Opłaty likwidacyjne w polisach inwestycyjnych. Transfer od tych co potrzebują, do tych co kalkulują.

265

Kupowanie polisy inwestycyjnej przywodzi mi na myśl przyjemny spacer w księżycową noc. Jest bardzo miło, doradca pomaga oderwać się od ziemi i powędrować wzrokiem w kierunku nieba, zachwycić się ciepłym światłem księżyca i dostrzec piękno jego kraterów. Niestety, z Ziemi zobaczyć możemy tylko jedną – jasną stronę Księżyca. W przypadku polis o wiele ciekawsza jest jednak ta druga – CIEMNA strona.

Mój poprzedni wpis wywołał sporo emocji, szczególnie wśród doradców finansowych i osób trudniących się dystrybucją takich produktów. Dostałem nawet kilka maili z wyrzutami, że „psuję rynek”. Przypomnę tylko, że bardzo dosadnie wyraziłem tam mój ogólny pogląd na temat polis:

Uważam, że polisy inwestycyjne są kiepskimi produktami. To jedna z najdroższych i najmniej korzystnych form pomnażania kapitału, na której kokosy zbijają wszyscy z wyjątkiem klienta. Szczerze mówiąc sądzę, że wypuszczenie takich produktów na rynek jest działalnością nieetyczną, krótkowzroczną i w dłuższej perspektywie niekorzystną dla całej branży finansowej. Tego typu polisy podkopują zaufanie do tej branży, stawiają w bardzo trudnej sytuacji doradców finansowych i zniechęcają ludzi do samej idei długoterminowego inwestowania. To jest klasyczny „strzał w kolano”.

Mam nadzieję, że chociaż niektórzy doradcy zwrócili uwagę na słowa: „Polisy inwestycyjne (…) stawiają w bardzo trudnej sytuacji doradców finansowych (…)”. Nie martwię się tutaj o agresywnych sprzedawców, którzy dla większej prowizji z premedytacją wciskają klientom największe gnioty. Dla takich praktyk nie mam litości. Martwię się raczej o grono znanych mi osób, które w dobrej wierze firmują własną twarzą i nazwiskiem kiepskie rozwiązania, wierząc, że pomagają klientom. Naprawdę głęboko w to wierzą. Obawiam się jednak, że ta wiara nie wystarczy. Cudów w postaci zadowolonych klientów będzie niestety mało. Obym się mylił.

Ponad 190 komentarzy pod ostatnim wpisem nie pozostawia żadnych złudzeń: ten temat trzeba solidnie „przerobić”. Dlatego będę uzasadniał moją negatywną opinię o tych polisach zajmując się krok po kroku ich kolejnymi elementami.

Oczywiście zaznaczam, że to jest moja osobista, subiektywna opinia. Wy musicie wyrobić sobie własną, dlatego zachęcam do śledzenia dyskusji w komentarzach i artykułów na ten temat.

 

Na czym polega opłata likwidacyjna?

Każdy, kto wypłacił lub próbował wypłacić środki z polisy inwestycyjnej już wie. 🙂

Dla tych, którzy nie wiedzą czym jest ta opłata, podaję bardzo uproszczone wyjaśnienie. Polisy inwestycyjne zawierane są na konkretny okres – zwykle od kilku do kilkunastu lat. Przez cały ten czas wpłacane przez Ciebie składki są inwestowane, a ta inwestycja ma określoną wartość.

Jeżeli nie chcesz już kontynuować ubezpieczenia i potrzebujesz wypłacić pieniądze przed upływem okresu, na jaki została zawarta polisa, zakład ubezpieczeń pobierze opłatę likwidacyjną – zwykle w wysokości nawet kilkudziesięciu procent wartości inwestycji. Problem w tym, że wielu klientów decydując się na taka umowę nie było informowanych o wysokości tych opłat, a samodzielnie ich policzenie jest bardzo trudne. Tak wygląda przykładowy zapis pokazujący ile pieniędzy zostanie zabranych przez zakład ubezpieczeń:

 

Stawka oplaty likwidacyjnej

 

Oczywiście przeciętny klient nie będzie w stanie tego przeliczyć i zorientować się o co chodzi, dlatego załączam pomocniczą tabelkę dla polisy zawartej na 15 lat:

stawka oplaty likwidacyjnej tabelaW powyższym przykładzie, jeżeli wartość środków na polisie wyniesie 50 000 zł i zechcesz wypłacić je w piątym roku, zapłacisz 15 450 zł opłaty likwidacyjnej (30.9%). Natomiast w pierwszych dwóch latach przepadnie wszystko. To niezły haracz. Pytanie: za co?

 

Dlaczego pobierana jest ta opłata?

Na pierwszy rzut oka sprawa jest prosta. Podpisując umowę ubezpieczenia lub przystępując do polisy grupowej, zobowiązujesz się wpłacać do zakładu ubezpieczeń składki w zamian za…

No właśnie. Tu pojawia się pierwszy znak zapytania: w zamian za co? Co do zasady ubezpieczenie opiera się na tym, że zakład ubezpieczeń przejmuje od Ciebie jakieś ryzyko (np. pożaru, śmierci,itp.), a gdy się ono zmaterializuje , wypłaca Tobie lub Twoim bliskim świadczenie. Za przejęcie tego ryzyka pobiera składki. A zatem płacisz składki za to, że ktoś zdjął Ci z barków konkretne ryzyko. Jakie ryzyko przejmuje na siebie zakład ubezpieczeń w zamian za składki w polisie inwestycyjnej???… Ale to na razie zostawmy.

Wszyscy przecież doskonale wiedzą, że taka polisa to jedynie „opakowanie”, dzięki któremu możemy „lepiej” inwestować. Celem nie jest tu żadna ochrona przed ryzykiem, tylko pomnażanie naszych oszczędności, analogicznie jak w zwykłych funduszach inwestycyjnych (choć UFK znacząco różnią się od funduszy inwestycyjnych).

Skoro to inwestycja, to wszystko gra. Opłaty „za ryzyko” faktycznie są niskie (choć powinny być równe zeru, bo transferu ryzyka nie ma.) Jeśli inwestycja analogiczna do funduszy, to oczywiście płacimy opłaty za zarządzanie. Dodatkowo, już inaczej niż w funduszach, płacimy też opłaty administracyjne. A czasem jeszcze kilka innych opłat, o czym też będzie osobny wpis.

Skoro ponoszę już tyle opłat z tytułu inwestycji, to dlaczego u licha mam płacić jeszcze opłatę likwidacyjną? Zapłaciłem już przecież za zarządzanie, za administrację, nawet za transfer ryzyka, którego nie było. Rozumiem, że kiedy giełdy spadną, to wartość moich środków może być niższa od sumy wpłaconych składek. Ale to, co zostało po tych wysokich opłatach i spadkach na rynkach, to przecież MOJE pieniądze. Dlaczego nie mogę ich sobie po prostu wypłacić???

I tutaj ze strony firm ubezpieczeniowych pojawiają się dwie odpowiedzi: jedna przeznaczona dla klientów i druga – przeznaczona dla profesjonalistów (jak biegli sądowi czy rzecznik ubezpieczonych).

 

Wersja oficjalna – dla klientów.

Według tej wersji podstawowym celem opłaty likwidacyjnej jest „zmotywowanie” czy wręcz „zdyscyplinowanie” klienta do kontynuowania wpłat, dzięki czemu uzbiera on środki na przyszłość i spełni swoje marzenia. Ta wersja podawana jest również doradcom na wewnętrznych szkoleniach i później stosowana w bardziej lub mniej barwny sposób w celu rozwiania oporów klienta.

Naprawdę większość znanych mi doradców głęboko wierzy, że taka opłata jest dla klienta czymś dobrym. Pozwolę sobie przytoczyć wybrane fragmenty komentarzy w tym temacie:

Jarek
(…) lekceważysz jedną z najważniejszych zalet tego produktu – on zmusza do oszczędzania. (Poprzez wysokie opłaty wyjściowe przed terminem). To co uważasz, za największą wadę, jest największą zaletą. Nie mówimy tu o świadomych przyszłości inwestorów ze skłonnościami do oszczędzania, oraz wiedzą, którzy wybierają najlepszy inwestycyjny produkt dla siebie. Dlaczego? Bo takich osób jest może 1%, a pozostali gdyby nie musieli systematycznie wpłacać składki na produkt niczego by nie mieli. Żadnego kapitału. (…)

Tomek
Oczywiście, że ubezpieczyciel zastrzegając sobie wysokie kary wymusza lojalność klinetów. A co, gdyby o to nie zadbał? Otóż tych klientów po roku, dwóch już by nie miał, bowiem ludzie widząc chwilowy spadek rezygnowaliby.
Zdajesz więc sobie sprawę, ile jest w życiu pokus, które wydają się ważniejsze od regularnego odkładania pieniędzy. Dlatego moim zdaniem taka dyscyplina jest konieczna, niezbędna. Przy czym jestem zwolennikiem marchewki, a nie kija i też wolałbym coś innego w miejsce kar. Ale nie znam rozwiązania, które mogłoby to zastąpić (…)

Bartosz
Zrobiono badania w USA. Dzieciom w przedszkolu A rozdano 100 świnek skarbonek z otwieranym brzuszkiem, a w przedszkolu B 100 świnek skarbonek oryginalnych porcelanowych bez otwieranego dna. Jak myślisz, w którym przedszkolu dzieci uzbierały na nowy plac zabaw? Skarbonka porcelanowa kosztuje 20zl i rozbijasz ja dopiero gdy sie napełni, jest kosztem nie do odzyskania, ale tylko ona uzbiera Ci 200zl. Fakt, chińska skarbonka kosztuje 4zl ale co z tego? Ile w niej uzbierasz? Wskaż alternatywę produktu który zbuduje u Polaków konsekwencje. Dlaczego w OFE i UFK Polacy zgromadzili więcej pieniędzy niż w TFI? Zastanów się.. Zbijasz argument dyscypliny i opłat likwidacyjnych prowizją agenta. Oddziel proszę te dwie sprawy i wskaż proszę inny produkt który zbuduje dyscyplinę oszczędzania?

Głęboko wzrusza mnie taka troska o los Polaków, którzy bez rynku polis inwestycyjnych nigdy nie byliby w stanie odłożyć żadnego kapitału. Szczególnie to porównanie do dzieci jest symptomatyczne. Miotaliby się od pokusy do pokusy trwoniąc bezmyślnie własne pieniądze. Oni są przecież jak dzieci we mgle, które bez barwnych przykładów ze świnką skarbonką nigdy by sobie nie poradzili. Bezradni, bezbronni, bezmyślni… Co może ich uratować przed życiowymi błędami? Tylko opłata likwidacyjna! Wszak dzięki niej już 50 mld złotych mnoży się w UFK (czasami przez liczbę mniejszą od 1).

Zastanawiam się tylko w jaki sposób Ci biedni, bezbronni i niezdyscyplinowani Polacy bez groźby opłat likwidacyjnych zdołali:
– odłożyć 605 mld zł na depozytach bankowych,
– zainwestować 150 mld zł bezpośrednio w fundusze inwestycyjne?

Uznając argument „konieczności utrzymania dyscypliny” za słuszny, proponuję pójść o krok dalej i wprowadzić równie drakońskie opłaty likwidacyjne od lokat bankowych, funduszy inwestycyjnych, środków na rachunkach w domach maklerskich a także od przedterminowego wykupu obligacji skarbowych. Dzięki temu na pewno w systemowy sposób zachęcimy wszystkich Polaków do oszczędzania i uchronimy ich przed kosztownymi błędami…

Czy taka motywacja działa? Oczywiście, że działa! Ludzie nie chcą stracić swoich pieniędzy, które przetrzymuje ubezpieczyciel. Tyle tylko, że przestają być klientami, a stają się zakładnikami. Ten sposób „motywacji” jest przecież powszechnie stosowany gdy wypuszcza się z aresztu za kaucją osobę podejrzaną o popełnienie przestępstwa, więc musi działać.

Moim zdaniem ograniczenie swobody dysponowania mieniem i stosowanie tej formy przymusu do kontynuowania umowy nie przyczynia się wcale do zwiększania dobrobytu klientów. Owszem, ludzie płaczą i płacą – bo szkoda im stracić z trudem uzbieranych środków. Nie są w stanie policzyć, co im się bardziej opłaca: zerwać umowę czy kontynuować? Co robią aby uniknąć opłaty likwidacyjnej? Zobaczcie komentarz:

Meg:
Mam produkt AXA od ponad trzech lat (czyli jeszcze prawie siedem do końca…). Zdecydowałam się na niego niestety zupełnie nieświadoma. Mój wielki błąd. (…) Od tamtej pory pojawiło się już kilka awaryjnych sytuacji w moim życiu i kilka zupełnie spodziewanych, kiedy to pieniądze z polisy bardzo by mi się przydały. Niestety opłata likwidacyjna skutecznie zniechęciła mnie do sięgnięcia po te pieniądze i dwukrotnie musiałam się zadłużyć. Mało tego, kwota 500 zł, którą co miesiąc muszę wpłacać, bardzo obciąża nasz budżet w trudniejszych okresach (mam firmę i raz mamy większy dochód, raz mniejszy)(…)

W ten sposób, zamiast przyczyniać się do zwiększenia dobrobytu klientów, opłaty likwidacyjne prowadzą do efektywnego transferu oszczędności od tych, którzy ich potrzebują (klienci), do tych, którzy dobrze liczą.

W czasie jednego z postępowań sądowych aktuariusz firmy ubezpieczeniowej przyznał, że przy konstrukcji polis z UFK opierano się na danych historycznych, z których wynikało, że ponad 70 proc. umów zakończy się przed terminem w wyniku wypowiedzenia lub rozwiązania umowy, a ubezpieczyciel zainkasuje z tego tytułu prowizję. (Sprzedając polisy skazywali klientów na straty.)

I gdzie tutaj troska o dobro klienta?…

Jeżeli faktycznie opłaty likwidacyjne mają dyscyplinować klienta do kontynuowania wpłat, bo tylko wtedy zbuduje on kapitał, to mam do zwolenników tej dyscypliny dwa dodatkowe pytania:

  1. Dlaczego opłaty likwidacyjne są pobierane również od polis ze składką jednorazową? Przecież tam nie będzie kolejnych wpłat?
  2. Dlaczego są one pobierane od polis po ich przekształceniu w umowę bezskładkową? Przecież tam klient nie potrzebuje już dyscypliny, bo składek nie wnosi?

Niedawno Aegon wycofał się z opłat likwidacyjnych, a w kolejnych sprawach przed sądami powszechnymi zapadają wyroki nakazujące zwrócić pobraną opłatę, która zdaniem sądów nie ma żadnego uzasadnienia. Ku końcowi zmierzają również prace nad nową Ustawą o działalności ubezpieczeniowej, która zabroni pobierania tego typu horrendalnych opłat likwidacyjnych (niestety dotyczyć to będzie jedynie nowych umów ; o tym jak radzić sobie ze starymi napiszę wkrótce).

Zatem za kilka miesięcy w dystrybucji będą już tylko produkty bez tej opłaty. Zastanawiam się jakich argumentów zaczną używać dzisiejsi jej zwolennicy? Zapewne zmienią zdanie i dostosują retorykę mówiąc klientom tak: „Oto nowa generacja polis. Dużo lepsza od poprzedniej, bo nie ma tu opłat likwidacyjnych…”.

 

Wersja nieoficjalna – dla profesjonalistów.

Prawdziwym powodem pobierania opłat likwidacyjnych nie jest żadne wspieranie dyscypliny czy promowanie regularnego oszczędzania, tylko możliwie długie przytrzymanie klienta w produkcie i pobranie wystarczającej sumy innych opłat. Dyscyplina jest tylko „zasłoną dymną”.

Polisy inwestycyjne dla pośredników i ubezpieczycieli są produktami „wysokokalorycznymi”. Opłaty są wysokie, więc bardzo opłaca się je sprzedawać. Aby tę sprzedaż pompować, stosowane są bardzo agresywne systemy prowizyjne, pozwalające pośrednikom zarabiać ogromne sumy. Czy jest czymś normalnym, że kwota równa wszystkim pieniądzom wpłaconym przez klienta w pierwszym roku idzie na wynagrodzenie pośrednika? Za polisę o składce 500 zł miesięcznie pośrednik dostanie 6000 zł. Za polisę ze składką 1000 zł miesięcznie już 12 000 zł, itd. Zakłady ubezpieczeń wprowadziły do polis opłaty likwidacyjne, aby dać sobie czas na odzyskanie dużych pieniędzy wypłaconych pośrednikom. O tym jak daleko potrafią się w tym zagalopować, napisał niedawno Maciej Samcik:
Zapłacili agentowi 750 000 zł prowizji! Teraz mówią, że nie mogą oddać opłaty likwidacyjnej, bo… mieliby straty.

Pewnie za chwilę, w miarę domagania się przez coraz liczniejsze grono klientów zwrotu pobranej opłaty likwidacyjnej, ze strony branży zaczną pojawiać się głosy sprzeciwu. Padnie zapewne nieśmiertelny argument, że zakłady ubezpieczeń nie powinny tego czynić, bo to zagrozi stabilności systemu finansowego. To zawsze jest dobry „wytrych”.

Naprawdę otwierającą oczy lekturą jest Raport Rzecznika Ubezpieczonych na temat polis z UFK. W temacie dzisiejszego wpisu polecam Wam rozdział 2.2. na stronie 55:

Pobierz Raport Rzecznika Ubezpieczonych

 

Dlaczego piszę o polisach inwestycyjnych?

Bo chcę uświadomić moich czytelników, otworzyć im oczy i zachęcić do bardzo ostrożnego podchodzenia do tego typu produktów. Chciałbym, aby oprócz „skryptu sprzedażowego” usłyszanego na spotkaniu ze sprzedawcą, mieli również możliwość poznania innej opinii.

Bezpośrednim impulsem do cyklu wpisów o polisach była dla mnie taka sytuacja:

Jedna z bardzo zadłużonych osób w spirali kredytowej postanowiła zaciągnąć kolejny kredyt na kwotę 12 000 zł. Rozumiejący jej trudną sytuację doradca znanej grupy finansowej postanowił „pomóc”. Załatwił kredyt, ale powiedział, że warunkiem wypłacenia 12 000 zł będzie ubezpieczenie tego kredytu. Całkowity koszt ubezpieczenia to… 8000 zł! Składkę opłaci się z uruchomionego kredytu, zatem do spłaty będzie 20 000 zł.

Zdesperowana osoba skorzystała z tej oferty. Kiedy zgłosiła się do mnie, wiecie co się okazało? Że owo „ubezpieczenie kredytu” to dwie polisy inwestycyjne, każda ze składką roczną w kwocie 4000 zł! To nie miało żadnego sensu ani tym bardziej związku z kredytem! Doradca przytulił 8 000 zł prowizji, którą zadłużona po uszy osoba sfinansowała zaciągając kredyt. Co na to zakład ubezpieczeń? Tylko jedna firma zdecydowała się zwrócić pieniądze. Druga wciąż kategorycznie odmawia i grozi opłatą likwidacyjną.

Oczywiście… W każdej branży są czarne owce. Ale tu chyba doszło do jakiejś mutacji, bo ile potrzebnych jest czarnych owiec, by sprzedać takie ilości tych polis?

Zakłady ubezpieczeń dość chętnie zrzucają całą odpowiedzialność na doradców. Ale ktoś przecież te produkty zaprojektował, stworzył systemy prowizyjne, przeszkolił sieć sprzedaży i puścił ich do klientów. Jak pisze Aleksander Daszewski, radca prawny, koordynator w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych: „ (..) zła sprzedaż(misseling), wskazywana przez ubezpieczycieli jako przyczyna problemów, jest pochodną niewłaściwie ukształtowanego systemu prowizyjnego, który –stworzony przez nich samych– w sposób oczywisty zachęca do poważnych nadużyć, kosztem słabszej strony.” (źródło: Propozycje legislacyjne odpowiedzią na problemy konsumentów z ubezpieczeniami.)

I tak oto nieświadomi niczego klienci z „pomocą” doradcy pakują się w kiepskie produkty, a kiedy wreszcie się zorientują, co właściwie kupili, nie mogą odzyskać wpłaconych pieniędzy. A wszsytko w imię ich dobra i budowania oszczędności!

No dobrze. Na dzisiaj wystarczy. Za jakiś czas napiszę o innych opłatach w polisach oraz ich wpływie na wynik inwestycyjny. Zależy mi, żebyście dobrze zrozumieli te produkty zanim podejmiecie jakiekolwiek związane z nimi decyzje. Ale po dwóch wpisach na temat polis przydadzą sie nieco lżejsze tematy 😉

Ciekawe, ilu z Was wiedziało, jakie opłaty likwidacyjne są w Waszych polisach?
Zdecydowalibyście sie na zakup znając te stawki?
A ile Waszym zdaniem powinny wynosić takie opłaty, aby motywowały Was do oszczędzania, a nie były po prostu zagarnięciem sporej części oszczędności?

Serdecznie zapraszam do podzielenia się komentarzem.

========================================================

P.S. Dziś rano (wtorek, 14 kwietnia) w Dzień Dobry TVN pokazaliśmy również krótki materiał o polisach inwestycyjnych z wypowiedziami przedstawiciela Rzecznika Ubezpieczonych oraz adwokata jak również z pokazaniem przebiegu rozmowy sprzedażowej. Oczywiście tych kilka minut nie pozwoliło wyjaśnić złożoności problemu, ale wierzę, że parę osób dzięki takiemu materiałowi bardziej świadomie będzie podchodzić do podejmowania tak ważnych decyzji, jak wybór produktu na wiele lat.

Ciekawe, czy w Waszym przypadku rozmowa ze sprzedawcą przebiegała podobnie? Aby obejrzeć materiał wystarczy kliknąć w poniższe zdjęcie:

Polisy

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze265 komentarzy

  1. Marcin,

    Tak jak ty nie rozumiem długoterminowego sensu sprzedaży tego typu produktów przy takich opłatach. Jeśli polisy inwestycyjne niosłyby tak pozytywny ładunek zalet dla klientów, to dlaczego wszelkie opłaty chowane są tak głęboko i w tak zaewaluowany sposób. Skoro tego typu firmy robią to dla naszego dobra, to czemu nie przygotują jednostronnej ulotki ze streszczeniem kwestii, które wpływają na wartość polisy dla klienta? Nie zrobią tego bo chcą nas najzwyczajniej w świecie naciągnąć na pieniądze.

    A przecież można wywalić połowę opłat, zostawić tylko 2-3 opisane w przejrzysty sposób. Zarobek znacznie mniejszy, a biznes przynosiłby zyski jak kura znosząca złote jajka.

    • Cześć Dominik,
      Moim zdaniem firma ubezpieczeniowa, która jako pierwsza zrobi sensowną, przejrzystą i tanią polisę inwestycyjną, ma spore szanse na zagarnięcie dużej części rynku.
      Na razie przeważa pragnienie „szybkich zysków”. Efekt? Taka a nie inna reputacja i rosnące grono „szczęśliwych” klientów.

