Rodzinne obligacje skarbowe – czy to się opłaca?

68

Po powrocie z urlopu przeglądam właśnie portfel inwestycyjny. Rzuciłem okiem na rodzinne obligacje skarbowe i postanowiłem w nie zainwestować. W tym artykule wyjaśniam, jak działają takie obligacje i załączam kalkulator, który pomoże Wam oszacować zyski z inwestycji.

Mówi się, że w inwestowaniu nie ma “darmowego lunchu”. Chcesz więcej zyskać? To musisz więcej zaryzykować. Ale czy na pewno? Choć to jedna z najczęściej powtarzanych zasad, nie zawsze się sprawdza. Po pierwsze: są produkty, które, chociażby ze względu na bardzo wysokie koszty, nie dają szans na sensowne zyski pomimo ryzyka (np. liczne polisy inwestycyjne). Po drugie — są również produkty bardzo bezpieczne, które gwarantują realne zyski, ale przez wielu są ignorowane. Detaliczne obligacje skarbowe należą właśnie do tej drugiej grupy.

Zbyt piękne, by było prawdziwe?

Od wielu lat używam detalicznych obligacji skarbowych do lokowania środków w bezpiecznej części mojego portfela. Trzymam tam m.in. już ponad 2/3 mojego (dużego) funduszu bezpieczeństwa, wykorzystując do tego indeksowane inflacją obligacje 10-letnie (oznaczone symbolem EDO). Kilka tygodni temu pojawiła się jednak ciekawsza oferta: rodzinne obligacje skarbowe, przygotowane z myślą o beneficjentach Programu 500+. Można ulokować w nich środki otrzymane w ramach Programu. Czy warto w nie zainwestować?

Wyobraź sobie, że Twój zaprzyjaźniony doradca przedstawia taką ofertę:

– 3% zysku w pierwszym roku inwestycji,
– gwarantowane 2% zysku ponad inflację począwszy od drugiego roku,
– 100% gwarancji kapitału… BA! 100% gwarancji zysków, a gwarantem jest Skarb Państwa,
– żadnych wahań wartości,
– kapitalizacja odsetek co roku i wykorzystanie procentu składanego,
– efektywne odroczenie podatku Belki na 12 lat,
– żadnych opłat za zarządzanie, ani opłat wstępnych,
– możliwość zakończenia inwestycji przed terminem, gdzie “opłata likwidacyjna” wynosi 2 zł od jednej obligacji.

Uwaga: Zamieszczone w tym artykule linki nie są linkami afiliacyjnymi, a ja nie odnoszę żadnej korzyści z promocji tych obligacji. Po prostu dzielę się opinią na temat rozwiązania, które moim zdaniem świetnie nadaje się do ulokowania tej części oszczędności w złotówkach, dla której priorytetem jest bezpieczeństwo i zysk chroniący przed inflacją.

 Nie wiem jak Ty, ale ja nie przechodzę obojętnie nad bardzo bezpieczną formą inwestycji, gwarantującą 2% zysku ponad inflację. Za chwilę pokażę Ci wyliczenia, ale na razie jeszcze parę słów o samych obligacjach.

Obligacje detaliczne, czyli jakie?

Kiedyś pisałem już o obligacjach detalicznych indeksowanych inflacją, ale było to wieki temu. Dlatego przypomnę ich najważniejsze cechy:

1) Detaliczne obligacje skarbowe to najbardziej bezpieczny instrument finansowy dostępny dla indywidualnych inwestorów zarabiających w złotówkach. Obligacje takie są nawet bezpieczniejsze od lokat bankowych, gdyż ich wykup jest gwarantowany całym majątkiem Skarbu Państwa. To nie przypadek, że banki i zakłady ubezpieczeń właśnie w obligacjach skarbowych trzymają swoje wielomiliardowe rezerwy.

2) Można je kupić przez internet, bez żadnych kosztów, opłat czy prowizji. Główną stroną, z poziomu której można tego dokonać, jest strona www.obligacjeskarbowe.pl

3) Papiery te nie są notowane na żadnym rynku, nie podlegają żadnym wahaniom cen i każdego dnia możemy sobie zobaczyć kolejne zarobione odsetki.

4) Po każdym roku następuje kapitalizacja odsetek i zaczyna działać procent składany — czyli naliczanie odsetek od odsetek.

5) W zależności od wybranej obligacji odraczamy potrącenie podatku Belki na wiele lat (4 lub 10 w przypadku obligacji standardowych, 6 i 12 w przypadku obligacji rodzinnych). Właśnie odroczenie podatku Belki to kolejny powód, dla którego lubię te obligacje. Dzięki temu każda zarobiona złotówka odsetek dopisywana jest do kapitału i zarabia dla mnie dalej przez kolejne lata – jeszcze bardziej efektywne wykorzystanie „procentu składanego”.

Które obligacje wybrać?

Obecnie dostępne są obligacje rodzinne w dwóch wariantach:

1) Obligacje 6-letnie ROS (skrót od Rodzinne Obligacje Sześcioletnie)

– wartość nominalna jednej obligacji: 100 zł
– oprocentowanie w 1. roku: 2,6%
– oprocentowanie w latach od 2 do 6: inflacja + 1,75%
– w przypadku rezygnacji z oszczędzania przed upływem 6 lat (tzw. opcja przedterminowego wykupu) – pobrana będzie opłata w wysokości 0,7 zł od każdej obligacji

2) Obligacje 12-letnie ROD (skrót od Rodzinne Obligacje Dwunastoletnie)

– wartość nominalna jednej obligacji: 100 zł
– oprocentowanie w 1. roku: 3,0%
– oprocentowanie w latach od 2 do 12: inflacja + 2,0%
– w przypadku rezygnacji z oszczędzania przed upływem 12 lat (tzw. opcja przedterminowego wykupu) – pobrana będzie opłata w wysokości 2 zł od każdej obligacji

