Zastanawiałeś się kiedyś, jaka jest cena Twoich marzeń? Ile właściwie potrzebujesz pieniędzy, by móc je spokojnie zrealizować? Krystaliczna jasność własnych celów bardzo pomaga w ich osiągnięciu. Jeżeli nie masz pojęcia, ile kosztują Twoje marzenia, pomogę Ci to policzyć 🙂

Przyglądając się zagmatwanym życiorysom niektórych bogaczy, można dojść do wniosku, że pieniądze szczęścia nie dają. Takie wnioskowanie jest jednak bez sensu. Życiorysy ludzi biednych są przecież równie zakręcone.  

Gdy mamy bardzo mało pieniędzy, ich dodatkowy zastrzyk zwiększa poczucie szczęścia. Jednak po zabezpieczeniu najważniejszych potrzeb, szczęście nie wynika bezpośrednio ze stanu naszego konta. Jest ono raczej pochodną udanych relacji z innymi ludźmi, satysfakcji z własnego życia i pracy, a także wspaniałych doświadczeń i wspomnień, które udaje nam się zgromadzić. Pieniądze mogą w tym bardzo pomóc.

Dwa proste powody

Możesz zaklinać rzeczywistość i twierdzić, że pieniądze nie są potrzebne. Fakty są jednak takie, że – o ile mamy dobrze poukładane w głowie – pieniądze pomagają w prowadzeniu szczęśliwego życia. Wynika to przynajmniej z dwóch powodów:

  1. Pieniądze skutecznie chronią przed konsekwencjami przykrych zdarzeń. Dzięki nim awaria samochodu nie zmienia się w kryzys finansowy, a zwolnienie z pracy to szansa na szybszy rozwój, a nie finansowa tragedia. Podobnych zdarzeń jest mnóstwo. Posiadając pieniądze nie musimy przejmować się bzdurami, które osobom bez oszczędności spędzają sen z powiek.
  2. Wiele naszych pomysłów i marzeń ma bardzo konkretną cenę. Posiadanie pieniędzy pomaga nam te marzenia skutecznie zrealizować – nie tylko je finansując, lecz również zapewniając nam odpowiednią ilość wolnego czasu. Z pieniędzmi po prostu jest dużo łatwiej.

Jaka cena marzeń siedzi w Twojej głowie?

Zanim poszukamy odpowiedzi na pytanie, jaka jest cena marzeń, zacznijmy od małego eksperymentu. Zastanów się przez kilka sekund nad takim pytaniem:

– Ile potrzebujesz pieniędzy, by zrealizować swoje marzenia?

Wiem, wiem… Pytanie jest krótkie, lecz wcale nie proste. Przychodzą Ci pewnie do głowy hasła w rodzaju: Najważniejsze rzeczy w życiu nie kosztują nic, albo: Najważniejsze rzeczy w życiu są bezcenne, itp.

Wyjdź jednak na chwilę z kręgu obiegowych haseł. Nie sil się na skomplikowane estymacje. Zaznacz po prostu odpowiedź, która jako pierwsza przychodzi Ci do głowy:

Ile potrzebujesz pieniędzy, by zrealizować swoje marzenia?

Loading ... Loading ...

Jestem bardzo ciekawy, jakie odpowiedzi będą przeważały. Już teraz – pisząc dopiero artykuł – zaryzykuję jednak tezę – która sprawdza się w wielu przypadkach:
Bez względu na to, jaką zaznaczyłeś kwotę, wydaje się ona ogromna w stosunku do tego, co uzbierałeś do dziś. Powiem więcej. Wcale nie zdziwi mnie fakt, jeśli zaznaczona przez Ciebie kwota jest tak wielka, że wydaje Ci się całkowicie nierealna!

