekspozycji zapakowaliśmy w IKE Obligacje Kasi. Dzięki temu nawet przy bardzo wysokiej inflacji ta część zdecydowanie inflację pobije. Jest to więc dodatkowe zabezpieczenie przed inflacyjnymi szokami – takimi, jakich mogliśmy doświadczyć choćby 3 lata temu.

Jaką rolę pełni w portfelu złoto?
Trzeci składnik portfela to złoto. Ono również w wielu scenariuszach ma niską korelację z rynkiem akcji. Nie zawsze – bo korelacje między aktywami zmieniają się w czasie. Dodatkowo, w okresach rynkowej paniki na jakiś czas rosną, gdy przestraszeni inwestorzy sprzedają wszystko jak leci.
Ale w sytuacjach, gdy nad rynkami pojawia się widmo monetarnej inflacji, gdy znika zaufanie do systemu finansowego i do pieniądza fiducjarnego – złoto błyszczy i stanowi swojego rodzaju „ubezpieczenie portfela”.
To aktywo o wyższej zmienności niż akcje, ale w mojej ocenie, jako składnik portfela zwiększający dywersyfikację, w dawkach 5–15%, sprawdza się bardzo dobrze.
Dlaczego mam w portfelu mieszkania na wynajem?
Ostatni składnik naszego portfela długoterminowego to nieruchomości – a konkretnie dwa mieszkania na wynajem. Dlaczego zdecydowaliśmy się, by były jego częścią?
Zależało nam, aby część kapitału emerytalnego stanowiły aktywa fizyczne, o konkretnej użyteczności, niezależne od zmiennego nastroju inwestorów na giełdach i od systemu papierowego pieniądza. Częściowo jest to być może związane z tym, że pamiętamy końcówkę komuny i historię pokolenia naszych rodziców, którym tylko takie aktywa pozwoliły ochronić majątek przed hiperinflacją.
Ale powodem były również stopy zwrotu. Bardzo dokładnie przestudiowałem historię najważniejszych klas aktywów, a jednym z ciekawszych źródeł było opracowanie „The Rate of Return on Everything”, które porównało stopy zwrotu z różnych klas aktywów (w tym mieszkań na wynajem) z 16 gospodarek od 1870 roku.

Okazało się, że nieruchomości generowały w długim terminie zyski porównywalne z akcjami, przy dużo niższej zmienności. Niska korelacja stóp zwrotu z innymi aktywami i odporność na wysoką inflację to kolejne powody, dla których uznaliśmy, że sprawdzą się jako część naszego emerytalnego zabezpieczenia.
Jedna rzecz nas jednak martwiła – pogarszająca się sytuacja demograficzna Polski. Z tego powodu zdecydowaliśmy się postawić na centrum Warszawy i mieszkania o wyższym standardzie. Nawet w najbardziej wyludniających się państwach nieruchomości w centrum stolicy trzymają się dobrze. Wynajmujemy je na długi termin, a najemcami są obcokrajowcy na kontraktach w Polsce, którzy chcą mieszkać z rodzinami w dogodnej okolicy.
Czy inwestowanie w mieszkania na wynajem jest niemoralne?
Pozwolę sobie tutaj na mały komentarz do osób, które czasem mi piszą: „przestanę Cię oglądać, bo inwestujesz w nieruchomości na wynajem, a to jest niemoralne”. Nie widzę niczego niemoralnego w wynajmowaniu ładnego mieszkania osobom, które przyjechały do pracy w Warszawie i nie chcą wydawać fortuny na hotel. To działa przecież na całym świecie.
Poza tym zachęcam do bardziej pragmatycznego podejścia do życia i pieniędzy. Kierując się tylko ideologicznymi hasłami, za chwilę dojdziesz do wniosku, że:
- ETF-y są niemoralne, bo inwestują w spółki zbrojeniowe czy koncerny naftowe.
- Złoto jest niemoralne, bo kopalnie stanowią zagrożenie ekologiczne.
- Obligacje są niemoralne, bo finansują nieprzemyślane programy rządowe.
- A lokaty są niemoralne, bo finansują banksterów.
Taki sposób myślenia za chwilę doprowadzi do wniosku, że oddychanie jest niemoralne, bo w ciągu doby przeciętny człowiek wydala kilogram CO2 do atmosfery 🙂. Budowa bezpieczeństwa i wolności finansowej wymaga realizmu. Jak mawiał Charlie Munger: „Musisz zrozumieć rzeczywistość, nawet jeśli Ci się nie podoba. Szczególnie wtedy, gdy Ci się nie podoba”.
Jakie wagi mają poszczególne aktywa?
Gdy wyselekcjonowaliśmy już klasy aktywów, została jeszcze decyzja, jakie powinny mieć wagi, aby utrzymać wstępne założenia.
Postanowiliśmy, że połowa portfela będzie w aktywach o konkretnej użyteczności ekonomicznej – czyli w nieruchomościach – a drugą połowę stanowić będzie tak zwany portfel rynkowy, złożony z akcji globalnych, obligacji indeksowanych inflacją i złota.
Wagi modelowe w części rynkowej wyglądają następująco:
- 50% – obligacje indeksowane inflacją (przy czym spora część, około 300 000 zł, jest opakowana w IKE Kasi)
- 30% – akcje rynków rozwiniętych
- 15% – złoto fizyczne w postaci monet i sztabek bulionowych
- 5% – akcje rynków wschodzących
Akcje globalne stanowią więc łącznie 35% części rynkowej i niemal w całości są opakowane w antypodatkowe pokrowce – moje IKE, moje IKZE oraz IKZE Kasi.

