Portfel IKE Plus – straty czy zyski?

31

Ostatni artykuł na temat mojej inwestycji w ramach IKE Plus napisałem 18 stycznia – czyli tuż po obcięciu Polsce ratingu przez agencję Standard&Poors. Moje nastawienie do tego, co będzie się działo na rynkach w kolejnych miesiącach, określiłem wtedy krótko: skrajny pesymizm. I co? I stało się dokładnie to, co zwykle, gdy pesymizm jest największy: rynki finansowe mocno odbiły. 🙂

Dziś pokażę Wam skład portfela, napiszę o swoich oczekiwaniach oraz wprowadzę kilka zmian.

Ten artykuł jest częścią cyklu, w ramach którego pokazuję mój prawdziwy portfel IKE Plus, gdzie odkładam środki na edukację dzieci. Oto lista wszystkich opublikowanych dotąd artykułów z tej serii:

  1. Jak inwestuję własne pieniądze?
  2. Budowa portfela funduszy – fundament strategii.
  3. Wybieram fundusze do portfela.
  4. Portfel funduszu dla dzieci: ile zarobiłem i jak działamy dalej?
  5. Dlaczego polecam TEN produkt inwestycyjny?
  6. Kiedy podwoisz swój kapitał?
  7. Czy rynkowe zawirowania spustoszyły mój portfel?
  8. Czym są fundusze cyklu życia?
  9. Ostatni dzwonek. Za kilka dni limit IKE lub IKZE przepadnie na zawsze.
  10. Krajobraz po obcięciu Polsce ratingu. Co dalej z portfelem IKE?

Konsekwencja się opłaciła

Jeszcze kilka lat temu w sytuacji, w której ze wszystkich stron docierają pesymistyczne informacje, uciekłbym do gotówki. W ten sposób, zamiast pozwolić portfelowi rosnąć w ramach odbicia, siedziałbym teraz na stracie. Przypomnę jednak bardzo ważny fragment z tamtego wpisu:

Gdy emocje sięgają zenitu warto przypomnieć sobie założenia, które robiłem startując z portfelem. Ogromną zaletą takiego podejścia jest fakt, że założenia tworzyłem na spokojnie i bez emocji.

Dlatego policzyłem wtedy tylko czarne scenariusze szacując możliwą stratę i doszedłem do wniosku, że pomimo negatywnych emocji twardo trzymam się swojej strategii:

(…) dlaczego po prostu nie sprzedam dziś wszystkich funduszy akcji, nie poczekam na dołki i nie zacznę zakupów dopiero wtedy? Otóż z bardzo prostego powodu: bo mogę się bardzo, ale to bardzo mylić. Nie mam zielonego pojęcia, kiedy te dołki będą. Jest bardzo możliwe, że mój czarny scenariusz nigdy się nie zrealizuje.  Być może już dziś jesteśmy w Polsce na takich poziomach wycen, o jakich za kilka lat będziemy mogli tylko pomarzyć? Te 40% to minimalna ekspozycja na akcje i w portfelu o tak długim horyzoncie inwestycyjnym będę się twardo jej trzymał.

I to się opłaciło. Zobaczcie jak wyglądały wyniki od ostatniego wpisu. Przypomnę, że według wyceny z 14 stycznia 2016 – czyli dostępnej w dniu publikacji poprzedniego artykułu – byłem 289 zł na minusie. Poniższy wykres pokazuje, co działo się od tego momentu. Najpierw portfel pogłębił straty o kolejne 622 zł (11 lutego byłem więc 289 zł + 622zł = 911 zł pod kreską). Za to później rozpoczęło się odbicie i w efekcie, od ostatniego artykułu, portfel wypracował 684 zł z zainwestowanej kwoty 26 928 zł. To daje 2,5% w 3 miesiące „in plus”:

zysk z ike

Zatem ze straty 289 zł, zrobił się zysk w wysokości 385 zł, a okres, który miał być prawdziwym Armagedonem, okazał się dla mnie całkiem przyjemny. Jedynym powodem, dla którego mogę być dzisiaj zadowolony, było konsekwentne trzymanie się obranej strategii. Przypomnę, że zakłada ona, iż nie schodzę w tym portfelu z ekspozycją na akcje poniżej 40%. I to chyba najważniejsza lekcja z ostatnich miesięcy: warto mieć strategię i trzymać się jej.

