Brawo Rzecznik Finansowy! Kolejny kij w mrowisko toksycznych polis inwestycyjnych.

24

Polisy inwestycyjne? To kiepskie produkty, skonstruowane w taki sposób, że szanse klienta na zyski są nikłe, za to świetny zarobek pośrednika i zakładu ubezpieczeń – niemal gwarantowany. W zasadzie w ogóle nie powinny być sprzedawane masowym odbiorcom.

Pozytywne zmiany na rynku tych ubezpieczeń? Bardziej przypominają „perfumowanie trupa” niż realną próbę rozwiązania problemu.

Doradca klienta? To sprzedawca, który żyje z prowizji wypłacanej za sprzedaż i jest pod presją wyśrubowanych planów sprzedażowych. Polisy były nagminnie „wciskane”, a klienci często wprowadzani w błąd.

Gdy takie stwierdzenia wypowiada osoba wkurzona na posiadaną polisę, ktoś niewtajemniczony może założyć, że to przesada. Lecz gdy padają one z ust przedstawicieli Biura Rzecznika Finansowego, w oparciu o dogłębną analizę, to warto uważnie posłuchać.

Odważnie, prosto z mostu i bez owijania w bawełnę – tak mógłbym podsumować konferencję prasową Rzecznika Finansowego, w której miałem ogromną przyjemność wczoraj uczestniczyć. Dotyczyła ona opublikowanego właśnie II Raportu o polisach inwestycyjnych, który ma na celu pomoc osobom uwikłanym w tego typu polisy w dochodzeniu swoich praw.

Kurz opadł? Nic z tego!

Muszę Wam przyznać, że mam ogromny szacunek do tego, co robi w sprawie polis inwestycyjnych Rzecznik Finansowy – Pani Aleksandra Wiktorow – oraz jej zespół. Już pierwszy Raport na temat polis z UFK z grudnia 2012 był sporym szokiem. Jak to możliwe, że ktoś w ogóle śmiał tak bezceremonialnie obnażyć praktyki branży finansowej? Jak przyznała Pani Rzecznik, pojawiały się naciski, by tamten raport natychmiast usunąć ze stron internetowych, że jest on nierzetelny, że sprawa dotyczy jedynie garstki malkontentów, którzy zawsze będą niezadowoleni z fantastycznych produktów.

Tymczasem jego publikacja zapoczątkowała lawinę zdarzeń. Okazało się, że nabitych w polisy jest cała masa. KNF wydał rekomendację U, wprowadzono zmiany w ustawie o działalności ubezpieczeniowej, UOKiK przywalił ubezpieczycielom ponad 50 mln zł kar. Przez kilkanaście miesięcy o sprawie było głośno w mediach, a potem… temat przycichł. Ile można w końcu słuchać o przywiązanych do polisy?

„No, to na razie mamy spokój” – mogli przez moment pomyśleć uwikłani w sprawę ubezpieczyciele, przedłużając w sądach postępowania ze starymi klientami, a nowym dalej sprzedając nieco poprawione, ale jednak ciągle kiepskie polisy. Po nagłośnieniu wcześniejszych przekrętów siedem firm ubezpieczeniowych nawet zobowiązało się do przestrzegania tzw. „Rekomendacji dobrych praktyk”, ale… Skoro sprawa nie jest już taka medialna to po roku takich firm zostało tylko pięć 🙂 Kurz opadł, można robić swoje, za kilka lat wrócimy do „business as usual”.

Nic z tego! Rzecznik Finansowy publikuje kolejny raport, a w nim ponownie wali prosto z mostu. Oto jak ocenia decyzję o ukaraniu ubezpieczycieli przez UOKiK:

Decyzja Prezesa UOKiK:  

– (….) stała się wyraźnym sygnałem dla pozostałych ubezpieczycieli, iż czas pobłażania dla nieuczciwych praktyk się skończył, zaś kopiowanie złych rozwiązań rynkowych będzie skutkować dalszymi karami.

– (…) zdemaskowała rynek ubezpieczeniowy i wpłynęła na jego dotychczasowe postrzeganie jako ostoi bezpieczeństwa, albowiem potwierdziła słuszność doniesień prasowych, zarzutów szeregu klientów oraz stanowiska Rzecznika Ubezpieczonych co do nieetycznego postępowania ubezpieczycieli i ich kooperatorów w zakresie dystrybucji ubezpieczeń inwestycyjnych, a także samej treści oferowanych umów ubezpieczenia z UFK.

