„Nie dbam o finanse, bo ten temat zupełnie mnie nie interesuje” – nawet nie wiesz, ile razy słyszałem to tłumaczenie! Dziś udowodnię, że to tylko zwykła wymówka. Jak to możliwe, że osoba bez wielkiej pasji do finansów osiągnęła ogromny sukces finansowy i prowadzi firmę, która co roku robi wielomilionowe obroty? Ten sekret zdradzi nam Ola Budzyńska, czyli Pani Swojego Czasu, która  od 2014 roku sukcesywnie podbija Internet i sprawia, że tysiące kobiet w całej Polsce zajmuje się swoim czasem na poważnie.

Ola niestrudzenie wspiera kobiety w rozwoju osobistym, dzieląc się z nimi swoją wiedzą i doświadczeniem. Na swojej pasji do zarządzania sobą w czasie i ciężkiej pracy zbudowała prawdziwe imperium.  Dzięki dobrej znajomości siebie, pracy z przekonaniami i mądrym budowaniu nawyków stworzyła prężną firmę, której obroty można liczyć w milionach złotych. Obecnie zatrudnia 38 osób, prowadzi bardzo prężnie działający sklep online, wydaje książki w swoim własnym wydawnictwie i wprowadziła na mapę Krakowa (a wkrótce także i Warszawy) absolutnie wyjątkowe miejsce – Przestrzeń Pełną Czasu. 

Patrząc na osoby, które osiągnęły tak duży sukces, zawsze zastanawiam się, jak wyglądają ich finansowe nawyki i przyzwyczajenia. Nie oszukujmy się – każde z tych przedsięwzięć, oprócz świetnej organizacji, wymaga także sporego nakładu pieniędzy. Ola świetnie radzi sobie z finansami i wykorzystuje je do tego, by pomagać innym, tworzyć coś wielkiego i realizować swoje marzenia. W tym wywiadzie zdradzi, jakie ma podejście do finansów i inwestycji. Podzieli się tym, co u niej działa i zdradzi, w jakim obszarze robi kompulsywne zakupy. 

Zapraszam Cię do obejrzenia filmu:

A jeśli wolisz czytać, poniżej znajdziesz transkrypcję wywiadu. 

Moim gościem jest dzisiaj Pani Swojego Czasu, Ola Budzyńska, zwana także w „półświatku podziemnym” jako „Naczelna Gangsterka”. Cześć, Olu!

Cześć!

Bardzo serdecznie dziękuję Ci za przyjęcie zaproszenia. Powiedz w kilku słowach, kim jesteś i czym się zajmujesz.

Nazywam się Ola Budzyńska i jestem Panią Swojego Czasu – to jest najkrótsze przedstawienie, jakiego zawsze używam. Jestem właścicielką i założycielką firmy Pani Swojego Czasu. Uczymy kobiety organizacji i zarządzania czasem oraz życia po swojemu na bardzo różne sposoby.

I ten Twój Gang Pani Swojego Czasu przyciągnął mnóstwo utalentowanych osób. Ostatnio naliczyłem, że współpracuje z Tobą chyba 19 czy 20 osób, przynajmniej tych, które pokazujesz z imienia i nazwiska.

W tym momencie zatrudniam 38 osób.

pani swojego czasu

źródło: PSC 

I do tego jeszcze wielki Klub Pań Swojego Czasu. Widzę, że to jest taki ruch – rewolucja kobiet, które biorą sprawy w swoje ręce. Bardzo Ci kibicuję, cieszę się i naprawdę inspirujesz sposobem swojego działania.

Dzięki wielkie. Nieskromnie mówię, że buduję imperium i krok po kroczku do niego się zbliżam.

Jak Pani Swojego Czasu dba o finanse? 

Wspaniale. Ty budujesz imperium, ja pomagam ludziom budować Finansowe Fortece. Mamy pełną synergię. Dzisiaj w takim razie przepytam Cię właśnie z finansów. Pomyślałem sobie, że ludzie lubią naśladować innych, nie ma jednego uniwersalnego sposobu robienia wszystkich rzeczy, więc na pewno też masz swoje ciekawe sposoby, którymi się z nami podzielisz. W takim razie: jak dbasz o finanse osobiste?

Przed rozmową powiedziałam, że się trochę stresuję, bo to Ty jesteś specjalistą od finansów, ale z drugiej strony pomyślałam: Budzyńska, robisz firmę, która robi wielomilionowe obroty, zyski również w milionach liczymy, więc jednak coś jest OK z tymi finansami, skoro wyniki mamy bardzo dobre. Ale generalnie moje podejście do finansów jest specyficzne. Czytałam, Marcin, Twoją książkę i to nie jest tak, że się nie zgadzam, wręcz przeciwnie, zgadzam się jak najbardziej, tylko w wielu miejscach tak czytam i myślę: Ale mądre. Faktycznie tak by trzeba było, ale mi się nie chce – to niestety jestem ja. 

