FBO 032: 80 tysięcy w 20 miesięcy! Zwycięska walka z długami i…zaręczyny :)

40

W 2014 r. Piotr tkwił po szyję w długach w kwocie 80 000 zł. W styczniu 2015 napisał do mnie, że ma tego dość, że jest tym zmęczony, i że po lekturze mojej książki Jak zadbać o własne finanse? wie wreszcie, co musi zrobić. Przez 20 długich miesięcy walczył z długami, wykopując je jeden po drugim ze swojego życia. Dziś jest zupełnie wolnym człowiekiem! Ale to jeszcze nie wszystko… Dokładnie dziś, 18 października 2016 roku, Piotr oświadczył się swojej ukochanej, a ten odcinek podcastu i zwycięstwo w walce z długami są jego zaręczynowym prezentem dla Kaji 🙂  

Kiedy 3 lata temu rozpoczynałem prowadzenie Finansów bardzo osobistych, marzyłem o takich chwilach, jak ta dzisiejsza. Wiedziałem, że proste, oparte na zdrowym rozsądku zasady są bardzo skuteczne, bo znakomicie sprawdziły się w moim życiu. Nie mogłem jednak doczekać się chwili, w której to Wy zaczniecie odnosić finansowe sukcesy. Dzisiaj co kilka dni otrzymuję maila z podziękowaniem za korzystne zmiany, jakie w Waszych finansach następują po wprowadzeniu opisywanych przeze mnie zasad. Jestem Wam za to bardzo wdzięczny, bo to jest dla mnie nie tylko ogromna radość, ale przede wszystkim jeszcze większa motywacja do rozwijania FBO.

Zapraszam Was do zapoznania się z historią Piotra, bo to wręcz modelowy przykład tego, jak skutecznie pozbywać się długów. Dziś, oprócz samego podcastu, mam dla Was jeszcze dokłądną relację naszej historii, która doskonale ilustruje, jak walka z długami wygląda “na żywo” 🙂

Noworoczne postanowienia działają?

5 stycznia 2015 r. otrzymałem od Piotra takiego maila:

Na wstępnie chcę Panu bardzo serdecznie podziękować za Pana pracę. Jestem po przeczytaniu Pana książki – rewelacyjna forma, świetna treść. Trafiłem na „Pana” przez moje złe nawyki i zakup kolejnego „niezbędnego” gadżetu w którym znalazłem podcast i tak krok po kroku, od bloga po zakup książki.

Jestem w trudnej sytuacji finansowej z racji sporego zadłużenia, lecz zyskałem mentora, plan i wiarę – za to bardzo Panu dziękuje.

Dziś po raz pierwszy zatankowałem samochód wg ułożonego budżetu. Mam nadzieję, że z pomocą Pana rad uda mi się doprowadzić moją sytuację finansową do takiej, kiedy zasypiając będę spokojny, a wypłata w całości będzie mądrze inwestowana, zamiast trwoniona na raty…

Proszę w duchu trzymać za mnie kciuki, a ja po osiągnięciu kolejnego etapu (atak długów w kwocie co najmniej 60 tys. zł) odezwę się do Pana, by kolejny raz podziękować – to będzie dla mnie chyba jeden z szczęśliwych dni w świadomym dorosłym życiu (…) Pana książką powinna być pozycją obowiązkową w liceum zamiast „Dziadów”… Tak było by mnie dziadów a więcej spokojnych i szczęśliwych ludzi…

Zdeterminowany człowiek na początku drogi? Cóż, początek roku obfituje w noworoczne postanowienia. Ciekawe, czy to będzie zwykły słomiany zapał, czy może jednak coś więcej? Odpisałem bardzo krótko:

Cześć Piotrze,

dziękuję za maila i serdecznie zapraszam do przejścia na Ty 🙂
Trzymam za Ciebie z całej siły kciuki i życzę wytrwałości oraz powodzenia. Czekam niecierpliwie na maila z informacją, że uwolniłeś się od długów 🙂 Wszystkiego dobrego!

On nie żartuje.