 – (…) stała się ostrzeżeniem dla konsumentów oraz ubezpieczycieli, że ubezpieczenie inwestycyjne to produkt wysokiego ryzyka w zakresie nie tylko inwestycyjnym, lecz także prawnym.

 Dostaje się zresztą nie tylko ubezpieczycielom, bankom i pośrednikom:

Raport uwidacznia także brak szybkiej i adekwatnej reakcji organów państwa, które pomimo istnienia powołanych do tego instytucji nie potrafiło zareagować na czas i uchronić obywateli przed nieuczciwymi praktykami rynku finansowego. 

A jaka jest zdaniem rzecznika główna przyczyna patologii związanej z polisami inwestycyjnymi?

 Niewątpliwie głównej przyczyny patologii w ubezpieczeniach inwestycyjnych upatrywać należy w sposobie i wysokości wynagrodzenia pośredników. (…) umowy te były szyte na miarę potrzeb sieci dystrybucji ubezpieczeń i oczekiwań finansowych jej przedstawicieli, w mniejszym zaś stopniu były odpowiedzią na popyt ze strony konsumentów. To bowiem wysokie prowizje napędzały sprzedaż, odzierając ją z zasad przyzwoitości – doszło do patologicznej sytuacji, w której konsumentom niemal na siłę sprzedawano nieadekwatne do ich potrzeb polisy inwestycyjne. Z drugiej strony ubezpieczyciele kamuflowali koszt prowizji, stosując kreatywne zabiegi prawne pozwalające ukryć i przerzucić na konsumenta występujący na początku obowiązywania umowy koszt jej dystrybucji. Świadczy o tym swoista gra nazewnictwem dotycząca opłat stosowanych przez ubezpieczycieli.

Lubię takie jasne i bezpośrednie stwierdzenia, które nie zamydlają oczu, ale nazywają rzeczy po imieniu.

Dlaczego powinieneś przeczytać przynajmniej wstęp do tego raportu nawet jeżeli nie masz takiej polisy?

Głównym obszarem mojej działalności jest edukacja finansowa i zapewniam Cię, że ten świeżutki raport jest doskonałym narzędziem do zwiększenia Twojego „stanu świadomości” w zakresie produktów finansowych. Dlatego przeczytaj sobie przynajmniej kilkustronicowy wstęp:

-> Pobierz II Raport Rzecznika Finansowego o polisach inwestycyjnych

Zawsze powtarzam, że Twoim najważniejszym doradcą finansowym jest osoba, którą co rano oglądasz w lustrze. Jednak nawet temu doradcy warto uzmysłowić, jak daleko mogą posunąć się niektóre instytucje w pogoni za zyskiem.

Prawie każda firma finansowa ma na sztandarach i w swojej strategii wzniosłe hasła, że jej sensem istnienia jest dobro klienta. I w branży finansowej faktycznie znajdziesz mnóstwo świetnych produktów, które pomogą zrealizować Twoje cele.

Problem jednak w tym, że produkty, które są najbardziej korzystne dla Ciebie, zwykle są „niskokaloryczne” – czyli mało dochodowe dla danej firmy finansowej. Dlatego od czasu do czasu pojawia się jakieś „kreatywne” rozwiązanie ze strony zmotywowanych wysokimi bonusami zarządów, które dobro klienta zamiatają pod dywan. Polisy inwestycyjne są tego jaskrawym przykładem.

Mnie funkcjonowanie rynku tych polis wkurzyło na tyle, że również sporo na ich temat napisałem na blogu, zmagając się później z zalewem negatywnych komentarzy ze strony sprzedawców. Pisałem  tam o polisach tak:

Uważam, że polisy inwestycyjne są kiepskimi produktami. To jedna z najdroższych i najmniej korzystnych form pomnażania kapitału, na której kokosy zbijają wszyscy z wyjątkiem klienta. Szczerze mówiąc sądzę, że wypuszczenie takich produktów na rynek jest działalnością nieetyczną, krótkowzroczną i w dłuższej perspektywie niekorzystną dla całej branży finansowej. Tego typu polisy podkopują zaufanie do tej branży, stawiają w bardzo trudnej sytuacji doradców finansowych i zniechęcają ludzi do samej idei długoterminowego inwestowania. To jest klasyczny „strzał w kolano”.

