Kim stajesz się w swojej pracy? Zalążek strategii zwiększania dochodów.

80

Ten artykuł zacząłem dziś pisać o 5:30 rano. Na dworze jest jeszcze ciemno, u sąsiadów pogaszone światła i większość ludzi smacznie sobie śpi. Za jakąś godzinę rozdzwonią się budziki i każdy po kilku porannych rytuałach wyruszy w swoją stronę. Jedni w przyjemnym nastroju pojadą do pracy, która daje im satysfakcję i pomaga realizować marzenia i plany. Inni, zdenerwowani i zestresowani, ruszą odbębnić swoich 8 godzin, by mieć sprawę z głowy. A reszta? Spędzi zwyczajny, przeciętny dzień, który nie będzie miał wpływu na ich życie. Poziewają, pogadają, trochę popracują, posurfują po Internecie i wrócą do domu. Ot, mało znaczący epizod, o którym za tydzień czy miesiąc nie będą w ogóle pamiętać. Ktoś powiedział mi ostatnio, że w pracy po prostu „zabija czas”. Przypomniał mi powiedzenie:

Zabijanie czasu to nie jest morderstwo. To samobójstwo.

W pracy spędzamy niemal jedną trzecią swojego życia. To nie może być po prostu „szara rutyna”, wykonywana by związać koniec z końcem. To musi być coś znacznie większego i bardziej wartościowego. Czy jest możliwe, aby czerpać z pracy większą przyjemność i satysfakcję, a jednocześnie więcej zarabiać? Zdecydowanie tak. I o tym jest właśnie dzisiejszy artykuł.

 

Nie musisz pracować ciężej.

Po co w ogóle wstaję tak rano? By porozmyślać o śpiących sąsiadach? Po co pracuję po kilkanaście godzin dziennie, skoro nie muszę? Przecież nie mam szefa, siedzę sobie wygodnie w domu, nikt nie popędza mnie i nie zmusza. Odpowiedź jest bardzo prosta: bo biorę sprawy w swoje ręce i wiem, co chcę osiągnąć. Praca sprawia mi wielką radość i czuję, jak każdy dzień przybliża mnie do celu. To daje taką energię i chęć do działania, że często szkoda mi czasu na sen.

Ale nie zawsze tak było. Wiem dobrze, co znaczy praca, za którą się nie przepada. Choć było to sporo lat temu, dobrze pamiętam nerwowe poranki, gdy moim jedynym marzeniem był jak najszybszy powrót do domu i wymazanie pracy z pamięci. Pracowałem dużo i ciężko, by więcej zarabiać, ale męczyłem się przy tym okropnie i czułem, że nie jest to miejsce dla mnie. Aż pewnego weekendu wpadł mi do ręki jakiś poradnik, a w nim takie zdanie autorstwa Jima Rohna:

Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz nie tyle pracować ciężej w pracy,
co pracować ciężej nad samym sobą.

To zdanie było niczym walnięcie obuchem w głowę. Miałem wrażenie, jakbym się wyrwał z letargu, w którym bezmyślnie tkwiłem od kilkunastu miesięcy. Planowałem natychmiast zmienić pracę, ale w tamten weekend zrozumiałem, że najpierw muszę odrobić zadanie domowe, bo sama zmiana pracy nic nie da. Zacząłem pracować nad sobą i sprawy zaczęły przybierać nadspodziewanie korzystny obrót.

 

Czy masz swoją strategię?

Bardzo dziwi mnie to, jak niewiele osób ma świadomość, do czego właściwie dążą w swojej pracy. Większość zdaje się płynąć z prądem, działać bez chwili refleksji, a głównym powodem, dla którego pracują, jest chęć opłacenia rachunków. Oczywiście finansowa motywacja jest jak najbardziej OK, szczególnie w pewnych sytuacjach. Ale w dłuższym okresie od pytania „Ile zarobię w swojej pracy?” znacznie ważniejsze jest „Kim staję się w swojej pracy?”. Dobra odpowiedź na to drugie pytanie w dłuższym terminie pozwoli zarobić nam znacznie więcej.

Wielokrotnie przytaczałem Wam najważniejsze równanie w finansach osobistych:

ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

Trzymanie wydatków pod kontrolą i zapobieganie „inflacji stylu życia” jest bardzo ważne. To właśnie nadmierne wydatki i życie na kredyt leżą u podstaw większości finansowych problemów. Dlatego tym sprawom poświęciłem tak wiele miejsca na blogu. Jednak skuteczna strategia bogacenia się nie może być oparta jedynie na kontrolowaniu wydatków. Po pewnym czasie trzeba się skoncentrować na znacznie ważniejszej stronie równania: na zwiększaniu zarobków.

Moim zdaniem zwiększając zarobki możemy działać na dwa sposoby: taktycznie lub strategicznie.

Zagrywki taktyczne, to: wynegocjowanie podwyżki, nadgodziny, dodatkowe dorywcze zajęcia, itp. To bardzo ważne i pożyteczne działania. Są one szczególnie przydatne i potrzebne gdy chcemy pozbyć się długów, zbudować fundusz bezpieczeństwa czy szybko odłożyć pieniądze na ważny cel. Jednak na dłuższą metę zagrywki taktyczne nie wystarczą. Doba ma tylko 24 godziny, Ty masz konkretne granice wytrzymałości, a po serii podwyżek na danym stanowisku natrafisz po prostu na „sufit”, którego nie przebijesz, bo pracodawca zatrudni kogoś tańszego.

Dlatego tak ważne jest działanie strategiczne. Co przez to rozumiem? To takie pokierowanie własną karierą i rozwojem, abyśmy z każdym kolejnym miesiącem stawali się lepsi w tym, co robimy. To w pełni świadome, oparte na naszych mocnych stronach budowanie kompetencji, które sprawia, że nasza wartość rynkowa nieustannie się zwiększa. To jest najlepsza i najpewniejsza droga do sytuacji, w której będziemy zwiększać zarobki nie zwiększając wysiłku ani czasu poświęcanego na ich zdobycie.

Dobra taktyka pomoże Ci wygrać niejedną bitwę. Ale by wygrać wojnę, potrzebna jest jasna strategia.

Od czego zacząć budowanie naszej strategii?

