Masz znacznie więcej, niż myślisz.

51

Przez kilkanaście ostatnich dni panowała na blogu cisza, ale mam na to naprawdę dobre usprawiedliwienie. Realizowałem jedno z moich ogromnych marzeń, które chodziło za mną już od czasów podstawówki. Z wypiekami na twarzy czytałem wtedy książki Arkadego Fiedlera i marzyłem o odwiedzeniu Madagaskaru. Właśnie stamtąd wróciłem, a jednym z owoców tej niesamowitej podróży będzie wpis o inwestowaniu w doświadczenia, nad którym zacząłem już pracę.

Dziś chciałbym się z Tobą podzielić pewną refleksją z mojej podróży. Jestem ciekawy, czy myślisz podobnie?

 

Jakie są szanse na starcie?

Wyobraź sobie, że jesteś jednym z siedmiorga dzieci w przeciętnej malgaskiej wiosce czy nawet miasteczku. Należysz do grona 23 milionów obywateli państwa, w którym połowa populacji ma mniej niż 18 lat, a na jedną kobietę przypada średnio 4,5 dziecka. I to bez żadnej polityki prorodzinnej ze strony rządu.

Połowa populacji Madagaskaru to dzieci
Połowa populacji Madagaskaru to dzieci
Chłopaki górą! Byłem tam z żoną i córkami, więc dobrze było odreagować w męskim towarzystwie ;)
Chłopaki górą! Byłem tam z żoną i córkami, więc dobrze było odreagować w męskim towarzystwie 😉

Na około 200 państw na świecie, Twój kraj zajmuje 11-te miejsce od końca pod względem PKB na mieszkańca. Słowem: to kraj bardzo biedny, co niesie ze sobą konkretne wyzwania.

Przede wszystkim: możesz praktycznie zapomnieć o nauce. Owszem, teoretycznie edukacja na poziomie podstawowym jest powszechnie dostępna, ale teoria często rozmija się z praktyką. Nauczyciele w terenie zarabiają tak mało, że muszą wykonywać dodatkowe prace, aby w ogóle móc jakoś przeżyć. Dzieciństwo bez szkoły brzmi całkiem beztrosko? Niestety – w tym wypadku oznacza to przede wszystkim dzieciństwo bez wakacji.

Rodzice nie są w stanie Cię utrzymać, więc od najmłodszych lat musisz pracować. Niestety, to nie jest praca pomagająca Ci zdobyć przydatne umiejętności. To uciążliwe codzienne wyprawy po wodę, ręczna harówka w polu, czy pilnowanie pasących się Zebu.

Spotkaliśmy wiele ciężko pracujących dzieci. Zbyt wiele…

Spotkaliśmy wiele ciężko pracujących dzieci. Zbyt wiele…
Spotkaliśmy wiele ciężko pracujących dzieci.

Wieczorami i w przerwach robisz to, co wszystkie dzieci na całym świecie: bawisz się. O kolorowe zabawki jest wprawdzie trudno, ale w XXI wieku, czyli w czasach plastikowych butelek, kapselków i blaszanych puszek, to nie stanowi większego problemu.

FBO na wakacjach

Jeśli masz dużo szczęścia i nie złapałeś poważnej choroby wymagającej dojazdu lekarza z oddalonej o kilkaset kilometrów kliniki, dorastasz i zaczynasz myśleć o swojej przyszłości. Szybko zdajesz sobie sprawę, że w Twoich rodzinnych stronach niewiele osiągniesz. Jeśli jesteś dziewczynką, to w wieku 15 lat wychodzisz za mąż i długą listę codziennych obowiązków uzupełniasz o opiekę nad kolejnymi dziećmi. Gdy jesteś chłopakiem, to nieco łatwiej jest Ci wyjechać do jednego z nielicznych miast, a może nawet do stołecznego Antananarivo. Tam podejmujesz ostrą konkurencję z kilkoma milionami młodych ludzi. Tak samo biednych i zdeterminowanych, jak Ty. Konkurencję o co? O ciężką fizyczną pracę za kilka dolarów dziennie, bo z Twoją edukacją na taką właśnie jesteś skazany.

 

Czy zdajesz sobie sprawę z ogromu możliwości?

Nie piszę tych słów po to, by wzbudzić w Tobie współczucie dla biednych malgaskich dzieci. Choć trudno w to uwierzyć, ich sytuacja wcale nie jest tragiczna. W rejonach, które dane mi było odwiedzić, nie było przynajmniej głodu.

