Od lat w wakacje jest u mnie tak samo: wyjeżdżam trochę zmęczony, ale gdy tylko złapię odrobinę oddechu, od razu zaczynam snuć wielkie plany. W ubiegłym roku na wakacjach natknąłem się na takie zdanie: “Największym zagrożeniem dla większości z nas nie jest to, że nasz cel jest zbyt wysoki i nie zdołamy go osiągnąć, ale że jest on zbyt niski i nam się to uda.” Skłoniło mnie to do porzucenia pracy na etacie i zajęcia się rozwojem mojej własnej firmy. Dzięki temu ostatnie miesiące są niezwykle fascynującym okresem, pozwalającym mi krok po kroku realizować plany i marzenia.

Tym razem na dłuższy urlop wyjeżdżam dopiero w drugiej połowie sierpnia, ale kilka ostatnich dni pozwoliło mi złapać nieco oddechu. Jeszcze w grudniu, wypisując cele na 2015 rok, postanowiłem zabrać moje córki w podróż po Polsce. Zauważyłem, że chociaż zwykle pracuję w domu, to jestem tak pochłonięty swoimi zajęciami, że często słucham dzieci “jednym uchem” . Niby jestem z nimi, ale tak naprawdę myślami odpływam gdzie indziej. Dlatego właśnie wymyśliłem tę podróż: bez mamy (która z przyjemnością odpoczęła sobie od nas) – tylko ja, dzieci i 100% koncentracji na byciu z nimi. I muszę Wam powiedzieć, że to był po prostu czad. Kilka dni świetnej zabawy, wygłupów, odwiedzania wesołych miasteczek i parków wodnych, biegania w nocy z latarkami po lesie, spania w przypadkowych pensjonatach i tylko jedna zasada: jeżeli dzieci nie śpią, to 100% uwagi poświęcam im. Właśnie wróciliśmy z tej małej eskapady i mogę w ciemno polecić takie doświadczenie każdemu rodzicowi . Naprawdę rewelacyjny sposób na odkrycie “na nowo” swoich własnych dzieci. 😉

Ale jednak pasja to pasja… Gdy tylko dziewczynki zasypiały, albo gdy rano wstawałem przed nimi, od razu brałem do ręki mój notes i wypisywałem kolejne pomysły na rozwój bloga i dalszą działalność. Nowe otoczenie, wypoczynek, cisza i spokój – to wszystko sprzyja kreatywności, więc zapisałem kilkanaście kartek. Jednak im dłużej nad tym myślałem, tym bardziej klarowała się w mojej głowie prosta myśl: ten blog jest dla Was. To Wy jesteście moimi “klientami”, to Wy poświęcacie swój czas na czytanie artykułów i to dla Was powstają wszystkie tworzone tu treści. A skoro tak, to właśnie Wy najlepiej wiecie, co powinienem zrobić, abyście na blogu czuli się jeszcze lepiej.

Zajrzałem dzisiaj na statystyki. Pomimo wakacji, które nie sprzyjają przecież tak poważnym tematom, jak dbanie o finanse, ponad 41 tys. osób odwiedziło Finanse Bardzo Osobiste:

FBO statystyki lipiec

Każdy z Was znajduje się w nieco innej sytuacji, każdy poszukuje odpowiedzi na inne pytania, każdy korzysta z tego bloga na swój własny sposób. Na pewno dostrzegacie rzeczy, których ja nie widzę, a które zdecydowanie warto poprawić. Chodzą Wam też po głowie tematy, o których chcielibyście poczytać. Na pewno też przychodzą Wam do głowy różne pomysły i myślicie sobie: “gdybym był na miejscu Marcina, zrobiłbym to i to…”.

Dziś miałem Wam trochę napisać o moich nowych pomysłach z wyjazdu. Niektóre wydają mi się naprawdę ciekawe i ekscytujące, tyle tylko że… To przecież nie ma większego znaczenia co jest ekscytujące albo ciekawe dla mnie. Nie piszę artykułów dla siebie. Piszę je dla Was.

Dlatego zamiast zarzucać Cię opowieściami o tym, co jeszcze mam w planach, bardzo Cię proszę o dobrą radę. Znasz mnie dość dobrze dzięki temu blogowi. Wyobraź sobie, że spotykamy się na ulicy i ucinamy sobie pogawędkę. W pewnym momencie zadaję Ci kilka niezwykle ważnych dla mnie pytań:

– Co mogę robić lepiej, abyś jeszcze chętniej odwiedzał mój blog?
– Co mogę robić lepiej, abyś chętniej polecał blog swoim znajomym?
– Co Ty byś zmienił lub poprawił będąc na moim miejscu?

Jaką odpowiedź bym wówczas usłyszał? To Twój komentarz jest dla mnie dziś najważniejszy. Będę Ci bardzo wdzięczny za każdą dobrą radę i sugestię. Podpowiesz mi trochę?