Z tym plikiem zrealizujesz finansowe cele.

70

finanse osobiste finansowe cele small

Czekałem z tym wpisem na drugi tydzień stycznia, bo można wtedy zaobserwować coś ciekawego: pierwsze objawy wykruszania się noworocznych postanowień. W grudniu, tuż przed sylwestrem, wielu z nas robi takie postanowienia. Gdy tylko wybije północ z ogromnymi nadziejami wkraczamy w nowy rok. Oto kolejna czysta kartka naszego życia, którą od teraz będziemy zapisywać nową, zdecydowanie ciekawszą historią. Od teraz będziemy lepszą wersją samych siebie. Będziemy cieszyć się życiem, uprawiać sport, pilnować diety, spotykać z przyjaciółmi, spędzać więcej czasu z dziećmi, lepiej planować, oszczędzać pieniądze, podróżować… To będzie wspaniały rok!

Gdy publikuję ten artykuł jest 8 stycznia. Od zabawy sylwestrowej minął cały tydzień. I jak Ci idzie? Cały czas ten sam zapał i energia, czy może para już trochę zeszła? Głowa ciągle pełna marzeń, czy może powoli zaczynasz dostrzegać, że działasz jak wcześniej i powtarzasz te same błędy?

Nie martw się, jesteś w doborowym towarzystwie. W przytłaczającej większości przypadków tak właśnie kończy się nasza przygoda z noworocznymi postanowieniami. Stopniowo o nich zapominamy, bagatelizujemy ich znaczenie, obracamy je w żart, a nasza lista z roku na rok zaczyna wyglądać tak:

postanowienia

W poniedziałek wracałem samochodem z Wrocławia do Warszawy. Gdy na jednej ze stacji płaciłem za paliwo, znudzona pani ekspedientka zaproponowała mi hot-doga. Gdy zażartowałem, że hot-dog wygląda bardzo apetycznie, jednak mam noworoczne postanowienie, że będę się zdrowo odżywiać, usłyszałem: „Po co Panu te postanowienia? Im mniej postanowień, tym mniej rozczarowań.” Cóż, można i tak. Można sobie odpuścić, nie męczyć się, nie starać, przejść przez życie bez wysiłku i refleksji godząc się na egzystencję poniżej naszych możliwości. Ale można tez inaczej.

Choć sam mam problemy z niektórymi postanowieniami, to i tak co roku konsekwentnie robię kolejne. Trudno mi wytrwać przy zdrowej diecie, spędzam zbyt mało czasu z dziećmi, uprawiam mniej sportu niż bym chciał – ale dzięki postanowieniom przekutym na konkretne cele, robię wyraźne postępy. Istnieje też obszar, w którym zdecydowanie daję radę: finanse osobiste.

Dzisiaj podpowiem Ci kilka rzeczy, które pomogą w realizacji Twoich finansowych celów i postanowień na ten rok. Nie skończę jednak na samej teorii. Dam Ci coś więcej – bardzo proste narzędzie, które od razu pozwoli Ci działać. Wystarczy, że zrobisz kilka prostych rzeczy.

 

1. Pobierz i wydrukuj poniższy plik.

Ten plik to szablon, który krok po kroku poprowadzi Cię w stronę pomyślnej realizacji Twoich finansowych celów:

Realizacja celów finansowych – szablon.pdf

2. Wyznacz Twoje 20 minut na finanse.

To najważniejszy element całego procesu. Jeżeli naprawdę chcesz coś osiągnąć w danej dziedzinie, istnieje tylko jeden sposób: musisz poświęcić na to swój czas i uwagę. Nie ma żadnej innej metody, która pozwoli Ci osiągnąć jakikolwiek cel. Jeżeli nie poświęcisz swojego czasu na jego realizację – za każdym razem poniesiesz porażkę.

Skąd biorą się sukcesy wielkich sportowców? Z woli zwycięstwa? Z marzeń o wygranej? Z predyspozycji fizycznych? Z faktu posiadania dobrego trenera? Te wszystkie elementy są oczywiście istotne, ale nie mają żadnego znaczenia jeżeli nie są poparte czymś najważniejszym: tysiącami godzin spędzonych na treningach.

Nie namawiam Cię na spędzanie długich godzin nad finansami, bo nie szykujesz się przecież do finansowej olimpiady. Ale polecam Ci coś bardzo prostego i piekielnie skutecznego:

Poświęć 20 minut dziennie na Twoje finanse.

Z mojego doświadczenia wynika, że po przeczytaniu tego punktu podzieliliście się na 3 grupy osób, które myślą mniej więcej tak:

 

Grupa pierwsza: Okej, nie ma sprawy, jedźmy dalej.

Zaraz pojedziemy – dzięki za zaufanie. 🙂

 

Grupa druga: 20 minut to zbyt mało i niczego nie zmieni.

Czyżby? Mówimy tutaj o dwudziestu minutach każdego dnia. Jasne, że pojedyncze 20 minut niczego nie zmieni. Ale 20 minut przez 365 dni w roku przekłada się na ponad 121 godzin!!! To jakbyś przez trzy pełne tygodnie robocze zajmował się tylko i wyłącznie swoimi finansami. To za mało? A w którym roku poświęciłeś na finanse osobiste 121 godzin? Wyobrażasz sobie jak wiele pozytywnych zmian jesteś w stanie wprowadzić w takim czasie? Mamy tendencję do tego, by nie doceniać potęgi drobnych zmian. A to właśnie one na dłuższą metę przesądzają o różnicy pomiędzy zwycięstwem a porażką. Drobne zmiany kumulują się i działają – czy tego chcesz, czy nie.

Wyjrzyj za okno. Od przesilenia zimowego dni są coraz dłuższe – każdego dnia raptem o kilka minut, co z pozoru jest drobną różnicą. W zupełności wystarczy to jednak, aby długość dnia wzrosła z nieco ponad 7 godzin w grudniu do prawie 17 godzin w czerwcu! Mało? Lubię takie powiedzenie: To zabawne, że z dnia na dzień niby nic się nie zmienia, ale gdy spojrzymy za siebie, wszystko jest jednak inne.

Dlatego nie przejmuj się, że 20 minut może nie wystarczyć. Wytrwaj przy tych 20-tu minutach dziennie, a będziesz zdumiony, co zacznie się dziać.

 

Grupa trzecia: Nie ma szans. Mam bardzo napięty harmonogram. Skąd mam wytrzasnąć dodatkowe 20 minut dziennie?

Naprawdę? A może to po prostu Twoja kolejna wymówka, aby nie radzić sobie z finansami i móc dalej narzekać na trudną sytuację? Chcesz się dowiedzieć skąd wziąć więcej czasu? Już odpowiadam: wstań o 20 minut wcześniej.

Facet, Ty chyba zwariowałeś. Ja już teraz chodzę niewyspany jak zombie. Chcesz mnie dobić?
Nie. Chcę Ci pomóc. Jeżeli Twoje cele naprawdę są warte realizacji, a nie tylko kwękania na ich temat, to znajdziesz na to 20 minut każdego ranka. Chcesz być wyspany pomimo wcześniejszej pobudki? To bardzo proste. Wystarczy, że poprzedniego dnia położysz się 20 minut wcześniej spać. Wieczorem jesteśmy zmęczeni po całym dniu i zwykle robimy najmniej produktywne rzeczy. Zamień 20 minut wieczornego zmęczenia i mało owocnego czasu, na bardzo wartościowe 20 minut o poranku.

