W co zainwestować?

56

Finanse osobiste w co inwestowaćWiększość artykułów na taki temat kończy się konkluzją „to zależy” i zostawia czytelnika z jeszcze większą liczbą znaków zapytania, niż przed lekturą. Dlatego napiszę po prostu o tym, jak ja buduję portfel inwestycyjny mojej rodziny. W naszym przypadku naprawdę fajnie to działa, więc może Tobie również się przyda?

Gdy tylko uporaliśmy się z nadmiernym zadłużeniem i zaczęliśmy generować w domowym budżecie konkretne nadwyżki, pojawiło się pytanie: co z nimi robić? Jako facet od lat działający w branży finansowej, z głową pełną inwestycyjnych pomysłów i chęcią szybkiego podwajania kapitału, od razu pomyślałem o agresywnym inwestowaniu. Wiedząc, że nie ma zysku bez ryzyka i chętnie powtarzając frazę „no risk – no fun!” tłumaczyłem żonie, że trzeba zaryzykować. To nie wzbudziło jej entuzjazmu. Było jasne, że od wysokich zysków dużo ważniejsza jest dla niej stabilność, przewidywalność i brak głupich strat. A że trzymamy się złotej zasady, że o naszych finansach decydujemy razem, trzeba było poszukać innego rozwiązania. Nie chcę przedłużać i pisać o tym, jak z ogromnym zapałem rozczytywałem się w teoriach na temat zarządzania finansami rodziny. Ważne jest to, że ostatecznie zdecydowaliśmy się na tzw. „Goals Based Investing” – czyli inwestowanie w oparciu o nasze życiowe cele.

Ogólna zasada przyświecająca takiemu podejściu jest następująca: inwestujemy nie po to, by wygenerować maksymalną stopę zwrotu, ale po to, by zrealizować nasze życiowe cele. Dlatego nasz portfel inwestycyjny podzieliliśmy na kilka elementów:

  1. Fundusz bezpieczeństwa
  2. Prywatna emerytura
  3. Edukacja dzieci
  4. Nadpłata kredytu hipotecznego
  5. Portfel odważnych inwestycji

Pieniądze na każdy z tych celów inwestujemy w odmienny sposób, a świadomość, że jest to dobrze przemyślane, pozwala nam ze spokojem patrzeć na rynkowe zawirowania i nie podejmować pochopnych, emocjonalnych decyzji. Nie musimy też co chwilę zastanawiać się w co inwestować, bo to wynika przecież bezpośrednio ze zdefiniowanego celu. Co więcej, taki podział inwestycji pozwolił nam niemal w pełni zautomatyzować inwestowanie i poświęcać na nie zdecydowanie mniej czasu niż kiedyś. I wreszcie najważniejsze – osiągane przez nas wyniki inwestycyjne są lepsze niż wtedy, gdy staraliśmy się traktować wszystkie środki jak „jeden worek”.
Jak zatem inwestujemy rodzinne pieniądze?

  • 1. Fundusz bezpieczeństwa

To środki  w wysokości naszych sześciomiesięcznych wydatków, które służą na finansowanie nagłych i nieprzewidzianych potrzeb. Utrata pracy, spadek przychodów z innych źródeł, większe naprawy itp. Taki fundusz bezpieczeństwa musi mieć kilka cech. Po pierwsze: środki muszą być płynne – w razie nagłej sytuacji musimy mieć do nich dostęp w ciągu maksymalnie 2 do 5 dni. Po drugie: nie chcemy ich pod żadnym pozorem stracić – dlatego ulokowane są bardzo bezpiecznie. Ich zadaniem ma być przecież danie nam poczucia stabilności i bezpieczeństwa, dlatego nie ma mowy o żadnym bardziej agresywnym inwestowaniu. Kwota jest spora i czasem kusi, by „wycisnąć” z niej więcej, ale nic z tego, bo nie taka jest przecież rola tych pieniędzy. Dlatego podzieliłem je w następujący sposób:

40% – konto oszczędnościowe w Banku
60% – dziesięcioletnie detaliczne obligacje skarbowe

Domyślam się Twojej reakcji. Konto oszczędnościowe – OK. Ale obligacje skarbowe? Do tego dziesięcioletnie??? Jak to się ma do płynności i dostępności?

Już tłumaczę. Powody, dla których zdecydowałem się na dziesięciolatki są bardzo proste. Przede wszystkim, pomimo nazwy, można w każdej chwili złożyć dyspozycję przedterminowego wykupu i otrzymać zwrot zainwestowanych środków wraz z odsetkami, zatem dostępność do środków jest zapewniona. Wprawdzie wiąże się z tym koszt, bo odsetki od każdej obecnie kupowanej obligacji będą przy wcześniejszym wykupie pomniejszone o 2 zł, ale jest to z nawiązką rekompensowane przez inne zalety. A należą do nich:

– atrakcyjne oprocentowanie: obecnie 4,00% w pierwszym roku, a później wyliczane według wzoru: inflacja+1,5% . Jeśli inflacja wyniesie 1%, odsetki wyniosą 2,5%, ale jeśli inflacja w ciągu kolejnych lat wzrośnie, np. do 4%, wtedy obligacje dadzą zarobić już 5,5%, itd.

– nie trzeba biegać co 3 miesiące i szukać atrakcyjnie oprocentowanej lokaty czy rachunku gdy bank obniży oprocentowanie – oszczędzam czas i energię mając jednocześnie zagwarantowany zysk o 1,5% większy od inflacji;

– żadnej zmienności – odsetki doliczane są każdego dnia, a te obligacje nie są notowane na rynku, więc ich ceny nie zmieniają się z rytm podaży i popytu;

-podatek Belki jest odroczony o 10 lat, zatem cały kapitał i wszystkie zarobione po drodze odsetki pracują w tym czasie dla mnie;

– to jest najbezpieczniejszy instrument finansowy dla mnie jako inwestora z Polski lokującego polskie złote; bezpieczeństwo jest wyższe niż w przypadku lokat bankowych;

Moim zdaniem detaliczne obligacje skarbowe to bardzo niedoceniona i trochę zapomniana forma inwestowania. Szkoda, bo jeśli weźmiemy pod uwagę największe bezpieczeństwo przy 100% gwarancji Skarbu Państwa, żadnych wahań wyceny, pełnej dostępności i gwarancji zysków ponad inflację – to czego chcieć więcej dla tej części portfela?

