Globalne elity dążą do zresetowania kapitalizmu. Wykorzystują pandemię koronawirusa, którą same wywołały, aby pozbawić nas resztek wolności i przejąć pełną kontrolę nad światem. To część starannie zaplanowanego spisku, który nazywa się: Wielki Reset! Ja się nie boję Wielkiego Resetu i w tym artykule wyjaśniam powody.

No właśnie – czym właściwie jest Wielki Reset? Kolejną teorią spiskową czy oficjalną agendą globalnych elit? Okazuje się, że i jednym i drugim! Zapraszam Cię do obejrzenia krótkiego filmu lub przeczytania dłuższego artykułu pod filmem:

O co chodzi z tym Wielkim Resetem? Od jakiegoś czasu w internecie furorę robi śmiała teoria, w myśl której globalne elity chcą wykorzystać trwającą pandemię koronawirusa, by zmienić porządek świata. To wszystko zostało oczywiście skrzętnie zaplanowane i doprowadzi do pozbawienia zwykłych ludzi oszczędności i własności prywatnej. 

Grzechy globalistów 

Na wstępie uzupełnijmy listę grzechów przypisywanych w myśl tej teorii “złym globalistom”:

  1. Pozamykali gospodarki i drukują ogromne ilości pustych pieniędzy, za które przejmują prywatne przedsiębiorstwa.  
  2. Chcą zlikwidować małe i średnie firmy, aby na rynku zostały tylko rządy i potężne korporacje.  
  3. Dążą do wywołania hiperinflacji, aby zepsuć pieniądz i skasować długi państwowe. 
  4. We współpracy z korporacjami inwigilują każdy nasz krok i chcą zlikwidować gotówkę, by śledzić też każdą transakcję.  
  5. Wkrótce ograniczą możliwość dziedziczenia i drastycznie podniosą podatki. 
  6. A przy okazji – pod pozorem walki z globalnym ociepleniem – uzależnią od siebie też kraje, takie jak Polska, dla których węgiel to czarne złoto!  

W nowym świecie będziemy inwigilowani, pozbawieni własności i całkowicie zależni od korporacji i rządów wypłacających nam tylko niewielki dochód gwarantowany. 

To musi być spisek!

I co Wy na to? Czyż nie brzmi znajomo? No wypisz wymaluj: właśnie to się dzieje! Cóż, z definicji teorie spiskowe mają swoją genezę w faktycznych wydarzeniach. Zwykle łączą ze sobą różne fakty, które w rzeczywistości nie są powiązane i tworzą dla nich alternatywne wytłumaczenia, brzmiące najczęściej tak: zła i potężna grupa interesów zawiązała tajne porozumienie, by działać na naszą niekorzyść. 

Taka teoria z natury jest niefalsyfikowalna. Już sam brak dowodów na jej prawdziwość staje się takim dowodem, bo potwierdza, że spiskowcy są na tyle potężni, że potrafią świetnie zacierać ślady. Dlatego muszą wystarczyć nam poszlaki, rzekome przecieki i błyskotliwe powiązania w istocie niezwiązanych ze sobą wydarzeń. Ale najlepiej zobaczyć to na przykładzie. 

Wszystkiemu winny jest Tusk

Oto moja autorska teoria spiskowa pod roboczą nazwą: „Gambit Donalda Tuska”

gambit donalda tuska

Jak wszyscy wiemy, Donald Tusk jest członkiem potężnych światowych elit, które chcą kontrolować Polskę i świat. W latach 2010 – 2012 jego zaufanym doradcą był członek bankierskiej finansjery – Mateusz Morawiecki, reprezentujący interesy irlandzkiego kapitału. 

