Skuteczne oszczędzanie dla wygodnych.

72

oszczedzanie dla wygodnych small

Nie ma co się oszukiwać – nikt z nas nie lubi dyscypliny. Oczywiście każdy ma inny poziom silnej woli, ale jeśli tylko możemy, szukamy sposobów na uniknięcie wysiłku. I nie ma w tym nic negatywnego. Tak już jesteśmy skonstruowani. Co więcej, nasze dążenie do łatwiejszego i wygodnego życia to jeden z głównych motorów postępu. I choć skuteczne dbanie o własne finanse wymaga czasami wysiłku i dyscypliny, to nawet w tym obszarze część rzeczy możemy sobie ułatwić.

Z naszą silną wolą jest jeszcze jeden problem: od czasu do czasu po prostu jej nie ma. Kończy się. Wyczerpuje się niczym bateria. Przez wiele dni możemy pracować niczym cyborgi, ale w końcu przychodzi taki dzień, że nawet najprostsze czynności wydają się nas przerastać. Pojawia się jakiś wewnętrzny bunt, a nasz umysł i cały organizm krzyczy: odpuszczam, nie dam rady, potrzebuję resetu. I co wtedy? Jak to co? Trzeba się zresetować, odpuścić i dać sobie czas na doładowanie baterii. Na luzie, bez spinki i bez poczucia winy. 🙂

Dzisiaj nie będę Was męczył żadnym ambitnym wpisem na kilka stron, tylko podzielę się prostym pomysłem, który bardzo wielu osobom pomógł rozpocząć skuteczne oszczędzanie.

 

Nie mam z czego oszczędzać.

Większość osób zaczyna pracę z niskim poziomem wynagrodzenia. Wraz z upływem lat, stażu pracy, zdobywaniem doświadczenia i umiejętności, nasze wynagrodzenia stopniowo rosną. Niestety, oszczędności stoją w miejscu. Działa tutaj stwierdzony już dawno fenomen: nasze wydatki rosną w takim tempie, aby skutecznie pochłonąć cały dodatkowy dochód. Gdy tylko pojawią się dodatkowe pieniądze, niczym królik z kapelusza wyskakuje kolejna „potrzeba”, która od razu je pochłania.

Szacuje się, że około 50% Polaków nie ma żadnych oszczędności, a zdecydowana większość wydaje wszystko, co zarabia. Na odpowiedź: „Dlaczego Pani/Pan nie oszczędza?” odpowiadamy: „Nie mam z czego.” Staramy się po prostu związać koniec z końcem, nie mamy czasu na zrobienie budżetu, nie wiemy od czego zacząć, odkładamy decyzję na później i zawsze znajdujemy 1000 wymówek dlaczego się nie da odłożyć pieniędzy. Dzięki tym wymówkom czujemy się lepiej. Czujemy się spokojniejsi i usprawiedliwieni. W dodatku prawie wszyscy dookoła robią tak samo, albo jeszcze gorzej (zadłużają się), więc dochodzimy do wniosku, że z nami nie jest tak źle. Trudno. Skoro na razie nie ma z czego odkładać, to wrócimy do tematu, jak będziemy zarabiać więcej.

I tak to hula. Czas płynie, życie ucieka, a my dryfujemy bez żadnych oszczędności….

 

Kwadrans, który zrewolucjonizuje Twoje finanse?

Wiem, wiem, to brzmi jak tani chwyt z amerykańskich poradników motywacyjnych. 🙂 Ale, jak się za chwilę przekonasz, nie jest to obietnica na wyrost.  Jeżeli masz już dość ciągłego braku oszczędności, istnieje sposób, który skutecznie odetnie Cię od wszelkich wymówek i przeszkód. Oczywiście, jeżeli jesteś zadłużony, to sprawa wygląda inaczej. Wtedy zacznij od lektury wpisu: Jak skutecznie pozbyć się długów? Jeżeli jednak Twoim głównym problemem jest to, że wszystkie pieniądze gdzieś się rozchodzą, to poświęć 15 minut, aby wykonać 2 proste kroki:

1) Zdecyduj TERAZ, jaką część Twojego dochodu będziesz odkładać.

W tym celu wybierz po prostu jedną z opcji:
a) 20%
b) 15%
c) 10%
d) 5%
e) 3%

Tylko nie ściemniaj, że nie dasz rady nawet z opcją (e). Przeżyjesz za 97% zarobków. Gdyby rząd wprowadził dzisiaj 3% dodatkowego podatku, to byś się wkurzył, ponarzekał, a jednak jakoś byś przeżył. Wiec przestań wymyślać i po prostu się „opodatkuj”, a później przejdź do kroku nr 2.

2) Zaloguj się w swoim banku i złóż STAŁE ZLECENIE, które każdego pierwszego dnia miesiąca będzie automatycznie przelewać wybrany przez Ciebie procent dochodu na osobne konto oszczędnościowe.

Najlepiej, abyś tej kasy w ogóle nie widział. Dlatego warto, aby to konto oszczędnościowe było w innym banku. Wtedy masz gwarancję, że nie sięgniesz po odłożone pieniądze. A dlaczego akurat pierwszego dnia miesiąca? Bo wtedy masz jeszcze na rachunku pieniądze z wynagrodzenia i zanim je wydasz, zrealizujesz zasadę „najpierw zapłać sobie„.

Wykonaj te 2 kroki, a później o nich zapomnij. Zobaczysz, co zacznie się dziać… Skończyłeś czytać? To na co czekasz? Działaj!

Jeżeli masz jakiekolwiek pytania związane z tą metodą – to czekam na nie w komentarzu od Ciebie. A może znasz inne skuteczne sposoby na automatyczne oszczędzanie? Podziel się nimi z innymi czytelnikami bloga. Taka garść dobrych rad dobrze nam wszystkim zrobi. 🙂 Miłego dnia!

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze72 komentarze

  1. Świetnie i bezbolesna narzędzie do rozpoczęcia oszczędzania, szczególnie dla osób które zawsze wydają ile zarobią. Sam korzystam ale ze względu na wygodę takiego rozwiązania.

