Ujrzenie dwóch kresek na teście ciążowym, to może być jedna z najbardziej szczęśliwych chwil. W moim przypadku tak było dwukrotnie. Czasami ta radość może być nieco stłumiona, gdy zaczynamy się orientować, jakie wydatki przyjdzie nam ponieść.

Temat kosztów związanych z wychowaniem dzieci poruszałem na blogu już wcześniej, bowiem bez względu na wywoływane uczucia i kontrowersje, to są właśnie „finanse bardzo osobiste”. Moje opinie i analizy na ten temat znajdziecie tutaj:

Ile kosztuje dziecko i co z tego wynika?

Natomiast dzisiaj mam dla Was konkretny poradnik, który przygotowała Alicja Zalewska-Choma, znana Wam świetnie pod pseudonimem Oszczędnicka:

oszczednickaAlicja Zalewska-Choma – zakochana w swojej korporacyjnej pracy żona i mama. Jednak jej prawdziwą pasją są podróże i finanse. Po objechaniu świata dookoła wróciła do “normalnego życia”. Pod wpływem narzekań innych rodziców, przekonujących, że dziecko kosztuje fortunę, założyła stronę oszczednicka.pl, gdzie pokazuje, jak racjonalnie zarządzać domowym budżetem i nie zbankrutować, gdy rodzina się powiększy.

 

Ubranka, wyposażenie pokoju, środki transportu, gadżety, wózki, chusty, środki higieny, posiłki… Ile to wszystko naprawdę kosztuje? Przekonajcie się sami. Oddaję głos Oszczędnickiej.

 

Tylko od nas zależy, ile wydamy.

Dzieci i pieniądze to jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów. Niektórzy uważają, że nie można na dzieciach oszczędzać, trzeba im dać wszystko, co najlepsze (nawet kosztem swoich potrzeb). Większość ma przeświadczenie, że dziecko to bardzo duże obciążenie dla budżetu domowego. Inni oburzają się na jakiekolwiek próby wyliczeń finansowych mówiąc, że cudu życia nie można przeliczać na pieniądze. Nie da się podważyć faktu, że każde dziecko wymaga nakładów finansowych. Jednak tylko od nas zależy, jak wysoka będzie to kwota. W artykule przedstawię Wam sporo wyliczeń, więc proponuję krótką rozgrzewkę.

Janek, Zosia i Hania urodzili się w tym samym szpitalu, w tym samym dniu.

Rodzice Janka dobrze przygotowali się na jego pojawienie. W końcu to ich pierwsze dziecko. Przewertowali wszystkie możliwe poradniki i przesiedzieli tygodnie na forach internetowych, szukając opinii o produktach, które chcieli kupić. Janek ma swój własny pokój, łóżeczko z drewna posiadającego certyfikat eko, nie mówiąc już o materacu i pościeli. Ubranka zamówione przez internet, wszystkie z polskiej firmy, produkowane z ekologicznej bawełny. W pokoju Malucha nie zabrakło też specjalnych naklejek kontrastowych, karuzelki na łóżeczko, monitora oddechu i analizatora płaczu. Rodzice zaopatrzyli się również w duży zestaw pieluszek wielorazowych, żeby wyeliminować potrzebę częstego ich prania.

Zosia ma już dwójkę rodzeństwa, więc wszystkie ubranka i zabawki odziedziczyła. Jako że jej rodzice żyją oszczędnie, postanowili używać najtańszych pieluch z dyskontu. Zosia śpi z rodzicami w pokoju w przechodnim koszu Mojżesza (spała w nim jeszcze jej Mama!).

Hania również jest pierwszym dzieckiem. Jej rodzice są też “prekursorami” wśród znajomych, nie mają zatem opcji pożyczenia żadnych potrzebnych rzeczy. Tato Hani przewertował jednak fora tematyczne i grupy na portalach społecznościowych, dzięki czemu kupił niemal wszystkie potrzebne rzeczy “z drugiej ręki” za bardzo korzystną cenę. Jedyną nową rzeczą, którą Hania posiada, jest łóżeczko i materac. Rodzice zdecydowali, że na początku będą kupować pampersy, a jak córcia podrośnie, może przerzucą się na tańsze pieluszki.