Fundusz bezpieczeństwa zainwestowany w tak bezpieczny i konserwatywny sposób odgrywa jeszcze jedną bardzo ważną rolę: pozwala nam na spokojnie podchodzić do bardziej agresywnych inwestycji, które prowadzimy z myślą o innych celach.

  • 2. Prywatna emerytura

Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości, czy będziesz potrzebować dodatkowych środków na emeryturę, zapoznaj się proszę z tym artykułem. Razem z Kasią nie mamy żadnych złudzeń, że dodatkowe środki będą nam potrzebne. Ja odkładam na emeryturę dzięki istniejącemu w mojej firmie PPE (Pracowniczy Program Emerytalny), a dla Kasi co miesiąc z naszych rachunków wędrują wpłaty na IKE w formie funduszy inwestycyjnych. Dlaczego zdecydowaliśmy się na IKE możesz przeczytać tutaj.
A jakie fundusze wybieramy? Do emerytury mamy ponad 30 lat, a zatem szmat czasu. Tych pieniędzy nie będziemy potrzebować na nagłe potrzeby, bo mamy fundusz bezpieczeństwa, zatem spadki na giełdzie w żaden sposób nie robią na nas wrażenia. Giełda spadła o 30%? Świetnie – bo to oznacza, że kupujemy do naszych portfeli tańsze jednostki uczestnictwa funduszy. Jakich funduszy?

Ze względu na moją pracę, to ja biorę pełną odpowiedzialność za alokację tej części portfela. Cały czas znajduje się tam dużo funduszy inwestujących w akcje w Polsce i zagranicą. W sumie w tej części portfela, którą budujemy z myślą o przyszłej emeryturze, jest obecnie ponad 80% w akcjach. Czy czułbym się komfortowo inwestując tak agresywnie wszystkie pieniądze? Nie. Ale akurat te są przeznaczone na przyszłą emeryturę za 30 lat, zatem mogę sobie poszaleć 😉

  • 3. Edukacja dzieci

Mamy dwie córeczki: Julka skończy w tym roku 9 lat, a Gabrysia 6. Jeśli zdecydują się pójść na studia, to przyda się nam trochę dodatkowych środków odłożonych z myślą o tym celu. Chciałbym mieć równowartość dzisiejszych 60 000 zł dla każdej z nich. Dlatego co miesiąc odkładamy 300 zł dla starszej Julki i 250 zł dla młodszej Gabrysi. Co roku te kwoty będę powiększał o wielkość inflacji. A w co inwestujemy? Część środków w fundusze akcji, a część w tzw. fundusze cyklu życia. W przypadku Julki jest to ING Perspektywa 2025, a w przypadku Gabrysi ING Perspektywa 2030. Te fundusze automatycznie dostosowują alokację aktywów w taki sposób, aby wraz ze zbliżaniem się do końca inwestycji rósł w nich udział bezpiecznych funduszy, a jednocześnie mają bardzo niskie, jak na polskie warunki, koszty zarządzania. Te koszty dodatkowo obniżyłem inwestując w ramach IKE Plus. Jak to? IKE dla dzieci? W moim przypadku tak. Ponieważ na własną emeryturę oszczędzam w PPE, to IKE Plus traktuję jako sposób na dodatkowe obniżenie o 25%  opłaty za zarządzanie. Pieniądze wprawdzie wypłacę przed moją emeryturą i zapłacę podatek Belki, ale niższa opłata za zarządzanie i odroczenie podatku Belki pozwolą mi uzyskać lepszy wynik inwestycyjny.

  • 4. Nadpłata kredytu hipotecznego

Nadpłata kredytu hipotecznego? To głupota” – wiele razy słyszałem to z ust różnego rodzaju doradców. Cóż, częściowo o tym czy warto nadpłacać kredyt hipoteczny pisałem już tutaj. Poza tym – pamiętaj, że to są finanse osobiste. Dlatego coś, co dla jednej osoby może być „głupotą”, dla kogoś innego może być dobrym pomysłem inwestycyjnym. Ja mam ambicję, aby jak najszybciej pozbyć się kredytu, który obciąża hipotekę naszego mieszkania. Mamy spore mieszkanie na warszawskiej Ochocie, więc i kredyt był baaardzo pokaźny. Dzisiaj zostało nam już do spłaty tylko 41% pierwotnie pożyczonej  kwoty i jesteśmy na dobrej drodze, aby już wkrótce zupełnie go „wyzerować”.  Ale nie chodzi tylko o poczucie pełnej wolności od długów i elastyczności działania. Przemawiają za tym oczywiście również względy finansowe. Każda nadpłata obniża naszą ratę kredytu i pozwala więcej inwestować. Dodatkowo, choć stopy procentowe są dziś na rekordowo niskich poziomach, to w przyszłości WIBOR może piąć się w górę, a wraz z nim oprocentowanie kredytu i wysokość rat.  Dodatkowo: wcale nie jest łatwo znaleźć sensowną inwestycję, która po odjęciu wszystkich kosztów i podatku Belki, pozwoli przez szereg lat konsekwentnie zarabiać znacznie powyżej oprocentowania kredytu hipotecznego.

Jeżeli posiadasz kredyt hipoteczny na własne mieszkanie i stać Cię by go nadpłacać, jednak wolisz być zadłużony, a środki trzymać w jakiejś ostrożnej inwestycji, to mam dla Ciebie małe zadanie. Wyobraź sobie, że Twoje mieszkanie kupione jest w 100% za gotówkę, nie musisz płacić żadnych rat i nie masz żadnych zobowiązań. Słowem: mieszkanie jest w 100% Twoje.
Czy poszedłbyś dzisiaj do banku, aby zaciągnąć kredyt hipoteczny pod zastaw tego mieszkania, a pieniądze z kredytu wpłacić na fundusz lub lokatę?