Zatrzymaj się na chwilę i zastanów nad odpowiedzią na pytanie: W czym jesteś naprawdę dobry? Potrafisz na nie od razu odpowiedzieć? Nie, nie jak na rozmowie rekrutacyjnej. Nie chodzi o to, abyś mówił to, co ktoś chce usłyszeć. Chociaż rozmowa rekrutacyjna może mieć bardzo ciekawy i zaskakujący przebieg:

Chodzi mi jednak o szczerą i jednoznaczną odpowiedź przed samym sobą: W czym jesteś naprawdę dobry? Jeśli zastanawianie się nad tą odpowiedzią zajmuje Ci więcej niż 20 sekund, to znaczy, że nie masz tu jeszcze pełnej jasności. A skoro Ty tego nie wiesz, to w jaki sposób przekonasz o swoich mocnych stronach innych? Jak przekonasz pracodawców, klientów czy partnerów biznesowych?

Każdy z nas, bez wyjątku, ma zestaw unikalnych cech i talentów. To one sprawiają, że w naturalny sposób jesteśmy przygotowani do określonego rodzaju pracy. Każdy, absolutnie każdy, ma po prostu do czegoś „smykałkę”, swój prywatny zestaw mocnych stron. Cała sztuka polega na tym, by dobrze je poznać. Co mam na myśli pisząc o mocnych stronach?

Zróbmy mały eksperyment w dwóch prostych krokach:

Krok 1:

  • Weź kartkę papieru.
  • Chwyć długopis ręką, której zwykle nie używasz do pisania.
  • Napisz możliwie starannie swoje imię i nazwisko.

Zrobione? To teraz krok 2:

  • Przełóż długopis do „właściwej” ręki – tej, którą zwykle piszesz.
  • Ponownie napisz swoje imię i nazwisko.
  • A teraz porównaj obydwa podpisy.

 

I jaki jest efekt? Który podpis podoba Ci się bardziej? Którą ręką pisało się lepiej? A co sprawiło Ci więcej trudności?

Myślę, że wiesz, o co mi chodzi. Wykonując pracę niezgodną z naszymi naturalnymi predyspozycjami stawiamy się w sytuacji człowieka uczącego się pisać drugą ręką. Owszem, po wielu miesiącach intensywnych treningów w końcu osiągniemy przyzwoite rezultaty. To jednak kosztuje mnóstwo wysiłku, a efekt tej pracy nigdy nie będzie wystarczająco dobry. Co gorsza, osoby mające do takiej pracy lepsze predyspozycje wykonają to szybciej, lepiej i z mniejszym wysiłkiem. W dodatku dla nas to będzie męczarnia, a dla nich czysta przyjemność.

Z tych właśnie powodów uważam, że pierwszym i najważniejszym krokiem w tworzeniu naszej strategii zwiększania zarobków jest dobre zidentyfikowanie i zrozumienie swoich własnych silnych stron. Znalezienie dobrej odpowiedzi na to pytanie pozwoli nam podjąć zdecydowanie lepsze kolejne decyzje związane z rozwojem i pracą. I wreszcie, z finansowego punktu widzenia, niezwykle skutecznie pomoże nam w strategicznym, a nie taktycznym zwiększaniu zarobków.

 

Dlaczego te mocne strony są takie ważne?

Powodów mógłbym wymienić mnóstwo, ale najważniejsze jest moim zdaniem „pozytywne sprzężenie zwrotne”, które zacznie wypychać Cię w górę:

  • zamiast pracować nad swoimi słabościami, by z trudem dociągnąć do średniej, będziesz rozwijać naturalne talenty, co wkrótce stanie się źródłem Twojej ogromnej przewagi na rynku,
  • praca zgodna z Twoimi silnymi stronami będzie wymagać mniejszego wysiłku i będzie sprawiała Ci zdecydowanie więcej przyjemności,
  • na taką pracę będziesz chętniej poświęca
  • czas, a przez to, w nieunikniony sposób, będziesz stawał się coraz lepszy,
  • efekty takiej pracy zaczną być dostrzegane przez innych – zaczną Ci mówić: „Naprawdę jesteś w tym dobry!”,
  • to da Ci dodatkowego kopa do działania, więc jeszcze chętniej będziesz to robić; zanim się zorientujesz, Twoja praca będzie prawdziwą pasją,
  • dlatego sam będziesz szukać sposobów, by wykonywać ja jeszcze lepiej, jeszcze sprawniej, jeszcze mądrzej i….
  • w nieunikniony sposób zaczniesz coraz więcej zarabiać. Nie o 3%, nie o 5% i nie o 10%. Wielokrotnie więcej!

To właśnie mądre i świadome zidentyfikowanie swoich mocnych stron może zadecydować o tym, kim stajesz się w swojej pracy. Albo przeciętniakiem, który z czasem będzie coraz bardziej sfrustrowany i słabiej opłacany. Albo pasjonatem, który będzie pracował z coraz większą przyjemnością i z każdym rokiem będzie zarabiał więcej.

 

To jaka jest Twoja #najlepszastrona?

Uświadomienie sobie własnych mocnych stron to dla mnie prawdziwy „zalążek” budowania strategii zwiększania dochodów. Jeżeli ciągle się miotasz, nie jesteś pewny, czy robisz to, co powinieneś, albo męczysz się w swojej pracy i nie daje Ci ona satysfakcji, może to wynikać właśnie z niedopasowania do twoich naturalnych talentów. Dlatego, zanim podejmiesz jakiekolwiek decyzje o zmianie, najpierw zatrzymaj się i poszukaj na spokojnie odpowiedzi na pytania: jakie są Twoje talenty? Co przychodzi Ci z łatwością, bo masz do tego predyspozycje? Jaką pracę możesz wykonywać godzinami i nie czuć zmęczenia, bo sprawi Ci ona przyjemność?, itp.

Wbrew pozorom, to nie są proste pytania, a pierwsze odpowiedzi, jakie przychodzą nam do głowy, nie muszą być tymi właściwymi. Być może dlatego większość ludzi nigdy nie zadała sobie trudu, aby świadomie tej odpowiedzi poszukać. A przecież od tego tak wiele zależy…
Dlatego zachęcam Was bardzo do poświęcenia czasu na uświadomienie sobie własnych mocnych stron. Wkrótce napiszę o tym więcej, bo wiem jak wiele dobrych rzeczy zaczęło się dziać w moim życiu, gdy zamiast zastanawiać się
Jaka praca jest dobra?, zacząłem odpowiadać sobie na pytanie W jakiej pracy ja będę dobry? Ta drobna różnica w konstrukcji pytania, przyniosła ogromne różnice w efektach i poziomie satysfakcji.