Minęło zaledwie 10 dni, a Piotr odezwał się do mnie ponownie 15 stycznia 2015:

Witaj Marcinie,

zgodnie z poprzednim wiadomościami przejdziemy na Ty! (…) Chciałem zameldować, że właśnie zrealizowałem krok nr 3 🙂 (Przeczytaj o metodzie 10 kroków)
Pieniądze przelane, czekają na zaksięgowanie na koncie. W załączniku dowód:

konto-piotra

Od teraz największy wróg mego aktualnego życia trafia na tapetę – zaczynam atakować od jutra! Jak mi się uda rozprawić z tym wszystkim to pakuję się w samochód i przyjadę do Ciebie na piwo – ja stawiam, zaplanuję to w budżecie! Będę się odzywał, jak idzie (…)

To zaczynało wyglądać coraz lepiej. Chłopak nie zastanawia się nad tym, czy aby faktycznie warto zaciskać pasa i wdrożyć wszystkie wskazówki, tylko ewidentnie zamierza ostro przywalić swoim długom w łeb. Dobrze! Odczekałem dwa tygodnie i 2 lutego 2016 zapytałem go krótko w mailu:

Cześć Piotr,

Jak idzie? 😉 Trzymam cały czas za Ciebie kciuki!

 Po dwóch dniach otrzymałem taką odpowiedź:

Witaj Marcinie!

Chwilę zwlekałem z odpowiedzią, bo musiałem podsumować poprzedni miesiąc i w arkuszu zobaczyć, jak wygląda moja sytuacja (mam tam wszystko od harmonogramów po wydatki, teraz także i budżet).Moja wartość netto wzrosła o 2414,96 zł. (Nadal jest na minusie, ale idę w dobrym kierunku)
Moje zadłużenie spadło o 2208,72 zł. (Nadal jest słoniem, ale jem go w kawałkach!)
Na koncie oszczędnościowym z 2000 zł odłożonych w połowie miesiąca pojawiło się ok 1,8 zł odsetek 😉
Raz skorzystałem z części pieniędzy bo zmienili wypłatę z ostatniego dnia miesiąca na 3 kolejnego, dzięki temu zapasowi miałem na raty i nie musiałem kombinować – oczywiście już uzupełniłem „stan”.
To tak w kwestiach stricte finansowych. Ogólnie zmieniłem nastawienie i BARDZO zwracam uwagę na swoje zachowania finansowe. Zgodnie z Twoimi zaleceniami pracuję ciężko, wywalczyłem podwyżkę w pracy, a po pracy robię dorywcze „fuchy”. Inaczej żyje mi się ze świadomością posiadania środków na koncie i ogólnie jakoś tak czuję, że ciągle mam pieniądze. W tym miesiącu zapłaciłem wszystkie rachunki, raty, nadpłaciłem długi w kwocie ponad 1100 zł, zapłaciłem OC za auto i nadal mam za co żyć. Auto także zatankowane i do końca miesiąca bez problemu starczy paliwa.
Budżet to super sprawa – kiedyś tylko ewidencjonowałem wydatki a już powoli wdrażam się w planowanie.
To tak w skrócie jak teraz wygląda sytuacja po miesiącu „kuracji” 🙂
P.S.
Nadal podtrzymuje ofertę, że po spłacie cholernych kredytów „wpadnę na piwo” do Ciebie! 🙂

 Jest dobrze. Odpisałem więc tylko:

Piotr,
To uwiń się z tymi długami i napijmy się jak najszybciej 😉

Trudna decyzja. Czy sprzedać samochód?

Czas sobie płynął i każdy z nas robił swoje. 6 kwietnia 2015 Piotr odezwał się ponownie:

Cześć Marcin!

Święta to doskonały czas na refleksje, zadumę i sprawdzenie siebie. Poświęciłem na to chwilę czasu i sprawdziłem, jak idzie mi realizacja „Planu Marcina” (tak go nazywam ;)).

Od początku roku, kiedy przeczytałem Twoją książkę, udało mi się zmniejszyć zadłużenie o blisko 8000 zł. Wartość netto w tym czasie wzrosła o prawie 9000 zł. Mimo to nadal mam spory dług który wynosi aktualnie 61 000. Jednak dzięki budżetowi, pracy po godzinach i bardzo racjonalnych wydatkach, progres oceniam jako zadowalający.