No dobrze, tylko co dalej? Może w obliczu zagrożeń trzeba jednak strategię dostosować?

Najpierw zmiana taktyczna

Zanim dojdziemy do strategii – najpierw zmiana taktyczna.

Portfel, który Wam pokazuję na blogu, prowadzę w bardzo konkretnym celu – aby odłożyć środki na edukację moich córek. Dokładne powody, dla których korzystam właśnie z tego rozwiązania, możecie poznać w artykule Dlaczego polecam ten produkt inwestycyjny? Tutaj przypomnę tylko, że to oznacza horyzont około 9 lat.

Ruszyłem z tym portfelem dokładnie 5 grudnia 2014 roku (wtedy środki zostały ulokowane zgodnie z moją strategią) i od tej pory co miesiąc dokonuję konsekwentnych dopłat. Działa to w taki sposób, że wpłaty są lokowane w funduszu NN Gotówkowy, a gdy publikuję artykuł w ramach tego cyklu, to podejmuję również decyzję na temat rozlokowania tych środków. Zakładałem, że taki artykuł będę pisał w każdym miesiącu, ale okazało się, że w praktyce zwykle wpadają ważniejsze dla mnie tematy lub zwyczajnie brakuje mi czasu na taką publikację. Przykładowo przerwa pomiędzy tym artykułem, a poprzednim, wyniosła równo 3 miesiące.

Efekt jest taki, że nowe wpłaty dłużej niż zakładałem siedzą w funduszu NN Gotówkowy, a cały portfel jest przez ten czas bardziej „rozwodniony” gotówką niż bym sobie tego życzył. Dlatego dziś wprowadzę pewną modyfikację. Obecnie wartość moich miesięcznych wpłat wynosi 1013 zł (czyli 1/12 rocznego limitu wpłat na IKE). Zamiast dokonywać tych wpłat tylko na NN Gotówkowy, od razu podzielę je zgodnie z docelową strukturą portfela. To będzie oznaczało zdefiniowanie większej liczby stałych zleceń, ale dzięki temu pomiędzy wpisami portfel nie będzie się rozwadniał. To pozwoli również na realne zastosowanie taktyki uśredniania ceny zakupu, która w 9-letniej perspektywie da moim zdaniem nieco lepsze efekty niż rebalancing jedynie w dniu publikacji.

Jak portfel wygląda dziś? Od ostatniego wpisu powędrowały do niego 3 wpłaty po 1013 zł oraz jedna dodatkowa na kwotę 240 zł (dokonując dopłaty do IKE w grudniu przekroczyłem limit o 240 zł i w styczniu te środki wróciły na moje konto bankowe, więc zawróciłem ją znowu do IKE Plus).

Obecnie wartość i skład wyglądają tak:

moj portfel inwestycyjny

Jakie decyzje podejmę dziś?

Nadal jestem ostrożny

Ostatnie odbicie na rynkach nie rozwiewa specjalnie moich obaw. W ramach ciekawostki poczytałem sobie kilka raportów analitycznych, ale cały czas jestem zwolennikiem prostej tezy: nikt nie jest w stanie przewidzieć sytuacji na rynkach. Pomimo konsekwentnych prób nie przewidzą jej analitycy, a już z całą pewnością nie zrobię tego ja. Doświadczenie pokazuje, że dość często działanie w oparciu o moje oczekiwania czy rynkowy konsensus kończyło się mizernymi wynikami 🙂

Moim zdaniem akcje nie są obecnie tanie, a w USA i w Europie są po prostu drogie. Wcześniej czy później zaliczą zapewne zjazd. Nie mam jednak pojęcia kiedy to nastąpi. Równie dobrze mogą dość długo rosnąć zaliczając po drodze jedynie korekty. Nie widzę jednak obecnie powodów do istotnego zwiększania poziomu akcji w moim portfelu ponad 40%. Kto wie, może przesiedzę na tych poziomach przez 9 lat? 🙂 W każdym razie muszę te środki teraz podzielić.