    • Zgodzę się z autorem tego artykułu, choć w wielu obszarach odczuwam niedosyt! Podstawowe pytanie to czym różnią się ludzie bogaci od biednych? Biedni oszczędzają, a bogaci inwestują!… Zawsze jest pytanie w co? W rzeczy, które wygrywają z inflacją, ale zawsze według indywidualnego planu, skłonności do ryzyka, doświadczenia inwestycyjnego i wcześniejszych doświadczeń. Konto oszczędnościowe, do którego mamy dostęp – to niestety w większości krótkoterminowy plan, bo za kilka miesięcy jedziemy na urlop, kupujemy nowy samochód, etc.. i pieniędzy nie ma!

      Ja jestem zwolennikiem innych rozwiązań, ale poprzez pewne grupy są one bardzo negatywnie postrzegane i lobbowane!

      Polisy inwestycyjne odgrywają i odgrywały ważną rolę, dzięki nim wiele osób zgromadziło i pomnożyło kapitał. Źle się dzieje, że pojawiają się uczestnicy rynku, którzy próbują robić swoistą nagonkę – na tym zarabiając!

      Nagłaśnia się jedynie bardzo negatywne i skrajne przypadki – zupełnie pomijając korzyści!

      Klient w niektórych polisach inwestycyjnych ma możliwość inwestowania w fundusze i instrumenty, do których na tzw. „otwartym rynku” nie miałby dostępu. Wiele osób naprawdę dobrze na tym zarabia! Jest jeszcze wiele innych korzyści, ale teraz nie będę o tym pisał…

      Nie dajmy się zwariować – miejmy zdrowy rozsądek i zaufanie do swoich odczuć, bo strach eliminuje każdą decyzję!…

      Z pewnością byliście w hotelu na wakacjach, w którym spędziliście piękny urlop, a jak zobaczyliście opinie w internecie, to okazywało się to jakimś horrorem, bo ktoś był albo sfrustrowany i pisał bzdury albo był pracownikiem konkurencyjnego hotelu, któremu zależało, żeby tam nie przyjeżdżali turyści!

      Chętnie zapraszam do dyskusji.

      • Marcinie, w zakresie polis, powtórzę jeden z moich komentarzy do Ciebie.

        Mam dla Ciebie konkretną propozycję. Skoro jesteś tak głęboko przekonany, że polisy są świetne, to kupię u Ciebie wskazaną przez Ciebie polisę ze składką regularną.
        Umówmy się na 200 zł miesięcznie. Wybiorę wskazany przez Ciebie produkt i będę inwestował w oparciu o Twoje wskazówki.
        Wyniki, koszty i stan portfela będziemy wspólnie raz w miesiącu prezentowali na moim blogu i omawiali, odpowiadając na pytania czytelników.

        W ten sposób będziesz miał mozliwość w praktyce przekonać mnie i wszsytkich czytelników, że myliłem się co do polis i że są one OK?
        Wchodzisz w to? 40 000 czytelników miesięcznie będzie do Twojej dyspozycji?

      • Na funduszach inwestycyjnych można rzeczywiście dużo zarobić ale obarczone są ryzykiem , im o więcej sie ” gra” tym większe ryzyko straty , ja wole grać o mało ale bez ryzyka ale to co pisze Marcin to nie do konca tak jest , a co do hotelu ( wpis na koncu) , wyobraź sobie , że jedziesz do hotelu , las za oknem , super wypoczywasz , robisz wpis ,że było pobyt doskonaly , tymczasem , 5 pokoi obok w tym samym hotelu jest para , która ciężko pracuje cały rok, przyjechali odpocząć , zrelaksować się ale za scianą są mlodzi rodzice i mają maleńką 2-miesieczną córeczke , ona płacze , całymi godzinami , pół nocy bo ma kolke , oni spać nie mogą , czy ich pobyt jest taki sam jak Twój ? Czy mogą wpisać odmienny wpis ? Hotel był ten sam i termin ten sam ale czasem jest to coś . Czasem ogrzewanie się popsuje ale tylko w tym 1 pokoju, reszta działa i też jedni wpiszą inaczej .

  2. To ja chyba jakaś nietypowa jestem. Myślę, że niezależnie od poziomu dochodów, zawsze bym wydawała mniej więcej tyle samo. Wyraźnie oszczędna poznanianka ze mnie 😉 Mogę spokojnie dysponować pieniędzmi na początku, na środku i pod koniec miesiąca – nadwyżkę po prostu przelewając na lokaty.
    Dla tych, którzy mają inne podejście do finansów, sposób Marcina może być rewelacyjnym pomysłem. Zwłaszcza, że nie wymaga zbyt dużego wysiłku poza jednorazowym złożeniem stałego zlecenia.

    • Hej Krystyna,
      Zdecydowanie jesteś nietypowa. I to w najlepszym znaczeniu tego słowa 🙂

      Bycie „typowym” oznacza zwykle brak oszczędności i długi. Robię bardzo dużo, aby przekonać jak najwięcej osób by zechciały być „nietypowymi Kowalskimi”. 🙂

    • Od wielu lat mam podobnie, niezależnie od przychodów i wydatków zawsze „coś” udało się zaoszczędzić.
      Mam od paru lat wyznaczony cel i zbieram …. Zbierałam małe kwoty również wtedy gdy moje zarobki były bardzo małe…Zwykle przelewam od razu na początku m-ca kwotę, która wg mojej „prognozy” powinna zostać na koncie oszczędnościowym … PS. pochodzę z Wielkopolski 😉 ciekawe czy to „nietypowość’ ma związek geograficzny 🙂

      • Ja robiłem odwrotnie: na koniec miesiąca, tuż po wypłacie przelewam to, co się odłożył powyżej kwoty wypłaty. Działało. Ale potem zmieniłem pkdejscie: wypłata automatycznie na konto oszczędnościowe a na początku miesiąca stała kwota na rozliczeniowe, czyli wydaje zawsze tyle samo, a podniesione zarobki powodują szybsze oszczędzanie. Co prawda teraz sprawa wygląda inaczej, bo „zainwestiwalem” w dom, ale przynajmniej miałem z czego 🙂

  3. Pomysł ciekawy. I nie wymaga wysiłku.
    Ale to dopiero baza żeby ruszyć z Twoimi 10 krokami (chyba 10?) wyjścia z długów i zbudowania stabilności finansowej. Ewentualnie w zmodyfikowanej wersji w sytuacji braku długów.
    Czyli na początku: Fundusz awaryjny fundusz Bezpieczeństwa, emerytalny,na dzieci. A później inne fundusze np. takie jak wakacje samochód telebim itp

    • Hej Endru,

      To metoda dla tych, co nawet nie myślą o 10 krokach, bo… „na razie i tak nie mam oszczędności”.