Piszę, bo my, Polacy, lubimy sobie ponarzekać. Na gospodarkę, na polityków, na kiepskie drogi, na drożyznę, na niskie zarobki, trudności na rynku pracy i oczywiście na pogodę. Często dochodzimy do wniosku, że w naszym kraju nie da się żyć. Łatwo też znajdujemy potwierdzenie słuszności tych narzekań obserwując statystyki ilustrujące liczbę Polaków emigrujących „za chlebem”.

Nie jestem ślepy na problemy. Dostrzegam mnóstwo absurdów, fatalnych decyzji politycznych i gospodarczych, zalew taniego populizmu, potężną biurokrację i nabrzmiewające bariery wzrostu. Zgadzam się, że sporo z naszych narzekań ma sens. Problem polega jednak na tym, że zbyt szybko i zbyt powszechnie tracimy perspektywę.

W tym samym czasie, gdy my narzekamy, rzesza uchodźców z naprawdę biednych krajów marzy o życiu w naszym grajdołku nad Wisłą. Przyjeżdżają nie znając języka, nie rozumiejąc kultury, zaczynając zupełnie od zera. My, pełni pretensji, przekuwamy drogocenną energię na pretensjonalne „Panie Premierze, jak żyć?”. Oni nie tracą na to czasu, tylko wytrwale pracują, dostrzegając ogromną szansę, jaką daje im Polska.

Dla mnie świetnym przykładem są znajomi Wietnamczycy, którzy w niespełna dekadę potrafili od zera zbudować w Polsce biznes i odnieść finansowy sukces. Choć ciągle trudno im mówić po Polsku, to właśnie oni zatrudniają w swoim biznesie kilkunastu Polaków. Ich historia przywodzi mi na myśl takie powiedzenie:

Kto nie chce, szuka wymówki. Kto chce, szuka sposobu.”

Od Ciebie zależy, na czym się skupisz. Możesz narzekać i mieć pełną rację. Albo możesz działać i mieć pełny portfel. Twój wybór.

Podróż na Madagaskar po raz kolejny uświadomiła mi, jak wiele mamy szczęścia i powodów do wdzięczności za to, że żyjemy w Polsce. W Polsce wolnej i demokratycznej, gdzie obowiązuje swoboda działalności gospodarczej, wolność słowa, nieograniczony dostęp do edukacji. W Polsce, która przeżywa jeden z najznakomitszych okresów w swojej historii, która z trudem i w bólach, ale jednak się rozwija.

Nie wiem, czy będzie tak zawsze, ale dziś jestem pewny, że w obecnych warunkach sukces finansowy spoczywa całkowicie w naszych rękach. Dlatego, nie narzekajmy na Polskę. Daje nam ona więcej, niż myślimy.

Taką właśnie myśl przywiozłem ze sobą w walizce. Co o tym sądzicie?

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze51 komentarzy

  1. Świetny artykuł! Całkowicie się zgadzam z Tobą, Marcinie. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że mam szczęście, żyjąc w jednym z bogatszych i rozwiniętych krajów na świecie, że mam to wszystko, czego nie ma ponad połowa ludzi na tym świecie. Że zamiast martwić się o jedzenie i dach nad głową, mogę skupić się na pielęgnowaniu relacji z rodziną, przyjaciółmi, na edukacji, na własnym rozwoju. Doceniam dar jakim jest życie w stabilnym, europejskim kraju. Każdy z nas ma problemy, większe lub mniejsze, ale zdecydowanie mamy dużo więcej możliwości niż ludzie mieszkający w większości krajów Azji, Afryce czy Ameryce Południowej. Wykorzystujmy to!

  2. Marcin,
    dobrze, że o tym piszesz.
    Nie zdajemy sobie sprawy, ile szczęścia mamy. Narzekanie to jest chyba niestety nasza cecha narodowa. Uświadomienie sobie, że ma się wpływ na swoją sytuację to chyba jedno z najważniejszych odkryć na drodze do szczęścia 🙂

  3. Cieszę się z udanej podróży marzeń :-), też bym kiedyś chciał odwiedzić tę cześć świata. My w naszym kraju to faktycznie zbyt często narzekamy a ludzie na świecie miewają o wiele gorzej. Zdecydowanie trzeba zmienić to nasze myślenie i lepiej dużo więcej robić i mniej narzekać. Pozdrawiam 🙂

  4. Genialny wpis.
    Lubię czytać Twój blog właśnie dlatego, że nie jesteś monotematyczny. Lubię to, że pisząc o tym co nas interesuje (finansach), potrafisz za każdym razem przedstawiać tę sferę inaczej, że poruszasz przeróżne elementy i aspekty.