Moim najważniejszym podejściem do finansów było to, żeby zarabiać tak dużo, żeby się nie przejmować tym, że coś tam się może gdzieś wydarzyć. Dla mnie strategią na oszczędzanie było: zawsze zarabiać więcej. Znaleźć inną pracę, dodatkowe zajęcie, coś dorobić. I to jest taki punkt wyjścia, od którego możemy zacząć, bo pytanie, które zadałeś, jest bardzo, bardzo ogólne.

Ja się z tym całkowicie zgadzam. Najważniejsze w tej całej układance – zarobki, wydatki, oszczędności – jest to, żeby w konsekwentny sposób zwiększać swoje zarobki. 

finansowa forteca

Finansowa Forteca, strona 65

Pracując kiedyś na etacie, mając sporo pieniędzy i tak popadliśmy w finansowe problemy, ponieważ zupełnie bezmyślnie z tymi ciężko zarobionymi pieniędzmi postępowaliśmy. I kiedyś taki amerykański guru od finansów osobistych, Dave Ramsey, który pomaga Amerykanom wychodzić z długów, powiedział takie fajne zdanie: You cannot out-earn your stupidity, czyli nie da się zarabiać tak dużo, żeby to zrekompensowało taką zupełną głupotę w wydawaniu pieniędzy. 

Poduszka finansowa jest najważniejsza

Więc na pewno masz jakiś sposób, że zarabiasz pieniądze i zupełnie nie wiesz, co się z nimi dzieje. Jak to u ciebie wygląda?

Najistotniejsze jest dla mnie bezpieczeństwo finansowe i posiadanie poduszki finansowej. W tym momencie ona wygląda inaczej, kiedy prowadzę firmę, ale jak sięgnę pamięcią 20 lat wstecz do czasów studenckich, to ja też ją miałam. Ona była dużo, dużo mniejsza, wręcz śmiesznej wielkości, ale ja zawsze, ale to zawsze dbałam o to, żeby z tych pieniędzy, które do mnie przychodzą, coś odłożyć. I to naprawdę mogła być śmieszna kwota, nawet złotówka czy 5 zł miesięcznie. Bo wtedy 400 zł to był mój dochód miesięczny. Ale miałam wtedy poczucie kontroli nad tymi pieniędzmi. 

Nawet jeśli musiałam sobie czegoś odmówić, a w czasach studenckich odmawiałam sobie wiele, to moje poczucie stabilności wypływało z tego, że ja pewną część pieniędzy kontroluję i faktycznie te pieniądze przyrastają. Bo nawet jeśli one przyrastały w znikomych ilościach, to jednak przyrastały. I żeby było jasne, nie twierdzę, że odkładanie 2 zł miesięcznie to sposób na wzbogacenie się. Ja tego nie traktowałam jako kapitał, który sprawi, że za sto lat będę bogaczem. Mówię to z perspektywy psychologicznej. Ja do działania, aktywności i przede wszystkim kreatywności potrzebuję poczucia kontroli nad finansami i stabilizacji finansowej. I takie odkładanie to powodowało. Na szczęście nie zatrzymałam się na tych dwóch złotych. Im więcej zarabiałam, tym więcej odkładałam.

Hasło „przezorny zawsze ubezpieczony” podniosłam do potęgi i już nawet nie wiem, ile mam kont na czarną godzinę. Mam konta na czarną godzinę od czarnej godziny. Jestem ubezpieczona absolutnie na wszystko, z okazji absolutnie wszystkiego. Druga kwestia jest taka, że zarówno w swoich prywatnych kontach, jak i firmowych mamy konta, subkonta i kolejne subkonta, bo dzięki temu po prostu wiem, że na te rzeczy, na które musi być, zawsze jest odłożone.

Czyli stosujesz mnóstwo bardzo pożytecznych zasad finansowych. Po pierwsze, masz te naturalne podejście: najpierw płacę sobie, czyli jak zarabiam pieniądze, to coś dla siebie odkładam, a nie, że oddajesz wszystkie pieniądze innym ludziom. Po drugie – ta poduszka finansowa czy ileś tych poduszek finansowych, o których mówisz, to jest to, czego ludzie nie doceniają. Często wydaje się, że przedsiębiorcy to tacy ryzykanci, którzy biorą hipoteki na własne mieszkanie, żeby zrealizować ten swój jeden pomysł, a prawda jest taka, że żeby móc rozwinąć biznes i myśleć spokojnie i kreatywnie, to właśnie bezpieczeństwo finansowe też jest bardzo ważne. Powiedziałaś, że ta duża poduszka finansowa, daje Ci tę swobodę działania i że dzięki niej możesz skoncentrować się na rozwoju swojego biznesu – to jest też bardzo ważne i mocno ze mną rezonuje.

Od czego się to wszystko zaczęło

Opowiedz o samych początkach twojej działalności. Obecnie prowadzisz milionowy biznes, on się cały czas rozrasta, budujesz to swoje imperium, ale nie zawsze tak było. Każdy zaczyna z jakiegoś poziomu. Jak to wyglądało u Ciebie na początku?

