Dlaczego Michał Anioł męczył mnie na wakacjach?

48

 

finanse osobiste Michal Aniol

Witam Was bardzo gorąco po blisko trzech tygodniach przerwy spowodowanej moim urlopem. Wypoczywało się naprawdę cudownie, jednak z wielką radością i ogromnym zapałem wracam do blogowania. Dziękuję Wam, bo to właśnie Wasza obecność na blogu, Wasze komentarze oraz maile sprawiają, że prowadzenie bloga jest dla mnie tak bardzo satysfakcjonującym zajęciem. Super jest wrócić do czegoś, co sprawia tyle przyjemności. 🙂

Choć urlop już definitywnie za mną, a nierozpakowane walizki wzywają do natychmiastowego przejścia w tryb „praca i obowiązki”, to dziś jeszcze podzielę się z Wami pewnym wakacyjnym przemyśleniem.

W ostatnim wpisie namawiałem Was abyście w czasie własnego urlopu nie pracowali, oderwali się od codziennej rutyny, a czas poświęcili na dwie bardzo ważne sprawy:

1. Prawdziwą obecność z bliskimi osobami.
2. Spojrzenie na własne życie z innej perspektywy.

Dokładnie na to przeznaczyłem czas naszego wypoczynku. W tym roku zabralismy dzieci we wspaniałą podróż do Wietnamu. Zwiedziliśmy Ho Chi Minh (Sajgon), Ha Noi, przepiękną zatokę Ha Long, a na koniec klimatyczne miasteczko Hoi An. Kajaki, jazda rikszą, wycieczka na motorowerach, skutery wodne – to tylko część atrakcji, które na twarzach naszych dzieci wywoływały bardzo szerokie uśmiechy, a mnie po raz kolejny utwierdziły w przekonaniu, że warto odkładać pieniądze i przeznaczać je na takie wspaniałe przeżycia.

finanse osobiste Ha Long
Zatoka Ha Long

Nie byłbym oczywiście sobą, gdybym takiej podróży nie wykorzystał na finansową edukację dzieci. 🙂 Każda z moich córek dostała swój własny (skromny) budżet do rozdysponowania, dzięki czemu nie tylko nie naciągały nas za bardzo na zakupy, ale dodatkowo trzy razy zastanawiały się, zanim własne pieniądze wydały na jakąś „pierdółkę”.  Świetnym doświadczeniem były również wspólne negocjacje na bazarach (dzieci miały „zakaz” kupienia czegokolwiek po cenie wywoławczej) oraz widok małych dzieci pomagających swoim rodzicom w prowadzeniu ulicznych straganów i sklepików. Napiszę o tym więcej wkrótce, bo takie sytuacje były świetną okazją do bardzo wartościowych rozmów z dziećmi na temat wartości pracy i pieniędzy.

Jednak kilka poranków, zanim dzieci jeszcze się obudziły, przeznaczyłem na własne przemyślenia. Nowe otoczenie, wrażenia z podróży, widok zupełnie innego sposobu życia i pracy, tysiące kilometrów dzielących mnie od codziennych zajęć – wszystko to  sprawiało, że ledwie nadążałem ze spisywaniem nowych pomysłów i planów.

Najbardziej dał mi do myślenia cytat, którego autorem podobno jest Michał Anioł:

Największym zagrożeniem dla większości z nas nie jest to, że nasz cel jest zbyt wysoki i nie zdołamy go osiągnąć, ale że jest on zbyt niski i nam się to uda.

To zdanie „męczyło mnie” na tyle skutecznie, że wręcz zmusiło do przedefiniowania kilku pomysłów i celów na zdecydowanie bardziej odważne. Co ciekawe, gdy tylko to uczyniłem, do głowy zaczęły przychodzić mi kolejne pomysły dotyczące tego, jak mogę te cele skutecznie zrealizować. Pewnie działa to zgodnie z zasadą, że „wielkość pytania determinuje wielkość odpowiedzi”. Gdy zadamy sobie pytanie: Jak zarobić dodatkowo 100 zł miesięcznie, nasze myśli będą krążyły wokół innych pomysłów niż wtedy, gdy zadamy sobie pytanie: Jak zarobić dodatkowo 10 000 zł miesięcznie, prawda?

No właśnie… Pamiętacie o własnych celach i marzeniach? Może nosicie w sobie jakieś marzenia sprzed lat, z których stopniowo rezygnowaliście, bo z upływem czasu wydawały się zbyt trudne lub zbyt ambitne? Hmm…Może warto do nich wrócić?…
Nie zadowalajmy się czymś mniejszym niż to, co jesteśmy w stanie osiągnąć!

