Kredyt we franku – co teraz robić?

59

 CHF na blog

Co do zasady nie komentuję na blogu bieżących wydarzeń rynkowych, bo jest to zwykły informacyjny szum. Wartość dodana relacji medialnych opisujących bieżącą sytuację na rynkach jest dla mnie taka sama, jak z oglądania zapierającej dech w piersiach relacji na temat porannych korków.

Dziś jednak zrobię wyjątek, bo poziom emocji sięga zenitu i udziela się w Waszych mailach. Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Wam przetrwać najbliższe dni.

 

Co się właściwie stało?

W ogromnym uproszczeniu:

Szwajcarski Bank Centralny (SNB) ogłosił dzisiaj, że nie będzie już bronił na rynku poziomu 1,20 franka za euro (co przekładało się na ok. 3,50 złotego za franka). Ten poziom został ustalony we wrześniu 2011 roku i od tej pory, gdy tylko kurs zbliżał się w te okolice, SNB interweniował na rynkach walutowych kupując ogromne ilości euro w zamian za franka. Odstraszyło to skutecznie wielu spekulantów, ale dla SNB oznaczało m.in., że szybko gromadzi wielkie rezerwy walutowe (równowartość około 500 mld CHF) oraz ponosi wielomiliardowe straty.

Szwajcaria jest krajem uzależnionym od eksportu, którego połowa realizowana jest w euro. Im droższy frank – tym gorzej dla gospodarki Szwajcarii. Ceny szwajcarskich zegarków idą wtedy w górę i mniej się ich sprzedaje (oczywiście zegarki to jedynie przykład). Dlatego SNB bronił kursu (niestety – nie chodziło o polskich frankowiczów).

Z drugiej strony – frank postrzegany jest jako tzw. „bezpieczna przystań” – waluta, którą warto mieć w portfelu w czasie rynkowych zawirowań i niepewnej sytuacji międzynarodowej (np. Rosja). Stąd ogromny popyt na franka ze strony wielu zagranicznych inwestorów.

Biorąc pod uwagę różne powody (m.in. umocnienie dolara, działania EBC) Bank Szwajcarii ogłosił dziś, że się poddaje. Chcecie kupować franka na potęgę, to kupujcie. Nie będziemy na ślepo bronić poziomu 1,20 – mamy inne narzędzia (m.in. ujemne stopy procentowe). Efekt? Szalony wzrost kursu franka do euro (momentami o 40%), co automatycznie przekłada się na wzrost kursu franka do złotego (momentami powyżej 5 zł).

Tak reagują rynki, gdy pojawia się zupełne zaskoczenie i ogromne emocje. Zmienność dodatkowo pogłębiona jest przez miliony automatycznych zleceń i algorytmów tradingowych. Żaden z 22 analityków pytanych o to na początku 2015 roku przez Bloomberga nie przewidział takiego ruchu ze strony SNB. Zaskoczenie totalne.

Dziś była też dobra wiadomość dla frankowiczów, która do głosu dojdzie dopiero za kilka dni, po opadnięciu emocji: stopa referencyjna została obniżona do -0,75%.

 

Co będzie dalej?

Dzisiaj, a także najbliższe dni, to będzie totalny młyn. Będą pytania, spekulacje, analizy – słowem raj dla wszelkich mediów ekonomicznych, które będą wałkować temat na różne sposoby.
Zobaczymy prognozy franka po 5 zł, może nawet po 6 zł oraz inne mówiące o tym, że za kilka tygodni spadnie on poniżej 4 zł. Ilu analityków ankietowanych przez Bloomberga przewidziało taki ruch ze strony SNB? Żaden. Ilu naszych analityków w jakimkolwiek raporcie napisało, że frank wyskoczy w 2015 roku powyżej 4 zł? Nie znam żadnego takiego raportu. Dlaczego dalej bawimy się w przewidywania kursu, skoro tak fatalnie nam to wychodzi? Bo to jest nośne, budzi emocje, a im bardziej szalona prognoza, tym lepsza oglądalność, klikalność, itp. Ja również zostałem poproszony o wypowiedź w tej sprawie dla TVN Biznes i Świat, klikając w poniższe zdjęcie możecie posłuchać rozmowy, ale zachęcam Was raczej do dalszej lektury. 🙂

 

Marcin Iwuć kredyt we frankach

Ile może wynosić kurs franka w przyszłości? O tym napisałem już kilka miesięcy temu w artykule Kredyt hipoteczny w CHF – nadpłacać czy czekać na zmianę kursu? Przejdźmy lepiej do znacznie ważniejszego pytania:

 

Co teraz robić?

Jeśli macie kredyt w CHF, to na najbliższe dni proponuję:

  1. Wyłączcie programy TV i przestańcie czytać na ten temat w sieci – najbliższe dni to będzie bicie piany, spekulacje, a i tak do posiedzenia EBC w przyszłym tygodniu przeważać będzie niepewność. Szkoda nerwów. A będziemy teraz słyszeli mnóstwo czarnych scenariuszy, oglądali historie ludzi, którzy nie maja pieniędzy na spłatę, itp. Trzeba zachować spokój i zimną krew, a media Wam w tym nie pomogą. Najgorsze finansowe decyzje podejmujemy pod wpływem emocji.

 

  1. Poczekajcie z wnioskami, aż opadnie kurz – za kilka dni, a może tygodni, emocje opadną, a do głosu dojdą fundamenty (groźba deflacji w Szwajcarii, fatalny wpływ kursu CHF na szwajcarski eksport, itp.). Na razie – cóż – najbliższe raty będą wyższe, więc trzeba po prostu poszukać na nie dodatkowych pieniędzy.

 

  1. Za wszelką cenę dbajcie o terminowe regulowanie rat. Dopóki obsługujecie swoje kredyty na bieżąco, bank da Wam spokój. Teraz banki same przez najbliższe tygodnie będą analizować wpływ sytuacji na ich portfele. Uwagę przyciągną przede wszystkim kredyty z zaległościami, więc lepiej „zejdźcie im z radarów”. Jeżeli trzymacie się reguł przedstawionych w mojej książce „Jak zadbać o własne finanse?” oraz na tym blogu, to powinniście mieć fundusz bezpieczeństwa. Teraz właśnie może się on przydać.