Gdy stało się jasne, że Tusk przegra kolejne wybory, mocodawcy ściągnęli go do Brukseli. Przed wyjazdem zdołał jednak wprowadzić swojego agenta do rządu PIS. Przekazał Morawieckiemu tajne, lecz zasadniczo nieszkodliwe informacje na temat rzekomych afer (o Amber Gold, katastrofie smoleńskiej, prywatyzacji w Warszawie). Tymi  informacjami Morawiecki wkradł się w łaski prezesa Kaczyńskiego. Dzięki temu piął się szybko po szczeblach partyjnej kariery, obejmując w końcu tekę premiera. 

wielki reset

Globalne elity osadziły swojego agenta na szczytach władzy i teraz mogły rozpocząć niszczenie prawicowego rządu od środka. Po wyborach w 2020 roku Morawiecki zaczął nagle podejmować dziwne decyzje godzące w PIS: afera z respiratorami, nieudolna walka z pandemią, chaotyczne zamykanie gospodarki, złamanie kompromisu aborcyjnego, wyprowadzenie ludzi na ulicę i przemoc wobec protestujących, podatek godzący w niezależne od rządu media – to wszystko dzieje się właśnie na naszych oczach! Poparcie dla PIS-u spada, a tajny agent światowych elit przygotowuje w ten sposób grunt pod powrót Donalda Tuska do władzy.

No i co? Ma to sens! Podałem wszak same fakty – czyż nie?! I jeśli ktoś w tę historię uwierzy, to nic go nie przekona, że wymyśliłem ją w 5 minut. Od teraz inaczej będzie patrzeć na premiera Morawieckiego, a gdy dojdzie do jego dymisji, to będzie wiadomo, kto za tym stoi. No właśnie – sęk w tym, że sama konstrukcja teorii spiskowych dokładnie tak na nas działa.

To jak to jest z tym całym Wielkim Resetem? Teoria spiskowa, czy oficjalna agenda globalnych elit? Okazuje się, że i jedno i drugie. O tym, czego w Wielkim Resecie doszukują się autorzy sensacyjnych publikacji, już wiecie. To teraz zobaczmy, czym faktycznie jest ten straszny Wielki Reset.

Czym jest Wielki Reset?

Aby wyrobić sobie własne zdanie, postanowiłem przyjrzeć się argumentom obu stron. Dlatego, żeby poznać argumentację zwolenników teorii spiskowej, sięgnąłem najpierw do popularnych filmów straszących Wielkim Resetem. Następnie zajrzałem do publikacji, które wskazali oni jako esencję wiedzy o planowanym spisku. To m.in. książka Klausa Schwaba i Thierry’ego Mellereta „Covid 19 – Wielki Reset”, groźnie brzmiąca Agenda 2030, a także felieton duńskiej parlamentarzystki Idy Auken. Dorzuciłem jeszcze lekturę kilku polemicznych artykułów i w końcu książkę „The Great Reset” Richarda Floridy – która już 9 lat temu traktowała o tym temacie.

Okazuje się, że „Wielki Reset” to oficjalne hasło przewodnie spotkania Światowego Forum Ekonomicznego (World Economic Forum), które odbyło się w Davos w czerwcu 2020 roku. Jego głównym tematem była odbudowa światowej gospodarki po epidemii Coronavirusa.

Trzy główne tezy Wielkiego Resetu, omawianego na WEF, to: 

(1) Stworzenie warunków do rozwoju tzw. „stakeholder economy” w przeciwieństwie do dotychczasowej „shareholder economy”. Tak, aby korporacje brały pod uwagę nie tylko zyski właścicieli, lecz uwzględniały też swój wpływ na resztę społeczeństwa. W „stakeholder economy” ma nie być miejsca na generowanie zysków dla akcjonariuszy, przy jednoczesnym zatruwaniu środowiska, degradowaniu zdrowia lokalnych społeczności czy korzystaniu z niewolniczej pracy.  

(2) Zapewnienie, by globalne inwestycje wspierały wspólne cele (takie jak zrównoważony rozwój) oraz uwzględniały „ESG investing” – czyli zasady środowiskowo i społecznie odpowiedzialnego inwestowania. 

