Benjamin Franklin powiedział kiedyś, że: Inwestowanie w wiedzę, zawsze przenosi największe zyski. Zgadzam się z tym w całej rozciągłości, dlatego regularnie poszerzam swoją wiedzę za pomocą książek, kursów i podcastów. Szczególnie te ostatnie to prawdziwa kopalnia pomysłów, wiedzy i inspiracji. Chciałbym Cię o tym przekonać, dlatego zaprosiłem do FBO wyjątkowego gościa. 

Moim gościem jest Marek Jankowski – podcaster i przedsiębiorca, który już od 13 lat nagrywa podcast Mała Wielka Firma. Na przełomie tego czasu Marek przeprowadził rozmowę z ponad 400 przedsiębiorcami, którzy dzielili się z nim i jego społecznością wiedzą, narzędziami i najlepszymi praktykami. Znasz mnie – jestem esencjalistą. Dlatego kiedy zaprosiłem Marka, poprosiłem go, żeby specjalnie dla widzów #wtorkuzfinansami wybrał 5 najważniejszych lekcji. Mój zamysł był taki, żebyś – po przeczytaniu tego artykułu, lub obejrzeniu odcinka – mógł wdrożyć bardzo konkretne rozwiązania do swojego życia.  Niezależnie od tego, czy jesteś przedsiębiorcą, czy pracujesz na etacie.  

Zapraszam Cię do obejrzenia filmu, a pod nim znajdziesz zapis naszej rozmowy: 

5 lekcji od 400 przedsiębiorców. Taki tytuł wymyśliłem dla dzisiejszego spotkania z legendą polskiego biznesowego podcastingu. Cześć Marku!

Cześć, dobry wieczór! 

Moim gościem jest dzisiaj Marek Jankowski. Gdybyście jakimś cudem nie wiedzieli, kim jest Marek – to podcaster i przedsiębiorca. Autor książek Mała Wielka Firma i Pułapki small biznesu. Był dziennikarzem radiowym, pracował w RMF FM i w Polskim Radiu. Marek od 2009 r. nagrywa podcast dla przedsiębiorców: Mała Wielka Firma. Jest zdobywcą nagrody Podcaster roku 2017 i twórcą kursu Podcast Pro. Ale to jeszcze nie wszystko. 

13 lat w 5 pigułkach

Tworzy swój podcast od 13 lat. To był pierwszy podcast, którego słuchałem i z którego się bardzo dużo nauczyłem. 403 wypakowane merytoryką odcinki, ponad 300 godzin wywiadów i rozmów z przedsiębiorcami. Każdy jego podcast kończy się 3 wskazówkami, jak zastosować wiedzę z odcinka w praktyce i tej wiedzy jest po prostu mnówstwo. Dlatego pomyślałem, że poproszę Marka, żeby dla nas skondensował te 13 lat doświadczenia do 5 najważniejszych lekcji, które sam wyciągnął dla siebie, prowadząc rozmowy z przedsiębiorcami. Marku, oddaję Ci głos. 

Gdy słuchałem tego, co mówiłeś, to przypomniały mi się czasy, gdy pracowałem w radiu.  Dla mnie takim synonimem skompresowania obszernych informacji w krótkim czasie był proces Piotra P. (pseudonim: Siekiera) we Wrocławiu, który ciągnął się przez kilka lat. To był licealista, który zaatakował siekierą swoje nauczycielki w szkole. I ja ten kilkuletni proces musiałem podsumować w takiej trzydziestosekundowej relacji. Więc mniej więcej takiej sztuki spróbujemy dzisiaj dokonać, czyli podsumować 13 lat nagrywania podcastu w 5 pigułkach.

Lekcja 1: Praca to nie wszystko 

Lecimy od razu do pierwszej pigułki. Wybrałaś coś, co mnie zaskoczyło, bo to się wydaje oczywiste: praca to nie wszystko. Musisz koniecznie tę myśl rozwinąć.