      Te pierwsze oszczędności, które z czasem zaczynają się pojawiać w taki automatyczny sposób, to pierwszy wyłom w wieloletnim przekonaniu, że się „nie da”. Da się! 🙂

  4. OD kilku miesięcy po wypłacie od razu zakładam lokatę na kilka miesięcy na około 10% wartości wypłaty. Pieniądze są zamrożone i ich nie ruszam. Twój sposób jest jeszcze lepszy bo nie wymaga mojego zaangażowania.
    Od kolejnej wypłaty będę go stosował razem z zakładaniem lokat 🙂

  5. Ja miałem stałe zlecenie co tydzień…co prawda drenowało to trochę budżet ale fajnie było gdy przyszło nagle zapłacić np. za ubezpieczenie auta…bardzo dobra opcja i przydatna…kolejna to wg mnie prowadzenie dokładnej księgowości swoich wydatków, to co proponujesz, pod koniec miesiąca można się załamać jak się zobaczy np. ile wydaje się na zakupy albo ile właśnie przebąbiło się w knajpach…reasumując im większa samokontrola tym mniej bólu głowy i narzekania… 🙂

  6. Potwierdzam skuteczność.
    Stosuję tę metodę od jakiegoś czasu i efekty są fantastyczne.
    W dodatku – zupełnie bez wysiłku.

    • Małgorzata

      Ja korzystam z opcji oszczędzania w ING. Mozna tam zlecić, aby przy kazdej płatności kartą jakaś kwota (wyrównanie do 5, 10 złotych) lub ustalony procent zapłaconego rachunku wpłynął na subkonto saver. Bardzo mi sie to podoba, gdyż naprawdę beboleśnie same odkładają się pieniądze.

  7. Prosty i genialny sposób, a oszczędności po prostu zbierają się same :-), można jeszcze mieć skarbonkę i zbierać tam drobniaki z portfela każdego dnia, i na koniec miesiąca robić wpłatę na konto, to już wymaga minimalnego wysiłku ale też nieźle działa.

  8. Proste i najważniejsze skuteczne. Może warto zaznaczyć, że jak już uzbiera się w ten sposób pewną kwotę to warto rozważyć oszczędzanie celowe, tzn. 5% wynagrodzenia na przyszłoroczne wakacje, 5% na edukację dzieci, itd. Każda cześć na osobne konto/subkonto.

  9. Jeszcze brakuje opcji ile tylko zdołam. Po wzroście kursu chf jest bardzo trudno coś odłożyć. Tak wiem, kantor internetowy. Marcinie jak myślisz jaka będzie przyszłość kantorów internetowych po przyjęciu euro przez Polskę. Niestety w moim banku nie mam możliwości powrotu do PLN (i pewnie Eur) po aneksie spłaty w chf. Miesięcznie są to oszczędności rzędu 30 zł. Przy 170 ratach daje to 5100 oszczędności…

  10. Najlepsze z możliwych wyjść – płacenie sobie na początku po otrzymaniu pensji plus małe kroki. Bo faktycznie, może 10% to dużo, ale 3%? To tyle co czasami odmówić sobie kilku piw w miesiącu. I się uzbiera. A najlepiej mieć jakiś cel do tego wszystkiego – w przyszłym roku pojadę za te pieniądze na fajne wakacje, albo coś podobnego.

    Każdy może, tylko najczęściej przeszkodą są kiepskie zwyczaje 🙂

    Pozdrawiam, Bartek

  11. W moim przypadku się to nie sprawdzi, ponieważ prowadząc firmę mam co miesiąc inny dochód i wydatki też są różne. Jednego miesiąca mogę zaoszczędzić 5000 zł a w tym miesiącu jestem 2000 zł na minusie ze swoim budżetem. Zdecydowanie wolę planować wydatki, rezygnować z zachcianek i odkładać ile jestem w stanie w danym miesiącu. Pozdrawiam

  12. Marcin, dzięki czytaniu Twojego bloga, mam teraz dwa w jednym. Swojego czasu promowałeś tu IKE plus w ING, skorzystałam z tej oferty i założyłam tam konto. Wybrałam 3 fundusze o różnym stopniu ryzyka i zamiast co miesiąc wpłacać na na konto oszczędnościowe (które w sumie mają niskie oprocentowanie), zrobiłam stałe zlecenie na kupno jednostek w wybranych funduszach, i tak pieniążki co miesiąc nie tylko „same” się oszczędzają, ale jeszcze ładnie pomnażają. Twoja praca nad edukacją ekonomiczną narodu przynosi owoce! 🙂 Dzięki!

  13. Panie Marcinie,
    Swietny artykul! Potwierdzam Pana słowa. Oszczedzam w ten sposob od 7 lat i dobrze mi idzie! Bywalo ciezko, ale fakt, że bank sam dokonuje przelewu jest genialny. Gdybym miala to robic osobiście, to zawsze znalazlabym powod, zeby na cos innego przeznaczyc pieniadze. Uwielbiam Pana czytac!
    z pozdrowieniami
    Marta

  14. Świetna metoda. Ja korzystałem na początku z powstałego w mBanku mSavera i przez ten czas odkladajac 10% od kazdej tranzakcji, zebrałem niezła sumkę. Teraz tzw savery juz widze w innym banku do ktorego sie przenioslem. 🙂 Fajna rzecz.

