Jaką wiedzę trzeba mieć, by inwestować świadomie? 10 kluczowych punktów

75

Decyzje inwestycyjne wielu osób są bardzo chaotyczne. Podejmowane są w oparciu o poradę sprzedawcy produktów finansowych czy przypadkową opinię zasłyszaną gdzieś w internecie. Nic zatem dziwnego, że przypadkowe i mało satysfakcjonujące są również wyniki takich decyzji. Czasami uda się trochę zarobić, ale częściej efektem takiego inwestowania są straty. A gdyby tak inwestować bardziej świadomie? Dzisiaj mam dla Was 10 konkretnych punktów, wyjaśniających co warto wiedzieć na temat inwestowania.

W 2020 roku mija dokładnie 18 lat od dnia, w którym zainwestowałem na rynkach kapitałowych pierwsze większe pieniądze. To było 45 000 zł należących do moich rodziców, które ulokowałem w funduszu obligacji. Dokładnie to pamiętam, ponieważ do dziś trzymam na pamiątkę potwierdzenie tej pierwszej transakcji z bardzo ważną dla mnie adnotacją: Najpierw to zrozum!

Inwestowanie Najpierw to zrozum

Napisałem tę adnotację, gdy po roku zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę inwestując te pieniądze, nie miałem świadomości, co właściwie robię. Dlaczego dana inwestycja miałaby przynieść satysfakcjonujące wyniki? Co będzie wpływać na jej cenę? Ile i w jakich okolicznościach da się na tym zarobić? I przede wszystkim – ile i kiedy można na tym stracić?
Stwierdziłem, że muszę przestać inwestować na oślep i zacząć lepiej traktować ciężko zarobione pieniądze. Krok po kroku zacząłem budować swoją wiedzę inwestycyjną. Przepracowałem 11 lat w branży finansowej, w tym ponad 5 lat w Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych, zdałem 3 egzaminy i zdobyłem tytuł CFA, przede wszystkim jednak starałem się coraz mądrzej pomnażać pieniądze mojej rodziny. Zdobywanie wiedzy wymagało oczywiście czasu, ale – ponieważ bardzo to lubię – w ciągu ostatniej dekady nie było miesiąca, w którym nie przeczytałbym dobrej książki na temat inwestowania i przynajmniej kilku wartościowych analiz rynkowych. Bardzo dużo nauczyły mnie też popełnione po drodze błędy.
Żebyśmy jednak mieli jasność: choć minęło 18 lat od chwili, gdy zainwestowałem pierwsze pieniądze, mam pełną świadomość, że moja wiedza inwestycyjna wymaga nieustannego rozwoju. Myślę, że nigdy nie stwierdzę, że na temat inwestycji wiem dużo. To byłoby z mojej strony przejawem ignorancji i braku wyobraźni. Dlatego z wielką pokorą i otwartością staram się tę wiedzę nieustannie powiększać i wsłuchiwać się w porady osób, które w inwestowaniu odnoszą sukcesy od wielu dekad. W sposób bardzo świadomy analizuję każdą swoją inwestycję przed jej rozpoczęciem, w jej trakcie i przede wszystkim po jej zakończeniu. Wszystko po to, aby wyciągać wnioski z błędów i z roku na rok inwestować lepiej. Uwielbiam to robić, bo inwestowanie jest jedną z moich pasji.
Dzisiaj dochody generowane z naszych inwestycji wystarczą, by utrzymać czteroosobową rodzinę i nie musieć pracować dla pieniędzy, tylko poświęcać się temu, co najbardziej lubimy.
Gdy otrzymuję od Was pytania, jaką wiedzę inwestycyjną warto zdobyć, moim zdaniem kluczowych jest następujących 10 punktów:

1. Pieniądz papierowy z każdym rokiem traci na wartości. Jak uczy historia – wartość każdego papierowego pieniądza z upływem czasu dąży do zera, dlatego trzymanie środków w gotówce przez długi okres jest równoznaczne z gwarantowaną stratą.

2. Aktywa inne niż gotówka przynoszą w długim terminie wyższe stopy zwrotu. W sposób jednoznaczny wskazuje na to bardzo długa historia rynków finansowych. Akcje, obligacje, złoto, nieruchomości – przynoszą w długim terminie znacznie wyższe stopy zwrotu niż gotówka.

3. Skoro pojedyncze aktywa przynoszą wyższe od gotówki stopy zwrotu, to portfel takich aktywów również przyniesie wyższe stopy zwrotu. Im dłuższy termin, tym większa pewność takiego wyniku. Wystarczy zatem dostosować skład takiego portfela do naszych indywidualnych potrzeb i naszej skłonności do ryzyka i potem spokojnie realizować swoją strategię.

4. Rynki są i będą cykliczne. Okresy dynamicznego wzrostu gospodarczego są przeplatane okresami spowolnienia, a po każdej hossie na danym rynku przychodzi bessa. Kto nie rozumie tej cykliczności, kupuje drogo, sprzedaje tanio i traci pieniądze. Zrozumienie cykliczności jest niezbędne do tego, aby zamiast panikować, móc np. stwierdzać spokojnie: „Akcje spadają? To typowe dla tej fazy cyklu. Dokupię je, bo są teraz tańsze i poczekam spokojnie na kolejną fazę cyklu”.

