FreshMail.pl

7 inwestycyjnych zasad Warrena Buffetta. Jak wyglądają w porównaniu z Twoimi?

28

Warren Buffett to jedna z osób, które bardzo podziwiam. Nie tylko dlatego, że należy do grona najbogatszych ludzi na świecie. Nie tylko dlatego, że jest wielkim inwestorem, od kilku dekad osiągającym spektakularne wyniki. Podziwiam go za to, że pomimo miliardów na koncie, pozostał skromnym człowiekiem, który ma zdrowy dystans do siebie. „Śledzę” Buffetta od lat, a jego pokora i mądrość życiowa ciągle mnie zaskakują. Aż sam się dziwię, że jeszcze nie poświęciłem mu wpisu na blogu. Pora tę wpadkę nadrobić 😉 Będzie sporo o inwestowaniu, ale nie tylko.

Garbage IN, garbage OUT

To stare powiedzenie ze świata IT: „śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu”, które często przychodzi mi na myśl, gdy oglądam TV albo przeglądam internet. Mnóstwo treści, która ma za zadanie: zszokować, wywołać negatywne emocje, wkurzyć, albo rozbawić tanią rozrywką. Nic dziwnego, że tak wiele osób dryfuje przez życie bez celu i jest poddenerwowanych, sfrustrowanych, pełnych negatywnych emocji. A szkoda. Szkoda na to życia. Szczególnie że tak łatwo dotrzeć do materiałów, które poszerzają horyzonty, pozwalają docenić piękno każdego dnia, uczą przydatnych rzeczy i czynią życie odrobinę szczęśliwszym. Ale ja dzisiaj nie o tym…

W ramach karmienia głowy wartościowymi treściami obejrzałem niedawno film pt. Być jak Warren Buffett. Od razu wyjaśnię: nie chcę być jak Warren Buffett. Każdy z nas ma własne życie, a moje jest na tyle szczęśliwe, że nie zamieniłbym go na inne. Cały czas jednak szukam sposobów, by działać i żyć jeszcze lepiej. Historie i przemyślenia inspirujących ludzi to jeden z elementów, który bardzo mi w tym pomaga. Dlatego, zanim opiszę kilka niezwykle ważnych inwestycyjnych zasad Buffetta, najpierw garść ciekawostek na jego temat:

  • Według magazynu Forbes jest obecnie drugim najbogatszym człowiekiem na świecie, a jego majątek jest szacowany na  75,6 mld USD (przy kursie 3,55 za dolara to jakieś  268 380 000 000 zł)
  • Pomimo tego cały czas mieszka w tym samym domu kupionym w latach 50-tych ubiegłego wieku w miejscowości Omaha, w stanie Nebraska
  • Na kupno używanego samochodu zdecydował się dopiero, gdy ze względu na swoją rozpoznawalność nie mógł już jeździć komunikacją miejską
  • Posiada trójkę dzieci, którym postanowił zostawić wystarczająco dużo pieniędzy, by mogły robić cokolwiek, ale za mało, by mogły niczego nie robić
  • 99% majątku postanowił przekazać na działalność filantropijną podpisując tzw. Giving Pledge
  • 99% majątku zarobił po ukończeniu 50. roku życia
  • Wartość akcji kierowanej przez niego spółki inwestycyjnej Berkshire Hathaway wzrosła w ciągu 52 lat (od czasu przejęcia zarządzania przez Buffetta i jego zespół) z 19 USD za akcję do 172 108 USD za akcję, przynosząc inwestorom średnią roczną stopę zwrotu na poziomie 19% (łącznie ponad 9000%)
  • Uważa, że w życiu jak najszybciej należy odnaleźć swą pasję. Jak mówi: odkładanie pasji na potem jest jak odkładanie seksu na starość
  • Pomimo 87 lat życia, ciągle rozwija się i uczy, poświęcając na czytanie 80% czasu pracy (sam twierdzi, że pochłania ok. 500 stron dziennie)
  • W ramach rozrywki lubi pogrywać na ukulele – na przykład z gwiazdami rocka, takimi jak Bon Jovi:

To bardzo mądry życiowo człowiek i niesamowicie barwna postać, zaś film Być jak Warren Buffett w niezwykle ciekawy sposób przybliża jego sylwetkę. Jego obejrzenie to zdecydowanie dobra inwestycja czasu. Ale skoro o inwestycjach mowa, przejdźmy do tego, co uczyniło Buffetta bogatym i sławnym.

