Finanse osobiste – wyprawa po złote runo na miarę XXI wieku

16

Prometeusz, Budda, Aladyn, Król Lew, Luke Skywalker. Co łączy tych bohaterów, poza faktem, że pewnie dobrze ich znasz? Każdy z nich pewnego dnia otrzymał wezwanie do podróży – fizycznej lub duchowej – połączone z koniecznością opuszczenia miejsca, gdzie od dzieciństwa przebywał. I każdy z nich to wezwanie przyjął, zapisując dzieje swojej podróży na kartach historii lub w filmowych klatkach. No dobra, ale co to ma wspólnego z finansami osobistymi?

Zanim przejdę do rzeczy, chciałabym Ci kogoś przedstawić. Ten pan poniżej to Joseph Campbell – amerykański mitoznawca, religioznawca, pisarz i myśliciel. Wpadłam na niego przypadkiem podczas jednej z konferencji marketingowych i był to jeden z tych momentów „Aha!”, które zmieniają spojrzenie na świat.

Joseph Campbell
źródło zdjęcia

Oczywiście „wpadłam” na niego metaforycznie, bo Joseph Campbell od 1987 r. nie żyje, co nie przeszkadza mu do dzisiaj inspirować wielu artystów, muzyków, pisarzy i producentów filmowych – i właśnie o tym była prelekcja, której słuchałam z otwierającą się coraz szerzej buzią.

„Bohater o tysiącu twarzy”

Książka o takim właśnie tytule ukazała się na rynku w 1949 r. i była pierwszą samodzielną publikacją Campbella. Wielokrotnie ją wznawiano i przetłumaczono łącznie na ponad 20 języków. W sumie na całym świecie sprzedano ponad milion (!) egzemplarzy tej publikacji, windując ją wysoko na liście bestsellerów wszechczasów. To właśnie dzięki tej książce Campbell stał się znany poza środowiskiem akademickim i wypłynął na szerokie wody popkultury. Do dziś „Bohater o tysiącu twarzy” uważany jest za najbardziej wpływową pracę autora, w której z wypiekami na twarzy zaczytują się początkujący pisarze i scenarzyści. O czym jest ta książka?

Campbell, badając mity z całego świata, odkrył, że niemal wszystkie historie bazują na bardzo podobnej strukturze, którą na swoje potrzeby określił mianem „monomitu”. W swojej książce rozkłada na części pierwsze teorię wyprawy archetypowego bohatera, wnikliwie przyglądając się każdej z faz. Jak taka podróż się zaczyna? Co dzieje się po drodze? Jak zmienia się bohater?

Spostrzeżenia te miały kluczowy wpływ na Hollywood i rozwój branży filmowej, a „Bohater o tysiącu twarzy” w pewnych kręgach zyskał sobie miano biblii konstrukcji scenariuszy. Sprawa była prosta – na motywie „podróży bohatera” dało się oprzeć niemal każdą opowieść. Po przeczytaniu tego wpisu już nigdy nie spojrzysz tak samo na oglądane filmy i czytane książki, więc zastanów się, czy chcesz dalej w to brnąć 🙂 Tak? No to jedziemy dalej.

Trochę magii w szarej rzeczywistości

Jeżeli chodzi o finanse, ludzie dzielą się na dwie grupy. Nerdów – zakochanych w liczbach, tabelkach i raportach oraz wolnych duchów, którzy nie chcą mieć z tym nic wspólnego. Osobiście plasuję się gdzieś pośrodku, z jednej strony wielbiąc czarno-biały racjonalizm liczb, z drugiej strony na długie godziny przepadając w barwnym, niczym nieograniczonym świecie wyobraźni. Kiedy po raz drugi zaczynałam swoją przygodę z budżetem domowym, szukałam sposobu na to, by tę finansową rzeczywistość jakoś sobie urozmaicić. Dodać koloru, posypać brokatem i wpuścić stado jednorożców, krótko mówiąc – mieć z zarządzania własnymi finansami więcej zabawy, niż przykrego obowiązku.