5. W danej fazie cyklu pewne klasy aktywów zyskują, a inne tracą. Niemal każda z nich zaliczy za naszego życia bardzo słaby okres, w którym straci 30%-50% wartości. Dlatego warto znać specyfikę każdej z nich, by w odpowiedni sposób skomponować swój portfel. Musisz wiedzieć, kiedy są sprzyjające okresy dla akcji, kiedy dla obligacji, kiedy dla nieruchomości, a kiedy dla złota. Musisz też wiedzieć, od czego zależą ich cena i wartość. I przede wszystkim – nie mylić ceny z wartością.

6. Nikt nie potrafi przewidzieć przyszłości. Dlatego nie ma sposobu na każdorazowy wybór najlepszej inwestycji. Nawet największa wiedza tu nie pomoże. Może ona zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu, ale to nigdy nie będzie pewność. Przyszłość może potoczyć się w sposób zgodny z naszymi założeniami, ale równie dobrze może potoczyć się w sposób całkowicie zaskakujący. Dlatego – zamiast obstawiać jeden scenariusz – lepiej zbudować portfel różnych aktywów, który poradzi sobie dobrze w różnych scenariuszach.

7. W skutecznym inwestowaniu psychologia ma często większe znaczenie niż wiedza. Nieważne, czy jesteś genialnym ekonomistą, doświadczonym analitykiem, czy początkującym inwestorem – Twój mózg będzie płatał Ci figle. Czasami będziesz zbyt pewny siebie, a innym razem zbyt przerażony, by podjąć właściwą decyzję. Emocji nie da się wyłączyć, ale można tak zaplanować swoją strategię, by podejmować dobre decyzje mimo emocji.

8. Kiedy w grę wchodzą pieniądze, zawsze mamy do czynienia z ryzykiem. Nawet najbezpieczniejsze formy lokowania kapitału nie oznaczają eliminacji ryzyka, dlatego ryzyko trzeba dobrze zrozumieć. Akcja, której cena rynkowa jest znacznie niższa od wartości, może być mniej ryzykowna, niż obligacja skarbowa przy zerowych stopach procentowych. Ryzyka nie da się wyeliminować, ale można je w odpowiedni sposób ograniczyć w swoim portfelu.

9. Portfel musi być dopasowany do Ciebie. Nie ma uniwersalnej strategii, jedynego słusznego składu portfela. Każdy z nas jest inny, ma inne cele, inną skłonność do ryzyka, inny poziom wiedzy. Dlatego nie warto ścigać się z innymi osobami o jak najwyższe stopy zwrotu. Lepiej skoncentrować się na takim portfelu, który po prostu pomoże osiągnąć nasze cele.

10. Sztuka świadomego inwestowania polega na tym, abyśmy w pełni zdali sobie sprawę z powyższych faktów i odpowiednio zaprojektowali swój portfel inwestycyjny. Chodzi o to, by jego skład dał nam szansę na dobre zyski, odpowiednio zabezpieczał nas przed zbyt wysokim ryzykiem i jednocześnie nie wymagał od nas dużej ilości poświęconego czasu.

Powyższe punkty oparte są na zdrowym rozsądku, konkretnej wiedzy inwestycyjnej, pokorze do rynków finansowych i na dobrym zrozumieniu ryzyka inwestycyjnego. Są również oparte na zasadach podzielanych przez tych inwestorów, którzy odnoszą na rynku sukcesy przez wiele dekad. Dlaczego podkreślam opinie właśnie takich długoterminowych inwestorów? Bo nie jest sztuką zarobić na rynku w jednym roku czy dwóch i stracić wszystko w kolejnym. Dopiero przejście przez kilka różnych cykli gospodarczych pozwala ocenić, czy dana strategia inwestycyjna faktycznie działa, czy nie.
Jeżeli chciałbyś dokładnie zrozumieć tych 10 punktów i w łatwy, przyjemny sposób zdobyć wiedzę, która pomoże Ci inwestować Twoje ciężko zarobione pieniądze w sposób świadomy – zapraszam Cię serdecznie do lektury mojej najnowszej książki. Nosi ona tytuł:

Finansowa Forteca okładka

Już 15 lipca rusza specjalna promocyjna przedsprzedaż dla osób zapisanych na specjalny newsletter książki. Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś – dołącz do ponad 14 tys. osób zapisanych na ten newsletter, aby móc nabyć książkę na specjalnych, promocyjnych warunkach.

Pracowałem nad nią ponad 2 lata, przeznaczając na pisanie ponad 1650 godzin (mierzę to w dokładnie w aplikacji Toggle) i wierzę głęboko, że – podobnie jak inne materiały, które przygotowuję dla moich Widzów, Słuchaczy i Czytelników – będzie ona dla Ciebie bardzo przydatna 😊

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 19 222 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze75 komentarzy

  1. Zawsze kiedy słyszę:
    “Akcje spadają? To typowe dla tej fazy cyklu. Dokupię je, bo są teraz tańsze i poczekam spokojnie na kolejną fazę cyklu”,
    przypomina się znany warszawski inwestor Abraham Goldstein, ze spokojem dokupujący niedrogie akcje Banku Polskiego w lecie 1939 r.

    • Dobre :). I słabe zarazem, jeśli pomyślisz o alternatywie
      … Jakie inne aktywo mógł kupić Goldstein? Obligacje 2 RP? Okazaly sie po paru latach nic nie wartym papierem. Nieruchomosci? Albo zrownaliby je Niemcy, albo przejął Bierut swoim dekretem. Gotówka? Zjadłaby ją hiperinflacja. Teoretycznie złoto dałoby jakie-takie szanse na zachowanie kapitału. Ale tylko przy założeniu, że Goldstein miałby stalowe nerwy i dobrą kryjówkę, żeby nie dostać kulki w łeb. I o ile oczywiście w kolejnych latach udałoby się je sprzedać.