(3) Wykorzystanie czwartej rewolucji przemysłowej, która dokonuje się na naszych oczach. Energia odnawialna, globalny dostęp do szybkiego internetu, uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja, możliwość druku 3D – to tylko niektóre przejawy tej rewolucji. 

Nie taki diabeł straszny

Niestety – w sensacyjnych filmach o spiskowej teorii Wielkiego Resetu nie znajdziecie informacji o pełnej agendzie Światowego Forum Ekonomicznego. Znajdziecie za to zdjęcie Klausa Schwab’a i jego wypowiedź o następującej treści: 

„Pandemia stanowi rzadkie, ale wąskie okno umożliwiające refleksję, ponowne wyobrażenie i zresetowanie świata” 

wielki reset

To faktycznie może budzić obawy, bo samo słowo: reset kojarzy się z nagłym wyłączeniem komputera.  Moje obawy natychmiast się jednak rozwiały, gdy przeczytałem z uwagą książkę  „Covid-19. Wielki Reset” – omawiającą dokładnie ten temat. Jej pierwszym autorem jest właśnie Klaus Schwab – niemiecki inżynier, dr ekonomii i wieloletni profesor Uniwersytetu w Genewie, który 50 lat temu powołał do życia Europejskie Forum Zarządzania, noszące dziś nazwę Światowego Forum Ekonomicznego. Drugi autor to francuski ekonomista i historyk Thierry Malleret.  

wielki reset

 

Co znalazłem w tej książce? Na kilkuset stronach panowie wnikliwie analizują potencjalne skutki pandemii i – uwzględniając problemy, z którymi zmaga się współczesny świat – wskazują możliwe sposoby ich rozwiązania w sposób pokojowy oraz korzystny dla jak największej liczby ludzi. Jej przeczytanie pozwala lepiej zrozumieć złożoność współczesnego świata i gospodarek, a w liczącej kilkanaście stron bibliografii znajdziecie odnośniki do kilkudziesięciu analiz i badań naukowych. 

Mam niestety wrażenie, że twórcy robiący sensacyjne filmy o Wielkim Resecie nigdy nie przeczytali tej książki. Zamiast przytoczyć faktyczną diagnozę sytuacji, stawianą przez autorów, wyciągają zdania z kontekstu, nadając im nowe znaczenie. Nie znalazłem w tej książce niczego, co by mnie przerażało. Przeciwnie – po lekturze nabrałem otuchy, że są jeszcze ludzie myślący krytycznie i potrafiący spojrzeć na sytuację współczesnego świata z szerokiej perspektywy. Wskazują oni na pilną potrzebę rozwiązania narastających od dekad problemów na drodze międzynarodowej współpracy. Covid-19 przyspieszył bowiem drastycznie narastanie tych problemów i ukazał to, jak bardzo niezbędna jest taka globalna współpraca.

Utopijna wizja miasta w 2030 roku?

Kolejny materiał, będący wodą na młyn głosicieli spiskowej teorii, to krótki felieton duńskiej parlamentarzystki Idy Auken. Co ciekawe – został on opublikowany już w 2016 roku i jakoś wcześniej nie budził przesadnej sensacji. Ida Auken przedstawiła tam futurystyczny opis jej rodzinnego miasta w roku 2030, zaczynając od słów: 

„Witajcie w roku 2030. Witajcie w moim mieście – a raczej – w naszym mieście. Niczego nie posiadam. Nie posiadam samochodu. Nie posiadam domu. Nie posiadam żadnych sprzętów ani ubrań” 

To rzeczywiście może przerażać, szczególnie nas Polaków, którzy doświadczyliśmy komunizmu. W felietonie nie ma jednak wezwania do likwidacji własności prywatnej, tylko wskazanie, że współczesna technologia umożliwia zamianę wielu produktów na usługi. Nie musisz kupować własnego samochodu, bo będziesz mógł za darmo wynająć autonomiczny samochód, zasilany odnawialny energią. O ile brak samochodu nikogo raczej nie rusza, o tyle już brak własnego mieszkania, sprzętów domowych czy ubrań – brzmi kuriozalnie. 