Porównajmy wykresy 4 rynków: USA, Niemcy, Polska, i ETF na rynki wschodzące. Tak wyglądało to przez ostatnich 10 lat:

wykres gieldowy

A tak przez ostatnich 5 lat:

5 lat na gieldzie

Polska i rynki wschodzące są niemal na poziomach sprzed 10 lat. Europa, a przede wszystkim USA, zdecydowanie wyżej. Dlatego w perspektywie 9 lat naturalne wydawałoby się przeważenie tańszych rynków wschodzących (do których Polska również jest zaliczana). Ale po bliższym przyjrzeniu się moim dotychczasowym decyzjom doszedłem do wniosku, że próby bardziej zdecydowanego obstawiania konkretnych regionów zajmują mi dużo czasu, a efekty takich aktywnych decyzji są raczej mizerne. To, co ugrałem na jednej decyzji, oddawałem częściowo na innej. Dobrą decyzją było np. obstawienie w 2014 i 2015 sporej alokacji w NN Globalnym Spółek Dywidendowych. Ale już z Japonią sporo się spóźniłem, a z NN Spółek Dywidendowych Rynków Wschodzących za szybko wyszedłem. Moja konkluzja? Chyba szkoda na to prądu.

Dlatego teraz uproszczę mój portfel i rozlokuję środki pomiędzy fundusze z udziałem akcji w następujący sposób:

  1. NN Globalny Spółek Dywidendowych: 10% (ekspozycja na rynki rozwinięte)
  2. NN Spółek Dywidendowych Rynków Wschodzących: 10%
  3. NN Akcji: 10% (akcje polskie)

Wygląda to trochę jak taka „naiwna dywersyfikacja”, ale kto wie czy nie przyniesie lepszego efektu (szczególnie gdy wezmę pod uwagę czas potrzebny na analizy), niż moje dotychczasowe zakłady z rynkiem. Wdrożę w ten sposób w życie zasadę KISS your money (Keep It Simple, Stupid! 🙂 )

  1. Pozostałą część ekspozycji na akcje zbuduję poprzez NN Globalny Stabilnej Alokacji (na koniec grudnia akcji było tam około 30% zgodnie z tą informacją)

A zatem dziś złożę dyspozycje, po których mój portfel będzie wyglądał mniej więcej w taki sposób:

5

I oczywiście złożę w banku stałe zlecenia, dzięki którym właśnie w takich proporcjach na początku każdego miesiąca będą nabywane odpowiednie fundusze (zamiast jak dotąd – tylko NN Gotówkowy).

Zobaczymy, jak sprawy potoczą się dalej. Optymalnie byłoby na tej alokacji zaliczać spadki i uzupełniać portfel o taniejące fundusze akcyjne. To byłoby również dobrym testem, czy będę miał odwagę dokupować akcje do portfela, gdy ręce będą się „trzęsły” ze strachu. Ale na taki scenariusz czekam już długo, a rynki robią swoje…  Nie pozostaje więc nic innego, jak realizowanie własnej strategii.

A swoją drogą, my tu gadu-gadu, a moje dzieci dzięki systematycznemu odkładaniu już mają ponad 3 dychy na edukację. 🙂

Nawet gdy sytuacja na rynkach jest trudna, to czas jednak działa na moją korzyść.