      • Niezłym pomysłem byłoby zainwestowanie w bilet do Danii, a to zostanie, rzeczywiście w złoto, no może pół na pół złoto i diamenty.

        • A ta droga do Danii to rozumiem przez front? Co do inwestycji w złoto i diamenty – zakładam, że jest znacznie większe prawdopodobieństwo, że:

          1. Ktoś Ci sprzeda fałszywkę.
          2. Ktoś Cię okradnie…

          … niż, że znowu światu w najbliższych latach przytrafi się globalny konflikt pokroju II WŚ.

          Podsumowując – czepiasz się. Weź do ręki biografie 1000 najbogatszych ludzi. Przeanalizuj ich portfele (na bazie tego, co jest dostępne w necie). Sprawdź, czy majątku dorobili się inwestując nadwyżki w złoto, diamenty i spirytus + fajki na czas wojny, czy może w akcje, obligacje, nieruchomości i ORAZ złoto.

    • Bogdanow,

      wpadasz w pułapkę myślenia 🙂 (przeczytasz o nich w rozdziale 5 książki).

      Wnioskujesz w oparciu o wąską grupę przypadków i uogólniasz to na całą próbę.
      To jest argumentacja na zasadzie:
      “Mój dziadek pali papierosy i dożył 95 lat. Palenie nie jest groźne”.

      Zachęcam Cię do eksperymentu myślowego. Weź pod uwagę całą populację inwestorów na świecie. Następnie wszystkie bessy i hossy, które wystąpiły w historii. Teraz zastanów się, jakie wyniki osiągnęli Ci, którzy robili to, o czym napisałem (kupowali przecenione akcje). To będzie właściwszy punkt odniesienia do formułowania ogólnej zasady (kupuj akcje, gdy są tanie).

      Dodam jeszcze dwa punkty:
      – w przypadku wybuchu wojny w Polsce większość strategii inwestycyjnych zawiedzie, ale wtedy startegia inwestycyjna będzie naszym najmniejszym zmartwieniem,
      – aby uniknąć ryzyka specyficznego dla Polski i konkretnych spółek – polecam szeroką dywersyfikację geograficzną części akcyjnej portfela.

      A ten Abraham Goldstein to postać historyczna?

      • Nie. To Ty popełniasz błąd znany jako błąd przeżywalności (survivor bias).

        “Weź pod uwagę całą populację inwestorów na świecie.”
        Przeprowadzam eksperyment myślowy. Największą grupą inwestorów na świecie byli swego czasu Chińczycy (no, żadna niespodzianka, ogólnie w Chinach dużo ludzi). A teraz zastanówmy się, co się stało z inwestycjami, po przejęciu władzy przez, rządzącą do dzisiaj, Komunistyczną Partię Chin. Będę zgadywał, to samo co inwestycjami w akcje rosyjskie swego czasu? (coś co nazywamy dzisiaj nigeryjskim szwindlem funkcjonowało kiedyś w oparciu o legendę “majątku w Rosji”).

        Tak. naprawdę, to sam popełniasz błąd który mi zarzucasz.
        Czyli generalizujesz wnioski z wąskiego rynku, głównie amerykańskiego jak rozumiem. Który faktycznie, na przestrzeni ostatnich wieków zanotował rewelacyjne zwroty.

        O ile faktycznie rynki bywają cykliczne w gospodarkach które przeżywają długoterminową prosperitę, to
        WIĘKSZOŚĆ rynków nie przynosi zysków w dłuższej perspektywie, co czasami ma związek z powiedzmy dramatycznymi wydarzeniami historycznymi (Kuba, Europa Środkowa, Rosja, Chiny), a czasami po prostu z raczej powiedzmy wyczerpaniem sił żywotnych danych gospodarek (np. taka Argentyna to kiedyś była ogromna i bardzo dynamiczna gospodarka).

        Natomiast, AG, faktycznie jest postacią historyczną.

        • Nie, absolutnie nie ograniczam się do USA.
          Co do tego, czy większość rynków nie przynosi zysków w drugiej perspektywie, polecam np. ciekawe badanie: Rate of Return on everything z danymi od 1870 roku – podaję link: https://academic.oup.com/qje/article/134/3/1225/5435538

          Co do błędów – może inaczej to ujmę. Kupuję 2 ETF-y:

          (1) Inwestujący w akcje z indeksu MSCI World
          (2) Inwestujący w akcje z indeksu MSCI Emerging Markets

          W sumie kilka tysięcy spółek z kilkudziesięciu gospodarek. Bez hedgingu do PLN (szeroka ekspozycja walutowa, by nie martwić się lokalną sytuacją w Polsce).

          Jak w tym kontekście odczytać Twój pierwszy komentarz na temat inwestora w Polsce w roku 1939?

          P.S. skoro to postać historyczna, będę bardzo wdzięczny za jakiś link do tej historii – lubię takie smaczki i z przyjemnością zapoznałbym się również z tą opowieścią. Podrzucisz?