Które z nich wybrać? Ja wybrałem obligacje 12-letnie, ponieważ różnice w oprocentowaniu są na tyle duże, że nawet w przypadku konieczności wcześniejszej rezygnacji i zapłaty wyższej opłaty za przedterminowy wykup, zyski “na rękę” będą praktycznie identyczne. Na przykład przy założeniu inflacji na poziomie 2,5% w skali roku (cel inflacyjny NBP) obliczenia wyglądałyby następująco:

zrzut-ekranu-2016-11-22-19-41-12

 

Rodzinne obligacje skarbowe

Tutaj możecie pobrać sobie plik Excel, który wykorzystałem do moich obliczeń. Znajdziecie w nim również porównanie ze standardowymi obligacjami 10-letnimi, które również są bardzo sensownym rozwiązaniem:

-> Pobierz kalkulator porównujący obligacje

A teraz czas na Twoje refleksje

Jesteś beneficjentem Programu 500+? To pomyśl przez chwilę, co dzieje się z pieniędzmi, które otrzymujesz od kilku miesięcy? Odkładasz je na przyszłość, spłacasz długi, a może po prostu konsumujesz? Jeżeli nie masz czasu na zabawę w skomplikowane inwestowanie, nie chcesz się bawić w dodatkowe ryzyka — to zdecydowanie warto się schylić po obligacje rodzinne i zgarnąć gwarantowane 2% ponad inflację 🙂

A co Ty myślisz o tych obligacjach? Zapraszam Cię bardzo serdecznie do zadawania pytań i podzielenia się Twoją refleksją 😉

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze68 komentarzy

  1. Czy mozna inwestować w te obligacje w ramach konta IKE Obligacje?

    Drugie pytanie ile można w nie zainwestować? Tyle ile otrzymujemy w ramach 500+ czy dowolną kwotę?

    • Paweł,
      Osoby uprawnione mogą zakupić obligacje do wysokości otrzymanego świadczenia 500+ zgodnie z artykułem 3 listu emisyjnego. Obligacje możesz kupić również w oddziałach banku PKO BP i Punktach Obsługi Klienta DM PKO BP.

    • Hej Paweł,
      W ramach IKE Obligacje możesz nabywać:

      – Dwuletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o oprocentowaniu stałym zwane DOS.
      – Trzyletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o zmiennej stopie procentowej zwane TOZ.
      – Czteroletnie indeksowane oszczędnościowe obligacje skarbowe zwane COI.
      – Dziesięcioletnie emerytalne oszczędnościowe obligacje skarbowe zwane EDO.

      Ani ROS ani ROD nie ma na liście.

      Tak jak napisał Dominik – możesz zainwestować tyle, ile otrzymałeś w ramach 500 Plus.
      Ja otrzymałem od lipca 5 przelewów po 500 zł (mam 2 dzieci) – i dziś przelałem 2500 zł na zakup obligacji ROD

      • Powinieneś podkreślić że inwestycja ograniczona do wysokości świadczenia 500+.
        To bardzo ważne , a dowiedziałem się o tym z komentarza. 🙂

        A czemu tylko 2,5 tyś? Świadczenie jest od kwietnia (w lipcu otrzymałeś też zaległe chyba że spóźniłeś się z wnioskiem) więc teoretycznie można zainwestować już 4tyś (uwzględniając listopad).

        Chyba że początek przyznania (a on decyduje według opisu na stronie obligacji) to lipiec, to jak to jest?

        • Hej Robert,

          Po prostu na razie otrzymałem 5 przelewów. Gdy otrzymam kolejne, to wtedy dopłacę.

          Dodałem zdanie wyjaśnienia – myślę, że teraz będzie wiadomo, o które pieniądze chodzi 😉

          • Marcin,
            a pierwszy przelew aby nie był większy ( z wyrównaniem od kwietnia ??) Od kwietnia do października mamy 7 miesięcy, powinno być więc 3500 zł.

            Chyba, że spóźniłeś się z wnioskiem, lub po cichu zakosiłeś dzieciakom tysiaka 😉
            pozdrawiam

            Mateusz

            • Hej Mateusz,
              No tak…Brawo ja! 😉
              Mam konto w mBanku i wrzuciłem sobie szybkie filtrowanie historii transakcji po kwocie 500 zł – wyskoczyło ich 5, więc zainwestowałem 2500 zł.
              Tymczasem faktycznie w maju przyszedł przelew na 1000 zł – nie uwzględniłem go.
              Trochę obciach, jak na blogera finansowego, co? 🙂
              Serdeczne dzięki!

              • Marcinie,
                Obciach, nie obciach… luz 😉
                Błędy się zdarzają i nie trzeba się nimi martwić, tylko naprawiać 😉

                Obawiam się, że przy okazji wyszło coś innego. Nie mogę pojąć jak to się stało, że osobie propagującej precyzyjne monitorowanie domowego budżetu, robieniu codziennych zapisków z paragonów itp. umknął w maju przelew na 1.000 zł ? 😉

                Wiem, że Ty masz swoje ulubione równanie, ale w kwestii monitorowania stanu rzeczy polecam (Tobie i wszystkim) takie:

                Wydatki = Stan Początkowy + Zarobki – Stan Końcowy

                Takie podejście gwarantuje zakotwiczenie w rzeczywistości. Przypisywanie kategorii poszczególnym wydatkom też ma sens, ale dopiero gdy zgadza się równanie powyżej 😉

                Pozdrawiam!

                • W maju nic mi nie umknęło – budżet mam bardzo precyzyjny. Każda złotówka ma swoje zadanie. Po prostu ustawiłem inne parametry filtrowania historii transakcji.