Nachodzi mnie od dłuższego czasu dylemat na temat sprzedaży samochodu – nie ukrywam że przy jego zakupie popełniłem wszelkie możliwe błędy jakie opisałeś w swojej książce… No ale niestety kolejność była odwrotna, pierwszy był samochód i kredyt na niego. Samochód jest dla mnie bardziej pasją, niż koniecznym środkiem transportu i emocjonalnie jestem rozdarty – budżet, finanse i wszelkie prawidła ekonomiczne podpowiadają, że sprzedaż byłaby zasadna. Z drugiej strony – emocje, noce w garażu i ciężkie pieniądze wydane na doprowadzenie do stanu auta, którym planowałem pojeździć 4-5 lat mówią, że to głupota teraz go sprzedać.
Jeśli możesz, podsuń mi jakąś refleksję w tym temacie jako mój guru 😉

P.S.
Piwo nadal aktualne jak 4 punkt planu będzie za mną 😉
Trzymaj się ciepło i spokojnego świątecznego poniedziałku!

I cóż ja mogę odpowiedzieć na takie pytanie? Sam musiałem podjąć swego czasu wiele trudnych decyzji, więc doskonale rozumiem, że towarzyszące temu emocje są bardzo trudne. Ale to właśnie te trudne decyzje przesądzają o tym, czy ktoś odnosi sukces, czy tapla się w długach przez długie lata. Kluczowe było zdanie: “Samochód jest dla mnie bardziej pasją, niż koniecznym środkiem transportu…”.

Pasja na kredyt?… Napisałem bardzo krótko, co ja zrobiłbym na jego miejscu:

Hej Piotrze,
Nie spodoba się Ci się moja odpowiedź.
Skoro samochód nie jest Ci niezbędny, sprzedałbym go choćby dzisiaj, aby szybciej pozbyć się długów.

 Jego życie, jego długi, jego decyzje… Co zrobi dalej?

Pół roku później

Piotr nie odzywał się przez dłuższą chwilę. Czyżby perspektywa sprzedaży samochodu zniechęciła go do dalszej walki? We wrześniu poznaliśmy się osobiście podczas konferencji FinBlog 2015, a w październiku w mojej skrzynce pojawił się kolejny email:

Witaj ponownie Marcinie,
Na wstępnie raz jeszcze dziękuje za Twoją pracę, za miłe słowa na FinBlogu – mega fajnie było poznać Cię na żywo! 🙂

Sytuacja u mnie jest zdecydowanie lepsza niż podczas pisania pierwszego maila – przez to, że jest to wojna, wydaje się, że trwa ona dłużej niż w rzeczywistości – napisałem do Ciebie 5 stycznia. Dziś kończy się październik a od tego czasu:

– zmniejszyłem zadłużenie o 40 738 zł (zarabiałem do lipca 2000 zł na rękę na etacie :P),
– zmieniłem pracę,
– pracowałem w 3 pracach po 12-16h jednego dnia (w wakacje było dużo dodatkowych zajęć),
– zmieniłem miejsce zamieszkania,
– sprzedałem samochód (SIC – to było trudne :P),
– zmieniłem swoją mentalność,
– stałem się szczęśliwym człowiekiem mimo, że posiadam mniej dóbr materialnych.

Poza wiedzą, którą odebrałem od Ciebie, trafiłem na kilka innych blogów (m.in. Tych, co wystąpili na FinBlogu), zacząłem inwestować czas w rozwój osobisty (no pieniędzy trochę też, ale takie wydatki są niezbędne by ładować amunicję w tej walce).

Na obecną chwilę do spłaty zostało mi ok. 21 tys zł długu.
Nie poddaję się i suma ta praktycznie co 2-3tyg jest zmniejszana.

Metaforyzuję sobie moją sytuację jak wychodzenie z wielkiej dziury i zasypywanie jej za sobą. Jak stanę na poziom zero, to mimo mniejszego posiadania, będę innym człowiekiem niż ten, który w tę dziurę wpadł…

Czytałem Twój ostatni wpis (albo podcast słuchałem) i tak pomyślałem, że chciałbym zgłosić swoją gotowość do współpracy w przyszłości. Mam na myśli współpracę polegającą na szerzeniu tej wiedzy! Właściwie już to robię, pomagam każdemu (chociaż staram się) uświadamiać to, że długi są mega złe (wiem to doskonale…), że poza ładnymi symulacjami bankowymi z pieniędzmi wiąże się jeszcze jeden, skutecznie ukrywany przez banki aspekt – emocje (stres, nerwy, niewola itp.).