          • Bardzo ciekawe badanie, niestety oparte na danych z ledwie kilkunastu krajów, tak się przypadkiem składa że najlepiej wypadająych:
            The data include nominal and real returns on bills, bonds, equities, and residential real estate for Australia, Belgium, Denmark, Finland, France, Germany, Italy, Japan, the Netherlands, Norway, Portugal, Spain, Sweden, Switzerland, the United Kingdom, and the United States.
            Z innymi słowy nie ma tam wyników z Polski, Węgier, Litwy, Łotwy, Estonii, Rosji, Chin, Ameryki Południowej, Afryki i ogólnie 90% krajów świata.
            To jest właśnie survivor bias w klinicznym wydaniu;-)

        • Czekam z niecierpliwością na jakąś konstruktywną podpowiedź jak świadomie inwestować, skoro Marcin popełnia błąd. Najlepiej prosto w punktach, żeby mój chłopski umysł ogarnął.

  2. Cześć Marcin! 🙂

    Świetny artykuł, już nie mogę doczekać się twojej książki, a przesuwanie jej premiery doprowadza mnie już do szału 🙂 (takiego pozytywnego)

    Chciałbym zacząć inwestowanie poprzez IKE, ale niestety, albo i stety uwielbiam swoje ciężko zarobione złotóweczki, i zanim zainwestuje chociażby ,,5zł” to dążę do poszerzenia swoich horyzontów i wiedzy na dany temat.

    Marcin, czy mógłbyś polecić jakieś odpowiednie lektury w temacie inwestowania, albo stworzyć na blogu swoją bibliotekę tytułów które popierasz i z tymi z którymi nie koniecznie masz po drodze, ale żeby można było poznać dwie strony medalu.

    W oczekiwaniu na ,, Najlepszą książkę o inwestowaniu” (tak wiem że jest inny tytul, ale ten już zostanie dla oświeconych).

    Arek.

  3. Hej Marcin. Widzac to wyczekiwane zdjecie okladki(naprawde dobrze sie prezentuje ten czerwony 😉 )ma sie ochote tylko wyciagnac po nia dlon i rozpoczac tak wyczekiwana przez nas wszystkich lekture. Mysle ze to bedzie arcydzielo, cos jak swiety gral inwestowania haha, i tylko powinnismy sie cieszyc ze cie mamy. Osoby takie jak stali bywalcy twojego bloga, bloga ktory i tak duzo nam wyjasnia nawet bez potrzeby pisania ksiazki, jak i wielu osoba ktore moze dopiero zaczna wkrotce cie sledzic, czego najmocniej tobie zycze. Dziekuje ze jestes jaki jestes, ze pomagasz nam w czesto trudnych zyciowych decyzjach, ze masz determinacje do dazenia do swojego CELU jakim jest “uzbrojenie 15milionow gospodarstw w wiedze finansowa”, no i ze w prosty i przystepny sposob potrafisz ta wiedze nam przekazac. Wielkie dzieki za wszystko Marcin co dla nas robisz i juz tylko odliczam dni, jak ty sam, do jej sprzedazy. A na koniec tez mam nadzieje ze kiedys bede mial szanse sie z toba spotkac na zywo i ci osobiscie podziekowac ze odmieniles moje zycie i ze mam przed soba jasne CELE na przyszlosc.

    • Hej Gracjan, bardzo dziękuję za miłe słowa.

      Jak napisał Piotrek – nie ma świętego Graala, ale można zbudować dla siebie portfel, który będzie lepszy od tego, co mamy teraz 🙂 A to już dużo 🙂

      Mam wielką nadzieję, że książka będzie pomocna 🙂

      • Marcin pewnie ze nie ma swietego graala, ale chodzi mi tu bardziej tez o osoby ktore dopiero zaczynaja cir sledzic. Bedzie to dla nich i dla nas wszystkich swietna sprawa miec wszystko co najwazniejsze do rozpoczecia naszej przygody z inwestowaniem. Wiem ze nikt nie jest w stanie przewidziec przyszlosci dlatego tez staram sie czytac duzo ksiazek i sledzic wielu inwestorow jak np. Ray Dalio i czerpac od kazdego wiedze ktora mi sie przyda i mogac sobie w ten sposob wyrobic swoja wlasna strategie

  4. Witaj Marcin,
    zapiasałam się na newsletter książki, ale żadnego e-maila nie otrzymałam ze specjalnymi, przedpremierowymi warunkami, dję znac bo była zamieszczona taka prośba 🙂 – a już się nie mogę doczekać :).
    Pozdrawiam, Anna

  5. Cześć Marcin,
    zapisałem się na newsletter książki, ale żadnego e-maila nie otrzymałam 🙁
    Pozdrawiam

    • Dziś wychodzi newsletter do tej grupy. Gdyby dziś nie dotarło – daj proszę znać Gracjan, zweryfikujemy listę ręcznie i dodamy Cię do niej.

  6. Podoba mi się ta kwestia budowania portfela inwestycyjnego dostosowanego do naszych potrzeb i możliwości. Własnie nad tym będę teraz pracował. Ciekawy jestem czy wypowiesz się kiedyś coś na temat inwestowania w kryptowaluty, a jeśli już o tym było, to powrócisz do tego tematu 🙂

      • Cześć Marcin,
        Moja Mama (lat 55) planuje założyć ike obligacje i kupić tam 100% dziesięciolatek. Czy przy obecnej marży to dobry pomysł?
        Pozdrawiam

        • Pytania pomocnicze:
          A jakie inne opcje rozważasz?
          Jak Mama obecnie odkłada pieniądze?
          Czy widzisz inne rozwiązanie, z którym Mama czułaby się komfortowo?

