Przyznam się, że miałem wielkie obawy, czy publikować ten wpis. Dzielenie się swoimi marzeniami czy dalekosiężnymi planami niesie ze sobą ogromne ryzyko. Można narazić się na śmieszność i zostać brutalnie ściągniętym na ziemię. Wierzę jednak głęboko, że posiadanie jasnej, ambitnej i konkretnej wizji pomoże mi w skuteczniejszym działaniu.
I – chociaż naprawdę mam pietra – postanowiłem podzielić się z Tobą moją wizją i poprosić Cię gorąco o pomoc w jej dopracowaniu i realizacji.

Czego właściwie się boję? A no tego, że oto ja, twardo stąpający po ziemi realista, pragmatyk i człowiek nastawiony na bardzo konkretne efekty, na Twoich oczach odpływam w stronę czegoś tak rozmytego jak wizja. W dodatku, jak się za chwilę przekonasz, ta wizja jest ogromna. Wcale mnie nie zdziwi, jeśli zapytasz: „Facet, coś Ty tam palił?!”.

Dlatego najpierw kilka słów wstępu.

Łapanie dystansu w murach z XVIII wieku

Przełom roku to, odkąd pamiętam, jeden z moich ulubionych okresów. Zawsze staram się wtedy oderwać od codzienności, spojrzeć na swoje życie z dystansu i na spokojnie zastanowić się nad kierunkiem dalszych działań. W tym roku uświadomiłem sobie jednak dość ważną rzecz.

Przez ostatnie trzy lata wyznaczałem swoje cele niemal „z marszu”. Robiłem dwa dni wolnego, a potem analizowałem, jak poszedł poprzedni rok, zastanawiałem się, co mogę ulepszyć i określałem priorytety na kolejnych 12 miesięcy. W głowie ciągle miałem jednak działania, które mnie pochłaniały, zanim dotarłem do tego punktu.

Tym razem postanowiłem złapać solidny dystans do spraw bieżących i najpierw dobrze się „zresetować”. Wspólnie z żoną wykupiliśmy kilka noclegów w XVIII-wiecznym domu we wsi położonej 30 minut od Oxfordu. Spacerując po jego przestronnych wnętrzach czułem na plecach chłodny oddech historii. Z celebracją brałem do rąk ponad stuletnie książki, by dotykać zakurzony, szorstki papier (już się takiego nie produkuje). W ciągu dnia biegałem po okolicy, chłonąc nowe otoczenie, a wieczorami siadywałem przy pięknym kominku, by spokojnie pomyśleć.  To właśnie tam zacząłem spisywać mnóstwo przemyśleń w swoim dzienniku.

Bezpośrednio pod oknami domu, w którym mieszkałem, był stary kościół i mały cmentarz. Doskonałe otoczenie do przypomnienia sobie słów Stevena Coveya – „Zaczynaj z wizją końca”

 

Przebywając w takim otoczeniu mniej myślałem o kredytach hipotecznych, a więcej o architekturze i życiu ludzi, którzy z wysiłkiem wznosili takie pałace

 

Wizyta na Uniwersytecie w Oxfordzie – miejsce inspiracji dla twórców filmu o Harrym Potterze, a dla mnie źródło do przemyśleń, że takie tradycyjne nauczanie to już raczej przeszłość

 

Przyłapany na gorącym uczynku – w tym pokoju powstała moja wizja. Kto wie, może byłem trochę podduszony tlenkiem węgla z kominka?

Przeglądałem pożółkłe książki i czytałem stare pamiętniki oraz opowieści o dawnych podróżnikach. Szczególnie poruszyły mnie historie Roberta Falcona Scotta (w 1912 roku dotarł, tuż po Amundsenie, na Biegun Południowy i zamarzł w drodze powrotnej) oraz George’a Mallorry’ego (zginął w 1924 r. podczas próby zdobycia Mt. Everest – do dziś trwają badania, czy to nie on był pierwszym człowiekiem, który stanął na szczycie).