7 inwestycyjnych zasad Warrena Buffetta

Niezwykłym źródłem inwestycyjnych mądrości i powiedzonek są listy do inwestorów, które Buffett publikuje nieprzerwanie od 1977 roku.  Napisane barwnym i prostym językiem, zawierają wiele osobistych spostrzeżeń Buffetta na temat inwestowania. Dzieli się w nich swoimi spostrzeżeniami, opisuje sukcesy, a także błędy, które popełnił po drodze. Tak wyglądają zasady inwestycyjne Buffetta, które najbardziej przemawiają do mnie:

1. Nie trać pieniędzy

Inwestycje na rynkach kapitałowych ZAWSZE są obarczone ryzykiem. Dlatego podejmując decyzje inwestycyjne, warto pamiętać, że inwestujemy po to, aby pomnożyć nasze pieniądze. I jeszcze doprecyzuję: pomnożyć przez liczbę większą od 1 😉 W szale inwestycyjnych zakupów łatwo jest o tym zapomnieć, a przecież…

2. Pamiętaj o zasadzie nr 1

Buffett zawsze wymienia te dwie zasady obok siebie. Zapewne wynika to z faktu, że utrata dużej ilości kapitału jest bardzo trudna do nadrobienia, bo straty i zyski – z powodów czysto matematycznych – są „niesymetryczne”:
– tracąc 10% musisz następnie zarobić 11% , by wyjść na zero
– tracąc 20% musisz zarobić 25%
– tracąc 25% musisz zarobić 33%
– tracąc 50% musisz zarobić 100%
– tracąc 75% musisz zarobić 400%
– tracąc 90% musisz zarobić 1000%

To jeden z powodów, dla których w przypadku każdej inwestycji warto odpowiedzieć sobie na pytanie: Ile można na tym zarobić? , a chwilę potem na pytanie: Ile można na tym stracić? Dopiero pełne zrozumienie obydwu scenariuszy pomaga w podjęciu świadomej decyzji.

3. Zawsze miej płynność

Solidna poduszka finansowa pomaga nie tylko w razie trudnych życiowych sytuacji. Jeśli dbamy o nią również w portfelu inwestycyjnym, pomaga skorzystać z nadarzających się rynkowych okazji. W liście do inwestorów po katastrofalnym dla rynku akcji roku 2008 pisał, że zawsze trzymał się zasady, aby mieć taki dostęp do płynności jak Gibraltar 😉 Pisał też: Zawsze staramy się mieć więcej gotówki, niż potrzeba. Nie chcemy liczyć na życzliwość obcych ludzi, aby spełnić przyszłe zobowiązania. Gdybym musiał wybierać, nie poświeciłbym nawet jednej nocy snu dla dodatkowych zysków. Poduszka finansowa daje spokój niezbędny do podejmowania mądrych decyzji.  

4. Dopiero złe czasy pokazują, kto miał rację

Kiedy rynki finansowe rosną, każda strategia inwestycyjna działa, a ci, którzy działają ostrożnie, wyglądają jak zwykli frajerzy. Wszak przypływ unosi wszystkie łodzie. Jednak – jak pisze Bufett – dopiero gdy kończy się przypływ, dowiadujemy się, kto pływał na golasa.
To, co dla owych „golasów” oznacza złe czasy, zdaniem Buffetta stanowi świetną okazję do zakupów. Spadki na rynkach? Jeśli posiadamy akcje spółki, której biznes nas zadowala, nawet cieszymy się ze spadków cen akcji. Stanowi to dla nas okazję, by kupić więcej dobrego towaru za jeszcze lepszą cenę – pisał w 1977 roku. A co, jeśli martwią nas spadki cen akcji? Uśmiechaj się, gdy widzisz  nagłówki, że inwestorzy tracą, bo rynki spadają. Jedyne osoby, które powinny się martwić krachem na rynkach to te, które wkrótce muszą sprzedać (…). Na każdego sprzedającego przypada ktoś, kto kupuje, więc to, co jest stratą dla jednego, pomaga drugiemu.  Dlaczego Buffett nie musi wkrótce sprzedawać? Bo…

