Klin finansowy – czyli jak zatrzymać odpływ pieniędzy?

51

Zarabiamy więcej, a nadal nie mamy pieniędzy. Gdzie one znikają i jak zatrzymać ich odpływ? Okazuje się, że jest na to wiele różnych sposobów. Regularnie na blogu dzielę się z Wami opisem tych metod, które działają w praktyce. Lektura Waszych świetnych komentarzy, wnioski z dyskusji na szkoleniach, czy rozmowy z innymi pasjonatami finansów osobistych, coraz  bardziej otwierają mi oczy na rewelacyjną sprawę: moc wspólnego działania! Dlatego tak chętnie zapraszam do współpracy również inne osoby, które chcą i potrafią w ciekawy sposób podzielić się z nami wiedzą, pomysłami i sposobami na poprawę finansów.

Dzisiaj o swojej historii, spostrzeżeniach i ciekawej koncepcji „klina finansowego” pisze dla nas autorka bloga EcoEconomy:

Marta Szczecińska
Marta Szczecińska – marketingowiec, PR’owiec, trener i szkoleniowiec. Organizatorka różnorodnych projektów i eventów. Od kilku lat związana z branżą recyklingową. Interesuje się biznesem i rozwojem osobistym. Na stronie http://www.ecoeconomy.pl/łączy wszystkie swoje zainteresowania, tłumacząc zjawiska związane z finansami, bo doradza jak być eko i… nie zbankrutować! Dodatkowo dzieli się swoją pasją do sportu oraz zdrowego i prostego stylu życia.

Zobaczcie sami czym jest ten „klin finansowy” i jak go skutecznie „wbić”. To całkiem ciekawa koncepcja, którą (po lekkiej modyfikacji), wprowadzam właśnie u siebie. Oddaję zatem głos Marcie.

 

Gdzie te pieniądze znikają?

Podejmując pierwszą pracę, zazwyczaj dostajemy najniższe, a w każdym razie niskie, wynagrodzenie. Później, wraz z biegiem lat, zdobywaniem doświadczenia i rozwojem kariery zawodowej, otrzymujemy wyższe wynagrodzenie. W każdym razie mam nadzieję, że tak właśnie jest w Twoim przypadku i że teraz zarabiasz więcej niż kilka lat temu 🙂

Załóżmy, że na początku zarabiałeś 1500 zł. netto, a obecnie dwa, trzy, pięć tysięcy, a może i jeszcze więcej. Jednak większość z nas, pomimo wyższych zarobków, wcale nie ma większych oszczędności. Czasem bywa nawet gorzej, bo zamiast oszczędności mamy coraz więcej długów. W codziennym pędzie nie zastanawiamy się, dlaczego tak się dzieje. Jednak czasem przychodzi moment refleksji i wtedy dochodzimy do wniosku, że… zarabiamy za mało. Więc staramy się zarabiać więcej – zmieniamy pracę, zakładamy firmę, bierzemy dodatkowe zlecenia. A oszczędności jak nie było, tak nie ma…

 

Dlaczego ciągle mamy za mało pieniędzy?

Są dwie, uzupełniające się przyczyny tego stanu rzeczy:

1. Nasze nawyki konsumpcyjne

Niestety od dziecka nauczeni jesteśmy, że wydawanie pieniędzy to PRZYJEMNOŚĆ. Jako małe dzieci dostajemy słodycze i zabawki (kupione za pieniądze), później dostajemy pieniądze, za które już sami możemy sobie kupić nasze ulubione PRZYJEMNOŚCI.
Zasada jest prosta: za pieniądze kupujemy przyjemności. Jeśli mamy więcej pieniędzy, to wydajemy je na jeszcze więcej przyjemności. Z czasem nasze pieniądze są większe, ale też przyjemności droższe, więc wydajemy więcej.
Tak naprawdę jesteśmy w stanie wydać na to każdą ilość pieniędzy, jaką mamy do dyspozycji!

2. Promowanie konsumpcjonizmu

Jednak, skąd możemy wiedzieć, co nam sprawi przyjemność?
To proste – wystarczy włączyć TV, by dowiedzieć się, że mając najnowszy model telefonu, będziemy trendy, będziemy mieć więcej lajków na FB (dzięki extra zdjęciom) i będziemy mogli lansować się z naszą nową zabawką. Pamiętajmy też, że już za chwilę wejdzie nowy model telefonu, wtedy powinniśmy się pozbyć starego i kupić nowy.
Z kolei samochód określonej marki sprawi, że mężczyzna poczuje w sobie duszę awanturnika i będzie mógł śmiało ruszać na podbój i zaimponować kolegom. Przecież auto świadczy o jego statusie materialnym.
Ubrania – muszą być modne i wymieniane kilka razy do roku, zgodnie z obowiązującą modą.  Popularne też jest kupowanie designerskich ubrań czy dodatków prosto od projektanta. Są co prawda kilka razy droższe od sklepowych i nie widać metki , ale to takie trendy chodzić w unikalnych strojach!
Nie sposób tez ominąć kwestii mieszkaniowych – duży dom lub apartament z tarasem to wręcz konieczność! A do tego kredyt i praca w korporacji, bo to też jest cool – kupować codziennie latte w kawiarni i chodzić na lunche, brunche… I tak dalej… Im więcej zarabiamy, tym więcej wydajemy, bo rosną nasze „potrzeby”.