A gdybyście potrzebowali odrobinę pozytywnej motywacji do odnalezienia swojej najlepszej strony, to mam jeszcze dla Was zaproszenie do udziału w konkursie. Partnerem dzisiejszego artykułu jest Grupa PZU, która właśnie ruszyła z ogólnopolską kampanią Jaka jest Twoja #najlepszastrona?. Na osoby, które zaprezentują w najciekawszy sposób swoje zawodowe atuty, czeka iPhone 6 oraz karty podarunkowe do sklepów Zara. Szczegóły konkursu znajdziecie tutaj:


-> Jaka jest Twoja #najlepszastrona?

a

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze80 komentarzy

  1. Witam Marcin,

    Mam 25 lat. Jestem technikiem hotelarstwam, ale ani dnia nie przepracowałem w zawodzie hotelarza (nie sądzę, że to mój konik). Od przeszło czterech lat pracuję w stabilnej firmie jako spawacz (to tym bardziej nie mój konik). Od pół roku zacząłem się zastanawiać co ja robię ze swoim życiem. Nie chcę do końca życia być spawaczem. Zarabiam średnio 2700 – 3200 zł netto, więc wcale nie tak źle, ale nie o pieniądze tu chodzi. Chętnie podjąłbym pracę za 2000zł na początku byle tylko robić coś bliższego mi. Ale jak poznać te swoje mocne strony? Jak się do tego przybliżyć?

    • Marcin, na pewno jest coś co przychodzi Ci z łatwością w pracy. Czynności, które lubisz robić i chętnie je wykonujesz. Krok pierwszy to identyfikacja takich punktów, a później poszukanie odpowiedniej dla siebie pracy. Jeśli masz z tym problem możesz skorzystać z pomocy doradcy kariery:) Po wykonaniu testów i rozmowie powinieneś poznać siebie lepiej:)

    • Cześć Darku,
      Dziękuję za pytanie. Zdaje się, że artykuł idealnie wpasował się w Twoją sytuację.
      Kilku moich znajomych polecało mi np. skorzystanie z tego miejsca: http://architekcikariery.pl/
      Ale ostatecznie tego nie zrobiłem, więc nie mam na ten temat opinii.
      Kartka, długopis, kilka godzin w samotności bez żadnych „rozpraszaczy” i uczciwa rozmowa z samym sobą – to wystarczyło w moim przypadku.
      Kiedy piszesz – „byle tylko robić coś bliższego mi” -to co masz na myśli? Co to znaczy „bliższego mi”?
      Osoby zajmujące się doradztwem w karierze nie tyle „podpowiadają”, co pomagają nam skonkretyzować to, co i tak siedzi gdzieś w naszych głowach.
      Poświęcę niedługo cały artykuł odnajdywaniu tych naszych „silnych stron”. Ale nie musisz na to czekać, aby z kartką papieru już dziś zacząć męczyć samego siebie pytaniami.

    • Rozumiem, że pisząc o mocnych stronach masz na myśli to, co lubisz? Wskazuje na to sformułowanie coś bliższego mi. Moje zdanie jest takie, że gdy psuje mi się komputer, idę do fachowca znającego się na komputerach. Gdy psuje mi się samochód, jadę do warsztatu samochodowego. Gdy nie wiem, co tak naprawdę najbardziej lubię i co chciałbym robić zawodowo, idę do coacha, doradcy zawodowego, trenera biznesu.

      Tak właśnie uczyniłem. Dzisiaj robię zarobkowo to, co najbardziej lubię robić, zarabiam najwięcej w mojej już 22-letniej karierze i robię to w sposób, o jakim zawsze marzyłem. Zachęcam Cię do zabrania się do tego tematu w sposób profesjonalny, korzystając z pomocy tych, którzy na tym się znają.

  2. kolejny fajny artykuł, najtrudniejsze jednak chyba jednak znaleźć „to coś”, sama zastanawiam się już od dłuższego czasu nad tym, ale jeszcze mi się nie udało.
    Wiem, że każdy powinien dojść do wniosków sam, ale może masz jakieś wskazówki, jak u Ciebie to działało?

    p.s. „inflacja stylu życia” – bardzo fajne określenie 🙂

  3. Samo odpowiedzenie sobie na pytanie: jaka jest moja najlepsza strona, to tylko połowa sukcesu. Drugą połową są sprzyjające warunki zewnętrzne i spotkanie na swojej drodze ludzi, którzy nigdy we mnie nie zwątpią. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że bez poparcia innych osób (rodziny, przyjaciół) nawet z dobrze określonymi zaletami nie osiągniemy sukcesu. No chyba, że ktoś jest naprawdę mocno zmotywowany.
    Nie bez znaczenia jest także edukacja. I nie chodzi mi tylko o tą „klepaną” w szkole, ale także o tą wyniesioną z domu. To właśnie wiedza dotycząca tego co mogę robić w życiu pomaga określić w czym czuję się dobrze i jakie są moje zalety. Brak wiedzy na temat funkcjonowania poszczególnych zawodów sprawia, że młodzi ludzie błądzą i podejmują decyzje, których potem żałują. Dobry przykład mojej kuzynki, która poszła studiować pedagogikę (choć nigdy nie widziała się jako pracownik edukacji), bo tak zrobiła jej starsza siostra. Dopiero po rozmowach ze mną i moją żoną postanowiła rzucić tamtą szkołę i pójść do innej – teraz pracuje jako młodszy HR i czuje się w tym bardzo dobrze. Dlatego podsumowując, same predyspozycje to tylko część układanki, drugą są odpowiednie osoby, które spotykamy na swojej drodze.
    Pozdrawiam Jacek

    • Nie do końca. To o czym mówisz to wzięcie odpowiedzialności za swoje życie. Twoja kuzynka zrobiła swoją siostrę odpowiedzialnym. Później zrobiła Ciebie i żonę. Kto wie co sama by wymyśliła jeżeli byłaby to jej absolutnie suwerenna decyzja?

      • Zgadzam się z Tobą w kwestii tego, że ludzie często szukają osób trzecich, na których mogą zrzucić odpowiedzialność za swoje decyzje. Jednak w przypadku mojej kuzynki ja niczego jej nie narzucałem – zapytałem tylko czy wie co będzie robić gdy skończy tą pedagogikę? Czy wie ile będzie zarabiać? I czy w ogóle jej się to podoba? Po sześciu miesiącach od naszej rozmowy (po zakończeniu semestru) zdecydowała się zmienić studia 🙂 Czy to była jej suwerenna decyzja? Z całą pewnością nie, bo została podjęta po rozmowie ze mną. Ale z drugiej strony ja niczego jej nie narzucałem, nie mówiłem co ma studiować i gdzie szukać pracy. Ja tylko zasiałem w niej zachętę do zmiany wcześniej podjętej decyzji. Dlatego uważam, że w planowaniu własnej kariery ważni są ludzie, którzy pokażą, wytłumaczą, zmotywują itd.
        Pozdrawiam Jacek

        • Jacku, fajnie jak są wokół ludzie, którzy pomogą i podpowiedzą, ale uwierz mi że jest gro ludzi, żeby nie powiedzieć bardzo dużo, którym nikt nie podpowiadał, nikt nie pomagał i na nikogo nie mogli liczyć, a wręcz mieli „schody” ze strony bliskich i się udało. Wydaje mi się, że Marcin ma rację, tu trzeba samemu spojrzeć w siebie i zapytać co chcę robić i do tego dążyć, nie zawsze jest łatwo niestety. Ale można.