Dzisiaj być może to wydaje się oczywiste, ale nie było takie, gdy zaczynaliśmy nagrywać podcast. Mówię w liczbie mnogiej, bo na początku, przez lata nagrywaliśmy razem z Pawłem Tkaczykiem. To były czasy, kiedy były jeszcze faksy! Jakiś czas temu napisała do mnie oburzona słuchaczka – Co za bzdury wygaduje w podcaście? Jakie faksy? O co w ogóle chodzi? Odpisałem jej, że właśnie przesłuchała odcinka, który był nagrany w 2009 r. i wtedy to tak wyglądało. To były inne czasy. I wtedy normą było to, że pracuje się jak najdłużej. Jeśli ktoś był ciągle zajęty i ciągle pracował, to był synonim tego, że ktoś jest dobrym przedsiębiorcą. To się zmieniło i dzisiaj organizujemy ten czas w zupełnie inny sposób. Tak, żeby móc sobie pozwolić też na inne rzeczy.

Czy chcesz powiedzieć, że dzisiaj jest łatwiej, że możemy być bardziej leniwi i że nie trzeba się tak poświęcać, żeby osiągnąć sukces w biznesie?

Nie chodzi o lenistwo. Z mojego punktu widzenia jesteśmy mądrzejsi. Zarzynanie się nie jest dobrym sposobem na osiągnięcie celu. Trzeba się regenerować. Trzeba ładować akumulatory. Pamiętam, że jedną z takich pierwszych osób, które u mnie w podcaście wyraźnie powiedziały o tym, że regulują sobie godziny pracy, była Ola Budzyńska. Ona powiedziała jasno: Ja pracuję w tygodniu do godziny piętnastej, a w weekendy nie pracuję w ogóle. 

Ola powiedziała to też na konferencji – na urodzinach Małej Wielkiej Firmy, gdzie było sporo ludzi. Przez salę przeszedł taki szmer niedowierzania, że jak tak można. A widzę, że w ciągu  ostatnich 3 lat dużo się zmieniło. Ludzie zaczęli częściej stawiać granice klientom i to jest bardzo dobre. Ola była jedyną taką osobą, która zwróciła na to uwagę. 

4 rodzaje czasu

Rozmawiałem też z Piotrem Nabielcem, który zachęcał do marnowania czasu. Odwołując się do lenistwa, o którym mówisz, Piotr zachęcał do niego mnie i słuchaczy, dlatego że jeżeli chcemy być produktywni, to nie oznacza, że mamy ciągle pracować. 

Wywracasz teraz do góry nogami wiele moich przekonań, więc musisz to dobrze ubrać w słowa. Musimy rozróżnić to, że jest różnica pomiędzy byciem zajętym a byciem produktywnym.

Dokładnie tak. Piotr wyróżnił 4 rodzaje czasu. I żeby być produktywnym, w ciągu swojego dnia czy tygodnia trzeba używać każdego z nich:

 źródło

  • Pierwszy rodzaj to czas na pracę. Wtedy rzeczywiście: siadamy, robimy to, co mamy do zrobienia. Staramy się to zrobić w określonym czasie i nie przesadzać z godzinami, bo potrzebujemy ich na inne rzeczy. 
  • Drugi rodzaj czasu to jest odpoczynek. Skoro pracujemy, to trzeba się też zregenerować. 

Ale to nie wszystko. Potrzebne są jeszcze dwa rodzaje czasu, żeby móc normalnie i produktywnie funkcjonować. 

  • Trzeci rodzaj to czas na relacje. Na to, żeby się spotkać ze znajomymi, z przyjaciółmi i spędzić czas z rodziną. Jako ludzie tego potrzebujemy i bez tego na dłuższą metę też jest nam źle. 
  • I czwarty rodzaj to czas kreatywny – i to jest właśnie to lenistwo. To jest taki czas, kiedy w zasadzie nie robimy niczego, żeby osiągnąć jakiś cel. Robimy, żeby sobie coś porobić. Możesz w tym czasie sobie pobrzdękać na gitarze, możesz sobie porysować, możesz sobie porobić cokolwiek, co nie ma Cię doprowadzić do jakiegoś określonego celu, ale ma przewietrzyć Twoją głowę i sprawić, że będzie Ci się lepiej myślało.

 

Pamiętam porównanie, że często dążymy równowagi w swoim życiu. Ten słynny work-life balance. Ale tak naprawdę, tej równowagi nigdy nie ma. To jest bardziej wahadło i ono się przesuwa raz w stronę pracy, raz w stronę rodziny. Natomiast trzeba pamiętać, że nie powinno pozostawać zbyt wiele w jednym miejscu, bo wszystko nam się posypie. Odpoczynek, relacje, kreatywność – to są wszystkie rzeczy, które paradoksalnie powodują, że działając, osiągamy więcej. 