Dwa skrajne podejścia

Co można zrobić, gdy takie kwoty nas przytłaczają? Dwa skrajne podejścia wyglądają zwykle tak:

  1. Bądź realistą. Porzuć te mrzonki. Taką postawę reprezentuje wiele osób. Staranie się nie ma sensu. I tak się nie uda. W tym kraju to niemożliwe… Lista stosowanych wymówek jest bardzo długa. Czasami myślę, że gdyby Ci ludzie z równie wielkim zapałem wymyślali sposoby na poprawę własnej sytuacji, byliby milionerami.
    Co ciekawe – na początku swojej drogi byli pełni entuzjazmu i wiary we własne siły. A potem – z każdym kolejnym rokiem – lista ich marzeń stawała się coraz krótsza. Ba! Część osób w zasadzie nie ma już własnych marzeń i żyje w jakimś dziwnym, apatycznym półśnie. Liczą na to, że pewnego dnia stanie się cud, a ich marzenie samo się spełni. Ale marzenia nie spełniają się same. To my musimy je sobie spełnić – naszym własnym działaniem.
  2. Nie ma rzeczy niemożliwych! Na pewno dam radę! Sky is the Limit!  Takie hasła też słyszę dość często. Są one z pewnością bardziej pogodne i optymistyczne, ale w praktyce równie bezproduktywne. Guru motywacji potrafią zebrać ogromne żniwa siejąc ziarna tej “pozytywnej przeżywki”. Ludzie są podekscytowani, pełni entuzjazmu, przepełnia ich energia, wierzą, że mogą pokonać cały świat!
    Stan ekscytacji kończy się jednak po kilku dniach, a pierwsze napotkane trudności sprawiają, że zapał wyparowuje jak “boost” po wypiciu energetyka.
Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

Zamiast ekstremum – poszukaj optimum

Podejście, które sam preferuję, leży pomiędzy tymi ekstremami. Choć pewnie – z racji mojego życiowego optymizmu – bliżej tego drugiego ekstremum 🙂 Budowałem je w oparciu o trzy podstawowe założenia:

1. Życie to bardziej maraton, niż sprint. Sił musi wystarczyć na pełny dystans.
2. Zwykle przeceniamy to, ile jesteśmy w stanie osiągnąć w ciągu roku. Nie doceniamy jednak tego, jak wiele możemy osiągnąć w ciągu 10 lat.
3. Pieniądze nie są celem samym w sobie, lecz środkiem do celu. Zatem cele finansowe muszą wynikać z moich celów życiowych.

Wychodząc z tych trzech założeń, zacząłem optymalizować moją “finansową funkcję celu”. Zauważyłem, że strzelanie na chybił-trafił kwotami z kosmosu – co testowaliśmy wyżej – miało u mnie zawsze te same skutki. Kwoty wydawały się bardzo wysokie i były całkowicie oderwane od mojej rzeczywistości.   

Nie tylko wydawały się przytłaczające. One w najmniejszy sposób nie motywowały mnie do działania. Bo co to niby za cel: “zarobić 100 mln zł” albo “trafić na listę najbogatszych Polaków”. Po jakiego grzyba?

W tak zdefiniowanym celu nie ma dla mnie choćby grama “nagrody”, dla której warto byłoby się wysilać. Właśnie dlatego – zamiast rzucać zmyśloną kwotę – postanowiłem spokojnie ją oszacować.

Trzy poziomy finansowych celów

W tym miejscu zaznaczę, że – po osiągnięciu celów finansowych, które zdefiniowałem dla siebie kilka lat temu – jestem właśnie w trakcie ponownego ich definiowania. To taka “sesja strategiczna” na kolejny etap mojego życia. Pomyślałem zatem, że fajnie będzie zaprosić Was do wspólnej wymiany doświadczeń.  

Moje podejście jest teraz następujące. W pierwszej kolejności postanowiłem wypisać wszystkie cele, do których realizacji potrzebne będą pieniądze, przypisując je od razu do jednej z trzech grup:  

  • Finansowe bezpieczeństwo
  • Finansowa swoboda
  • Finansowa wolność

Jeżeli macie propozycję innego podziału – śmiało walcie w komentarzach, a ja tymczasem opiszę, o co mi chodzi:

ad 1) Finansowe bezpieczeństwo

Dla mnie to poziom finansowy, który pozwala żyć w miarę spokojnie i bezstresowo. Sprowadza się to do zaspokojenia potrzeb mojej rodziny (niezbędne kwoty znam na wylot, dzięki prowadzonemu od lat budżetowi domowemu) oraz zapewnieniu finansowania trzech dodatkowych celów:
– edukacji moich dzieci;
– prywatnej emerytury;
– pomocy innym.