  15. Marcinie,
    masz może jakiś pomysł jak oszczędzając na kilka lub kilkanaście różnych tematów nie pogubić się w gąszczu kont oszczędnościowych? Powiem szczerze, że w połączeniu z lokatami terminowymi na różne okresy robi się niezły sajgon w zarządzaniu tym wszystkim. Czy jest jakiś bank, który nie ma limitu na ilość kont oszczędnościowych?

    • Cześć Łukasz, ja się podepnę do odpowiedzi – ja sam korzystam z mBanku i 8 kont oszczędnościowych w nim. Można mieć 4 emaxy i 4 emax plusy. Nie ma szału z oprocentowaniem, ale mnie się całkiem nieźle prowadzi budżet domowy i odkłada na różne cele. Chyba, że już skorzystałeś i nadal Ci mało ;P
      Czy gdzieś można więcej? Na ten moment się nie spotkałem z taką ofertą.
      Pozdrawiam, Bartek

    • Ja podpowiem Ci moje rozwiązanie, może się przyda 😉 Konto oszczędnościowe mam tylko 1, ale za to prowadzę budżet w Kontomierzu, i on ma opcję otwierania „Skarbonek”. I to w tych skarbonkach dzielę sobie pieniądze, które generalnie leżą sobie razem, na jednym koncie. Mam różne cele, i wirtualnie przypisuję do nich pieniądze, a przelew robię jeden, nie mnożąc bytów bankowych.

      • Kuźwa jaki ciemniak ze mnie, że sam na to nie wpadłem 🙁
        Paweł i Bartosz podpowiedzieli fajne rozwiązania, ale 10 subkont może być trochę za mało dla mnie. Ale twoje rozwiązanie jest tak banalne i proste, że aż mi wstyd, że tego nie wiedziałem. Może ze skarbonek i kontomierza nie skorzystam, bo mi jakoś nie leży ten serwis, ale mogę takie triki zrobić sobie prowadząc budżet domowy, który od kilku lat prowadzę. Dzięki wielkie za pomysł 🙂

      • Cześć.
        Ja robię identycznie tylko w Excelu. Lepiej jest tak robić bo większe oszczędności generują większe odsetki. Pozdrawiam

    • Jest sposób. Nie wymaga milionów subkont. Wystarczy jedno i arkusz Excela /lub konkurencyjny ( najwygodniej w telefonie) a dla tradycjonalistów zeszyt 😉 Każdą wpłatę na konto rozbijasz na poszczególne cele/tematy. I to wszystko.

  16. Proste i genialne, o ile ktos jest na plusie. Jesli ktos zyje na pozyczkach czy debecie, ktory wplywajaca pensja co najwyzej splaca w rejon zera, to nawet takie minimalne przelewy na lokate nie maja sensu z powodu roznicy %.
    To tak zeby strona Marcina nie zamienila sie w ‚preaching to the choir’ czyli uczenie oszczedzania poznaniakow, wyzszej klasy sredniej, dziedzicow mieszkan bez kredytow itp. Trzeba najpierw zalatac dziurawe wiadro.
    PS Melduje, ze zalatalam:) czas na plan 10 krokow.

  17. 3% z kwoty 4000 to 120zl. Rocznie 1440. Nie urywa- wg mnie albo zaczynamy na powaznie oszczędzać i inwestowac albo sie w to nie bawimy, jesli ktos pod wplywem tego artykułu ustawi przelew staly to uważam ze nie ma własnej opinii na temat oszczedzania i za chwile moze pod wplywem kolejnego impulsu gdzies te pieniadze ‚zainwestowac’ i stracic. Nie krytykuje autora, jestem jego fanem, aczkolwiek uwazam ze takie akcje nie maja zadnego sensu jesli nie ma dlugoterminowego planu oszczędzania i inwestowania.

    • Tak sobie rozkminiam...

      Nie sposób się nie zgodzić. Przy zarobkach rzędu 4 tyś ( w Polsce wiekszośc może pomarzyć ) i posiadaniu rodziny to co najwyzej mozna spłacać regularnie kredyt za ”apartament” 40m2, raz w tygodniu isc na pizze i zalać do pełna raz w miesiącu 10 letnie auto…Tak że zadne oszczedzanie nie ma sensu…Polska to kraj wyraźnie rozwarstwiony: bieda- tym juz nic nie pomoże, klasa średnia – uwalona w kredytach na 30 – 40 lat bez szansy wczesniejszej spłaty – a wiec o jakimkolwiek oszczedzaniu nalezy zapomniec oraz ludzie bardzo bogaci którzy po prostu nie muszą oszczedzac bo czesto gesto nie sa w stanie wydac miesiecznych zarobków (30, 50, 80 i wiecej tysiecy miesiecznie ).

      • Jeśli ktoś może odłożyć 1440 rocznie, zakładając, że wcześniej nie odkładał nic – to kwota jest spora – można założyć konkretny cel – nadpłatę raty kredytu (1xrok), kupno nowej lodówki/pralki itp. czy z bardziej przyjemnych – wysłanie dziecka na letni obóz.
        Nie zgadzam się z Wami! TO MA SENS! lepiej zacząć od niskich 3%, niż nie odkładać wcale.
        a jeśli, jak napisaliście to bieda, czy klasa średnia zakredytowana na amen – to, jak radzi Marcin, trzeba mieć „coś” na czarną godzinę, na nieoczekiwany wydatek, trzeba budować małymi krokami poduszkę bezpieczeństwa – to bardzo dobre małe kroki – na początek drogi ku wolności finansowej!
        A ludzie bogaci są bogaci, bo mają wiedzę na temat finansów, a zaczynali zapewne od takich niskich %, bo rzadko kto miał fortunę po ciotce z Ameryki.
        Życzę pozytywniejszego spojrzenia na świat! 🙂
        pozdrawiam

        • Aśka w 100% Cię popieram – tym bardziej, że 10 lat temu podobnie zaczynałem oszczędzać i mogę potwierdzić, że ta metoda działa.