Byłam trenerką umiejętności miękkich, czyli pracowałam w firmie szkoleniowej i jeździłam do korporacji robić szkolenia w zasadzie z podobnych rzeczy, którymi zajmuję się teraz, czyli z zarządzania czasem, organizacji pracy, efektywności osobistej i zarządzania ludźmi. To jest bardzo ciekawa sytuacja, bo fakt, że zaczęło mi to ciążyć, był bardzo mocno związany z pieniędzmi, ale nie z tym, że mało zarabiałam. Wręcz przeciwnie: zarabiałam duże pieniądze, byłam bardzo dobrą trenerką. Trenerzy umiejętności miękkich w korporacjach zarabiają dużo większe pieniądze niż przeciętny Kowalski. Natomiast jest to praca wyliczana na godziny. Czyli tam jest wprost ta zależność: im więcej pracujesz, tym więcej zarabiasz. I jest pewien szklany sufit, którego nie możesz przeskoczyć, co jest akurat bardzo specyficzne, bo w pracy trenerskiej jest nim 45-letni mężczyzna z siwiejącą skronią, czyli ideał trenera, do którego ja, choćby skały srały, nie doskoczę, bo mam pewne ograniczenia, nie mam ich dużo, ale jakieś są.

Byłam ich świadoma i wiedziałam, że jeśli chcę zarabiać więcej, to muszę jeszcze więcej jeździć i jeszcze więcej szkolić. To mi nie pasowało. Nie będę rozwijać tego, jak powstała Pani Swojego Czasu, bo to długa historia. W wielkim skrócie: zdiagnozowano nieuleczalną chorobę u mojego syna, a ja stwierdziłam, że dalej tak być nie może, nie będę pracować na kogoś, nie będę sobie wypruwać flaków i pracować na te godziny bez perspektyw zmiany tej sytuacji. Zakładam własną firmę, będę uczyć tego, na czym znam się najlepiej, czyli organizacji i zarządzania sobą w czasie w modelu C2C, do indywidualnych klientów/klientek. I tak zrobiłam.

psc

źródło: PSC 

Natomiast jeśli chodzi o finanse, to jest to bardzo ciekawa sprawa. Ponieważ znana jestem z ryzyka, z tego, że podejmuję bardzo różne ryzykowne, nowe ruchy biznesowo, to bardzo często ludzie pytają: Jak sobie radziłaś? Rzuciłaś wszystko i założyłaś Panią Swojego Czasu? A ja mówię wtedy: Ale halo, stop! Niczego nie rzucałam! Ja siebie znam. Byłam wtedy po trzydziestce. Znam siebie i wiem, że muszę mieć bezpieczeństwo finansowe, żeby działać kreatywnie. Nie mogę z dnia na dzień martwić się o pieniądze i co do garnka włożę, jeśli jednocześnie mam wymyślać kreatywne strategie zdobywania klientów, dzielenia się treściami. W związku z tym niczego nie rzucałam. Dalej pracowałam jako trenerka, jeździłam. Jedyne, co robiłam, to bardzo lojalnie poinformowałam swoich pracodawców, że zrezygnuję z tej pracy w momencie, kiedy moje roczne obroty jako Pani Swojego Czasu osiągną 80% moich rocznych obrotów wcześniej jako trenerki-freelancerki.

Więc robiłam dwie rzeczy naraz: pracowałam, jeździłam, szkoliłam, a jednocześnie rozwijałam swój biznes. Czasowo było to bardzo trudne do połączenia, ale zadbałam o to, by to zrównoważyć, czyli to nie było tak, że cały czas ciągnę te 80% trenerstwa, aż mnie dobije, bo wtedy bym umarła przez obciążenie, tylko w miarę rozwoju mojego biznesu delikatnie stopowałam z trenerką, czyli zmniejszałam obciążenie pracy trenerskiej. I gdy doszłam do poziomu, do którego chciałam, to powiedziałam: To już jest ten moment. Pracodawcy byli zszokowani, bo nie sądzili, że ten model biznesowy może działać i da zarabiać jakieś pieniądze. Wtedy zrezygnowałam już z pracy trenerki i poszłam na swoje, z poduszką finansową, czyli mogłam podejmować pewne ryzykowne działania. Biznes się rozwijał, w związku z tym ta poduszka finansowa też się cały czas rozwijała, bo na nią cały czas odkładam.

Rok temu, kiedy zaskoczyła nas wszystkich pandemia, byłam sobie niezwykle wdzięczna. Ponieważ w marcu nikt nie wiedział, co się stanie i jak to wszystko będzie wyglądało, panika była nieziemska, biznesy z dnia na dzień plajtowały i my też nie wiedzieliśmy, czy nagle sprzedaż nie ustanie, ludzie przestaną kupować i przez trzy miesiące nie będzie żadnych dochodów. Dosłownie, gdy zaczął się lockdown, wystosowałam odezwę do mojego zespołu i powiedziałam: Spokojnie, mamy poduszkę finansową, nic się nie dzieje. Nawet gdyby przez trzy miesiące nikt u nas nic nie kupił, obroty byłyby zerowe, to nam się nic nie stanie, my będziemy sobie spokojnie funkcjonować. Więc za tę strategię byłam sobie bardzo wdzięczna.