W tym miejscu znalazłaby się również wcześniejsza spłata kredytu hipotecznego na nasze mieszkanie, ale ten mamy już z głowy. Szczegółowy plan dojścia do finansowego bezpieczeństwa opisałem tutaj: 10 kroków – skuteczny plan dla Twoich pieniędzy

ad 2) Finansowa swoboda

Tutaj wylistowałem sobie cele związane z różnymi “zachciankami” i marzeniami, których realizacja jest dla mnie ważna i – przede wszystkim – przyjemna 🙂 Spisuję to sobie w formie listy “100 rzeczy do zrobienia przed śmiercią” i rok po roku kolejne punkty staram się realizować.

Mogę się oczywiście bez tego obyć, lecz moje życie byłoby wówczas o wiele nudniejsze. Oto niektóre przykłady z mojej listy życzeń oznaczonych jako “finansowa swoboda”:
– jedna egzotyczna wyprawa w każdym roku (np. jak opisana na blogu wyprawa do RPA)
– jeden wyjazd wypoczynkowy na wakacje całą rodziną
– 2 wyjazdowe weekendy z żoną
– jazda konna (4 razy w miesiącu)
– skuter Vespa/ rower elektryczny
– licencja pilota PPL (A) w 2023 roku, itp.
– jedna z rzeczy na liście 100 (w 2018 – lot balonem).

Tu chodzi po prostu o zapewnienie pieniędzy na różne przyjemne i ważne dla mnie rzeczy.

ad 3) Finansowa wolność

I wreszcie trzeci – najwyższy poziom – to zbudowanie kapitału, który będzie pracował za mnie. To również miejsce na różne “ekstrawaganckie” pomysły, które mi przyjdą do głowy.

Na razie wrzuciłem tu takie pozycje:
– kapitał generujący dochody (odsetki/dywidendy/czynsze) finansujące wszystko w kategorii “Finansowe bezpieczeństwo”;
– kapitał generujący dochody (odsetki/dywidendy/czynsze) finansujące wszystko w kategorii “Finansowa swoboda”;
– kapitał pozwalający na inwestycje w fajne pomysły innych ludzi (start-upy);

Co będzie dalej?

Jak napisałem powyżej, sam właśnie pracuję nad jasnym zdefiniowanem moich celów finansowych na kolejny etap życia. Bardzo lubię działać w przemyślany sposób i mieć pełną jasność, do czego dążę. Jednocześnie wyznaję zasadę, że droga jest równie ważna, jak cel. Dlatego staram się tak wszystko układać, aby po drodze mieć sporo frajdy i nie zapominać o przyjemnościach.

To dla mnie bardzo ciekawe zadanie, dlatego chciałbym Was bardzo serdecznie zaprosić do współpracy, dzięki której pomożemy sobie w zdefiniowaniu naszych finansowych celów. W ciągu czterech lat prowadzenia bloga zgromadziłem wokół niego osoby, od których sam nieustannie się uczę. Dlatego chciałbym skorzystać tu z Waszych doświadczeń.

W kolejnym artykule (artykułach?) na ten temat planuję opisać m.in:
– sposób na oszacowanie konkretnych kwot przy każdym celu (załączę arkusz Excel)
– sposób na ustawienie tych celów w odpowiedniej hierarchii,
– sposób na wybór celu, na którym w danym momencie należy się skoncentrować,
– sposób na podzielenie “finansowej” drogi na etapy,
– zależność między inwestowaniem, a realizacją tych celów, itp.

Zanim to jednak zrobię, już na tym etapie bardzo się przyda Twój wkład. Daj proszę znać w komentarzu,  jak Ty podchodzisz do wyznaczania celów finansowych?
Z góry dziękuję za Twój wkład i pracuję nad Excelem 🙂 Miłego dnia!