Pokonaj swoje długi. Raz na zawsze!

22

pokonaj swoje dlugi small

To może być historyczny dzień, bo właśnie dziś w polskim internecie pojawiła się znakomita odpowiedź na zmasowane kampanie reklamowe wszelkiego rodzaju kredytów i pożyczek. Zanim opowiem Wam o co chodzi, przedstawię wszystkim moim nowym czytelnikom kilka krótkich przemyśleń na temat pożyczania pieniędzy.

Po latach zbierania własnych doświadczeń oraz poznaniu wielu historii współpracujących ze mną osób stałem się przeciwnikiem, a wręcz zawziętym wrogiem wszelkiego rodzaju długów konsumpcyjnych.

Czy wszystkie długi są „złe”? Nie. Gdy firma bierze kredyt inwestycyjny na rozwój działalności to ma to sens. Gdy spółka korzysta z limitu w rachunku, aby złagodzić efekty zatorów płatniczych, to też ma to sens. Gdy wreszcie Kowalski na rozsądnych warunkach zaciąga kredyt hipoteczny na zakup mieszkania, to też ma to sens, itp.

Jednak jakiekolwiek zadłużanie się w celu wydania pieniędzy na szeroko rozumianą konsumpcję, jest całkowicie bez sensu. Wszelkie chwilówki, pożyczki okazjonalne, kredyty samochodowe, limity zadłużenia w rachunku osobistym i zadłużanie się na kartach kredytowych – to z punktu widzenia zdrowego rozsądku jest całkowicie błędna decyzja. Do czego może to doprowadzić? Obejrzyj kilka pierwszych odcinków programu Prosty Rachunek, jaki przygotowałem we współpracy z Dzień Dobry TVN, a sam się przekonasz.

Długi są największym, najgroźniejszym, najbardziej brutalnym wrogiem na drodze do finansowego bezpieczeństwa. W bezwzględny sposób drenują nasze portfele i z ogromną skutecznością pozbawiają nas ciężko zarobionych pieniędzy. Są jak kula u nogi, jak kamień u szyi, jak ciężki balast, który z trudem dźwigamy na własnych barkach. Zamiast cieszyć się finansową wolnością, co rano ruszamy do pracy by tyrać na spłatę odsetek. Część naszego cennego życia poświęcamy harując jak niewolnicy na rzecz wierzycieli. To całkowicie bez sensu!

Do tej pory wszystkich moich czytelników, którym nie byłem w stanie pomóc indywidualnie, odsyłałem do artykułu „Jak skutecznie pozbyć się długów?„. Od dziś takie osoby otrzymają znacznie więcej. Osoby, które:

  • Mają dziś długi i nie wyrabiają się ze spłatą rat, np. wpadły w spiralę zadłużenia.
  • Mają dziś długi, ale regulują raty na bieżąco.
  • Dzisiaj nie mają długów, ale jednocześnie wydają tyle ile zarabiają i nie mają żadnych oszczędności, przez co znajdują się w grupie ryzyka, bo od problemów finansowych dzieli je dosłownie brak jednej pensji,

właśnie dziś otrzymały rewelacyjny prezent:

25 lekcji wideo, mp3, transkrypcje, linki do artykułów i podcastów – a wszystko: całkowicie za darmo!

„Pokonaj swoje długi” – tak nazywa się kurs online przygotowany ogromnym nakładem pracy przez mojego kolegę-blogera Michała Szafrańskiego. Wielu z Was doskonale Michała zna i dla Was już samo jego nazwisko jest w zasadzie gwarancją, że ten kurs jest po prostu bardzo dobry. Miałem ogromną okazję zapoznać się z jego treścią na etapie produkcji i powiem tylko tyle: bardzo gorąco polecam ten kurs.

Jestem przekonany, że jeżeli ktoś poświęci czas, obejrzy przygotowane przez Michała lekcje, wykona zawarte w kursie zadania – bardzo zwiększy swoje szanse by raz na zawsze pozbyć się długów. Walka z długami jest ciężka. Bardzo ciężka.

