Układaliście kiedyś puzzle? Takie składające się przynajmniej ze 100 elementów? W miniony weekend miałem okazję budować z dziećmi obrazek małych szczeniaków i wtedy właśnie zdałem sobie sprawę, że muszę koniecznie napisać ten wpis. Wpis, który pomoże nowym czytelnikom lepiej zrozumieć o czym właściwie jest blog, a tym z Was, którzy są ze mną od wielu miesięcy, uporządkować nieco tematy, które już znacie.

Przyznam się Wam od razu, że układanie puzzli idzie mi kiepsko. Męczę się przy tym, sapię, oglądam te wycinki z każdej strony i dużo upływa czasu, nim wreszcie coś dopasuję. Moim dzieciom idzie to sto razy szybciej. Jednak, pomimo ewidentnego braku naturalnych zdolności do łączenia ze sobą tych kolorowych skrawków, zawsze udaje mi się dokończyć i z dumą patrzeć na efekt końcowy. Dlaczego? Bo przez cały czas tej zabawy mam przed sobą obrazek, który buduję z kawałków puzzli. Dokładnie wiem, który fragment układam, jakie puzzle będą mi teraz potrzebne, które pasują, a na które przyjdzie czas później.

Tworząc ten blog, odpowiadając na Wasze komentarze, prowadząc szkolenia czy pisząc książkę – również mam przed oczami konkretny obrazek. To prosta metoda, z której korzystam zarządzając moimi finansami osobistymi. System oparty na jasnych zasadach, zdrowym rozsądku i prostych krokach. Czytelnicy mojej książki znają go znakomicie, ale książkę przeczytało kilka tysięcy osób, a blog odwiedza wielokrotnie więcej. Szczególnie po wygranej w konkursie „Blog Roku” przybyło sporo nowych czytelników.

Uświadomiłem sobie, że część z Was może nie zdawać sobie sprawy z mojego podejścia do finansów osobistych, a ja pisząc dla Was, mam to podejście ciągle przed oczami. Dlatego, abyśmy wszyscy byli „na tej samej stronie”, zrobię dziś mały krok wstecz. Opiszę coś, co zdecydowanie ułatwi Wam poruszanie się po blogu i da Wam szerszą perspektywę. Tutaj każdy artykuł to tylko osobny puzzel. Sam z siebie mówi i pokazuje niewiele, ale gdy dopasuje się go do reszty, to wszystko staje się jasne.

Ważna informacja: Możesz zdobyć za darmo moją książkę z dedykacją. Co wystarczy zrobić?
Zależy mi bardzo, aby te proste sprawy rządzące finansami osobistymi, były znane i dobrze rozumiane przez jak najwięcej osób. Owe oparte na zdrowym rozsądku metody są po prostu skuteczne, a promowanie tej wiedzy jest moim sposobem na pomoc innym. Choć może zabrzmieć to śmiesznie, zdefiniowałem dla moich działań konkretną misję, która brzmi tak:

Dostarczam ludziom wartościową wiedzę i narzędzia,
które skutecznie pomagają im zadbać o własne finanse.
Dzięki temu, zamiast martwić się brakiem pieniędzy,
mogą rozwijać swoje talenty i realizować marzenia.

W związku z tym mam do Ciebie serdeczną prośbę:

– Jeżeli znasz te metody i pomogły Ci one choć w drobnym stopniu, napisz o tym kilka zdań w komentarzu, aby zachęcić innych do ich bliższego poznania.
– Jeżeli masz jakiekolwiek pytana do opisanej metody, to zadaj je proszę w komentarzu. W ten sposób pomożemy innym lepiej to wszystko zrozumieć.
– Jeżeli jesteś nowym czytelnikiem bloga i coś Cię dziwi lub zaskakuje w takim podejściu do finansów, to Twój komentarz też będzie bezcenny.

Autorom aż 10-ciu najciekawszych komentarzy podaruję moja książkę z osobistą dedykacją.
Zwycięzców wyłonię w najbliższą sobotę, 28 marca, o godzinie 20:00 23:00 (Wyniki już opublikowane. Znajdziecie je na dole wpisu – przed komentarzami.)

