Kolejny rok i kolejna czysta karta naszego życia. Noworoczne postanowienia, ambitne cele, odważne plany. Czy na pewno uwzględniłeś w nich to, co naprawdę ważne? Dzisiaj podzielę się z Tobą moim prywatnym sposobem na dobry rok 😉

Współczesny człowiek sukcesu wraca po ciężkim dniu w pracy do swojej rodziny. Ważne projekty, pilne spotkania i ciągły pośpiech – to już dla niego codzienność. Na szczęście wszystko idzie do przodu, więc nowy rok też będzie pasmem zawodowych sukcesów. Na progu domu chwyta go jednak ostry ból w klatce piersiowej. Piecze, rozpiera, rozrywa, dławi…Cholera – czyżby serce? Lekarz coś przebąkiwał, ale że teraz??? Pada na ziemię, stopniowo traci przytomność, a w głowie tłucze się jedno pragnienie. Jak myślisz, jakie?

(A) Spędzić ostatnie chwile z żoną i dziećmi, aby powiedzieć, jak bardzo je kocha.

(B) Spędzić ostatnie chwile w pracy, aby dokończyć kluczowy projekt.

Jeśli wybrałeś odpowiedź (A), to dzisiejszy artykuł na pewno Ci się przyda. Spokojnie, nie będę w nim więcej dramatyzował 🙂

Szybka informacja zwrotna

Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu? Większość osób, którym zadamy takie pytanie, bardzo wysoko na liście życiowych priorytetów umieści rodzinę i zdrowie. W praktyce jednak są to obszary życia, które jest bardzo łatwo zaniedbać. Mówimy, że rodzina jest najważniejsza, ale gdy mamy więcej rzeczy do zrobienia w pracy, rodzina i zdrowie idą w odstawkę. Dlaczego?

Nasza praca i rozwój zawodowy, poza innymi korzyściami, zapewniają szybką informację zwrotną i stosunkowo częste nagrody. Gdy dobrze wykonamy zadanie w pracy lub zrealizujemy ważny projekt – od razu czujemy się bardziej spełnieni, a jeśli mamy szczęście do przełożonych, to usłyszymy też: dobra robota, dziękuję, tak trzymaj, można na Ciebie liczyć, itp. Nawet jeśli informacja zwrotna nie jest w pełni klarowna, to podwyżki, awanse czy nagrody potwierdzą, że idzie nam dobrze.

Podobnie działa to w drugą stronę. Gdy zawalimy coś w pracy, od razu “dostajemy po głowie” – nie tylko od przełożonych, lecz również od samych siebie.

Ze zdrowiem i rodziną sprawa jest bardziej skomplikowana. Tutaj na “feedback” czeka się wielokrotnie dłużej. Dobre efekty diety czy treningów dadzą o sobie znać dopiero po kilku miesiącach systematycznego stosowania. Efekty dbania o dzieci i własny związek pozostają zagadką jeszcze dłużej. O tym, czy odniesiemy sukces jako rodzice, dowiemy się jakieś 20 lat po narodzinach dziecka, a o sukcesie w związku możemy mówić po wielu wspólnych, szczęśliwie spędzonych latach.

Na negatywne skutki również czeka się długo. Latami możemy prowadzić niezdrowy tryb życia, a konsekwencje nie będą widoczne, niczym we fraszce Kochanowskiego: “Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, ile kosztujesz, aż się zepsujesz”. Z rodziną jest bardzo podobnie.

Jak wyznaczać swoje cele, aby pogodzić sukces osobisty i zawodowy?

1. Ustal właściwą hierarchię.

Przez wiele lat dzieliłem moje cele na dwie grupy: osobiste i zawodowe. Pierwsza dotyczyła rodziny, rozwoju i zdrowia, a druga spraw związanych z pracą i firmą. Chociaż wszystko wydawało się jasne i sprawnie działało, od czasu do czasu pojawiały się konfliktowe sytuacje. Co zrobić, gdy klient proponuje ciekawe i dobrze płatne zlecenie, ale córka w tym czasie prosi o moją obecność na swoim występie?

