Polisa inwestycyjna to świetny sposób na zyski. Choć raczej nie dla klienta.

234

Dzisiejszy wpis poświęcę jednym z gorszych produktów, jakie można wybrać w celu budowania kapitału. Chodzi o polisy inwestycyjne, znane Wam zapewne też pod innymi nazwami: polisy z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi (UFK), plany systematycznego inwestowania, polisy unit-link, itp. Wiele osób określa swój produkt używając po prostu nazwy konkretnej firmy: Skandia, Aegon, Generali, Axa, Open, itp. Być może kupiliście je by odkładać na emeryturę, na przyszłość dzieci lub jako dodatek do kredytu hipotecznego. I choć w poszczególnych polisach są spore różnice, to większość z nich ma wspólną cechę: rosnące grono niezadowolonych klientów. Dlaczego?

Bo są to naszpikowane ukrytymi opłatami potworki, dzięki którym zarabiają banki, ubezpieczyciele oraz pośrednicy finansowi, zaś klienci znajdują się na ostatnim miejscu w kolejce po zyski.

To głównie dlatego z upływem czasu marzeniem szczęśliwych posiadaczy tych polis staje się jedno: jak najszybsze wydostanie się z nich. Czas mija, obiecane zyski nie przychodzą, a po kilku czy nawet kilkunastu latach często ambicją jest „wyjść na zero” – czyli odzyskać wpłacone pieniądze.

Do tej pory oględnie pisałem o tych produktach, zaznaczając jedynie, że są zbyt drogie. Ograniczałem się do odpowiedzi na Wasze pytania w komentarzach oraz do wyjaśnienia ogólnych różnic pomiędzy czystymi polisami ochronnymi, polisami „mieszanymi” oraz polisami inwestycyjnymi. Te wyjaśnienia znajdziecie tutaj: Ubezpieczenia na życie – które polisy są OK?

Jednak rosnąca liczba Waszych pytań oraz powszechność posiadania tych polis wśród moich znajomych skłoniły mnie do poświęcenia większej uwagi temu zagadnieniu. Dzisiejszy wpis będzie swojego rodzaju wstępem i jednoznacznym wyrażeniem mojej opinii. Za kilka tygodni pojawi się artykuł pokazujący konkretną polisę oraz sposób pobierania w niej kosztów. Później postaram się z Wami zastanowić czy warto kontynuować już posiadaną umowę, a także co można zrobić aby odzyskać pobraną opłatę likwidacyjną.

Ale na wstępie zacznijmy z grubej rury:

Uważam, że polisy inwestycyjne są kiepskimi produktami. To jedna z najdroższych i najmniej korzystnych form pomnażania kapitału, na której kokosy zbijają wszyscy z wyjątkiem klienta. Szczerze mówiąc sądzę, że wypuszczenie takich produktów na rynek jest działalnością nieetyczną, krótkowzroczną i w dłuższej perspektywie niekorzystną dla całej branży finansowej. Tego typu polisy podkopują zaufanie do tej branży, stawiają w bardzo trudnej sytuacji doradców finansowych i zniechęcają ludzi do samej idei długoterminowego inwestowania. To jest klasyczny „strzał w kolano”.

 

Co usłyszysz kupując polisę?

Wyobraź sobie, że właśnie przyszło na świat Twoje pierwsze dziecko. Jesteś szczęśliwy, tryskasz radością, patrzysz z miłością na tego małego człowieczka i podejmujesz ważną decyzję: „Zadbam o jego przyszłość.” Pełen entuzjazmu udajesz się na spotkanie z doradcą finansowym i już po godzinie wychodzisz dumny trzymając w ręku Plan Systematycznego Inwestowania. Co usłyszałeś kupując ten produkt ? Oto popularne argumenty sprzedawców i mój krótki komentarz do nich.

 

  1. Wysokie zyski dzięki dostępowi do wielu funduszy.

Zapewne zobaczyłeś kusząco wyglądające wykresy lub tabelki pokazujące stopy zwrotu w wysokości kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu procent rocznie. Niestety, w większości przypadków takie wyniki będą poza Twoim zasięgiem. Dlaczego? Po pierwsze: to są wyniki historyczne. Po drugie: na tych wykresach nie zobaczysz wartości Twojej inwestycji po pobraniu opłat, które są bardzo wysokie i konsumują dużą część wypracowanych zysków. Szczegółowo o opłatach napiszę w kolejnym artykule na temat polis inwestycyjnych, bo to najlepiej pokazać na konkretnym przykładzie.

W praktyce sam będziesz musiał dobierać fundusze, nie ma tu absolutnie żadnej gwarancji zysków, a opłaty sprawią, że szanse na te zyski będą niższe, niż w przypadku bezpośredniej inwestycji w „czyste” fundusze inwestycyjne. Na szczęście kupując taką polisę zyskujesz opiekę doświadczonego doradcy, prawda?

 

  1. Fachowa opieka doświadczonego doradcy

Nadmiar dostępnych funduszy sprawia, że przeciętny klient jest wobec tego wyboru bezradny. Czy pomóc tu może opieka doradcy finansowego? Niestety: przeciętny doradca finansowy jest również bezradny, ale pod żadnym pozorem nie da Ci tego odczuć. Jego zadanie jest jasno określone: ma sprzedać polisę. Doradzać Ci wręcz nie może, bo do tego konieczne jest posiadanie licencji doradcy inwestycyjnego i podpisanie stosownej umowy (oczywiście doradca inwestycyjny również niczego nie gwarantuje – ale przynajmniej ma obowiązek otwarcie Ci o tym powiedzieć).

Co często dzieje się w praktyce?

  1. rozmowa sprowadza się tylko do obejrzenia historycznych stóp zwrotu, co jest jednym z najczęściej popełnianych błędów;
  2. proponowany jest „portfel modelowy”, co wiąże się zwykle z dodatkowymi kosztami i dalej obniża szanse na zyski.
  3. w pakiecie możesz otrzymać system automatycznych alertów SMS, które poinformują Cię, jeżeli wartość Twoich funduszy nadmiernie spadnie, i…

No właśnie i co z takim alertem zrobić? Sprzedać fundusze?…A może dokupić, bo teraz jest taniej? Podsumuję to krótko: w praktyce nie masz co liczyć na doradztwo, o którym słyszysz kupując produkt.

O tym jak krok po kroku podejść do inwestycji w fundusze napisałem w artykule: Jak inwestuję własne pieniądze? Ciekawe, czy rozmawiając z Twoim doradcą przeszedłeś podobne kroki?

 

  1. Wyższe zyski dzięki odroczeniu podatku Belki

To bardzo fajny argument, szczególnie chętnie wykorzystywany jako powód, dla którego lepiej jest wybrać polisę inwestycyjną zamiast bezpośredniej inwestycji w „czyste” fundusze. Ostatnio, w czasie jednej z rozmów, doradca przekonywał mnie, że „dzięki odroczeniu podatku Belki prawie 20% dodatkowego kapitału pracuje dla Pana.

To oczywiście bzdura. Nie pracuje „20% kapitału”, tylko „19% zysków”. Po drugie: w funduszach parasolowych korzystamy z identycznego odroczenia podatku Belki przechodząc pomiędzy subfunduszami. W praktyce pomiędzy parasolami przechodzi się rzadko. Dostosowujemy skład portfela przenosząc jego niewielkie części, więc podatek płaci się dość sporadycznie od stosunkowo niewielkich kwot. Po trzecie i najważniejsze: podatek Belki płacimy od zysków. Jeżeli opłaty przejadają ich sporą część, to i oszczędność na podatku licha.

 

  1. Brak podatku od spadku.

W przypadku Twojej śmierci środki z polisy będą przekazane osobom uposażonym jako wypłata świadczenia ubezpieczeniowego. Takie świadczenie nie wchodzi w skład masy spadkowej, dzięki czemu osoby uposażone nie będą musiały zapłacić podatku od spadku ani czekać na zakończenie postępowania spadkowego. Super?
Super. Zastanów się jednak komu zamierzasz zostawić środki z polisy. Przecież małżonek, rodzice, dziadkowie, dzieci, wnuki, pasierbowie, ojczym, macocha i rodzeństwo korzystają z ustawowego zwolnienia z tego podatku i wcale nie musisz w tym celu kupować drogiej polisy inwestycyjnej. Z tego „benefitu” skorzysta ułamek klientów.
Poza tym takie potrzeby taniej i efektywniej zabezpieczy „czysta” polisa ochronna.

 

  1. Opłata likwidacyjna wzmacnia dyscyplinę i zwiększa szansę na zyski.

To chyba mój ulubiony argument. Jak zapewne doskonale wiesz za wcześniejsze wycofanie się z takiej polisy inwestycyjnej trzeba zapłacić bardzo wysoką opłatę likwidacyjną. Sprzedawcy często tłumaczą to tym, że chodzi o zapewnienie odpowiednio długiego okresu trwania umowy, aby miał szansę zadziałać „procent składany”.

A jak jest naprawdę?

Naprawdę chodzi o inną rzecz: o wysokie wynagrodzenie pośrednika. Jeżeli składka w Twojej polisie inwestycyjnej wynosi 300 zł miesięcznie, to za jej sprzedaż doradca otrzymał wynagrodzenie równe wysokości wszystkich składek, które wpłacasz w ciągu pierwszego roku. W tym wypadku będzie to kwota około 3600 zł. To oczywiście oznacza, że na początku trwania umowy zakład ubezpieczeń jest „w plecy”. Zapłacił już sprzedawcy, a sam jeszcze nic nie zarobił na Twoich składkach. „Na szczęście” produkt jest naszpikowany innymi opłatami, które teraz zaczynają płynąc do kieszeni ubezpieczyciela. Aby tych opłat udało się pobrać wystarczająco dużo, potrzeba czasu i wyższych odłożonych przez Ciebie kwot. I tutaj pojawia się wspaniała opłata likwidacyjna:

– jeżeli zrezygnujesz z umowy wcześniej, pokryje ona z nawiązką koszty ubezpieczyciela i jeszcze pozwoli mu solidnie zarobić,
– jeżeli będziesz kontynuował umowę, to z każdą kolejną składką i rosnącą wartością Twojego rachunku, ubezpieczyciel stopniowo wychodzi na swoje.

I to jest prawdziwa przyczyna istnienia opłaty likwidacyjnej, a nie żadne tam zwiększanie szansy na zyski.

Podsumowując:
– pośrednik zarobi,
– zakład ubezpieczeń zarobi,
– A Ty?… Jak będziesz miał duuuużo szczęścia i trafisz na dobrą koniunkturę na rynkach.

 

Czego nie usłyszysz od sprzedawcy?

Między innymi o tym napiszę w kolejnych artykułach na temat polis inwestycyjnych. Poza kosztami poruszę temat różnicy pomiędzy UFK a „czystym” funduszem, zwrócę uwagę na pułapki polis grupowych, itp.

Taka jest moja opinia na temat polis inwestycyjnych. Nie lubię tych produktów i uważam, że więcej z nich szkód niż pożytku. Darzę je podobną sympatią jak udzielanie „pożyczek chwilówek” i tak też traktuję ich sprzedaż. Do chwilówek też można dorobić piękną ideologię…

Pamiętajmy jednak, że to jest blog i, jak to na blogu, wyrażam tu subiektywne opinie, wynikające z mojej wiedzy i moich doświadczeń. Ponieważ około 3 mln osób korzysta z różnego rodzaju polis z UFK, chciałbym ten temat przedstawić możliwie szeroko. I tu mam do Ciebie konkretną prośbę:

– Jeżeli masz (lub miałeś) taką polisę – podziel się proszę swoimi doświadczeniami w komentarzu. Czy spełnia ona Twoje oczekiwania? Czy masz świadomość warunków umowy i pobieranych kosztów? Czy produkt zachowuje się zgodnie z tym, co obiecywał Ci doradca? Co Ci się w tym produkcie podoba? Czego chciałbyś dowiedzieć się z kolejnych wpisów o tych polisach?

– Jeżeli sprzedajesz (lub sprzedawałeś) takie polisy – to Twoje zdanie jest również bezcenne. Napisz o sprawach, o których warto wiedzieć kupując takie produkty. Co Twoim zdaniem przemawia na ich korzyść? Czego nie dostrzegam? A może po latach również straciłeś zapał do takich rozwiązań?

W oparciu o Wasze pytania i komentarze opracuję dokładnie kolejne wpisy i będę je publikował co kilka tygodni. A zatem:
Scena jest Wasza! 🙂

 

Powiązane artykuły:
Jak inwestuję własne pieniądze?
Ubezpieczenie na życie – które polisy są OK?

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze234 komentarze

  1. Mam produkt inwestycyjnopodobny w Skandii.
    Dotychczas wpłaciłem 15.000zł na rachunek główny, będący moją polisą na emeryturę – czymś w stylu trzeciego filaru oraz 5.000zł na rachunek dodatkowy (z którego wypłaciłem 3.900,30zł – czyli jego aktualna wartość na dzień wykupu). Dziś rachunek główny ma wartość 13.834,90zł, czyli o prawie 8% mniej niż kiedy zdecydowałem się na zakup tego produktu, a wtedy obiecywano mi złote góry. Do wyliczeń przyjmowano ok. 8-10% rocznie jako średnioroczne wzrosty wartości rachunku. Tymczasem jak dotąd pomimo wielokrotnych prób przekonwertowania rachunku i zmiany nie tylko samych funduszy inwestycyjnych w portfelu ale i strategii inwestycyjnych, tylko Skandia zarabia na mojej inwestycji.
    Policzyłem, że przez blisko 8 lat mój rachunek stracił na wartości o 2.176,68zł, w tym samym czasie Skandia pobrała szereg opłat za obsługę rachunku – łącznie na 4.441,48zł.
    Całą swoją historię opisałem szerzej tu http://mgpremium.pl/blog/moje-2870-dni-ze-skandia
    Mam nadzieję, że w jakimś stopniu będzie to przestroga dla innych. Swoją drogą planuję wkrótce coś z tym zrobić. Dotychczas niespecjalnie miałem czas się tym zająć.

    • Mam tak samo, ale bez rachunku. Szczerze mówiąc wole tam nie zaglądać :/ bo nie wiem co z tym zrobić. Miesięcznie pobierają ponad 50zl. Polisa zazwyczaj nic nie zarabia.. O ile nie traci na „kryzysach”.

    • Ja też wpłaciłem 15.000 zł i po 5-ciu latach przekształciłem umowę w bezskładkową. Aktualnie mam nieco ponad 13.000 zł wartości funduszy. W Skandii trudno jest zarabiać na wahaniach notowań funduszy, bo na konwersję składu portfela czeka się 2 dni robocze od dnia złożenia dyspozycji. Wahania wartości jednostek bywają tak duże, że nie da się sprzedać gdy są na górce, albo kupić gdy są w dołku. Poza tym trudno przewidzieć trendy. Mój agent ani razu do mnie się nie odezwał. Polisę wykupiłem, bo dałem się namówić koleżance. Ona sama wtopiła więcej, bo w 2007 roku na górce wzięła pożyczkę i wpłaciła na rachunek dodatkowy, rok temu mówiła mi z kolei, że chce polisę zlikwidować i przyłączyć się do pozwu zbiorowego.
      Uważam, że instytucje finansowe skutecznie zniechęciły Polaków do inwestowania w ten pseudo III filar emerytury. Na wstępie prezentowano optymistyczne wykresy z 10% stopą zysków rocznie.

      • też posiadam skandię teraz mija 5 lat i jak na razie mimo wahań giełdy nie jestem stratna. W czasie kiedy ją wykupiłam miałam agenta, który nic mi nie pomagał, obecnie poprosiłam o zmianę agenta, który miał mi odpowiedzieć na pytania, które mnie dręczyły, po moim mailu odpowiedź dostałam jeszcze tego samego dnia, oraz regularnie dostaje smsy z propozycja aktualnego składu funduszy. Jeśli mogę powiedzieć coś od siebie, to na pewno zarobienie pieniędzy na tym wymaga znajomości rynku finansowego, a pozostawienie tego samemu sobie nie pomoże choćby w zatrzymaniu wkładu własnego, nie wiem czy teraz bym podpisała umowę, nie jestem jednak też negatywnie do tego nastawiona, co zrobię dalej cały czas myślę, zawsze można zmienić fundusze na obligacyjne, które nie zapewnią zysków, ale choć nie spowodują dużych strat, tak mi się wydaje

      • Pańska koleżanka popełniła dwa ogromne błędy, które świadczą o braku jakiejkolwiek wiedzy o inwestowaniu i moim zdaniem należy edukować klientów jaki produkt nabywają oraz jaka jest jego charakterystyka (no ale wtedy by się nie sprzedał, bo kto chce mieć „wahania” na koncie?). Przede wszystkim nie inwestuje się środków pożyczonych i to myślę nie wymaga akurat komentarza. Natomiast co – do dokupienia dodatkowych jednostek uczestnictwa na rachunku dodatkowym. Rok 2007, zwłaszcza jego końcówka to okres boomu na rynku, wszechobecne przewartościowane akcji. Dalej obserwujemy ogromny kryzys, który dotyka Stany Zjednoczone i „wylewa się” na Europę. Stąd obserwowano topnienie stanu kont.

    • Małgorzata

      Mam podobnie, mój największy problem, to to, że nie mam czasu się tym wszystkim zająć a czas leci i pieniądze uciekają. Mam program w AXA podobno ekskluzywny, bo zaczęłam od wpłat 1000 zł miesięcznie. Dziś to już prawie 1200 miesięcznie. Wpłaciłam do tej pory ok. 90 tysięcy, nie chcę wiedzieć ile tam jest, nie mogę się denerwować. Opłaty są gigantyczne. Porażka

  2. Niestety muszę w pełni zgodzić sie z powyższym wpisem. Mam taki produkt w Axa i póki co „zyski” nie potrafią przebić trzech opłat pobieranych każdego miesiąca. Niestety DB wcisnął mi ten produkt razem z kredytem hipotecznym w zamian za niższą marzę i póki co jestem w sytuacji bez wyjścia…

    • Może jak policzysz ile zyskałeś na niższej marży od kredytu, to okaże się, że Ta inwestycja była jednak opłacalna? Bo realnie jednak płacisz mniej za kredyt….

      • Wygląda to tak : planowana marża jest 2% ( np.) podnosi się do 2,5 % i wciska kit klientowi ,że jak kupi tą polise to zniżą do 2,00 % , od początku tak mialo być , marża jest jaka miała być a polisa też sprzedana .

  3. Super, że wróciłeś do tematu. Kilka miesięcy temu starano się mnie namówić na taką polisę, dostałam mailem pięknie przygotowaną symulację, skrojoną na miarę moich potrzeb – wraz z niesamowicie długim regulaminem. Po jego przeczytaniu zrezygnowałam z zakupu, bo nijak mi się to nie kalkulowało. Więc osobiście praktycznego doświadczenia z tymi produktami nie mam. Ale np. mój brat się skusił, więc będę obserwować, jak sobie radzi 😉

  4. Mi udaje się wyjść na plus ale trochę pracy jest – czasami trzeb coś sprzedać coś kupić – najlepiej w dobrym momencie. Niestety muszę robić to samemu.

    Szkoda, że nie robi tego „mój doradca finansowy” który wcisnął mi Skandie.

    Podsumowując gdyby odjąć opłaty miałbym podwójny zysk.

    Został mi jeszcze rok wpłacania składek potem przekształcam umowa na bezskładkową i będę jedynie starał się tak obracać funduszami aby starczyło na opłaty i wypracowało zysk.

    Dla tych którzy nie mogą się odnaleźć w funduszach Skandia a już muszą w to się bawić to polecam zajrzeć na http://blogmax1224.blogspot.com/

    • „Szkoda, że nie robi tego „mój doradca finansowy” który wcisnął mi Skandie.” – zgadza się. Ale doradca tego nie zrobi, bo nie ma w tym interesu. Dostał całą prowizję zaraz po sprzedaży. Natomiast taką opiekę powinna zapewnić sama firma – pośrednik lub ubezpieczyciel. Dlaczego pośrednik? Otóż firma pośrednicząca w sprzedaży otrzymuje od ubezpieczyciela już po sprzedaży, co roku, dalsze wynagrodzenie. Nie jest ono wielkie, ale jest. Reasumując, mechanizmy prawne powinny tak regulować tę branżę, aby sprzedający chciał, czyli miał w tym interes, aby efektywnie zarządzać funduszami. Opłaty moim zdaniem powinien pobierać tylko wtedy, gdy inwestycja – tutaj polisa, przynosi realny zysk.

      • „Opłaty moim zdaniem powinien pobierać tylko wtedy, gdy inwestycja – tutaj polisa, przynosi realny zysk.”
        I tutaj się z Panem zgadzam w 100%. Rozumiem parę złotych tytułem jakiejś opłaty „administracyjnej”, niech już będzie, ale pobieranie opłat bez względu na to czy notujemy zysk czy stratę to już nie jest w porządku. W ten sposób firma, która nam taką polisę założyła ma nas w poważaniu. Nie ważne jaka będzie sytuacja – ona i tak zarobi.

        • Inwestorzy często błędnie rozumieją opłatę za zarządzanie polisą inwestycyjną.

          To nie jest opłata za to, że ktoś zarządza naszymi pieniędzmi.

          Jest to opłata za możliwość samodzielnego zarządzania i korzystania z tego co produkt oferuje.

          Producent informuje o opłatach wprost. Spójrzmy z jego punktu widzenia: dlaczego producent produktu miałby nie pobierać opłat za to, że Klient podejmował złe decyzje inwestycyjne.

          Wystarczy trochę poszukać – jest na rynku produkt, który nie pobiera opłat gdy inwestor traci: Plan Swobodnego Inwestowania AEGON.

          Tylko – jeżeli inwestor będzie tracił (podejmując złe decyzje co do wyboru funduszy, lub nic z produktem nie robiąc) to akurat to, że produkt nie pobierze opłat nie będzie jakąś szczególną pociechą.

          Ten sam dylemat mają osoby, które kupiły fundusz akcji w 2007 roku i potem miały straty. Też pojawiają się zarzuty – dlaczego fundusz pobiera opłatę gdy traci.

          Lektura komentarzy pod artykułem na ten temat pokazuje jak wiele jest do zrobienia w zakresie edukacji:
          http://blog.opiekuninwestora.pl/zanim-powiesz-ze-fundusze-to-zlodzieje/

          • Bardzo ciekawe, że nie pobierają opłat. Może od wybrańców. Ja w ciągu 9 lat „oszczędzania” (opłata likwidacyjna skutecznie zniechęciła mnie do likwidacji) straciłam na tym funduszu prawie 10 000 zł (to jest realna różnica między tym co wpłaciłam a tym co w chwili obecnej mam na rachunku, nie wliczam żadnych opłat za „prowadzenie” rachunku), a miesięcznie płacę za obsługę 50 zł. To tyle w kwestii uczciwości AEGONA.
            A mój doradca po zakończeniu pobierania prowizji stał sie nieuchwytny.

            • Jeśli chodzi o AEGON to masz w tej chcwili możliwość bezkosztowego wycofania się z polisy. Zarząd Towarzystwa podjął taką decyzję bodajże na początku roku po tych pozwach zbiorowych. Nie wiem tylko czy tą furtkę wyjściową otworzyli na stałe czy jest jakaś data końcowa. Chodzi głownie o polisy zawierane w latach 2008-2011 a produkty Aegon MultiPin 2008, 2008 Plus.
              Trzeba wypełnić formularz dostępny na stronach Aegona, załaczyć kopię dowodu osobistego i wysłać pocztą. Środki realnie wracają na konto po około 14-tu dniach.

  5. Ja również skorzystałem z tego typu programu, który zaproponował mi bank w zamian za zmniejszenie marży kredytu hipotecznego- to mnie skusiło, pod tym względem jest to dla mnie korzystne. Muszę utrzymać ten program przez 3 lata, aby bank nie chciał wrócić z powrotem do zwiększenia marży kredytu -brakuje mi kilka miesięcy. Dowiedziałem się , że mogę po jakimś czasie przejść na formę programu bez składkową, czy to oznacza, że składek mogę już nowych nie wpłacać i dotychczasowy wpłacony kapitał nie straci na tym? , nie jestem tego pewien.

  6. Marcinie, pracuję w branży od 15 lat i z niektórymi stwierdzeniami się zgodzę, ale nie wszystkimi. Otóż: koszty są zawsze i muszą być, nikt przecież nie pracuje za darmo, nawet Ty, ale są polisy, o których mowa, gdzie koszty są naprawdę niskie i adekwatne do korzyści klienta, klient zazwyczaj nie ma czasu biegać „po rynku” i szukać odpowiednich funduszy inwestycyjnych a w takiej polisie ma portfolio dostępne przez portal internetowy, kolejna kwestia to motywacja, niektórzy nie odlozyliby złotówki, gdyby nie obowiązek systematycznych wpłat i uwierz, są klienci naprawdę zadowoleni z wyników inwestycji i obsługi.

    • Motywacja z pistoletem przy skroni.
      Chcesz automat…. są na rynku gotowe produkty od tych na wzór
      ING Perspektywa.

      Klient nie ma co szukac na rynku i wybierać funduszy gdyż wyniki z przeszłości nie maja odbicia w przyszłości. Gdyby co roku zmieniac fundusz na ten najlepszy w ostatnich 12 miesiącach wynik byłby co najwyżej w okolicach sredniej. Najlepsze fundusze w przeszlosci traca najwiecej bo ich sukcesy wynikaja z agresywnej strategi na hossie i rownei efektownej stracie.

      Moim zdaniem jedynymi funduszami o ktorych mozna myslec to
      fundusze luksemburskie renomowanych Assetów (niska opłata za zarzadzanie) z hedge’owane walutowo na PLN (koszt od 1,5 do 2%).

      Mamy tutaj dwa produkty. Ekspozycje poza Polske z ubezpieczeniem PLN.
      W Polsce polecam kopie WIGdiv a ekspozycja z uwgledniem walutowym to ETFy

      • Drogi Redaktorze, w odpowiedzi na zarzut „motywacji z pistoletem przy skroni”, nikt nikogo nie szantażuje, aby podpisać umowę polisy, analogicznie jak umowę leasingu czy kredytu, najwyraźniej niektórzy wybierają taką drogę, aby stać się właścicielem nieruchomości, auta lub aktywów płynnych na koncie za kilka lub kilkanaście lat.
        Zgadzam się z tym, że nie musimy inwestować w polskie fundusze, w polisach również są dostępne fundusze zagraniczne, zabezpieczone przed ryzykiem walutowym (hedgeowane), np.austriackie czy amerykańskie.

        • Co to za porównanie ?

          Umowa Leasingu czy kredytu to jest umowa na uzyskanie finansowania i nawet te możesz wypowiedzieć.

          Polisa inwestycyjna to umowa „lokaty”. Znasz bank który za zerwanie lokaty pobiera 99% sumy ulokowanej?

          • Panie Pawle,
            Proszę nie dać się ponieść emocjom, w tej dyskusji ważne są kwestie merytoryczne.
            1. Owszem umowa leasingu czy kredytu to umowa finansowania, ale po pierwszym roku zrywając umowę możemy stracić auto, wpłacone raty lub w najgorszym wypadku jedyne lokum, czyli mieszkanie (nie zakładam tutaj refinansowania kredytu a jedynie brak możliwości spłaty)
            2. Polisa inwestycyjna nie jest „lokatą” a umową ubezpieczenia na życie (w omawianym przypadku z funduszami kapitałowymi, czyli UFK – Ubezpieczeniowymi Funduszami Kapitałowymi) i funkcjonuje w podobnej formie na całym świecie.
            3. Owszem, w niektórych polisach tego typu dotychczas obowiązywała tzw. opłata likwidacyjna, czy też opłata od wykupu, która wynosiła 99% składki wpłaconej w I roku i stopniowo malała (i to jest głównie tematem dyskusji), opłaty zostały uznane przez sąd za abuzywne, dlategoteż firmy ubezpieczeniowe dostosowały nowe produkty do nowych wymogów.
            4. Inne tzw. opłaty „ukryte”, jak niektórzy je nazywają są zawsze zapisane w OWU lub załączniku do OWU:
            – opłata administracyjna ( od 8 zł do ok.12 zł miesięcznie, w zależności od TU i produktu)
            – opłata administracyjna procentowa (od 0,5% do ok.3% od wartości rachunku), wcześniej nazywana opłatą za zarządzanie,
            – opłata manipulacyjna (od 0% – 5%) od wpłacanej składki, w dobrych produktach nie ma tej opłaty,
            – opłata za ryzyko ubezpieczeniowe, w zależności od wysokości sumy ubezpieczenia i wieku klienta (zazwyczaj w omawianych produktach minimalizowana, ale ze względu na charakter firmy, która produkt oferuje – wymagana),
            – opłata od wykupu ( procent wartości aktywów na polisie, który jest pobierany w przypadku wykupu wartości podstawowej polisy przed upływem wymaganego okresu, zazwyczaj 10 lat, ale są również polisy dłuższe), wartość dodatkowa polisy jest wolna od opłat, zazwyczaj jest pobierana przy wypłacie opłata operacyjna (9-20zł).

            Inną kwestią jest fakt, że klienci nie zawsze otrzymują od doradców OWU lub nie sprawdzają opłat.

            4. Czy muszą być opłaty? Tak, bo żadna firma nie działa charytatywnie, bo musi utrzymać administrację, poziom rezerw dla bezpieczeństwa klientów i struktury sprzedaży.

            5. Czy opłata likwidacyjna jest zbyt wysoka? Być może, ale jeśli będzie niższa opłaty administracyjne będą wyższe.

            6. Czy doradcy (pośrednicy) zarabiają za dużo? Nie sądzę.
            Przykład:
            przeciętny agent/doradca jest w stanie sprzedać w miesiącu 3 polisy za średnią składkę 6000 zł rocznie (500zł) miesięcznie, czyli 18.000 PLN, z czego do pośrednika trafia ok. 80%, czyli 14.400, z tego pośrednik opłaca utrzymanie biur, administracji oraz wynagrodzenie agenta/doradcy – ok. 30-40% składki, doradca otrzymuje więc ok. 5-6 tys. zł a ponieważ ma zazwyczaj umowę agencyjną (działalność gospodarczą) musi od tej kwoty zapłacić składkę do ZUS-u, czyli ok. 1100zł, telefon – ok. 200zł, paliwo itp. ok. 800zł, podatek – 19%, czyli zostaje w najlepszym wypadku 3.159 zł netto.

            Chyba nie są to „kokosy”? Może faktycznie warto zastanowić się, czy te produkty mają sens? Może lepiej zostać blogerem?

            • Drogi Panie…..
              Uczciwa opłata likwidacyjne to przykładowo jest taka:

              Opłata za dokonanie Wypłaty, Wypłaty Transferowej lub Zwrotu w pierwszym roku trwania Umowy o prowadzenie IKE wynosi 10% wartości Jednostek Uczestnictwa zgromadzonych na IKE, jednak nie mniej niż 100 zł.

              Jest to opłata pokrywająca koszty prowadzenia.
              Opłata likwidacyjna w polisie w podobnej wysokości jest akceptowalna.

              • 1. W IKE bez trudu inwestor znajdzie rozwiązanie nie pobierające ŻADNEJ opłaty za wycofanie się z umowy…

                2. Inwestor zawsze miał wybór – jeżeli w momencie podpisywania czytania inwestor uznał, że opłaty likwidacyjne są dla niego zbyt wysokie mógł wybrać inwestowanie w fundusze w mBanku/ Bossa Fund. Zawsze był taki wybór…

                3. Żadna polisa (jako produkt) nie wymuszała podpisania umowy tak aby opłata likwidacyjna wynosiła 100%. Uparcie w dyskusji wmawia się czytelnikom, że produkt zmusił inwestora do podpisania umowy. Przypomnę: każda (poza Better Future) polisa pozwalała tak podpisać umowę, aby tylko niewielka część wpłacanych pieniędzy była objęta opłatą likwidacyjną. A cała reszta zawsze dostępna do wypłaty.

                Warto zastanowić się dlaczego inwestor podpisał akurat taką wersję umowy a nie inną?

            • AD1 w Wypadku leasingu NIC PAN NIE KUPUJE przedmiot jest wlasnościa banku.

              Ad2 Polisa jest instrumentem inwestycyjnym o czym sądy juz sie dawno wypowiedziały. Forma ubezpieczenia jest tylko zasłoną dymną.

              Ad3, Opłata likwidacyjna nie ma żadnego uzasadnienia. Przypominam iż konto w SFI mBank czy IKE jest porównywalne z technologicznego punktu widzenia. Akceptowalna opłata likwidacyjna to 10% stawki rocznej lub ryczałt do 200-300zł

              Ad.4 Opłata likwidacyjna jest tylko po to by firma ubezpieczeniowa odzyskała prowizje wypłacona agentowi. A nie można prowizji wypłacać agentowi np przez 3 lata . Jak klient zerwie agent nie zarobi może wreszcie miałby INTERES w dbaniu o klienta.