 

A teraz jasno, prosto i konkretnie: oto finanse osobiste w pigułce:

 

Podstawa wszystkich decyzji

Finanse osobiste są proste i, o ile sami sobie nie komplikujemy sprawy szukając magicznych formuł, bardzo łatwo je zrozumieć. W zasadzie wszystko da się sprowadzić do prostego równania:

ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

Oszczędności są super, bo zwiększają finansowe bezpieczeństwo naszych rodzin i pomagają nam w realizowaniu pasji i marzeń. W dodatku pomnażając je, generujemy dodatkowe dochody, dzięki czemu powstaje pozytywne sprzężenie zwrotne: większe oszczędności, to większe dochody, większe dochody to jeszcze większe oszczędności, itd. Tak stajemy się coraz bogatsi.

Gdy wydajemy więcej niż zarabiamy, to nasze oszczędności są ujemne i powstają długi. Zadłużanie się jest bardzo nierozsądne, bo spłacane raty (w tym koszty i odsetki) powiększają nasze wydatki. W ten sposób powstaje sprzężenie zwrotne działające na naszą niekorzyść. Z tego powodu bogacimy się bardzo powoli, stoimy w miejscu, lub jeszcze częściej – stajemy się po prostu coraz biedniejsi.

Ta formuła jest niezawodna niczym prawo grawitacji. Aby konsekwentnie się bogacić, wystarczy po prostu:

– systematycznie zwiększać zarobki,
– trzymać wydatki pod kontrolą,
– mądrze budować i pomnażać oszczędności,
– unikać kredytów i pożyczek konsumenckich.

 

Łatwiej powiedzieć, niż zrobić.

Już widzę te pobłażliwe uśmiechy po przeczytaniu stwierdzenia „wystarczy po prostu…”. Teoria teorią, a życie życiem. Oczywiście doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego na blogu, w książce i w trakcie szkoleń (do tej pory dla firm, ale w maju ruszy moje pierwsze otwarte szkolenie dla wszystkich) podpowiadam, jak tę prostą teorię zamienić w równie prostą praktykę.

Największym wyzwaniem jest to, że wiedza finansowa wydaje się być trudna. Nie mamy pojęcia od czego zacząć, bo widzimy przed sobą zagmatwaną „górę puzzli”. Finansów uczymy się na oślep od rodziny i znajomych (którzy często sami radzą sobie kiepsko), od sprzedawców produktów finansowych (którzy uczą nas tego, co pomoże im zarobić prowizję), ze sponsorowanych artykułów w internecie, a nawet z telewizyjnych reklam.

Nic zatem dziwnego, że staramy się postępować jak inni, bo to wydaje się słuszne. Problem w tym, że Ci inni również czerpią wiedzę z tych samych źródeł, co my. Nie powiększają naszego rozumienia finansów, a jedynie utwierdzają nas w zaszczepionych przez marketingowców i specjalistów PR przekonaniach:

– że w dzisiejszych czasach bez kredytu ani rusz,
– że nie ma sensu oszczędzać, lepiej wydawać i „cieszyć się życiem”,
– że lepiej kupić na raty 0%, niż za gotówkę,
– że karta kredytowa pomaga zarabiać pieniądze,
– że polisa inwestycyjna to najlepszy produkt do budowania kapitału na przyszłość,
– że lokaty bankowe są bez sensu,
– że najlepszym sposobem na stres są porządne zakupy,
– itp.

Te wszystkie slogany powtarzane są tak często, że z czasem zaczynamy uważać je, za coś normalnego. Musimy tu jednak zmierzyć się z brutalną prawdą: fakt, że coś jest normalne, nie przesądza jeszcze o tym, że przestało być głupie. Kiedyś normą było niemycie się, palenie czarownic, przekonanie o tkwieniu Ziemi w centrum Wszechświata…

Dlatego, zamiast trzymać się tak rozumianej normy, spróbuj czegoś innego. Stan Twoich finansów osobistych jest efektem podejmowanych przez Ciebie działań. Te z kolei wynikają z Twoich przekonań na temat pieniędzy. Jeżeli nadal będziesz kupować w ciemno takie slogany i działać jak do tej pory, to nie poprawisz stanu swoich finansów. Dlaczego? Bo, jak powiedział Einstein:

„Ciągłe robienie tych samych rzeczy i oczekiwanie innych rezultatów, to definicja szaleństwa”.

