Na wstępie muszę się Wam do czegoś przyznać: przez ten wpis polubiłem złoto. 🙂 Będąc finansistą patrzyłem na ten kruszec głównie przez pryzmat teorii portfelowej: ot kolejny element pozwalający na lepszą dywersyfikację. Jednak w miarę zdobywania dodatkowych informacji i poznawania związanych ze złotem historii, zaczęło mi się ono coraz bardziej podobać.

Nie zmieniłem wprawdzie poglądów na jego temat, ale za to przeprowadziłem niezwykle interesujące rozmowy z dealerami metali szlachetnych, jubilerami i „ludźmi z branży”. Fascynujące było dla mnie to, że dla części z nich nie istnieje nic wartościowego poza złotem i kilkoma metalami szlachetnymi. A że uwielbiam rozmowy z osobami pochłoniętymi pasją, praca nad tym artykułem była dla mnie ogromną przyjemnością.

UWAGA! Aktualny wpis na temat złota znajdziesz tutaj:
Jak inwestować w złoto? – kompletny przewodnik

Załóżmy, że podobnie jak ja, doszliście do wniosku, że warto jest kupić i posiadać trochę złota (o tym dlaczego napisałem tutaj). Od czego zacząć i jak zrobić to z głową? Rozsiądźcie się wygodnie, bo jest o czym poczytać.

Złoto niejedno ma imię

Warto się zastanowić po co właściwie inwestujemy w złoto, bo w zależności od odpowiedzi, skorzystamy z różnych rozwiązań. Jeżeli chcesz spekulować krótkoterminowo na cenie złota (zarobić na wzrostach lub spadkach), to świetnie nadają się do tego instrumenty finansowe, takie jak:

– ETF-y odzwierciedlające zmiany cen złota;
– fundusze inwestycyjne kupujące złoto lub akcje spółek z sektora metali szlachetnych;
– kontrakty terminowe na złoto,
– akcje firm wydobywczych i przetwórczych.

Są one płynne i szybko zbywalne, mają jednak niewiele wspólnego z tym, co większość z nas rozumie pod pojęciem kupowania złota. Owszem, można zarobić na ruchu cen, lecz są to zwykłe, zdematerializowane instrumenty finansowe. Ten wpis dotyczy złota fizycznego – czyli czegoś, co możesz schować w kieszeń, zabrać ze sobą do domu, zakopać w ogródku, lub wywieźć za granicę. Tutaj do wyboru mamy następujące opcje:

– złotą biżuterię;
– numizmaty i monety kolekcjonerskie;
– sztabki i tzw. monety bulionowe

Biżuteria, numizmaty i monety kolekcjonerskie – to coś dla ekspertów, pasjonatów i osób, które po prostu się na tym znają. Nie jest to moim zdaniem „inwestycja w złoto”, bo cena kruszcu jest sprawą wtórną, a wartość zależy od innych czynników. Jeżeli nie znasz się na tym – wybierz to, co proste i oczywiste:

Sztabki lokacyjne i monety bulionowe

Osobiście kupuję niewielkie ilości złota fizycznego aby w razie jakiejś trudnej sytuacji i konieczności zabrania rodziny na drugi koniec świata „woreczek bulionu” pomógł nam przetrwać pierwsze miesiące. Wyobrażam sobie, że po przybyciu do Sydney czy Nowego Yorku (ambitnie 🙂 ) wchodzę do punktu skupu, wyciągam podręczną kolekcję, a dealerowi aż świecą się oczy. Mam oczywiście ogromną nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, jednak poczucie spokoju, wywołane spoglądaniem na zbiorek sztabek i monet, jest całkiem przyjemne. Postanowiłem sprawdzić, czy słusznie.

