Dorób sobie! Zostań moim marketingowcem 😉

52

FBO coraz ładniej się rozwija, przychody rosną, a wraz z tym – rosną obowiązki i kolejne zadania. Najbardziej widoczna dla Was część mojej działalności to oczywiście blog oraz to, co widzicie w mediach społecznościowych. Jednak większość moich przychodów pochodzi z projektów realizowanych poza blogiem. W przyszłym roku będę wprowadzać w życie kilka nowych pomysłów i będę potrzebować przy tym solidnego wsparcia. Być może to właśnie Ty możesz mi w tym pomóc?

Współpracuję z gronem osób, które bardzo pomagają mi w rozwijaniu działalności (virtual assistant, programista, dźwiękowiec, grafik). Otrzymuję jednak kolejne propozycje bardzo ciekawej współpracy od różnych firm, z których niestety w większości przypadków muszę rezygnować ze względu na brak czasu. Jeśli dodamy do tego pomysły na własne produkty i projekty – nie mam złudzeń, że czas zatrudnić kolejną osobę. W tym artykule postaram się bardzo dokładnie opisać, kogo szukam, abyś mógł się zorientować, czy chodzi o Ciebie lub kogoś z Twoich znajomych.

Termin nadsyłania zgłoszeń minął

Od razu zaznaczam – to nie jest zwykła rekrutacja. Jeśli trafiłeś na ten wpis z zamysłem wysłania kolejnego CV lub listu motywacyjnego – szkoda Twojego czasu na dalszą lekturę. Szukam pracowitej i zaangażowanej osoby, która w realny sposób pomoże mi rozwinąć moją działalność, przyczyni się do zwiększenia jej skali i której zatrudnienie przełoży się na dalsze zwiększenie przychodów. Jeżeli rozumiesz i podzielasz takie podejście do swojej pracy – śmiało czytaj dalej.

W przeszłości zdarzyło mi się popełnić błędy w rekrutacji, przez co straciłem sporo czasu i pieniędzy. Tym razem do poszukiwania współpracownika postanowiłem podejść zupełnie inaczej, wzorując się na znakomitym Case Study Pani Swojego Czasu.  Jeżeli coś Cię w tej rekrutacji dziwi – przeczytaj powyższy Case. A teraz już przejdźmy do sedna.

Czym się zajmuję?

  • Dostarczam Polakom wartościową wiedzę i narzędzia, które skutecznie pomagają im zadbać o własne finanse. Dlaczego? Bo ludzie, którzy nie muszą przejmować się brakiem pieniędzy, mogą skutecznie realizować swoje marzenia i pasje, są mniej podatni na tani populizm i cieszą się większą wolnością. Bardzo lubię im w tym pomagać.
  • Prowadzę ten blog – który obecnie co miesiąc odwiedza 60 000 czytelników, a w 2014 roku zdobył tytuł Blog Roku w swojej kategorii
  • Prowadzę podcast “Finanse bardzo osobiste” – którego odcinki zostały jak dotąd odsłuchane 541 000 razy
  • Jestem autorem książki “Jak zadbać o własne finanse” – sprzedanej już w ponad 10 tys. egzemplarzy
  • Prowadzę stronę na Facebooku, obserwowaną obecnie przez 24 600 osób
  • Wysyłam Newsletter do blisko 9000 czytelników bloga
  • Stworzyłem kurs online Kredyt hipoteczny krok po kroku – z którego w ciągu ostatniego miesiąca skorzystało ponad 600 osób
  • Współpracuję z wieloma instytucjami finansowymi i organizacjami, angażując się w akcje promocyjne o charakterze edukacyjnym
  • Planuję produkcję kolejnych szkoleń online, wydanie kolejnych książek, budowę sieci współpracujących ze mną doradców oraz organizację szkoleń stacjonarnych

Kim jestem?

Nazywam się Marcin Iwuć i jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem, bo robię to, co kocham. Wierzę, że każdy może skutecznie zadbać o własne finanse, dlatego 3 lata temu zostawiłem pracę w korporacji, aby zupełnie poświecić się mojej pasji.

Wcześniej przez ponad 11 lat pracowałem w branży finansowej. Od 2009 roku jestem posiadaczem międzynarodowego tytułu Chartered Financial Analyst (CFA). Pracę zawodową rozpocząłem w roku 2003 jako uczestnik Programu Rozwoju Kadr Menedżerskich w grupie ING. Od tego czasu pracowałem mi.in. jako Project Manager w firmie ubezpieczeniowej, Dyrektor Oddziału Banku, Dyrektor Finansowy Banku Hipotecznego oraz Dyrektor ds. Finansowania Nieruchomości Komercyjnych.
Od lipca 2009 do października 2014 roku byłem zatrudniony w ING Investment Management (Polska) S.A. oraz w ING TFI S.A. gdzie odpowiadałem za obszar rozwoju produktów inwestycyjnych, marketingu, komunikacji inwestycyjnej oraz za internetową dystrybucję funduszy.

Pracowało mi się świetnie, ale obiecałem sobie na początku kariery zawodowej, że po 10 latach w korporacji zacznę pracować na własny rachunek. Ostatecznie uczyniłem ten krok o rok później – bo trudno było mi zrezygnować ze świetnej pracy. Mieszkam i pracuję w Warszawie, ale działalność prowadzę online i nie ma dla mnie większego znaczenia, gdzie pracują moi współpracownicy.

Znam się świetnie na finansach, jednak bardzo przeciętny ze mnie marketingowiec. Dlatego szukam osoby, która będzie w tym obszarze znacznie lepsza ode mnie, a koncentrując się właśnie na działaniach marketingowych, pomoże mi wynieść działalność na zdecydowanie wyższy poziom.

Dlaczego miałbyś ze mną współpracować?