              Ad5. Za co ta opłata administracyjna miała by byc. Jakie koszty ponosi ubezpieczyciel w prowadzeniu konta polisy inne niż takie IKE ING

              Ad6. Zarabiają jednorazowo kilka tysięcy za ubranie kogoś w polisę. Wynagrodzenie mogłoby by wypłacane np przez 5 lat jako procent aktywów ŻYJĄCEGO konta.

              Przykładowo 1% od aktywów rocznie.
              Wplata 500zł miesięcznie W pierwszym roku prowizja 60zł w drugim 120zł w trzecim 240 w czwartym 480zl w piątym 960zl do kwota. Do tego gdyby polisa ZARABIAŁA agent dostawałby więcej bo wieksze aktywa. Czym klient dłużej w polisie tym agent ma więcej czyli MUSI DOPIESZCZAC klienta.

              AD7. Na blogu nie ma już reklam wystarczy mi zarabianie na czym innym.

              • Świetne założenia, dla Klienta rewelacyjne, ale w tym modelu Agentowi nie wystarczy środków nawet na pokrycie składki ZUS, nie mówiąc o innych kosztach. W rezultacie zniknie pośrednictwo w tego typu produktach. M.in. dlatego produkty IKE czy IKZE się nie sprzedają, wymagają pewnej wiedzy, zaangażowania doradcy/agenta, ale nikt nie chce pracować za 500 zł miesięcznie… Efekt końcowy może być taki: brak doradców/agentów, większe bezrobocie (oczywiście Ci sprytniejsi sobie poradzą), ubogi Klient na emeryturze.

                P.S. jestem kobietą.

                • Produkty IKE sie nie sprzedają bo agenci nie maja w tym interesu. To kolejny powod do liwidacji ustawowej polis UFK .Na szczescie mamy ponad 800tys kont IKE. w tym niestety tylko 200tys w funduszach i biurach maklerskich.

                  • „Na szczescie mamy ponad 800tys kont IKE” – czy aby na pewno to szczęśliwe rozwiązanie? Może i w miarę bezpieczne, tylko na ile zyskowne? Na jaką stopę zwrotu można liczyć? Czy w ten sposób można sprawić sobie dobrą emeryturę? Nie można. Potrzebne są inne rozwiązania dające wyższą stopę zwrotu.

            • Właściciel jednej z firm pośrednictwa finansowego powiedział: „Gdy było łatwo sprzedawać polisy, nie płacilibyśmy za to tyle”. Produkty finansowe należą do najtrudniejszych w sprzedaży, co wymaga dużej wiedzy i zaangażowania. Bierze się to stąd, że po pierwsze chodzi o duże kwoty. To nie krem do twarzy lub płyn do mycia naczyń, które również można kupić u sprzedawców bezpośrednich, np. w firmach MLM, jak FM Group, za kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych. Wykupując polisę przez cały okres składkowy zwykle trzeba wpłacić ponad 20 tys. zł. Po drugie, działanie kremu lub płynu do naczyń można szybko sprawdzić. W przypadku stopy zwrotu polisy inwestycyjnej przekonamy się o tym dopiero po 15, 20 latach, więc w branży finansowej potrzeba wzbudzenia u klienta znacznie większego zaufania i potrzeba większych umiejętności przekonania go do zakupu.

      • Wyniki z przeszłości, tzn. na przestrzeni wielu lat bardzo dużo mówią o danym narzędziu inwestycyjnym. Jest to właściwie jedyne źródło informacji odnośnie tego, na ile dana inwestycja ma szansę przynosić zyski w przyszłości. Czy znasz poza tym lepsze kryterium oceny trafności inwestycji? Oczywiście jest ryzyko, że jeśli przez wiele lat dana inwestycja spisywała się dobrze, to jednak za jakiś czas może być inaczej. Ale nie ma inwestycji bez choćby najmniejszego ryzyka.

        Co do funduszy inwestycyjnych, to rzeczywiście skaczą jak chcą i ich wyniki nawet na przestrzeni wielu lat skorelowane są jedynie z przypadkiem. Jednak w aspekcie historycznym jest narzędzie pozwalające je poskromić – to strategia Darwin + Defender, a właściwie pierwsza jej część polegajaca na tym, że na następny miesiąc alokuje się środki w 2 fundusze, które w poprzednim miesiącu miały najlepsze wyniki. Jest bowiem tak, że jeśli dany fundusz w danym miesiącu był najlepszy, to w następnym raczej nie jest najlepszy, ale nadal ma dobre wyniki.

        • Sprawdziłeś to?

          Investors Akcji najlepszy fundusz za ostatnie 12mies

          kwartyle wyników od lipca 2014
          4/4 oznacza ze wyniki ma w ostatniej cwiartce „czyli syf”
          a 1/4 ze wyniki ma w pierwszej cwiartce „czyli aleluja”

          4/4
          4/4
          4/4
          1/4
          1/4
          4/4
          1/4
          1/4
          1/4

          Fundusz zarabia w miesiacach w ktorych giełda zarabia i traci najwiecej ze wszystkich funduszy w ktorych gielda traci. Do tego ten fundusz Akkcji polskich ma 50% ekspozycji POZA POLSKE.

          Zgadnij co sie stanie jak sie wszystko zawali…. z funduszu roku stanie sie funduszem upadku….. a ty w nim siedzisz bo na wzrostach mial 1/4. MIŚS tez miały 1/4 w 2007r

  7. Ja świadomie wybrałem ponad rok temu Polisę Generali i po 14 miesiącach jestem ponad 15 procent na plusie plus bonusy około 3tys więc nie zgadzam się ze jest to zły sposób na oszczędzanie pieniędzy. Na pewno koszty są duze ale mając wsparcie lub wiedzę mozna mimo tych kosztów dobrze zarabiać.

      • Dobrze ze mogłeś zmienić fundusz dość szybko jak leciało na łeb na szyje 😉 Niektóre polisy lekko długo to robią. Zanim sprzedasz jak spada to już spadło i znów rośnie 😉

  8. Witam,
    Ja również pod wpływem emocji towarzyszących narodzinom dziecka dałem się namówić na „rewelacyjną” formę odkładania na czarną godzinę. Produkt w mBank. Comiesięczne składki, comiesięczne opłaty za zarządzanie, comiesięczne opłaty administracyjne i za ryzyko. Bilans końcowy poniżej wkładu.
    Pytanie zasadnicze. W jaki sposób jak najszybciej i najmniej boleśnie wyzwolić się z tego tworu.

  9. Miałem 2 takie programy tj. Aegon i Axę. Aegon zamknąłem w zeszłym roku, gdy ww. ubezpieczyciel wycofał się z opłaty likwidacyjnej (zmniejszył do 1% wartości wykupu).

    Krótko:
    Aegon – składek 13.500 zł wypłata 11.980 zł. Składka miesięczna indeksowana 221 zł. Koszty przekraczały zyski w związki z niską składką + strategią inwestowania przez dom maklerski (Przez 4 lata sam tworzyłem strategie. Z racji wychodzenia ledwo na zero chciałem by zajęli się tym specjaliści. (oczywiście dodatkowe koszty)) Nie było możliwości zrezygnowania z domu maklerskiego. Jako, że przyjmowali oni po prostu portfele modelowe nie dało się już odmienić trendu strat (portfel bezpieczny, gdyż do końca inwestycji pozostały 4 lata. Gdy chciałem zmienić strategię na bardziej ryzykowną, która miałaby szansę nadrobić straty, to okazało się, że nie ma takiej możliwości).

    Axa – posiadam 5 lat. (Jeszcze 5 do końca) Składka miesięczna indeksowana (obecnie 461 zł). Składki wpłacone 22680. Suma aktywów 24390. Dzięki samodzielności, badaniu rynku oraz nie ukrywam TWOJEJ pomocy wypracowuje zyski. Za zeszły rok (od marca 2014 do marca 2015) wyszło trochę powyżej 8% po obcięciu kosztów. Wcześniej praktycznie lawirowałem w okolicach zera. Powód – brak strategii, kupowanie funduszy na łapu-capu. Obecnie trzymam się pewnego modelu, który sobie założyłem i dokonuje rebalacingu (dzięki za uświadomienie), gdy mój portfel zaczyna odbiegać od założeń (średnio wychodzi raz na kwartał). Przeliczyłem sobie koszty całego przedsięwzięcia rocznie. Oddaje 2,05% haraczu dla ubezpieczyciela. Szału nie ma, ale jestem w stanie obecnie to przeżyć.

    Czy jestem zadowolony z tego typu polis. Niekoniecznie, …ale jednak TAK. Wypunktuje czemu :

    1. Zacząłem w czasach studiów. Opłata likwidacyjna wybiła mi z głowy zamykanie polisy, gdy tylko gotówka była mi potrzebna. W zeszłym roku przy wykupie nawet ze stratą mimo wszystko był to przyjemny zastrzyk gotówki, który odłożyłem na zwykłą lokatę.
    2. Zainteresowałem się wszystkimi instrumentami, które mam dostępne.
    3. Przez to, że straciłem pewne środki nauczyłem się nie ufać „darmowym doradcom”. Droga to nauczka, ale czasem trzeba samemu po tyłku dostać. (m. in. dzięki temu wziąłem kredyt hipoteczny w PLN a nie CHF)
    4. Mając polisę z takim kapitałem nie potrzebuję drogiego ubezpieczenia na życie. Gdyby odpukać coś mi się stało żona poradzi sobie w życiu. Oczywiście oboje zarabiamy i dodatkowo się ubezpieczamy się od NNW, ale tradycyjna polisa ubezpieczeniowa nie jest nam niezbędna.
    5. Odroczenie podatku Belki. 2,05% kosztów rocznie x10 lat + 19% od zysków na koniec inwestycji. Jestem w plecy jeśli chodzi o IKE lub IKZE, ale kiedy zaczynałem to nie było jeszcze tych produktów na rynku.

    BTW Od marca 2014 prowadzę wyliczenia w Exelu (codziennie zajmuje mi to 5 minut), co bardzo pomogło mi w podejmowaniu decyzji. Nie jest to produkt dla leniwych, którzy chcą wpłacić i zapomnieć a doradca zrobi za nich wszystko. Ja tak myślałem na początku i wiem, że to najgorsze, co można zrobić.

    Pozdrawiam

    • Mam podobny produkt i na razie jestem sporo w plecy czy mogę Cię prosić o pomoc?
      Jak zarządzać tymi pieniędzmi?
      Skoro masz już to opracowane może mogłabym skorzystać z Twojego doświadczenia.

  10. Marcin,
    nie do końca zgadzam się z Twoim wpisem.
    IMHO nie ma co pisać o patologiach,
    czyli polisach w kontekście oszukujących sprzedawców. Jeśli postępujesz rozważnie możesz się od tego uchronić.
    Patrzysz na taki produkt nie oczami potencjalnych nabywców, tylko poprzez swoje doświadczenie i Twoją znajomość rynku, a to niestety powód błędów w ocenie.
    Polisa inwestycyjna (unit linked) jest szeroką kategorią i są tu zarówno i dobre i złe produkty, tanie i drogie.
    Jako osoba o pewnie sporych dochodach i umiejętności oszczędzania lekceważysz jedną z najważniejszych zalet tego produktu – on zmusza do oszczędzania. (Poprzez wysokie opłaty wyjściowe przed terminem). To co uważasz, za największą wadę, jest największą zaletą. Nie mówimy tu o świadomych przyszłości inwestorów ze skłonnościami do oszczędzania, oraz wiedzą, którzy wybierają najlepszy inwestycyjny produkt dla siebie. Dlaczego? Bo takich osób jest może 1%, a pozostali gdyby nie musieli systematycznie wpłacać skłądki na produkt niczego by nie mieli. żadnego kapitału.
    Drugim ważnym elementem jest wiedza – jeśli jej nie masz, to masz 2 wyjścia:
    1. zdobyć ją, zainteresować się tematem – jt. wyjście dla 1-2% osób,
    2. znaleźć jakiegoś przewodnika po tym świecie, czyli znaleźć profesjonalnego doradcę finansowego, który nie zdecyduje za Klienta, ale wspomoże go w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.

    A teraz krótkie wątpliwości i pytania do Twoich tez:
    ad.1 Wysokie zyski dzięki dostępowi do wielu funduszy – czy możesz osiągnąć wysokie zyski bez takiego dostępu z różnych rynków? Zyski nie są gwarantowane, ale na produktach jednego TFI szansa jest mniejsza. Czyż nie?
    ad.2 Fachowa opieka doświadczonego doradcy – czy to że jest takich mało oznacza, że możesz się bez nich obyć? to tak samo jak z mechanikami samochodowymi, lekarzami, prawnikami itp. Ty możesz się obyć, ale prawie wszyscy nie. Czy trzeba kupować od pierwszego doradcy, czy może warto spotkać się z kilkoma? To jest tak jak w każdej dziedzinie, na której się nie znasz. Musisz zdecydować komu zaufać.
    ad.3 wyższe zyski dzięki odroczeniu Belki – tu niestety nie zachowałeś się fair. Każdy pogląd da się obalić opisując historyjkę niekompetentnej osoby. Prawda jest taka, że przy w miarę aktywnym inwestowaniu zyski dzięki odroczeniu są ewidentne.
    Jeśli chcesz wpłacić do jednego funduszu i nie zaglądać tam przez 5 lat – to oczywiście bezpośrednio do TFI jest taniej.
    ad. 4 brak podatku od spadku – tu niestety Twoja niepełna wiedza miesza się z ze zmniejszoną wyobraźnią. Wypłata z polisy jest poza ustawowym dziedziczeniem, co oznacza, że możesz zostawić kapitał nawet osobie niespokrewnionej bez kosztów, albo możesz zdecydować kto ma otrzymać ile z Twoich środków. Przy dziedziczeniu ustawowym tak nie ma, bo nawet przy testamencie jest zachowek i podział spadku według reguł dziedziczenia – w tym punkcie zupełnie nie masz racji.
    ad.4 opłata likwidacyjna wzmacnia dyscyplinę itd. – oczywiście masz rację, że dzięki długości trwania produktu pośrednik może dobrze zarobić, ALE w 100% opłata likwidacyjna wzmacnia dyscyplinę. Najlepszy dowód to ile wpłacają Ci którzy mają IKE i IKZE, najprawdopodobniej po prostu przestają po pierwszej wpłacie (zawsze są jakieś pilne bieżące wydatki). Nie patrz z niechęcią na pośredników, których Ty nie potrzebujesz.
    Spójrz realnie na charakter ludzi i ich skłonność do oszczędzania i realizowania planów finansowych – piekło biedy na starość jest wybrukowane dobrymi chęciami na odkładanie na starość.
    Oni potrzebują dyscypliny. Znasz lepszą niż kara w postaci opłaty likwidacyjnej?

    Rozmawiając uczciwie o inwestycjach trzeba powiedzieć, że samo zebranie kapitału nie daje gwarancji zysków.
    Zysk zależy od kosztów produktu (tu masz rację – wiele produktów jest tak drogich, że szczególnie przy niskich składkach nie ma szansy na zyski).
    Zysk zależy też od chęci do ryzyka, jak również od szczęścia.
    Zysk jest mieć bardzo trudno – co widać po wynikach funduszy. Nawet świetni specjaliści w TFI w większości nie są w stanie przebić np. WIG (F Akcyjne), a do tego w polskich TFI są złodziejskie opłaty za zarządzanie. (dlaczego o tym nie piszesz?)

    Podsumowując – nie lubisz polis inwestycyjnych, ale Ty ich nie potrzebujesz. Wielu jednak tak – muszą oni jednak działać rozsądnie i mądrze. Czym więcej włożą wysiłku w wybór produktu, i doradcy, a może też w zdobycie wiedzy – tym większą mają szansę na sukces.

    Polisa inwestycyjna jest jak demokracja, najgorszym, ale najlepszym z istniejących możliwych rozwiązań inwestycyjnych dla przeciętnego człowieka.
    Rozczarowania osób posiadających taką polisę nie różnią się w żaden sposób od innych inwestorów, którzy tracą na poszczególnych FI czy FIZ. Problemem jest, że większość by chciała normalnie żyć na emeryturze, ale nie jest w stanie konsekwentnie działać. Tylko krzyczą jak boli ich oszczędzanie, a ew. straty ich zniechęcają.
    A Ci, którzy wierzą, że im „samo urośnie” są jak Ci, którzy wierzą w 100% w kremy likwidujące zmarszczki.

    pozdrawiam Jarek
    właściciel polisy i profesjonalny doradca finansowy

    • Jarek, dzięki wielkie za mądry i wyważony wpis!

      Marcin, chyba spot-on. I wiesz co? Podzielam Twój sceptycyzm, czasem nieukrywaną niechęć do opisywanych produktów. Sam mam 2 w tej kategorii z czasów mniejszej świadomości, ale dzięki temu mam też świetną lekcję. Tym niemniej zgadzam się z Jarkiem – jest rynek na takie produkty, z tych wszystkich powodów, o których Jarek pisze.

      Ale to nic – Twój „bunt” wynika z tego, że nie godzisz się na świat, który zastałeś. Czasem musisz „wyostrzyć” tezę, bo toczysz bój o pewien światopogląd, wartości moralne, przywrócenie etyki w biznesie, a nie o struktury pricingowe tych czy innych produktów.

      Kibicuję Ci na całej linii. Pamiętaj tylko, że „zawsze żyjemy w najlepszym ze światów” 🙂

    • Cześć Jarku,

      Dziękuję za komentarz. W kolejnych wpisach na temat polis doprecyzuję oczywiście dlaczego tak srogo oceniam tego typu produkty. Na razie odpowiadając na Twoje wątpliwości:

      1. Można korzystać z funduszy wielu TFI i nie kupować do tego polisy inwestycyjnej. Nie mamy zatem dylematu: polisa vs jedno TFI, tylko wiele TFI w ramach polisy, czy raczej poza polisą.

      2. Przytoczyłem argument wykorzystywany na etapie sprzedawania polisy. Opiekę doradcy dostajesz w „pakiecie”, co jest rzekomo dodatkową korzyścią. Jak ta opieka wygląda w praktyce – zachęcam do zapoznania się z komentarzami poniżej.

      3. Możesz inwestować w kilku funduszach parasolowych rożnych TFI i dość skutecznie odraczać znaczna część podatku Belki. Konwertuje się zwykle jedynie cześć portfela – tego dotyczył mój argument. Polisa nie jest jedynym sposobem na odraczanie podatku Belki. Ale to przerobimy na liczbach.

      4. Nie zrozumiałeś mojego argumentu i nazywasz to niewiedzą. Ilu spośród nabywców polis kupiło je by przekazać środki osobie niespokrewnionej? Promil? Jaka w tym korzyść dla całej reszty klientów? Ten punkt wyjaśnię bardzo dokładnie już wkrótce – być może łatwiej będzie nam się zrozumieć.

      5. Jeśli uważasz, że największą zaletą polisy jest opłata likwidacyjna, to w zasadzie sam zdyskredytowałeś ten produkt o wiele skuteczniej, niż jakakolwiek moja argumentacja. Bo skoro to jest największa zaleta, to… szkoda słów.
      Zbyt wiele znam sytuacji, w której ludzie zmuszeni są sięgnąć po drogie pożyczki, gdy ich własne pieniądze są zamrożone w polisie. W dodatku zawierając umowę nie mieli o tym pojęcia. Efekt? Płacą wysokie odsetki, a później i tak likwidują polisy ponosząc wysokie opłaty. Twoim zdaniem to jest największa zaleta?
      Proponowałbym raz jeszcze przemyśleć argumentację w tym punkcie.

    • Jarku – mógłbyś napisać mi maila? Chciałbym również poruszyć temat funduszy inwestycyjnych w kontekście zarabiania. Potrzebuje zróżnicowanych głosów, a ty wydajesz się być osobą bardzo kompetentną.

    • Trochę długi wpis, ale temat obszerny. I moim zdaniem to wpis interesujący. „ALE w 100% opłata likwidacyjna wzmacnia dyscyplinę.” – tu w pełni podzielam Jarku Twój pogląd. Rozumiem emocje Marcina, ale niestety negatywnie wpłynęły na merytorykę tego tekstu, wprowadzjąc nieproporcjonalnie jego negatywny wydźwięk w porównaniu do faktów. Oczywiście, że ubezpieczyciel zastrzegając sobie wysokie kary wymusza lojalność klinetów. A co, gdyby o to nie zadbał? Otóż tych klientów po roku, dwóch już by nie miał, bowiem ludzie widząc chwilowy spadek rezygnowaliby. Więc jak taka firma miałaby funkcjonować? Inna sprawa, to brak edukacji klienta, że po dołku zawsze przychodzi górka i brak stałego kontaktu z klientem, zwłaszcza wtedy, gdy są dołki.

      Jednym z głównym Twoich przesłań Marcinie jest edukowanie w zakresie optymalnego gospodarowania pieniędzmi, w tym dbanie o finansową przyszłość poprzez odkładanie i inwestowanie np. na emeryturę. Zdajesz więc sobie sprawę, ile jest w życiu pokus, które wydają się ważniejsze od regularnego odkładania pieniędzy. Dlatego moim zdaniem taka dyscyplina jest konieczna, niezbędna. Przy czym jestem zwolennikiem marchewki, a nie kija i też wolałbym coś innego w miejsce kar. Ale nie znam rozwiązania, które mogłoby to zastąpić. Przedstawiłeś Marcinie bardzo dogłębną krytykę tego rozwiązania. W obliczu faktu, że klienci muszą mieć jakąś motywację do regularnego wpłacania, to jako że powiedziałeś A, proszę powiedz też Z i przedstaw inne rozwiązanie, które skutecznie zachęcałoby do regularnego wpłacania – przy założeniu, że taka inwestycja byłaby zyskowna, że byłby sens wpłacać.

      • Opłata likwidacyjna to pistolet przystawiony do skroni….

        Wszyscy wiemy ze ta opłata jest zabezpieczeniem wypłaconej prowizji sprzedawcy i NICZYM WIĘCEJ.

        Jeśli klient rezygnuje na dołkach to znaczy ze doradca nie sprzedał produktu dostosowanego do klienta i nie wykonał poprawnie ankiety MIFID. Czyli Kodek Karny art 286 i do wiezienia.

        • ” Czyli Kodek Karny art 286 i do wiezienia.” – ale z Ciebie surowy sędzia 😉

          „Wszyscy wiemy ze ta opłata jest zabezpieczeniem wypłaconej prowizji sprzedawcy i NICZYM WIĘCEJ.” – proszę napisz, dlaczego widzisz to jednostronnie i nie widzisz tego, że stwarza to dyscyplinę korzystną dla klienta?

          • Trzymanie grubych ludzi w obozie koncentracyjnym jest korzystne dla nich bo chudną. Jeśli klient chce się wycofać „bo spadki” to oznacza ze ankieta MIFID była fikcją i klient został wprowadzony w błąd co do poziomu ryzyka.

            Z drugiej strony gdy klient ma sytuacje trudną „choroba/wypadek/śmierć w rodzinie” to zabranie mu 99% JEGO pieniędzy to czystej wody sk%&% syństwo

            • „Z drugiej strony gdy klient ma sytuacje trudną ” – coś wiesz na temat odroczenia płatności składek w polisach inwestycyjnych? Warto się dowiedzieć. Są możliwości odroczenia na kilka miesięcy. Ponadto miałem przyjemność poznania firmy, której dwóch klientów postanowiło zrezygnować z polisy. Firma ta znalazła klientów, którzy odkupili te polisy. Było to możliwe dlatego, że ich wartość przekraczała sumę wpłaconych składek. To efekt działania strategii Darwin + Defender.

              • Nie ma żadnej strategii Darwin Defender a to ze polisa jest wyższa niż składka…. po 7 latach to żadnej cud. W internecie od ręki kupuje polisa za 60-80% jej wartości ty jest uciekajacych

                • „Nie ma żadnej strategii Darwin Defender” Hm… interesujące. To dobry temat na rozważania filozoficzne. Ale nie miejsce i czas na to, więc dobrze skupić się tu na sprawach merytorycznych dotyczących inwestowania.

                  „W internecie od ręki kupuje polisa za 60-80% jej wartości” Hm… to by świadczyło, że z polisami bez strategii nie jest tak źle, a wpisy tutaj osób, które piszą, że straciły więcej są jakimiś wyjątkami…
                  Chyba znaczna jest różnica między 60 a 100% wartości polisy, nieprawdaż?

    • Ach ci sprzedawcy.,,,,

      Drogi Jarku czyzbys popełnił przestepstwo…..

      art. 178 Ustawy, zgodnie z którą „Kto bez wymaganego zezwolenia lub upoważnienia zawartego w odrębnych przepisach albo nie będąc do tego uprawnionym w inny sposób określony w ustawie, prowadzi działalność w zakresie obrotu instrumentami finansowymi, podlega grzywnie do 5.000.000 zł”.

      Odroczenie Belki nazywa się IKE.
      By pokonać w poli sie z opłatami 2% od aktywów …. 9% stope zwrotu trzeba wypracowac niemal 20%.

      Jesli ktoś jest tak bystry….. to Forex czeka. Po co spekulować na funduszach z opoznieniem w D+2 jak przy takich mozliwosciach mozna wygarnac z lewarem na forexie miliony.

      Nie wierze w zadnego doradce cudowne dziecko ktore zarobi 20% rocznie

  11. Witam
    Mam 7 polis inewstycynych. Nie wybrałem je świadomie, teraz postąpił bym inaczej. Jednak po kilku latach wpłat mam sporo pieniędzy odłożonych, które na pewno bym przejadł. Mam jedną polisę w generali , nic się nią nie interesowałem, wpłaciłem 34 tys zł a teraz mam 38 tys zł. Druga mam w Ing Życie, wpłaciłem 15500zl a mam 16500zl, wiec tez ok, trzecią mam w Axa podobny zysk. Trzy polisy mam w Skandia na dwóch mam stratę od 200 do 500zl w zależności od notowań funduszu, teraz zmnienilem fundusze i myśle , ze będzie ok. Najlepsza jest pierwsza polisa w Skandia wpłaciłem 80 tys a mam 86tys. zł. , jest to polisa połączona z moim kontem firmowym, comiesięczna wplata na polisę jest pobierana przez bank jako opłata za prowadzenie konta i odliczam sobie od kosztów, 19 procent co miesiąc. Resztę mam w T.U Europa i tu mam stratę, około 40 procent ale myśle ze wyjdę na zero i jeszcze jedna polisa w Warta tu mam zysk 18 procent ale jeszcze zobaczymy. Podsumowując jestem zadowolony, bo bym te pieniądze przejadł, ale drugi raz bym nie skorzystal i innym tez bym odradził, produkt za drogi i sprzedawny nieuczciwie, na razie mi się udalo

    • Chłopie ty mówisz po prostu o tym, że masz szczęście 😉 Mógłbyś te pieniądze zainwestować inaczej i mieć o wiele więcej więc nie mówmy ze to argument, że polisa może być OK. Wytłumacz mi jak chcesz wyjść na zero przy stracie 40%. Nie kpię, pytam serio. Policzyłem i myślę, że dobrze to zrobiłem. Wynik przy stracie 40% musisz zarobić 67% żeby wyjść na zero. jeśli ci się uda podziel się proszę z nami tą strategią.

      • Odpowiadam
        W te polisy wszedlem nieświadomie, po lekturze kilku blogów ekonomich , az gorąco mi się zrobiło w co wdepnalem. Wiec sprawdzilem wyniki ,byłem w większości milo zaskoczony, nie straciłem, napisałem ze teraz bym tak nie zrobił. Co do polisy ze strata 40% to się nie przejmuje, po pierwsze jest to najniższa polisa wiec nominalnie straciłem najmniej, po drugie mam gwarancje kapitału wiec strace tylko co inflacja plus ewentualny procent np. Z lokat, po trzecie i tak bym wydal do tej pory te pieniądze bo żyłem jak pisze Marcin jak Ken i Barbi, wiec dobrze zei tyle zostało. Ogólnie jak juz pisalem odradzam

  12. Witam,
    ja miałem przyjemność, lub też nie, korzystać z dwóch różnych produktów funkcjonujących na opisanych we wpisie zasadach. Nie będę tutaj podawał nazw firm z jakimi miałem zawarte umowy, bo nie o to tutaj chodzi. W pierwszym przypadku produkt ten został mi „dorzucony” do kredytu hipotecznego, w dodatku „doradca finansowy”, który „pomagał” mi w procesie starania się o ten kredyt, dorzucił tę polisę nie tłumacząc mi sposobu jej funkcjonowania w żaden sposób. Nie wiedziałem o tym zupełnie nic, poza tym ile wynosiła składka, wkład początkowy oraz, że jest to „pewnego rodzaju zabezpieczenie zaciąganego kredytu, coś w rodzaju świnki skarbonki, która dodatkowo może przynieść jakieś zyski lub zwrot zainwestowanego kapitału po 10 latach” (słowa te do dzisiaj tkwią w mojej pamięci). Po roku, może dwóch wartość funduszu, w który zainwestowane zostały pieniądze sięgneła dna i przez kolejne dwa lata pozostawała na tym pozimie, aż w końcu zdecydowałem się na rezygnację. Straciłem zdecydowaną większość zainwestowanych pieniędzy, jednak udało mi się coś odzyskać – małe było to jednak pocieszenie. Szczęśliwie była to strata, na którą mogłem sobie wówczas pozwolić.

    W drugim przypadku podjąłem świadomą decyzję i jak na razie jestem z niej zadowolony. Po upływie dwóch lat inwestycja przynosi zyski, choć miniony rok nie był zbyt udanym (ogólne słabe wyniki na GPW, do których oczywiście trzeba było doliczyć pobierane opłaty i prowizje). Mimo wszytko dzięki stałemu kontaktowi z agentem, który pośredniczył w zawieraniu tej umowy, udaje mi się racjonalnie zarządzać portfelem i generować na nim zyski. Wydaje mi się, że to jest właśnie kluczowym czynnikiem, w sytuacji gdy decydujemy się na tego rodzaju produkty – musimy być w 100% pewni, że osoba, która nam go sprzedaje jest kompetentna i będziemy mogli liczyć na jej pomoc przez cały okres trwania inwestycji (u mnie sytuacja była o tyle prostrza, gdyż agentem była osoba z rodziny, do której mogłem mieć duże zaufanie). Bez rad osoby doświadczonej daleko na tym wózku nie zajedziemy niestety i tutaj wydaje mi się, że po części leży problem. Problemem jest również fakt, że agenci, którzy sprzedają nam omawiane produkty robią to w teorii bezpłatnie w stosunku do klientów. Dziwi mnie fakt, że tak mało osób świadomych jest tego, że nic tak na prawdę darmowe nie jest i na czymś osoba, która siedzi po drugiej stronie stołu zarobić musi. Zdecydowanie lepszym rozwiązanie z punktu widzenia agenta, jak również klienta byłoby zawierenia odpłatnych umów o zarządzanie portfelem klientów. Dzięki temu firmy oferujące takie produkty nie musiałyby „odbijać” sobie strat na prowizjach, klienci mogliby rozliczać się z doradcami w sposób proporcjonalny od wypracowywanych zysków, dzięki czemu agenci, którzy pełnią de facto funkcję sprzedawców, zostaliby zastąpieni doradcami z prawdziwego zdarzenia dbającymi o dobre relacje z klientami. Taki system funkcjonuje już w innych krajach, dlatego nie rozumiem, dlaczego w naszym kraju wciąż jest o tym cicho. Ogólnie rzecz biorąc, wydaje mi się, że możnaby było na podstawie tego czym aktualnie dysponujemy zbudować produkt zdecydowanie lepszy, dabający o wszystkie strony takiej inwestycji, który byłby rozwiązaniem idealnym dla osób o małej wiedzy o rynku kapitałowym, które są świadome ryzyka i mają na tyle stabilną sytuację, aby móc sobie pozwolić na tego rodzju inwestycję (brzmi to trochę jak utopia, jednak myślę, że w jakimś stopniu można się do takiego modelu znacząco przybliżyć).