Ale od dziś macie w tej walce wielkiego sprzymierzeńca. Przekonajcie się sami:

 

-> Kurs pokonaj swoje długi

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze22 komentarze

  1. Oglądam i słucham Michała ale na szczęcie w dużej mierze jako ciekawy materiał poglądowy i przestroga na przyszłość. 🙂
    Marcin, w ciągu roku odkąd Ciebie czytam i korzystam z Twojej pomocy mogę napisać że jestem debt free. 🙂
    Mam jedynie kredyt hipoteczny na mieszkanie i ZERO długów :).
    A jak wiesz nie było lekko
    Mam już fundusz awaryjny i 6 miesięczny funusz bezpieczeństwa. Mam też pewną podstawę funduszu emerytalnego (mojego i żony) i funduszu dla dzieci. Mam też naszykowane środki na wakacje (pierwsze wpełni za gotówkę).
    Szykuje mi się też spory wydatek – samochód ale albo mam już teraz na tańszą alterantywę albo za kilka mięsięcy zbiorę na coś troszkę lepszego 🙂
    ufff 🙂
    Mogę napisać wszystkim, którzy wątpią: Da się wyjść na prostą a satysfakcja i spokój są nie do opisania. 🙂
    Co mi teraz pozostaje?
    nuda 😉
    Spokojne oszczędzanie na emeryturę, dzieci, wakcje, rozrywkę i co najważniejsze pomoc innym, którzy tej pomocy potrzebują 🙂
    Życzę tego wszystkim
    Andrzej

  2. Witam Marcinie !
    Ja też muszę napisać ,że po Twoich artykułach o kredytach postanowiłem zrobić porządek….spłaciłem kartę kredytową ,spłaciłem
    kredyt na laptop,na wakacje udaję się za gotówkę ,fundusz awaryjny jest już w „drodze” i zostaje mi tylko kredyt hipoteczny.Było trudno,zaciskałem zęby ,ale jest mi lżej na sercu….Dzięki Tobie mam ułożony plan który systematycznie realizuję…
    Z góry dzięki….

  3. Cieszę się że wspomniałeś w artykule że nie wszystkie kredyty są złe a więc te zaciągane przez osoby prowadzące działalność na rozwój czy na spłatę innych zobowiązań związanych z firmą. Dorzuciłbym jeszcze do tego leasing, który jest dobrym sposobem na obniżenie miesięcznych podatków oddawanych do US.

    • Adam, widziałem bardzo dużo zadłużonych po uszy osób właśnie ze względu na kredyty zaciągnięte na działalność. Kredyt inwestycyjny zaciągnięty przez spółkę kapitałową jest OK. Tam nie odpowiadasz całym swoim majątkiem. To zupełnie coś innego. Kredyt na własną działalność, zaciągnięty przez osobę fizyczną, jest takim samym długiem, jak każdy inny i tak samo drenuje portfel. Należy robić wszystko, aby po ten kredyt nie sięgać. Poza bardzo nielicznymi wyjątkami., to kiepski pomysł.
      A o leasingu jeszcze kiedyś napiszę.

      • Napisz koniecznie o leasingu, bo większość ludzi myśli że jest to jakaś wspaniała forma finansowania jakby za darmo, a prawda jest taka że jest to zwykły kredyt, pożyczka taka sama jak inne, tylko inaczej opisana prawnie. Żadna firma leasingowa nie działa za darmo i wszystkie pobierają opłaty za leasing podobnie jak banki za kredyt.

  4. Bardzo wymowny obrazek w tym poście 😉 To fakt, kobiety mają problem z zakupami co może wpędzać w długi. A na poważnie – bardzo istotny temat, niestety. Oby szkolenie pomogło.