Biorę się ostro za kolejny wpis i jeszcze raz dziękuję Wam bardzo serdecznie za komentarze oraz polecanie mojego bloga Waszym znajomym oraz osobom, dla których finanse osobiste są ważne. Dziękuję również za super pozytywne recenzje mojej książki „Jak zadbać o własne finanse„, które otrzymuję od Was w mailach. Cieszę się, że jest dla Was tak bardzo przydatna.
Życzę Wam bardzo miłego dnia i czekam niecierpliwie na Wasze pierwsze „pourlopowe” komentarze. 😉

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze48 komentarzy

  1. Oj było kilka wielkich marzeń, które „zabiła” rzeczywistość… Analizując obecne cele to właściwie wszystkie są bardzo zracjonalizowane, a może właśnie tu tkwi błąd? Oj natchnąłeś mnie tym Michałem Aniołem do poważnych refleksji!

    Witaj po urlopie, z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy 🙂

    • Hej Gosia, dziękuję za komentarz. Mi ten cytat pomógł dojść do kilku bardzo fajnych wniosków. Mam nadzieję, że również Ciebie trochę „pomęczy” 🙂

      • Cały dzień i ciągle chodzi mi po głowie. Może rzeczywiście szara codzienność zabija te mniej realne (w naszym odczuciu) marzenia i plany? Ja chyba sama sprowadziłam swoje do parteru. Z perspektywy czasu, gdyby zabrać się za nie z odpowiedniej strony to szanse na realizację są. Małe, bo małe ale zawsze to jakaś iskierka nadziei.
        Z drugiej strony komfort takiego myślenia daje mi zabezpieczenie finansowe, które się uzbierało. Skończyłam przecież życia z dnia na dzień i doskonale wiem (choć dopiero niedawno do mnie to dotarło), że stawiając sobie nawet mało osiągalne cele, mając zerowe doświadczenie i spory zapas dobrych chęci można małymi krokami zbliżać się do większego celu. Może to kwestia dobrego planowania? Może ambicji?

        Przepraszam Marcinie za taki obszerny i osobisty komentarz, ale naprawdę chodzi mi to co napisałeś po głowie i co chwilę tu zaglądam, żeby coś doczytać i tak wyszło… Pozdrawiam 🙂

  2. Co z tego że cele można mieć piękne, jak droga którą się jedzie jest nie równa, pełna dziur, błota i wertepów … Nie trudno wpaść do rowu, czy zatrzymać się na drzewie. A statystyka jest nie ubłagana. Tym co się udaje, są w mniejszości. Drogi Marcinie, oprócz intelektu i szczęścia trza …

    • Hej Kowalsky,
      Dla mnie szczęście jest wtedy, gdy okazja spotyka człowieka przygotowanego by z niej skorzystać (luck is when opportunity meets preparedness). Na okazje wpływu nie mamy. Na przygotowanie się (nauka, bycie ekspertem w swojej dziedzinie, rozwijanie sieci kontaktów) – zdecydowanie tak.

  3. Gdy byłem jeszcze dzieckiem dużo myślałem na temat przyszłości i tego jak można zarabiać pieniądze. Taki paradoks, 10-12 latek i takie przemyślenia, no ale tak miałem 😉 Nie wyobrażałem sobie tego że jak będę dorosły to będę pracował za jakąś tam małą pensję, że będę robił nudne rzeczy itp. Od początku chciałem czegoś więcej. Zawsze przed snem układałem sobie w głowie „biznes plan” coraz to innych biznesów. A to hodowla królików a jakiś inny temat związany z rolnictwem. Rodzice nie byli rolnikami ale miałem z tym styczność u dziadków, wujków itd. Zawsze zastanawiało mnie to dlaczego wujek nie rozwija swojego gospodarstwa, dlaczego sam kupuje prosięta i później sprzedaje tuczniki zamiast samemu stać się „producentem” tych prosiąt i dzięki temu więcej zarabiać. Dlaczego ma tylko 5 arów truskawek zamiast 1 czy 2 hektarów. Skoro zarabia sprzedając truskawki z tych 5 arów to przecież mając ich hektar zarabiałby X razy więcej. Wujkowi raczej się nie przelewało dlatego tak bardzo dziwiło mnie to że mając takie możliwości ich nie wykorzystuje. Doszedłem do wniosku że dorośli są jednak „dziwni” 😉