          • Jak najmniej ryzykowne aktywa:
            -lokaty, konta oszczędnościowe – teraz nieopłacalne,
            – złoto – za drogie (za mały kapitał),
            – nieruchomości – za mały kapitał.
            Zostają obligacje, a dzięki ike można uniknąć podatku Belki.
            Tylko teraz bardzo mała marża, może poczekać aż trochę podskoczy?
            Ale z drugiej strony szkoda stracić kolejny rok limitu wpłat na ike.
            Teraz odkłada w “skarpecie”.
            Dzięki za odpowiedź.

        • Adaś, skoro mama odkłada w skarpetę, to znaczy, że nie lubi ryzyka, a dwa pieniądz realnie traci na wartości. Tak też poszłabym w obligacje – kokosów na tym nie zbijesz, ale może uda się zachować wartość pieniądza. Bo od tego wg mnie są obligacje skarbowe: od zachowania wartości, nie od zarabiania.

    • Marcin pewnie ze nie ma swietego graala, ale chodzi mi tu bardziej tez o osoby ktore dopiero zaczynaja cir sledzic. Bedzie to dla nich i dla nas wszystkich swietna sprawa miec wszystko co najwazniejsze do rozpoczecia naszej przygody z inwestowaniem. Wiem ze nikt nie jest w stanie przewidziec przyszlosci dlatego tez staram sie czytac duzo ksiazek i sledzic wielu inwestorow jak np. Ray Dalio i czerpac od kazdego wiedze ktora mi sie przyda i mogac sobie w ten sposob wyrobic swoja wlasna strategie

  7. Dołączam do grona osób, które już dawno od Ciebie nic nie dostały na maila (ostatni mail jest z grudnia). Dodatkowo zapisałem się przed chwilą z innego maila i nie dostałem żadnego potwierdzenia…

    Czy na pewno wszystko działa poprawnie?

  8. Cześć Marcin,
    książki nie moge sie już doczekać. Jestem laikiem, wieloletnim ciułaczem niełatwo zarobionych zlotówek, ktore od lat grzecznie oddawalam bankom na lokatę. Teraz – wiadomo, co się porobiło:(
    Muszę zatem pogłębić swoja wiedzę w zakresie inwestowania, liczę, że Twoja książka umożliwi mi poszerzenie horyzontów, ale i pomoże z wyborem dobrej dla mnie ścieżki.
    Trochę się martwię, czy jako laik w zakresie ekonomii, odnajdę się w nowym dla mnie świecie pojęć?
    Podczytuję od niedawna Twojego bloga, wiele wartościowych spraw poruszasz, ale jestem na etapie początkującym i potrzebuję kompedium wiedzy dla takich wlaśnie raczkujacych i wierzę, że książka będzie pomocna i pozwoli mi przejść od teorii do praktyki! 🙂
    Dziękuję za stworzenie takiego kompedium!

    • Starałem się napisać tę książkę w bardzo przystępny sposób – dlatego w gronie recenzentów była trójka humanistów bez zamiłowania do inwestycji 🙂

      • Wszystkim dyletantom polecam Twój blog, gdyż tłumaczysz wszystko wręcz łopatologicznie. Jeśli ja -humanistka – rozumiem, to moi znajomi również :).

  9. Cześć. Czy będzie możliwość podglądu jednej losowej strony albo dwóch-trzech akapitów, żeby zobaczyć w jakim stylu książka jest napisana?

  10. Cześć Marcin,

    Jako “inwestor” chciałem zapytać o dwie podstawowe rzeczy przed decyzją czy zakupić Twoją książkę czyli:
    Co kupuję i za ile?

    Co kupuje? – czy całość książki dotyczy inwestowania. czy są inne tematy?
    Dla kogo jest ta treść: początkującego, średnio zaawansowanego czy kogoś kto jest na rynku od dłuższego czasu?

    Za ile?- czy cena jest już znana/jawna? 🙂

    • Arek – książka jest na temat inwestowania. O tym “dla kogo” – opisałem to szczegółowo na Landing Page’u sprzedażowym (będzie dostępny dla subskrybentów newslettera książki już w najbliższą środę o 12:00). Pisałem przede wszystkim z myślą o osobach początkujących i średnio zaawansowanych. Cena będzie na Landing Page’u (w promocji będzie niższa).

  11. Panie Marcinie, proszę się już nie ociągać z wydawaniem. Zaraz ruszy drukowanie+, inflacja+, podatki+. Gdzieś trzeba oszczędności ulokować:)

  12. Cześć Marcinie
    Książka dzisiaj zamówiona, jednak po głowie chodzi mi jedna kwestia, która nie do końca daje mi spokój 🙂
    Może popełniam błąd logiczny, jednak chętnie bym poznał Twoją perspektywę.
    Twoim celem jest “uzbrojenie 15milionow gospodarstw w wiedze finansowa” – czyli generalnie, poduszka finansowa, oszczędzanie, rozsądne wydawanie pieniędzy, inwestowanie itp.

    Co w sytuacji, w kraju takim jak Polska, nagle wszyscy zaczynają w ten sposób działać, to czy gospodarka by nie upadła?:)
    Gospodarka jest napędzana głównie konsumpcjonizmem, pieniądz cały czas krąży, kupujemy itp.
    GDYBY nagle znakomita większość zaczęła oszczędzać i zachowywać się bardziej ‘ostrożnie’ to mielibyśmy kłopot…
    Czyli generalizując, chcesz spowodować upadek polskiej gospodarki… 😀

    Oczywiście piszę to pół żartem, jednak podobną sytuację mamy właśnie podczas Covidu, teraz ograniczeniem były restrykcje rządowe, jednak zamieńmy to na świadome ograniczanie głupich wydatków przez ludzi i mamy właśnie wynik tej symulacji.