          • a! co jeszcze zauważyłam – zazwyczaj tę biedę czy klasę średnią, posługując się opisami chłopaków, stać na codzienną dawkę chmielowego szczęścia (ok.2 zł/niższa półka), czy papierosy – 14 zł (!!!).
            Nie palę, więc nie miałam świadomości cen, ale ostatnio zerkając na ceny papierosów wystawione przy kasie – zdębiałam!
            Jeśli kogoś stać na paczkę x1 dziennie (420 zł/mies) lub nawet paczkę na 2 dni (210zł/mies) – to niech nie mówi, że jest biedny i nie ma z czego oszczędzać, bo puszczanie z dymem TAKIEJ kasy o biedzie nie świadczy.
            a! i nie przekonują mnie argumenty -„jakaś przyjemność mi się należy” bo to żadna przyjemność.

        • Na pewno ludzie bogaci zaczynali od odkladania 3% zarobkow i dzieki temu doszli do wysokiego poziomu… prosze Cie nie gadaj glupot. Swoja firma, dobry pomysl i pracowitość- tu inwestuj. Polecam ksiazke fastlane milionera, zmienia myslenie. Pozdrawiam

          • Sebastian – dla kogoś żyjącego z dnia na dzień oszczędzanie drobnych kwot to pierwsza lekcja, mały wstęp…
            A żebtnc9k9lwiek zaczynać trzeba mieć pomysł, ciężko pracować i jakiś kapitał na start.
            Mniejszy czy większy – ktoś się musiał nauczyc go zdobywać – czy to odkładając po 3, 5, 20% czy zbierając na książeczkach SKO kiedyś, kiedyś dawno temu. Finansów i podstawowych zasad uczymy się od dziecka.
            Pozdrawiam

          • Pierwsza plajta firmy skuteczniej zmienia myślenie niż jakakolwiek książka. A zresztą prowadzenie własnej firmy, posiadanie dobrych pomysłów i pracowitości nie stoi na przeszkodzie by odkładać chociaż 3% dochodów.
            Ja pracuję na etacie i zaczynałem oszczędzać właśnie od małych kwot. Kiedy miałem wreszcie odłożone około 3 tysięcy wpadłem na dobry pomysł (!), by zainwestować w fundusz inwestycyjny, jednocześnie dalej drobne odkładałem na konto oszczędnościowe. Kiedy umarzałem jednostki uczestnictwa na konto wpłynęło ponad 4 tys. PLN. Razem z odłożonymi na koncie oszczędnościami miałem wtedy ponad 5 tysięcy. Ponieważ w międzyczasie skończyłem studia (dobry pomysł 2!), a dziekan nie wyraził zgody, by moja magisterka była kontynuacją pracy licencjackiej (z zakresu zarządzania kryzysowego) tylko wyznaczył mi tematykę z zagadnień rynków finansowych. Dopiero wtedy poznałem co to są akcje różnego rodzaju, obligacje itp. Kosztowało mnie to wiele pracy i nieprzespanych nocy, by w miarę poprawnie napisać pracę i się obronić. Wtedy stwierdziłem, że nic nie dzieje się bez przyczyny i może zacząć samodzielnie inwestować na GPW dobry pomysł 3!). W sieci szukając informacji o giełdzie i spółkach natrafiłem m.in. na strony firm Euroimplant i MEW (małych elektrowni wodnych). Kiedy posiadałem już rachunek maklerski za kwotę 3 tys. zakupiłem akcje Euroimplantu (reszta tych niedużych pieniążków stanowiła mój równie nieduży fundusz bezpieczeństwa do którego po każdej wypłacie wpłacałem drobne). Na tej spółce i na MEW w sumie udało mi się zarobić około 20 tys. (dzięki mojej naiwności i niewiedzy udawało mi się ucelować z zakupami i sprzedażą w ruchy spekulantów giełdowych). Oczywiście w międzyczasie były i inne spółki, nieraz wtopiłem nieraz ucelowałem. O dwóch powyższych wspomniałem dla tego, że na dzień dzisiejszy obie są już bankrutami, pomimo tego, że ich zarządy miały dobre pomysły, które jednak nie wystarczyły, gdy się nie ma kasy.
            Co do moich transakcji to chciałem tylko nadmienić, że wyglądały one tak, że jeśli kupiłem akcje za 3 tys. to, gdy sprzedałem je z byle jakim zyskiem to na giełdzie pozostawiałem dalej 3 tysiące, a to co na górkę przelewałem na konto oszczędnościowe. Ponieważ dzięki temu mój fundusz bezpieczeństwa znacznie wzrósł to jego część przeznaczyłem na zakup 1000 dolarów, a po każdej wypłacie zacząłem teraz kupować dolary, kosztem funduszu bezpieczeństwa. Dolara wybrałem dla tego, że nie wierzę w siłę euro (waluty) póki kraje eurolandu tak wiele dzieli (gospodarka, stopa życia, brak wspólnej polityki itp.). Plan miałem taki, że będę kupował dolary do czasu przejścia na emeryturę, lecz kiedy jego cena przekroczyła 3,12 PLN stwierdziłem, że zaczęła się spekulacja i ponownie zacząłem pieniądze przelewać na złotowe konto oszczędnościowe. W tym roku z wiadomych względów sprzedałem USD na czym udało mi się zarobić około 1 tys. PLN bez stresu i wysiłku (zdążyłem zakupić ponad 2 tys. USD).
            Podsumowując ten przydługawy wywód:
            1 – według mnie opłaca się odkładać każde pieniądze czy to będzie 20 złotych czy też 2000 zł.
            2 – zgromadzone pieniądze (lub ich część) mogą się przydać w przyszłości w bardziej odważne inwestycje.
            3 – posiadanie własnej firmy, dobrych pomysłów i pracowitości nie jest równoznaczne z osiągnięciem sukcesu finansowego.
            4 – odłożone z czasem pieniądze dają większy dystans do wykonywanej pracy, życia i perturbacji związanych z emeryturami, itp, itd…