Ida Auken

Felieton faktycznie jest odjechany, nawet jak dla mnie. Autorka jednak wyraźnie zaznacza, że nie jest to jej utopijna wizja wymarzonej przyszłości. Napisała ten tekst, aby rozpocząć dyskusję nad zaletami i wadami współczesnego rozwoju technologicznego. Twierdzenie, że celem globalnych elit jest pozbawienie nas własności prywatnej, na podstawie felietonu jednej osoby, ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co twierdzenie, że polska reprezentacja jest najlepsza na świecie, bo gra w niej Robert Lewandowski.

Spisek 193 państw na forum ONZ?

Trzecim źródłem, zawierającym rzekomo tajny plan zniszczenia klasy średniej, jest groźnie brzmiąca Agenda 2030. Jak na tajny plan to dość kuriozalne, że jest on powszechnie dostępny w Internecie, ale tak naprawdę jest to po prostu zestaw Celów Zrównoważonego Rozwoju, przyjętych jeszcze w 2015 roku Rezolucją Zgromadzenia Ogólnego ONZ przez wszystkie 193 państwa członkowskie. 

agenda 2030

źródło: ONZ

Jakież to groźne cele są w tym zestawie? Jest ich łącznie 17. Wszystkie możecie zobaczyć na grafice powyżej, a teraz pozwólcie, że przytoczę kilka pierwszych: 

(1) Wyeliminować ubóstwo we wszystkich jego formach na całym świecie. 

(2) Wyeliminować głód. 

(3) Zapewnić wszystkim ludziom w każdym wieku zdrowe życie oraz promować dobrobyt. 

(4) Zapewnić wszystkim edukację wysokiej jakości oraz promować uczenie się przez całe życie. 

(5) Osiągnąć równość płci oraz wzmocnić pozycję kobiet i dziewcząt. 

(6) Zapewnić wszystkim ludziom dostęp do wody i warunków sanitarnych. 

(7) Zapewnić wszystkim dostęp do źródeł stabilnej, zrównoważonej i nowoczesnej energii… itd. 

Długo wczytywałem się w szczegółowe opisy poszczególnych celów, szukając śladów spisku i naprawdę – nie potrafiłem ich znaleźć.  Możemy postawić zarzut, że lista celów jest zbyt długa, że są bardzo trudne do osiągnięcia, że niektóre mogą się wykluczać. Ale doszukiwanie się tam planów przejęcia kontroli nad światem przez globalistów – to jakaś farsa! Swoją drogą – samo określenie: globalista używane jest w sposób mający budzić grozę, a przecież tylko myślenie w kategoriach globalnych daje nam szansę na rozwiązanie najbardziej palących problemów całej planety. Tu nie ma miejsca na zamykanie się w hermetycznych silosach. Czasy samodzielności gospodarczej już dawno minęły!

Co z tego wynika?

Bardzo ciekawy jest fakt, że hasło „Wielki Reset” oraz liczne teorie z nim związane funkcjonują w obiegu od wielu lat, jednak wcześniej nie budziły takich emocji. Wspomniana już przez mnie, wydana w 2011 roku książka Richarda Floridy, opisuje aż cztery Wielkie Resety z przeszłości. Jakoś nie wzbudziła większej sensacji. 

the great reset

Jak to się zatem stało, że nagle zrobił się hype na hasło: „Wielki Reset”? Możecie o tym przeczytać w ciekawym artykule Guardiana: „How the Great Reset of Capitalism became an anti-lockdown conspiracy”.

No dobrze, to co właściwie wynika z tych moich rozważań? 