Również tutaj dobierałem wagi tak, aby maksymalne obsunięcie kapitału w przyszłości nie przekroczyło około 20–25%, przy jednocześnie wysokim – w mojej ocenie – prawdopodobieństwie bicia inflacji w długim terminie o 3 p.p.
A co z ekspozycją walutową?
Ustalając tę strukturę, zwracałem także uwagę na ekspozycję walutową.
- Złoto jest notowane w dolarach amerykańskich.
- Akcje globalne to ETF-y w twardych walutach, bez hedgingu do PLN – a zatem połowa części rynkowej dywersyfikuje ryzyko ewentualnego mocnego osłabienia złotego.
- Obligacje indeksowane inflacją są notowane w PLN, ale nawet tutaj mocne osłabienie polskiej waluty oznaczałoby podwyższoną inflację, co znalazłoby później odzwierciedlenie w wyższych odsetkach.
W części rynkowej mniej więcej połowa to zatem waluty twarde, a połowa PLN.

A nieruchomości? Oczywiście dzisiaj transakcje nieruchomościowe są przeprowadzane głównie w złotych, ale przepisy prawa pozwalają na transakcje w innych walutach. Pamiętam, że we wczesnych latach 90., gdy w Polsce szalała inflacja, a kurs złotego był bardzo niestabilny, moi rodzice kupowali mieszkanie w Lubinie za dolary – bo sprzedający nie chcieli złotówek. Nie mam więc poczucia nadmiernej koncentracji w naszej lokalnej walucie, bo zakładam, że w razie jej „upadku” transakcje odbywać się będą w twardych walutach.
Ile warta jest część nieruchomościowa?
Odkąd zacząłem publikować ten portfel, czyli od 17 września 2020 roku, jesteśmy 98,32% na plusie wobec 48,17% inflacji. To daje +50,15 p.p. ponad inflację. Pokazuje to zielony wykres poniżej:

Uważny obserwator od razu jednak wyłapie dwa miejsca, w których zielony wykres znacząco „idzie w górę”. Bardzo dokładnie wytłumaczyłem to zjawisko w „Finansowej Fortecy”, ale w telegraficznym skrócie – na stopę zwrotu z inwestycji z mieszkań na wynajem składają się tak naprawdę 2 elementy:
- Stopa zwrotu z najmu, ale też
- Stopa zwrotu ze wzrostu wartości nieruchomości.
Szczegółowo opisuję to w książce, dlatego jeśli ten temat jest dla Ciebie interesujący, odsyłam do lektury 🙂

