Jesteś mistrzem oszczędzania czy przeciętnym Kowalskim?

51

„Żyje się tylko raz” – to hasło bardzo chętnie powtarzane przez osoby, które beztrosko wydają swoje pieniądze. Jasne, że trzeba cieszyć się życiem, ale czyż nie jest łatwiej, gdy mamy solidne zabezpieczenie finansowe? Dzisiaj przedstawiam wyniki badań porównujące finansowe zachowania czytelników FBO z zachowaniami „przeciętnego Kowalskiego”. Zobaczcie, jak pięknie można się różnić 🙂

W czasie planowania współpracy z BGŻOptima – sponsorem moich wrześniowych spotkań z czytelnikami bloga – zażartowałem sobie, że czytelnicy FBO są “nieprzeciętnymi Kowalskimi”, którzy do finansów osobistych podchodzą bardzo świadomie. I wtedy padło proste pytanie: A jesteś tego na 100% pewny?

Uwaga Niespodzianka !:) (Informacja z 14.09 godz. 20:10).

Mamy dodatkowe miejsca dla Was na planowane spotkania „FBO u Ciebie”:

  1. Gdańsk 19.09 (godz. 18:00)  -5 miejsc
  2. Poznań 20.09 (godz. 18:00)  – 5 miejsc
  3. Wrocław 21.09 (godz. 18:00)  – 5 miejsc
  4. Kraków 22.09 (godz. 18:00) – 5 miejsc
  5. Warszawa 26.09 (godz. 18:00)  – 10 miejsc.

Zaproszenie na spotkanie otrzymają pierwsze osoby (w ramach limitu dostępnych miejsc), które wyślą maila z hasłem „FBO u Ciebie [nazwa miasta]” na adres: blog.marcin.iwuc@gmail.com.

Dodatkowo jest dostępnych jeszcze po 2 miejsca na miasto na Facebook’u na stronie BGŻOptima

https://www.facebook.com/bgzoptima/?fref=ts

Kilka tygodni temu nie mogłem tego potwierdzić, więc poprosiłem Was o wypełnienie kwestionariusza online, badającego nawyki oszczędnościowe. W badaniu wzięło udział prawie 500 osób! 🙂 Dzięki takiej frekwencji wyniki są reprezentatywne dla całej grupy czytelników FBO. Zobaczcie, jak wyglądamy na tle reszty Polski.

Polska jest YOLO, a my?

No dobra. Mam już swoje lata, więc od razu się przyznam, że określenie YOLO poznałem dopiero dzisiaj na prezentacji wyników badania Polak Oszczędny 2016. You Only Live Onceżyje się tylko raz – taką filozofią kieruje się podobno zdecydowana większość Polaków (63%), która woli wydawać niż oszczędzać i uważa, że pieniądze są głównie po to, aby konsumować. W grupie krajów badanych przez OECD w zakresie nastawienia mieszkańców do oszczędzania tylko Armenia uzyskała wyniki gorsze od Polski.

Szczerze mówiąc, sam mogę zaliczyć się do wyznawców filozofii “żyje się tylko raz”, ale pamiętam również, że żyje się sporo lat. Chcę, aby te wszystkie lata były szczęśliwe, radosne, wolne od stresów i pełne zrealizowanych marzeń – a oszczędności bardzo w tym pomagają. Niby ta sama filozofia, a jakże odmienne wnioski.

W zasadzie, skoro nie warto oszczędzać, bo „żyje się raz”, dlaczego nie pójść jeszcze dalej? Można przecież wykorzystać całkowicie swoją zdolność kredytową, zaciągnąć maksymalnie wysokie kredyty, pobawić się solidnie za te pieniądze, a potem… No właśnie. Jest jeszcze „potem”, o którym konsumujący z okrzykiem YOLO zdają się zapominać.

Jak na tym tle wypadają czytelnicy FBO? Proporcja jest dokładnie odwrotna, niż w przypadku „przeciętnych Kowalskich”. Ponad 60% czytelników czerpie większą satysfakcję z oszczędzania niż wydawania, co stawia nas na równi z Niemcami i Czechami 😉 Nic zatem dziwnego, że z takim nastawieniem Wasze finanse też wyglądają o wiele lepiej.