To właśnie wtedy wpadło mi do głowy, że budżet domowy jest jak gra – wszystko rozbija się o to, żeby wbić na kolejne levele i zdobyć rentę rękę królewny. Cała moja kariera gracza ograniczała się jednak do obcowania z Mario. Niestety – ciężko było mi zidentyfikować się z dziwnym kolesiem ze śmiesznym wąsem. Szybko porzuciłam więc pomysł wyobrażania sobie, że oto muszę wskoczyć do kolejnej rury planowania wydatków albo podbić grzybka oszczędności. To właśnie wtedy do zakurzonych drzwi umysłu zapukał Joseph Campbell i patrząc z wyrzutem zapytał niemo: „Halo! A ja?!”.

Rzeczywiście! Budżet domowy był też jak „podróż bohatera”, w którego ochoczo i niemal z marszu postanowiłam się wcielić i… Wyruszyłam w drogę. Z podróży po fundusz bezpieczeństwa wróciłam cało, choć mocno poobijana. Przyniosłam sobie z niej nie tylko miękką poduszkę finansową, dzięki której śpię dzisiaj spokojnie, ale także przekonanie, że nie była to wyprawa aż tak straszna, jak początkowo mi się wydawało. Ba, była nawet fascynująca! Walka z potworami finansowej codzienności bardzo mnie wyczerpała, ale dała też dużo wewnętrznej siły. Jeżeli dotarłam tutaj, to pewnie dam radę dojść gdzieś dalej, hę?

Czas zasłużonego odpoczynku już za mną, a mnie powoli zaczyna „nosić”. Zastanawiam się więc ostatnio, gdzie by tu się udać w następnej kolejności i jakie przygody będą czekały mnie po drodze. Prosty zabieg z wpuszczeniem magii w szarą rzeczywistość poskutkował tym, że zamiast z ciężkim westchnieniem siadać do YNAB-a, zaglądam do niego jak do mapy, która ma mnie prowadzić do jeszcze fajniejszych światów.

Pomyślałam, że jeżeli – tak, jak mnie – doskwiera Ci przyziemność budżetowania, opowiem Ci o tym, jak zorganizować sobie wyprawę po złote runo na miarę XXI w. 🙂

Finanse osobiste – wyprawa po złote runo na miarę XXI w.

„Bohater o tysiącu twarzy” był wielką inspiracją dla Christophera Voglera – amerykańskiego wykładowcy struktur narracji, który w Hollywood czuwał nad rozwojem filmowych projektów. Chcąc pomóc scenarzystom budować jeszcze ciekawsze historie, stworzył siedmiostronicowy przewodnik pt. „A Practical Guide to The Hero with a Thousand Faces”. Notatka została później rozwinięta w książkę pt. „Podróż autora. Struktury mityczne dla scenarzystów i pisarzy”, traktującą o 12 etapach wyprawy bohatera. Przewodnik ten miał ogromny wpływ na twórców takich filmów jak „Aladyn”, „Król Lew” czy „Piękna i Bestia”. Uważa się, że był też wykorzystywany przy tworzeniu filmów z serii „Matrix”. Pamiętasz scenę, w której Morfeusz wyjaśnia Neo, czym jest Matrix, po czym oferuje mu pokazanie prawdziwego, niezakłamanego świata? Neo staje przed ostatecznym wyborem: jeżeli weźmie niebieską pigułkę – obudzi się we własnym łóżku i uwierzy w co zechce, jeżeli weźmie czerwoną pigułkę – zostanie w krainie czarów i dowie się, dokąd prowadzi królicza nora. Bohater przyjmuje wezwanie do wyprawy i… Wtedy to się dopiero zaczyna!

Wróćmy jednak na ziemię i do finansów osobistych 🙂 12 etapów wyprawy bohatera, o których pisze Vogler, może Ci się przydać. Serio! Ten schemat dość dobrze oddaje to, co Cię czeka, jeżeli zdecydujesz się podjąć wyzwanie i wyruszyć w podróż do świata finansów osobistych. Oczywiście, nie wszystko musi się wydarzyć – ostatecznie życie to nie scenariusz filmowy. Ale pomyśl: jak może wyglądać Twoja codzienność, gdy zdecydujesz się zostać bohaterem?