Wielki Reset – jedno określenie dla dwóch różnych spraw

Hasło „Wielki Reset” oznacza dwie różne sprawy. To zarówno oficjalne hasło Światowego Forum Ekonomicznego (i powiązanych z nim publikacji) jak również teoria spiskowa, w myśl której globalne elity chcą pozbawić nas oszczędności i ubezwłasnowolnić. W pierwszych materiałach znajdziecie dogłębne analizy, zrozumienie złożoności współczesnego świata i propozycje konkretnych działań. W drugich spotkacie stanowcze stwierdzenia na temat „głupoty” lub „przebiegłości” osób stojących na czele globalnych instytucji, wiele wzajemnie sprzecznych opinii, epatowanie rzekomą wiedzą tajemną i przede wszystkim – wywoływanie strachu. 

Co ciekawe – sensacyjne filmy o Wielkim Resecie często dość trafnie wskazują na globalne problemy, które są przecież powszechnie znane. Ich przyczyn dopatrują się jednak w zakonspirowanym działaniu grupy globalistów, skierowanym przeciwko reszcie ludzkości, a nie w sposobie działania światowych gospodarek i systemu finansowego. 

Wielki Reset a problemy współczesnego świata

No dobrze, ale w takim razie, po co właściwie Światowe Forum Ekonomiczne zaczyna mówić o Wielkim Resecie? Nie ulega wątpliwości, że świat zmaga się z wielkimi problemami, które są efektem tego, w jaki sposób od dziesięcioleci działa światowy system gospodarczy i finansowy. 

Oto kilka przykładów:

(1) ogromny poziom globalnego zadłużenia,

(2) rosnące napięcia pomiędzy wschodzącą potęgą gospodarczą i polityczną, jaką są liczące 1,4 mld mieszkańców Chiny, a rozdartym ideologicznie dotychczasowym hegemonem, czyli Stanami Zjednoczonymi, 

(3) rabunkowa gospodarka surowcami, dewastacja środowiska naturalnego i zmiany klimatyczne,

(4) ogromne tempo automatyzacji i robotyzacji, wykluczające z rynku pracy osoby, które nie są w stanie szybko zdobywać nowych umiejętności,

(5) rosnąca siła gigantów technologicznych, zbierających na nasz temat terabajty danych i śledzących nasz każdy ruch, 

(6) niesprzyjające tendencje demograficzne i niewydolne systemy emerytalne, 

(7) ogromne i postępujące rozwarstwienie społeczne, odzwierciedlone w bardzo szybkim przyroście majątków ludzi najbogatszych i pozostającej daleko w tyle klasie średniej.

Te wszystkie problemy przekładają się na rosnące rozczarowanie globalnymi elitami. W tym otoczeniu do głosu i władzy w wielu krajach dochodzą populiści i nacjonaliści, głoszący potrzebę deglobalizacji, wyjątkowość własnego narodu, potrzebę wypięcia się na resztę świata, zamknięcia granic i dbania tylko o własne, wewnętrzne interesy. 

To nie XIX wiek!

Taka nacjonalistyczna strategia może wydawać się całkiem sensowna, gdyby nie mały szczegół. Nie żyjemy już w XIX wieku. Czy nam się to podoba, czy nie, współczesny świat jest powiązany gęstą siecią współzależności, a problemy, z którymi się zmaga, mają charakter globalny. Jak świetnie ujął to Singapurski naukowiec i dyplomata Kishore Mahbubani:

„7 miliardów ludzi zamieszkujących naszą planetę, nie przebywa już na 193 osobnych łodziach (państwach). Zamiast tego zajmujemy 193 osobne kabiny na jednym okręcie”.

Po wybuchu pandemii w ubiegłym roku rozwinął tę barwną metaforę, dodając: 

„Skoro tkwimy razem na zainfekowanym wirusem okręcie, to czy ma sens czyszczenie i szorowanie naszych osobistych kabin, przy jednoczesnym ignorowaniu korytarzy i wentylacji, którymi przemieszcza się wirus?”. 