    Generalnie poruszony w tym wpisie temat jest bardzo złożony i fajnie byłoby jakby pojawił się jakiś cykl wpisów, przedstawiający to zagadnienie z każdej możliwej strony. Pracy będzie przy tym z pewnością sporo, dlatego trzymam kciuki za to, żeby były chęci i za to, żeby udało się dzięki temu coś zmienić 🙂

  13. Sprzedawałem axe skandie i aegon. Niestety nie był to przyjemny okres. Zwerbowany zostałem na studiach (ekonomicznych) na 3-cim roku i obiecano góry tylko 25h tygodniowo i pogodzę studia i pracę. Rzeczywistość była całkiem inna. Umawianie spotkań w każdą lukę w tygodniu, gdzie się da i ile się da. Na siłę dzwonienie do znajomych znajomych i znajomych znajomych i tak ciągle, żeby mieć bazę klientów. Nawet była przygotowana kartka z dialogiem jak ma zostać pokierowana rozmowa. Na spotkaniu odbywała się analiza sytuacji finansowej. Tu akurat dałbym plus, ponieważ analiza była dosyć obszerna i potencjalni klienci często sami robili pierwszy raz analizę. Jednak naprawdę chodziło o numery do znajomych tych klientów i o sprzedaż polisy. Szkolenia dotyczyły OWU polis a merytoryczna wiedza była znikoma. Zacząłem zawalać studia, ponieważ ciągle spotkania jeżdżenia do klientów komunikacją miejską czasem od rodziców udało się na wieczór pożyczyć samochód. W sobotę spotkania w biurze i z klientami. Pieniądze niestety żadne. Na jednym ze spotkań w biurze i omawianiu OWU zapytałem jak to jest gdy polisy tracą jak wygląda sprawa opłat. Oczywiście odpowiedz przynajmniej w tej kwesti była szczera, jest pobierana taka sama cały czas niezależnie od wyników. Bardzo mnie to zbulwersowało, ale i tak dalej pracowałem. Wiedziałem jakie są opłaty i przedstawialiśmy je klientom, ale wtedy nawet nie interesowałem się tak finansami i nie wiedziałem, że to spore kwoty w porównaniu do funduszy na dodatek zawsze był argument procentu składanego i tego ile te polisy dadzą zarobić.
    Na spotkania czasem jeździli z nami kierownicy zwłaszcza na początku. Pokazywali jakie to fury mają, ponieważ były ich marzeniami i je zrealizowali pracując tak w Warszawie (główni byli z Warszawy i otwierali biura w Trójmieście) i teraz chcą przekazywać dalej swoją wiedzę i żebym ja też tak się dorobił. Kiedy przyszedł okres sesji nie zdałem 3 egzaminów w pierwszym terminie a praca licencjacka kompletnie leżała. Ciągle kolidowała mi praca na siłę umawiane spotkania eh… bez sensu.Uznałem, że trzeba się zwolnić i wziąć się za studia. Tak też zrobiłem.

    • W wielu firmach nie uczono doradców jak działa produkt. A doradcy nie mogli nauczyć Klienta.

      ‚Opłata za zarządzanie’ w polisach inwestycyjnych była przedstawiana inwestorom jako ‚opłata za to, że ktoś pieniędzmi zarządza’.

      Jestem pewien, że wielu inwestorów ma straty na polisach tylko dlatego, że błędnie interpretowało to zdanie.

      W rzeczywistości – ‚opłata za zarządzanie’ w polisach inwestycyjnych to opłata za MOŻLIWOŚĆ SAMODZIELNEGO zarządzania i korzystania z korzyści funduszowych (np. tańsze zagraniczne), prawnych, spadkowych oraz podatkowych.

      Samo – jak mawia założyciel BNI w Polsce to się ‚grzmi i błyska’.

      Fundusze inwestycyjne to inwestycja – a nie lokata. A tego wielu inwestorów niestety nie wiedziało. A często niestety nie chciało wiedzieć…

      Straty w produktach inwestycyjnych to nie wina produktu. Tylko nieumiejętnego korzystania. A przy okazji – sposobu oferowania tych produktów.

      • Opłata za zarządzanie w wysokości 2% niszczy jakikolwiek zysk z polisy. Co do spekuklacji i samodzielnego zarządzania to sie Remek nie kompromituj pokaż nam tu to co ukrywasz za swoim na paywallem. Przestało działać ? ojoj

        • Trochę nie rozumiem skąd ten ton komentarza?

          To co oferuje Opiekun Inwestora każdy może sprawdzić. Bezpłatnie. W pełnej wersji. Jeżeli Marcin nie będzie mieć nic przeciwko – udostępnię kod do aktywacji bezpłatnego abonamentu.

          Działamy od 2007 roku – nie spotkałem od tamtej pory (poza jedną) negatywnych opinii na temat naszej działalności?

          Nie bardzo rozumiem co chciałeś tym komentarzem wykazać.

          Fundusze nie służą do spekulacji. Tu się zgodzę.

      • Zgadza się Remigiuszu. Tylko firmy powinny zadbać o to, aby klienci poznali skuteczne możliwości zarządzania. Poza tym skoro firmy mają swoich ludzi od zarządzania funduszami, to po coś ci ludzie są – po to, aby efektywnie zarządzali funduszami klientów. Skoro więc firma bierze się za to zarządzanie, powinna brać za to odpowiedzialność. Zwykły klient tylko w minimalnym stopniu jest świadomy możliwości inwestycyjnych i nigdy nie będzie miał wiedzy ani czasu na to, aby zgłębiać tajniki zarządzania funduszami. Od tego są doradcy i to firmy powinny zapewnić. W takim przypadku jeśli źle zarządzają, tzn. jest strata, nie powinny pobierać opłat.

    • „Na siłę dzwonienie do znajomych znajomych i znajomych znajomych i tak ciągle, żeby mieć bazę klientów. Nawet była przygotowana kartka z dialogiem jak ma zostać pokierowana rozmowa.” Niestety takie działanie jest powszechne, tego najczęściej uczą w firmach pośredniczących w sprzedaży ubezpieczeń. Oczywiście dzwonienie do znajomych nie jest złe i w zasadzie, przynajmniej na początku, to jedyne źródło kontaktów. Kwestią zasadniczą jest tu, jak taka rozmowa powinna być prowadzona. Pokrótce – w taki sposób, aby była sympatyczna, aby zarówno klient jak i osoba dzwoniąca byli zadowoleni. Tego trzeba sie nauczyć i mało kto tego uczy, jak dobrze to robić. Czytanie dialogu z kartki świadczy o tym, że to nie jest dobry sposób. To czuć, że ktoś czyta, że nie jest to naturalne. Kartka może się przydać, gdy mamy zapisane hasłowo najważniejsze punkty.

      Lepiej wygląda to w samych firmach uzbezpieczeniowych. Robią intensywne i solidne szkolenia. Na przykład robi się symulacje rozmów telefonicznych w obecności trenera.

  14. Większość takich produktów, zwłaszcza tych sprzed 3-4 lat, to prawdziwe jajka niespodzianki. Niestety zgniłe. Z moich doświadczeń z bankowymi doradcami dzwoniącymi z „ciekawą ofertą” wynika, że obecnie cały segment tych produktów ma słabą prasę i opinię, więc ich miejsce zajmują produkty strukturyzowane oparte o ceny akcji. Czyli klient zarobi gdy cena wszystkich akcji z wybranej grupy będzie w przyszłości wyższa. Idea wygląda świetnie i pomaga jej fakt, że w Stanach jest mocna hossa, więc jest domniemanie, że dalsze zyski są pewne. Tymczasem wybrane akcje są zawsze mocno dywidendowe (dywidend nie uwzględnia się w strukturze), często po silnych zwyżkach (łatwo o korektę) oraz po skupie własnych akcji (co też podnosiło cenę), a gdyby postanowiły wyemitować nowe akcje to również nie zostanie to uwzględnione w strukturze. Zysk równie prosty jak balansowanie na linie nad polem minowym 😉

    • Pawle, ale jak chętnie te produkty są przez Klientów kupowane.

      Gdy 2 lata temu opisywałem jedną z takich wydmuszek inwestycyjnych
      http://blog.opiekuninwestora.pl/portfel-na-piatke-idea-bank/

      internauci krytykowali w komentarzach, że nie pozwalam zarabiać na super koszyku akcji.

      Jak po roku jedna ze spółek w koszyku zanotowała mocne spadki i nie pojawił się kupon z zyskami – komentarze stały się już całkiem inne. Czyli – że to oszustwo i tak dalej.

      Zamiast klepać po plecach jestem zwolennikiem informowania i edukacji. Wytykania błędów, które popełniali inwestorzy – np. kupna produktu w zamian za tablet:

      http://blog.opiekuninwestora.pl/df-2013/

      • Ma PAn rację Panie Remigiuszu. Dzięki Pana audytowi wiem, że mam niedobry produkt ale nie tragiczny i wykonywanie nerwowych ruchów nic nie da. Musze z nim przetrwać a później skorzystam z wiedzy, która staram się już zdobywać i poinwestuję sam np. w Supermarkecie FI w mBanku. A jak będe chciał ubezpieczenie to poszukam dobrego ale samego ubezpieczenia.
        Czekam na Pana opowieść o koszyku z jajkami 🙂

        • Niektóre produkty mają cechy, które powodują że są to słabe rozwiązania. Jak w każdej branży na rynku.

          Był przykładowo produkt, który przy zmianie między funduszami pobierał … 5% prowizję. I inny, który pobierał 6% kosztu przewalutowania. Oczywiście było to zapisane w OWU … tylko nikt z inwestorów nie doczytał.

  15. Witam Wszystkich,

    Myślę że temat woda. Ja niestety mam produkt typu Pareto, gdzie w ogóle nie mogę zmieniać nic między funduszami. Pozostaje tylko wpłacać do końca albo zerwać :-). W między czasie zacząłem inwestować w platformie MBanku i jestem dość zadowolony. Za 2014 10% w ciągu roku z kilkoma złymi decyzjami. Nawiasem mówiąc ciekawe, że tyle ludzi „nabrało” się na Unilinki i Pareto podobne produkty. Jakoś nie widać zbytnio reakcji odpowiednich Instytucji. Jestem ciekawy czy coś podobnego działa na Zachodzie :-).

    • W temacie produktów PARETO jest więcej niedomówień niż faktów. Produkty Paretopodobne to trochę bardziej złożone produkty strukturyzowane.

      To na nich obecnie najwięcej zarabiają różne ‚kancelarie prawne’ wmawiając inwestorom, że mogą tylko stracić.

      Ja w 2011 ostrzegałem przed tymi produktami – ale – jednocześnie informowałem, że formalnie nie ma w nich nic złego.

      Wtedy też nikt nie chciał słuchać…

      Poniżej dwa artykuły, które pokazują działanie rozwiązań typu Pareto.

      Struktura to rodzaj zakładu:
      http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-dziala-produkt-strukturyzowany/

      A obecny wynik – z reguły kilkadziesiąt procent straty – nie ma nic wspólnego z wynikiem końcowym inwestycji:
      http://blog.opiekuninwestora.pl/patrzysz-na-zly-wykres/

      Mam nadzieję, że pomoże.

      PS. Na świecie i w Polsce co chwila oferowane są setki produktów strukturyzowanych. I nikt nie ma do nich żadnych pretensji. Z jednego powodu: są oferowane w poprawny sposób – tak, że inwestorzy wiedzą w co inwestują.

      Dziwnym 🙂 zbiegiem okoliczności produkty strukturyzowane o których teraz głośno to produkty oferowane przez jedną grupę banków 🙂

      Proces oferowania wyglądał niestety tak:
      http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-oferowano/

      I za to można winić dystrybutora. Ale nie produkty inwestrycyjne!

      • Dzieki Remigiusz, temat znam z Twojego Bloga :-). Na razie nie popłynąłem za ogólną falą na pozew zbiorowy. Zobaczymy co z tego się jeszcze „wykluję”. Przynajmniej trochę się nauczyłem na tej decyzji a za błędy trzeba płacić. Ja raczej cały czas trzymam się od polis na bezpieczną odległość :-). Pomijając to wszystko nie wygląda to dobrze jeśli ludzi kupili takie produkty u tzw „doradców” i jak można mieć dalej zaufanie do takich instytucji. Nie wygląda to trochę tak, że biznes polega na złapaniu klienta czy to w jakąś polisę, AmberGold czy kredyt w frankach. Pytanie co następne ? :-). Pozdrawiam i życzę pozytywnego myślenia.

        • Dziękuję.

          Moja mała porada. Jeżeli pieniądze wpłacone w 10 letnią strukturę nie są ostatnimi oszczędnościami można je traktować jako część ostrożną inwestycji. A pozostałe środki inwestować – ale uważniej.

          A co następne? Obawiam się że kredyty hipoteczne w PLN zawierane przy dzisiejszych niskich stopach procentowych…

          A co do ‚doradców’ w bankach. Warto to wprost powiedzieć: są to pracownicy banków, którzy muszą oferować to co narzuca bank. Bank przez reklamy zachęca Klientów do odwiedzin a pracownik banku nie może zachęcać Klientów do niewybierania oferowanych produktów. Byłoby to działaniem na szkodę pracodawcy… Czyli zwolnienie z pracy.

    • też mam Pareto II ze składką 186zł/mies. i nie wiem co z tym zrobić ? poradzcie jeśli macie jakąś wiedzę na ten temat , proszę !

  16. Marcinie, uważam że dość mocno spłyciłeś tematykę polis inwestycyjnych. Powielając w mojej ocenie, niestety, wiele mitów związanych z tymi produktami. Z naszych rozmów z EAFP pamiętam, że jako punkt odniesienia miałeś fundusze ING TFI kontra polisy ING Życie… Co akurat nie jest dobrym przykładem.

    To, czy inwestor zarobi czy też nie w polisie inwestycyjnej zależy wyłącznie od inwestora (od tego jak inwestował). W mBanku też wiele osób traci – jednak nikt nie zarzuca mBankowi oszustwa 🙂

    Polisy mają pewne cechy, za które pobierają opłaty. I jeżeli inwestor z tych cech nie korzysta – to faktycznie niepotrzebnie przepłaca.

    Poruszasz w tekście patologie – czyli mocno nieetyczne działania niektórych firm i doradców finansowych. To oczywiście miało miejsce – ale nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka…

    Z drugiej strony – nikt poza mną nie odważył się napisać skąd tak częste błędnie dobrane rozwiązania finansowe:

    http://blog.opiekuninwestora.pl/spojrzmy-w-lustro-czyli-skad-sukces-parabankow-lub-nieprzemyslanych-inwestycji/

    Inwestorzy od zawsze chcą usłyszeć, że wystarczy wpłacić, nic nie robić i świetnie zarabiać – nierzetelni oferenci funduszy (część doradców, część pracowników banków) o tym wie – i mówi dokładnie to co ktoś chce usłyszeć.

    Wystarczy jeszcze dorzucić jakiś gratis:
    http://blog.opiekuninwestora.pl/lokata-z-gratisem-galeria-ofert/

    Gdy po dwóch stronach biurka spotykają się osoby, które nie mają pojęcia o inwestowaniu – efekt z reguły będzie opłakany…

    • Media – dziennikarze – sami z reguły nie inwestują. I powielają te tezy, które poruszasz w artykule. Są bardzo poczytne – Polacy lubią afery.

      Prosiłbym – chętnie pomogę w przygotowaniu materiałów do artykułu – abyś pokazał, że może istnieć poprawnie dobrany produkt polisowy (dziś i w przeszłości), który:

      1) Wcale nie musiał oznaczać wysokich opłat likwidacyjnych. Tylko niewiedza inwestora powodowała, że podpisywał wersję umowy A, zamiast wersję umowy B. Doradca oczywiście o tym nie poinformował.

      2) Wcale nie oznacza długoterminowego inwestowania – są polisy inwestycyjne trwające np. 2 lub 4 lata

      3) Polisa inwestycyjna wcale nie oznacza blokady kapitału. Każda polisa pozwala tak inwestować aby większość pieniędzy była w każdym momencie dostępna do wypłaty (!). Tylko, inwestor musiał chcieć przeczytać i zrozumieć to co podpisywał.

      4) Koszty polisy inwestycyjnej – są za coś.

      a) odroczenie podatku Belki – oczywiście tak – ale ta korzyść działa TYLKO wtedy gdy inwestor w polisie funduszami zarządza. Jeżeli po prostu wpłaca – to faktycznie – przepłaca – płacąc za coś z czego nie korzysta 🙂

      Nie porównywałbym tego do parasoli jednego TFI – które są czysto matematycznie (w mojej ocenie) niewiele warte. Parasol jest dobry dla producenta (TFI) – pieniądze inwestora są cały czas ‚w rodzinie’. Na blogu kilka razy pokazywałem ‚wzór’ na parasol. Inwestując w mBanku zachęcam, aby zmieniać parasole. Krótkoterminowa korzyść jest praktycznie niezauważalna.

      b) tańsze o 3-4% fundusze zagraniczne – o tym też jakoś nikt nie pisze – fundusze krajowych TFI to z reguł Funds of Funds. Czyli – płacimy w nich 3-4% rocznie za to, że kupują inne fundusze inwestycyjne. Wystarczy otworzyć kartę prawie każdego ‚funduszu zagranicznego’ krajowego TFI.

      W dobrych polisach dostęp do tych zagranicznych funduszy kosztuje 1-2% w skali roku. Czyli – pomijając korzyść podatkową i uwzględniając koszt polisy jesteśmy 2% do przodu…

      Oczywiście – skorzysta z tych cech ten, kto świadomie inwestuje.

      Osobiście 90% oszczędności inwestuję w takich produktach. Dlaczego – wyjaśniłem powyżej. To czysta matematyka.

      Ale – jednocześnie informuję, że platformy typu mBank to także świetne rozwiązania inwestycyjne. Nie negując innych rozwiązań.

      W mBanku mam może 5-10% kapitału – jako środki bieżące. Dla krótkoterminowych inwestycji ostrożnego inwestowania spisuje się to miejsce dla mnie doskonale.

      5) Czy polisy są drogie? Bez trudu znajdziemy produkty z kosztami rzędu 1-1,5%. Trzeba tylko wybierać z całej oferty rynkowej a nie podpisywać umowę na pierwszy produkt, który zapuka do drzwi…

      Ale o tym nieświadomym wybieraniu rozwiązań już pisałem…

      • Remus daj już spokój z naganianiem.

        a) Jesli ktoś jest Spekulatem i wyrabia 20% rocznie to naprawde UFK i polisa marnują się jego talenty na tak nędznych produktach
        b) jeśli nie zarabia 20% rocznie to opłaty w UFK zjadaja cała górke od sredniej rynkowej stopy 8% osiagalnej bez zagladania do czegokolwiek i patrzenia na cokolwiek.

    • Cześć Remigiusz,

      Dziękuję Ci bardzo za komentarze. Jakoś byłem przekonany, że do takiej dyskusji na pewno aktywnie dołączysz. 😉

      Na EAFP porównywałem inwestycję w polisach do bezpośredniej inwestycji w te same fundusze poza polisą. Ten temat jeszcze opiszę.

      To oczywiście jest wpis „zajawkowy”. Ale czy spłycam? Cóż…

      3 miliony ludzi kupiło takie polisy pod wpływem „pobieżnej argumentacji” doradcy, ale już kontrargumenty muszą być naukową dysertacją, by mogły być przytoczone? 🙂 Rozwinę oczywiście swoje przemyślenia w kolejnych wpisach. Dość jasno napisałem, że ten dzisiejszy stanowi wstęp, bo temat faktycznie jest bardziej złożony.

      Przytaczasz szereg argumentów na temat tego, jak zaawansowaną potrzeba mieć wiedzę, aby mądrze i aktywnie korzystać z polis. W przeciwnym razie nie ma co liczyć na zyski.

      Czy zatem Twoim zdaniem takie produkty powinny być sprzedawane „przeciętnemu Kowalskiemu”? A 3 milionom „Kowalskich”?…

      • Zgadzam się – i od lat wiele razy krytykowałem i pokazywałem różne ‚mity sprzedażowe’.

        Ale – trzeba odróżnić metody oferowania produktów od samych produktów.

        To, że sprzedawca w salonie Fiata przekona Klienta, że samochód spala 1 litr paliwa na 100km nie oznacza, że Fiat ma zaprzestać ich produkcji. Przykład wielu uzna za ‚idiotyczny’, bo przecież każdy wie jakie spalanie ma samochód.

        I tu dotykamy sedna problemu: inwestorzy nie mają pojęcia o inwestowaniu. I – co gorsza – nie chcą tej wiedzy zdobywać. I łatwo wierzą w bajki sprzedażowe…

        Wynik z inwestycji w polisie zależy wyłącznie od tego jak inwestor dobiera fundusze. Dokładnie tak samo jak w platformie mBanku. Dokładnie tak samo jak w funduszach ING TFI. Dokładnie tak samo jak w funduszach Pioneer…

        Jeżeli inwestor kupił fundusz Pioneer Akcji Polskich dokładnie 10 lata temu to dziś… ma stratę 23%. Po 10 latach. Można to sprawdzić na wykresie:

        http://www.opiekuninwestora.pl/pioneer_akcji_polskich,ni287.html

        Czy to oznacza, że fundusze inwestycyjne należy zlikwidować?

        Absolutnie nie. I nie ma tu znaczenia, czy taki fundusz ktoś nabył w formie polisy czy też w bezpośrednio u producenta. Strata wynika z braku interesowania się własnymi oszczędnościami.

        Wiedza, aby poprawnie korzystać z polisy inwestycyjnej jest na dokładnie tym samym poziomie jak wiedza z tego jak inwestować w fundusze w mBanku, Bossa Fund czy też pojedynczych TFI.

        Tu nie ma żadnej różnicy – to dokładnie te same narzędzia.

        Polisa inwestycyjna to po prostu kolejna platforma dająca dostęp do funduszy – którymi inwestor może zarządzać samodzielnie lub może nimi nie zarządzać (i wtedy liczyć na szczęście).

        Oczywiście – inwestorzy, którzy tracą inwestując w fundusze z reguły będą szukać uzasadnienia tych strat w produkcie a nie we własnych decyzjach. Naprawdę rzadko zdarza się, aby ktoś przyznał się do błędów w zarządzaniu inwestycją (nieważne gdzie ja realizował). Choć – jak widać w niektórych komentarzach czytelnicy potrafią się do tego przyznać. To świadczy o świadomości czytelników Twojego bloga.

        Negować techniki sprzedaży – jak najbardziej należy. Ale nie wiem dlaczego włączasz do tego same produkty?

        Polisa się jednak opłaca?
        ———————————–
        Znasz mnie Marcinie dość dobrze i wiesz, że w inwestycjach opieram się o fakty. I liczby.

        Dlatego sam większość moich oszczędności inwestuję w polisach inwestycyjnych – kwoty 6 cyfrowe. Dlaczego?

        1) inwestuję głównie na rynkach zagranicznych – i dzięki polisom jest to 2-3% taniej niż podobne fundusze w mBanku (już po podliczeniu kosztów polisy)

        2) mam szybką konwersję między dowolnymi funduszami różnych TFI – zamiast 3-4 dniowych opóźnień na zwykłych platformach

        3) mam dostęp do dużej części kapitału bez żadnych opłat likwidacyjnych

        4) i wiele innych cech.

        Oczywiście – niewielką część 5-10% inwestuję w mBanku.

        Nie mam żadnych powodów aby zmieniać ten sposób inwestowania.

        Pytanie – co w takim razie złego jest w produktach finansowych dających wyżej wymienione możliwości?

        Potworki inwestycyjne?
        —————————————
        Występują na każdym kroku. Zarówno wśród polis inwestycyjnych (np. mSaver Plus w mBanku i kilka innych).

        Tak samo jak w platformach inwestycyjnych (np. fundusze w Alior Banku – za które inwestorzy płacą prowizje przy zakupie).

        To nie znaczy, że nie ma świetnych miejsc do inwestowania – zarówno w polisach jak i poza nimi.

        Opłaty likwidacyjne w polisach?
        —————————–
        Nie muszą występować. I nigdy nie musiały. Każda dostępna od 20 lat na rynku polisa pozwala tak inwestować, aby większość kapitału była dostępna do wypłaty.

        Jeżeli inwestor nie szanował swoich oszczędności na tyle, aby dokładnie zapoznać się z zasadami produktu, sprawdzić różne rozwiązania na rynku wtedy mógł łatwo dać się namówić na podpisanie umowy w sposób dla niego mniej korzystny.

        Praktycznie każdy komentarz dotyczący polis inwestycyjnych zaczyna się od zdania „namówiono mnie”, „doradca zaproponował”, „podpisałem nie rozumiejąc”. To pokazuje gdzie jest tak naprawdę problem.

        W mojej działalności – inwestor – zanim w ogóle zaczniemy rozmawiać o inwestycjach musi zadeklarować, że inwestowania będzie się chciał nauczyć. Musi też na sam wybór produktu inwestycyjnego poświęcić co najmniej kilka godzin.

        Nie po to wspólnie walczymy o cywilizację rynku Doradztwa Finansowego. Nie po to promujemy licencjonowanych doradców finansowych (nieco ponad 200 osób w Polsce) aby wrzucać cały rynek do jednego worka.

        I negować rozwiązania, które nie mają w sobie nic złego. O ile są poprawnie wykorzystywane.

        O produktach typu Pareto
        ——————————-

        Ja z mojej strony np. od lat bardzo negatywnie oceniam sposoby oferowania produktów strukturyzowanych w grupie Open/Getin. Pisałem o tym dziesiątki artykułów na blogu.

        Ale – wbrew publikacjom na wielu blogach na temat złodziejskich produktów typu Pareto – pokazuję od strony czysto technicznej, że w samych produktach nie ma tak naprawdę nic złego. A to, że są słabe – cóż – o tym też informowałem. Ale nie znaczy to że są nielegalne 🙂 To oczywiście nie jest medialne – ale takie są fakty.

        Mam także zwyczaj inwestować w to o czym piszę. Przy aferach związanych z produktami typu Pareto – sam zainwestowałem w Dziesięciokrotkę – i przyznaję, sposób oferowania był taki jak opisywałem 🙁 Ale też od strony konstrukcji produktu trudno tu szukać problemów. To po prostu 15 letni produkt strukturyzowany.

        To, że nie mam przekonania do określonych produktów nie powoduje, że z góry zakładam że są nielegalne.

        Fakty pokazują co innego.

        Edukujmy – a nie straszmy.

        Przypomina mi się telefon z gazety Fakt sprzed kilku tygodni, gdzie dziennikarz poprosił mnie o komentarz dotyczący kredytów we Frankach. Niestety – odpowiedź, którą uzyskał była ‚niepolityczna’ 🙂 i oczywiście w publikacji pojawiły się wyłącznie politycznie poprawne opinie o oszukańczych bankach.

        • Twoja logika Remku jest bardzo słaba,.

          Skoro umiesz łapać trendy i chcesz ekspozycje na rynki zagraniczne i OSIĄGASZ dodatnie stopy zwrotu na spekulacji to zamiast męczyć sie z lagami w UFK i placic 4% za zarzdazanie funduszowi i 2% ubezpieczycielowi to istnieje proste rozwiazanie nazywa sie …… CFD najlepiej z lewarem.

          Skoro wygrywasz to ….. CFD z lewarem … zwiększa twoje zyski.

          Jesli mówisz o 6 cyfrowych kwotach to w polisach co roku zostawiasz na zmarnowanie w każdej z nich 30tys ROCZNIE WYRZUCASZ psu w d&%&^% na każdej polisie o wartosci 500tys aktywów.

          Czy mam tu przytoczyć koszty CFD a to taka sama ekspozycja taki sam rynek tylko czas realizacji konwercji liczony w sekundach a nie dniach ?

          Pozdrawiam
          PS: Fundusze sa dla kwot do 5 cyfr. Potem są lepsze narzędzia inwestycyjne o kosztach 10 krotnie mniejszych niz fundusze i 20 krotnie niz jakieś tam polisy.

          • Dziękuję – ale pozostaję przy funduszach 🙂

            Cenię sobie spokój i zmiany portfela kilka razy w roku.

            Są produkty z kosztami niższymi niż 1% i funduszami akcji pobierającymi opłaty niższe niż 2%.

            Każdy sposób na inwestowanie jest dobry, o ile inwestor traktuje to jak inwestycję.

            PS. To, że osobiście nie inwestuję w CFD nie oznacza, że będę te narzędzia krytykował.

      • To, o czym pisze Remigiusz, to nie naukowe wywody zrozumiałe tylko dla profesorów. Inwestycja np. na emeryturę to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu – warto poświęcić temu tematowi odpowiednią ilość czasu i poznać podstawy. Od szczegółów są profesjonalni doradcy, tacy jak Remigiusz. Oni powinni mieć profesorską wiedzę, a nie klienci. Są tu dwa aspekty. Jeden taki, że prawdziwych, rzetelnych doradców na rynku jest mało. Drugi – ludzie nie mają nawet podstaw odnośnie finansów, inwestowania. Tego moim zdaniem powinna uczyć szkoła. Chociażby po to, aby ludzie nie dawali gremialnie nabijać się w butelkę i nie powierzali swoich pieniędzy byle komu.

      • Jeszcze jedna ważna rzecz. Każdy produkt, materialny lub usługa, powinny być jak najłatwiejsze w użyciu i maksymalnie oszczędzać czas. Znam firmy, które skutecznie – podkreślam to słowo, zarządzają polisami inwestycyjnymi w imieniu klienta. Tak więc aby klient miał zysk, może nic nie wiedzieć o finansach, polisach, funduszach, ubezpieczeniach, nic nie musi robić poza opłacaniem składek. To są własnie produkty dla Kowalskiego i Nowaka. Oczywiście korzystając z nich, warto wiedzieć, z czego się korzysta i coś o nich wiedzieć. Dlatego te firmy najpierw zapraszają na wartościowe szkolenia, na których prezentują różne możliwości inwestowania i wyjaśniają podstawowe pojęcia, jak np. procent składany.

  17. Marcinie,
    Dziękuje za podjęcie tematu 🙂
    Ja mam 2 polisy w generali. W jednej wpłacam składkę juz od 5 lat i wartość polisy jest mniejsza niż zapłacone składki.
    Druga jest na męża składkę płacimy od roku.
    Z obu chcemy się wycofać, więc będę wdzięczna za rady jak zminimalizować straty 🙂

  18. Hej,

    Ja miałem polisę Skandii i nie już jej nie posiadam. Z perspektywy czasu uważam program Skandii konkretnie portfel Spectrum czy jakoś tak za totalne nieporozumienie. I przyznaję się, że dałem się zrobić i jestem świadomy tego, że popełniłem błąd. Od 2006 roku do 2014 nie byłem w stanie wyjść na plus. Ostatecznie z wpłaconych w sumie ponad 32.000 około 10.000 PLN straciłem na złych decyzjach, a kolejne prawie 12.000 PLN zżarła opłata likwidacyjna co do której jestem na etapie pisania pozwu i będę próbował w jak największej części odzyskać te pieniądze przed sądem. Jak wyjdzie zobaczymy. Wracając do samej polisy generalnie wszystko co zostało mi powiedziane na spotkaniu-szkoleniu kompletnie odbiegało od rzeczywistości. Generalnie dostawałem wykresy Akcji Arka gdzie wzrosty były po 150% i prano mi mózg mówiąc, że nawet w mega pesymistycznym wariancie 20% i tak będę mocno zarobiony. Dostałem od sprzedawcy program wyliczeniowy. Nie jakiś tam arkusz excela tylko normalną aplikację na PC z logiem Skandii i firmowany przez tą firmę gdzie podawało się wszystkie dane i program ładnie wyliczał ile kasiory wpadnie nam po ilu latach. Jest jedno ale .. program nie liczy kosztów i opłat, które są na tyle wysokie, że nawet przyjmując wariant bezpieczny funduszy w takiej polisie nie byłem w stanie zarobić na opłaty, który były pobierane co miesiąc. Czyli aby mieć jakiekolwiek szanse na faktyczną inwestycję trzeba było inwestować agresywniej, ale bez wiedzy i czasu nie ma szans na pozytywne wyniki. Ktoś powyżej napisał, że zawsze można wziąć doradcę, który doradzi co zrobić, żeby wyjść na swoje. Mój doradca ze Skandii był tylko formalnym podpisem pod umową – niczym więcej. Zresztą znam przynajmniej 10 osób, które wpakowały się w to cudo i żadna z tych osób nie jest na plusie. Czyli albo jesteśmy debilami, albo po prostu nie jest to produkt dla osób, które nie mają lub mają bardzo znikomą wiedzę o inwestowaniu w fundusze z polis. Najbardziej kurewski moim zdaniem jest zapis z punktu 5 wymienionego przez Marcina czyli Skandia w dobrej wierze dba o uczestników programu i dlatego ma tak duże opłaty likwidacyjne, żeby zniechęcić do rezygnacji z programu. Ja mimo kryzysu i załamania się giełdy w 2008 cały czas naiwnie łudziłem się, że po prostu tak bywa na giełdach, że co jakiś czas idzie w dół i później pójdzie w górę tylko jakoś nie bardzo szło do góry. Nie przeczę, że nie da się wyjść na plus z takiego programu jednak w mojej subiektywnej opinii 90% jak nie więcej osób, którym został sprzedany taki produkt jest w „czarnej dupie”.
    Reasumując na pewno nie jest to produkt dla ludzi, którzy nie mają lub mają małą wiedzę, które chcą odkładać na emeryturę, dzieci, studia dzieci czy inne tematy. Lepiej wyjdą takie osoby na lokatach nawet tych śmiesznych które mamy teraz niż na takim programie.