P.S.
To piwo jest nadal aktualne – mam nadzieję, że już bliżej niż dalej 😉

Dawno nie spotkałem człowieka z taką ochotą na browara 🙂 Wyjdzie z tego. Czas go zaprosić na podcast!

Cześć Piotrze,

Serdecznie dziękuję za maila i gratuluje postępów. Idziesz jak burza 😉
Wiem, że z Twojej perspektywy to może wyglądać jak długi proces, ale robisz ogromne postępy. Tych 40 738 zł, które spłaciłeś, już nie drenuje Twojego portfela odsetkami. Ale najważniejsze są zmiany w podejściu, o których piszesz.

Chciałbym nagrać z Tobą podcast, dlatego wykończ te „niedobitki” i odzywaj się, jak tylko będziesz na powierzchni (…)
Do usłyszenia wkrótce!

Cios za ciosem i ważna data

Piotr okazał się być prawdziwym „fighterem”. Kolejne maile od niego wyglądały już tak:

15 listopada 2015:

Kolejne 3000 zł wpłaciłem na długi, bo nie mogę się doczekać naszego wspólnego nagrania Podcastu.

Ale były również trudniejsze chwile. Doświadcza ich każdy, kto walczy z długami. To jednak nie miało dla niego znaczenia:

17 czerwca 2016:

Cześć Marcin!
Tak ostatnio pomyślałem, że dawno nie napisałem nic a nic o postępach w walce z zadłużeniem.
Nie ma spektakularnych sukcesów w tym roku, bo spłacanie idzie nieco wolniej przez kłopoty zdrowotne… Ale doszedłem do momentu, w którym pozostało ok 10 tys. zł. Dzień ostateczny, który postawiony jest jak cel nad celami to 18 października 2016r. i do tego dnia zrobię wszystko, by nie było śladu po długach w moim życiu… no i w końcu postaram się wybrać do Ciebie na to piwo! (kurde nigdy tyle nie czekałem by napić się piwa :P)
Tak więc działam dalej i za jakiś czas kolejny raport, a za ok 4 miesiące widzimy się na piwku i możemy nagrywać podcast 😉

W ten sposób data podcastu została ustalona 🙂

I wreszcie nadszedł ten dzień!

18 października 2016 roku. Dla większości z Was to pewnie dzień, jak codzień. Ale dla Piotra to dzień bardzo szczególny.

Po pierwsze: odniósł wspaniałe zwycięstwo (udało się nawet wcześniej):

Cześć Marcin!
Stało się. To dziś. Po 20 miesiącach od lektury Twojej książki, wielu kryzysach i przeczytaniu całego Twojego bloga, mogę dziś krzyknąć: I’m debt free!!!! (…) Przez Ciebie i dzięki Tobie jestem tutaj na upragnionym 0 (choć tak faktycznie mam nawet fundusz awaryjny 1500 zł, więc już lekki plus). Nawet nie wiesz, jaki to kamień z serca. Teraz w ogromie pracy i rozwoju FBO pewnie masz mniej czasu, ale mam nadzieję, że znajdziesz chwilkę by to przeczytać i uśmiechnąć się na chwilę.
Raz jeszcze dziękuję, za książkę, za bloga, za to że odpisałeś mi kilka razy na maila (…), za wszystko ogólnie…
Masakra, nie umiem pozbierać dziś myśli, więc niech zostanie to ogromne DZIĘKUJĘ!

Jesteś wielki! Najserdeczniejsze gratulacje z okazji zaręczyn!

Piotr – to ja chciałbym z całego serca podziękować Tobie. Dziękuję, że zgodziłeś się podzielić na łamach bloga swoją historią, bo ona pomoże wielu zadłużonym osobom znacznie lepiej, niż moje suche wskazówki.
Pokazałem Ci tylko możliwą drogę – to zawsze jest najłatwiejsze. Ale to Ty wykonałeś tę całą ogromną robotę! Jestem z Ciebie bardzo dumny i chcę, żebyś wiedział, że jesteś bardzo inspirującym człowiekiem!

Dzisiaj jest dzień, na który bardzo długo czekałeś. Z okazji Twoich zaręczyn z Kają, życzę Ci po prostu, abyś dalej był sobą! Masz wszystko, co potrzebne, by osiągnąć w życiu sukces i wiem, że świetnie to wykorzystasz.