Mam nadzieję, że dokładnie przeczytaliście ten scenariusz, bo pytania będą trudne.

Zatem…

Pytanie 1. Które dziecko jest najszczęśliwsze?

Pytanie 2. Którzy rodzice najbardziej kochają swoje dziecko?

Jesteście w stanie odpowiedzieć na te pytania? Zbyt wiele zmiennych? A może po prostu się nie da? Skoro nie można udzielić odpowiedzi na te pytania, biorąc pod uwagę “stan posiadania”, to dlaczego dajemy się nabijać w butelkę marketingowcom, wmawiającym nam, że musimy kupić naszym dzieciom “wszystko, co najlepsze”? Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, że przedmioty nie świadczą o miłości rodzica i nie decydują o szczęściu dziecka, zabiorę Was na małą wycieczkę po dziecięcych kategoriach wydatkowych. Jak myślicie, który dział będzie najdroższy?

Przyszli i świeżo upieczeni rodzice to świetna pożywka dla wszelkiej maści marketingowców. Jak gąbka chłoną wszystkie informacje, które pomogą im ogarnąć nową rzeczywistość. Cała podróż zaczyna się już po zobaczeniu dwóch kresek na teście ciążowym. Jednak nie będę pisać o kosztach prowadzenia ciąży, ale o szaleństwie zakupowym, które zaczyna się jeszcze zanim potomek przybędzie na świat. Kiedy dowiadujemy się, że zostaniemy rodzicami całe życie staje na głowie. Przecież nowy obywatel potrzebuje TYLU rzeczy…

 

1. Odzież

Najbardziej na wyobraźnię działają malutkie ubranka i urządzanie pokoju dla malucha. Jeśli myślicie, że garderoba takiego małego człowieka może kosztować tysiące, to macie rację. Może też jednak kosztować kilkaset lub kilkadziesiąt złotych. Lub jeśli ma się szczęście i sporo znajomych z małymi dziećmi, może być wręcz darmowa.

Dziecku naprawdę jest obojętne czy uleje na ubranko, w którym przed nim “chodziło” pięcioro dzieci, czy na najnowsze body prosto od projektanta. Być może traficie na egzemplarz nieulewający, ale i tak częstotliwość zmian kreacji totalnie Was zaskoczy. Nie ma sensu kupować też na wyrost różnych części garderoby. Jakiegokolwiek rodzica nie zapytacie, na pewno Wam powie, że wiele rzeczy dziecko ubrało raz, a niektórych wcale. Jedyną pewną rzeczą są body – z krótkimi i długimi rękawami, ale to, czy będzie Wam wygodniej ze śpiochami, pajacami czy spodniami, pokaże czas. I nie ma sensu robić zapasów danej części garderoby, bo może się okazać, że ani Wam, ani dziecku to nie podpasuje. Kilka razy spotkałam się z opinią: Nie kupuję dziecku rzeczy używanych (po kimś lub z lumpeksu) bo dla siebie też kupuję tylko nowe ubrania. Okej, jeśli ktoś bardzo chce wydawać tyle pieniędzy, to spoko. Ale z drugiej strony, czy zmienia swój strój kilka razy dziennie i pierze go co najmniej dwa razy w tygodniu?

W internecie jest mnóstwo miejsc, gdzie można kupić używane ubranka dla maluchów. Niektóre nawet jeszcze z metkami, inne użyte zaledwie kilka razy. Używane ubranka nie powinny się Wam kojarzyć ze zmechaconym i poplamionym materiałem. Ubranek możecie szukać na allegro lub olx. Często można kupić tam całe worki ciuszków za np. 50 zł. Dużym powodzeniem cieszą się też grupy na facebooku – szukajcie ich w swoich miastach, wtedy nie będzie problemu z przesyłką i przed zakupem można jeszcze ewentualnie ubranka obejrzeć. Jeśli nie ma takich grup w Waszej okolicy, to po prostu je stwórzcie 🙂 W większych miastach popularne są też wymianki. Niemal w każdym mieście znajdziecie też lumpeksy, a w niektórych second handy dedykowane tylko dla dzieci.