Spakowałem sztabki i monety w plecak i wyruszyłem do centrum Warszawy. Odwiedziłem w sumie sześć punktów skupu, w których sprzedałem część mojej skromnej kolekcji. Musicie wiedzieć, że byłem do niej naprawdę przywiązany… Ale czego się nie robi dla najlepszych czytelników w sieci?  🙂
To był jedyny sposób, by skonfrontować teorię z praktyką. Efekty wycieczki po sklepach jubilerskich, lombardach i punktach obsługi dealerów były naprawdę ciekawe.

Przydatne podstawy

Chcąc ułatwić czytanie osobom nie mającym styczności z rynkiem metali szlachetnych, na początek wyjaśnię najbardziej podstawową sprawę, czyli o co chodzi z uncjami, karatami i próbami.

Ilość złota w sztabce czy monecie podana jest najczęściej w tzw. uncjach trojańskich (aptekarskich), oznaczonych skrótem „oz.” Jedna uncja to ok. 31,1 grama. Aby łatwo było Wam przeliczać uncje na gramy wrzucam podręczną tabelkę:

finanse osobiste uncje i gramy
Z kolei zawartość złota w danej sztabce, monecie czy biżuterii podaje się za pomocą tzw. karatów albo próby. Jeden karat oznacza, że 1/24 stopu to złoto. Czyli 24 karaty oznaczają, że mamy do czynienia z czystym złotem. Próba również odnosi się do zawartości złota w danym stopie. Aby oszczędzić Wam przydługich opisów, oto kolejna tabelka:

finanse osobiste karaty

Zatem figurka odlana z 12-karatowego złota zawiera 50% czystego metalu. A okolicznościowy medal pokryty 24-karatowym złotem? Nie wiadomo. Warstewka złota może być przecież bardzo cienka. 🙂

Kupujesz po to, by dobrze sprzedać

To jeden z ważniejszych wniosków z mojego eksperymentu. Do tej pory nabywając złoto nie przejmowałem się specjalnie czy to sztabki, czy monety, ani co jest wybite na ich powierzchni. Przecież złoto to złoto, więc nie ma co komplikować sprawy, prawda? Co do zasady tak, ale…

Punktów, w których możemy sprzedać złoto jest całe mnóstwo. Chętnie odkupi je od nas prawie każdy sklep jubilerski, nie wspominając nawet o całej masie różnego rodzaju lombardów. Spacerując po mieście w poszukiwaniu skupu przypomniałem sobie czasy, gdy wspólnie z żoną oczekiwaliśmy narodzin pierwszego dziecka. Wtedy za każdym rogiem widziałem kobietę w ciąży i miałem wrażenie, że idzie wyż demograficzny. Teraz co 200 metrów wpadałem na tablicę „skup złota”, co tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że ten kruszec faktycznie jest niezłym pomysłem na emigracyjne „kieszonkowe”.

W sklepach jubilerskich i lombardach słyszałem zwykle konkretną cenę za 1 gram złota i nie miało większego znaczenia, w jakiej postaci je przyniosłem. Wszystko jedno: nowiutka sztabka z certyfikatem, czy pełna czerwonych przebarwień (tzw. czerwień Kasjusza), porysowana moneta – wszystko zostało sklasyfikowane jako „złoty złom”. Co ciekawe, im bardziej udawałem nieświadomego klienta, tym większym złomem okazywały się moje monety i sztabki, zaś cena skupu natychmiast spadała. Warto o tym pamiętać sprzedając złoto w tego typu miejscach: bądź twardy i udawaj eksperta.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja u profesjonalnego dealera. Tam różnice w cenie pomiędzy sztabkami i monetami w zależności od ich stanu i jakości były już bardzo konkretne. Za jedną monetę w najgorszym stanie zaproponowano mi cenę „złomu”. Na całą resztę mojej skromnej kolekcji otrzymałem korzystniejszą ofertę. A zatem gram gramowi nierówny? Za chwilę stanie się jasne dlaczego.