Dlaczego właśnie rano? Bo będziesz wyspany, wypoczęty i rozpoczniesz dzień od koncentracji na ważnej dla Ciebie rzeczy, zanim jakakolwiek inna sprawa zacznie pochłaniać Twoją uwagę. Nim rzucisz się w poranny kierat, już będziesz mógł pochwalić się pierwszym konkretnym osiągnięciem tego dnia. Oto 5 sposobów, które pomogą Ci to osiągnąć i bez problemu obudzić się rano:

1. Przygotuj długopis oraz wydrukowany wcześniej materiał ( Realizacja celów finansowych – szablon.pdf ) już poprzedniego dnia wieczorem, zanim położysz się spać. Wszystko będzie gotowe na Twój poranek z finansami.

2. Odsuń budzik możliwie daleko od łóżka, abyś nie mógł włączyć rano drzemki, tylko musiał przejść kilka kroków by go wyłączyć.

3. Umyj się – a przynajmniej twarz i zęby. Zimna woda dobrze Ci zrobi.

4. Wypij szklankę wody – nawodnienie organizmu dodaje mnóstwa energii.

5. Ubierz się – nie siedź w piżamie.

Chcesz wiedzieć więcej na ten temat? Polecam Ci książkę The Miracle Morning, której autorem jest Hal Elrod. U mnie działa to fenomenalnie – kiedyś o tym jeszcze napiszę lub opowiem w podcaście.

I już jesteś gotowy do porannego poświęcenia 20 minut na Twoje finanse. A może to zbyt duże poświęcenie? Może tak „rewolucyjna” zmiana jest ponad Twoje siły i możliwości? Jeśli tak, to przestań oszukiwać samego siebie, że chcesz cokolwiek poprawić i działaj jak dotychczas. W chwilach frustracji przypomnij sobie tylko to jedno zdanie:

Ciągłe robienie tych samych rzeczy i oczekiwanie innych rezultatów, to definicja szaleństwa.

W załączonym szablonie znajdziesz coś jeszcze – tabelkę, która pozwoli Ci zaznaczać dni, w których faktycznie poświęciłeś czas na finanse. Nasze mózgi lubią nas oszukiwać. Czasami poświęcimy na coś godzinę w miesiącu i wydaje się nam, że solidnie zajęliśmy się daną sprawą. A tak naprawdę, ciągle stoimy w miejscu. Ta tabelka pokaże Ci, jak jest naprawdę.

W tym działaniu bardzo ważne jest wyrobienie w sobie nawyku. Dlatego jeśli poświęcisz danego dnia godzinę, bo temat Cię wciągnął, nie oznacza to, że możesz sobie „zaliczyć” 3 dni. Jeżeli w danym dniu nie siedziałeś nad finansami, to uczciwie zapisz w tabeli „„. Bądź ze sobą szczery, OK?

W jaki sposób wykorzystać Twoje 20 minut? Już piszę.

 

3. Stwórz listę Twoich celów.

Teraz weź wydrukowany szablon, przejdź na str. 2 i zacznij wypisywać swoje cele finansowe. Nie spiesz się. Jeżeli potrzebujesz więcej czasu niż 20 minut – nie ma znaczenia – masz na to kolejne dni. Właśnie na tym polega potęga tych 20 minut, że bez względu na wszystko, każdego dnia i tak poczynisz postępy. Nie musisz rezerwować całego weekendu czy dnia wolnego. Zrób tyle, ile zdążysz w 20 minut.

To może być pierwszy raz, kiedy faktycznie zapiszesz swoje finansowe cele. Jak twierdzi Brian Tracy: „Cel, który nie jest na papierze, to tylko pobożne życzenie”. I ja się z tym całkowicie zgadzam.

Nie musisz się w żaden sposób ograniczać. Nie martw się, że celów jest zbyt dużo i raczej nie wszystkie zrealizujesz. Tym zajmiemy się później. Na razie po prostu pisz swobodnie wszystko, co przychodzi Ci do głowy. W miarę możliwości bądź konkretny. „Chciałbym zarabiać więcej” to żaden cel. Ale już: „Spłacę do 30 czerwca 3000 zł zadłużenia na karcie kredytowej” – to jest coś, co można nazwać konkretnym celem.

Pisz sobie spokojnie, nie spiesz się, poświęć tyle czasu, ile potrzebujesz, ale koniecznie stwórz tę listę. Prawda, że to przyjemne? 🙂

 

4. Wybierz cel, który zaczniesz realizować w pierwszej kolejności.

Teraz przejrzyj dokładnie stworzoną listę i wybierz z niej jeden, i tylko jeden cel, który zaczniesz realizować w pierwszej kolejności. Tylko proszę, nie mów mi, że nie da się wybrać jednego. Nawet jeżeli niektóre z celów trzeba będzie realizować równolegle – to nie ma teraz znaczenia – na razie wybierz jeden. Chodzi po prostu o to, że teraz nad tym jednym celem trochę popracujemy, wykorzystując oczywiście Twoje 20 minut. Nie wiesz który cel wybrać? Zastanów się nad takimi pytaniami:

– Realizacja którego celu przyniesie Ci najwięcej korzyści?
– Co przyniesie najlepsze pozytywne zmiany w Twoim życiu?
– Co będzie miało najgorsze konsekwencje, jeśli tego nie zrobisz? – itp.

Przejrzyj listę swoich celów i na razie wybierz ten, który jest dla Ciebie obecnie najważniejszy. Ten krok jest kluczowy. Pozwala on wdrożyć w życie niezwykle skuteczną regułę, która brzmi:

Nigdy nie ma dość czasu by zrobić wszystko,
ale zawsze wystarczy czasu by zrobić to, co najważniejsze.

Wszyscy mamy do dyspozycji tyle samo czasu: 24 godziny na dobę. To sposób, w jaki te 24 godziny wykorzystujemy, tworzy te ogromne różnice w jakości naszego życia. Takie „zmuszenie się” do ustalenia bezwzględnych priorytetów i wdrożenia ich w życie jest sztuką, która bardzo przyspiesza realizację celów i marzeń.

Wiele osób rozprasza się, łapie 10 srok za ogon, wprowadza w swoje życie chaos i traci mnóstwo energii na pierdoły. Na końcu są bardzo zmęczeni, a rezultaty i tak mają zdecydowanie słabsze. To nie dla Ciebie. Skupienie się na najważniejszym celu pozwoli Ci działać znacznie skuteczniej.

 

5. Zatankuj pełny bak motywacji.

Wiele osób zapytanych dlaczego nie chcą poprawić swojej sytuacji twierdzi, że brakuje im motywacji. Po prostu nie chce im się i już. Te same osoby, postawione w sytuacji bez wyjścia, w której muszą działać, potrafią osiągać niesamowite rezultaty. Masz problem z zaoszczędzeniem comiesięcznej kwoty? Nie wiesz, skąd zdobyć dodatkowo 500 zł miesięcznie? A co byś zrobił, gdybyś wiedział, że dokładnie za rok Twoje dziecko będzie miało ratującą życie operację, na którą będziesz potrzebować 6000 zł? Czy teraz będzie Ci się chciało? Czy teraz znajdziesz sposób na zdobycie takich pieniędzy? Jasne, że tak!

Motywacji brakuje nam często tam, gdzie nie wiemy po co właściwie mamy się męczyć i działać. Przecież zdecydowanie łatwiej wyłączyć myślenie i dryfować sobie przez życie. Na pewno łatwiej? Z mojego doświadczenia wynika coś zupełnie innego. Paradoksalnie „pójście na łatwiznę” sprawia, że żyje się zdecydowanie trudniej: w biedzie, w stresie, w beznadziei, bez perspektyw na przyszłość, bez marzeń, bez radości życia. To ma być łatwiej?