 

Jak to wygląda w praktyce?

Ania i Robert są młodym małżeństwem. Oboje pracują, mają mieszkanie na kredyt, 10-letni samochód, a łącznie zarabiają 4500 zł. Ania do pracy dojeżdża komunikacją miejską, Robert samochodem. Struktura ich wydatków wygląda następująco:

wydatki

 

Choć nie żyją rozrzutnie, to praktycznie nie mają z czego oszczędzać. Pieniądze, których nie wydadzą na bieżące wydatki, zostają na koncie i są przeznaczane np. na wizyty u dentysty czy też na drobne przyjemności. Mija jakiś czas i Robert zmienia pracę – będzie teraz zarabiał o 1000 zł. więcej. Od razu uznaje, że jego stary samochód nie pasuje do nowej, dużo lepszej firmy, więc go sprzedaje. Pozyskane pieniądze przeznacza na pierwszą wpłatę i bierze nowy samochód na kredyt. Miesięczna rata wynosi 800 zł.

Efekt? Ania i Robert zarabiają więcej, ale wcale nie mają więcej pieniędzy. Nadal nie mają z czego oszczędzić. W sytuacji kryzysowej (np. choroba) nie mają żadnych rezerw, a w przypadku utraty pracy znajdą się w naprawdę trudnej sytuacji.

 

Jak zatem powstrzymać to błędne koło?

Przyznam, że kilka lat temu miałam bardzo trudny czas. Przez rok nie mogłam znaleźć pracy, „przejadłam” wszystkie oszczędności i zaczęłam żyć z debetu. Gdy w końcu dostałam pracę, to postanowiłam: nigdy więcej! O ile tylko będzie to zależało ode mnie, to nigdy więcej nie znajdę się w takiej sytuacji. Zrozumiałam wtedy, że trzeba mieć swój fundusz bezpieczeństwa, i to większy niż myślałam!

Postanowienie postanowieniem, ale jak je zrealizować? Właśnie w tym czasie po raz pierwszy przeczytałam książkę „Nie tłumacz się. Działaj” Briana Tracy. W tym naprawdę świetnym poradniku, Brian pisze dużo o samodyscyplinie, w tym także finansowej. Właśnie tam przeczytałam o „klinie finansowym” i to było to!

 

Czym jest klin finansowy?

Wbicie klina w swoje finanse to zatrzymanie poziomu wydatków na stałym poziomie. Być może do tej pory zarabiałeś 3 tys. zł. i pieniądze te pozwalały na utrzymanie rodziny. Jeśli teraz Twoje zarobki wzrosły do 5 tys. zł. to nie szalej i nie folguj sobie, tylko postaraj się utrzymać wydatki na dotychczasowym poziomie.

Co poradziłabym Ani i Robertowi? Skoro mają dodatkowe 1000 zł. przychodu najlepiej byłoby je zaoszczędzić. Choćby przez rok powstrzymać się od zakupu auta. Gdyby Robert po roku czasu nadal chciał kupić samochód, to będzie miał 12 tys. zł. na pierwszą wpłatę. A może w tym czasie pojawią się inne potrzeby czy inne pomysły? Może też się zdarzyć, że w ciągu roku zacznie zarabiać jeszcze więcej, albo i Ania zmieni pracę na lepszą. Powstrzymanie się od pierwszego impulsu do zakupu nowego auta spowoduje bardziej rozsądne i przemyślane decyzje w późniejszym czasie.

To oczywiste, że zarabiając więcej, możemy też od czasu do czasu zafundować sobie coś extra. Ale róbmy to w granicach rozsądku. Większość dodatkowych pieniędzy najlepiej zaoszczędzić. Gdy zgromadzimy dodatkowy kapitał, to wszystkie nieprzewidziane czy też większe wydatki możemy pokrywać właśnie z niego.

Jeśli jednak wydajemy tyle, ile mamy, to w nagłej potrzebie mamy spory problem…

 

Skuteczność klina

W moim przypadku klin finansowy sprawdza się doskonale.

Myślę, że każdemu może się udać powstrzymać odpływ pieniędzy. Pierwszym krokiem będzie to, by powiedzieć sobie wyraźne STOP na wszelkie dodatkowe zachcianki. Tym samym pozostać na dotychczasowym poziomie wydatków, a na te „dodatkowe” pieniądze założyć inne konto i gromadzić swój „żelazny” fundusz.

Wbijanie klina – podstawowe zasady

  1. Nawet jeśli masz naprawdę małe przychody i tak postaraj się każdego miesiąca trochę odłożyć. Wrzucanie choćby kilku złotych dziennie do skarbonki daje spore efekty na koniec miesiąca.
  2. Nie myśl o tym, co kupić, tylko na co zaoszczędzić – ten kierunek myślenia zweryfikuje Twoje cele, bo czy naprawdę warto wydawać na telefon tylko po to, by mieć wygodniejszy dostęp np. do FB? (o ile nie jest to związane z Twoją pracą)
  3. Twórz wartościowe i długofalowe cele – oszczędzaj na wakacje, na samochód, na mieszkanie, na szkolenia.
  4. Jeśli dostajesz premię, nagrodę lub podwyżkę, postaraj się całość tej kwoty wpłacać na konto oszczędnościowe

 

Polecam Wam serdecznie tę metodę i będę wdzięczna, jeśli podzielicie się z nami swoimi sposobami na zagospodarowanie dodatkowych dochodów. Życzę powodzenia we wbijaniu klina! 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze51 komentarzy

  1. Wbiłam takiego klina w zeszłym roku. Dostałam podwyżke, całe 300zł, założyłam dziecku konto, bo było lepiej oprocentowane i za free i co miesiąc wpłacam podwyżke synkowi plus 160zł (zgodnie z zasadą oszczedź 10% moich dochodów). Nie mamy tego dużo ale grosz do grosza 🙂

  2. Cześć Marta 🙂

    Dzięki za wartościowy i dający do myślenia artykuł! Intuicyjnie zawsze myślałam podobnie, jednak nie umiałam tego nazwać, teraz już wiem, że to coś to klin finansowy.