Podstawowe informacje na temat sztabek

Sztabek nie trzeba nikomu przedstawiać, bo na sam dźwięk słowa „złoto” mózg podsuwa nam dobrze znany obraz. Co ciekawe, w naszej wyobraźni goszczą najczęściej tzw. Good Delivery Bars o wadze 12,4 kg (400 uncji), którymi handluje się na światowych giełdach. 🙂 Nie wierzysz? To zobacz poniższe zdjęcie. Czy nie o takiej sztabce myślałeś?

Sztabka złota - jak inwestować w złoto
Źródło: Wikipedia (hasło gold bar)

Przy dzisiejszych cenach wartość jednej sztuki to ok. 1,64 mln złotych, więc są one raczej poza zasięgiem większości z nas. Na szczęście firmy produkujące sztabki pomyślały o masie klientów detalicznych, dzięki czemu dostępne są one w przeróżnych gramaturach. Obowiązuje tu jednak prosta zasada: im mniejszą kupujesz sztabkę, tym więcej zapłacisz za każdy gram złota.

Dla przykładu w dniu mojej wycieczki po punktach skupu (8 sierpnia, po godzinie 16:00) giełdowa cena złota wynosiła ok. 132,68 PLN za 1 gram. (London Gold Fixing z godziny 15:00 wyniósł 1309,75 USD za uncję, co przy kursie 3,1509 PLN/USD daje 4126,89 PLN za 31,103g, czyli 132,68 zł/gram).

Ceny sztabek złota

Ceny sprzedaży poszczególnych sztabek u jednego z dealerów kształtowały się wtedy następująco:

finanse osobiste złoto02 cena sztabki a jej waga 01

Jak widzicie kupowanie sztabek o wadze 1 gram czy 2,5 grama jest kiepskim pomysłem, przynajmniej pod względem finansowym. 😉 Płacimy za nie ogromną premię, a w momencie sprzedaży i tak otrzymamy identyczną cenę za każdy gram złota. Cena, którą proponowano mi za złoto w lombardach i sklepach jubilerskich wynosiła od 127 zł (czyli 95,72% ceny giełdowej) do 110 zł (82,90% ceny giełdowej). W tym ostatnim przypadku udawałem totalnego jelenia, więc pan jubiler odpowiednio dostosował swoją ofertę.

Pod tym względem lepiej wypadają profesjonalni dealerzy, którzy kupują sztabki po to, aby za chwilę odsprzedać je komuś innemu. Tutaj jest szansa na pewne różnice w cenach uzyskiwanych w momencie sprzedaży, jednak są to różnice minimalne. Oto za ile dealer był gotów odkupić ode mnie sztabki w zależności od ich masy:

ceny skupu od masy

Producenci sztabek złota

Na świecie istnieje wielu producentów złotych sztabek, jednak do najbardziej znanych nalezą: Heraeus, Umicore, Pamp, Degussa, Valcambi, Perth Mint. Kupując sztabki któregoś z nich nie powinniśmy mieć żadnych problemów z późniejszą ich odsprzedażą w dowolnym miejscu na świecie.

Dodatkowo warto jest kupić sztabki opakowane w tzw. CertiCard, który nie tylko chroni sztabkę przed zarysowaniem czy uszkodzeniami, ale zawiera certyfikat potwierdzający jej autentyczność. Sztabkę w CertiCardzie możecie sobie obejrzeć na poniższym filmiku:

Gdy próbowałem sprzedać Heraeusa opakowanego jedynie w folię, dealer zaoferował mi znacznie niższą cenę.

Proste wnioski na temat kupowania sztabek:
1. Korzystniejszy jest zakup większych sztabek.
2. Najlepiej kupować te pochodzące od znanych producentów.
3. Wybierajmy sztabki zapakowane w CertiCard.