Dlatego czas na zatankowanie pełnego baku motywacji. Jak to zrobić? Realizując dwa kolejne punkty z załączonego szablonu:

– Wypisz wszystkie pozytywne konsekwencje, dla których warto zrealizować ten cel.
– Wypisz wszystkie negatywne konsekwencje, które spotkają Cię, jeśli nie zrealizujesz tego celu.

Jak będziesz się wtedy czuł? Jakie zmiany zajdą w Twoim życiu? Jakie nowe możliwości otworzą się przed Tobą?. Itd. Więcej informacji znajdziesz w załączniku.

Podobnie jak w poprzednich punktach –nie spiesz się. Przyłóż się do tego bardzo porządnie, bo kiedy nadejdą trudne chwile, kiedy do drzwi zapuka apatia lub lenistwo, będziesz bardzo potrzebował tych wszystkich argumentów. Jeśli zrobisz to dobrze, dostaniesz takiego kopa, że nikt Cie nie powstrzyma! 🙂

 

6. Zdemaskuj wroga zanim Cię zaatakuje.

Bez względu na ogrom motywacji, jaką wypracujesz w sobie by osiągnąć cel, jednego możesz być pewny: wcześniej czy później pojawią się trudności i przeszkody. Z mojego doświadczenia wynika, że będzie to raczej wcześniej niż później. 😉

Jest to całkowicie naturalne i nie ma w tym nic dziwnego. Zawsze na drodze do realizacji czegoś wartościowego pojawiają się przeróżne przeszkody. Różnica między tymi, którzy odnoszą sukces, a tymi, którzy tkwią w miejscu, polega często na działaniu w obliczu trudności. Pierwsi pokonują te przeszkody – bokiem, górą, dołem – byle w stronę celu. Drudzy zatrzymują się i rezygnują.

W Twoim przypadku nie będzie wyjątku i trudności też się pojawią. Skoro wiesz o tym już teraz – po prostu się na nie przygotuj! Wypisz wszystkie rzeczy, które mogą przeszkadzać Ci w realizacji celu. Co może Cię powstrzymywać? Lenistwo, zmęczenie, znudzenie, brak wiary w sukces, strach, inni ludzie? Cokolwiek to może być – już teraz przygotuj listę spodziewanych trudności. A potem… Podejmij decyzję, że bez względu na wszystko będziesz szedł naprzód i zrealizujesz Twój cel!

A gdy za kilka tygodni pojawią się trudności, możesz uśmiechnąć się tylko do siebie i powiedzieć: „Tak, tak, spodziewałem się, że przyjdziecie. Nic z tego – tym razem się nie zatrzymam.”

 

7. Przygotuj wiedzę i wsparcie innych.

W przypadku niektórych celów będziesz potrzebował dodatkowej wiedzy i umiejętności. I tutaj mam dobrą wiadomość dla Ciebie: z ogromnym prawdopodobieństwem gdzieś komuś udało się już zrealizować podobny cel. Jeżeli tak – nie musisz od nowa wymyślać koła. Po prostu dotrzyj do już dostępnej wiedzy na temat tego, co zrobić by taki cel osiągnąć. W kolejnych krokach zrób dwie rzeczy:

– Napisz czego musisz się nauczyć i dowiedzieć by zrealizować swój cel.
– Napisz kto może pomóc Ci w realizacji Twojego celu.

Gdy będziesz już gotowy, zastanów się, jak możesz zdobyć potrzebną wiedzę i jak dotrzeć do osób, które mogą być dla Ciebie wsparciem. Działając w taki sposób bardzo zwiększysz swoje szanse na realizację celu.

 

8. Nie spuszczaj swojego celu z oka.

Pamiętasz wszystkie swoje postanowienia i cele z zeszłego roku? To niesamowite, jak wiele osób po prostu zapomina, co tak naprawdę chcą w życiu osiągnąć. Są tak zajęci szybkim wspinaniem się na drabinę, że nie zauważają, iż drabina jest oparta o złą ścianę. Nic zatem dziwnego, że pomimo włożenia ogromnego wysiłku, są w innym miejscu niż zakładali. Na szczęście jest na to sposób: trzymaj swój cel przed oczami.

Ponieważ zdarzało mi się zapominać o niektórych celach, postanowiłem, że te najważniejsze muszę mieć zawsze przy sobie. Dlatego wydrukowałem je w małym formacie, zafoliowałem i umieściłem w dwóch miejscach: w portfelu oraz obok lustra w łazience. Śmieszne i głupie? Być może, ale zabójczo skuteczne. Dzięki temu, gdy tylko wyciągam portfel by za coś zapłacić, od razu rzuca mi się w oczy mała karteczka, która pomaga ponownie przemyśleć zakup. A kiedy golę się rano przed przystąpieniem do pracy, lub szykuję się do snu po ciężkim dniu, mała karteczka przy lustrze skutecznie przypomina, że warto dać z siebie wszystko, bo każdy dobrze przepracowany dzień przybliża mnie do celu. Tak wygląda karteczka z mojego portfela:

marcin iwuc

Dlaczego warto to zrobić? Bez tego łatwo zapomnisz o Twoim celu i wtedy nie będzie szans na jego realizację. Z drugiej strony, jeśli będziesz o nim pamiętać, co chwilę do głowy będą przychodzić Ci nowe pomysły. Wymyśl słowo lub hasło związane z Twoim celem, zapisz je i umieść w różnych miejscach: naklej małą kartkę na lustrze w łazience, włóż drugą do portfela, przyklej na swój monitor w pracy i w domu, itp. Nie zastanawiaj się, czy to obciach. Ważne, że działa, więc po prostu to zrób.

 

9. Ułóż zadania w konkretny plan.

Odpowiedzi na powyższe pytania (o trudności, o potrzebną wiedzę, o pomocnych ludzi) pomogły Ci zdefiniować konkretne zadania, które musisz zrealizować na drodze do celu. To mogą być sprawy takie jak: nauczyć się robić domowy budżet, zdecydować, które wydatki wyciąć, przygotować się do rozmowy z szefem o podwyżce, itp. Zdecyduj w jakiej kolejności najsensowniej będzie te zadania realizować, a potem je ponumeruj. Przy każdym z zadań napisz, ile czasu będziesz potrzebować na jego realizację. W ten sposób będziesz mógł określić konkretną datę osiągnięcia Twojego celu.

 

10. Działaj! Działaj! Działaj!

Słyszałeś, że dobry plan to 50% sukcesu? To jednak ciągle tylko 50%! . Ty chcesz osiągnąć więcej, dlatego:

KAŻDEGO DNIA ZRÓB CHOĆ JEDEN KROK W STRONĘ TWOJEGO CELU!

Trudne? Czasochłonne? Nie wiadomo czy działa? Wprost przeciwnie: proste, zajmuje tylko 20 minut dziennie i przynosi znakomite rezultaty.