  • Dodatkowe dochody. Na tym etapie nie będzie to praca w pełnym wymiarze, więc możesz ją traktować jako świetny sposób na solidne dorobienie do obecnej pensji. Zakładam, że będę potrzebował Twojego zaangażowania w wymiarze około 10 – 15 godzin tygodniowo (czasowy odpowiednik 1/4 może 1/3 „etatu”).
  • Elastyczność – praca zdalna. Możesz pracować, gdzie chcesz i kiedy chcesz. Nie musisz przychodzić do biura i możesz mieszkać w dowolnym miejscu. Pracujemy zdalnie wykorzystując do tego Nozbe.
  • Krystaliczna jasność. Dokładnie wiem, czego potrzebuję i jasno precyzuję swoje oczekiwania. Będziesz miał pełną jasność, co jest do zrobienia, jakie są kryteria oceny i zawsze otrzymasz precyzyjny feedback.
  • Swoboda – gdy zdefiniuję oczekiwany efekt, nie wtrącam się w sposób realizacji i nie znoszę “mikromanagementu”. Nie kontroluję tego kiedy, ile i jak pracujesz. Dla mnie liczy się efekt osiągnięty w uzgodnionym terminie.
  • Miejsce na Twoją inicjatywę – choć początkowo do zrealizowania będą zadania wyznaczone przeze mnie, z czasem to Ty przejmiesz odpowiedzialność za wyznaczanie i realizację najbardziej skutecznych sposobów promowania działalności FBO.
  • Realistyczne oczekiwania. Zawsze jasno definiuję priorytety, ustalam realistyczne terminy i nie przytłaczam liczbą zadań, bo to nie sprzyja wysokiej jakości. Jeżeli pracy jest za dużo – decyduję co jest najważniejsze, a z czego rezygnujemy.
  • Współtworzenie firmy – będziesz mieć ogromny wpływ na to, w którym kierunku rozwija się nasza działalność. Dla mnie to znacznie więcej niż biznes – to misja, której realizacja daje mi wielką satysfakcję. Wkrótce przekonasz się, ile radości daje pomaganie innym. 

W czym możesz mi pomóc?

Moja działalność polega w dużej mierze na tworzeniu wartościowych treści i materiałów związanych z finansami osobistymi, które pomagają ludziom w skutecznym dbaniu o własne finanse. Znam się na tym, bardzo to lubię i uwielbiam dzielić się tą wiedzą. Robię to na różne sposoby:

– pisząc artykuły na blog,
– pisząc książki i ebooki,
– prowadząc szkolenia stacjonarne,
– tworząc kursy online,
– prowadząc webinary,
– występując w programach radiowych i TV,
– nagrywając filmy na YT.

Stworzenie takich materiałów, nawet jeżeli będą najlepsze na świecie, niestety nie wystarczy. Aby miały one szansę dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców i pomóc im w dbaniu o finanse, potrzebny jest mądry i przemyślany „marketing”.

Obecnie wszystkie działania promocyjne prowadzę samodzielnie, co pochłania dużą część mojego czasu, który mogę zainwestować lepiej. Jestem przekonany, że współpracując z osobą, która będzie w pełni skoncentrowana na marketingu tworzonych przeze mnie materiałów, pomoże mi zwiększyć skalę działalności na dwa sposoby:

  1. Lepszy marketing pomoże mi dotrzeć do większej liczby osób
  2. Czas, który dzięki temu odzyskam, będę mógł zainwestować w tworzenie jeszcze lepszych treści i produktów.
Sprawdź aktualne rankingi LIPIEC 2019
ostatnia aktualizacja:


Najlepsze lokaty bankowenawet 4%!
Najlepsze konta osobiste za 0 zł
Promocje bankowe do 900 zł premii
Najtańsze kredyty hipoteczne 14 banków

Sprawdź

Jakie konkretnie będą Twoje obowiązki?

„Marketing” to oczywiście szerokie pojęcie, dlatego postaram się bardzo precyzyjnie napisać, co będzie do zrobienia przez Ciebie.

1. Promocja artykułów przygotowanych na blog

Napisany przeze mnie artykuł trzeba elegancko opakować i wysłać w świat. Zadanie takiego „opakowania” polega na przyciągnięciu czytelników na blog oraz pomoc im w dotarciu do kolejnych interesujących treści. Składa się na to kilka elementów:

wyszukanie i zakup pasującej do artykułu oraz przyciągającej oko grafiki z serwisów typu fotolia.com, jej ewentualna obróbka oraz wstawienie do artykułu jako „featured image”. Jej główne zadanie do przyciągnięcie uwagi do artykułu w mediach społecznościowych – musi więc dobrze wyglądać na blogu, a także w mediach społecznościowych;
wykonanie prostych grafik do niektórych artykułów (głównie wykresów czy schematów), objaśniających dodatkowo treść, na podstawie przygotowanych przeze mnie szkiców; przy bardziej skomplikowanych elementach – zlecamy to grafikowi;
mądre zatytułowanie artykułu – w taki sposób, by z jednej strony tytuł przyciągał uwagę, a z drugiej pomagał w odpowiednim pozycjonowaniu (SEO);
wymyślenie fajnego „leada” we wstępie, po którego lekturze czytelnik chętnie przeczyta ciąg dalszy;
optymalizacja artykułu pod kątem SEO – przynajmniej w podstawowym zakresie
mądre zalinkowanie do podobnych treści na blogu, które będą ciekawe dla czytelnika i sprawią, że zostanie on z nami dłużej;
– opracowanie treści postów na media społecznościowe (FB, LinkedIn, Google +, Twitter na tych platformach obecnie działam);
– rozesłanie wiadomości email do subskrybentów newslettera (o tym więcej w dalszej części)

Celem powyższych działań jest: (a) proste i ciekawe wyjaśnienie czytelnikom danego zagadnienia – i to jest moje zadanie; (b) dotarcie z tym do jak największego grona czytelników, którzy zachęceni dobrą grafiką, leadem i treścią posta w mediach społecznościowych chętnie odwiedzą blog i zapoznają się z artykułem – i to będzie Twoje zadanie.

Skuteczność takich działań mierzymy:
– liczbą odwiedzin artykułu oraz czasem spędzonym przez czytelników na lekturze,
– liczbą kliknięć w posty w mediach społecznościowych,
– liczbą kliknięć w link przekierowujący do artykułu w newsletterze (o tym w dalszej części).

2. Zwiększanie bazy subskrybentów newslettera

Newsletter to ważny kanał komunikacji dla mnie. Na blogu jest kilka formularzy pomagających w zapisaniu się na newsletter, dzięki czemu baza subskrybentów systematycznie rośnie. Trzeba to jednak zoptymalizować, by łatwiej było zapisać się na newsletter i aby tempo przyrostu bazy subskrybentów było wyższe. Skuteczność mierzymy miesięcznym przyrostem bazy subskrybentów.

3.Promocja podcastów

Podobnie, jak w przypadku artykułów na blogu, również z podcastami trzeba dotrzeć do możliwie szerokiego grona odbiorców. Obecnie każdy odcinek odsłuchuje około 10 000 osób. Jestem przekonany, że ten wskaźnik możemy bez problemu poprawić.

Poza działaniami, o których napisałem już w przypadku artykułów, jest jeszcze kilka elementów do poprawy:
– graficzna oprawa podcastu,
– muzyczna oprawa podcastu,
– zwiększenie liczny recenzji w iTunes, etc.

Skuteczność działań mierzymy liczbą pobrań podcastu.

4. Promocja produktów

Obecnie głównym produktem, którego promocję będę rozwijać, jest kurs online pt. „Kredyt hipoteczny krok po kroku” dostępny pod adresem kurshipoteczny.pl, z którego korzysta już ponad 600 osób. Obecnie skupiam się na dostarczeniu moim kursantom kolejnej funkcjonalności, jaką będzie dostęp do bazy ofert kredytowych banków.