Skok na zielonym wykresie jest więc spowodowany przeprowadzeniem aktualizacji wyceny naszych mieszkań na wynajem. Część nieruchomościową wyceniam co 3 lata i od razu publikuję wyniki tych wycen na blogu. Kolejna taka aktualizacja pojawi się we wrześniu 2027 roku.
Te wyceny robię bardzo konserwatywnie. Zamawiam operat szacunkowy u rzeczoznawcy majątkowego, wyceniam to niezależnie jeszcze w firmach Sonar Home i Urban One, a potem (pamiętając o rachunkowej zasadzie ostrożnej wyceny), wybieram najbardziej konserwatywną z tych trzech wycen i obniżam ją jeszcze o 5%. Żeby mieć pewność, że nie rozdmuchałem ceny nieruchomości.

Oczywiście ceny nieruchomości nie zmieniają się raz na trzy lata. Te ząbki na wykresie są mylące, bo tak naprawdę wzrost tej części portfela przebiega dużo płynniej. Gdybym wyceniał mieszkania co miesiąc albo codziennie, linia wyglądałaby zupełnie inaczej.
Poniżej znajdziesz podsumowanie nieruchomości w formie tabeli:

A tutaj porównanie wartości nieruchomości i części rynkowej:

Jestem świadomy, że wiele osób nie chce, nie lubi albo po prostu nie może inwestować w nieruchomości, dlatego w dalszej części artykułu przyjrzymy się przede wszystkim części rynkowej portfela.
Część rynkowa portfela – obecny skład
Poniżej możesz zobaczyć obecne wagi poszczególnych aktywów w tej części portfela. Względem wag modelowych możemy zobaczyć już pewne rozjazdy:
- Akcje rynków rozwiniętych ważą 32,89% zamiast 30%,
- akcje rynków wschodzących 6,03% zamiast 5%,
- złoto 12,71% zamiast 15%,
- a obligacje 48,23% zamiast 50%.
Dlatego zamierzam teraz dopłacić do portfela, sprzedać część akcji i kupić odpowiednią liczbę obligacji indeksowanych inflacją oraz odpowiednią ilość złota, żeby ich wagi były zbliżone do modelowych.

Jak radził sobie portfel w 2 kwartale 2026 roku?
Drugi kwartał był świetny dla akcji, ale słaby dla złota. W dolarze akcje rynków rozwiniętych zyskały w kwartale 13,76%, a akcje rynków wschodzących aż 22,70%. Złoto miało z kolei kiepski kwartał: -11,59%. Od początku roku, licząc w dolarach, złoto jest na minusie.

Jak wyglądają wyniki portfela po przeliczeniu na PLN?
Od początku roku znacząco osłabił się też złoty w stosunku do innych walut. Dolar umocnił się wobec PLN o 4,70%, funt o 3,07%, a euro o 1,65%. To oczywiście przełożyło się na wyższe stopy zwrotu po przeliczeniu na złotówki.
W efekcie od początku roku akcje rynków rozwiniętych dorzuciły 14,85%, akcje rynków wschodzących 28,16%, a portfel obligacji indeksowanych inflacją 2,35%. Złoto po przeliczeniu na PLN jest na lekkim minusie: -2,15%.

Jakie stopy zwrotu osiągnął portfel po 2Q2026?
Przy takich wynikach poszczególnych składników część rynkowa portfela długoterminowego zakończyła drugi kwartał wynikiem +4,99%, a od początku roku jest +6,71% na plusie.