Uświadomiłem sobie, że choć nie zdobędę jako pierwszy człowiek w historii Bieguna Południowego czy Mt. Everestu, jak każdy z nas potrzebuję wizji. Wizji, która mnie przerasta, trochę przeraża, ale jednocześnie wytycza jasny kierunek moim codziennym wysiłkom. Nie wystarczy mi samo pomnażanie dochodów, rozwijanie biznesu czy zwiększanie popularności bloga. Chcę robić to wszystko w konkretnym, ważnym dla mnie, celu. Takim, który nada większy sens mojej pracy.

I tak właśnie spisałem swoją wizję, a chwilę później misję dla mojej działalności.

Mój ulubiony bujany fotel

Zacznijmy od wizji. Moja wygląda tak: jako stary dziadek siedzę sobie w bujanym fotelu, przeglądam album ze starymi zdjęciami i wycinkami z gazet i – uśmiechając się w myślach – mówię do siebie: „Kurczę, ależ to było wspaniałe życie. Tyle miłości! Tylu wspaniałych ludzi! Tyle fajnych i wartościowych rzeczy udało się zrobić! Super, że miałem odwagę, by tego wszystkiego spróbować!”.

Potem przewracam stronę i widzę wycinek z gazety na temat mojej firmy:

FBO wizja Wycinek z gazety

Być może wtedy nie będzie już wycinków z gazet, a album ze zdjęciami będę przeglądać na dostosowanym do starych oczu tablecie. Ale mniejsza o formę! Fajnie byłoby coś takiego przeczytać o swojej firmie ?

No właśnie – firma. Nie mam żadnych wątpliwości. Czegoś takiego nie da się osiągnąć w pojedynkę. Dlatego nie chcę prowadzić biznesu opartego wyłącznie na mnie – w tym roku rozpoczynam współpracę z dwiema osobami. Zależy mi bardzo, aby każdy, kto dołącza do mojego zespołu, miał pełną świadomość, dlaczego robimy to, co robimy. Z tego powodu do powyższej wizji postanowiłem dołączyć również bardziej konkretną misję mojej firmy.

Mission Impossible?

Podobno każda firma, w której ludzie pracują z pełnym zaangażowaniem, ma jasną i konkretna misję. Misję, w której realizacji chcesz uczestniczyć, bo jest ambitna, porywająca i nastawiona na czynienie dobra. Korporacje płacą ogromne honoraria firmom konsultingowym, które pomagają w zdefiniowaniu misji.

Postanowiłem odpuścić etap z konsultantami i dokładnie zastanowić się, czego tak naprawdę chciałbym dokonać swoją działalnością biznesową. Bardzo pomogły mi tutaj maile od czytelników, w których dzielą się ze mną tym, jak moja działalność im dotąd pomogła:

“Piszę tego maila, dlatego, że przeglądam dziś swoje konto bankowe (przy gorącej kawie) i widnieje na niej kwota 6-miesięcznych kosztów utrzymania. Stworzyłem poduszkę finansową i jestem z tego bardzo dumny. Zacząłem ją budować w styczniu 2016 roku, kiedy nie miałem absolutnie nic i dziś mogę ogłosić zakończenie tego etapu i rozpoczęcie nowego. Rok i 4 miesiące, a wszystko z powodu Twojego bloga i książki, która stała się dla mnie inspiracją i utartą ścieżką postępowania :)”
/ Robert /

“Mam prawie 38 lat i popełniłam w swoim życiu chyba każdy możliwy błąd finansowy jaki można było popełnić (chociaż z innych dziedzin życia również popełniałam ich duuużo…) Etap podnoszenia się z ruin w dziedzinie finansów to kolejny etap zmian jakie wprowadzam w moim życiu 🙂 a Pana książka od kilku dni jest moją wręcz biblią i przewodnikiem. Podjęłam decyzję, że zrealizuję opisane 10 kroków. Zakładam, że łatwo nie będzie, ale efektywnie – i na to się nastawiam :)”
/ Kasia /

Sprawdź aktualne rankingi
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowesprawdź
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 10 banków