Niech ten 18 października 2016 będzie dla Was wspaniałym, radosnym dniem I wstępem do bardzo szczęśliwego, wspólnego życia.
Wszystkiego dobrego!

Zapraszam Was bardzo serdecznie do wysłuchania podcastu z Piotrem.

W 32. odcinku podcastu FBO usłyszysz m.in.:

  • Skąd wzięły się długi w życiu Piotra?
  • Ile długów i na jakie kwoty miał  Piotrek?
  • Czy doradcy kredytowi pomogli Piotrkowi?
  • Co skłoniło Piotrka do zmiany kursu?
  • Jakie emocje towarzyszyły mu przed walką?
  • Jakie kroki podjął Piotr by pozbyć się długów?
  • Czy efekt śnieżnej kuli sprawdził się?
  • Jak sytuacja z długami wpłynęła na relacje z dziewczyną?
  • Jaki był efekt walki?
  • Co czuje się po pozbyciu się długów?
  • Jaką radę Piotr ma dla osób w podobnej sytuacji?
  • Co zmieniło się w życiu Piotra i jak radzi sobie dzisiaj z pokusami?
  • Jakie ma plany na przyszłość?
  • I wiele, wiele więcej…

Wierzę, że to nagranie będzie dla Was źródłem inspiracji do działania😉 Podzielcie się koniecznie swoimi wrażeniami w komentarzach!

Strony i tematy wymienione w podcaście:

  1. Książka „Jak zadbać o własne finanse?”
  2. Prezentacja „Dwie drogi do bogactwa” ze spotkania FBO u Ciebie – film
  3. FBO 011: Finansowa rewolucja w 14 miesięcy!
  4. FBO 017: Jak pozbyć się długów w 12 miesięcy? Poznajcie historię Justyny.
  5. Jak skutecznie pozbyć się długów? Ruszamy na wojnę z największym wrogiem
  6. Link do strony o długach

Skąd pobrać podcast?

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na dole tego wpisu, zaś w ciągu kilku godzin po publikacji na blogu podcast będzie również dostępny w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów, w tym m.in.:

za pośrednictwem iTunes

za pośrednictwem aplikacji Stitcher

poprzez RSS

A jeśli wolisz poczytać, to tutaj znajdziesz spisaną treść dzisiejszego odcinka podcastu:

Pobierz transkrypcję rozmowy z Piotrem.

Oceń podcast

Będę Ci bardzo wdzięczny za poświęcenie 30 sekund aby ocenić podcast FBO w aplikacji iTunes. Dla Ciebie to krótka chwila, natomiast dla mnie ogromna pomoc w dotarciu do szerszego grona odbiorców. Bardzo serdecznie Ci za to dziękuję.

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze40 komentarzy

  1. Gratulacje dla Piotra! Zmiana sposobu myślenia jest najważniejsza, dzięki niemu ta historia juz nigdy się nie powtórzy 🙂 Super inspirująca historia! Myslę, że jeszcze wielu czytelników pochwali się swoimi osagnieciami na lamach FBO 🙂

    • Gratulacje Panowie!

      Marcin – wyobrażam sobie jak się cieszysz z tego sukcesu! 🙂
      Sprzedajesz ludziom to prawdziwe szczęście, w przeciwieństwie do tych złudnych „uszczęśliwiających” zakupów na raty, pożyczek, kredytów, itp….
      Gratulacje raz jeszcze!

    • To było pierwsze pytanie, które mi przyszło na myśl po wysłuchaniu podcastu (babska ciekawość nie zna granic…)! Gratulacje i dalszego powodzenia z długami i z Kają oczywiście 🙂

      Niesamowitego pozytywnego kopa daje Twoja historia 🙂 Chłopaki zrobiliście mi dzień 🙂

      • Dziękuje Gosiu! Długów już nie ma więc teraz zostaje wspinaczka na szczyt zwany „wolność finansowa” 😉

      • Bardzo Wam dziękuje 🙂

        Marcin super to wszystko wyszło i zsynchronizowało się w czasie 😉
        To były moje bardzo udane urodziny 😀

    • Gratulacje jeszcze raz! Zaplanuj też wkrótce przyjazd do stolycy (oczywiście tym razem obowiązkowo z ukochaną!). Czekamy 🙂

  2. Gratuluje Piotrze. Dla mnie SZCZEŚLIWĄ data jest 17.10.2016 … po roku spłaciłam 25 tyś długu i od dwóch dni nie mam żadnego kredytu. Cudowne uczucie !!! I to też dzięki książce i blogowi Marcina. Bardzo wiele zmieniło się w moim podejściu do zakupów, kredytów, życiu ponad stan. Dziękuję za wszystkie wskazówki i komentarze pod artykułami, są one kopalnią wiedzy i moytywacją do działania.
    Trzymam kciuki za Tych którzy dopiero zaczynają swoją walke, lub są w jej trakcie. Nie poddawajcie się mimo że czasem nie jest łatwo.