    Również od stycznia otrzymałam podwyżkę, niewielką, bo „tylko” 200 zł netto, ale nie zamierzam z teo powodu wydawać więcej. Po prostu co miesiąc odłożę 200 zł więcej niż zwykle.

    Pozdrawiam ciepło!

  3. Świetny wpis. Klin… dobrze nazwane. Staram się stosować ale nie nazywałem tego tak az do dzisiaj 🙂 Zapozyczam zatem termin.

    P.S. A teraz Marta boj sie bo zobaczysz jak Ci Konrad napisze….. na pewno już stuka klawiaturę nowoczesnego lapka za 30 klocków. Bo Pan Robert ten tysiąc to powinien rozwalić w mak… bo jutro przecież może się nie obudzic i co mu po tym ze zaoszczędzil 🙂

    • Błedna ocena Panie Hugo!
      Konrad nie ma najnowszego Iphona za 3 tysie, tylko starego P6 z peknietym ekranem na dodatek…..bo Konrada nie interesuja nowinki techniczne….Konrad nie pracuje w korporacji, nie jada lunchy, nie jest modny- jego ulubione spodnie to wojskowe M-65 a na nogach buty trekkingowe, nie ma wypasionej fury tylko 6 letnia terenówke- bo takie auto potrzebne mu jest do realizacji pasji i hobby, co prawda kupiona nowa w salonie ale to dlatego że nie ufa rynkowi wtórnemu.Pojeździ tym autem spokojnie kolejne 5 lat.Konrad nie jeżdzi na wycieczki na Bahamy, bo z racji swojej pracy – jest wysoce wyspecjalizowanym inzynierem – zwiedził juz cały swiat za darmo – ba, jeszcze mu za to płacą naprawde uczciwie….Konrad jeżdzi na wakacje w piekne zakatki Polski, no i w Alpy zima – bo uprawia wspinaczke górską.Konrad ma na reku zegarek timex za 80 zeta.Konrad spełnia sie w takich dziedzinach jak sporty motorowodne, lotnictwo – sportowa licencja, sztuki walki….Konrad ma 20 letni! rower górski, którym dziennie potrafi zrobic 100km…Konrad współpracuje z archeologami tropiąc slady przeszłości, Konrad godzinami siedzi w archiwach szukajac dokumentów dzieki którym bedzie mogł rozwiązać kolejna zagadke z przeszłości, i kiedys napisac ksiazke o swoich poszukiwaniach…Konrad nie oglada TV wogóle…Konrad chodzi do kościoła, daje na tace, wierzy w Boga, nie wstydzi sie tego że jest Polakiem, kultywuje tradyjce, pomaga finansowo tym którzy naprawde sa w potrzebie.Konrad nie trzesie sie nad każda złotówka, pieniadze przepływaja w jego zyciu, Sa jego nieodłaczna trescia.Konrad czyta bardzo duzo ksiażek, Konrad ze swoja żona wogóle nie chodza do galerii handlowych. Żona Konrada jest bardzo pracowita i oszczędna, a Konrad duzo wydaje na kwiaty i na perfumy dla Niej. A do SPA jeżdzimy regularnie i to tych z najwyzszej półki, a w Tatry jeżdzimy juz od nastu lat do uroczego małego pensjonaciku z pokojami za 40 zeta i całe dnie spedzamy na szlakach….Na dom wydalismy bańkę, ale jest napradwe przytulny i spełnia nasze oczekiwania – poza tym to inwestycja na całe zycie.Konrad jest soba poniewaz nic nie musi nikomu udowadniac, więc nie ma najnowszych ubrań i drogich zegarków poniewaz…..stac go na to żeby być soba i nie uprawiac pozerstwa.Mozliwośc bycia soba w dzisiejszych czasach jest po prostu bezcenna.Aha, mamy na kocie odłozone 200 koła….A za pierwsza prace otrzymywałem 1200 zeta….Nigdy nie odkładałem tylko inwestowałem w siebie i w mojej głowie wrecz zaszczepiona była mysl: chce duzo zarabiac.To był moj cel i do niego konsekwentnie dazyłem.Aha, pochodze z niepełnej robotniczej rodziny.Konrad chce i stara sie byc po prostu dobrym człowiekiem…..

  4. Z niezwykłą łatwością można przyzwyczaić się do dobrego i myśleć, że będzie tak już zawsze i liczy się tylko tu i teraz. Życie pisze różne scenariusze i zgadzam się, że klin wydatkowy a nawet ich zmniejszanie to doskonała nauka. Nadwyżki staram się przeznaczać na to, co zaprocentuje w przyszłości, np. szkolenia i języki.