Ile w takim razie trzeba zapłacić za nową garderobę młodego człowieka, zanim skończy swój pierwszy rok życia?

Wyliczenie opieram na cenach jednego ze sklepów internetowych. Za body trzeba zapłacić średnio 15 zł, pajace, śpiochy i kaftaniki 30 zł, spodnie 20-30 zł. Poniżej minimalne, podstawowe zestawienie ubraniowe, do którego trzeba doliczyć czapeczki, skarpetki, otulacze na stopy vel buciki niechodki (czyli kolejne 100-200 zł). Podstawowa garderoba malucha (a każdy rodzic wie, że 15 bodziaków wcale nie starcza na 2 tygodnie) kosztuje nieco ponad 3000 zł. Oczywiście przy założeniu cen, które podałam wyżej.

Możecie kupić dużo droższe ubranka, ale możecie też polować na przeceny. Jednak według mnie najlepszą opcją (jeśli nie możemy liczyć na pożyczki od znajomych) jest kupienie używanych ubranek. Dodatkowo przewija się tu aspekt zdrowotny i ekologiczny. Maluszek ma bowiem bardzo delikatną skórę, a większość ubranek niestety nie jest produkowana z przyjaznych dla niego materiałów. Dlatego im więcej razy dane ubranko było prane, tym więcej szkodliwości się z niego „wypłukało”.

Rozmiar 56 (300 zł )
4 body długie → 80 zł
2 krótkie → 30 zł
2 pajace → 60 zł
2 śpiochy → 60 zł
3 kaftaniki → 60 zł
10 body długie → 150 zł
4 krótkie → 60 zł
4 pajace → 120 zł
2
 spodnie → 40 zł
3 śpiochy → 90 zł
3 kaftaniki → 60 zł

Rozmiar 68 (485 zł)
5 długie → 75 zł
10 krótkie → 150 zł
3 pajace → 100 zł
2 spodnie → 40 zł
2 śpiochy → 60 zł
3 kaftaniki → 60 zł

Rozmiar 74 (920 zł)
10 body długie – 150 zł
4 krótkie → 60 zł
4 pajace → 120 zł
2 spodnie → 80 zł
3 śpiochy → 100 zł
3 kaftaniki → 60 zł
kombinezon → 200 zł
kurtka → 150 zł

Rozmiar 80 (570 zł)
10 body długie – 150 zł
4 krótkie → 60 zł
4 pajace → 120 zł
2 spodnie → 80 zł
3 śpiochy → 100 zł
3 kaftaniki → 60 zł

 

2. Wyposażenie pokoju i gadżety

Skoro nasze maleństwo ma już w czym “chodzić”, to teraz pora na prawdziwe wicie gniazdka. Oczywiście każde dziecko musi mieć swój własny pokój! A w nim nowe łóżeczko, materacyk, przewijak, szafkę na ubrania, szafkę na zabawki, lampkę, fotel do karmienia etc.
Nie będę oryginalna, gdy znów napiszę, że wszystko można kupić używane (w świetnym stanie!). Na meble dla dziecka możecie wydać kilka tysięcy, kilkaset albo kilkadziesiąt złotych. Tak, jak w przypadku ubranek, zwykle kupujecie meble dla siebie, a nie dla dziecka. Dziecku jest obojętne czy śpi w łóżeczku za 2 000 czy za 100 zł.