I jeszcze bardzo ważna informacja:

Pamiętaj proszę, że ten blog ma na celu tylko i wyłącznie zachęcenie Cię do zdobywania wiedzy na temat spraw związanych z tematem finanse osobiste. Nie jestem doradcą inwestycyjnym, nie udzielam Ci żadnych rekomendacji i nie proponuję wspólnego inwestowania. Zdecydowałem się wykorzystać ten konkretny portfel jedynie jako ilustrację, ale pod żadnym pozorem mnie nie naśladuj. Inwestuję tam moje pieniądze i na pewno od czasu do czasu poniosę straty. Pamiętaj, że Ty podejmujesz własne decyzje na swoją odpowiedzialność. Różnię się od Ciebie w podejściu do ryzyka i pod wieloma innymi względami. Dla pełnej jasności przytoczę tu ważną klauzulę prawną, która zawsze jest w stopce mojego bloga: Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze31 komentarzy

  1. Napiszę Marcin to, co Ty: najważniejsze, to trzymać się raz ustalonej strategii.

    Moja to 50% globalne akcje, 50% fundusz rynku pieniężnego. Tak więc akcje/obligacje 50%/50%. Jak tanieją akcje – kupuję akcje, jak drożeją akcje – kupuję rynek pieniężny. Dzięki temu, kupuję to co tanieje, a nie (jak to zwykle bywa w rzeczywistości), to co drożeje.

    Mam jest ustalone, że jeśli akcje spadną ze szczytu 20%, to zmieniam alokację na 60% akcje, 40% obligacje. Jak o kolejne 20% od szczytu, to 70% akcje, 30% obligacje, itd. Ostatnio prawie przeszedłem na 60/40, ale brakło dwóch punktów procentowych (a potem przyszło odbicie), więc dalej siedzę na 50/50. Jednak w razie większej korekty czy kryzysu chcę zwiększać udział akcji, aby potem skorzystać (prędzej lub później) na odbiciu. Inwestuję oczywiście w perspektywie bardzo-długoterminowej, bo w perspektywie raptem kilkuletniej nie miałbym pewnie odwagi dokupywać akcji w razie dużego kryzysu.

    • Hej Kamil,

      Bardzo ciekawe podejście z tym „automatycznym” dokupowaniem mocno przecenionych akcji. Właśnie wtedy są one przecież mniej ryzykowne (tańsze), a my się jednak najbardziej ich wtedy boimy (bo spadają).
      Oczywiście nie mam na myśli akcji pojedynczych spółek, ale całych portfeli.

      Warren Buffett powiedział kiedyś, że gdyby akcje były pomarańczami, ludzie zachowywaliby się bardziej racjonalnie: kupowaliby gdy jest tanio, a sprzedawali gdy jest drogo. Z akcjami lubimy robić odwrotnie.

      Dlatego jasno zdefiniowana strategia bardzo pomaga, gdy emocje biorą górę. Oczywiście nie gwarantuje sukcesu – ale przynajmniej pomaga uniknąć głupich błędów.

      Sam jestem bardzo ciekawy, jaki będzie wynik mojej inwestycji za tych 9 lat. Byłoby super, gdyby porządne spadki pojawiły się w ciągu roku czy dwóch i dały szansę na dokupienie tańszych akcji, a potem hossa. To byłby wymarzony przeze mnie scenariusz. W styczniu i lutym już miałem nadzieję, że to może wreszcie to. A tu takie odbicie…
      Nigdy nie sądziłem, że będę martwił się rosnącym rynkiem. Nic. Trzeba być cierpliwym 🙂

    • Cześć Kamil ,

      W jaki sposób określasz ten „szczyt” od którego 20% spadek powoduje zmianę alokacji?

  2. A ja nie wiem czy dobrze ale zastosowalem rade Warrena Buffeta…kupilem dla dzieci fundusze indexowe na S&P500 i FTSE100 i dla dywidendy fundusz indexowy na obligacje korporacyjne…Staram sie trzymac rowniez alokacji czyli 4/5 w akcje i 1/5 w obligacje…Przedzial czasowy to jakies min 14 lat wiec mysle ze jakies profity to przyniesie..Zreszta zawsze mozna cos zmienic jak bedzie sie zle dzialo:)

    • Hej Adam,

      Dasz znać jakie fundusze indeksowe? (Vanguard polecany przez Buffetta?).
      W jaki sposób w nie zainwestowałeś? (dom maklerski w Polsce, czy w inny sposób?).