  5. Wielkie dzięki za wpis!
    Nie wiedząc, że to się klin nazywa, zastosowałem go ponad pół roku temu, gdy zmieniłem pracę na lepiej płatną.
    Ale fajnie patrzeć w MS Money, jak pozycje: Fundusz Bezpieczeństwa, IKE, IKZE oraz oszczędności specjalne na dwie wymarzone rzeczy z każdym miesiącem przyrastają…
    Pozdrawiam!

    • Jan bez ziemi

      eee ike/ ikze to taka trochę lipa… mamy ulgę w 1 wszym progu ca 1000 pln na rok od maksymalnego limitu, ale przy wypłacie jest zryczałtowany podatek 10% od całości inwestycji… powiedzmy mamy 20 lat na oszczędzanie po 5 tys/rok (ca max limit) co da w 20 lat 100 tys. pln ulga ca 20 tys…… jeżeli zysk mamy to powiedzmy że uzbieramy 150 tys, do wypłaty 150 tys minus 10%, czyli 15 tys czyli 135 tys… „zarobiliśmy” z różnicy 5 tys… w normalnej inwestycji podatek belki to ca 10 tys… ale co jeżeli wypłacimy miesiąc przed wiekiem emerytalnym (np operacja dziecka etc) ? ano całe 150 tys do wypłaty minus podatek dochodowy (bo będzie to niedotrzymanie umowy i należy się podatek od dochodu, czyli ca ( przekroczony próg 32%, to teraz…a w przyszłości może i 40% ?) 45 tys…… gdybyśmy nic nie zarobili czyli wpłacone 100 tys i po 20 latach mamy 100 tys…( np koniunktura rynkowa) ulga ca 20 tys ale zerwanie umowy to 32% czyli ca 30 tys do skarbówki… (stosowałem duże uproszczenia żeby wyjaśnić zjawisko)… pozdrawiam 🙂

      • Przy tak długim okresie oszczedzania zamiast IKE itp. wolałbym co roku kupic 1, 2 złote monety 1 uncjowe i do ”skarpety”. Tym samym spie spokojnie i nie martwie sie limitami, podatkami, belką itp. Rząd zrobi zamach na oszczednosci obywateli – tez mnie to wali.Historia pokazuje ze 20 – 30 lat spokoju na rynku finansowym i zyski po tym czasie to fikcja….

  6. Boze, jakie to logiczne! Ze tez czlowiek uzmyslawia sobie takie oczywistosci dopiero, jak je zobaczy czarno na bialym. (Dzieki przodkom za slowo pisane 🙂 )
    Wlasnie sobie uzmyslowilam, ze ja takiego klina, calkiem nieswiadomie, wbilam juz w grudniu, gdy postanowilam uzbierac fundusz awaryjny. Niniejszym chcialabym oglosic, ze cel zostal osiagniety 🙂 🙂 🙂 Rzecz byla dla mnie wazna, wiec maksymalnie sie ograniczalam. Ale z czego tak naprawde zrezygnowalam? Z ciuchow na wyprzedazach. Z kolejnych kosmetykow kolorowych, ktorych i tak bym nie uzywala. Z kilku cappuccino wypitych na miescie. Nie bolalo! A swiadomosc, ze w ciagu dwoch miesiecy odlozylam 2 tysiaki – bezcenna. Wiem w przyblizeniu, ile moja rodzina potrzebuje miesiecznie na zycie; obiecalam sobie (i mezowi), ze wszystko ponad zostanie odlozone. Trzymajcie kciuki 🙂

  7. Wydawałoby się iż to takie proste i oczywiste a jednak życie i praktyka jak zwykle płata figle. Klin finansowy i konsekwencja w jego utrzymywaniu pozwala na osiąganie kolejnych celów, zablokuj Swoje wydatki a póżniej rozwijaj Swoje talenty, pielęgnuj je i z uśmiechem na twarzy obserwuj jak Twoje finanse rosną z chwili na chwile. Z autopsji wiem iż rosnące słupki dochodów przy stałych wydatkach dają niezłego kopa do oszczędzania oraz dynamicznego zwiększania dochodów, Dodatkowe pokłady energii w drodze do życiowych celów.

  8. Cześć Wszystkim,

    Sposób na klina:) zaraz po tym jak wpada wypłata przelewam 200 zł na IKE, 1000 zł na konto oszczędnościowe, za resztę żyje do końca miesiąca na pełnym luzie. Efekty bardzo doskonałe:)

    Pozdro!

  9. Klin finansowy to bardzo dobry pomysł, choć w przypadku rodziców jest jeszcze trudniejszy do zastosowania. Mam dwójkę dzieci, więc gdy pierwsze z nich przyszło na świat, wszyscy moi znajomi zadawali dwa podstawowe pytania:
    1. Kiedy zmieniamy samochód na większy?
    2. Kiedy zmieniamy mieszkanie na większe?