Polacy oszczędzają znacznie poniżej możliwości.

Oszczędzać? Niby z czego? To niemal automatyczna odpowiedź osoby bez oszczędności. Winę zwalamy zawsze na karb zbyt niskich dochodów. Jak będę więcej zarabiać, to będę oszczędzać. Tyle tylko, że w praktyce dopada nas inflacja stylu życia, a nasze wydatki rosną dokładnie w takim tempie, by skonsumować wszystkie dochody.

W tym zakresie sporo możemy nauczyć się od Słowaków, których zarobki kształtują się na bardzo podobnym poziomie do naszych (kliknij w grafikę aby powiększyć):

Polak vs Slowak BIG

Oszczędzamy nie tylko mniej, niż obywatele krajów rozwiniętych, ale również znacznie poniżej poziomu dla wielu społeczeństw „na dorobku”. Malezja, Uganda, Kenia, Botswana, Rwanda – mieszkańcy wszystkich tych krajów oszczędzają więcej niż Polacy.

Ale to oczywiście nie dotyczy czytelników FBO. 74% z Was regularnie oszczędza ponad 10% swoich dochodów. Ba! Prawie połowa z Was oszczędza regularnie ponad 20% swoich dochodów. Brawo! Doskonale rozumiecie zasadę: najpierw zapłać sobie 🙂

Ogromna część populacji nie ma zabezpieczenia na czarną godzinę.

42,3% Polaków deklaruje, że w razie konieczności poniesienia nagłych wydatków nie będzie w stanie udźwignąć takiego finansowego obciążenia. Pewnym pocieszeniem może być fakt, że udział ten zmniejsza się. W 2007 roku w takiej sytuacji było 57 proc. Polaków. Niestety utrzymujemy się nadal powyżej średniej dla krajów Unii Europejskiej (39,4 proc.).

Co to oznacza w praktyce? Że od poważnych finansowych kłopotów osoby te dzieli około 30 dni! Wystarczy jeden miesiąc, w którym nie otrzymają dochodów i od razu w ich życiu pojawią się długi! Dlatego tak bardzo ważne jest zbudowanie własnego funduszu bezpieczeństwa, który skutecznie ochroni przed wieloma problemami. Każda, bezwzględnie każda rodzina powinna mieć taki fundusz! Czym on jest i jak działa, dowiecie się tutaj:

-> Fundusz bezpieczeństwa – czyli optymizm pragmatyczny.

A jak to wygląda wśród czytelników bloga? 62% z Was ma zabezpieczenie na minimum 4 miesiące, a ponad 25% przetrwa bez dochodu ponad 12 miesięcy. Co ciekawe, poduszkę bezpieczeństwa na co najmniej 4 miesiące ma aż 47% osób z najniższymi zarobkami (poniżej 2 tys. PLN/miesiąc). Czyżby postawa wobec oszczędzania i zdobywana wiedza miały tu jednak jakieś znaczenie? 🙂

Kobiety chcą wakacji!

Po co właściwie oszczędzacie? Zdecydowanie najważniejszym celem jest właśnie poduszka bezpieczeństwa. W dalszej kolejności odkładacie na:

  • emeryturę,
  • zakup nieruchomości,
  • edukację swoją i/lub dzieci.

Dlaczego mnie to nie dziwi, biorąc pod uwagę metodę 10 kroków? 🙂

Z naszego badania wyszło też kilka ciekawostek. Na przykład najmniej ważnym celem jest oszczędzanie na zakup samochodu, jest to jednak popularny cel oszczędzania wśród osób o najniższych dochodach. I wreszcie: wakacje są znacznie ważniejszym celem oszczędzania dla kobiet, niż dla mężczyzn. 45,5% czytelniczek bloga uznaje wakacje za cel ważny lub bardzo ważny. Tymczasem aż 32% mężczyzn uważa, że to jest mało ważny cel oszczędzania. I teraz dopiero zaczynam rozumieć w tej kwestii swoją żonę… Panowie, musimy zdecydowanie częściej zabierać nasze panie na wakacje, albo… Dołączyć się do nich, bo one już mają przygotowane na ten cel oszczędności 🙂