            • Podpisuję się wszystkimi kończynami pod Twoim komentarzem. 🙂
              Pkt. 3 – tak, ale żeby zacząć, trzeba coś mieć prócz pomysłu – może uzbierane latami drobne? 🙂 a co się dzieje dalej – to już kwestia wielu czynników bieżących;
              pozdrawiam serdecznie

    • po pierwsze to postaraj się odłożyć nie 3% a 20% – jeśli 120 m/c to dla Ciebie małe pieniądze ale … może inaczej
      piszesz 120 na m-c to 1440 🙂 – zawsze lepiej mieć te 1440 po roku niż nie mieć
      teraz załóżmy 20 lat odkładania po te 120 na m-c – daje nam to 28 800
      jeśli uwzględnimy lokatę na raptem 3% i procent składany to mamy kwotę : 38693,33
      kwota może bez szału – ale przy pensji 4 tys masz np dla Dziecka na 20 urodziny prawie 40 tys 😀

      • Wróżenie z kuli....

        Wróżenie z kuli Armi…..za 20 lat to za te 40 tysięcy to dziecko to wiesz co…kupi sobie rower?……….Może juz nie bedzie uni europejskiej bo sie rozpadnie i to bedzie dla banksterów kolejny pretekst do wydymania ludzi z kasiorki? Jakis kryzys, hiperinflacja itp.?I sie okaże że za miesieczna pensje która wczoraj podjąłeś to możesz dzis kupic chleb i mleko? Pomysl co mogłeś 20 lat temu mając 40 tysiecy a co możesz teraz…..Potrzebujesz przykładu? Proszę bardzo : 9 lat temu za 80 tysi kupiłem pieknie zrobione mieszkanie 60m2, umeblowane.4 lata temu sprzedałem to mieszkanie za….200 tysiecy 🙂 Rozumiesz już? I teraz pomyśl że nie kupiłbym tego mieszkania wtedy, tylko trzymał dalej kase na lokatach itp. bzdurnych instrumentach służących ku temu aby z klasy średniej wyciskac co sie da wmawiając jej że się wzbogaci….Dzis garaże chodzą po 50 tysięcy….za kolejne może 10 lat byc może za garaz bedziesz musiał dać 80 tysięcy….Więc sam widzisz że odkładanie małych sumek na koncie czy lokatach w długim okresie czasu nie ma sensu…..Liczy sie tylko to co masz fizycznie: dom, mieszkanie, gleba, to świadczy o bogactwie. Ale: odkładając rocznie np. równowartość 1 uncjowej złotej monety i kupując po roku takowa monetę, to po 20 latach mamy 20 złotych 1 uncjowych monet.Co by sie nie działo, złoto jest pewne od tysięcy lat i zawsze bedzie miało dobrą wartość nabywczą.Wiec gdybym odkładał rocznie małe sumki, to tylko w złotych 1 uncjowych monetach.

  18. Świetny wpis. Ostatnio na swoim blogu umieściłem podobny wpis (Jakoszczędzać, gdy nie ma z czego). Uważam, że twój wpis stanowi idealne uzupełnienie.
    Wielu ludzi nie uświadamia sobie ile można zaoszczędzić w ciągu roku z takich niewidocznych i nienadwyrężających budżetu sposobów. Ty użyłeś świetnego powodu, aby ludzi do tego przekonać- „Gdyby rząd wprowadził dzisiaj 3% dodatkowego podatku, to byś się wkurzył, ponarzekał, a jednak jakoś byś przeżył. Wiec przestań wymyślać i po prostu się „opodatkuj””. Teraz już chyba nikt nie powinien mieć żadnych wymówek:)

  19. Ja swoje pomysły na oszczędzanie na stałe zagościły w budżecie domowym. Dzięki temu w rozsądny sposób stać mnie urlop bez zaciągania kredytów. Od kiedy jeździmy na wakacje w trójkę, skończyły się beztroskie i spontaniczne wypady, wszystko musi być dobrze zaplanowane.
    Poprzednie dwa wyjazdy – nad Bałtyk były bardzo udane (biorąc pod uwagę również pogodę;)), tegoroczny wypad miał być nieco dalej w związku z czym i wydatek większy, jak więc odkładałem na ten cel- za każdym razem nieco inaczej.
    Czytaj cały wpis na http://www.oszczedzamna.pl

  20. Odkładam tak już kilka miesięcy. Osobne konto oszczędnościowe bez dostępu do kasy (zero kart, wypłat z bankomatów). W dzień wypłaty przelew na konto i zapominam o kasie. Na początku ciężko się przestawić, ale z czasem nauczyłam się gospodarować tym co zostaje. Mam określony cel oszczędzania i datę wykonania. To pomaga.

  21. Robię podobnie od wielu lat. 1 dnia miesiąca przelewam pieniądze na rachunek msaver. Jest na tym samym koncie, ale nie jest od razu widoczny w finansach. Trzeba się trochę nagłowić, aby do niego dotrzeć. Polecam tą metodę. Najpierw pieniążki na oszczędności a za resztę staramy się przetrwać.

  22. W oszczędzaniu warto założyć sobie jakiś konkretny cel i sumę, która może być narzędziem do tego. W stylu: mój cel to np. 50 k zł po X czasie bo tyle kosztuje Y. Dodatkowo, jeśli uda mi się zrealizować ten cel to w nagrodę kupię sobie (za moje wyrzeczenia) Z jako % od 50 k zł 🙂

  23. Nie mam stałego zlecenia w banku, ale na początku każdego miesiąca kupuję za 200-400 zł jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym. Kupuje więc raz taniej, raz drożej, ale suma summarum efekt nie jest zły. Zgromadziłam w ten sposób trochę oszczędności..