Jednak przy kursie pozostało do zrobienia wiele ważnych działań promocyjnych, na które nie bardzo mam czas:
– optymalizacja strony sprzedażowej kursu (tzw. Landing Page)
– nawiązanie współpracy z blogerami, którzy będą zainteresowani programem afiliacyjnym (za polecenie kursu wydawca otrzymuje 30% ceny sprzedaży)
– zaplanowanie dodatkowych akcji promocyjnych
– uruchomienie kuponów rabatowych za polecenie kursu,
– reklama na FB z wykorzystaniem pixela FB,
– być może reklama w wyszukiwarkach, itp.

I kilka innych działań. Wiem mniej więcej, co trzeba zrobić, ale nie mam obecnie czasu, by odpowiednio się tym zająć.

Skuteczność mierzymy:
– liczbą wizyt na stronie kursu,
– współczynnikiem konwersji (liczba sprzedanych kursów/liczba odwiedzin strony).

5. Marketing w mediach społecznościowych

Osobiście tworzę wszystkie wpisy w mediach społecznościowych i z ogromną przyjemnością dyskutuję tam z moimi czytelnikami. To się nie zmieni.
Nie mam jednak czasu na samo publikowanie treści ani na to, by na bieżąco monitorować, co dzieje się na poszczególnych profilach. Potrzebuję tutaj pomocy na kilku płaszczyznach:

– przygotowywanie ciekawych postów dla moich czytelników (coś więcej, niż linki do artykułów) – w tym wyszukiwanie fajnych pretekstów do komunikacji,
– przygotowywanie grafik/infografik (prostych – samodzielnie – przy użyciu Canva.com, bardziej skomplikowanych – we współpracy z grafikiem),
– odpowiednia promocja postów (z optymalizacją Cost per Click),
– informowanie mnie, że czeka komentarz, na który powinienem odpowiedzieć, itp. (czasami niestety zdarza mi się takie sprawy „przeoczyć”);
– monitorowanie komentarzy/wzmianek na temat mojego bloga/artykułów/ czy na mój temat w Brand24 i sugerowanie stosownych reakcji/odpowiedzi, itp.

Chodzi o to, aby ożywić i uatrakcyjnić dla odbiorców moje profile w wybranych mediach społecznościowych. Skuteczność mierzymy przyrostem liczby „followersów” oraz ruchem na stronie bloga z mediów społecznościowych.

6. Zadbanie o odpowiednią identyfikację wizualną marki FBO

Staram się, aby mój blog i inne produkty były spójne wizerunkowo i estetyczne. Ale… mam długą listę rzeczy, które zdecydowanie wymagają poprawy i ujednolicenia. Gdy rzucisz okiem chociażby na moje różne zdjęcia na profilach społecznościowych, grafiki społecznościowe czy bannery na blogu – zauważysz, że jest w tym sporo przypadkowości.

Czas podejść do tematu w sposób bardziej profesjonalny i we współpracy z doświadczonym grafikiem i fotografem zrobić kilka konkretnych rzeczy:
– wybrać odpowiednie portfolio moich zdjęć (na blog, na portale społecznościowe, dla prasy) i przygotować „media set”,
– opracować logotyp,
– stworzyć „księgę znaku” – z ustaleniem wykorzystywanych kolorów i czcionek,
– przygotować odpowiednie stopki do maili, nagłówki do korespondencji, wizytówki, papier do korespondencji, itp.

Jednym słowem – ulepszyć i „sprofesjonalizować” wszystkie elementy, które mają wpływ na identyfikację wizualną mojej marki.

7. Organizacja eventów, szkoleń, spotkań

W 2017 roku będę chciał zorganizować kilka spotkań z moimi czytelnikami, a być może także szkoleń z zakresu finansów osobistych. Tutaj potrzebne będzie wsparcie w dwóch sprawach:

  1. Przygotowanie profesjonalnych prezentacji w Power Point lub w Prezi – w oparciu o przygotowanie przeze mnie treści.
  2. Logistyczne przygotowanie samych spotkań – od wyboru sal, przez odpowiednią oprawę, po rejestrację uczestników i promocję wydarzenia.

8. Inne zadania

Jak już napisałem – marketing to termin pojemny. Od czasu do czasu pojawią się również inne zadania, o pomoc w których będę Cię prosić. Na przykład: wybór, przygotowanie i rozesłanie świątecznych prezentów i życzeń do współpracujących ze mną kontrahentów.

Wszystko to, co pomoże mi w zwiększaniu zasięgu mojej działalności i odpowiednim dbaniu o moja markę – to właśnie obszar, w którym będziesz mógł się wykazać. Zakładam, że z czasem (a jeszcze lepiej na starcie) będziesz znacznie lepszym marketingowcem ode mnie i to Ty będziesz wyznaczać kolejne zadania i projekty, które będziemy realizować, by zwiększać przychody i zasięg.

Ale jak ja sobie z tym wszystkim poradzę?

O rany! Przecież to jest robota na dwa etaty! – tak możesz sobie pomyśleć po lekturze powyższych punktów. Zaraz, zaraz – nie wszystko na raz! 😉

Spokojnie. Po pierwsze: zwróć uwagę, że teraz robię te wszystkie rzeczy sam – a stanowi to może 20% mojego czasu. Po drugie: te rzeczy wprowadzać będziemy stopniowo i nie wszystko jednocześnie.

W praktyce zadania podzielone będą na dwie grupy:

  1. Rutynowe – np. te związane z promocją wpisów na blogu czy podcastów; przychodzi data publikacji i wtedy trzeba po prostu wykonać kilka bardzo konkretnych czynności.
  2. Projekty – np. optymalizacja formularzy i sposobów zapisu na newsletter; Tu uruchamiamy sobie „mini-projekt” i realizujesz go do momentu, gdy nowe rozwiązania zostaną wdrożone. Dopiero po zakończeniu jednego projektu ruszamy z kolejnym.

Dla mnie sprawa jest prosta. Aby zrobić coś naprawdę dobrze, trzeba mieć czas, by dobrze to zaplanować, przemyśleć, a potem wdrożyć. Będzie wystarczająco czasu, by wszystko zrealizować – ale musisz oczywiście działać mądrze, efektywnie i w taki sposób, by Twoja pomoc sprawiała, że:
1. Cele, które opisałem powyżej, są osiągane.
2. A ja odzyskuję czas, który obecnie poświęcam na marketing.

