Nie współczuj. Poświęć 10 sekund i pomóż!

25

Wystarczyłoby, gdyby każdy zadbał o siebie i swoją najbliższą rodzinę. Wtedy nie byłoby biedy i osób potrzebujących, prawda? A jeśli ktoś sobie nie radzi, to trudno. Mógł bardziej przykładać się do nauki, bardziej starać się w pracy, dłużej się zastanowić przed podjęciem pewnych decyzji, nie rodzić tylu dzieci, nie pożyczać pieniędzy, nie sięgać po alkohol, itd. A skoro poszedł na łatwiznę i robił głupoty – to jego sprawa! Niech sobie teraz radzi. Wszystko, co mamy, zawdzięczamy przecież sobie i naszej ciężkiej pracy. Skoro my potrafimy wziąć się w garść, to inni niech też biorą się z życiem za bary! Do roboty darmozjady!!!

Jakże łatwo nam spłycać i upraszczać rzeczywistość, kiedy dobrze nam się powodzi. Jak łatwo przypisać wszystkie zasługi tylko sobie. Jak łatwo zapomnieć, że na naszej drodze spotkaliśmy tak wiele osób, bez których pomocy nigdy by się nam nie udało. Zdecydowanie wolimy jednak wierzyć, że wszystko co mamy, zawdzięczamy wyłącznie sobie. „Self made man” – oto powód do wielkiej dumy.

Czy na pewno wszystko zawdzięczamy tylko sobie? A może chwila refleksji wystarczy abyś zrozumiał, że każdy z nas ma ogromny dług wdzięczności w stosunku do ludzi, którzy gdzieś po drodze nam bardzo pomogli?  Przypomnisz też sobie, że życie jest jednak bardziej złożone i że nie wszyscy potrzebujący to lenie i darmozjady. Że są choroby, wypadki, pożary, rodzinne tragedie…Dlaczego o tym piszę? By nakłonić Cię do współczucia i większej wrażliwości? Nie.

Kiedyś natknąłem się na zdanie (autora nie pamiętam), które mocno mnie poruszyło:

Gdyby na świecie było mniej współczucia, byłoby też mniej biedy i cierpienia.

Odczytywałem to jak manifest drapieżnego kapitalizmu, gdzie brak pomagania innym doprowadzi do sytuacji, w której przestanie się „opłacać” być biednym i niezaradnym, bo nikt i tak nikomu nie pomoże. Hasło takiego ustroju brzmiałoby „Radź sobie, lub giń!”. Przez długi czas oburzałem się na to zdanie, ale potem zrozumiałem, że tu może chodzić o coś innego: o słowo „współczucie”. Co z tego, że komuś współczujemy, skoro nic z tego współczucia nie wynika? Władysław Loranz napisał zdanie, które uwielbiam przytaczać, bo ono otwiera oczy:

Nawet skromna pomoc jest zawsze lepsza od wielkiego współczucia.

Dlatego nie współczuj, tylko zrób coś! Poświęć 10 sekund i po prostu pomóż!

Wystarczy, że w swoim zeznaniu podatkowym PIT wpiszesz numer KRS:
0000050905

skan PIT

Dlaczego wspieram Wiosnę?

To numer KRS Stowarzyszenia Wiosna, prowadzącego tak świetne projekty, jak Szlachetna Paczka i Akademia Przyszłości. Wspieram te działania z całego serca, bo ich podstawą jest bardzo ważna rzecz: niesienie pomocy w sposób, który od tej pomocy ma uniezależnić.

Na moim blogu znajdziecie dokładne materiały, które wyjaśniają i tłumaczą, dlaczego moim zdaniem warto jest wspierać właśnie Szlachetną Paczkę i Akademię Przyszłości:

  1. Dokładne wyjaśnienie, jak pomaga dzieciom Akademia Przyszłości:
    Daj dziecku impuls, aby wygrało w życiu.
  2. Moja rozmowa z ks. Jackiem Stryczkiem o skutecznej walce z biedą:
    FBO 016: Jak pomagać innym w sposób mądry i skuteczny?