W moim przypadku takie przemyślane działanie okazuje się bardzo przydatne. Ja nie lubię pędzić na oślep, gnać przed siebie bez zastanowienia, czy biegnę we właściwą stronę. Nie chcę poświęcać zdrowia i szczęścia mojej rodziny dla finansowego sukcesu. Chcę mieć i jedno i drugie! Wolę działać świadomie i w przemyślany sposób, mając jednocześnie pewność, że żyję na miarę moich możliwości. Chcę robić coś wartościowego, a jednocześnie cieszyć się tym. I powiem Ci szczerze, odkąd działam w ten sposób, jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem. 🙂

Życzę Ci z całego serca, żebyś osiągnął swoje finansowe i wszelkie inne cele w nowym roku. Mam ogromną nadzieję, że ten artykuł i załączony plik, choć trochę Ci w tym pomogą.
A jeśli znasz jakieś dodatkowe sposoby, lub ciekawe rady zwiększające prawdopodobieństwo osiągnięcia celów, podziel się nimi w komentarzu. Pozwól nam wszystkim skorzystać z Twojej wiedzy i jeszcze lepiej radzić sobie w życiu. A na zakończenie jeszcze odrobina motywacji, która pomoże Ci zrozumieć, czy wielkim wyzwaniem jest owe 20 minut dziennie:

Miłego dnia!

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze70 komentarzy

  1. Dzięki za motywację. Spróbuję, choć nie ukrywam, że próbuję kolejny raz ułożyć swe sprawy finansowe. Jak narazie wszystko spaliło na panewce. Jedyne czym się pocieszam, że w ciągu ostatnich 5 lat zdobyłem wykształcenie (ekonomiczne) i doświadczenie w grze na giełdzie ( 3 lata na samych akcjach i 2 lata na kontraktach na WIG20). Kosztowało to zbyt dużo. Rok 2015 ma być rokiem zbiorów więc mam nadzieję, że szablon również się przyda. Pozdrawiam i powodzenia dla innych!

  2. Dzięki Marcin 🙂
    Trzeba nas pilnować, strzeżonego Pan Bóg strzeże 🙂
    Ps. Planujesz kontynuować temat negocjacji? 😉

    • Może tym razem wypróbuj przedstawionej tutaj metody? Skoro Twoja nie działa, to czym ryzykujesz? 🙂
      Serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że ten rok będzie dla Ciebie lepszy. Wszystkiego dobrego.

  3. Wszystko ładnie pięknie, ale jeśli celem jest 31. czerwca, to się nie uda ani w tym roku, ani w żadnym innym – czerwiec ma 30 dni.
    Przepraszam, to takie moje zboczenie zawodowe – jestem korektorem. 🙂
    Ale tekst dobry, jak zwykle.
    Pozdrawiam

  4. W pkt. 6 poszedł bym o krok dalej. Wg. mnie sama identyfikacja wroga i stwierdzenie, że bez względu na wszystko będę brnął dalej, to może być trochę za mało, aby ominąć przeszkodę. Ja bym przygotował plan działania na wypadek faktycznego zmaterializowania się jakiejś trudności. Osobiście czułbym zdecydowanie większy spokój wiedząc, że mam przygotowany plan działania na wypadek spotkania wroga oko w oko :).

    • Cześć Michał. Zgoda – szczególnie przy wysoce prawdopodobnych przeszkodach warto już teraz zastanowić się, jak na nie zareagujemy. Z drugiej strony warto zachować w tym umiar i nie dzielić włosa na czworo. Kilka krótkich punktów jak zareagujemy powinno wystarczyć. W przeciwnym razie nigdy nie zakończymy fazy planowania 😉
      To, co naprawdę warto dopracować, to sposób realizacji samego celu.
      A potem: działać!

  5. Właśnie przeczytałem -Zjedz tę żabę. B.Tracy. Na pewno pomoże w realizacji celów . Mój cel na ten rok to poprawa i zgłębienie wiedzy na temat finansów. Dzięki za wartościowe narzędzie i super artykuł.
    pozdrawiam 🙂

  6. Ja również staram się coraz więcej czasu poświęcać na finanse, ale nie jest to nawet 20 minut dziennie. Raczej jest to około godziny w tygodniu. Co do innych postanowień to ja jak na razie (o dziwo!) się trzymam.

  7. Dobry pomysł z tą listą jednak przyznam że w moim przypadku te cele zawsze mam sobie poukładane w głowie. I tak na przykładzie ubiegłego roku mogę powiedzieć że większą część celów udało mi się zrealizować które związane były głównie z bieżącymi zobowiązaniami finansowymi. Do końca czerwca chciałem w pełni spłacić kartą kredytową, udało mi się to zrobić nieco szybciej bo bodajże już w maju. To samo z limitem w koncie który chciałem spłacić do końca kwietnia i tu również udało się zrobić to w terminie. Tyle że niedługo później musiałem go odnowić bo potrzebna była mi gotówka na drugie (tańsze) autko. Teraz więc jestem w trakcie realizacji jednego z celów roku 2015 – spłaty limitu w koncie 😉

    Poza tym moim celem 2014 był również zakup porządnego roweru MTB do śmigania po lesie w sezonie wiosenno-letnio-jesiennym – cel również został zrealizowany 😉

    • Karol,
      Zaryzykuj i zapisz cele na kartce. Co Ci szkodzi? Zobaczysz jak to bardzo ułatwia później działanie.
      Taka kartka pozwala też lepiej ułożyć hierarchię naszych celów i zapewnić, że nie będziemy np. kupować roweru zanim spłacimy debet 😉

  8. Czytałem wiele nt. wyznaczania sobie celów/marzeń i ich realizacji. Na podstawie tego stworzyłem strategię wyznaczania celów. Aby łatwiej zrealizować cel powinien zostać zapisany na kartce wg. poniższych zasad:

    1. Cele powinny być Ambitne, realne i mieć dla nas pozytywne znaczenie.
    2. Zapisane w formie dokonanej (np. mam milion złotych na koncie, spłaciłem dlug 3tys zł)
    3. Precyzyjnie i szczegółowo opisane. (np. 8 kwietnia 2015 roku – kupiłem Ferrari California w kolorze czerwonym, hamulce ceramiczne….”)
    4. Nadaj swojemu celowi dokładną datę jego osiągnięcia i załóż wszystkie korzyści wynikające z jego realizacji. Wyobraź sobie jak będziesz się czuł, gdy ten cel zrealizujesz. („ 18 lipca 2015 mam milion złotych na koncie co powoduje, że znika cała
    masa moich problemów finansowych i mam spokój wewnętrzny. Przecież nie muszę się martwić czy uda mi się rozbudować garaż”)
    5. Formułując swój cel unikaj stwierdzeń typu np. „nie palę”, ale zaprogramuj swoją podświadomość pozytywnie kierując w jej stronę komunikat, że „jestem wolny od nałogu”.
    6. Wizualizuj swoje cele/marzenia jak najczęściej!
    7. Działaj, codziennie rób krok w kierunku realizacji swojego celu.

    Oprócz tego, zalecam napisać na kartce a4 kilka, kilkanaście takich celów na rok 2015 zapisanych wg. powyższych zasad” MOJE ZREALIZOWANE CELE W 2015 ROKU”. Kartkę podpisać własnoręcznie długopisem i powiesić w widocznym miejscu lub nosić miniaturkę przy sobie.

    Dlaczego tak? Bo tak działa nasz podświadomość a jej nie da się oszukać. Każdy by chciał coś mieć, ale
    od „chcenia” do posiadania daleka droga. Jeśli właśnie w czasie przyszłym sformułujesz swój cel to podświadomie dajesz sobie niesprzyjające realizacji celu informacje. Skoro „chciałbyś” oznacza to, że w tej chwili nie masz. Twoja podświadomość koduje tym samym, że jesteś biedny, a skoro jesteś biedny to, czy rozumując logicznie – możesz z dnia na dzień stać się bogaty? Pierwszą zasadą przy formułowaniu celów jest zachowanie formy dokonanej, czyli jeśli chcesz być bogaty to musisz napisać – jestem bogaty!