 

  1. Jak już trochę ochłoniecie (za 2-3 dni) – weźcie do ręki umowę kredytową oraz ogólne warunki kredytowania i przeczytajcie na spokojnie, jakie ma prawa bank w sytuacji znaczącego wzrostu wartości kredytu. Tutaj chodzi głównie o to, że wartość zabezpieczenia (mieszkanie lub dom) może być teraz znacząco niższa od wartości kredytu (tzw. wskaźnik LTV>100%).
    Zwykle bank może wtedy:
    – zażądać aktualnej rynkowej wyceny nieruchomości na Wasz koszt,
    – zażądać dodatkowego zabezpieczenia kredytu;
    – obniżyć kwotę kredytu (poprosić nas o częściową spłatę)
    – zażądać dodatkowego ubezpieczenia.
    Uwaga: może, ale nie musi. Pamiętajcie, że to jest prawo banków, a nie obowiązek. W ich interesie jest to, żebyście terminowo spłacali kredyty, a nie przejmowanie nieruchomości o wartości niższej niż kredyt. Każdy bank na swój sposób to reguluje, dlatego na spokojnie dokładnie sobie to przeczytajcie.

 

  1. Z kredytem w CHF pożyjemy jeszcze długo, ale nie dłużej niż termin spłaty ostatniej raty. 🙂  Za kilka miesięcy dzisiejsza zadyma będzie już tylko mglistym wspomnieniem. Ponieważ jednak kwestia kursu franka wraca jak bumerang, a zawirowania są tak częste i dobrze o tym wiemy, odłóżcie dodatkową rezerwę gotówki na dni takie, jak dziś. I dodatkowo zastanówcie się nad swoim planem działania związanym z tym kredytem. Pozwoli Wam to na spokojnie obserwowanie tego typu zawirowań. Moje podejście do tematu przedstawiłem we wpisie: Kredyt hipoteczny w CHF – nadpłacać czy czekać na zmianę kursu?

 

Wiem, że to może zabrzmieć mało poważnie, ale na najbliższe dni najlepszą strategią jest zachowanie spokoju. Teraz nie ma co podejmować pochopnych decyzji  o przewalutowaniu czy wydłużaniu okresu spłaty, ani spekulować, co zrobi bank. Wasze dodatkowe nerwy niczego nie zmienią. Wyłączcie TV i idźcie na spacer. W przyszłym tygodniu posiedzenie EBC, który jeszcze „dorzuci” zapewne do pieca… Ale potem kurz zacznie opadać. Szalone notowania franka również.

Serdecznie Was pozdrawiam.

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze59 komentarzy

  1. „Wiem, że to może zabrzmieć mało poważnie, ale na najbliższe dni najlepszą strategią jest zachowanie spokoju.” Brzmi bardzo poważnie. Teraz już po ptakach i należy czekać. Jednak nie należy oczekiwać powrotu do „normalności”. Nawet jeżeli CHF ustabilizuje się względem EUR czy USD to najprawdopodobniej osłabianie się złotówki i tak będzie grało na niekorzyść frankowców. Zresztą pomimo „przypięcia” franka do euro, jego kurs w złotówkach rósł i nie należy spodziewać się zmiany trendu. Jednak każdy kto siedzi na kredycie frankowym powinien nauczyć się tego co napisałeś na pamięć i stosować przez najbliższy czas.
    PS. Jeszcze niedawno zastawiałem się nad CHF, ale wybrałem EUR:/ No, ale dla Goldmana nie pracuję, więc skąd mogłem wiedzieć? 🙂

  2. Tylko spokój może frankowiczów uratować. A potem zasięgnięcie rady prawnika, czy, zgodnie z większością umów kredytowych, nie uznać tego skoku kursu za „wydarzenie nadzwyczajne” i skierować sprawę do sądu…

  3. Dzięki Marcinie, tego potrzebowałam 🙂 jak dzisiaj usłyszałam o tym wzroście w pracy to mi się ciemno przed oczami zrobiło…, dodam że mamy duży kredyt ze sporą ratą. Liczę jednak, że zmniejszony eksport szwajcarski spowoduje że ten kraj jednak podejmie jakąś decyzję.

  4. Najlepszym pomysłem na kredyt we franku teraz to go „brać” 🙂 – tak tez słyszałem.
    Ja popełniłem błąd i zakredytowałem się we franku. Straciłem prace, mieszkanie i rodzinę.
    Zacieśnijcie pasa i płaćcie te raty, nic innego Wam nie pozostało. Nie uciekajcie od problemów i nie duście tego w sobie. Ja popełniłem błąd i nie mam nic. Wy tego błędu nie możecie popełnić.
    Życzę wam franka po 2 zł 😉

    • Tylko że teraz kredytu we frankach nikt nie daje.
      Przy takiej cenie w długim terminie było by to opłacalne dla kredytobiorców a nie dla banku. Tyle że wykorzystywanie kredytu hipotecznego do spekulacji na walucie jest raczej średnim pomysłem.