Linki do cyklu moich artykułów na ten temat znajdziesz tu:

  1. Polisy inwestycyjne to świetny sposób na zyski. Choć raczej nie dla klienta.
  2. Opłaty likwidacyjne w polisach inwestycyjnych. Transfer od tych co potrzebują, do tych, co kalkulują.
  3. Polisy inwestycyjne – ile pieniędzy pożerają opłaty?

Poruszyłem ten temat również jakiś czas temu w programie Prosty Rachunek w Dzień Dobry TVN, aby uczulić Was przed wplataniem się w takie produkty, oczywiście również dostając za to po głowie (polecam mini reportaż – to ten drugi filmik nieco niżej):

2

Cóż. Gdy jakiś produkt jest dobry – to piszę o tym otwarcie. Gdy jakiś jest do kitu – to też piszę o tym otwarcie. Moim zdaniem polis inwestycyjnych trzeba wystrzegać się jak ognia. Szkoda nerwów i pieniędzy.

A w czym pomoże Ci Rzecznik gdy masz lub miałeś taką polisę?

Na pewno warto przeczytać sam raport. Jest on (….) przede wszystkim adresowany do konsumentów i ma służyć jako pomoc w rozwiązaniu ich problemów na drodze sądowej oraz ostrzeżenie przed nieuczciwymi praktykami stosowanymi przez ubezpieczycieli życiowych.

Znajdziesz w nim np. informacje jakiego rodzaju argumentacja przed sądem była jak dotąd najbardziej skuteczna.
Jednak działalność Rzecznika w sprawie Polis z UFK nie ogranicza się do pisania takich raportów. Pomoc oferowana jest na różne sposoby:

  • Konsultacje w trakcie dyżurów telefonicznych (od poniedziałku do piątku, w godzinach 8.00-18.00, pod nr telefonu 22 333 73 28)
  • Odpowiedzi na pytania mailowe (adres: porady@rf.gov.pl)
  • Interwencje po wniesieniu skargi (po odrzuceniu reklamacji przez ubezpieczyciela)
  • Przeprowadzenie próby ugodowej w ramach pozasądowego rozwiązywania sporów (obligatoryjne dla towarzystwa, koszt dla klienta 50 zł)
  • Wydanie tzw. istotnego poglądu w sprawie w postępowaniu sądowym (na wniosek sądu lub klienta)

O tym jak wartościowe może okazać się wsparcie ze strony Biura Rzecznika Finansowego sporo mówi również fakt, że ponad 80% spraw sądowych, w których Rzecznik Finansowy wydał tzw. istotny pogląd skończyło się wygraną posiadaczy polis:

polisy inwestycyjne

Dlatego pobierz raport, przeczytaj i walcz jeśli zostałeś wpuszczony w maliny 😉

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze24 komentarze

  1. Cześć Marcinie. Jestem jedną z osób wpuszczonych w pułapkę UFK Compensa. Wpłacam miesięcznie 108zl z czego te 8 idzie na obsługę. Poza tym oczywiście Compensa pobiera procent (w tej chwili 0.75%) od zgromadzonych środków.
    Nie zależy mi na ubezpieczeniu. Otwierałam to jako inwestycję dlugoterminową i mogę dalej wpłacać tę 108 zł, mogę też zaprzestać wpłat i zostawić do co nam do dalszego obrotu a mogę to całkiem zamknąć ale wtedy zapewne dostanę mniej niż wplacilam. Możesz mi podpowiedzieć Twoim zdaniem najlepsze wyjście? Wiem, pewnie lepiej było tego nie zakładać no ale już za późno. Myślę o zamknięciu tego i wycofaniu tych pieniędzy, które zostaną, ale z drugiej strony… Niektórzy mówią, że to inwestycja długoterminowa i tylko jako taką się zwróci. Jeśli znajdziesz czas żeby mi odpisać będę bardzo wdzięczna