Więcej informacji na temat tego, ile zarabiają, na co wydają i jak oszczędzają czytelnicy FBO znajdziecie w szczegółowym raporcie z naszego badania:

->Pobierz raport z badania czytelników FBO

W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować Mateuszowi Nikodemowi, matematykowi z AGH, który prowadzi blog Elementarz Finansów Domowych i bardzo pomógł mi w sprawnej i profesjonalnej analizie danych (zobaczcie slajd metodologia na końcu raportu 🙂 )

W czym tkwi sekret?

Chciałbym Wam bardzo serdecznie pogratulować tak świadomego podejścia do finansów. Byłem przekonany, że jesteście “nieprzeciętnymi” Kowalskimi, jednak wyniki badania bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły 🙂 Trzymam również z całej siły kciuki za te wszystkie osoby, które dopiero niedawno dołączyły do grona czytelników i być może są dopiero na początku swojej finansowej drogi. Jeżeli nie wiecie, od czego zacząć, tu czeka na Was gotowy plan działania:

10 kroków – skuteczny plan dla Twoich pieniędzy.

Jeżeli potrzebujecie inspiracji, by pozbyć się długów i dokonać rewolucji w swoich finansach, skutecznie pomogą Wam zwycięskie historie czytelników bloga:

FBO 011: Finansowa rewolucja w 14 miesięcy!

FBO 017: Jak pozbyć się długów w 12 miesięcy? Poznajcie historię Justyny!

Przede wszystkim jednak, możecie liczyć na wszystkich czytelników FBO, którzy dzięki swoim komentarzom współtworzą treść FBO. I tutaj mam prośbę do każdego z Was.

Jak powiedział Dalajlama:

Dziel się wiedzą – to sposób na osiągnięcie nieśmiertelności.

Trudno o lepszą receptę na beztroskie YOLO 🙂

Z naszego badania jednoznacznie wynika, jak bardzo różnicie się w podejściu do finansów od „przeciętnego Kowalskiego”. Taka postawa daje wymierne efekty: jesteście mniej zadłużeni, macie większe oszczędności, konsekwentnie je budujecie i udowadniacie, że nawet zarabiając niewiele, można mądrze zarządzać własnymi finansami.
Podzielcie się tym artykułem ze znajomymi na Facebooku, Twitterze i gdzie się da, bo ciągle otacza nas mnóstwo osób z problemami finansowymi, które nie wierzą, że można to zmienić.
Pomóżcie też nowym osobom na blogu, które dopiero są na początku swojej drogi do finansowego bezpieczeństwa. Napiszcie, co Wam najbardziej pomaga w dbaniu o finanse? W czym tkwi sekret Waszej skuteczności? Skąd czerpiecie wiedzę, motywację, energię, inspirację? Co Waszym zdaniem jest tu najważniejsze?

Już teraz serdecznie Wam za to dziękuję, a za kilkanaście dni będę mógł wreszcie podziękować Wam osobiście. 250 wejściówek na nasze spotkania rozeszło się błyskawicznie. Śledźcie jednak kolejne wpisy, ponieważ pracuję nad tym, by pojawiła się choć niewielka pula dodatkowych biletów. Nie przewidziałem takiego zainteresowania i jeszcze raz bardzo dziękuję Wam za taką reakcję. Przypomnę jeszcze tylko, że:

Partnerem spotkań z czytelnikami bloga jest BGŻOptimabankowy ekspert od oszczędzania.

bgzotpima_logo

A widzimy się już we wrześniu:

  • Poniedziałek, 19 września – GDAŃSK
  • Wtorek, 20 września – POZNAŃ
  • Środa, 21 września – WROCŁAW
  • Czwartek, 22 września – KRAKÓW
  • Poniedziałek, 26 września – WARSZAWA