      • Tabelka powyżej nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
        Polisy mają opłatę za wcześniejsze wyjście w wysokości pierwszorocznej składki a nie procent zgromadzonego kapitału. Gdy podpisujemy umowę na 10 lat i składkę 250 miesięcznie to przy wyjściu z polisy wcześniej tracimy 3.000zł czyli pierwszoroczną składkę

        • czyli 1r 100% zgromadzonego kapitalu
          2r 50%

          3r 33% (dla takiego przypadku wzor 1-0.945^7 calkiem dobrze to opisuje
          4r 25%
          wg.mnie ogolny mechanizm jest dobrze opisany przez Marcina; w ostatnim roku i tak zaplacisz ‚pewien’ procent kapitalu, a czy jest to matematycznie opisane czy slownie to i tak sa ‚nasze’ pieniadze

  2. Cześć Marcin,
    Część Marcin,

    Zdecydowanie popieram Twoją akcje uświadamiania, jakie ryzyko ukryte jest w UKF. Niemal 4 lata temu chciałem ulokować gdzieś pieniądze (nadwyżkę miesięczna). Pani w banku Nordea wcisnęła mi polisę UKF, początkowo deklaracja składki 1200 zł miesięcznie. W pierwszym miesiącu doczytałem się kar za zerwanie po roku 90% opłaty, a po 10 latach juz 10% (co roku 10% mniej). Wróciłem do banku i zrobiłem wojnę, okazało się ze mogę podzielić wypłatę na składkę podstawową i dodatkową z czego tą drugą mogłem wycofać bez kar i opłat w dowolnym momencie. Tak też uczyniłem. Stąd dzisiaj muszę płacić jedynie 200 zł składki podstawowej a cała składka dodatkową została wycofana i ulokowana w ING TFI.
    Kończąc dodam, że czekam dnia kiedy będę mógł skasować UKF bez kar i przesunąć pieniądze na ING TFI.

    Pozdrawiam

    • Ja czekam, aż końca dobiegnie podobne „badziewie” wciśnięte mi przez osobę pracującą dla firmy, która sprzedaje takie cuda dla Generali. Wykorzystała moment kiedy chciałem zacząć odkładać coś dla dziecka na przyszłość. Z tego co pisze Marcin to zgarnęła prawie 4000 pln prowizji na wstępie, a ja po trzech latach mam opcję wykupu za jakieś 33% wpłaconych składek… aż mnie coś trafia w środku.

      • W takim razie może warto prześledzić co Pan ma w tej polisie – jakie ma Pan fundusze do dyspozycji.

      • Tomku… „Takie badziewie”, to znaczy jakie dokładnie? No właśnie… Czy na tym blogu jest jakiś wpis mówiący, że na rynku jest tak naprawdę wiele różnych rodzajów polis inwestycyjnych? I opisujący te wszystkie rodzaje? Czy wszyscy tak huraoptymistycznie wrzucają wszystko do jednego worka?

        Są m.in. polisy strukturyzowane, podpisane na konkretny okres np. 15 lat i z wysokimi opłatami likwidacyjnymi jeśli zerwie się wcześniej umowe, bez możliwości wpływu na inwestycję (polecam na ten temat wpisy Opiekun Inwestora, np. http://blog.opiekuninwestora.pl/strata-w-libra/).
        Są polisy z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi, bezterminowe, z wyższymi lub niższymi kosztami w pierwszych dwóch-trzech latach umowy, a potem już z kosztem miesięcznym od kilku złotych i opłatą likwidacyjną konkretnie określoną w złotych, np. 250zł. W których składkę podstawową można określić na minimalnym poziomie, bo składki dodatkowe mają jeszcze mniejsze opłaty i można je wyjąć w każdym momencie. I w których sami decydujemy w co inwestujemy. Też można łatwo odnaleźć proste merytoryczne wpisy na przytoczonym blogu.

        Pisałeś, że chciałeś coś dla dziecka… Są też polisy posagowe, które z inwestowaniem nie mają nic wspólnego (ewentualnie możesz lokować dodatkową składkę w funduszach), bo podstawowa umowa polega na określeniu ile ubezpieczyciel wypłaci na koniec umowy w zamian za określoną systematyczną składkę, a dodatkowo gwarantuje, że nawet gdy rodzica zabraknie (umrze) to drugi nie będzie musiał opłacać kolejnych składek, a dziecko i tak otrzyma umówioną kasę (plus ewentualne zyski z lokat). Tutaj oczywiście wyjmiesz mniej niż włożysz, bo poza gwarantowanym kapitałem masz w pakiecie ubezpieczenie życia. I wg mnie jest to super sprawa dla rodziców (nie dla wszystkich, w zależności od tego czego oczekują od umowy). Zero ryzyka – od początku wiemy na co się umawiamy i ile w tym płacimy za ochronę.

        No i te prowizje… Wszyscy mówią tylko o 100-110% pierwszorocznej składki… A potem klienci wyobrażają sobie ile Ci ich agenci sobie kupili za ich kasę. A prowizje w produktach z UFK zaczynają się od dużo mniejszych kwot. Wszystko zależy od firmy i produktu. Nie wszystkie firmy mają takie parcie na produkcję żeby ustalać ogromne prowizje i tresować sprzedawców z bezwzględnych technik manipulacyjnych. Nie wszyscy sprzedawcy doradzają na niekorzyść klienta i zarabiają takie kokosy…

        Wracając do pytania – czy ktoś tu już gdzieś usystematyzował kwestię różnych rodzajów polis?

    • W Aegon PSI ma Pan prowizje za wejście – za 100.000 prowizja to 3%. Po roku prowizja to 1%. Koszty za wyjście to wystawienie i likwidację polisy 540zł gdyby wyszedł Pan z inwestycji przed 3 rokiem. Potem nie ma kosztów za wyjście. Są koszty za zarządzanie ale tylko wtedy gdy będzie miał Pan zysk – to uważam za uczciwe – jest to 0,16% miesięcznie. Nie ma innych kosztów. Korzyść jest taka ,że ma Pan kilkadziesiąt funduszy do wyboru i przenoszenie pomiędzy nimi środków nie ponosi obowiązku opłacenia podatku belki od zysku. Jak Pan wykupi jednostki uczestnictwa w TFI i tak Pan zapłacie 2 opłaty – z zarządzanie jak i za wejście. W Aegonie będzie Pan miał te same fundusze do dyspozycji co w ING

  3. Marcin,
    Bardzo proszę abyś w końcu zaczął rozgraniczać dwie sprawy:
    – doradcy – tak jak Remigiusz wcześniej wspomniał tych z certyfikatem jest 200 aktywnych
    – sprzedawcy – nie jest w stanie podać liczy.
    Źle dobrane produkty (jakiekolwiek z rynku finansowego) są serwowane przez sprzedawców!!!
    Proszę używaj odpowiednich słów – jeżeli już chcesz edukować społeczeństwo.
    Co do opłat – poczekajmy jeszcze 20 – 30 lat i wtedy spotkajmy się z tymi wszystkimi szczęśliwymi Polakami potrafiącymi oszczędzać 🙂

    • Magdo
      Niestety, to nie Marcin zaczął mieszać te pojęcia. Nie jego wymysłem jest to, że dziś wchodząc do banku czy biura ubezpieczeniowego nie rozmawiamy z agentem, sprzedawcą czy po prostu pracownikiem, a z „doradcą”. Tą samą tendencję obserwuję w innych branżach. Oczywiście w gruncie rzeczy rozmawiamy z kimś, kto bierze pieniądze za to, że coś nam sprzeda – jeden bardziej odpowiedzialnie i uczciwie, inny mniej. Tylko że „doradca” wzbudza większe zaufanie niż „handlowiec”, „sprzedawca” czy „agent” (który może być np. agentem Tomkiem 😉 ). Oczywiście to krzywdzi prawdziwych, niezależnych i uczciwych doradców. Mnie też irytuje taka retoryka, nie lubię zakłamania, ale to nie blog Marcina jest jej źródłem.

    • Certyfikaty….. no proszę cie…. paru sprzedawców poklepie się po pupciach i wystawi papierki. Poza CFA i oficjalnym papierem z KNF (Doradca Inwestycyjny) reszta jest warta tyle co papier na którym to wydrukowano. Ludzie z CFA i DI oczywiście trzymają się na kilometry od polis.

      Jak widzę ze szkolenia na jakikolwiek papier maja 30% czasu kursu poświęcone na „pranie mózgu” to juz wiem po co to jest…

    • Magdaleno
      mnie polisę (UFK) próbował przez 2 miesiące wcisnąć DORADCA z Lion Bank. Było to zimą 2014 r., gdzie jeszcze nic a nic nie słyszałam o UFK i tych wszystkich pułapkach. Poszliśmy z mężem na spotkanie, gdzie oczywiście przedstawiono nam świetlaną przyszłość, stosując większość opisanych tu praktyk i technik manipulacyjnych. Po dokładnej (na ile umiałam to zrobić wówczas) analizie zasad, opłat itp, doszłam do wniosku, ze w to nie wchodzimy. Teraz rozumiem, dlaczego gość z Lion Banku tak bardzo mnie męczył – zarobiłby na naszej polisie prawie 30 tys. Teraz chwalę Boga, Opatrzność i własną przezorność, że w to nie weszliśmy.
      Więc się tak święcie nie oburzaj, bo to chodzi o to, jaki jest człowiek a nie jakie ma prapiery
      pozdrawiam, Nina

      • Jeśli firmy takie jak Aegon , Skandia i inne , które są na rynku po 100 lat i więcej maja aktywa warte dziesiątki miliardów euro i dolarów to – a) ukradli je b) inwestują środki i przynoszą dochód . Firmy te mają na świecie swoja renomę. Jednak to nieuczciwi sprzedawcy wciskali ludziom kit i opowiadali o nie wiadomo jakich zyskach

        Moim zdaniem B – jednak pod pewnymi warunkami – jest to uczciwa sprzedaż i wyjaśnienie wszystkich wątpliwości klientów

        Z góry uprzedzenie o wszelkich kosztach

          • Zgadza się. To jest oczywista oczywistość. Aegon to ubezpieczyciel. Dzięki temu masz możliwość w jednym miejscu skorzystać z oferty wielu funduszy w jednym miejscu i przy przenoszeniu środków z jednego do drugiego nie płacisz podatku belki. Gdyby każdy fundusz kupować osobno podatek belki musiałbyś zapłacić

    • Zgadza się Magdo. Dobrze, że chociaż Marcin w wyniku Twojego komentarza zamieścił link, pod którym to opisuje.

      „Co do opłat – poczekajmy jeszcze 20 – 30 lat i wtedy spotkajmy się z tymi wszystkimi szczęśliwymi Polakami potrafiącymi oszczędzać” – trafna uwaga:) To, że dzisiaj ktoś trzyma pieniądze w banku nie oznacza, że jutro będzie tam je miał.
      Przedwczoraj rozmawiałem ze znajomą, której dawno nie widziałem. Okazało się, że kupiła nowy samochód w salonie. Zapytałem, do czego go używa. Odpowiedziała, że na dojazdy do pracy. Mieszka w Warszawie, więc może dojeżdżać komunikacją miejską. Powiedziała, że po prostu chce mieć samochód, to dla niej taka zabawka (dokładnie tak to ujęła). Gdy stwierdziłem, że lepiej byłoby zainwestować te pieniądze na emeryturę odpowiedziała, że chce z nich korzystać już teraz, a na emeryturę pieniądze się znajdą.
      Są osoby, które umieją organizować pieniądze, czego się nie dotkną, to robią na tym pieniądze. Ile jest takich osób? Z tego powodu dla większości kkonieczne jest zbieranie (i też prawie dla wszystkich inwestowanie) na emeryturę. Jednak jak badania pokazują, nie wielu to robi. Właśnie dlatego, że ważniejsze są dla nich takie zabawki.

  4. Fajowy wpis, jak zwykle 🙂 Tylko kurczę, żeby zbyt wielu produktowców z banków nie wzięło zbyt mocno do siebie słów „proponuję pójść o krok dalej i wprowadzić równie drakońskie opłaty likwidacyjne od lokat bankowych”. Przypominam, że np. w Toyota Banku płaci się 30 zł w każdym miesiącu, w którym dokona się wypłaty środków z Indeksowanego Konta Oszczędnościowego. 30 zł odsetek przy obecnym oprocentowaniu w miesiąc zrobi dopiero kwota ponad 20,5 tys. zł.

  5. Wszystko zostało juz powiedziane i uświadomieni już wiedzą. Pytanie co dalej.
    Reklamacje i scieżka „po dobroci” zdają się mało skuteczne.

      • Marcin, kolejny dobry artykuł. Dzięki !!
        A w temacie… Musi polać się krew. Albo „ubezpieczeni” zerwą przed terminem albo zacisną zęby i będą płacić (często taniej jest zerwać) albo zapłacą autorzy tego szwindla. Tak szwindla.
        Ale z pewnością nie będzie to spacerek bo zbyt dorodne zyski przynosiły te polisy i ich autorzy tanio pola nie oddadzą. Przy okazji polecam lekturę Ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym art 5. Wypisz, wymaluj nasze kochane polisy.

      • Bardzo ciekawy artykuł, szkoda, że kiedy kupowałam ten produkt nie przeprowadziłam własnych symulacji.

        Czy dysponujecie Państwo wzorami reklamacji lub wiecie, gdzie takie reklamacje można znaleźć?

  6. Cóż, polisy inwestycyjne, podobnie zresztą jak i jakiekolwiek fundusze inwestycyjne (włącznie z OFE) to jeżeli chodzi o instrumenty inwestycyjne delikatnie mówiąc nieporozumienie 😉
    Wie to każdy poważny inwestor.

    • Damian całe szczęście że polisy były oferowane wyłącznie poważnym inwestorom. Bo inaczej to jakby to wyglądało?
      Zła wola?
      Eeee przecież byłem w banku, oni się znają. Non-stop gadają o zaufaniu i długiej relacji (teraz wiem co mieli na myśli) no a na wizytówce stało dumnie „Opiekun Klienta”.

      • Mając sensowny kapitał >100tys PLN i wiedzę o rynku można inwestować w narzędzia o mniejszych kosztach obciążających. Dlatego uważam ze przy obecnych stawkach i opłatach fundusze sa dobre do zbierania maksymalnie 5 cyfrowych kwot.

        • Ciekawy jestem o jakich narzędziach piszesz. Chętnie skorzystam . Tylko napisz jeszcze jakie ryzyko przy tym narzędziu będę ponosił

                • A ja pisze. Ie 1,6% od aktywow tylko 0,16% od zyskow platne co miesiac . oplata od zysku nie moze przekroczyc 50% wartosci zysku miesiecznego klienta.

                    • To idz do ing tfi. Zakup fundusz akcyjny ale przedtem zaptaj ile wynosza koszty – w ing nazywa sie to Wskaznik Kosztow Calkowitych. Dla funduszu akcji wynosi on 3,95%. Sprawdz tabele oplat. Przekonanego o swojej wszechwiedzy nie przekonam pozdrawiam.

                • Investors FIZ też chyba miał opłatę za wynik?

                  Arka Nieruchomości FIZ?

                  No i mój ulubiony Eurogeddon.

                  Funduszy FIZ są setki – koszty to rzecz wtórna. Liczą się wyniki. A i wybór FIZa jest zdecydowanie bardziej złożony z uwagi na (częste, poza odrobiną obrotu wtórnego certyfikatami) ograniczenia w wypłatach.

                  Idąc tropem minimalizacji kosztów dojdziemy ostatecznie do lokaty bankowej 🙂

    • Jaki procent Polaków uważasz za „poważnych inwestorów”?
      kto to taki?
      Ten co zarabia miesięcznie 2500 zł i ma 5000 zł na koncie oszczędnościowym? I co mu zaproponujesz? Ropę? Złoto? Platynę?
      po takim praniu mózgu jak ostatnio na temat polisolokat taki „przeciętny Polak” nie zrobi NIC. 85% Polaków nie ma oszczędności na emeryturę poza ZUS.

    • „Wie to każdy poważny inwestor.” – jesteś absolutnie pewien, że każdy inwestor wyznaje Twój pogląd? Znam sprzedawcę polis, który sprzedaje je tylko zamożnym klientom za setki tysięcy zł składki jednorazowej. Ma efektywną strategię dającą 10 – 12% rocznie. Jest on Twoim zdaniem poważnym inwestorem bądź jego klienci, czy nie?

      • Znam takich co wierzyli w Amber Gold oraz 72 kretynów co ulokowali powyżej 100EUR (BFG) w Skok Wołomin wiedząc od roku ze się sypnie.

        Czy chcesz powiedzieć iż znasz przestępce i jeszcze go chwalisz. Wiesz ze za zarządzanie cudzym portfelem można skończyć w wiezieniu.

        10% rocznie…. ale wiesz ze zwykłe TFI tyle daje przy znizce opłat za zarzadzanie np z 3,5% do 1,3% od tej wielkosci aktywow ?

        A oni wierzą jakiemuś szarlatanowi 🙂

  7. Jak pisałem poprzednio mam 7 polis inwestycyjnych, podpisałem umowy nie czytając warunków, jedna tylko agentka mnie o tym poinformowała. Nie mam do nikogo pretensji, może do siebie, ale nie żałuje i dalej tam oszczędzam i będę oszczędzał. Innym nie polecam, teraz bym wybrał tańsza opcje. Jak będę mógł zrezygnować przed czasem z polisy to skorzystam

    • Jeśli masz polisę w AEGONie, to możesz. Marcin Iwuć o tym pisał w powyższym wpisie. W pozostałych też można formułować swoje roszczenia, zarówno na drodze polubownej jak i sądowej. Są pozwy zbiorowe i indywidualne. Instrumenty są dostępne.

      • Dziękuje za odpowiedź, ale niestety mam 3 w skandi, AXA, generalni, ingzycie, t.u. Europa. Ogólnie jestem z nich zadowolony, ale licząc koszty mogłoby być lepiej. Pozdrawiam

        • Ja też mam w Skandii i niestety nie jestem zadowolony.
          Skandia i Aegon już mają za sobą pierwsze przegrane sprawy w sądzie a Getin Bank dostał 6,7 mln zł kary od UOKiK za wprowadzanie w błąd swoich klientów zawierających umowy o produkt inwestycyjno-oszczędnościowy i niewłaściwą reklamę tegoż produktu. Wysokie świadczenia wykupu są zapisami umowy rażąco niekorzystnymi dla klientów, co za tym idzie – niedozwolonymi. Można zatem albo dochodzić zwrotu niesłusznie pobranych pieniędzy (gdy już rozwiążemy umowę), albo żądać wykreślenia z umowy zapisów niezgodnych z prawem, czyli tzw. klauzul abuzywnych (jeśli umowa jeszcze nas wiąże z ubezpieczycielem). Należy przy tym pamiętać, że roszczeń w przypadku rozwiązania umowy możemy dochodzić do 10 lat od momentu rozwiązania umowy. Po tym czasie roszczenie przedawnia się. Jeśli mamy wątpliwości jak najlepiej postąpić w konkretnym przypadku, najlepiej skontaktować się z kancelarią doradztwa prawnego, która pomoże w obraniu skutecznej strategii walki o swoje prawa. Jako prezes zarządu Kancelarii MG Premium z pewnością wkrótce podejmę kroki zmierzające do ochrony moich interesów w zakresie umowy ze Skandią.

          • Wielkie dzięki za odpowiedz. Mam bardzo dobra sytuacje finansowa wiec kilka tys zł skaldki nie obciąża. mojego budżetu, bardziej przeszkadzają mi comiesięczne koszty. Czekam, az klienci zaczną sie wycofywać z polis jak z Aegona, to będzie szanasa na negocjacje kosztów

    • Zadzwoń do agentki. Stare Aegony można zlikwidować bez opłat likwidacyjnych. Ja skorzystałem i bezkosztowo założyłem nowy ( ma znacznie mniejszy koszty). Teraz już nie ma w ofercie nowych polis Aegona.

  8. Ręka-na-pulsie

    Witaj Marcinie,

    na wstępie słowa uznania za kolejny dobry artykuł z Twojej strony, bardzo przyjemnie jest patrzeć na wykonywaną przez Ciebie pracę 🙂 Chciałbym jednak dodać tutaj coś od siebie.

    Myślę, że coś dobrego powoli zaczyna się dziać na rynku polis, co prawda w pierwszej kolejności „uzdrawiane” są tzw. jednorazówki (zapewne z uwagi na fakt, że tutaj jest odrobinę łatwiej biorąc pod uwagę horyzont takich produktów oraz możliwości jakie ma na starcie ubezpieczyciel), ale myślę, że jest to dobry krok. Chodzi mi tutaj o nowe produkty jednej z firm (nie będę podawał nazwy), która zdecydowała się na okrojenie ilości opłat ponoszonych przez inwestorów (które naliczane są nie od kapitału, lecz od wysokości pierwszej wpłaty) oraz teoretyczna rezygnacja z opłaty likwidacyjnej. Teoretyczna, bowiem co prawda mamy możliwość skorzystania z wpłaconych na polisę środków, jednak suma wypłaty jest ograniczona, bowiem ubezpieczyciel zagwarantował sobie pobranie wszystkich przewidzianych w umowie opłat.

    Jak to wygląda w praktyce? Nie znam dokładnie wszystkich opłat, jednak załóżmy, że łącznie wynoszą one 2% rocznie, przy kapitalizacji miesięcznej (efektywnie wyjdzie nam nieco więcej niż 2%, ale nie ma to raczej większego znaczenia w tym momencie). Załóżmy również, że okres inwestycji zaplanowany jest na 3 lata, zainwestowana kwota to 100 tys. a my chcemy po roku wypłacić nasze pieniądze, ile dostaniemy (przy założeniu, że inwestycja po roku wyszła „na zero”)? Ze 100 tys. jakie byłyby dostępne otrzymamy 92 tys. Pozostała kwota pozostanie na rachunku, w celu zapewnienia ubezpieczycielowi możliwości pobrania wszystkich zaplanowanych opłat (2% w skali roku, dzielimy na 12, mnożymy przez wysokość pierwszej wpłaty i mnożymy przez ilość miesięcy pozostałych do końca inwestycji) – jest to bowiem kwota równa dwukrotności kwoty pozostałych opłat. Ciekawym jest fakt, że inwestycja nie zostanie wówczas zakończona i będziemy mogli do niej powrócić wpłacając dowolną kwotę na nasz rachunek, kontynuując tym samym naszą inwestycję. Jeżeli po dwóch latach nie zdecydujemy się na powrót, a nasza polisa szczęśliwie będzie zarabiać, to ubezpieczyciel wypłaci to co zostało po potrąceniu opłat (w tym przypadku pracować będzie 8 tys. systematycznie pomniejszane o wspomniane opłaty).

    Wydaje się być to dość zawiłe, jednak w rzeczywistości jest to produkt dość prosty. Oczywiście nie jest on pozbawiony wad (np. to, że ubezpieczyciel wciąż robi wszystko, aby zapewnić sobie możliwość pokrycia prowizji dla sprzedawców), jednak możliwe, że będzie to krok dobrym kierunku. Pytanie tylko czy kroku swojej siostrze dotrzyma również polisa ze składką regularną i czy tutaj również niebawem pojawi się mała liczba przejrzystych opłat pozbawiona, przynajmniej w teorii (bądźmy realistami 😉 ) tej likwidacyjnej.