W 2020 roku na stertę spiętrzonych problemów, z którymi boryka się świat, nałożyła się jeszcze pandemia koronawirusa. A rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych ma wielką moc wywoływania u ludzi strachu, niepokoju, a nawet masowej histerii. To idealne otoczenie do szerzenia spiskowych teorii, poszukiwania kozłów ofiarnych czy wskazywania zewnętrznych wrogów. Dlatego nie warto dołączać do rozhisteryzowanego tłumu. 

Wielki Reset – spisek, czy próby zapobiegnięcia głębokiemu kryzysowi?

Czy globalne elity chcą nas faktycznie wykończyć za pomocą Wielkiego Resetu? Moim zdaniem nie. Po dogłębnym zapoznaniu się z różnymi źródłami dochodzę do wniosku, że starają się po prostu za wszelką cenę uniknąć potężnego kryzysu, który byłby tak bolesny i długotrwały jak ten z lat 1928-1933. W  rezultacie mógłby nawet doprowadzić do zbrojnych konfliktów. 

wielki kryzys

To oczywiście prawda, że światowe rządy zadłużają się na potęgę, emitując ogromne ilości obligacji, ale ich głównym celem nie jest „podstępne ograbienie Cię z oszczędności”. Więc po co to robią? Aby mieć środki na tarcze antykryzysowe, walkę z pandemią, państwowe inwestycje, ale przede wszystkim – aby utrzymać się u władzy. Dlatego trwonią też dużo kasy na finansowanie rządowej propagandy i przekupywanie wyborców. Cieszysz się z 500+, niższego wieku emerytalnego, 13 i 14 emerytury i wyprawki dla dzieci? To nie dziw się wysokim podatkom i szybko rosnącemu długowi publicznemu.

wielki reset

To samo z bankami centralnymi. Faktycznie drukują dziś pusty pieniądz na niespotykaną dotąd skalę i kupują ogromne ilości obligacji rządowych i korporacyjnych, a nawet akcji. Nie robią tego jednak po to, aby wywołać hiperinflację i doprowadzić nas do ubóstwa. Starają się dostarczyć niezbędną płynność na rynku długu rządowego, zapobiec masowym bankructwom i zapewnić płynność w sektorze bankowym. 

I jeśli podzielasz opinię, że natychmiast powinny zaprzestać dodruku i podnieść stopy procentowe – to najpierw pomyśl o skutkach. Czy na pewno jesteś gotowy, aby zatrudniająca Cię firma upadła, a oprocentowanie Twojego kredytu hipotecznego wzrosło na tyle, że będziesz płacić dwa razy wyższą ratę przy jednoczesnym braku dochodów? Osoby nawołujące do drastycznych rozwiązań – takich jak dopuszczenie do masowych bankructw – nie biorą moim zdaniem pod uwagę konsekwencji wyższego rzędu. A te można prześledzić, czytając jak długi, głęboki i brutalny był Wielki Kryzys z lat 1929-33. Ludzie bogaci z takim kryzysem sobie poradzą. Ludzie biedni i klasa średnia – stracą najwięcej.

To nie gniew bogów

Te wszystkie działania są wielkim eksperymentem na żywym organizmie. Już dziś ich skutkiem ubocznym jest szalony wzrost cen aktywów finansowych, a w przyszłości może być również wysoka inflacja czy wręcz konieczność wprowadzenia nowego systemu monetarnego – tak jak to miało miejsce w 1944 roku w Bretton Woods.  W mojej ocenie to jednak nie żaden spisek, tylko rozpaczliwe próby kupienia dodatkowego czasu i ratowania gospodarek oraz miejsc pracy. Straszenie spiskiem przypomina mi działania egipskich kapłanów, którzy wiedząc o zbliżającym się zaćmieniu Słońca, straszyli ludzi gniewem bogów. To nie bogowie wywoływali zaćmienia i to nie żadna zmowa globalistów stoi za problemami współczesnego świata.