    Skończyłem podstawówkę, później liceum, dostałem się na studia. Od 1 roku studiów, zacząłem podejmować różne prace, głównie przez internet. Nie były to jakieś szczególnie duże pieniądze ale miałem na życie. Pod koniec studiów zacząłem szukać czegoś bardziej stałego i tu nastąpiło moje prawdziwe zderzenie z rzeczywistością. Po zdobyciu dyplomu zarabiałem śmiesznie małe pieniądze, ludzie bez wykształcenia np. na budowie zarabiali kilka razy więcej niż ja. Pomyślałem że to jednak wszystko nie jest takie proste jak to sobie w dzieciństwie wyobrażałem 😉 Ale nie narzekałem tylko zacząłem działać. Znalazłem dziedzinę która częściowo pokrywała się z moim wykształceniem i która bardzo mocno mnie zainteresowała. Później okazało się że można też na tym zarobić. Zaczęło iść doskonale, a ja prawie wszystko co zarobiłem wydawałem. Później przyszedł dołek w biznesie i pierwsza refleksja:

    – Nie ważne ile zarabiasz, ważne ile z tego zostaje ci na koncie.

    Później przyszło odbicie i znowu dołek. Kolejne refleksje:

    – Nic nie trwa wiecznie
    – Do życia trzeba podchodzić z pokorą
    – Jeśli nie zarządzasz dobrze swoimi finansami to ze szczytu bardzo szybko możesz spaść w przepaść

    Później znowu odbicie i znowu tym razem mega dołek. Kolejne refleksje:

    – każdego klienta należy szanować
    – z pozoru mało dochodowi klienci mogą w trudnym czasie uratować ci tyłek
    – pieniądze odłożone na czarną godzinę to skarb w trudnych czasach
    – lepiej zarabiać mniej a większą część pieniędzy przeznaczać na rozwój firmy, taki powrót do przemyśleń z dziecięcych lat 🙂

    Teraz mam 30-parę lat i mam naprawdę dużo pokory do życia i do pieniędzy. Nie jestem milionerem ale dość dobrze zarabiam chociaż wiem że to może nie trwać wiecznie dlatego oszczędzam, inwestuję i myślę że odpowiednio zarządzam swoimi finansami.

    • Hej Paweł,
      Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. Mamy bardzo podobne przemyślenia na wiele tematów 😉 Cóż, niektórych spraw nie uczą w szkole i tylko własne doświadczenie może pomóc. Jednak z tak otwartą głową i z takimi doświadczeniami w wieku 30-parę masz mnóstwo czasu na realizację marzeń 🙂 Okazji będzie mnóstwo. Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę powodzenia!

  4. Szukajcie a znajdziecie… a jeśli nie szukasz to z pewnością tego nie znajdziesz.. Dostajemy takie rozwiązania o jakich problemach myślimy…Dzięki za ciekawe refleksje;)

  5. A ja chętnie poczytał bym o tej wyprawie (trochę więcej niż napisałeś, więcej też zdjęć) lepsze to niż ciągłe myślenie o pieniądzach.

    • Hej Sebo. Właśnie rozsądne myślenie o pieniądzach sprawia, że można mieć ich tyle, aby jeździć na wiele takich wypraw i… nie musieć zbyt dużo myśleć o pieniądzach 😉
      Jak myślisz, kto więcej czasu poświęca na martwienie się swoją sytuacją materialną i myślenie o pieniądzach – osoba biedna czy bogata?

    • Ja tez chetnie bym dowiedzial sie jakichs szczegolow i porad przydatnych dla rodziny planujacej podobny wyjazd z dzieckiem :).

  6. Największym zagrożeniem dla nas jest brak wiary w siebie. Kiedyś słyszałem takie powiedzenie, które teraz często powtarzam:

    Stracisz pieniądze – nic nie stracisz. Stracisz zdrowie – stracisz połowe. Stracisz wiare – stracisz wszystko.

    Warto o tym pamiętać.

  7. A ja jestem szalenie ciekawa dlaczego Wietnam? Jeśli chodzi o azjatyckie kraje zawsze marzyła mi się Japonia. Dużo o niej przeczytałam, nawiązałam nawet znajomości z sympatycznymi mieszkańcami Kraju Kwitnącej Wiśni, ale wyjazd nadal pozostaje w sferze marzeń, Może moje pragnienie nie jest wystarczająco silne?