Ja wolę nie traktować mieszkania, w którym moja rodzina doskonale się czuje, jako zabezpieczenia dla bardziej lub mniej udanych pomysłów inwestycyjnych. Przyznam, że kiedyś było inaczej, dziś jednak jestem bardziej ostrożny. Wolę powiększać konsekwentnie przychody i szukać nowych źródeł kapitału, zamiast polegać jedynie na długu.

  • 5. Portfel odważnych inwestycji

Fundusz bezpieczeństwa mamy już w 100% sfinansowany. To co zostanie po wpłacie na konto emerytalne, na edukację dzieci i na planowaną nadpłatę kredytu, inwestujemy w dowolny i dość agresywny sposób. W naszym przypadku dotyczy to głównie nieruchomości na wynajem. Ale zdarzały się opcje, kontrakty terminowe, złoto i inne „oportunistyczne” inwestycje. Ponieważ podstawowe cele mamy już zabezpieczone, tutaj możemy eksperymentować, podejmować duże ryzyko i nie przejmować się specjalnie przejściowymi stratami, traktując je jako cenne lekcje.

I to by było na tyle – tak to wygląda w ogólnym zarysie. Żadnych czarów, skomplikowanych tricków, egzotycznych inwestycji. Po prostu pełna jasność celów i 100% zdrowego rozsądku. Działamy zgodnie z tymi zasadami od ponad 5 lat i jestem bardzo zadowolony z efektów.

Mam wielką nadzieję, że ten artykuł był dla Ciebie przydatny. Jeżeli tak, poleć go proszę swoim znajomym i polub moją stronę na Facebooku. Pomoże mi to dotrzeć do szerszego grona osób, dla których finanse osobiste są ważne. Zachęcam Cię również gorąco do zapisania się na powiadomienia o nowych artykułach. Piszę je przeciętnie raz w tygodniu, więc na pewno nie zasypię spamem Twojej skrzynki mailowej.

A co Ty myślisz o takim podejściu do inwestowania? Podziel się proszę ze mną i innymi czytelnikami swoim komentarzem, to wszyscy dowiemy się czegoś nowego 😉

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze56 komentarzy

  1. Marcinie, świetna rada z obligacjami skarbowymi na szybką płynność… Poza tym fajne podejście per cel a nie szybki zysk… Dzięki!

    • Marcin Iwuć

      Hej Artur. Dzięki za komentarz. U nas takie podejście „per cel” bardzo się sprawdza, dlatego mogę je szczerze polecić.

  2. Kolejny bardzo fajny artykuł opisujący ciekawe i racjonalne podejście do tematu. Muszę przyznać, że sam obecnie realizuję 4 z 5 przedstawionych w nim elementów.

    Pozdrawiam i życzę udanych inwestycji

    • Marcin Iwuć

      Cześć Krzysiek, dziękuję za komentarz. Tobie również życzę udanych inwestycji. To który z tych 5 elementów odstawiłeś na bok? Może masz jeszcze dodatkowe pomysły, którymi warto podzielić się z innymi? Zapraszam.

  3. Witaj Marcinie, Dziękuję. W chwili obecnej niestety nie nadpłacam kredytu ale zapewne niedługo to się zmieni 🙂 Jeśli o chodzi o „odważne inwestycje” to w moim przypadku są to akcje i muszę przyznać, że jak na razie jest całkiem nieźle.

    PS Bardzo fajny pomysł z odkładaniem na edukację dzieci przy wykorzystaniu IKE 🙂

    Przekaż proszę również pozdrowienia dla Kasi.

    • Marcin Iwuć

      Dziękuję i przesyłam również Tobie pozdrowienia od Kasi, która właśnie trochę się burzy, że zbyt długo siedzę przy blogu 😉

  4. Ciekawe spojrzenie na temat inwestycji. A mozesz cos wiecej napisac o tych obligacjach. Ile trzeba miec pieniedzy i gdzie mozns je kupic?

  5. Marcin Iwuć

    Hej Kinga, dziękuję za komentarz i pytanie.

    Detaliczne obligacje skarbowe najłatwiej jest kupić przez internet. Za zakup obligacji skarbowych tą drogą nie ponosi się żadnych opłat. Wszystkie szczegóły na ten temat, w tym dokładny opis samych obligacji, znajdziesz na stronie: http://www.obligacjeskarbowe.pl/.

    Nie trzeba inwestować wysokich kwot, bo jedna obligacja ma wartość nominalną 100zł i już tyle wystarczy, aby zacząć inwestycję. Jeśli chcesz zainwestować np. 1000 zł, to zostanie Ci przydzielonych 10 obligacji – po prostu inwestuje się 100zł lub wielokrotność tej kwoty.

    Serdecznie pozdrawiam

    • To całe inwestowanie w obligacje, akcje jest bardzo ryzykowne. Bez profesjonalnej wiedzy można bardzo łatwo stracić duże pieniądze. Ale chyba obligacje są jeszcze jakoś względnie bezpieczne. Oczywiście zgadzam się ze stwierdzeniem, że no risk no fun i nie ma zysku.
      Pozdrawiam,
      Teresa

      • Witaj Teresa,

        Dziękuję za komentarz i witam Cię na blogu.

        Każda, bezwzględnie każda forma lokowania kapitału wiąże się z ryzykiem – pytanie tylko, jak dużym. Przykłady:
        – gotówka w szufladzie – traci na inflacji i ktoś może ją ukraść;
        – gotówka w banku – ryzyko kredytowe banku (Bankowy Fundusz Gwarancyjny nie wystarczyłby, gdyby upadły chociażby dwa duże banki)
        – obligacje korporacyjne – bankructwo spółki;
        – akcje – złe wyniki finansowe, bankructwo, bessa, itp.

        Lokując pieniądze zamieniamy po prostu jedne formy ryzyka na inne (większe na mniejsze, lub na odwrót), ale nigdy się ryzyka nie pozbędziemy.

        Akurat obligacje skarbowe są relatywnie najbezpieczniejsze – bezpieczniejsze nawet od lokat bankowych. Gdzie banki lokują własne swoje środki, gdy chcą być najbardziej pewne ich bezpieczeństwa? Właśnie w bony i obligacje skarbowe 😉

        Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do odwiedzin.

        P.S. Zajrzałem na Twój blog – bardzo ciekawy. Trzymam kciuki!