    Po tym jak urodziło się drugie dziecko, pytania znów się pojawiły. Argument, że dwójka dzieci może się wychowywać i odrabiać lekcje w jednym pokoju był nie do zaakceptowania. Na szczęście po jakimś czasie pytania ustały. Idea kupna większego mieszkania do dzisiaj wierci mi w głowie dziurę 🙁

    • Dominik, mam taka sytuację jak Ty (dwójka dzieci i brakuje jednego pokoju). Też słyszę kiedy zmieniacie mieszkanie przeciez chłopiec i dziewczynka nie moga sie wychowywać w jednym pokoju. A ja sobie myślę że mając tak dobry kredyt hipoteczny jaki mam obecnie straciłbym juz na spłacie obecnego kredytu przy sprzedazy obecnego mieszkania i zaciagnieciu nowego na nowe większe mieszkanie.
      Co do wydatków i klina przy dzieciach faktycznie jest to trudniejsze bo dużo wydatków przeznaczonych na dzieci ciężko mi sklasyfikowac jako możliwe do uniknięcia( zabawki i slodycze dostają tylko od cioć babć itp). Ja akurat stoje przed dylematem wyboru szkoły dla corki i zastanawiam się czy inwestycja w szkole niepubliczna (ok 100 tys zl przez 6 lat) to naprawdę inwestycja w rozwój dziecka czy niepotrzebny (bardzo duży) wydatek.
      Życzę samych dobrych wyborów i pozdrawiam
      Marcin

      • Według mnie inwestycja w szkołę prywatną to zbędny wydatek – szkoda tych pieniędzy. Szkoła prywatna nie jest aż tak znacznie lepsza niż w miarę dobra szkoła publiczna, żeby była warta tych opłat. Są też minusy szkoły prywatnej – dziecko obraca się ciągle tylko w towarzystwie dzieci bogatych rodziców, będących często pod kloszem i wielu sytuacji życiowych nie doświadczy.

        Pamiętaj że prawda jest taka, że jak dziecko nie jest zdolne ani chętne do nauki, to obojętnie w jakiej będzie szkole, i tak nie będzie się dobrze uczyć… Wszystko zależy od konkretnego dziecka. Przepraszam za obcesowość wyrażenia, ale dziecko zdolne będzie nadal zdolne w najsłabszej szkole publicznej, a dziecko tępe nie przestanie nim być w najlepszej szkole prywatnej.

        • Małgorzata

          To prawda. Myślę, że warto poszukać dobrej szkoły publicznej. Mi się udało taką znaleźć dla córki i naprawdę nie żałuję decyzji. Z drugiej strony moja przyjaciółka posłała dziecko do szkoły prywatnej i teraz żałuje: poziom jest niski, dzieci są opóźnione z programem, a nauczyciele mało wymagający (trzymający dzieci pod kloszem, ale kosztem efektów w nauce). Tymczasem w szkole publicznej u mojej córki jest naprawdę wiele fajnych inicjatyw. Dzieci mogą korzystać z bogatej oferty zajęć dodatkowych (wszystko za darmo), są często różne konkursy, występy, a dzieci zdobywają różne wyróżnienia i nagrody w różnych akcjach międzyszkolnych i ogólnopolskich. Także myślę, że naprawdę warto zapoznać się z tym, co oferują szkoły publiczne w Twoim mieście. Można się czasami zdziwić. Bywa, że niektóre szkoły publiczne mają bardzo dobrą infrastrukturę: własną kuchnię, zamiast cateringu, sale zabaw typu małpie gaje, znam nawet taką, co ma własną salę kinową, już nie mówiąc o basenie, czy hali sportowej… A wybór szkoły publicznej to naprawdę bardzo duża oszczędność i wcale niekoniecznie kosztem dziecka.

  10. Wielkie dzięki za blog. Ja mam wbity klin. Po pierwsze Kasa Pożyczkowa w pracy, co miesiąc pensja jest niższa o określoną kwotę i powoli się odkłada wkład, kiedy mam jakąś większą potrzebę, to biorę nieoprocentowaną pożyczkę. Dodatkowo na początku każdego miesiąca, określona kwota na konto do którego nie ma dostępu kartą, to kasa awaryjna, jak jest krucho to przelewam z powrotem, ale tylko małe kwoty (koniec miesiąca :-). Do tego procent z obrotów odkłada się na kolejnym subkoncie, niby nic, ale po 3 miesiącach jest już kilkaset złotych. A odnośnie niepotrzebnych wydatków od 2 lat odmawiam sobie komórki. Swoją drogą to jest temat na osobny artykuł, jak ograniczyć do minimum opłaty za internet i telefony wybierając świadomie dostawców i abonamet oczywiście bez smartfona. Pozdrawiam serdecznie.

  11. Od mniej więcej dwóch lat (patrz wyżej) regularnie sprawdzam oferty abonamentowe w sieciach komórkowych. Jeśli porównam je z najtańszą na rynku opcją na kartę, przy założeniu, że potrzebuję nielimitowane rozmowy, smsy i mmsy oraz 4 gb internetu, a potrzebuję jakiegoś miłego smartfona. To jeszcze nigdy w przeciągu tych dwóch lat nie zdarzyło się aby całościowy koszt umowy ze smartfonem po odliczeniu kosztów faktycznej usługi (opcja na kartę) był w rezultacie korzystny. ZAWSZE w perspektywie umowy płacimy za telefon co najmniej tyle co za telefon kupiony w sklepie internetowym na kredyt. Często z obliczeń wynikało, że płacimy za telefon o kilka stówek więcej. W rezultacie wraz żoną ograniczyliśmy łączny koszt naszych komórek do 60 zł, przy zachowaniu pełnej swobody komunikacyjnej. W skrócie użyty wzór: cena telefonu z abonamentem = (całkowity koszt abonamentu z telefonem) – (całkowity koszt opcji na kartę w tym okresie)