    • Hej Evalynn. Mam listę 100 miejsc, które chcę odwiedzić przed śmiercią – zostało jeszcze kilkadziesiąt 😉 Zatoka Ha Long była na tej liście – dlatego Wietnam 🙂

  8. „Największym zagrożeniem dla większości z nas nie jest to, że nasz cel jest zbyt wysoki i nie zdołamy go osiągnąć, ale że jest on zbyt niski i nam się to uda.”

    Ładne. Od razu pomyślałem o skoczkach wzwyż i o tyczce. W obu przypadkach dawni mistrzowie – Bubka 6,31 i Sotomayor 2,45 skakali tak wysoko, że absolutnie nikt od wielu lat nie potrafi się nawet zbliżyć do ich rekordów, a przecież wszyscy trenują równie ciężko i dysponują lepszym sprzętem i bardziej zaawansowaną wiedzą. Słyszałem, że zawodnicy podczas treningów na „wysokich wysokościach” skaczą nie nad poprzeczką, a sznurkiem – nie dlatego, żeby uniknąć kontuzji, ale żeby uwierzyć że potrafią skakać wysoko. Z drugiej strony, skoro obecnie mistrz świata osiąga takie wyniki jak Bubka na treningach, to czy przypadkiem nie osiąga zbyt niskiego celu?

    • Hej eMCi,

      Myślę, że problem polega na tym, że choć możliwe jest skakanie na 6 metrów, to zbyt wielu z nas zadowala się sokiem na 60 centymetrów. Tak ja rozumiem to zdanie…

      • Wydaje mi sie,ze mozna to podsumowac w nastepujacy sposob. Najtrudniejsze jest te ostatnie 60 centymetrow 🙂

    • Hej eMCi,

      rekord Bubki został niedawno pobity, a i na Sotomayora czai się co najmniej trzech skoczków, więc to nie jest tak, że od wielu lat nikt się nie zbliża do tych wyników 🙂

  9. Witam po urlopie, z tego co widzę wyjazd się udał, zatem głowa pełna jest dobrych pomysłów na nowe wpisy na blogu 🙂

  10. Ja steskniona za krajem emigrantka wybieram na wakacje Mazury ale Twoje zdjęcie z wakacji wręcz bajeczne wiec nie trudno uwierzyć że wakacje miałeś wspaniale

  11. Witam 🙂
    Mój pierwszy komentarz tutaj. Przyznam się, że mam duże marzenia, bo marzy mi się nowe Maserati z salonu… Więc chyba nie muszę marzyć wyżej? 😉
    PS. teoretycznie po wyprzedaniu całego majątku powinienem uzbierać na nowe Maserati, ale chyba nie na tym to polega 😛

    • Hej BJK, dziękuję za pierwszy komentarz.
      Grunt to wiedzieć, czego się chce 🙂
      Ja nie mam nic przeciwko kupowaniu drogich i luksusowych przedmiotów, pod warunkiem jednak, że robi się to z głową i w odpowiedniej kolejności. Najpierw finansowe bezpieczeństwo rodziny, dopiero potem luksusy:)

  12. Urlopu nie mam i mieć niestety nie będę ale w każdej wolnej chwili czytałem Twoją książkę. Jest rewelacyjna !!!!!!!!!!. Kto nie czytał musi przeczytać.Czyta się ją jak dobry kryminał no i ten język , który jest naprawdę polski i prosty jak nie u ekonomisty Zlikwidowałem już karty kredytowe, IKE posiadam od wielu lat, posiadam dwie polisy inwestycyjne generali i Nordea obecnie PKO Ubezpieczenia, które ty raczej odradzasz ale zyski w nich nie śą najgorsze. Dzięki Tobie i Remigiuszowi Stanisławkowi który uchronił mnie przed klęską jestem szczęsliwy finansowo. Muszę jeszcze popracować nad poduszka bezpieczeństwa

    • Marek,

      Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz i cieszę się bardzo, że książka się spodobała.
      Trzymam kciuki za Twoje finansowe postępy i mam nadzieję, że choć załapiesz się na przynajmniej krótki urlop. Wszystkiego dobrego. 🙂

  13. Ja w ramach urlopowej zmiany klimatów, także tych intelektualnych też czytałam Twoją książkę i potwierdzam – trudno się od niej oderwać! No i natychmiast przeszłam do czynów – czyli zaczęłam notować wydatki, co zadziałało na mnie bardzo otrzeźwiająco! Żałuję tylko, że tak późno dotarły do mnie te wszystkie cenne informacje i rady, ale „lepiej późno niż wcale”! Pozdrawiam!