      Zastanawiam się nad urozmaiceniem reszty swojego portfela i zbieram informacje o tanich sposobach na inwestowanie na innych rynkach.

      • Na FTSE 100 wybralem BlackRock 100 UK Equity Tracker D Fund Acc (z oplata 0.06%) a na S&P 500 Vanguard US Equity Index Fund Acc (oplata 0.1%). Mam troche latwiej bo mieszkam w UK i tutaj tez zainwestowalem (dzieci maja swoje konta a teraz zaczynam robic to samo dla „doroslych”:) Wybralem indexowe bo na dluzsza mete boje sie ze oplaty moga zdecydowanie pomniejszych ewentualne zyski nawet pomimo tego ze nie widzialem tu jeszcze funduszy ktory by kazal sobie placic wiecej niz okolo 2%. Dla nas mysle bardziej o ETF-ach bo znalazlem platforme ktora pobiera tylko 0.1% wartosci transakcji (wiekszosc za ETF pobiera zwykla oplate jak za nabycie akcji ktora miesci sie pomiedzy 8 a 10 funtow za transakcje wiec przy mniejszych kwotach jest to zupelnie nieoplacalne).
        Jakbys chcial wiedziec cos wiecej tym rynku to chetnie podziele sie informacjami bo troche go zglebilem zanim zainwestowalem pierwszego funta:)

  3. Marcin, stało się coś niedobrego. Z jakiegoś powodu przestałem otrzymywać Twój newsletter. O tym artykule dowiedziałem się na szczęście przez reklamę na FB.
    Być może jest więcej takich nieszczęśników jak ja. Jeśli chciałbyś to zbadać to newsletter dostawałem na adres, który podaję w niniejszym komentarzu

    P.S.
    Dzięki za serię artykułów inwestycyjnych. Zawdzięczam im rosnącą wiedzę, rosnącą wiedzę o skali niewiedzy i przede wszystkim spokój, który daje świadomie przyjęta i konsekwentnie realizowana strategia.

    • Już wszystko się chyba wyjaśniło.
      1) wg getresponse wszystko działa prawidłowo – Twój mail jest dodany do bazy prawidłowo
      2) Tymczasem ten artykuł – o portfelu IKE Plus został opublikowany wczoraj – newsletter jeszcze nie został przez Marcina wysłany 🙂

    • Cześć Hubert,

      Widzę, że Michał już wyjasnił sprawę z Newsletterem 🙂

      Ja również im więcej się dowiaduję, tym bardziej zdaję sobie sprawę z poziomu niewiedzy. Ale, jak pisał Ray Dalio, punktem wyjścia do dobrych decyzji jest podejście typu: „Wiedz, czego nie wiesz.”. Wtedy człowiek staje sie bardziej pokorny i przestaje kombinować i bawić się w przewidywania 😉

  4. A ja zastanawiam się nad ucieczką z IKZE + na rachunek maklerski i replikowaniem strategii potrfeli akcji, w które inwestują fundusze, względnie ETFy. Odpadnie mi dość wysoka prowizja za zarządzanie a w świecie przyzerowych stóp procentowych obligacje rzadko kiedy cokolwiek płacą.

    • Cześć Piotr,

      Replikacja portfeli funduszy czy ETF?…
      Łatwiej powiedzieć, niż zrobić.
      Skłąd portfeli funduszy w Polsce publikowany jest 2x w roku z opóźnieniem ok. 3 miesiące (np. dopiero teraz możesz obejrzeć portfele na 31.12.2015)

      To również będzie kosztować. Pamiętaj, że kaszta transakcja (dokupienie akcji/sprzedanie akcji) to prowizja maklerska. Nawet jeśli wynosi np. 0,19% to w dwie strony (kupno-sprzedaż) robi się już 0,38%. Jeśli daną częścią portfela obrócisz 5 razy – koszty na tej części wyniosą 1.9% – więcej niż w funduszach w IKE Plus.