W czwartek, 1 września wszystkie zapisane osoby otrzymają ode mnie informację o lokalizacji i planie każdego spotkania. Super będzie wreszcie spotkać się z Wami 🙂 

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze51 komentarzy

  1. Cześć, oszczędzanie jest trudne i ciężko zacząć, ale gdy się już rozpocznie przelewy na drugie konto w innym banku to ,,banan” nie schodzi z twarzy. A co dopiero to uczucie bezpieczeństwa, że w razie utraty pracy na pytanie żony to co teraz zrobimy? Można odpowiedzieć może krótkie wakacje i potem znajdę pracę 😉 na luzie bez stresu.
    Dzięki Marcin, świetna robota ten blog.
    P.S.
    Czekam z niecierpliwością na kurs odnośnie kredytu hipotecznego.

    Grzegorz

    • Hej Grzegorz,
      Dziękuję bardzo.
      Praca nad kursem idzie ostro do przodu. Mam już gotowe treści i teraz pracuję intensywnie nad kalkulatorem, który będzie pozwalał wygodnie i szybko porównywać różne opcje kredytów z uwzględnieniem wszystkich kosztów.
      A za 3 tygodnie ruszam z nagraniami 🙂

    • to ja taki kurs mogę szybko zorganizować:
      1) nie brać
      2) po wzięciu szybko spłacać
      🙂
      wojtek

  2. Marcin, albo coś nie gra albo to tak ma być, ale ten raport czytelników do pobrania odsyła na stronę banku i tam są raczej ich badania oraz analizy…

  3. Tak, to prawda. Teraz nie mogę sam siebie zrozumieć jak to 30 dni dzieliło od długów. Tym bardziej, że nie raz stało się to faktem. Ale wtedy było to normalne. Czy stres i proszenie rodziny o pożyczkę to coś normalnego?
    Jestem dopiero na początku tej lepszej drogi, ale już czuję się bezpieczniej. Buduję poduszkę finansową jednocześnie regularnie zmniejszając zadłużenie (nadpłacanie kredytów), co dodatkowo zmniejsza koszty miesięczne:-)
    Pozdrawiam i dziękuję za masę wiedzy, którą od Ciebie otrzymałem i motywację do dalszego działania (także komentującym wpisy).

  4. Kiedyś zastanawiałem się nad miarą bogactwa. Nie, nie jest to ilość zgromadzonych pieniędzy. To liczba dni/miesięcy, którą mógłbym przeżyć gdybym stracił źródło utrzymania. Ciekawe, że wśród znajomych jestem jedynym, który tak to pojmuje.

    Odkąd doszedłem do tego wniosku 4 lata temu, buduję swoją poduszkę bezpieczeństwa. Okazało się to zbawienne, dwa razy musiałem skorzystać z części zapasów. Mimo to obecnie czas przeżycia z oszczędności oscyluje wokół 3 lat. Spokojny sen jest wart poniesionego wysiłku.

    Dla mnie wariactwem jest brak poduszki finansowej. Niestety dla wielu znajomych wariactwem jest nie kupienie nowej komórki/laptopa/tv/innego zbytku i to najlepiej na kredyt. Kto jest wariatem?

    • Hej Adam,

      Mam bardzo podobne podejście do bogactwa. Jego największą zaletą jest pełna swoboda w zakresie tego, na co poświęcamy nasz czas.
      Pieniądze dają mi spokój, swobodę działania i pomagają realizować marzenia i pasje.