    Polecam tak zrobić to niesamowicie pomaga! Polecam także przeczytać kilka publikacji na ten temat aby zgłębić wiedzę i być skuteczniejszy w realizacji swoich celów.

    • Piotr,
      Dziękuję serdecznie za bardzo przydatny komentarz. Fajne, konkretne wskazówki. Szczególnie podoba mi się to, aby listę nazwać „Moje zrealizowane cele w 2015 r”. Właśnie dlatego bardzo lubię prowadzić tego bloga – zawsze uczę się od Was nowych rzeczy. Serdecznie pozdrawiam,

  9. Marcin od kilku miesięcy czytam Twojego bloga i komentarze innych czytelników. Jeszcze nie znalazłam wśród nich tak skomplikowanej sytuacji finansowej jak moja. Myślałam , że nie ma z niej wyjścia. Potem trafiłam na Twoją wypowiedź w ddtvn. Od tego momentu( pomimo ,ze w moich finansach jeszcze niewiele się zmienilo) zaczęłam świadomie pracować nad ich poprawą. Kupiłam Twoją książkę, przeczytałam ją już dwa razy , a i tak zawsze mam ją pod ręką. Zgadzam się w 100% z twierdzeniem ” co innego znać drogę a co innego iść nią.” Dokładnie tę samą tezę można zastosować do noworocznych postanowień i do tego o czym tutaj piszesz. Po prostu trzeba to robić a nie kombinować. Pomagasz mi.dzieki☺

    • Hej Ewa, bardzo dziękuję i cieszę się, że mogę pomóc. Życzę Ci powodzenia. Wyjdziesz na prostą – gdy działa się zgodnie z zasadami to jest tylko kwestia czasu. Wszystkiego dobrego 😉

  10. Ten filmik jest zarombisty najlepiej sobie go puscic z rana troche glosniej,a przy okazji przypomniały mi sie czasy z wojska -dyscyplina.Bardzo dobry temat i bardzo motywujący fajnie to opisałeś Marcin .Nasuwa mi sie taka myśl czy wychowanie bezstresowe dzieci jest do konca dobre ,jednak trzeba być bardziej surowym i stanowczym obserwuje to po dzieciach które były tak wychowywane i to własnie one sobie dobrze radzą w życiu zawodowym.

    • Cześć Egon,
      Moim zdaniem bezstresowe wychowanie dzieci jest bez sensu, bo prawdziwe życie wcale nie jest bezstresowe. Inna sprawa co to znaczy wychowanie „stresowe”, ale to już zupełnie inny temat.
      Serdecznie pozdrawiam.

  11. Wiele osób tworzy postanowienia noworoczne. Nie ma przy tym znaczenia czy chodzi o finanse, odchudzanie, zmianę pracy itd. Z moich obserwacji wynika jednak, że większość osób (przynajmniej z tych, które znam) traci zapał wciągu max. 1 miesiąca. Nie są w stanie wytrwać w swoim postanowieniu. Mało tego szukają wymówki, która w ich oczach usprawiedliwi ich „złamanie”. Poszedłbym jednak krok dalej… Obstawiam, że ponad połowa z nas nie do końca wie co chciałaby robić (jaki zawód wykonywać, czego się uczyć, jak spędzać czas – aby osiągnąć pełną satysfakcję). Co więcej osoby te zdają się żyć w jakimś „obłędzie” – wstają rano, idą do pracy, robią swoje, wracają i … narzekają. Nie wydaje mi się aby ta grupa kiedykolwiek spełniła choćby jedno postanowienie noworoczne. W ramach uzupełnienia dodam jeszcze, że znam wiele osób, które pragną zmian w swoim życiu, ale nic nie robią aby to osiągnąć. Liczą, że los sam poda im gotowe rozwiązanie. W okresie świąt spotkałem jednego gościa (jakaś moja daleka rodzina), który przy świątecznym śniadaniu powiedział do swojej mamy: „miałem piękny sen, że dałaś mi 20 tys. złotych”. Człowiek młody, silny, pracujący … i nadal czeka na gotowe, zamiast samemu zarobić te pieniądze. Niestety tacy jesteśmy: LUBIMY GOTOWE ROZWIĄZANIA!!!

  12. WOW!
    Właśnie przekazałam mężowi, że mamy zaplanowany weekend z tabelką 🙂
    Pozdrawiam, super artykuł!

  13. Cześć,

    Bardzo fajny artykuł, pomoże wielu osobom.

    Szkoda tylko, że i tak znajdą się osoby, które nawet jak będą miały swoje cele przed nosem to tak ich nie zrealizują, nadal będą narzekały jak jest źle i nie dobrze.

    Dobrze, że mi się udaje realizować swoje plany od 2 lat ( musiałem się pochwalić 😛 ) i wszystkim tego życzę.

    Pozdrawiam

  14. Jedyne co dodałbym od siebie, to aby cele zapisywać w czasie teraźniejszym, tak jakby już zostały wykonane. Takie cele lepiej „programują” podświadomość 😉
    A poza tym artykuł jak zwykle pierwsza klasa 😀

  15. Witaj Marcinie
    Rzadko piszę swoje uwagi, więcej czytam i potem myślę…
    Najtrudniejsza rzecz do realizacji celów /nie tylko finansowych/ – jest dyscyplina w działaniu. B. trudno ją utrzymać w ryzach. Wiele razy znajdzie się powód,by ją łamać. Jest to działanie na własną szkodę, wręcz sabotaż! Albo chcemy coś osiągnąć, albo lepiej nie piszmy zbyt wygórowanych celów! Nic nie ma za darmo i tyle mojego mentorstwa.
    O finansach wiem już dużo, ale jeszcze więcej jest przede mną nauki, korzystania z gotowych dobrych porad, wzorców itd.
    Żyjemy zbyt krótko i intensywnie /takie czasy/, aby uczyć się na własnych błędach. Dlatego ludzi z większą wiedzą, rozsądnie myślących i chcących innym pomagać w ich finansach osobistych – należy doceniać /takim JESTEŚ/ i chylić czoła.
    Nie chodzi mi tutaj o tzw. kadzenie, ale nasze społeczeństwo musi się udukować finansowo /i nie tylko/, aby gonić za wyższą stopą życia.
    Właśnie to robisz, robi to wielu innych, ale zbyt mały procent naszego społeczeństwa korzysta z często darmowej wiedzy.
    Ktoś powiedział: „Edukacja głupcze”
    Jakże dla wielu jest to aktualne…
    Pozdrawiam
    Cz.M.
    P.S.
    Wszystkiego dobrego w 2015 r

    • Hej Czesław,
      Dziękuję za życzenia i komentarz. Tobie również życzę wspaniałego roku.
      Co do dyscypliny – faktycznie o nią trudno. Właśnie dlatego rzeczy ważne warto robić codziennie, a przynajmniej bardzo regularnie. Wtedy wyrabiamy w sobie nawyki, a z nawykami to już idzie łatwo – prawie automatycznie. 😉
      Marzy mi się, aby Polacy byli najbardziej wyedukowanym finansowo narodem. Ludźmi, którzy nie dają sobie wciskać kitu, tylko mądrze budują swoje majątki, a przez to stają się odporni na tani populizm. Ambitne, ale moim zdaniem możliwe i zamierzam się do tego w miarę moich. skromnych możliwości przyczynić. Dzięki temu nasze dzieci będą żyły w dobrobycie.
      Serdecznie pozdrawiam,

  16. Ja się już poddałam, po prostu przeszkody mnie wykończą.
    Ale artykuł świetny, zaczęłam test, może coś się polepszy, mam nadzieję, a to już sporo.