A jeśli moja podpowiedź to jeszcze zbyt mało, być może to Was również zachęci:

A tu dodatkowo znajdziesz film, który pomoże Wam w wypełnieniu zeznania podatkowego:

Na wysłanie PIT-a zostało 5 dni. Nie spóźnij się, ale świadomie przekaż swój 1% podatku. Serdecznie Ci za to dziękuję 😉

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze25 komentarzy

  1. Świetny artykuł, poruszający bardzo ważne zagadnienie jakim jest pomoc i szacunek dla innych… Uzupełniając, jeśli oczywiście pozwolisz, chciałbym dodać, że pomoc powinna raczej motywować do działania, a nie stanowić źródło utrzymania. Jeśli decydujemy się pomagać róbmy to w sposób przemyślany i celowy…

    • To, co podoba mi się w akcjach Wiosny to właśnie „impuls do zmiany”.
      Korzystanie przez kilkanaście lat z pomocy społecznej oznacza przecież, że ta pomoc jest nieskuteczna. Uzaleznia zamiast „uniezależniać” i pomagać iść przez życie o własnych siłach.

  2. Hej Marcin….jako nasz mentor finansowy chyba zdajesz sobie sprawę ze juz dawno rozliczylisny pity po to by jak najszybciej dostać zwroty ☺

    Oczywiscie jest grupa która musi dopłacić złotówki i z ekonomicznego punktu widzenia tym nie powinno się spieszyć.

    • Hej Hugo 🙂 Słuszna uwaga. Za rok taki wpis przygotuję odpowiednio wcześniej. No właśnie – kiedy Twoim zdaniem najlepiej to zrobić?

      • Koniec stycznia wtedy najwcześniej dostajemy pita od pracodawcy a mała przypominajka w grudniu gdy potwierdzamy chęć abyy to pracodawca za nas rozliczył PITa i wówczas mamy możliwość wskazania celu dla 1%

      • Na początku marca. Wtedy dużo osób ma już pity od pracodawców, ZUSów i innych i zaczyna o tym myśleć. Ewentualnie połowa marca 🙂

        Ja pierwszą deklarację złożyłem na początku marca, drugą już z kolei korektę wczoraj, bo ciągle coś temu US nie pasuje 🙂

      • Wg mnie przełom stycznia z lutym.

        Napisze na moim przykladzie. Zwrot który otrzymuje głównie z tytułu dwójki dzieci (choć nie tylko) w całości trafia na konta maluchów w funduszach inwestycyjnych. Kieruje mma prosta zasada… wychodzę z założenia że to pieniądze dzieciaków ponieważ gdybym ich nie miał, nie miałbym zwrotu. Tym samym bez zbędnych ruchów budżetowych buduje kapitał dla każdego z nich. Zatem mając to na uwadze im prędzej uzyskam zwrot z pit tym prędzej ulokuje środki gdzieś gdzie pracują…

        Co oznacza krótko mówiąc … ze pit składam im wcześniej tym lepiej czyli np. styczeń / luty i to wtedy pojawia się decyzja gdzie ten 1%.

        Szczerze powiem ze zwykle mam problem i chętnie korzystam z wiarygodnych źródeł gdzie to przekazać.

  3. Zawsze swój 1% przekazuję na organizacje pożytku publicznego, ale nie „jakąś” tylko starannie wybraną, akurat w tym przypadku lokalną grupę umożliwiającą młodym utalentowanym ludziom rozwijać skrzydła. Jeśli zaś chodzi o inne formy pomocy, to rzadko daję pieniądze- częściej umawiam się na jakieś drobne prace i za to płacę (wtedy taka osoba ma satysfakcje, że pieniądze zarobiła a nie dostała jałmużnę).

  4. ja numer KRS wpisuje podczas każdego rozliczenia, ale czytałam ostatnio artykuł ze ten 1% nie zawsze może pójść na konto fundacji , trochę mnie to zaniepokoiło ze ktoś może próbować okradać fundacje

  5. 1 % z pit-a przekazałem komuś innemu, ale pod koniec roku na szlachetną paczkę zrobiłem przelew a w zeznaniu odpisałem sobie podatek od darowizny. Można w ten sposób „odzyskać” z podatku część darowizny, albo przykładowo zamiast 100zł z góry przelać takiej OPP kwotę 120 wiedząc że te ok20zł wróci z podatku i nas to kosztuje 100 a fundacja otrzymuje 120.