    Innym blogerom czy dziennikarzom tego brakuje, po dwóch-trzech wypowiedziach wiadomo jakie mają stanowisko w różnych kwestiach, i co ważniejsze, wiadomo, że wiele nowego się nie dowiesz, niczym Cię nie zaskoczą. Z Tobą jest inaczej.

    • Dziękuję Miły,

      Zawsze się zastanawiam pisząc artykuł, który nie jest stricte finansowy, czy będzie Was interesował. Ale jak widzę, to są sprawy ważne nie tylko dla mnie. Dlatego od czasu do czasu będę wychodził poza sztywne ramy bloga finansowego.

      Wprawdzie to blog o finansach, ale jednak „bardzo osobistych” 😉

  5. Marcin, niesłychanie inspirujący wpis dla wszystkich „narzekaczy”. Przeważnie widzimy to, że gdzieś tam ktoś ma lepiej, że w innym kraju są większe zarobki, że są mniejsze podatki. Nigdzie nie jest idealnie. Cieszmy się tym co mamy. Nie brakuje nam jedzenia, wody, edukacji, pracy, możliwości rekreacji. To tylko od nas zależy jak postrzegamy świat.

  6. Marcinie,

    Bardzo cenny wpis uzmysławiający nam po raz kolejny, że naprawdę nie mamy na co narzekać w naszym kraju (życiu). Wszystko tak naprawdę jest w naszych rękach i to od nas, naszej determinacji zależy dokąd zmierzamy i co osiągniemy… Oczywiście element szczęścia jest w życiu potrzebny, ale naszymi działaniami możemy szansę na to szczęście wielokrotnie zwiększyć. Podobnie jak ty kiedyś 😉 pracuję jako menadżer (specjalista) w konkretnej branży. Takie osoby jak ty i Michał Szafrański zainspirowały mnie, aby w końcu wystartować ze swoim blogiem (nie będzie on konkurencyjny, bo reprezentuje zupełnie inną branżę) :P. Bardzo mocno zachęcam wszystkich do rozwijania swoich kompetencji i wychodzenia poza strefę komfortu, bo tylko wtedy będziemy się rozwijać. Sam po sobie widzę, że czytanie rozwojowych książek o rozwoju osobistym, zwiększaniu efektywności, zarządzaniu, sprzedaży, marketingu zupełnie mnie zmieniło. I nawet kiedy idę o 6 rano biegać, choć mi się bardzo nie chce szukam pozytywów, że znowu się rozwinę, bo przecież będę biegał i się uczył słuchając znowu mądrego audiobooka (aktualnie Jack Welch Winning), który znów rozszerzy moja wiedzę i światopogląd, aż się uśmiecham gdy biegnę jakie to mam szczęście w życiu, że wszystko co robię zależy od mnie, a przy tym mam wspaniałą rodzinę: Wymarzoną partnerkę i ukochaną 10 miesięczną córeczkę. A więc rozwijam się fizycznie i umysłowo w tym samym czasie (oszczędzam czas dla rodziny i się uczę), a dzień po takim bieganiu jest MEGA do czego wszystkich gorąco zachęcam! Po prostu warto się rozwijać, bo życie mamy tylko jedno i trzeba je do maksimum wykorzystać na każdej płaszczyźnie. Niestety obserwując nasze społeczeństwo z przykrością muszę stwierdzić, że co najwyżej 10% ludzi o tym realnie myśli, a i tak nie wiem czy tych wartości nie zawyżam…

    Przy okazji poruszę Prywatę mam dobrą przyjaciółkę, która wraz z mężem ma praktycznie cały czas problemy finansowe. Pomagam im w miarę możliwości finansowo, ale to chyba nie jest rozwiązanie, pożyczanie pieniędzy, bo to prostu błędne koło. I tak ostatnio moja partnerka mówi do mnie może ten od „specjalista od długów” mógłby tutaj pomóc, a więc pytam czy mógłbyś nas wesprzeć? 😉 Bo ja próbowałem jej wyjaśnić jakie błędy popełniają, ale tutaj jest chyba potrzebna osoba z zewnątrz taka jak ty.

    P.S Sorry, za tak długi wpis 😉 i gratuluję udanego urlopu 😉

    • Mike, pomagając w nieskończoność finansowo przyjaciółce, nigdy nie zmienisz jej sposobu gospodarowania finansami. Jestem przekonana, że taka osoba nie znajdzie motywacji do zmiany i przyzwyczai się do pomocy od innych. Może zamiast pomocy finansowej warto pokazać jej blog Marcina i Michała? Albo sprezentować jej książkę Marcina o finansach osobistych? Pieniądze mają to do siebie, że są ograniczone i kiedyś się kończą. Wiedza – tylko potęguje 🙂 Powodzenia!