  5. Panie Marcinie, pisze Pan, że kredyt hipoteczny zaciągnięty na rozsądnych warunkach ma sens, a jednocześnie twierdzi Pan, że kredyty konsumpcyjne to zło wcielone. Ale jakie szanse na uzyskanie kredytu hipotecznego na korzystnych warunkach ma osoba ze względnie niewielkim wkładem własnym i brakiem jakiejkolwiek historii kredytowej? Budowanie historii kredytowej, chcąc nie chcąc, trzeba zacząć od kredytów konsumpcyjnych na niewielkie kwoty. Kredyt konsumpcyjny też może mieć sens. Osobiście nie jestem zapalonym entuzjastą takich pożyczek ale zagorzałym wrogiem też nie. Zdarza mi się robić zakupy na tzw. raty pomimo tego, że mam oszczędności umożliwiające mi kupno za gotówkę (np. raty RRSO 0% na wybrany asortyment pewnej szwedzkiej sieci sprzedającej meble lub ostatnio raty RRSO 0% na dowolne zakupy zrobione za pośrednictwem pewnej platformy aukcyjnej). Uważam, że kredyt ratalny na 3-12 miesięcy z RRSO 0%, ratą nie przekraczającą 5-10% pensji i możliwy do spłaty z dnia na dzień nie jest aż takim złem jak Pan to opisuje. Podobnie karta kredytowa. Posiadam kartę z niewielkim limitem (około jednej mojej pensji, chociaż bank chciał mi wcisnąć wyższy), której używam do płacenia za większe zakupy i od razu spłacam. W ten sposób mam wysoki obrót na rachunku karty dzięki czemu bank nie pobiera rocznej opłaty za prowadzenie więc w razie czego mam dostęp do kredytu z RRSO 0% na kilkadziesiąt dni i względnie niskim oprocentowaniem na dłuższy czas. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że od kiedy posiadam kartę nie zapłaciłem za jej użytkowanie ani grosza, czy to w postaci opłaty za prowadzenie czy odsetek. Posiadam pewne oszczędności umożliwiające mi pokrycie nagłych i nieprzewidzianych wydatków ale jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacje, w których tych oszczędności nie starczy i podparcie się np. kartą może okazać się dużym ułatwieniem. Tak czy inaczej nie uważam, że dług sam w sobie jest problemem, problemem jest przede wszystkim wydawanie więcej niż się zarabia

    • Cześć Marku,
      Dziękuję za komentarz i zapraszam do przejścia na „Ty”. Z przyjemnością odpowiem.

      Podajesz swój przykład. Mogę podać setki innych, ale nie o to chodzi. Trafiają się oczywiście sytuacje, takie jak Twoja. Ale to nie znaczy, że zadłużanie się ma sens. Dziadek mojej koleżanki całe życie palił papierosy i dożył wieku 95 lat. Ale nie wyciągam na tej podstawie wniosków, ze palenie jest zdrowe. Patrzę się na wpływ w skali populacji.

      Co do poruszonych przez Ciebie punktów:

      1. Osoba z niskim wkładem własnym nie powinna zaciągać kredytu hipotecznego. Jeśli nie potrafiła odłożyć na min. 20% wkładu, to znaczy, ze nie jest jeszcze gotowa na tak poważną decyzję jak zaciągnięcie kilkuset tysięcy zł kredytu. Brak wkładu własnego to jedna z przesłanek nierozsądnego zadłużania się.
      2. Budowanie historii kredytowej – ok, przed zaciągnięciem kredytu hipotecznego może mieć sens. Moje pytanie: dlaczego ludzie dalej korzystają z kredytów mając już kredyt hipoteczny, gdy historia kredytowa nie jest im potrzebna?
      3. Mój czas kosztuje. Po co korzystać z rat 0% gdy ma się gotówkę i nie potrzebuje się historii kredytowej? Żeby zarobić kilkanaście zł na lokacie? Czas poświęcony na załatwianie rat i wypełnianie papieroligii, a później pilnowanie spłat (przy spóźnieniu znika 0%) plus bardzo często wyższa cena niż w innych sklepach lub konieczność dodatkowej gwarancji – to są moje kontrargumenty. Da się. Ale PO CO? Jaki jest cel takich zakupów na raty? Pieniędzy nie zaoszczędzimy, czas stracimy.
      4. Karta – jako środek płatniczy – jest OK. Jako sposób na korzystanie z długu – fatalny pomysł.
      5. Piszesz, że jak braknie Ci oszczędności, to skorzystasz z kredytu. Kredyt w takiej sytuacji to zwykle betonowe koło ratunkowe. Zamiast w przyszłości spłacać ten kredyt, lepiej już dziś zacznij zwiększać oszczędności. Własne środki to najlepsze koło ratunkowe.
      6. Dostępność rat i kredyty sprawiają dodatkowo, że wydajemy więcej, niż bez nich. Może gdybyś nie korzystał z kredytów, Twoje oszczędności byłyby zdecydowanie wyższe, a Ty byłbyś w znacznie lepszej sytuacji finansowej?