    • Szymon, po prawie 10 latach używania telefonu na abonament, przeszedłem na kartę (virgin mobile) i nie żałuję, 29 zł miesięcznie i mam wszystko bez limitu oraz 5 gb internetu, jak mi się coś nie spodoba któregoś pięknego dnia, to w jeden dzień wracam na abonament gdziekolwiek i wszędzie mnie witają z otwartymi rękami, bo jak wiadomo w dzisiejszych czasach nowy ma lepiej niż lojalny, pozdrawiam
      a nwoy telefon tylko w sklepie, nigdy w abonamencie

  12. Ania Sadowska

    Witaj Marto i dziękuję za fajny wpis!
    Moj sposób na klina to ….. omijanie sklepów, a przede wszystkim centrów handlowych. W ciągu tygodnia robię głównie zakupy spożywcze i kosmetyczne (ale takie podstawowe, bez szaleństw). W weekendy wolę spędzać czas z rodziną, znajomymi czy na świeżym powietrzu, wiec pokusy zakupowe mnie omijają. Jeśli chodzi o TV, to praktycznie nie mam czasu na oglądanie, wiec nie wiem, jakie „potrzeby” wymyślili dla mnie spece od marketingu. Choć ostatnio natknęłam się na reklamę pasty do zębów, która rozwiązałaby jeden z moich problemów. Powiedziałam głośno: „O, musze ją kupić!”. Na co jeden z moich synów „Ale się dałaś nabrać reklamie” . Może wiec warto tez mówić na glos o swoim pomysłach na wydanie pieniędzy i weryfikować z innymi członkami rodziny, nawet niepełnoletnimi 

  13. Jan bez ziemi

    mieszkanie 80 m kw 20 lat urządzanie ok 5 lat – Nie na kredyt !!! czasem debet w trakcie urządzania… zarobki wspólne na początku to ca 4000 pln dwoje dzieci…. premie odkładane przez 15 lat (TFI nieregularne) – zebrane ok 200 tys…. dzieci na studia – decyzja budowa domu dla „emeryta” ca 200 m kw – rozpoczęcie budowy ze środków własnych – przy gotówce negocjacje w zakupie mat budowlanych i usługach sięgające do 30% (oczywiście też szukanie okazji). wg kosztorysu zrobione za ca 260 tys – wydane 200 – kredyt na resztę (ca 240 tys na następne 20 lat malejący – niższa marża bo duży wkład własny – niższe raty… W trakcie budowy Konieczna dyscyplina w wydawaniu pieniędzy – skoro fundament ma kosztować powiedzmy 40 tys. negocjujemy do upadłego ale nie przekraczamy budżetu, bo jak tu przerzucimy, to zabraknie dla dekarza. Ewentualne oszczędności wydamy na wykończenie, lub weźmiemy mniej kredytu… dom wybudowałem i zamieszkałem (nie mam jeszcze działki urządzonej ale mam na to całą emeryturę 😉 za 90 % ceny kosztorysowej (chyba 1 wszy w kraju co nie przekroczył założonego budżetu na budowę 😉 ) Dom wybudowany w nowoczesnej technologii z nietypowymi rozwiązaniami (kumulacyjne ogrzewanie podłogowe elektryczne i rekuperacja – dwie taryfy) – tańsza inwestycja i tańsza eksploatacja niż konwencjonalne rozwiązania (gaz,/pelet, kocioł, instalacja ). Koszt roczny tylko prądu (bo z innych mediów została tylko woda) na 2+2 (gotowanie, kąpanie, ogrzewanie,światło) to ca 6000 pln. Obecnie dochody łączne to ca 7 tys. Rata kredytu + prąd to 2200/mies . W starym lokum (80 m kw) koszt opłat ( bez kredytu i bez wody…) to ca 1000 pln/mies… (górkę mam za ogrzewanie prąd, czynsz ca 500 pln/mies za to kredyt minus 1700pln/mies. Per saldo czyli jakbym zarabiał 5300… Sprzedaż dotychczasowego lokum za 360 tys. …!!! nie spłacam wcześniej kredytu, się nie opłaca, zainwestowane pracują (nie korzystam z odsetek) i dokładam dalej premie (no jak dotąd jedną 😉 )… Chodzi za mną samochód (stary się zamortyzował 😉 ) ale może najpierw wreszcie jakieś wakacje ? a potem pomyślimy, niech kapitał spłaca odsetkami jakieś autko…pozdrawiam 🙂

  14. Witam panie Zbyszku, dobrze, że wspomniał Pan o CELU oszczędzania. Bo faktycznie, gdy nie ma celu, to wiele z nas woli mieć coś już, zaraz, zamiast zaczekać na coś lepszego:)

  15. Racja, panie Tomaszu: praca w pracy, praca nad finansami i rozwijanie talentów, słowem: work, work, work:) ale za to jest satysfakcja:)

  16. My od kilku lat żyjemy na tym samym poziomie, a nasze zarobki wzrosły znacząco. Co ciekawe nigdy nie mieliśmy pokus, żeby zwiększać nasze wydatki z tytułu większych wpływów. Raczej cieszyliśmy się, że więcej odłożymy i szybciej zrealizujemy nasze finansowe cele

    Moja rada na klina to udawać, że wcale tych (nowych) pieniędzy nie ma. Zastanowić się wcześniej na jakie oszczędności/inwestycje przeznaczymy te środki i od razu po wypłacie przelać 🙂

  17. Klin klinem, ale czy w przypadku premii czy nagrody nie warto by było nagrodzić też i siebie, zamiast całość odkładać? Powiedzmy 20% wykorzystać na dogodzenie sobie (w końcu na tą premię czy nagrodę ciężko zapracowaliśmy, prawda?) a 80% zdeponować na przyszłość? 🙂 Wydaje mi się, że takie drobne schlebianie sobie dobrze wpływa na motywację – mylę się?