To bardzo cenne przesłanie dla wszystkich osób, które żyją bez oszczędności, czy też dla przedsiębiorców, którzy nie mają takiej finansowej poduszki – zdecydowanie to jest coś, co trzeba zbudować zarówno w swoim biznesie, jak i w swoim życiu. To niezbędne, żeby ten biznes mógł przetrwać, bo przecież nie zawsze wszystko będzie szło po naszej myśli.

Wiedza finansowa zdobywana przy okazji

Ty masz wiele umiejętności świadomego, mądrego zarządzania finansami. Skąd zdobywasz wiedzę finansową? Czy robisz to w bardziej lub mniej usystematyzowany sposób?

Ja jej nie zdobywam w świadomy i uporządkowany sposób. To nie jest tak, że siądę i będę się o tym uczyć. Mnie zarządzanie finansami jako tako nie fascynuje. Mnie fascynuje robienie biznesu, a biznes musi robić pieniądze, więc to mnie niejako fascynuje. O biznesie mogę rozmawiać i słuchać godzinami: umówić się z innym przedsiębiorcą albo przedsiębiorczynią na kawę i rozmawiać przez pięć godzin o tym, jak zarabia pieniądze, jak zarabiam pieniądze i jak możemy się tym powymieniać, dowiedzieć czegoś, to dla mnie jest orgazm i mogę tak codziennie. Dlatego dla mnie moje uczenie się o finansach to rozmawianie o cudzych biznesach i zastanawianie się, czy mogłabym to zastosować.

Podam ci przykład. Rozmawiałam z kolegą przedsiębiorcą, który podał mi taką strategię, według której w przedsiębiorstwie nie powinno być gotówki, bo to ludzi rozpuszcza, właścicieli rozpuszcza itp. Słucham tego z totalną fascynacją, że to jest jakaś strategia i temu człowiekowi się to sprawdza. Prowadzi niesamowicie duży i rozwijający się biznes. Ale ja bym tak nie mogła. Bez poduszki finansowej zaczynam panikować. Inwestuję bardzo dużo, ale dopiero wtedy, kiedy mam poduszkę finansową. 

Zdaję sobie sprawę, że z biznesowego punktu widzenia to może być pewne ograniczenie, bo być może nie robię takich szalonych inwestycji, jakbym mogła, które przyniosłyby mi szalone zyski, ale tu jest kwestia tego, z czym się dobrze czuję i jak się dobrze czuję, prowadząc biznes. Jak będę cała zestrachana, że ryzykuję za dużo i mogę stracić wszystko, to nie będę wtedy dobrze prowadzić biznesu. Więc moja nauka płynie z doświadczenia, z kontaktów z innymi ludźmi, z wymiany doświadczeń, dowiadywania się tego, jak oni to robią. Ale to nie jest tak, że wszystkie finanse w swoim biznesie ogarniam sama. Bardzo dużo rzeczy oddelegowuję i w bardzo wiele rzeczy nie wnikam.

źródło: PSC 

Trzeba mieć w takiej sytuacji osoby, które o to zadbają. W tej chwili też korzystam z pomocy, bo rzeczywiście w pewnym momencie nasz czas trzeba inwestować w te rzeczy, które dają najwyższy zwrot z włożonego wysiłku. Jest to dla mnie taki return on effort, czyli wskaźnik pokazujący, czy lokuję czas tam, gdzie powinienem.

Nie liczę na ZUS

Ola, czy wierzysz w emeryturę z ZUS?

[Śmiech] Mam nadzieję, że mój śmiech powiedział wszystko! Nie! To jest takie moje podejście i ZUS się włącza w takie podejście. Są takie pieniądze, które gdzieś wkładasz i teoretycznie je można wyciągnąć, ale w praktyce zakładam, że one już po prostu przepadły i już głowy sobie tym nie zawracam. Bardziej zastanawiam się nad tym, jak to odrobić. Jak mogę poświęcić pół godziny swojego czasu, żeby to odrobić z nawiązką i mieć z głowy. I takimi pieniędzmi jest ZUS. Nie mam problemu z płaceniem ZUS-u ani podatków. 

Rozumiem, że muszę to płacić, że to idzie na czyjeś emerytury, natomiast absolutnie nie łudzę się, że to będzie moja emerytura i to do mnie wróci. Pewnie gdzieś tam skapnie i będę mogła sobie kupić za to szklankę herbaty, jak już będę na emeryturze, natomiast nie traktuję tego jako swojego źródła emerytalnego. Takim workiem, do którego wrzucam pieniądze, a niekoniecznie wierzę, że z niego wyciągnę, są wszelkiego rodzaju kaucje, jak wynajmuję biuro, mieszkanie. Zawsze zakładam, że nigdy tej kaucji nie dostanę. Paradoksalnie jest tak, że najczęściej ją dostaję, mimo to zakładam, że to są stracone pieniądze.