  6. Bardzo mi się spodobał ten wpis…Wcale nie ze względu na 1%, bo to akurat dla mnie jest oczywistością, zawsze tak robię… Raczej ze względu na ideę wielkiego współczucia i altruizmu, które w rzeczywistości nikomu nie przynoszą nic dobrego. No bo co głodującym dzieciom w Afryce po moich łzach żalu o ich los, co choremu człowiekowi po tym, że mu powiem – współczuję, że nie stać cię na leki itd. Nie zmieniło by to ich życia, ani mnie by nic nie dało. Lepiej myśleć – co mogę zrobić, żeby pomóc. Dlatego nie rozumiem ludzi, którzy żyją zamartwianiem się o innych, o los, o świat, ale nic z tym nie robią…Nie warto TYLKO współczuć.

  7. Tutaj masz rację. Niektórzy to trochę później zrozumieją a inni nigdy 🙂
    Nawet skromna pomoc jest zawsze lepsza od wielkiego współczucia.

    Dlatego warto pomagać nie dużo symbolicznie w porównaniu do własnych wolnych środków. Jakby każdy tak postępował byłoby super. Szczególnie, że w życiu pewnym osobom się bardzo powodzi wręcz mówi się „ten to ma szczęście” a innym mniej tak bardzo, że walczą o życie bo mają jakąś paskudną chorobę.

    Polecam platformę http://www.siepomaga.pl gdzie można wesprzeć konkretne osoby.

    Co miesiąc staram się symbolicznie przelać jakieś pieniądze i mam nadzieję, że zarażę tym więcej osób.

  8. Witaj Marcin,
    W temacie pomagania innym i optymalizacji finansowej przydałby się jakiś mały poradnik:
    jak dokonywać darowizn, aby później móc je rozliczyć w PIT rocznym? Jakie warunki, jakie potwierdzenia i inne papiery.

    Dotychczas robiłem po prostu przelewy na konto fundacji/organizacji, ale Twój blog inspiruje mnie aby „skorzystać” na tym, że się pomaga;)

  9. Witam szanownego autora 😉

    Jakiś miesiąc temu natrafiłem na bloga i tak mnie wciągnął, że przeczytałem (i wysłuchałem) wszystkie dostępne materiały. Ba, tabelki w excelu też sobie pościągałem, budżet już się robi – pierwszy miesiąc dopiero, więc jeszcze konkretnych efektów nie widać, ale już się złapałem na tym, że zastanowie się dwa razy nad wydaniem pieniędzy na zachcianki, bo przeciez będe musiał to wpisać do budżetu 😉 ergo – parę dni prowadzenia zapisków i już mniej wydaję.

    To tyle tytułem wstępu i teraz moje pytanie, bo przyzwyczaiłem się przez ostatni miesiąc, że po przeczytanym artykule zaraz mam kolejny i co teraz? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, gdzie jest Marcin? 😉

      • Pysznie!
        Znaczy, wypoczety, głowa pełna pomysłów i po majówkowych wydatkach gotowy do dalszego oszczedzania!

      • Marcin…. welcome back ☺☺☺
        Bez podlizywania się… ale musze napisać ze bylem tu po 2-3 x dziennie wypatrujac Twoja osobę…Ciesze się ze wracasz do gry. Pozdrawiam

  10. Wczoraj zacząłem czytać na blogu nowy wpis, nie dokończyłem go jednak. Dzisiaj chciałem go skończyć czytać a tutaj go nie ma… Co się z nim stało?

  11. Sprowadzanie kapitalizmu do idei pozbawionej współczucia jest również ogromnym uproszczeniem! Ludzie wierzący w kapitalizm wcale nie są pozbawieni współczucia. Właśnie bez kapitalizmu współczucia nie ma, gdyż ludzie przestają przejmować się innymi, gdyż robi to za nich ktoś inny (państwo). Prawdziwe dobro płynie ze serca a nie z ustroju. I dlatego kapitalizm właśnie najlepiej pozwala ludziom na działanie według głosu serca, gdyż ich nikt nie zmusza do „czynienia dobra”. W drapieżnym kapitalizmie dopiero widać kto tak naprawdę co ma w sercu, bo w wtenczas sam musi decydować o tym czy komuś pomaga czy nie… A wpisanie KRS organizacji w PIT-cie to żadna pomoc i współczucie, gdyż nie operujemy tak naprawdę naszymi pieniędzmi…

Odpowiedz