Lekcja 2: Działaj systematycznie i cierpliwie

Bardzo ciekawa pierwsza lekcja. Przejdźmy do drugiej: Działaj systematycznie i cierpliwie. Czy możesz to rozwinąć? 

To jedna z tych rzeczy, które się przez lata nagrywania podcastu nie zmieniły. Tak, jak to jest aktualne dzisiaj, było aktualne trzynaście lat temu. A nawet dużo, dużo wcześniej – przytoczę teraz historię, która bardzo trafia mi do wyobraźni. Skąd wzięła się tradycja zapalania świateł na choince przed Rockefeller Center? Okazało się, że po raz pierwszy choinka przed Rockefeller Center stanęła w 1931 r. I tak naprawdę to jeszcze nie było Rockefeller Center, tylko budowa gmachu. Budowlańcy postanowili postawić sobie tam choinkę. To była ich przerwa w ciągu dnia pracy. Nic specjalnego. Od roku 1933 r. zaczęto tę choinkę ustrajać i odpalać publicznie i robiono to od tej pory co roku. Od 1933 r.! 

Musiało minąć kilka lat – do roku 1997 – bo wtedy po raz pierwszy telewizja NBC pokazała publicznie to odpalenie świateł. Od tamtej pory jest to specjalny, tradycyjny, coroczny program, który oglądają setki milionów ludzi na świecie. Ta historia z choinką pokazuje, jak wielką siłę ma regularność i cierpliwość. Bo oczywiście budowlańcy na początku nie planowali, że kiedyś będzie to pokazywać telewizja. Ale była to tradycja, którą pielęgnowali i ponieważ robili to tak długo, cierpliwie i systematycznie, to telewizja to zauważyła i zaczęła to pokazywać. I to stało się symbolem świąt w Stanach Zjednoczonych.

Włóż w coś wystarczająco dużo czasu

Spośród swoich gości również miałeś takich, którzy, dzięki cierpliwym i konsekwentnym działaniom, osiągnęli bardzo dużo. Czy możesz coś więcej o tym opowiedzieć?

Było sporo takich osób. Między innymi Michał Sadowski z Brand24. Michał powiedział coś takiego, że z jego różnych doświadczeń biznesowych wynika, że trzeba po prostu być cierpliwym i zdeterminowanym. Dlatego, że jeśli nie jesteśmy – jak zażartował – turbo głupi, to dojście do czegoś jest kwestią czasu i odpowiednio włożonej pracy. Więc musi być po drodze ten element czasu. Choć zdarzają się jakieś szczęśliwe trafy, jeżeli chcemy coś osiągnąć, nie licząc wyłącznie na łut szczęścia, to musimy dać sobie czas, żeby do tego dojść. 

Super przykładem jest też Agnieszka Niedziałek. Ona zaczynała od tego, że spaliła sobie włosy. I tak się zaczął jej blog o włosach i o tym, jak o nie dbać. Natomiast dzisiaj Agnieszka jest znana np. z tego, że jest autorką książki: Robię włosing. I ta książka, która ukazała się jakoś pod koniec zeszłego roku, po pół roku jest ciągle numerem jeden w kategorii Moda i uroda w Empiku. Jak na książkę poradnikową to jest spektakularny sukces. Poza tym Agnieszka ma też potężną grupę na Facebooku. Specjalnie sprawdziłem przed naszym spotkaniem – grupa liczy 477 tys. osób. Czyli prawie pół miliona. I uwaga – dwa lata temu tych osób było o ponad połowę mniej. To pokazuje, jak działa procent składany. Im dłużej trwasz w tym, co robisz, tym większe efekty przynosi to z czasem.

Zbuduj coś wielkiego z małych codzienny działań

No i również Twoje 13 lat podcastowania pokazuje, że warto być konsekwentnym i cierpliwym. I zakładam, że kiedy zaczynałeś robić podcast, nie myślałeś o tym, że za 13 lat nadal będziesz go robić.