    • Brawo Lucky!
      Ależ się wstrzeliłeś z tą datą 🙂 Wspaniała wiadomość.
      Serdecznie gratuluję i cieszę się, że wskazówki z książki i bloga przydały Ci się w tej walce.

    • Lucky bardzo dobra wiadomość! Mega gratulacje bo to wielka sprawa – bardzo mnie cieszy, że udało Ci się przejść na „jasną stronę mocy” 🙂 Fajnie tutaj, po tej stronie prawda?

  3. Cześć Marcin,

    Historia Piotra jest bardzo inspirująca – GRATULACJE !
    Nie wiem czy to zamierzone, ale powoli na blogu tworzy się osobna kategoria podcast’ów – „Historie tych którym sie udało” – przyznam szczerze, że czekam na kolejne 😉

    Pozdrawiam

  4. Przynajmniej jednej takiej historii dziennie każdy powinien posłuchać. Od razu życie wydaje się lepsze, a przyszłość jaśniejsza.
    Ja jestem w trakcie czytania książki Michała Szafrańskiego, którą zdobyłam dla swojej biblioteki. I za tę akcję Biblioteka 500+ chwała autorowi. (Jestem bibliotekarką i czytelniczką obydwu blogów zarazem, więc cieszę się z tej akcji prawie tak, jak z 500+ :)). Ale książka mnie trochę przytłoczyła. Szatą graficzną, mnogością poruszanych problemów ( nie lubię rad typu – poszukaj swoich mocnych i słabych stron i całej tej psychologicznej otoczki), tabelami, wykresami… Lubię pióro Michała, więc zaczęłam czytać i powoli się w tym odnajduję. Ale gdyby książka wpadła mi w ręce dwa lata temu, to by mnie tylko przestraszyła.

    A poza tym uważam, że po książce Marcina, którą prywatnie sobie kupiłam ( nie to, żebym ją miała – cały czas jest w ludziach – w ten chociaż sposób, chcę pomóc innym), wiem wszystko, czego potrzebuję. I gdybym znalazła się kiedyś w sytuacji Piotra, to właśnie tej książki bym się trzymała co do joty. Dla mnie Twoja książka, Marcinie jest the best. Nieustająco na pierwszym miejscu. Krótko i na temat.
    Pozdrawiam Marcina i Piotra. No dobra, Kaję też.

  5. cześć Piotrze,
    siedzieliśmy, gadaliśmy na poznańskim spotkaniu. Opowiadałeś o swojej historii. Zapowiadaliście z Marcinem wspólny podcast. Odpowiedziałem, że bardzo lubię historię Justyny i Andrzeja, czasem do nich wracam i dlatego bardzo chętnie posłucham także twojej. Zapytałeś czy sam mam długi. Odpowiedziałem, że nie mam, więc zapytałeś czemu lubię tak te historie skoro sam z długami nie walczę. Wtedy nie znalazłem dobrej odpowiedzi, ale dziś po przesłuchaniu rozmowy z tobą już wiem. Po prostu świetnie się słucha historii osób, które musiały się zmierzyć z takim dużym problemem i dzięki swojej determinacji pokonały problem (nie mylić z ‚udało się pokonać’ :).

    Gratulacje dla Kaji i Ciebie.

    piona

    • Doprecyzuję, że świetnie się słucha, bo to historie o sukcesie, z każdego zdania słychać satysfakcję, ulgę i optymizm z w patrzeniu na dalsze budowanie wykresów w excelu, tym razem tych z kolorem zielonym. Kibicuję. 🙂

    • Cześć Krzysiek! Pamiętam nasze rozmowy – jak zapowiedzieliśmy tak zrobiliśmy 😉 Muszę przyznać, że cała ta walka nauczyła mnie dużo nowych umiejętności nie związanych z finansami. Teraz jak mam cel to go realizuje i tak też było z podcastem, oraz tym jakże upragnionym browarem który jest symbolem tej walki 😀

      Dziękujemy za gratulacje i serdecznie pozdrawiamy!