      Nie zniechęcam Cię do tego, ale proponowałbym najpierw zrobić próbę i przekonać się ile naprawdę będzie to kosztować. Załóż rachunek maklerski, wpłać jakiś kapitał, poreplikuj taki portfel np. przez 3 miesiące i zobacz jak Ci to wychodzi. Oceń ile kosztuje oraz ile wymaga czasu. Dopiero potem podejmij decyzję o ewentualnym transferze środków.

      Jeszcze raz powtórzę. Nie zniechęcam Cię. Zachęcam raczej do realnej oceny możliwości i kosztów.

      • Marcin,

        Owszem zasada no free lunch działa wszędzie. Strategii 1:1 się nie uda odwzorować, bo trzeba kupować za co najmniej 800 zł udziały jednej spółki żeby nie nadziać się na minimalne prowizje.
        Ale jest o co walczyć, średnio jest do urwania ok 1-1.5% opłaty za zarządzanie takim portfelem (uwagi mam głównie do opłat dla „bezpiecznych” funduszy, które łatwiej odtworzyć).

        Najlepszą inwestycją emerytalną jest inwestowanie we własną wiedzę, także finansową. Fundusze uczą mniej niż samodzielne świadome inwestowanie na giełdzie oparte o analizę fundamentalną.

        Możliwości inwestycji jest mnóstwo, najlepiej uczyć się na względnie małych kwotach i po zbudowaniu poduchy finansowej.

  5. A ja założyłem sobie konto IKE Obligacje. Wiem że na pewno źle bym się czuł inwestując w fundusze widząc że raz rosną raz spadają. Wiem wiem że trzeba na wszystko patrzeć w długim horyzoncie ale jednak emocje biorą górę. Wole spokojnie patrzeć na zainwestowany kapitał w obligacje i rosnące odsetki, może nie tak duże jak w funduszach ale jednak. Świadomość że to co wpłaciłem nie ulotniło się i do tego zostały do tego dopisane odsetki które rosną 1,5% ponad inflację sprawia jednak że jestem dużo spokojniejszy niż jakbym inwestował w fundusze 🙂

    • Cześć Paweł,

      Moim zdaniem bardzo dobry wybór jeżeli nie chcesz przejmować się wahaniami. Sam trzymam w 10-letnich obligacjach SP dużo kapitału, bo 1,5% ponad inflację bez wahań i bez ryzyka to bardzo przyzwoita stopa zwrotu.

      Zdecydowanie produkt wart polecenia dla osób, dla których bezpieczeństwo jest priorytetem.

      • Co do obligacji, Pawle i Marcinie,
        1. nie zapominajcie o podatku Belki – realna stopa zwrotu będzie więc nieco mniejsza
        2. weźcie pod uwagę 2zł (na 100zł) opłaty za wykup przed upływem 10 lat – nie zawsze wyjście z całości będzie po 10 latach lub wielokrotności 10 lat
        3. i trzeba pamiętać, że oprocentowanie na „rok w przód” liczy się wg inflacji za „rok w tył”. Teraz mamy deflację (na szczęscie wskaźnik przyjęty jest jako „zero”), ale jeśli w ostatnim roku inwestycji inflacja będzie większa ( nie wiadomo jaka będzie, ale raczej jednak wyżej niż teraz), to to zadziała niekorzystnie.