    • Cześć Mike,

      Gratuluję decyzji o uruchomieniu bloga i trzymam kciuki za jego rozwój. Załóż sobie „avatara” na stronie gravatar.com – wówczas komentując będziesz mógł łatwo linkować do swojego bloga.

      A jeśli Twoje komentarze będą ciekawe i wartościowe (takie, jak ten) to zarówno moi czytelnicy jak i ja będziemy chętnie do Ciebie zaglądać. 😉

      Gratuluję Ci proaktywnego i otwartego podejścia do życia. Jestem ogromnym zwolennikiem ciągłego rozwoju, poszerzania wiedzy i horyzontów, ciągłego czerpania z życia pełnymi garściami.

      Jeśli chodzi o Twoją koleżankę, to niestety pożyczanie pieniędzy nic nie da. Leczy ono objawy, a nie przyczyny choroby. Nie wyjdziesz z długów „za nią”. To musi być jej decyzja, jej działanie i jej wysiłek.

      Na początek poleciłbym ten wpis:
      – Jak skutecznie pozbyć się długów?

      a następnie kurs Michała:
      – Pokonaj swoje długi

      • Dziękuje Marcinie za cenną podpowiedź dotyczącą Avatara 😉

        Na pewno się przyda! Miło czytać, że komentarz się spodobał i zaciekawił 😉 Co do koleżanki widzę, że wszyscy piszą jednym głosem. I jest to faktycznie chyba jedyny właściwy.

        Na początek sprawię jej książkę twojego autorstwa ;), bo mnie samemu pozwoliła mi poukładać pewne klocki (swojego egzemplarza nie oddam :P).

        Sam byłem przypadkiem, który około 5 lat temu był zadłużony na ponad 50 tyś zł różnych kredytów: gotówkowych, kart kredytowych itp i wizja przede mną nie była za ciekawa. Jednak udało się to spłacić w przeciągu 3 lat. Jeszcze wtedy nie było takich blogów jak twój czy Michała, więc korzystałem z własnych doświadczeń, najważniejsze, że się udało.

        P.S Dziękuje za wskazówki dla mojej znajomej i zapraszam wkrótce na mojego bloga 😉 Nie dodałem, że jest jeszcze w trakcie tworzenia.

        Właśnie wybieram odpowiedni szablon WordPressa + kończę książkę o blogach Tomka Tomczyka 😀 Swoją drogą bardzo dobra pozycja dostosowana do polskich realiów! Pewnie ją przeczytałeś? 😛

  7. Potrzebny był mi DZIŚ ten wpis, dzięki. 🙂

    „Piszę, bo my, Polacy, lubimy sobie ponarzekać.” – Polacy ale chyba każdy człowiek patrzy w górę, porównując się do lepszych czy wyżej postawionych. Wg mnie to naturalne że porównujemy się z Niemcami czy Anglikami a nie Ukraińcami czy mieszkańcami państw rozwijających się (tzw. państw trzecich), którym żyje się raczej gorzej i biedniej.

    Ale muszę się zgodzić, że narzekanie to nasza domena narodowa :). Dla większości szklanka zawsze jest do połowy pusta. 😉

    pozdrawiam

  8. „Kto nie chce, szuka wymówki. Kto chce, szuka sposobu.” – świetne hasło! Sama stoję przed decyzją co dalej, bo firma dla której pracowałam 8 lat rozwiązuje ze mną umowę. Porażka osobista? Tak jeszcze myślałam miesiąc temu, teraz widzę to inaczej. Choć nie mam dużego zaplecza finansowego (raczej niewielkie oszczędności na czas nieoczekiwanych zmian, które właśnie nadeszły:-)), to coraz częściej myślę, żeby odważyć się przekuć swoją pasję na pracę. Dlatego to hasło będzie moim hasłem miesiąca! Dzięki Marcin! A co do Madagaskaru to mam jedną refleksję, że każdy ma swoją historię, miejsce w której ona powstaje, rzeczywistość, która dla mieszkańców tamtego rejonu świata jest przewidywalna, może nie zawsze trzeba szukać porównań z tą w której my żyjemy. Patrząc na pomysłowe zabawki, mam nadzieję, ze te dzieciaki mają taką samą frajdę z zabawy, jak my tutaj sprzed 35 – 45lat a dziś każdy maluch na swoim „podwórku”. Pozdrawiam.