    Pozdrawiam.

    • W Aegon PSI jest opłata za wejście np. 100.000 – 3%, Gdy oszczędności sa do 3 lat – jest opłata likwidacyjna i za wystawienie polisy czyli 540zł. po trzech latach nie ma opłaty za likwidacje polisy. Jest jeszcze opłata za zarządzanie – 0,16% miesięcznie ale od zysku – co uważam ,za uczciwe. ja zarabiam to i firma tez niech zarobi.

      • Ręka-na-pulsie

        Od zysku czy od wartości rachunku? To jednak jest zasadnicza różnica.

        Ogólnie rzecz biorąc, nie rozumiem zasadności Twojego komentarza. Opisałeś polisę jakich pełno obecnie na rynku (3% za wejście brzmi niemalże jak kradzież i to w dodatku przy wpłacie w wysokości 100k; 0,16% czyli niecałe 2% rocznie również nie wygląda jakoś imponująco na tle innych ofert). Co miałeś na myśli pisząc o opłacie likwidacyjnej i za wystawienie? Jest to jedna opłata, czy może miałeś na myśli to, że występują one osobno (likwidacyjna plus 540 zł za wystawienie). Nie rozumiem też argumentu z brakiem opłaty likwidacyjnej po 3 latach. Raz, że jest to naturalne, skoro podpisujemy umowę na produkt o horyzoncie inwestycyjnym 3-letnim. Dwa po raz kolejny niczym specjalnym taka oferta się nie wyróżnia.

        Dużo piszesz, nazywasz siebie doradcą finansowym (tytuł taki de facto nie istnieje), a niewiele z tego można wynieść. Jeżeli tak bardzo zależy Ci na tytule doradcy, polecam przystąpienie do egzaminów organizowanych przez KNF na doradcę inwestycyjnego – tytuł chroniony prawnie, następna okazja w październiku.

        • Za wejście jest prowizja 3% do UFK przy kwocie 100.000 Masz możliwość gdy jest taka potrzeba lub kaprys wyjść dajmy na to po 14 dniach. Wtedy jedyną opłatą jest opłata za likwidacje polisy i jej wystawienie w łącznej kwocie 540zł. Po trzech latach nie ma tej opłaty w kwocie 540zł. Horyzont czasowy na zdrowy rozum każdy inwestujący powinien sobie wyznaczyć. Tutaj nie ma przymusu ,że trzeba być w funduszu 3 lata , 5 lat czy 10. Aegon przyjął zresztą słusznie ,że minimum 3 lata trzeba pozwolić pieniądzom pracować aby przyniósł godziwy zarobek.

          Dodam ,że po roku za wpłatę – minimum 2.000zł jest pobierana prowizja 1%. Kwota za zarządzanie jest tylko pobierana w przypadku gdy jest w danym miesiącu zysk . Gdy w danym miesiącu nie ma zysku prowizja za zarządzanie nie jest pobierana.

          • Ręka-na-pulsie

            Strasznie ciężko czyta się Twoje objaśnienia, prawdopodobnie z uwagi na kiepską interpunkcje panuje w nich taki chaos. Widzę też, że nie do końca zrozumiałeś to o czym pisałem (jak chociażby poruszenie tematu długości trwania inwestycji).

            Dalej nie rozumiem kilku kwestii:
            1. Jeżeli zrezygnujemy po 14 dniach, stracimy na tym łącznie 3540 zł (3% plus 540 zł)? Jak to jest w ogóle możliwe, że ponosimy wówczas jakiekolwiek koszta, skoro inne oferty pozwalają nam na tak krótką rezygnację nie ponosząc przy tym żadnych opłat?
            2. Nie rozumiem zasadności pobierania opłat za to, że powierzam ubezpieczycielowi swoje pieniądze, dopłacając je do posiadanego już rachunku.
            3. Wrócę ponownie do mojego poprzedniego pytania: czy opłata za zarządzanie pobierana jest od wypracowanego zysku, czy od wartości rachunku?

            • Od zysku wypracowanego w danym miesiacu. Nie od wartosci rachunku. Gdy nie ma zysku nie ma tej oplaty. Ponadto udzial w zysku te 0,16% nje jest pobierany gdyby kwotowo mial przekroczyc 50% zysku za dany miesiac. To ja mam inne spostrzezenie w ing tfi ktore jest dostepne w aegon psi jakbys chcial wejsc do funduszu akcji to czeka cie oplata prowizja za wejscie ok 1-1,5% a potem oplata za zarzadzanie 3,5% w skali roku. W aegon psi masz kilkadziesiat funduszy do wyboru rowniez te z oferty ing. Koszt ich nabycia jest wyzszy ale koszt za zarzadzanie pokrywasz tylko od zysku a nie od wartosci rachunku . Nie m atutaj oplaty za zarzadzanie ktora takiej jak jest pobierana w tfi ing od wartosci rachunku czyli czy jest zysk czy strata i tak ing tfi pobierze oplate za zarzadzane.

              • Ręka-na-pulsie

                Matko, nie jestem w stanie zrozumieć co najmniej połowy Twojego komentarza. W jakim celu nawiązujesz do ING TFI? Prosiłem tylko o odpowiedzi na trzy pytania i wciąż ich nie uzyskałem jak widzę. Będziesz na tyle uprzejmy i odpowiesz przynajmniej na pierwsze?

                Idąc dalej, chyba sam nie wiesz co piszesz. Skoro pobierana jest opłata w wysokości 0,16% od zysku wypracowanego w danym miesiącu, to jak ta opłata może przekroczyć 50% zysku wypracowanego w danym miesiącu? Od jakiej kwoty pobierane jest to 0,16%, bo w ogóle nie jestem w stanie tego zrozumieć, od całości zysku wypracowanego na produkcie?

      • To jest coś co nazywam ‚niedzwiedzią przysługą’ nadzoru dla świadomych inwestorów.

        Zamiast produktu dającego możliwość inwestować bez ponoszenia opłaty likwidacyjnej (np. po kilku latach) mamy produkt, w którym inwestor płaci opłatę likwidacyjną /z góry/ 🙂 jako prowizję od wpłaty.

  9. Szkoda, że tak późno trafiłem na Twojego bloga… w zasadzie zostało mi niecałe 2 lata z AEGONem. Wpłaciłem po 30 000 zł na 2 polisy. Teraz mam w sumie „uzbieranych” ok. 53 tysięcy. Fajnie co? Produkt nazywał się GWARANTOWANYM! I faktycznie komuś zagwarantował świetne dochody. Z pewnością jednak nie mi i mojej żonie. Szybko zaginął nasz doradca a potem pieniądze na wszystkie niezbędne opłaty, o których nikt nas nie poinformował. Pozdrawiam z Lubina 🙂

      • No właśnie chyba… Marcin też o tym wspomniał ale przewertowałem stronę aegona i nie znalazłem tam takiego komunikatu. Owszem w jednym z poprzednich wpisów na blogu wyczytałem o likwidacji opłaty likwidacyjnej, ale z tego co pamiętam to odnosiło się to do nowych polis. 🙁

            • Warszawa, 24 listopada 2014 r.
              OŚWIADCZENIE
              Aegon Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie S.A. informuje, że począwszy od 24 listopada
              2014 roku, w umowach ubezpieczenia z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi
              ze składką regularną, zaprzestaje pobierania opłat zdefiniowanych w ogólnych warunkach
              ubezpieczenia jako „opłata likwidacyjna”.
              Przyjęte postępowanie jest wyrazem odpowiedzialności Aegon Towarzystwa Ubezpieczeń
              na Życie S.A. za pomoc Klientom w dbaniu o ich finansową przyszłość. Aegon podejmuje
              to wyzwanie jako pierwsza firma ubezpieczeniowa na polskim rynku. Jesteśmy
              przekonani, że tak innowacyjne rozwiązanie służy interesom Klientów w najlepszy
              możliwy sposób.
              Nadrzędnym celem Aegon, zarówno w Polsce jak i na całym świecie, jest oferowanie
              produktów i usług finansowych, które odpowiadają na potrzeby Klientów.
              Zarząd
              Aegon Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie S.A.

              • Dzięki! Rozmawiałem wczoraj z osobą z Aegona i potwierdziła mi to co zamieściłeś powyżej. Ujęła to jednak prościej niż Zarząd 🙂 Po prostu KNF chciał nałożyć na nich kary, więc żeby się tego ustrzec znieśli opłaty likwidacyjne 🙂

  10. Witam Marcinie , też jestem jak by udupiony w polisę Plan na życie w , już od jakiegoś czasu mnie boli kwota alokowanej składki na cześć inwestycyjną . Też można powiedzieć że zostałem nie poinformowany należycie o wielu sprawach. Od dłuższego czasu czytam twój blog i wiele ciekawych spraw poruszasz . Ale zastanawiam się czy nie można by było zbiorowego pozwu w tej sprawie . No przecież tak nie może być że tak jesteśmy okradani z własnych wypocin .Od pewnego czasu jak maja wiedza o oszczędzaniu zmieniła i sposób myślenia to bolą mnie sytuacje gdzie zabierane są nasze pieniądze na prowizję…..Pozdrawiam.

  11. Cześć Marcin,
    uważam, że świadomie lub nie manipulujesz tematem, będąc przeciwnikiem polis inwestycyjnych.
    Wrzucasz do jednego worka Klientów, którzy naiwnie w nieświadomy sposób kupili coś czego nie rozumieli i nie sprawdzili – z wadami i zaletami tych produktów.
    Do tego mieszasz różne sprawy, wyśmiewając argumenty które Ci nie pasują.
    Jak dla mnie przestałeś być obiektywnym komentatorem,
    tylko stronniczym wrogiem polis.
    Niektórzy głośno krzyczą, że jest im źle (Klienci) i dlatego może nie jesteś w stanie dostrzec tych milczących, którzy nie krzyczą i może są zadowoleni.
    Złośliwie wypominasz doradcom wysokie prowizje – nie zastanawiając się, że jak podzielić to na okres 10 lat za opiekę i pomoc – to nie są olbrzymie kwoty.
    Dlaczego toczysz stronniczą wojnę z produktem, którego nikt nie musi kupować???? Dlaczego nie toczysz wojny z naiwnością, głupotą, lenistwem i obwinianiem innych za swoje grzechy?
    Może tak jest łatwiej o poklask? A może jesteś zwolennikiem pojedynczych TFI i wolisz jeden polecić, a to jest bezpośrednia konkurencja?
    A może jesteś stronnikiem banków? Nieodwołalnie klient, który straci na funduszach (nawet w TFI) wróci na zwykłą lokatę.
    Ten artykuł jest dla mnie wielkim rozczarowaniem. Widzę, że nie można liczyć, że spróbujesz obiektywnie podejść do tematu, tylko szukasz większego poklasku i większej publiki niezadowolonych.

    Jeden szczegół: kpisz z „dyscypliny oszczędzania poprzez polisy” i piszesz, że Polacy mają 150 mld w funduszach. Czy wiesz gdzie i jak to jest sprzedane? Sprzedają je głównie banki w swoich okienkach i FI stanowią alternatywę dla lokat – przyjrzyj się może tej sprzedaży i powiedz, czy tacy klienci mogą być dobrze obsłużeni i zadowoleni?
    A struktury bankowe, które w 85% nie przynoszą zysków klientom?
    A może zastanowisz się, dlaczego IKE i IKZE mają takie minimalne powodzenie??
    A może uważasz, że 2-3x wyższe opłaty za zarządzanie w polskich TFI w odróżnieniu od zagranicznych są uzasadnione?

    Tego nie zauważyłem – widzę tylko lobbystyczny (?) atak na jeden z instrumentów na rynku finansowym, dla jednych lepszy dla innych gorszy.
    Traktujesz jak złodziei tych co go sprzedają i jak głupców tych którzy go kupili.
    Uważam, że nie szanujesz swoich oponentów.
    Mój wpis jest protestem przeciwko nieuczciwemu stawianiu sprawy, braku realnego porównania innych produktów.
    Nie zająknąłeś się ani o trudnych inwestycyjnie latach, ani o ryzyku związanym z KAŻDĄ inwestycją.
    Jesteś przedstawicielem branży finansowej od lat i teraz udajesz obrońcę ludu.
    Słabo to wygląda – przynajmniej dla mnie.
    Jeszcze czytam ten blog, ale widzę gierki i nieczyste chwyty.
    Wielkie rozczarowanie.

    • Jarku,

      Dziękuję za komentarz.

      Szkoda, że w obliczu braku argumentów merytorycznych w obronie opłaty likwidacyjnej postanowiłeś pojeździć sobie po mnie i po blogu, ale to na mnie nie działa. Obawiam się, że pod zły adres kierujesz swoje frustracje.

      Napisałem, że uważam polisy inwestycyjne za jeden z gorszych produktów do budowania kapitału i teraz stopniowo to uzasadniam.
      Aby uniknąć chaotycznego przeskakiwania z tematu na temat, przedstawiam moją opinię o konkretnych elementach tych produktów. Wierzę, że po kilku wpisach pozwoli to lepiej zrozumieć mój punkt widzenia. Dziś zająłem się opłatą likwidacyjną.

      Jak już zaznaczyłem – to moje prywatne opinie. Masz pełne prawo do własnych. Cieszę się, że dzielisz się nimi, ale cieszyłbym się jeszcze bardziej, gdybyś używał merytorycznych argumentów.

      Czy zechciałbyś się może odnieść do tego, co napisałem na temat opłat likwidacyjnych?…

      Co do funduszy inwestycyjnych – zapewniam Cię, że bardzo dogłębnie je wkrótce opiszę. Wtedy będziesz miał szansę ocenić moją rzetelność w tym temacie.

      Nie denerwuj się jednak, że czegoś na blogu jeszcze nie ma i nie zarzucaj mi proszę „manipulacji, gierek i nieczystych chwytów”. To godzi tylko w Twój wizerunek.

      Serdecznie pozdrawiam.

    • To odpowiedz mi proszę dlaczego mojej żonie sprzedano Lucro gdy przyszła do oddziału bo jej się lokata bankowa skończyła?
      Ona nigdy nie miała innego niż lokata terminował produktu finansowego. Nawet funduszu, a to przedstawiono jako produkt syst. oszczędzania.
      Teraz operator funduszu pisze jej, że spadek wartości jednostki z 50pln do 13pln jest cytuje ‚ naturalny’.

      • Twojej żonie sprzedani Lucro, dlatego, że banki to są firmy do zarabiania pieniędzy i nie można im ufać. Nie ma miejsc idealnych – wszędzie trzeba pilnować swoich pieniędzy. Są oczywiście bardzo złe produkty, które sprzedają tylko banki i duże znane firmy 🙁

        • Jarek,
          sam sobie odpowiedziałeś na swoje własne zarzuty, pozwól, że sparafrazuję: zwykłym ludziom sprzedaje się złodziejskie produkty finansowe, dlatego, że banki (zakłady ubezpieczeń, doradcy inwestycyjni itp., itd) to są firmy do zarabiania pieniędzy i nie można im ufać
          Brawo! Nie podsumowałabym tego aż tak ostro, ale cóż, to Twoja opinia, masz do niej prawo:-)

      • Niestety tutaj ani pracownik banku też nie wiedział co oferuje. Ale tego przecież nie uczyli na szkoleniach sprzedażowych.

        Obawiam się, że Pana żonie zaserwowano jeden z cytatów, które opisywałem swego czasu:
        :: http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-oferowano/

        Oczywiście – doradca powinien był wyjaśnić co to za produkt. Podejrzewam, że zaoferował to jako lokatę – dorzucając jakąś lokatę promocyjną dla zmylenia uwagi. To przykre.

        Ale – jedna rzecz się tutaj zgadza – to jest produkt systematycznego oszczędzania.

        Operator funduszu pokazuje wynik 13 zł zamiast 50. Ale – o ile mogę to wyjaśnić – nie ma to nic wspólnego z końcowym wynikiem inwestycji.

        Mam nadzieję, że – trochę po fakcie – ale te artykuły pomogą zrozumieć o co chodzi z tą wyceną 13 zł:

        http://blog.opiekuninwestora.pl/patrzysz-na-zly-wykres/
        http://blog.opiekuninwestora.pl/strata-w-libra/

        28 kwietnia będę prowadził szkolenie online na temat właśnie problemów z produktami Libro, Pareto itp:

        :: http://blog.opiekuninwestora.pl/mam-pareto/

        Podam w nim między innymi zestaw porad jak wycofać się z tego produktu.

    • Zgadzam się z Jarkiem. Jestem zawiedziony wpisami o polisach inwestycyjnych. Blog ląduje póki co w grupie z blogiem Samcika (emocje, prywatne poglądy, prosty, niezniuansowany przekaz > rzetelne przedstawienie tematu, wymagający, ale i inspirujący przekaz). A že można być krytycznym względem wspomnianych instrumentòw, pozostając rzetelnym pokazał jakiś czas temu autor bloga Moja Przyszła Emerytura. Powodzenia życzę i czekam na lepsze wpisy (bo jestem przekonany, że będzie jeszcze takich sporo)

    • Ciągle czekamy listę zalet polis ….. i nic.
      Przypominam iż mylisz dwa systemu walutowe. Czym innym jest narzędzie a czym innym jego forma i sposób sprzedaży.

      Oczywiście ,że polisy i fundusze wciskano jak leci wszystkim frajerom i nabijano ludzi. Problem z polisami jest taki ze nabito ludzi na 15 lat i zrobiono z nich niewolników finansowych. fundusze bezposrednio maja przynajmniej dwie zalety:
      a) można było się wycofać w każdej chwili
      b) dają MATEMATYCZNĄ SZANSE na zysk..

      • To jest temat na oddzielną rozmowę. Ale krótko – jak chcesz w miarę aktywnie inwestować i używać zagr. TFI – to polisa się opłaca. Polisa „zmusza cię” do oszczędności. Remigiusz obliczał realne korzyści przy inwestowaniu poprzez polisy versus pojedyncze fundusze. Kolejna zaleta to wsparcie merytoryczne i organizacyjne dobrych doradców.
        Oczywiście polisy nie są potrzebne dla inwestorów, dla których to jest pasja, zawód itp. Ale ilu takich jest?

        • Myślę, że nikt nie lubi, jak się go do czegoś za własne pieniądze zmusza, czy nawet – „zmusza” (choć ja zostawiłabym to słowo bez cudzysłowia), a potem, po „zmuszeniu”, w świetle prawa zabiera mu się własne pieniądze, pod przykrywką jego „dobra”

        • Aktywne inwestowanie w funduszach jest jak próba wygrywania wyścigów na torze gokartowym jadać ciężarówka z naczepą. Spekulowanie w D+2…. no proszę cie… Jesli jest sygnał to zamiast realizowac go w D+2 z obsuwa 7% to chyba lepiej w D+1sek ?

          CFD w XTB….. stoi otworem. Malutkie prowizje liczone w pipsach, lewar 200:1, czas realizacji ponizej sekundy.
          Masz rynki zagraniczne, waluty, akcje międzynarodowe, indeksy itd…

          Zmuszanie z pistoletem przy skroni, czyli inwestujesz 15 lat bo musisz, ale i tak nic nie zarobisz zjemy ci wszystko.
          To jakaś masakra

          Remigiusz nigdy nie pokazał ze spekulacja DZIAŁA jak przestała działać zmienił jeden system na drugi…. i zrobił mu long tail na danych historycznych.

    • Można się z Marcinem nie zgadzać jednak poklasku to chyba szukasz ty pisząc to co piszesz. Napisz coś konkretnego, zbierz w punkty itd. Na razie napisałeś wiele emocji niezbyt rzetelnie. I więcej kultury bo to nie blog dla nastolatka co wpada pisze głupoty dostaje blokadę i się cieszy….

      „Złośliwie wypominasz doradcom wysokie prowizje – nie zastanawiając się, że jak podzielić to na okres 10 lat za opiekę i pomoc – to nie są olbrzymie kwoty”. Hm…. Dobra to podaj mi który doradca dzwoni do klienta i mówi zmieniamy fundusze, zawirowania na rynku i przejdzmy do funduszy obligacji. Więc o jakiej opiece i pomocy przez 10 lat mówisz?
      Czekam na wyjaśnienia 🙂

      • Ps. Sorki sam znam jednego. Remigiusz Stanisławek 🙂 Jednak to osoba działająca niezależnie i osoba która wymaga na starcie, szkolenie, zapoznanie z tym co się kupuje i że wszystko się kuma. W dodatku Pan Remigiusz nie wciska byle czego a produkty dobre i sprawdzone. To co innego. Marcin krytykuje wciskanie gniotów i złe polisy.

        • Chyba jesteś opłacanym trolem co ma robić Panu Remigiuszowi reklamę 😉 Wyniki strategi Pana Remigiusza są słabe ale lepsze jak gdyby klient nic nie robił. Zresztą ma swoje grzechy jak rekomendacja trzymania w funduszu Idea Premium, który później został zablokowany a inwestorzy stracili 30% ! Później się zawsze zastanawiałem, kto i ile mu za to zapłacił jak innym, żeby inwestorzy nie wyzbywali się tego felernego funduszu.

          • Żadnym trolem nie jestem 😛 Każdy tu wyraża swoje opinie prywatne byle z kulturą i szacunkiem dla innych. Ja się tak staram 😉 A co do zarzutów to najlepiej jak Pan Remigiusz ewentualnie sam się do nich odniesie 🙂
            Pozdrawiam 🙂

          • To trochę nie na temat opłat likwidacyjnych. Ale wywołany do odpowiedzi.

            Opiekun Inwestora to nie jest tylko jedna, gotowa strategia.

            Jako chyba jedyni (i pierwsi na tym rynku) mówimy wprost:

            1) nie ma idealnej strategii inwestowania w fundusze, która się nigdy nie myli.

            2) automatyczne strategie MUSZĄ czasem generować błędne sygnały

            3) zawsze (od 2009 roku) po każdym sygnale zmiany sposobu inwestowania prowadzę webinar informujący o tym co się wydarzyło. Kilka razy dokładnie pokazując, dlaczego należało zainwestować inaczej – wystarczyło wysłuchać półgodzinnego szkolenia.

            3) strategia jest tylko jednym z elementów inwestowania.

            4) Nie zachęcamy do inwestowania na zasadzie „mamy idealną strategię, która nigdy się nie myli, wystarczy czytać maile i nie interesować się więcej”.

            Powtarzam to od lat na comiesięcznych spotkaniach online z informacjami o zasadach działania portalu.

            Zachęcamy do zdobycia wiedzy – tonę szkoleń prowadzę bezpłatnie i korzystania z dodatkowych narzędzi, Stop Loss, Okazje Inwestycyjne, analizy, rankiingi itd. I wykorzystania różnych strategii – nie tylko tej najprostszej.

            Fundusze nie są skomplikowane. I wystarczy tu podstawowa wiedza. I odrobina zaangażowania.

            Strategia Opiekun Zysku to 10% możliwości portalu. Jej cel – przy pasywnym korzystaniu to przede wszystkim ochrona przed dużymi spadkami. I takie się zdarzały i będą zdarzać. I przed tym strategia będzie chronić.