  19. Mam produkt AXA od ponad trzech lat (czyli jeszcze prawie siedem do końca…). Zdecydowałam się na niego niestety zupełnie nieświadoma. Mój wielki błąd. Niestety nie znałam wtedy takich mądrych blogów jak Marcina, miałam co miesiąc sporo wolnych środków i po prostu chciałam gdzieś coś zacząć oszczędzać i zarabiać. Od tamtej pory pojawiło się już kilka awaryjnych sytuacji w moim życiu i kilka zupełnie spodziewanych, kiedy to pieniądze z polisy bardzo by mi się przydały. Niestety opłata likwidacyjna skutecznie zniechęciła mnie do sięgnięcia po te pieniądze i dwukrotnie musiałam się zadłużyć. Mało tego, kwota 500 zł, którą co miesiąc muszę wpłacać, bardzo obciąża nasz budżet w trudniejszych okresach (mam firmę i raz mamy większy dochód, raz mniejszy).
    To były okoliczności i konsekwencje decyzji o skorzystaniu z tego produktu, natomiast samo zarabianie wydaje mi się nie najgorsze. Wpłaciłam do tej pory około 20 000 zł, a mam trochę ponad 22 000 zł. Ostatnio zdecydowałam o bardziej agresywnej inwestycji, bo początkowo przeważały obligacje, co nie przyniosło mi prawie nic. Niestety każdy kolejny doradca (Open Finance), który niby zajmuje się obsługą mojego produktu, znika i nie odzywa się zgodnie z obietnicą po upływie trzech miesięcy od spotkania, żeby znowu przejrzeć i ewentualnie zmienić moje inwestycje, i tak trafiam do kolejnego i kolejnego…

    Zatem generalnie uważam, że to był w moim przypadku bardzo poważny błąd. Zamiast inwestować, powinnam była najpierw stworzyć solidną poduszkę bezpieczeństwa w miejscu dostępnym, bez opłat likwidacyjnych. Od kilku miesięcy, odkąd odkryłam blog Marcina, powoli porządkuję i naprawiam moje finanse i jakoś się powoli przejaśnia za co jestem Ci Marcin nieustannie bardzo bardzo wdzięczna… Ale niestety nie mogę sobie darować mojej głupoty i nieświadomości sprzed kilku lat – w tej kwestii, ale też w kwestii kart kredytowych i kredytów gotówkowych.
    Marcinie, jeśli znasz jakiś sposób wycofania się w trakcie z takiego produktu i uniknięcia opłaty likwidacyjnej, to byłabym wniebowzięta, gdybyś się ze mną podzielił tą wiedzą tajemną:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

  20. Mój komentarz będzie dłuższy, ale mam nadzieję, że komuś pomoże.

    Podobnie jak w niektórych powyższych komentarzach mam UFK ze Skandii. Warto zacząć jednak od początku. Zostałem umówiony na spotkanie ze sprzedawcą OpenFinance, który zaproponował mi ten właśnie produkt. Byłem wtedy studentem 1. roku finansów, ale o tych osobistych niewiele wiedziałem i gdy usłyszałem argumentację sprzedawcy (z całym szacunkiem, ale te osoby, na które trafiałem w OpenFinance można nazwać tylko sprzedawcami produktów finansowych, a nie żadnymi doradcami) to się początkowo przekonałem (bodziec do oszczędzania na przyszłość, historyczne stopy zwrotu rzędu 15-20%, więc mój kapitał „podwoi się w ciągu 5 lat”). Po spotkaniu z doradcą chwilowo nie wpłacałem składki bo naczytałem się negatywnych komentarzy nt. Skandii i wtedy otrzymałem telefon od sprzedawcy OF. Gdy dowiedział się, że rozważam zerwanie, co jest dopuszczalne prawnie bodajże w ciągu pierwszych 30 dni, wyraźnie się zdenerwował i ładne kilkanaście minut namawiał mnie abym nie zrywał (po artykule już wiem dlaczego – bardzo wysokie prowizje). Ostatecznie wpłaciłem składkę – 300 zł, po roku indeksacja 5%, na kolejną się nie zgodziłem. Póki co – wpłacone 7700, a wartość 8100, więc jak na 2 lata najgorzej nie jest, ale w ciągu pierwszego roku wartość portfela była znacznie poniżej wpłat.

    Przy okazji pragnę wszystkich przestrzec przed jedną rzeczą – aby zachęcić do UFK, OpenFinance oferował 19% lokatę na 3 miesiące a potem moje pieniądze miały trafiać na „najkorzystniejszą lokatę na rynku” (de facto najkorzystniejsza z holdingu getina). Jest kwiecień 2013 r. – wpłaciłem na tą lokatę 700 zł. Po 1,5 roku trwania polisy zostałem zaproszony na „omówienie moich wyników inwestycyjnych” ze sprzedawcą OpenFinance. Pomijam fakt, że spotkanie miało być z człowiekiem, który mi to sprzedawał, a ostatecznie odbyło się z jego kolegą, który niespecjalnie wiedział co powiedzieć. Spotkanie trwało krótko, bo powiedziałem prosto w oczy, że na UFK zarabiają dwie strony – sprzedawca i ubezpieczyciel. Podniosłem jednak wątek lokaty i dowiedziałem się, że po prawie dwóch latach z moich 700 zł jest całe 711 zł, czyli jedna wielka ściema z 19% przez pierwsze 3 miesiące.

    Podsumowując, zachowania nieetyczne, które tylko poszerzają grono niezadowolonych klientów, o czym pisał w artykule Marcin. Dziękuję autorowi za merytoryczny tekst i krzewienie edukacji finansowej.

    NIE dla UFK, NIE dla OF.

    Pozdrawiam

  21. Marcin, prosze Cie o odpowiedz na poniższe pytania:
    1. Wskaż mi produkt, w którym moge inwestować np 1000zl miesięcznie pomnażając swoje oszczednosci z najlepszymi zarządzającymi na swiecie takimi jak JPMorgan, BlackRock, Tepleton, Schroder, HSBC, JB, Old Mutual kupijac za ich pośrednictwem akcje lub obligacje wielu państ na świecie bez ograniczeń kwotowych, bez kosztów zagranicznych transferów międzybankowych, z prędkością konwersji 2-3 dni ponosząc ryczałt wysokości 1,5-2,5% rocznie z odroczonym podatkiem belki. Skandia, Axa, Generali i AEGON dają mi taka możliwość. Znasz alternatywę?
    2. Zrobiono badania w USA. Dzieciom w przedszkolu A rozdano 100 świnek skarbonek z otwieranym brzuszkiem, a w przedszkolu B 100 świnek skarbonek oryginalnych porcelanowych bez otwieranego dna. Jak myślisz, w którym przedszkolu dzieci uzbierały na nowy plac zabaw? Skarbonka porcelanowa kosztuje 20zl i rozbijasz ja dopiero gdy sie napełni, jest kosztem nie do odzyskania, ale tylko ona uzbiera Ci 200zl. Fakt, chińska skarbonka kosztuje 4zl ale co z tego? Ile w niej uzbierasz? Wskaż alternatywę produktu który zbuduje u Polaków konsekwencje. Dlaczego w OFE i UFK Polacy zgromadzili więcej pieniędzy niż w TFI? Zastanów sie.. Zbijasz argument dyscypliny i opłat likwidacyjnych prowizją agenta. Oddziel prosze te dwie sprawy i wskaż prosze inny produkt który zbuduje dyscyplinę oszczędzania?
    3. Gdy Henry Ford stworzył samochód większość ludzi uznało ze to wytwór diabła. Było duzo więcej wypadkow, jazda kosztowała więcej niż koniem, ginęli pod kołami ludzie. Czy to była wina samochodów? Czy moze braku umiejętności jazdy? A moze braku odpowiednich przepisów drogowych? Niewyszkolonych kierowców? Czy porównywanie kosztów samochodu z koniem miało sens? Wiec przemysl Marcin czy oczerniasz właściwie kontynuując dalszy wpis tego bloga..

    • Wydaje mi się, że głównym powodem obecnej sytuacji jest to: „A moze braku odpowiednich przepisów drogowych?” Jest samowolka i firmy oraz nieuczciwi handlowcy mogą praktycznie dowolnie wkręcać klientów. Rozumiem, że jest kapitalizm i swoboda gospodarcza. Jednak powinny istnieć odgórnie mechanizmy pozwalające na łatwe i powszechne informowanie klientów o zaletach, a także wadach i ryzyku związanych z polisami inwestycyjnymi. Ponadto, ze względu na to, że polisy bardzo często są wykorzystywane do uzbierania na emeryturę, państwo powinno otoczyć szczególną opieką obywateli pod tym względem, dopracowując tak środowisko prawne ubezpieczyli i firm pośredniczących, aby klienci mogli dokonywać dobrych wyborów i aby proponowane były im rozwiązania, które np. po 20 lub 30 latach dadzą realny zysk netto, pozwalający przy niewygórowanej składce mieć dobrą emeryturę niezależnie od pieniędzy z ZUS-u. A biorąc pod uwagę, co jest i co będzie z ZUS-em, państwu powinno szczególnie zależeć na tym, aby obywatele mieli dostęp do efektywnych i w dużym stopniu pewnych narzędzi inwestycyjnych.

    • 1. Schroeder, BlackRock , Fidelity jest w Aliorze.
      Ilośc funduszy „Globalnych” NIE MA ŻADNEGO znaczenia i tak masz statystycznie szanse trafić średnio…. Ilośc ma tylko znaczenie tylko wtedy gdy masz bardzo waska sektorowa ekspozycje. Np fundusz akcyjny społek Birmańskich.
      Chcesz konkurować roznorodnioscia z rynkiem CFD u polskiego brokera?

      2. IKE, IKZE….. świnka jest porcelanowa kosztuje 19% zysku,
      ale można ja rozbić od ręki. W wypadku polisy…. nie tracisz kosztu świnki z twojego przykładu „Tracisz świnkę i tracisz jej zawartość”.

      Porównywanie polis do samochodu 🙂

      Polisy NIGDY się nie opłacą bo:

      1) Tracisz na kosztach prowadzenia gdy „zbierasz”
      2) A jak spekulujesz udanie to są takie możliwości przy których polisach jest jak startowanie z wyścigach samochodowych na ośle

  22. Dołączając sie do Remigiusza – z przyjemnością przedstawię dowody i wnioski badań ktore przeprowadziłem przez 8 lat pracy z klientami. Moge obalić konkretnymi przykładami wszystkie mity o których piszesz Ty i inni redaktorzy nie rozumiejąc gdzie jest prawdziwy problem z polisami. Narzędzie jest najlepsze na świecie tylko mało kto potrafi go używać. A szkoda, bo jesli takimi wpisami zniszczycie ten rynek to bedzie mieć to takie same konsekwencje jak zamkniecie 100 lat temu fabryki Forda tylko dlatego ze był droższy i wymagał więcej umiejętności do bezpiecznej jazdy od konia

    • Cześć Bartku,
      Dziękuję za Twój komentarz.

      Co Twoim zdaniem jest zatem PRAWDZIWYM problemem z polisami? Cieszy mnie przynajmniej fakt, że pomimo entuzjazmu dla tych produktów, potwierdzasz, że problem jest.

      Nie wiem niestety jakie były konsekwencje zamknięcia Fabryki Forda 100 lat temu. Nie znam tej historii.
      Widzę za to dzisiaj modele Forda, które są lepsze,nowocześniejsze i tańsze, więc może nie będzie tak źle?…

      I może o to właśnie tu chodzi? 🙂

      • Gdyby zamknęli 100 lat temu fabrykę Forda być może dziś jeździłbyś do pracy konno 🙂
        PRAWDZIWE PROBLEMY RYNKU POLIS INWESTYCYJNYCH:
        1. Komisja Nadzoru Finansowego i Polski Rząd – mija 25 lat kapitalizmu i 10 lat UE a Rząd dalej nie zadbał o uregulowanie zawodu Doradcy Finansowego – taki zawód po prostu nadal nie istnieje. W 1999 roku Skandia jako pierwsza wprowadziła UFK czysto inwestycyjne na rynek a KNF i UOKIK zaakceptował je jako idealny sposób na prywatne oszczędzanie. Dziś Ci sami ludzie składają pozwy i tłumaczą, że nie rozumieli do końca tego co akceptują. Czy winą jest produkt, czy System?
        2. Agent Ubezpieczeniowy – KNF postanowił, że Agent Ubezpieczeniowy, który sprzedaje ubezpieczenia na życie i majątkowe będzie wystarczającą osobą do sprzedaży Unit-Linked. To tak, jakbyś kierowcy Skutera kazał przesiąść się do Formuły 1. Jednocześnie Ustawa Ubezpieczeniowa przewiduje, że Agentem może zostać osoba ze średnim wykształceniem, niekarana. Mamy XXI wiek a to są nadal jedyne wymogi. Efekt jest taki, że Ekonomiści zamiast doradzać Klientom jak pomnażać oszczędności to chowają się w Back’Office, a z Klientami spotykają się byli hydraulicy lub osoby nie mogące znaleźć pracy w swoim zawodzie. Czy winą jest produkt, czy Ustawa?
        3. „Doradca” w Banku – tu jest jeszcze lepiej. Nie wiem czy wiecie, ale ponad 60% Polis Inwestycyjnych (ok. 1,8 mln umów) zakupiono w Bankach. Występują one w formie umowy grupowej bo taka forma nie wymagała od Pani w okienku przechodzenia nawet egzaminu agencyjnego i bycia Agentem. Ponad połowa Polis sprzedanych w Bankach to „zgrzewka” do Kredytu Hipotecznego sprzedawana na okres 2-3 lat w celu obniżenia marży. Średni czas trwania transakcji zakupowej umowy 15 letniej to 17 minut! Statystycznie najwięcej osób pracujących w okienku ma wykształcenie humanistyczne – ponad 60%. To jest paradoks naszego rynku. Czy winą jest produkt czy zarządy banków, sposób sprzedaży, i bierne podejście klienta podejmując 15 letnią decyzję w 17 minut?
        4. MLM – Multi Level Marketing – około 30% Polis Inwestycyjnych (ok.1 mln umów) zakupiono w strukturach MLM w celu budowania struktur sprzedażowych. O dziwo właściciele tych umów są najbardziej lojalni produktowi i mimo, że większość MLM już nie ma, to Klienci są najmniej roszczeniowi bo byli najbardziej wyedukowani ze względu na edukacyjny charakter sprzedaży w MLM i zaszczepioną wizję wolności finansowej. Czy winą jest Produkt, czy motyw zakupu?
        5. Reszta rynku – 10% sprzedanych historycznie Polis Inwestycyjnych należy do Klientów, którzy zakupili je w Kancelariach Finansowych lub wyspecjalizowanych Multiagencjach z wysokim poziomem serwisu i opieki Klienta, gdzie profesjonalne spotkanie doradcze i edukacja Klienta trwa od 3 do 6 godzin a Klient ma gwarantowaną opiekę po-sprzedażową opartą na realnym zarządzaniu polisą z odpowiednimi strategiami. Ci Klienci mają zyski i są mega zadowoleni.

        CO JEST DOBRE JEŚLI JEST TO ROBIONE DOBRZE:
        1. Model wynagrodzeń. Uważam, że jest idealny. Prowizja wstępna pozwala Multiagencji prowadzić w sposób rentowny, a co za tym idzie bezpieczny biznes. Biznes musi być rentowny i bezpieczny bo ma przetrwać co najmniej 20 lat czyli tak długo na jak długo inwestują Klienci, aby zagwarantować im opiekę i serwis czyli zyskowne zarządzanie polisą. Wynagrodzenie odnowieniowe od aktywów – również świetne, bowiem pozwala wynagradzać Doradcę długoterminowo, raz w roku spotkać się na spotkanie serwisowe, napić się kawy, zjeść obiad i porozmawiać o rynku, aby nie było rotacji tak jak w bankach, gdzie Klient jest non stop anonimowy bo nie ma swojego Doradcy na 10-20 lat. Firma z kolei ma z czego finansować departament Zarządzania Ryzykiem, Dział Analiz, BOK, Dział Serwisu i gdy Agent jest na wakacjach to Klient i tak dostanie rekomendację gdy przyjdzie kryzys bo firmę na to stać właśnie z tej opłaty. Występuje tu również zasada (win-win) bo im wyższa stopę zwrotu wypracujesz Klientowi, tym większe nominalnie wynagrodzenie od aktywów otrzymasz – więc jest również czynnik motywacyjny.
        2. Czy pierwszoroczna składka jako prowizja to dużo? Jeżeli traktujesz Polisę Inwestycyjną jako produkt rentierski, którego celem jest wypracowanie załóżmy 300.000 PLN w 25 lat przy składce 500 PLN miesięcznie to 6000 PLN wynagrodzenia od 300.000 PLN wynosi 2%. Identyczną prowizję stosują banki przy udzielaniu Kredytów Hipotecznych z tą różnicą, że Klient aby mieć mieszkanie za 300.000 PLN musi odkładać 2000 PLN przez 25 lat.
        3. Czy koszt zarządzania 1,5-2,5% rocznie to dużo? Reklamujesz polskie TFI które pobierają 4-5% opłaty za zarządzanie Funduszami Akcyjnymi, a zmieniając raz na jakiś czas TFI Urząd Skarbowy zabierze mi 19% podatku z wypracowanego zysku za każdym razem, podczas gdyby mógł pracować. W tym nie widzisz problemu. Zauważ, że w zagranicznych TFI Fundusze Akcyjne pobierają tylko 1,5-2% za zarządzanie, gdzie Ubezpieczyciel pobierze kolejne 1,5-2,5% rocznie. Więc finalnie występuje ten sam koszt od aktywa bazowego (akcji), ale bonusem jest to, że podatek odroczę być może w nieskończoność a zagraniczne TFI osiągną mi wyższa stopę zwrotu bo są globalnymi graczami z historią często ponad 100’letnią w Zarządzaniu Aktywami.
        PODSUMOWUJĄC:
        Uważam, że łatwo jest krytykować i już wiele osób to robiło a pionierem w tym zakresie jest niejaki Samcik z Wyborczej. Miałem nadzieję, że to właśnie Ty z tytułem CFA podejdziesz do tematu nie destrukcyjnie lecz konstruktywnie i napiszesz BLOG pt. „Jak powinien wyglądać zakup i opieka Polisą, aby przynosiła zyski”. Tym więcej byś zrobił dobrego choćby tym 3 mln. ludzi, którzy mogą bez problemu wyprowadzić Polisy na zysk bo zostało im dużo czasu. Łatwo jest niszczyć, trudniej coś zbudować. Mówiąc Polakom jak opiekować się Polisą wyrządzisz więcej dobrego na rynku, aniżeli jako kolejny zwołując powstanie i bojkot. Buduj Marcin, buduj bo masz wiedzę i jesteś za inteligentny, aby dołączać się do owczego pędu i pochopnie osądzać innowacyjne rozwiązania jakie przynosi rynek.

        • Uwaga będę miażdżył.
          1) Nie ma co regulować sprawy Doradcy Finansowego …. bo to dawno uregulowane „Sprzedawca”. Doradca finansowy to nowomowa i celowe wprowadzanie w błąd … jego interesem jest PROWIZJA od sprzedaży nie zysk klienta.

          2) Na rynku są produkty bez prowizji… ba śmiem twierdzić iz prowizję powinien płacić ubezpieczyciel za to ze przynoszę mu SWOJE pieniądze, Przypominam iż twoje porównanie z kredytem jest mąceniem czystej wody. TO JA PRZYNOSZĘ pieniądze do ubezpieczyciela… to raczej jak lokata. Jaki bank żąda prowizji za lokatę?

          3) 2% więcej za zarządzanie od całości aktywów, przy stopie zwrotu 8% to jest stopa zwrotu o 30-50% mniej w długim okresie „magia procentu składanego”.

          Inwestycja jednorazowa 10 000
          30 lat 8% stopa zwrotu = 1006%
          30 lat 8% stopa zwrotu – 2% od akttywów = 548%

          Rożnica w wyniku po 30 latach PÓŁ MILIONA !!!!!

        • Bartku,

          Jestem daleki od owczego pędu, o czym przekonasz się czytając kolejne wpisy na ten temat.

          Właśnie dlatego, że mam CFA czuję się w obowiązku aby uczulić czytelników na horrendalnie drogie rozwiązania i nie godzę się na ich „wciskanie” z używaniem obrazowych porównań do świnek skarbonek i samochodów sportowych, za to w oderwaniu od rzeczywistych kosztów i ich destrukcyjnego wpływu na wyniki inwestycji.

          Ale ta dyskusja jeszcze przed nami .

  23. Czekałam na ten temat. Dla mnie osobiście jest bardzo trudny, ponieważ ufając „doradcy” straciłam ponad 40 tysięcy złotych. Otrzymałam spadek, który miał „pracować” na moją przyszłość, a nie zostać przejedzony w krótkim czasie. Byłam dumna, gdy podpisywałam umowy ze Skandią ( po 400 zł m-c, AXA 500 zł i Aegon po 1000 zł). Zaufalam i wierzyłam, że dobrze robię. Gdy okazało się, że nie mogę juz spłacać takich kwot po kilku latach, prosiłam o jakąś pomoc, np. zamrożenie itp. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Uważam, że „doradcy” powinni edukować, tłumaczyć i uprzedzać o takich czarnych scenariuszach. A nie mamić, kłamać, byle sprzedać. Wychodzi na to, że muszę znać budowę pralki, żeby zrobić pranie. Wciśnięcie guzika start i wybranie programu to zdecydowanie za mało…

    • Tak, problem jest – to w nawiązaniu do komentarza Marcina wyżej. Jednak nie można wyrzucać dziecka z kąpielą. To coś podobnego, jak przenośnia do noża: można zabić, a można uratować też życie uzywając go podczas operacji. Niestety rynek polis jest bliższy zabójstwa. To wynik tego, o czym pisałem wyżej. Polisa inwestycyjna to dobre rozwiązanie, jeśli jest dobrze zarządzana i klient jest o wszystkim poinformowany na początku. Jeśli polisa jest dobrze skonstruowana i firma jest rzetelna, nie trzeba znać budowy pralki. Wystarczy wciśnięcie guzika.

  24. To jest beznadziejne, na prawdę, że jeszcze nikt się tym nie zainteresował.. Czy jest w ogóle ktoś, kto na takiej polisie zyskał? Słyszałam wiele złego od znajomych, którzy wpłacili grube pieniądze i teraz tak jak autor pisze, sukcesem jest gdy wyjdą na zero…

    • Cześć, jeśli chodzi o zyski to można zarobić. Dałam się namówić doradcy w banku na AEGON (Plan Inwestycyjny Optimum) dwa lata temu.
      Do tej pory wpłaciłam 24 tys. zł a na koncie mam 39 tys. zł, co daje naprawdę niezły zysk. Najciekawsza była reakcja doradcy … kompletne zaskoczenie i kilkukrotne sprawdzanie jakim cudem udało mi się zarobić 😉
      Po prostu sama wybrałam fundusz w który lokuje pieniądze i dokonałam (niezupełnie świadomie) dobrego wyboru.
      Niestety bliska mi osoba na tym samym produkcie straciła bardzo duże pieniądze wybierając fundusze, które poszły w dół 🙁

      Wszystko więc zależy od szczęścia, sprzedający produkt doradcy nic nie pomagają, ryzyko jest po stronie kupującego, który tak jak pisze Marcin w swoim wpisie, jest omamiany i oszukiwany. Wytrawny inwestor jest w stanie zarobić – ale taki nie wybierze tego produktu 😉

  25. Witam.
    Obserwuję Twój blog od jakiegoś czasu, raczej jako cichy obserwator, niż aktywny komentator. Do tego wpisu. Niestety jestem „szczęśliwym” posiadaczem takiej „inwestycji” w Generali. Dokładnie tak jak to pokazałeś zostałem omamiony, wręcz zahipnotyzowany wizją pięknych i wysokich zysków. Czar prysł po jakiś dwóch latach kiedy to poświęciłem dłuższą chwilę i sprawdziłem ile to i w jakich kwotach pobieranych jest opłat, i ile finalnie zysków zostaje dla mnie. Proza posiadania takiego produktu jest niestety taka:
    – zero doradztwa
    – ryzyko ponoszę ja i tylko wyłącznie ja
    – doradca może coś powiedzieć, coś zasugerować i nic więcej, tak jak pisałem wyżej, ryzyko jest moje…
    – nad tym aby ta „inwestycja” zarabiała cokolwiek muszę czuwać ja, zyski i tak w pierwszej kolejności zjada fundusz
    Jeżeli masz jakiś pomysł jak odzyskać pieniądze i nie płacić opłaty likwidacyjnej to zamieniam się w słuch 🙂
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za poruszenie tego tematu.

  26. To prawda, taki produkt motywuje do systematycznego. Nawet jak masz jakieś zawirowania w życiu, to zaciskasz zęby i płacisz, ale….

    Jak to jest, że mój średnioroczny zysk z takiej inwestycji wyniósł 1,6% brutto, gdy wartości funduszy przyniosły średnioroczny zysk na poziomie ok 10 i 20%???

    Ja rozumiem, że na starcie byłam do tyłu o 5%, które nie było alokowane w fundusze, ale… jak dla mnie dziwnie mały ten zysk, przy tak dużych zyskach funduszy!

    A na koniec jeszcze bardziej mnie wkurzyli, bo jak na koniec inwestycji policzyli podatek, to nie potraktowali moich wpłat jako kosztów inwestycji lecz jako mój zysk od którego potrącili mi podatek!!

    Bo kosztem wg nich było tylko to, co zostało zainwestowane w fundusze inwestycyjne, z pominięciem wszelkich opłat!!

    A z tego co się zorientowałam, to TFI jak liczą podatek, to wszelki opłaty traktują właśnie jako koszt inwestycji, a nie jako zysk.

    Zatem… NIGDY WIĘCEJ polisy inwestycyjnej. Tak na marginesie moja polisa była na 5 tys, które dość szybko zostało uzupełnione moimi wpłatami, a oszczędzanie zajęło mi 13 lat.

    Nie wspomnę, że w tym czasie lokaty były na 6% 😛 ech… ale tak to jest jak się nie pilnuje swoich pieniędzy tylko powierza je „fachowcom”.

    • „A na koniec jeszcze bardziej mnie wkurzyli, bo jak na koniec inwestycji policzyli podatek, to nie potraktowali moich wpłat jako kosztów inwestycji lecz jako mój zysk od którego potrącili mi podatek!!

      Bo kosztem wg nich było tylko to, co zostało zainwestowane w fundusze inwestycyjne, z pominięciem wszelkich opłat!!”

      Trochę chyba zgłupiałam przy tych dwóch zdaniach. To potraktowali wpłaty jako koszty czy nie? Bo w jednym zdaniu piszesz, że nie potraktowali wpłat jako kosztów, a w drugim, że kosztem były tylko wpłaty ;).

  27. Miałam dwie polisy ubezpieczeniowe:
    1) Grupowa w pracy (ING)
    2) indywidualna (ALLIANZ)
    ostatnio jako że odeszłam z pracy zlikwidowałam polisę z ING (po 5 latach można rzec że wyszłam z tej polisy na zero), mam jeszcze indywidualną która zmusza mnie do oszczędzania (nie tylko lokata, która czasem kusi, ale coś innego), a ma to dla mnie znaczącą dodatkową wartość ponieważ jest to polisa inwestycyjno ochronna – czyli chroni mnie w momencie zachorowania, czego odkładanie na lokatę mi nie da. Przyznam że częścią inwestycyjną się nie interesuje na co dzień, ale i tak jest w miarę ok, myślę że jeśli wziąć sprawę w swoje ręce to można na tym zarobić.

  28. Interesujące spojrzenie i bogactwo argumentów – już czekam na ciąg dalszy. Mój mąż próbuje wymiksowac się z polisy, którą zabezpieczyl kredyt mieszkaniowy. Droga polisa, cesja na bank… eh…

  29. Witaj 🙂 świetny artykuł, aby otrzymać kredyt firmowy w rachunku bieżącym podpisałam w 2012 roku Grupowe Ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym Nordea ( teraz PKO) Umowę kredytu w tym roku prolongowałam na kolejne 48 miesięcy. W aneksie nie znalazłam informacji o konieczności kontynuowania ubezpieczenia, dlatego napisałam do banku o wyjaśnienie tej kwestii Przedstawiam wyniki
    łączna kwota wpłaconych składek 18 000,00
    wartosc polisy na dzien 31 marca 18 865, 39
    wartość wykupu na dzien 28 luty 2015 5389,45
    dopiero w 10 roku wartość wykupu bedzie wynosić 100%
    czyli wirtualnie w przeciagu 3 lat zarobiłam 5%

  30. Witaj Marcinie i Komentujący!
    Temat rzeka, a przede wszystkim nadszedł czas na to, aby powstały produkty dla każdego „segmentu użytkownika”, tzn. produkty finansowe odpowiednie do poziomu wiedzy finansowej Kowalskiego.
    Czyli-każdemu według jego potrzeb, a głównie według jego wiedzy co do możliwości zarządzania inwestycyjnego i potencjalnych zysków /akceptacja ryzyka/. „Nie każdy musi od razu jeździć Mercedesem, czasem warto zacząć od np.Fiata 126P (?)”
    Jeśli Kowalski kupuje coś bardziej skomplikowanego i nie chce przeczytać instrukcji bezpiecznej obsługi-to jego problem.
    Ktoś mądry powiedział: e d u k a c j a g ł u p c z e !
    Mam tu na myśli powszechną edukację finansową, a czego niewiele uczą w szkołach. Pozostaje też chęć edukacji, co opłaca się – wiem to osobiście, bo to robię na bieżąco /czytam i… ten wpis/.
    Zaciekawiła mnie sprawa wysokich opłat likwidacyjnych polis z UFK.
    Zgadzam się z argumentacją dyscypliny oszczędzania.
    Ale Towarzystwa powinny być bardziej elastyczne i w udokumentowanych przypadkach losowych rezygnować z potrącania wysokich opłat likwidacyjnych.
    Ponadto koszty pobierane powinny być przejrzyste i często niższe.
    Na razie tyle, bo obowiązki czekają, ale temat jest niezwykle ciekawy.
    Czytanie powyższych komentarzy jest także dobrą lekcją edukacji finansowej i impulsem do przemyśleń dla każdego.
    Udanych inwestycji !
    Czesław
    P.S.
    Zamiast inwestowaniem tylko w polisy z UFK i inne – czy nie warto spojrzeć na nieruchomości /grunty, lokale, mieszkania/ ?

    • „Zamiast inwestowaniem tylko w polisy z UFK i inne – czy nie warto spojrzeć na nieruchomości /grunty, lokale, mieszkania/ ?” – to kolejny temat rzeka. W szczególności, jeśli chodzi o Kowalskiego i oszczędzanie na emeryturę. Mało informacji jest o alternatywach. Dobrą inwestycją moim zdaniem są grunty. Można je kupować po kawałku, wpłacając co miesiąc 300 zł. Tylko są tu aspekty prawne, którym trzeba się przyjrzeć. Wiadomo, że co miesiąc nie będzie się wydzielać gruntu i podpisywać aktu notarialnego. Więc przez jakiś czas jest się wirtualnym właścicielem. W międzyczasie jeśli firma zniknie, mogą zniknąć też wpłacone pieniądze. Ale szczegółów nie znam. Bardzo dobre moim zdaniem dla każdego jest inwestowanie w srebro. Ma dobre perspektywy wzrostu i w o wiele mniejszym stopniu podatne jest na spekulacje i wahania koniunktury na rynku finansowym, jak to jest w przypadku złota.

      • Witam Pana Tomka
        Ziemi po kawałku kupować nie można, chyba że ten sposób po 300 zł /Firma Treneeo-po wpłacie 30% ceny akt notarialny i własność z prawem dalszego swobodnego dysponowania nie płacąc 100% ceny zakupu/.
        Zgadzam się, że ten sposób kupowania ziemi obarczony jest ryzykiem, ale każde inwestowanie obarczone jest jakimś ryzykiem!
        Akceptacja danego ryzyka jest sprawą indywidualną, odpowiednią do wiedzy i charakteru osoby, a także ” na ile mogę sobie pozwolić, gdybym stracił”.
        Nie mając całej sumy na zakup, to ten sposób inwestowania nie jest najgorszym.
        Do budowania aktywów można też zaciągnąć kredyt /zdolność kredytowa/-np.zakup lokalu użytkowego /mieszkania/ do wynajmu.
        Dobrze przeprowadzona transakcja może dać spłatę malejącej (!) raty kredytu, a po pewnym czasie zaczniemy nawet zarabiać, nie mówiąc o posiadaniu nieruchomości na własność.
        Nieruchomości i ziemia dają wiele możliwości zabezpieczenia finansowego. Oczywiście jest to temat rzeka i dla mających niezbędną wiedzę i trochę tzw. smykałki do interesów.
        Pozdrawiam
        Czesław

  31. Dziękuję za poruszenie tego tematu.
    Jestem dokładnie na tym etapie życia, o którym pisze Pan na początku wpisu – dzieci, przyszłość, ubezpieczenie etc., dlatego też temat jest dla mnie bardzo aktualny.

    Nie ukrywam, że z każdym przeczytanym zdaniem serce biło mi coraz mocniej, ponieważ finansami „na poważnie” zaczęłam interesować się niedawno, a zanim zaczęłam poznawać tajniki tej dziedziny życia podjęłam już pewne decyzje finansowe (myślałam, że świadomie, jednak jak się okazuje, chyba nie do końca).

    Bardzo długo szukałam jakiegoś produktu do oszczędzania na przyszłość dziecka. Trochę się zdenerwowałam, gdy znalazłam ten blog, a szczególnie, że nie wpadłam na niego wcześniej, bo właśnie takie tematy są tu poruszane, a ja wybrałam produkt trochę w ciemno, bo nie wiedziałam, że takie miejsce jak to istnieje.