W tabeli wyników ująłem też drugi portfel – nazywany przeze mnie „małym”. Gdy uruchamiałem cykl „Finansowa Forteca w praktyce”, oprócz mojego portfela długoterminowego zainwestowałem równolegle „od podstaw” 10 000 zł, żeby zbić argument, że takiego portfela nie da się zbudować małymi pieniędzmi. Ten mniejszy portfel także jest na plusie, od początku roku jest to +6,92%.
Jak portfel wypada na tle inflacji?
Jak się pewnie domyślasz, w inwestowaniu kluczowa jest też przecież inflacja. Nie wystarczy patrzeć na nominalny wynik portfela – trzeba jeszcze sprawdzić, ile realnie udało się ugrać ponad wzrost cen. Chciałbym Ci przy tej okazji o czymś przypomnieć. Po wybuchu wojny na Ukrainie, od marca 2022 roku, inflacja zaczęła nam bardzo mocno rosnąć. Nie wiem, czy jeszcze to pamiętasz, ale w pewnym momencie wynosiła 10, 12, a nawet prawie 18%. Odskoczyła wtedy znacząco wynikom portfela. W szczytowym momencie portfel był 20,75 p.p. poniżej inflacji.
Większość osób (w tym ja 🙂) myśli sobie wtedy: Może powinienem coś w tej strategii zmienić, skoro inflacja tak bardzo nam ucieka. Tylko że wtedy sobie to przemyślałem: od strony teoretycznej, od strony wszystkich założeń fundamentalnych, portfel jest jak najbardziej w porządku. To inflacja chwilowo jest nie w porządku – w tym sensie, że ma poziomy, które historycznie są bardzo, bardzo wysokie.
Nie uległem więc pokusie, żeby zmienić strategię na bardziej ryzykowną i dokładać akcji czy innych rzeczy. A efekt jest taki, że dzisiaj sama część rynkowa jest 67,86% na plusie wobec 48,17% inflacji – czyli bije ją o 19,69 p.p.

Jeśli spojrzysz na powyższy wykres nie pamiętając co działo się po drodze z inflacją, możesz pomyśleć: „Ledwo udało się ją dogonić”. Ale zobacz na ostatnie trzy lata, od 30 czerwca 2023 do 30 czerwca 2026. Na wykresie poniżej możesz zobaczyć, jak taki portfel potrafi się zachowywać, gdy inflacja nie osiąga rekordowo wysokich wyników: 46,45% zysku wobec 10,14% inflacji, czyli +36,31 p.p.

Oczywiście nie oczekuję, że portfel zawsze tak mocno będzie bił inflację. Ale wierzę, że w długim terminie (a dla mnie długi termin to 10 lat) – średnia zrealizowana roczna stopa zwrotu wyniesie mniej więcej inflacja plus 3 punkty procentowe. Na to liczę, a jeśli sie nie uda, to po dziesięciu latach zrobimy sobie rewizję.
Czy struktura portfela bardzo się zmieniała?
Jak widzisz, konsekwentnie trzymam strukturę portfela, którą założyłem w „Finansowej Fortecy”. Zmiany były mikroskopijne.

Kiedyś 10% ekspozycji stanowiły obligacje notowane na rynku, ale gdy rentowności spadły w okolice zera, zrezygnowałem z tej klasy aktywów i już do niej nie wróciłem. Nie dlatego, że uważam, że nie powinno jej być w portfelu – ale znów: to portfel, którym ma zarządzać Kasia i dzieciaki. Starałem się im wytłumaczyć temat rentowności i ryzyka stóp procentowych, ale usłyszałem: „nie, nie chcemy tego słuchać, wywal to, niech to będzie jeszcze prostsze”. I tak zostały tylko 3 aktywa: akcje, obligacje indeksowane inflacją i złoto 🙂
Dodatkowo, gdy pisałem „Finansową Fortecę”, robiłem pół na pół pomiędzy rynkami wschodzącymi a rozwiniętymi. Potem stopniowo przeszedłem na wagi zbliżone do globalnego indeksu akcji, żeby nikt nie musiał robić aktywnych zakładów: ile rynków wschodzących kontra rozwiniętych. Niech o tym decyduje rynek. Teraz za to trochę „płacę”, bo rynki wschodzące grzeją – ale portfel i tak radzi sobie (w mojej ocenie) bardzo dobrze.
Jak duże było największe obsunięcie portfela?
Jeszcze jedna bardzo ważna sprawa – gdy opisywałem Ci założenia portfela, podkreślałem maksymalny spadek jego wartości, który jestem w stanie zaakceptować. Sprawdźmy, czy spełnia ten warunek. Poniżej możesz zobaczyć dane dzienne, ja robiłem backtesting na danych miesięcznych. Ale nawet na danych dziennych, przez cały ten czas – przez 5 lat i 9 miesięcy – maksymalna strata w części rynkowej wyniosła 5,93% (ten i inne fajne wykresy dostępne są w aplikacji MyFund – pamiętaj o moim linku afiliacyjnym, dzięki któremu możesz korzystać z niej za darmo przez 90 dni)