  6. W nieruchomości pod wynajem na dłuższą metę nie opłaca się inwestować. Przewiduje jakieś max 2-3 lata, czyli do czasu, aż deweloperzy nie dostaną kasy na mieszkania pod wynajem. Inny czynnik to uruchomienie katastru, już są robione wstępne sondaże dot. nastrojów społecznych, a w budżecie bida, więc kasa się przyda.
    Scenariusz z wysoką inflacją wydaje mi się bardzo mało prawdopodobny. Chyba, że państwo wpierw odzyska własne obligacje z OFE.

    • Hej Politruk, dziękuję za ciekawy komentarz.

      Z tą opłacalnością najmu to chyba trochę zbyt ogólne stwierdzenie. Moim zdaniem, jeśli nawet ruszy jakiś program budowy mieszkań na wynajem, będą to tanie nieruchomości w mało atrakcyjnych lokalizacjach, bo budowane przecież z myślą o tych osobach, których nie będzie stać na samodzielny zakup mieszkania.
      W tym segmencie absolutnie nie inwestuję. Przeciwnie – nieruchomości w centrum Warszawy, które wynajmuję firmom dla ich zagranicznych pracowników – to jest mój obszar działania. Jak dotąd jestem bardzo z tego zadowolony. Jasne, że są dużo droższe, a ich standard musi być wyższy, ale za to świetnie się wynajmują.

      A kataster – cóż – dla mnie temat, który powraca od wielu lat. Jest to de facto kolejny podatek, który każdemu rządowi obniży popularność. Trochę jak z reformą KRUS – każdy rząd wie, że należy, ale żaden się nie odważył. Myślę, że za wcześnie na przesądzanie sprawy. Poza tym i tak ostatecznie wszystko zależeć będzie od jego wysokości. Właściciele nieruchomości będą zapewne podnosić czynsze i rekompensować sobie jeśli nie całość, to sporą część tego podatku. Ryzyko biznesowe jak w każdej innej działalności.

      Ale to tylko luźne spekulacje na temat przyszłości. Jak w przypadku każdej inwestycji – nie ma co przywiązywać się do generalnych stwierdzeń czy coś się opłaca, czy nie. Zależy to od wielu czynników: lokalizacji, jakości nieruchomości, segmentu rynku, popytu, itp.

      Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do częstszego dzielenia się Twoimi przemyśleniami.

    • Egon, dziękuję za pytanie.

      Być może Cię to zdziwi, ale w ogóle nie inwestuję obecnie bezpośrednio w akcje. Powodów jest kilka:

      – większości spółek na GPW nie wolno mi kupić, bo inwestują w nie fundusze zarządzane przez firmę, w której pracuję;
      – pozostaje grupa najmniejszych spółek oraz NewConnect, które nie są pokrywane przez analityków. Nie mam dostępu do wystarczającej ilości informacji aby ocenić rzetelnie takie spółki, a nawet gdybym miał, i tak dysproporcja pomiędzy tym, co wiedzą zarządy spółek, a co wiedzą drobni inwestorzy jest jak dla mnie zbyt duża;
      – nie dysponuję czasem, aby tego typu informacje śledzić i na bieżąco analizować, a portfel, który mógłbym w ten sposób zbudować jest zbyt mały (zbyt mały kapitał, który mogę zainwestować), by dobrze go zdywersyfikować oraz aby w ogóle opłaciło mi się na poważnie tym zająć (zbyt niski zwrot z zainwestowanego czasu).

      Dlatego ekspozycję na rynki akcji buduję tylko za pośrednictwem zdywersyfikowanych funduszy inwestycyjnych.

      Serdecznie pozdrawiam i zapraszam częściej 😉

  7. Bardzo dobry wpis – jak zwykle zresztą 🙂 – fajny jest podział na różne cele zbierania (tak jest łatwiej zmotywować się do systematyczności). Co prawda przeciwny jestem obligacjom ,ale ciekawie przedstawiasz różne rodzaje inwestycji i ich zalety- podobnie jak Ty podszedłem co do formy oszczędzania dla dzieci (na studia). Z mojej strony zwróciłbym tylko uwagę na to, aby zanim zacznie się zbierać pieniądze na różne cele najpierw pozbyć się wszystkich długów (może poza hipoteką) i nazbierać na fundusz awaryjny (tak ze sześć miesięcy średnich domowych wydatków). Dopiero wtedy warto uruchamiać nowe pomysły na oszczędzanie (celowo nie używam słowa inwestycja bo przy tym poziomie środków i zaangażowania do większość z nas raczej zbiera niż inwestuje (ze mną włącznie).
    A poza tym Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku ! (w tym wielu trafionych decyzji inwestycyjnych życzę Tobie Marcinie i innym czytelnikom Twojego bloga).

    • Hej Seba, witaj po przerwie 😉

      W 100% zgadzam się z tym, że przed rozpoczęciem inwestowania w jakiejkolwiek formie trzeba najpierw zbilansować swój domowy budżet (zarobki MUSZĄ być większe od wydatków), pozbyć się wszelkich długów konsumpcyjnych i zbudować fundusz bezpieczeństwa. O samym funduszu piszę w treści tego artykułu, i w ogóle zaczynam go od stwierdzenia:”Gdy tylko uporaliśmy się z nadmiernym zadłużeniem i zaczęliśmy generować w domowym budżecie konkretne nadwyżki…”
      Bardzo lubię kompletną metodę budowania swojego finansowego bezpieczeństwa w 10 krokach, którą przedstawiłem w ogólnym zarysie tutaj.

      Najpierw warto zbudować solidny fundament – i to jest idea tych 10 kroków. Im lepszy fundament, tym wyżej można budować 😉

      Tobie również składam najserdeczniejsze życzenia z okazji Nowego Roku.

      A skąd ta niechęć do obligacji?

  8. Gdybym tylko miał środki to bym na pewno wchodził w nieruchomości. Ale chodzi mi o hale magazynowe, coś w stylu tego, co oferuje aktualnie jartom. Tylko właśnie – chodzi o miliony. Zresztą – po braku przejęć jasno widać, że na rynku panuje niezły kryzys.

    • Witaj Martosm, dziękuję za komentarz.