            Zawsze – dodatkowa wiedza pozwala wykorzystać dodatkowe możliwości. Czyli inwestować zyskowniej niż automatyczna strategia przy mniejszym ryzyku.

            • Czyli nie dość ze strategia nie działa to jeszcze skubiecie na szkoleniach 🙂 po których nic się nie dzieje. Świetny model biznesowy pozazdrościć.

              jak nie ma wyników to znaczy klient nie douczony. 🙂 To powiedz im …. ze marnują swoje pieniądze. Kwiatkowski miał numer 1 Doradcy Inwestycyjnego a jego Opera popłynęła.

              Tyle zła co tego typu portale to mało kto na tym świecie wyrządził.

        • Jest p. Remigusz, załóżmy że strategia działa, mam konto w jego portalu więc tak zakładam że działa. I jego jeden portal ma teraz obsłużyć 3mln klientow ? To właściwie inni doradcy poza Remigiuszem są niepotrzebni

          • Doradcy będą potrzebni. I wierzę – pracuję nad tym od lat, włączając się też w działania Europejskiej Akademii Planowania Finansowego nad tworzeniem tego rynku.

            Dlaczego licencjonowanych przez EFFP Europe doradców finansowych jest w Polsce tylko nieco ponad 200? To nie są proste egzaminy – i to nie jest potoczna wiedza. Poziom EFC to 9 miesięczne studia.

            Marcin potwierdzi – wykłada na tych zajęciach (sam też prowadziłem tam zajęcia).

            Znam wielu absolwentów – i mogę w ciemno polecić ich usługi. To nie są osoby przypadkowe.

            Problem w tym, że wielu tej wiedzy nie chce zdobywać – na ostatnim 9 miesięcznym kursie EFC było aż … 9 uczestników.

            To pokazuje – że w praktyce ‚w cenie’ jest raczej brak wiedzy – ponieważ inwestorzy wolą słuchać obietnic dużych zysków bez ryzyka. Więc po co się męczyć?

            Doradca (nie mylić z ‚doradcą’) to kontakt z Klientem, wyjaśnienie rozwiązań inwestycyjnych (wszelkich: także IKZE, struktur polis i mBanku) a nie tylko oferowanie tego co kierownictwo placówki nakazało.

            A portal – wspiera w jednej części- świadomym zarządzaniu i monitorowaniu inwestycji opartych o fundusze. Chętnie 3 miliony inwestorów przyjmiemy 🙂

            pozdrawiam.

            • No i….. doradca ma ciagle interes sprzedac dobrze dla prowizji a nie dla klienta.

              Wiedza niczego nie załatwia. jak można wciskać KIT tym biednym ludziom ze po szkolonkach będą pokonywać na spekulacji funduszami Assety zawodowych banków inwestycyjnych.

              Chcesz miec wieksze zyski inwestuj w niskokosztowe produkty zarzadzane przez ludzi d tego stworzonych lub w strategie pasywne wynikajace z „gry o sumie dodatniej”.
              Opony tez sam odlewasz z gumy w garażu.

      • Ja dzwonię po moich klientach. przepraszam za stwierdzenie ale ich serwisuje jak samochody. Spotykam się raz na 3 -6 miesięcy ( w zależności w jakich funduszach maja środki)

        Mam 2 polisy w Aegonie. Jestem z nich bardzo zadowolony

  12. Cześć,
    A co jeśli ja te polisy wciskam swoim klientom najczęściej są to produkty Skandii lub Aegona i oni są bardzo zadowoleni bo za 5 lat wielu z nich zarobiło 120% – 160% ? Sądzę, że w najbliższym czasie pomogę im jeszcze pomnożyć ten kapitał.

    • To dawaj namiary na siebie i na polisę 🙂 Może znajdziesz nowych klientów. 🙂 Serio mówię 🙂 Dawaj namiary 🙂

      • Sprawdźcie sobie wyniki 2 funduszy ING Globalny Spółek Dywidendowych oraz PZU Energia , Medycyna I Ekologia – Można można – są dostępne w Aegonie , który niestety zaprzesatał oferować polisy

          • Zobacz sobie ze tak jak myslisz za wejscie w ing tfi jakie sa oplaty. Za wejscie 1-3% prowizji i 2-,3,5% za zarzadzanie w skali roku. Nie masz mozliwosci konwersji pomiedzy funduszami bo zaplacisz belke. Ja mam inna propozycje Aegon psi. Tam masz obydwa fundusze ale mozesz pomiedzy nimi konwertowac bez oplat belkowej. Jest oplata za wejscie. Przy 100.000 to 3%. Natomiast oplata za.zarzadzanie jest pobierana tylko od zysku w wusokosci 0,16%. Nie moze tez ona przekroczyc 50% wartosci zysku. Nie jest oplata tak jak w ing tfi pobierana od wartosci rachunku i nie jest pobierana tak jak w ing tfi w momencie czy jeest zysk czy strata. Jest oplata pobierana w wysokosci 540 zl za wyjscie orzed uplywem 3 lat potem tej oplaty nie ma. Uwazam ze to uczciwe podjscie do sprawy. Jest zysk wszyscy zarabiamy nie ma zysku nikt nie zarabia. Firma TezNie

            • Opłat za wejście spokojnie uniknę. Mówisz o opłacie za zarządzanie w polisie czy za fundusz? Bo jak za fundusz to chyba nie mamy wpływu bo fundusz i tak zawiera to w wycenach? A tak w ogóle to może zaproponujesz i pokażesz jak inwestować w funduszach zagranicznych i będzie fajniej jeszcze bo np. w ING płacimy za to ze kupią fundusz luksemburski i takie to zarządzanie a 2,5% za to biorą. Orientujesz sie jak to robić i jak potem rozlicza się podatek? To myślę bardzo by zainteresowało ludzi 😉

              • Znakomita większośc nie zainwestuje w fundusze zagraniczne, musiala bo to robić aktywanie patrzą na kursy walut. Doradcy polecają standartowo trochę akcji, trochę obligacji np 60/40. Poza tym przywoływany przez Ciebie p. Remiusz w swojej flagowej strategii DD pisze tylko o funduszach inwestujących w akcje polskich firm.

                • I – dodajmy – na każdym kroku zachęcam właśnie do inwestowania na rynkach zagranicznych. Wcale nie trzeba (choć warto) śledzić kursy walut.

                  Strategia Opiekun Zysku dotyczy rynku krajowych funduszy – ponieważ przy zagranicznych wymagana jest już dodatkowa podstawowa wiedza aby nie popełniać błędów. I nie da się w 100% automatycznie zaproponować strategii (oczywiście na danych historycznych pewnie tak – ja mówię o realnym inwestowaniu).

                  W portalu są różne strategie i różne dodatkowe narzędzia. Do wykorzystania zależnie od wiedzy i doświadczenia inwestorów.

            • O czym ty mówisz? Ciągle powtarzane kłamstwa nie stają się prawdą. Dzisiaj na blogu udowodniłem iż te 0,16% od aktywów miesięcznie przy 8% stopie zwrotu po 10 latach zjada POŁOWĘ ZYSKU względem dowolnego parasola.

      • Nigdy nie musiałem pokazywać swoich inwestycji i nigdy tego nie będę musiał robić 🙂 Podaj swojego maila a będziesz otrzymywał informacje jak moi klienci, o przebudowie portfela na swoich produktach. Czy skorzystasz, decyzja należy wyłącznie do Ciebie. Po jakimś czasie będziesz mógł to ocenić a ja się przypomnę, może być to nawet po roku a nawet za dwa lata chyba że chcesz się spotkać wcześniej zapraszam do Tarnowa 😉 Mogę Ci pokazać swoje dwie strategie z siedmiu – tygodniową i miesięczną jak można ją było spiąć np z małymi i średnimi spółkami i jak wyglądały zmiany historyczne. Ostatnia zmiana portfela na akcyjny to 5.01.2015r. Gdybyś taką informację otrzymał ile byś zarobił na takich funduszach jak Quercuse Agresywny, Noble Akcji, UniKorona Akcji, Legg Mason akcji… tylko za te 3 m-c ?

        PS
        Na funduszach od 5 – 6 lat można było jeszcze więcej zarobić w tym czasie 🙂

        oleg123@onet.pl

        Pozdrawiam

  13. Jeszcze nie czytałem ale już daje komentarz :-). Przeczytam w wolnej chwili. Szacunek za odwagę Marcin i kontynuację tematu. Przynajmniej ktoś z branży zaczyna o tym pisać. Jak ze wszystkim są pewnie plusy i minusy takich Ubezpieczeń. Jak dla mnie mimo wszystko w mojej sytuacji więcej minusów. No ale może dla kogoś takie rozwiązanie jest OK. Jakoś próbuje walczyć na polu funduszy w jednym z darmowych portali online i trochę przez rok się nauczyłem. Ponadto żonka zaczyna z IKE funduszowym w innej instytucji. Może otworze IKE maklerskie, zobaczymy. Mam nadzieję, że po latach takiej działalności z podobnymi ubezpieczeniami jednak wszyscy zastanowią się i rynek w tej branży bardziej się ucywilizuję :-).
    PS. Mam nadzieje, że Remigiusz i inni zwolennicy takich rozwiązań podejmą rękawice i wywiąże się ciekawa dyskusja na forum. Pozdrawiam.

  14. Opłata likwidacyjna to małe piwko, IMO, bo nie ma wpływu na wynik inwestycyjny. Jak dla mnie przez cały okres trwania polisy mogłaby wynosić 100% i 0% tylko przy wypłacie na zakończenie ubezpieczenia. Jeżeli i tak co miesiąc oszczędzam pewną kwotę i nie potrzebuję się zadłużać, żeby uniknąć opłaty likwidacyjnej to mam ją w nosie, bo nie będę musiał i tak jej płacić. Dużo gorsze są opłaty administracyjne, za zarządzanie itp., które co miesiąc podcinają skrzydła pieniądzom, które mogłyby pracować efektywniej.

    • W życiu jednak mogą się zdarzyć różne momenty, możesz zachorować, stracić pracę, i wtedy co – też powiesz, że opłata likiwdacyjna Cię nie obchodzi? Zadłużysz się, aby płacić składki i kupować „chleb”?

  15. Opłaty opłatami, ale co powiesz o „doradcy” pewnego „elitarnego” banku, który sprzedaje Ci polisę dziesięcioletnią mówiąc, że to produkt na 3 – 5 lat ?
    Tak wiem, powinnam była się doinformować, doczytać warunki, moja wina. Ale przyznam szczerze, że akurat po pracownikach TEGO banku takiego numeru się nie spodziewałam.

  16. Ja w swoją polisę zostałem wmanewrowany przy kredycie hipotecznym.Dostanę kredyt bez prowizji jeżeli będzie polisa inwestycyjna.Skladka 271zł misięcznie.Wtedy jeszcze nie wiedziałem co to za syf.Zupelnie nieświadomu się zgodziłem na to.Pani w banku zachwalała jaka to piekna inwestycja.Na pytanie czy są z tego zyski,odpowiedz ależ oczywiście(zysków nie ma do dzisiaj).Dziś mija ok 5 lat, z wpłaconych ok 15tyś jest strata kilkaset złotych.Wymieniłem kilka maili z nordeą na temat strat,opłat,ewentualnego doradztwa w jaki ukf inwestować ale otrzymałem jakiś standardowy bełkot,który pewnie wszystkim wysyłają jeżeli ktoś ośmieli się zapytać.W lipcu kończy się przymusowy okres składkowy.Wtedy zastanowię się co dalej…

    • Ja jestem doradcą finansowym. Proszę nie wybierać środków tylko podejść do banku i zapytać czy w przypadku wypłaty środków nie wzrośnie też marża kredytu. Po drugie proszę napisać jaka ma Pan polisę?

      Rozpatrujemy 2 przypadki:

      1. Wycofuje Pan środki – proponuje je zostawić na czarną godzinę ( każdy kto ma kredyt powinien mieć takie środki – bo co jeśli straci Pan lub małżonka pracę – będzie Pan szukał byle jakiej pracy i będzie się Pan martwił skąd wziąć na ratę)

      2. Ma Pan środki na czarną godzinę – nie wycofuje Pan środków z funduszu. Moim klientom doradzam jeśli to ma być na dłużej niż 5-7 lat. Wchodzimy w okres dopłat unijnych. nasza gospodarka mimo czarnowidztwa na tym skorzysta. warto 20-30% środków włożyć w fundusze małych i średnich spółek. Obecnie dolar jest bardzo mocny ale uważam ,że się to długo nie utrzyma – warto skorzystać z oferty funduszu , który inwestuje w złoto – gdy dolar się osłabi ( np. ruszy gospodarka strefy Euro) to amerykanie bojąc się utraty wartości swojej waluty będą inwestować w złoto , ropę i inne aktywa odporne na inflację. Tutaj to 20% wartości rachunku. Pozostałe środki włożyłbym w fundusz lokacyjny lub fundusz , który oferuje obligacje korporacyjne ale taki gdzie tych spółek w ofercie jest przynajmniej 80 – jest to związane z tym ,że upadłość takich spółek jest wpisana w ryzyko. im spółek więcej tym waga upadku jednej jest mniejsza dla wartości funduszu

      • Grasz na deprecjacje dolara i proponujesz inwestycje w złoto i ropę wyceniana w dolarach? Jesli scenariusz który proponujesz jest możliwy to powinno się brać złoto/ropę na różnice kursową.

        Inaczej kupując teraz uncje złota za 1000USD w wypadku spadku dolara o 20% i wzrostu kursu złota o 20%. Nie zarabiasz.

        W wypadku różnicy kursowej i hedgowaniu PLN do USD masz +20%.
        Z drugiej strony idziesz dziś na XTB i sprzedajesz pare walutową EURUSD skoro zakładasz umocnienie EUR i spadek USD to takie 1,20 musi byc ?

          • Jest jeden problem – ja nie proponuje grania na kursie walutowym przy surowcach – to jest wyższa szkoła jazdy. Po drugie są fundusze , które są wyceniane w zł, a nie w dolarach , które oferują wejście w złoto. Porównaj siłę ( wycenę dolara do koszyka walut) dolara do cen złota i ropy. Gdy inflacja się pojawia i następuje spadek bezrobocia pierwsze co FED zrobi to podniesie stopy procentowe. Już się o tym mówi. Wtedy USD jeszcze się umocni. Po jakimś czasie jednak to umocnienie będzie hamowało amerykańską gospodarkę bo jest to gospodarka skierowana głownie na export. W exporcie nie ma nic gorszego jak mocna waluta. Gdy pojawia się inflacja amerykanie lubią zabezpieczać swój majątek ( walutę) np. złotem. Wtedy też przy słabnącym dolarze rosną ceny ropy. Oczywistym jest ,że nie proponuję wkładania 100% wartości środków w to jedno aktywo ale uważam ,że warto.

            • Jesli FED podniesie stopy procentowe to waluta sie UMOCNI. Ostatnie umocnienia dolara własnie biora sie z przewidywaniem iz FED w czerwcu podniesie stopy. Waluta umacnia sie gdy wzrasta PKB, inflacja i stopy. Osłabia gdy mamy QE i spadek stóp i małe PKB.

              • Nie dotyczy to dolara. Gdy rynki nazwijmy to wokol usa zaczna sie szybciej rozwijac. Zacznie rosnac tam inflacja. Bede za jakis czas podnoszone stopy procentowe to amerykanie zaczna rozlewaz swoj kapital po swiecie a nie wycofywac sie z inwestycji i sprzedawac euro i kuoowac za nie dolary. Zaczna dolara sprzedawac aby kuoowac aktywa za euro. Wtedy drogi Panie dolar zacznie sie oslabiac a wtedy to juz na aktywach typu zloto ropa i inne surowce bedzie hossa

        • Druga propozycja to dla tych co uważają ,że gospodarki krajów rozwijających się ,w tym Polska będą rosły , dolar w końcu po szczytach zacznie za jakiś czas tracić na wartości a przed inflacją warto postawić na złoto. Dodam ,że część środków warto byłoby włożyć w azje – np. Fundusz obejmujący Indie i Chiny. Jest taki. Natomiast ja spekulacyjnie 10% wartości portfela mam na giełdzie rosyjskiej – fundusz obejmujący indeks RTS. Jak się w końcu dogadają to będzie można zarobić.

              • Ręka-na-pulsie

                Pytanie jest aż nadto konkretne. Chciałbym jedynie wiedzieć, czy Twoje komentarze, możemy traktować jako Twoja rekomendację. Proste pytanie, prosta odpowiedź – tak lub nie.

                • To moje osobiste zdanie nie rekomendacja. Ja wlasnie tak ustawilem swoje fundusze ale tylko moje. W rozmowie z klientami ustalam jakimi inwestorami sa. Czy ryzykuja i czy inwestuja calosc swojego kapitalu czy wola bezpieczenstwo a maly zysk. Do kazdego podchodze indywidualnie

  17. Warto powiedzieć iz 3 mln Polaków zostało nabitych w polisy. I co roku musza marnować kolejne 10mld. Rozbawia mnie nagły atak na fundusze inwestycyjne przez sprzedawców polis w sytuacji gdy to przecież własnie fundusze sa w polisach.

    Oczywiście ze fundusze w Polsce to w większości przypadków równie zły pomysł z powodu opłat za zarządzanie. No ale jeśli do tego dołożymy opłatę za zarządzanie od ubezpieczyciela to ten interes się nie domyka JESZCZE BARDZIEJ.

    Polis wciskano gdy giełda rosła o 30% rocznie i wtedy można było ukryć ich koszty. Przy następnej hossie czeka nas to samo.

    Jeden z komentatorów pisze o zadowolonych klientach. Oni nie są zadowoleni oni są niedoinformowani.

    Na dzień dobry proponuje likwidacje ustawową zawodu doradcy finansowego i wprowadzenie kary do 3 lat wiezienia za posługiwanie sie tym zwrotem dla każdego wynagradzanego inaczej niz przez klienta.

    • Ponad 3 lata temu KNF wydała w sprawie „doradców finansowych” komunikat. Treść była następująca:

      „W związku z pytaniami dotyczącymi działalności doradców finansowych kierowanymi do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) przypominamy, że:

      • Nie istnieje państwowa licencja doradcy finansowego. W szczególności KNF nie organizuje egzaminów, czy szkoleń na doradcę finansowego ani nie wydaje certyfikatów potwierdzających wiedzę i kompetencje doradcy finansowego.

      • Z formalnego punktu widzenia doradca jest pośrednikiem między klientem a podmiotem finansowym, np. bankiem udzielającym kredytu.

      • Doradca finansowy nie ma obowiązku informowania klienta o powiązaniach z podmiotami, których produkty dystrybuuje ani o wysokości wynagrodzenia otrzymywanego od instytucji, której produkty poleca.

      • System wynagradzania doradcy finansowego nie zawsze uwzględnia jako priorytetowe działanie w interesie klienta.

      • Fakt niepobierania opłaty bezpośrednio od klienta przez doradcę finansowego, nie oznacza, że rzeczywiście usługa ta jest bezpłatna, bo doradca jest wynagradzany przez instytucję finansową z opłaty pobieranej przez instytucję od klienta.

      • Oznaczenie „niezależny” doradca finansowy (rozumiany jako w pełni obiektywny i działający zawsze w najlepiej pojętym interesie klienta) powinno być traktowane z ostrożnością.

      • Doradcy finansowego nie należy mylić z takimi zawodami wymagającymi licencji KNF jak doradca inwestycyjny, makler papierów wartościowych, czy broker ubezpieczeniowy.

      Podejmując odpowiedzialne decyzje finansowe należy się przede wszystkim kierować zdrowym rozsądkiem. (27 lutego 2012 r.)”

      Wnioski można wyciągnąć z tego samemu 😉

    • Na jakiej podstawie twierdzisz, że wszyscy 3 mln zostało nabitych w polisy? W jaki sposób marnują pieniądze?
      A może część nie wiedziała co kupuje, a większość zrobiła to świadomie?
      Rozumiem, że jesteś specjalistą i potrafisz zainwestować dając gwarancję na zysk? Pewnie myślisz, że inni też mogą w ten sam sposób działać?
      Popełniasz ten sam błąd co Marcin.

      Dobra polisa to jest rozwiązanie dla ludzi, którzy nie znają się, chcą mieć doping do oszczędzania i chcą w dłuższym terminie oszczędzać i mieć szansę na zarobienie więcej niż na lokacie w banku?
      Jak kupią od odpowiedniej osoby i poświęcą temu 30 minut miesięcznie – mają szansę na sukces.
      Jeśli są na tyle rozsądni, że sprawdzą co kupują, kupią to świadomie.

      Porady, aby laicy (klienci) zachowali się na rynku finansowym tak jak specjaliści czy znawcy IMHO nic nie wnoszą do dyskusji.

      • Jarek krzyczysz i krzyczysz a nie zauważasz że krytyku tutaj spada na ludzi nieuczciwych i tych którzy oszukują klientów. A także na instytucje, które tak tworzą te produkty, że klient nie może wycofać pieniędzy kiedy ma nóż na gardle tylko musi iść do providenta… Nie uważasz, że paranoja? Jak masz fajne dobre uczciwe zyskowne polisy to dawaj. Znajdą się klienci na nie.
        A polis jest wiele jedne lepsze inne gorsze. Jednak tych dobrych jest na prawdę niewiele.

        • Ja właśnie nie widzę, że zajmujemy się krytyką nieuczciwej sprzedaży ;). Póki co wieszamy psy na produkcie (nie mówię, że idealny, bo tego nie można powiedzieć) za błędy sprzedawców :). A jeśli ktoś wiedział i miał 100% wiedzy, co podpisuje? I zrobił to z pełną świadomością?

          Sama tematem jestem zainteresowana od strony matematycznej/prawnej/itp. i czekam na ten cykl z niecierpliwością, ale brakuje mi bardzo oddzielenia oceny produktu od oceny osób go sprzedających :(.

      • Ponieważ polisy inwestycyjne MATEMATYCZNIE nie dają szansy na godziwy zysk. Reszta to zachęcanie ludzi do spekulacji co samo w sobie nowi znamiona przestępstwa czyli doradztwo bez zezwolenia oraz oszustwo z Art 286 Kodeksu Karnego.

        • Właśnie matematyka – jeśli się ja stosuje – podpowiada ,że opłaca się systematycznie odkładać środki. Po pierwsze działa procent składany po drugie uśredniamy ceny zakupu. szkoda ,że nie można umieszczać rysunku to bym to wytłumaczył. Natomiast sprawdź notowania na stooq.pl giełdy amerykańskiej za ostatnie 100 lat. Średni zysk z inwestycji rocznie przyniósł 14% – nawet gdy wziąć pod uwagę I i II wojnę , czarny czwartek, rok 1929 , kryzys z ropą i inne

          • Nikt nie inwestuje 100 lat ;). Zysk chciałabym wypracować w krótszym czasie, żeby zdążyć z kasy skorzystać :D.

            • tak chca wszyscy.

              pytanie jakie inwestor musi sobie zadać to jakie ryzyko chce podjąć , jaka chce mieć płynność i jaki chce miec zysk.