    • Sytuacja 1:
      rodzina zarabia 5000 zł netto
      załóżmy, że wpada w szał zakupów by ratować gospodarkę – wydaje 25 tys zł na 4 kredyt – do spłaty mają 40 tys czyli rata wynosi ok 833 zł…
      od następnego m-ca przez 4 lata rodzina która zarabia 5000 zł budżet rozporządzalny ma tylko 4167 i tylko tyle trafia do realnej gospodarki…
      Sytuacja 2
      rodzina zarabia 5000 zł netto
      Postanawiają, że od następnego m-ca zamierzają oszczędzać 15% pensji czyli 750 zł
      Do realnej gospodarki trafia teraz 4250 zł na m-ca
      Rodzina ta po 4 latach odłożone 36000 zł + jakieś odsetki
      W każdej chwili mogą te pieniądze wydać, zainwestować itd

      która sytuacja jest lepsza dla tej rodziny i gospodarki ?

      • Sytuacja 3
        Oszczędzają i nie wydają na głupoty
        Nie chodzą do kina, restauracji, jadą po taniosci pod namiot zamiast na wczasy do hotelu, nie kupują 10 pary butów i nie wymianiaja telefonu raz do roku.
        Trzymają pieniądze w skarpecie albo banku. Może za 10 lat kupią dom.
        Takich osób jest 20 milionów, czy to dobre dla gospodarki?
        Nie pytam o perspektywę rodziny, rozmawiamy o gospodarce.
        Ile czasu wytrzyma polska gospodarka jak 90 % Polaków będzie się tak zachowywać? Ile firm upadnie przez takich jak oni?
        Pomyśl przez chwilę przez inny pryzmat…
        Widzisz co się teraz dzieje z gospodarką? Wyobraź sobie że zamiast covidu są oszczędzający i zaciskajacy pasa Polacy.
        Ile nam dajesz do krachu?

        • Plastic Tofu

          Na poczatek delikatny primer. To produkcja, a nie konsumpcja napedza gospodarke oraz czyni nas bogatszymi. Ponizej jest wytlumaczenie: po angielsku:
          https://www.youtube.com/watch?v=vj7XExwChwI
          Problem, ktory poruszasz ma dodatkowy element w postaci wirusa COVID. Ten wirus sprawia, ze zamiast wykorzystac oszczedzone srodki do poprawienia naszego bytu poprzez nowe inwencje produkcje dobr kapitalowych oraz konsumpcyjnych, my nie pracujemy gdyz gospodarka jest zamknieta lub bardzo powaznie spowolniona. Efektem tego jest brak nowych dobr i uslug, To paradoksalnie prowadzi do sytuacji gdzie przy blednych zalozeniach czyli, ze konsumpcja napedza gospodarke, otrzymujesz prawidlowy wniosek, to doprowadzi nas do krachu. Paradoks znika gdy przyjmiemy, ze to produkcja jest odpowiedzialna za stan naszej gospodarki. Nie ma produkcji – biedniejemy poprzez konsumowanie wczesniej wytworzonych dobr.
          Ludzie w tym wypadku zachowuja sie racjonalnie, oszczedzaja gdyz nie mogac produkowac obcinaja zbedne wydatki aby mieli srodki na dobra i uslugi pozwalajace na przetrwanie.

        • Zgadzam się z Michałem.
          Pisałem już o tym niezwłocznie, kiedy Marcin przedstawił tę wizję z 15 mln.
          Doprowadziłoby to do mega hiperinflacji i tak na prawdę do znacznego pogorszenia poziomu życia większości ludzi.
          W interesie grona osób świadomie oszczędzających, świadomie inwestujących itp. jest to by to grono było jak najmniejsze.

          • Dziękować Wojtek, widzę, że są osoby rozumiejące potencjalne zagrożenie…
            Też uważam, że powinna to by wiedza dla wybranych…
            Niestety ale w przyrodzie musi być równowaga, oszczędzający i wydający są potrzebni, nie pomagajmy im na siłę bo słono za to zapłacimy.

          • Plastic Tofu

            To nie konsumpcja napędza gospodarkę, a produkcja.
            Tutaj jest krótkie wyjaśnienie po angielsku:
            https://www.youtube.com/watch?v=vj7XExwChwI&t=5s
            Co więcej bogactwo albo zamożność jak kto woli bierze się z oszczędzania. I jeszcze jedno gdyby jak w przykładzie Michała 20 milionów ludzi zaczęło oszczędzać to dużo mniejsza ilość gotówki była gotowa do wymiany na tą samą ilość dóbr co z prawa popytu i podaży sugeruje deflację a nie mega hiperinflację.
            Gdyby Polacy zaczęli oszczędzać na potęgę to spowodowałoby to ogromny przyrost środków dostępnych na inwestycje, badania, naukę i tym podobne. Te z kolei przełożyłyby się na dużo większą i efektywniejszą produkcję dóbr i uług co pozwoliłoby społeczeństwu nabywać je za mniejszą cenę lub inaczej oddawać mniej swojego czasu aby posiadać jakieś dobro czy skorzystać z jakiejś usługi. To inwencja ludzka pozwala nam dzisiaj pracować tylko kilka minut na kubek kawy czy tydzień na telewizor. Jednakże aby ta inwencja się zmaterializowała potrzebny jest okres edukacji i inwestycji, który jest bezprodukcyjny i musi być “sfinansowany” z oszczędności. Oczywiście, że COVID jest innym przypadkiem gdyż okres oszczędzania, ze względu na zamkniętą gospodarkę nie przekłada się na inwestycje lub edukację.