      Tego typu inwestycje prowadzone są zwykle w formie spółek celowych i faktycznie trzeba mieć spore środki, aby zostać ich udziałowcem. Pośrednia forma to zakup certyfikatów inwestycyjnych funduszy nieruchomości, które inwestują w portfele tego typy nieruchomości. Wtedy kwoty inwestycji mogą być zdecydowanie niższe.

      Co do sytuacji rynkowej, planowanej podaży powierzchni magazynowych i innych elementów wpływających na rentowności tego typu inwestycji to warto zapoznać się z opracowaniami firm takich jak Knight Frank, Cushman & Wakefield, DTZ itp.

      Ale to raczej wykracza poza temat bloga, czyli finanse osobiste.

    • Cześć Gnom, witaj na blogu i dziękuję za pytanie.

      To zależy od składu reszty portfela inwestycyjnego i jego rozmiarów. Nawiązując do artykułu – to zdecydowanie kategoria 5 – czyli portfel odważnych inwestycji. My ok.3% portfela trzymamy w sztabkach lokacyjnych. To ma być taka rezerwa na naprawdę czarną godzinę. Mam nadzieję, że nigdy się nie przyda i przekażemy je kolejnym pokoleniom 😉

      • Janek Nerka

        Panie Marcinie, dopiero niedawno odkryłem Pana blog, przeczytałem też książkę – oba dzieła bardzo dobre i przystępnie napisane.

        Czy mógłby Pan wskazać, jak i gdzie kupić sztabki lokacyjne? Czy w tym przypadku fizycznie kupuję złoto (gdzie je przechowuję), czy tylko jakieś „udziały”? Czy dokonując takich zakupów czekać na okresy spadków cen złota? I czy pisząc o 3% portfela ma Pan na myśli % portfela nr 5, czy całości domowych oszczędności?
        Proszę o wskazówkę, jak ugryźć temat.

        • Cześć Janek,
          Witaj na blogu i od razu przejdźmy na Ty, Ok?

          Sztabki lokacyjne i od niedawna monety bulionowe kupuję jak dotąd w dwóch miejscach: internetowym sklepie Mennicy Polskiej oraz w sklepie e-numizmatyka.pl

          To są fizyczne sztabki, które odbiera się osobiście lub przywozi je kurier, ja zawsze odbierałem osobiście. Trzymać trzeba je po prostu w bezpiecznym miejscu 😉

          Te 3% dotyczy portfela z punktu nr 5.
          Serdecznie pozdrawiam!

  9. Ja czytałam już sporo na temat inwestowania, ale nic do mnie nie dociara na tyle abym czuła się pewnie i zainwestowała zaryzykowała większą kasę, wybrałam jak dla mnie super łatwy sposób mianowicie obligacje skarbowe. Zakupiłam je w PKO BP w oddziale, ale podobno można też przez neta. Co myślicie o inwestowaniu w obligacje skarbowe?

    • Hej Ewcok,

      Ja mam dobre doświadczenia z obligacjami skarbowymi, które wykorzystuję na przechowywanie części naszego funduszu bezpieczeństwa, o czym piszę m.in. w powyższym artykule.
      Więcej informacji o obligacjach skarbowych oraz o tym jak zakupić je bez żadnych opłat przez internet znajdziesz na stronie http://www.obligacjeskarbowe.pl

      Dziękuję za pytanie i serdecznie Cię pozdrawiam.

    • Witaj Piotrze,

      W moim przypadku wynika to przede wszystkim z tego, że mamy w firmie Pracowniczy Program Emerytalny (PPE) w ramach którego co miesiąc 7% mojego wynagrodzenia jest inwestowane w fundusze. W połączeniu z wykorzystywaniem w 100% limitu wpłat na IKE mojej żony nasze potrzeby emerytalne są w pełni zaspokojone.

      W IKZE wprowadzone zostały właśnie bardzo korzystne zmiany:

      – limit wpłat określony jest wreszcie w sposób jednolity dla wszystkich oszczędzających i w 2014 roku wynosi 4495,20 zł;
      – przy wypłacie z IKZE kwota wypłaty będzie opodatkowana jedynie ryczałtem w wysokości 10%, a nie jak wcześniej na zasadach ogólnych (18% lub 32%).

      To sprawia, że IKZE wygląda nareszcie całkiem sensownie i gdybym nie miał PPE zapewne skorzystałbym z tej opcji.

  10. Bardzo fajny artykuł. Ciekawe podejście. Mam jednak pytanie jakie ma Pan zdanie na temat dywersyfikacji portfela przy długoterminowym systematycznym oszczędzaniu. Otóż zaintrygował mnie artykuł Pana Stanisławek który bardzo negatywnie ocenia system dywersyfikacji portfela:
    http://blog.opiekuninwestora.pl/mit-dywersyfikacji-wstep/
    oraz
    http://opiekuninwestora.blox.pl/2011/09/A-Ty-czy-tez-usredniasz-cene-jednostki-funduszy.html

    Jakie jest pana zdanie na ten temat? Wszędzie słyszę o dywersyfikacji a tu nagle ktoś twierdzi że nie jest to dobry pomysł.
    Pozdrawiam
    Tasior

    • Witaj Tasior, dziękuję za komentarz i pytanie.
      Przejdźmy na „Ty”, będzie się nam dużo łatwiej komunikować.

      Obydwa przytaczane przez Ciebie artykuły interpretowałbym przez pryzmat produktu promowanego w serwisie opiekuninwestora.pl – czyli systemu wysyłania sms-em sygnałów kupna/sprzedaży funduszy czy UFK. Skoro nie działa dywersyfikacja i uśrednianie cen, to faktycznie pomoże sygnał wysłany sms-em? hmm…Chciałbym, żeby było to aż tak proste.

      Stwierdzenie, że dywersyfikacja nie działa jest co najmniej „odważne”. Owszem, w okresach gwałtownych spadków na rynkach korelacje pomiędzy różnymi klasami aktywów rosną, ale to nie jest dowód na nieskuteczność dywersyfikacji. Poza tym pojęcie dywersyfikacji jest bardzo szerokie – to nie tylko wybór pomiędzy funduszami akcji i obligacji,jak w przytoczonym artykule, ale również np. dywersyfikacja geograficzna (np. Japonia, USA, Europa – a nie tylko Polska). Odpowiadając na pytanie – tak stosuję dywersyfikację przy regularnym inwestowaniu chociażby inwestując część środków w fundusze inwestujące poza Polską.