5. Dobry horyzont inwestycyjny dla akcji to „na zawsze”

Mając w portfelu akcje świetnych biznesów ze świetnymi zarządami, nasz ulubiony horyzont inwestycyjny to „na zawsze” – pisał Buffett w liście z 1988 roku. Letarg i nuda pozostają fundamentem naszej strategii inwestycyjnej 😉 Częste zmiany strategii, nerwowe kupowanie i sprzedawanie kończy się zwykle niskimi zyskami i wysokimi kosztami transakcyjnymi. Co jednak zrobić, gdy nie masz czasu, by samodzielnie wybierać akcje?

6. Nie jesteś specjalistą? Inwestuj pasywnie.

W liście za 2013 rok Buffett napisał:
Oczywiście większość inwestorów nie uczyniła analizowania spółek priorytetową działalnością swojego życia. Jeśli są mądrzy, dojdą do wniosku, że nie wiedzą wystarczająco dużo o konkretnych biznesach, by przewidywać ich zdolność do generowania przyszłych zysków.
Mam dobrą wiadomość dla tych nie-profesjonalistów. Typowy inwestor nie potrzebuje tych umiejętności. Amerykańskie firmy radziły sobie doskonale w przeszłości i nadal będą radzić sobie doskonale (choć z całą pewnością, z nieprzewidywalnymi spadkami po drodze). W XX wieku indeks DJ Industrials wzrósł z 66 do 11 497 punktów, płacąc rosnący strumień dywidend. Wiek XXI będzie świadkiem dalszych wzrostów, które niemal z pewnością też będą znaczące. Celem nie-profesjonalisty nie powinno być wybieranie zwycięzców – ani on, ani jego „pomocnicy”nie będą w stanie tego uczynić. Powinien raczej posiadać całą paletę różnych biznesów, które jako całość powinny radzić sobie dobrze. Niskokosztowy fundusz indeksowy osiągnie taki cel.

7. Prognozy mówią więcej o osobie prognozującej, niż o przyszłości

Pomimo swojego długoterminowego optymizmu co do perspektyw inwestowania w amerykańskie akcje, Buffett w wielu miejscach jasno się wypowiada, że ani on, ani żaden z jego współpracowników nie są w stanie przewidzieć przyszłości, a w szczególności, krótkoterminowego zachowania rynków finansowych.
Żartuje sobie nawet z osób, które z przekonaniem mówią, co się wydarzy w najbliższych miesiącach. Kwituje to właśnie stwierdzeniem:
Prognozy mówią więcej o prognozującym, niż o przyszłości

Kogo możesz polecić?

Jak te zasady wpisują się w Wasze podejście do inwestowania? Zgadzacie się z tym, czy raczej macie odmienne zdanie. A może podzielicie się innymi zasadami inwestycyjnymi, które kiedyś wpadły Wam w oko lub ucho? Będzie mi bardzo miło.

To ledwie maleńka próbka „mądrości Buffetta”. Co ważne: jego porady zdecydowanie warto czytać w kontekście, w jakim są podawane – i tu moim zdaniem nieocenione są jego listy.
Grupa moich ulubionych inwestorów, których „poznałem bliżej”, jest ciągle nieliczna. Poza Buffettem to jeszcze w zasadzie tylko Ray Dalio oraz John C.Bogle, o których pewnie kiedyś napiszę. Wcześniej jednak chciałbym dowiedzieć się czegoś o kimś, kogo nie znam. I tutaj krótkie pytanie: Kogo możecie polecić? 😉

Grafika tytułowa: http://static6.businessinsider.com/image/544a8c7669beddb62746b144/6-hustles-warren-buffett-used-to-make-53000-by-age-16.jpg

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 721 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze28 komentarzy

  1. „Poza Buffettem to jeszcze w zasadzie tylko Ray Dalio oraz John C.Bogle” – a co z Benjaminem Grahamem? Bardzo polecam jego nauczanie, można znaleźć u mnie na blogu;-) No i przede wszystkim – bez niego nie ma Buffetta!