              Lokata/ papiery skarbowe – niski zysk , bezpieczeństwo , płynność ograniczona płynność okresem lokaty

              Obligacje korporacyjne – zysk większy , bezpieczeństwo wysokie ( w zależności od wielkości funduszu i ilości spółek w portfelu np. gdy jest firm 200 , ryzyko niewypłacalności i upadłości emitenta jest rozłożone ) , płynność ograniczona na okres wykupu

              Fundusze – zysk większy ( im dłuższy okres tym zysk zostanie wypracowany ), płynność ograniczona okresem wykupu , bezpieczeństwo – zależy od klasy funduszu

              Akcje – potencjalny zysk wysoki , bezpieczeństwo – zależne od emitenta papieru , płynność – wysoka zależna od FF.

              Jak widzicie dla każdego jest coś co zaakceptuje.

              Moim zdaniem z każdego dobry inwestor powinien skorzystać , z zasadą ,że nie wrzuca się wszystkich jajek do jednego koszyka

          • Jeśli systematycznie odkładasz to polisa jest zupełnie chybiona. Płacisz dodatkowe składki za zarzadzanie podczas gdy istnieją na rynku IKE i IKZE które nie dosć ze sa bez kosztów dodatkowych to jeszcze oferuja ulge podatkową

  18. Komentarze pod poprzednim oraz ostatnim wpisem wskazują na duże emocje związane z tematem. Podejrzewam że chodzi o konkretne pieniądze, stąd te emocje. Szczerze powiem, że żal czytać niektóre z nich. Widzę jak niektórzy ludzie powiedzą/ napiszą wszystko, byle przytulić kilka dodatkowych złotówek, nawet jeśli klient poważnie na tym „umoczy”. Polisy inwestycyjne są ok, tylko prawo złe, klienci głupi itp. itd. etc. Opłata likwidacyjna dla dobra klienta brzmi jak „Arbeit macht frei” w znanym miejscu – żenujące. Coraz bardziej tracę szacunek do sprzedawców produktów finansowych. I to nie przez wpis Marcina, a przez część komentarzy.
    Zdaję sobie sprawę, że wpisy na blogu nie są jakąś objawioną prawdą, a tak naprawdę opinią autora. Mało tego, czytelnicy nie płacą mu za doradzanie finansowe, więc nie mogą oczekiwać, że wszystko co napisze, będzie dla nich korzystne. Tylko że on swoją opinię potrafi porządnie uzasadnić i dyskutować argumentami. Chętnie przeczytam rzeczowy komentarz „z drugiej strony”, pokazujący przewagę takich polis nad innymi produktami. Punkt po punkcie… Niestety dotychczas takiego nie znalazłem i szczerze wątpię czy się pojawi. To potwierdza, że są to naprawdę słabe produkty, nie ujmując rzeczy dosadniej.
    A poza tematem – Marcinie, świetna robota na blogu i w książce. Trafiłem na nią niemal przypadkowo i wchłonąłem w 2 dni, a w kolejnych kilkanaście – wszystkie wpisy na blogu. Więcej napiszę przy innej okazji, wspomnę tylko o najważniejszej dotychczasowej zmianie. Otóż jeszcze 3 tygodnie temu byłem namiętnym palaczem z kilkunastoletnim stażem. Prośby i groźby małżonki, namowy znajomych i rodziny były nieskuteczne, a sam „rzucenie” odwlekałem w nieskończoność. Po lekturze książki w ciągu kilku dni rozstałem się z „dymkiem” – dopiero ona uświadomiła mi ile pieniędzy na to marnowałem, choć teoretycznie zdawałem sobie sprawę ile to kosztuje. Małżonka jest zachwycona, a i ja lepiej się czuję.
    Pozdrawiam serdecznie i… oby tak dalej 🙂

  19. Witam.
    Jestem doradca finansowym.
    Osobiscie mam 2 polisy inwestycyjne. Nie bede reklamowal ich nazw. Nie po to tutaj jestem. Wiekszosc z Was widzi w tych polisach samo zlo. Ja widze plusy i minusy. Minusy sami wypisaliscie w swoich komentarzach. Czas wiec na plusy. Ja traktuje obie polisy jak skarbonke. Sam nie mialem woli aby systematycznie odkladac pieniadze. Jak juz odlozylem troche to korcilo aby je wybrac i wydac. Po pewnym czasie stwierdzilem ze skoro sam nie mam woli to warto aby mnie ktos przymusil. Wykupilem wiec polise ze skladka 300 zl. Przyznacie niewiele. Nie byly to wszystkie srodki ktore moglem odlozyc miesiecznie ale zawsze wraz ze wzrostem zarobkow moglem co roku zwiekszyc skladke. Czego nie zrobikem. Podpisalem umowe na 10 lat z tym ze okres skladkowy wynosil 5 lat. Wiecie co – moja malzonka byla temu przeciwna. Mowila po co odkladasz nie wiesz co sie wydarzy bedzie zle to nie wybierzesz pieniedzy bo podpisales cyrograf. Tak odpowiedzialem. Wiem ze to jest 10 lat. Minelo juz z tego okresu lat 8. Mam odlozone 26.000zl. Zarobilem przy procencie skladanym ok. 40%. Czyli jakies 4% rocznie . Powiecie to niewiele. Zgadzam sie z Wami. Jednak wracamy tu do poczatku. Jest to moja skarbonka. Sam nie odlozylbym takich pieniedzy gdybym mial do nich dostep. Po drugie nie musialem skorzystac z tych srodkow poniewaz nie byly to moje wszystkie srodki. Po trzecie gdybym nie mial na skladke moglem zgodnie z umowa zawiesic jej oplacanie na rok. Nie musialem tego robic bo dobralem skladke do swoich mozliwosci. 2 miesiace temu zalozylem druga polise. Sa tam lepsze warunki. Sa nizsze oplaty. Okres jaki przyjalem to 15 lat. Za 2 lata bede mogl bezkosztowo wyjsc z pierwszej polisy. Jak skonczy sie ta druga bede mial 52 lata. Byc moze ryzykuje stwierdzicie. Byc moze ale jednoczesnie wiem ze jakie pieniadze odloze. Bede je mial. Bede mogl z nimi zrobic co zechce. Nawet gdybym mial strate 20-30% to co z tego zamiast 54.000 bede mial odlozone 30.000. Ale bede mial. W razie nieprzewidzianych zdarzen bede mial srodki. Caly czas zaznaczam. Sa to srodki do wybrania tylko w ostatecznosci. Nie sa to wszystkie moje srodki ,ktore mam do dyspozycji. Na czarna godzine mam odlozone jakies 15.000zl. Jeszcze jedno srednio fundusz o ktorym pisze przyniosl netto ( po potraceniu kosztow 1,2% rocznie , nie ma w nim oplat administracyjnych) 6 %. Nawet gdyby ten fundusz mial nic nie zarabiac i chronic przed inflacja ( notabene ktorej nie ma obecnie) to i tak bede sie cieszyl ze mam skarbonke. Pozdrawiam

    • Dzięki za komentarz w końcu coś rzeczowego.
      Pozwól ze się odniosę.
      Ty masz inną sytuację, nie są to twoje wszystkie pieniądze. Dla wielu osób jest to ogromne obciążenie z którego nie mogą zrezygnować.
      W dodatku nie oszukujmy się żeby przez 10 lat nic nie stracić to raczej szczęście a nie zaleta polisy. Oczywiście można inwestować w portfele. Daj Boże ze zarządzający są dobrzy i poradzą sobie z tym. Jak sam pewnie wiesz różnie to bywa. A żeby samemu zarządzać trzeba sporo wiedzieć i poświęcić czas. Inaczej to raczej więcej w tym wszystkim szczęścia niż zalet polis. Powiem szczerze, że lepszą zachętą dla klientów byłyby dobre wyniki tych inwestycji niż przymus do oszczędzania w postaci opłaty za likwidację.
      A nie uważasz, że lepszym wyjściem dla ciebie byłoby samodzielne inwestowanie w TFI? np mBank? Powiesz może nie miałbym konsekwencji wpłat. To miej! Postaraj się. 🙂 Jeżeli polisa z karą za zerwanie ma być jedyną odpowiedzią na brak silnej woli to…. No sorry ale mnie nie przekonuje.

      Nie wiem czy masz dzieci, nie wiem jak zdrowie twoje i twoich najbliższych ale załóżmy ze coś się dzieje i potrzeba dużych pieniędzy na operację. Wiesz, że masz pieniądze a nie możesz ich tknąć bo opłata… Perspektywa się zmienia raczej, prawda? Musisz się zapożyczyć… Więc raczej oczywiście wszystko zależy od sytuacji ale zaleta obowiązkowości w polisie dla mnie znika.
      Tak sobie myślę, że opłaty i polisy w ogóle są odpowiedzią na nasze ludzkie lenistwo brak silnej woli… Tylko kosztowna to często odpowiedź.

      „Nawet gdybym mial strate 20-30% to co z tego zamiast 54.000 bede mial odlozone 30.000. ” Broń Boże nie obrażam cię ale chyba nie bardzo przemyślałeś to zdanie. To ja już wolę w słoiki do piwnicy chować. Chyba bym mniej na inflacji stracił…. Uprzejmie prosze nie doradzaj tak swoim klientom, że nawet jak tyle stracą to nic 😉

      • Mam inne zdanie na ten temat. Polacy nie są nauczeni oszczędzania. Przez lata komunizmu nie mieli nic. Teraz chcą to wszystko kupić i mieć. Dlatego konsumpcja u nas jest bardzo duża. Natomiast poziom oszczędności jest niski. Inwestowanie w fundusze samemu to ciężki temat. Po pierwsze np. opłaty w TFI za wejście są bardzo duże. Opłaty za zarządzanie też. Po drugie za przejście z jednego funduszu , który zarobił i zrealizowaliśmy zakładany zysk ( notabene brak celu powoduje ,że działa mechanizm chciwości – im więcej zarabiam tym bardziej siedzę w inwestycji – tym więcej stracę – pojawia się myśl – jak rosło a trochę spadnie to się odbije – oczywiście wszystko zależy od formy aktywów , które posiadamy ) do drugiego kosztuje opłacenie podatku belki . trzeba też się wstrzelić w dobry fundusz. W polisie czy to gdy odkłada się systematycznie czy wkłada się środki jednorazowo ( sa takie ) – przeniesienie środków z jednego funduszu do drugiego nie ponosi kosztu opłaty podatku. Jest on płacony raz w momencie wyjścia z inwestycji. Są tam fundusze , które pomimo kryzysu zarabiają po 20% rocznie.

        Co do mojej sytuacji – gdy nie ma się pieniędzy na czarną godzinę – klientom zawsze to mówię – nie powinno się inwestować. Inwestycja powinna obejmować max. 10-15 % dochodu – gdy odkłada się systematycznie. gdy chodzi o inwestycje jednorazowe to powinniśmy zabezpieczać kilka okresów w życiu – krótki ,średni i długi. w każdym z tych okresów powinniśmy zapewnić sobie środki. jeśli kogoś nie stać to nie powinien podejmować się inwestycji.

        Jeśli ktoś nie był zapobiegliwy i wszystkie środki przeznaczał na konsumpcję myśląc ,że w razie czego coś sie wymyśli i jakoś to będzie to uważam ,że jest to nieodpowiedzialne.

        Co do rodziny – jestem ubezpieczony na życie i na wypadek zachorowania na choroby oraz na wypadek trwałego inwalidztwa. Dokładnie mam dwie polisy ubezpieczeniowe – jedna tylko na wypadek śmierci – po 20 latach w całości wpłacona prze mnie składka do mnie wróci – nie traktuje tego jako inwestycji – ale skoro jestem odpowiedzialny za rodzinę to wolę odzyskać składki. Mam też drugą polisę – ma ona szerszy zakres mi.n choroby, trwałe inwalidztwo. Razem te opłaty – polisa plus ubezpieczenie to 550zł. Nie wiem czy to dużo czy mało – dla mnie w sam raz – część odkładam cześć przeznaczam na zabezpieczenie.

        • A w Polisie to są inne fundusze. Nie możesz walić w bęben TFI nie uderzając jednocześnie w polisy bo to są TE SAME FUNDUSZE. Brak podatku mamy też w IKE a w IKZE dostajemy za frajer 18% lub 32% wpłaty rocznej w prezencie.

          Skoro już uznalismy ze spekulacja na funduszach nie przynosi zysku to kozrysci z konwersji sa żadne. Dopiero wyspekulowanie 18-20% przy polisie pokrywa stabilne 8% rocznie. Nierealne a jakby było to znaczy ze talent inwestycyjny sie marnuje na „funduszach” bo ta sama spekulacje wykona szybciej taniej i efektywniej gdzie indziej i bez kosztów

          • Tylko ,że w polisach są mniejsze koszty niż w samym funduszu. Po drugie musisz raz podjąć decyzje w jaki fundusz odkładasz środki. Po trzecie TFI nie uchroni przed egzekucja komorniczą a polisa tak. Pieniądze zgromadzone możesz przekazać komu chcesz po twojej śmierci udziały w TFI są dziedziczone na ogólnych zasadach.

            Pytanie gdzie chcesz zarobić więcej – na giełdzie ? Musisz być DT ,żeby to przyniosło spodziewane efekty – nie wszyscy maja na to czas. Po drugie ja nie piszę o jednorazowej inwestycji a o systematycznym odkładaniu środków

            • W polisach są większe koszty i rozpowszechnianie kłamstw powinno być zakazane. W polisie również podejmujesz decyzje wyboru.

              Oczywiście że mogę dowolny majątek zapisać komukolwiek. Ciągle nie rozumiesz ze wada polis to koszty opakowania bo w środku jest ten sam instrument fundusz inwestycyjny.

              • Jak nie rozumiem skoro je mam w ofercie i dzięki temu ,że mówię o prawdziwych kosztach to mam klientów.

                Koszty są zazwyczaj trzy :

                1. % za zarządzanie
                2. Opłata administracyjna – czyli opłata za konto bankowe – to konto gdzie wpłacamy środki
                3. Opłata za ryzyko – pamiętajmy ,że to jest polisa z Sumą Ubezpieczenia na wypadek śmierci.

                Obecnie firmy odchodzą od opłaty administracyjnej – zostaje wiec od 0,4% do 1,2% opłaty za zarządzanie i opłata za ryzyko – w zależności od wieku wstępującego – od 0,50 groszy do nawet 36zł jeśli osoba wstępująca ma powyżej 60 lat miesięcznie.

                • Nie rozumiesz ze wszystko idzie o te procenty dodatkowe za zarzadzanie.

                  Opłaty w Polisie których nie ma ani w IKE/IKZE ani w funduszach:

                  W ramach Umowy pobieramy następujące opłaty:
                  1) opłatę obsługową;
                  2) opłatę za ryzyko,
                  oraz w razie zajścia okoliczności opisanych w niniejszym rozdziale:
                  3) opłatę dystrybucyjną;
                  4) opłatę transakcyjną;
                  5) opłatę za przewalutowanie.
                  2. Wysokość wszystkich opłat jest wskazana w Twoim załączniku do OWU.

                  Opłata obsługowe (dawna za zarzdzanie) 1,95%-2,30% w Aegon.
                  Opłata dystrybucyjna (dawniej likwidacyjna)

                  Pogłoski o smierci opłaty likwidacyjnej sa przedwczesne.

              • Niby w jaki sposob mozesz zapisac majatek kmukolwiek. Zapis windykacyjny ju notariusza jest do obalenia przez sad rodzinny lub zwykly w momencie gdy przyjdzie walka o zachowek

            • To jak ja muszę raz zdecydować i nie mogę zmieniać to siano…. To ja nie chce takich rzeczy. Jak mnie zaćmi i wejdę w coś to już nie będę mógł tego zmienić mimo ze traci? Jakieś brednie. A wspomnijcie tez w tych rozmowach o szybkości konwersji pomiędzy funduszami. Znam polisy gdzie trwa to 10 dni…. To dopiero ogranicza zyski albo poteguje straty 😉

    • Widzisz….. wiązanie się na 10 lat jest głupotą.

      Dzisiaj wpłacałbyś na bez kosztowe IKZE i dostawał w prezencie 18% wpłaconej kwoty rocznie. Ale nie ty sie uwiązałeś na 10-15 lat. i płacisz nie zaleznie od wyników dodatkowe opłaty za zarządzanie

        • Eksperci Banku Światowego
          wyliczyli, że przeciętny Kowalski powinien do tego,
          co odkłada już teraz, dołożyć jeszcze dodatkowo 10% swoich rocznych zarobków, aby na emeryturze mieć mniej więcej tyle, ile obecni emeryci.
          Raport Banku Światowego,
          30.12.2014

        • A co ta osoba nie wiedziała na ile lat podpisuje umowę. Rozumiem ,że mogła nie znać mechanizmów, kosztów itd – gdy był nieuczciwy doradca ale na ile lat podpisuje to akurat każdy zrozumie

      • To w takim razie w IKZE lub w IKE musisz odkładać przez np. 30 -40 lat bo do emerytury – to co piszesz o moich 10 latach. Za wcześniejszą wypłatę też masz podatek belki

        • IKE mogę wypłacić jutro JEDYNA kara jest podatek Belki który jest w każdym produkcie inwestycyjnym w tym też w polisie. W wypadku IKE stratą jest jedynie ULGA PODATKOWA.

          W wypadku IKZE kosztem jest opodatkowanie skalą podatkową wypłaty a wiec dla 32% PITowców nie ma żadnych kosztów.

            • Wpłaty na IKZE odliczasz od dochodu PIT a jak kończysz to płacisz albo:
              a) wykazujesz jako dochód w PIT jeśli wypłacasz przed 65 rokiem życia
              b) Zryczałtowany podatek 10% od aktywów jeśli po 65roku życia.

              Dla osób w 32% progu podatkowym WIN-WIN dla innych w zalezności od terminu i przychodu.

            • Zapomina Pan o tym, że dywidenda jest wypłacana bez podatku, a to dodatkowy zysk rzeczywisty, nie wirtualny.
              Proszę roczny limit ok 4500 zł wpłacić na rachunek maklerski, za połowę kupić akcję firmy z historycznie potwierdzoną wypłatą dywidend, a drugą połowę wydać na jednorazowy zakup obligacji miejskich, bankowych itp. Odsetki wypłacane regularnie są bez podatku.
              A limit IKZE czy w funduszu czy w domu maklerskim jest ten sam. Zwrot w podatku rocznym jest ten sam. Opłaty? Żadne.

      • W ikze tez masz oplaty z tym ze sa one pobierane przez tfi ktore zarzadza funduszami ktore sobie w ikze ustawisz. Np. Ing – tam masz tabele oplat i jak byk sa oplaty za zarzadzanie. Oficjaknie ich nie ma ale w danym funduszu juz sa.

  20. Suma wpłaconych składek regularnych: 15 868,00 zł
    Wartość polisy: 13 774 zł

    31-03-2015 Opłata za zarządzanie -25,37
    31-03-2015 Opłata administracyjna -12,18
    31-03-2015 Opłata za ryzyko -0,05

    Wszystko w temacie. Okres odsiedzenia” 6 lat z 10 zasądzonych…

    Sam aktywnie zarządzam polisą od dwóch lat mimo wszystko przy niewielkiej składce (200 zł /miesięcznie) przy aktualnej koniunkturze niewiele da się nadrobić płacąc taki miesięczny haracz.

    • Jestem doradcą i z moimi klientami jestem szczery do bólu. Bez szczerości przedstawienia + i – nie ma rozmowy. Nie mam zamiaru ich oszukiwać bo jak nie będą zadowoleni nie będę miał od nich poleceń.

      Co do Pana sytuacji. Ja na wstępie klientom mówię o opłatach wszystko. Ja mam tylko koszt 1,2% bez opłaty administracyjnej. Są i dzisiaj takie polisy.

      Jeśli można to proszę o podanie nazwy ubezpieczyciela i kod polisy ( jej nazwę) . Niektóre polisy można zlikwidować bezkosztowo. Jak będę miał wiedzę będę mógł doradzić co zrobić. Zaznaczam ,że klienci zawsze podejmują decyzję sami. Jednak moim zdaniem jest wiedzieć i mieć informacje z kilku źródeł to podstawa.

    • Panie Brechcie-zgadzam się, że przy małej składce /200zł/-nie da się zyskami przewyższyć opłaty. Wniosek- jeśli już ktoś nabył /nabywa/ polisę inwestycyjną, to składka powinna wynosić co najmniej x2.
      Oczywiście portfelem trzeba samemu zarządzać, mając chociaż trochę wiedzy i sporo szczęścia w wyborze funduszy.
      Cz.

  21. Witam! Chciałem zapytać czy ktoś ma doświadczenia z tym „cudownym” produktem w Warcie, która przejęła klientów HDI Gerling. Siedem lat temu też dałem się „wrobić” w to coś. Dezinformacja to wizytówka w tym temacie. Problemy są nawet
    w momencie, gdy firma proponuje indeksację składki regularnej. Zadzwoniłem na infolinię, że nie będę indeksował, ale okazało się, że ktoś na infolinii nie „kliknął” ptaszka i tak sobie „wisi” zindeksowana kwota, a ja wpłacam bez indeksacji. A kilku Twoich krytyków Marcin – cóż „uderz w stół…”.

    • Witam

      Ma Pan możliwość zalogowania się na polisę. Tam powinna być możliwość ustawienia indeksacji. Ponadto z tego co wiem to indeksacja jest dobrowolna.

  22. A wie ktoś czy opłatę likwidacyjną można przeskoczyć w Skandii? Mam tam jakąś polisę na 30 lat. Okres bez składkowy minął po 5 latach. Teraz to już około 10 lat od zawarcia umowy. Mam tam koło 30 000, ale podobno gdybym chciała teraz zlikwidować to dostanę około 16 000. i co tu robić? Nic nie wpłacam już po tych 5 latach dodatkowo, a co miesiąc tracę na tych dodatkowych opłatach. A teraz tak mi się życie potoczyło, że potrzebuje gotówki, a po co mam brać kredyt gotówkowy? I co tu robić? Jak to ugrać?

    • Błąd był popełniony na samym początku – po pierwsze za długi to okres przy wysokiej składce. Należało skrócić okres do max. 15 lat. teraz nic nie można już zrobić. natomiast zapytam o pozew sądowy w związku z tymi polisami na 30 lat. Będę miał spotkanie z ich przedstawicielem. dam znać co i jak.

      • Witam,

        Ja mam dokładnie taką samą sytuację jaką opisał Michał. Na marginesie ja też jestem Michał. Co zrobić z tą […] SKANDIĄ? Ja moję „miliony” zobaczę za 23lata. Oczywiście wiem, że okres za długi, za wysokie raty, zła polisa. Chodzę i błądzę szukając odpowiedzi jak z tego dołka wyjść?

  23. Popełniając błędy finansowe, popełniłam i ten, co zaowocowało stratą 100% wpłat. Odzywa się do mnie usilnie kancelaria, która zajmuje się odszkodowaniami w tym zakresie.
    Co myślisz Marcinie o tym? zaufać? nie ufać?
    założenia są takie – dają 100 % pewności na szybkie odzyskanie kwoty, zabierają 35% od uzyskanego zwrotu.
    Do 10 tyś podobno bez problemu i szybko, powyżej 10 tyś dłużej, ale też odzyskują. A może konkretną polecasz?

