finanse osobiste czarna lista dłuzników

O czarnych listach krążą legendy i z pewnością lepiej się na nich nie znaleźć. Bez względu na to czego dotyczą – nasze nazwisko na którejś z nich oznaczać może tylko jedno: mamy przechlapane. Najgorszą sławą cieszą się chyba czarne listy sporządzane przez mafię oraz urzędy skarbowe. 😉 Mianem „czarnej listy dłużników” ochrzczony został również specjalny rejestr, który często mylimy z BIK, a do którego możemy dość łatwo trafić.

Na początek jednak krótkie wprowadzenie dla nowych czytelników, których serdecznie witam na blogu. W ostatnich tygodniach przybyło Was kilka tysięcy (dziękuję), a że zapewne nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z większością artykułów, specjalnie dla Was esencja moich poglądów na temat długów:

1. Korzystanie z długów konsumpcyjnych jest… głupie. Wydajemy pieniądze, których nie mamy, zwykle na rzeczy których nie potrzebujemy, a przecież wcale nie ma gwarancji, że te pieniądze zarobimy.

2. Długi konsumpcyjne są największym wrogiem na naszej drodze do finansowego bezpieczeństwa, bo szybko, podstępnie i bardzo skutecznie drenują nasze kieszenie.

3. Zadłużanie się to forma współczesnego niewolnictwa – tyle tylko, że to my sami zgłaszamy się na ochotnika do ciężkiej harówki i rezygnujemy z własnej wolności.

4. To właśnie bezmyślna konsumpcja na kredyt sprawia, że pomimo ciężkiej pracy tak wiele osób przez lata klepie biedę.

5. Jedynym sensownym kredytem dla osób fizycznych jest kredyt hipoteczny – pod warunkiem, że zaciągniemy go na rozsądnych warunkach (sens mają również kredyty inwestycyjne – ale o nich na blogu jeszcze nie pisałem).

Jak więc widzicie – trafiliście na stronę wroga długów. Tak, jestem radykalny w swoich poglądach na ten temat, a dlaczego, dowiecie się z tych artykułów:

Ugotujesz się jak żaba – czyli długi w naszych głowach
*
 Jak skutecznie pozbyć się długów? – ruszamy na wojnę z największym wrogiem

No dobrze, zatem o co chodzi z tą „czarną listą?

Czym różni się BIK od BIG?

Prawie każda osoba, która starała się o kredyt lub pożyczkę w banku, słyszała o BIK-u, czyli Biurze Informacji Kredytowej. Jest to firma gromadząca informacje na temat wszystkich naszych kredytów zaciągniętych w bankach oraz SKOK-ach, a następnie wystawiająca nam tzw. scoring, czyli punktową ocenę wiarygodności kredytowej. Im więcej długów spłaciliśmy w sposób terminowy, tym wyższy nasz scoring, dzięki czemu na bardziej korzystnych warunkach możemy zaciągać kolejne kredyty. Ot, taka miara „miłości do długów” 😉

Paradoksalnie osoba mająca wielomilionowy majątek i nie korzystająca z długów w ogóle, może mieć mniejsze szanse na otrzymanie taniego kredytu, niż żyjący na kredyt od pierwszego do pierwszego Pan Kowalski. Ale widocznie takich zakredytowanych „pracusiów” banki lubią najbardziej. 😉 Nie będę się więcej rozpisywał o BIK-u, bo ta instytucja z czarnymi listami dłużników ma niewiele wspólnego. Jeśli szukacie wyczerpujących informacji na temat BIK, to pięknie rozpracował to Michał Szafrański w swoim cyklu artykułów.

Z czarną lista dłużników wiąże się inny trzyliterowy skrót: BIG – czyli Biuro Informacji Gospodarczej. Jeśli widzieliście na słupie ogłoszeniowym reklamę pożyczki z dopiskiem „nie sprawdzamy w BIG” – nie była to literówka. W bazie BIG gromadzone są dane o nierzetelnych dłużnikach – czyli osobach i firmach, które nie spłaciły swoich zobowiązań w terminie. Co więcej – nie chodzi tu tylko o kredyty oraz pożyczki.

Na czarną listę dłużników trafić możesz również wtedy, gdy nie uregulujesz w terminie rachunku za mieszkanie, za energię elektryczną, nie zapłacisz abonamentu za telefon komórkowy czy internet –  bez względu na przyczynę. Jeśli najzwyczajniej w świecie zapomniałeś uregulować tego typu zobowiązania, możesz trafić na czarną listę.

W ciągu ostatniego roku dwukrotnie miałem do czynienia z osobami, które kupiły coś na raty, aby zbudować sobie historię w BIK, a ostatecznie zbudowały sobie historię w BIG i zamiast dobrego scoringu kredytowego trafiły na czarna listę dłużników. Dlatego proszę Was, bądźcie ostrożni z tym budowaniem historii kredytowej.

Kiedy znajdziesz się w rejestrze dłużników?

Na czarną listę wcale nie jest tak trudno trafić. Czasami zwykłe niedopatrzenie lub brak porządku w finansach mogą sprawić, że nasze dane znajdą się na tych niechlubnych kartach. Zgłoszenia dokonać mogą nasi wierzyciele (banki, firmy telekomunikacyjne, zakłady energetyczne, zakłady ubezpieczeń, itp.) w sytuacji gdy:

– spóźniliśmy się z zapłatą 60 dni;
– kwota zaległości to min. 200 zł (500 zł w przypadku przedsiębiorców);
– minął miesiąc od dnia, w którym otrzymaliśmy wezwanie do zapłaty (listem poleconym lub do rąk własnych) z ostrzeżeniem, że jeśli nie uregulujemy zaległości, informacja zostanie przekazana do Biura Informacji Gospodarczej.

Dlatego przejrzyjcie dokładnie swoje rachunki, otwórzcie koperty i sprawdźcie, czy komuś nie zalegacie z płatnością. Głupie 200 zł może sprawić, że wszystkie firmy posiadające umowę z BIG będą Was widzieć jako „nierzetelnych dłużników”.

Podsumowując:

BIK – czyli Biurze Informacji Kredytowej – znajduje się historia wszystkich naszych kredytów i pożyczek bankowych, zarówno negatywna, jak i pozytywna.

BIG – czyli Biurze Informacji Gospodarczej – znajduje się informacja o tych osobach i instytucjach, które są tzw. nierzetelnymi dłużnikami.

Obecnie w Polsce działają 3 Biura Informacji Gospodarczej:

BIG InfoMonitor
Krajowy Rejestr Długów BIG
Rejestr Dłużników ERIF BIG

W tym wpisie zależało mi na tym, abyście poczuli różnicę pomiędzy tymi dwiema instytucjami (BIK vs BIG). Jeżeli macie pytania na temat „Czarnej Listy Dłużników” lub znacie jakieś historie z tym związane – zapraszam Was bardzo serdecznie do dyskusji w komentarzach. Miłego dnia i oby BIG nas nigdy nie dotyczył! 🙂