  5. Na litość boską, jutro jest piątek 16 stycznia, to kiedy oglądać ten program? Jutro czy w poniedziałek? I czy są jakieś szanse, żeby obejrzeć i posłuchać na blogu? Pozdrawiam

  6. Mam pytanie. Czy w obecnej sytuacji korzystne będę tzw. Wakacje kredytowe? Mi przysługują na 2 miesiące. Moze lepiej przeczekać ten gorący okres. Raz juz z tego korzystałem. Ratę spłacamy terminowo. Teraz podskoczyła mi o 400 zł :/)

  7. Przez dzisiejsza decyzję SNB mam w domu piekiełko – na szczęście jestem w delegacji :). A to z powodu molestowania mnie przez żonę od kilku miesięcy, aby spłacić kredyt jak najszybciej (odłożyliśmy stosowną sumkę). Ja się uparłem, że nie przy kursie w okolicach 3,5 zł, a poza tym myślałem o kupnie mieszkania pod wynajem z myślą o dorastającej córce. No i co teraz mam – kilkadziesiąt tyś. zł w plecy i komentarze żony – a nie mówiłam…
    Trzeba przetrzymać ten koszmar i tyle 🙂
    Poza tym ciągle zastanawiam się jak to możliwe, że w ciągu 7 lat złoty osłabił się o ponad 100% w stosunku do franka?
    Biednym zawsze wiatr w oczy…
    Pozdrawiam Wszystkich Frankowiczów i głowa do góry – może pojawi się i u nas taki Orban?

    • Gostek,
      jak przeczytałem Twój komentarz to aż mi się lżej zrobiło :). Bo nie ma lepszego „lekarstwa” jak pocieszyć się czyjąś „skuchą”.
      Konkretnie chodzi o to, że jestem w podobnej sytuacji – tzn od kilku lat wysłuchuje (słusznych) uwag mojej żony – „… już dawno mówiłam żeby spłacić ten kredyt”.

      Podobnie jak Ty zaparłem się i czekałem na lepsze czasy. Teraz jestem niemal pewien, że te już były. Może jednak ktoś chciałby powiedzieć, że się mylę.

      Pozdrawiam Wszystkich Frankowiczów

    • „może pojawi się i u nas taki Orban?” – u nas ludzie nie chcą Orbana, ich ambicjom odpowiadają takie postaci jak Kopacz, Tusk i Komorowski. Orban potrafi się postawić unii, a strategia Tuska i reszty to „płynąć w głównym nurcie”, zgadzać się na wszystko, i jeszcze najeżdżać na Orbana, bronić Europy przed „węgierskim faszyzmem”. U nas władza działa w interesie zachodniego kapitału przeciwko obywatelom.

  8. Współczuję wszystkim osobom, które mają kredyt we frankach. Sama mam kredyt, jednak w EUR. Pomimo tego, że EUR jest w miarę stabilne, to cięgle się zastanawiam, czy EURo także może podskoczyć? Tymczasem jestem zdania, że rzeczywiścia najlepiej odczekać, co się będzie działo dalej. Podejść do wszystkiego na zimno, jak Pan Marcin proponuje. Serdecznie pozdrawiam

  9. Dziękuję za rzeczowy i wyważony komentarz. Na spokojnie – poczekajmy i zadbajmy o terminową spłatę obecnych zobowiązań. Ważną rzeczą, o której mówi bardzo mała liczba analityków są działania banków na szkodę klienta. Dla przykładu Raiffeisen Bank Polska S.A. na chwilę obecną nie uznaje ujemnych stóp procentowych traktując je jako poziom 0.00% co jest działaniem abuzywnym w stosunku do tysięcy umów kredytowych i tym tematem warto się zająć w chwili obecnej.

  10. Mam kredyt w CHF, ale jakoś nie przejęłam się tym wszystkim. Teraz zalogowałam się na konto i zobaczyłam o ile mi wzrósł kredyt do spłaty. Dość dużo, ale przecież go spłacę. Dopiero czytając ten wpis uświadomiłam sobie, że brałam kredyt na połowę wartości mieszkania, frank poszedł w górę, wartość mieszkania spadła i nie jestem pewna czy moje mieszkanie nie kosztuje mniej niż ten kredyt. A to tylko od 2007.

  11. Totalnie nie zgadzam się z diagnozą dotyczącą sytuacji szwajcarskiej gospodarki. W kryzysie zawsze najlepiej sprzedawały się dobra luksusowe. Szwajcaria to jeden z głównych na świecie producentów takich towarów. Dodatkowo różnego typu podzespoły do nich sprowadzają z całego świata. Teraz z uwagi na kurs franka zrobią to taniej. Więc będą mogli obniżyć ich ceny. Choć jest to totalnie zbyteczne, gdyż przy dobrach luksusowych nie chodzi o to by je kupić taniej. Jeśli kogoś stać na przysłowiowy jacht za 1 mln złotych to nie będzie się chwalił kolegom, że nabył go okazyjnie za 500 tys. tylko pochwali się, że mimo wzrostu kursu franka stać go było na wydanie 1,5 mln złotych na to cacko.
    Jedyna gałęzią szwajcarskiej gospodarki, która realnie odczuwa i odczuje umocnienie się franka jest turystyka.

  12. Cóż. Stało się.
    Moja rata w tym momencie skoczyła o ok. 300zł.
    Mam stałe raty więc oprócz regularnemu wpłacaniu stałej kwoty raty CHF na konto, dorzucam co jakiś czas dodatkowo kupione CHF za oszczędzone pieniądze. Oszczędności nie jest za wiele ale przez rok zbierają się dwie raty CHF.
    Może to nie jest dużo i może oszczędności można wykorzystać inaczej ale prosto licząc, przy kredycie na 30 lat i takim trendzie dorzucania franków, co rok mam około dwie raty więcej, czyli po 25 latach powinienem mieć 50 rat na górkę, co już daje 4 lata spłacania mniej.

  13. Można się nieco ratować spłacając kredyt bezpośrednio w necie np. przez taki inkantor.pl. Ja spłacam, choć wiem że w świetle wydarzeń dzisiejszego dnia to marna pociecha.L-(

  14. W telewizji sprawę jeszcze bardziej nakręcają. trzeba chwilę poczekać i zobaczyć jak sprawa będzie się rozwijać. Z jednej strony współczuję ludziom, którzy zaciągnęli kredyty we frankach, ale z drugiej strony biorąc kredyt walutowy musimy być na wahania kursów przygotowani.