Sprawdź

“Półtora miesiąca temu straciłam pracę i – dzięki stosowaniu się do Twoich wskazówek – mogę śmiało powiedzieć, że dobrze się stało! Solidna poduszka finansowa sprawiła, że finansowo zupełnie tego nie odczułam, za to mogłam spokojnie zastanowić się, w którym kierunku chcę isć teraz i poszukać pracy, która by mi w tym pomogła. Mogłam pozwolić sobie na luksus odrzucenia kilku niezbyt atrakcyjnych ofert i szukając bez pośpiechu, znalazłam naprawdę ciekawą pracę, płatną dużo lepiej od poprzedniej. Mogłam obrócić niekomfortową sytuację w bardzo dużą szansę na rozwój. Teraz na spokojnie odbuduję moją poduszkę i powrócę do odkładania na emeryturę. Bez stresu, długów, z poczuciem kontroli nad swoim życiem, znajdując również co nieco by wesprzeć kilka dobrych spraw. Tak więc – dziękuję!”
/ Joanna /

Moja wizja

Po ich lekturze oraz kilku iteracjach zapisałem w moim dzienniku jedno zdanie:

Uzbroić 15 milionów Polaków w wiedzę i narzędzia,
które skutecznie pomogą im zadbać o własne finanse,
by mogli się bogacić i realizować swoje pasje i marzenia.

Dlaczego właśnie tak? Oto konkretne powody:

  • 15 milionów Polaków – mamy nieco ponad 14 milionów gospodarstw domowych w Polsce i ta liczba rośnie; wierzę, że jeśli w każdym domu będzie choć jedna osoba, która wie, co robić z pieniędzmi, efekt będzie spektakularny!
  • wiedza i narzędzia – będę publikować artykuły i nagrywać podcasty, by szerzyć wiedzę oraz tworzyć praktyczne kursy, które efektywnie pomogą wdrożyć ją w życie;
  • skuteczna pomoc – nieustannie będę szukać prostych i zrozumiałych dla każdego sposobów oszczędzania i inwestowania oraz promować te metody, które naprawdę działają; jednocześnie będę pokazywać Wam więcej osób, którym ta sztuka się udaje;
  • bogacić się – uważam, że to powinien być jeden z celów każdej rodziny; spokojne bogacenie się niesie ze sobą dużo niezwykle korzystnych zmian w naszym życiu; za to bieda wyniszcza i zatruwa życie;
  • pasje i marzenia – właśnie po to się bogacimy, by nie musieć myśleć o pieniądzach, tylko o tym, jak się rozwijać, spełniać marzenia i żyć pełnią życia.

Dlaczego o tym napisałem i jak możesz mi pomóc?

To naprawdę trudny dla mnie wpis i obawiam się, jak na niego zareagujesz. Po długich przemyśleniach postanowiłem jednak, że chcę coś takiego opublikować. W głębi serca wiem, że wśród moich czytelników niewiele jest osób, które ściągają na ziemię, za to bardzo wiele takich, które uskrzydlają. I za to Ci dziękuję!

Po pierwsze: wierzę, że dzięki temu łatwiej zrozumiesz, dlaczego na moim blogu i w mojej działalności w 2018 roku dzieje się to, co się dzieje. Mocno wrócę do korzeni – będzie coraz więcej artykułów pomagających skutecznie dbać o finanse osobiste. Budżet domowy, walka z zadłużeniem, mądre oszczędzanie i skuteczne inwestowanie – to będzie na blogu najważniejsze. Będzie to bardziej widoczne od lutego, bo styczeń jest dla mnie miesiącem wielkiej podróży (realizacja marzeń!).

Dlatego w styczniu ukażą się jeszcze:

  1. Podcast o skutecznym budżecie domowym
  2. Relacja na żywo z mojej podróży do RPA (wyruszam już 12 stycznia)
  3. Podcast o 5 rodzajach czytelników mojego bloga

Po drugie: wierzę, że możesz mi pomóc w ulepszeniu tej misji. Może masz jakiś pomysł, dzięki któremu mogę ją jakoś przeformułować, by była bardziej skuteczna w „porywaniu do działania”?

Po trzecie: wierzę, że możesz mi pomóc w jej realizacji – polecając po prostu mój blog oraz treści, które uznasz za wartościowe. Komu? Swojej rodzinie, przyjaciołom i znajomym. Będę Ci również wdzięczny, jeżeli zechcesz podzielić się ze mną swoimi pomysłami na to, jak mogę skuteczniej realizować tę biznesową misję.

A teraz zamykam oczy, naciskam „Publikuj!” i… Z niepokojem czekam na Twój komentarz ?