          • Chyba do deflacji?
            Co do ostatniego zdania, pełna zgoda. Jeśli każdy będzie miał trzy mieszkania, to kto od niego wynajmie? Jeśli co druga osoba będzie Shakirą, to kto kupi bilety na koncert i płyty? Jeśli większość będzie oszczędzać, to kto kupi towary i usługi wytwarzane przez firmy, skąd weźmie się rosnący strumień przychodów i zysków firm? A jeśli takiego rosnącego strumienia nie będzie, kto zechce kupić akcje firm? Dlaczego wówczas akcje miałyby w długim terminie rosnąć?
            Zatem rozpatrując model gospodarki zamkniętej, postulat Marcina 15 mln świadomych finansowo Polaków to rzeczywiście utopia. Nie zapominajmy jednak o roli wymiany z zagranicą. Ponieważ generalnie przypływy i odpływy pieniądza z obiegu okrężnego muszą być sobie równe, a przypływy to: wydatki rządowe (tj. to G z równania PKB, czyli nie np. emerytury i renty), inwestycje i eksport, zaś odpływy to: podatki, oszczędności i import, to zwiększenie stopy oszczędności gospodarstw domowych skutkowałoby zapewne także: 1. zmniejszeniem importu (oszczędności dotyczyłyby przecież także towarów i usług importowanych) – tym samym łączne odpływy pieniądza z obiegu okrężnego byłyby dużo mniejsze niż przyrost stopy oszczędności, oraz
            2. zwiększeniem eksportu (nadwyżka oszczędności ponad inwestycje byłaby zapewne inwestowana w pewnej części zagranicą, co zwiększyłoby podaż polskiej waluty, doprowadzając do osłabienia kursu PLN, co, w ograniczonym co prawda coraz bardziej – z uwagi na funkcjonowanie globalnego łańcucha dostaw, stopniu stymulowałoby eksport) – tym samym większe odpływy pieniądza z obiegu okrężnego zostałyby w jakimś stopniu wyrównane dodatkowymi dopływami.
            Pozytywne byłoby to, że poprawiłby się nasz bilans handlowy (tym samym też rachunek obrotów bieżących), co długofalowo zmniejszałoby nasza ujemną MPI (międzynarodową pozycję inwestycyjną) dzięki trwałej zmianie struktury naszego bilansu płatniczego (powstałoby dodatnie saldo na rachunku obrotów bieżących i ujemne na rachunku finansowym).
            Podsumowując, w modelu gospodarki otwartej koncepcja Marcina wcale nie jest taka zła, jak mu się uda, może nawet zostanie uznany za polskiego Deng Xiaopinga? 😀

          • Zatem jednak nie “pełna zgoda” 😉 Sorry za ten lapsus, ale zmieniłem treść komentarza w trakcie pisania 🙂

          • Pozwolę się z Wami nie zgodzić – wg mnie w Waszym rozumowaniu jest kilka błędów logicznych?
            Czy wg Was bogatsze kraj i społeczęństwo to to takie które są bardziej zadłużone ?

            https://finanse.rankomat.pl/poradniki/europejczycy-oszczedzanie-czy-zycie-na-kredyt/?rt_dev=m&rt_camp=1754523802&rt_kw=&rt_med=cpc&rt_so=google&rt_kwmatch=b&gclid=Cj0KCQjw3s_4BRDPARIsAJsyoLPfmpV5CkOq2GralSUY2Qax2lLPMgvDtxs_Pe3_arq3UWFSYM3ExG8aAonSEALw_wcB

            Czy patrząc na artykuł powyżej Szwajcaria, Niemcy, Holandia to biedne kraje o słabej gospodarce – przecież tam mają społeczeństwa o najwyższej stopie oszczędności?

            Zakładacie by oszczędzać trzeba prowadzić ‘bida’ życie, a może warto pomyśleć o wzroście dochodów?

            I ostatnia rzecz
            Osoba oszczędzająca konsumuje 80-90% dochodu napędzając gospodarkę i oszczędza 10-20%
            Osoba zakredytowana konsumuje 80-90% dochodu napędzając gospodarkę i 10-20% przeznacza na odsetki od kredytów

    • Oszczędza się po to, by móc korzystać z życia, pojechać pod namiot, pójść do teatru, kina, wydać na głupoty i nie przepłacać za to odsetkami od pożyczek. O to chyba chodzi w tym wszystkim.

        • Wolność finansowa (w znaczenu, że nie musimy pracować bo pieniądze same się “mnożą”) to było by idealnie, ale niewielu to się uda, co nawet i lepiej, bo jakby nikt nie musiał pracować, to nie było by nic. W zdecydowanej wiekszości przypadków wystarczy aby było nas stać na rozrywki czy inne potrzeby, by móc je sfinansować za swoje a nie za pożyczone i nie martwić się zbytnio o zabezpieczenie finansowe rodziny.