Jak inwestuje Pani Swojego Czasu?

Wspomniałaś też o inwestycjach, więc pytanie: jak inwestujesz swoje pieniądze i jak w ogóle podchodzisz do tego tematu?

Nie powiem, jaka forma inwestycji jest najlepsza, mogę jedynie powiedzieć, jak inwestuję. Nie inwestuję w bitcoiny ani w akcje itp. Inwestuję w swój biznes. Tworzę coraz to nowe nogi biznesowe, bo bardzo mocno dywersyfikuję mój biznes. Dbam o to, by działał w różnych obszarach i w różny sposób. Dlaczego tak robię? Ponieważ żadna inwestycja nie przynosi mi takich pieniędzy jak inwestycja w mój biznes. Zwrot z niej jest bardzo szybki i bardzo duży. Dlatego moim głównym zawodowym inwestowaniem jest inwestowanie w biznes, m.in. otwieranie Przestrzeni Pełnych Czasu. 

pani swojego czasu

źródło: PSC, fot. Kuba Ociepa

Jedna z ich otwarta jest w Krakowie. W tym momencie podpisujemy umowę w Warszawie i będziemy otwierać kolejną Przestrzeń, a moim założeniem w perspektywie pięciu lat jest posiadanie sieci Przestrzeni w Polsce. I to jest jak najbardziej inwestycja. Natomiast swoje prywatne pieniądze inwestuję w nieruchomości. Nie traktuję tego jako pasywny przychód, nie zakładam, że to będę wynajmować i to mi przyniesie ileś tam miesięcznie, raczej traktuję to jako lokatę pieniędzy, czyli te pieniądze nie są ulokowane na koncie, są lokowane w nieruchomości.

Na czym Pani Swojego Czasu nigdy nie oszczędza

Czyli część z tych pieniędzy wyciągasz z biznesu. Gdyby coś się stało z biznesem, zawsze masz obok dodatkowe zabezpieczenie. Myślę, że to rozsądne podejście do sprawy. Ale porozmawiajmy też o takich rzeczach nierozsądnych, bo też lubię słuchać o takich tematach. Czy zdarza Ci się kupować impulsywnie i w jaki sposób radzisz sobie z takimi zachciankami?

Super, że o tym rozmawiamy, bo nie, ale nie do końca. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę zacząć o tego, że wychowałam się w rodzinie przedsiębiorców. Moi rodzice od 1989 r., czyli od kiedy można było zacząć z biznesem w Polsce, momentalnie zaczęli z biznesem; bardzo przedsiębiorczy ludzie. Ja w ogóle wychowywałam się w przedsiębiorstwie. Ponieważ rodzice prowadzili ten biznes wspólnie, to jak jedliśmy kolację, oni mówili o marżach, o obrotach, o tym, ile trzeba towaru kupić, jaki z tego będzie zysk, kto kupi, o strategiach zdobywania klientów. Dla mnie to było zupełnie normalne.

Moi rodzice nie mają wyższego wykształcenia i są dosyć prostymi ludźmi, którzy zawsze bardzo cenili pieniądze. Może mieliśmy ich sporo, ale nigdy nie wiedziałam, że tak naprawdę mamy ich sporo. Pieniędzy nie wydawało się na głupoty. Nie było tak, że cokolwiek zachciałam, to miałam. Niektórzy mogą mieć takie skojarzenie, że kobieta to wydaje na torebki i buty, więc jak widzę torebkę za tysiąc złotych, to nie wierzę, że ktoś może tyle wydać. Nie wydaję dużo pieniędzy na rzeczy, bo są mi obojętne. Nigdy nie nauczyłam się podbudowywać swojego statusu rzeczami, w związku z czym jest mi obojętne, jak wygląda moje mieszkanie, bo ono nie musi odzwierciedlać mojego statusu finansowego. Jeżdżę zwykłą skodą i ona nie musi odzwierciedlać mojego statusu finansowego. Na wakacje jeździmy pod namioty z rodziną, a nie bujamy się jachtem po zatokach. Nie dlatego, że oszczędzamy, tylko my tego nie potrzebujemy.