  24. Świetny sposób. Od kilku lat stosuje i rozwijam. Zaczelo się od zucenia palenia. Pomyślałem, że skoro regularnie wydawalem ok 50pln tygodniowo na fajki to mogę „wydawać” je nadal. Postanowiłem odkladac 25pln tygodniowo i to wlasnie do innego banku. Po roku uzbieralo mi sie na ubezpieczenie samochodu 🙂 Teraz mam kilka subkont oszczędnościowych w osobnym banku i kazdego miesiaca robię kilka drobnych przelewów – wakacje, hobby, remont, dziecko A, dziecko B. Kwoty są niewielkie, ale jak to miło przed wyjazdem wakacyjnym mieć na starcie 500 – 600 pln na paliwo 🙂 Ostatnio zalozylem subkonto z nazwą „symulacja kredytu samochodowego”. Puszczalem tam symulowana rate za samochód, zeby sprawdzić czy mnie na prawde na niego stać. Po 3 miesiącach okazalo się, że zbytnio obciąża to moj budżet i samochodu nie moge jeszcze zmienić. Sam zbadalem sobie zdolność kredytową 😀

  25. Ludzie nie doceniają małych kwot, a to właśnie z nich powstaje naprawdę duży kapitał. Nie ważne czy wydamy nasze pieniądze na paczkę fajek, czy codzienną gazetę – w ujęciu rocznym stracimy tysiące złotych.

  26. Bardzo dobre rady. Sam tak robie od wielu lat. Na początku każdego miesiąca wydzielam sobie stałą kwotą i ją przelewam na rachunek oszczędnościowy , z którego nigdy nie wyciągam pieniędzy 🙂 Reszta jest na życie. Polecam tą metodę

  27. Wróżenie z kuli

    Tak jak pisałem parę postów wyżej: jak odkładać to tylko w złotych monetach i trzymać je w sejfie w domu, żyjemy bowiem w świecie gdzie pazerność klasy rzadzacej nie zna granic. Jak najdalej od banków…..Nowa dyrektywa unijna, umożliwiająca okradzenie ludzi z ich oszczedności w majestacie prawa:
    ”Komisja Europejska przygotowała dyrektywę pt. „Bank Recovery and Resolution Directive” (BRRD) zawierającą wspólne dla państw UE mechanizmy restrukturyzacji lub uporządkowanej likwidacji komercyjnych banków, które w wyniku kryzysu staną się niewypłacalne. Zgodnie z treścią tej dyrektywy bank zagrożony bankructwem będzie mógł – w majestacie prawa – zabrać swoim klientom środki zgromadzone na rachunkach oszczędnościowych. Co prawda dyrektywa przewiduje pewne ograniczenia tego procederu – podstawione pod ścianą banki będą bowiem mogły sięgać po pieniądze tylko najbogatszych klientów, którzy posiadają depozyty na co najmniej 100 tys. euro. Przykład Cypru sprzed 2 lat pokazuje jednak, że w praktyce wszystko będzie możliwe. Przypomnijmy, że w 2013 roku cały cypryjski sektor bankowy staną na granicy bankructwa. Rząd Cypru, aby ratować działające na terytorium tego państwa banki, ustanowił specjalny „podatek ratunkowy”. Każdy obywatel, który posiadał jakąkolwiek lokatę lub rachunek bankowy stracił wówczas 6,75 proc. posiadanych oszczędności, a ci, którzy zgromadzili powyżej 100 tys. euro stracili jeszcze więcej, bo aż 9,9 proc.
    Warto odnotować, że Komisja Europejska wystosowała do Polski ponaglenie w sprawie wdrożenia na gruncie polskiego prawa ww. dyrektywy. Mamy na to 2 miesiące czasu. Jeśli tego nie zrobimy grozi nam postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości i wielomilionowe kary naliczane dziennie”

    • Czy aby nie przesadzasz z tym czarnowidztwem? Ceny złota czy nieruchomości też raz rosną raz spadają jak każdy produkt inwestycyjny.
      Czy ludzie mają już zamykać firmy, wypłacać kasę z banków, kupować tony ryżu i lepić jakieś ziemianki w lasach żeby przetrwać? Bo taki mniej więcej obraz nakreślasz…
      Całe nasze życie to jest ryzyko. Piszesz że złoto jest pewne od tysięcy lat. Zapytam więc czy będziesz żył tysiąc lat? Skąd wiesz że akurat np za 20 lat ceny złota będą wyższe niż obecnie? Czy nie może się zdarzyć że np zostaną odkryte jakieś duże złoża i ceny polecą na łeb na szyje?

      Skąd wiesz że jak teraz kupisz nieruchomość to za x lat cena będzie wyższa? Teoretycznie tak powinno być, ale powtarzam teoretycznie.

      • Wróżenie z kuli...

        To nie jest czarnowidztwo. Zalecam globalne spojrzenie na to co sie dzieje obecnie na świecie, a szczególnie w UE w której przeciez zyjemy.
        W Grecji na dzień dzisiejszy możesz wypłacic 60 euro dziennie…A co z reszta kasy? Ludzie mogą stracic ja bezpowrotnie …niemozliwe? Chyba jednak możliwe…
        To sa po prostu fakty, tworzone sa nowe ustawy niekoniecznie majace na celu dobro ludzi, więc warto wiedzieć zawczasu żeby potem nie byc zaskoczonym, tak jak np. podczas reformy walutowej w 1950 roku:
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_walutowa_w_Polsce_w_1950
        Warto poczytać, bo to co teraz wyprawia UE niczym nie rózni sie od praktyk tamtego systemu.
        Zauważ że zachodnie banki pomału zaczynaja sie wycofywac z Polski….he, ciekawe dlaczego? Warto o tym poczytać i o tym jak nas doją tu : http://www.bialykruk.pl/wydarzenie/od-manipulacji-do-repolonizacji-czy-nowe-polskie-banki/559108844d3f7b4a7435d9d4
        Prawdopodobieństwo że ziemia zdrożeje jest duże, wystarczy że nasz kochany rząd przepchnie ustawe o umozliwieniu kupna polskiej ziemi przez cudzoziemców….
        Złoto relatywnie zawsze miało taka sama siłe nabywczą…
        Ale to wszystko oczywiście tylko moje zdanie i każdy ma prawo sie z nim nie zgodzić. Zdanie 40 latka, mg- inzynier, od 10 lat zarobki na poziomie 250 tyś pln rocznie, w ciagu roku srednio 180 dni wakacji i 100 tysięcy wylatanych mil….Więc nie pisze tego co pisze z poziomu jakiegos frustrata ale człowieka w miare trzeźwo myslacego, aczkolwiek troche leniwego, do czego sie przyznaję, jednoczesnie stwierdzając że dobrze mi z tym lenistwem 🙂