      Celem skutecznej dywersyfikacji jest jedno z dwojga:
      1) osiągnięcie takich samych stóp zwrotu, ale przy niższym ryzyku
      2) osiągnięcie wyższych zysków przy takim samym ryzyku
      niż w przypadku inwestowania w jeden fundusz lub instrument. Fajnie byłoby wiedzieć z góry który fundusz lub rynek osiągnie najwyższą stopę zwrotu. Tak jednak nie jest, więc wybór kilku pozwala osiagnąć wynik lepszy, niż obstawienie tylko jednego, który ostatecznie okazałby się słaby.

      Zdecydowanie nie przekreślałbym koncepcji dywersyfikacji w oparciu o ten artykuł. Serdecznie pozdrawiam.

      • Dziękuje za odpowiedź. Wszędzie czytałem o dywersyfikacji a tu nagle znalazł się jeden doradca który twierdzi że nie jest dobre rozwiązanie – masz racje że należy na to patrzeć przez pryzmat systemu który oferuje. Pozdrawiam

  11. Marcin a czy rozwazales inwestycje w ETFy jako alternatywa dla funduszy. Pierwszy plus ktory przychodzi mi do glowy to duzo nizsza oplata za „zarzadzanie”, lecz pytanie czy wyniki inwestycyjne funduszy w dlugim terminie sa lepsze od benchmarku/indeksu – wydaje sie ze nie?

    Jesli chodzi o 10latki czy wiesz moze gdzie moge sprawdzic biezace oprocentowanie poprzednich emisji (inflacja plus 1.5)

    • Hej Tomazo,

      Jak najbardziej ETF-y to ciekawa alternatywa dla funduszy i wraz z upływem czasu, opisując różne formy inwestycji, napiszę też o ETF-ach. Są różne rodzaje ETF-ów (np, syntetyczne i fizyczne – syntetyczne zawierają transakcję swap z bankiem inwestycyjnym, więc warto wiedzieć również o związanych z tym ryzykach) i są również ETF-y, które zawodzą.

      Jednak co do zasady zgadzam się z Tobą, że pasywne formy inwestowania, jak ETF czy fundusze indeksowe – to bardzo realna i tańsza alternatywa od funduszy.

      W Polsce mamy Lyxora na WIG20, S&P oraz DAX. Zatem na polską giełdę mamy ekspozycję tylko na duże spółki, zaś na indeksy zagraniczne – nie ma hedgingu ryzyka walutowego.

      Jeśli chodzi o 10-latki to historyczne tabele odsetkowe znajdziesz pod tym linkiem: http://www.obligacjeskarbowe.pl/index.php?id=tabods5&samSession=2469cb28d2401f4debf941ce92798c88

  12. Cześć, właśnie zastanawiam się, czy warto część swoich niedużych oszczędności przeznaczyć na nadplatę kredytu przy niskich stopach procentowych. W internecie są różne opinie, niektórzy twierdzą, że lepiej przy wysokich stopach procentowych. Zalezy mi na tym, żeby trochę skrócić okres kredytowania, a raty pozostawić na podobnym poziomie. jednak biorąc pod uwagę, ze mam raty malejące mogę liczyć na obniżenie raty? chciałabym trochę ją zmniejszyć zanim stopy procentowe „poszybują” w górę.

  13. Cześć Dari,
    Dziękuję za pytanie. Poruszasz w nim kilka ciekawych spraw, więc postaram się odpowiedzieć krok po kroku.

    1) Zwykle masz możliwość ustalenia z bankiem w jaki sposób ma zostać potraktowana nadpłata. Teoretycznie możliwości jest kilka, ale w praktyce najczęściej stosowane są dwie:
    a) skrócenie okresu kredytowania bez zmiany wysokości raty
    b) zachowanie okresu kredytowania i obniżenie raty

    Raty malejące oznaczają, że w każdej kolejnej racie spłacasz taką samą kwotę kapitału (np. 500 zł) plus odsetki od kwoty pozostającej ciągle do spłaty (saldo kredytu). Nadpłata spowoduje zatem obniżenie całkowitej raty, ponieważ odsetki będą naliczane od niższej kwoty salda kredytu (oczywiście przy założeniu, że stopy procentowe pozostają bez zmian).

    2) Wysokość stóp procentowych nie ma tak naprawdę istotnego znaczenia z punktu widzenia Twojej decyzji. Ważniejsze są raczej inne elementy:
    a) czy posiadasz oszczędności stanowiące „fundusz bezpieczeństwa” w wysokości 6-miesięcznych wydatków? Jeżeli nie – nie nadpłacałbym kredytu, tylko oszczędności potraktowałbym właśnie jako taki fundusz bezpieczeństwa. Chodzi o to, aby uniknąć sytuacji, gdy nagle będziesz musiała np. sięgnąć po wysoko oprocentowaną pożyczkę przy jakimś trudniejszym życiowym wydarzeniu. O tym na którym etapie moim zdaniem nadpłata kredytu hipotecznego ma największy sens napisałem w artykule: http://marciniwuc.com/05-twoj-najwazniejszy-cel-finansowy/

    b) jeśli posiadasz odpowiednie oszczędności (a przede wszystkim wspomniany powyżej fundusz bezpieczeństwa) i środki faktycznie najsensowniej będzie przeznaczyć na nadpłatę kredytu – nie oglądaj się na wysokość stóp, tylko spłać choćby dziś. Nie ma sensu trzymanie środków przeznaczonych na nadpłatę kredytu na lokacie bankowej w oczekiwaniu na zmiany stóp. Spłać i miej temat z głowy – zaoszczędzisz odsetki, czas i energię 😉

  14. Bardzo wyważony sposób inwestowania, obejmujący istotne dziedziny życia, cele. Odnośnie nowych rzeczy, warto wspomnieć o strategii Darwin + Defender. Choć książka na jej temat została opublikowana 5 lat temu, to nadal nie jest szeroko znana. Jest najlepszą, jaką znam. Jest bardzo prosta, każdy może ją stosować, potrzeba na to 20 minut czasu miesięcznie. Najlepiej ze wszystkich inwestycji, jakie znam, łączy wysoką stopę zwrotu i bezpieczeństwo. Przeznaczona jest do inwestowania długoterminowego, więc bardzo dobrze nadaje się do zgromadzenia pieniędzy na emeryturę. Zachęcam do przeczytania książki ją opisującej: http://onepress.pl/ksiazki/milion-w-zasiegu-reki-poradnik-zarzadzania-finansami-maciej-karsznia,milzav.htm

  15. Przeczytałem wpis i wnioskuję z niego, że podatek Belki jest odroczony o 10 lat, a co będzie gdy zajdzie nagła potrzeba po 4 latach wybrać wszystkie pieniądze, to chyba wtedy podatek płacimy od razu a nie po 10 latach, czy dobrze rozumuję?