Podstawowe informacje na temat monet bulionowych

Określenie „moneta bulionowa” oznacza monetę inwestycyjną, której wartość zależy jedynie od zawartego w niej kruszcu. Kupując takie monety nie płacimy dodatkowej premii za wartość kolekcjonerską gdyż są one wystandaryzowane i bite w dużych ilościach. Każda moneta posiada wybitą próbę (zawartość złota) oraz rok produkcji. W przypadku niektórych od czasu do czasu dokonywane są drobne zmiany (np. zmiana rewersu w australijskim kangurze) aby nadać im walor kolekcjonerski, ale co do zasady płacimy za kruszec.

Do najbardziej znanych monet bulionowych należą:

  • Południowoafrykański Krugerrand
  • Kanadyjski Liść Klonowy (Maple Leaf)
  • Amerykański Orzeł (American Eagle)
  • Wiedeński Filharmonik (Wiener Philharmoniker)
  • Australijski Kangur (Australian Kangaroo)

Warto zwrócić uwagę, że Amerykański Orzeł i Krugerrand wykonane są z 22-karatowego złota. Czy to oznacza, że jednouncjowy Amerykański Orzeł zawiera mniej złota niż jednouncjowy Klonowy Liść? Nie. Zawiera go dokładnie jedną uncję. Po prostu w tej monecie znajduje się dodatkowo domieszka innych metali (w tym wypadku miedzi i srebra), więc jest ona nieco cięższa. Niektóre z monet inwestycyjnych posiadają wybity nominał (np. 100 euro na Wiedeńskim Filharmoniku 1 oz.). Nie ma to właściwie znaczenia dla wartości takiej monety. Wyjątkiem może być sytuacja, w której cena złota spadłaby poniżej nominału monety, ale to raczej mało prawdopodobne.

Ceny monet bulionowych

Podobnie jak sztabki, monety dostępne są w różnych wagach i tak samo, jak w przypadku sztabek, obowiązuje prosta zasada: im większa waga, tym mniej płacimy za każdy gram złota. Na dzień 8 sierpnia 2014 wyglądało to tak (ceny u jednego z odwiedzonych dealerów):

monety bulionowe ceny

W materiałach marketingowych zachęcających do nabycia monet opisana jest często jakaś legenda lub historia związana z każdą z nich. Krugerrand to pierwsza bulionowa moneta na rynku bita nieprzerwanie od 1967 roku i rozpoznawalna na całym świecie, Wiedeński Filharmonik pochodzi z mennicy słynącej z największej precyzji, itd., itp. Przyjemnie jest to poczytać, ale pamiętajcie proszę, że to są jednak „zwykłe bulionówki” i nie kupuje się ich dla bogatej historii, tylko dla zawartego w nich złota.

Co bardziej opłaca się kupić: monety czy sztabki?

Przy tej samej wadze monety bulionowe są zwykle nieco droższe od sztabek. Dlaczego tak jest, skoro przecież płacimy tylko za kruszec?

Spotkałem się z przeróżnymi opiniami na ten temat, z których podam tylko niektóre:

– bicie monet jest droższe niż bicie sztabek,
– monety są powszechnie znane na całym świecie, a sztabki nie,
– sztabki łatwiej podrobić niż monety,
– łatwiej jest sprawdzić autentyczność monet (tzw. linijka mennicza, o czym za chwilę),
– monety są dużo wygodniejsze od sztabek (?),
– monety łatwiej jest sprzedać,
– każdy od razu rozpozna Krugerranda, a sztabki mogą budzić wątpliwość…

Moja wycieczka po punktach skupu jakoś nie potwierdziła tych argumentów. W momencie sprzedaży nikogo nie obchodziło, czy daję mu złoto w formie monety, czy sztabki. Ba, w przypadku monet szło trochę trudniej, bo każdy przyglądał im się długo przez szkło powiększające i wyszukiwał różnego rodzaju niedoskonałości. Za jedną z nich zaproponowano mi cenę złomu właśnie ze względu na widoczne w powiększeniu rysy i przebarwienia na jej powierzchni.