    • Hej Agnieszka,

      Życzę Ci, abyś jak najszybciej odnalazła zajęcie, lub pracę, która pozwoli Ci zarówno dobrze zarabiać, jak i rozwijać swoje pasje. Czasami taki kopniak od życia jest początkiem niezwykle korzystnych zmian.

      Jest takie powiedzenie:
      „Gdy Bóg daje nam prezent, opakowuje go w problem.”
      Wierzę, że z Twoją utratą pracy będzie właśnie tak, i że z perspektywy czasu uznasz, że to najlepsze, co mogło Ci się przytrafić. Wszystkiego dobrego.

    • Agnieszka,
      Wiem, co czujesz, jaki niepokój i obawy- ja zostałam bez pracy po 20 latach w firmie i założyłam własną. To była najlepsza decyzja – kolejne lata okazały się najlepsze w moim życiu! Trzymam kciuki i życzę jak najlepiej.

      Marcin, nareszcie jesteś, nie mogłam się doczekać Twoich wpisów.!

  9. Marcin,
    dziękuję za ten wpis.
    Na 2015 rok założyłam sobie kilka postanowień i miedzy innymi jest „nie narzekać”. Dzięki temu, że staram się systematycznie nad tym pracować. Widzę świat, swoje życie w innej perspektywie. Inaczej mi się żyje- ciągle mam mniej kasy niż bym chciała, ciasne mieszkanie i jakieś tam problemy zdrowotne, ale czuje się inaczej.
    Jeszcze raz dziękuję za ten wpis. 🙂

  10. Świetny tekst! Super cytat („Kto nie chce, szuka wymówki. Kto chce, szuka sposobu.”). Podoba mi się to zdanie „Od Ciebie zależy, na czym się skupisz. Możesz narzekać i mieć pełną rację. Albo możesz działać”. Ja działam, staram się nie narzekać. Mam nadzieję, że kiedyś osiągnę marzenie z mojego bloga 🙂 Pozdrawiam

  11. Świetny post. W momencie życia w którym jestem, przydał mi się w tym momencie niesamowicie 🙂
    Pozdrawiam serdecznie.

  12. Gratuluję pięknych wakacji!
    Dobrze czasem spojrzeć na życie z szerszej perspektywy i docenić to, co mamy i nie zauważamy tego, jak powietrza, którym oddychamy.
    Ale myślę sobie, że polscy mali i średni przedsiębiorcy , którzy wytwarzają ponad połowę PKB (o ile nie dużo więcej) też nie narzekają, tylko „szukają sposobu”.
    Więc chyba nie jest z nami tak źle 🙂

  13. Popieram w 100 %. Dlatego w polityce nie popierajmy ludzi, którzy tylko narzekają, budują swoje kampanie w oparciu o przedstawianie samych negatywnych przekazów, że Polska jest w ruinie. To są populiści, którzy manipulują i wmawiają nam, jak to w kraju źle się dzieje. Nie ma żadnej gwarancji, że tacy ludzie u władzy zrobią cokolwiek lepiej.

    • Ehh, kłamstwo 100 razy powtórzone staje się prawdą… Tak jest z tym hasłem Polska w ruinie…

    • Chciałbym zobaczyć minę Malgaszy oglądających zdjęcia z Polski podpisane hasłem „Polska w ruinie”…

      Zastanawiam się czy kiedykolwiek w historii była w lepszej kondycji niż dziś?

  14. Super artykuł, jak zwykle u Marcina 🙂
    Wiele podróżowałam po świecie i widziałam prawdziwą biedę, kiedy to dzieci wystawiały ręce by dać im … kolorowy długopis – to była największa frajda dla nich i szczyt osiągnięcia, że mają coś fajnego… później specjalnie zabierałam ze sobą długopisy by rozdać je tym dzieciom.
    Zgadzam się z Tobą Marcinie, my naprawdę nie mamy tak źle, u nas jest naprawdę dobrze, również widzę wiele absudrów i bezsensu w naszym kraju ale to narzekanie jest niestety w wielu miejscach na wyrost, a w Europie zachodniej nie zawsze jest tak kolorowo jak by się nam wydawało i tam też jest wiele różnych bezsensownych rzeczy, jak np. czekanie w Paryżu do lekarza na izbie przyjęć 12 godzin… można by tu przytaczać wiele przykładów i się licytować. Wszędzie bywa lepiej i gorzej.
    A jeszcze jedno, nie jestem dzieckiem, który dostał wszystko od rodziców a wręcz przeciwnie, miałam w życiu wiele trudnych sytuacji i mimo to potrafię dostrzec możliwości i wiem, że trzeba na wszystko i wszędzie ciężko pracować. Kwestia tylko tego gdzie nam się podoba żyć i gdzie dla nas samych jest lepiej, to poprostu kwestia wyborów.