    Do rzeczy – chcąc oszczędzać na przyszłość dziecka zdecydowałam się na polisę PZU Przyszłość Dziecka. Doradca zapewnił mnie, że jest to bezpieczny produkt, ponieważ pieniądze są inwestowane w obligacje. Zysk jest przez to mniejszy niż w wszelkiego rodzaju funduszach inwestycyjnych, ale raczej pewny, a oszczędności bezpieczne. Wpłacam na konto co miesiąc (przez kilkanaście kolejnych lat) stałą, określoną kwotę. Mając na uwadze inflację, co roku mogę ją powiększać o 3%. Nie mam żadnych opłat. Są oczywiście obostrzenia dotyczące rezygnacji, jednak samo regularne wpłacanie i prowadzenie nic mnie nie kosztuje. Póki co przynajmniej tak było, zobaczymy jak będzie później. Po przeczytaniu tego wpisu, stresuję się trochę bardziej, bo nie wiem czy nie popełniłam jakiegoś finansowego błędu. Zobaczymy w praktyce.

    Pozdrawiam serdecznie!

    • PZU Przyszłość dziecka to nie produkt z UFK, więc się nie stresuj. To zwykłe ubezpieczenie z I grupy ubezpieczeń – ubezpieczenie posagowe, zaopatrzenia dzieci. Z góry znasz kwotę jaką dostanie dziecko jeśli dożyje jak również w przypadku śmierci ubezpieczonego w trakcie trwania ubezpieczenia. Te podwyżki o których wspominasz to indeksacja – propozycja dostosowania składki i sumy do przewidywanej inflacji i nie musisz się na nią godzić – pamiętaj, musisz o tym poinformować PZU, które proponuje Ci ją przy okazji pisma rocznicowego, milczenie oznacza zgodę 🙂

      • Dzięki:)
        Założyłam, że to może być produkt inwestycyjny poprzez sam fakt „inwestowania”. Ale rzeczywiście – wszystkie kwoty znam i na takie podpisałam umowę. Czyli nie jest ze mną tak źle:)

        Indeksacja – jest jak najbardziej dla mnie zrozumiała:)

        Jeszcze raz dzięki!

  32. Mam taki produkt z Generali. Sprzedany w Alior Banku. W momencie podpisania umowy nikt nie pokazywał opłat likwidacyjnych ani nie przekazał owu. Po dwóch tygodniach zadzwonił od podpisania umowy zadzwonił do mnie pan z banku i powiedział że ma dla mnie jeszcze dokumenty do polisy ( owu i tabelę opłat). Myślę że działał z premedytacją. Nigdy bym nie podpisał umowy wiedząc, że przerywając polisę po kilku latach wpłat tracę większość kapitału. W chwili obecnej tracę parę proc w stosunku do wpłaconego kapitału.

    Jednak najbardziej zdenerwowała mnie działanie ze strony Generali.
    Ponieważ mam ustalone zlecenie stałe na kolejne raty za polisę, zdarzyło się tak, że jednego miesiąca nie było wystarczającej kwoty na koncie i zlecenie stałe nie zostało wykonane. Po jakimś czasie zadzwonili do mnie z Generali z dziełu WINDYKACJI! Oni traktują te pieniądze, nawet te których jeszcze nie wpłaciłem, jak swoje!

    Kolejna wkurzająca rzecz to coroczne „prawo” do podniesienia wartości składki o wskaźnik indeksacji. Jeżeli co roku nie zrezygnuję z tego „prawa” to automatycznie moja rata wzrasta (zwykle o 5proc).

    Co prawda mogę zawiesić płatności składek po 5 latach(czyli jakoś w niedługim czasie) ale jak spojrzałem na tabelę opłat i prowizji jest to nieopłacalne.

    Pozostaje zacisnąć poślady i przetrzymać do końca trwania umowy.

    Pozdrawiam wszystkich Polisowiczów.

  33. Rzecznik Ubezpieczonych opublikował w dniu 7.12.2012 r. raport nt. ubezpieczeń na życie z UFK (do pobrania w sieci). Na ponad 140 stronach Rzecznik udowadnia, że na tych produktach klient nie może zarobić i że do takich produktów dostęp powinien mieć tylko klient z odpowiednim wykształceniem w finansach. Od tamtego czasu KNF nie zrobiła nic. A „towarzystwa ubezpieczeniowe” OKRADAJĄ swoich klientów już kilka dobrych lat. I faktycznie tak jak pisze Marcin niszczy to wizerunek branży ubezpieczeniowej. Nigdy w życiu nie wezmę kredytu przez doradcę finansowego!

    Temat mam niejako przećwiczony… W styczniu 2012 wziąłem wraz z żona kredyt hipoteczny przez Home Broker w Getin Noble Bank. Aby obniżyć o 0,5% oprocentowanie kredytu doradca przekonał nas do skorzystania z produktu:

    „Ubezpieczenie grupowe na życie i dożycie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym „Plan Regularnego Oszczędzenia Gemini”. Produkt firmy Open Life. Pierwsza rata wyniosła 11 250 PLN każda kolejna co miesiąc 340 PLN i tak przez 15 lat.

    Choć nie byłem przekonany do tego produktu doradca wykonał swoją robotę i podpisaliśmy Umowę. Nie miałem świadomości w jaki sposób pracują te produkty. Jako osoba nie związana z branżą finansową, mimo przeczytania Umowy nie byłem w stanie wychwycić ryzyka. Wszystko jest odpowiednio ubrane w słowa. Doradca mi nawet wmawiał, że mam gwarancje wpłaconych składek – co niestety jest kłamstwem. Być może uda mi się udowodnić przed sądem…

    W tym momencie włożyłem w ubezpieczenie około 23 000 PLN. Których wartość jest wyceniona na około 11 000 PLN … Jeżeli zrezygnuję teraz z ubezpieczenia to dostanę 20% (taka jest wartość wykupu w 3 roku polisowym) z 11 000 PLN czyli około 2200 PLN (niecałe 10% tego co włożyłem przez 3 lata). Dodatkowo będę płacił większe raty kredytu hipotecznego (oprocentowanie wzrośnie o 0,5%). Koło się zamyka… Doradca o takim wariancie dziwnym trafem nic nie wspominał. Z umowy też nic takiego nie wynikało … Choć oczywiście wartość wykupu znałem wcześniej.

    Wydaje mi się, że nie tylko Open Life działa tu bezprawnie ale również Getin, który niejako zmusił mnie do skorzystania z tego „ubezpieczenia” … W obu firmach firmach udziały ma znana osoba.

    PRZESTRZEGAM wszystkich przed Open Life, Getin i Home Broker.

    • Prawnicy Rzecznika Ubezpieczonych niestety (rozmawiałem indywidualnie) też nie rozumieją zasad działania tych produktów… W raporcie zresztą powołują się na to co o tych produktach mówią Klienci. Smutne – w końcu to prawnicy…

      A raport dotyczy właśnie produktów Paretopodobnych (czyli produktów bezobsługowych).

      Być może ten artykuł pomoże – pokazując, że wartość 11.000 nie ma znaczenia dla końcowego wyniku inwestycji:

      http://blog.opiekuninwestora.pl/patrzysz-na-zly-wykres/

      Ochronę kapitału na koniec inwestycji ma Pan na poziomie około 20-30% niższym niż suma wpłat.

      Ale – warto uczciwie spojrzeć na model działania produktu. Głównym argumentem przy ich oferowaniu (i kupowaniu) było zdanie: wpłacamy 20% a końcowy zysk liczony jest tak, jakby od początku było inwestowane 100%.

      Czysto praktycznie te 80% to rodzaj ‚wirtualnego kredytu’ – spłacanego w miesięcznych ratach. Kiedyś to nawet policzyłem – okazało się, że normalny kredyt na te brakujące 80% kosztowałby na przestrzeni 10-15 lat więcej. Więc tu akurat czysto matematycznie koszty są uczciwe…

      A wracając do błędnych danych publikowanych przez Rzecznika Ubezpieczonych – szczególnie tej o tym, że tu nie da się zarobić polecam kolejny artykuł:

      http://blog.opiekuninwestora.pl/produkty-strukturyzowane-oparte-o-wirtualne-indeksy/

      Na 240 produktów opartych o dziwolągi typu wirtualne indeksy połowa wypracowała jakiś zysk. Czyli nieco ponad 120 produktów na 240.

      Takie są fakty – smutne w tym kontekście jest zdanie Rzecznika: że każdy taki produkt skazany jest na straty.

      To, że osobiście nikomu bym takiego produktu nie zaproponował (zresztą ostrzegałem wielokrotnie o ich konstrukcji) nie oznacza, że są nielegalne. Nie ma w nich w zasadzie nic zaskakującego – to 10-15 letnie produkty strukturyzowane.

      Proces ich oferowania w grupie Getin był naganny – co do tego nie ma wątpliwości.

      Problem w tym, że media i instytucje (!) powielają zasłyszane na forach opinie – nie potrafiąc zrozumieć, że czym innym jest wartości obligacji minus cena opcji w strukturze od instrumentu od którego zależy końcowy wynik.

      Taką analizę też kiedyś przeprowadziłem (opierając się o fakty, nie o emocje):
      http://blog.opiekuninwestora.pl/strata-w-libra/

      I wracając do (liczę, że choćby trochę) pocieszającego podsumowania.
      W planie Bezpieczna przyszłość końcowy wynik zależny jest od wirtualnego indeksu NUMURA. Dokładnie tego:

      http://www.bloomberg.com/quote/NMEDGPL2:IND/chart

      Maksymalny spadek w okresie ostatnich 5 lat wyniósł 15%… A to, że wartość rachunku to 50% wpłaconych kwot nie ma z tym indeksem nic wspólnego. Trochę to skomplikowane … to fakt.

  34. Przeczytałem linki, które Pan przesłał.

    Nie rozumiem kilku kwestii:
    – czemu towarzystwa ubezpieczeniowe zarobiły tak dużą kwotę w 2014 na tzw. polisolokatach? Polecam zapoznanie się z funpagem „Przywiązani do polisy”. Zorganizowano tam akcję wysyłania wniosków o kontrolę w TU Europa i TU Open Finance do KNFu. Podstawa? Bliżej niewyjaśniony odpływ kapitału wpłaconego przez klientów…

    – jeżeli wg Pana pracownicy instytucji jaką jest Rzecznik Ubezpieczeniowych nie rozumieją zasad działania tych produktów to w jaki sposób ma je zrozumieć osoba, która jest spoza branży (czyli 98% przypadków)?! Jednak produkty te są dostępne i bardzo często wciskane dosłownie klientom. Nie ma w tym nic złego? Dlaczego więc nie udostępniamy broni palnej w każdym kiosku?! Klient kupując podpisał by papier, że jest świadom ryzyka i konsekwencje bierze na siebie a później jakby coś się stało to wina była by wszystkich tylko nie ustawodawcy – czy tak Pan rozumuje?!

    – w tekście powyżej pisze Pan: „Ochronę kapitału na koniec inwestycji ma Pan na poziomie około 20-30% niższym niż suma wpłat.” natomiast w jednym z linków pisze Pan już inaczej:
    „Nawet jak w 15 rocznicę produktu będzie to wynik -90% to inwestor i tak dostanie to co wpłacił.

    Nie wiem skąd te informacje. Wiem jednak, że w Umowie mam zapis:
    „2. Celem funduszu jest powiększenie Wartości aktywów Funduszu w wyniku wzrostu wartości lokat Funduszu,
    3. W szczególności celem Funduszu jest ochrona wartośi Składki Zainwestowanych na koniec Okresu Ubezpieczenia,
    4. Towarzystwo Ubezpieczeń nie gwarantuje osiągnięcia celu inwestycyjnego określonego w ust. 2 i ust.3”

    Po 3 latach regularnych wpłat utopiłem 23 000 PLN. Perspektywa dokładania do interesu przez kolejne 12 lat wcale mnie nie pociesza ponieważ w Umowie nigdzie nie mam zapisu o gwarantowanej kwocie wpłaconej. Gdybym miał taki zapis to nie było by tej całej afery i myślę, że pod tymi słowami podpisze się nie jeden „szczęśliwy” klient.

    Dlaczego „doradcy finansowi” o ile określenie to nie jest nadużyciem, mają zielone światło na sprzedawanie czegoś czego nie rozumieją: sami doradcy, klienci oraz Rzecznik Ubezpieczonych?!

    To tak jakby pójść do lekarza, który tak naprawdę jest rzeźnikiem na zabieg chirurgiczny. Pacjent tak jak klient idzie w dobrej wierze do SPECJALISTY. Nie musi więc studiować wszystkich książek, które lekarz miał na studiach. Ostatecznie okazuje się jednak, że wraca z zabiegu wycięcia wyrostka z jedną nerką. Czy to jest w porządku wg Pana?

    Zasadność sprzedaży rozumieją tylko towarzystwa – jedyni beneficjenci. A Pan tak samo jak KNF nie widzicie w okradaniu klientów nic złego. Owieczki są po to żeby je strzyc.

    • Dziękuję – to cenię sobie najbardziej u czytelników blogów takich jak Marcina Iwucia. Gotowości do dodatkowej lektury i otwartości na fakty zamiast poddawaniu się najczęstszej konwencji narzekania.

      Odpowiem po kolei na poszczególne punkty. Uważam, że mam prawo mówić o faktach. Aby być bardziej na bieżąco sam 2 lata temu celowo nabyłem produkt Dziesięciokrotka – tylko po to aby zobaczyć jak działa od środka.

      1. czemu towarzystwa ubezpieczeniowe zarobiły tak dużą kwotę w 2014 na tzw. polisolokatach?
      ——————————————–

      Niestety nie mam danych na ten temat – proszę o podanie źródła.

      Podejrzewam, że chodzi o potoczne opinie z for, czy też Przywiązanych Do Polisy mylących zysk ubezpieczyciela z wartością bieżącą rachunku (który w strukturach nie jest tym samym co wartość inwestycji! ).

      Jeżeli produkt był doskonale reklamowany i inwestorzy chętnie w takie produkty inwestowali to wtedy oczywiście zysk twórcy produktu będzie wysoki.

      W produktach paretopodobnych zysk producenta to różnica we współczynniku partycypacji do faktycznej wartości inwestycji oraz marża zaszyta w produkcie.

      Osoby poszkodowane (nie produktem, ale perfidnymi – nie bójmy się tego słowa – technikami sprzedaży) patrzą na wynik inwestycji (ten błędny wykres, który pokazałem w poprzednim komentarzu) – nie rozumieją o co w tym wszystkim chodzi i z góry zakładają, że producent na nich zarobił te 50%. Co jest oczywistą nieprawdą.

      W produkcie 15 letnim producent może na zakup opcji przeznaczyć dużą część kapitału – tak aby ta mogła mieć szansę na wysoki zysk. A resztę zainwestować w obligacje. W uproszczeniu – niech to będzie 60% w obligacjach – te mają dać na koniec ochronę kapitału. A za 40% kupuje skomplikowane instrumenty finansowe. Na 15 lat.

      Jeżeli inwestor zrywa umowę przed terminem (często bazując na błędnych danych – zasłyszanych na forach lub propagowanych przez kancelarie, które znalazły świetny sposób na zarobek) – to te instrumenty najczęściej przepadają. Stąd taka a nie inna wycena.

      Konstrukcja produktu strukturyzowanego jest bardzo prosta (przepraszam za odnośniki – ale nie da się wszystkiego wpisać w komentarzu):

      http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-dziala-produkt-strukturyzowany/

      • Panie Remigiuszu nie wiem jakie są potoczne opinie. Natomiast to bardzo dobrze, że chce Pan mówić o faktach. Fakty są takie, że osoby posiadające tego typu produktu od jakiegoś czasu wygrywają sprawy przed Sądami.

        Sprawę dobrze opisał Pan Maciej Samcik na swoim blogu http://samcik.blox.pl/2015/01/Jak-odzyskac-pieniadze-utopione-w-inwestycjach.html

        Jeżeli produkty na bazie polisolokat, byłyby dobre i nikomu nie robiły krzywdy to nikt do Sądu by nie szedł. Tak samo by się działo gdyby sprawy były wygrywane przez towarzystwa ubezpieczeniowe.

    • 2. Polecam zapoznanie się z funpagem „Przywiązani do polisy”.
      ———————-
      Znam, swego czasu we wrześniu 2014 próbowałem nawiązać merytoryczną dyskusję na Fanpagu. Niestety – bez sukcesu. W kółko powtarzane zdania: tu tylko można stracić. Nawet pokazanie kilkuset produktów o podobnej konstrukcji z zyskami – dawało odpowiedź jak bumerang 🙂

      W mojej ocenie – zbyt dużo kancelarii prawnych zarabia wmawiając inwestorom, że na pewno stracą (i na tych obawach zarabiają) – więc nie dziwi mnie brak możliwości merytorycznej dyskusji.

      3. Zorganizowano tam akcję wysyłania wniosków o kontrolę w TU Europa i TU Open Finance do KNFu. Podstawa? Bliżej niewyjaśniony odpływ kapitału wpłaconego przez klientów…
      ———————-
      I tu znów wracamy do braku zrozumienia (a raczej braku chęci zrozumienia) tego co widzą inwestorzy na rachunkach – że jest to wartość obligacji minus cena opcji. A nie wartość tego od czego zależy wynik inwestycji!

      To nie jest aż tak skomplikowane. Nikt tych pieniędzy nie ukradł. Ale tego Przywiązani Do Polisy nie chcą zrozumieć.

      http://blog.opiekuninwestora.pl/produkty-strukturyzowane-oparte-o-wirtualne-indeksy/

      To zrozumiałe – wiele osób została faktycznie wrobiona (niestety – podpisując coś czego nie rozumiała). To smutne i przykre. I w takiej sytuacji trudno czasem o odwagę aby na chłodno spojrzeć na to co się posiada…

      Tego, że są to produkty na 10 czy 15 lat nie wierzę, że poza garstką osób po 60-tce – ktoś nie rozumiał.

    • 4. jeżeli pracownicy instytucji jaką jest Rzecznik Ubezpieczeniowych nie rozumieją zasad działania tych produktów
      —————–
      Mocno nad tym ubolewam. Tym bardziej, że udało mi się rozmawiać w siedzibie Rzecznika z prawnikami.

      I tym bardziej, że te produkty wcale nie są jakoś specjalnie skomplikowane.

      5. to w jaki sposób ma je zrozumieć osoba, która jest spoza branży (czyli 98% przypadków)?!
      ———————-
      Jak w każdej dziedzinie życia – szczególnie w finansach zachęcam aby decyzje inwestycyjne podejmować w sposób przemyślany.

      Jeżeli coś jest niejasne – to należy szczegółowo dopytać. Jeżeli doradca w banku mija się z odpowiedzią, ukrywa dokumenty – to czas zmienić doradcę.

      Doradcy obiecali duże zyski bez ryzyka – podając jednak informacje o ochronie kapitału (czasem nie 100%). Ale inwestorzy – to moje spostrzeżenia – jedyne co pamiętali z rozmowy to najczęściej te zyski.

      Pisałem wiele razy co tutaj zadziałało: oczekiwania inwestorów co do dużych zysków bez ryzyka i bez zajmowania się inwestycją. Kierownictwo banku doskonale o tym wiedziało – i tak prowadziło szkolenia dla doradców aby opowieści doradców były wprost odpowiedzią na oczekiwania inwestorów. I to się niestety sprawdziło.

    • 5. to w jaki sposób ma je zrozumieć osoba, która jest spoza branży (czyli 98% przypadków)?!
      ———————-

      Opisywałem podobny produkt w czerwcu 2011. Był do wygooglowania na pierwszym miejscu. To prawie to samo

      http://blog.opiekuninwestora.pl/plan-oszczednosciowy-bezpieczna-przyszlosc/

      Getin stosował tu świetną Taktykę Zmiany Nazwy’. Odniosłem wrażenie, że jak tylko opisałem w latach 2011-2013 jakiś produkt z ich oferty to po miesiącu zmieniał nazwę 🙂

      Produkt GEMINI tak naprawdę nie jest bardzo skomplikowany.
      ————
      1. To produkt systematycznego oszczędzania przez 15 lat
      =============

      Cytat z oferty : „Możliwość wpłaty początkowej w wysokości jedynie 20% kwoty inwestycji i rozłożeniu pozostałej kwoty na 180 równych i dogodnych miesięcznych wpłat„,

      Tu nie ma nikt wątpliwości:
      – wpłacamy 20%, a brakujące 80% bank rozkłada na raty miesięczne

      2. To produkt strukturyzowany – czyli forma zakładu.
      =============

      W tym przykładu jest to zakład (dosłownie) o to, czy za dokładnie 15 lat od podpisania umowy indeks NOMURA GO POLAND (tu aktualny wykres: http://www.bloomberg.com/quote/NMEDGPL2:IND/chart) będzie wyższy (lub niższy) niż jego wartość w dniu podpisania umowy.

      Po 15 latach od podpisania umowy sprawdza się wartość tego indeksu.
      I są tylko dwie możliwości:

      a) Jeżeli indeks zanotuje stratę – inwestor otrzymuje zwrot Zainwestowanej Składki (co to słowo oznacza za chwilę wyjaśnię). Uwaga – nawet jak indeks straci 95%!

      b) Jeżeli indeks zarobi (dokładnie po 15 latach) to inwestor otrzymuje do wypłaty kwotę: Zainwestowana Składka. UWAGA – zysk liczony jest tak jakby od początku było zainwestowane 100% (a nie 20% i późniejsze raty)

      3. Wynik inwestycji sprawdzany jest na końcu produktu (po 15 latach).
      =============
      To co się dzieje w międzyczasie nie ma żadnego znaczenia. Jeżeli inwestor świadomie zainwestował na 15 lat.

      4. Zerwanie umowy przed terminem
      =================
      Skutkuje przepadkiem opcji (która jest właśnie tym zakładem).

      5. Co z kosztami?
      ===========
      Koszt inwestora to ‚odsetki’ za kredyt na 80% kwoty rozłożone na 15 lat. Dodajmy – że koszt jak na kredy bardzo uczciwy (można sprawdzić np. na comperia.pl ratę kredytu na 15 lat na brakujące 80%).

      Składka Zainwestowana to 5-krotność składki pierwszej. Czyli suma wpłat pomniejszona o opłaty.

      GEMINI to tylko trochę bardziej złożony (właśnie przez tę zasadę 20/80) produkt strukturyzowany.
      ————————————–
      Niczym – w swojej konstrukcji nie różni się od dziesiątek struktur w formie polisolokaty oferowanej praktycznie co miesiąc w większości banków!

      Co chwilę mamy np. półroczne struktury (czyli zakłady) na wzrost kursu EURO, lub na spadek kursu Dolara.. Na wzrost giełdy w Warszawie za 3 miesiące. I tak dalej.

      I na te produkty nikt nie narzeka. Dlaczego? Bo oferowane są w takich bankach, które rzetelnie informują Klienta o tym w co inwestuje.

      Przykłady -proszę bardzo:

      a) struktura oparta o koszyk kilku indeksów:
      http://www.aliorbank.pl/pl/klienci_indywidualni/inwestycje/produkty_strukturyzowane/spolki_farmaceutyczne_2/opis_produktu

      b) lista wielu bieżących ofert:
      https://www.analizy.pl/fundusze/produkty-strukturyzowane/produkty

      Wyniki struktur? Od lat takie same
      ————————————-
      Ochrona kapitału trochę kosztuje. Dlatego statystycznie tylko połowa zarabia. przykładowe dane na 2011 rok:

      http://blog.opiekuninwestora.pl/struktury-2011/

      • Wszystko ładnie, wszystko pięknie. A jednak:

        Produkt Gemini to nie jest tylko lokata strukturyzowana. Bank w którym mam kredyt hipoteczny (Getin) celowo wykorzystał swoją spółkę córkę (Open Life) żeby się zabezpieczyć. Bo jak przestanę spłacać kredyt to wartość jaką uzbieram na Gemini zostanie wykorzystana na poczet spłaty rat.

        Jeżeli zerwę Gemini to oprocentowanie kredytu wzrośnie o 0,5%.

        Sam produkt to nie tylko prosta i standardowa (jak twierdzi Pan Remigiusz) struktura. Jest to też quasi ubezpieczenie na życie i dożycie. Co było wykorzystane przez doradce w trakcie sprzedaży. Jeżeli coś mi się stanie to środki mają zabezpieczyć … no właśnie kogo? Niestety nie dostanie ich moja żona tylko bank…

        Pan Remigiusz twierdzi, że wyniki bieżące są nieistotne w tego typu produktach? I nie można sugerować się aktualnymi wykresami. Istotne jest to co będzie za 12 lat (jestem w 3 roku polisowym). Otóż w moim przypadku z 23 000 PLN, które włożyłem w GEMINI wycena bieżąca pokazuje wartość 11 000 PLN. Jeżeli coś się mi stanie to kredyt zostanie zabezpieczony na tą niższą wartość… A to wg mnie nie jest uczciwe.

        Tak to się ubezpieczył bank moim kosztem. Ale oczywiście sam jestem sobie winny – mogłem czytać ze zrozumieniem a nie tylko ufać doradcy. Po części jest to prawda. Ale sam nie jestem w stanie przeprowadzić symulacji jak produkt może się zachować bo się na tym nie znam. Mimo, że mam umowe i chęci do jej rozgryzienia na czynnniki pierwsze to brakuje wiedzy. Myślałem, że od tego są doradcy. Teraz będę chodził po Sądach… To są fakty.

        Z całym szacunkiem do wiedzy Pana Remigiusza nt. finansów i tych wg mnie MEGAskomplikowanych produktów – ja każdemu je odradzam. Tak samo jak Getin bank, Open Life czy Home Broker. Dla mnie to są złodzieje.

        Spece od PR tych firm będą mieli troszkę roboty bo takich osób jak ja jest w Polsce dużo, za dużo…

    • Jednak produkty te są dostępne
      ===========================
      Dostępne są od lat. I nie ma w tym nic złego.

      Na dziś inwestor znajdzie w ofercie wiele takich produktów:

      https://www.analizy.pl/fundusze/produkty-strukturyzowane/produkty

      To produkt inwestycyjny. Nie lokata bankowa. Więc inwestor powinien dokonać świadomego wyboru – a jest w czym wybierać. Świadomie przejrzeć ofertę – i jeżeli już ktoś chce skorzystać ze struktury to wybrać tę, która najbardziej odpowiada inwestorowi.

      A nie produkt, który większość osób podpisywała na pierwszej lub drugiej rozmowie z ‚doradcą’ w okienku bankowym nawet nie czytając umowy.

      To jest przerażające. Przynajmniej dla mnie. I o tym powinny pisać media – aby kolejni inwestorzy wyciągnęli odpowiednie wnioski.

      Bardzo często wciskane dosłownie klientom. Nie ma w tym nic złego?
      =============================
      To jest naganne. Wiele razy to krytykowałem. Od 2006 roku zachęcam do podejmowania przemyślanych i świadomych decyzji inwestycyjnych.

      Dopóki inwestorzy nie będą gotowi do zdobywania podstawowej wiedzy o rynku finansowym (w XXI wieku to w zasadzie obowiązkowe) nic się nie zmieni!

      Wyszkolony sprzedawca przekona nieświadomego inwestora, że zakup zwykłego funduszu akcji jest w 100% bezpieczny.

      Czy to oznacza, że fundusze akcji nie mają racji bytu?

      Początkujący narciarz może wpaść na (zaskakujący pomysł), że wystarczy kupić najnowszy sprzęt z tegorocznej kolekcji i od razu zjechać na czarnej trasie. Skutki będą raczej opłakane

      Ale czy to oznacza, że należy zabronić produkcji nart?

      Dlaczego więc nie udostępniamy broni palnej w każdym kiosku?!
      =============================
      W mojej ocenie przykład trochę nietrafiony.

      Zła decyzja finansowa szkodzi osobie, która tę decyzję podejmuje. I niestety rodzinie tej osoby. Ale nie szkodzi osobom trzecim.

      Broń potrafi zabić. Także (najczęściej) osoby trzecie. I stąd dostęp do broni jest ograniczony.

      Nie widzę powodów, dla których dostęp do inwestowania miałby być ograniczany.

    • ===============================
      W tekście powyżej pisze Pan: „Ochronę kapitału na koniec inwestycji ma Pan na poziomie około 20-30% niższym niż suma wpłat.” natomiast w jednym z linków pisze Pan już inaczej:
      „Nawet jak w 15 rocznicę produktu będzie to wynik -90% to inwestor i tak dostanie to co wpłacił.
      ===============================

      Skrót myślowy. Większość produktów strukturyzowanych daje ochronę 100% wpłaconych środków.

      Natomiast produkty z grupy Pareto – różnie. Moja Dziesięciokrotka daje ochronę na pozoimie 130% tak zwanej składki zainwestowanej – czyli de fakto 130% od sumy wpłat, minus 30% opłat – w praktyce ochronę 100%.

      ===============================
      Wiem jednak, że w Umowie mam zapis:
      „2. Celem funduszu jest powiększenie Wartości aktywów Funduszu w wyniku wzrostu wartości lokat Funduszu,
      3. W szczególności celem Funduszu jest ochrona wartośi Składki Zainwestowanych na koniec Okresu Ubezpieczenia,
      4. Towarzystwo Ubezpieczeń nie gwarantuje osiągnięcia celu inwestycyjnego określonego w ust. 2 i ust.3″
      ===============================

      Punkt 2. Celem każdego funduszu jest wzrost wartości lokat.

      Punkt 3. W szczególności ochrona Składki Zainwestowanej.

      Tu odsyłam do dokumentacji produktu i definicji sformułowania Składka Zainwestowana. To nie jest suma wpłat. Tylko 5-krotność wpłaty inicjującej. Innymi słowy – suma wpłat pomniejszona o koszty tego swoistego kredytu na 80% brakującej kwoty.

      Punkt 4. Nigdy nie ma 100% gwarancji. Jeżeli np. upadnie emitent obligacji lub wystąpi jedno z ryzyk opisanych w produkcie – nie będzie 100% ochrony Składki Zainwestowanej.

      Zapis raczej formalny. W historii produktów strukturyzowanych w Polsce nie było przypadku aby nie dokonano wypłaty w najgorszym razie tego co oferował produkt jako poziom ochrony kapitału.

      Były oczywiście produkty wprost informujące o tym, że ochrona kapitału to np. 80% wpłat. Ba – niektóre produkty nawet dają inwestorowi wybór: 100% ochrony wpłaconych pieniędzy i potencjalnie mniejszy zysk lub 90% ochrony – ale potencjalnie większy zysk.

      Taki produkt miał nawet Getin w swojej ofercie. Na 23 edycje niektóre zarobiły – nawet ponad 30%. Ale też wiele straciło 20% – bo taka była ochrona kapitału.

      Ale – mam wrażenie, że wtedy był oferowany w bardzo przejrzysty sposób. I jak ktoś stracił 20% nie miał żadnych pretensji ponieważ rozumiał jak działa produkt:

      http://blog.opiekuninwestora.pl/gwarancja-kapitalu-w-produktach-strukturyzowanych/

      Dopiero później coś się popsuło w pędzie do oferowania tych quasi inwestycyjnych rozwiązań.

    • Dlaczego „doradcy finansowi” o ile określenie to nie jest nadużyciem, mają zielone światło na sprzedawanie czegoś czego nie rozumieją: sami doradcy, klienci oraz Rzecznik Ubezpieczonych?!
      ==========================

      Pokazałem wcześniej – że konstrukcja tych produktów jest tak naprawdę bardzo prosta. Tylko – gdyby inwestorom w banku ktoś miał wytłumaczyć czym jest taki produkt i jak naprawdę działa – byłoby to niemożliwe.

      Proszę zobaczyć ile tekstu napisałem – aby rozwiać podstawowe wątpliwości. Ile artykułów na blogu.

      Doradca – mając przy drzwiach kolejkę nowych inwestorów musiał upraszczać – poza tym nie mógł mówić o negatywach (w końcu ma umowę o pracę a negowanie tego co ma sprzedawać skutkowałoby zwolnieniem z pracy). Wiedząc, że na 100 Klientów może dziesięciu sprawdzi w sieci informacje o produkcie – skupiano się w banku na tych 90%.

      Czy doradcy finansowi to nadużycie w kontekście oferowania tych produktów?

      Zgadzam się. To przez deregulację zawodu doradcy finansowego. Każdy może nazwać siebie doradcą finansowym!

      Dlatego współpracując z Europejską Akademią Planowania Finansowego promuję rzetelne doradztwo. Stąd tytuł Licencjonowanego Doradcy Finansowego – który posiada w Polsce nieco ponad 200 osób. Egzamin nie jest łatwy.

      Ale i zainteresowanie niewielkie – przy poprzedniej edycji kursów zaproponowałem firmom doradztwa finansowego w Polsce bezpłatny udział w moich merytorycznych szkoleniach z tego jak inwestować i jak rzetelnie oferować produkty inwestycyjne. Z oferty tej … skorzystała JEDNA osoba. Jeden doradca.

      To pokazuje jedno – inwestorzy nie mają świadomości istnienia takiej certyfikacji. I wolą udać się do pierwszej osoby na rogu ulicy.