    • Rodzina i znajomi nie zawsze są dobrym wsparciem. Ich wsparcie będziesz miał, gdy postąpisz zgodnie z ich doświadczeniami, oczekiwaniami, preferencjami lub przekonasz ich do czegoś innego. Ja zawsze chciałem mieć własną działalność, niezależność i swobodę. W końcu to osiągnąłem. Niestety rodzice nie tylko nie byli dla mnie wsparciem, a robili coś odwrotnego. Po prostu ich zdaniem jedynie słuszny sposób zarabiania to etat. A dla mnie własna działalność 🙂

  4. Witam,
    Mam 34l. Z wykształcenia ekonomistą, z zawodu księgową a od roku mamą. Zaczynam od początku szukać swojego miejsca na rynku. Pytanie: jakie są Twoje mocne strony, talenty ? jest najtrudniejsze. Nie mam zielonego pojęcia.. A tym bardziej po 2 letniej przerwie. Tak jak Dariusz… zastanawiam się jak poznać swoje mocne strony ?

    • Jola, nie jestem specjalistą ale założę się, że Twoja mocną stroną jest dobra organizacja. Jesteś księgową, wiec zapewne jesteś skrupulatna w tym co robisz. Jesteś mamą maluszka (albo maluszki 🙂 więc musisz umieć bardzo dobrze organizować sobie czas bo przecież z jednej strony bawisz dziecko, gotujesz obiad i ogarniasz mieszkanie. Teraz zastanówmy się gdzie takie umiejętności mogą się przydać. Może np. agencja wynajmująca nianie do opieki nad dziećmi? Dobra organizacja na pewno się przyda bo musisz połączyć potrzebę młodych rodziców „wypożyczenia” niani na godziny z konkretnymi terminami, kiedy opiekunki mają wolne. Skrupulatność przyda się do prześwietlenie referencji niań i dopasowaniu ich do oczekiwań rodziców. Dodatkowo problem opieki nad dziećmi znasz z własnej kieszeni. 🙂

      Przerysowalem trochę ten przykład? Być może ale czasami jest tak, że szukamy swoich mocnych stron nie wiadomo gdzie a one są „pod reka” bo używamy ich na codzień. I niekoniecznie to muszą być mocne strony, które przydadzą się w pracy zawodowej. Czasami połączenie mocnych stron z życia prywatnego z taką działalnością, w której jest potrzeb na takie mocne strony może przynieść coś dobrego. Tak uważam.

      Dla jasności – to nie jest tak, że piszę ot tak sobie tylko tez jestem na etapie poszukiwania, wiec coś o tym wiem jak ciężko jest znaleźć to coś. 🙂

      I mogę potwierdzić jeszcze jedno: kartka (albo lepiej notatnik) długopis, dogodne warunki (cisza, samotność) i człowiek jest w stanie wyrzucić z siebie takie pomysły o jakie nigdy by siebie nie posadził.

      Przepraszam za przydlugi komentarz. 🙂

  5. Określenie swoich mocnych stron = talentów to powinna być podstawa w szkolnictwie. Każdy powinien się rozwijać w tym co lubi i w czym jest dobry. Problem w tym, że bardzo trudno to samodzielnie określić. Pytanie w jaki sposób to zrobić? Metodą prób i błędów?

    • Hej Mariusz,
      Świetny pomysł. Też uważam, że (oczywiście obok finansów osobistych) tego typu zajęcia w szkole to brakujące ogniwo.
      Napiszę za jakiś czas jak to robić. Metoda prób i błędów tez może być skuteczna, ale… bolesna, czasochłonna i bardzo kosztowna 😉

      • Szkolnictwo nie jest takie złe. Kończąc LO znakomicie zdawałam sobie sprawę, jakie są moje mocne i słabe strony, nad słabymi pracowałam.
        Ale na studiach, a przede wszystkim w pracy znalazło się mnóstwo osób, które sprawiły, że zaczęłam wątpić. Teraz nad tym pracuję.

        Generalnie często kultura pracy w Polsce zostawia wiele do życzenia, szef uważa, że wiele mu wolno, bo jest szefem. Znam wiele międzynarodowych organizacji, gdzie często szef Polak to cham, a szef obcokrajowiec to człowiek z którym się sensownie współpracuje. W takich warunkach ciężko o wiarygodną informację zwrotną o wynikach swojej pracy.

        • O ludu, jak mnie to mierzi, w Polsce jest tak źle a tam tak dobrze… gucio prawda. Tylko człowiek, który nigdy nigdzie nie pracował tak mówi, albo się sam oszukuje. Niestety nie jest tam tak kolorowo. Znam dziewczynę w Anglii, która powiedziała koleżance w pracy, ze chyba poda do sądu szefową za MOBING (tam też się to zdarza i to często nagminnie), i … została wyrzucona z pracy, ach pod jakimś błachym pretekstem, z właściwie wilczym biletem bo nikt jej w tym zawodzie nie chce zatrudnić – tam się prawie zawsze dzwoni do poprzedniego pracodawcy i pyta o opinię…. Często u nas jest dużo lepiej niż za granicą.

    • Dokładnie. Są już w Polsce prywatne szkoły, gdzie uczniowie robią, co chcą. Wybierają sobie zajęcia, które im pasują, które lubią. Oczywiście w tych szkołach realizowana jest podstawa programowa. Temat szkolnictwa jest bardzo obszerny – jest tu bardzo wiele do zrobienia.