    • Jeśli chodzi o kancelarie prawne to w dniu 17.04.2015r. będę miał spotkanie z przedstawicielem Skandii i dam znać – zapytam o pozwy i wcześniejszą likwidację polisy. gdy Aegon przegrał pierwsza sprawe w sądzie zrezygnował z kar i za rezygnacje pobiera opłatę za wystawienie polisy – to koszt ok. 560zł. Nie ma utraty % części zebranego kapitału

  24. Kilkoro z moich znajomych dało się jakiś czas temu namówić na taką polisę. Wszystkie ich historie łączy to, że gdy chcąc wypłacić środki orientowali się w swojej sytuacji, skontaktowanie się z człowiekiem, który sprzedał im polisę, było niezwykle trudne. A jeśli udało się już skontaktować to nagle słyszeli, że wszelkie wątpliwości powinni wyjaśniać bezpośrednio z towarzystwem ubezpieczeniowym.

    • trafili na nieuczciwego sprzedawcę a nie doradce. Podejrzewam ,że sprzedano im polisę jako roczną czy dwuletnią lokatę a nie inwestycje na 10 i więcej lat

  25. Drodzy czytelnicy bloga Marcina,

    Czytam komentarze i wiele z nich nie dotyczy tematu. Przypominam, że tematem jest „Opłata likwidacyjna”. Aby specjalnie nie rozwodzić się podam kilka danych z pisma jakie dostałem od jednej z firm po likwidacji swojej polisy. Otóż „dbając o moje dobro i moje pieniądze” firma postanowiła wypłacić mi:

    Wartość wykupu w kwocie: 10.841,43 PLN

    Oprócz tej kwoty na rozliczeniu końcowym z tytułu umowy mam:
    Suma wpłaconych składek: 32.343,36 PLN
    Wartość umowy w dniu rozwiązania: 23.457,28 PLN
    Wysokość opłaty likwidacyjnej: 12.615,85 PLN

    Umowę podpisałem z końcem 2006 roku. Wypowiedziałem pod koniec 2014 roku.

    Podsumowując nie czepiam się straty poniesionej na Funduszach w tej polisie (aczkolwiek sprzedawca doradzał, aby trzymać wszystko na portfelu modelowym – który notabene był najdroższy z oferowanych portfeli modelowych). Jedynie tak jak wskazuje temat artykułu czepiam się wysokości opłaty likwidacyjnej, którą prosiłem aby Towarzystwo Ubezpieczeń mi rozpisało dokładnie na co ona poszła? Co ich kosztowało tyle, że aby zlikwidować moją umowę musieli „w ochronie moich pieniędzy” i „dbając o moją przyszłość” pobrać opłatę w kwocie 12.615,85 PLN? Niestety lakonicznie wyjaśniają, że wartość tej opłaty wynika z zapisów w OWU. W OWU ten zapis wygląda bardzo podobnie do tego wzoru śmiesznego co Marcin podał w artykule. Czyli po 8 latach „oszczędzania” poniosłem opłatę likwidacyjną ponad 50%.

      • Kancelarię już wybrałem 🙂
        Jesteśmy na etapie „wymiany uprzejmości” między towarzystwem, żeby sąd się nie czepiał, że nie wykorzystaliśmy ścieżki polubownej załatwienia sprawy.

  26. Marcin,
    Bardzo prosze o wpis zwiazany z walka o zwrot oplaty.
    Jestem obecnie na etapie „dyskusji” z Generali o zwrot oplaty. W odpowiedzi dostalem argumenty dla „profesjonalistow”. Szkoda, ze nie odniesli sie do moich argumentow: wyrok sadu UOKiK ws. podobnych oplat i oraz wyliczen konkretnych kwot jakie ubezpieczyciel pobral w ramach oplat za zarzadzanie i prowizje dla funduszy. Na razie nie chce wchodzic na droge sadowa ale sytuacja jest rozwojowa.
    Nie ma co czekac. Temat goracy i trzeba kuc zelazo poki gorace. Poprosze o wpis jak odzyskac oplate, ktora jest pobierana z pogwalceniem praw konsumenta.

  27. Niewiele wiem na tema polis inwestycyjnych dlatego poprzedni wpis jak i ten naświetlił mi znacznie jak to wszystko wygląda. Wnioskuję, że wszystko jest ładnie i pięknie dopóki nie chcemy się wycofać. Kilkudziesięciu procentowa opłata to naprawdę dużo za dużo.

  28. Dowód matematyczny na fatalne wyniki polis.

    1) Warto sobie uzmysłowić iż 30 konwersji z podatkiem 19% w dowolnym „sklepie z funduszami”, to ciągle jest mniejszy koszt, niż 0,16% opłaty od aktywów miesięcznie.
    2) Przy stopie zwrotu ok 8,2% czyli średniej dla rynku akcji. Zysk z funduszu parasolowego jest o 50% większy niż zysk z polisy stosując taką samą strategie na tych samych funduszach

    Całość wyliczeń:
    http://www.inwestowanie.org.pl/i/2015/04/15/polisa-inwestycyjna-wplyw-oplat-za-zarzadzanie-na-wynik/

  29. Dzięki za wpis Marcinie i szczere opinie bez owijania bawełnę. Każdy chyba blog finansowy swój artykuł o polisolokatach ma i opinie są jednoznaczne, a wiadomo, że sprzedawcom polisolokat takie artykuły nie pasują, bo odbierają im potencjalnych klientów, dlatego będą ich bronić jak lwica młodych, mimo mocnych argumentów przeciw.

    Jeśli ktoś chce inwestować w fundusze to broń Boże nie w ten sposób, jest IKE, Supermarket FI, Bossa Fund… A jak wyliczył Michał Sadowski – jedyna chyba zaleta polisolokat – brak podatku Belki przy zamianie funduszy wcale nie jest lepsza od zwykłego parasola w ramach jednego funduszu, a w dodatku trzeba mieć naprawdę duże zyski procentowe z funduszy (w jego przypadku ponad 18% rocznie, co jest mało realne dla ogromnej większości inwestorów), żeby po uwzględnieniu wszelkich opłat polisa inwestycyjna się opłacała w porównaniu do wymienionych rozwiązań.
    http://www.mojaprzyszlaemerytura.pl/2015/02/fundusz-parasolowy-czy-polisa-inwestycyjna.html
    Sam inwestuję przez SFI od pół roku i mimo czterech konwersji między różnymi parasolami zapłaciłem ok. 300 zł podatku Belki (parę razy konwertowałem też w ramach jednego parasola), gdy w tym czasie opłaty za polisę wyniosłyby mnie 1000 zł, zakładając że inwestowałbym w Multibonusie Avivy, który ma chyba jedne z najlepszych warunków jeśli chodzi o polisolokaty (1,95% opłaty rocznej przy kwocie poniżej 200 tys. zł, brak opłat za nabycie/konwersję). No a trzeba pamiętać, że w polisolokacie i tak musimy przy wyjściu z niej ten podatek zapłacić, różnica tylko taka że kwota zaoszczędzona na odroczonym podatku pracuje dla nas w trakcie trwania polisy, ale jak już pisałem dopiero przy bardzo wysokich zyskach to zaczyna mieć sens.

    Druga sprawa – polisy inwestycyjne ewoluują i ich zasady stają się coraz bardziej opłacalne, może kiedyś doczekamy się porządnego, uczciwego produktu z niskimi opłatami, dającego zarobić a nie nastawionego na maksymalne wydymanie klienta.

    • Zastanawia mnie skąd obliczenie, że potrzeba zysku 18% aby zarobić na opłatę 2%?

      Pobieżnie przejrzałem pokazany link – akurat opisywana jest tam inwestycja w starej polisie Skandia, z niską składką, gdzie faktycznie opłata roczna jest bardzo wysoka.

      Produktów na rynku było z reguły ponad 100 do wyboru. I wtedy i dziś znajdziemy produkty z kosztem niższym niż 1% w skali roku.

      Dla inwestujących w mBanku mam – czysto matematyczną radę – dobrze policzyć i sprawdzić czy opłaca się kurczowo trzymać parasola. Różnice między wynikami poszczególnych funduszy tej samej kategorii różnych TFI są zazwyczaj spore. Wystarczy aby fundusz z innego TFI zarobił odrobinę więcej niż ten w parasolu aby opłacało się zapłacić podatek.

      Parasol jest dobry dla TFI – wszystkie pieniądze inwestora zostają w rodzinie.

      A pomysł aby mieć 6 różnych parasoli – jest (w mojej ocenie) błędną dywersyfikacją – i nieświadomym uśrednianiem wyniku w dół – do średniej z 6-ciu funduszy.

      W moich inwestycjach w mBanku i Bossa Fund – gdzie trzymam środki bieżące – w ogóle na podatek nie patrzę.

      To tak tylko w celu pokazania przemyśleń.

      Na blogu wiele razy o tym pisałem, i będę do tematu parasoli wracał.

      Powszechny błąd w obliczeniach teoretycznych zyskowności polisy nad parasolem – to przyjęcie stałej stopy zwrotu! Proponuję spojrzeć na własne inwestycje – i czy udaje się komuś każdą konwersję realizować z zyskiem, czy też czasem wycofać się ze stratą kilkuprocentową – i to tutaj zaczyna działać siła korzyści podatkowej. Suma zysków z pojedynczych inwestycji będzie znaczni większa niż zysk sumaryczny (z uwagi na część nieudanych inwestycji) – a podatek płacimy od sumarycznego zysku.

      Czasem założenia przyjęte w obliczeniach są uproszczone – i uproszczenie wpływa na wyniki.

      To tak, jakby przekonywać, że fundusz A jest od funduszu B o 1% rocznie tańszy. Tylko… jeżeli fundusz A będzie tracił a fundusz B zarabiał – to ja wolę ten B. Ale matematycznie – warto wybrać fundusz A.

      To taka mała pułapka. Szczególnie gdy wynik wyjdzie taki, jak oczekujemy – wtedy nie sprawdzamy czy na pewno uproszczenie nie wpłynęło na końcowy wynik…

      • Powielanie mitów powinno być zakazane. Przypominam iż „strategia inwestowania w fundusze o najlepszej stopie zwrotu w poprzednich okresach” zostały już dawno pogrzebane.

        Najlepszy fundusz 2012
        Arka Top Akcji Tureckich +49,5%
        Wynik za 2013 MINUS 29%

        Wyniki na 18 marca najlepszy zwykły funduszu …. Allianz MiSS +7,2% Kupiliśmy 18 marca. Na teraz …. za ostatni miesiac znajduje sie w TRZECIEJ SETCE z +2%…. podczas gdy inne maja +21% Quercus Rosja. Sadzisz ze kupno dzisiaj Quercus Rosja da najlepszy wynik za miesiac ?

        Sektorowo chcesz wybierac ?

        No to wspomniany Allianz jest w pierwszym kwartylu zxa ostatni 1 mies a wiec przyniósł za marzec dobry wynik. Ale za ostatnie 6-48 miesięcy jest w OSTATNIM lub jeden raz w 3 kwartylu wyników.

        Tylko głupi by zainwestował w lutym w Allianz MISS wiedząc ze za ostatnie 4 lata byl poniżej średniej funduszy MISS

        Za to AXA…. ooo za 12,6, miesiecy wyniki powyzej przecietnej …. KUPUJEMY….. za ostatni miesiac 3 kwartyl.

        Dane na podstawie analizy.pl

        Investors Akcj (polskich) … swietne wyniki …. ale wynikaja one z zapakowania sie w 50% w akcje europejskie.
        Załoze sie ze kupujac go dzisiaj za rok bedzie zupełnie inaczej.

    • Na telefonu nie odpowiada, na maile nie odpisuje. Sam się zastanawiam co się stało. Próbowałem przez jego stronę i nic.

      • Nie wiem co napisać 🙂

        Infolinia jest czynna od 9-15, poza dniami wyjazdowymi, ale… telefon z reguły odbierze kto inny 🙂 Godziny moich dyżurów osobistych są podane na stronie.

        Temat bardzo wygodny – ale wybaczcie jak do komentarzy usiądę raz na kilka dni.

  30. A może zamiast zabawy w fundusze przy założeniu krótkiego horyzontu inwestycji (max 3 lata) kupić 500, 1000 € po 4 zł?
    Gotówka zamrożona, prawdopodobieństwo że kurs w przeciągu 3 lat wzrośnie choć raz do np. 4,20 zł/€ prawie pewne (5% zysku). Ryzyko spadku wartości rekompensuje niejako niska strata przy wyjściu z inwestycji (1% spread) bez kosztów własnych.

      • Nie jestem ekonomistą. W styczniu kupowałem realne euro w kantorze po 4,30. Zakładając wzmocnienie się złotego- mówię sprawdzam i czekam; przy 3,80 zł kupię każdą ilość za każdą przeznaczoną do inwestycji złotówkę. Po prostu nie przypominam sobie w przeciągu 2-3 lat realnej ceny euro po 3,80 zł, a po 4,20- 4,30 zł jest niejako co chwilę.
        Alternatywnie frank szwajcarski po 3,8 jest teraz, a już kilkakrotnie wybuchał do skromnie 4 zł o 5 zł nie wspomnę.

        Tylko kłania się jeden z 7 grzechów głównych- chciwość!
        Mnie satysfakcjonuje 5% co pół roku na realnej walucie niż 20-30% w jednostkach rozrachunkowych w NFI, OFE, TFI czy innych skrótach. W przypadku zamieszania w kraju np. walutowego pik ich wartości jest raczej w dół, a walut raczej w górę.

      • Zgadza się. Z waluta jest tak samo jak z giełdą i jej pochodnymi. Trzeba mieć dużą wiedzą, przyglądać się ciągle rynkowi. To nie jest rozwiązanie dla Kowalskiego. Ale może dla kogoś, kto w tym siedzi być może to dobre rozwiązanie.

  31. W 2011 dałem się naciągnąć na polisę „Eventus classic” z HDI i hestii. Badziewie niesamowite! Produkt nieco inny te przewijające się w komentarzach, polisa ma gwarantowaną wartość + coroczny udział w zyskach. Wartość gwarantowana po 25 latach jest mniej-więcej równa sumie wpłaconych składek, a roczny udział w zyskach czasem jest lub nie 🙂 Jak wyliczany jest udział w zysku i w co inwestuje polisa hestia zdradzić nie chciała.

    Mam dwie polisy (początkowa składka miesięczna 100 i 250), okres składkowy 25 lat. Człowiek młody i durny :/
    Po trzech latach płacenia, gdy dostałem coroczną informację o przyznanym udziale w zyskach, w wysokości UWAGA około 5 PLN przestałem tam wpłacać pieniądze. Razem wsadziłem w ten wehikuł jakieś 13 000, opłata likwidacyjna to łączna składka za pierwsze 2 lata, czyli około 8 500.

    Teraz czekam na automatyczne rozwiązanie umowy. Powinno nastąpić po braku płatności za 3 miesiące, a nie płacę od 9, dziwnie to wygląda.

    O zwrot opłaty likwidacyjnej na pewno będę walczył. Tymczasem, przy pierwszej okazji, wypowiedziałem w Hestii wszystkie inne ubezpieczenia (między innymi: AC/OC nowego samochodu ze składką 2400 PLN) z wyraźnym zaznaczeniem powodu. I już nigdy nie będę miał z nimi nic wspólnego 🙂
    Hestii gratulujemy zarobienia kilku złotych i utraty lojalnego klienta.

    Macie jakieś doświadczenia z tymi przydupasami?

    PS. Liczby podaję z pamięci, jeśli ktoś jest zainteresowany mogę powyciągać umowy z szafy i dodać kalkulację oraz dokładne wyliczenia.

    • To produkt typu ‚gwarantowana renta’. Z gwarantowaną stopą zwrotu (oczywiście bardzo niską – nie można zagwarantować wysokich stóp zwrotu). I dodatkowo udziałem w zyskach – ubezpieczyciel zarządza kapitałem zgromadzonym w ramach tego produktu (i nie tylko) ale w sposób bardzo ostrożny. Nie można tu liczyć na udział w dużych zyskach.

      Dodatkowo – część składki jest konsumowana przez ubezpieczenie na życie. Nie znam produktu bardzo dokładnie, ale – w razie śmierci produkt wypłaca gwarantowaną w umowie rentę wskazanym w umowie osobom.

      I na tę kwotę musi być pobrana składka ubezpieczenia na życie.

      Trochę tak jak z AutoCasco – płacę, i gdy nic się nie wydarzy nie oczekuję zwrotu składki.

      Eventis ma określony cel i grupę docelową:
      – oczekuję ochrony i wypłaty renty kapitałowej dla np. rodziny po mojej śmierci. A gdy dożyję do końca ubezpieczenia to wypłata renty będzie dla mnie.

      To co innego niż produkt inwestycyjny – gdzie nie ma części ubezpieczeniowej lub jest minimalna.

      Czyli od strony produktu chyba nie jest to potworek inwestycyjny.

      Natomiast mógł być zaoferowany jako sposób na wielkie zyski. Ale ostatecznie w umowie są zwarte informacje o stopach zwrotu.

      Gdyby porównać to do samochodów – to taki produkt jest trochę tak jak umowa na autocasco na 20 lat, gdzie jeżeli umrę, to ubezpieczyciel sam będzie opłacał w kolejnych latach składki na samochód żony, a jeżeli dożyję te 20 lat to otrzymam zwrot składek.

      Układ jednak nie najgorszy.

      Natomiast jeżeli celem inwestora nie jest ochrona rodziny (czyli renta w Eventusie) tylko czyste inwestowanie – to trochę niedobrze dobrany produkt do celów. Ale to nie wina producenta, tylko quasi-doradcy – jak się obawiam.

      Annuitetowe produkty są w praktycznie każdej firmie. I mają wielu Klientów. Taki produkt można traktować jako część ostrożną portfela inwestycyjnego – i kolejne środki inwestować bardziej agresywnie. Taki prosty pomysł jak taki produkt zagospodarować w budżecie, jeżeli już go posiadamy.

      Przy AC/OC patrzyłbym raczej na cenę i warunki ubezpieczenia (np. wykluczenia) i nie łączył z oceną produktu ubezpieczenia na życie.

    • Hej Krzysiek,

      Daj prosze znac czy udalo Ci sie rozwiazac Eventusa i jak na tym wyszedles

      dzieki
      Tomek

  32. Uff. Udało się przebrnąć przez 150 komentarzy!

    Na początek osobiste wrażenia z lektury artykułu i dyskusji

    1. Dyskusja dość istotnie odeszła od tematu opłat likwidacyjnych. Do ciekawszych wątków odniosę się w odpowiedziach.

    2. Artykuł – osobiście odrobinę mnie zawiódł 🙂 Marcinie – można było zebrać więcej faktów i informacji o konstrukcji produktów opartych o formę polisy inwestycyjnej. Pokazałeś wycinek faktów. Bardzo niewielki. O tym więcej za chwilę – w kilku komentarzach, aby łatwiej podjąć dyskusję.

    Zamiast pełnej informacji, duża część dyskusji jest jednak dopasowana do tezy ‚tu tylko można stracić’. Nie mogę się z tym zgodzić jako świadomy posiadacz wielu takich produktów.

    Ale – po to forma dyskusji.

    Pozwólcie wcześniej pokazać kilka faktów, o których:
    a) nikt nie mówił w punkcie na rogu ulicy
    b) a inwestorzy nie doczytali – niestety podpisując umowy, których nie rozumieli.

    I oczywiście – zapraszam do dyskusji.

    • Chciałeś napisać jako świadomy SPRZEDAWCA polis. Konflikt interesów aż nadto wyraźny. PRZYPOMINAM iż jako sprzedawca NIE PONOSISZ kosztów polisy bo jej koszt ODZYSKUJESZ w postaci prowizji.

      Za sprzedaną samemu sobie polisę dostajesz 10-20tys z powrotem.
      To jest dobry interes. Praktycznie pozbywasz się wszystkich kosztów poza opłata od aktywów która i tak czyni inwestycje bezsensowną

      • Oczywiście – jak w większości branż mając możliwość skorzystania ze świetnego produktu w niższej cenie z tego korzystam. Tu chyba nikogo nie zaskoczę.

        Podobnie jak kupując wiele towarów w ramach działalności gospodarczej są dla mnie po prostu o prawie 50% tańsze. Co nie znaczy, że kupuję buble…

        Pozwolę sobie na obrazowe porównanie.

        Załóżmy: mając salon Volvo możesz sam sobie kupić takie auto. Oczywiście znacznie taniej niż klient detaliczny.

        Ale – czy kupiłbyś ‚potworka samochodowego o beznadziejnej jakości’ tylko dlatego, że jest on 30% tańszy?

        Moje osczędności są w tych produktach ponieważ:
        – są to świetne produkty (od strony inwestycyjne, z czym nie każdy musi się zgodzić)
        – a przy okazji mam je na dobrych warunkach – co oczywiście w inwestycjach się liczy.

        • Sa to fatalne produkty zarówno dla spekulantów jak i zwykłych obywateli. Który handlarz tym badziewiem mówi ze UFK jest tylko wirtualnym zapisem na koncie elektronicznym w systemie ubezpieczyciela a ubezpieczony NIE JEST WŁAŚCICIELEM ŻADNYCH JEDNOSTEK FUNDUSZU INWESTYCYJNEGO.

      • Co prawda mieliśmy pisać o opłacie likwidacyjnej. Ale skoro wraca temat opłaty od aktywów…

        Warto powtórzyć:
        1. Jeżeli inwestor w polisie ma dostęp do identycznych funduszy co poza polisą – to od strony zysków pozostaje tylko korzyść podatkowa. Wcale nie teka nieistotna.

        2. Jeżeli inwestor korzysta z funduszy zagranicznych TFI to w polisie inwestuje ostatecznie o 2-3% taniej w skali roku niż w mBanku w fundusze ‚zagraniczne’.

        Większość funduszy zagranicznych rynków w mBanku to fundusze funduszy. Pobierają swoje 3 lub 4% rocznie za to, że kupują fundusze zagranicznych TFI (które pobierają swoje 1-2%). Koszty opakowania rynku w fundusz wynoszą wtedy np. 5%/.

        Dodatkowo z uwagi na konieczność zachowania płynności wpłat i wypłat nigdy nie jest to 100% inwestycji. Czasem znacznie mniej. Co istotnie osłabia wynik w trakcie wzrostów na rynkach.

        W polisie inwestuję w czyste fundusze zagraniczne – z kosztem wliczonym w cenę funduszu na poziomie 1-2%, i kosztem polisy także 1-2%. Uśrednijmy do 3%.

        Na każdym zainwestowanym 100.000 zł w skali 10 lat jestem do przodu o 20.000 zł (pomijając zyski) dodatkowo mając dostęp do szybkiej konwersji między funduszami.

        Czysta matematyka 🙂

        • Ad1. UFK jest wirtualnym bytem. Inwestor nie ma żadnych jednostek funduszu inwestycyjnego. Korzyści podatkowa nie istnieje co już wykazały 3 osoby za pomocą matematyki.
          Pomijam juz taki drobiazg ze zarowno IKE jak iKZE maja jeszcze wiekszą korzyśc podatkową i sa bezpłatne.