    Pozdrawiam

  17. Kolejny fajny i pomocny wpis. Tabelka na pewno przyda się i wypróbuję, chociaż szczerze mówiąc za leniwa jestem … i paradoksalnie to lenistwo działa na moją korzyść w większości aspektów życia.
    Zamiast przechodzić na dietę, zmieniać podejście do finansów i wydatków itp, zmieniam nawyki, tak żeby przy działaniu i wykonywaniu codziennych czynności nie musieć zastanawiać się jakie są konsekwencje.

    Zamiast robić skomplikowane plany finansowe skupiam się nad wyrobieniem kilku podstawowych nawyków:
    – dbam o każdą wydaną złotówkę, podejście „bo to tylko 5 czy 10 zł na głupotkę” jest strasznie zgubne. Na koniec miesiąca codzienne 5-10 zł daje sporą sumkę, która odłożona i zainwestowana może ładnie zapracować.
    – nie zaciągam kredytów szczególnie konsumpcyjnych. Bez zastanawiania się, nie i koniec. Żadnych debetów na kartach, żadnych zobowiązań. Nie stać mnie – nie kupuję, nie mam – nie wydaję. Bardzo chcę – zastanawiam się jak zarobić albo odłożyć. Jak to jest nawykowe myślenie bardzo ładnie procentuje w życiu.

    Jestem skażona filozofią Kaizen i stosuję ją nie tylko do poprawy procesów, a życie staje się proste 🙂

    • Hej Magda,
      Kaizen jest super 🙂
      Bardzo wierzę w siłę zdrowych nawyków – między innymi dlatego zachęcam, aby na finanse poświęcać 20 min codziennie. Jak już wejdzie w krew, to jedziemy dalej bez wysiłku na autopilocie 😉

  18. Świetny tekst Marcinie i bardzo starannie przygotowany załącznik. Włożyłeś dużo pracy w to, żeby łatwiej było zacząć porządki w finansach w nowym roku. Doceniam i postaram się jak najlepiej wykorzystać Twoją wiedzę. Zawsze z przyjemnością czytam każdy nowy wpis. Życzę wytrwałości, chociaż pewnie Ciebie specjalnie motywować nie trzeba 😉 Pozdrawiam.

    • Hej Agnieszka, bardzo dziękuję. Motywacji nigdy dość i przyznaję szczerze, że nic tak nie skłania mnie do pracy jak właśnie Wasze komentarze. 🙂 Serdecznie Cię pozdrawiam.

  19. Małgorzata

    Witaj Marcinie,
    filmik rewelacyjny, daje powera i jest w 100% zgodny z moją filozofią życia. Dzięki też za artykuł i tabelkę. Nie wiem, czy całą wypełnię, bo ale na pewno skorzystam z dużych fragmentów. Ja nie robię postanowień noworocznych, bo choć jest to kuszące, to zbyt rzadko działa. Poza tym staram się zarządzać finansami od pewnego czasu, więc mam w tym ciągłość, potrzebuję jednak być bardziej precyzyjna. I w tym pomaga mi Twój blog oraz różne rady.
    Np. Dzięki Twojej zachęcie założyłam konto we frankach do spłaty kredytu hipotecznego. Tyle tylko, że z Aliorem (kantorem u nich) nic mi nie wyszło, chyba coś poknociłam po drodze, bo konto się nie założyło.
    Życzę Ci i Twojej rodzinie tego, co najlepsze w Nowym 2015 Roku.

    • Cześć Małgorzata,
      Dziękuję za życzenia – Tobie i Twojej rodzinie życzę również wszystkiego dobrego w nowym roku.
      Ten plik zrobiłem właśnie po to, aby sprawić, że postanowienia zadziałają. U mnie dobrze się sprawdza 😉

  20. pobożne życzenia, działałem wg tej lub podobnej maksymy, ,mysi filozofii, niech każdy nazwie to jak chce. Prawda jest taka, że zawsze o czymś zapomnimy, zapatrzeni w jeden cel coś przeoczymy i takie trzymanie się za wszelką cenę jednego nam zaszkodzi, no chyba że mamy naprawdę szczęście. Ja mam niezła pracę, która lobie, jak na Polskę fajny samochód, tylko nie mam drugiej osoby bo albo mi się po prostu nie udaje albo interesują sie mną takie z którymi dosłownie nie mam o czym rozmawiać. PS Tak z kobietą (też człowiek) fajnie jest czasem pogadać.

    • Cóż…
      Z podejściem „kobieta też człowiek” może i dobrze, że na razie jesteś sam. Do pewnych spraw trzeba dojrzeć i nauczyć się szacunku dla innych. Długa (i bolesna) droga przed sobą. Mam nadzieję, że kiedyś załapiesz o co w tym chodzi. Na razie mała podpowiedź: o coś więcej niż fajna praca i dobry samochód…

  21. Marcin, ogromny „szacun” za to co robisz. Czytam twojego bloga od miesiąca, po przeczytaniu twojej książki (poradnika). Wszystko co przeczytałem było dla mnie oczywiste i znane od wielu lat. Budżet domowy prowadziłem przez ok 5 lat jak rozpocząłem pracę na etacie 17 lat temu. Kontrola wydatków pozwoliła mi uniknąć sporo błędów i być krok dalej niż byłbym stosując konsumpcyjny, „bezstresowy” styl życia. W czasie kiedy nie kontrolowałem swoich wydatków, wydawałem nawet 30% więcej pieniędzy. Od miesiąca zaczęliśmy z żoną kontrolować ponownie nasze finanse i są efekty :).
    Uważam, że w obecnym czasie konsumpcji bardzo ważna jest edukacja o finansach osobistych młodych ludzi (czego szkoła nie uczy) a błędy popełnione na starcie (m.in. łatwy dostęp do kredytów) rzutują na całe późniejsze życie.
    Dlatego staram się już na poziomie szkoły średniej edukować swoje dzieci. Kiedy mój 16 letni syn przeczytał twoją książkę Marcinie stwierdził, że jego wyobrażenie o wydawaniu pieniędzy było „lajtowe” a teraz cyt: „… zrozumiałem jak to działa”.
    Planowanie, spisywanie celów i utrwalanie właściwych nawyków jest bardzo ważne nie tylko w finansach 🙂
    Ja porównuję osiąganie celu do sinusoidy pnącej się na szczyt góry (jeżeli jest wzlot musi być upadek dla zachowania równowagi):)

    Marcinie, życzę Ci dużo pozytywnej energii która będzie motywowała nowe pomysły na pisanie kolejnych wartościowych i edukujących nas artykułów:)

    • Hej Jack,

      Bardzo dziękuję za komentarz i cieszę się ogromnie, że książka okazała się przydatna. Ale przede wszystkim gratuluję Ci zdrowego rozsądku w podejściu do finansów i do życia. Wszystkiego dobrego!

  22. Filmiku dawno nie widziałem, a faktycznie jest świetny i daje kopa 🙂

    20 minut dziennie to super pomysł. Dotąd monitorowałem budżet domowy zazwyczaj raz w tygodniu czy raz na dwa tygodnie i wtedy robi się z tego bardzo grube zadanie i trudno się doszukać wszystkich wydatków.
    A tak, to codziennie rano w moim wypadku wystarczy nawet 10minut by zapisać sobie wydatki z poprzedniego dnia 🙂 Dziś faktycznie wszytko zajęło 20, ale to z powodu wypłaty 😉 bo od razu trzeba było zrobić kilka przelewów (typu „rata” na przyszłe mieszkanie, fundusz awaryjny itd).