      • Tak sobie Piter jeszcze myślę, że wspólne pokonanie takiego przeciwnika na wczesnym etapie związku może być dla was dobre i jednoczące. Pierdołowate problemy już wam nie straszne 🙂

        • Zgadza się. Wspólna walka a także edukacja finansowa, odpowiednie podejście do pieniędzy w związku wyeliminował nam ogrom potocznych powodów do nieporozumień i kłotni.

          Marcin w jednym z artykułów pisał o tym, jak ważne jest to wspólne podejście i podpisuje się pod tym.

  6. Piotr gratuluje samozaparcia, zaręczyn i sukcesu. Fighter jesteś. Jaka historia, ;)!
    Marcin : na pewno jesteś dumny z takiego podopiecznego. O to chodzi w tej nierównej walce z kasą, zeby tak każdy wygrywał i wiedział jak to robić
    Takich ludzi jest coraz więcej min. dzięki FBO.
    I chłopaki; idźcie w końcu na to piwo!!!

    • Paulina bardzo dziękuje za gratulacje. Nie postrzegam się jako Fightera ale w sumie może to tak wyglądać. Proces wychodzenia z długów nauczył mnie konsekwencji w działaniu i dążeniu do celu – oraz tego, że nie wolno się poddawać.

  7. Piotrze, Gratuluję.

    PS. Marcin skąd ja to znam 🙂
    W tym miejscu kolejny raz dziękuję 🙂
    Andrzej

  8. Piotr wielkie gratulacje dla Ciebie i Kai! Myślę, że zainspirowałeś kolejne osoby do walki z długami. Bardzo fajnie było Was poznać i mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja, żeby sobie porozmawiać przy piwku o kolejnych naszych sukcesach, których ojcem chrzestnym jest de facto Marcin 🙂
    Pozdrawiam Was serdecznie i życzę dużo szczęścia!
    Asia

    • Asiu bardzo serdecznie dziękujemy 🙂 Mam nadzieję, że taka historia zbuduje w kimś wiarę w to, że nawet największego słonia uda zjeść się kawałek po kawałku 😉
      Bardzo miło było nam Ciebie poznać i czekamy na kolejne spotkania oraz wspólne rozmowy!

  9. Trzeba zmienić tytuł na:
    O człowieku, który się długom nie kłaniał… 🙂

    Piotrze jesteś Wielki, gratulacje!

  10. Świetny podcast! Muszę Ci powiedzieć, że ja dzięki Tobie też zacząłem dbać o swoje finanse osobiste. Na szczęście nie byłem w aż tak trudniej sytuacji jak Piotr, ale mimo wszystko cała droga nie była łatwa. Jesteś świetny w tym co robisz, dziękuję.

  11. Dziękuję za podzielenie się. Szerzę dalej – zainspirowana. Ja biorę sobie : chęć większego kontrolowania budżetu domowego; rozwijanie wiedzy finansowej; myśl, że jak się bardzo chce, to się da nawet na 3 prace…
    Zaciekawia mnie, w czym objawiało się to wsparcie od dziewczyny i przyjaciela. Oprócz takiego emocjonalnego i motywacyjnego pierwiastka, mam na myśli pożyczanie pieniędzy i podsyłanie ofert pracy. Gdzie jest taka granica zdrowej pomocy, w sytuacji gdzie ktoś nie jest aż tak zdeterminowany i ma opór przed wykonywaniem jakiejkolwiek pracy.