  6. Bardzo fajny pomysł na kampanię. Podoba mi się 🙂
    Ale z drugiej strony muszę wziąć w obronę osoby, które nie pracują w swojej „pracy marzeń”. Oczywiście jeżeli nie narzekają i nie jęczą w poniedziałkowy poranek (bo wtedy to zupełnie inna sprawa). Nie każdy musi prowadzić kreatywny biznes, być blogerem czy mieć własną firmę. Bo kto wtedy będzie pracował w sklepie, urzędzie czy banku? Kto nam zbuduje i wykończy dom/mieszkanie? 🙂
    Myślę, że ważne jest, żeby mieć w życiu pasję, ale niekoniecznie musi to być praca. Pracę wystarczy lubić, nie musi być „sensem naszego życia” 🙂

    • Cześć Oszczędnicka,

      A ja tam bym się nie martwił kto będzie pracował w sklepie, urzędzie czy banku. 🙂
      Spotykam ludzi, którzy po latach frustrującej ich pracy faktycznie stwierdzają: „Ktoś musi to robić.”
      „Być może, ale to wcale nie musisz być Ty” – odpowiadam. Moim zdaniem 1/3 życia to zbyt dużo, aby poświęcić to na pracę nie dającą satysfakcji.

      • Chodziło mi bardziej o to, że ktoś może być szczęśliwy pracując np. w sklepie. Daje mu to bezpieczeństwo finansowe, kontakt z ludźmi etc. A jego pasją jest np. dzierganie na drutach, albo uprawa działki.Ciężko w takim wypadku zamienić pasję na pracę. Ale to nie znaczy, że taki człowiek „marnuje życie” pracując w sklepie 🙂

    • Też tak uważam. Najlepszym przykładem są… alpiniści 😉 Jak nie łażą po górach to pracują na wysokościach malując budynki i myjąc okna wierzowców. Nikt mi nie powie, że to praca ich marzeń 😉 Ale potem… mmm… potem „góry wysokie, co im z wami walczyć każe?”

  7. Ja myślę, że dużo łatwiej jest odpowiedzieć sobie na pytanie czego sie nie chce lub z czym nam nie po drodze. Ja bym raczej skreslał z „listy możliwości” i koniec końców zostanie garstka pozycji z którymi moglibyśmy szczęścia spróbować. To jest moim zdaniem łatwiejsze niż odpowiedź o mocne strony.

  8. Marcin,

    Wydaje mi się, że dobrym pomysłem jest też „podróż” w czasie np. do swoich 80 urodzin i próba odwiedzenia na pytanie „jak przeżyłem swoje życie? Co osiągnąłem?”

    Wtedy patrząc „z perspektywy czasu” wstecz możemy dostrzec to czego nie widzimy dziś patrząc w przyszłość. Chyba zbyt filozoficzne zdani mi wyszło 🙂 ale mam nadzieję, że nie zgubiłem w nim sensu, który chciałem przekazać.

    Pozdrawiam,
    Tomek

  9. Chciałbym Wam coś polecić. Żadna hochsztaplerka, poważna sprawa. Znacie na pewno nazwę Gallup, prawda? To „coś” to test psychologiczny, który skupia się na jednej rzeczy: znalezienia naszych najmocniejszych stron. Odpowiadamy sobie spokojnie na różne pytania, ja zrobiłem to „na luzie”, to znaczy nie myślałem zbyt długo, raczej dawałem sobą kierować intuicji. Gallup przygotował listę 34 „mocnych stron”, i test daje nam odpowiedź na pytanie, które z tych 34 pasują do nas najbardziej.
    Niestety, są trzy wady. Po pierwsze – trzeba znać angielski. Po drugie – test nie jest darmowy, ale też nie jest przesadnie drogi – kosztuje od 15 do 89 dolarów. Po trzecie – potrzebujemy troszkę czasu, żeby wszystko przetrawić, dostajemy również ebooka Strengths Finder i dodatkowe raporty – ja na wszystko poświęciłem dobre parę godzin.
    I jest jedna zaleta. Zrobiłem ten test, i po przeczytaniu wyników poczułem się tak, jakby ktoś podłączył się prosto do mojego mózgu. Gdzieś tam intuicyjnie wiedziałem, że nie nadaję się do pewnych zawodów czy zadań które miałem do wykonania – po tym teście nie mam już wątpliwości co robiłem nie tak.
    Nie będę spamował linkami, wyszukajcie sobie w Google „Gallup Strengts Center”, test nazywa się Clifton StrengthsFinder.
    Naprawdę mogę Wam go polecić.
    Jeśli nie do końca wiemy co chcemy robić w życiu – ten test będzie małym kroczkiem ku odpowiedzi na to pytanie.

  10. Ania Sadowska

    Nasze mocne strony z łatwością odkryjemy, gdy mamy wiele różnych doświadczeń. Znacie serwis Lifetramp? Możliwość spędzenia 1 dnia z osobą, której zawód Was interesuje, pomoże w określeniu własnych mocnych cech. Powodzenia! 🙂

    • Hej Ania,
      Nie słyszałem wcześniej o Lifetramp, ale po zapoznaniu się z założeniami wygląda to bardzo ciekawie. Dziękuję za cenną podpowiedź. )

  11. Zgadza się, żeby zwiększać swoje dochody trzeba mieć odpowiednią strategię i ściśle się jej trzymać. Kluczowe też jest, żeby inwestować w aktywa, które dają wysokie stopy zwrotu i cechują się stosunkowo niskim ryzykiem. Nie ma sensu zbytnio utrudniać sobie życia 😉

  12. Nie wiem, czy ktoś z was słyszał kiedyś o takich warsztatach „Spadochron – odkryj swój potencjał zawodowy”. Takie warsztaty pozwalają na odkrycie właśnie tych najmocniejszych punktów, o których pisze Marcin. Niestety trzeba na taki warsztat poświęcić tydzień czasu. Jednak warto. Brałam w nich udział 2 lata i niedługo po warsztatach znalazłam pracę. Nie jest to jeszcze praca marzeń, ale czuję, że jestem na właściwym torze. I co najważniejsze zniknęła frustracja, która towarzyszyła mi w poprzedniej pracy. To trochę takie postawienie fundamentu, pod dalszą budowę naszej własnej drogi.

    Warsztaty są bezpłatne i organizowane przez wojewódzkie urzędy pracy. I nie trzeba być zarejestrowanym jako bezrobotny.

  13. Marcin, tak sobie myślę, że liczba 1/3 stoi na ogół w sprzeczności z pracą interesującą, ciekawą, dobrze płatną. Wiem z własnego doświadczenia, że jest to bliżej wartości 1/2. Ty sam piszesz, że pracujesz po kilkanaście godzin na dobę. Pytanie teraz co jeszcze poza pracą? Dom, rodzina i inne bliżej niesprecyzowane obowiązki… Kto weźmie to na siebie kiedy MY będziemy zajęci samorealizacją? Za dużo w dzisiejszych czasach mody na „JA”. Trzeba bardzo dużo rozsądku, żeby to zbalansować. Czy rzeczywiście zawsze się da „mieć jabłko i zjeść jabłko”? Pozdrawiam.