Wymagania:

Nie interesuje mnie Twoje CV, nie potrzebuję wiedzieć, jakie masz wykształcenie. Dla mnie ważne jest tylko jedno: czy będziesz w stanie dostarczać wartość, na której mi zależy. Kilka spraw jest jednak nieodzownych:

  • Nastawienie na wynik. W ostatecznym rozrachunku liczy się dla mnie to, co faktycznie zrobiłeś i jakie przyniosło to rezultaty. Nie interesuje mnie, że coś zacząłeś, że napisałeś maila, że coś „posuwasz do przodu”. Interesuje mnie to, co jest zakończone, wdrożone i działa. Dlatego w wielu punktach wskazałem, jak będziemy mierzyć efektywność.
  • Ciągłe doskonalenie. Początkowo pewne czynności będą szły mozolnie i mogą zabierać Ci sporo czasu. Ale po kilku miesiącach rutynowe zadania musisz mieć zoptymalizowane i wykonywać je szybko i efektywnie.
  • Dobre planowanie czasu. Będę potrzebować od Ciebie tych 10, a na początku może nawet 15 godzin w tygodniu. Musisz tak planować swój czas, aby zapewnić mi taką dostępność.
  • Znajomość języka angielskiego. Większość przydatnej wiedzy na temat marketingu online, blogów, kursów online i sposobów ich promocji – dostępna jest w języku angielskim. Musisz biegle posługiwać się tym językiem, by słuchać polecanych przeze mnie podcastów, czytać artykuły ze wskazówkami i wprowadzać to w życie.
  • Samodzielność i proaktywność. Musisz aktywnie szukać sposobów na osiąganie lepszych rezultatów w obszarze, za który odpowiadasz i na dalsze skuteczne odciążanie mnie od spraw związanych z marketingiem. Jeżeli czegoś nie rozumiesz lub masz wątpliwości – pytaj, szukaj, drąż – nie czekaj, aż powiem Ci, co robić.
  • Rozumienie biznesu online. Musisz mieć pojęcie, jak działają blogi, podcasty, na czym polega marketing i sprzedaż kursów online. Nie musisz być „guru”, ale nie będę Cię uczyć od podstaw.
  • Umiejętność ciekawego pisania. Musisz ciekawie i bezbłędnie pisać w języku polskim, by tworzyć posty na Social Media, leady do artykułów, itp.
  • Poczucie estetyki – będziesz tworzyć proste grafiki, a bardziej skomplikowane zlecać grafikowi. Musisz więc mieć wyrobione poczucie estetyki, które w dodatku nie kłóci się z moim.

To nie jest praca dla Ciebie, jeżeli:

  • Szukasz pracy na pełny etat. Być może kiedyś to się zmieni, ale obecnie nie widzę tu tylu zadań, by była to praca na pełny etat. Co więcej – nie zatrudniam na umowę o pracę. Szukam kogoś, kto jest już gdzieś zatrudniony, być może już dziś zajmuje się czymś podobnym, a szuka sposobu na dodatkowe zarobki w zamian za wykonywanie pracy, o której ma dobre pojęcie.
  • Szukasz pracy na kilka miesięcy. Zatrudniając Cię chcę mieć pewność, że wprowadzimy w życie opisane powyżej projekty. Chciałbym współpracować z Tobą jak najdłużej – ale minimum przez 12 miesięcy.
  • Nie lubisz pracy zdalnej
  • Nie rozumiesz marketingu internetowego i szerzej – biznesu online
  • Nie lubisz uczyć się nowych rzeczy

Ile możesz zarobić?

Oczywiście wszystko zależy od Ciebie i o wymagania zapytam Cię w formularzu zgłoszeniowym. W zależności od tego, jaką dostarczysz wartość i ile pracy będzie w danym miesiącu, wynagrodzenie będzie się zmieniać.
Wstępnie planuję przeznaczyć na wynagrodzenie dla Ciebie od 1000 zł do 3000 zł netto w danym miesiącu (tyle mam dziś zabudżetowane), ale bardzo wiele zależeć będzie od Twojej wartości dodanej. Nie ustawiam górnych limitów.

Nie będę wypłacał Ci stałej pensji. Bywają miesiące, gdy jestem na wakacjach, pracy jest mało i Ty również wtedy odpoczywasz. Nie będę płacił Ci „postojowego”. Z drugiej strony będą miesiące, w których będziemy kończyć ważne projekty i wtedy zarobisz znacznie więcej. Stałych i regularnych dochodów poszukać musisz gdzie indziej.

Zaczniemy od rozliczenia godzinowego – abym mógł ocenić jakość dostarczanej przez Ciebie pracy oraz przetestować Twoją efektywność. Po około trzech miesiącach będziemy już wiedzieć, jak Ci mniej więcej idą poszczególne rzeczy. Wtedy możemy ustalić sobie stawki za rutynowe czynności, a nowe projekty nadal będziemy wyceniać godzinowo.

Cały czas będziemy dbać o to, by opłacało Ci się pracować skutecznie i efektywnie. Im większa wartość dodana z Twojej strony, im większe przychody będę generować dzięki Twojej pomocy, tym większe będą też Twoje zarobki. Jak już pisałem – masz być moim aktywem dochodowym, a nie kosztem osobowym.

Preferowaną przeze mnie formą współpracy jest działalność gospodarcza i wystawianie przez Ciebie faktur. Możemy jednak współpracować również w oparciu o umowę zlecenia i/lub umowę o dzieło przy konkretnych projektach. Nie szukam jednak pracownika na etat i nie zatrudniam na umowę o pracę. Z założenia ma to być dodatkowe zajęcie dla Ciebie.

Jak aplikować?

Jeśli po przeczytaniu tego artykułu czujesz, że to może być praca dla Ciebie, zapraszam Cię bardzo serdecznie do wzięcia udziału w rekrutacji.

Jeżeli natomiast czujesz, że może to być ciekawe wyzwanie dla kogoś z Twoich znajomych – prześlij im, bardzo proszę, link do tego artykułu.

Pierwszy etap polega na wypełnieniu poniższego kwestionariusza w programie Power Point oraz odesłaniu go na adres email: blog.marcin.iwuc@gmail.com
Proszę Cię, aby temat maila brzmiał: Rekrutacja-marketingowiec

Nie spiesz się z wypełnianiem kwestionariusza, na spokojnie wszystko przemyśl i odeślij gotową aplikację do 15 grudnia 2017 r.

Z ogromnym zainteresowaniem czekam na Twoje zgłoszenie, a jeśli masz jakiekolwiek dodatkowe pytania – śmiało zadawaj je w komentarzu. Lubię ludzi, którzy zadają pytania, aby mieć pewność, co jest od nich oczekiwane 😉

Termin nadsyłania zgłoszeń minął

PODOBAJĄ CI SIĘ ARTYKUŁY NA BLOGU?