Zdecydowanie nie było takiego pomysłu – ale właśnie. To się właściwie dzieje samo. I to też fajnie powiedział w rozmowie ze mną Michał Stawicki, który jest autorem kilkunastu książek. On mnie przekonywał, że napisanie książki to jest bardzo prosta sprawa. Ja mu powiedziałem wtedy: Michał, ale jest jakiś powód, dla którego ileś-tam-set tysięcy ludzi na świecie co roku próbuje, stawia sobie takie postanowienie noworoczne i im się to nie udaje. To nie może być proste. On odpowiedział: To jest proste. To jest tylko kwestia odpowiednich nawyków. Jeżeli siądziesz codziennie i napiszesz jedną stronę tekstu, to po roku będziesz miał książkę – nie ma innej możliwości. No po prostu to samo wyjdzie. Cierpliwość powoduje, że z małych, codziennych działań z czasem można zbudować coś naprawdę wielkiego.

Myślę, że bardzo dużo rozczarowań bierze się często z tego, że zbyt wcześnie rezygnujemy. Mamy za bardzo krótkoterminowe nastawienie. Konsekwencja i wytrwałość są ważne – podpisuję się pod tym. 

Bardzo często rezygnujemy za wcześnie. Chociaż nam się wydaje, że minęła już kupa czasu, to tak naprawdę, to jest jeszcze za wcześnie. Gdybyśmy trochę dłużej wytrwali, to pewnie zobaczylibyśmy efekty.

Lekcja 3: Otoczenie wygrywa z silną wolą 

Trzecia lekcja, którą Marek wyciągnął z rozmów ze swoimi gośćmi, jest ciekawa i niejednoznaczna: Otoczenie wygrywa z silną wolą. Co tutaj miałeś na myśli?

Jest taka książka braci Heath, która ma tytuł: Pstryk! Jak zmieniać, żeby zmienić. Zaczyna się od opisu eksperymentu, gdzie osobom wchodzącym do kina wręczano za darmo popcorn. Niektórzy dostawali duże kubełki popcornu, a inni dostawali gigantyczne kubełki popcornu. Ale ten popcorn był przygotowany w bardzo szczególny sposób. On był przygotowany tak, żeby nie dało się go zjeść. Był obrzydliwy – zrobiony dwa tygodnie wcześniej, odgrzewany siedemnaście razy itd. Był tak zły, że niektóre osoby wychodząc z seansu, wychodziły z tym popcornem i szły do kasy poprosić o zwrot pieniędzy. To było tak niedobre, że zapominały, że dostały to za darmo. 

Co się okazało? Okazało się, że ludzie, którzy dostawali duże kubełki, zjedli dużo mniej, niż ci, którzy dostawali te gigantyczne. Różnica wyniosła 53%. Inaczej mówiąc, osoby z gigantycznymi kubeczkami zjadały 53% więcej obrzydliwego popcornu. To jeden z eksperymentów, które pokazują, jak bardzo otoczenie nas kształtuje. Wszyscy, którzy próbowali się odchudzać, na pewno słyszeli, że gdy jesz z większego talerza, to zjadasz więcej. Z popcornem było tak samo. 

Silna wola jest słaba – dostosuj swoje otoczenie

Osobą, która bardzo dużo mówiła w moim podcaście na ten temat, był Miłosz Brzeziński. W 196. odcinku – który jest w ogóle rekordowym odcinkiem Małej Wielkiej Firmy – mówił o tym, że silna wola jest tak naprawdę słaba i nie ma co na nią liczyć. Dużo skuteczniej działa budowanie otoczenia wokół siebie w taki sposób, żeby nam sprzyjało. Jeżeli np. nie chcemy się rozpraszać w ciągu pracy, to dobrym sposobem na skupienie jest wyłączenie wszystkich powiadomień.

Wynieś telefon, najlepiej do innego pokoju, wyłącz go – wtedy się dużo lepiej pracuje. I rzeczywiście, z tej rozmowy wyniosłem bardzo dużo do mojego życia. To się bardzo przydało, gdy pojawiła się pandemia i okazało się, że trzeba pracować w domu, a za ścianą jest córka. Dopasowałem sobie swoje miejsce pracy do tych warunków. Dużo lepiej mi się wtedy pracowało. Np. w tej chwili rozmawiam z Tobą, stojąc przy biurku – właśnie stojącym. Zainwestowałem w takie biurko ze zmienną wysokością, żeby pracować trochę na siedząco, a trochę na stojąco. Wiem, że to jest zdrowsze, niż ciągłe siedzenie. 