Przy takich poziomach spadków, naprawdę bez problemu mogę spać w nocy.
Schody do finansowej wolności
A to jest mój ulubiony i moim zdaniem najważniejszy wykres, który nazywam sobie „schodami do finansowej wolności”. Bo nieważne, jaka jest strategia – jeżeli nie będziesz regularnie wpłacać do niej pieniędzy, nie osiągniesz oczekiwanych rezultatów.

Niebieska linia to mój wkład własny, czyli regularne dopłaty co kwartał – to właśnie te symboliczne schodki. Zielona linia to wartość portfela, która z czasem coraz wyraźniej oddala się od wpłaconego kapitału.
Startowaliśmy 17 września 2020 roku z kwotą 710 948 zł. Od tamtej pory suma dopłat wyniosła 764 659 zł, a sam zysk kwotowy urósł już do 763 141 zł. Łącznie daje to 2 238 748 zł w części rynkowej.
Na początku pojawiały się śmieszki, że co to za zyski, parę groszy. Ale jak widzisz, te nożyce cały czas się rozchodzą. Myślę, że gdy będę już na emeryturze, to będą już konkretne kwoty. Oczywiście po drodze będą też spadki, nie mam co do tego wątpliwości. Ale nawet przy moim modelu „leniwego inwestowania” sam zysk kwotowy z części rynkowej jest już bardzo satysfakcjonujący.
Ile portfel zarobił ponad inflację od początku cyklu?
Podsumujmy. W okresie od 17 września 2020 do 30 czerwca 2026 roku:
- Skumulowana inflacja wynosiła 48,17%, to oznacza, że średniorocznie mieliśmy inflację na poziomie 7,04% (czyli dość wysokim). Ta średnia będzie spadała, jeśli kolejne odczyty będą niższe.
- Część rynkowa dała średnio 9,38% rocznie. Nie mamy tutaj jeszcze 3 p.p., jak w naszych założeniach, ale jest to 2,34 p.p. – jest nieźle.
- Cały portfel długoterminowy jest 98,32% na plusie, co przekłada się na średnio 12,55% rocznie.