    • Moim zdaniem zdecydowanie da się. Choć zgadzam się, że wymaga to rozsądku.
      Można mieć jabłko i zjeść jabłko, ale… nie w tym samym czasie.
      Jak pracuję – to daję z siebie wszystko i inne sprawy muszą czekać.
      Jak spędzam czas z rodziną – to spędzam czas z rodziną. Wtedy wszystkie inne sprawy też muszą poczekać.
      Jak dla mnie zbyt wiele osób używa argumentu „równowagi” jako wymówki do mniejszego zaangażowania w pracę.
      Czasami takie osoby spędzają w pracy 10 godzin, a efektywnie pracują przez 4… Reszta przecieka między palcami na bzdury.
      Grunt, to być uczciwym w stosunku do samego siebie…

  14. Bardzo podoba mi się to ‚ćwiczenie’ z pisaniem imienia i nazwiska jedną i drugą ręką. To prawda, że najważniejsze to odkryć w czym jesteśmy najlepsi, bez tego możemy wielokrotnie się potykać i upadać.

  15. W tym co piszesz o efektywności jest rzeczywiście dużo prawdy. Potwierdzam z własnych obserwacji. Zastanawia mnie tylko jak ty pracujesz efektywnie przez kilkanaście godzin dziennie, a potem jeszcze masz czas i siłę na efektywny czas z rodziną – ja tak nie potrafię:)
    Z drugiej strony np. praca na własny rachunek (utożsamiana potocznie z pracą jaką się lubi) to często zajęcie na okrągło z przerwami od rana do wieczora i nie ma to nic wspólnego z nieefektywnością tylko z pewną specyfiką branży i różnorodnością spraw do ogarnięcia.
    Problem zaczyna się jeżeli obowiązki popołudniowo-wieczorne kolidują z życiem domowym, którego przecież nie da się przesunąć na środek dnia.

    Nie zrozum mnie źle, nie chcę na siłę widzieć szklanki do połowy pustej. Rozumiem zasadniczy cel artykułu;) Lubie tylko jak gra odbywa się do dwóch bramek, a tu mi tego trochę zabrakło.

  16. Witam 🙂 A ja uważam że myślenie o jednej konkretnej drodze rozwoju może być błędne. Nie ma tylko jednej rzeczy w życiu którą robimy dobrze i z przyjemnością. Niektórym pasuje zmienność profesji w trakcie życia i choć nigdy nie osiągniemy wtedy mistrzostwa w swojej dziedzinie to będziemy zadowoleni i poddawali się za każdym razem innym zadaniom. Marcinie może to nie twój przypadek ale cześć ludzi wypala się dużo szybciej od innych. I może to nie „profesjonalne” podejście do kariery, ale czy nie jest ważniejsze by kierować ja w zgodzie z sobą?

    • Hej Mateusz,
      Zacznę od Twojego ostatniego zdania – TAK – chodzi o to, aby kierować karierą w zgodzie z sobą.
      Moim zdaniem wypalenie pojawia się właśnie wtedy, gdy wykonujemy coś niezgodnego z naszymi talentami i predyspozycjami. Natomiast specjalizacja w danej profesji i rozwijanie się w niej nie ma nic wspólnego z robieniem w kółko „tego samego”. Przeciwnie. Im bardziej zagłębiasz się w daną dziedzinę, tym bardziej rozumiesz ogrom swojej niewiedzy i niezbadane obszary, którymi można się zająć.
      Skakanie z profesji na profesję na pewno może być ciekawe, szczególnie w pierwszym roku czy dwóch gdy poznajemy coś nowego. Ale bardzo trudno będzie nam wtedy osiągnąć bardzo wysokie dochody, bo będziemy w danej branży konkurować z tymi, którzy przez lata osiągnęli w niej mistrzostwo.
      Może dobrym porównaniem będzie to zaczerpnięte ze świata sportu. Wystarczy porównać wyniki i zarobki mistrzów poszczególnych dyscyplin (np.sprinterów, skoczków wzwyż, itp.) z tymi, jakie osiągają nawet najlepsi dziesięcioboiści.
      Poddając się za każdym razem innym zadaniem na pewno będziemy zadowoleni z różnorodności zadań. Ale z wysokości zarobków zadowoleni już raczej nie będziemy.
      Z racji tematyki bloga staram się pokazać te metody działania, które jednak zwiększają nasze dochody.

      • Rozumiem i nawet nie spodziewałem się innej odpowiedzi :). Z tym że ja mam duszę trochę hipsterska, i pociąga mnie życie nawet bez grosza przy duszy gdzie na wyspie albo podróżowanie po świecie puszczając banki mydlane by zarobić na następny bilet 😉 Myślę o wielu rzeczach zaczynając od tego a kończąc na byciu rekinów biznesu. Póki co prowadzę firmę ale to noe dla mnie, porostu szukam siebie i trzeba niesamowitej odwagi. Bo wymyślić co się chce robić w zyciujest latwo

        • Mateusz,

          ja zbudowałam poduszkę finansową pracując przez 1,5 mega intesywnie, wykorzystujac wszystkie mozliwe swoje kompetencje…. i dzisiaj mieszkam na wyspie z wdokiem na ocean i tworzę biznes online . można to połaczyc 🙂

      • CD… Szczególnie że później mogę zmienić to tysiąc razy. Trochę się tu mijamy poglądami ale czy to ważne? Pozdrawiam 🙂

  17. To wszystko można spuentować cytatem z filmu „Chłopaki nie płaczą”…co lubisz w życiu robić, a potem zacznij to robić.

    • Dobrze powiedziane, podobną dewizą kierowałem się kiedy zaczynałem planować zacząć robić coś na własną rękę. Też pracowałem w fabryce od 18 roku życia i jak tak człowiek nie pracuje umysłowo to ma dużo czasu na rozmyślanie. Ja rozmyślałem o tym co mógłbym robić, nie pracując 8 godzin dziennie w fabryce. Zawsze chciałem mieć jakąś pracę związane z komputerami, które pasjonowały mnie praktycznie od dziecka. Miałem to szczęście że na początku ubiegłego dziesięciolecia zaczął się w Polsce w końcu rozwijać internet i właśnie dzięki niemu udało mi się znaleźć swoje miejsce.