Dołącz do ponad 11 347 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

PLANUJESZ ZACIĄGNĄĆ KREDYT HIPOTECZNY
I NIE WIESZ OD CZEGO ZACZĄĆ?

To zupełnie naturalne. Kredyt hipoteczny to ogromne zobowiązanie, które przygniata przez kilkadziesiąt lat. W dodatku mnóstwo osób bardzo za niego przepłaca.

Przygotowałem kurs Kredyt Hipoteczny Krok po Kroku, aby uzbroić Cię w niezbędną wiedzę i dać narzędzia do wygodnego podjęcia najlepszych dla Ciebie decyzji. Chcę Ci pomóc w znalezieniu kredytu hipotecznego, który: Zdjęcie autora

w bezpieczny sposób pomoże Ci zrealizować marzenie o własnym mieszkaniu czy domu,
nie obciąży nadmiernie budżetu Twojej rodziny,
będzie Cię kosztował tak mało, jak to tylko możliwe,
szybko przestanie być Twoim zobowiązaniem, bo sprawnie go spłacisz.

Sprawdź szczegóły

Podziel się:

Komentarze52 komentarze

  1. Mam dwa komentarze po przeczytaniu tego wpisu (ogłoszenia?).

    1. Nie wiem do końca jaki ma być wpływ zmierzonej skuteczności na ostateczne wynagrodzenie, ale owa skuteczność często będzie zależeć od Twoich treści. Co z tego, że jakiś Twój wpis na bloga będzie świetnie spozycjonowany i rozreklamowany, jak jego tematyka będzie po prostu słaba i ludzie nie będą mieli ochoty go czytać? Czy wtedy zarobki “marketingowca” będą mniejsze?

    2. “Bywają miesiące, gdy jestem na wakacjach […] i Ty również wtedy odpoczywasz. […] Z drugiej strony będą miesiące, w których będziemy kończyć ważne projekty i wtedy zarobisz znacznie więcej” – wygląda to tak, że szukasz kogoś dostępnego na każde zawołanie. Nie wiem czy taka osoba się znajdzie (a może się mylę? mnie by taki układ nie odpowiadał), może warto mieć pulę osób, z którą będziesz współpracował?

    • Kansuke,
      dziękuję za komentarz.

      1. Nie publikuję słabych artykułów 🙂 A mówiąc bardziej poważnie: mam 4 lata doświadczenia w prowadzeniu bloga i statystyki z 300 artykułów. Mamy więc dobrą średnią jako punkt odniesienia i dużo wiedzy, jaką statystykę mają poszczególne tematy.
      Poza tym nie kieruję się bezdusznie wskaźnikami, tylko zdrowym rozsądkiem.
      Jeśli artykuł – jak piszesz – będzie dobrze rozreklamowany i spozycjonowany, to oczywiście mój spec od marketingu zrobił swoje. To chyba oczywiste.

      2. Mylisz się. Nie szukam kogoś dostępnego na każde zawołanie, nie jestem szalony 🙂 Ale każdy, kto pracował projektowo wie, że czasem jest więcej pracy, a innym razem mniej. Dlatego gdy pracy jest więcej, zarabia się więcej, a kiedy mniej, to zarabia się mniej.
      Wynagrodzenie wypłacane jest za wykonaną pracę, a nie za to, że skończył się kolejny miesiąc. Ot cała filozofia.

      • 2. Też tak próbowałem i nie sprawdza się to. Za dużo telefonów i wymówek podwykonawcy. A poza tym nie zawsze podwykonawcy chce odpoczywać kiedy Ty to robisz.

  2. Marcin, bardzo mnie cieszą takie wpisy od blogerów/podcasterów z “czołówki” polskiej blogosfery, bo świadczą o tym, że pomimo powszechnej opinii jest jeszcze sporo miejsca do “zaorania” dobrą treścią – good for you 🙂

    I bardzo chętnie bym z Toba współpracował w szerzeniu rozsądnego podejścia do pieniędzy, ale to nie mój poziom kompetencji, więc z niecierpliwością czekam na następne miejsca pracy 😉

    • Hej Rafał,
      nie wiem jak w innych branżach, ale popyt na wiedzę finansową jest faktycznie bardzo duży.

      I cieszy mnie to ogromnie nie tylko ze względu na liczne zlecenia, ale przede wszystkim dlatego, że dzięki temu coraz więcej osób podejmuje mądre decyzje finansowe.

      • No widzisz, ja jakoś jeszcze tego popytu na sobie nie doświadczyłem – może źle szukam ? 😉
        Sprostowanie: marketingowiec to nie mój poziom kompetencji, wiedza finansowa jak najbardziej, więc w razie co się polecam 🙂

  3. To chyba najlepiej opisana oferta pracy jaką widziałam. Wszystko jasne i zrozumiałe, aż chciałoby się z Panem współpracować. Po tak szczegółowym opisie wiem, że mnie to raczej pisane nie będzie (przynajmniej w tej dziedzinie 😉 ), ale serdecznie życzę Panu znalezienie świetnego marketingowca i pomyślnego rozwoju działalności.

    • Dziękuję 🙂
      Jestem przekonany, że wkrótce znajdę właściwą osobę do współpracy.
      A może znasz kogoś, kto działa w tej dziedzinie? Jeśli tak – podaj proszę dalej informację o ogłoszeniu.

  4. Marcin,
    fajne ogłoszenie, praca brzmi bardzo interesująco, a nawet ekscytująco 🙂
    Mam pytanie: czy w tej chwili posiadasz dostęp do Barnd24 lub planujesz go wykupić w momencie zatrudnienia marketera?
    Pozdrawiam
    Kasia

    • Mam wykupiony dostęp do Brand24.
      Generalnie, jeśli dostęp do kolejnych narzędzi jest sensowną inwestycją – po prostu go wykupuję. Mam bardzo pragmatyczne podejście do takich spraw.

  5. Cześć Marcin,
    jezeli chodzi o organizację wydarzeń, spotkań i szkoleń (stacjonarnie) w 2018 roku zachęcam Cię do skorzystania z moich usług. Pisałam Ci już nawet maila w tym temacie pare miesięcy temu, ale był to chyba dla Ciebie bardzo gorący czas przed publikacją kursu także wybaczam brak odpowiedzi:) Trochę już się znamy i myślę, że wiesz, że można na mnie polegać 🙂

    • Hej Lena,
      dziękuję 🙂
      Oczywiście wiem, że można na Tobie polegać na 100%.
      Zależy mi jednak na całościowym ogarnięciu marketingu, bym mógł skoncentrować się na tych elementach pracy, które muszę wykonać sam.