W jaki sposób śledzę wyniki portfela?
Zarówno wyniki, jak i wykresy moich inwestycji oblicza i tworzy za mnie aplikacja MyFund (link afiliacyjny). Mam tam całe swoje finansowe centrum dowodzenia – poszczególne portfele, portfele grupowe, możliwość zobaczenia, gdzie co jest.
Na początku bywa może troszkę skomplikowana dla osób początkujących, ale twórca aplikacji zadbał o tutoriale i forum, gdzie można znaleźć pomoc. Ogarniesz to bez problemu w 30 minut, a gdy już do tego dojdzie, aplikacja naprawdę fajnie się sprawdza. Korzystając z linku afiliacyjnego możesz wypróbować ją za darmo przez 3 miesiące w najpełniejszej wersji, a potem zdecydować, czy chcesz zostać na dłużej.
Jakie są zalety takiego inwestowania?
Obiecałem, że otwarcie podzielę się wadami i zaletami takiego portfela – to idealny moment, żeby je omówić.
Portfel emerytalny, który stworzyłem dla siebie i Kasi, jest odporny na znacznie więcej scenariuszy niż portfel złożony z samych akcji. Pozwala spokojnie spać, bo jest zdywersyfikowany pod względem klas aktywów i pod względem walutowym, a do tego wykorzystujemy antypodatkowe pokrowce, które pozytywnie wpływają na wyniki.
Nie wymaga regularnego śledzenia rynków finansowych, selekcji spółek i wielu innych pracochłonnych rzeczy, które odciągałyby nas od pasji i rozwijania firmy. Nie wyobrażam sobie, żebym jechał na urlop i sprawdzał, co tam się dzieje na giełdzie. Na zarządzanie częścią rynkową poświęcam kilka godzin raz na kwartał.
A jakie są wady?
Po pierwsze: raz na 2–3 lata muszę poświęcić kilkanaście godzin roboczych na wymianę najemców. Mam już sprawdzone ekipy, standardy umów, zaprzyjaźnionych agentów i notariuszy do najmu okazjonalnego – ale dla kogoś, kto takich udogodnień nie ma, ten czas może być znacznie dłuższy.
Dlatego nie wierzcie osobom, które mówią, że nieruchomości to „dochód pasywny”. To nieprawda. Trzeba się przy nich trochę napracować.
Po drugie: ograniczenie ryzyka i dywersyfikacja oznaczają, że zawsze będzie jakaś klasa aktywów z wyższymi stopami zwrotu niż portfel. Inwestując w sposób odmienny od konsensusu, trzeba być przygotowanym na to, że osoby podzielające konsensus będą się z takiego inwestowania śmiać.
Gdy ceny bitcoina biły rekordy, pod moimi filmami pojawiały się prześmiewcze komentarze, że przegrałem życie. Teraz, gdy bitcoin stracił od szczytu 50%, te komentarze na jakiś czas ucichły. Ale ich miejsce zajęły komentarze, że trzeba było wrzucić 100% w Nasdaq, to wyniki byłyby znacznie lepsze. Te też ucichną, gdy przyjdzie bessa – a na ich miejsce wkroczą osoby, które trzymają się lokat i będą triumfować, gdy portfel zanotuje stratę.
O co tak naprawdę chodzi w inwestowaniu?
Dlaczego o tym mówię? Pamiętaj, że w inwestowaniu nie chodzi o to, aby ścigać się z innymi osobami czy z indeksami giełdowymi.
Kryterium sukcesu jest jedno: czy na końcu Twojej inwestycyjnej przygody będziesz miał wystarczająco dużo pieniędzy, aby żyć na wymarzonym przez siebie poziomie. A to osiągniesz tylko wtedy, gdy Twoja strategia będzie dostosowana do Ciebie, gdy wytrzymasz z nią w każdych warunkach i gdy systematycznie będziesz dokonywać wpłat – najlepiej powiększając je w rytm rosnących dochodów. Daj mi koniecznie znać w komentarzu, jak Ty postrzegasz takie kryterium sukcesu, a jeśli sie nie zgadzasz, podziel się swoim 🙂
Wiem jedno.
Mój portfel nie jest najlepszy na świecie i nigdy nie będzie. Ale jest wystarczająco dobry dla mnie i mojej rodziny. I to jest esencją skutecznego i świadomego inwestowania, o którym piszę w „Finansowej Fortecy”.
Pełna transparentność – screeny z rachunków inwestycyjnych
Dla pełnej przejrzystości poniżej znajdziesz screeny z rachunków inwestycyjnych – moich i Kasi.
IKE Marcina:

IKZE Marcina:

IKZE Kasi:

Nasz rachunek obligacji i IKE Obligacje Kasi:

Na koniec niewielka część naszych inwestycji, którą trzymamy poza IKE/IKZE:

Marcin Iwuć
Założyciel FBO i finansista z międzynarodowym tytułem CFA (Chartered Financial Analyst). Po 11 latach w branży inwestycyjnej i bankowej rzucił etat, by zbudować firmę uczącą mądrego dbania o finanse. Autor bestsellera Finansowa Forteca (ponad 130 000 sprzedanych egzemplarzy). Pragnie dotrzeć z wiedzą finansową do 15 milionów osób.
Jeżeli podobał Ci się ten artykuł, może zainteresuje Cię książka Marcina o inwestowaniu – „Finansowa Forteca”. W podobny sposób jak tutaj na blogu – prosto i merytorycznie – tłumaczy w niej, jak inwestować skutecznie i mieć święty spokój. Szczegóły poznasz TUTAJ.
PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?
Dołącz do ponad 63 050 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.
PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?
To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca. Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który:
✅ w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
✅ nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
✅ będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
✅ szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.
Proszę zapoznaj się z poniższą informacją.