    • Widzisz, temu analitykowi nie płacą banki. Cynik9, z bloga dwa grosze też przewidywał zerwanie pegu. Znam inne przypadki ludzi, którzy zalecali trzymanie franków. Ale każdy z nich pracuje na własny rachunek. Nie płacą im banki, które zarabiają na waszej niedoli. Durni ludzie zamiast czytać tych blogerów wolą onety i tefałeny. Potem płacz i zgrzytanie zębów. To samo będzie z tymi co są teraz naciągani na fundusze inwestycyjne. Nie dziwi was, że popularni blogerzy kiedyś pisali „oszczędzaj i zwiększaj dochody”, a teraz namawiają do wydawania kasy na fundusze inwestycyjne? Mnie nie. Zawodowstwo zmusza to zarabiania kasy, a największą kasę dają Ci, którzy mają interes w skubaniu was. Dlatego zanim posłuchacie czyjejś rady zapytajcie się siebie czy ta osoba ma interes w tym żebyście jej posłuchali!?

  15. Najważniejsze to zachować spokój. Zgadzam się z Marcinem, aby poczekać aż opadną emocje z wczorajszego wydarzenia. Niemniej jednak kredyt walutowy to pewne wyzwanie i dlatego trzeba go na bieżąco monitorować. Osobom, którym po decyzji SNB będzie teraz trudniej spłacać raty polecam poszukać sposobu na ich obniżenie. Może to być samodzielny zakup waluty na platformach internetowych, karencja w spłacie kredytu, wydłużenie okresu spłaty itd. Pamiętajmy, że kredyt to takie samo zagrożenie dla nas (ja mam w euro), jak i dla banku. Z jednej strony my możemy stracić mieszkanie, ale z drugiej bank poniesie dotkliwe straty. Cierpliwości i zachowania spokoju życzę. Pozdrawiam Jacek

  16. Zasadniczo nie dociekam prawdy związanej ze wzrostem kursu franka albowiem jest ona dla mnie ontologiczna. Koncentruję się na generowaniu zysków a nie bilansowaniu na kosztach. Generalnie nikt nie będzie zarzynał dojnej krowy, którą jesteśmy my wszyscy w obliczu finansjery. Sprawa kursu franka to sprawa wszystkich w znaczeniu globalnym. Z punktu widzenia lichwiarzy (czyt. bankierów) katastrofą byłoby wszczynanie egzekucji komorniczych z nieruchomości na skutek niespłacanych kredytów co byłoby zdarzeniem porównywalnym z biblijnym potopem. Co więcej niezadowolenie społeczne z powodu nadmiernego obciążenia kredytem będzie negatywnie wpływało na oceną naszego rządu, który będzie musiał reagować na zapędy bankierów aby nie utracić poparcia społecznego. Tak więc pełny spokój zgodnie z tym co mówi autor tekstu.

  17. Witam,
    Ciekawe co zrobią banki „frankowców” przy ujemnych stopach procentowych jakie ustanowiłem bank centralny Szwajcarii.

    • W zależności od zapisu w umowie, albo przyjmą minus jako LIBOR 0%, albo przyjmą oprocentowanie np 0,25%, potencjalnie nawet ujemne.

  18. W sytuacji ostrego spadku LIBORu, ratunkiem mogą być wakacje kredytowe. Przykładowo: same odsetki wysokości 0,25% przy długu 100.000 CHF, gdy pozostało 25 lat spłaty to ~20 CHF, czyli +- 85 złotych. Lepsze to niż dopłacać 80 groszy do pełnej raty 343,89 CHF (ok 300).

    Takie rozwiązanie to swoista prowizorka i kapitał trzeba będzie i tak oddać, ale niektórym może przydać się taka chwila oddechu, chociaż by po to, aby na spokojnie obmyślać plan działania i przygotować się na przyszłość. Być może kurz opadnie i sprawa będzie klarowna.

  19. Gostek i Łoli, to chyba ja jestem po tej drugiej stronie, czyli ta marudząca żona. 😀
    Namawiałam męża do dużej „spłaty” kredytu jak Frank było po 2 zł.
    Nie dał się. 🙂 Gadałam mu potem przez rok lub dwa.
    Teraz siedzę cicho, tylko podsuwam mu linki Marcina Iwucia.
    I liczę na jego rozsądek.
    Ewa-Maruda.

  20. Dobry wpis ,Marcinie – panika nikomu nie służy – lepiej parę dni odczekać z wyciąganiem pochopnych wniosków niż dać się ponieść niepotrzebnym emocjom.
    Niestety jednak wcale nie jestem optymistą co do dalszej sytuacji – szwajcarski bank centralny pewnie miał bardzo ważne powody zerwania z pegiem i do czasu aż ich nie poznamy trudno oceniać skutki tej decyzji.
    Chciałbym wierzyć, że to wszystko ma uzasadnienie w fundamentach finansowych – rosnącą bańką na nieruchomościach w Szwajcarii, powiększającą się ilością Euro w bilansach itd – ale należę do tej kasandrycznej mniejszości, która każde pojawiające się wydarzenie interpretuje jako zapowiedź czegoś gorszego. Jeśli EBC zacznie masowy dodruk, jeśli Grexit stanie się faktem i być może jeśli Niemcy nie zdecydują się „umrzeć hiperinflacyjnie” za Euro to niedługo możemy jeszcze zamarzyć o franku za 5 PLN… A to co zrobili właśnie Szwajcarzy było przysłowiowym skokiem za burtę z tonącego statku.
    PS. Cynik9 nie przewidywał zerwanie pega tylko przejście na podwójny peg (Euro+ Dolar) – jeśli już odszukiwać jakichś niezależnych blogerów piszących o zerwaniu pegu to polecam ten link : http://brucekrasting.com/end-cb-power-snb-folds/

  21. W telewizji cały czas straszą. Nie uspakajają. Zobaczymy jak sprawa z frankiem się potoczy dalej. Bez wątpienia trzeba będzie otworzyć swoje portfele i co miesiąc płacić większe raty, bo wątpię, żeby frank spadł do tego 3,50 zł. Z resztą nikt tak nie prognozuje.