    • Hej Judyta,

      Celna uwaga z tymi krajami Europy Zachodniej. Mitologizujemy to, jak jest tam cudownie. Myślę, że wielu Polaków, którzy wyemigrowali do Wielkiej Brytanii i innych państwa zgodzi się ze mną, że nie zawsze jest tam różowo.

      Cóż, człowiekowi narzekającemu ciężko będzie nawet w najbogatszym kraju świata.

  15. Dobry wpis by doceniać to co mamy, ale końcówka przesadzona. Po pierwsze Polska nie jest wolna, rządzą nią postkomuniści a nasz rząd uczynnie spełnia wszelkie zadania, które rząd Niemiec, Rosji, USA nam narzuci. Nikt nie dba o polską rację stanu. Swobody działalności gospodarczej też nie ma takiej by można było bez problemu nią zarządzać. Swoboda to jest w Macau albo w Hong Kongu. Tutaj drobni przedsiębiorcy są niszczeni przez zagraniczne korporacje, które nie płacą podatków. Polska historia zawsze była bolesna, ale nie powiedziałbym żeby to był najznakomitszy okres. Rząd rozkrada nas w biały dzień. Najznakomitszy okres moim zdaniem był wtedy, kiedy była unia Polski z Litwą. Wtedy byliśmy potęgą w Europie. Teraz nie znaczymy nic. Mimo wszystko lepiej nam tutaj niż im jest tam, co nie zmienia faktu, że nie można tutaj spokojnie żyć.

    • Zbigniew,

      Rozumiem, że moja końcówka jest przesadzona, a Twój komentarz wyważony 😉

      Bez wątpienia do doskonałości nam daleko i patologii jest wiele. Ale przeprowadź się do Macau lub Hong Kongu – ile tam wytrzymasz?

      Co do Unii Polski z Litwą – nie sądzę, aby większości ludzi w Polsce żyło się wówczas lepiej niż dziś.

      Mimo wszystko jestem wdzięczny za to wszystko, co daje mi w życie w tym kraju i w tym czasie. I zamierzam wycisnąć z tego maksimum szczęścia dla siebie i mojej rodziny. Większości pokoleń Polaków przed nami nie było tak łatwo, jak nam.

      • Zbigniew,
        rzeczywiście a Litwini do dziś nas za to kochają… wręcz… bo byliśmy tacy świetni wtedy…
        Hong Kong i Macau to miejsca gdzie dobrze się żyje bogaczom… ale wtedy dobrze się żyje wszędzie i sorry ale tam jest duuużo więcej biedy, niesprawiedliwości, korupcji itd itd itd. i zgadzam się z Marcinem w 100% że długo byś tam nie wytrzymał… szczególnie jeśli nie byłbyś tym bogaczem, nie mówiąc już o tym jakbyś komuś tam podpadł. Wszystko fajnie wygląda jak się siedzi przed tv lub ekranem komputera…

  16. Ja znam: „Kto nie chce, szuka powodu, kto chce szuka sposobu” 😉
    To prawda, że mamy wiele możliwości, po które tylko wystarczy wyciągnąć rękę. Wystarczy zmierzyć siły na zamiary i chcieć. Pozdrawiam 🙂

  17. Ania Sadowska

    Ciekawa jestem, czy Twoje córki po tej wyprawie zaczną więcej odkładać na cele charytatywne, tak jak to miało miejsce w rodzinie Dave’a Ramsey’a 🙂

    • Hej Aniu,

      Oj, to była dla nich niezła lekcja. Miały bardzo niewyraźne miny oglądając warunki, w jakich mieszkają ich rówieśnicy. Zabraliśmy ze sobą torbę zabawek, które dziewczyny wybrały ze swoich „zapasów” i rozdały tamtejszym dzieciom. A potem zasypywały nas pytaniami (np. gdzie Malgaskie dzieci ograbiają lekcje, skoro w ich domkach nie ma biurka, itp.). Podróże kształcą… Myślę, że ta lekcja pomoże im w bardziej świadomym życiu.

  18. > gdzie obowiązuje swoboda działalności gospodarczej

    Nie przeginasz trochę z tą „wolnością gospodarczą”? P. Kluska, czy właściciele JTT chyba nie podzielają twojego optymizmu. Owszem, nie jest CAŁKIEM źle ale nie przesadzaj.