Jest jeden taki obszar, w którym robię kompulsywne zakupy, na szczęście mój cudowny zespół mnie przed tym powstrzymuje – to jest obszar mojej firmy. Jak mi ludzie mówią, że do lepszej pracy potrzebują czegoś, to dam na to wszystkie pieniądze. Na firmę i na ludzi w firmie wydaję kosmiczną ilość pieniędzy. To jest kompulsywne, w sensie: nigdy w tym obszarze nie oszczędzam i nigdy nie będę. Pracownicy mnie wręcz hamują i mówią: Ola, to za dużo, jesteś rozrzutna w tym obszarze!

psc

źródło: PSC, fot. Kuba Ociepa

Podam przykład. Mamy już Przestrzeń Pełną Czasu. To jest taka przestrzeń w Krakowie, która jest połączeniem kawiarni, coworkingu, sklepu i biblioteki, 320 m2

pani swojego czasu

źródło: PSC 

psc

źródło: PSC 

Robiliśmy rekrutację na stanowiska baristek i baristów, sprzedawców i sprzedawczyń. Przeprowadziłam badanie rynku, bo nigdy nie zatrudniałam osób na takie stanowiska i nie wiedziałam, ile one zarabiają. Wyszło, że gastronomia zarabia minimalną krajową i praktycznie nikt nie zatrudnia na umowę o pracę, poza może szefem kawiarni, menedżerem zmiany. Wszyscy inni zatrudniani są na umowę o dzieło albo umowę‑zlecenie i dostają minimalną krajową. 

Można pomyśleć, że rozsądny przedsiębiorca powiedziałby: Co się mam wyłamywać. Skoro wszyscy tak zatrudniają, to się niczym nie będę wyróżniał. Nikt mnie nie będzie wytykał palcami, bo wszyscy tak zatrudniają, a ja powiedziałam: Nie ma mowy! Absolutnie nie zgadzam się na to, żeby ktokolwiek w mojej firmie zarabiał minimalna krajową. To są bardzo niskie pieniądze. Nie otworzę tej kawiarni, jeśli mam zatrudnić ludzi na takich warunkach. Nie będą zarabiać minimalnej krajowej i będą mieli umowę o pracę. Wywołało to szok, ale powiedziałam: albo otworzymy tak, albo w ogóle. Więc jeśli chodzi o takie wydawanie pieniędzy przez niektórych rozumiane jako nierozsądne, to tak to wygląda.

Inny przykład to wyjazdy workation z gangiem, czyli wyjazd, podczas którego trochę pracujemy, ale głównie bawimy się, rozmawiamy i spotykamy razem. To jest ważne, bo my pracujemy zdalnie, przed pandemią również. Dla mnie wyzwaniem finansowym nie jest zorganizowanie wyjazdu na 38 osób, a my nie jedziemy do Przestrzeni w Krakowie, tylko byliśmy na Sardynii, w Izraelu. 

pani swojego czasu

źródło: PSC 

Mam oddzielne subkonto, na które już od wielu miesięcy regularnie odkładam na workation, żeby potem nie trzeba było wyciągać jakiejś niesamowicie wielkiej sumy, tylko te pieniądze już są gotowe i czekają na tym subkoncie. Natomiast jest to wyzwanie organizacyjne: zamknąć firmę i wyciągnąć 38 osób na pięciodniowy wyjazd to nie jest takie proste.

Czyli firma to Twoja pasja, Twoje dziecko. Pakujesz pieniądze w nią, rozwijasz ludzi. Myślę, że po naszej rozmowie drzwi będą pękać w szwach i trzeszczeć od naporu nowych osób, które zapragną dołączyć do gangu Pani Swojego Czasu, co nie jest takie proste, bo m.in. od Ciebie ściągnąłem bardzo ciekawy proces rekrutacyjny, – myślę, że to temat na zupełnie inną rozmowę.

Punkty zwrotne w PSC 

Spojrzałem, że pierwszy wpis na blogu Pani Swojego Czasu pochodzi z 2014 r. i tak naprawdę w błyskawicznym czasie stworzyłaś prawdziwe imperium, dobrze prosperujący biznes on-line, dobrze działającą Przestrzeń Pełną Czasu. W planach masz kolejne, bardzo ambitne projekty. Jak spoglądasz na swoją drogę z perspektywy czasu, to czy dostrzegasz jakieś najważniejsze punkty zwrotne, ważne decyzje, dzięki którym Twój biznes się rozwinął? Jakie to były decyzje i jakie to były kroki?

Generalnie chciałabym przestrzec osoby, które liczą na momenty zwrotne. One w rzeczywistości tak nie wyglądają. Z perspektywy czasu mogę sobie powiedzieć: O, to był moment zwrotny! Ale w gdy on się dział, nie miałam pojęcia, że to jest to. Znam wiele osób, które czekają, aż on przyjdzie i im ten biznes wiatr w żagle nabierze. Jestem raczej przekonana, że konsekwencja i systematyczność w działaniu bardzo mocno buduje biznes. Natomiast jak patrzę wstecz, to takie momenty zwrotne widzę.