Zacząłem używać do pracy słuchawek wyciszających dźwięki z otoczenia. To pozwala mi się trochę odciąć. Kupiłem sobie też taki timer, który po przewróceniu na bok odlicza określony czas – np. 30 minut. Po 30 minutach zaczyna pikać, a ja wiem, że trzeba zmienić pozycję, czyli albo usiąść, albo wstać – w zależności od tego co robiłem wcześniej. Stworzyłem sobie takie otoczenie, przetestowałem na własnej skórze różne patenty i potwierdzam, że to naprawdę działa.

Lekcja 4: Buduj markę osobistą, dzieląc się wiedzą 

Jesteś w trochę mniej uprzywilejowanej pozycji niż ja, bo ja sobie wygodnie siedzę i jestem zasłuchany w to wszystko, co mówisz. Ale przejdźmy do czwartej lekcji: Buduj markę osobistą, dzieląc się wiedzą. 

Budowanie marki osobistej niektórym osobom kojarzy się z budowaniem swojego wizerunku w sposób trochę oderwany od tego, co robię. Czasami mówi się o budowaniu marki osobistej na Instagramie. Ludzie to kojarzą z tym, że będę robił piękne zdjęcia, w imponujących wnętrzach albo na wycieczkach i będę na nich pięknie wyglądał. Przepuszczę zdjęcie przez różne filtry i ludzie będą uważali, że jestem super. Natomiast to nie na tym polega. Wyjaśniła mi to Joanna Malinowska-Parzydło, autorka książki Jesteś marką.  Mówiła o tym, że budowanie marki osobistej to nie jest lansowanie się. To jest zupełnie coś innego. Tak naprawdę chodzi o pewną wartość, którą dzielimy się ze światem, z naszą grupą docelową. 

Ludzie budowanie marki odnoszą często do kontekstu firmy czy produktu. Czyli wymyślamy sobie jakąś koncepcję dopasowaną do grupy docelowej. I taki stworzony sztucznie twór wypuszczamy na rynek i ludzie mają to kupić. Natomiast w przypadku marki osobistej jest odwrotnie. Tutaj musi być treść. Jeżeli mówimy o marce specjalisty, eksperta – to musimy zacząć od kompetencji. Musimy po prostu znać się na tym, co robimy, żeby mieć dobry punkt wyjścia. Jeżeli znamy się na tym, co robimy, pomagamy ludziom – to wtedy budujemy naszą reputację. 

źródło

To znaczy ci, którym pomogliśmy, są w stanie zaświadczyć: okej on się na tym zna. To już zaczyna wzmacniać naszą markę osobistą. Im więcej takich osób i im więcej my aktywnie pokazujemy innym ludziom, że rzeczywiście potrafimy im pomóc, dzieląc się wiedzą, tym większa nasza rozpoznawalność.  Grono naszych klientów zwykle jest ograniczone, dlatego warto pokazywać to też innym ludziom, którzy jeszcze nie skorzystali z naszej usługi, ale wiedzą, że my się znamy, wiedzą, że my potrafimy dany problem rozwiązać.

W tym temacie ważnym gościem był też chyba Kamil Kozieł

Tak, dlatego że Kamil powiedział coś ważnego. Rozmawialiśmy głównie o prezentacjach, bo Kamil jest w tym temacie ekspertem. Ale to, co Kamil powiedział, można przełożyć do każdej innej treści, jaką tworzymy. Czy to jest wpis na blogu, czy to jest live, czy to jest podcast, czy video – czy cokolwiek innego. Kamil powiedział, że jeżeli chcesz się dowiedzieć, co jest wartościowe dla Twoich odbiorców, to dowiedz się, za co oni są rozliczani. Wtedy będziesz wiedział, co jest dla nich ważne, co decyduje o ich karierze, sukcesie itd. Jeżeli to im pomożesz osiągnąć, to Twoja treść będzie dla nich wartościowa. Więc to takie trochę inne spojrzenie na wartość – bardzo konkretne i bardzo dobrze trafiające.

Lekcja 5: Postaw na własne media 

Przejdźmy do piątej lekcji: Postaw na własne media. Byłem zaskoczony, kiedy wspominałeś, że właśnie taką lekcję wybrałeś jako ostatnią, ale proszę Cię bardzo, rozwiń ten temat.