    • Edyto, szkoda, że nie policzyłaś na początku wszystkich kosztów. Prawda jest taka, że koszty stałe (np.8 zł mies) powodują, że nigdy nie zarobisz w tej inwestycji nawet na koszty. A inwestycje poprzez polisy małymi środkami (poniżej 500 zł mies) nie mają szansy być opłacalne).
      Możesz ją co najwyżej traktować jako odkładanie pieniędzy dodatkowo z mniejszą lub większą stratą.
      W zależności ile już tak pieniędzy zaangażowałaś zależy postępowanie.
      Jeśli ten produkt mobilizuje Cię do odkładania to zostań w nim.
      Jeśli chcesz zarobić, albo przynajmniej nie stracić, to przy takiej kwocie lepiej odkładać na konto oszczędnościowe (jeśli oczywiście potrafisz ich nie wydać na nowe buty, czy urlop).
      Lub też inwestować, ale to związane jest z ryzykiem, czyli możesz też stracić. Nie ma inwestycji bez ryzyka.
      W tej chwili płacisz za brak uwagi, niefrasobliwość przy podpisywaniu umowy. 🙁

      • dokładnie, 8zł to jest 7-8% kosztów jeśli to jedyny koszt, dla giełdy w długim terminie przyjmuje się że rośnie właśnie 7-8%. jeśli autor będzie miał szczęście to może wyjdzie na lekki plus
        ew. autor może się zmotywować do nauki żeby mniej lub bardziej aktywniej zarządzać tą polisą – kwoty niewielkie więc nie będzie bardzo bolało

  2. Teraz jak giełda spada – to wszystkie polisy wyglądają na „toksyczne”. Łatwo teraz atakować.
    Polisy nie są ani dobre ani złe. Wszystko zależy od tego które i dla kogo i w jakim momencie.
    Jest teraz taki trend, że Państwo powinno zadbać o nasze bezpieczeństwo, zabrać komuś bo ja straciłem.

    Przy każdej polisie jest 30 dni na wycofanie się bez żadnych kosztów.
    Ilu z tych „oszukanych” podjęło minimum wysiłku i przeczytało, albo chociaż skonsultowało swoją decyzję
    z innymi osobami, które mogłyby pomóc, doradzić?
    Podejrzewam, że nikt. No a teraz firmy ubezpieczeniowe i doradcy są źli. Czy takie podejście jest uczciwe?
    Żeby było jasne – nie lubię firm ubezpieczeniowych i też uważam, że dbają głównie o swój interes.
    Bardzo dużo doradców jest nieuczciwych lub niekompetentnych.
    A w innych branżach to każdemu sprzedawcy wierzycie?
    Trudno jest jednak mówić, że odpowiadają one za decyzję zakupową no i potem najczęściej zerowe zainteresowanie polisą.
    Pytanie podstawowe, czy za prywatne i indywidualne błędy obywateli powinno płacić państwo lub zmuszone przez nie firmy?
    Pozdr Jarek

    ps Naiwnych nie brakuje nigdzie. Można przypomnieć jak całkiem duże firmy upadły lub były blisko poprzez opcje walutowe. Ale czy mamy płacić za naiwnych?

    • jak spada jak właśnie wzrosłą o naśnie %
      czy jest gdziekolwiek mowa że my czy państwo ma płacić za naiwnych ? Chodzi o to że sam produkt jest słaby z powodu dużych prowizji płaconych sprzedawcom.
      Jeśli działałby jak mbank czy bossa czyli sprzedaż i obsługa przez internet, zysk z prowizji od funduszy to sam bym się mocno zainteresował

    • Niestety, kolego, nie masz racji. Ludzie byli celowo i świadomie wprowadzani w błąd przez sprzedawców tych polis. W procesie sprzedaży posługiwano się różnymi trikami by oszukać ubezpieczająego. Wszystko to jest opisane na stronach Stowarzyszenia „Przywiązani do polisy”. Nie było szans na rzetelną ocenę polisy przez klienta. Przeczytaj proszę zanim zaczniesz oceniać zdolności poznawcze kupujących te polisy.

      • Niestety kolego nie da się zrzucić całej winy na sprzedawców (abstrahuję od pojedynczych przypadków). Nawet jeżeli sprzedawca przekonuje Cię, że coś jest wspaniałego, to przy podejmowaniu decyzji na 10 lat, albo więcej – trzeba to zweryfikować. Naiwność jest błędem. Współczuję tym ludziom, ale jak stary jest świat ludzie dają się nabierać.
        Nowe jest tylko to, że teraz ci „oszukani” żądają, aby państwo załatwiło im rozwiązanie.
        Jeśli piszą na tej stronie, że nie było szans na rzetelną ocenę, to niestety nie mogę się z tym zgodzić. To już zależy od przezorności każdego Klienta.
        Uczciwie dodajmy też, że rozwój sytuacji na rynkach finansowych jest niekorzystny w stosunku do oczekiwań, więc plany zysków 10-12% można uznać za nierealne teraz, aczkolwiek kilka lat temu wydawały się uzasadnione.
        A każdy chciałby wierzyć, że jest zysk bez ryzyka, że nie muszę nic robić a zyski same będą itp.
        Ale to właśnie naiwna wiara. Prawda jest też może taka, że ludzie w większości nie chcą oszczędzać – i dlatego nawet jak podjęli taką decyzję poprzez polisy chcą teraz się wycofać na wszystkie sposoby.