                    • Mateusz, ale to o czym piszesz jest szalenie ważne!
                      Mnie umknęło więcej niż tysiąc mimo skrupulatności i budżetowania. Jak sobie uświadomiłam to byłam naprawdę w ogromnym szoku. Myślę, że Marcin powinien wziąć Twoje równanie na warsztat i szerzej przyjrzeć się tematowi bo takich osób jak my może być więcej.

  2. Marcin,
    Pomysł z obligacjami bardzo mi się podobał. Państwo pokazało, że nie tylko zachęca do nadmiernej konsumpcji, ale również potrafi zaoferować rodzicom bezpieczny i całkiem zyskowny pomysł na inwestowanie nadwyżek. Obligacje są bardzo korzystne zwłaszcza w okresie deflacji, bo nasza marżą nie ulega pomniejszeniu.

    Być może był to zamierzony efekt, ale program ten spotkał się z niewielkim zainteresowaniem. Jak podają dzisiejsze media chętni wydali jedynie 783 tys zł, a koszt promocji wyniósł 5 mln zł. Zabrakło edukacji :-(. Ale może da się to jeszcze nadrobić.

    • Hej Dominik,
      Bardzo ciekawe statystyki.
      Myślę, że powód wprowadzenia tych obligacji może być bardziej prozaiczny, niż zachęcenie ludzi do oszczędzania 🙂

      W każdym razie – wyglądają naprawdę OK.

      • Też mam tu parę przemyśleń (przepraszam – skopiowałem żywcem od siebie z bloga)

        Wybrańcy, którzy kwalifikują się do programu (a przecież zdania są podzielone, czy obowiązujący model jest taki sprawiedliwy) stają się wybrańcami po raz kolejny.

        Jaką funkcję spełni 500+ przeznaczony na obligacje?

        Zwiększenie dzietności? Jasne;) „Kochanie, myślę że teraz już możemy zdecydować się na dziecko. Będziemy dostawać 500 zł, kupimy za nie te super obligacje!”

        Podnoszenie poziomu życia najbiedniejszych wielodzietnych rodzin? Niekoniecznie, wszak w praktyce w takich przypadkach większość idzie na bieżące wydatki. Choć byłoby świetnie, gdyby w każdej rodzinie choć część środków była zachowana na przyszłość.

        Rozkręcenie gospodarki poprzez rzucenie kasy wprost na rynek? Jednoznacznie nie, bo zamrażamy te pieniądze na długie lata.

        Powiedzmy sobie szczerze, częstokroć wejdą w to w miarę zamożne rodziny które, w zamian niewydawanie pińcety od razu, dostaną od rządu (tyle, że już pewnie innego;) ) ekstra bonus.

        W takim razie, jeśli zachowane zostają tylko dwie rzeczy, tj. poprawa bieżącej sytuacji budżetu kraju i motywowanie Polaków do oszczędzania, to czemu nie dać każdemu możliwości wykupienia pewnej ilości takich super-obligacji? Jeśli te odsetki z punktu widzenia rządu są zbyt wysokie, by wypuścić masowe ilości tychże obligacji, to co za problem wstawić jakiś limit na twarz.

        (…)

        Pozostaje tylko oczekiwać, że wkrótce powstanie jakiś szerszy program wspierający budowanie domowych oszczędności. Właściwie to wystarczyłoby zapowiadane zniesienie podatku Belki dla oszczędności długoterminowych. Albo przynajmniej liczenie go tylko od zysku ponad inflację.

        Pozdrawiam

        • 1000 zł więcej w budżecie domowym co miesiąc istotnie ułatwia podjęcie decyzji o kolejnym dziecku.

          • Anno,
            Nie kwestionuje tego co napisałaś, jednak to chyba co innego.

            Mnie się wydaje, że jeśli ktoś bez 500+ nie zdecydowałby się na dziecko a z 500+ się zdecyduje , to raczej oznacza że wyda tą kasę na bieżące utrzymanie a nie na obligacje.

            Dlatego łączenie super oferty obligacji z 500+ uważam za niezbyt trafny pomysł.
            Pozdrawiam 😉

  3. Przy dość realnej możliwości bankructwa Kraju trzymanie 2/3 portfela/poduszki finansowej w obligacjach to chyba dość ryzykowne?
    Wiem, że Polska to nie np. Grecja gdzie właściwie każdy aspekt gospodarki to była finansowa patologia – ale patrząc na dług publiczny, system emerytalny (cały) itd. to można mieć duże obawy co do wypłacalności emitenta w przyszłość (i to wcale niedalekiej).

    • Cześć Grzegorz,

      Oczywiście martwi mnie również ogromne przyspieszenie w przyroście długu publicznego, jednak groźba bankructwa kraju to jednak (ciągle jeszcze) bardzo odległa perspektywa.

      Przy naszych nieco poniżej 60% długu publicznego do PKB (co jest oczywiście fatalne) do bankructwa droga mimo wszystko jeszcze daleka:
      – Japonia: 230%,
      – Grecja: 177%
      – Włochy 132%
      – USA: 104%
      – Niemcy: 71%, itp.

      Oczywiście zawsze lepiej porównywać się do lepszych, ale w tym przypadku obawy o bankructwo są (ciągle jeszcze) przedwczesne, więc ze spokojem inwestuję w obligacje.

      Inwestowanie ZAWSZE wiąże się z ryzykiem.

      Lokata? – w BFG wystarczy środków na około 1% depozytów
      Gotówka? – zeżre ją inflacja lub dodruk pieniądza
      Złoto fizyczne? – ukradną
      Akcje? – stracą w czasie bessy… itp.

      Zapędzając się w katastroficzne wizje łatwo przeoczyć sensowne okazje.