  23. Doskonały artykuł,filmik też motywujący ,czytam twojego bloga od początku ,daje kopa
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku

  24. Witaj Marcin

    Świetny artykuł, w mojej ocenie spokojnie sklasyfikowalbym go w TOP 10 Twoich publikacji, których jestem regularnym czytelnikiem. Film na końcu to prawdziwa rewelacja…

    Nieco sceptycznie podchodziłem do arkusza który przygotowałes, ponieważ moje plany finansowe zawsze prowadzę w formie elektronicznej w Excelu odkąd prowadzę swoje domowe analizy budżetowe czyli od jakiś 7 lat. Sporo materiału do analizy i wyciągania wniosków.
    Bardzo prawdopodobne ze dzięki tej kontroli i regularnemu zaangażowaniu obce są mi tematy wychodzenia z debetu, spłaty karty kredytowej.

    Nie zmienia to faktu ze mam swoje cele, może nieco bardziej długoterminowe niż rok natomiast oparte na comiesięcznej strategii realizowanej krok po kroku wg przyjętego harmonogramu.

    Postanowiłem pierwszy raz przelać to na papier i jednak skorzystać z przygotowanego przez Ciebie arkusza. I tu uwaga… pisałem że nie chcialem tego robić a gdy się zaangażowałem zeszło mi na uzupełnienie ponad 3 godziny !!!! Swoją drogą wylałem na to kawę wiec plan i strategia ma unikalny wygląd papierów nad którymi naprawdę ktoś popracowal 🙂

    Podpisałem krwią, zaznajomilem żonie i wpadłem na wspaniały pomysł… stały monitoring realizacji celów połączony z wizualizacja. Cele długoterminowe są trudne w pilnowaniu przez osoby charakteryzujące się tzw słomianym zapałem. I zamierzam w tym roku wejść w wizualizacje celów umieszczona na tablicy pokazujące w którym miejscu jesteśmy. To że w tej chwili jesteśmy na 14% realizacji naszego celu…. w przyszłym miesiącu może dołożymy 1% itd. Oprócz tego stopień realizacji naszych małych kroczkow czyt. miesięcznych celi… czy idziemy zgodnie z harmonogramem czy nie… uzupełniane raz na miesiąc umieszczone w jednym ustalonym miejscu gdzie nie sposób przejść obok tego i nie zauważyć…

    Myślę że stały monitoring i uświadomienie wszystkich uczestniczących w realizacji celu to świetny klucz do sukcesu. Tablica będzie ręcznie uzupełniana by czuć wagę zapisywanego wyniku.

    Dzieki za to co robisz bo naprawdę napędzasz mnie. Swoją drogą za kilka dni zamierzam ofiarować w prezencie Twoja książkę mojemu rodzeństwo, które należy do tej grupy która twierdzi ze nie ma z czego odkładać bo zawsze jest za mało, za późno itp. Jeden z moich celów krótkoterminowych to przeciągnąć ich do lepszego świata świadomych finansistów dbających o swój portfel.

    Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje

    • Cześć Hugo,
      Wciąga, co? Taki arkusz zalany kawą będziesz mógł kiedyś umieścić w ramce i opowiadać dzieciom: „Dawno temu, gdy jeszcze nie byłem tak bardzo bogaty, jak dziś… 🙂
      Serdecznie pozdrawiam!

  25. Cześć Marcin!
    Ogólnie podsumowując mijający rok muszę przyznać, że jesteś, zaraz po moim niedawno poślubionym małżonku, osobą która chyba najbardziej pozytywnie wpłynęła na moje życie ;p Dzięki Twoim radom i wpisom na blogu uniknęłam chyba najgłupszej rzeczy na świecie – wpakowaniu się w zbyt duży kredyt mieszkaniowy. Wymagało to pewnych kompromisów życiowych, ale zwyciężył zdrowy rozsądek i jestem teraz bardzo zadowolona, bo dzięki sprytnemu zarządzaniu budżetem domowym i wszystkimi dostępnymi dla nas środkami nie wpakowaliśmy się w tą pułapkę, tylko mamy pięknie wyremontowane mieszkanie w innym miejscu, bez kredytu, z funduszem bezpieczeństwa, a mnie udało się wynegocjować bardzo dobrą pensję w mojej pierwszej pracy 🙂 Żyć, nie umierać! Naprawdę bez Ciebie wpakowali byśmy się w niezłe kłopoty. Dlatego chętnie będę realizować teraz dalsze cele finansowe zgodnie z Twoimi radami, chociaż biorąc pod uwagę, że nie mamy z mężem problemu z codziennym regularnym siadaniem do budżetu, zamierzam wykorzystać przygotowany schemat do zrealizowania trochę innych własnych celów, niefinansowych 😉 Niestety muszę Ci jeszcze coś szczerze powiedzieć – wiem, że robisz co możesz, ale wydaje mi się, że wpisy na blogu są trochę zbyt rzadko, lub pojawiają się czasami wpisy bez konkretnych informacji. Mam nadzieję, że się nie obrazisz! Piszę to zdecydowanie w dobrej wierze 😉
    Pozdrawiam,
    Marta

    • Cześć Marta,
      Bardzo dziękuję za komentarz i za informację zwrotną.

      Cieszę się ogromnie, że podjęłaś tak rozsądne decyzje i jesteś z nich zadowolona. To jednak w pełni Twoja zasługa. Mój blog czyta obecnie miesięcznie ok. 20 tys. osób – ale tylko niektórzy idą krok dalej i działają zgodnie z tymi prostymi zasadami. To Ty podjęłaś wysiłek i konkretne, odważne działania. Gratuluję Ci bardzo serdecznie.

      Co do częstotliwości wpisów – staram się publikować w każdym tygodniu. Chyba, że tak jak ostatnio, są święta i wyjazd rodzinny – wtedy całą uwagę poświęcam moim bliskim i blog musi niestety zaczekać. Przy obecnych obowiązkach (które poza blogiem są coraz liczniejsze) trudno będzie mi publikować częściej.

      A co do treści – pamiętaj, że zawsze bardzo cenię sobie Twoje komentarze. Gdy jakiś wpis Ci się nie podoba – to wal prosto z mostu. 🙂 To przyczyni się tylko do wzrostu jakości. Nie martw się – nigdy się nie obrażam na konstruktywna krytykę. Przeciwnie – bardzo ja doceniam.

  26. Hej,

    Marcin – na start ogromne gratulacje za Twoją pracę, Twój blog jest na mojej krótkiej liście blogów finansowych które czytam regularnie 🙂 Tak trzymać!

    Co do postanowień noworocznych – od jakiegoś czasu ich nie praktykowałem ale doszedłem do wniosku, że chyba warto ponownie się zastanowić, zwłaszcza w kontekście firmy którą prowadzę, tutaj wytyczenie planu i celów wydaje mi się o wiele bardziej kluczowe.

    Szablon który przygotowałeś jest bardzo interesujący – ja mam jednak pytanie czy tworzysz bądź wiesz gdzie znaleźć chociaż zalążek jakiegoś przykładowego szablonu do monitorowania własnych inwestycji i ich zwrotu?