      • Ok. W takim razie przeanalizuję wieczorem, na spokojnie Twoją propozycję, ponieważ myślę, że dobrze by się nam współpracowało 🙂

  6. Tak z ciekawości Cię zapytam: jakie blogi Ty sam czytujesz najchętniej:

    1. Prowadzone jako hobby, z pasji do tworzenia, ewentualnie dopuszczające możliwość płatnej współpracy, ale nie na nią obliczone

    czy

    2. Blogi-firmy, wirtualne przedsiębiorstwa nastawione na zysk ze sprzedaży reklam, szkoleń, kursów, webinarów itp. ?

    • Część Piotr,
      nie ma to dla mnie większego znaczenia – liczy się treść, która jest dostarczana i jej jakość.

      1. Blogi “pasjonatów” są często bardzo fajne – ale często po kilku miesiącach ulatuje z nich para, kończą się pomysły, a romantyczny pomysł poświęcania kilkunastu godzin w tygodniu na ciężką pracę bez dochodu przestaje być atrakcyjny. Takie blogi w końcu umierają.
      2. Blogi będące częścią sensownych biznesów – jak np. Michael Hyatt, Pat Flynn, Amy Porterfield, Michał Szafrański, Aleksandra Budzyńska – i wiele innych – dostarczają wartościowe treści przez lata, a dzięki generowanym dochodom ich jakość systematycznie rośnie.

      Zarówno na pierwszych, jak i na drugich, można znaleźć fajne wartościowe treści.

  7. A czy Pan kiedyś słyszał o Kodeksie pracy? Nie umiem pogodzić oczekiwań z samozatrudnieniem albo umową cywilnoprawną. Jakby tego nie ugryźć – widzę podporządkowanie pracownicze.

    • Oczywiście.

      Art. 22 §1 Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.

      Nie szukam kogoś, kto wykona “pracę określonego rodzaju”, tylko zapewni rezultat. Nie musi tego nawet zrobić osobiście – może to zlecać dalej.
      Definiuję oczekiwany rezultat – ale nie sprawdzam i nie pilnuję – praca nie jest wykonywana pod moim kierownictwem, tylko na moje zlecenie.
      Miejsce i czas – nie wnikam gdzie i kiedy praca będzie wykonywana.

      Szukam kogoś, kto prowadzi własną działalność w tym zakresie lub chce sobie dorobić w ramach umowy o dzieło lub ewentualnie zlecenia.
      To chyba z myślą o takich własnie przypadkach powstały te alternatywne formy zatrudnienia, prawda?

      Nie widzę tu i nie szukam “podporządkowania pracowniczego” tylko owocnej dla obu stron współpracy.
      Jakby tego nie ugryźć, nie na tym polega etat 😉

      • Przecież całe ogłoszenie to wyliczanka obowiązków pracownika, a już gwoździem do trumny jest zdanie “Od czasu do czasu pojawią się również inne zadania, o pomoc w których będę Cię prosić” – obowiązek wykonywania innych zadań pracodawcy jest wyłączną domeną stosunku pracy. Wyłączną.
        Efekt, miejsce i czas – telepraca w zadaniowym systemie czasu pracy? Heloł…

        To czy ktoś chce dorobić to inna historia niezależna od tego, jakie obowiązki ma pracodawca. Panu bardzo trudno będzie wykazać, że z pracownikiem wykonującym obowiązki opisane powyżej nie łączy stosunek pracy. Z czystej życzliwości uprzedzam.

      • Nie mam pojęcia skąd u niektórych ludzi przekonanie, że etat = siedzenie przy biurku i klepanie przez 8 godzin w klawiaturę (tudzież przerzucanie węgla, smażenie ryby czy cokolwiek innego). To jest szczerze zadziwiające – próbuje Pan znaleźć jelenia, który będzie na skinienie ręką, będzie wykonywał szereg dokładnie określonych obowiązków plus inne polecenia od czasu do czasu, ale kiedy Pan pójdzie na urlop, to jemu nie trzeba będzie płacić, nie trzeba będzie mu płacić również, kiedy zachoruje i kiedy zajdzie w ciążę też. O tak, to praca dodatkowa, więc właściwie nie przeszkadza Panu, że ten człowiek będzie po 8h pracy danego dnia, bo gdzieś ten etat musi mieć, skądś na składki ZUS wziąć, ale przy okazji, chociaż płaci Pan za efekt, płaci pan stawkę godzinową – gdzie tu logika? To w końcu umowa rezultatu czy starannego działania? A skoro zlecenie, to znaczy że mogę podzlecić wykonywanie zadań? Panu wszystko jedno, bo płaci Pan za efekt. Tylko jak podwykonawcy powierzyć te inne, dodatkowe zadania?

        • Uff…
          Bez komentarza.
          Ewidentnie to ogłoszenie nie jest skierowane do Pani 😉
          Serdecznie pozdrawiam, życzę powodzenia i większej wiary w ludzi.

        • Z zainteresowaniem przeczytałam Pani komentarz. Brak mi w nim tylko informacji, z jakiego punktu widzenia przeprowadza Pani tę krytykę propozycji współpracy. Czy to jest punkt widzenia pracownika, jeśli tak, to z jakim (w latach) doświadczeniem? Czy urzędnika? Czy może związkowca?

          Cały wywód to niezwykle sformalizowane podejście do tematu. Powiedziałabym, że taka biurokratyczna sztuka dla sztuki. A współpraca zdalna, którą proponuje Marcin, to samo życie. On potrzebuje osoby, która pomoże mu w pewnych zadaniach i chce jej za to zapłacić. To takie proste. Czy rzeczywiście od razu musi ich wiązać stosunek pracy? Chyba tylko w urzędniczym śnie.

          • @Tośka – z perspektywy prawnika, który występuje z pracownikami do sądu i ustalenie istnienia stosunku pracy po kilku – kilkunastu miesiącach takiej jak zaoferowano w ogłoszeniu. Nic więcej. Rozumiem, że dla pracodawcy to ok, że pracownik na początku jest zadowolony. Schody zaczynają się, kiedy zaczyna mu brakować kilku miesięcy stażu pracy, wtedy nagle pracodawca otrzymuje pozew i rozumie dlaczego. A roszczenie o ustalenie istnienia stosunku pracy się nie przedawnia. Nigdy.
            Samo życie a litera prawa to dwie różne rzeczywistości. Pomijając to, że moim zdaniem ta propozycja jest po prostu nieuczciwa, to Pan Marcin musi liczyć się z tym, że stawiając takie oczekiwania i proponując taką formę współpracy naraża siebie na konsekwencje, które mogą nastąpić za rok, dwa, dziesięć albo piętnaście lat. Czego osobiście mu życzę, ponieważ doskonale zdajemy sobie sprawę z korzyści, jakie pracodawca chce osiągnąć nawiązując taką formę współpracy. I nie tylko o świadczenia pieniężne chodzi, ale nie będę straszyć kandydatów, jakąś tam choćby odpowiedzialnością.