  3. wodzenie przez panstwo za reke na kazde pochyłe drzewo, opiekuńczość, krzywe prawo, jojczenie brak matematyki na maturach (w jakimś czasie) spowodowało ogłupienie i uspienie ludzi którym się wmawia ze jakis knf cos nadzoruje, a jak cos jest na masową skalę nie halo to państwo ma gwarantować bezpieczeństwo i zwracać koszty… do bani z tym mysleniem, jak najmniej korporacji (dlaczego banki i ubezpieczenia muszą miec koncesję, ktora i tak nic nie daje ? a niech będzie takich firm po kilka tysięcy…nieuczciwi natychmiast odpadną i pójda do pierdla a ludzie będą uważać przy wyborze swojego Banku, czy ubezpieczyciela…pozdrawiam

    • Ciekawe jest porównanie rynku samochodów używanych i produktów finansowych. I tu i tu można nadziać się na produkt obiecujący więcej niż faktycznie się dostaje – samochód z przekręconym licznikiem, czyli polisę inwestycyjną z wielostronicową umowę i opłatami likwidacyjnymi. W obu przypadkach ludzie ryzykują swoimi pieniędzmi. Ciekawe, że w tym pierwszym przypadku nie oczekujemy od Państwa regulacji, a w drugim tak.
      Natomiast będąc również wrogiem polis inwestycyjnych , mam kilka refleksji raczej smutnych:
      1. Sprzedawca jeśli nie bazuje na relacji, często wciska zbędny produkt – dla zysku. Bez względu czy sprzedaje polisę, samochód, czy przeterminowany jogurt. Bez względu na to, czy robi to w Polsce, Wloszech. Dlaczego – z chciwości – dla bonusa (sprzedawca), dobrego rocznego zysku (ubezpieczyciel).
      2. Edukacja to antidotum na naiwność kupującego. Ale nie zawsze wystarcza. Dlaczego edukacja (teoretyczni kilkaset lat kapitalizmu ) nie pomogła we Włoszech uniknąć problemu kredytów hipotecznych denominowanych w innej walucie niż narodowa (lira)?
      3. Regulacja pomoga rynkowi, ale z drugiej strony nakłada takie wymogi na sprzedającego, że chroni się on przed odpowiedzialnością wielostronnymi ankietami, oświadczeniami, umowami.
      Założyłbym więc pesymistycznie, że zawsze jakaś część sprzedawców (np. z rynku finansowego, sprzedawców kocy, garnków) będzie wciskać oszukańcze produkty (na które zawsze znajdą się chętni), a ochrona polega na żmudnym edukowaniu społeczeństwa i kształtowaniu biznesu relacyjnego.

      • Jakub, ciekawa opinia. Dopowiedziałbym do Twoich refleksji:
        ad.1 jak znasz działy sprzedaży i presję wyniku, to w pewnych przypadkach robi się wynik za każdą cenę. Dlatego ograniczone zaufanie do sprzedawców jest kluczem mądrych decyzji. A jak się kupuje polisy na 10-20 lat to ja osobiście poszedłbym do 3 agentów z różnych firm, aby sprawdzić. Ile osób tak się zabezpiecza?
        ad.2 edukacja nie wystarcza, szczególnie przy kredytach, bo jak ludzie mogą coś kupić to dostają małpiego rozumu.
        ad.3 regulacje są doprowadzone do absurdu. Państwo nie jest w stanie odwieść ludzi od podejmowania złych decyzji w chęci zysku, posiadania rzeczy itp.
        Co do samych polis – okazało się, że nie są one najlepszym sposobem aktywnego inwestowania (tzn. rzadko przynoszą spodziewane dochody).
        jest to jednak świetny produkt dla tych, którzy chcą oszczędzać, a nie potrafią się sami zmobilizować i potrzebują bata. Dla takich osób nawet samo oszczędzenie bez zysku będzie sukcesem.