    • Oczywiście przypadek Optimusa i Pana Romana Kluski to sprawa bardzo przykra.
      I oczywiście jest dużo do zrobienia w zakresie zwiększenia swobody działalności.

      Jednak nawet dziś – masz pomysł, zakładasz biznes i zarabiasz. Rozejrzyj się dookoła i zobacz ile osób odnosi sukces.

      Możesz wybierać z otoczenia przykłady, że się nie da. Albo (moim zdaniem o wiele liczniejsze), że jednak się da.

  19. „Kto nie chce, szuka wymówki. Kto chce, szuka sposobu.” to moje motto 🙂 co prawda juz dawno w tym kierunku podazalam 🙂 swietny wpis. Ja caly czas powtarzam, ze jestem szczesliwa osoba, mam meza, dziecko, mieszkanie bez kredytu, rozwijam sie zawodowo i pomnazam oszczednosci. To mi wystarczy, zeby codziennie rano wstac z usmiechem na twarzy.
    Zycze wam tego samego

  20. Marcin,

    Super wpis pokrywający się z moimi przemyśleniami po każdym urlopie. Od kilku lat jeździmy z żoną do Azji Południowo-Wschodniej, gdzie spotykamy ludzi nie mających wiele ponad chatkę z bambusa, ubrania które mają na sobie i drobiazgi codziennego użytku. W największym stopniu doświadczyliśmy tego w Birmie, gdzie w miejscu gdzie najpierw kończył się asfalt, a potem kończyła się droga, obok rybackiej wioski z drewnianych chatek na palach, ktoś postawił hotel dla turystów z zachodu. Turyści zainteresowali się tą wioską, poznawali ludzi, a z czasem stworzyli fundację, która zorganizowała dla nich lekcje angielskiego. W kolejnym kroku udało się pozyskać fundusze, żeby wysłać część dzieciaków z wioski na obóz językowy do UK. Nie wyobrażasz sobie, jak to zmotywowało te dzieciaki i wzbudziło w nich chęć zdobywania świata. A niezależnie od tego, każda spotkana osoba z tej wioski uśmiechała się od ucha do ucha i mówiła że jest zadowolona z życia, pomimo tego, że poza ubraniem na sobie nie miała prawie nic. Każdy taki wyjazd to lekcja pokory i doceniania naszego „grajdołku nad Wisłą”, jak to trafnie nazwałeś.

    Pozdrawiam refleksyjnie 🙂
    Rafał

  21. Pewnie pięknie było:) Extra.
    Nie będę komentowała Twojego wpisu, bo myślę podobnie.
    Swojej Młodej (6 lat) czytam książkę Martyny Wojciechowskiej „Dzieciaki świata”. Majka już wie, że w innych krajach dla dzieci nie jest „oczywistą oczywistością”, że codziennie dostaną jeść, pić, albo że będą miały co na siebie włożyć.
    Dorosłym zawsze mówię -cieszcie się,że to nie Korea Północna, albo jeszcze gorzej…
    Pozdrawiam. Zuza

  22. Super wpis. Szkoda, że nie wszyscy o tym wiedzą, albo nie chcą wiedzieć, że żyją ludzie którzy mają jeszcze gorzej i dają sobie radę.

  23. fajny artykul, przeczytany w chwili, w której chciałam pouzalac się trochę nad soba…. chęć ta już minęła. Działam. Zacznę od pokazania artykułu mojej nastolatce.
    Dzięki.

  24. Jedna drobna uwaga – To nie jest „tani populizm” – to może być bardzo drogi w realizacji populizm.

  25. Rzeczywiście należymy do narodu ciągle narzekającego na otaczający nas świat i ma nadzieję, ze niektórym czytelnikom po takim artykule zasiejesz w głowie ziarnko wątpliwości 🙂

    Ja z kolei mogę podać jeszcze jeden przykład ze swojego otoczenia. Choć mam zaledwie dwójkę dzieci, to zdarza mi się czasami zajrzeć na fora i grupy poświęcona karcie dużej rodziny. Od 9 miesięcy prawie milion rodzin może korzystać ze zniżek, a jedyne co widzę i czytam to komentarze, w których osoby posiadające kartę wiecznie narzekają. A to że zniżki nieadekwatne, a to że liczba partnerów zbyt mała, a to że w okolicy 5 km od ich domu nie ma partnera, który oferowałby swoje usługi z rabatem. Wiem, że pieniądze, które zostały wydane na ten program mogłyby odnieść większy skutek w innym miejscu, ale skoro program wszedł w życie, to warto to docenić. Poza tym przecież nie trzeba biernie czekać, aż nasz ulubiony sklep przyłączy się do akcji – można go do niej zaprosić i przekonać znajomych i sąsiadów, aby nam w tym pomogli.