Mój wniosek jest taki: nie ma specjalnej różnicy, czy kupujemy powszechnie znane monety bulionowe, czy sztabki znanych producentów. Mając do wyboru jedno lub drugie – wybrałbym to co jest tańsze. Ewentualnie można rozważyć urozmaicenie swojej kolekcji i posiadanie zarówno sztabek jak i monet (to na wypadek, gdybyśmy trafili na kupującego z wyraźnymi preferencjami jednej z powyższych form). Jednak opinie na temat wyższości monet nad sztabkami są moim zdaniem mocno przesadzone. W momencie sprzedaży różnicy nie było.

Za to bez względu na to, czy kupujemy złoto w formie sztabek czy monet, jedno jest pewne: musimy o nie dbać. Wszelkie zarysowania powierzchni czy niedoskonałości będą natychmiast wykorzystywane przez kupujących do obniżenia ceny. Dlatego sztabki trzymajmy w CertiCardach, zaś monety najlepiej w specjalnych kapslach menniczych. Biorąc monety do ręki warto jest ponoć robić to w rękawiczkach, dzięki czemu unikniemy ich uszkodzenia.

Trzymając monety w jednej sakiewce i pobrzękując nimi jak na filmach o średniowieczu, otrzymasz za nie kiedyś znacznie niższą cenę.

Gdzie kupić złoto?

Z tym punktem miałem nie lada wyzwanie, bo odpowiedź powinna teoretycznie brzmieć tak: kupuj tam gdzie jest tanio, a firma jest wiarygodna i długo działa na rynku. Tylko jak sprawdzić wiarygodność przed transakcją, szczególnie gdy mamy do czynienia z mniejszym dystrybutorem?

W internecie funkcjonują porównywarki cen złota, a ich właściciele zapewniają, że do zestawienia wybrali jedynie firmy wiarygodne. Oto linki:

Zestawienia te, choć bardzo pomocne, nie są niestety kompletne. W żadnym z nich nie ma np. Mennicy Polskiej, która sprzedaje najwięcej złota w naszym kraju, jest spółką notowaną na GPW i można prześwietlić jej finanse. Zwróciłem się z zapytaniem do właścicieli porównywarek o przyczynę. W jednym przypadku otrzymałem odpowiedź, że jest problem z ustaleniem formatu wymiany danych. W drugim autor zestawienia miał zastrzeżenia do stosowanych przez Mennicę wysokich marż oraz praktyk marketingowych. Dla mnie wiarygodność oznacza, że kupuję od firmy, która nie sprzeda mi „fałszywki”, więc z tego punktu widzenia dziwi brak w zestawieniu największego dystrybutora.

Ceny sprzedaży złota u różnych dystrybutorów znacznie się różnią. Firmy większe zwykle każą sobie płacić więcej. Dla porównania sprawdziłem na stronach internetowych jak wyglądają w dniu dzisiejszym (12.08.2014) ceny 1-uncjowego Liścia Klonowego. O godzinie 14:40 wyglądało to tak:

Mennica Polska:               4585,00 zł
E-numizmatyka.pl:          4411,02 zł
Złoty ranking (GoldOn): 4326,00 zł (+ przesyłka od 35 zł)
Ceny złota (Denarius):    4319,00 (+ przesyłka 38 zł)

Dla mnie w momencie kupna poza ceną kluczowa była inna sprawa: możliwość pójścia do sklepu i zapłaty w momencie odbioru, po obejrzeniu towaru.

Choć u niektórych dealerów w Internecie można kupić złoto o 3% do 5% taniej, mam przed tym poważne opory. Związane jest to z koniecznością zapłaty za towar z góry i z oczekiwaniem na przesyłkę kurierską (przy mniejszych ilościach kupowanego złota za kuriera płaci się dodatkowo). Uncja złota kosztuje dziś nieco więcej niż wynosi średnia krajowa. Jak na mój gust wysyłanie większych pieniędzy na konto firmy nie posiadającej fizycznego sklepu i oczekiwanie na przesłanie złota, którego wcześniej nie miałem możliwości obejrzeć, to sprawa zbyt ryzykowna. Po pierwsze: co jeśli otrzymany towar nie spełni moich oczekiwań? Po drugie: co jeśli towar w ogóle do mnie nie dotrze? Zasada kierowania się zdrowym rozsądkiem nie pozwala mi na korzystanie z opcji dostawy po dokonaniu płatności .