Moja propozycja to 10 prostych, konkretnych kroków, które skutecznie wdrażają teorię w życie. Za chwilę będziesz mógł się przekonać, na którym kroku sam się znajdujesz. Przedtem jednak trzy ważne punkty:

  1. kroki realizuj dokładnie w podanej kolejności – ta kolejność jest dokładnie przemyślana. Na przykład: nie ma sensu odkładać na emeryturę, jeśli nie masz funduszu bezpieczeństwa.
  2. w danym momencie koncentruj się tylko na jednym kroku – Na przykład: nie martw się o środki na edukację dzieci, dopóki walczysz z długami konsumenckimi.
  3. jeżeli jesteś w związku, zadbaj o wsparcie swojego partnera – bo jak Ty będziesz oszczędzać, a Twoja „połówka” beztrosko wydawać, to nici z całego planu.

 

A teraz już przejdźmy do listy 10 kroków:

 

1. Określ punkt startu.

Nawet jeśli masz dobrą mapę, niewiele Ci ona pomoże, gdy nie wiesz gdzie jesteś. Właśnie dlatego pierwszym krokiem jest określenie finansowego punktu startu, polegające na obliczeniu wartości netto. To może być dla Ciebie „moment prawdy”, od którego rozpoczną się pozytywne zmiany w Twoim życiu. Dowiesz się dokładnie, ile Twoich pieniędzy, które z takim trudem przez lata zdobywasz, zostawiłeś sobie, a ile rozdałeś innym. Dokładne wyjaśnienie oraz instrukcję obliczania wartości netto znajdziesz tutaj:

Twoja wartość netto: bogacisz się czy może biedniejesz?

 

2. Przejmij dowodzenie.

Z finansami sprawa naprawdę jest prosta: albo Ty przejmiesz kontrolę nad swoimi pieniędzmi, albo ich niedobór przejmie kontrolę nad Twoim życiem. Albo Ty jesteś tu kapitanem i decydujesz dokąd dopłyniesz, albo dryfujesz od przypadku do przypadku jak rozwielitka. Jeśli nie chce Ci się teraz znaleźć czasu na sensowne poukładanie spraw finansowych, to później stracisz go wielokrotnie więcej, wygrzebując się z długów, walcząc o finansowe przetrwanie lub zmagając się z innymi problemami wywołanymi brakiem pieniędzy. Po co Ci takie problemy?

Jednym z najlepszych narzędzi do zarządzania własnymi finansami jest domowy budżet. Nie chodzi mi jednak o zwykłe spisywanie wydatków dla samego ich spisywania, ale o wykorzystanie budżetu do realnego zarządzania finansami i do podejmowania konkretnych decyzji. Jak mówił John C. Maxwell:

„Zrobić budżet to wskazać swoim pieniądzom, dokąd mają iść, zamiast się zastanawiać, gdzie się rozeszły”.

Jak przygotować taki prosty budżet? Informację oraz gotowy arkusz w Excelu znajdziesz tutaj:

Domowy budżet na Nowy Rok

Ten budżet pokaże Ci na co przepalasz kasę i czy w ogóle jest szansa, że pieniądze, które zarabiasz, kiedykolwiek uczynią z Ciebie zamożnego człowieka.
Oczywiście możesz stwierdzić, że nie chce Ci się robić budżetu. Ale jeśli za jakiś czas będziesz zadawał sobie pytanie, dlaczego ciągle nie jesteś zamożny, odpowiem Ci na nie już teraz: bo za mało Ci się chciało.

 

3. Odłóż 2000 zł.

Oczywiście każdy z Was może być na zupełnie innym etapie. Kroki, o których piszę w tym artykule, zakładają, że zaczynamy z trudnej sytuacji finansowej. Ponad połowa Polaków nie posiada żadnych oszczędności, dlatego ten krok, dla niektórych osób banalny, dla wielu innych jest bardzo ważny:

– dołączysz do grona osób z oszczędnościami,
– udowodnisz sam sobie, że oszczędzanie jest jednak możliwe,
– w nagłej sytuacji nie będziesz musiał sięgać po piekielnie drogie długi.

Odłóż te pieniądze na rachunku oszczędnościowym i pod żadnym pozorem nie sięgaj po nie bez naprawdę ważnego powodu. To jest Twoja żelazna rezerwa, po którą sięgniesz jedynie w wyjątkowych sytuacjach.