To się bierze stąd, że wśród przedsiębiorców jest powszechna wiedza, że trzeba robić content marketing. Trzeba się dzielić wiedzą, bo to jest świetny sposób, żeby docierać do nowych klientów, budować zaufanie, sympatię i w efekcie sprzedawać. Tylko że z content marketingiem jest ten problem, że gdzieś kiedyś pojawiło się takie hasło: Be everywhere, czyli bądź wszędzie i publikuj, gdzie tylko się da. 

Nawet gdyby ono się nie pojawiło, to myślę, że ludzie są kuszeni różnymi możliwościami. No bo kiedyś wszyscy byli na Facebooku, potem na Instagramie, teraz wszyscy powinni być na TikToku. Są branże, gdzie świetnie sprawdza się Pinterest, albo LinkedIn, albo Twitter. I mamy taką pokusę, żeby być wszędzie. Czyli jeśli robię podcast, to od razu z wideo i z blogiem i tak dalej. Rozmawiałem z Jackiem Kłosińskim, który  od dłuższego czasu tworzy treści w różnych formach. Jacek powiedział coś, z czym bardzo mocno się zgadzam. To znaczy: możesz być w różnych mediach, ale zacznij od jednego. Dlatego że jeżeli od początku próbujesz działać w kilku mediach równocześnie, to tak naprawdę zobaczysz, że każde z nich jest inne i każdego będziesz się uczył. 

Jeżeli próbujesz się uczyć kilku mediów naraz – a one przecież też się zmieniają – to będzie ci bardzo trudno. Ale jeżeli zaczniesz od jednego medium i w nim zbudujesz mocną pozycję, to dołożenie kolejnego przyjdzie Ci dużo łatwiej. Będziesz miał już to pierwsze medium na autopilocie. Media społecznościowe kuszą wiele osób. To mnie nie dziwi, bo, jak sama nazwa wskazuje, służą do tego, żeby docierać do ludzi. Mają mechanizmy, które pomagają nam dotrzeć do ludzi zainteresowanych tym, co mówimy. Super. Ale trzeba zdawać sobie sprawę z tego że np. statystyki w mediach społecznościowych są złudne. 

Ostatnio rozmawiałem ze specem od TikToka. Powiedziałem mu: Wiesz co, mój zarzut do TikToka jest taki, że ludzie mają w nim np. milion wyświetleń. Tyle tylko, że tam jako wyświetlenie liczone jest to, że ja się komuś przesmyknę przez ekran. Więc co to jest za konsumpcja treści? Ten człowiek nawet nic nie widział, po prostu  coś przemknęło mu przez ekran. Ekspert to potwierdził. Kolejna sprawa jest taka, że w mediach społecznościowych jesteś karany za swój sukces – sam o tym wiesz, jako człowiek, który ma też spore zasięgi. Im większą masz społeczność, tym mniejszy odsetek Twoich odbiorców widzi Twoje treści. Algorytmy uznają, że gdy masz taką dużą społeczność, to stać Cię na to, żeby płacić za reklamy. Poza tym, w mediach społecznościowych Twoje treści są ulotne – wrzucasz coś i za chwilę już tego nie ma. Trzeba cały czas produkować i karmić tego potwora, żeby ludzie wiedzieli, że ciągle żyjesz. No i oczywiście budujesz na cudzym gruncie – czyli w każdym momencie może się zdarzyć, że ta platforma społecznościowa albo zmieni zupełnie algorytmy i Ty się przestaniesz wyświetlać ludziom, albo zamknie Ci konto, albo je zablokuje, albo będzie jakaś awaria, na którą nie masz wpływu, albo ktoś Ci się włamie na konto. Więc to jest mocno niepewne. Dlatego trzeba stawiać na własne media – na własny blog, czy na własny podcast – coś takiego co jest niezależne od cudzych algorytmów.

No właśnie, to jest jeden z najważniejszych powodów, dla których ja też na początku skupiałem się tylko na blogu. Uczyłem się tego, jak pisać, budowałem społeczność w oparciu o blog i to on był tym moim własnym miejscem, które będzie istnieć bez względu na to, czy będzie Facebook, YouTube, Instagram, czy wszelkie inne media. Ty poszedłeś inną drogą. Poszedłeś w stronę podcastu. Czy możesz powiedzieć trochę więcej o tym, dlaczego właśnie podcast?