Wierzę w cykl gospodarczy

I chciałbym Was od razu uspokoić, że nie jestem naiwny. Nie ufam politykom, bankierom czy przedstawicielom wielkich korporacji i nie wierzę w ich dobre serce. Każdy kraj, każde państwo i każda korporacja „ciągnie w swoją stronę” a wspólne działania podejmują zwykle z konieczności – wtedy, gdy ich brak mógłby pozbawić ich przywilejów. Tak było zawsze i dzisiejsze czasy nie są tu wyjątkiem. 

Właśnie tak patrzę na piękne cele Światowego Forum Ekonomicznego czy Agendę ONZ. Walka z ubóstwem, z głodem, z chorobami, czy ochrona klimatu trafiły na tę agendę, bo brak działań w tym zakresie będzie dla wszystkich szkodliwy. Natomiast głębokie zubożenie społeczeństwa nie jest w niczyim interesie, a już na pewno nie w interesie rządów potrzebujących dochodów podatkowych czy korporacji potrzebujących przychodów ze sprzedaży. Jeśli wszyscy będziemy biedni, to kto będzie kupować i płacić podatki? To samo z energią odnawialną, dbaniem o zdrowie czy likwidacją głodu. To się po prostu na dłuższą metę opłaca!

Dlatego nie wierzę w teorię spiskową. Wierzę za to w cykl gospodarczy i nieuniknione występowanie kryzysów finansowych i ekonomicznych, które – szczególnie pod koniec długoterminowego cyklu długu – potrafią być bardzo dotkliwe. Na pewno przyjdą trudne czasy i wiele osób – zaskoczonych tą sytuacją –  straci swoje majątki, jak ma to miejsce w każdym kryzysie. Nie będzie to jednak dowód na globalny spisek, lecz potwierdzenie tezy o cykliczności rynków i gospodarek – którą opisałem m.in. w Finansowej Fortecy.

finansowa forteca

Skup się na tym, na co masz wpływ

Nie boję się zatem globalnego spisku o nazwie Wielki Reset. Ba – jeśli chodzi o ten drugi Wielki Reset – omawiany na Światowym Forum Ekonomicznym – to wręcz z całej siły trzymam kciuki za jego nadejście, bo gdyby te postulaty udało się wdrożyć, to moje córki żyć będą w lepszym i sprawiedliwszym świecie. Nie mam jednak wątpliwości, że wielu tych rzeczy nie uda się wdrożyć i w przyszłości przyjdzie nam się mierzyć z niejednym kryzysem. 

Co robić w tej sytuacji? Ja staram się po prostu przygotować na różne scenariusze i – zamiast bać się teorii spiskowych – skupiam się na tym, na co mam realny wpływ. Konsekwentnie uczę się i rozwijam, aby zwiększać swoje dochody. Trzymam wydatki pod kontrolą i systematycznie buduję oszczędności. Potem – spokojnie je inwestuję, dzieląc na 3 portfele i korzystając z różnych klas aktywów. Robię tak, aby moje ewentualne straty w kolejnym kryzysie były ograniczone, a przygotowany kapitał pozwolił mi nie tylko taki kryzys przetrwać, ale też wykorzystać nadarzające się wówczas okazje i ostro zaryzykować w ramach portfela ofensywnego! No, to teraz już znacie moją opinię o Wielkim Resecie. Świat ma poważne problemy, rządy i banki centralne robią dużo bezprecedensowych rzeczy, ale w mojej prywatnej ocenie – to żaden spisek – tylko rozpaczliwa próba ratowania status quo. A jakie jest Twoje zdanie? Spisek? Czy Nie? Daj znać w komentarzu – bo jestem bardzo ciekawy, jak rozkładają się nasze opinie.