    • Proszę moderatora o publikację poprawionej wersji, bo za szybko ją wysłałam pod wpływem emocji i skasowanie pierwszego zdania.
      A dlaczego nie sprzedać nieruchomości? Czy nie jest to coś na kształt firmy, która przez lata nie przynosi dochodu, tylko generuje straty. Przez ile lat trzeba do firmy dokładać? Przez 30? W normalnych okolicznościach przyrody taka firma po roku (góra pięciu) powinna ogłosić upadłość. Może my jesteśmy za bardzo przywiązani do tych nieruchomości, bo utopiliśmy w nich za dużo pieniędzy. Wyliczyłam sobie, że po 10 latach mogłabym kupić mieszkanie za gotówkę, za odpowiednik kwoty wpłacanej do banku na pokrycie raty. Kwota mojego zadłużenia w ciągu jednego dnia wzrosła o 100 tysięcy złotych, czuję się jakbym grała w kasynie, albo na giełdzie. Jaki jest interes spłacania mieszkania bez żadnej gwarancji spadku cen przez 30 lat, gdy mogę mieć trzy za gotówkę/ Przecież to nie jest logiczne. Może trzeba to zrobić (sprzedać mieszkanie) zanim jego wartość będzie wyższa niż suma zadłużenia? Dlaczego nikt tego nie doradza? Czyżby dlatego, że jeśli na rynku pojawi się tyle ofert, to ceny nieruchomości spadną, albo jeśli ludzie zaczną ogłaszać upadłość konsumencką, to dopiero wtedy zacznie się prawdziwy kryzys dla banków i dla tych co mają tam ulokowane pieniądze. Może poszukamy jakiś lepszych rozwiązań, zamiast zachować spokój (słyszymy to przecież od 2009 roku). Co wy na to?

  22. najlepiej splacic od razu , pierwszego dnia gdy przebije opor po formacji spodka , nie czekac bo bedzie to samo co przy 3,50(teraz super cena) ,teraz to dobra cena ,jutro bedzie dobra 4,50 , pojutrze 5,50 bedzie cena o ktorej mozna pomazyc, potem, kolejki pod kantorami i banki beda wyrzucac co maja by ratowac pozycje , gdy panika ogarnie wszystkich frank bedzie po 10 PLN albo wiecej. i wtedy mozna franka sprzedawac,
    znamy to z rynku akcjii ,trend spadkowy sie konczy gdy wszyscy ze strachu sa w WC a nie przed telewizorem (potocznie mowi sie ze sr..ja ogniem)

  23. Oto do czego prowadzi nieznajomość ekonomii i finansów. Ludzie jak Was nie stać na kredyty to się ich nie bierze !!
    W Stanach też przed 2008 roku dawali wszystkim na wszystko i bańka w końcu pękła. Frank może spokojnie wybić nawet do 6 zł. Inwestorzy na Forexie nie śpią i każdy chce zarobić. Ludzie są sami sobie winni. Za niegospodarność powinno się karać… Może to by ludzi w końcu coś nauczyło o ekonomii.

    • Fragment z 2008 roku: „Aby raty kredytów w złotym i franku się zrównały, to frank musiałby kosztować ok. 2,80-2,90 zł, czyli ok. 50 proc. więcej niż obecnie. A takiego scenariusza obecnie nie jest sobie w stanie wyobrazić sobie żaden analityk. – Nawet gdyby frank niespodziewanie umocnił się do poziomu 2,10 zł, to kredyty w szwajcarskiej walucie wciąż będą o wiele bardziej atrakcyjne niż w polskiej – podkreśla Marek Rogalski.”

  24. Mam znajomego kupił 7lat temu mieszkanie 36m za 150tys zł we frankach. Po 7 latach spłaty zostało mu do oddania (samego kapitału) uwaga 245tys zł , a mieszkanie na dzień dzisiejszy warte trochę ponad 100tys zł. Czyli chcąc się pozbyć dzisiaj tego mieszkania musi dołożyć około 150tys złotych (nie liczę już ile oddał w czasie tych 7 lat spłaty). Może nadal płacicie niższe raty niż w złotówkach, albo na równym poziomie, ale wiecie czym różnicie się od kredytobiorców zaciągniętych kredyt w złotówkach. Nie jesteście zdolni pozbyć się kredytu z dnia na dzień np sprzedając mieszkanie (np. chcąc zmienić na większe) ponieważ was kapitał z każdym dniem po prostu rośnie. A kredyty w złotówkach mają to do siebie że może faktycznie płacimy ratę 1700zł (300zł kapitału a 1400zł odsetek przez pierwsze lata) ale z każdym miesiącem spłacam coraz więcej kapitału czyli mój dług fizycznie maleje, a nie rośnie!!! Porównując tą samą sytuację co wyżej gdybym brał kredyt w złotówkach na kwotę 150tys złotych po 7 latach spłaty zostało by mi około 110-120tys kapitału do spłaty czyli w każdej chwili sprzedaje mieszkanie i jestem wolnym człowiekiem. A tak musicie się jeszcze 23 lata męczyć.

    Ludzie współczuje wam

  25. Co moze zrobic bank w przypadku, kiedy libor np. 6m połknie całą marze banku. W umowach z 2008 roku oprocentowanie kredytu to „suma” stawki libor + marza. ? Napewno nie dopłacą do kapitału a odsetek już nie będzie. Zyjemy w ciekawych czasach. Dopiero w tym roku banki sie zabezpieczyły wpisując ze jeżeli libor spadnie poniżej 0 wtedy przyjmowane jest 0.

  26. Marek z frankiem

    Właśnie, o spokoju mówi się od kilku lat. A raty rosną.

    Jestem przeciwny interwencji Państwa, mimo, że przyczyniło się do obecnej sytuacji, chociażby poprzez bierność KNF przy beztrosce banków i ich klientów w latach 2006-2008. Odmiennie niż kredytobiorca, bank jest profesjonalistą na rynku finansowym i to on, też jako autor i decydent o treści umowy kredytowej, powinien wziąć na siebie większą odpowiedzialność. Dlaczego ? Bo jeśli bank nie mógł prawidłowo ocenić perspektywę zmian na kolejne 5-10 lat (a kredytuje na lat 20, 30 i więcej), a przecież ma sztab ludzi, doświadczenie, wiedzę, i wpływa na rynki – to jak miałby to uczynić kierowca, handlowiec, marketingowiec, spawacz, kucharz.