  14. ‚ Każda z moich córek dostała swój własny (skromny) budżet do rozdysponowania, dzięki czemu nie tylko nie naciągały nas za bardzo na zakupy, ale dodatkowo trzy razy zastanawiały się, zanim własne pieniądze wydały na jakąś „pierdółkę”. ‚ – Chapeau bas za ten wpis, a w szczególności za ten fragment, który pozwoliłem sobie zacytować. Nigdy nie wpadłbym na taką formę edukacji finansowej dla dzieciaków.

    Czytam Pana bloga już dobre Pare miesięcy i proszę mi wierzyć finanse powolutku wracają do normy :). W przyszły miesiącu nabywam Pana książkę. Serdecznie pozdrawiam i proszę nie zaprzestawać ‚Nas’ edukować! 🙂

    Pozdrawiam.

    • Cześć Piotr,

      Dziękuję serdecznie za Twój komentarz. Przejdźmy od razu na „Ty”, tak będzie znacznie wygodniej 😉
      Cieszę się bardzo, że blog przypadł Ci do gustu i mam ogromną nadzieję, że książka również spełni Twoje oczekiwania.
      Wszystkiego dobrego !

  15. Ciekawy pomysł z uczeniem dzieci negocjacji, na pewno taka umiejętność przyda im się nie tylko, jeśli chodzi o finanse. Czasem też tak myślę, że marzymy o tym, co ewentualnie jest w zasięgu naszych rąk, niż pójść na całość i dążyć do tego, co naprawdę nas uszczęśliwi.
    Pozdrawiam:)

    • Cześć deszczowapiosenka,
      Witaj na blogu i dziękuję za komentarz. Kolejny wpis jest początkiem cyklu o negocjacjach – zapraszam do lektury 🙂

  16. Witam serdecznie Panie Marcinie czytam Pana bloga z ciekawością i przyznam bardzo dużo się uczę.Wpis na temat ZUS czy OFE w bardzo jasny i czytelny sposób oświecił mnie i mojego męża. Obecnie jestem w dołku finansowym ale z Pana wpisów wiem,że popełniam błędy biorę kredyt spłaca raty a później brak do pierwszego.Muszę sięgnąć do książki.Pozdrawiam

    • Hej Basiu,

      Dziękuję za komentarz i serdecznie witam na blogu. Cieszę się bardzo, że zawarte tu informacje są dla Ciebie przydatne, właśnie z myślą o osobach chcących zadbać skutecznie o swoje finanse prowadzę ten blog.

      Mam nadzieję, że blog i książka pomogą Ci skutecznie poradzić sobie z finansowymi problemami. Trzymam kciuki i życzę Ci wszystkiego dobrego oraz zapraszam do częstych odwiedzin i komentarzy 🙂

  17. Kiedyś na ścianie pewnego budynku zauważyłem podobną myśl: „Shoot for the moon; if you miss, at least you will land among the stars”. Autorem był prawdopodobnie pewien znany Albert 🙂
    A propos wakacji, to rzeczywiście zawsze warto się wyłączyć na dwa-trzy tygodnie bo podróżować jest bosko, a jeszcze bardziej gdy:
    a) loty mamy za darmo (z punktów za płatność kartą kredytową – polecam mimo wszystkich rzekomych i opisanych tutaj wad – tak naprawdę czułbym się mniej bezpiecznie bez tego nośnika za granicą)
    b) do miejsca, do którego się wybieramy zabieramy oferty zakupów grupowych (restauracje, bilety, rozrywka za pół ceny)
    c) hotel rezerwujemy wyszukując najlepszych ofert z hotelscanner
    d) zabieramy jak najmniej bagażu (szczególnie kierunki południowe latem)
    e) decydujemy się odpowiednio wcześnie i to my decydujemy o terminie urlopu 🙂

    • Hej Kurt,

      Dzięki za komentarz i bardzo przydatne rady 🙂

      Co do kart kredytowych – są świetnym środkiem płatniczym i sam swoją zabieram w podróże. Są jedynie fatalnym pomysłem na zadłużanie się i osoby mające problem z długami powinny ich moim zdaniem unikać.

      Serdecznie pozdrawiam.

  18. Grzesiak napisał, że trzeba wyznaczyć długoterminowe cele. Trzeba daleko wybiegać w przyszłość. A do tego celu wyznaczać mniejsze, cele pośrednie. Wtedy wszystko ładnie się zgrywa i cały czas działamy 🙂

Odpowiedz