    Mam założone IKE, IKZE, oszczędzam na lokatach i brakuje mi jednego, spójnego miejsca aby to wszystko odnotowywać tak, aby być na bieżąco z ew. stratą/zyskiem tych wszystkich działań. Zacząłem się przymierzać do własnego opracowania porządnego arkusza kalkulacyjnego ale już pierwsze podejście uświadomiło mi, że będzie z tym trochę zabawy aby faktycznie stworzyć użyteczny produkt 🙂

    Korzystasz z czegoś takiego? A może inni czytelnicy mają jakieś swoje rozwiązania? Przyznam, że IKE założyłem właśnie przez ING po przeczytaniu Twoich wpisów i zaznajomieniu się z tematem ale osobiście jestem strasznie rozczarowany poziomem samego panelu w którym możemy obserwować swoje inwestycje. Nie za bardzo mieści mi się w głowie aby w dzisiejszych czasach nie stworzyć prostego panelu podsumowującego rachunek zysków/strat mojego portfela (chociaż w sumie np. analizy.pl chociaż mają funkcjonalność stworzenia portfela to nie jest możliwe dopisywanie kolejnych jednostek funduszy przez co całość też jest zupełnie niepraktyczna).

    Ufam, że nie tylko ja mam z tym problem i może ktoś wskaże mi źródło jakiegoś rozwiązania / arkusza który można by wykorzystać za wyjściowy 🙂

    • Cześć Piotrek,
      Dziękuję za komentarz. Własne inwestycje monitoruję jednak w Excelu i nie znam aplikacji, którą mógłbym polecić, bo żadnej do tej pory jeszcze nie testowałem.
      Moje inwestycje są jednak proste – zatem nie zajmuje mi to dużo czasu.

      Myślę, że faktycznie dobrym pomysłem będzie przetestowanie jakiegoś rozwiązania i podzielenie się z Wami opinia o nim.

      Serdecznie pozdrawiam.

    • Przyznam sie, ze mam podobnie jak Piotrek, lokaty, ike, fundusze, rozne okresy zapadalnosci, rozne procenty jak to ogarnac?. Na razie wprowadzam to w prosty xls ale przydalby sie porzady arkusz lub inne narzedzie.

  27. Marcinie blog jak i książka rewelacyjna ( chyba pierwsza którą kupiłem legalnie) Podziwiam Cię za pracę ,włożony trud i za to, że chcesz się tym dzielić z czytelnikami. W nowym roku życzę dużo samozaparcia i poprostu dziękuję.
    Pozdrawiam

  28. Świetne porady, które naprawdę pomagają się zmotywować. Taki reżim faktycznie może pomóc przezwyciężyć dotychczasowe bariery i przynieść wymierne skutki.
    Myślę, że część z twoich porad śmiało można też wykorzystać w innych sprawach i postanowieniach niż te finansowe. 😉

  29. A ja Marcinie szczerze mówiąc trochę się zawiodłam tym wpisem. Jestem fanką Twojej książki i Twojego szablonu do budżetu domowego, które to już jasno określają plan działania i motywację, więc po co wymyślać kolejne pliki i kolejne motywacje. Pracuję w korporacji i tam aż roi się od plików, ideologii wokół, a tak naprawdę moim zdaniem warto po prostu działać z 1 plikiem i z prostą motywacją 🙂 Jestem po pierwszym miesiącu korzystania z Twojego budżetu domowego (tzn. z pliku, nie z Twoich pieniędzy oczywiście 🙂 ) i mam parę pytań/uwag, które planuję wysłać Ci jeszcze w tym tygodniu mailem. PS. A tą Twoją listę przy lustrze każdy może zobaczyć? Czy jest jakoś ukryta? Bo ja miałam kiedyś listę swoich celów na lodówce i się krępowałam, że odwiedzający nas goście mogą na to zerkać 🙂

    • Fajny cytat dziś przeczytałam:
      Nic nie może powstrzymać osoby z odpowiednim nastawieniem mentalnym przed osiągnięciem jej celu. Nic na ziemi nie może pomóc osobie ze złym nastawieniem mentalnym.

      Thomas Jefferson

  30. Mój Noworoczny Plan jest następujący: postanowienia noworoczne zamieniam na cele (niby pojęcia tożsame ale jednak wydźwięk zupełnie inny). Zakładam sobie jeden główny cel, określam czas na jego realizację i działam. Gdy uda mi się go zrealizować, to zaczynam urzeczywistniać te pomniejsze. Może zabrzmi to trywialnie ale prawda jest znana wszystkim od zawsze: najważniejsze jest konsekwentne działanie.

  31. Ja uważam, że postanowienia noworoczne wiele dają. To jest kolejny moment w życiu aby się zatrzymać i pomyśleć czy coś osiągnąłem w poprzednim roku, jaki był mój sukces a co się udało i dlaczego. Takie momenty zadumy są potrzebne. Oczywiście realizacja jest potem najważniejsza. Wierzę, że w realizacji celów pomagają pozytywne bodźce i tutaj Marcinie Twój blog jest bardzo przydatny gdyż cały czas, przez cały rok zmusza do tego aby się okresowo sprawdzać czy faktycznie realizujemy swoje cele finansowe i ewentualnie korygować zachowanie. Gdy patrzę jak wiele skąd inąd mądrych ludzi robi głupie błędy finansowe to wiem, ze taki właśnie blog: dla zwykłych ludzi , którzy jednak mają w życiu ambicje aby wziąć życie w swoje ręce a nie być tylko niesionym z nurtem jest NIEZWYKLE POTRZEBNY. TAK TRZYMAJ I JAK POMOŻESZ CHOCIAŻ JEDNEJ OSOBIE TO WIESZ ŻE TWOJE ŻYCIE BYŁO COŚ WARTE!

  32. Marcinie muszę przyznać, że przed świętami zacząłem pracę z tymi zadaniami z szablonu, który tutaj we wpisie opublikowałeś. Widzę, że to jest wpis w klimacie noworocznych postanowień, no ale nie ma wymówek, najlepszy czas jest teraz w tej chwili. Już 5 dzień konsekwetnie pracuję z finansami po minimum 20 minut. Odpowiedziałem na wszystkie pytania wg. szablonu oraz realizuje zadania, które wypisałem krok po kroku. Powiem Ci Marcinie to jest bardzo świetna sprawa. Czytałem wcześniej wiele poradników o finansach, bogaceniu się, „prawie przyciągania itd..”, byłem jakbym „ćpunem rozwojowym” jednak po pewnym czasie zrozumiałem, że wiedza bez działania jest bezużyteczna. Tak naprawdę zacząłem z finansami działać jakieś pół roku ponad temu ale to było takie chaotyczne działanie. A dzięki Twojej książce, którą kupiłem i szablonu pod uporządkowałem sprawy z finansami, zrobiłem budżet domowy na miesiąc kwiecień oraz zacząłem odkładać na fundusz awaryjny. Przeczytałem całą Twoją książkę, jest praktyczna w 100%. Aktualnie czytam ją drugi raz oraz realizuję cel aby odłożyć na fundusz awaryjny minimum 2500 zł. Termin realizacji tego celu wyznaczyłem na koniec czerwca tego roku. Powiem, że mam 24 lata, jestem programistą oraz studentem Informatyki. Żyję z rodzicami w ich mieszkaniu. Nie mam żadnych długów, zaległości itd.. Co miesiąc odkładam minimum 2 tys zł. Ale miałem poczucie, że nie panuję nad finansami, że to działa tak jakby pieniądze mnie kontrolowały a nie ja je. Po przeczytaniu książki, przerobienia szablonu uświadomiłem sobie i przejąłem kontrolę nad finansami. Teraz to ja wyznaczam jak pieniądze mają pracować! 🙂 Trzymajcie kciuki za mnie abym oprócz oszczędności na mieszkanie, które będę miał za kilka miesięcy, odłożył minimum 2500 zł na fundusz awaryjny do końca czerwca tego roku. Dziękuję jeszcze raz Marcinie, za to że dajesz nam bardzo wartościową i praktyczną wiedzę.

Odpowiedz