          AD2. To jest kłamstwo Remigiuszu. Klient nie kupuje fundszy SICAV kupuje wirtualne zapisy czyli fundusze UFK które nie majac NIC wspolnego z funduszem SICAV, Do tego fundusze SICAV prawdziwe luksemburskie sa dostepne w Polsce od 2006r. Fundusz funduszy tworzony jest po to by podlegał polskiemu prawu i miał wszystkie zapewzpieczenia wynikajace z ustawy o funduszach inwestycyjnych. Pseudo UFK maja wiec wszystkie wady fund of funds oraz wszystkie wady SICAV.
          Do tego mimo 4% dodatkowych opłat nadal ponosisz 100% ryzko walutowe i spread walutowy ubezpieczyciela.

          Przypominam iz upadek prawdziwego TFI nie rodzi konsekwencji finansowych dla klienta majacego udziały w funduszu Podobnie jak w przypadku prawdziwych udzialow w SICAV. Upadek ubezpieczyciela wysyła twoje wirtualne UFK w KOSMOS.

          Kupujac UFK kupujesz dokladnie fund of funds tylko wycena za zarzdzanie jest jest ukryta w cenie jednostki a tylko obciazane jest twoje konto UFK poprzez zmniejszanie liczby jednostek. Przypominam też ze dodatkowe 2% dla fund of funds daje nam:
          a) wyzerowanie ryzyka kursowego
          b) wciagniecie inwestycji pod ustawe o funduszach inwestycyjnych a co za tym idzie bezpieczenstwo inwestora.

          Juz pokazywałem iz wycena ING (L) Globalnych Spółek Dywidendowych mimo opłaty za zarządzenie jest LEPSZA od źródłowego funduszu SICAV w EUR.
          Za ostatnie 5 lat Fundusz funduszy osiągnął 96% podczas gdy fundusz zrodłowy SICAV w EUR – 93%
          https://www.ingtfi.pl/_fileserver/item/1500381/ING_Globalny_Spolek_Dywidendowych.pdf?timestamp=1427111373100

          • Zarzucam ci wprowadzanie ludzi w błąd prezentując iż inwestycja w funduszu SICAV za pomocą UFK generuje LEPSZY WYNIK z uwzględnianiem wszystkich kosztów (w tym prowadzenie UFK) niż inwestycja w w fund of fund. Zakładam oczywiście iz ze porównujemy osobno fundusze hedgowane walutowo i fundusze nie hedgowane.

            Fundusze zagraniczne w ofercie naszych TFI wcale nie musza byc fund of funds. Moga inwestować na własnym konto w aktywa zagraniczne.

    • „Artykuł – osobiście odrobinę mnie zawiódł Marcinie – można było zebrać więcej faktów i informacji o konstrukcji produktów opartych o formę polisy inwestycyjnej. Pokazałeś wycinek faktów….Zamiast pełnej informacji, duża część dyskusji jest jednak dopasowana do tezy ‚tu tylko można stracić’.” – dokładnie Remigiuszu, w pełni z Tobą się zgadzam. Sprawa przedstwiona jest jednostronnie, wręcz nasuwa mi się określenie – tendencyjnie. Wielki plus dla Marcina, że przedstawia negatywne aspekty polis inwestycyjnych, sprzedawców, firm je oferujących. Jednak nie przedstawia pozytywnych apsektów, o których piszesz Remigiuszu. To zniekształca obraz rzeczywistości. Ponadto Marcin krytykując polisy nie przedstawia faktów i rozwiązań pozwalających na zniwelowanie negatywów, o których pisze. Jednym słowem neguje polisy, ale na tym poprzestaje i nie przedstawia rozwiązań.

  33. 1. Różne rozwiązania inwestycyjne

    W artykule zabrakło przede wszystkim rozróżnienia inwestycji, o które opiera się dyskusja. Pozwolę sobie uporządkować wiedzę:

    a) rozwiązania IKE / IKZE
    ———————————————————

    To konstrukcja prawna, w którą opakowane mogą być różne instrumenty: rachunek maklerski, lokaty bankowe, ale także fundusze inwestycyjne.

    Korzyść podatkowa czasem zaślepia – np. w przypadku niektórych ofert IKE: http://blog.opiekuninwestora.pl/super-ike-w-pko-bp/
    To tak na marginesie 🙂

    b) fundusze inwestycyjne na platformach np. mBank czy Bossa Fund
    ———————————————————

    Dostęp do wielu funduszy różnych TFI.

    c) polisa inwestycyjna z funduszem kapitałowym
    ———————————————————

    Podkreślam „z funduszEM” – jednym. To produkty niezarządzalne. Takie czarne skrzynki. Ponad 90% z nich to produkty oparte o formę produktu strukturyzowanego opakowanego w formę polisy.

    d) polisa inwestycyjna z funduszami kapitałowymi
    ———————————————————

    Podkreślam „z funduszAMI” – wieloma. To produkty zarządzalne.

    To produkty Axa, Aegon, Skandia, Generali, HDI, Nordea (obecnie PKO), Uniqa, Amplico, Compensa, ING Życie, Wwarta i wielu innych producentów.

    Wynik z inwestowania w polisie z funduszAMI zależy od decyzji inwestora. Dokładnie tak samo jak wynik z inwestowania w funduszach w mBanku. Czy też w funduszach w ramach IKE / IKZE.

    Błędne decyzje inwestycyjnym uszczuplą kapitał w każdym rozwiązaniu inwestycyjnym.

  34. 2. Od czego zależy wynik inwestycji (zysk / strata) w produktach zarządzalnych (czyli z wieloma funduszami)
    =====================================

    Czytając komentarze „w polisach można tylko stracić” – czytelnicy mogą odnieść wrażenie że tak jest w rzeczywistości. Większość posiadaczy polis, którzy notują straty przyznają, że produktem nie zarządzali.

    To oczywiście przykre i … że w momencie oferowania produktu najczęściej nikt nie tłumaczył czym jest ten produkt.

    Polisa inwestycyjna z funduszami (wieloma) działa dokładnie tak samo jak platforma mBanku (czy też Bossa Fund), tak samo jak np. IKE czy IKZE oparte o fundusze…

    Wynik zależy wyłącznie od tego jak inwestor korzysta z danego produktu. Produkt jest tutaj drugorzędny.

    Takiej informacji zabrakło w dyskusji. Jeżeli powielamy tezę, że inwestując w polisie można tylko stracić – tę tezę należałoby również przenieść na inwestowanie w mBanku, ale także na inwestowanie w IKE czy IKZE.

    Wybór złych funduszy do portfela, brak reagowania na to co dzieje się z pieniędzmi jest tak samo destrukcyjny w każdym produkcie…

    To samo dotyczy inwestowania w IKE/IKZE w formie rachunku maklerskiego. Zyski zależą od tego jak inwestycją zarządzamy.

    I tutaj (przynajmniej w mojej prywatnej opinii) działa prosta zasada:

    „Każda dodatkowa wiedza daje większe zyski z inwestowania przy mniejszym ryzyku. Także przy inwestycji na rynku funduszy (pojawiły się już komentarze, z których ma wynikać, że nie ma sensu uczyć się inwestowania w fundusze…)”

    • Bajki o spekulacji….. to na forum Bankiera nie tutaj. Polisa zawsze dodatkowo okrada z 2% od aktywów. Zysk podatkowyy nie zniweluje na pernamentnej stracie na opłacie od aktywów. Spekulacja na funduszach … w sytuacji gdy na CFD mamy to online….

  35. 3. Od czego zależy wynik inwestycji (zysk / strata) w produktach niezarządzalnych
    =====================================

    Tu wracamy do produktów Libra, Lucro, Pareto – ale także kilku tysięcy innych produktów strukturyzowanych. Zwanych polisolokatami. I ukochanych przez kancelarie prawne – które w mojej ocenie – wprowadzają w błąd inwestorów co do konstrukcji produktu.

    Wierzę, że pojawi się artykuł opisujący jak działa produkt strukturyzowany. I wyjaśnienie, że produkty Libra, Lucro i Pareto – niczym się od od półrocznej struktury nie różnią. No – może poza czasem trwania.

    Tu wynik zależy od tego o co założył się inwestor.

    Przepraszam – ale mocno irytuje mnie powtarzane w kółko: na polisolokatach nie da się zarobić.

    Owszem – duże zyski są rzadkością (ale ochrona kapitału dużo tu kosztuje). Ale – to że sam w te instrumenty nie inwestuję nie oznacza, że muszę je krytykować.

    Porozmawiajmy o faktach (czyli, ze jednak nie jest tak, że ZAWSZE tracą):

    A. Moja analiza z 2011 roku
    ——–
    Połowa struktur zarobiła lepiej niż lokata bankowa. 3% struktur zakończonych w tym roku skończyło się stratą (jakoś nie wszystkie…). Były to produkty, który dawały ochronę kapitału np. na poziomie 90%.

    :: http://blog.opiekuninwestora.pl/struktury-2011/

    B. Produkty oparte o wirtualne indeksy
    ————-
    Czasem te same, czasem podobne – ale o tym samym charakterze co struktury pod nazwą Lucro, Libra, Pareto.

    Wyniki podobnych produktów (na podstawie 240 zakończonych produktów) dało następujące wyniki:
    – stratę przyniósł co 10-ty produkt
    – większość zarobiła mniej niż lokata bankowa (ale znów – tyle kosztuje ochrona kapitału)

    :: http://blog.opiekuninwestora.pl/produkty-strukturyzowane-oparte-o-wirtualne-indeksy/

    I kolejny przykład:
    :: http://blog.opiekuninwestora.pl/gwarancja-kapitalu-w-produktach-strukturyzowanych/

    Proszę inwestorów, którzy w pierwszych edycjach tego produktu zarobili po 30-60% w 2 lata zapytać, czy uważają produkt strukturyzowany oszustwem…

    Oczywiście – tak jak opisuję w artykule – mieli szczęście kupując pierwsze edycje. Większość kolejnych zakończyła się stratą 20%. Ale na ten produkt nikt nie narzekał – inwestorzy wiedzieli i rozumieli, że ochrona kapitału jest na poziomie 80%.

    To tyle wyjaśnień co do zasad działania produktów i podstawowej ich różnorodności.

    Czas na kilka słów dotyczących opłat likwidacyjnych.

  36. 4. Opłata likwidacyjna – trochę teorii
    ————————————————–
    Opłata likwidacyjna pobierana jest w momencie zerwania umowy inwestycyjnej przed określonym terminem. Umowy, którą podpisał inwestor.

    5. Opłata likwidacyjna – przejrzystość wysokości tych opłat
    ————————————————–

    Stawka opłaty w 95% produktów była i jest podana w bardzo przejrzysty sposób. Najczęściej tabelki dokładnie pokazującej jaki procent opłaty będzie pobrany. Od 2-3 lat w nowych produktach podana wprost jako wartość np pierwszorocznej wpłaty systematycznej.

    (opublikowałem kilka lat temu porównanie ponad 80 produktów inwestycyjnych opartych o formę polisy i tak na wszelki wypadek mogę zapewnić, że znam temat bardzo dobrze).

    Przykład podany w artykule – wzięty z polisy najprawdopodobniej Skandia Misiek sprzed ponad 6 lat. Faktycznie – na moich szkoleniach też często pokazuję ten faktycznie mocno ukryty sposób. Tu Skandii w tamtych latach należałaby się jakaś nagana 🙂

    Wielu inwestorów było świadomych tych opłat. Oczywiście – nie wszyscy – nasłuchałem się opowieści jak pracownicy potrafili ‚podejść’ Klienta aby podpisał coś czego nie czytał.

    W niektórych produktach inwestor podpisywał osobny załącznik z bardzo przejrzystą tabelką dotyczącą opłat likwidacyjnych.

    Inwestorzy w momencie podpisywania umowy byli świadomi długoterminowości takich umów – problem pojawiał się później – gdy nie było widać zysków.

    Co niestety nie dziwi – ponad 80% osób mających polisy inwestycyjne nigdy nie zalogowało się do panelu zarządzania polisą.

    Licząc, że w magiczny sposób produkt będzie zarabiać.

    To oczywiście wina sprzedawców. Ale – przepraszam – nie samego produktu czy też jego konstrukcji.

    Gdy nie ma zysków – najłatwiej szukać problemu gdzie indziej: koszty, opłaty likwidacyjne, opinie na forach. Do tego jeszcze kancelarie prawne zachęcają do zrywania umów. Temat podchwytują media. A wynik inwestycji? Gdyby w ten sam sposób postępować z funduszami kupionymi np. w mBanku – wynik także byłby nienajlepszy.

    Bez świadomości jak działają inwestycje w fundusze (obojętne na jakiej platformie inwestowania) inwestorzy w przyszłości mogą popełnić podobne błędy. Na szczycie hossy (tak jak w 2007 roku) kupić fundusze akcji (już nie w polisie ale w mBanku lub IKZE) i po kilku latach znów mieć problem ze stratą…

    Więcej edukacji potrzeba.

    • Mniej bajek i kitu ze strony sprzedawców potrzeba. Tylko tyle wystarczy.
      Zysków nie widać bo 2% roczne ktoś zżera pieniądze. Polisy sprzedawano tylko ludziom o zerowej wiedzy. Nagle sprzedawcy chca im teraz wcisnac kit ze trzeba było skończyc kurs z egzaminam CFA….. i sami sa sobie winni.

  37. 6. Od czego liczona jest opłata likwidacyjna?
    ——————————————————–
    W przypadku produktów systematycznego inwestowania opłata ta zależy od wartości rachunku zbudowanego z tak zwanej Składki Podstawowej.

    Co to oznacza w praktyce?

    Chcąc inwestować np. 700 zł miesięcznie inwestor nie musiał podpisywać umowy ze składką 700 zł miesięcznie.

    Mógł zrealizować to inaczej:
    – podpisać umowę ze składką 200 zł miesięcznie
    – a 500 zł miesięcznie inwestować w polisie na tak zwanym rachunku dodatkowym – z którego wypłaty nie są objęte opłatą likwidacyjną. Większość kapitału dostępna do wypłaty w każdej chwili.

    O tym nie powiedział niestety sprzedawca na rogu ulicy. A inwestor nie przeczytał umowy i nie starał się jej nawet zrozumieć. To jest najsmutniejsze (oba elementy: postawa ‚doradcy’ i postawa inwestora).

    W tym kontekście – wysoka opłata likwidacyjna od całej inwestowanej kwoty jest tak naprawdę tylko skutkiem decyzji inwestora (a raczej braku samodzielnej decyzji tylko podpisania tego co podsunął ‚doradca’).

    Dokładnie w tym samym produkcie jeden inwestor będzie mieć wysoką opłatę likwidacyjną – podczas gdy inny nie będzie mieć z tą opłatą żadnego problemu.

    Tradycyjnie widać, że problem nie leży po stronie produktu – ale świadomości inwestorów. Produkt daje się skonfigurować na wiele sposobów. Tylko – trzeba o tym wiedzieć, że są takie możliwości.

    • „Mógł zrealizować to inaczej: … O tym nie powiedział niestety sprzedawca na rogu ulicy.” Wskazówka bardzo cenna. Sprzedawcy zachęcają najczęściej, aby robić odwrotnie – wpłacać jak najwięcej, bo od składki regularnej maja prowizję, a od dodatkowej nie.

    • Remigiusz tylko, że inwestor nie doczytał, inwestor nie dowiedział sie, sprzedawca nie powiedział, oszukał jest tego za dużo, to patologia wynikająca z wadliwe skonstruowanej oferty. Wierzę, że ty uczciwie przedstawiasz możliwości, ale ty masz swoją markę, klienci walą drzwiami i oknami i możesz a nawet musisz być uczciwy. Pozostali sprzedawcy szcz w bankach już nie (słyszałem raz w tramwaju rozmowę pracowników pewnego banku po takim 1 dniowym szkoleniu – panny mówiły, że nic nie rozumieją z funduszy a ich marzeniem jest praca przy kredytach hipotecznych)

      Druga rzecz, polisa wymaga zarządzania sam o tym piszesz. Poza twoim portalem jest chyba bardzo niewiele rozwiązan. To też była by patologia jakby twój portal miał obsługiwać te 3mln klientów, chociaż dla Ciebie oczywiście bardzo fajna

      Kolejna rzecz piszesz często, że są polisy z niską opłatą likwidacyjną, z krótkim okresem przymusowej składki, z niski opłatami, z kontem do dobrowolnych składek tylko że ma takiej jednej polisy. Jak by była zrobiła by pewnie furorę. Wieć decydując się na polisę z niską opłatą likwidacyjną napewno pozostałe parametry są mało atrakcyjne. Dlaczego oferty są tajne i dostępne tylko u sprzedawcy, można było by świadomie i na spokojnie coś sobie wybrać jak jest to np w przypadku ubezpieczen samochodowych czy na życie

  38. 7. Opłata likwidacyjna jako ‚przymus do oszczędzania’
    ——————————-
    To temat rzeka. Ale – pokażę kilka moich prywatnych spostrzeżeń – ciekaw jestem szerszej opinii. Stąd każdy przedstawiam w osobnym punkcie.

    7A) to oczywiście często wykorzystywany argument przy oferowaniu produktów inwestycyjnych.

    Tylko – że inwestorzy (takie odnoszę wrażenie) sami się z tym celem zgadzali. Inaczej argumentacja nie miałaby racji bytu. Jednocześnie, jeżeli inwestor słyszał o takiej argumentacji musiał też słyszeć o opłatach likwidacyjnych.

    W moim modelu współpracy z inwestorami – ten element nie jest używany – tu dla inwestorów liczy się konstrukcja produktu i duża dostępność środków (jeżeli odpowiednio dobrany został produkt).

    Czy inwestorzy potrzebują systematyczności? Często nie. Ale czasem był to jeden z istotniejszych elementów – są osoby, które potrafią wydać więcej niż zarabiają i takie rozwiązanie wybierają świadomie. I dla tych inwestorów opłata likwidacyjna jest czymś czego oczekują. Podkreślam – w mojej praktyce inwestycyjnej są to rzadkie przypadki. Ale – chcę zwrócić uwagę, że opłata likwidacyjna może być dla niektórych bardzo ważna.

  39. 7B) Wolność dostępu do środków finansowych

    Jest dla wielu bardzo ważna. Ale – jeżeli jest kluczowa to:

    – można było wybrać produkt z niską składką obowiązkową, a dodatkowe środki w sposób systematyczny inwestować na rachunku dodatkowym

    – wybrać platformę mBanku zamiast polisy inwestycyjnej – jeżeli inwestora nie przekonują inne korzyści produktu

    – wybrać IKE czy IKZE z uwagi na ulgę podatkową

    Zawsze była i nadal jest możliwość dokonania świadomego wyboru.
    Od strony zysków – i tak wszystko zależy od dalszych decyzji inwestycyjnych i zarządzania produktem.

    A jaka jest rzeczywistość?

    Inwestor najczęściej nie sprawdził różnych możliwości (ufając – to trochę smutne) pierwszej osobie, która zapukała do drzwi z produktem. Ileż umów było podpisywanych na pierwszym spotkaniu z doradcą?

    Czy można inaczej? W ramach mojej działalności na sam wybór produktu inwestor musi poświęcić kilkanaście godzin. Co najmniej.

  40. 7C) Nie potrzebuję motywacji do systematycznego oszczędzania w formie opłaty likwidacyjnej

    Oczywiście ten komentarz nie dotyczy to sytuacji, gdzie obowiązkowa składka została ustalona zbyt wysoko i stanowi poważne obciążenie dla budżetu domowego. Takich przypadków też jest wiele – ale wynikają nie z konstrukcji produktu, tylko błędnego doboru parametrów tego produktu w przeszłości.

    Trochę podobnie do kredytów we franku, branych na granicy zdolności kredytowej po to aby mieć większą kwotę kredytu- większy metraż, lepsza lokalizacja.

    To oczywiście duża wina doradców, którzy tego nie tłumaczyli i nie wyjaśniali.

    Ale w sytuacji gdy w budżecie domowym nie mamy problemów to warto zadać pytanie.

    Tu każdy, kto posiada polisę inwestycyjną (być może źle dobraną) z wysokimi opłatami likwidacyjnymi, mógłby sprawdzić wartość inwestycji w polisie i porównać z pozostałymi własnymi inwestycjami. Czyli ile udało się zgromadzić w innych aktywach poza znienawidzoną polisą inwestycyjną.

    Wierzę, że wielu czytelników posiada takie dodatkowe oszczędności. Ale – praktyka pokazuje że dla części jest to jedyna forma inwestycji. Pytanie – czy te środki nie zostałyby skonsumowane gdyby nie opłata likwidacyjna.

  41. 7D) Opłaty likwidacyjne przez 30 lat!

    Co najmniej w kilku komentarzach przewinął się taki wątek. To prawda – w produktach Skandia opłata likwidacyjna mogła wynosić 30 lat.

    Ale – to warto napisać i wiedzieć: długość obowiązywania opłaty likwidacyjnej deklarowany jest przez inwestora na etapie wypełniania wniosku o produkt inwestycyjny.

    W produktach Skandia była możliwość wpisania np. 15/20/25 i 30 lat.

    Co więcej: parametry produktu (np. koszty, i inne warunki) były identyczne dla każdego z wariantów.

    Dla bardzo świadomego inwestora, który potrzebował długiej opłaty likwidacyjnej – był to świetny produkt.

    Dla osoby nieświadomej – niestety niektóre firmy brutalnie to wykorzystywały. Wiedząc, że inwestor i tak nie przeczyta warunków umowy wypełniano często to pole wpisując 30 lat. Znam z opowieści przeróżne ‚techniki’.

    I ponownie wracamy do punktu wyjścia:
    – produkt pozwalał wybrać inną wersję (np. 15 letnią)
    – a inwestor podpisywał wersję 30 – letnią – i do tego zamiast podzielić składkę na część obowiązkową np niższą i dodatkową aby cały czas mieć dostęp do dużej części kapitału

    Inwestor oprócz tego, że nie sprawdził warunków umowy często nawet nie porównywał ofert innych producentów. Czy choćby tego samego producenta. Każdy ubezpieczyciel oferuje i oferował wiele różnych produktów. Tak jak w każdej branży – inwestor miał i ma wybór.

  42. 7E) Opłaty likwidacyjne zmuszają mnie do systematycznego inwestowania przez 15 lat

    To częste zdanie z for internetowych. Jak to często bywa całkiem nieprawdziwe.

    Jeżeli już mówimy o produktach systematycznego oszczędzania – to obowiązkowość inwestycji systematycznych na rachunku obowiązkowym jest i była różna zależnie od produktu.

    W przypadku dawnych produktów Skandia – nawet tych 30-letnich obowiązkowe inwestycje systematyczne były wymagane przez lat 7. Nie 30. W innych produktach było różnie: czasem 5 lat, czasem 10 lat. A czasem 1 rok. Oferta produktowa zawsze była bardzo szeroka.

  43. 7F) Zbliża się czas na zapłatę podatku. Czyli wypełnienia PIT.

    To dobry czas aby zrobić sobie prywatny ‚test PIT’.