  2. Świetny wpis. Nie ukrywam, że czasami muszę przeczytać kawałek takiego contentu i zejść na ziemię. Sama bardzo często wydaję pieniądze na głupoty, które nie są mi potrzebne. Jednak na tle moich znajomych wypadam bardzo dobrze, bo w porównaniu do nich wcale nie trwonię pieniędzy.
    Ciągle staram się oszczędzać i nie wydawać zbyt wiele, bo mam wrażenie, że to nigdzie nie prowadzi…

  3. odkładanie pasji na potem jest jak odkładanie seksu na starość – podobnie jest z wydawaniem pieniędzy, w końcu po coś je zarabiamy – czas który przeznaczyłeś w swoim życiu na zarobienie pieniędzy, których nie zdążysz wydać przed śmiercią jest czasem straconym

      • widzę, że mamy problem z czytaniem ze zrozumieniem. Nigdzie nie wspomniałem o jakimkolwiek idiotycznym konsumpcjonizmie, który miałby wprowadzić nas w długi. Po prostu w idealnym modelu ostatniego dnia swojego życia wydajemy swoje ostatnie pieniądze. Wcześniej oczywiście zostawiamy np. coś rodzinie etc. Problemem oczywiście jest to, że nie znamy daty swojej śmierci:)

        Posiadanie majątku liczonego w mld USD, a mieszkanie w starym domu/poruszanie się komunikacją miejska, etc są moim zdaniem po prostu głupie. Życie jest jedno i rządzi się swoimi prawami – np mając 50 lat nie będziemy w stanie się nim cieszyć w sposób ten sam gdy mieliśmy 20. Dlatego trzeba z niego korzystać na każdym etapie. Mądrze i w ramach swojego budżetu, ale jednak korzystać.

        • A co jeśli ktoś, mimo posiadanych miliardów, zwyczajnie lubi mieszkać w swoim starym domu i jeździć komunikacją miejską? I to wcale nie musi oznaczać, że nie potrafi korzystać z życia. Nie ma znaku równości między korzystaniem z życia a wydawaniem pieniędzy.
          Poza tym gdyby on chciał to wszystko wydać, to dopiero byłoby zadanie 🙂

          • Można to pogodzić prostą zasadą o której Marcin już nie raz wspominał – połowę podwyżki przeznacz na oszczędności, połowę na podniesienie stopy życia. Będziesz mieć i jedno i drugie, wilk syty i owca cała.
            Jak wygrasz 25 mln w dzisiejszej kumulacji zrób to samo – 12,5 mln w oszczędności, 12,5 mln do wydania.
            Ciekawe co byś kupił.. 😉
            A konsumpcjonizm nie jest taki zły o ile jest pod kontrolą 🙂

        • Jest jeszcze coś takiego jak skromność, uczciwość i mądrość, która pozwala na życie z takim ciężarem pieniędzy, inaczej człowiek nie dałby rady. Każdy nowobogacki potrafi przerżnąć dwie wygrane w totka i zostać z długami. Posiadanie dużych pieniędzy, obejmowanie umysłem tych wszystkich ruchów pozwalających na przechowywanie takiego majątku bez ryzyka utraty wartości czy stracy całkowitej ponad normę gwarantowaną, a co dopiero inwestowanie i pomnażanie to wszystko wymaga wielkiej mądrości, opanowania, zdrowia i posiadania jaj.

          ps. nie każdy człowiek jest szczęśliwy wtedy, gdy wydaje ogromne pieniądze na konsumpcjonizm, są też tacy, którzy mają pasję, albo szczęście im dają inne rzeczy.

        • „Posiadanie majątku liczonego w mld USD, a mieszkanie w starym domu/poruszanie się komunikacją miejska, etc są moim zdaniem po prostu głupie…” pisanie takich komentarzy jest, cytuję „moim zdaniem po prostu głupie…” Tak ciężko sobie wyobrazić człowieka zadowolonego z tego co ma???

    • Czas spędzony na wydawaniu pieniędzy też może być czasem straconym. Poza tym tak się składa, że człowiek nie wie, ile będzie żył. A pieniądze się nie zmarnują. Można zabezpieczyć rodzinę, ale można też np. utworzyć fundusz, który po naszej śmierci zostanie spożytkowany na cel, jaki uważamy za słuszny. Zakładam, że chodzi o naprawdę duże pieniądze, bo jak ktoś nie wyda tych ostatnich 5 tysięcy co chyba nie ma tragedii 🙂

  4. Bardzo interesujący wpis, Warren Buffett to skarbnica wiedzy. Najbardziej podoba mi się chyba ten cytat: „Jeśli kupujesz rzeczy, których nie potrzebujesz, wkrótce będziesz musiał sprzedać rzeczy, których potrzebujesz”, ma rację! Chociaż jak do wszystkiego trzeba mieć zdrowe podejście, bycie nadmiernym skąpcem też nie jest dobre a wydanie pieniędzy na przyjemności czasem poprawia nastrój a tym samym zdrowie psychiczne 🙂 Trzeba umieć zachować równowagę 🙂

  5. Damian Nowak

    Zasady super, jest tylko jedno ale – Buffet i inni polecają inwestowanie w „indeksy” – są w Polsce podobne instrumenty, o niskich opłatach? Z tego co się orientowałem to bieda w tym temacie, a już w ogóle jeśli się weźmie pod uwagę jakie są możliwości inwestowania na IKE/IKZE – gdzie idealne byłyby właśnie fundusze indeksowe…

  6. niby proste zasady, a często zapominane… w szczególności gdy wpadniemy w wir emocji i szum informacyjny.
    Warto je przypominać i w ten czas przypomnieć sobie swoje ostatnie decyzje inwestycyjne 🙂

    PS. zasada: „odkładanie pasji na potem jest jak odkładanie seksu na starość” najbardziej dzisiaj do mnie trafiła 🙂

  7. Poduszka finansowa to jedna z mądrzejszych koncepcji jaką zaszczepiły mi pewne blogi o finansach 😉 (konkretnie Twój Marcinie oraz Michała Szafrańskiego). Przekonałam się o tym niespełna 2 tygodnie temu, kiedy nagle zepsuła mi się pralka. Oczywiście upłynął już termin gwarancji. Okazało się, że urządzenia nie da się naprawić. Co robić? Akurat żyć bez pralki się nie da (no, może i się da, ale wolałabym nie próbować 😉 ). Trzeba kupić nową. Na szczęście razem z partnerem mieliśmy oszczędności, więc ich część została spożytkowana na pralkę właśnie. Cóż, wydanie znacznej kwoty tak nagle i niespodziewanie nadal nas zabolało (wiadomo, wolałabym żeby bezpiecznie spoczywała na koncie oszczędnościowym, ciesząc moje oko), ale była to inna skala bólu niż gdyby trzeba było takie pieniądze wydać z bieżącego wynagrodzenia, albo (co gorsza) wziąć kredyt. Różnica jak pomiędzy uderzeniem kijem a uszczypnięciem. Nadal boli, ale już trochę jakby mniej. Cóż, wolałabym nie wydawać oszczędności, ale wiem, że niedługo nadrobię to co wydałam i spokojnie będę powiększać poduszkę.
    Podążając także za innymi radami, po wpłynięciu wynagrodzenia od razu przelewam przyjętą przeze mnie pulę na konto oszczędnościowe. Nie sądziłam, że posiadanie oszczędności aż tak pozytywnie na mnie wpłynie (bez żartów – czuję się bezpieczniejsza!). A pieniądze po przelaniu na konto oszczędnościowe już nie są „moje”. Czuję się jakbym ich już w pewien sposób nie miała, bo wiem że nie mogę ich wydać 😉 To dopiero narzuca człowiekowi dyscyplinę!
    Myślę, że najmądrzejsza rada to zachowanie zdrowego rozsądku w finansach – taka też myśl płynie z cytowanych wypowiedzi Warrena. Niestety z tego co obserwuję „oszczędzający” to u nas nadal mniejszość, a Ken i Barbie stanowią większość 😉 Chyba nasze społeczeństwo jeszcze nie zdążyło nacieszyć się dobrobytem 🙂

    • Cześć Marta,

      jest dokładnie tak, jak piszesz 😉 Poducha bardzo pomaga, a rosnące oszczędności wprowadzają bardzo dużo spokoju w życiu i otwierają przed nami nowe możliwości.

      „Różnica jak między uderzeniem kijem a uszczypnięciem” – bardzo fajne porównanie 😉

  8. Dzięki Marcinie za bardzo ciekawy wpis. W sumie natchnął mnie do działania i posiłkując się nim, zacząłem budować swój portfel akcji „na zawsze” (no bo jednak stop lossa ustawiłem w myśl zasady 1 i 2 :). Dalsze dokupowanie akcji będę dokonywał co pół roku, za stałą kwotę pieniędzy. Stworzyłem również poduszkę finansową, z której będę miał zamiar korzystać, kiedy przyjdzie bessa. Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam.

  9. A czy mogę polecić Ci nie-inwestora, a bardziej regulatora rynku? Dla mnie pasjonującą osobą jest Alan Greenspan, a jego „Erę zawirowań” czytałam na bałtyckiej plaży z wypiekami na twarzy, wzbudzając niestety ogólne politowanie (ze względu na gabaryty książki – „ah, pewnie uczy się do poprawki”). Pozdrawiam

  10. Staram się powoli odnaleźć w świecie inwestowania. Ma Pan może do polecenia jakieś książki w tym zakresie?
    Albo może planuje Pan wpis dotyczący najczęstszych błędów popełnianych przy inwestowaniu?

  11. Witam. Jestem „swieżakiem” jesli mieć na myśli włączanie się w komentowanie. Nie mniej sledzę bloga już jakiś dobry rok. W tym czasie udało mi się rozpocząć gromadzenie poduszki. Do poziomu „bezpieczna” jeszcze trochę czasu. Nurtuje mnie w tym artykule pkt 2. Czy te obliczenia przy % straty sa podane przez Pana Warrena? Nie jestem w stanie do konca pojąć dlaczego przy stracie 25% trzeba odrobić 33% a przy 50%juz 100% nie mowiac juz ze przy stracie 10% jedt 11%itd.
    Jeśli nie będzie to problemem dla Ciebie Marcinie lub innego obserwatora wytłumaczenie czy też rozłożenie na czynniki pierwsze dlaczego tak jest to będę wdzięczny.

    • Masz 1000 PLN. W ciągu roku straciłeś 50%- teraz masz 500 PLN. O ile procent musi wzrosnąć te 500 PLN, aby wrócić do poziomu 1000 PLN (podpowiedź- jeśli wzrosną o 50%, to będziesz miał 750 PLN).

      • Widząc rozwiązanie, aż mi głupio że w ogóle zadałem pytanie 😛 Dziękuję werserk za odp.
        Pozdrawiam

  12. Witam serdecznie.

    Od dłuższego czasu próbuję znaleźć odpowiedz na pewne pytanie i tak właśnie trafiłem na ten bardzo ciekawy blog, jednak i tutaj znalazłem tylko częściową odpowiedz.
    Chciałbym zainwestować część swoich oszczędności w 10 letnie obligacje skarbowe, ale od pewnego czasu mam wątpliwości, chodzi mi o zewnętrzne czynniki wpływające na takie obligacje. W jednym z artykułów na blogu znalazłem takie zdanie: „Gdy inflacja idzie w górę, a stopy rosną, wyniki funduszy obligacji będą raczej słabe.” A moje pytanie jest takie czy takie same prawidłowości odnoszą się do 10 letnich obligacji skarbowych, czy działa tutaj inny mechanizm?
    Zakładając hipotetycznie taką sytuację że dzisiaj inflacja wynosi 2,0% ,a stopy procentowe 1,5% za dziesięć lat inflacja będzie wynosiła 6% a stopy procentowe 6,5% i oba te czynniki rosły przez 10 lat. to jeśli ktoś inwestuje w obligacje skarbowe dzisiaj, to za 10 lat może się spodziewać: straty, małego zysku, czy np dużego zysku.
    Bardzo będę wdzięczny o poszerzenie mojej wiedzy w tym zakresie.

Odpowiedz

Podobają Ci się artykuły na blogu?

Zdjęcie autora Dołącz do ponad 8721 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.

 

FreshMail.pl