        Tym niemniej, ja też lubię i cenię obligację jako alternatywę lokat bankowych.
        Na szczegółową analizę zapraszam na Elementarz Finansów Domowych,
        http://www.elfido.pl/oszczednosci/obligacje-skarbowe-w-sam-raz-dla-ostroznych-i-leniwych-dlugodystansowcow/

        Serdecznie pozdrawiam

        • Cześć Mateusz,

          Oczywiście biorę wszystkie te elementy pod uwagę 🙂

          Ad. 1) dlatego właśnie obligacje 10-letnie z odroczeniem podatku o 10 lat. W przypadku Mateusza jest IKE – więc tego podatku w ogóle nie będzie.
          Ad. 2) Nie dotyczy to IKE; Ja oczywiście nie planuję wypłacać wcześniej. Ale nawet jeśli – to niewielka opłata (mam w portfelu np. serie z 2009 roku z marżą 2,75% i łącznym zyskiem już na poziomie ponad 45%, więc 2 zł to mniej niż 1,3% – a nawet mniej, bo w tamtych seriach opłata była niższa). Ale kupuję również obecne – w każdym miesiącu.
          Ad. 3) – wtedy:
          a) kończymy inwestycję płacąc 2 zł, lub
          b) zamieniamy je na kolejną serię emitowanych wtedy 10-latek i trzymamy dłużej. To ryzyko zmniejszamy również poprzez regularne zakupy – każda seria do wyznaczenia oprocentowania uwzględnia CPI z innego miesiąca. I najważniejsze: jesli inflacja gwałtownie wzrośnie w ostatnim roku – co stanie się z oszczędnościami na lokatach?

          Moim zdaniem to jeden z najciekawszych instrumentów dla bezpiecznej części portfela biorąc pod uwagę relację zysk/ryzyko.

          • Ad 1 i 2 – OK, jeśli trzymamy kasę do „60-tki”, to zgoda. W artykule perspektywa była chyba trochę krótsza (choć nie wiem ile masz lat;)) więc założyłem z rozpędu, że traktujesz/traktujecie IKE obligacje jednak nie-emerytalnie. W takim razie zwracam honor 😉

            Ad 3. Pełna zgoda:
            – sukcesywne kupowanie w różnych miesiącach „wyrównuje” temat inflacji,
            – możemy sobie odbić „przerolowaniem” (o ile nie mamy pecha pt „musimy zamknąć inwestycję w niekorzystnym momencie”)
            – banki wcale nic więcej nam pewnie nie dadzą.

            Ale jak zeszło na temat IKE, to dla pełnego obrazu trzeba powiedzieć o rocznej opłacie (między 0.1 a 0.16% rocznie od wartości nominalnej) za prowadzenie konta. Niby nie za dużo, ale jednak…

            A tak swoją drogą: jak oceniasz bezpieczeństwo obligacji versus lokat gwarantowanych BFG?

            Pozdrawiam
            Mateusz

            • Hej Mateusz,

              Dziękuję za informację o opłacie w przypadku IKE Obligacje. Faktycznie niewielka, ale jednak zawsze opłata 😉

              Jak oceniam bezpieczeństwo obligacji skarbowych względem lokat z gwarancją BFG? Cóż – Skarb Państwa z definicji jest bardziej wypłacalny niż bank (co zresztą widać np. w rentownościach obligacji emitowanych przez banki w porównaniu ze skarbówkami). Depozyty to oczywiście nie obligacje banku i są do 100 tys. EUR gwarantowane przez BFG, ale… rzuć okiem ile jest pieniędzy w BFG, a ile depozytów w bankach. Pada jeden duży bank i po pieniądzach w BFG 😉
              Inna sprawa, że wtedy BFG zgodnie z ustawą dostanie kasę z NBP lub z budżetu państwa, więc… ryzyko porównywalnie małe, przy czym skarbówki jednak bezpieczniejsze. Sami je wykupimy z własnych podatków.

              • „Sami je wykupimy je z własnych podatków” – świetne;) A jakie prawdziwe !