    Kurs jest wysoki a oprocentowanie niskie. Skutek: wzrost raty, jednak znacznie mniejszy, niż byłby według oprocentowania początkowego. A co, w scenariuszu 2 x wysokie ? Kto po czarnym czwartku powie, że to nierealne i należy zachować spokój ?

    Kolejna kwestia, to niezauważanie problemu: wysokość kredytu a wcześniejsza jego spłata. Kredybiorca podpisując umowę wiedział ile jest warta jego nieruchomość. Umówił się z bankiem, że kredyt może zostać spłacony przed umówionym terminem zakończenia umowy, np. po 5 a nie 20 latach. Czyli mógł z grubsza przewidywać, a bank nie wyprowadzał go z błędu np. w kampaniach reklamowych i rozmowach bezpośrednich, ile – taka wcześniejsza spłata – będzie go kosztować, z tolerancją na zmiany kursowe (ale pamiętając, że mówimy o laiku w świecie finansów). Przykład: kredyt na 100% ceny nabycia mieszkania, przy kursie 2,30 PLN (z 2008 r.). Dziś kurs jest o 100% wyższy! Jeśli więc chcesz/musisz je sprzedać, bank zażąda kwoty wiele wiele wyższej (200% początkowej kwoty kredytu minus dotychczas spłacone raty). A tu nie ma znaczenia to, że dzisiejsze oprocentowanie jest dużo niższe, niż te w roku 2008.

    Do tego budząca zastrzeżenia konstrukcja ryzyka ponoszonego przez bank. Jeżeli nie będę spłacał kredytu, bank zajmie również inny mój majątek, gdyby wartość zadłużonej nieruchomości okaże się za mała. A przecież tak będzie prawie zawsze, gdy wartość kredytu jest zbliżona do wartości mieszkania, a na II licytacji komorniczej cena transakcyjna może być równa 2/3 tej ostatniej. Bank na początku żąda wyceny, zabezpieczenia, dokumentów, zaświadczeń, niekiedy poręczycieli, a jak pojawiają się problemy, mówi: bierzemy również inne twoje mienie, niezwiązane z umową kredytową i oceną ryzyka kredytowego przeprowadzonego przez bank.

    Dlatego przy trwałym utrzymaniu się kursu ponad 4 PLN, co dla wielu oznacza skok o prawie 100 procent, myślałbym o próbie rozmów z bankiem o wprowadzeniu korekt, a jak to nie pomoże – droga sądowa. Przede wszystkim w opcji sprzedawania nieuchomości lub spłacania kredytu przed terminem oznaczonym w umowie.

  27. Witam i o zdrowie pytam, bo sama prawie zawału, zatoru i udaru dostałam jak wszystko sobie poprzeliczałam. Stanu mojego zdrowia nie polepszyły również studia nad umową o kredyt hipoteczny i jego boskim regulaminem. Oto, co w ramach wykopalisk archeologicznych wygrzebałam:
    1. „W przypadku zmniejszenia wartości zabezpieczeń kredytu w stopniu, który nie zapewnia pełnego zaspokojenia wierzytelności Banku, pogorszenia się sytuacji finansowej Kredytobiorcy, zagrożenia terminowości spłat kredytu, Bank ma prawo zobowiązać Kredytobiorcę do zapewnienia dodatkowego zabezpieczenia oraz zlecenia wyceny nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie spłaty kredytu lub nieruchomości stanowiącej przedmiot finansowania.”
    2. „W przypadku niedotrzymania przez Kredytobiorcę warunków udzielenia kredytu albo w razie utraty przez Kredytobiorcę zdolności kredytowej Bank zastrzega sobie prawo do:
    1) obniżenia kwoty przyznanego kredytu,
    2) żądania od kredytobiorcy dodatkowego zabezpieczenia spłaty należności Banku wynikających z Umowy,
    3) zlecenia na koszt Kredytobiorcy wykonania wyceny nieruchomości stanowiącej przedmiot finansowania oraz nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie Umowy,
    4) wypowiedzenia Umowy w całości lub części, z zachowaniem okresu wypowiedzenia w wysokości 30 dni, a w przypadku zagrożenia upadłością przedsiębiorcy – 7 dni,
    5) dochodzenia zaspokojenia roszczeń w drodze postępowania egzekucyjnego, w szczególności z nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie Umowy.”
    3. „Za niedotrzymanie warunków udzielenia kredytu uznaje się w szczególności:
    1) niewywiązywanie się ze zobowiązań wynikających z Umowy oraz warunków dodatkowych nałożonych przez Bank,
    2) zajście zdarzeń mających w ocenie Banku wpływ na zmniejszenie wartości zabezpieczeń,
    3) nieterminową spłatę kapitału kredytu, odsetek, prowizji i innych należności wynikających z umowy,
    4) pogorszenie się sytuacji finansowej Kredytobiorcy, które zagraża w ocenie Banku terminowej spłacie kredytu,
    5) obniżenie wartości nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie Umowy.”
    Nie byłabym sobą, gdybym nie rozszerzyła programu studiów o wykład do wyboru pod tytułem rejestr klauzul niedozwolonych i okazało się, że
    a. wyrokiem z dnia 29 grudnia 2004 roku sąd antymonopolowy w sprawie o sygnaturze akt: XVII Amc 92/03 z powództwa Prezesa UOKiK przeciwko Kredyt Bank S.A. uznał postanowienie takie, jak: „Bank może wypowiedzieć umowę kredytu w całości lub w części, w szczególności z powodu: 1) niespłacenia w terminie należności, o których mowa w § 13 ust. 1, 2) zagrożenia terminowej spłaty kredytu z powodu złej sytuacji finansowo majątkowej Kredytobiorcy, 3) znacznego obniżenia się realnej wartości złożonego zabezpieczenia lub utraty tego zabezpieczenia, 4) niedotrzymania innych warunków umowy kredytu” za niedozwoloną klauzulę;
    b. wyrokiem z dnia 9 kwietnia 2010 roku sąd antymonopolowy w sprawie o sygnaturze akt: XVII Amc 959/09 z powództwa Moniki i Mariusza Kuźmińskich przeciwko Gospodarczemu Banku Spółdzielczemu w Barlinku uznał postanowienie takie, jak: „Kredytobiorca zobowiązuje się do sporządzenia na żądanie Banku na swój koszt operatu szacunkowego kredytowanej nieruchomości” za niedozwoloną klauzulę;
    c. wyrokiem z dnia 14 grudnia 2010 roku sąd antymonopolowy w sprawie o sygnaturze akt: XVII Amc 426/09 z powództwa Prezesa UOKiK przeciwko Bankowi Millenium S.A. uznał postanowienie takie, jak: „W przypadku, gdy w okresie obowiązywania umowy kredytu zwiększeniu ulegnie stosunek aktualnej wysokości salda zadłużenia kredytu wyrażonego w PLN do aktualnej wartości ustanowionych prawnie zabezpieczeń i/lub nastąpi zmiana wartości ustanowionych prawnie zabezpieczeń i/lub zagrożenie terminowej spłaty kredytu, i/lub pogorszenie się sytuacji finansowej Kredytobiorcy, Bank może zażądać ustanowienia dodatkowego prawnego zabezpieczenia kredytu i/lub zlecić zbadanie stanu prawnego i technicznego oraz określenia wartości rynkowej nieruchomości stanowiącej przedmiot zabezpieczenia na koszt Kredytobiorcy” za niedozwoloną klauzulę.
    Co prawda Ameryki nie odkryłam, ale przynajmniej wiem, jakim innym bankowym czynnościom seksualnym nie muszę się poddawać. Póki co będę się łudzić, że dzięki terminowej spłacie rat, mój ulubiony bank nie ukocha mnie swoimi bezprawnymi groźbami z regulaminu. A jak sobie przypomni o moim istnieniu, to najwyżej się rozwiedziemy. Choćbym miała wyjść z siebie, to z orzeczeniem o jego winie! 😉