  18. wg mnie dużo zależy od etapu życia, w którym jesteśmy
    na początku naszej drogi przy małych płacach ciężko całą podwyżkę przeznaczyć na oszczędności – myślę że 50% podwyżki można przeznaczyć na poprawę standardu życia, założenie rodziny, rozwój osobisty, a pozostałe 50% na oszczędności
    na dalszym etapie naszego życia gdy już mamy sytuację ‚opanowaną’ i koszty życia stabilne – to tak można 100% podwyżek przeznaczać na oszczędności
    takie luźne przemyślenia 🙂

  19. „Oszczędzają bogaci-nam też się opłaci”
    To przysłowie dla wielu nie jest nowością.
    Gospodarny konsument powinien wprowadzić do swoich stałych wydatków /media i inne stałe pozycje w rodzinie/, policzyć średnią z tych kwot i stworzyć jeszcze jeden comiesięczny wydatek: PŁACĘ SOBIE tą „średnią” lub więcej
    Za resztę dochodów trzeba (!) przeżyć, nie ulegając pokusą wchodzenia na kredyt /karty debetowe, kredytowe- zguba społeczeństw/.
    Według mnie tylko konsekwencja doprowadzi do sukcesu.
    Pozdrawiam
    Czesław
    P.S.
    Karty kredytowe /debetowe/ są tylko dla rozsądnych!

  20. Współczuję takiego podejścia. Osoby , które w ten sposób spoglądają na finanse nigdy nie dorobią się komfortowych pieniędzy, zawsze znajdując usprawiedliwienie dla swojej biedy.
    Nie musisz oszczędzać światła słonecznego jest pod dostatkiem, podobnie jest z pieniędzmi. Dlaczego ktoś uważa , że jego życie musi być skromne ??? Według czyjego życzenia ?? Na pewno nie według samego zainteresowanego.
    smutne
    ale możecie żyć inaczej

    • Ludzie boja sie marzyc, więc tkwia w tych swoich kokonach bezradności i ciułania uwazając że odłozone 2 tysiace załatwi sprawę….Ludziom brak tez wyobraźni, nie moga sobie tego wyobrazic że może byc inaczej…Wreszcie ludzie w dalszym ciagu uważaja pieniądze za jakies zło….zobacz że dalej pokutuje stwierdzenie że bogaty nie równa sie szczęsliwy…tak jak piszesz, robia wszystko żeby usprawiedlisic swoja biedę…zadaj ludziom pytanie : czy chciałbys byc obrzydliwie bogaty? wiekszość z nich odpowie że nie 🙂 Tak jak pisałem: bogactwo rodzi sie w głowie….

      Mój dobry ziom to Dom Pérignon
      W lodzie,
      Droga odzież, to lubi dzisiejsza młodzież,
      Ciągle lans w samochodzie,
      A poza tym, zajebiście złote karaty.
      Stówa? Wydaję ją jakbym spluwał,
      To nie próba, jaka próba?
      Próbę to mam na złotych studolarówach,
      Siedzę w klubach,
      Mam tu niezły ubaw, kumasz?
      Trzeba określić cele
      I zrobić to mądrze,
      To do czego dążę to sława i pieniądze,
      Chce mieć tak jak książę:
      Posiadłość i pałac,
      Własną podobiznę w skałach,
      Tak jak prezydenci w Stanach,
      W złotej klatce tresowanego jaguara,
      Spędzać życie na muzyce i niekończących balach,
      Do tego właśnie hajs, do tego właśnie fama,
      Chcę mieć z Szampanii szampana, więcej koki niż Panama.
      Na wrogów zsyłać najgorszy dramat,
      BMW od Hammana, szelest w grubych plikach,
      Większy rozgłos niż zatopienie Titanica.
      Nominacje do Fryderyka,
      Nakład w platynie w Empikach,
      Żeby moja klika z problemów ze mną wyszła,
      Zgarnąć więcej hajsu niż Blake i Krystal,
      Po pierwsze dla sławy,
      Pozwalać żyć w myślach.
      Po drugie dla szmalu,
      Jak dają – korzystaj.
      Nie Budda, nie Kriszna,
      tylko oklaski i mamona,
      Diamentowa korona,
      Dziewięć dziwek w trzech domach,
      Całodobowa ochrona lepsza niż dla Papieża,
      Hajs, szacunek i sława – do tego będe zmierzał.!