                Pytanie czy w razie problemów kraju z obsługą długu będą to ogólne podatki (np. podwyższony VAT), czy jakiś specjalny podatek dla … posiadaczy obligacji.
                Wszystko jest możliwe, no ale to już bardziej polityka niż ekonomia, nie podejmę się gdybania…

                pozdrawiam

  6. Panie Marcinie, mam pytanie do Pana (czytelników bloga również :), czy w związku z prawdopodobnym obniżeniem ratingu przez agencję Moody’s dla Polski, zalecałby Pan przeniesienie j.u. z fundusz obligacji (NN Obligacji, Investor Obligacji) do funduszy pieniężnych (NN Gotówka, Investor Płynna Lokata) ?

  7. Marcinie,
    Sprawa dotyczy zapewne też wielu czytelników bloga mających umowy IKZE lub IKE w opisywanym tu NN / ING.

    Otóż niedawno dzwoniła do mnie jakaś pani stamtąd i mówiła o jakiejś zmianie prawa, które nakazuje niższe opłaty za obsługę kont itp. i wobec tego musi się ktoś ze mną SPOTKAĆ, przedstawić nowe tabele opłat i żebym coś podpisał.
    No ja z założenia jestem nieufny, ale zgodziłem się na spotknie, ale w dość odległym terminie;)

    Wiesz coś o tym? Czy to jakieś zorganizowane wciskanie kitu, żebym wpakował się w inny produkt, czy faktycznie formalność (coś jak np. z FACTA)? Dzięki!
    Pozdrawiam

    • IKE lub IKZE w NN(byłym ING) może oznaczać:

      (1) IKE PLUS oferowane przez NN Investment Partners TFI – to polecany przeze mnie produkt
      (2) IKE/IKZE oferowane w ramach polis na zycie przez NN Życie (nationale-Nederlanden) – to zupełnie inny produkt – znacznie droższy i o nim nigdy nie pisałem.

      Skąd do Ciebie dzwonili? z TFI czy była to Pani agentka z NN Życie?

  8. Eh, no wygląda na to, że to jest jakiś wałek, bo wstukałem teraz ten nr tel w googla i doszedłem do czegoś takiego: http://www.kto-dzwonil.pl/index.php?numer=603593151

    W sumie ta Pani tak jakoś oględnie powiedziała coś o moim ubezpieczeniu czy oszczędnościach i … chyba sam za nią dokończyłem jaki mam produkt ( a mam ten (1) )

    Natomiast skądś wiedziała jak się nazywam i że jakiś taki produkt mam.

    No więc, dla wszystkich – ku przestrodze, chyba trzeba być czujniejszym nawet na etapie umówienia ewentualnego spotkania (które, rzecz jasna, sobie odpuszczę) , bo jakieś dane jej przekazałem ;(

    • Mateusz,
      Wygląda zatem na przekręt.
      Ja mam zasadę, że gdy ktoś chce umówić się ze mną na spotkanie, bardzo dokładnie przepytuję: kim jest, skąd dzwoni, skąd ma moje dane, o czym chce dokładnie porozmawiać, itp. Poza pewnością, że to nie jakieś naciąganie często takie „odpytanie” oszczędza czas, bo spotkanie jest po prostu zbędne 😉
      Swoją drogą podałeś bardzo ciekawy link 😉

  9. Czy warto inwestować w akcje które idą w dół? Koszt ich nabycia nie będzie duży a jest spora nadzieja, że jeszcze się odbiją i sporo na nich zarobimy.

  10. Właśnie rozglądałem się za ciekawymi produktami inwestycyjnymi a przedstawiona przez Pana propozycja wygląda całkiem sensownie. Dziękuję za artykuł!

  11. Cześć Marcin

    Ponieważ zainteresowała mnie tematyka Twojej strategi IKE, to czy masz w planach aktualizacje wpisów ?

      • Marcin – kiedy będzie aktualizacja? Wakacje, wakacje i po wakacjach 🙂

        Mam też naiwne pytanie. Na IKE ‚zaparkowałem’ 100% środków w Fundusz Gotówkowy. Czy rozdystrybuowanie kwoty wg Twojej tabelki ma sens, czy też pierwszy krok lepiej wykonać inaczej?

        Dzięki!

Odpowiedz