  4. Marcinie, idąc za Twoim artykułem sprawdziłam wartość swoich inwestycji, a dawno tam nie zaglądałam. I cóż, suma wpłaconych składek ma się nijak do wartości rachunku (ale ryzyko straty na np. inwestycjach w fundusze akcyjne miałam wkalkulowane), ale wartość wykupu to już jakiś dramat. Łącznie mam ponad 45 tys w tych polisach i zdecydowanie nie chcę po prostu z nich rezygnować otrzymując z powrotem jedynie kwotę wykupu. Co mogę w takiej sytuacji zrobić? Dalej opłacać składki, licząc straty zamiast nawet minimalnych zysków? Iść do sądu? Czy są jakieś inne opcje, których nie jestem świadoma?

    • Agnieszko, przy takiej kwocie warto wziąć kancelarię i pójść do sądu. Są kancelarie, które już ileś takich spraw poprowadzili, więc biorą niedużą kwotę za pozew i reprezentację w sądzie, jeli wygrywają – oddajesz im % wygranej kwoty (czyli niesłusznie pobranych opłat), jeśli by się jednak zdarzyło, że nie – to oni mają jedynie tę niewielką kwotę wpłacona na początku.

    • Nie jestem Marcinem, ale jeśli mogę skomentować.
      Wartość wykupu jest ważna tylko dla tych co chcą zerwać umowę, jeśli nie masz takiego zamiaru, to wogole nie powinnaś się tym przejmować.
      Masz tak naprawdę 2 wyjścia:
      1. zainteresować się na bieżąco i w miarę aktywnie obserwować co się dzieje, lub też ustawić portfel funduszy zgodnie z poradami Marcina dot. jego finansów. Wtedy jednak podejmujesz ryzyko, możesz zarobić, albo stracić.
      2. jeśli nie chcesz się w to bawić i możesz traktować to jako oszczędzanie a nie inwestowanie – ustaw w portfelu tylko bezpieczne fundusze – wtedy będzie około 0% ( w zależności od kosztów programu)
      W sądzie masz małą szansę wygrania, a Kancelaria nie robi też tego za darmo tylko za procent od wartości – raczej nie warto.
      Życzę świadomej decyzji. 🙂

  5. Wiem na temat UFK zdecydowanie więcej niż nawet zorientowani klienci. Nie jestem ani ich fanką ani przeciwniczką. Ubezpieczycielom byłoby zdecydowanie trudniej, gdyby ich klienci mieli chociaż minimalną wiedzę finansową. Nie byłoby popytu na UFK, nie byłoby podaży. Wszędzie słyszę ilu jest nabitych w UFK. Od jakiegoś czasu nurtuje mnie czy są posiadacze (ubezpieczeni), którzy na tym zarobili? Może Ty Marcinie masz wiedzę o jakiejś takiej grupie – antidotum do Stowarzyszenia „Przywiązani do polisy”. Nawet jeżeli jesteś przeciwny UFK, to może natknąłeś się na takich ludzi?

    • Zapewniam Cię, że są tacy posiadacze, którzy zarobili. Myślę jednak, że mniej niż oczekiwali, gdyż sytuacja ekonomiczna i giełdowa przez ostatnie lat była gorsza niż można się było spodziewać (np. nasza giełda po 9 latach jest daleko od szczytów hossy z 2007 roku).
      Zarobek zależy też od kosztów polisy, a te bywały bardzo różne. Dla zasady bardzo trudno zarobić przy składkach 200-300 zł, ale przy większych jest to realne.
      Grupy takiej jednak nie ma, bo jednoczą się tylko Ci, którzy o coś walczą i czują się pokrzywdzeni.
      Dla zasady – statystyki co do „zaglądania” na własne polisoinwestycje są katastrofalne, a samo się nic nie zrobi….

  6. Jest taka firma AEGON ich przedstawiciel zarzekał się że to oni obracają akcjami, że klient nie musi nic robić, po podpisaniu umowy i po zmianie osoby która się tym zajmuje okazało się że to ja mam decydować osobiście jaki fundusz z ich koszyka wybrać… To tak jak bym miał obstawić która liczba zostanie wylosowana w lotto… Mówiłem że nie mam czasu śledzić kursów akcji, kondycji firm, dlatego zamiast w giełdę mogą sie zgodzić na ich prowizję jesli będą się tym zajmować, okazało sie że to było bezczelne oszustwo. Tak samo oszukano więcej klientów, (to stwierdził nowy przedstawiciel firmy) Czy można pozwać osobę która sprzedawała te polisy oszukując klientów ?