      • Patrząc od strony katastroficznej to najlepiej .”przejadać” cały dochód na bieżąco 😉 (żart – choć wielu Polaków chyba jednak w to ma za cel).
        Chodziło mi raczej o te aż 2/3 portfela w obligacjach – trochę mala dywersyfikacja. Choć na dzień dzisiejszy to właściwie opcji jest niewiele dla „bezpiecznego” i płynnego lokowania gotówki na czarną godzinę.

          • Nie pytam ile fundusz bezpieczeństwa stanowi w Twoim całym portfelu. Zrozumiałem, dywersyfikacja jest 😉

            Ale tak wracając do tych obligacji to wygląda to tak, że ci którzy będą lokować 500+ w obligacje sami sobie wypłacają 500+ w następnych miesiącach – perpetum mobile. Ale tak poważnie – patrząc jednak od strony finansów państwa, to niestety oznacza to jeszcze większe pogłębianie deficytu.

            Prastara sentencja brzmi: rząd nie ma żadnych swoich pieniędzy, aby dać jednym musi zabrać innym.

            Pozdrawiam

      • Cześć Marcin

        Właśnie sprawdziłem, że Polska ma zapisany w konstytucji próg ostrożnosciowy w wysokości 60% PKB po przekroczeniu ktorego będą cięcia w budżetówce że względu na niemożność zaciągania długu. (Oczywiście można zmienić konstytucje)

        Jak wtedy będą wyglądały obligacje ?

        • Aby tego progu nie przekroczyć, poprzedni rząd w majestacie prawa zdefraudował połowę naszych pieniędzy z OFE.

  4. Z całego serca dziękuję za ten artykuł i za serce, które Pan wkłada w prowadzenie bloga.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego😊

  5. Co do zasady prezentowane obligacje są dla tzw. przeciętnego Polaka, korzystającego z 500+, interesującym instrumentem. Rozważania nad sensem makroekonomicznym (finanse publiczne) tych emisji czy o nierównym traktowaniu gospodarstw domowych (beneficjenci 500+ mają korzystniejsze oprocentowanie) nie mają specjalnego sensu z perspektywy kupić/nie kupić. Wydaje mi się, że mankamentem omawianych obligacji jest ich ‚długość’, czyli 6 i 12 lat (szczególnie 12). Pierwotnie chodziło o zaproponowanie beneficjentom 500+ możliwości przeniesienia ewentualnej nadwyżki z 500+ na kolejne lata, gdy – np – dziecko przekroczy 18 lat. Z tego punktu wiedzenia 12 lat to długi okres. Oczywiście, pamiętajmy, obligacje można przedstawić do wcześniejszego wykupu w razie palącej potrzeby.

    Kupując obligacje rodzinne w jakimś sensie przyznajemy się, że środki z 500+ nie były nam potrzebne w tej części w jakiej przeznaczamy je na obligacje. Wierzę, że urzędnicy nie wykorzystają tej informacji przy ewentualnej modyfikacji programy 500+.

    Kupić/nie kupić? Oczywiście, że warto kupić (argumenty finansowe i wiarygodność emitenta). Tym bardziej, że istnieje ryzyko rezygnacji w przyszłości z emisji tych obligacji z powodu słabego zainteresowania lub niesłusznego zróżnicowania gosp. domowych w dostępie do obligacji. Paradoks związany z emisją polega na tym, że ewentualny sukces sprzedaży może być powodem zakończenia emisji. Im większy sukces emisji, tym większe przekonanie, że 500+ trafiło do rodzin które nie wymagały wsparcia. Pozdrawiam.

    • Cześć Marku,
      Dziękuję za cenny komentarz i trafne spostrzeżenia.
      Nad sensem makroekonomicznym takich obligacji można faktycznie długo dyskutować. Jednak z perspektywy mikro – to całkiem sensowny sposób na bezpieczne zainwestowanie środków.

      Co do modyfikacji 500+ i potencjalnego odebrania świadczenia osobom, które skorzystały z obligacji – to byłoby iście makiaweliczne zagranie. Sam fakt, że zastanawiamy się nad takim scenariuszem, jest dobrym przykładem na to, jak sprzyjający klimat do budowania długoterminowych oszczędności tworzą nam politycy.
      No nic. Trzeba robić swoje 😉

  6. Marcin,

    A z mojej perspektywy to trochę słaba oferta. Inflacja może nie nadążać za stopami procentowymi. Zwłaszcza, że panuje trend do zaniżania inflacji CPI przez sprytny dobór składników branego do portfela. Lepszym pomysłem byłby WIBOR + marża na wyższym poziomie. Aktualnie rynek wycenia rentowność 10-letnich obligacji w okolice 3.50% z większym potencjałem do wzrostów niż do spadków. Niemożliwa do uniknięcia konieczność zapłacenia podatku od zysków kapitałowych wyraźnie obniża rentowność netto. Moim zdaniem IKE jest lepsze, min. dlatego że podatek w najgorszym razie zapłacimy raz – przy wychodzeniu z inwestycji (straty osiągane na niektórych walorach pomniejszają podatek). Niezłą alternatywą są oferty około „500+” serwowane w bankach.

    Pozdrawiam,

    Piotr

    • Hej Piotrze,

      Ja mój portfel dzielę pomiędzy różne aktywa. Dla części najbardziej bezpiecznej trudno jest obecnie znaleźć coś gwarantującego 2% ponad inflację i dającego tak długie odroczenie podatku Belki. Oczywiście posiadam również IKE.

      Masz rację – wskaźnikiem inflacji można manipulować. WIBORem też (jak pokazały londyńskie banki manipulując LIBORem). Również wolałbym pewnie WIBOR + marża, ale… nie ma takiej oferty 😉 Jest tylko WIBOR 6M na 3 lata – a to trochę słabo.