Jednym z obszarów wzbudzających niemal nieograniczoną wyobraźnię są gadżety. Słyszeliście o analizatorze płaczu dzieci? Nie? Nie korzystacie? To jak porozumiewacie się ze swoim maluchem? Jedyne 200 zł i nie musicie się już zastanawiać, co chce Wam powiedzieć Wasze dziecko. Przed pisaniem tego artykułu myślałam, że to jeden z najdziwniejszych gadżetów. O jakże naiwna byłam. Przy niektórych wynalazkach ten tłumacz wydaje się być zupełnie sensownym narzędziem. Skoro jesteśmy przy “nowych technologiach”, to co powiecie na grzechotkę z uchwytem na iphona (50-70 zł) lub nocnikiem  z uchwytem na ipada (120zł). Jeśli potrzebujecie pomocnej ręki to przyda Wam się podtrzymywacz do przewijania dziecka, poduszka Zaky, czyli poduszka imitująca ręce rodzica (wygląda lekko przerażająco) (40$), czy wieszak na dzieci (tak dobrze przeczytaliście). Możecie powiesić swoje dziecko na przykład na drzwiach, kiedy potrzebujecie chwili dla siebie – taka atrakcja tylko 40$. Każdy rodzic chce ochronić swoje dziecko przed niebezpieczeństwami tego świata. Pomoże w tym kask (55 zł) i ochraniacze na kolana (20zł). Jednak hitem, czyli najpotrzebniejszym chyba gadżetem jest poidełko dla dziecka. Jeśli mieliście kiedyś chomika lub innego gryzonia to doskonale wiecie jak to wygląda. Tu w wersji kilkakrotnie większej (za jedyne 8$) do zamontowania na łóżeczku. I już nie trzeba się martwić, czy dziecko nie będzie spragnione…
Sprawdzanie czy dzidziuś nie zabrudził pieluszki może być męczące, dlatego dopomoże Wam “alarm mokrej pieluszki”. Starsza wersja to po prostu piszczące (w reakcji na ekskrementy malucha) urządzenie przyczepiane do pieluszki. Jednak idąc z duchem czasu producent znanych pieluszek jednorazowych wypuścił aplikację na smartfona… Urządzenie przyczepione do pieluszki wysyła za pomocą bluetootha informację o sytuacji “w środku” prosto na telefon.

Jeśli martwicie się, że wiglotne chusteczki są takie zimne… to w sukurs przybędzie Wam podgrzewacz do wilgotnych chusteczek (200 zł). Jeżeli natomiast drżycie z niepokoju, czy Wasze dziecko na pewno jest w formie, z pomocą przyjdzie Wam Mimo Baby Monitor. Zestaw kilku bodziaków ze specjalną kieszonką, w którą wkłada się cudowne urządzenie wysyłające parametry życiowe maluszka na telefon rodziców. (200$)

Wydaje mi się, że sensowną gadżetową esencją jest wanienka (30 – 100 zł), krzesełko do karmienia (50 – 400 zł) i mata edukacyjna (130zł). Chociaż znam rodziny, które obeszły się bez tych produktów. Niektórzy chwalą też sobie wiaderko do kąpieli (80 zł). A rodzice wymagających maluchów z pewnością za esencję uznają też woombie, czyli specjalny śpiworek dla malucha (150zł) i Miśia Szumiśia (120zł) – chociaż suszarka też daje radę 🙂

poidełko
3. Środki transportu (wózek i fotelik samochodowy)

Jeśli chodzi o fotelik samochodowy, to wiadomo – bezpieczeństwo najważniejsze. Świetnie, jeśli możemy pożyczyć fotelik ze sprawdzonego źródła. Mając pewność, że nie uczestniczył w żadnym wypadku ani stłuczce. Jeśli nie, to jednak optuję za kupnem nowego, koniecznie z firmy, która przeszła pozytywnie crash testy. Wydatek jest znaczny (300-400zł), ale bezpieczeństwo dziecka jest bezcenne.

Każde dziecko potrzebuje swojego pojazdu spacerowego czyli wózka. Można kupić nowy wózek za 1000 zł, a można za 5000 zł. Można też kupić używany, w dobrym stanie, za połowę (lub nawet mniej) ceny. Wybierając pojazd dla naszego maluszka, trzeba wziąć pod uwagę warunki w jakich najczęściej będziemy spacerować. Inny wózek będzie przydatny dla spacerowiczów miejskich, a inny dla rodziców wędrujących po polach czy lasach 🙂

Ostatnio coraz większą popularność zdobywają chusty do noszenia dzieci. Pomocne szczególnie dla rodziców wymagających (czyt. dużo płaczących) dzieci. Niektórzy rezygnują wtedy nawet z wózka. Już za 130 zł można kupić piękne używane chusty. Ceny nowych zaczynają się od 160 zł.