      Solidna poducha bezpieczeństwa to podstawa 😉

  5. Moja motywacja to moje dzieci 🙂 Jestem ojcem trójki i kiedy patrzę się na nie i to co je czeka, to wiem że finansowa samoobrona to podstawa aby nie stać się niewolnikiem systemu. Zarabiam całkiem niezłe kwoty jak na miejsce gdzie mieszkam i o inflację stylu życia byłoby bardzo łatwo (kusi oj kusi) ale przykład musi iść z góry. Mnie w poszanowaniu do pieniędzy wychowano od dziecka i to samo własnym przykładem chce przekazać moim dzieciom. Co do ankiety to fundusz awaryjny mam, poduszkę finansową na 12 miesięcy kończę i zaczynam się uczyć i rozglądać za inwestycjami które mnie zaciekawią. Oczywiście Twój blog jest dla mnie ciągłym miejscem inspiracji oraz doładowywania baterii 🙂 Pozdrawiam i powodzenia

    • Cześć Artur,
      Dzieci zdecydowanie najlepiej uczą się na naszym przykładzie.
      Czego o pieniądzach mógłby nauczyć zadłużony po uszy rodzic?…

      Wczoraj na prezentacji badania padło sformułowanie, że to tak, jakby spędzający na kanapie całe dnie ojciec namawiał syna do aktywnego trybu życia i przekonywał o dobrodziejstwach ruchu.

      Gratuluję Ci serdecznie zdrowego rozsądku w podejściu do finansów i cieszę się bardzo, że blog jest dla Ciebie inspiracją.

  6. Większość Polaków jest tak naprawdę prawie bankrutami, a od finansowej katastrofy dzieli ich najczęściej niecały miesiąc. Chodzi o czas na jaki wystarczy poduszka finansowa, po niespodziewanej utracie pracy.
    To jest dopiero życie na krawędzi 😉

    • Poza poduszką finansową jest jeszcze „poduszka umiejętnościowo – mentalna”. Chodzi o niefinansowy kapitał, jaki pozwala w razie utraty pracy błyskawicznie zacząć zarabiać na czymś innym. I dywwersyfikacja dochodów. Nie sądzę, żeby możliwa była utrata wszystkich moich dochodów jednocześnie.

      • Prawda, umiejętności są bardzo ważne.

        Jednak brak poduszki bezpieczeństwa prowadzi często do sytuacji, że osoby ze świetnymi umiejętnościami zamiast znaleźć pracę na miarę swoich ambicji, muszą zaakceptować znacznie gorszą, bo skończyły się środki do życia.

        To kolejny argument „ZA” solidnym funduszem bezpieczeństwa.

  7. Sześć lat temu, kiedy dusiła mnie finansowa pętla, odkryłam blogi o finansach. Rady różnych byłych zapętlonych zastosowałam co do joty i wyszłam z tego dziadostwa. Teraz, jak gdybym weszłam na inny etap – znowu pochłonęła mnie tematyka finansów, bo założyłam fundację (nie o finansach), będę zarządzać nieswoimi pieniędzmi, więc przygotowuję się do tej roli solidnie. Marcin! Dzięki za ten blog! Wszystkim znajomym polecam. Twoja radę pt.: 20 minut dziennie dla swoich finansów zastosowałam natychmiast! Proste i genialne! pełna kontrola! Pozdrawiam!
    Henryka Janik

  8. To ja się trochę przyczepię do strony technicznej.
    W PDF z wynikami analizy pojawiają się dzwine krzaczki (znaki zapytania), nakładające się na tekst. Bardzo utrudnia to czytanie. Dotyczy to wykresów na stronach 4, 5, 22.
    Do tego wybrana paleta barw (zwłaszcza niebieska) nie ułatwia odczytywania wykresów np. wykres na stronie 30.

    Poza tym kawał dobrej roboty i bardzo ciekawe wyniki. Potwierdza się tylko, że to dobre nawyki są kluczem do oszczędzania a nie wysokość przychodu.

    • Cześć Maciej,

      Właśnie sprawdziłem i u mnie wszystko wyświetla się dobrze. W każdym razie serdecznie dziękuję za tę informację.

      Może zapisanie pliku na dysku i uruchomienie go w przeglądarce plików PDF rozwiąże problem?

      Jeśli ktoś ma podobne problemy z naszym raportem – dajcie proszę znać.

      A co do nawyków – masz pełna rację. Nie ważne ile zarabiam, ważne, ile mi zostaje. Jeśli wydaję wszystko, to ciągle jestem biedny…

      • Ja tez miałem te same problemy. Raport czytałem na komórce. Może przez to niektóre slajdy sa mało czytelne?