      Rynek, o którym piszesz, nie wycenia obligacji detalicznych. To rentowność obligacji hurtowych – musisz doliczyć koszty transakcji, nieuniknioną zmienność i również podatek Belki.
      Zostaję przy zdaniu, że to jest jednak całkiem dobra oferta przy tym poziomie ryzyka dla klienta indywidualnego.

      • Jak wyglądałyby zyski w przypadku braku odroczenia podatku Belki? Czy mógłbym prosić o modyfikację excela?

  7. Czesc Marcin
    Wydaje mi się, że dawno już nie pisałeś czegoś bardzie kompleksowego o inwestowaniu, gdzie moglibyśmy spojrzeć z perspektywy portfela i odnieść się również do możliwości lokowania większych kwot. Oczywiście doceniam ofertę, natomiast jest mocno ograniczona kwotowo, nawet jeśli daje te 2 czy 3% ale jej waga stanowi 2% w portfelu, gdzie pozostała cześć jest załóżmy a gorzej oprocentowanej lokacie to ostatecznie ta inwestycja w obligacje marginalnie wpłynie na całkowity wynik na portfelu (może zamiast dzielić portfel na IKE, ROD-y, Banki, etc, gdzie później zarządzanie tym zabiera jakiś minimalny czas, warto wynegocjować załóżmy z bankiem lepsze warunki lokaty – i ostatecznie na portfelu będzie taki sam wynik…)
    Patrzę z perspektywy możliwości ulokowania większej kwoty i trochę zniechęca mnie konieczność dzielenia na Banki, IKE, IKZE, RODY, biura maklerskie, etc, w pewnym momencie zaczyna zabierać to sporo czasu, mam wątpliwości czy zwrot zawsze rekompensuje ten poświęcony czas. Jednocześnie wydaje mi się, że nie ma oferty zarządzania portfelem, a te które są próbują oferować fundusze, gdzie jak wiemy opłaty nie są najniższe.

  8. Dzień dobry
    Świetny artykuł ale nasuwa mi się takie pytanie, jestem samotnym ojcem i dostaje na moje pierwsze (i jedyne) dziecko 500 zł, niestety obawiam się że od przyszłego roku przekroczę limit umożliwiający mi skorzystanie z programu 500+ na pierwsze dziecko. I tu moje pytanie, czy od przyszłego roku (zakładając że nie dostanę już 500 zł z programu) nadal będę mógł dokonywać zakupu obligacji rodzinnych z własnych środków? czy też taka możliwość zostanie mi zablokowana.

    Pozdrawiam
    Paweł

    • Z tego co wiem, to możesz zainwestować maksymalnie tyle, ile dostałeś z programu od jego początku. Czyli jeśli teraz przekazujesz całe 500 na obligacje, to wraz z końcem „łapania się” na program taka możliwość zostanie Ci zablokowana. Jeśli przeznaczasz część, to jeszcze potem trochę będziesz mógł dorzucić, do limitu o którym pisałem powyżej.

      Swoją drogą, to niezbyt sprawiedliwe. Ci, którzy są beneficjentami programu są zarazem beneficjentami szczególnie korzystnej oferty. Czyli są po raz drugi uprzywilejowani. Nie prościej byłoby dać każdemu możliwość wykupu pewnej ograniczonej liczby takich super-obligacji?

      Pozdrawiam

  9. Gdybym mógł, to bym kupił. No, ale oferta nie jest masowa i powszechna, i budzi – jak się okazuje z przytoczonej wyżej statystyki – niewielkie zainteresowanie. Mówi się (poniekąd słusznie), że obligacje skarbowe są najbezpieczniejszym instrumentem finansowym, o zerowej skali ryzyka (oczywiście w ujęciu wewnętrznym, bo w końcu po coś te ratingi międzynarodowe jednak są). Z drugiej strony mamy fakty historyczne, które powodują, że i na tak bezpieczną formę lokowania pieniędzy trzeba patrzeć z pewnym dystansem. Pierwszy fakt to obligacje przedwojenne. BGK, które je emitował, i który mimo iż chętnie przypomina o swoim stosunkowo długim żywocie (data powstania banku to 1924), nie wykupił tych obligacji. Oczywiście, można powiedzieć że to siła wyższa, wojna, tragedia itd, niemniej pewien niesmak pozostaje, kiedy patrzy się na chwalenie się swoją historią i jednocześnie na odmowę choćby częściowej spłaty swoich wierzyciel. To jednak dość dawna historia, zatem warto przypomnieć coś z bardzo niedawnej przeszłości. O czym myślę? O OFE. Na początku OFE miały ustawowy obowiązek lokowania środków pozyskanych od obywateli (via ZUS) bodajże w 80% w….obligacje skarbowe, uzyskując za taką relokację środków (trudno to nazwać inwestowaniem czy zarządzaniem) absurdalnie wysokie (choć ustawowe i zgodne z prawem) marże, przekraczające 10%. Ówczesnemu rządowi widocznie wygodnie było wytworzyć wewnętrzny rynek skupu obligacji. Kiedy jednak po 20 latach z okładem jasne stało się, że obligacje generują poprzez odsetki coraz większe zobowiązanie do spłaty, kolejny rząd (nie tak znów bardzo różniący się filozofią działania, a nawet osobami w nim funkcjonującymi), dokonał rzeczy bardzo niechlubnej i obligacje (te w OFE, należące w powszechnym, a błędnym przekonaniu do obywateli) „umorzono”, rozpuszczając je w cyfrowym świecie ZUS. Do tego dorzucę jeszcze jedną, świeżutką interpretację frapującego zapisu konstytucyjnego. Otóż w dzisiejszym porannym wywiadzie politycznym w Radiu Zet, gość redaktora Piaseckiego, Minister Błaszczak, nakreślił aktualne rozumienie konstytucyjnego zapisu „sprawiedliwości społecznej”. Uważam, że każdy inwestor powinien zapoznać się z tą wypowiedzią. Co z tego wszystkiego wynika? Na pewno lepiej mieć oszczędności, niż ich nie mieć. Na pewno posiadanie oszczędności nie kończy się na samym posiadaniu – trzeba o nie dbać, troszczyć się. A przejawem tej troski jest dywersyfikacja. Bo nigdy nie wiadomo w która stronę powieje wiatr sprawiedliwości społecznej. I co ze sobą porwie.