 

4. Higiena

Pomimo że większość dzieci nie ma problemów skórnych, to panuje teraz dziwna moda na emolienty, które do najtańszych nie należą. Wszystko, co najlepsze dla Twojego maluszka i dla jego delikatnej skórki. Tylko po co ponosić takie koszty, skoro dziecko nie potrzebuje “tak delikatnej ochrony”? W przypadku kosmetyków warto poczytać skład i sprawdzić, co tak naprawdę serwujemy naszym dzieciom. Znana marka gwarantuje co najwyżej wysoką cenę, a nie najlepszą ochronę skóry dziecka. Dlatego, zanim sięgnięcie po pieniądze do portfela, sprawdźcie czy Wasze dziecko faktycznie tego potrzebuje.
A jeśli chcecie, żeby Wasze dziecko było wyjątkowe, a nie pachniało tak jak większość maluchów… producenci już o tym pomyśleli. Perfumy dla niemowląt  produkują między innymi Bvlgari czy Dolce&Gabbana (60-300zł).

 

5. Jedzenie

Wszyscy wiedzą, że mleko mamy jest najlepsze. Jednak kiedy z różnych przyczyn mama nie może (lub nie chce) karmić dziecka piersią, pozostaje mleko modyfikowane. Wiadomo, karmienie piersią jest darmowe 🙂 Ile zapłacimy jednak za odpowiednie mieszanki?

Według mam karmiących mlekiem modyfikowanym puszka (800g) przez pierwsze siedem miesięcy życia, wystarcza na tydzień. Później na 2 tygodnie, a od roku na 3 tygodnie.
W zestawieniu ujęłam wszystkie najbardziej znane marki. Wyliczenia oparłam na cenach mieszanek w internetowej drogerii Rossmann.
image
Ile wydadzą rodzice przez pierwsze siedem miesięcy na mleko modyfikowane? W najtańszym wypadku 900 zł (Bebiko), w najdroższym trochę ponad 2200 zł (NAN expert sensitive). Jednak to dziecko, a nie rodzic wybiera, które mleko będzie pić. Nie dość, że nie każda mieszkanka może maluchowi smakować, to czasem zdecydować mogą też czynniki zdrowotne (np. nietolerancja laktozy). Także pewnie trzeba by doliczyć jeszcze kilkadziesiąt lub nawet kilkaset złotych w przypadku “poszukiwania” właściwego mleka modyfikowanego.

W ósmym miesiącu bobas je już niektóre stałe posiłki, więc pije mniej mleka. Od ośmiu miesięcy do roku, dziecko wypije więc mleka za 330 zł (Bebiko) lub prawie 700 zł (Enfamil AR).
Podsumowując, jeśli dziecko “będzie na tyle uprzejme” by zadowolić się najtańszą mieszanką, przez pierwszy rok życia wydamy 1200 zł. Jeśli jednak będzie potrzebowało bardziej specjalistycznych pokarmów, kwota wzrośnie do prawie 3000 zł!
Kiedy dziecko skończy pół roku, powoli zaczyna domagać się innych pokarmów niż mleko. Jasne, że w sytuacjach “kryzysowych” słoiczek może być wybawieniem, ale gdyby stosować je codziennie, to stanowiłoby to duże obciążenie dla budżetu.

Według najnowszych wytycznych WHO niemowlaki do skończenia 6 miesiąca życia, powinny być karmione tylko i wyłącznie mlekiem (nie ważne czy mlekiem mamy czy modyfikowanym). Nie ma potrzeby podawania żadnych innych pokarmów czy napojów. Mimo to pediatrzy często zalecają rozszerzanie diety już po ukończeniu przez malucha 4 miesiąca życia. Załóżmy zatem, że posłuchamy takiego pediatry i dziecko będzie dostawało jeden słoiczek dziennie.