      Cóż, życie jest sztuką wyboru… Życzę Ci wszystkiego dobrego i dziękuję za głos w dyskusji 😉

      • Nie wiem czy budowanie historii kredytowej za pomocą kredytów konsumpcyjnych czy chwilówek w bankach ma sens pod kątem późniejszego brania kredytu hipotecznego na mieszkanie. Mój szwagier jest ledwo po studiach, ma 3-4 lata pracy, bardzo niską płacę, nigdy nie brał żadnych kredytów a pomimo tego w banku dali mu wraz z dziewczyną kredyt hipoteczny na ponad 300.000 zł. I nie budował żadnej historii kredytowej.

        Odradzam więc branie kredytów gotówkowych czy konsumpcyjnych z usprawiedliwieniem, że to „na budowę historii kredytowej”…

    • Mniejszy ok 2 tys jak proponuje Marcin odłożony na nagle wydatki typu zepsuta lodówka, awaria samochodu itd
      Większy – suma naszych 6 m-cznych wydatków odłożony na wypadek np utraty pracy

  6. Niestety Marcinie, żyjemy w czasach konsumpcjonizmu i strasznie ciężko jest wytłumaczyć innym, żeby przystopowali z kredytami. Ale może właśnie takie teksty, jak Twój czy innych osób zaczną zmieniać świat. Jak to mówią, kropla drąży skałę…

    A propos kredytów hipotecznych. Sam piszę, piszę i piszę, żeby bezpiecznie szacować raty, że żyjemy w wczasach niskich stóp procentowych i trzeba liczyć się ze wzrostem rat, że zaciągając kredyt warto zakładać gorszy scenariusz, niż myśleć, że jakoś to będzie, itd.
    Widziałem setki różnych sytuacji życiowych u moich Klientów i staram się przestrzegać innych, żeby nie popełniali tych samych błędów.
    A tu co jakiś czas ktoś pyta, że skoro mam taką wiedzę i takie doświadczenie, to żeby doradzić mu, jak tu można zwiększyć zdolność kredytową i wycisnąć więcej od banku. Ech… ręce opadają…

  7. Cześć Marcin! Odkąd regularnie obserwuję Twojego bloga coraz częściej racjonalnie podchodzę do kwestii moich finansów. Zacząłem oszczędzać, wszystkie zadłużenia spłacone i jest mi o wiele lepiej. Muszę przyznać, że takie podejście sprawia mi dużą satysfakcję. Dzięki ! 🙂

  8. Trafiłam od Michała do Ciebie. Mądry razem podcast stworzyliście na temat wychodzenia z długów. Wierzę, że to co zrobiliście innym pomoże i Polska będzie się oddłużać. Pozdrawiam serdecznie

  9. Ja już raz spróbowałem, miałem leasing na 2 samochody. Nie miałem problemów ze spłatą ale zawsze nerwowo było i nieprzyjemnie. Od tego momentu zero kredytów. Jedynie kredyt odnawialny na koncie firmowym tak na bieżącą rezerwę. Lepiej się nie zadłużać, a w szczególności w Polsce modne zadurzanie na wielki dom i duży samochód. Nigdy nie wiadomo co będzie za rok, dwa.

  10. Czesc,

    A ja zachecam wszystkich do ksiazki Marcina ” Jak zadbac o wlasne finanse”. Przystepnie, rzeczowo, krok po kroku.
    Usmiecham sie, gdy widze kolezenskie wsparcie miedzy Michalem i Marcinem, to co robicie jest bezcenne – gratuluje.

    A do wszystkich krytykujacych : nie musicie nic zmieniac. Zycie bez dlugow to zajecia dodatkowe;))

  11. Witam,
    Moim zdaniem każda forma kredytowania po którą sięgamy ma jakiś sens. Rzecz w tym by nie wpaść w wir długów z którego naprawdę ciężko wyjść. Ważna jest dobra historia kredytowa ale tą trzeba sobie wypracować rzetelną i uczciwą współpracą z bankiem. Polecam artykuł „BIK a zdolność kredytowa ” na http://www.oszczedzamna.pl

  12. Ja walczę ze swoimi długami. Postanowiłam założyć amatorskiego bloga aby opisać przygodę ze spłatą swoich długów sugerując się wskazówkami z Twojego bloga. Walka ciężka ale jaka satysfakcja. Warto podjąć tą walkę. Uwierzcie, że na prawdę warto.

Odpowiedz