    Pisze się i mówi o tym, że warto oszczędzać np. 10% własnych przychodów.

    Kwiecień to dobry moment aby to samodzielnie policzyć – otworzyć szufladę z dokumentami PIT i sprawdzić czy od początku naszej pracy zawodowej mamy zgromadzone 10% dochodu, lub chociaż przychodu na dowolnych instrumentach inwestycyjnych (lokaty, fundusze, polisy inwestycyjne, złoto, nieruchomości itd).

    Warto zrobić te obliczenia. Są całkiem proste. Ale wynik bywa dość brutalny.

  44. Dobrze że Remigiusz się pojawiłeś, trochę opinii z drugiej strony tak żeby dyskusja się rozkręciła :-). Nie twierdzę że IKE/IKZE jest doskonałe ale przynajmniej niby wiążesz się na kilkadziesiąt lat ( tak można rozwiązać ) ale też można zmieniać rodzaj w miarę często ( raz na rok jak dobrze pamiętam bez opłat ).

    • Każdy sposób inwestowania jest dobry, jeżeli inwestor go rozumie i korzysta z tego co oferuje dane rozwiązanie.

      To, że nie inwestuję w IKE nie znaczy, że będę je krytykował.

      To, że nie korzystam ze struktur i polisolokat – nie oznacza, że wbrew wygodnej metody na narzekanie (bardzo powszechne w Polsce) nie będę pokazywał, że problem nie tkwi w produkcie i że od strony konstrukcji inwestycyjnej trudno tym produktom coś zarzucić.

      Wolę rozmawiać o faktach i pokazywać fakty. I stawiać na edukację w finansach. To obowiązkowe w XXI wieku! I zapewniam – znacznie prostsze niż uzyskanie prawa jazdy…

      W każdym rozwiązaniu znajdziemy potworki inwestycyjne.

      Nieświadomy inwestor w każdym rozwiązaniu da się złapać w sidła marketingu i quasi sprzedawców.

      Kilka przykładów:

      1. Ulga podatkowa w IKZE. Tak, ale czasami…

      http://blog.opiekuninwestora.pl/ikze-aviva-czyli-jak-oskubac-klienta-oplatami-pod-plaszczykiem-ulgi-podatkowej/

      Inna firma w ramach IKZE daje zwrot podatku (zgodnie z ustawą) ale w produkcie jest zaszyte obowiązkowe dodatkowe ubezpieczenie ze składką 19,90 zł miesięcznie = 400 zł w ciągu roku. Gdy ktoś wpłaci na IKZE 1000 zł dostanie zwrot, ale … 40% wpłaty w ciągu roku zje składka na ubezpieczenie 🙂

      2. Tak bardzo nie chcemy płacić podatku Belki, że…

      :: http://blog.opiekuninwestora.pl/super-ike-w-pko-bp/ (tak było w roku 2013)

      3. Platforma z funduszami Alior Banku
      Trudno oczekiwać, że w Aliorze powiedzą, że w innym miejscu są te same fundusze bez prowizji od wpłaty…

      :: http://blog.opiekuninwestora.pl/pani-w-kapelusiku/

      Czy te przykłady oznaczają, że musimy negować IKE? IKZE? Platformy funduszowe?

      Na rynku produktów inwestycyjnych też są produkty – nazwijmy to – słabe inwestycyjnie.

      Znajdziemy wiele produktów z mizerną ofertą inwestycyjną, ale i takie z doskonałą. Na każdym rynku są liderzy i słabsze firmy.

      http://www.opiekuninwestora.pl/fundusze_inwestycyjne,1725,0.htm

      • A u innych bija murzynów….. a MY tylko sprzedajmy ich nerkę.
        A nie można tak bez bicia i oddawania nerki…. można ale nie w polisach.

        Ja wiem ze ubezpieczyciele to nawet w IKE i IKZE potrafią kraść.

        Dlatego trzeba się trzymać z daleko od ubezpieczycieli bo potrafia zepsuc kazdy produkt.

  45. Główną korzyścią opłaty likwidacyjnej wg sprzedawców ma być czynnik motywujący do utrzymania polisy. Jednak jak widać w komentarzach ludzie decydują się na wyjście ze stratą. Czyli płacę ale nie mam obiecanej korzyści więc opłata nie ma żadnego uzasadnienia i nie ma żadnego wytłumaczenia

  46. „Niestety, z Ziemi zobaczyć możemy tylko jedną – jasną stronę Księżyca. W przypadku polis o wiele ciekawsza jest jednak ta druga – CIEMNA strona.” Wolisz Marcinie w życiu ciemniejsze strony od jasnych? Warto mówić o ciemnych, aby edukować i przestrzegać czytelników. Jednak aby przedstawić pełny, prawdziwy obraz sytuacji, należy mówić również o istniejących jasnych stronach, w sposób oczywiście rzetelny. To, co mówią sprzedawcy, faktycznie jest bajką, a nie realnym opisem jasnej strony. O ciemnych stronach polis w internecie jest już sporo informacji. Ważniejsze jest, aby przedstawiać te jasne w sposób rzetelny, pełny, bo o nich prawie w ogóle nie jest pisane, a tego spodziewałbym się przede wszystkim po Twoim blogu.

    „Dostałem nawet kilka maili z wyrzutami, że „psuję rynek”. ” – tak, to prawda. Jednostronne pisanie psuje rynek. Choć oczywiście przestrogi zawarte w Twoich tekstach są ważne.

    „Martwię się raczej o grono znanych mi osób, które w dobrej wierze firmują własną twarzą i nazwiskiem kiepskie rozwiązania, wierząc, że pomagają klientom.” – jakie rozwiązania masz tu dokładnie na myśli? Czy nie jest czasem tak, że Twoja ocena niektórych rozwiązań jest subiektywna?

    „Dlatego będę uzasadniał moją negatywną opinię o tych polisach zajmując się krok po kroku ich kolejnymi elementami.” – to wzbudza zastanowienie. Jeżeli chcesz uzasadniać tę opinię, nie podając pozytywnych aspektów i informacji o nich, to przestaje być to zdrowe.

    „Problem w tym, że wielu klientów decydując się na taka umowę nie było informowanych o wysokości tych opłat, a samodzielnie ich policzenie jest bardzo trudne.” – tu przedstawiłeś fragment opisujący skomplikowany wzór na obliczenie opłaty likwidacyjnej. Jakoś tak się składa, że ja mam w domu ogólne warunki polisy inwestycyjnej Skandii, w których nie ma takiego wzoru, a jest prosta i przejrzysta tabela. Remigiusz napisał, że często przedstawiane są takie tabele. Dlaczego nie napisałeś, że warunki z takim wzorem to jeden z wielu różnych przypadków, a nie reguła? Czytelnik czytając to, co napisałeś ma wrażenie, że to jest właśnie regułą. To kolejny przykład, z którym kojarzy mi się określenie jednostronny.

    „Naprawdę większość znanych mi doradców głęboko wierzy, że taka opłata jest dla klienta czymś dobrym. Pozwolę sobie przytoczyć wybrane fragmenty komentarzy w tym temacie”. Naprawdę wierzę, że jeśli polisa jest dobrze zarządzana, dzięki czemu przynosi zyski, taka opłata jest czymś dobrym. W poprzednim artykule zadałem Ci pytanie, na które nie odpowiedziałeś. Tu ponawiam: Jakie są Twoje pomysły na zachęcanie klientów, aby w przypadku braku kar płacili przez cały okres składkowy i trzymali polisę przez cały okres jej trwania?

    „Głęboko wzrusza mnie taka troska o los Polaków, którzy bez rynku polis inwestycyjnych nigdy nie byliby w stanie odłożyć żadnego kapitału.” Określenie głęboka troska jest wyrazem jakiej Twojej intencji? Czy to kierujesz do każdej osoby, która ma poglądy inne od Twoich?

    „Miotaliby się od pokusy do pokusy trwoniąc bezmyślnie własne pieniądze.” To interesujące w swoim wyrazie. Czyżbyś nie znał poglądów ludzi na ten temat?

    „Zastanawiam się tylko w jaki sposób Ci biedni, bezbronni i niezdyscyplinowani Polacy bez groźby opłat likwidacyjnych zdołali:
    – odłożyć 605 mld zł na depozytach bankowych,”
    Liczba bezwzględna może i dobrze wygląda. Dlaczego nie napisałeś, jaki procent osób ma lokaty bankowe i jaki procent osób nie ma żadnych oszczędności? Ponadto lokaty bankowe uważane są za najbardziej bezpieczny sposób przechowania pieniędzy. Nie ma tu spadków, strat, które to prawie w 100% stoją za tym, że ludzie rezygnują z polis płacąc duże opłaty likwidacyjne. Kolejna rzecz – warto rozróżnić przechowywanie, odkładanie pieniędzy od ich inwestowania. Do dwie różne sprawy. Przecież lokata bankowa nie może być nazywana inwestycją, w przeciwieństwie do polisy inwestycyjnej, o czym już mówi jej nazwa – oczywiście zakładając, że środki znajdujące się na nie są efektywnie zarządzane.

    „zainwestować 150 mld zł bezpośrednio w fundusze inwestycyjne?” Czy aby na pewno ta wartość dotyczy pieniędzy zainwestowanych bezpośrednio w fundusze? Czy bezpośrednie inwestowanie w fundusze pozwala na efektywne zarządzanie, uzyskanie wysokiej stopy zwrotu, zwłaszcza przez Kowalskiego?

    „Uznając argument „konieczności utrzymania dyscypliny” za słuszny, proponuję pójść o krok dalej i wprowadzić równie drakońskie opłaty likwidacyjne od lokat bankowych, funduszy inwestycyjnych, środków na rachunkach w domach maklerskich a także od przedterminowego wykupu obligacji skarbowych.” – to nie jest dobry kierunek. Przy lokatach i obligacjach skarbowych nie ma spadków, nie ma więc potrzeby wycofania pieniędzy z obawy przed dalszym spadkiem, nie ma więc opłat likwidacyjnych za ich wycofanie. Środki na rachunkach maklerskich chyba dotyczą rozwiązań ryzykownych, prawda? Nie służą więc one do długoterminowego zbierania na emeryturę.

    „Moim zdaniem ograniczenie swobody dysponowania mieniem i stosowanie tej formy przymusu do kontynuowania umowy nie przyczynia się wcale do zwiększania dobrobytu klientów.” No cóż, masz prawo do swojego (upartego 😉 ) spojrzenia na tę sprawę.

    „ponad 70 proc. umów zakończy się przed terminem w wyniku wypowiedzenia lub rozwiązania umowy, a ubezpieczyciel zainkasuje z tego tytułu prowizję.” – cóż, świętych jest mało nie tylko w branży finansowej, ale we wszystkich innych. Tu ważniejsze jest takie korzystanie z polis, jej warunków i możliwości, aby przynosiły zyski.

    „1. Dlaczego opłaty likwidacyjne są pobierane również od polis ze składką jednorazową? Przecież tam nie będzie kolejnych wpłat?” – dlatego, że wpłacone pieniądze nadal są na rachunku, nadal można je pomnażać lub wypłacić przed zakończeniem trwania polisy, pomimo tego, że są one terminowe, na określony, z góry wiadomy czas.
    „2. Dlaczego są one pobierane od polis po ich przekształceniu w umowę bezskładkową? Przecież tam klient nie potrzebuje już dyscypliny, bo składek nie wnosi?” – nie potrzebuje dyscypliny??? To zakończenie płacenia składek oznacza zakończenie trwania umowy, czasu inwestowania? Czas inwestowania w polisach inwestycyjnych to cały okres jej trwania. Przez cały czas pieniądze są pomnażane. Wcześniejsza wypłata powoduje, że nie osiąga się celu inwestycyjnego. Proste, prawda?

    Zapewne zmienią zdanie i dostosują retorykę mówiąc klientom tak: „Oto nowa generacja polis. Dużo lepsza od poprzedniej, bo nie ma tu opłat likwidacyjnych…”. – przecież uważasz, że polisa bez opłat likwidacyjnych jest lepsza, więc w czym rzecz? Jeśli klient chce inwestować na emeryturę, czyli długo, kwestia czy są opłaty likwidacyjne czy nie, nie ma znaczenia. Wyzwaniem staje się dyscyplina klienta. Co proponujesz, aby klient się samodyscyplinował? – to pytanie jest tu ważniejsze niż to, co będą mówić sprzedawcy.

    „Polisy inwestycyjne dla pośredników i ubezpieczycieli są produktami „wysokokalorycznymi”. Opłaty są wysokie, więc bardzo opłaca się je sprzedawać. Aby tę sprzedaż pompować, stosowane są bardzo agresywne systemy prowizyjne, pozwalające pośrednikom zarabiać ogromne sumy.” Sprzedawałeś kiedyś polisy? Jeśli wejdziesz w buty sprzedawców będziesz wiedział, że takie wynagrodzenie jest adekwatne do ich pracy. Zresztą, jeśli polisa zarabia, korzystają wszyscy: ubezpieczyciel, sprzedawca, klient.
    Co do agresji, temat jest szeroki. Moim zdaniem agresja = nieetyczna sprzedaż.

    „Czy jest czymś normalnym, że kwota równa wszystkim pieniądzom wpłaconym przez klienta w pierwszym roku idzie na wynagrodzenie pośrednika?” Hmm… Przecież to tyle razy było wałkowane. A co w tym złego, jeśli polisa przynosi zyski? Proszę napisz.

    „Dlaczego piszę o polisach inwestycyjnych?” – to bardzo ważne pytanie, nad którego odpowiedzią się zastanawiam. Fajne jest to, że przestrzegasz czytelników przed pułapkami, naciąganiem, złymi usługami. Jednak na tym poprzestajesz stwierdzając, że polisa to największe zło. Polisa jest taka, jak się z niej korzysta. Nie ułatwiają tego sprzedawcy. Z tego powodu moim zdaniem potencjalni klienci np. tu, na tym blogu, powinni się dowiedzieć, jak dobrze i efektywnie korzystać polis. Mam jednak wrażenie, że Twoim zdaniem nie ma takich możliwości. A jak widać, o czym pisze Remigiusz, one są. I nie chodzi tu tylko o strategie, ale też inne kwestie, chociażby jak zminimalizować lub uniknąć konieczności płacenia kar przy wcześniejszej rezygnacji z polisy.

    Co do strategii, czy rzeczywiście one są efektywne, czy nie, po prostu trzeba je przedstawić. Najlepiej, gdyby pojawiłaby się tu dyskusja, podcast z kimś, kto zajmuje się strategiami i je propaguje. Nie chodzi mi tu o walkę i wyłonienie zwycięzcy i przegranego. Chodzi o to, aby czytelnicy mieli pełną informację – od zwolenników polis, jak i ich przeciwników, na profesjonalnym poziomie. Być może i ja bym zmienił zdanie i przestałbym myśleć o polisie jako mojej przyszłej inwestycji. Być może kiedyś Ci podziękuję, że Twój blog mnie od tego odwiódł. Tymczasem to, co przedstawiasz na temat polis jest jednostronne i nie dostarcza mi informacji, które mogłyby mój zamiar w kwestii inwestowania w polisy zmienić.

    Z moich obserwacji oraz z tego, co czytam wynika, że duża liczba osób chce inwestować, również ci, którzy obecnie trzymają swoje oszczędności w banku. Nie znają jednak zyskownych i jednocześnie bezpiecznych rozwiązań. To zapewniają strategie oraz inne narzędzia inwestycyjne. Ja oczekuję od takich blogów jak ten, że przedstawiane tu będą też inne, mało znane rozwiązania – w sposób jak najbardziej całościowy, pozwalający na wyłuszczenie jak największej ilości plusów i minusów. Stąd moja propozycja dyskusji z twórcami strategii. Zaproponowałem to już przy poprzednim artykule, ale nie skomentowałeś. Czyżby to oznaczało, że nie chcesz podjąć tego tematu? Jeśli tak, to kolejne teksty na temat polis inwestycyjnych najprawdopodobniej będą nadal jednostronne, a wtedy dam sobie spokój z ich czytaniem i komentowaniem.

    • Wybacz ale … pokazywanie zalet polis, to trochę jak zachwyty nad wydajnością pracy w gułagu… pewnych rzeczy się nie robi.

      Mam nadzieje ze prędzej niż poźniej wiązanie ubezpieczenia z inwestowaniem zostanie zdelegalizowane.

  47. Mi minęło dwa dni temu 10 lat od podpisania polisy w Skandii. Nie mam kodów do logowania, ale poprosiłem o kartę więc za kilka dni dostanę. Ale z listu, który mi wysłali wynika.
    Suma wpłaconych składek 32 000
    wartość umowy 23 000
    wartość wykupu 16 000

    I teraz co tu robić? Wypłacić i walczyć o zwrot tej opłaty likwidacyjnej? Wybrać jakąś kancelarię? Jaką Panowie kolejność polecacie?

    Bo dalej w to brnąć już nie ma sensu. Co roku tracę. A umowa jest na 30 lat, czyli jeszcze 20 lat zostało.

  48. Marcin – serdeczne gratulacje. Poruszając temat udowodniłeś, że jesteś prawdziwie niezależnym blogerem. W mediach nie ma zbyt wiele informacji o zagrożeniach, jakie niosą te polisy – dlaczego? – może dlatego, że oferujące je instytucje są ważnymi reklamodawcami.
    Michał – miałem 3 polisy (2 Generali i Nordea) zapłakałem raz, podliczyłem rachunek strat i zakończyłem wszystkie. W ramach Generali można przystąpić do pozwu zbiorowego, mam nadzieję z dobrym skutkiem.
    Jednak najważniejsze, co obecnie odczuwam to poczucie WOLNOŚCI a to jest bezcenne. 🙂

  49. Witam,
    czy ktoś próbował się wywinąć z opłaty likwidacyjnej w Generalli?Jestem w 7 roku, zostały jeszcze 3 ale chciałbym wyjść z tego szybciej jeśli byłaby możliwość wyjścia bez opłaty likwidacyjnej. dzięki, pzdr.

    • Ja miałem podobny problem, tylko miałem zapis „opłata od wykupu”. Pisałem pisma – nic. Rzecznik Ubezpieczonych – nic, ale skierował mnie do kancelarii. Miałem dużo wątpliwości, ale nie miałem nic do stracenia. Polisa zamknięta, opłaty pobrane, i najważniejsze – nie pobierali nic na wstępie. Miałem wątpliwości, wiadomo – raz już się naciąłem. Zbierali dokumenty, stosowali jakieś pisma, myślałem że mnie zwodzą. Minęło 8 miesięcy i dawno zrezygnowany – dostałem przelew. Także wniosek jest jeden, nie warto się poddawać, ale trzeba się uzbroić w cierpliwość. Zostawie kontakt – jeśli uznacie, że to kryptoreklama, to zwyczajnie go usuńcie, nie to jest moją intencją. oplatylikwidacyjne.com.pl

  50. Ja mam to szczęście w nieszczęściu, że mam taką polisę w Aegonie i teraz, kiedy pieniądze są mi potrzebne, mam świadomość, że nie będzie mnie to kosztować kilka tysięcy, tylko kilkaset złotych. Ale zanim dowiedziałam się o decyzji ubezpieczyciela, najadłam się strachu… 🙂

  51. Witaj Marcin,

    chciałbym prosić o dodatkowe informacje.
    W artykule napisałeś: „Ku końcowi zmierzają również prace nad nową Ustawą o działalności ubezpieczeniowej, która zabroni pobierania tego typu horrendalnych opłat likwidacyjnych (niestety dotyczyć to będzie jedynie nowych umów ; o tym jak radzić sobie ze starymi napiszę wkrótce).”

    1. Wiadomo na jakim etapie jest ta ustawa i kiedy zacznie obowiązywać ?
    2. No i jak sobie radzić ze starymi umowami ? 🙂

  52. też mam to badziewie – konkretnie Pareto II (new frontier XI) i też jestem w statystycznej większości, tzn. bede likwidował w przyszłym roku (6 rok od podpisania umowy). U mnie opłata wyjdzie 30%. Wziąłem do kredytu mieszkaniowego, bo obniżyło mi to marże o 0,5% do poziomu 2,0%. Dziś oczywiście drugi raz za nic w swiecie tego bym nie wziął.
    może uda się jeszcze jakimś cudem odzyskać te opłatę likwidacyjną, zobaczymy…

  53. DarekBorowski

    Mam w swojej firmie znajomego, który zajmuje się też analizami finansowymi. Jak wyliczyliśmy stan mojego rachunku z każdą wpłatą by topniał z conajmniej dwóch powodów: po pierwsze każda moja wpłata obarczona była opłatami administracyjnymi w wysokości prawie 20% wysokości mojej wpłaty, więc moja roczna strata wynosiła już dobrych kilka czy nawet kilkanaście tysięcy złotych, po drugie środki nie były oprocentowane na tyle, by zarobić chociaż na te opłaty administracyjne, nie mówiąc już o wyjściu na plus; po trzecie fundusze, w które zainwestowali moje środki były słabo oprocentowane i często byly na spadku, więc znowu traciłem. Tak więc dalsze pozostanie w lokacie przynosiłoby tylko większe straty.
    Sam nie radziłem sobie z ubezpieczycielem, więc zwróciłem się o pomoc również do kancelarii z Wrocławia, ponieważ tu mieszkam, z tym że do kancelarii Invictus. Wszystko sprawnie poszło więc polecam, tutaj numer do nich w razie potrzeby, 889 102 189

  54. Mysle, żę oddanie prawnikowi swojej sprawy to ostateczność. Ile widzieliscie reklam kancelarii 3 lata temu a ile dzis?
    Mnie na szczeście się udało, ale znalazlam dobrą i uczciwa kancelarię. Wzięła 15%, a mozna dzis trafić na takie co to 40-50% wezmą i to im malo!
    Polecam skorzystać ze swietnego rankingu kancelarii na http://www.oszukaniprzezpolisy.pl i nie dać sie grabić.

  55. Ja weszłam w taką polisę w 100% świadoma opłat likwidacyjnych. Podchodzę do tego tak, że moje pieniądze przepadły na okres 10 lat i nie myślę o nich, kiedy potrzebuję na coś większej kwoty. Jak dla mnie to duża motywacja. Fakt faktem, że te opłaty powinny zostać zlikwidowane po opłaceniu wszystkich składek. Co prawda wtedy moja polisa dalej będzie zarabiać, ale chciałabym móc mieć taką możliwość.
    I druga sprawa – gdyby te opłaty wynosiły mniej i tak by mnie motywowały, gdyż szanuje swoje pieniądze i nie zamierzam ich tracić tylko dlatego, że zmieniłam zdanie i chcę je dostać wcześniej. I nawet gdybym ich bardzo potrzebowała to nie włożyłam w polisę wszystkich moich oszczędności. Od czego jest poduszka finansowa? To ona jest podstawą.

  56. I nie bronię tu polis inwestycyjnych, bo nie są idealne. Ale mówię o odpowiedzialności za własne czyny. Nikt za mnie nie podpisuje dokumentów, a ja nie podpisuję ich przed dokładnym zapoznaniem się z regulaminem. I mam tez świadomość ryzyka inwestycji.

Odpowiedz