5-6 miesiąc (jeden słoiczek obiadowy)
Hipp 2,99 zł (125g); Babydream 2,69 zł (125g); Gerber 2,49 zł (80g); Bobowita 3,59 zł (125g)

7-8 miesiąc (słoiczek obiadowy & deserek)
Hipp 4,99 zł (190g), 5,69zł (160g); Babydream 3,99 zł (190g), 3,99 zł (190g); Gerber 2,99 zł (125g), 5,29 zł (190g); Bobovita 4,99 zł (190g), 4,99 zł (190g)

9-12 miesiąc (słoiczek obiadowy, deserek & słoiczek na kolację)
Hipp 5,79 zł (220g), 5,49 zł (190g), 5,49 zł (190g); Babydream 4,49 zł (220g), 3,99 zł (190g), 3,99 zł (190g); Gerber 4,49 zł (190g), 5,29 zł (190g), 4,49 zł (190g); Bobovita 4,19 zł (190g), 4,99 zł (190g)

Oczywiście producenci mamią też rodziców produktami przygotowanymi specjalnie dla najmłodszych. I tak za deserek (4x100g) zapłacimy około 10 zł. Szczerze mówiąc złapałam się za głowę jak zobaczyłam tą cenę 10 zł?! Za to, że drugim składnikiem jest cukier? Kilkakrotnie taniej wyjdzie kupienie jogurtu naturalnego i dodanie owoców. Oczywiście można też kupić gotowe “wesołe owoce” jedyne 3,99 zł za 90g 🙂

Jasne, że jeśli ktoś czuje potrzebę to może takie produkty spożywcze kupować. Tylko po co?

Według mnie słoiczki i inne przetworzone produkty żywnościowe są rewelacyjne jeśli chodzi o sytuacje awaryjne, podróże lub gdy po prostu nie chce nam się gotować.

 

6. Pieluszki

Jak zawsze wszystko zależy od dziecka. Są dzieci, które zużywają na początku 10-15 pieluch dziennie, a są też takie, co zużywają 20 (moje znalazło się w tej ostatniej grupie). Marketingowcy usiłują nas przekonać, że wysoka cena pieluszki zawsze idzie w parze z jakością. Jednak podobnie jak w przypadku mieszanki, nie każda pielucha będzie pasować dziecku. Możemy się nastawić, że będziemy kupować najtańsze jednorazówki, ale może się również okazać, że się nie sprawdzą. Będą przeciekać lub odparzać pupkę naszego maleństwa. U  innych natomiast te same pieluchy będą się sprawdzać rewelacyjnie. Dlatego najlepiej po prostu to sprawdzić. Ile pieluszek zużywa dziecko i ile to może kosztować?

Rozmiar 1
Pampers premium care / 60 groszy za sztukę
Pampers active / 51 groszy za sztukę
Dada / 45 groszy za sztukę
Babydream / 53 za sztukę
Babydream fun & fit / 40 groszy za sztukę
Happy Bella/ 55 groszy za sztukę

Rozmiar 2
Pampers premium care / 62 grosze za sztukę
Pampers active / 46 groszy za sztukę
Dada / 45 groszy za sztukę
Babydream /45 groszy za sztukę
Babydream fun & fit / 38 groszy za sztukę
Happy Bella/ 63 grosze za sztukę

Rozmiar 3
Pampers premium care 5 / 99 groszy za sztukę
Pampers active / 78 groszy za sztukę
Dada / 46 groszy za sztukę
Babydream / 48 groszy za sztukę
Babydream fun & fit / 48 groszy za sztukę
Happy Bella / 55 groszy za sztukę

Rozmiar 4
Pampers premium care i/ 1 zł 15 gr za sztukę
Pampers active/ 90 groszy za sztukę
Dada/ 59 groszy za sztukę
Babydream / 55 groszy za sztukę
Babydream fun & fit / 54 grosze
Happy Bella /60 groszy

6

7

 

Pieluchy wielorazowe to początkowo większy wydatek, ale sumując koszty, wychodzi znacznie korzystniej. Niestety trzeba doliczyć tu energię i czas rodziców przy praniu (ręcznie i w pralce) oraz czas potrzebny na schnięcie pieluch. Podobno wystarcza już podstawowy zestaw 15 pieluch (ceny od 300 do 1000 zł), chociaż osobiście nie wyobrażam sobie życia z 15 pieluchami przy noworodku. Być może przy większym dziecku jest to już realne.