  16. Witam,

    Podoba mi się ta dywersyfikacja. Szczególnie pkt 3. Zastanawia mnie tylko jak to możliwe że założyłeś 2 fundusze na jednym koncie IKE? Wydaje się że zasada jest taka że jeden fundusz do jednego konta IKE.

    • Hej Locke,
      Dziękuję za komentarz.
      W ramach IKE Plus dostępnych jest obecnie 19 funduszy. Polecam Ci wpis na temat IKE, wyjaśnia on zasadę działania tego produktu.
      Serdecznie pozdrawiam,
      Marcin

      • Marcin,

        Dzięki za podpowiedź. Co do działania IKE to jestem zgodny. Gorzej w szczegółach. Tekst nie prowadzi do odpowiedzi na moje pytanie. Więcej – chciałem założyć w ING IKE plus za Twoim przykładem 2 fundusze perspektywy dla 2 moich córek. Jednakże zadanie to okazało się niewykonalne (mogłem wybrać tylko jeden z 19 funduszy), pamiętając o tym że 1 konto IKE do jednej osoby Ostatecznie mam tylko jeden fundusz z perspektywą (a propos – bardzo dobre rozwiązanie finansowe,stwierdzam po przeanalizowaniu licznych ofert – jedyne jak zdaje z uwzględnieniem wagi w instrumenty finansowe rozłożone w czasie). Będę nieustępliwy i poproszę o instrukcję założenia 2 funduszy na jednym koncie IKE (tak przynajmniej wynika z Twojego tekstu :-))

        Dodam jeszcze że właśnie realizuje również zaproponowane pkt 1,2 przede mną pkt 5.

        pozdrawiam,
        Locke

        • Ok Locke, Juz rozumiem o co Ci chodzi. Przy otwieraniu IKE (pierwsza transakcja) można faktycznie wybrać tylko jeden fundusz. Kazda kolejna wpłata może juz być dokonywana na dowolną liczbę pozostałych funduszy.
          Gdy tylko otrzymasz informację o rozliczeniu oierwszej wpłaty, możesz dowolnie inwestowac w wybrane fundusze.

          Ja otworzylem IKE wpłacając na pierwszy fundusz dla młodszej córki, a po kilku dniach wplacilem na drugi fundusz dla starszej córki (w ramach tego samego IKE). Później juz co miesiąc w tym samym dniu wysylam dwa przelewy na dwa różne fundusze.
          Mam nadzieję, że teraz udało mi się wyjaśnić? 😉 Jeśli nie – czekam oczywiście na Twoje pytania 😉

          • Teraz wszystko jasne. Mam nadzieję że teraz założenie 2 funduszu pójdzie bez przeszkód…

            ps.
            Wczoraj przypadkiem odwiedziłem stronę nowego Banku Smart.Mają ciekawą ofertę 4% na koncie oszczędnościowym. Co o tym sądzisz? Pierwsze wrażenie mam pozytywne, chociaż haterów na forach nie brakuje…

            pozdrawiam,
            Locke

  17. Witam!
    Trafiłam na ten blog całkiem przypadkiem ponieważ poszukuje informacji na temat jak zarobić milion złotych na rozruch firmy, a także jak zainwestować milion w rożne inwestycje. Dostałam takie zadanie na zaliczenie od profesora i nie ukrywam, ze zbytnio sie tym nie interesuje, a widzę ze tutaj wypowiadają się same inteligentne osoby, które mają z tym styczność i może mógłby mi ktoś pomóc?

  18. „Indeksowanie pieniędzy” jest złym nawykiem: „Ta stówka na pralkę a druga stówka na samochód”.

    Znam przypadki, że tak zbierali moi znajomi, i po pewnym czasie dowiedziałem się, że zaciągnęli kredyt na jedną rzecz a mieli oszczędności na koncie. Zapytałem dlaczego wzieliście kredyt skoro macie odpowiednią ilość na koncie. Usłyszałem odpowiedź: „bo zbieramy na remont”. Coś mi się dzieje jak słyszę takie coś. Nie dość, że mają kredyt z odsetkami do zapłacenia to teraz odkładają mniej pieniędzy ze względu na ratę.

    Ja natomiast robię tak: owszem odkładam nadwyżkę pieniędzy ale nie mam OKREŚLONEGO CELU. Jak coś mi potrzeba to biorę z tej kupki. Zero kredytu, zero stresu i co najważniejsze: co miesiąc odkładam tyle samo, czyli szybko jestem w stanie nadrobić wydatki…

  19. Ja nie widzę jednej ważnej rzeczy a mianowicie zabezpieczenie naszych pieniędzy / inwestycji na wypadek śmierci w przypadku gdyż mamy zone to ona bierze wszystko ale co w przypadku gdy jej nie mamy, przykładowo mamy zainwestowane pieniądze w funduszu i nagle mamy wypadek śmiertelny jak nasza rodzina może je dostać ?
    Wiem, ze są zapisy na wypadek śmierci ale co robić do każdego funudzu banku itd jechać i taki zapis robić ?