          • Uprzejmie proszę o podanie nazwy i danych kontaktowych kancelarii, którą Pani reprezentuje.

            Bardzo chętnie skonsultuję zapisy umowy w taki sposób, by jak najlepiej chroniły interes moich współpracowników.

            Z góry serdecznie dziękuję.

          • Marcinie, nie chcę się za bardzo wtrącać, ale czy na pewno chcesz współpracować z firmą, której przedstawicielka balansuje na krawędzi publicznego obrażenia Cię, a jedyne co oferuje w swojej wypowiedzi to mgliste straszenie konsekwencjami bez wskazania jakichkolwiek konkretów dla których miałyby one wystąpić?
            Konsultacja z prawnikiem będącym ekspertem od prawa pracy być może byłaby wskazana, ale ta wypowiedź brzmi jak typowe napędzanie sobie biznesu przez wzbudzenie strachu, co z mojego punktu widzenia jest zagrywką dużo bardziej nieuczciwą niż jakiekolwiek zarzuty kierowane tu w Twoją stronę, bo żeruje na naprawdę najniższych emocjach – nie napędzajmy biznesu takim osobom… Nie jestem powiązany z żadną ze stron tego “konfliktu”, ale krew się we mnie burzy jak widzę takie zagrywki 😉

          • Hej Krzysztof,
            mnie jest trudno wyprowadzić z równowagi. Czasami emocje mogą przysłonić to, co ważne, a po odcedzeniu personalnych wycieczek, które faktycznie są słabe i które po prostu ignoruję, Pani Marta być może zwraca mi uwagę na ważną sprawę.

            Mam nadzieję, że odważy się wyjść z cienia i reprezentować swoje poglądy z otwartą przyłbicą 🙂

            Pani Marto – prośba o komentarz w nowym wątku, bo się nie rozczytamy.

          • Bez przesady. Nie chcę robić sobie reklamy, napędzać własnego biznesu cudzym kosztem. Na rynku jest wielu specjalistów prawa pracy, którzy na pewno chętnie pomogą. Nie mam żadnego interesu w zwróceniu uwagi na problem. Żadnego.
            Odnośnie do osobistych wycieczek – nie nazwałabym tak swoich wypowiedzi, choć to oczywiście kwestia subiektywnej oceny. Jasne, dzielę się swoimi odczuciami, ponieważ oceniam podobne zachowania (oferty) negatywnie, ale działa to na takiej samej zasadzie, jak (subiektywne) oceny tych, którzy widzą ofertę życia. Tamte też są osobistymi wycieczkami, tyle tylko, że w przeciwnym kierunku.

          • Niestety Pani odpowiedź potwierdza moją opinię (od kilkudziesięciu lat), że prawo nie jest dla ludzi, a dla urzędników (w tym prawników i polityków przede wszystkim). Gdyby prawo było klarowne, ludziom żyłoby się łatwiej. Prawnikom trudniej. Ale to politycy i prawnicy ustanawiają prawo, więc system się napędza, jak perpetum mobile.

  8. Kilka słów dla rozwiania wszelkich wątpliwości osób, dla których tego typu współpraca jest interesująca.

    Forma zatrudnienia jest jednym z najmniej istotnych dla mnie kryteriów. To dla mnie 10-ta kategoria odśnieżania.

    Po ostatecznym ustaleniu między nami zasad współpracy stosowną formę zatrudnienia i odpowiednie zapisy umowne zaproponuje prawnik – swoją drogą niezatrudniony u mnie na etat 🙂

    • Nie rozumiem u niektórych podejścia, jakby ktoś tu chciał kogokolwiek wykorzystać tylko dlatego, że zamieszcza szczerą propozycję i oczekuje pracowitości. Jeśli komuś odpowiadają przedstawione warunki, niech spróbuje współpracy. Jeśli komuś nie odpowiadają – niech się nie decyduje.
      A jeśli szczera, konkretna propozycja ze strony prywatnego pracodawcy powoduje ryzyko różnych dziwnych konsekwencji za 15 lat, to trzeba zmienić prawo.

    • Jak prawnik przedstawi Ci Twoją listę obowiązków jako pracodawcy oraz odpowiedzialność z tego wynikającą, to zmienisz zdanie i jednak etat wykluczysz 😉

      Swoją drogą to już jakiś czas temu poszukiwałeś współpracownika do pracy przy prowadzeniu bloga i tam jasno pisałeś, że na początek oferujesz bodajże umowę zlecenie, a etat pracowniczy dopiero po jakimś czasie.

      Wydaje mi się, że w obecnej dobie kiedy w każdej chyba branży brakuje rąk do pracy, oferowanie etatu będzie niezbędne i takie dyskusje nie będą miały racji bytu, bo na jakieś zlecenie czy samozatrudnienie nikt nie przyjdzie.

  9. Wow, nadaję się 🙂 aczkolwiek zakres obowiązków rozmija się z zaoferowanym wynagrodzeniem tzn. tyle odstaje u mnie opiekunka do dziecka, 6h dziennie, jak jest chora i jak ja jestem na wakacjach to też dostaje. Nie obraź się Marcin, bo bardzo cię cenię i podziwiam twój dorobek ale twoje wymagania mają się nie jak do oferty płacy. oczywiście życzę ci znalezienia odpowiedniej osoby i oby ci się udało. Nie wiem czy wiesz ale rozliczenia firma-firma dlatego zazwyczaj są droższe gdyż właśnie zawierają w sobie np czynnik “dostępności”, nie sprecyzowanych wymagań, rożnego nakładu pracy różnych osób etc. Stawiasz wygórowane wymagania NIC za to nie dając -ktoś ma pracować na Twoją sławę – no świetnie, rozumiem, że ma rzucić wszystko jak go potrzebujesz, a na wakacje jechać w tym samym terminie co ty :). Przełóż to sobie na szukanie specjalisty od czegokolwiek – hydraulika, ekipy remontowej, pani od sprzątania w domu/budynku, niani, lekarza, architekta etc. To tak nie działa. Mogę zaoferować ci usługi 4h w tygodniu za 2500 zł netto +VAT (konsultacje w jednym ustalonym dniu np 10-14 na minimum pół roku) lub abo na 25h miesięcznie (pod telefonem) za ok 4500 zł netto +Vat ( minimalny okres 3 miesiące) , będzie pan zadowolony 🙂 to jest bardzo dobra, koleżeńska oferta.

    • Rafti,

      dziękuję za komentarz.
      oferujesz 25 h w miesiącu za 4500 zł netto. Cena całkowicie w moim w zasięgu, o ile faktycznie jesteś tak świetny, jak sugerujesz w komentarzu.
      Śmiało wysyłaj zgłoszenie. Zobaczymy jak wypadniesz na tle innych.
      Przekuj słowa w czyny 😉 Do dzieła!