    • Wydaje mi się, że znalazłam rozwiązanie tego problemu: paragraf 357 kc
      Art. 357. Jeżeli dłużnik jest zobowiązany do świadczenia rzeczy oznaczonych tylko co do gatunku, a jakość rzeczy nie jest oznaczona przez właściwe przepisy lub przez czynność prawną ani nie wynika z okoliczności, dłużnik powinien świadczyć rzeczy średniej jakości.

      Art. 357[1]. Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym.

      Zacytuję pana Thalera i Sunsteina, którzy stawiają tezę, że ludzie powinni kierować się w życiu zasadą libertariańskiego paternalizmu. Będąc ludźmi jesteśmy podatni na wszelkiego rodzaju błędy poznawcze, które mogą prowadzić do bolesnych pomyłek. Nie myślimy tak jak Einstein, nie mamy pamięci jak Big Blue IBM i nie mamy tak silnej woli jak Gandhi. Nie jesteśmy homo economicus, tylko homo sapiens. Instytucje finansowe i państwo nie powinno żerować na ludzkich błędach. Nie ponoszą odpowiedzialności za ludzkie decyzje, ale nie mogą spokojnie przyglądać się temu jak w majestacie prawa człowiek, który wziął kredyt i systematycznie go spłaca przez 10 lat i nadpłaca, z dnia na dzień traci płynność finansową, a jego zadłużenie wzrasta o 100 %.
      Umowa na kredyt w walucie jest jeszcze gorsza niż powierzenie pieniędzy Amber Gold, bo tam ludzie kierowali się chęcią zysku, lokowali wszystkie pieniądze i zostawali z niczym. A w przypadku kredytu we franku lądują z jakimś gigantycznym długiem. Mogą ogłosić upadłość konsumencką, ale dlaczego koszty mają ponosić ludzie, a nie np. banki i państwo. I tak w konsekwencji poniosą, jeśli ludzie z klasy średniej będą w naszym państwie ustawiali się w kolejkach po zasiłek. To są po prostu źle skonstruowane umowy, w których całe ryzyko bierze na siebie klient banku. Bank nie dał sobie nigdy krzywdy zrobić, jak frank był niski to mieli większe oprocentowanie kredytu i dodatkowo zarabiali na spredzie.
      Naprawdę nie mogę być spokojna, bo nie urodziłam się dojną krową. Nie taki był sens mojego życia na tym świecie. I tymi egzystencjalnymi wnioskami zakończę swój wywód. 😉 Już się rozglądam za jakąś kancelarią prawną. Trzymajcie się.

  28. Marek z frankiem

    Cytat z 16 stycznia 2015 r.:

    To był błąd naszego nadzoru, że zdolność kredytowa we franku i w złotym mogła być różna, co jest kompletnym szaleństwem – powiedział w programie „Świat” w TVN24 Biznes i Świat Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący rady partnerów w EY Polska i były premier. Odniósł się w ten sposób do sytuacji osób, które wg banków miały większą zdolność kredytową we franku szwajcarskim niż w rodzimej walucie.
    Jan Krzysztof Bielecki dodał, że „to była bardzo zła zasada, tworzyła bowiem fikcyjne wrażenie, że jak pożyczę we franku, to mogę pożyczyć więcej, bo mam niby większą zdolność”.

    http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/bielecki-to-byl-blad-nadzoru-bankowego-ze-zdolnosc-kredytowa-we-franku-i-w-zlotym-mogla-byc-rozna,506774.html

    Czyli banki udzielające kredyty w CHF zakpiły sobie z kredytobiorców. Czy one w ogóle kupowały tę walutę ?