1. Zwyczajny świat

Zanim rzucisz się w wir wydarzeń, przyjrzyj się rzeczywistości, która Cię otacza. Nawet jeżeli Ci się nie do końca podoba, jest Twoim naturalnym środowiskiem. Rutyna, która towarzyszy Ci na co dzień, jest Ci znana – może dawać Ci zatem złudne poczucie bezpieczeństwa albo… Nudzić i motywować do rozpoczęcia działania. Lęk przed tym, co dalej, jest normalnym uczuciem – przecież nie wiesz, co Cię czeka. Nie wyrzucaj sobie zatem, że czujesz opór.

2. Wezwanie do wyprawy

Wezwanie do wyprawy wcale nie musi być głośnym wołaniem z otchłani. Być może (mam nadzieję, że nie) w Twoim życiu wydarzy się jakaś tragedia, która będzie silnym bodźcem, by ruszyć z miejsca. Utrata pracy, śmierć kogoś z rodziny, ciężka choroba. Czasami to jednak coś, co po prostu uwiera Cię od długiego czasu. Ot, chciałbyś jechać na wakacje, by w końcu odpocząć, ale… Cię na to nie stać. Cichy, wkurzający głosik, który wkłada palec pod żebro. Znasz to?

3. Odmowa

Być może w tym momencie stwierdzisz, że to zupełnie bez sensu i w zasadzie dobrze Ci tak, jak jest. Że po co coś zmieniać. Po otrzymaniu wezwania do wyprawy po złote runo poduszki finansowej pewnie będziesz się wahał, choć jednocześnie wiadomo, że prędzej czy później podejmiesz się rzuconego sobie wyzwania. Przypadkiem może wydarzyć się coś, co sprawi, że wszelkie obawy znikną, a Ty zyskasz power do działania. Albo… Sam możesz znaleźć swojego mentora.

4. Mentor

A więc nadchodzi pora na rozwianie swoich wątpliwości. Pewnie będzie ich mnóstwo! Spotkanie z nauczycielem czy mistrzem, krótko mówiąc – osobą bogatszą o pewne doświadczenie i służącą radami – jest świetnym pomysłem. Przyjaciel, który budowę poduszki finansowej ma już za sobą, blog, książka, wartościowa dyskusja w Internecie – to dobry punkt wyjścia. Poszukaj kogoś, pod czyim okiem nabędziesz nowych umiejętności, które przydadzą Ci się w późniejszych konfrontacjach.

5. Pierwszy próg

Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Decydując się na porzucenie otaczającego Cię, zwyczajnego świata, przekraczasz pierwszą granicę. Nic już nie będzie takie, jak było do tej pory. Świat za drzwiami Twojej dotychczasowej codzienności może być dziwny i obcy. Być może po chwili będziesz miał ochotę wrócić do domu i starych nawyków. Nie martw się, na Twojej drodze czekają…

6. Nowe postacie – Przyjaciele i Wrogowie

Być może będzie Ci się wydawało, że jesteś w tym wszystkim sam. Że nikt nie ma takich problemów jak Ty, a wszyscy wokół świetnie radzą sobie z kasą. To nieprawda. Wystarczy, że powiesz głośno o tym, że rozpocząłeś swoją przygodę z finansami osobistymi i zaraz poznasz nowe osoby – sprzymierzeńców, którzy będą Ci towarzyszyć w tej wędrówce… Oraz tych, którzy będą ją zakłócać 🙂 Lenistwo, zniechęcenie, nuda. Cóż – przyzwyczaj się do ich obecności. I nie daj się im zbałamucić!

Jeśli nie widzisz formularza, kliknij tutaj.

7. Bezpośrednia konfrontacja ze strachem

Posiadając już odpowiednie umiejętności (wiesz, którędy uciekają Ci pieniądze i potrafisz planować wydatki) i mając ze sobą kompanów podróży, nieuchronnie przyjdzie Ci zagłębić się w świat antagonisty – tego, co Cię ogranicza w dotarciu do celu. Najczęściej są to zbyt niskie dochody. Jesteś świadom niebezpieczeństwa, jednak zaszedłeś już za daleko, by się wycofać. Musisz zacząć więcej zarabiać: zmienić pracę na lepiej płatną albo brać bardziej dochodowe zlecenia.