  10. I wlasnie tak powinny wyglądać ogłoszenia o pracę! Kompletne, szczere, z jasnymi oczekiwaniami, z opisem tego jak będą kształtować się zarobki, od czego będą zależeć – SUPER!!!

    W kraju, w którym 70% osób zarabia poniżej 3200 zł na rękę dorobienie sobie 1000 – 3000 zł na rękę za 2-3 godziny pracy dziennie to mało? Na jakiej planecie wy żyjecie???

    A obowiązki – sorry – ale są banalnie proste. Owszem – lista jest długa – ale trzeba ja przeczytać ze zrozumieniem! Wolicie jakiś zdawkowy punkcik typu promocja artykułów, który nic nie mówi? A taką promocję artykułu – opisaną tu po prostu bardzo szczegółowo przez Marcina, w praktyce załatwia się w 1 godzinę, albo i szybciej. Wiem, bo znam to z praktyki.

    Marcinie – nie martw się – pieniacze piszą smętne komentarze, a Ci, którzy rozumieją o co chodzi, szlifują zgłoszenia dla Ciebie 😉

    Swietna oferta – wracam do pracy nad przygotowaniem aplikacji.

    • Hej Joanna,

      dziękuję 😉
      Nie martwię się w ogóle – przeciwnie – bardzo mnie cieszą te komentarze, ponieważ potwierdzają one skuteczność tej formy rekrutacji.
      Dzięki temu już na samym wstępie pozwala to wyeliminować wszystkie osoby, które mają inne podejście do pracy, niż ja.

      To dla mnie ogromna oszczędność czasu, ponieważ nie przedzieram się przez standardowe CV, z którego nic nie wynika, tylko spokojnie mogę ocenić, co dany kandydat sobą reprezentuje analizując jego “próbkę pracy”.
      Dlatego nie spiesz się z aplikacją. Pamiętaj, że to będzie Twoja “wizytówka”. Jeśli dobrze zaprezentujesz w niej siebie, da mi to podstawy do założenia, że równie atrakcyjnie i skutecznie będziesz potrafiła promować moją działalność. Priorytetem dla mnie jest jakość – kolejność zgłoszeń nie ma żadnego znaczenia.
      Dlatego nie spiesz się, spokojnie przygotuj formularz rekrutacyjny i odeślij go do mnie do 15. grudnia 2017 r.
      Powodzenia 😉

    • To nie jest ogłoszenie o pracę, choć jak napisała Marta jego treść posiada pewne cechy zatrudnienia opartego na kodeksie pracy.

  11. Nie rozumiem większości komentarzy. Jeżeli forma współpracy z Marcinem komuś nie odpowiada to nich nie aplikuje.

    Z doświadczenia wiem iż taka praca na umowę o dzieło/zlecenie może mieć wiele plusów. Świadczę usługi w ten sposób. Rozmawiam z ewentualnymi zleceniodawcami i dopasowuję to do mojego kalendarza. Z każdym idzie się dogadać i chyba nie muszę tłumaczyć, że jak brakuje nam czasu, bądź mamy inne plany to wtedy nie świadczymy tego typu usług.

    Sytuacja czysta i klarowna. Chętnie podjąłbym z Tobą współpracę ale marketing to nie mój świat.

  12. Cześć, Marcin!

    Pytanie dotyczące zadania nr 4 – dobór grafiki.
    Chciałbym się tylko upewnić, że dobrze zrozumiałem. Wybieramy dwa zdjęcia, a tylko jedno z nich podpisujemy?

    Pozdrawiam,

  13. cześć Marcin,
    wszystkie rady bierzesz, jota w jotę, od Pani Swojego Czasu? chodzi mi dokładnie o radę dotyczącą nie uwzględniania aplikantów, którzy nadeślą swoje prezentacje ostatniego dnia czyli 15.12

    miłego dnia,
    b.

  14. Witaj Marcinie.
    Czy po rekrutacji możemy liczyć na jakiś artykuł lub podcast z twoich przemyśleń odnośnie rekrutacji, błędów własnych i osób aplikujących? Na pewno moglibyśmy dowiedzieć się czegoś cennego do zastosowania we własnym życiu prywatnym i zawodowym.

    Pozdrawiam serdecznie

  15. Cześć Marcin ! 🙂

    Udostępniona oferta dopiero do mnie dotarła. Czy jest jeszcze szansa rozpatrzenia wysłanej aplikacji?
    Zostanie Twoim marketingowcem – marzenie 🙂

    Pozdrawiam,

    • Cześć Kasiu,
      Już po ptokach 😉
      Skończyłem analizę aplikacji i od jutra informuję uczestników rekrutacji o moich decyzjach i kolejnych krokach.

      • Cześć Marcin!

        Czy odpisujesz wszystkim, czy tylko do osób, z którymi jesteś gotów podjąć współpracę?

  16. Wiadomość e-mail z informacją o rekrutacji była tak zachęcająca, że postanowiłem zajrzeć tu z ciekawości. Nie szukam pracy, działam w zupełnie innym obszarze ale celowo zaglądam dopiero po wygaśnięciu ważności oferty. Myślę, że największym atutem tej oferty jest możliwość bliskiej współpracy z Tobą Marcinie. To realizacja jednej ze wskazówek tego bloga, mówiącej o otaczaniu się właściwymi ludźmi. To jest bezcenne.

    Poprzednie komentarze nie dziwią. Myślę, że jednak fani bloga niepotrzebnie atakują Martę, której uwagi, moim zdaniem, nie wynikają ze złośliwości ale wręcz przeciwnie. Nic nie skorzystamy z samych pochwał. Często pracuję na umowę zlecenie i nie widzę dużej różnicy między zaproponowanym tutaj rozwiązaniem a moim dorabianiem sobie. Kiedy chcę odpocząć nie biorę zleceń i nie zarabiam. Narzekam tylko kiedy zleceniodawca nie płaci, co w mojej branży jest rzadkie. Jednak mimo to zdaję sobie sprawę, że ktoś może nazwać te moje dodatkowe zlecenia umowami śmieciowymi.

    Moja największa obawa: ile pozostanie Marcina w Marcinie?

  17. Ogłoszenie można było skrócić do formy nawiązania współpracy z freelancerem, który jest na DG.
    Na spotkaniu omówiona zostanie forma i zakres powierzonych zadań, co pózniej zaznaczone zostanie w umowie.
    Tyle.

    @Marta ma rację.
    Formowanie treści ogłoszenia, oferty ma swoje konsekwencje w przyszłości.

    Czytam Twojego bloga, kibicuje
    Do zobaczenia w ING.

Odpowiedz

Top
MENU