  7. Marcin Zarzecki

    Marcin i inni Czytelnicy,

    ja podzielę się „swoimi” wynikami – mam polisę AXA, składka miesięczna, „bezpłatne porady ekspertów” – niestety, sam dyrektor oddziału Prestige firmy Expander 5 lat temu naciągnął mnie na ten okropny produkt, oczywiście z typową gadką co do opłat, że ‚Mercedes musi kosztować, ale to najlepsza oferta na rynku dla wymagającego Klienta’

    Ćwiczenie wykonałem w listopadzie 2015, porównując wyniki AXA i „bezpłatnych porad ekspertów” z indeksami (zawsze wybierałem strategię akcyjną), przez 5 lat. Oto wyniki (wszystko liczone funkcją XIRR, oczywiście również wirtualne ‚zakupy indeksów’)

    WIG 2.2%
    WIG20tr -1.9%
    mWIG40 10.2%
    sWIG80 7.3%
    S&P 11.4%
    Nasdaq 16.1%
    DAX 12.8%
    SHC 16.6%
    Nikkei 20.6%
    Moje OFE ING – ok. 4.5% średniorocznie

    MOJA POLISA AXA 0.6%

    Polegałem na strategiach akcyjnych opracowanych przez eksperta Tomasza Smolarka Noble Funds TFI, które dostaję ‚w pakiecie’ z polisą. Niestety, nawet jak p. Smolarek wykręcał kilka %, to wszystko pochłaniały wysokie opłaty.

    Bardzo popieram to co piszesz i to co pisze Rzecznik jednoznacznie – polisy UFK są po prostu z gruntu złe, a mechanizm ich sprzedaży był patologiczny. Koniec – kropka.

    Pozdrowienia,
    Marcin

    Jak ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, że w klinicznych warunkach UFK mogą mieć sens, to polecam John Bogle – „Common sense on mutual funds”

    • Marcin, bardzo racjonalny wpis, aczkolwiek nie do końca.
      Najpierw trzeba powiedzieć, że dałeś się nabrać na „mercedesa”. Czyli na prestiż, dlatego masz polisę Axa,
      a nie inną, która mogłaby być tańsza.
      Zarobek na polisie to wzrost wartości funduszy minus koszty. Koszty były wysokie a rynki nie wzrosły. Pamiętaj też, że fundusze mają swoje wewnętrzne koszty i większość z nich nie osiąga zysków porównywalnych z wzrostami indeksów – do czego się odnosisz.
      Podsumowując chciałeś zarobić, ale się nie udało z powodu kosztów i tego co się działo na rynkach.
      Połowa to Twój błąd, a połowa sytuacja zewnętrzna.
      Dlatego więc uważasz, że polisy są z gruntu złe? Dziwne.
      Przecież podjąłeś ryzyko inwestycyjne i nie wyszedłeś na nim źle, ani dobrze.
      pozdr Jarek

      • Marcin Zarzecki

        Hej Jarek,

        chodzi właśnie o to, że rynki wzrosły i to bardzo – co pokazuję powyżej!. Średniorocznie wszystkie główne parkiety w okresie który badałem funkcją XIRR wzrosły bardzo wyraźnie. Moja AXA urosła o 0.6% średniorocznie! A średnia wzrostu indeksów dla rynków, do których ‚ekspert’ ma dostęp wyniosła ponad 10% (średniorocznie)

        Sprzedawca, mówił mi tak: wprawdzie płaci Pan 2% [ponad to co i tak pobierają TFI], ale ma Pan dostęp do rynków światowych. A dzięki poradom ekspertów będzie miał Pan gotowe rekomendacje, które rynki wybrać”.

        Ja oczekiwałem „tylko” stopy zwrotu na poziomie średniej, może ciut więcej, bo przecież doradza ekspert… okazuje się, że ekspert i ten cały patologiczny układ ze swoimi rekomendacjami ‚wykręcili 10% poniżej rynku, średniorocznie.