  10. Cześć!
    Ja też ogólnie myślę, że to niezła oferta, na pewno lepsza od zwykłych obligacji 10-latek, kupowanych na zwykłych zasadach.

    Warto jednak jakoś to odnieść do otoczenia, np porównać z
    1. Lokatami bankowymi
    2. Obligacjami 10-letnimi w ramach IKE (o ile ktoś faktycznie dotrzyma te obligacje do swojej 60-tki = zwolnienie z podatku Belki i prowizji)

    Co więcej, niektórzy mogą sobie zadać pytanie:
    „czy jeśli już mam ileś obligacji 10-letnich, to czy warto je przenosić (ew. w ich części) na te nowe, lepsze?”

    To zostało już opisane na Elementarzu Finansów Domowych
    http://www.elfido.pl/oszczednosci/nowa-lepsza-oferta-dla-oszczedzajacych-dlugodystansowo-leniuchow-ale-nie-dla-wszystkich/

    I jeszcze jedno: już wkrótce pewnie pojawi się inflacja (choćby z powodu drożejącego dolara, zatrzymania spadku cen paliw, zwiększającej się konsumpcji jako efektu przyrostu pieniędzy na rynku – wzrost zatrudnienia i płac, 500plus)
    Co z tego? A no to, że można oczekiwać za 3-4 miesiące może być lepsza oferta jeśli chodzi o odsetki za pierwszy rok. Być może warto rozważyć stopniowe wchodzenie w te obligacje, zamiast wrzucać całości na jeden raz w tym momencie. Ale to do własnego przemyślenia.

    Pozdrawiam
    Mateusz

  11. Bezpieczeństwo jest dyskusyjne. Przedwojenne obligacje nadal nie zostały wykupione. 12 lat to ogromny horyzont czasowy. Czy ktoś 12 lat temu pomyślał o nadchodzącym krachu, kryzysie, problemach z zadłużeniem?

    Słyszałem takie powiedzenie: Inwestowanie w obligacje własnego kraju przypomina sytuację, gdyby świnki inwestowały w rozwój lokalnej rzeźni.

    Druga sprawa – inflacja jest mocno zaniżona. Wzrost cen paliwa, żywności, energii nie wlicza się do inflacji. Tak więc te 2% powyżej oficjalnej inflacji daje zysk w okolicach tej realnej.

    Ja swój fundusz bezpieczeństwa trzymam w CHF. Sytuacja frankowiczów praktycznie gwarantuje, że przez długie lata będzie popyt na tą walutę. Trump, Brexit itp pokazały, że lepiej mieć franki bez odsetek niż złotówki na lokacie 2%.

    • Masz jakieś źródło, potwierdzające Twoją tezę, że „Wzrost cen paliwa, żywności, energii nie wlicza się do inflacji.” ?? Z góry dzięki

      Pozdrawiam

    • Polecam sprawdzić koszyk inflacyjny podawany przez GUS – żywność i transport (paliwa) wchodzą do inflacji. Te dwa parametry stanowią prawie 35 % koszyka!

  12. Czy te obligacje można kupować tylko do 30.11 ?!? Jeżeli tak to mogę maksymalnie zakupić za kwotę 3.500 zł ?

    • W aktualnej emisji (tj. na takich warunkach) – TAK. Ale w grudniu pewnie będzie nowa emisja, która zapewne będzie wyglądała bardzo podobnie do listopadowej, czy październikowej.
      Generalnie w obligacjach jest duża ciągłość ofert, ale formalnie co miesiąc Min Fin. musi podpisać odpowiedni dokument i nie ma gwarancji, że to zrobi;)
      pozdrawiam

  13. Szczerze mówiąc nie porwała mnie ta oferta.
    Polecam jako alternatywę https://www.nestbank.pl/indywidualny/oszczednosci/nest-rodzinne-oszczednosci.html?utm_source=2&utm_campaign=in&utm_content=main_nro&utm_medium=www

    Przewaga nad obligacjami
    – można wybrać okres 5/10/15 lat (max deklarowana wpłata odpowiednio 600/300/200 zł)
    – można założyć 5 kont tego typu,
    – duże premie za regularność, które mogą być większe niż same odsetki – wypłacane co rok jako bonus bez belki
    – premia rośnie wraz z ilością posiadanych dzieci
    – można wyjść w każdej chwili, traci się tylko niezrealizowane bonusy
    – można wypłacać zyski bez konsekwencji
    – oprocentowanie nominalne WIBOR3M – 0,5%
    – podlega pod BFG
    – jeśli WIBOR wzrośnie, dostaniemy większe odsetki:)
    – jeśli WIBOR spadnie, gwarantowane premie sprawią, że efektywna stopa zwrotu będzie wyjątkowo atrakcyjna

    Poniżej obliczone profity przy założeniach, że mamy dwójkę dzieci, regularnie oszczędzamy i przysługują nam pełne premie, a WIBOR3M pozostaje bez zmian.
    Nominalna roczne stopy zwrotu brutto, czyli odpowiednik lokaty odnawianej co rok dla
    5 lat – 3,96%
    10 lat – 3,64%
    15 lat – 3,47%

    • Faktycznie fajnie to wygląda. Czy bank gwarantuje utrzymanie korzystnego oprocentowania przez cały okres trwania tego produktu?
      Chodzi mi o to, czy nie będzie takiej sytuacji jak w przypadku bankowych Ike, gdzie w drugim, trzecim lub kolejnych latach oprocentowanie nagle jest obniżane.