      Pacjent tak jak klient idzie w dobrej wierze do SPECJALISTY.
      =============================
      Porównanie często stosowane. Ale w mojej ocenie nieco przesadzone.

      Jeżeli boli mnie ząb – wiem, że należy iść do dentysty. Jeżeli dziecko ma gorączkę – idę do pediatry.

      Co więcej – rozumiem co oznacza tytuł doktora nauk medycznych, czy choćby lekarza. I wiem jakie za tym stoją studia.

      Ja osobiście – i pewnie nie jestem odosobniony – staram się w poważniejszych sprawach konsultować się o dwóch różnych lekarzy. I często są to lekarze z polecenia. A poważniejsze tematy konsultuję jeszcze dokładniej. Jeżeli dostaję zalecenia – to czytam je dokładnie.

      Jeżeli czegoś nie rozumiem – po kilka razy dopytam o szczegóły.

      I – przez całe życie wiele już widzieliśmy – więc łatwo zauważymy jakieś dziwne porady lekarskie – np. tabletkę na ból głowy wkładać do ucha (przepraszam za porównanie)

      A w finansach? Wielu z nas nie zna się na tym wcale. I co gorsza – nie chce się znać. Wybiera doradców bez żadnego sprawdzenia wiedzy. Nie sprawdzi tego co mówi doradca. Nie czyta tego co podpisuje. Nie dopytuje o to czego nie rozumie. Nie porówna różnych ofert z góry wierząc w to co powie sprzedawca.

      • Rzeczywiście, klient w dużym stopniu ponosi odpowiedzialność za swoje rozczarowania z tytułu innych niż oczekiwane wyników. Ogólnie można przyjąć, że za trafność doboru polisy w 50% odpowiada doradca (w praktyce najczęściej sprzedawca) i w 50% klient. Ale to uogólnienie. Jednym z najważniejszych aspektów wpływających na wagę odpowiedzialności jest obecna sytuacja rynkowa w tej branży oraz uregulowania prawne. Klienci są zdezorientowani, dlatego tak są podatni na to, co mówią im sprzedawcy. To z tego też względu jednymi z największych autorytetów dla klientów w dziedzinie finansów są kolega, wujek, żona, którzy oczywiście o finansach nie mają żadnego pojęcia.

    • Zasadność sprzedaży rozumieją tylko towarzystwa – jedyni beneficjenci. A Pan tak samo jak KNF nie widzicie w okradaniu klientów nic złego.
      ==========================

      1. W produktach typu Pareto nikt nie okrada inwestorów

      To jest mocne nadużycie.

      2. Zgodzę się, że występowała nieetyczna sprzedaż.
      I to trzeba piętnować.

      Afera wybuchła po serii publikacji na moim blogu, i serii wywiadów ze mną w prasie i tv:

      http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,12283929,Ekspert_o__Kwartalnym_Proficie__Getin_Banku__Piekielnie.html

      Ale nie mieszajmy do tego produktów inwestycyjnych!

      Winni są tutaj doradcy, którzy wmawiali inwestorom bajki sprzedażowe.
      Inwestorzy też jednak powinni spojrzeć w lustro:
      http://blog.opiekuninwestora.pl/spojrzmy-w-lustro-czyli-skad-sukces-parabankow-lub-nieprzemyslanych-inwestycji/

      Tego nikt nie odważył się wcześniej napisać.

      Przedostatni dziś komentarz
      =================================
      Na przykładzie prostej struktury na wzrost indeksu WIG20 w ciągu roku.

      Po co powstały produkty strukturyzowane?

      1) Aby inwestor mógł inwestować w ryzykowne instrumenty (giełda dla wielu wydaje się bardzo ryzykowna)

      2) I jednocześnie miał pewność, że w razie gdy za rok giełda w Polsce jednak straci – to on sam nie zanotuje straty.

      3) Nie będzie musiał inwestycją zarządzać.

      4) A gdy giełda zarobi – to otrzyma część tego zysku.

      Czy można taki produkt wybrać świadomie? Oczywiście:
      – lokata daje znikomy zysk
      – za rok potrzebuję pieniędzy
      – boję się inwestowania jak ognia
      – a chcę mieć SZANSĘ na zysk większy niż lokata

      Jeżeli rozumiem jak działa polisolokata strukturyzowana oparta o indeks np. WIG20 to mój tok myślenia będzie następujący:
      – skoro taki produkt za rok daje w najgorszym razie zwrot kapitału
      – czyli minimalnie mniej niż lokata bankowa
      – a ja boję się inwestowania – a tutaj mam szansę na to, że jednak giełda zarobi….

      to chętnie taki produkt inwestor wybierze.

    • I na koniec odpowiedź na NAJWAŻNIEJSZE PYTANIE.

      w Umowie nigdzie nie mam zapisu o gwarantowanej kwocie wpłaconej.
      =================================================
      Jest informacja o ochronie Składki Zainwestowanej. Czyli sumy wpłat pomniejszonej o te nieszczęsne 20-30% kosztu kredytu na brakujące 80% rozłożone na raty.

      Jeżeli tę kwestię mamy wyjaśnioną – czyli rozumiemy za co są te opłaty, i że uczciwie są niższe niż kredyt gotówkowy na te 80% to możemy przejść do ochrony tej kwoty.

      1. Pobieramy dokument Regulaminu Funduszu Open Life GPx, np. GP6

      http://openlife.pl/uploads/media/Plan_Regularnego_Oszczedzania_Gemini_HB_OGIR104_T005_Regulamin_UFK.pdf

      To obowiązkowy załącznik do umowy (oczywiście często inwestorom nie był udostępniany, a inwestorzy podpisywali na dokumentach, że dokumenty otrzymali, przeczytali i zrozumieli – takie zapisy stosował wtedy Getin i spółka)

      2. Na pierwszej stronie, w drugiej kolumnie w punkcie 6 jest wzór na końcowy wynik inwestycji:

      Wartość obligacji w ostatnim dniu Okresu Ubezpieczenia
      = WNO * (1 + Max [0; (Indeksfinal /Indeksinitial) – 1])

      Czyli:
      a) wartość rachunku W OSTATNIM DNIU ubezpieczenia – czyli dokładnie w 15 rocznicę umowy (proszę zauważyć, że liczy się TYLKO ta data). Nieważne co się działo po drodze

      b) WNO – wartość nominalna obligacji odpowiadająca Składce
      Zainwestowanej, Czyli po ludzku: suma wpłat pomniejszona o opłaty za wirtualny kredyt. Lub jeszcze prościej „wpłata inicjująca x 5”

      c) Max (wartość_a, wartość_b) – Max oznacza, że wybierana jest większa z wartości

      d) wartość_a to ZERO – czyli 1+0=1 x WNO = WNO – inwestor otrzyma wpłaty minus koszty kredytu.

      e) wartość_b to wartość INDEKSU po 15 latach MINUS wartość INDEKSU w dniu rozpoczęcia inwestycji.

      Jeżeli więc – wartość indeksu w 15 rocznicę jest większa niż na początku inwestycji – wtedy MAX (0, zysk) oznacza zysk.

      I jeżeli ten zysk będzie większy niż koszty za kredyt – wtedy inwestor zarobi.

      Jeżeli zysku nie będzie – produkt kończy się wynikiem 0, a inwestor ostatecznie ponosi koszt kredytu na brakujące 80% wpłaty.

      WAŻNA informacja INDEKS to nie to samo co fundusz GP6.
      ———————————
      Końcowy wynik zależy od wyceny indeksu : Nomura Growth Poland 2 Index, który śledzić można tutaj:
      http://www.bloomberg.com/quote/NMEDGPL2:IND/chart

      A inwestor na swoim rachunku nie widzi wartości tego indeksu. Widzi wycenę obligacji (czyli inwestycja minus koszt opcji) funduszu „UFK Open Life GP6” .

      Gdybym miał taki zapis to nie było by tej całej afery i myślę, że pod tymi słowami podpisze się nie jeden „szczęśliwy” klient.
      ———————————————————————–
      Mam nadzieję, że tym ostatnim komentarzem przekonałem, że jednak w produkcie jest zawarta ochrona kapitału.

      Akurat w tym produkcie nie na 100% wpłat. Co wynika z konstrukcji 20/80.

      Być może ma Pan produkt Gemini PLUS – który miał już lepszy wzór na końcowy wynik:

      WNO * (1,1125 + Max [0; (Indeksfinal /Indeksinitial ) – 1])

      Czyli ochrona kapitału wynosiła 111,25% z pierwszej wpłaty razy 5. Czyli w najgorszym razie inwestor otrzyma zwrot prawie połowy kosztów.

      W produkcie, który sam nabyłem aby przekonać się jak działa (oczywiście z pełną premedytacją ze składką 100 zł miesięcznie – produkt Dziesięciokrotka) – też mam przez 15 lat około 30% kosztów. Ale końcowa ochrona kapitału to 130%. Czyli w praktyce równe 100% tego co wpłacę.

      Ale – Dziesięciokrotka to dopiero jest skomplikowany pomysł na strukturę!

      :: http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-liczony-jest-zysk-w-10kr-i-sz/

      I tu obiecywano lewar nie 5 a 10-krotny:
      http://blog.opiekuninwestora.pl/jak-liczony-jest-zysk-w-10kr-i-sz/

      http://blog.opiekuninwestora.pl/doradca-obiecal-10-krotny-lewar/

      • Sprawdziłem regulamin. Mam tam zapis troszkę inny:

        Końcowa Wartość rachunku udziałów obliczona zostanie w oparciu o wartość obligacji…zgodnie ze wzorem :
        WNO * (1 + Max [0; (Indeksfinal /Indeksinitial ) – 1]), gdzie
        WNO – wartość nominalna obligacji odpowiadająca Składce Zainwestowanej.
        Składka zainwestowana 56 250,00 (czyli 5 x składka pierwsza 11 250 PLN).

        Jakbym miał przez 15 lat dokonywać wpłat to sumarycznie zainwestował bym 72 450 PLN (składka co miesięczna 340 + składka pierwsza 11 250).

        Czyli, wierząc powyższym zapisom w najgorszym wypadku po 15 latach stracę:
        – 16 200,00 PLN (ponieważ 72 450 – 56 250 daje ten wynik)
        – to czego nie zarobiłem np, na lokacie – czyli kolejne kilkanaście tysięcy PLN

        Byłbym w stanie uwierzyć w gwarancje chociaż składki zainwestowanej, gdyby nie zapis z Umowy, który wcześniej w komentarzu wysłałem, a mianowicie:
        „2. Celem funduszu jest powiększenie Wartości aktywów Funduszu w wyniku wzrostu wartości lokat Funduszu,
        3. W szczególności celem Funduszu jest ochrona wartości Składki Zainwestowanych na koniec Okresu Ubezpieczenia,
        4. Towarzystwo Ubezpieczeń nie gwarantuje osiągnięcia celu inwestycyjnego określonego w ust. 2 i ust.3″

        Wspomniał Pan, że ten zapis to formalność. Ja dodam, że jest to niepokojąca formalność bo oznacza, że równie dobrze straty mogą być jeszcze większe a i tak są bardzo duże.

        Ogólnie jednak muszę stwierdzić, że wniósł Pan bardzo dużo merytorycznych kwestii do rozmowy. Za co dziękuję.

  35. Cześć Marcin
    Cieszę się , że mogę zabrać głos w dyskusji. Cztery lata temu postanowiłem zainwestować na przyszłą emeryturę. W tym celu udałem się do Open finanse -przecież to doradcy finansowi. Dzisiaj wiem , że „doradzają” tylko grupie Noble/Getin a nie zwykłemu klientowi.
    Nabyłem wtedy produkt „better futer”, ale coś mnie tknęło i zacząłem przeglądać fora internetowe, przeczytałem też OWU, niestety za póżno. Straciłem na szczęście tylko 1000 złotych i oczywiście zrezygnowałem z produktu. Natknąłem się wtedy na portal Opiekun Inwestora prowadzony przez Remigiusza Stanisławka. Miałem szczęście i jestem mu dzisiaj ogromnie wdzięczny gdyż uratował moje ciężko zarobione pieniądze. Moja wiedza finasowa w tamtych dniach była katastrofalna. To on nauczył mnie , że ubezpieczenia na życie należy oddzielić od inwestycji. Teraz wiem że polisy łączone których jest mnóstwo na rynku( tkzw na życie i dożycie) są najchętniej sprzedawane bo agent dostaje z ich sprzedaży największe prowizje. Ale czego nauczył mnie też Remigiusz przede wszystkim aktywnego zarzadzania funduszami inwestycyjnymi. Nauczył mnie tez „prześwietlania” funduszy inwestycyjnych tzn czytania karty funduszu, oceny ryzyka walutowego itp. Nabyłem wtedy polisę Nordea strateg dziś PKO. To Remigiusz przekonał mnie , że najlepszym narzędziem do zarabiania pieniędzy jest konto dodatkowe najczęściej bezprowizyjne z którego pieniądze zawsze można wypłacić w dowolnym momencie bez pobierania opłat likwidacyjnych. Dzięki jego szkoleniom wiem ,że dobra polisa to polisa posiadająca co najmniej 50 funduszy inwestycyjnych najlepiej powyżej 100 jak Nordea w tym koniecznie fundusze zagraniczne ale koniecznie fundusze jednego rynku, globalne i sektorowe. To na tych funduszach zarabiam najlepiej stosując regułę kilku rynków. To Remigiusz nauczył mnie jak przełożyć ryzyko walutowe w korzyść walutową. Wiem też , że w dobrej polisie ważny jest też krótki czas konwersji, gdyż pieniądze krótko pozostają poza rynkiem a w sytuacji wysokiego ryzyka szybko tnie się straty. Dzięki szybkiej konwersji można inwestować bardziej ryzykownie jak np. w polisie Generali Omniprofit. To prawda, że jest to droga polisa ale stosując szybkie konwersje łatwo pobić koszty zyskami. Nie ma takiego drugiego produktu na rynku z tak szybką konwersją. Stosując zasadę jak najmniej/ najkrócej wpłacać na konto główne( np. unikać waloryzacji składek obowiązkowych, skracać do minimum czas obowiązkowych wpłat), jak najwięcej na konto dodatkowe można zarobić przyzwoite pieniądze. Na rynku jest wiele produktów z kilkoma funduszami inwestycyjnymi, bez przejrzystych platform inwestycyjnych z dłuższą niż 5 dni konwersją funduszy. Takich funduszy należy moim zdaniem bezwzględnie unikać
    Dzięki TOBIE Marcinie nauczyłem się , że nie wolno inwestować w produkty długoterminowe a takimi są polisy inwestycyjne bez posiadania poduszki bezpieczeństwa. Szybko te błędy naprawiłem i zgodnie z twoją sugestia stworzyłem poduszkę opartą o płynne konto bankowe, dziesięcioletnie obligacje skarbowe. Inwestuję tez bezpiecznie na platformie bossa fund. Zlikwidowałem też za Twoja namową karty kredytowe. A ubezpieczenia w tym na życie , są oczywiście potrzebne ale to coś zupełnie niezależnego od inwestycji.
    Podsumowując mogę powiedzieć , że moja wiedza wynika z regularnych szkoleń oraz korzystania z takich portali jak TWÓJ portal , opiekuna inwestora, DNA rynków, portalu Michała Szafrańskiego portalu Funduszowe.pl itp. A produkty inwestycyjne w tym setki bubli inwestycyjnych jak to produkty były , są i będą sprzedawane To od naszej wiedzy zależy co kupimy i jak dany produkt wykorzystamy. A co do sprzedawców produktów inwestycyjnych to trzeba stwierdzić fakt , że chęć bogacenia się tych ludzi kosztem klienta niweczy elementarne zasady etyki jeśli takowa jeszcze istnieje

    • Cześć Marku,
      Też mam Nordea Strateg i bardzo chciałbym tak jak Ty umieć samodzielnie nimi kierować. Chciałbym się nauczyć tego jakie fundusze i kiedy wybierać. Czy mogli byśmy się skontaktować prywatnie, abym mógł Cię na spokojnie spytać o parę kwestii i rad?? Proszę Cię o kontakt. prokuskipiotr@wp.pl

  36. Rafale i pozostali nie kupujcie nigdy kota w worku. Każdy produkt ubezpieczeniowy, inwestycyjny w tym polisy inwestycyjne należy dokładnie prześwietlić czytając OWU a jeśli go nie rozumiecie to po to są pomocni ludzie tacy jak Remigiusz czy Marcin Iwuć , żeby ich zapytać i myślę , że chętnie odpowiedzą. Ja zaufałem i nie zawiodłem się. Pamiętajcie także , że punty tkzw doradztwa finansowego jak to ładnie określa Remigiusz ” na rogu ulicy” typu Open finanse, expander, czy inne itp nigdy nie działają w interesie klientów tylko banków, których celem jest szybki zysk

  37. @ Remigiusz,

    Dopiero teraz mam możliwość włączenia się do dyskusji.

    Komentarze pod tym artykułem otworzyły mi oczy jak ważny jest to temat dla moich czytelników, dlatego z całą pewnością pociągnę go dalej – tym razem bardziej dogłębnie. Zrobię to na zasadzie „element po elemencie”, abyśmy nie musieli posługiwać się ogólnikami.
    Myślę, że na pierwszy ogień pójdzie opłata likwidacyjna – która z takim zapałem broniona jest przez zwolenników polis. Poświęcę jej cały wpis – tam podyskutujemy w detalach nad jej zasadnością.

    Jestem pod wrażeniem Twojego ogromnego zaangażowania w obronę polis inwestycyjnych. Wybielasz te produkty z zapałem godnym większej sprawy. Ponieważ zdominowałeś dyskusję, a pisząc iż „prawnicy rzecznika ubezpieczonych nie rozumieją zasad tych produktów” otworzyłeś kolejne ciekawe wątki, mam do Ciebie ogromną prośbę.

    Kiedy polecam jakiś produkt na blogu – otwarcie piszę, że na tym zarabiam, aby każdy mógł wziąć to pod uwagę przy interpretacji moich argumentów. Tak jest na przykład w IKE Plus.

    Ponieważ właśnie stajesz się osobą powszechnie znaną czytelnikom mojego bloga, mam do Ciebie ogromną prośbę. Czy zechciałbyś napisać więcej o tym, w jaki sposób prowadzona przez Ciebie działalność powiązana jest z rynkiem polis inwestycyjnych?

    Szczególnie ważne dla czytelników będzie to, czy czerpiesz dochody ze sprzedaży tych polis i z produktów czy usług z polisami związanymi.

    Nie odbierz tego proszę jako prowokację z mojej strony. Zbyt bardzo Cię szanuję, aby to robić. Zależy mi jednak bardzo na grze „w otwarte karty”, więc przy takim zaangażowaniu z Twojej strony chciałbym dac moim czytelnikom pełen ogląd sytuacji.

    A zatem – ogromna prośba o kilka zdań na ten temat, jeśli oczywiście się zgodzisz. Z góry serdecznie dziękuję.

    • „Szczególnie ważne dla czytelników będzie to, czy czerpiesz dochody ze sprzedaży tych polis i z produktów czy usług z polisami związanymi.” – dlaczego uważasz Marcinie, że to jest tak ważne?

      Moim zdaniem najważniejszy jest aspekt merytoryczny dyskusji, logika oraz fakty. Tak więc pod uwagę należy brać nie to, czy ktoś coś sprzedaje, czy też nie, ale to, co pisze i jak pisze. A jeśli ktoś uważa, że któraś z osób pisze tendencyjnie, nieprawdę, to niech włączy się do dyskusji, przedstawi swój pogląd i swoje argumenty. Co myślisz Marcinie o takim podejściu?

      • To ważny aspekt bo jest to lobbing. Tak jak na stronach wyborczej zawsze pytają sie tylko developerów jakie będą ceny mieszkan. Nigdy nie widzialem, że mowili cos o spadkach. Zawsze teraz jest najlepszy moment na kupno 😉
        P. Remigiusz jak sam pisze inwestuje 6 cyfrowe sumy rok w rok. Te pieniążki nie biorą sie z znikąd czy etatu. Jakby biznes padł to nie zazdroszczę zobowiązań. Szczerze

    • Marcinie – z przyjemnością.

      Zacznijmy od tego co może najbardziej interesować czytelników.

      Czyli:

      1. Czy zarabiam oferując polisy inwestycyjne?
      ———————————————————–

      Oczywiście tak. Jak w każdej działalności – za moje usługi należy się wynagrodzenie. Osobom, które ze mną inwestują wydaje się to całkiem logiczne. A dla mnie jest oczywiste.

      2. Czy wiedzą o tym korzystający z moich usług?
      ———————————————————–

      Oczywiście tak. Jestem zwolennikiem pełnej przejrzystości w biznesie. Co więcej – w każdej z prezentacji, które prowadzę na temat mojej działalności, w każdym materiale udostępnianym inwestorom jest to dokładnie opisane.

      Co więcej – inwestorzy są informowani od czego zależy poziom mojego wynagrodzenia.

      I – jak dotychczas – nikt z tego powodu nie miał i nie ma żadnych problemów.

      3. Czy moje wynagrodzenie jest kosztem inwestora?
      ———————————————————–
      W Polsce panuje dziwne przekonanie, że w produktach inwestycyjnych wynagrodzenie jest kosztem inwestora.

      Fakty (jeżeli ktoś korzysta poprawnie z produktu inwestycyjnego) są jednak całkiem inne.

      100% wpłaty inwestora jest inwestowane (czasem – rzadko – może pojawić się 1-3% prowizja, zależy to od produktu).

      Kto tutaj zarabia?

      – zarabia inwestor inwestując o 2-3% taniej niż w mBanku na rynkach zagranicznych + niejako na dodatek otrzymując dodatkowe korzyści związane z charakterem produktu
      – zarabiam ja, jako pośrednik przy zawarciu takiej umowy
      – zarabia producent produktu
      – zarabiają fundusze inwestycyjne.

      W ocenie mojej i mojej grupy inwestorów to bardzo uczciwy układ. Tu każdy osiąga korzyści.

      Dodatkowo z mojej strony inwestor otrzymuje bezpłatnie dostęp do narzędzi, szkoleń, konsultacji i wsparcia w inwestowaniu.

      4. Czy inwestowanie w polisach inwestycyjnych wymaga blokady kapitału i wysokich opłat likwidacyjnych?
      —————————–
      Absolutnie nie. Większość inwestycji inwestorów, z którymi współpracuję jest dostępna do wypłaty w każdym momencie.

      Mit wysokich opłat likwidacyjnych wynika wprost z braku rzetelnego informowania o produktach w punktach na rogu ulicy.

      5. Czy inwestorzy wiedzą o mBanku?
      ———————————–
      Oczywiście – każdy z mojej grupy inwestorów część środków inwestuje w mBanku – doskonałe miejsce na krótkoterminowe inwestycje.

      I zawsze do tego zachęcam.

      Ostatecznie i tak większość oszczędności przeznaczonych na fundusze inwestorzy dopłacają do produktu opartego o polisę. Wiedząc jakie tam mają korzyści.

      • Kłamczuszek…..

        Inwestując w fundusze zagraniczne ponosimy ryzyko walutowe, ryzyko prawne i ryzyko niewypłacalności na podstawie prawa Luksemburskiego.

        Inwestujac w Fundusz polski który kupuje powyzej 95% jednego wybranego funduszu luksemburskiego pozbywamy sie problemów prawnego, jurysdykcji a co najważniejsze ryzyka walutowego. Oczywiście bez problemu można było w Polsce kupić fundusze zagraniczne bezpośrednio i to 10 lat temu.

        Tutaj przykładowa karta ING L Globalny Spółek Dywidendowych.
        „fund of fund” czyli fundusz 1:1 Marcin ma chyba w portfelu IKE

        https://www.ingtfi.pl/_fileserver/item/1500381/ING_Globalny_Spolek_Dywidendowych.pdf?timestamp=1427111373100

        Stopa zwrotu funduszu polskiego w PLN / oryginalnego w EUR

        2014 16,39% /16,50%
        2013 18,95% / 17,80%
        2012 13,39% / 12,33%
        2011 +0,40% / -0,24%

        Opłata za za zarządzanie 2,5% (dla jedn A i 1,9% dla K) nie ma przełożenia bo dużo zależy od hedgowania kursu walutowego.

        Więc przestań rozpowiadać kłamstwa polisowe.

    • Myślę, że potrzebne będzie dodatkowe wyjaśnienie pokazujące gdzie i kto osiąga korzyści z polisy inwestycyjnej.

      1. Zarabia inwestor

      a) inwestując o 2-3% w skali roku taniej w fundusze zagraniczne niż na platformie mBanku (czysta matematyka – większość funduszy zagranicznych pobiera 3-4% za kupowanie czystych funduszy zagranicznych) – w polisie te same fundusze dostępne są płacąc koszt 1-2%. Wolę zapłacić 1% lub 2% niż 4%.

      b) korzyść podatkowa jest ciekawym dodatkiem

      c) ma szybką zmianę między dowolnymi funduszami

      2. Zarabia pośrednik w zawarciu takiej umowy.

      W tym modelu ja.
      To wynagrodzenie nie pochodzi z wpłat inwestorów (inwestowane jest 100% wpłat) – ale z tzw, kick-backu, który płacą fundusze za ‚bycie’ w polisie inwestycyjnej, i oczywiście z części opłaty, którą pobiera polisa.

      Opłaty – dzięki której inwestor zarządza funduszami taniej niż w mBanku.

      3. Zarabia fundusz inwestycyjny

      Pobierając swoją wliczoną w cenę opłatę za zarządzanie

      4. Zarabia producent produktu inwestycyjnego

      Pobierając swoje opłaty od inwestowanego kapitału.

      Czy wynagrodzenie to 100% wpłaty inwestora?
      ————————————————————————–

      Wynagrodzenie wynosi czasem kilka procent, czasem kilkadziesiąt.

      A podane w artykule 100%? Cóż – są takie produkty – ale tych akurat żaden świadomy inwestor z mojej oferty nie wybierze (mam w ofercie praktycznie każdy produkt inwestycyjny w przeciewieństwie do okienka bankowego, gdzie doradca musi oferować jedyne słuszne rozwiązania). Są to najczęściej najsłabsze inwestycyjne rozwiązania. Których nikomu nie polecę.

      Przepraszam, ale szczegółów umów nie mogę udostępnić.

      Jeżeli ktoś zapyta jaki jest to ostatecznie procent od inwestowanej kwoty przez inwestorów – z reguły nie przekracza 10%. Gdy jednocześnie 100% wpłaty inwestora jest inwestowane, w taki sposób aby opłaty likwidacyjne nie stanowiły żadnego problemu.

    • Jeżeli rozmawiamy o pieniądzach – czyli o zarabianiu.

      To oprócz produktów inwestycyjnych także:

      1) Portal Opiekun Inwestora
      ——–
      Oferujący dostęp do zarządzania funduszami w każdym produkcie inwestycyjnym. Tu – wynagrodzenie pochodzi z abonamentów.

      Proszę nie traktować portalu jako ‚jedynej słusznej strategii inwestowania’. Owszem – są tam gotowe strategie dla początkujących
      (także dla ostrożnego inwestowania).

      Ale – chyba jako jedyni na tym rynku mówimy: że w inwestowaniu działa bardzo prosta zasada: dodatkowa wiedza to większe zyski przy mniejszym ryzyku. I nie muszą to być gotowe strategie.

      2) Szkolenia stacjonarne i internetowe: Fundusze To Nie Lokata
      ————–
      Ponad 200 całodniowych edycji od 2009 roku. Kilka tysięcy uczestników.

      Podkreślę: są to jedyne szkolenia z inwestowania kierowane do indywidualnych inwestorów, na których nie oferuje się produktów inwestycyjnych.

      Dlatego zamiast bajek sprzedażowych jest tam po prostu konkretna wiedzą.

      http://www.funduszetonielokata.pl/opinie-uczestnikow/

      • Argument ze ktoś chodzi na szkolenia….. jest równie dobry jak to 3mln ludzi nabitych w polisach nie ma co marudzić…. bo skoro jest ich 3mln to musi byc świetne.

        Jesli na tych szkolenia powielasz te swoje kłamstwa to współczuje,Wiemy też ze „model strategii” od 3 lat nie działa, stąd już teraz „portal opieki” nie pokazuje … jest tylko materiałem szkoleniowym a decyzję podejmuje inwestor.

    • To jeszcze na koniec – czym różni się moje podejście do współpracy z prywatnymi inwestorami z tym dostępnym na rogu ulicy?

      1. Na etapie wyboru produktu inwestycyjnego inwestor MUSI być gotów poświęcić na to kilka, a nawet kilkanaście godzin. Czasem więcej. Ten proces doboru produktu trwa z reguły kilka tygodni.

      Inwestor otrzymuje pełne porównanie rozwiązań rynkowych, oparte o analizę kilkunastu istotnych cech (nie tylko kosztów).

      Już po tej lekturze każdy ma wiedzę o produktach inwestycyjnych większą niż niestety pracownicy banków (to nie ich wina – tak są szkoleni przez kierownictwo, aby za dużo wiedzy nie mieli – takie są niestety realia).

      Każdy z inwestorów wie na etapie doboru produktu od czego zależy moje wynagrodzenie, zna wszelkie alternatywy (mBank, Bossa Fund), co więcej – otrzymuje informacje o tym jak inwestować bez opłat likwidacyjnych.

      Ostateczną decyzję co do wyboru produktu lub produktów podejmuje inwestor. W oparciu o kilka sugerowanych z mojej strony propozycji.

      Jak widać można rzetelnie informować.

      2. Zanim w ogóle rozpoczynam rozmowę – inwestor MUSI zadeklarować, że jest gotów nauczyć się inwestowania. W którym ja później pomagam.

      Akurat na rynku funduszy nie jest to bardzo skomplikowane – mając dodatkowe wsparcie i dodatkowe narzędzia.

      Tu musi paść deklaracja gotowości do tego aby w ciągu pierwszego roku poświęcić co najmniej 10 godzin na naukę. A potem chociażby godzinę w miesiącu.

      W ten sposób współpracuję jedynie z inwestorami, którzy dokładnie wiedzą co robią. Rozumieją inwestycję. I poprawnie z niej korzystają.

      Takiego modelu trudno oczekiwać w banku, gdzie pracownicy mają plany sprzedażowe.

      Polacy najczęściej wolą usłyszeć, że wystarczy wpłacać i ktoś w magiczny sposób pomnoży oszczędności. To tak nie działa.

      Fundusze- jak sama nazwa wskazuje – to inwestycja. Jeżeli naprawdę szanujemy własne, ciężko zarobione oszczędności to zachęcam aby o inwestowaniu wiedzieć coś więcej. Nie tylko podstawy.

      To w XXI wieku wręcz obowiązkowa wiedza. I, zapewniam, prostsza niż nauka jazdy na nartach czy zdanie egzaminu na prawo jazdy.

      • Witam Remigiuszu

        Prosiłabym żebyś odpowiedział na zarzuty dotyczące zżerania zysku przez opłatę za zarządzanie pobieraną przez ubezpieczyciela.
        Zaznaczam że chodzi mi o fakty (konkretne obliczenia). Ktoś tu podał link do obliczeń ze strony inwestowanie.org. Czy te obliczenia są poprawne? Jak np. 2% wpływa na zyski ?
        Pozdrawiam

        • Asiu, bardzo proszę – siłą rzeczy będą nieco uproszczone. Ale pokażą kierunek dokładniejszych analiz.

          Nie inwestowałbym w tych produktach, gdybym sam nie miał przekonania o ich opłacalności!

          Przypadek pierwszy: opłata faktycznie zjada zyski.
          ==================================

          Jeżeli ktoś kupi fundusz krajowego TFI w polisie i będzie go po prostu trzymał.

          Wtedy jego zysk w porównaniu do inwestycji poza polisą w tym samym funduszu będzie średniorocznie niższy o 2%. A w długim okresie, oczywiście, będzie to, zgodnie z procentem składanym znacznie więcej.

          Mamy tu sytuację, w której inwestor posiada produkt, w którym płaci za określone korzyści … i z nich nie korzysta.

          Przypadek drugi: polisa tańsza w funduszach zagranicznych
          ==================================

          Polisa załóżmy pobiera 2% rocznie. Inwestor korzysta (aktywnie, kilka zmian w ciągu roku wystarczy) z funduszy zagranicznych TFI (HSBC, Black Rock, Fidelity itp). Te zagraniczne fundusz pobierają swoją opłatę (wliczoną w cenę funduszu).

          Alternatywa – korzystanie z funduszy zagranicznych w mBanku. Są to tylko krajowe fundusze ‚zagraniczne’. Zdecydowana większość z nich to fundusze fundusze (tzw. FoF’y). Pobierają 3-4% (!) rocznie za to, że pieniądze przelewają do czystych funduszy zagranicznych.

          Które w polisie, bez prowizji od wpłaty można nabyć ponosząc koszt 1-2% rocznie.

          Czyli – opłata 2% w polisie pozwala inwestować ostatecznie taniej o 2% na rynkach zagranicznych niż w mBanku.

          Przy kwocie 100.000 zł w ciągu 10 lat jest to oszczędność rzędu 20.000 zł.