Szczególnie słabo wygląda tzw. dostawa terminowa, np. po 45 dniach od momentu wpłaty środków. W takim czasie złoto można chyba sprowadzić z Księżyca. Z giełd w Niemczech czy Austrii, gdzie zwykle kupują lokalni dealerzy, dostawa trwa znacznie krócej. W takim modelu otrzymują oni od nas darmowy kapitał do obracania przez kilka tygodni, a nam pozostaje mieć nadzieję, że jednak coś do nas w końcu przyjedzie.

Jak napisałem w tytule, to jest przewodnik dla początkujących, którzy powinni trzymać się prostej zasady: płatności dokonywać po otrzymaniu i obejrzeniu towaru.

Hasło mojego bloga jest cały czas aktualne: w finansach osobistych wiedza to 20% sukcesu. Cała reszta to zdrowy rozsądekW tym przypadku zdrowy rozsądek podpowiada mi, że czasami warto zapłacić nawet 5% więcej, niż stracić pozostałe 95%.

Czy złoto trzeba kupować „po kryjomu”?

Na niektórych forach oraz blogach natknąłem się na opinie, że jeśli kupować złoto, to tylko incognito, bez podawania swoich danych do faktury. Ma to być dodatkowy środek ostrożności chroniący przed sytuacją, w której nasze państwo zwróci się z uprzejmą prośbą o odstąpienie mu posiadanego przez nas złota w zamian za bilety Narodowego Banku Polskiego.

Taka sytuacja miała już miejsce w przeszłości. W 1933 roku Franklin D. Roosevelt podpisał „Rozporządzenie wykonawcze nr 6102”, które zakazywało obywatelom USA gromadzenia złota. Musieli oni dostarczyć posiadany kruszec do Rezerwy Federalnej i wymienić go na dolary po kursie 20,67 dolara za 1 uncję. Niedostosowanie się do tego nakazu groziło karą 10 lat więzienia lub grzywną w wysokości ówczesnych 10 tys. dolarów. Była to konfiskata przeprowadzona w majestacie prawa, a w jej wyniku obywatelom USA zabrano ok. 25% posiadanego przez nich złota (resztę pochowali?).

Taki scenariusz jest moim zdaniem jeszcze mniej prawdopodobny niż Armagedon zmuszający nas do wyjazdu z kraju. Rola złota w systemie monetarnym była wtedy zupełnie inna. Dzisiaj nie jest ono potrzebne rządom i bankom centralnym aby kreować pieniądz. Gdy ktoś oferuje mi sprzedaż złota „po kryjomu”, zaczynam łapać się za kieszeń. Coś mi mówi, że nie będę zachwycony jakością tego, co kupię. Uważam, że ryzyko otrzymania trefnego towaru w tej „tajnej” transakcji jest wielokrotnie większe, niż ryzyko konfiskaty złota przez państwo.

Jak sprawdzić, czy złoto jest prawdziwe?

To już ostatni punkt i kończymy. 🙂 Ten temat jest jak ocean. Myślę jednak, że zawartych tu informacji spokojnie wystarczy, by kupić z głową trochę złota. Resztę możemy dopowiedzieć sobie w komentarzach.

Niektórzy z Was, po dokonaniu zakupów złota w „mniej pewnym źródle”, mogą się obawiać, że mają w kolekcji fałszywki. Można to łatwo sprawdzić udając się do jednego z większych dealerów. W swoich sklepach mają oni tzw. spektrometry masowe, które błyskawicznie podają skład chemiczny monety lub sztabki, bez naruszania jej stanu. W jednym z punktów poprosiłem o takie sprawdzenie i na własne oczy mogłem zobaczyć, jak szybko i wygodnie weryfikuje się autentyczność złota.