      • Bank gwarantuje bonusy. Oprocentowanie konta może ulec zmianie, aczkolwiek byłoby to dziwne zagranie ze strony banku, który promuje długotrwałe oszczędzanie.
        Niemniej, jeśli warunki staną się mniej korzystne, można poczekać do najbliższego rocznego bonusu i zabrać środki.

        Jak znam Nesta (dawny Smart), a mam tam konto od początku istnienia banku, oprocentowanie na ich kontach oszczędnościowych było zawsze wyraźnie powyżej średniej. Jako stary klient mam u nich 2,2% do 50 tysięcy.

        Przy niskim oprocentowaniu konta – 1,2% to żadna rewelacja – „robotę robią” bonusy.
        dla 5 lat bonusy to 70% zysku
        dla 5 lat bonusy to 67% zysku
        dla 5 lat bonusy to 65% zysku

        Dodam, że można wykręcić na tym produkcie o wiele lepszą stopę, jeśli się nieco pokombinuje można mocno podkręcić ten wynik. Wszystko zgodnie z regulaminem.

      • Marcinie mógłbyś podać przykład bankowego IKE, gdzie tak jak napisałeś: w drugim, trzecim lub kolejnych latach oprocentowanie nagle jest obniżane. Myślałem właśnie o przeniesieniu IKE żony do Millenium.

  14. Od pewnego casu przyglądam się tym obligacjom, mam podobne zdanie jak Marcin co do funduszu bezpieczeństwa. Aktualnie planuję zakup mieszkania w programie MDM (mam trójkę szkrabów) więc dopłata wygląda atrakcyjnie. Kasę z 500+ „wrzucę” na obligacje bo nie mam czasu na szukanie kolejnych promocji a to dobra forma dywersyfikacji i po 6b latach można a nie trzeba wypłacić aby nadpłacić MDM 😉 Mam małe dzieciaki ale już teraz myślę o ich przyszłości lub o swojej (zależy czy zechcą studiować czy nie) mieszkanie w MDM można teraz kupić praktycznie bez żadnych obostrzeń wiekowych i majątkowych kiedy ma się trójkę dzieci 🙂 Czyli oszczędności w obligacje (część) a MDM z dotacją inwestycyjnie w mieszkanie w mieście akademickim. Przez pięć lat nic z nim nie wolno zrobić ale dopłata rekompensuje wszystko z nawiązką. Jestem wiernym czytelnikiem Marcina i Michała, pozbyłem się „głupich kredytów i zobowiązań, mam poduszkę finansową, aktualnie inwestuję i TO JEST SUPER UCZUCIE, następne co zrobię to podróże – moje marzenie to marsz od Patagoni po Alaskę oraz od Syberii do Małopolski, podobną trasę zrobił mój pradziad po I wojnie światowej 🙂 Długi wpis ale chcę aby czytelnicy wiedzieli że porady Marcina działają i dają MEGA dopalacz do tego aby nie być „zwykłym marudnym zjadaczem chleba” Podobno tylko 3% Polaków oszczędza miesięcznie 500 zł – pokażmy że można więcej :)Inwestowanie w wiedzę, w siebie i chęć do bycia oszczędnym pozwalają na to aby podbić te wyniki i żyć jak chcemy a nie jak nam pokazują lub wskazują. Uprzedzam teksty o korporacjach i dużych miastach – pracuję w małym mieście, mój Pracodawca to nie korporacja, dodatkowo prowadzę działalność gospodarczą ale nie było roku abym czegoś nowego się nie uczył lub nie zdobywał certyfikatów zawodowych, Czy wiecie że w USA najbogatsza część społeczeństwa żyje w większości na prowincji 😉 Dzięki za wszystko i oby tak dalej Marcinie.

  15. Martin Eden

    Program 500+ demoralizuję beneficjentów m.in. stwarza wrażenie, że obywatelom „coś” należy się od Państwa (co jest fałeszem).

    Przeniesienie odpowiedzialności za utrzymanie dzieci a często i siebie samych na ezteryczny twór zwany- Państwem (cokolwiek to znaczy).

    Niestety Polska, począwszy od tego programu stała się naprawdę państwem socjalnym i nad tym ubolewam – ludzie przyzwyczajają się do wygód (pieniędzy na dzieci) i teraz żadna władza nie zmieni tego, co więcej może jeszcze zwiększy owe benefity – przecież trzeba jakoś zapłaci plebsowi za głosy w wyborach:)

    Inwestycje w owe obligacje skarbowe są nadzwyczaj opłacalne – ale jest tutaj inny problem:

    Przecież to perpetum moblie do zadłużoania się kraju! Daję (władza) 500 zł ( wcześniej zabrali Ci za pomocą podatków) a potem pożycza to od ciebie (obywatela) na procent w formie obligacji skarbowej – życ, pożyczac, niech martwią się przyszłe pokolenia (te dzieci z programu 500+)

    Dobra analiza opłacalności inwestycji w powyższy instrument finansowy;)

    Pozdrawiam

    • Wiesz jeśli zacznie się rodzić więcej dzieci to to perpetum mobile będzie miało jakiś sens bo te dzieci w przyszłości będą budowały PKB gorzej jak nie będzie się ich więcej rodzić.

    • Wiesz, jakoś nie czuję, żebyśmy się zdemoralizowali przez program 500 plus. Zresztą przecież wcześniej też płaciliśmy podatki, a za to „należało nam się” np. bezpłatne szkolnictwo, medycyna, dopłaty do komunikacji publicznej. Czujesz się zdemoralizowany, jak nie płacisz w autobusie rynkowej ceny biletu?