          Jeżeli inwestor w polisie korzysta tylko z krajowych TFI – tej korzyści nie będzie wykorzystywał. Czyli – znów: płaci za coś z czego nie korzysta.

          Osobiście nie mam żadnego problemu z tym, że suma opłat które pobierają ubezpieczyciele we wszystkich moich produktach to ponad 1000 zł miesięcznie. W zamian mam oszczędność kilku tysięcy na kosztach funduszy zagranicznych.

          Przypadek trzeci: czas konwersji
          ==================================
          W niektórych produktach (Axa, Skandia, Generali) zmiana między funduszami dowolnych TFI realizowana jest (Zarówno zakup jak i sprzedaż) po cenie z dnia następnego (Generali) lub D+2 (np. Skandia).

          Chcąc przenieść środki między funduszami różnych TFI w mBanku (i wielu polisach z powolną konwersją) przez 3-4 dni pieniądze nie pracują – są przelewane między rachunkami. 5 zmian portfela w ciągu roku to 15-20 dni roboczych – czyli prawie miesiąc kalendarzowy, gdy pieniądze nie są nigdzie inwestowane. W czasach wzrostów na giełdach łatwo przegapić kilka dni wzrostowych. Oczywiście w czasie bessy może się udać uniknąć kilku dni strat.

          Jeżeli inwestor nie dokonuje zmian między funduszami – wracamy do punktu wyjścia: płaci za coś z czego nie korzysta.

          Polisa to nie to samo co kilka parasoli osobnych TFI. Na blogu pokazywałem dlaczego nie warto (przynajmniej z punktu widzenia liczb) trzymać się parasoli w inwestowaniu w mBanku.

          Przypadek czwarty: korzyść podatkowa
          ==================================
          W długookresowych inwestycjach jest ważna. Podobnie jak w przypadku IKE czy IKZE (tylko z większymi możliwościami inwestycyjnymi wielu TFI).

          Na pewno Marcin przygotuje osobny artykuł na ten temat. Ja z mojej strony dołączę moje opracowania.

          Obliczenia uproszczone – zakładające stałą liniową stopę zwrotu oczywiście pokażą, że korzyść podatkowa pojawi się dopiero za jakieś 20 lat. Ale – nie znam nikogo kto potrafi tak inwestować aby nigdy nie wycofywać się z jakiegoś funduszu z chwilową stratą. Dopiero w realnych danych pojawia się większy efekt korzyści podatkowej. Tu mamy trochę mało miejsca na dokładne omówienie o co chodzi z tą korzyścią podatkową.

          W cytowanym przez Ciebie artykule
          ————————————–
          Autor pokazał dwa przykłady liczbowe.

          Przykład 1 – pasywne inwestowanie w jeden fundusz. Co oczywiście daje wynik gorszy w polisie.

          Tak samo jak kupno abonamentu telefonii komórkowej z pakietem 20 GB gdy ktoś nie korzysta z Internetu…

          Przykład 2 – założenie systematycznych wzrostów, bez chwilowych korekt. Matematycznie obliczenia wyglądają na poprawne. Ale – praktyka pokazuje, że w inwestowaniu trzeba czasem wycofać się ze stratą – i dzięki korzyści podatkowej podatek nalicza się nie od sumy zysków, ale od całościowego zysku.

          Zresztą – nawet przy takim (merytorycznie błędnym) uproszczeniu wynik (15 lat) podany przez autora (przepraszam, nie sprawdzałem poprawności obliczeń) to:

          – wartość inwestycji poza polisą :: 82561,4 (podatek przy zmianach między funduszami)

          – wartość inwestycji w polisie :: 81272,6 (podatek na końcu plus 2% rocznej opłaty).

          Różnica w wynikach to 1288 zł, czyli 1,5% w stosunku do inwestycji poza polisą.

          Jak widać – opłata 2% nie zjadła 30% zysków. A wynik okazał się nieznacznie niższy niż poza polisą. I to zakładając ciągłe wzrosty, pomijając czasy na konwersję, czy też tańsze fundusze zagraniczne.

          Liczby pokazują, że nie jest tak źle.

          • Remigiusz,
            Dostarczasz mi dużo materiału do „odczarowania” 😉
            Z przyjemnością krok po kroku w kolejnych artykułach będę to robił.

            Na ten moment – w pierwszym podpunkcie chciałeś jak sądzę napisać, że zyski w funduszu poza polisą będą WYŻSZE, a zdanie sugeruje, że poza polisą będą NIŻSZE.
            Zdanie powinno zatem brzmieć: ” Wtedy jego zysk w porównaniu do inwestycji poza polisą w tym samym funduszu będzie średniorocznie WYŻSZY o 2%…”

            Zysk poza polisą będzie WYŻSZY, prawda?

          • Mój przykład zakładał 18,8% stopy zwrotu rocznie !!! I mimo to polisa nie okazała sie lepsza niz dobre 9%.

            Co do funduszy zagranicznych to juz pokazywałem:
            a) fundusze zagranczne są dostępne w walucie EUR i USD
            b) fundusze polskie inwestujące w fundusze zagraniczne również są dostępne i mimo 2,5% dodatkowej opłaty za zarządzanie oferują hedge walutowy a dzięki temu ich wyniki które pokazywałem wcale nie są słabsze o 2% od funduszu wzorcowego.
            Odsyłam ciaglę do karty takiego funduszu i wyników w EUR funduszu wzorcowego i PLN fund of fund
            https://www.ingtfi.pl/_fileserver/item/1500381/ING_Globalny_Spolek_Dywidendowych.pdf?timestamp=1427111373100

            Co do strategii to pokazywałem ze żadna strategia nie uchroni przed opóźnieniem konwersji.

            Po co godzic sie na LAG FUNDUSZOWY skoro ta sama strategia mogłaby dzialać na ETFach lub CFD online bez 2 dni na opóźnienie.

            Aktywne zarządzanie funduszem na 20% rocznie jest bajka dla grzecznych dzieci lub strategii opracowanych na danych historycznych które nie działają w przyszłości od Darwin defender po OPI Fund.

            Dla stopy zwrotu 8% polisa spowoduje te 2p.p rocznie ale de facto 30-50% mniej zysków po 30 latach.

            Szczególnie głupota jest inwestowanie w polisach po wejściu IKE i IKZE (dla 32% PITowych to jest ponad 1400zł rocznie w prezencie za nic)

            Kolejny mit to szeroki wybór funduszy, Nie ma to żadnego znaczenia bo nie istnieje żaden model matematyczny który na podstawie danych z przeszłości przewidzi najlepszy fundusz w przyszłości.

            Ba pokazywałem kiedys na blogu ze coroczna zmiana na najlepszy fundusz za ostatnie 12mies powoduje wynik PONIŻEJ LOSOWANIA. Analizy kiedyś udowodniły ze statystycznie działa za to inwestycja w fundusze bez historii czyli te istniejace krócej niż 12 miesiecy.

            • „strategii opracowanych na danych historycznych które nie działają w przyszłości od Darwin defender po OPI Fund. ” – proszę, udowodnij, że te strategie nie działają. Rozumiem, że Twoim zdaniem człowiek, który stworzył OPI, nabija ludzi w butelkę, a wyniki, które prezentuje na swoje stronie są z fałszywe?

              • Strony OPI istnieje od sierpnia 2011r

                Zyski pokazywane na eleganckich „kółeczkach” na stronie opi-fund dotyczą inwestycji hipotetycznych w 2001roku. (zaraz po pęknięciu bańki internetowej).

                Wniosek „System cud” został opracowany i wytrimowany na danych historycznych.

                Reszta zgrabnie ukryta za Paywallem.

                Darwin Defender też działał …. na danych historycznych
                Remigiusz zapomniał chyba skasować
                https://www.opiekuninwestora.pl/pdf/opiekuninwestora_pl_strategia_darwin_defender.pdf

                Za wspomnianym plikiem:
                dla żadnego z badanych dni nigdy nie uzyskano wyniku gorszego niż 12%
                średniorocznie. Jednocześnie najczęściej wynik wynosił od 16% do 18%

                Potem zmieniły sie nazwy „portfeli modelowych a potem wyniki zniknęły….. ze strony w 2010 roku gdy okazało się ze wynik „portfelu modelowego” to +3% a sredni wynik funduszu akcji +13%

                Czy Remigiusz sam poda wyniki z lat 2009-2015?

                Nie wierzycie prosze bardzo…… aktualna strona.
                http://www.opiekuninwestora.pl/

                A strona „Dotychczasowe wyniki zniknęła?
                http://web.archive.org/web/20100224024849/http://www.opiekuninwestora.pl/dotychczasowe_wyniki,751,0.htm

                Mozna sprawdzić „kiedy” nastapił cud usuniecia zakładki „Gotowa strategia” i „Wyniki”

                Do widzenia i dobranoc

                • A gdzie jest dowód? Co do tych zapisów archiwalnych – czy pytałeś się Remigiusza, jaki jest tego powód? Podczas pracy dziennikarskiej nauczyłem się bardzo ważnej rzeczy – trzeba wysłuchać stanowiska obydwu stron. Odnośnie sprawdzenia działania strategii Darwin + Defender każdy może to uczynić samodzielnie poprzez wyliczenie zgodnie z jej regułami na danych historycznych za dowlony okres. Własne doświadczenie jest jednym z najmocniejszych argumentów.

                    • Oczywiście warto poznać odpowiedź, dlaczego te wyniki zniknęły. Jest tylko jedna rzecz. Parokrotnie zdarzyło mi się pisząc kontrowersyjny artykuł do gazety stwierdzić po wysłuchaniu jednej strony, że jej argumenty tak są logiczne i przekonywujące, że nie ma potrzeby porozmawiać z drugą stroną. Ale zawsze coś mi podopowiadało, że tak trzeba zrobić. I zawsze po wysłuchaniu drugiej strony sprawa zmieniała całkowicie swój obraz. Gdybym tego nie uczynił, to napisałbym artykuł jednostronny, stronniczy, nie przedstawiający prawdy. Ponadto z tych moich doświadczeń wynika, że w tych sytuacjach prawda zawsze leżała po środku. Więc wyjaśnienie Remigiusza jest tu konieczne. Nie zabrał głosu w tej sprawie, a moim zdaniem powinien. Oczywiście można przypuszczać, że nie ma nic do powiedzenia, że domniemania są prawdziwe. Jednak do momentu przedstawienia jego stanowiska w tej sprawie nie można osądzać.

  38. Witam,
    Do marca byłem w posiadaniu Polisy inwestycyjnie w AXA.
    Brak doświadczenia zyciowego spowodował że założyłem taki produkt i żałowałem tego ale była to dobra lekcja 🙂

    Przeliczyłem ze do czasu wygaśnięcia opłaty likwidacyjnej (10 lat)
    moja polisa straci 9500 zł za same opłaty (wpłacałem 330 zł/msc)
    Zdecydowałem się na rozwiązanie polisy i wystapienie do AXA o zwrot części środków pobranych jako opłata likwidayjna.
    Na ten moment sprawa w toku.

    Moim zdaniem jednak nie jest to zły produkt, jest on skierowany do wąskiej grupy odbiorców, a instytucje finansowe robią bardzo złą robotę wciskając go komu popadnie

    Michał

  39. Marcinie, cieszę się, że chociaż na końcu tekstu pozostawiłeś furtkę na pełne przedstawienie informacji o polisach, że wykazałeś otwartość na informacje dające odmienny, szerszy obraz rynku polis inwestycyjnych.
    Gdybym ja był autorem tego tekstu, to przede wszystkim napisałbym o strategiach pozwalających na osiąganie średniorocznych stóp zwrotu na polisach inwestycyjnych rzędu 15 – 20%. Mam tu na myśli strategie generujące sygnał przejścia z funduszy akcyjnych na pieniężne i odwrotnie. Siłą tych strategii jest zabezpieczanie przed spadkami. Łączą więc dużą zyskowność z dużym bezpieczeństwem, co jest bardzo cennym ich atutem.
    Przykłady: http://www.opi-invest.pl/, strategia Darwin + Defender przedstawiona przez jej autora w książce: http://onepress.pl/ksiazki/milion-w-zasiegu-reki-poradnik-zarzadzania-finansami-maciej-karsznia,milzav.htm, strategia autorstwa Remigiusza Stanisławka.

    Zyskowność 15 – 20% powoduje, że traci na znaczeniu wymóg opłacania składek pod groźbą wysokich kar. Nie ma powodu rezygnować z polisy, gdy przynosi przyzwoite zyski.

    Niewielkie znaczenie mają wtedy też opłaty pobierane przez firmy ubezpieczeniowe. Owszem, warto wybierać tak polisy, aby opłaty były jak najniższe. Ale przy wysokiej stopie zwrotu przestają być czynnikiem decydującym o tym, czy polisa będzie rentowna lub nie.

    W przypadku wysokiej rentowności zasadny jest zarobek zarówno firmy ubezpieczeniowej, jak i pośrednika oraz sprzedawcy. Zyskują na tym wszyscy, łącznie z klientem.

    • Masz na myśli pana Gibasa z opi? No proszę cie…. czy wiesz ze jego system…. tworzony był na podstawie danych historycznych i nie przewidział ANI JEDNEJ BESSY bo by l tworzony „po 2011” patrz najstarsza wersja strony. Tymczasem zarobki pokazuje od 2001r Czyli 11 lat to trimowanie na danych historycznych by „wyszło dobrze”.

      W ciagu 24h moge ci pokazać dowolny system zarabiający w latach 2001-2015 ponad przeciętna. Wystarczy tak go „wyciąć” by zaliczył wyjście 3 razy.

      Pozdrawiam

    • Tomku,

      Analiza wsteczna zawsze skuteczna…
      Czy Ty stosujesz taką strategię?
      Jeśli TAK – jaki skład portfela polecasz DZIŚ?

      15%-20% rocznie jest poza zasięgiem 99,999999% inwestorów. Owszem, będą lata, że się uda. Ale nie liczmy na takie stopy w długim okresie. Jeśli dobrze pamiętam, to sam Warren Buffett wyciąga ok. 19% – i to inwestując bezpośrednio, korzystając z taniego kapitału i nie ponosząc horrendalnych kosztów polisy.
      On sam przestrzega wszystkich, aby inwestować w możliwie tanie rozwiązania.

      15-20% rocznie przez cały cykl należy włożyć między bajki. Właśnie to nazywam „mamieniem” klientów.

      • Warto temat dokończyć. Masz rację, że historia nie daje pewności co do przyszłości. Jednak przy dłuższej historii prawdopodbieństwo jest wysokie, że ona się powtórzy. Giełda, której pochodną są fundusze akcyjne, istnieje od 100 lat. To długi okres. Oczywiście same fundusze istnieją krócej – klikadziesiąt lat. Przez te lata były już różne bessy i kryzysy, w których niektórzy mówili, że to kres polis i giełdy, a nawet pieniądza. Jak widać, one nadal istnieją. W związku z tym nalezy założyć, że pomimo kryzysów wstrząsających rynkami finansowymi, strategia w długim okresie czasu – bo do tego została stworzona, przynosi bardzo dobre wyniki. Każdy może o tym się przekonać wyliczając wyniki funduszy zgodnie z regułami strategii i porównując z rzeczywistymi danymi.

        „15%-20% rocznie jest poza zasięgiem 99,999999% inwestorów.” Czyżby? Strategię Darwin + Defender może stosować każdy, bez posrednictwa firm czy kogokolwiek innego.

        „Owszem, będą lata, że się uda. Ale nie liczmy na takie stopy w długim okresie.” To stwierdzenie chyba jest wynikiem nie zrozumienia lub nieznajomości strategii. Działa dokładnie odwrotnie – zabezpiecza przed stratami w długim okresie i to własnie w drugim okresie czasu daje bardzo duże prawdiopodbieństwo osiągnięcia dwucyfrowego, dodatniego wyniku.

        „Jeśli dobrze pamiętam, to sam Warren Buffett wyciąga ok. 19% – i to inwestując bezpośrednio, korzystając z taniego kapitału i nie ponosząc horrendalnych kosztów polisy.” A czy Buffet stosuje strategię Darwin + Defender? Warto nad tym chwilę pomyśleć. Przykładasz tę miarę do zupełnie innego narzędzia.

        „15-20% rocznie przez cały cykl należy włożyć między bajki. Właśnie to nazywam „mamieniem” klientów.” Obawiam się Marcinie, że zamykając się w tym poglądzie, robisz złą robotę. Zamiast przedstawiać czytelnikom możliwości efektywnego wykorzystania polis, dsykredytujesz je w całości i w rezulatcie robisz coś przeciwnego – zachęcasz czytelników, aby od słowa polisa trzymali się z daleka, zamiast szukali efektywnych rozwiązań korzystania z nich.

        • Tomku,
          Litości.
          Rozumiem, że przy polecanych przez Ciebie strategiach Warren Buffett to pikuś,
          ale może zamiast teorii, pokażesz swój własny portfel i to, jak na prawdziwej polisie realizujesz tę cudowna strategię?
          PRAWDZIWY, REALNY PORTFEL i JEGO WYNIKI – tylko to mnie przekona, a nie żadne symulacje na danych historycznych.
          Ja pokazuję jak inwestuję w IKE Plus. Zapraszam do tego samego.
          Bez tego Twoje argumenty to czyste teoretyzowanie.

          • I jeszcze mały dodatek:
            – Czy jeśli zarobię na polisie 15% rocznie to będę miał zyski? TAK
            Ale poza polisą te zyski będą zdecydowanie wyższe. I o to tutaj chodzi.
            Pozdrawiam.

          • „Litości” – staram się zrozumieć Twoją perspektywę.
            „Rozumiem, że przy polecanych przez Ciebie strategiach Warren Buffett to pikuś” – wiedziałem już podczas pisania, że taki będzie wydźwięk. Dlatego napisałem, że warto chwilę nad tym zdaniem się zastanowić. Nie wiem, czy strategia D+D jest znana poza Polską. Może w innych krajach funkcjonują na podobnych zasadach. Czy jesteś Marcinie przekonany, że Buffet zna strategię D+D? Jeśli nie zna, to nie można jego słów i poczynań kategorycznie odnosić do tej strategii.

            Portfela nie pokażę, ponieważ nie mam polisy, ani jakiejkolwiek innej inwestycji czy oszczędności. To wynik największego wyzwania w moim życiu, z jakim przyszło mi się zmierzyć. Był moment, kiedy nie byłem w stanie podjąć jakiejlkowiek działalności zarobkowej. Trwa to już ponad pięć lat. Przez cały ten czas dużym wyzwaniem było dla mnie zarabianie na podstawowe potrzeby życiowe. Na szczęście dzięki pomocy dwóch moich znajomych od dwóch lat z mozołem, ale systematycznie wychodzę z tego. Pomimo, iż odczuwam na codzień spore zmęczenie i moja wydajność to 1/3 moich pełnych możliwości, to już przez kilka miesięcy udało mi się zarobić 1,5 – 2 x więcej niż miałem wcześniej pracując na etacie. Potrwa jeszcze nadrobienie sporych zaległości finansowych, ale jeśli sprawa będzie nadal się rozwijać tak optymistycznie, w przyszłym roku rozpocznę inwestowanie. Plusem tej sytuacji jest to, że już od kilku lat przyglądam się tematyce inwestowania, nie grozi mi więc pochopne podjęcie decyzji w kwestii rodzaju inwestycji 🙂

            „REALNY PORTFEL i JEGO WYNIKI” – proszę pokaż mi realne wyniki Twojej inwestycji w IKE Plus za 10 lat. Jesteś w stanie to zrobić?

            „Ja pokazuję jak inwestuję w IKE Plus. Zapraszam do tego samego.” – nie, dziękuję 🙂 Mnie satysfakcjonują rozwiązania dające z dużym prawdopodbieństwem średnioryczny zysk na poziomie przynajmniej 10%. Mam 43 lata i aby uzbierać sensowną kwotę na emeryturę przy stopie zwrotu 5% musiałbym wpłacać co miesiąc około 2 tys. zł. To odpada. Dla kogoś, kto ma 25 lat i dopiero rozpoczyna karierę zawodową, taka stopa jest już bardziej do przyjęcia – dłuższy okres składkowy i większy zysk dzięki działaniu procentu składanego w dłuższym czasie, czyli wymagana składka znacznie niższa. Poza tym akceptuję, wręcz lubię większe ryzyko, oczywiście w rozsądnych granicach. IKE to przede wszystkim bezpieczeństwo. Bliżej więc temu rozwiązaniu do przechowalni pieniędzy niż do sposobu na zwielokratnianie kapitału. Z drugiej strony rozumiem, że przedstawiasz bezpieczne, zachowawcze wręcz rozwiązania, ponieważ sam je stosujesz i chcesz, aby były pewne dla większości czytelników.

            Co prawda największym atutem strategii Darwin + Defender jest ochrona przed spadkami, co daje duże bezpieczeństwo przy jednoczesnej spodziewanej wysokiej stopie zwrotu, to punktem wyjścia jest, jak wynika z tej dyskusji, odniesienie się do danych historycznych. Pewnie jest to kwestia indywidualnego podejścia każdej osoby do inwestowania, do tego, na ile dane historyczne są miernikiem oceny wartości inwestycji. Coś czuję, że ze względu na specyfikę tego zagadnienia, dalsza dyskusja byłaby bardziej rozważaniem filozoficznym niż na temat finansów. Druga rzecz, to odpowiednia wiedza na temat, o którym się rozmawia. Czy czytałeś Marcinie książkę Macieja Karszni i czy byłeś na jego seminarium?

            Myślę, że to miejsce – ten blog i temat polis inwestycyjnych wymaga przedstawienia wszystkich za i przeciw, przedstawienia również strategii dotyczących polis i pozostawienie wyboru czytelnikom. To właśnie taki blog moim zdaniem powinien przedstawiać alternatywne, mniej znane rozwiązania. Jednak aby czytelnicy mieli wybór, muszą mieć pełne dane, z różnych źródeł. Dlatego zachęcam Cię np. do nagrania podcastu – wywiadu z twórcą którejś strategii. Będziesz miał możliwość zadania intrygujących i niewygodnych pytań najbardziej kompetentnej osobie. Wtedy albo Ty wykażesz, że strategia jest do niczego, albo ta osoba wykaże, że strategia działa, albo będzie remis. W każdym z tych przypadków taka dyskusja wiele wniesie i da czytelnikom większą wiedzę na temat polis.

            • Tomku,

              Podsumowując:

              1. Piszesz o wspaniałych atutach strategii, której sam nie stosujesz.
              2. Zachwalasz pod niebiosa polisy, z których sam nie korzystasz.

              Interesujące…

              Będzie okazja podyskutować na konkretach pod kolejnymi wpisami na temat polis.

              • Warto uzasadniać swoje tezy – proszę napisz, dlaczego to jest dla Ciebie interesujące? Chyba miałeś coś na myśli pisząc to?
                Z jakiego powodu nie można chwalić i polecać tego, czego się nie kupiło, jeśli jest się do tego przekonanym i jest to jednym z priorytetów? Przecież wyraźnie napisałem, dlaczego nie mam jeszcze polisy.

            • Pokaz mi jakikolwiek portfel realizujący na ZYWO Darwin defender to pogadamy.

              Wszystkie strategie oparte na wstegach formacjach zdechlego kota i wyjącej krowy tworzone sa na danych historycznych …. i nie działają w przyszłości. Polecam książki
              Poker Kłamców, czy Prawdziwe Oblicze WallStreet tam jest wyjaśnione po co jest analiza techniczna.

              Zastanów się jesli strategia działa to czemu nie jest stosowana ?

              • Trudno tu mówić o portfelu, ponieważ zmienia się on co miesiąc.
                „Zastanów się jesli strategia działa to czemu nie jest stosowana ?” – skąd masz informację, że nikt jej nie stosuje – proszę, przedstaw ją tu w komentarzach. Znam osobiście osoby mające polisy zarządzane zgodnie ze strategią D+D. Chcesz ich nazwiska, telefony, nr Pesel? I tu jeszcze zapytam się, nawiązując do kolejnej myśli poniżej, a może jeszcze rozmiar buta?
                „formacjach zdechlego kota i wyjącej krowy” – od pierwszych Twoich komentarzy przychodziła mi myśl, czy warto na nie odpisywać. Już mam pewność, że nie warto tego dalej robić. Proszę, wybacz.

    • Dlatego też pokazuję od wielu lat, że nie ma idealnych i bezbłędnych strategii inwestowania i polecam zakładać zyski na znacznie niższym poziomie.

      Każdą inwestycję, także tę opartą o strategie automatyczne należy monitorować i w zależności od wiedzy modyfikować.

      Dlatego w naszym portalu oprócz kilku gotowych strategii są dziesiątki dodatkowych mniej lub bardziej zaawansowanych funkcjonalności. Nigdy nie mówimy: mamy bezbłędną strategię, którą wystarczy naśladować. I wielu inwestorów to doskonale rozumie.

      Od 2009 roku przy każdej zmianie sposobu inwestowania w naszej głównej strategii prowadzę bezpłatne spotkania online pokazując jak się zachować. Czasem – wprost pokazując, że nie ma potrzeby dokonywania zmian.

      To tak jak ze strategią jazdy samochodem. Strategia mówi: na autostradzie można jechać 140 km/h. Jakoś w przedziwny sposób, w środku zimy, po nagłych opadach śniegu (gdy drogowcy zaspali) jakoś nikt autostradą nie jedzie 140 km/h. Jeżeli już to 60-80.

      Dlaczego? Przecież strategia mówi: 140 km/h. Odpowiedź jest prosta: ponieważ z własnego doświadczenia wiemy, rozumiemy co oznaczają takie a nie inne warunki na drodze.

      A w inwestowaniu – tej wiedzy nie dają w szkołach. Polacy są zapracowani, i ostatnią rzeczą, którą chcieliby robić, jest zdobycie choćby nieco szerszej niż podstawowa i potoczna wiedza o inwestowaniu.

      I nie ma tu znaczenia gdzie ktoś inwestuje. Wszędzie ta wiedza jest potrzebna. W funduszach, na giełdzie, w nieruchomościach, inwestowaniu w złoto, w sztukę itp.

      • Zgadza się. Nie znam bezbłędnych inwestycji. Czasami dają błędne sygnały. Ale jest ich mniej niż tych dobrych i w sumie inwestycja przynosi dobry zysk.

        „Polacy są zapracowani, i ostatnią rzeczą, którą chcieliby robić, jest zdobycie choćby nieco szerszej niż podstawowa i potoczna wiedza o inwestowaniu.” – tak, to jest wielki dylemat pod względem zabezpieczenia emerytalnego. Jednak tym powinien zająć się rząd. Jest garstka ludzi, którzy nie liczą na ZUS, IKE, IKZE, którzy rozumieją, że lokata bankowa to nie inwestycja, a jedynie przechowalnia pieniędzy. Ci ludzie szukają efektywnych rozwiązań i są otwarci na wiedzę o inwestowaniu.

  40. O…. Remigiusz „który ma system który przestał działać” widzę zagościł.

    Wady polis są tak oczywiste ,że głowa boli.

    5 lat temu napisałem to:
    http://www.inwestowanie.org.pl/i/2010/10/16/kup-polise-inwestycyjna-ufk-i-zostan-idiota/

    i nic się nie zmieniło
    Przy 2% dodatkowej opłacie za zarządzenie po 10 latach
    W funduszu inwestując bezpośrednio zarobiliśmy o 35,39% więcej brutto i 32,89% netto, w porównaniu do inwestycji w polisę UFK

    18,8% zysku na spekulacji w UFK (z opłata 2% za zarzdzanie) nie pokonuje 9% w funduszu i to nawet przy 30 konwersjach z Belka

    Wniosek. Mimo posiadania polisy i umiejętności, przy których Buffet jest leszczem, bo osiągając na spekulacji 18,81% rocznie i tak koszty UFK nie pozwoliły na pokonanie tej samej strategii realizowanej bezpośrednio w funduszach, gdzie płaciliśmy 30 razy podatek Belki od zysków.

    Naciaganie kogokolwiek na polisy to przestępstwo z Kodeksu Karnego z Art 286. Zagrożone to jest kara od 6 mies do 8 lat

  41. Małgorzata

    Witam,
    W 2008r. za pośrednictwem doradcy z firmy Expander wykupiłam polisę w programie Multi PIN AEGON 2008 Plus. Przyznaję, że moja wiedza z dziedziny finansów była wtedy bardzo niewielka – ale właśnie dlatego skorzystałam z usług „niezależnych doradców” – teraz wiem, że to było mój błąd (trzeba było czytać i pytać), za który zresztą płacę do dzisiaj i to niemałe pieniądze. Chciałam tylko przytoczyć fragment historii mojego rachunku dla tych, którzy zastanawiają się nad wyborem takiej właśnie formy „inwestowania”:
    Styczeń 2015: wpłata 400zł, z tego pobrano: 57,32zł jako opłatę za zarządzanie i 11,50zł jako opłatę administracyjną
    Luty 2015: wpłata 400zł, z tego pobrano: 51,62zł jako opłatę za zarządzanie i 11,50zł jako opłatę administracyjną
    Marzec 2015: wpłata 400zł, z tego pobrano: 50,70zł jako opłatę za zarządzanie i 11,50zł jako opłatę administracyjną.
    Co miesiąc z każdej wpłaty zabierane jest ok. 15% na opłaty i mimo aktywnego zarządzania posiadanymi w polisie funduszami ciężko jest mi zarobić tyle , żeby wyjść za zero.

    • I to jest najsmutniejsze w temacie inwestowania.

      Niestety doradca nie poinformował, że dostępne były wtedy dwie wersje produktu AEGON:

      a) Wersja pobierająca 15% prowizji od każdej wpłaty.
      b) Wersja pobierająca 0% prowizji od każdej wpłaty

      W produkcie w wersji A oczywistym jest, że w pierwszych latach trzeba nadrobić te 15% prowizji. Tu niestety doradca się nie popisał …

      Opłaty proszę porównywać do wartości rachunku. Nie do pojedynczej wpłaty. W 6 lat po 400 zł miesięcznie gdyby wynik wyniósł 0% to na rachunku byłaby kwota 28.800 zł. Opłata roczna w tym produkcie to 1,95% od wartości kapitału +około 130 zł rocznie.

      Jeżeli pominiemy prowizję 15% (której można było uniknąć wybierając inny produkt) wystarczy 3% rocznie z inwestowania aby wyjść na zero.

      AEGON nie jest złym produktem. Ma naprawdę dobrą listę funduszy. Być może w zarządzaniu realizuje Pani zmiany zbyt często (tu wystąpi problem produktu Aegon czyli powolna konwersja). Akurat produkty AEGON mają drobny problem, przez który warto realizować zmiany między funduszami rzadziej.

      • Pobicie opłaty za zarządzanie w polisie wymaga niezwykłych umiejętności i bardzo agresywnej strategii. Z drugiej strony dla osoby która mogłaby się zmierzyć z wyzwaniem ma lepsze, tańsze i wygodniejsze instrumenty finansowe.

        Polisa UFK nie jest więc ani dla „zielonych” ani dla „zaawansowanych” inwestorów. Dla pierwszych i drugich koszty są zabójcze

        • Gosia, Aegon od stycznia tego roku pobiera tylko 1% opłaty likwidacyjnej, więc jeżeli chcesz to zlikwiduj tą polisę, gdyż to „CI” się opłaca.

        • Tu nie potrzeba kosmicznych umiejętności. Wystarczy zastosować jedną ze zwykłych, nieagresywnych strategii. „Dla pierwszych i drugich koszty są zabójcze” – rozumiem, że to dogmat wynikający z Twoich własnych przekonań.

  42. Sporo ciekawych wątków porszonych zostało w komentarzach, mam nadzieję, że uda Ci się Marcinie poskładać to w całość i stworzyć z tego wartościowy cykl. Trzymam za to kciuki.

    Jakbym mógł mieć jedynie małą uwagę do jednej z komentujących tutaj osób – widzę, że posiadasz sporą wiedzę, jednak przyjemniej czytałoby się Twoje posty, gdyby nie było one aż tak agresywne w stosunku do rozmówcy. Zawsze można swoje argumenty przedstawić w bardziej poprawny i równie merytoryczny sposób. Choć po krótkiej wizycie na Twojej stronie, można dojść do wniosku, że taki jest Twój styl wypowiedzi. Wielka szkoda, bo może na tym czasami tracić Twój wartościowy przekaz.

    • „Wielka szkoda, bo może na tym czasami tracić Twój wartościowy przekaz.” Zgadzam się z Tobą Tomaszu, też mam takie poczucie. Być może ma dużą, wartościową wiedzę, ale znając go tylko z jego komentarzy, nie chciałbym korzystać z jego usług. W sprzedaży niezbędne jest zaufanie. Taką retoryką się go nie stworzy.

  43. Wychodzi na to, że przed inwestycją w cokolwiek musimy przekopać się przez wszystkie plusy i minusy, dokładnie przeczytać umowy, aby wiedzieć w co tak właściwie się pakujemy- czy zarobimy my, czy może bank?