 

4. Zaatakuj długi konsumenckie.

Po odłożeniu 2000 zł pozbywamy się wszystkich pożyczek i kredytów konsumenckich, bo to generuje wielokrotnie wyższą stopę zwrotu niż 99% jakichkolwiek inwestycji.

Od zarania dziejów można było wyróżnić dwie grupy ludzi: bogatych i biednych. Bogaci to zwykle ludzie przedsiębiorczy, więc część z nich szybko wpadła na genialny pomysł: pożyczmy biednym nasze pieniądze i każmy im oddać więcej! W ten sposób biedni będą musieli ciężej pracować, a my łatwo pomnożymy nasze majątki. Zdobędziemy niewolników bez konieczności ich kupowania.

Aby ten plan się powiódł, wystarczyło „wyedukować” biednych, że pożyczanie to świetna sprawa, a pożyczki pomogą im spełnić marzenia. Pomysł przerodził się w znakomity biznes, bo ludzie biedni uwierzyli w „spełnianie marzeń” za cudze pieniądze. Co trzecia reklama jest przecież właśnie o tym.

Wprawdzie od tysięcy lat było jasne, że zadłużanie się jest głupotą, ale lobby pożyczkowe dysponuje potężnymi kwotami na skuteczny marketing i PR, więc głosom rozsądku trudno się przebić. Na szczęście era internetu daje szansę dojść do głosu również innym argumentom. 🙂

Najstarszy znany mi tekst, przestrzegający przed długami, pochodzi z Księgi Przysłów Starego Testamentu (V wieku p.n.e.) Znajdziecie tam takie zdanie: „Ubogimi kieruje bogaty, sługą wierzyciela jest dłużnik.” (Prz 22:7).

Za to najzabawniejszy tekst na ten temat, świetnie ilustrujący o co naprawdę chodzi, znajdziecie tutaj:

Ja też dorzucam tu swoje 5 groszy, bo długi są największą przeszkodą na drodze do finansowego bezpieczeństwa. Co zrobić by zrealizować krok nr 4? Podpowiedź znajdziecie tutaj:

Jak skutecznie pozbyć się długów?

 

5. Zbuduj fundusz bezpieczeństwa.

Po spłaceniu długów konsumenckich czas na uzupełnienie kroku nr 3 (2000 zł) o dodatkowe środki. Nie musisz już spłacać żadnych rat, a środki, których nie przeznaczasz na raty, możesz wykorzystać do szybkiego budowania oszczędności. Teraz powinieneś jak najszybciej odłożyć kwotę równą Twoim 6-miesięcznym wydatkom. Po co? Abyś mógł bez większych problemów przejść przez sytuacje takie jak: utrata pracy, całkowite rozbicie samochodu, poważniejsza choroba związana z dużymi kosztami, itp. Sam jesteś w stanie wyobrazić sobie wiele innych okoliczności, w których taki fundusz będzie niezwykle przydatny.
Zanim zaczniesz w ogóle myśleć o jakichkolwiek inwestycjach, zanim zaczniesz odkładać na dodatkową emeryturę czy edukację dzieci – najpierw zadbaj o dzień dzisiejszy i zbuduj fundusz bezpieczeństwa. O znaczeniu takiego funduszu, sposobie jego ulokowania i zasadach korzystania z niego przeczytasz tutaj:

Fundusz bezpieczeństwa – czyli optymizm pragmatyczny.

 

6. Zafunduj sobie nagrodę.

Nikt z nas nie jest cyborgiem. Ty też – nawet jeśli pracujesz tak ciężko jak cyborg. Pieniądze nie służą tylko do tego, by je gromadzić, ale przede wszystkim by pomóc nam w realizacji pasji i marzeń. Dlatego, po zbudowaniu funduszu bezpieczeństwa, zrób sobie nagrodę, którą sfinansujesz z własnych pieniędzy.