  16. Dzieki Marcin – wlasnie kupilem 40 obligacji – do tej poty trzymalem srodki na wysokooprocentowanych lokatach bankowych – w sumie zarobilem 6 pln od kwietnia 🙂

  17. Hej Marcin,

    Do artykułu wkradł Ci się mały błąd. A dokładnie tu:

    „Trzymam tam m.in. już ponad 2/3 mojego (dużego) funduszu bezpieczeństwa, wykorzystując do tego indeksowane inflacją obligacje 10-letnie (oznaczone symbolem DOS).”

    Symbol „dziesięciolatek” to EDO. DOS-y to 2 letnie obligacje o stałym oprocentowaniu.

  18. Nie wiem, czy skorzystamy akurat z tych obligacji, ale planujemy zakup jakichś obligacji (może dwuletnie) z pieniędzy odkładanych na przyszłość dzieciaków. Zawsze to minimalnie lepsze oprocentowanie niż na koncie oszczędnościowym, a do tego nie będzie pokusy, żeby naruszać oszczędności.
    Niestety nie ma szans, żeby odkładać tego tysiaka miesięcznie z programu 500 plus, za dużo jest potrzeb teraz. Ale coś odkładamy.

    • Zdecydowanie popieram! Warto zostawić coś na pozniej. Najlepiej tak, zeby nie było za bardzo „pod ręką” i niue kusiło do wcześniejszego wydania;) Może weź pod uwagę te 6-latki? W razie czego tam nie ma wysokiej „kary” za wczesniejszy odkup (0.7 zł za 100zł -obligację) a odsetki jednak znacząco wyższe i w dłuższej perspektywie to się opłaci!

      Powodzenia i pozdrawiam
      Mateusz

      • W przypadku starszej 6 lat to za dużo, bo pieniądze mają być na „po maturze” dostępne, ale dla młodszego może rzeczywiście kupimy.

        • Nie wiem kiedy Twoja córka będzie miała maturę, ale jeśli nawet pieniądze będą potrzebne już za dwa lata, to 6-latki bardziej prawie na pewno się będą opłacały od 2-latki. Dlaczego?

          2 latka (tu jest pewna sprawa ile zarobimy)
          100 zł -> po roku -> 102 zł -> po dwóch 104.04 zł -> minus podatek -> 103.27 zł

          6 latka:
          1. scenariusz najbardziej PESYMISTYCZNY dla 6latki tj. taki gdy inflacja za rok będzie równa zero lub będzie ujemna (nie zanosi się na to)

          100 zł – po roku -> 102.80 zł (od grudnia są lepsze warunki!) – po dwóch latach 104.60 zł – minus opłata za wykup przed terminem 103.90 zł -> 103.16 zł czyli w najgorszym razie niemal tyle samo co dwulatka.

          2. scenariusz REALISTYCZNY – za rok inflacja będzie na poziomie 2.5%
          100 zł – po roku -> 102.80 zł (od grudnia są lepsze warunki!) – po dwóch latach 107.17 zł – minus opłata za wykup przed terminem 106.47 zł -> 105.24 zł czyli prawie 2zł więcej na obligacji w porównaniu do dwulatki

          😉

          Pozdrawiam
          Mateusz

  19. Oferta rzeczywiście wygląda atrakcyjnie. Państwo może sobie na to pozwolić, bo ostatecznie te wszystkie „zyski” wypłaci nam i tak naszymi własnymi pieniędzmi. Z tego powodu kilka lat temu przestałem w ogóle bezpośrednio inwestować w państwowe instrumenty dłużne. Nie chcę mieć udziału w długu publicznym, nie mógłbym patrzyć w lustro.

  20. Cześć Marcin,

    w sumie od niedawna ślędzę Twój blog, ale szybko zmotywowałeś mnie do pewnych perspektywicznych działań w zakresie rodzinnego budżetu, oszczędzania i inwestowania. I za to jestem niezmiernie wdzięczny!

    Apropo wpisów m.in. tego oraz o IKE, jaki inny alternatywny i podobny do IKE instrument/y poleciłbyś, aby oszczędzać na studia dzieciaków? Niestety IKE w moim przypadku już nie wchodzi w grę – zgormadzone tam środki wspólnie z żoną planujemy wykorzystać na emeryturę. Stąd mała zagwostka.

    Z góry dzięki za odpowiedź
    Przemek

    • Oboje z żoną macie i IKZE i IKE? Każdy może mieć to i to. Produkt polecany przez Marcina działa w obydwu formatach.

      Pozdrawiam

      Mateusz

  21. Czy to nie jest tak, że przy wysokiej inflacji realnie sie jednak traci, ze względu na fakt że podatek belki płacimy od całości odsetek, a nie tylko od tej części powyżej inflacji?

  22. Witam,

    Mam pytanie, otóż mam zakupione obligacje skarbowe, jednak co pół roku zysk jest mi przelewany na konto a chciałbym żeby zostawał na obligacjach i dalej pracował na siebie. Jak mogę to zmienić? Nigdzie tego nie mogę znaleźć.

    • z tego co wiem zależy to od rodzaju zakupionych obligacji, tylko 10 latki (i może 4-ro) mają opcje kapitalizacji odsetek

  23. Poprawiają warunki na 1 rok!!!

    było
    3% u 12-latek ->a teraz jest 3.2%

    było
    2.6 u 6-latek -> a teraz jest 2.8%

    Wniosek nr 1: pewnie to reakcja na kiepską sprzedaż w poprzednich emisjach
    Wniosek nr 2: przygotowanie pod zbliżającą się inflację

    pozdrawiam

Odpowiedz