  28. Dobry wieczór Panie Marcinie,
    bardzo interesuje mnie Pańskie zdanie co do możliwości zarobku/starty, na walucie Franka w obliczu referendum w Grecji.
    Dodam od siebie, że staram się słuchać m.in. Pańskich rad dotyczących oszczędzania i na razie, głównie dzięki Żonie się to udaje. Poruszając również temat wakacji dodam, że ja mam sprawdzoną świnkę skarbonkę „wakacyjną”, gdzie wrzuca się nominały mniejsze niż 2 zł. Suma zebrana pozwala mi tydzień w ukochanym Zakopanym, może to nie rewelacja, ale nie obciąża budżetu domowego, a daje możliwość odpoczynku 🙂
    Pozdrawiam
    Miłosz

  29. Oszczędzania trzeba się po prostu nauczyć. Jak zarabiałam 1 500 zł to wmawiałam sobie, że nie mam z czego oszczędzać. Teraz zarabiam dwa razy tyle i dużo czasu zajęło mi, zanim podjęłam decyzję, że najwyższa pora zacząć odkładać 500 zł na rachunek oszczędnościowy. W przyszłości może zacznę wpłacać na lokatę, ale to wszystko małymi kroczkami 🙂

  30. Bardzo ciekawy sposób na oszczędzenia i musze przyznać, ze to ma sens. Bo 5% zarobków to na przykład jeden wypad na piwo ze znajomymi mniej. Chyba, że ktoś zarabia grube pieniądze.

  31. W wielu książkach bogatych ludzi, czytałem o tym, że 10% wszystkich zarobków oddają na cele charytatywne. I w myśl zasady, że co dajesz to dostajesz, są jeszcze bogatsi.

  32. Witam!
    Nie widzę opcji w mBanku, w której można by stworzyć zlecenie stałe na konto inne niż mBankowe w procentach(a nie konkretnej kwocie), czy ktoś mógłby miw tym pomóc ? Z góry bardzo dziękuję 🙂

  33. Ogólnie wygląda to tak że im więcej zarabiamy, tym więcej wydajemy jako że nasza stopa życiowa staje się wyższa – częściej kupujemy markowe ciuchy, lepsze i droższe auta, więcej wydajemy pieniędzy w restauracjach, stać nas na wycieczki zagraniczne itp. takie przykłady można mnożyć. Przypuszczam więc że niektóre osoby mogłyby zaoszczędzić nawet 50 czy nawet 60% pensji jeśli by chciały 😉

  34. Witam,
    Metoda jest śmiesznie prosta i banalna, i co najważniejsze działa! Korzystam z niej od kliku zaledwie lat a uzbierała się niezła sumka!

  35. Artykuł stary, ale wciąż aktualny 🙂

    Potwierdzam skuteczność tej metody – żałuję tylko, że nie trafiłem na ten artykuł i musiałem sam do tego dojść, co zajęło mi nieco więcej czasu. Ja początkowo stosowałem tylko jedno zlecenie stałe. Ustawiłem na 300 złotych i zapomniałem. Po pół roku bardzo, bardzo, bardzo miło się zaskoczyłem, zauważając, że uzbierała się kwota 1200 złotych. I wtedy dotarły do mnie dwie refleksje.

    Po pierwsze, jest to świetny sposób na oszczędzanie, ale nieco dziurawy, jeśli w danym dniu nie ma środków na koncie (dwukrotnie zlecenie się nie zrealizowało).

    Po drugie – z moją kontrolą finansów jest na prawdę źle, skoro czterokrotnie nie zauważyłem zniknięcia 300 złotych z rachunku.

    Wprowadziłem ulepszenia. Po pierwsze otworzyłem rachunek w banku, w którym działa zaokrąglanie transakcji kartą. Po drugie zostawiłem jedno „duże” zlecenie, tak jak było wcześniej. I teraz najważniejsze – uruchomiłem codzienne zlecenie na 10 złotych. 10 złotych zostawiamy w kiosku, sklepie, kawiarni. 10 złotych dziennie przeżyjemy. Codziennie z konta znika mi 10 złotych (choć równie dobrze mogłaby być to złotówka, tylko efekt mniej spektakularny). Bywają dni, że na koncie nie ma nic, wówczas zlecenie się nie realizuje. Ale nie jest tak destrukcyjne dla oszczędzania jak jednomiesięczny przelew. Kolejnego dnia wszak może ruszyć od nowa i jestem stratny jeden dzień oszczędności, a niecały miesiąc.

    Polecam serdecznie odkładanie 3, 5, 10 procent jednorazowo oraz niewielkiej kwoty codziennie. Również zleceniem stałym. Wprawdzie w historii robi się bałagan, ale nie większy niż kiedyś przy lokatach jednodniowych.

    Nadal nie kontroluję niestety wydatków. Nadal pieniądze uciekają mi z konta. Tylko jakoś śpię spokojniej, bo wiem, że część „uciekinierów” trafia na konto, które ma olbrzymią zaletę – również jest moje 🙂 A do tego nie mam do niego karty a kod dostępu zakopany głęboko w teczce z dokumentami.

  36. Pomysl bardzo dobry, sam tak kiedys robilem, niestety po slubie zona zawsze znajdzie wydatki nawet bywalo tak, ze w pracy mialem dostac premie, a zamiast miec wolne srodki, kasa juz byla zarezerwowana na jakies wazne wydatki. Jak korzystalem, w mbanku z funkcji automatycznego odkladania, to czasem padalo pytanie ile jest odlozone, bo wydatek sie szykowal. Ciezki zywot we wspolnocie majatkowej

Odpowiedz