W przypadku monet o masie 1 oz. istnieje jeszcze podobno popularna metoda weryfikacji z zastosowaniem tzw. linijki menniczej. Posiada ona otwory i rowki odpowiadające wymiarom najpopularniejszych monet oraz odpowiednią przeciwwagę. Jeżeli zgadza się waga monety, jej średnica i szerokość, mamy niemal stuprocentową pewność, że moneta jest autentyczna. Napisałem jednak podobno, bo o ile na opis tej metody natknąłem się niemal w każdym źródle, to w żadnym z sześciu odwiedzonych przeze mnie punktów nikt z takiej linijki nie korzystał. Dlatego zastanawiam się, czy nie jest to tylko „gadżet” wciskany amatorom (takim jak ja), bo profesjonaliści linijek nie potrzebują, albo mają spektrometry.

W każdym razie sposób korzystania z takiej linijki przedstawiony jest na tym krótkim filmie (zwróćcie uwagę na białe rękawiczki ) 🙂

[youtube id=”FIG8oHN-qq4″ align=”center” autoplay=”no”]

Podsumowanie i specjalne podziękowania

Chciałem napisać krótki przewodnik, a wyszła z tego niezła kobyłka. Co więcej, pasjonaci złota i tak pewnie stwierdzą, że ledwie „liznąłem” temat. 🙂

Myślę jednak, że dla osób początkujących, takich jak ja i Ty, tych kilka zasad powinno wystarczyć aby zainwestować z głową:

1. Wybierajmy to, co proste i oczywiste: sztabki lokacyjne i monety bulionowe.

2. Kupujemy po to, aby kiedyś dobrze sprzedać. Dlatego warto trzymać się popularnych produktów od znanych wytwórców.

3. Sztabki oraz monety niszczą się i rysują, co obniża ich cenę w momencie sprzedaży. Sztabki trzymajmy w CertiCardach, a monety w kapslach menniczych (a już na pewno nie traktujmy ich jak garści drobniaków).

4. Im większa sztabka czy moneta, tym taniej kupimy każdy gram złota. Za najmniejsze przepłacamy nawet ¼ ceny.

5. Monety są droższe od sztabek w momencie zakupu. Nikt nie chciał zapłacić mi jednak więcej za monetę niż za sztabkę przy próbie sprzedaży. Moim zdaniem sztabka znanego producenta równie dobrze spełni swą rolę, więc nie ma co ograniczać się tylko do monet.

6. Odbierajmy towar osobiście i płaćmy w momencie odbioru, nawet jeśli oznacza to nieco wyższą cenę. Kupno z opcją dostawy terminowej to proszenie się o kłopoty.

Na koniec chciałbym jeszcze bardzo serdecznie podziękować jednemu z czytelników bloga – Łukaszowi Chojnackiemu, który działa w branży metali szlachetnych. Po moim pierwszym wpisie o złocie Łukasz zaproponował mi pomoc w lepszym zrozumieniu branży. Wymieniliśmy kilka maili i odbyliśmy długą, bardzo interesującą i niezwykle pouczającą rozmowę telefoniczną. Otworzyła mi ona oczy na wiele spraw i wskazała kierunki do „podrążenia”. Jestem uparty, więc wnioski i tak ukułem własne, ale ogromną przyjemnością była rozmowa z osobą o tak rozległej wiedzy na ten temat. Dzięki Łukasz!

Uff.. to chyba jak dotąd najdłuższy wpis na blogu. Dziękuję Ci za czas poświęcony na jego przeczytanie i gratuluję dobrnięcia do końca. 🙂 Jeżeli artykuł Ci się przydał, albo masz jakieś pytania – podziel się proszę komentarzem z pozostałymi czytelnikami. Miłego dnia.