Pierwszy z nich był w 2014 r., bo w sierpniu założyłam Panią Swojego Czasu. Pomyślałam, że jestem zajebista w organizacji, jestem Panią Swojego Czasu, więc nauczę tego inne kobiety. Ponieważ to, co umiałam, to robić szkolenia w sali szkoleniowej, więc pomyślałam, że pierwszą taką inicjatywą biznesową będzie zorganizowanie szkolenia w sali szkoleniowej. I to nastąpiło może miesiąc po założeniu Pani Swojego Czasu. Ja w ogóle jestem niecierpliwa i nie mam w sobie czegoś takiego: pięć lat budowania społeczności, dopiero potem wypuszczę jakiś biznes. Dlaczego? Jestem dobra w tym, co robię. To nie jest tak, że dopiero od miesiąca się tym zajmowałam. Robiłam to już od ośmiu lat. Merytorycznie wymiatałam. Nie widziałam powodu, dla którego nie miałabym zmonetyzować tych swoich kompetencji.

Bez żadnej żenady po miesiącu otwarcia firmy powiedziałam: Tak, oczywiście, że będę zarabiać teraz! Postanowiłam zrobić zwykłe szkolenie w sali szkoleniowej. Wynajmę salę szkoleniową w Krakowie i powiem tej mojej społeczności, która wtedy wynosiła pewnie 200 osób: Chodźcie na szkolenie, będzie super! I tak zrobiłam. Okazało się, że część tej społeczności nie jest z Krakowa, a nawet z Polski. One mi powiedziały: Ale nie przyjadę do Krakowa na jednodniowe szkolenie. Zrób to on-line. I w tym momencie zaczęło się imperium on-line. Przestałam tkwić w tych moich starych przekonaniach, że to się robi tak. Nie, muszę nauczyć się to robić on-line. I to poszło. Zaczęłam robić kursy on-line.

Drugi taki moment był wtedy, kiedy weszłam w produkty fizyczne. To była na początku książka, bo jest to taki pierwszy oczywisty produkt, szczególnie w edukacji. Potem zaczęłam produkować, dystrybuować inne produkty fizyczne. Wtedy tego jeszcze nie byłam świadoma, ale to, że buduję imperium, oznacza ni mniej, ni więcej, że w perspektywie kilku lat osoba wchodząca do Pani Swojego Czasu, czy to do sklepu on-line, czy to do przestrzeni, będzie tam miała absolutnie wszystko, co jest jej potrzebne do organizacji w każdym możliwym obszarze. I to rozumiem przez „imperium”. Te produkty fizyczne są orką na ugorze w porównaniu z biznesem on-line.

Kolejnym takim momentem było to, kiedy świadomie stwierdziłam: OK, mój biznes ma coś, co ja nazywam ‘nogi biznesowe’. Bo u nas wszystko się jakoś dziwnie i opacznie nazywa, np. my zamiast działów mamy „banieczki”. Kiedy świadomie stwierdziłam, że Pani Swojego Czasu to jest kilka nóg biznesowych, które zarządzane są przez kogoś innego, i chociaż my jesteśmy jedną firmą, to te nogi biznesowe w kontekście obrotów, celów, jakie mają zrealizować, mają swoje. Dlatego m.in. powstała Przestrzeń Pełna Czasu. Przyszła pandemia, było wielkie hura, idziemy do on-line, wszyscy się uczymy, jak sprzedawać on-line, ale pojawiły się takie głosy: A co by się stało, gdyby przez jakiś czas zabrakło internetu? Jakby te wszystkie biznesy poradziły sobie w on-line? I ja też tu mam odpowiedź: Oczywiście, że jestem off-line. I po kolei to swoje imperium off-line buduję.

psc

Ostatnim, bardzo świeżym momentem przełomowym, bo z 2020 r., była moja decyzja o tym, że wychodzę z budowania marki osobistej i przestaję świecić swoją twarzą, natomiast buduję firmę, która ma działać samodzielnie. Jeśli z jakichś powodów, potencjalnie bardzo różnych, w firmie bym już nie była, bo postanowię paść kozy w Kazachstanie albo umrę, to co się podzieje z moją firmą? I w zeszłym roku zaczęłam bardzo systematycznie i krok po kroku działać w takim kierunku, że firma ma się usamodzielniać od mojej gęby i to zarówno jako marki osobistej, ale też jeśli chodzi o instytucję. Dopiero w zeszłym roku zamieniłam działalność gospodarczą na spółkę. Zaczęłam budować takie struktury, które mogą spowodować, że firma zacznie działać samodzielnie.

Klub PSC

Bardzo fajne, ciekawe i inspirujące pomysły również dla tych osób, które rozwijają swój biznes. Jedną z nóg tej Twojej działalności jest otworzenie Klubu Pań Swojego Czasu. Wczoraj miałem wielką przyjemność poprowadzenia webinaru w ramach tego klubu.

Jak Ci się podobało?

Super! Uwielbiam spotykać się z osobami, które wiedzą, czego chcą, lubią brać sprawy w swoje ręce, są na to nastawione. Jestem pod wielkim wrażeniem, w jaki sposób to wszystko jest zorganizowane, i z ogromną przyjemnością się w to angażuję.

klub psc

To jest bardzo fajne przedsięwzięcie, ścieżki różnych ekspertów, które prowadzą klubowiczki za rękę w różnych tematach – kariera, wychowanie dzieci, rozwój talentów, zdrowie, finanse i rusza też ta kolejna edycja Klubu. Powiedz o tym trochę więcej: co to jest, dla kogo i jak można tam dołączyć?