Wielokrotnie w przeszłości zmagałem się z podobnymi dylematami, aż w końcu zdałem sobie sprawę, że nie mogę mieć dwóch osobnych list celów. Mogę te cele dzielić na “osobiste i zawodowe”, ale bezwzględnie muszą być one na jednej liście z jasno wyznaczoną hierarchią. W ogólnym zarysie moja obecna hierarchia życiowych celów wygląda tak:

1. Miłość i rodzina
2. Zdrowie i sprawność
3. Sukces zawodowy
4. Finansowa wolność
5. Podróże i przygody

 W każdej z tych grup wyznaczam bardzo konkretne cele na dany rok, a dzięki jasnej hierarchii mam całkowitą jasność, jakie podjąć decyzje, jeśli pojawi się konflikt. Działa to w taki sposób:

  1. Najważniejsza jest moja rodzina, więc dla jej dobra poświecę wszystko, łącznie ze zdrowiem. Ważne zlecenie? Trudno… Ważnych zleceń będzie bez liku, a dzieciństwo moich dzieci jest tylko jedno.
  2. Bez zdrowia i sprawności inne sukcesy są bez znaczenia. Dlatego nie dopuszczam do sytuacji, w której sukces zawodowy miałby się odbyć kosztem mojego zdrowia lub sprawności. Jeśli mam zaplanowany trening, to nawet ryzykując opóźnienie spraw zawodowych, nie odpuszczam. To zawsze trudna decyzja, ale po powrocie z treningu jeszcze nigdy tego nie żałowałem.
  3. Sukces zawodowy oznacza dla mnie wykonywanie pracy, która daje mi satysfakcję, pozwala utrzymać rodzinę i jest wartością dla innych ludzi. Bardzo lubię to, co robię i mógłbym pracować bez przerwy. Ale…To jednak jest nr 3.
  4. Finanse są bardzo ważne, jednak dzięki działaniom, o których piszę na blogu, służą już tylko do realizacji marzeń i innych celów. Podejmując decyzję o kolejnych działaniach zawodowych, nie kieruję się więc wyłącznie finansami, ale przede wszystkim satysfakcją, jaką dają mi te działania. A dlaczego finanse są na 4. miejscu – przed ukochanymi podróżami? Bo cały czas ważne jest finansowe bezpieczeństwo mojej rodziny. Dlatego nie wyruszę nawet w najpiękniejszą podróż, jeśli wiązałoby się to z wydaniem kwot, na które pozwolić sobie nie mogę.
  5. Podróże i przygody – choć są na ostatniej pozycji, nie znaczy, że są nieważne. Przeciwnie – to w końcu lista najważniejszych obszarów mojego życia. Mam jedno życie i uwielbiam inwestować w doświadczenia, bo dzięki temu jest ono jeszcze ciekawsze. Umieszczenie tego punktu na liście priorytetów sprawia, że w każdym roku konsekwentnie realizuję kolejne marzenia o podróżach.

Dla każdej osoby, w zależności od konkretnej sytuacji życiowej, taka hierarchia wyglądać może inaczej. Dla młodego singla rodzina będzie odległą przyszłością, a dla osoby zadłużonej po uszy finanse będą niemal na szczycie. Najważniejsze jednak, by taką hierarchię sobie wyznaczyć, ponieważ bardzo ułatwia ona podejmowanie przyszłych decyzji.

2. Wyznaczaj cele w odpowiedniej kolejności.

Dopiero po ustaleniu jednoznacznej hierarchii wartości, możemy przystąpić do wyznaczania celów na dany rok. I teraz ważna sprawa. Jeśli zdecydowałeś, że najważniejszym obszarem Twojego życia jest rodzina, to planowanie roku rozpocznij od celów związanych z rodziną.

To właśnie jest “nowość”, którą zastosowałem, wyznaczając cele na 2017 rok. Do tej pory zaczynałem od celów zawodowych: harmonogram publikacji, wystąpienia publiczne, współprace, szkolenia, projekty… Planowanie treningów i czasu z rodziną zostawiałem na koniec. Jak wiele osób, łatwo ulegam “iluzji planowania” i często zakładam, że zrobię więcej, niż to w rzeczywistości możliwe. Efekt był taki, że mój roczny plan pękał w szwach.

Tym razem zrobiłem inaczej. Zacząłem od zaplanowania czasu, który chcę spędzić z moimi najbliższymi. I nie chodzi tu tylko o rodzinne wakacje czy wspólne święta, ale również o konkretne weekendy, w które będę na 100% obecny dla moich bliskich, o wspólne wyjazdy i kilka niespodzianek, o których napisać nie mogę 🙂 Po zaplanowaniu tych aktywności – zabrałem się za  cele związane ze sprawnością i zdrowiem: treningi, badania, dieta, itp. Dopiero po tym zaplanowałem sprawy związane z moją pracą.

Efekt? Ku mojemu zaskoczeniu ten banalnie prosty zabieg zaowocował nie tylko pełną jasnością celów, ale przede wszystkim otworzył mi oczy, ile naprawdę jestem w stanie zrobić w tym roku. Mając znacznie mniej czasu do dyspozycji, wyrzuciłem kilka “ciekawych” projektów zawodowych z mojej listy, a zostawiłem wyłącznie te najważniejsze – zgodnie z regułami esencjalizmu.
Po raz pierwszy od lat na początku roku mam nie tylko pełną jasność tego, co chcę osiągnąć, ale przede wszystkim wewnętrzny spokój, że wszystko jest na właściwym miejscu.