    • Tak, banki naprawdę pożyczały za granicą kapitał i transferowały go do Polski, aby odpożyczyć go potem kredytobiorcom. Zamieniały potem franki na złote, co spowodowało to gwałtowne umocnienie złotego. Sprężyna napinała się coraz bardziej, potem nastąpił zwrot.

  29. Obserwując to co się dzieje w naszej Ojczyźnie i na świecie to nie jestem optymistą co do dalszego kursu franka. Nie zgadzam się z argumentem, że ingerencja państwa w kredyty w CHF jest absurdalna, niezgodna z zasadami wolnego rynku i solidarności społecznej. Ponieważ jeśli w momencie udzielania kredytu w tej walucie ludzie nie zostali poinformowani przez banki o tak ogromnym ryzyku powinno się rozważyć jakąś formę pomocy. Nie jestem ekonomistą, ale jak patrzę w jaki sposób wywalcza się w Polsce przywileje i dotacje (patrz górnicy) to aż chce się zorganizować wszystkich „frankowiczów” i wyjść na ulice!
    To chyba najlepszy pomysł, aby zmusić rząd do działania!
    Nie byłem nigdy zwolennikiem PiS, ale teraz staję się ich sympatykiem 🙂

  30. o czym wy mowicie , kurs waluty nie rozni sie od kursu akcjii , jezeli cos
    wybija sie gora z kilkuletniej konsolidacji to znaczy ze nalezy uciekac z kredutu w tej walucje a kupowac realnego franka ,po wydarzeniach w gornictwie slabo widze polska gospodarke , to znaczy ze zlotowka leci w dol na leb na szyje , dwa wyjscia -albo jechac do szwajcari do pracy albo jestes bankrutem ,nie widze przeszkod dlaczego wartosc franka mialaby wzrosnac o kolejene 100 % jak ludziska zaczna sprzedawac zlotowke tak samo jak rosjanie rubla ,a kupowac walute do tego tylko wzrost wartosci zlota i mamy The Perfect Storm z tsunami ktore zmiecie wszystkich z kredytem w walucjie. Ukrajina dzis atakuje Donbas ,jutro ruski odpowie i rubel leci na 100 wzgledem dolara ,a frank moze byc po10 PLN. Trzeba szykowac kredyt w walucie na zakup mieszkan ktore beda sprzedawac banki po fali bankructw jaka przetoczy sie przez Polske juz wkrotce .Trzymajcie sie mocno zeby was nie zmiotlo ,bo bedzie wialo i to mocno

  31. Z ciekawością obserwuję co się dzieje od momentu ogłoszenia tych informacji i tak jak wszystko – ma to moim zdaniem i dobre i złe strony, choć nie ma wątpliwości, że oczywiście dość mocno po kieszeni dostaną gospodarstwa domowe z kredytami we franku… Wpis bardzo ciekawy i pełny informacji 🙂

  32. Pisałem na blogach i do ludzi żeby nie brali kredytów we frankach i w ogóle w obcych walutach bo to czysta spekulacja jak na forexie. no a franka musieli w końcu odblokować… To było oczywiste że tak się stanie.

  33. Mam kredyt we franku i ja do tej pory nie miałam zawału 😉 wiedziałam na co się decyduję, dlatego nie jestem zdziwiona że coś takiego się wydarzyło. Niedługo pewnie sytuacja się odbije, nie ma co bić piany… Bo oddać i tak trzeb a;)

  34. Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej, a kiedy jest już tak źle, że gorzej być nie może, to cieszmy się, bo wreszcie będzie lepiej 🙂 Ojciec z synem zostali skazani na karę śmierci przez powieszenie. Ojciec pogodził się z wyrokiem, a syn bez przerwy biadolił – tato co to będzie, co to będzie. Ojciec mu na to, synu oby nie było gorzej. Syn pomyślał, co on piep…, co może być gorszego od śmierci ? Nadszedł dzień wykonania wyroku i sędzia oznajmił, że przed powieszeniem mają być obciągnięci ze skóry…A ojciec na to do syna – a nie mówiłem oby nie było gorzej 🙂 To co się teraz dzieje to tak naprawdę nic w porównaniu do tego co będzie jak stopy procentowe w Szwajcarii zaczną wracać do początkowych poziomów, a kurs franka nie spadnie. W tym przypadku większość rat kredytowych będzie większa o 50-100% od tych początkowych. Mam kredyt z 2008 roku w Banku Millennium (marża 0,8% + LIBOR 3m). Pierwsza rata 410 CHF x 2,20 zł = 902 zł. Teraz płacę 259 CHF x 4,30 zł = 1113,70 zł, czyli wzrost o 23,50%. Kiedyś znowu będę płacił 410 CHF, ale zapewne po kursie nie mniejszym niż 3,50 zł, czyli 410 CHF x 1435 zł, czyli wzrost o 59%… Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo cierpliwości i wytrwałości!

  35. Podobnie staram się uspokajać znajomych, którzy nie do końca zdają sobie sprawę z zawirowań na rynkach, szczególnie walutowych. Warto wziąć głęboki oddech i po prostu dać chwilę dla mediów – oni z tego żyją i nie co się „tym jarać”. Pieniądze lubią spokój.

  36. Dziwnie się patrzy jak ludzie braki kredyt we frankach, śmiali się z tych co brali w PLN bo płacili zdecydowanie mniej a teraz są wielce oburzeni i żądają by im zmniejszono raty.
    Od kiedy to hazard jest sponsorowany przez banki ?

  37. I jak? Czekać dalej, czy kurs spadnie czy jednak iść z prawnikami w kierunku rozwiązania tematu w inny sposób? Może te artykuły też będą pomocne w wykonaniu jakiegoś kroku, gdy jest się ‚frankowiczem’.

  38. Najchętniej to przewalutowałbym kredyt, a póki co kupuję CHF przez Amronet.pl- znacznie taniej niż w banku bądź tradycyjnym kantorze. Szybka transakcja online to też olbrzymia wygoda.

Odpowiedz