W największym skrócie, Klub Pań Swojego Czasu to jest taki rozwojowy „Netflix”, czyli miejsce, w którym znajdziesz bardzo dużo treści z zakresu rozwoju osobistego poukładane w obszary, które my nazywamy ścieżkami. Każda ścieżka to takie przejście od „a” do „z” w danym obszarze, tak jak twoja ścieżka to Ogarnij finanse osobiste w pół roku. I to nie jest sześć przypadkowych webinarów o tym i owym, tylko taki proces, który prowadzi cię od momentu wejścia, np. zróbmy sobie porządek, sprawdźmy, co teraz mamy, do momentu, w którym faktycznie zarządzasz swoimi finansami. Mamy ścieżki związane oczywiście z tą tematyką, którą się zajmuję, czyli ścieżki dotyczące organizacji, planowania, realizowania celów, motywowania siebie. Ale z racji tego, że zajmuję się biznesem, to mamy też ścieżki związane z biznesem, biznesem on-line, Instagramem, kreatywną strategią treści w biznesie.

klub psc

Są też ścieżki z rozwoju zawodowego, ale niebiznesowego, czyli nie dla osób, które mają biznes i chcą go rozwijać – bo to nie jest tak, że wszyscy musimy robić biznesy. To jest ścieżka z zeszłej edycji, która miała fenomenalne efekty. Bo najfajniej jest, kiedy uczysz i od razu widzisz namacalny efekt, że ktoś coś wziął i natychmiast zrobił. W poprzedniej edycji widziałyśmy, że dziewczyny, które uczyły się od Gosi z Projekt Kariera rzeczy związanych z doskonaleniem swojego rozwoju zawodowego – jak szukać pracy, jak pisać CV, jak tworzyć swój profil na LinkedInie – dosłownie po miesiącu pisały: Słuchaj, zrobiłam wg twoich wskazówek i mam pracę; i to jest niesamowite, do tej pory dziewczyny to wspominają. Mamy też ścieżkę graficzną, gdzie nasza szefowa dizajnu i grafiki, Weronika, ma kurs grafiki i projektowania dla początkujących. I tych ścieżek jest po prostu bardzo dużo. Nie da się ich przerobić w trzy miesiące, trzeba wybrać, co jest dla ciebie najważniejsze.

klub psc

Tak jak w Netfliksie – to, że płacimy abonament, nie znaczy, że musimy wszystko tam oglądać.

Klubowiczki czasem mówią: O, nie zdążę tego wszystkiego przerobić. Ale wtedy odpowiadam: Jak wykupujesz abonament w Netfliksie, to też nie zakładasz, że obejrzysz całego Netfliksa w miesiąc. Wybierasz to, co cię najbardziej interesuje. Tam jest tyle treści, że trzeba wybrać te obszary, które nas najbardziej interesują.

Ja dołożyłem do tej całej układanki jeszcze moją ścieżkę, czyli ścieżkę dbania o finanse i bardzo się z tego cieszę, bo również jest w pełni spójna z moją misją pomagania Polakom w dbaniu o finanse.

klub psc

Olu, powiedz, w jaki sposób można dołączyć do Klubu Pań Swojego Czasu i kiedy to zrobić? Bo wiem, że ten czas też jest ważny.

Klub jest otwierany tylko dwa razy do roku – w maju i w listopadzie. Jest to spowodowane tym, że my chcemy w klubie się znać. Zobaczysz, że jak będziesz robił trzeci, czwarty i piąty webinar, to ty już będziesz rozpoznawał Klubowiczki, które są najbardziej zaangażowane, które pracują itd. Gdyby Klub był otwarty cały czas, to nieustannie dochodziłyby nowe osoby, a my dwa razy do roku robimy dwutygodniowe otwarcie. W tym momencie otwarcie trwa aż do 24 maja.

I jak to zrobić?

Wchodzisz na stronę klubpsc.pl. Tam dowiadujesz się wszystkiego, np. kim są nasi eksperci, jak wygląda Klub, jakie są dokładnie ścieżki. I tam można dołączyć do Klubu.

klub psc

Bardzo serdecznie zapraszamy. Moim gościem była Naczelna Gangsterka, Ola Budzyńska. Olu, bardzo serdecznie dziękuję Ci za rozmowę.

Bardzo dziękuję. Do zobaczenia w klubie!

To już wszystko na dziś. Mam wielką nadzieję, że to dzisiejsze spojrzenie za kulisy finansów kogoś takiego jak Ola – kto ciężką pracą i wytrwałością osiągnął duży sukces – pomoże Ci poukładać Twoje podejście do pieniędzy. Koniecznie daj znać w komentarzu, co wyniesiesz dla siebie z tej rozmowy.