Potrafisz już zarządzać własnym budżetem, potrafisz generować nadwyżki finansowe, dzięki którym pozbyłeś się długów i zbudowałeś fundusz bezpieczeństwa. Teraz skoncentruj się tylko na tym jednym celu: odłóż pieniądze na zrobienie sobie nagrody. Najlepiej zabierz rodzinę na wymarzone wakacje i zobacz, jak cudownie wypoczywa się za swoje pieniądze, ze świadomością, że po powrocie nie będziesz musiał spłacać żadnych rat. Na co jeszcze warto przeznaczać pieniądze? O tym możesz przeczytać tutaj:

Ile szczęścia da się kupić?

 

A teraz: lokujemy nadwyżki.

Pierwszych 5 kroków pozwoliło Ci wziąć sprawy w swoje ręce, zbudować finansowy fundament i poczucie bezpieczeństwa. Krok 6 dodatkowo pokazał, jak wspaniale można cieszyć się niezależnością i możliwością wyboru, jakie dają odłożone oszczędności. To daje niesamowity zastrzyk pewności siebie oraz „kopa” do działania. Nie musisz już martwić się pieniędzmi, działasz odważniej, co zwykle przekłada się na dużo lepsze wyniki w pracy. Co za tym idzie? Coraz większe docenianie przez przełożonych, a w ślad za tym – większe zarobki. A jeśli nie? Cóż – nie masz długów konsumenckich, zbudowałeś fundusz bezpieczeństwa – możesz śmiało rozejrzeć się za lepszą pracą, na co dotąd być może nie miałeś odwagi.

Jeśli trzymasz się konsekwentnie planu, to Twoje dochody będą rosły. Dlatego następne cele związane są już z lokowaniem generowanych przez Ciebie nadwyżek finansowych. Zanim przejdę do ich opisu, zwrócę tylko uwagę na ogólną zasadę postępowania przy lokowaniu nadwyżek w każdym miesiącu:

– najpierw przelewamy określoną kwotę na konto emerytalne (krok 7)
– jeśli po przelaniu środków na konto emerytalne, mamy jeszcze nadwyżki, a chcemy zadbać o edukację dzieci, to przelewamy kolejne kwoty na cel nr 8,
– gdy po sfinansowaniu w danym miesiącu kroku nr 8, nadal mamy nadwyżki, przeznaczamy je na cel nr 9,
– po zapewnieniu finansowania dla kroku nr 9, przeznaczamy pieniądze na cele z kroku 10.

Wiem, że dla wielu z Was to może się wydać zwykłą utopią. Skąd niby wziąć tyle pieniędzy? Jakim cudem dojść do kroku nr 10? Kiedy kilka lat temu sam walczyłem z długami, też wydawało mi się to bardzo odległe i mało prawdopodobne. A dzisiaj? Żadnych długów konsumenckich, solidny fundusz bezpieczeństwa, systematycznie rosnące oszczędności na koncie emerytalnym i na edukację dzieci, kredyt hipoteczny zbity do 11% pierwotnie zaciągniętej kwoty i regularnie nadpłacany, oszczędności pozwalające na rozkręcanie własnego biznesu… A jeszcze w 2009 roku było naprawdę kiepsko.

Te metody działają i sprawdzają się w praktyce! Trzeba oczywiście zagryźć zęby, ciężko pracować i działać tak, aby każdy dzień przybliżał nas do realizacji celu. Ale efekt jest nieunikniony: coraz większe finansowe bezpieczeństwo, coraz więcej możliwości, coraz większa wolność.

 

7. Otwórz konto emerytalne.

Pierwszym celem dla Twoich nadwyżek powinno być odkładanie na prywatną emeryturę. Dlaczego?

– na emeryturze Twój dochód spadnie o 70%, a wydatki będą niewiele większe, bo dojdą koszty leczenia. Dasz radę dziś przeżyć za 30% wynagrodzenia? Spróbuj choć przez jeden miesiąc.
– nie chcesz być ciężarem dla swoich dzieci – one będą miały swoje małe dzieci, swoje kredyty hipoteczne, itp. Nie licz, że Ci pomogą. Pomagasz swoim rodzicom? Jeśli tak, to łatwo Ci z tym? Po co tak robić, skoro sam możesz świetnie o siebie zadbać.

Nie chcę tutaj się rozpisywać, to temat rzeka. Trzeba po prostu co miesiąc budować swój kapitał na emeryturę i już.