 

7. Zabawki

Czy naprawdę uważacie, że trzymiesięczne dziecko potrzebuje kilkunastu lub, o zgrozo, kilkudziesięciu zabawek? Chyba, że kupujemy je dla poprawienia swojego samopoczucia. Dla takiego maluszka najlepszą zabawką są rodzice/opiekunowie. I jasne, że kilka grzechotek, karuzelka czy zawieszka na łóżeczko i wózek, mogą malucha zaciekawić. Kilkumiesięczny niemowlak jest już zainteresowany zabawkami, ale ma też ograniczoną możliwość skupienia swojej uwagi. Jeśli będzie otoczony zbyt dużą ich ilością, dostanie “oczopląsu”. Część rodziców (i innych dorosłych) nieprzytomnie kupuje zabawki swoim pociechom w takim tempie, że dzieci nie są w stanie się daną rzeczą porządnie pobawić, a co dopiero ją zniszczyć. Dzięki temu można kupić niemal nowe zabawki na allegro, olxie czy grupach facebookowych. Jeśli już koniecznie chcecie zalewać swoje dziecko zabawkami, to przynajmniej ulżyjcie swojemu portfelowi.

grzechotka

8. Zdrowie

Szczepienia to dość drażliwy temat. Stoję na stanowisku, że są potrzebne, ale rodzice sami powinni zdecydować na którą formułę się zdecydować. Część rodziców z jednej strony chce zaoszczędzić swoim dzieciom kłucia (dlatego wybiera 5w1 lub 6w1), a z drugiej dokłada inne opcjonalne szczepienia (rotawirusy, pneumokoki).
Wszystkie obowiązkowe szczepienia (przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, gruźlicy, błonicy, tężcowi, krztuścowi, inwazyjnym zakażeniom haemophilus influenzae typu b oraz porażeniu dziecięcym (poliomyelitis)) są bezpłatne. Rodzice mogą wybrać też płatne szczepionki skojarzone 5w1 lub 6w1. To inna technologia oraz mniejsza liczba kłuć.

 

8

Jeśli zdecydujecie się na szczepienia płatne, to warto sprawdzić ceny w różnych placówkach medycznych. Oszczędności mogą być znaczące. Niektórzy rodzice polecają też indywidualny zakup szczepionek w aptekach i odpowiednie przetransportowanie ich do punktu szczepień.

 

9. Prezenty

Gdy pojawia się nowy członek rodziny, wszyscy odczuwają potrzebę powitania go na świecie. Zazwyczaj kupnem prezentu. Nie ma nic złego ani niewłaściwego w poproszeniu rodziny czy znajomych o rzeczy, które faktycznie nam się przydadzą. Szanujemy wtedy ich pieniądze i naszą przestrzeń (która przecież nie jest z gumy). Wystarczy powiedzieć: Jeśli chcielibyście nam coś sprezentować, to przyda nam się to i to… Wtedy wszyscy będą zadowoleni. Obdarowujący, bo nie będzie się musiał głowić co kupić, a Wy, bo dostaniecie potrzebne rzeczy.

 

Ile zatem „kosztuje dziecko” przez pierwszych 12 miesięcy?

Tyle ile chcą wydać na nie rodzice. Z wyjątkiem sytuacji losowych tylko od nas zależy, jak zmieni się struktura wydatków w naszym budżecie po pojawieniu się potomka. Małemu dziecku do szczęścia potrzebny jest przede wszystkim rodzic, a nie tony gadżetów. Jest mu obojętne w czym “chodzi”, jeździ, śpi, etc. Ważne jest, czy czuje się bezpiecznie, jest najedzone i ma suchą pieluchę. Większość rzeczy i tak “kupujemy dla siebie”.

Mam nadzieję, że przyda się Wam tych kilka porad. A jeśli macie jakieś pytania, śmiało zadajcie je w komentarzach. I oczywiście zapraszam na mój blog oszczednicka.pl