8. Wystawienie na próbę

To nie jest takie proste. Nikt nie mówił, że będzie! 🙂 Na tym etapie staniesz pewnie w obliczu próby, która może kończyć się rezygnacją z obecnej pracy lub poważnie nadszarpnąć Twoje siły, jeżeli zdecydujesz, by pracować więcej i ciężej na własny rachunek. Mimo zmęczenia, które nieuchronnie Cię teraz spotka, nie wiadomo skąd, zdobędziesz też moc, która pozwoli Ci podwoić wysiłki w dążeniu do celu. Hej, już niedaleko!

9. Osiągnięcie celu

Zdeterminowany po wystawieniu na próbę, osiągniesz swój cel. Zdobędziesz cenny przedmiot – pieniądze, które kojącym strumieniem spłyną na Twoje konto, budując fundusz bezpieczeństwa. Z każdym miesiącem będziesz czuć się pewniej i coraz lepiej będziesz znać zasady gry. Odkryjesz, że finansami nie rządzą magiczne sztuczki, tylko mądre zasady, które potrafisz zastosować. Uf! Wszystko zacznie zmierzać w jak najlepszym kierunku.

10. Droga powrotna

W końcu przyjdzie ten dzień, gdy ze zdumieniem odkryjesz, że na Twoim koncie leży wystarczająco duża kwota, byś mógł dzięki niej przeżyć bez pracy najbliższe pół roku. Zdobywając upragnioną nagrodę, musisz liczyć się jednocześnie z tym, że Twój główny wróg będzie teraz blisko, baaardzo blisko. Radość z chwili bogactwa może zostać przerwana przez ostateczną konfrontację z czarnym charakterem – pokusą, by teraz całą tę kasę przepuścić. Ale nie z Tobą te numery!

11. Być albo nie być

W tym momencie mogą wyjść na jaw skrywane gdzieś głęboko w Tobie skazy – wszystko to, czego o finansach nikt Cię nie nauczył. Po tak długiej drodze jesteś jednak już na tyle silny, by nie blokowały Twoich heroicznych decyzji. Nikt Cię nie nauczył? To nauczysz się sam! Cała wiedza, którą do tej pory zdobyłeś, nie pójdzie na marne. Nawet nie zauważysz, kiedy się zmieniłeś. Dzięki temu odniesiesz zwycięstwo lub… Pozostaniesz taki sam, co doprowadzi Cię do upadku.

12. Powrót i zmiany

Po ostatecznej konfrontacji ze swoimi słabościami, wszystko w Twoim życiu się zmieni. A przynajmniej w Twoich finansach 🙂 Po przełamaniu własnych lęków, obaw i odniesieniu zwycięstwa wrócisz uleczony do swojego zwyczajnego świata. Codzienności, która… Jakoś tak… No, wygląda inaczej! Bogatszy o nowe przeżycia, zdobytą wiedzę oraz duży zasób gotówki, staniesz się nowym, lepszym człowiekiem. Co dalej? Wróć do punktu 1 🙂

Czy odważysz się zostać bohaterem?

To już koniec tej podróży. Jak Ci się podoba wizja zostania swoim własnym bohaterem? 🙂 Jeżeli wyprawę po złote runo poduszki bezpieczeństwa masz już za sobą, opowiedz o tym, czy któryś z powyższych etapów Ci się przydarzył. A może u Ciebie ta podróż przebiegała zupełnie inaczej? Jeżeli z kolei ciągle żyjesz jeszcze w „zwyczajnym świecie”, koniecznie daj znać, czy usłyszałeś już swoje wezwanie do wyprawy, czy ciągle na nie czekasz. Życzę Ci odwagi w podjęciu ostatecznej decyzji! 🙂 A jeżeli będziesz na TAK, koniecznie zajrzyj tutaj.