Więcej o Twojej emeryturze i systemie emerytalnym przeczytasz tutaj:

Chcesz oszczędzać bez podatku? Poznaj bliżej IKE.
Dobre wieści o naszych emeryturach.
ZUS czy OFE? Co podpowiada mi zdrowy rozsądek?

 

 

8. Przygotuj środki na studia dzieci.

Ile kosztują „bezpłatne” 5-letnie studia w Polsce? Dziś jest to koszt około 60 tys. złotych. Jak oszczędzam na edukację moich dzieci, z jakich produktów korzystam? O tym powstał na blogu konkretny przewodnik, który zaczyna się takim wpisem:

Jak inwestuję własne pieniądze?

 

9. Zaatakuj kredyt hipoteczny.

Nadpłać przynajmniej jedna ratę w roku.

Większość doradców finansowych powie Ci, że nadpłata kredytu hipotecznego to bzdura. Ale każda osoba, która pozbyła się kredytu hipotecznego i nie musi już płacić miesięcznych rat, powie Ci, że nie ma wspanialszego uczucia niż wolność od tego zobowiązania. Finanse osobiste to nie tylko matematyka – to również emocje.

Ale matematyka też jest zwykle po stronie nadpłacających, co pokazałem w tych artykułach:
Czy warto nadpłacać kredyt hipoteczny?
FBO 006: Kredyt hipoteczny i syndrom sztokholmski.
Kredyt hipoteczny – dlaczego 30 lat to kiepski pomysł?

 

10. Ciesz się życiem, mądrze inwestuj, pomagaj innym.

 

Z resztą pieniędzy zrobisz, co zechcesz. Moim zdaniem najlepiej przeznaczać je na 3 wartościowe cele:

Ciesz się życiem – zwiedzaj, podróżuj, kup sobie wymarzony motor, zrób sobie rok wakacji, itp. Najlepiej „inwestować w doświadczenia”. Ich wspomnienia z czasem pięknieją w naszej głowie, a rzeczy materialne niszczeją i starzeją się. Ale to Twoje pieniądze – więc po prostu przeznaczaj je na co masz ochotę.

Mądrze inwestuj – nie wydaj jednak wszystkiego. Buduj swój majątek, bo najwyraźniej masz do tego talent, skoro jesteś na 10-tym kroku. J Przekażesz fajny spadek przyszłym pokoleniom lub jakiejś organizacji charytatywnej.

Pomagaj innym – osiągnąłeś sukces? Podziel się nim. Wokół jest mnóstwo osób potrzebujących pomocy, a Ty możesz pięknie odmienić ich życie. Jak powiedział Martin Luther King Jr.:

Najbardziej niezmiennym i ważnym pytaniem życia jest: Co robisz dla innych?

 

I już. Całe finanse osobiste w pigułce to raptem 3000 wyrazów. Tylko tyle i aż tyle.

Znacznie więcej opartej na zdrowym rozsądku wiedzy finansowej znajdziesz w mojej książce Jak zadbać o własne finanse? Możesz ją wygrać z moją dedykacją zostawiając komentarz, a także kupić bezpośrednio ode mnie również z dedykacją. Szczegóły znajdziesz tutaj.

Czekam z ogromnym zainteresowaniem na Twój komentarz i życzę Ci bardzo miłego dnia! 🙂

P.S.

Bardzo serdecznie dziękuję Wam za tak liczne komentarze. Jestem Wam za nie ogromnie wdzięczny, bo właśnie w ten sposób – dzieląc się swoimi historiami, pytaniami i spostrzeżeniami – współtworzycie ze mną ten blog i pomagacie innym czytelnikom. Bardzo doceniam każdy komentarz, natomiast książki z dedykacją otrzymują następujące osoby (imię to link do komentarza):

– Mariusz
– Dawid
– Adrian
– Klaudiusz
– Krysia
– Arek
– Maciej
– Kat
– Ania
– Tomek
– Wojtek

I oczywiście niesamowity, niepowtarzalny, niezwykle utalentowany poetycko Janusz 🙂 🙂 🙂

Gratuluje i jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję. Prześlijcie mi proszę za pośrednictwem formularza kontaktowego informację z hasłem “ADRES DO WYSYŁKI” – a w niej podajcie proszę ów adres i oczywiście, jeśli macie takie życzenie, propozycję dedykacji. Życzę Wam wszystkiego dobrego! 🙂