  18. Praca = hobby, nie dla mnie. Kiedyś nawet pokusiłem się o zarabianie na życie tym , co dotychczas było hobby, ale szybko zrezygnowałem. Czemu? Bo jednak musiałem….nie mogłem sobie pozwolić na luz, na dzień wolny, a bo dzis nie mam ochoty itp…musiałem, bo przecież miałem z tego chleb, od tego zależało moje i rodziny utrzymanie. Jak to powiedział mój kolega, który wszedł w ten pomysł razem; dobrze ze to przerwaliśmy, bo na dłuższą metę byśmy to znienawidzili….Tak że mi sie wydaje że hobby to cos totalnie poza aspektami finansowym, odskocznia pozwalająca sie cieszyć swoboda, ciekawą forma spędzania czasu itp. i nie dlatego że musimy, dlatego że chcemy….Po to zarabiam w swojej pracy te 20 tyś. miesiecznie( i nie kryje sie z tym wśród kolegów mówiąc im otwarcie że jestem tu tylko dla pieniędzy dzięki którym realizuje potem swoje własne ciekawe projekty związane z hobby) żeby spędzac wolny czas tak jak lubie i nic nie musieć….a tego czasu wolnego mam w skali roku około 6 miesięcy……

  19. A co jeśli nie ma się absolutnie żadnych zdolności, pasji, zainteresowań, które mogą dać pieniądze na życie? Wiele nocy zarwałem, w samotności, pisząc tony stron moich myśli na ten temat (mocne strony) i nie znalazłem absolutnie nic. Jak już, to takie co w ogóle nie dają możliwości zarobków. Korzystałem z kilku testów próbujących je określić, ich odpowiedzi w ogóle mnie nie satysfakcjonowały, bo wychodziło, że przydam się w czynnościach, które absolutnie mnie nie interesują lub mnie wręcz zrażają. Co więcej, byłem u dwóch doradców zawodowych i wyniki testów również mnie rozczarowały, bo wyszło podobnie jak z testem na temat mocnych stron.

    Ktoś powie – rozwiązaniem jest w takim razie poszukiwanie! Tylko, że poszukiwałem i ciągle poszukuję, próbuję. Za każdym razem nie dość, że nie jest to dla mnie interesujące, to jeszcze się przy tym męczę. Marnując przy okazji czas, który mi nigdy nie zostanie zwrócony. Do tego za każdym razem, gdy widzę, że praca/czynność/możliwość nie jest moją bajką (męcząc się przy tym niemiłosiernie) to uświadamiam sobie, że plany (o których ciągle myślę by zrealizować) mi uciekają.

    Dlatego zawsze mi się zapala czerwona lampka, jak widzę teksty podobne do Twojego. Lubię Twojego bloga, jest świetny, tylko że piszesz o sytuacji, której mnóstwo osób nie doświadcza i prawdopodobnie nigdy nie doświadczy, bo… po prostu nie ma ani pasji, specjalnych umiejętności, mocnych stron (podkreślam, które pomagają w zarabianiu na swoje życie).

    • Robert, a może właśnie wręcz odwrotnie – może właśnie chodzi o „nie-szukanie”. To może właśnie ten moment – ten ciągły lęk, że nie udaje Ci się znaleźć tej „jedynej bajki” powoduje zmęczenie o którym piszesz? Może warto spróbować po prostu docenić to co Cię otacza, zacząć szukać korzyści w miejscu w którym jesteś. Może czasem trzeba podejmować kreatywne i niestandardowe kroki, zmieniając miejsce pracy w której jesteś na takie, które Tobie odpowiada.

      • Szukać korzyści w miejscu, którym jestem? Czyli w tym momencie zaprzeczasz idei wpisu Marcina. Docenić stan obecny? Widząc i czując, że to nie to?

        Wybacz, ale porada zaakceptowania, docenienia i szukania korzyści w miejscu, w którym czułem, czuję lub mogę czuć brak „tego czegoś” jest pisząc wprost – nielogiczna. Czemu mam to akceptować? Akceptować mękę? W życiu.

        Zmieniam. Ciągle zmieniam. Obecnie jestem na tym etapie. Ale nie mam absolutnie żadnej pewności, że to „będzie to”. Co do czasu… Niestety czas ucieka. 26 lat to nie powinien być czas na ciągłe szukanie i poznawanie, bo może to potrwać do momentu, w którym się obudzimy i stwierdzimy, że możliwości nam uciekają bądź uciekły.

        • Robert,

          jestem doradcą i coachem kariery i absolutnie nie wierzę, że nie masz mocnych stron. Każdy, absolutnie Każdy je ma. Czy można je przekuc na pieniadze? Mozna! wiele zalezy od kreatywnosci.
          Dzisiaj, podczas konsultacji z klientem tez probowal mnie do „tej wersji” bez mocnych stron przekonac. a ja po 2-godzinnej rozmowie z nim mialam zanotowana całą kartkę A4 – własnie tych nieuswiadomionych mocnych stron.

          a co się na koniec okazało? ten klient lubi gry komputerowe i wymyslil, ze moze zostac ich testerem po godzinach (oczywiscie odpłatnym). to sie nazywa łączenie przyjemnego z pozytecznym 🙂 teraz tylko pozostaje powziąc kroki, żeby takie zlecenia znaleźc i do przodu. Podobnych historii mogłabym opowiedziec setki!

          i jeszcze jedno na koniec – 26 lat to ciagle czas na odkrywanie mocnych stron i ich budowanie – szkolenia, webinary, blogi, rozmowy z ludźmi.

    • Cześć Robert,

      A może u Ciebie odpowiedź kryje się po prostu w tym zdaniu:
      „Uświadamiam sobie, że plany (o których ciągle myślę by zrealizować) mi uciekają.”
      Może już czas zacząć to robić?

      • Właśnie nie jestem w stanie, bo nie mogę znaleźć mocnych stron (nie mam), które pomogą mi w zarabianiu pieniędzy, a co za tym idzie, realizację planów. Bez tego się niestety nie da i przyznasz mi tu rację – pieniądze pomagają cele osiągać, bardzo mocno pomagają. Jak je mam (mocne strony), to w czynnościach, które nie są z jakąkolwiek formą lub możliwością zarobku związane.

          • Np. rysowanie. Lubię to robić, jest to moje hobby, ale nie mam takich umiejętności, by z tego zarabiać (próbowałem – bezskutecznie z powodu mojego poziomu rysowania, ponadprzeciętnego wśród zwykłych ludzi, niewystarczającego dla wymagającego klienta i niewystarczająca by na tym zarobić). Co więcej zaraz bym to hobby znienawidził, bo jak już to robię, to wtedy kiedy chcę i mam wenę, a nie kiedy mam zlecenie i muszę.