  26. ,,W Polsce wolnej i demokratycznej, gdzie obowiązuje swoboda działalności gospodarczej, wolność słowa.” Nie zgadzam się z tym, bo:
    -wolnej-nie, bo dzisiejsi politycy są agentami Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Izraela
    -demokratycznej-PKW nas oszukało (podobno 10 tyś głosów zostały sfałszowane, więc gdzie ta demokracja?
    -wolność słowa-może w Internecie tak ale w życiu nie
    -swoboda działalności gospodarczej-tutaj urzędnik może zniszczyć tą działalność jeśli jesteś biedny(bo nie stać cię na dobrego prawnika)

  27. Dobry artykuł z którego wynika że czasami aby dostrzec że „mamy dobrze” trzeba wyjechać gdzieś gdzie „jest gorzej”. Ja mam takie miejsce i jest ono kompletnie z innej bajki i pozwala się cofnąć ponad 70 lat wstecz i ostatnio zdarza mi się je odwiedzać raz do roku, najczęściej w chłodnych zimowo-jesiennych dniach. Mowa tu o jednym z obozów zagłady jakim jest Stutthof położony na północy Polski. Choć nie mam tu aż tak daleko bo jakieś 120 km to pierwszy raz odwiedziłem to miejsce stosunkowo późno, ale odkąd pierwszy raz się tam pojawiłem, postanowiłem że będę je odwiedzał częściej. Właśnie po jego odwiedzeniu naszły mnie myśli związane z tym że czasami nie dostrzegamy tego jak dobrze mamy, że nie urodziliśmy się w tych czasach co więźniowie tego obozu, że nie trafiliśmy do tego obozu ani żadnego innego!

  28. Marcin,
    a ja jak zwykle będę trochę pod prąd z moją opinią.
    Oczywiście zazdroszczę Ci ciekawych przeżyć i gratuluję ciekawego wpisu.
    Nie wiem jednak czy ostateczna konkluzja jest dobra.
    Łatwo się porównywać do najbiedniejszych i wtedy dobrze się czuć.
    Tylko, że to jest pójście na łatwiznę.
    Przy pytaniu czy dobrze wykorzystujemy swoją szansę indywidualnie, jako naród czy państwo obliguje nas nie do porównania się do Afryki, a raczej do państw rozwiniętych gdzie aspirujemy.
    I tu jest już średnio – różne indeksy wolności gosp. itp. pokazują nasze miejsce w szeregu.
    I to miejsce jest co najwyżej średnie (a wielu obszarach dramatycznie niskie). Jeśli mamy aspiracje należeć do świata rozwiniętego to oglądanie się i porównywanie do Madagaskaru może co najwyżej wprowadzić w dobry humor, ale ogólnie jest szkodliwe. Bo uspokaja i wprowadza w samozadowolenie.
    A taki stan ducha jest największym wrogiem rozwoju zarówno osobistego jak i gospodarczo-państwowego.
    pozdrawiam

    • Hej Jarek,

      Dziękuję za komentarz.

      Problem polega na tym, że wiele osób dochodzi do wniosku, że w Polsce jest trudno, że się nie da i dlatego się poddają. Poczucie pozornej „beznadziei” prowadzi do apatii i braku działania.
      Tymczasem mamy tutaj ocean możliwości.

      Spojrzenie na naszą sytuację okiem człowieka z Madagaskaru pozwala ujrzeć to we właściwej perspektywie i w żaden sposób nie przeszkadza w aspirowaniu do wyższych celów. Jasne, porównujmy się do najbogatszych. Ale nie tak, jak robi to wiele osób: „Gdybym mieszkał w Wielkiej Brytanii albo w Niemczech, to byłoby mi łatwiej…”. Już jest łatwo! Tylko trzeba się ruszyć i działać!

      Zamiast koncentrować się na ograniczeniach, trzeba szukać szans. To jest przesłanie mojego wpisu.

  29. Marcinie, tez mialem okazje zwiedzic Madagaskar wiec potwierdzam. Lubie tez kiedy w wypowiedziach pojawia sie UK, Niemcy, Francja, Austria, poniewaz mam prace bardzo wyjazdowa, spedzam okolo rok w delegacji w kazdym kraju w Europie i znam roznice finansowe, mentalne i SOCJALNE. Roznica poziomu zycia jest zauwazalna tylko w systemie/sposobie socjalnym. Mentalnie nie ma roznic.

Odpowiedz