          • Rozróżniłbym tutaj dwa pojęcia, tylko jeszcze nie wiem jak je nazwać :), być może ‘niezależność’ finansowa i ‘wolność’ finansowa. Gdzie jako niezależność rozumiałbym posiadanie poduszki, być może nawet jakiegoś źródła dochodu – czegoś co ew. pozwoli wykorzystać okazje biznesową, poczekać na porządną pracę. Wolność penie faktycznie, nie musieć pracować.

            Ale pomiędzy nie musieć, a nie robić jest bardzo dużo miejsca – być może ktoś realizowałby swoją niżej płatną pasję czy prowadził, nie wiem, miniagroturystykę. Też OK 🙂

      • Szkoda, że nie kupiłem na jesieni zeszłego roku akcji Mercatora, już bym był wolny finansowo 😀

  13. @Piotrek
    możliwe, że jednak do deflacji, choć ciężko to przewidzieć; chyba nie ma takiego przypadku w historii by połowa pełnoletnich obywateli była świadoma finansowo, oszczędna i w dodatku inwestowała 😉
    chodziło mi raczej oto, że skoro połowa ludności ma być bogata to stać ich na więcej, a przez to rosną ceny;
    myślę, że to temat na dyskusję akademicką, a nie na moją głowę 🙂 pozdrawiam

  14. Cześć Marcin
    Niedawno trafiłem na Twoją stronę i jak większość osób w takiej sytuacji bardzo żałuję, że stało się to tak późno 😉
    Co prawda jakąś szczątkową wiedzę o finansach, oszczędzaniu i inwestowaniu posiadam, ale jak dotąd nie udało mi się zrobić z tego jakiegoś spektakularnego pożytku. Po lekkim sparzeniu się na początku mojej przygody z inwestowaniem (czyli w wiadomym roku 2008), posiadam małą awersję do rynków finansowych i do tej pory jakoś ich unikałem. Jedną pulę zaoszczędzonych pieniędzy przeznaczyłem jakiś czas temu na zakup mieszkania dla naszej rodziny (jako wkład własny do kredytu) i od tamtej pory udało mi się wygenerować drugą pulę, na którą teraz patrzę ze smutkiem, jak topnieje pod wpływem inflacji. Planowałem przeznaczyć to na wkład własny do kolejnego, większego mieszkania dla nas, byliśmy już blisko zakupu, ale ostatecznie, zarówno w związku z ogólną sytuacją gospodarczą jak i szczególnie na rynku nieruchomości temat póki co odłożyliśmy.
    I teraz pytanie, co byś polecił mi i osobom takim jak ja (bo wiem, że jest ich więcej), które z różnych przyczyn zostały teraz z topniejącą gotówką. Wydaje mi się, że wszędzie jesteśmy spóźnieni:
    – rynki akcji, polskie i zagraniczne, sprawiają wrażenie lekko przegrzanych;
    – złoto i waluty notują historycznie wysokie poziomy;
    – rentowność obligacji skarbowych w maju drastycznie spadła;
    – kryptowalut nie rozumiem;
    – nieruchomości – niejasna sytuacja i słabe warunki kredytowe.
    A przy tym nie chciałbym w pełni angażować się w mało płynne aktywa, bo ciągle w jakimś stopniu liczę, że może uda się kupić mieszkanie.
    Uprzedzając Twoje odesłanie do książki, zaznaczę, że oczywiście zapisałem się na nią i czekam z niecierpliwością, ale do jesienie jeszcze sporo czasu, a sam przyznasz, że czas to $ 😉
    Pozdrawiam.

    • Popełniasz zasadniczy błąd chcąc by Marcin powiedział Ci: zainwestuje w to czy tamto. Skoro nie wiesz co zrobić z pieniędzmi, to na dziś najlepiej nic z nimi nie robić – inflacja może Ci zjeść 3 – 4 proc. kapitału w ciągu roku, a nieudana inwestycja o wiele więcej. Najpierw zbuduj własną strategię inwestycyjną.

      • Być może zostałem źle zrozumiany – oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie usłyszę prostej recepty – “zainwestuj w to i w to”. A nawet gdybym usłyszał, to zgodnie z radami Marcina, nie powinienem jej słuchać, tylko zbudować własny plan, w oparciu o własną charakterystykę.
        Bardziej liczyłem na określenie, mniej – więcej, kierunku dla osób takich jak ja, które czują się spóźnione na łatwe rozwiązania inwestycyjne, a niekoniecznie są entuzjastami tych trudniejszych…

        • Może odwiedź stronę system trader Jacka Lemparta. Jest tam mowa o różnych długoterminowych strategiach, są pokazane portfele stałe i dwie aktywne strategie oparte na anomalii momentum. Jest też darmowe oprogramowanie na Windowsa (tzn. na razie darmowe, bo Jacek ciągle nad nim dalej pracuje) w którym można wykonać backtesty tych strategii kilkadziesiąt lat wstecz.

          • Zasada systemu Jacka to uniknięcie ryzyka, a nie polepszenie stopy zwrotu lub pobicie rynku. Już pierwsze założenie jak uniknąc strat kiedy na bruku leje się krew jest niesłuszne bo wtedy jest najlepszy moment do inwestowania. Jego teoretyczny portfel stracił 12% w lutym i w marcu br, a nic nie odrobił w kwietniu i maju i tylko trochę zarobił w czerwcu. Model który traci pieniadze przy bessie, a obcina 80% zysków z hossy nie jest dobrym rozwiązaniem. Jak się nie potrafi żyć na codzień z ryzykim to się nigdy do milionów nie dojdzie. Pozdrawiam.

Odpowiedz

MENU