            • Mój tata zwykł powtarzać, że talent to 95% ćwiczeń, pozostałe 5% to mieszanka szczęścia i determinacji.
              Ćwicz! Wstawaj godzinę wcześniej, próbuj rysować więcej i więcej. Zostań mistrzem! Spójrz na takich ludzi jak Dem , Heather Rooney, czy innych artystów. Każdy z nich kiedyś zaczynał. Nie każdemu uda się osiągnąć mistrzostwo. Ale próbuj sprzedać swoją pracę. W moim domu rodzinnym na kominku narysowane były kwiaty układające się w abstrakcyjne wzory – jest mnóstwo ludzi, którzy są gotowi kupować tego typu usługę za ogromną kwotę. Zobacz za ile ludzie sprzedają szkice na dawandzie: http://pl.dawanda.com/search?utf8=✓&q=rysunek spójrz na ceny! Cóż szkodzi spróbować?

              Oczywiście… nie zaczniesz od sprzedaży pierwszego szkicu za milion złotych. Ale może z czasem? Może na początku będzie to dodatkowy zarobek ale daj sobie trochę czasu! Przeczytaj też artykuł: http://marciniwuc.com/jak-pracowac-zarobic-wiecej/

              • No to chyba Twój tata za bardzo się zagalopował i Cię przy okazji oszukał niemiłosiernie 😉 Otaczałem się wśród osób uzdolnionych plastycznie i widziałem jak ciężko pracowali (i tak za słabo napisane) nad swoimi umiejętnościami i jedyne co otrzymują to możliwość pracy jako nauczyciel plastyki w szkołach podstawowych. A jak już oferowali sprzedaż swoich prac, to mimo poszukiwań klientów, wystaw w przeróżnych miejscach tylko tracili czas. Świetlana perspektywa, szczyt marzeń, naprawdę…

                Ciężka praca nigdy nie jest w takich proporcjach jak podałeś wystarczająca. Na 1000 osób uzdolnionych które harują tylko 1-5 osobom się uda. I nie dotyczy to tylko plastyków. Spójrz wokół siebie na osoby uzdolnione, ilu z nich naprawdę osiąga sukces wykorzystując swoje mocne strony? Owszem są osoby, które dorabiają na tym, ale co to za pieniądze i jak często je otrzymują? Zawsze niestety wtedy muszą pracować tam gdzie nie chcą, ale dzięki temu się mogą utrzymać, bo ze swoich talentów niestety nie mogą (w pełni i tylko samodzielnie z talentów).

                A co do strony… Takich co wystawiają pracę jest mnóstwo, każdy z marzeniem by na tym zarabiać, jak myślisz ilu kupujących się skusi i jaka jest relacja do rysujących? 🙂

                Widać, że branży totalnie nie znasz i nie zaskakuje mnie to. Mimo to dziękuję za starania, komentarze i rady. Tutaj na blogu Marcina zawsze można rzeczywiście podyskutować z klasą i spokojem 🙂

                Pozdrawiam!

                • Jak ktoś chce – szuka sposobów. Jak nie chce – szuka powodów.

                  zerknij na grupe na facebooku „Flipowanie i inne rysowanie”. Liczy sie pomysł i jesli jest dobry to sie „sprzeda”, tak jak ten. ale polaczony z kilkuletnia pracą i rozwojem kompetencji. talent to jedno, a jego rozwijanie i pomysl na wykorzystanie go do zarabiania pieniedzy to druga i zdecydowanie wazniejsza sprawa.

                  Masz racje, ze wielu „artystow” jest niedocenionych, ale jesli bedziesz sie tak nastawial to zaiste – nic dobrego sie nie wydarzy.

    • Ale właśnie tacy ludzie stanowia trzon społeczeństwa….wybija sie jeden na ileś tam…tysięcy, dziesiatek tysięcy? Ale z drugiej strony czy to źle?
      Wiekszośc ludzi nie ma pasji, specjalnych umiejetności, marzeń….Cos tam robia, wykonuja jakąś pracę, bardziej lub mniej zadowoleni. Przecież jest niemożliwością żeby każdy pracował w domu robiąc to co lubi robić….Tak sie nie da……Utopia…..Dobry tekst jak wszystkie zreszta Marcina ale w kategorii utopia…..Niestety…..

    • Robercie, obecnie niewielu ludzi (nawet po studiach) posługuje się poprawną polszczyzną. Ty należysz do tych, którzy to robią poprawnie – to już jedna z Twoich mocnych stron :).

  20. Tekst jakby w 100 procentach pod moją sytuację 🙂 Po latach robienia tego co muszę, a nie tego co chcę – wziąłem sprawy w swoje ręce. Na razie jeszcze daleka droga przede mną, ale mam nadzieję, że efekt będzie zamierzony.

    Marzę o byciu „wolnym ptakiem” 🙂

  21. Może warto wrócić do dzieciństwa, aby odkryć swoje pasje? ☺ Nie myślimy w takich kategoriach, że ktoś może nam zapłacić za działania, które przynoszą nam frajdę…

  22. Szczęście….zapominamy o szczęściu. A tego się nie da wypracować, kupić, wytrenować….po prostu albo coś jest Ci dane albo nie….
    Znajomy nie pracuje. Nigdy nie pracował.Ma 30-coś lat…ostatnimi czasy zbiera bursztyn…80 tysięcy w ciągu 2 tygodni….około 200.000 w ciągu roku…miał niebywałe szczęście znaleźć 2 bryły ponad kilogramowe…Czy to znaczy że powinniśmy wszyscy ruszyć nad Bałtyk szukać bursztynu? Nie, pewnie nic byśmy nie znaleźli….chociaż jeśli mielibyśmy szczęście………

  23. Solidny i dobry artykuł. Sam nie wiem czego chce od życia. Jestem młody i nie wiem gdzie chciałbym pracować. Zacząłem studnia, ale nie jestem pewien czy w dobrym kierunku. Czas pokaże. Spróbuje się zastosować do twoich rad, mam nadzieje, że znajdę swoją silną stronę i zrobię z niej jeszcze mocniejszą cechę. Dzięki za artykuł. Więcej takich Pozdrawiam Tomek 🙂

  24. Inspirujący artykuł. Uważam jednak, że każdy może odnieść sukces niezależnie od tego, czy pracuje u kogoś, czy też na swoim. Najważniejsze to znaleźć to co nas interesuje najbardziej i przekuć to w zysk;)

  25. Cześć Marcinie,
    Gdzie mogę znaleźć kontynuację Twojego artykułu, bardzo zaciekawił mnie ten temat.

    Pozdrawiam.

Odpowiedz