  21. Podswiadomie zastosowalam klin finansowy dostajac konkretna podwyzke w zeszlym miesiacu. Dzieki temu ze mialam juz wczesniej przygotowany budzet na ten miesiac przy zalozeniu starego poziomu dochodu stwierdzilam, ze do szczesliwego zycia przeciez wcale nie trzeba mi wiecej. Cala podwyzka dzieki temu poszla na oszczednosiowe (i dodatkowy dochod ktory alurat sie trafil) za pare miesiecy jade za to na wakacje 😉

  22. Z tego co kojarzę u Briana Tracy jest mowa o pozostawianiu sobie 50% z nadwyżki po „zabiciu klina”… I taki podział np do mnie przemawia. Życia drugiego nikt nam nie odda i czasem miło jest przeznaczyć część wypracowanej premii np na nowe doświadczenia, naukę, czy wyjazd, który pozytywnie „zresetuje” głowę od codzienności. ?

  23. Mój sposób jest banalny każdego miesiące następuje z automatu przelanie na konto oszczędnościowe i emerytalne więc pewnej kwoty nie mogę przekroczyć są w moim budżecie jak wydatki. Dlatego jak przychodzi wypłata mam mniej do wydania niż w przypadku wielu innych ludzi. Do tego mam pewne założone cele finansowe i jak nie odłożę określonej kwoty wprowadzam cięcia w wydatkach niczym jak firma.

  24. Tak się składa, że również kiedy zacząłem czytać Briana, Anthony Robinsa i innych guru od spraw finansowych, nauczyłem się bogacić bez konsumpcyjnego szaleństwa. Zarabiałem więcej, ale moje wydatki nadal były na tym samym poziomie. Wcześniej sobie z tym nie radziłem. Więc chyba warto wydać 30 zł na książkę specjalisty i zaoszczędzić wiele tysięcy z własnego dochodu.

  25. Bardzo dobry artykuł. Dostałem niedawno prawie 1500 zł podwyżki i tez na początku w ogóle nie zauważyłem tej podwyżki. Tutaj lepszy ciuch, tutaj obiad w dobrej restauracji , tutaj nowy gadżet ..:) i gdzie te pieniądze ? Teraz postanowiłem ze 1000 zł idzie na oszczędności a 500 zł dla mnie za ciężka prace 😉 jeśli wcześniej potrafiłem żyć i oszczędzać to po podwyżce tez powinienem 🙂

    Mam do Was przy okazji pytanie : mam do dyspozycji w każdym miesiącu spora sumę pieniędzy – ktoś z rodziny przelewa mi na początku miesiąca kilkadziesiąt tys , które mam na koncie przez ok 20 dni. Macie jakiś pomysł co można z nimi zrobić przez ten czas zeby trochę na tym zarobić ? Oczywiście w bezpieczny sposób 🙂

  26. Po przeczytaniu artykułu uświadomiłam sobie, w jak beznadziejnym położeniu jestem. Pracuję za najniższą krajową, bez szans na nową pracę za dobre pieniądze. Dyrektor nie chce słyszeć o podwyżce, bo „trudna sytuacja ekonomiczna”. Jestem załamana. Mieszkam w małym mieście. Próbuję handlować na Allegro, ale wszystko zależy od pozyskania atrakcyjnego towaru. Jak czytam o osobach zarabiających dwa, trzy czy pięć tysięcy, to mi się słabo robi… Macie Państwo niebywałe szczęście żyjąc w rzeczywistości, w której istnieje możliwość na pensję dużo wyższą niż pensja minimalna. Jestem uzależniona od najniższej krajowej, jaką przyjmie rząd.
    Czy są tu też osoby, które są w tak beznadziejnym położeniu jak ja?

    • A trzeba się trzymać tej pracy?Dodatkowe dochody!!!!!!(nie tylko Allegro)zobacz 101 dodatkowych sposobów na dodatkowy zarobek!!!!Blog Michał Szafrański!!!!p.s Mam nadzieję,że Marcin się nie obrazi,choć wiem,że współpracuje z Michałem.

  27. Do Metastasia; to ile zarabiasz to jedno a drugie jakie są realne koszty zycia i ile zostaje po opłaceniu wszystkiego. Nie wiem czy myślałaś kiedys takimi kategoriami ale ceny najmu mieszkania np w Warszawie dla malej kawalerki to ok 1000-1500 zl miesięcznie zależnie od lokalizacji. Opłaty, transport, godzinne dojazdy itp. I może się okazać ze zarobione np 2000 zl wystarczą jedynie na podstawowe rzeczy. Rzeczywiście rynek pracy jest większy. Jest tez więcej możliwości dorobienia ale nie jest tak ze duże miasto i okoliczności same załatwią wszystko. Dużo zalezy od realnych umiejętności, doświadczenia, wiary w siebie, czasem troche szczęścia. Zawsze możesz spróbować tego „miodu” i przekonać sie sama. Niemniej powodzenia w szukaniu rozwiązań i alternatyw dla obecnej Twojej sytuacji! 😊

  28. Stosuję klin finansowy od dawna choć nie miałem pojęcia że tak się nazywa 🙂
    W efekcie czasem udaje się zaoszczędzić i odłożyć nawet 75 % dochodów w miesiącu 😉

  29. Lepiej wbić klina, zanim sytuacja finansowa wymknie się spod naszej kontroli. Ja zacząłem od porzucenia transakcji bezgotówkowych – zawsze płaciłem kartą i wydawałem majątek na niepotrzebne rzeczy. Teraz jak coś kupuję, to gotówką, w ten sposób zachowuje większą rozwagę przy decyzjach zakupowych.

Odpowiedz