    • Hej Karolina, bardzo dziękuje za Twój komentarz. Chętnie rozwinę wątek pomocy. Na początku tak jak wspominałem już w rozmowie z Marcinem, mój proces wychodzenia z długów był w całej rozciągłości raczej trudny… Ten trud objawiał się głównie w sposób psychiczny. Pracowałem dużo, sprzedałem wszystko co nie było mi potrzebne a miało jakąś wartość i w całym tym dążeniu często wpadały do głowy myśli, by dać spokój z tak intensywnym działaniem i myśleniem na temat tej walki… po prostu chciałem odpuścić temat. Właśnie w tych momentach, podczas dzielenia się kryzysem otrzymywałem wsparcie w postaci rozmów. Moje usposobienie ma niestety tendencje do niedoceniania obecnych rezultatów. Sam nie potrafiłem dostrzegać wygranych bitew – tutaj z pomocą była ekipa w składzie: Kaja, Mariusz i Marcin jako mentor tej walki. Nie pożyczałem przez te 20 miesięcy pieniędzy z żadnych instytucji ani od innych osób – pożyczanie wpędziło mnie w tą sytuację a w długach zasada „czym się strułeś tym się lecz” nie jest dobrym pomysłem… Drugi ogromnie ważny aspekt jeśli chodzi o pomoc drugiej połowy to faktyczne zrozumienie, że walka z długiem to wojna. Bez takiego zrozumienia, bez pełnej przejrzystości bardzo ciężko było by walczyć z takim przeciwnikiem. Istotna była też wiedza, że tworząc związek bardzo cenną umiejętnością jest współdzielenie pieniędzy. Jest to klucz do bardzo spokojnego życia w duecie 😉 na początku nie jest najłatwiej ale teraz ze zdziwieniem spoglądamy na małżeństwa z długim stażem w których funkcjonują dwie osobne „kasy” (bo budżet to nadużycie). Dzięki wspólnemu planowaniu przychodów, wydatków i bieżącej kontroli odpada bardzo wiele powodów do nieporozumień bo jest to omawiane na bieżąco. Marcin kiedyś napisał, że jeśli dwoje ludzi dogada się w sprawach finansowych to wszystkie pozostałe będą już dużo łatwiejsze. Temat podsyłania ofert pracy u mnie akurat nie funkcjonował bo sam potrafiłem znaleźć zajęcie.

      Podsumowując wątek uważam, że nie ma jednej złotej reguły bo każdy ma nieco inną sytuację, predyspozycje i doświadczenia. Warto pamiętać o tych zdroworozsądkowych zasadach i samemu wypracowywać metody na zdobywanie kolejnych małych celów.

      Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, wątpliwości lub chcesz bym coś dopowiedział pisz śmiało. Postaram się udzielić wyczerpującej odpowiedzi.

      Pozdrawiam
      Piotr

  12. Link do transkrypcji nie działa, a bardzo bym chciała przeczytać rozmowę z Piotrem! 🙁
    PS: Obydwu Panom gratuluję sukcesów!

  13. To właśnie takie historie mnie inspirują! Czytam regularnie blog. Książkę czytałem ze trzy razy. Chciałbym się pozbyć długu /kredyt na mieszkanie/, ale nie mam wsparcia u żony. Ciągle chce kupować – a to meble, a to ekspres do kawy, drogie wina. Na pytanie o kredyt rzuca, że nie będzie żyć jak biedak, a kredyt przecież jakoś spłacamy. Frustruje mnie sytuacja, kiedy ja oszczędzam i od 2 lat chodzę w tych samych dżinsach, zrezygnowałem z siłowni itp, a małżonka kupuje wazon (tylko do ozdoby) za 350pln! nie wiem jak mam rozmawiać.

    • Cześć Tommy, dzięki za komentarz! Trudno mi odpowiedzieć jak rozmawiać z żoną w takiej sytuacji. Prawdopodobnie musielibyście zacząć od wspólnego analizowania wydatków bo może łączna suma wydatków na takie sprawy w okresie 3,6,12 miesięcy pokaże jej, że mogły to być np dobre wakacje? (tak by zobrazować skalę problemu…)

  14. Gratulacje, okazuje się że można wyjść z nawet tak trudnej sytuacji, jeśli są do tego odpowiednie chęci. Ja również swego czasu przechodziłem przez trudny okres, ponieważ zbyt dużo środków przeznaczyłem na otwieraną działalność (wsparłem się dodatkowymi kredytami) a zbyt długo musiałem czekać by zainwestowane pieniądze zaczęły mi się choćby zwracać. No ale to moje zadłużenie to pikuś przy tym Twoim, więc szacunek że udało Ci się tak duże zadłużenie spłacić w tak krótkim czasie. A z pasją do samochodów mam to samo, ale gdybym znajdował się w tak trudnej sytuacji, to również nie zastanawiałbym się długo, co powinienem zrobić i też sprzedałbym samochód.

Odpowiedz