Avatar Justyna SekułaCześć! Nazywam się Justyna Sekuła. Z wykształcenia jestem socjologiem, z zawodu marketingowcem, z zamiłowania Przewodnikiem Beskidzkim. W zespole FBO wspieram Marcina w kwestiach rozwoju bloga – dbam o kreatywny aspekt naszych działań 🙂 Na co dzień prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą, szukając Złotego Środka pomiędzy bujaniem w obłokach pomysłów i twardym stąpaniem po ziemi. Możesz mnie spotkać również na www.withlove.pl – blogu o górach i wędrówkach w nieznane.

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 10 144  osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Podziel się:

Komentarze16 komentarzy

  1. Wpis rewelacyjny, świetnie się czyta, ale uważam, że nie jest dobrze opisywać oszczędzania jako „nie wiadomo jakiej wyprawy” – bo to może u niektórych budzić strach.
    To są rzeczy proste i jako takie trzeba je opisywać – nie na zasadzie „wezwania na Mount Everest”, lecz na zasadzie „wysiądź z autobusu jeden przystanek wcześniej i przejdź 200m”.
    W finansach brzmi to tak:
    NIE – Zainwestuj na giełdzie trzy średnie krajowe i w obligacje korporacyjne kolejne cztery średnie.
    TAK – Załóż konto oszczędnościowe, odkładaj po 100-200zł, a jak się zbierze więcej (jakieś 2-5 tys zł), to kup obligacje skarbowe w PKO-BP lub załóż lokatę.
    Pozdrawiam.

    • Cześć! Myślę, że oszczędzanie to tylko jedna z przygód w tym świecie finansów i bynajmniej nie jedyna 🙂 I fakt, jest to wyzwanie, z którym dość łatwo się zmierzyć. Dla mnie finanową wyprawą życia była budowa funduszu bezpieczeństwa i nie ma co ściemniać, że to jest takie hop-siup – i właściwie o tym mowa.

      Tak naprawdę to nie robi różnicy, jaki kto sobie ustali cel, czy to będzie odłożenie 25k czy 2,5k, jeżeli się zaczyna – w jednym i drugim przypadku trzeba się będzie zmierzyć z adekwatnymi trudnościami i w jednym i w drugim przypadku bardzo pomocne będzie, jeżeli będziecie się mieć obok siebie mentora.

      Strach nie jest złą emocją – jak dla mnie mówi tylko o tym, że wychodzi się poza znany świat i utarte schematy 🙂 Jestem wielką fanką filozofii “Bój się i rób”, bo najczęściej okazuje się, że to wszystko, co wydaje nam się takie straszne, jest straszne tylko w naszych głowach.

      • To właśnie strach najbardziej nas ogranicza. Poznanie nieznanego 😉 W tym przypadku naszych finansów.

        O wiele łatwiej jest robić to co jest znane niż podjąć się “niemożliwego” i wyjść poza utarte schematy 😉

        Dlatego na początku każdej przygody musimy wziąć miecz, wejść do tej ciemnej, zatęchłej piwnicy i ubić kilka szczurów 😉 Potem już nic nie jest nam straszne 😉

  2. Cześć! Ciekawy artykuł dla “nowicjuszy” 😉 i fajny przewodnik po najistotniejszych artykułach… Wyślę żonie, może zobaczy, że dla kobiet temat prowadzenia budżetu to nie temat tabu… choć tu nie potrafimy się dogadać.

    Ostatnio praktycznie codziennie na blogu pojawia się obszerny artykuł. Wcześniej starałem się czytać wszystko (było tego mniej) ale obecnie po prostu dla mnie jest to niemożliwe…

    Mam też pytanie o ten program YNAB… kurcze 25 zł miesięcznie (300 zł rocznie) …. trochę dużo jak człowiek coś uciuła na odsetkach. Nie ma czegoś normalnego (niekoniecznie excel?)