Bo to jest genialne medium. Zaczęło się pewnie od tego, że ponieważ pracowałem kiedyś w radiu, to była dla mnie naturalna forma komunikacji. A dlaczego pracowałem w radiu? Popatrz na mnie – do telewizji by mnie nie wzięli 🙂  Podcast jest fajnym medium, dlatego że opiera się na mowie. A mowa jest bardzo starym sposobem porozumiewania się. Ludzie słyszą jeszcze zanim się urodzą – czyli dużo wcześniej, nim zaczynają cokolwiek widzieć. 

Jest coś takiego w podcastach, że jeżeli mówisz i ten odbiorca jest z Tobą, to zwykle jest z Tobą znacznie dłużej niż na blogu czy oglądając wideo. Mówisz mu prosto do ucha – tworzy się bardzo bliska więź. To jest niesamowite – wielu podcasterów, których znam, to potwierdza. Kiedy spotyka się słuchaczy podcastu, to z nimi się rozmawia tak, jakbyście się znali od lat. Z perspektywy słuchacza – OK, on Cię zna od lat, ale Ty go spotykasz pierwszy raz w życiu, a mimo to, od razu nadajecie na tych samych falach. Jest pewna magia w podcastach. Poza tym, z takich czysto technicznych powodów, nagrywanie podcastu jest dużo prostsze niż robienie wideo. Nie trzeba robić porządku, odpalać różnych światełek, kamer itd.

Podzieliłeś się też ze mną taką grafiką, którą chciałbym teraz pokazać. Konkurencja w świecie podcastów jest prawie żadna. Słyszy się o tym, że jednak podcasty są coraz bardziej popularne, a ty pokazałaś to na tle nowych książek. Czyli co – jeśli komuś chodzi po głowie napisanie książki, to lepiej niech odpali podcast?

źródło 

To też to też nie jest zły pomysł. Pierwsza sprawa jest taka, że podcasty rzeczywiście rosną, ale ciągle jeszcze mamy ich mało. Dlaczego w ogóle zostawiłem podcasty z książkami? Dlatego, że w obu przypadkach grupa odbiorców jest podobna. Wydawać by się mogło, że chyba trochę więcej ludzi czyta książki, niż słucha podcastów. Według badań owszem, ale w sumie niewiele więcej. W ubiegłym roku 38% Polaków przeczytało co najmniej jedną książkę, a podcastów słucha, według różnych źródeł, między 30% do nawet 47%. To 47% to najwyższy wynik, jaki widziałem, ale w niego nie wierzę – to jest przesadzone. 

Ale możemy spokojnie założyć, że co najmniej 10 mln Polaków słucha podcastów. I teraz jeżeli w ubiegłym roku w Polsce pojawiło się trzydzieści parę tysięcy nowych książek, to wyobraź sobie teraz, że wchodzisz do księgarni i widzisz te wszystkie książki – te 34 tys. I w tym samym czasie pojawiło się tylko 1 300 nowych podcastów. To pokazuje, że naprawdę zdecydowanie łatwiej jest znaleźć odbiorcę, zainteresować, przytrzymać go i w ogóle zostać odkrytym w sytuacji kiedy mamy taki poziom konkurencji. 

Powiem Ci o jeszcze jednej rzeczy, bo wiem, że lubisz liczby. Na świecie obecnie jest publikowanych ok. 4 mln podcastów. Jeśli przełożymy to do populacji światowej – czyli do niecałych 8 mld ludzi, i przyłożysz polskie podcasty do populacji Polski, to okazuje się, że mamy w Polsce w tej chwili niecałe 7 100 podcastów. Gdybyśmy chcieli być na poziomie średniej globalnej, to powinniśmy mieć w Polsce 19 600 podcastów. Czyli w tej chwili brakuje w Polsce 12 500 podcastów, żebyśmy mieli średnią światową. A średnia światowa to nie jest jakiś wyczyn, bo jesteśmy przecież rozwiniętym krajem. Jesteśmy krajem, gdzie nowe technologie mają się świetnie, więc powinniśmy być powyżej tej średniej światowej. Także jest ogromna przestrzeń do rozwoju podcastów w Polsce.

Czyli 12 tys. osób czeka już w blokach startowych, żeby uruchomić swój podcast po to, żebyśmy mogli doszusować do światowej średniej, a może nawet tę średnią przekroczyć. Ale właśnie – duży problem jest taki, że nie jest tak łatwo zacząć. Ale pomyślałeś o tym, żeby się podzielić swoim doświadczeniem, dlatego chciałbym, żebyś powiedział trochę o Podcast Pro – co to jest za projekt i o co w nim chodzi.