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

3. Zapomnij o równowadze.

Po przeczytaniu pierwszych dwóch punktów możesz dojść do wniosku, że jest to przepis na coś w rodzaju “równowagi” pomiędzy życiem zawodowym i osobistym. Nic bardziej mylnego. Może Cię zaskoczę, ale taka równowaga nie jest dla mnie wartością, a nawet może być niebezpieczna. Prowadzić może bowiem do zawodowej “przeciętności”, a w rodzinnych relacjach do nudnej rutyny.  A nam chodzi przecież o sukces – zarówno na polu osobistym, jak i zawodowym.

Nie miejmy złudzeń – chcąc zrealizować ambitne projekty i mieć osiągnięcia w życiu zawodowym, w ciągu roku będziemy mieli okresy, w których musimy się skoncentrować tylko na pracy. I nie ma tu mowy o równowadze. “Wahadło” naszej aktywności będzie wychylone na stronę “praca” i inne sprawy będą mniej ważne. U mnie jest tak pod koniec ważnych projektów, gdy przez kilka tygodni koncentruję się tylko na nich.

Aby jednak zegar działał poprawnie, wahadło musi wychylać się też w drugą stronę. Po zakończeniu takiego okresu koniecznie trzeba poświęcić czas bliskim. Wielu osobom wydaje się, że wystarczy kilka dni, jeden weekend i może jedne wspólne wakacje. Jako szczęśliwy mąż z 13-letnim stażem i ojciec dwóch córek (12 I 9 lat) dobrze wiem, że takiego czasu potrzeba więcej. Właśnie dlatego zacząłem od zaplanowania okresów, w których poświęcę 100% uwagi rodzinie. Projekty zawodowe dopasowałem tak, by nie kolidowały z czasem przeznaczonym dla moich najbliższych. Właśnie dlatego wakacje, święta, weekendy i wyjazdy z rodziną, to chwile, w których nie zajmuję się żadnymi sprawami zawodowymi.

Nie ma więc mowy o równowadze, ale musimy dbać o to, by “wahadło” wychylało się regularnie w obydwie strony.

4. Bądź gotów zapłacić cenę.

I wreszcie ostatnia sprawa. Każdy sukces ma swoją cenę – osobisty również. Decydując się na zapewnienie wystarczająco dużego miejsca w naszym życiu tym celom, które związane są z rodziną i zdrowiem,  automatycznie “zabieramy” miejsce i czas celom innym.

Mówiąc wprost – będzie trudniej osiągnąć spektakularne cele zawodowe, przynajmniej w krótkim okresie. Ktoś, kto umieścił na szczycie swojej hierarchii sukces finansowy i całkowicie poświęca się tylko jemu, prawdopodobnie osiągnie więcej. To cena, którą może być trudno zaakceptować osobom o wielkiej zawodowej ambicji.

Kluczem są moim zdaniem słowa “w krótkim okresie”. Nie poruszałbym zapewne takich tematów na blogu finansowym, gdyby nie oczywisty fakt: zniszczone relacje rodzinne i zszargane zdrowie bardzo negatywnie odbijają się na wszelkich innych obszarach życia, w tym na finansach. Jestem przekonany, że szczęście rodzinne i zdrowie, warte są każdej ceny. Ich wartość docenia się jednak z upływem czasu, z każdym kolejnym rokiem.

Gumowa piłka i szklane kule

Na zakończenie krótki cytat z noweli James’a Patterson’a:

Wyobraź sobie, że życie polega na żonglowaniu pięcioma piłkami. Ich nazwy to praca, rodzina, zdrowie, przyjaciele i prawość. Wszystkie udaje ci się utrzymywać w powietrzu. Ale pewnego dnia wreszcie do ciebie dociera, że praca jest gumową piłką. Jeżeli ją upuścisz, odbije się i wróci.
Pozostałe cztery piłki – rodzina, zdrowie, przyjaciele, uczciwość – to szklane kule.
Jeśli się którąś upuści, może się obić, wyszczerbić lub nawet roztrzaskać.

Na progu tego Nowego Roku życzę Ci bardzo wielu sukcesów – zarówno zawodowych, jak również osobistych. Trzymam kciuki za Twoje plany, realizację marzeń i wielkie osiągnięcia. Przede wszystkim jednak życzę Ci z całych sił, abyś spędzili ten rok w towarzystwie ukochanych osób, w pełnym zdrowiu i w świetnej formie 😉

Co myślisz o takim podejściu do planowania?