      • Cześć! No właśnie miałam pisać, że na pewno są też darmowe appki, może ktoś podzieli się info nt. ich funkcjonalności. Ja od razu wskoczyłam na YNAB-a i spodobał mi się na tyle, że nie miałam już potrzeby szukać czegoś innego. Fakt, jest to jakiś dodatkowy koszt, ale tak samo jak swojej księgowej płacę za święty spokój, tak YNAB-owi z miłą chęcią zapłacę za porządek w finansach, który dla mnie trzyma 😀

        • Wedlug mnie, nie ma potrzeby płacenia dodatkowo za coś co można mieć za darmo i co jest naprawdę dobrym narzędziem. Fajnie natomiast to, że jest wybór w tym temacie i jak ktoś chce najnowocześniejszych narzędzi to może za nie dopłacić.

    • Oczywiście, że dla kobiet prowadzenie budżetu to nie temat tabu :). W moim domu, to ja jestem “strażnikiem” naszych finansów.
      Trzymam kciuki za rozmowę z żoną!

  3. Po części tę podróż już mam za sobą. Na początku nie było łatwo, ale wytrwałość i wyrobienie nawyku spisywania wydatków z czasem samo weszło w krew. Oszczędności zgromadzone pozwolą przetrwać ponad rok bez pracy, mieszkanie kupione bez kredytu za pieniądze zarobione za granicą. I to wszystko dało radę osiągnąć przed 30ką 🙂 Teraz pozostaje tylko zwiększanie zarobków po powrocie do kraju, które niestety bardzo spadły w porównaniu do poprzedniej pracy, ale będę walczyć 🙂

    P.S. Polecam prowadzenie budżetu i oczywiście w miarę możliwości życie poniżej swoich możliwości finansowych, nie dawanie się reklamom zachęcającym aby nie przestawać niepotrzebnych gadżetów, a z czasem zadzieją się rzeczy niemożliwe 🙂

    • Marcin, świetny wynik! Życzę Ci zatem tyle samo wytrwałości z moszczeniem sobie wygodnego miejsca na polskim gruncie i jestem pewna, że się uda 🙂

    • Dzięki! Dosłownie wczoraj mówiłam bliskiej mi osobie o nawykach i o tym, że na początku budżetowanie było dla mnie strasznie męczące, dziwne i musiałam mocno się do tego naginać, a teraz jest dla mnie tak naturalną czynnością, jak to, że bezwiednie robię sobie w ciągu dnia herbatę, bo nie potrafię bez niej pracować 😀 Dobry temat! Może nada się na następny artykuł 🙂

  4. Sylwia Starej Daty

    Witam Wszystkich! Do Ppp – uwierz – dla niektórych jest to jeszcze wyżej niż szczyt Mount Everest…Do Justyny – wpis świetny- czyta się go bez mrugnięcia oka – i może trafic do młodych…komputerowych graczy…i fanów Matrixa…i do kobiet 🙂 Czytuję FBO sporadycznie i pierwszy raz wpadł mi w oko Twój tekst. W pierwszej chwili myślałam, że Marcin przez pomyłkę użył żeńskich form czasowników…dopiero na końcu odkryłam autorkę:-) Mój etap: kiedyś próbowałam poprowadzić budżet, skończyło się na zbieraniu paragonów, które sobie leżą…nigdy nie obejrzałam Matrixa w całości, nie mam zielonego pojęcia, co toYNAB, ? obce mi są Levele w grach…Moje wyzwanie po przeczytaniu Twojego wpisu: Nadrobić to WSZYSTKO przed 50tka. A wierzcie mi, już mi niewiele zostało:-) I przejść te etapy w ciągu 2019 r. Do usłyszenia/przeczytania za Rok !!!

    • Sylwia, super, cieszę się! Jako kreatywny element w teamie FBO o wiele lepiej czuję się w takich „miękkich tematach”, stąd pomysł, żeby w tę stronę skręcić. Chłopaki świetnie radzą sobie z tekstami bardziej poradnikowymi, więc postanowiłam dla równowagi wnieść też coś dla mniej ścisłych umysłów – mam nadzieje, że będzie się to wzajemnie dobrze uzupełniać .

      Bardzo dobry plan! Mocno Ci kibicuję i gdybyś miała jakieś pytania, to pisz śmiało , postaram się pomóc równie miękko wejść w temat praktycznie 🙂

Odpowiedz

Top