        I co z tego, że jest dostęp do rynków światowych? Nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy i gdzie będą wzrosty, szczególnie w długim terminie. Sorry, taką mamy rzeczywistość…:)

        Pozdrawiam,
        Marcin

        PS Na dodatek, ze wstydem przyznam, że pan doradca oddziału Prestige firmy Expander, zparoponował – uwaga – iPada! i to nie jakiegoś 16MB, specjalnie dla mnie 32MB. Wstyd mi, ale 5 lat temu byłem znacznie mniej świadomy, jaką patologia są polisy UFK. Nie chcę się tutaj publicznie wyżalać- ale to kolejny przykład, że cały system sprzedaży tych polis był patologiczny.

        PS2 Przeczytaj książkę Bogla, pls – tam w naprawdę rzetelny, bez emocji, matematyczny sposób autor krok po kroku udowadnia, że UFK nigdy nie mają sensu, a kliniczne przypadki niespotykane w życiu – można pominąć

  8. W połowie zeszłego roku, zlikwidowałem taką polisę w Warcie, wcześniej Gerling. Od 2008 roku wpłacałem ok. 250 zł. Uzbierało się ok. 22 tys. i widziałem jak wartość „leci” w dół. Złożyłem wniosek o wykup, wypłacono mi 18 tys., pobrano 131% wpłat za pierwszy rok i 200 zł, za obsługę wniosku, łącznie ok. 4 tys. Mój agent strasznie lamentował, że robię „straszną głupotę”, bo jeszcze dwa lata i wyciągnę bez opłat. Ale ja na podstawie Marcinowego bloga poprzeliczałem, pokalkulowałem, odniosłem wszystko indywidualnie do „10 kroków” i wyszło mi, że za dwa lata, mogę nie mieć nawet tych 18 tys., a doliczając dwa lata nowych wpłat, zawirowania na rynkach i w świecie, prowizje mojego kolegi lamenta – doradcy, zarżnąłem tą „złotą kurę”. Wypłacone pieniądze pomogły mi uzupełnić fundusz bezpieczeństwa, część w zł, część we franki, coś tam dla psychiki nadpłaciłem hipokredytu. Nawyk oszczędzania kwoty wcześniej przelewanej na ratę polisy dla Warty pozostał – nawet zwiększyłem wpłatę oszczędnościową. Kolega doradca musiał mieć więcej takich historii i teraz kumuluje ekipę, współpracuje z kancelarią prawną, żeby odzyskać dla swoich klientów opłaty. Dzwoniąc, żebym się podłączył do ekipy roszczeniowców już nie nazywał mnie głupcem – wspomniał tylko, że jak się uda, to coś tam skrobnie kancelaria, coś on, a resztę, cokolwiek to znaczy zgarnę ja. I tak ogólnie Marcin dzięki za uzmysłowienie, że zawsze, a zwłaszcza w bezpieczeństwie finansowym trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania, nawet kiedy dobry kolega zapewnia, że „Ciebie bym nie wpuścił”. Samo doświadczenie bezcenne i muszę powiedzieć, że nawet tak od strony psychologicznej – dowartościowałem się, bo sam zdecydowałem i chyba z korzyścią dla sytuacji finansowej mojej rodziny. Pozdrawiam.

  9. Trzeba być nieźle pokreconym aby kupić polisę na życie jako stricte inwestycja 😄

    Polisy na życie to przedewszystkim ubezpieczenie na życie. Inwestycje traktować trzeba jako dodatek, pieniędzy zgromadzonych jako wartość i tak nie opłaca się wyjmowac bo koszt ryzyka wzrasta.

    Jeżeli twoja polisa to inwestycja – pożegnajcie się.
    Jeżeli twoja polisa to ubezpieczenie bezterminowe na którym Ci zależy to masz dobry produkt.

    Na polskim rynku liczą się trzy firmy: PZU, AVIVA, ING. (patrz przypis składki)
    Reszta nie warta uwagi.

  10. Bardzo fajny blog, rzeczowo! W sprawie polis, mialam taki klopot, pisalam przez rok do roznych instytucji, rzecznikow itp. NIC. O maly wlos nie zlozylam pozwu zbiorowego w 2014 roku i do dzis nic w tym temacie ta kancelaria nie robi. Znalazlam ranking kancelarii w pozwach indywidualnych i po 8 miesiacach odzyskalam pieniadze za 10% „odstepnego”. Polecam http://www.oszukaniprzezpolisy.pl

Odpowiedz