  20. Witam,Marcinie,

    od kilku dni z zapałem czytam Twój blog pełen wyważonych porad i czerpię stąd wiele inspiracji.Bardzo to cenię i dziękuję za to.
    Intensywnie rozmyślam ostatnio nad naszą inwestycją dotyczącą zakupionej za gotówkę( 60tys.zł) działki budowlanej nad morzem w bardzo spokojnym ,klimatycznym miejscu.Jestem z natury rozsądna, ale …nie zawsze wystarczająco dobrze przygotowana.Ów zakup był emocjonalnym impulsem 3 lata temu, bo -po pierwsze – zawsze mi się wydawało, ze w nieruchomości dobrze inwestować, a po drugie – urok tego miejsca,jego malowniczość zrobiły na mnie wielkie wrażenie.
    Mieliśmy z mężem plan zbudowania tam domu letniskowego, gdzie spędzalibyśmy wakacje z naszymi dziećmi,a poza tym wynajmowali i zarabiali tym na remonty lub sprzedali.Jednak wiele rzeczy okazało się zbyt trudne( spora odległość od naszego miejsca zamieszkania -600km,brak gotówki na budowę domu czy za duże ryzyko finansowe wynajmu).W tej chwili wartość działki prawdopodobnie nie zmieniła się od czasu zakupu( nie sprawdzałam),ale pieniądze są zamrożone.Kręcę się wokół tematu ,pt. jak zarobić na takiej inwestycji w naszej sytuacji i czy wobec tego była to inwestycja dla nas czy zamrażarka( de facto strata).W tej chwili myślę,że są dwa wyjścia :wystawić na sprzedaż,odzyskać wkład i skierować go w lepsze miejsce lub… zostawić w spadku dzieciom.Co myślisz o tym ,Marcinie?

    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Beata

    • Cześć Beata,

      Domek letniskowy, to nie inwestycja, tylko wydatek. Jeśli chcesz wydać 60 000 zł plus dodatkowe koszty na postawienie domku letniskowego, bo takie jest Wasze marzenie, stać Was na to i ciągle pragniecie to zrobić – śmiało. Ale nie ma co się oszukiwać i traktować tego jako inwestycji. Wynajem na odległość jest uciążliwy i mało przyjemny – nie liczyłbym na kokosy z tego tytułu. W dodatku remonty, zabezpieczenie na zimę i inne koszty eksploatacji – to wszystko sprawia, że domki letniskowe raczej traktuję jak luksusowe i kosztowne wydatki.

      Jeżeli uważasz, że taki wydatek sprawi, że będziecie szczęśliwsi – nie ma problemu. Jeżeli jednak wolicie większą swobodę (możliwość wyjazdu w dowolne miejsca, a nie zawsze w to samo miejsce, w które pakujecie pieniądze) – to po co zamrażać w tym pieniądze?

      • Marcin,
        dziękuję za trzeźwy osąd sytuacji .Teraz łatwiej nam będzie podjąć decyzję w tej sprawie.
        Pozdrawiam i serdecznie życzę dalszych sukcesów na zawodowej(i nie tylko) ścieżce.
        Beata

  21. Witam,
    właśnie skończyłem czytać książkę, więc postanowiłem zajrzeć na bloga:)
    Dziś zaczynamy z Żoną od pierwszego kroku.
    Życz nam szczęścia:)
    pozdrawiam.
    p.s książka super – dawno nie czytałem tak przejrzyście podanych informacji na tak zawiły i trudny temat. Wielkie dzięki:)

  22. Witaj Marcinie
    Od jakiegoś czasu jestem stałą czytelniczka Twojego blogu i muszę powiedzieć że bardzo wiele zmienił w moim życiu. Właściwie czuję się jakbym się dopiero obudziła. Nie mam wprawdzie poważnych długów konsumenckich a jedynie kredyt hipoteczny ale im dłużej czytam Twego bloga tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego ile błędnych decyzji finansowych w życiu podjęłam i teraz mając tą wiedzę zrobiłabym zupełnie inaczej ale ponieważ nie da się żyć konstruktywnie patrząc w przeszłość postanowiłam że nauczę się inwestować i pomnażać swoje oszczędności a ponieważ jestem w tej kwestii zupełnym laikiem tu zwracam się z prośbą i pytaniem do Ciebie od czego właściwie mam zacząć?? Czy możesz mi polecić jakieś fajne lektury albo szkolenia które poprowadzą mnie krok po kroku i pomogą zrozumieć osobie zupełnie początkującej co jak gdzie i kiedy 🙂
    Pozdrawiam

  23. Parę słów na temat emerytury – bo widac już coraz wyraźniej, że raczej nic z tego nie bedzie. Zus może i nie zbankrutuje (defacto już dawno to zrobił) bo nie jest firmą prywatną i zawsze rząd będzie go pompował kasą z zewnątrz ale liczenie na utrzymanie się z kwoty jaka „zapewni” nam państwo to naiwność.
    Uważam, że nieruchomości są takim aktywem, którym warto się zająć w celu stworzenia dodatkowych źródeł dochodu. Np mieszkania – nawet mieszkanie kupione „z rynku” bez specjalnej okazji może nam się samo spłacac poprzez wynajem i zarobić na swoje koszty a po 20-30 latach zysk z najmu na czysto choćby 2 czy 3 lokali to już godna a nie głodna emeryturka.
    Przymierzam się do takiej inwestycji chociaż mocno nadszarpnąłem zdolność kredytową poprzez budowę domu ale pracuje nad tym, a póki co inwestuję w ziemię – wbrew pozorom nie trzeba mieć wielkiej gotówki, żeby to robić. Robię to regularnie a małymi kwotami i odkrywam coraz więcej możliwości inwestowania, które nie wymagają pieniędzy lub tylko niewielką ich część.
    Pozdrawiam

  24. Witam Ciebie – właśnie zacząłem bardziej regularnie czytywać Twojego bloga. Mieszkanie na Ochocie w kredycie … skąd ja to znam – poza tym we franku (w moim przypadku).
    Ale nie o tym chciałem.
    Twój wpis powstał dwa lata temu – czy po tych dwóch latach doradziłbyś inny sposób odkładania/inwestowania na edukację dzieci? Czy też nadal ING jest OK?
    Jak w praktyce wygląda założenie takiego funduszu dla dziecka – dodam, że mam 3 córki – jedna ma 6 lat, druga 4 a trzecia niecałe 2.

Odpowiedz