    • A jak inaczej? 🙂 Właśnie tu jest rola dla prawdziwego doradcy finansowego. A że jest ich bardzo mało, ludzie nie mają świadomości i wiedzy, gdzie ich szukać, to jest jak jest.

  44. Sam „sprzedawałem” tego typu produkty (nie sprzedałem ani jednego w około 3 miesiące, ale cóż, marny ze mnie sprzedawca). Gdy szukałem pracy znalazłem ogłoszenie w internecie. Oferowali darmowy kurs „finansowy” po którym dostałem „tytuł” doradcy finansowego. Wtedy myślałem że to coś znaczy (człowiek młody to naiwny), dlatego się zgodziłem. Nauczyli mnie tylko jak prowadzić rozmowę telefoniczną żeby klient się zgodził przyjść do placówki i jak prowadzić pierwsze spotkanie handlowe oraz wypełniać dokumenty. Wykonywałem masę telefonów dziennie, około 300 z bazy klientów którą musiałem sam zbudować, zwykle szukałem w ogłoszeniach typu olx.pl (uważajcie gdzie podajecie numery, ogłoszenia są często archiwizowane i nawet po długim czasie numer można odnaleźć ;). Dodatkowo zarobki tylko z prowizji: sprzedasz = masz, nie to nie. Po paru dniach powiedziałbym wszystko żeby tylko klient wziął.

    Strasznie mi głupio teraz że dałem z siebie zrobić typowego sprzedawczyka, ale brak pracy i środków do życia mnie do tego zmusił.

    I tak postanowiłem, że muszę zadbać o swoje finanse prawidłowo. Poszedłem do empiku, przejrzałem parę książek, odrzuciłem te zbyt zawiłe i kupiłem bardzo dobrą, prostą publikacje, która co najważniejsze nie obiecuje złotych gór. Na te już nigdy się nie skuszę.

    Autor miał chyba na imię Marcin a tytuł szedł jakoś tak: „Jak zadbać o swoje finanse” 😉

    • „Strasznie mi głupio teraz że dałem z siebie zrobić typowego sprzedawczyka, ale brak pracy i środków do życia mnie do tego zmusił.” – rozumiem Twoje położenie. Sam doświadczałem podobnej sytuacji. Takie firmy zawzięcie pracują na opinię, którą można wyrazić słowem sprzedawczyk. Profesjonalnie wykonana sprzedaż nigdy nie sprawi, że klient czuje się nagabywany, że jest robiony w bambuko, zmuszany do zakupu, po czym najczęściej się okazuje, że produkt jest nic nie warty lub przynajmniej przepłacony. Niestety dostęp do dobrej wiedzy szkoleniowej nie jest łatwy, ani tani. Wiele można dowiedzieć się z książek, przy czym z mnóstwa pozycji na ten temat też trzeba wybrać te dobre. Ponadto same książki nie wystarczą. Albo na początku rozmowy z klientami muszą być przeprowadzane w obecności szkoleniowca lub przynajmniej zdawana jemu relacja i dokonuje się analizy – szkoleniowiec wychwytuje błędy i podpowiada, co usprawnić. Z tego powodu też nie są efektywne szkolenia z dużą ilością uczestników, co właściwie jest tylko wykładem. Dobre szkolenie to warsztatowe, w niewielkim gronie osób – do 10, 12 uczestników.

      Co do książek jeszcze, polecam Handlowanie to gra. Jest najlepszą książką, jaką przeczytałem na temat sprzedaży. Napisali ją polscy szkoleniowcy, którzy na codzień sprzedają swoje szkolenia firmom. Do wydania papierowego dołączana jest płyta z godzinnym nagraniem. Przedstawiane są w nim złe rozmowy z omówieniem błędów oraz przykłady rozmów dobrych. Dobrze ideę zawartą w tej książce przedstawia artykuł mojej znajomej: http://self-concept.eu/index.php?mact=News,cntnt01,detail,0&cntnt01articleid=46&cntnt01origid=18&cntnt01returnid=18

      Sprzedawanie polis na zimnym rynku należy do najtrudniejszych. Tu trzeba być profesjonalistą. Ale nie polecam wogóle telefonowania jak leci do nieznanych nam osób. Kto lubi, gdy ktoś zupełnie nieznajomy dzwoni, aby coś sprzedać, a najczęściej robi to upierdliwie i nieprofesjonalnie? To psuje rynek. Radzę omijać z daleka firmy działające w ten sposób.

      „Autor miał chyba na imię Marcin a tytuł szedł jakoś tak: „Jak zadbać o swoje finanse” – masz ją jeszcze? Jaki jest jej pełny tytuł i jak nazywa się autor?

  45. Ciekawe komentarze i szkoda, że takich dyskusji nie było wcześniej, jak podejmowałam decyzję o zakupieniu tego produktu w 2010 roku.

    Z mojej perspektywy największym minusem tych produktów są właśnie opłaty likwidacyjne. W zupełności rozumiem osoby, które powyżej wypowiadały się jak te produkty motywują ich do systematycznego oszczędzania, właśnie dyscyplina była dla mnie jednym z plusów, kiedy podpisywałam pierwszą poliso-lokatę Natomiast, niestety wtedy nawet nie przyszedł mi do głowy negatywny scenariusz, czyli że z przyczyn losowych nie będę w stanie płacić dalej składek i to przez dłuższy czas, a w jednej z polis jeszcze nie upłynął okres, kiedy można było przejść na okres bezskładkowy, a druga nie miała w ogóle takiej opcji. I co wtedy z takim klientem? Rozwiązanie umowy i opłata manipulacyjna, która w takim przypadku to naprawdę wielka strata dla osoby, która nie z własnej przyczyny musi przestać płacić składki i na dodatek potrzebuje tych pieniędzy na przeżycie
    .
    O wszystkich „doradcach” zarówno tych ze strony banku /pośrednika czy ubezpieczyciela nie będę wspominać bo nie ma o czym.

    Jeżeli zaś chodzi o zyski, cóż można zarobić to prawda, ale tylko jak się samemu znajdzie czas i metodą prób i błędów ustali się co kiedy kupować a czego się pozbywać i w którym momencie….

    Pierwszy produktu miałam w AEGONie zakupiony przez Open Finance, dopóki kierowałam się wskazówkami przesyłanymi przez doradców, zysk był mizerny, choć duża część składki miała być inwestowana agresywnie. W ciągu roku inwestując samodzielnie, czysto dzięki łutowi szczęścia, udało mi się uzyskać zysk na poziome ponad 1/3 wpłaconego kapitału, co było miłym zaskoczeniem. Jednocześnie okazało się, że z AEGONu mogę zrezygnować płacąc jedynie 1% opłaty likwidacyjnej. Na tym produkcie koniec końców wyszłam nie najgorzej.

    Drugi produkt mam w Generali, podpisany przy kredycie hipotecznym – niższa marża, tu niestety moje zyski podlegają dużo większym wahaniom, więc chętnie skorzystam z porad o tworzeniu strategii. Generali na razie nie daje możliwości wycofania się bez opłat manipulacyjnych, tak jak AEGON, więc trzeba płacić do czasu osiągnięcia okresu bezskładkowego i wtedy uzbierane kwoty rozsądnie inwestować i pomnażać.

  46. Darwin Defender Remigiusza z opisem i wynikami w 2010r
    do czasu aż się wysypała była pod tym URLem

    http://www.opiekuninwestora.pl/gotowa_strategia,743,0.htm

    Oczywiście ze wyparowała”zawartość” szybciutko po wynikach 2010r.

    Zadanie na dziś: Kto znajdzie na stronie o Darwin Defender?
    teraz jest inna dobra strategia.
    Ja znalazłem obietnicę z 2009r
    https://www.opiekuninwestora.pl/pdf/opiekuninwestora_pl_strategia_darwin_defender.pdf

    Wyniki :
    dla żadnego z badanych dni nigdy nie uzyskano wyniku gorszego niż 12%średniorocznie. Jednocześnie najczęściej wynik wynosił od 16% do 18% średniorocznie. A w najlepszym przypadku (dla inwestycji rozpoczętej w roku 1992 znacznie przekroczył wynik 20%).

    Od 2010 cichoooo nad tą trumną…

    • „Darwin Defender Remigiusza z opisem i wynikami w 2010r
      do czasu aż się wysypała… Oczywiście ze wyparowała”zawartość” szybciutko po wynikach 2010r.” – hmm… nie chciałbym Ciebie Pawle posądzać o tendencyjność, więc pozostaje mi tylko opcja, iż powyższy wpis jest wynikeim braku wystarczającej wiedzy na temat strategii D+D. Historii oferowanej strategii przez Remigiusza nie znam. Natomiast dobrze znam tę strategię z samego źródła, od jej twórcy – Macieja Karszni. Strategia D+D to nie chwilówka, podobnie jak polisa inwestycyjna. Nie inwestuje się tu na dzień, rok, ale na 15, 20 lub więcej lat. Innymi słowy, to strategia długookresowa. Ocena jej efektywności poprzez podawanie wyniku za jeden rok jest błędna. Bywały lata, gdy wynik roczny był ujemny. Ale już przy każdym okresie dłuższym niż dwa lata wynik był dodatni. Natomiast w każdym dowolnym okresie 10-letnim jest na poziomie 20%.

  47. W pełni się zgadzam, to chyba najgorszy rodzaj polisy jaki jest dostępny na rynku. Kiedyś sama rozważałam kupno takiej polisy, na szczęście w porę dowiedziałam się w co mogę się wpakować i zrezygnowałam.

  48. Sami sprzedawacy tutaj piszą, że polisą trzeba zarządzać. Większość ludzi, matek myślących o przyszłości swoich dzieci, itd nie umie i nie będzie umiała tego robić. Więc zmuszanie ich żeby przez 10 lat płacili i tracili nie ma żadnego uzasadnienia. Powinno być tak samo dobrowolne jak podpisanie umowy.
    Druga rzecz miałem kiedys polisę, sam wszedłem z ulicy do biura towarzystwa, podpisałem szybko umową. Parę lat później pracując tam dowiedziałem się, że agent dostał moje wpłaty z 1 roku, bez ryzyka, 15 minut pracy. Rozumiem z czego wynikają koszty tylko polisa nie miała szansy na siebie zarobić.
    Po jakis 10 latach gdy rozwiązywałem umowę ze stratą agenta przekonywała mnie, że za szybko rezygnuję i polisa nie miała jeszcze szansy na siebie zarobić Buhaaa to kiedy miała by zacząć ? może 12 latach, po 15 odrobiła by straty i dała godziwy zysk. To jakieś brednie

  49. „Sami sprzedawacy tutaj piszą, że polisą trzeba zarządzać. Większość ludzi, matek myślących o przyszłości swoich dzieci, itd nie umie i nie będzie umiała tego robić.” – o tym pisze Remigiusz. Pewnie przy jego rozwiązanich jest to konieczne. Natomiast zgadzam się z Tobą Zenku, że przeciętny Kowalski nie będzie zarządzał swoją inwestycją. Więc tu jest pytanie o to, czy dana inwestycja jest dla każdego, czy też jest to produkt elitarny. Znam dwie firmy, które za zgodą klienta dokonują zmian funduszy w polisie zgodnie ze strategią Darwin + Defender. Klient nic nie musi z nią robić.

    „Druga rzecz miałem kiedys polisę, sam wszedłem z ulicy do biura towarzystwa, podpisałem szybko umową.” – to było ryzykowne posunięcie 🙂 Bardziej poważnie, nie zalecam takiego sposobu kupowania polisy. Co prawda w przypadku, gdy firma zarządza polisą klient możenie mieć żadnej wiedzy odnośnie jej i finansów, ale dobrze byłoby jednak, aby ją posiadał chociażby z tego powodu, aby wiedział, co kupuje, czego może się spodziewać, z jakmi ryzykiem inwestycyjnym musi się liczyć. A tego nie da się przedstawić klientowi w 15 minut. Są firmy, które przed podpisaniem umowy zapraszają na dwudniowe seminaria, na których mówią o rynku finansowym, polisach, przedstawiają, jak one funkcjonują, jakie są koszty, mówią o cykliczności koniunktury – robią to bardzo rzetelnie. Oczywiście nie jest to standardem w branży, a powinno.

    „agent dostał moje wpłaty z 1 roku, bez ryzyka, 15 minut pracy” – w takim przypadku to możliwe. Jednak, gdy mówimy o rzetelnej sprzedaży, taki agent wykonuje ogromną pracę, zanim sfinalizuje umowę i otrzyma prowizję. Najpierw zaczyna się od szkoleń, zanim podejmie się jakiekolwiek działania. Potem telefonowanie, które przyjemne zwykle nie jest, bowiem zazwyczaj łączy się z lekiem przed odrzuceniem i porażką. Potem spotkanie osobiste, na którym dokonywana jest sprzedaż nie polisy, ale uczestnictwa w seminarium. Potem na takie seminarium trzeba pojechać, jeśli nawet było się na nim już wiele razy. Po seminarium trzeba spotkać się z klientem. Jeśli kupi polisę, to i tak może z niej zrezygnować, bo na to 6 bodajże 60 dni. Dopiero potem jest prowizja. Na każdym z tych etapów część potencjalnych klientów odpada. Trzeba więc przeprowadzić kilka rozmów telefonicznych, odbyć kilka spotkań indywidualnych przed i po semianrium, aby zdobyć 1 klienta.

  50. Nie pozostaje mi nic innego, jak podziękować za ten wpis i czekać na kolejne. Właśnie jestem na etapie umawiania się z moim doradcą na podpisanie umowy i rozpoczęcie oszczędzania na takiej polisie… Oczywiście, cały plan wziął w łeb po przeczytaniu tego artykułu. Mam w związku z tym pytanie – co Pan poleca jako najlepsze rozwiązanie dla osób, które chcą odkładać pieniądze na emeryturę? III filar? Mam 30 lat i chcę w tym roku zacząć oszczędzać na starość. Które rozwiązania są najkorzystniejsze? Pozdrawiam!

      • IKE to bardziej oszczędzanie niż inwestowanie. Oczywiście warto mieć w swoim protfelu rozwiąznie bezpieczne. Jednak aby nie płacić bardzo wysokich składek i jednocześnie uzbierać sensowną kwotę na emeryturę, warto rozglądnąć się za czymś bardziej zyskownym, dywersyfikując swój portfel. Ja polecam srebro. W powszechnej opinii ekspertów ma bardzo dobre perspektywy i można liczyć na stopę zwrotu 15 – 20% rocznie. Dobra jest też ziemia, a także metale rzadkie, które przemysł będzie potrzebować jeszcze przez lata, a które jak nazwa mówi są rzadkie, więc drogie i będą droższe. Tyle tylko, że firma, którą znam mająca je w ofercie sprzedaje jednorazowo za minimum 5 tys. euro. Nie wiem dlaczego, bo ta sama firma na rynku niemieckim sprzedaje już bodajże jednorazowo w przeliczeniu za około 150 zł.

        • Ze co….. ?
          Ja mam IKE na rachunku maklerskim. To chyba jednak nie jest oszczędzanie. Ci di dywersyfikacji to jest to ciekawy temat na osobny wpis bo dywersyfikacja nie jest kupienie rożnych aktywów skorelowanych ze soba.

          • Ile rocznie wzrasta wartość Twojego rachunku (nie licząc wpłat – chodzi mi o przyrost ich wartości, stopę zwrotu)? „dywersyfikacja nie jest kupienie rożnych aktywów skorelowanych ze soba” – to jest tak oczywiste, że chyba nie ma konieczności pisania o tym.

  51. Witajcie Wszyscy
    Inwestowanie poprzez polisy i fundusze nie są najlepszą formą zabezpieczenia na przyszłość. Widzimy to po szerokich i różnorodnych komentarzach.
    Każdy ma swoją rację, ale i tak zawsze zwycięża twórca produktu finansowego. Tworzy ciągle coś i zarabia na tym.
    Mnie chodzi o zasadniczą kwestię-kto i jak może zmusić tych twórców „pod siebie”, aby nowe produkty finansowe musiały być zarządzane przez fachowców /najlepiej z uprawnieniami inwestora zawodowego/.
    Sens powyższego: zarządzający ma zarabiać wtedy, gdy wypracuje zysk!!!
    Odpadnie wówczas problem nabijania Kowalskiego w butelkę, a i opinia o sprzedawcach /doradcach/ będzie poprawna i właściwa /oczywiście za wyjątkami, bo część nadal będzie nieetycznych/.
    Poza tym wskazać należy inwestowania alternatywne tym, którzy wykażą na to chęć i zaczną podnosić swoją wiedzę finansową.
    Czy warto, aby na ten temat zwrócić uwagę Kowalskiego?
    Proszę o wpisy fachowców od inwestowania.
    Czesław

    • „zarządzający ma zarabiać wtedy, gdy wypracuje zysk!!!” – święte słowa!
      „Poza tym wskazać należy inwestowania alternatywne tym, którzy wykażą na to chęć i zaczną podnosić swoją wiedzę finansową.
      Czy warto, aby na ten temat zwrócić uwagę Kowalskiego?” – oczywiście, że warto. To jest bardzo potrzebne.

      • Celem funduszu inwestycyjnego NIE JEST ZARABIANIE. Zarządzający ma realizować polityke inwestycyjna zapisaną w statucie.

        Jesli fundusz inwestuje statutowo w złoto TO MA BYĆ ZŁOTO nawet jakby miało spaść do 100dolarów. Wszystkie fundusze absolutnej stopy zwrotu „czyli inwestujemy w co nam sie widzi” to niestety jest nieprzewidywalna porażka. A wybór funduszu opiera sie na zaufaniu do zarządzającego. Takich z charyzmą jest kilku ale nawet Kwiatkowski czy Mielcarek pokazali ze sa stadem baranów (Kwiatkowski z Opera TFI sam sie tak nazwał miło)

        Wynagradzanie ryzyka wcale nie jest optymalne przypominam iz Investors FIZ miał takie opłaty i jak skonczył….. na Powązkach.

        • „Celem funduszu inwestycyjnego NIE JEST ZARABIANIE. Zarządzający ma realizować polityke inwestycyjna zapisaną w statucie.” Jaki cel Twoim zdaniem ma polityka inwestycyjna? Czy nie zarządza się funduszami, aby wartość polisy była jak najwyższa? Poza tym są dwa cele – jeden firmy ubezpieczeniowej, drugi klienta.

  52. Bardzo potrzebny wpis moim zdaniem i przede wszystkim ważne głosy różnych osób względem mocno naciąganej opłacalności tego typu produktów.

    Ostatnio zainteresowałem się polisą mojego ojca którą opłaca już od 10 lat – jest to produkt „Złoty środek” który wpierw był sprzedany przez Winterthur następnie firma została chyba przekształcona na Credit Suisse Life & Pensions a ostatecznie jest to Axa.

    Produkt to ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym. Kwota ubezpieczenia wynosi 60 tys. zł a alokacja składki w fundusze od 3-ciego roku wynosi 95%.

    Nie spodziewałem się kokosów i raczej zakładałem, że pewnie polisa będzie stratna ale to co zobaczyłem mimo wszystko mnie przerosło i uważam ten produkt za jedno, wielkie oszustwo.

    Przy wpłaconych ok 18 tys. zł na ten moment na polisie znajduje się jakieś 6 tys., co daje nam ledwo 33% wpłaconych środków. Dzwoniąc na infolinię dowiedziałem się, że ok. 70% (!!!) wpłat jest zjadanych przez różnej maści opłaty, z czego 50% stanowią opłaty za ryzyko odciągane ze wszystkich funduszy każdego miesiąca.

    Na pewno będziemy tą umowę rozwiązywać (całe szczęście kwota wykupu wyniesie 98%) ale nie mogę przeboleć konstrukcji całego tego produktu bo moim zdaniem to jakieś jawne oszustwo. Ta polisa nie miała prawa nawet utrzymać kwoty wpłaconej a co dopiero zarabiać. Ale żeby jej wartość była tak niska? Mój ojciec ma 65 lat i z jego oszczędności tak naprawdę niewiele zostało.

    Czy ktoś miał podobny przypadek? Czy sądzicie, że można coś z tym zrobić czy pozostało już tylko zacisnąć zęby i pogodzić się ze stratą? Doprawdy nie mogę pojąć jak te firmy mogą działać w taki sposób – Axa w mojej osobie będzie miała takiego „ambasadora” swojej marki którego żadnej firmie bym nie życzył.

    • „Produkt to ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym.” Jak nazwa wskazuje, to inna usługa niż polisa inwestycyjna. Też nie jestem zwolennikiem polis ubezpieczeniowych z funduszem kapitałowym.

  53. Widać ja mam „fuksa” – generali, 10 lat, składka 500PLN, na razie zarobiłem 10%, ile generali – nie wiem, wolę nie wiedzieć. Naciągnął mnie pośrednik, akurat trafił na okres w życiu gdzie nic nie wiedziałem o finansach. Efekt? Kredyt we franku i ta nieszczęsna polisa. Widzę że i tak powinienem być zadowolony.

  54. Czytam wszystkie wpisy osób które oszczędzają za pomocą polis inwestycyjnych i zgadzam się z Panem Marcinem, że aby zarabiać to trzeba odpowiednio zarządzać inwestycją.

    Polisy inwestycyjne porównałbym do wyścigu samochodowego – czy wyścig zostanie wygrany zależy od umiejętności kierowcy a także jakiego posiada pilota – który wskaże z jaką prędkością wejść w dany zakręt. Jeżeli kierowca jest nie doświadczony może się rozbić na pierwszym zakręcie.

    Tak samo wynik inwestycji zależy co robimy i jak zarządzamy danym rozwiązaniem.

    Tak czy inaczej zachęcam do poszerzania swoich umiejętności i zdobywania wiedzy z zakresu edukacji finansowej.

    Zainteresowane osoby zapraszam na http://www.investhelp.pl

  55. Marcinie, dlaczego wśród firm oferujących polisy unit-linked nie wymieniasz też ING Best Invest? To przecież też polisa inwestycyjna z funduszami. Swoją drogą….. świetna! Ale w tej starej wersji przed zmianą w ubiegłym roku na Best Invest Plus, gdzie została dodana składka NW podwyższająca w zasadzie koszt. Best Invest ma doskonałe konto dodatkowe, gdzie nie ma opłaty za zarządzanie i opłaty likwidacyjnej, no i podatku Belki przy zmianie funduszy.

  56. Szanowny Panie Redaktorze,

    Widziałem Pana wykład na Fund Forum w Warszawie w tym roku i był on ciekawy, natomiast to co Pan pisze odnośnie tzw. polis inwestycyjnych i firm ubezpieczeniowych – to swoista nagonka!

    Polisa inwestycyjna (systematycznego inwestowania) to produkt mający spełnić kilka zasadniczych kryteriów dla jej posiadacza:
    1) zgromadzić kapitał,
    2) zabezpieczyć pieniądze przed inflacją,
    3) zapewnić rentowność wyższą niż na lokacie bankowej (na końcu inwestycji).

    Od ponad dwóch lat jestem niezależnym doradcą finansowym, pracującym głównie z klientami zamożnymi w obszarach: finansów, inwestycji, doradztwa biznesowego, nieruchomości. W latach 2006-2013 byłem Dyrektorem w firmie ubezpieczeniowej, która sprzedawała te niekorzystne polisy inwestycyjne (Pana zdaniem).

    1. Muszę Panu powiedzieć, że zdecydowana większość moich klientów posiadająca polisy inwestycyjne osiągnęła kryteria, które wymieniłem powyżej! I co Pan na to?
    2. Jak porozmawia Pan z ludźmi, z tzw. klasą pracującą lub średnią – to okaże się, że jedyny kapitał, który te osoby zgromadziły (20-30 tys zł.) – zgromadziły je dzięki tym znienawidzonym Unit – Linkom!
    3. Moja małżonka czytała przed chwilą Pana artykuł i również powiedziała, że gdyby nie pewna dyscyplina – to pieniędzy nigdy by nie zgromadziła!…
    4. Ja nie twierdzę, że nie istnieją lepsze produkty, ale dla tzw. początkujących inwestorów jest to sensowny produkt, dający dyscyplinę, naukę inwestowania i rynków kapitałowych..

    Wczoraj miałem spotkanie z moim klientem, który od roku czasu inwestuje, uzyskał na całym portfelu ok. 22% rocznej stopy zwrotu…

    1. Proszę w takim razie powiedzieć, co Pana zdaniem początkujący człowiek, który nie zgromadził jeszcze nic, a chce zacząć inwestować powinien robić? Dlaczego nie udziela Pan porad jak zarobić na polisie (pomimo jej kosztów), tylko radzi Pan jak szybko zrezygnować z inwestycji i wydać zgromadzone pieniądze?
    2. Po rozmachu Pana Bloga, widzę, że ma Pan duże ambicje na bycie absolutnym autorytetem w dziedzinie finansów osobistych, ale proszę być obiektywnym! Pisząc takie rzeczy po prostu „wyrzuca Pan do śmieci” pracę wielu profesjonalnych, uczciwych doradców finansowych i wiele osób pozbawia Pan możliwości zgromadzenia jakiegokolwiek kapitału na przyszłość!

    Z wyrazami szacunku,

    Marcin Ślawski

  57. Panie Marcinie w 100% się z Panem zgadzam. Zostałam wraz z partnerem naciągnięta na Polisę Inwestycyjną AXA. Zasadniczo produkt sam w sobie przedstawiony był uczciwie,nasze możliwości finansowe też-włącznie z oceną stabilizacji zatrudnienia.Opłaty likwidacyjne też były przeanalizowane.Wszystko to wzbudziło zaufanie,bo „doradca” nic nie ukrywał. Nasz brak wiedzy o inwestowaniu nie był problemem, bo firma (nie AXA) obiecuje bezpłatne doradztwo i stałą opiekę nad naszą inwestycją,a ich „portfele” zarabiają około 9% rocznie więc możemy spać spokojnie. Obiecanki, cacanki….. Zobaczyłam, że ich propozycje tracą MOJE pieniądze. Pogooglowałam trochę i dzięki temu przynajmniej odzyskałam to co straciłam na początku inwestowania i obecnie jestem na zero. Cieszy mnie to i z utęsknieniem czekam 3 lata,żeby to zamknąć i zainwestować w coś co przynosi zyski.

  58. Polisa z ufk to przede wszystkim polisa na życie a dopiero potem fundusz inwestycyjny. Jego podstawową rolą jest możliwość utrzymania wysokości składki ubezpieczeniowej wraz z rosnącym wiekiem (oraz ryzykiem) ubezpieczonego. III filarowa gorączka zrobiła z tego rozwiązania instrument emerytalny stąd tak wiele nieporozumień. Jednym z powszechniejszych jest : „wpłaciłem tyle a tyle a wyciągnąłem połowę mniej”. Wielu z ubezpieczonych zapomina, że ubezpieczenie dajmy na to 100 000 plus zachorowania, szpital itd kosztują. Nie można więc liczyć wyniku inwestycji od całej opłacanej składki (jakoś nikt niema pretensji, że przy likwidacji ubezpieczenia domu nie dostaje się żadnych pieniędzy 🙂 )W moim przekonaniu, jako stricte agenta ubezpieczeniowego, polisy ufk to bardzo dobre rozwiązania ubezpieczeniowe. Nawiązują zaś do opłat likwidacyjnych w wielu polisach część ochronną rozdzielono od inwestycyjnej a opłaty likwidacyjne przeszły – na szczęście – do historii.

  59. Dobry artykuł.

    To czego się nie mówi podczas podpisywania umowy to opłaty za prowadzenie rachunku po kilku latach oszczędzania.

    Płacę składkę 250zł, nie zarabiam nic (i to nie jest problem, bo inwestuję ostrożnie), a przy kapitale ok 14k zł „Firma” pobiera ok 50zł opłat miesięcznie!
    To jest to, co skłoniło mnie do wypisania się z tej zabawy i skierowania sprawę na drogę sądową.

    Pozdrawiam

  60. Cześć Miałem poliso-lokatę firmy aegon z 2008 roku. Nie ma co się rozpisywać. Było dokładnie tak jak to opisujesz. Chyba ze 3 lata temu coś się zmieniło z wysokością opłaty likwidacyjnej bo „udało” mi się wycofać z tego bałaganu tracąc „tylko” jakieś 5000 przy sumie wkładu około 20.000 a nie 90%. Ostatnio zgłosiła się do mnie firma odzyskująca te podobno bezprawnie pobrane pieniądze…. zobaczymy w co się znowu wpakowałem 🙂

    • Ja założyłem poliso-lokatę w Aegonie rok temu, opłata likwidacyjna wynosi 540 zł przez 3 lata. Na ten moment jestem w du….. ponad 2000 zł. Nie zamierzam czekać jeszcze dwóch lat 🙂
      Mój „opiekun” już dwa razy zmieniał UFK w ciągu roku. W tej chwili inwestuję w 12 różnych 🙂
      Mam nauczkę, i przestrzegam innych przed tego typu inwestycjami 🙂 Jeśli ktoś się na tym zna to ok, ale jak ktoś wam obiecuje złote góry to nie wierzcie mu 🙂
      Mam kontakt do człowieka który może mi pomóc, niestety nie jestem pewien czy odzyskam stracone pieniądze, ponieważ w umowie widnieje zapis , który informuje o ryzyku tego produktu 🙂
      Zobaczymy… 🙂

  61. Marcin Nowak

    Podpisałem Skandię w 2008 na składkę 500 PLN.
    Zrezygnowałem po ponad 3 latach i straciłem 10k PLN.

    Zaczęło się od tego, że kolega poprosił mnie o pomoc, bo zaczął sprzedawać te produkty i powiedział, że chce się ze mną umówić, żeby przeprowadzić próbną prezentację, bo się dopiero uczy i żebym posłuchał i ocenił.

    Posłuchałem, powiedziałem na co może jeszcze lepiej zwrócić uwagę.
    Zostałem zmanipulowany, albo dałem się zmanipulować obiecanymi „gruszkami na wierzbie”
    czyli że wpłacę 30k PLN, a po 30 latach będę miał 300k PLN – brzmiało rewelacyjnie i podpisałem.

    W trakcie trwania polisy jednostki zaczęły spadać, nie miałem obiecanego fachowego wsparcia. Raz po kilku miesiącach do mnie ten kolega zadzwonił i powiedział, żeby przenieść część środków do innego portfela modelowego.
    Jak ja dzwoniłem do niego, to mówił tylko, żeby się nie zrażać, że spadają jednostki, tylko wpłacać dalej, bo przynajmniej taniej kupuję.

    Czuję się oszukany.
    Jednak cieszę się, że dostałem taką nauczkę na początku swojej drogi zawodowej, bo jest to dla mnie bardzo bolesna przestroga i w sumie mogłem stracić więcej. Ciekaw jestem jaka byłaby rzeczywista wartość jednostek po tych 30 latach, jednak czytając powyższe opinie nie odczuwam optymizmu.

    Zastanawiam się też nad tym, co czuje ten kolega patrząc rano w lustro?

  62. Marcin fajnie, że powstał ten wpis i już nie mogę się doczekać zapowiedzianego, co począć jak już się coś takiego posiada. Poważnie się zastanawiam, co począć z moją polisą UFK Super Fundusz Plus od Compensy – mija mi teraz druga rocznica posiadania tego produktu. Zacząłem od kwoty (2 polisy po 500 zł każda) – minimalny okres 10 lat. W każdą rocznicę podnoszą tę składkę o wskaźnik inflacji itd. z którego de facto nie trzeba korzystać, ale jakoś nie chciało mi się im odsyłać pisma informacyjnego, tym sposobem po 2 latach mam już składkę 561 zł. Nie to jednak jest problemem. Problemem jest to, że jak policzę ile wpłaciłem, a ile wynosi teraz wartość świadczenia inwestycyjnego, to wychodzi dobre 9k straty:

    Wpłacone:

    12 360 + 11 300 = 23 660

    Wartość rachunku:

    10 163 + 9 430 = 19 593

    Wartość świadczenia inwestycyjnego:

    7 622 + 7 072 = 14 694

    Pytanie – ciąć straty teraz i szybko o nich zapomnieć, czy ciągnąć to i liczyć, że za 8 lat to się odbije? Fakt, faktem teraz na dołku kupuje się więcej jednostek uczestnictwa i przez 8 lat może zdarzyć się wszystko, ale czy przy takiej oszukańczej praktyce ubezpieczycieli jest szansa, że choćby zbliżę się do 0? Jak sądzicie?

  63. Witam,
    tydzień temu doradca Platinum Eye zaproponował mi produkt Skandi „Global Invest” o indeksie: OW-J-IGLO-160115, podesłał info o produkcie na @, czytam… UFK… czerwona lampka, szukam odpowiedniego artykułu na stronie Marcina i jestem. Chciałem zainwestować 45.000pln, horyzont czasowy 5lat, ryzyko: małe/średnie. Pytając o koszty, usłyszałem o kosztach administracyjnych ok 1,7%/rok, po przeczytaniu tabeli opłat dochodzi 0,35%/rok za”ofertę inwestycyjną”, 2% jednorazowo od składki początkowej i kwotowe koszty za konwersję, dyspozycje jednorazowe itp. Historyczny zysk funduszu ok 5% – 4% opłat w pierwszym roku to raczej słabo…

Odpowiedz