Zauważyłem kiedyś, że ludzie, którzy uczą innych podcastingu, bardzo często uczą takich rzeczy technicznych –  czyli jak wybrać mikrofon, ustawić, nagrać, zmontować. Super. To są oczywiście bardzo potrzebne rzeczy, ale gdy zapytałem moją społeczność, dlaczego oni nie nagrywają swoich podcastów, okazało się, że potrzeby są zupełnie inne. Takie, żeby pokazać, czy nauczyć ludzi, o czym w ogóle mówić w takim podcaście. Jak wybrać temat? Jak ten temat dopasować do grupy docelowej? Jak przygotować to, co chcemy powiedzieć w taki sposób, żeby ludzie chcieli tego posłuchać. Jak to ułożyć w jakiejś logicznej kolejności? 

Z jednej strony przed nagraniem, ale też z drugiej strony: OK, nagrałem podcast, mam plik mp3 i co dalej? Co zrobić, żeby w ogóle ludzie chcieli tego posłuchać? Więc zrobiłem kurs, który obejmuje cały proces – od początku do końca. To jest sześć modułów: najpierw są fundamenty, czyli takie podstawowe rzeczy, strategiczne dla podcastów. Później mamy planowanie odcinka, nagrywanie, montaż, dystrybucja – tak, żeby podcast był w Spotify, Apple Podcasts, wszędzie gdzie się da. I w końcu promocja podcastu. Kurs to 54 krótkie, kilkuminutowe lekcje. Każda lekcja jest zakończona ćwiczeniem. Więc przechodząc przez kurs, przy okazji, od razu tworzysz pierwszy odcinek swojego podcastu. 

Dzisiaj zobaczyłem, jak jedna z moich absolwentek wrzuciła na naszą grupę kursową post, w którym napisała, że właśnie wypuściła dziewiąty odcinek i uznała, że już jest gotowa, żeby się pochwalić w grupie, że rzeczywiście nagrywa. I super – posłuchałem kawałka tego jej podcastu i bardzo przyjemnie się słuchało. Natomiast napisała w poście coś takiego, że chciała mi bardzo podziękować, dlatego że gdy montowała swój pierwszy odcinek, to jej mąż zareagował: to co, już?! I ona była taka szczęśliwa, bo rzeczywiście, zajęło jej to dużo mniej czasu, niż się spodziewała, niż jej mąż się spodziewał itd. Więc taki jest mój cel. Żeby pokazać ludziom naprawdę najprostszą, najbardziej przystępną drogę do tego, żeby wypuścić swój podcast.

Kochani, Podcast Pro – tam znajdziecie wszystkie informacje na temat tego kursu. Marku, bardzo Ci dziękuję za Małą Wielką Firmę. Znalazłem tam mnóstwo inspiracji. Twoje podcasty popchnęły mnie do tego, żeby zrezygnować z etatu i zacząć rozwijać swoją firmę. Więc nie przestawaj robić tego, co robisz. Dziękuję za przyjęcie zaproszenia. Ostatnie słowo należy do Ciebie.

To ja bardzo dziękuję za zaproszenie. To jest ogromna przyjemność i kiedy mówię o prowadzeniu biznesu, to myślę, że Twoi słuchacze dobrze znają ten temat, bo Ty także tak działasz. Czyli Twoja firma to nie jest jakaś korporacja, tylko firma zbudowana na marce osobistej, na Twoim wizerunku i na tym, co robisz. Zresztą powiem Ci, że są takie narzędzia, które pozwalają porównać społeczności podcastów i kiedy zrobiłem taką analizę, wyszło z niej, że bardzo wielu słuchaczy Małej Wielkiej Firmy słucha też Twojego podcastu. Dlatego myślę, że w tym gronie, w jakim tutaj dzisiaj jesteśmy, dobrze się rozumiemy i to jest też potwierdzenie tego, że podcasty łączą ze sobą ludzi, którzy myślą w podobny sposób, mają podobne wartości i priorytety.

Trzymajcie się, cześć! 

Tyle na dziś, mam nadzieję, że wśród 5 lekcji z rozmów z 400 przedsiębiorcami znalazłeś coś dla siebie. Koniecznie podziel się w komentarzu, którą lekcję wprowadzisz w życie. 

Materiały wspomniane w odcinku: