Na pewno otrzymujesz właśnie wiele wspaniałych życzeń z okazji świąt i nowego roku. Dołączam się oczywiście do wszystkich serdeczności, którymi obsypią Cię Twoi najbliżsi i sprzyjający Ci ludzie. A od siebie chciałbym dorzucić jeszcze tylko tę jedną rzecz. 

Za chwilę wsiadam z rodzinką w samochód i wyjeżdżamy na kilka dni na święta. Na razie jednak siedzę jeszcze przed komputerem – schowany w pustym pokoju. Za drzwiami słyszę krzątające się dzieci, pakujące do walizek swoje “skarby”, naszego psa Miśka, który skutecznie im w tym przeszkadza (Misiek – wyłaź z walizki!) oraz moją ukochaną żonę, która co chwilę upewnia się, czy aby na pewno wszystko już spakowane (Ej, bąble – a szczoteczki do zębów zabrane?). Odgłosy małych, drobnych, prostych spraw, które składają się na wspaniałe życie.

Za chwilę usłyszę na pewno głos z dołu: Nie przeginaj blogerze, wyłączaj już ten komputer, schodzimy do samochodu! – ale zanim to jednak się stanie, mam nadzieję, że zdążę napisać choć kilka zdań 😉

Wczoraj mój serdeczny kolega z okazji świąt życzył mi m.in. szczęścia. Podziękowałem mu bardzo i powiedziałem: Stary, ale przecież wiesz, że ja jestem bardzo szczęśliwy! A on zapytał mnie wtedy: To może byś się łaskawie podzielił tą swoją receptą na szczęście?

Zastanawiałem się nad tym po naszej rozmowie i w końcu zdałem sobie sprawę, że wszystko sprowadza się do dość prostej sprawy: dokładnie wiem, czego chcę.  Wiele lat temu, właśnie w czasie świąt Bożego Narodzenia, usiadłem sobie z notesem w ręku i zacząłem spisywać odpowiedzi na pytanie: Czym dla mnie jest szczęście? Byłem zmęczony stertą zaległych rzeczy do zrobienia, byłem w kiepskiej kondycji fizycznej, na koncie miałem solidny debet, raty kredytów ciążyły i w ogóle… mocno nad sobą się użalałem.

Siedziałem sobie z długopisem, do głowy przychodziło mi mnóstwo rzeczy, a ja po prostu pozwoliłem swobodnie płynąć własnym myślom i wszystko zapisywałem. Miałem wrażenie, że po raz pierwszy od lat budzę się z jakiegoś “letargu” i zaczynam po prostu myśleć. Coraz bardziej docierało do mnie, że jestem w zupełnie innym miejscu, niż bym tego chciał. Pisałem, notowałem, zastanawiałem się które z tych rzeczy są dla mnie naprawdę ważne i tak krok po kroku wyłaniał się z tego dość jasny obraz, który pomógł mi znaleźć odpowiedź na to kluczowe pytanie: Czego tak naprawdę chcę? 

I kiedy zastanawiałem się dzisiaj, czego mógłbym Ci życzyć, przypomniałem sobie tamten moment. Przypomniałem sobie, że to własnie w czasie świąt zaczęło do mnie docierać wiele ważnych spraw, dzięki którym krok po kroku zacząłem działać inaczej. Od tamtej pory w moim życiu zaczęli pojawiać się ludzie i sytuacje, które doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem dziś. A jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem.

I właśnie dlatego pomyślałem sobie, że do długiej listy wspaniałych rzeczy, których Ci życzę: zdrowia, radości, miłości, przyjaźni, satysfakcji z pracy, serdecznych ludzi na Twojej drodze, pięknych przygód, finansowej wolności i wielu, wielu innych – chciałbym dorzucić tę jedną rzecz.
Życzę Ci, abyś znalazł w najbliższych dniach chwilę, by w pełni świadomie odpowiedzieć sobie na pytanie, czym jest dla Ciebie szczęście. A jeżeli znasz już odpowiedź – to żebyś w czasie tych świąt przypomniał ją sobie raz jeszcze. A potem…
Życzę Ci po prostu, by – dzięki Twoim działaniom – każdy dzień Cię do tego szczęścia przybliżał 😉

A na zakończenie maleńka prośba do Ciebie. Nawet jeżeli zwykle nie komentujesz, to dzisiaj zrób dla nas wyjątek. Napisz dla mnie i innych czytelników króciutkie: „Wesołych świąt!”. Z góry serdecznie Ci za to dziękuję – bo to zawsze jest bardzo miłe. A teraz już naprawdę uciekam. Do usłyszenia po świętach!