      • Marcinie, mi też niestety się nie wszystko dobrze wyświetla w tym raporcie. Problem jest zarówno przez przeglądarkę jak i po zapisie pliku na dysku.

  9. Witam, jestem dopiero na początku swojej drogi zawodowej, pracę zaczynam od października, będzie to 1400 na rękę. Właściwie nie mam obecnie żadnych oszczędności. Po skończeniu studiów było to 800zł, które rozeszły się na pomoc w domu. Odnoszę wrażenie, że oszczędzanie przy takich zarobkach nie jest specjalnie możliwe, i tak do tej pory bardzo oszczędnie gospodarowalam pieniedzmi, które dostawałam w czasie studiów. Zamiast książek -ksero w najtańszym punkcie, jedzenie jak najtańszym kosztem, bardzo rzadko na mieście. Prawie w ogóle nie korzystałam z komunikacji miejskiej, głowie rower i na pieszo. Ubrania… przez większość czasu chodziłam w tych samych;-) studia były na tyle wymagające, że niemożliwe było podjęcie pracy. Żałuje, że zostalam w tamtym mieście, na tamtym kierunku.
    Jednak mam już dość takiego życia, wokół w ogóle nie widzę tej biedy i kryzysu. Ludzie jeżdżą na takie wojaże, na które ja sobie nie mogę pozwolić. W wakacje też nie pracowałam, bo miesiąc był przeznaczony na bezpłatne praktyki a reszta to siedzenie w domu i wspieranie mamy po rozwodzie.
    Zaczynam od zera i zastanawiam się czy w końcu jest szansa by żyć tak jak bym chciała? Ale bez bycia sknera ? Już usłyszałam to na studiach. Mimo że.. żałowałam tylko na siebie. Mam dość.

    • Klara,

      Piszesz, że wokół ludzie robią to, na co Ty nie możesz sobie pozwolić. Takie porównywanie się z innymi donikąd nie prowadzi – zawsze znajdziesz ludzi w lepszej sytuacji od siebie. Poza tym pamiętaj, że:
      – wielu z nich może być zadłużonych po uszy, a piękne życie jest tylko fasadą, pod która kryja sie stres i faktyczna bieda,
      – a innych po prostu na to stać, bo więcej zarabiają.

      Twoje dochody podskoczyły właśnie z 800zł do 1400 zł. To na pewno kusi by zwiększyć konsumpcję – i słusznie. Ale czy faktycznie musisz wydać całą podwyżkę?

      Myślę, że jeśli zaczniesz odkładać natychmiast po otrzymaniu wynagrodzenia chociaż 100 zł na wydzielone konto, a żyć za pozostałą kwotę, okaże się, że świetnie dajesz sobie radę, bo to przecież o 500 zł więcej niż dotychczas.

      Poza tym to ciągle małe pieniądze, dlatego bardzo aktywnie szukaj sposobów na wyższe zarobki.
      Wszystkiego dobrego!
      Rozumiem, że

    • Klara,
      przeczytałem Twój komentarz i zastanawia mnie kilka rzeczy.
      1.Co to za wymagające studia, które uniemożliwiły podjęcie pracy skoro świeżo po ich skończeniu dostajesz głodową wręcz pensję 1400zł netto.
      2.Czy zrobiłaś swój budżet codzienny? Tak by wiedzieć na co wydajesz drobne kwoty pieniędzy? Fakt, że nie kupujesz często ubrań nie oznacza, że nie wydajesz pieniędzy w głupi sposób.
      3. Skoro jesteś świeżo po studiach, to jest szansa, że jesteś dobra w jakimś przedmiocie. Może warto zainteresować się tematem korepetycji tak by pomóc młodszym rocznikom albo dzieciakom w podstawówce,gimnazjum,liceum.
      Zarobione pieniądze mogłabyś spokojnie oszczędzić. Jeżeli znasz się trochę na modzie może uda Ci się kupować jakieś fajne rzeczy w lumpeksach i sprzedawać je na OLX, dużo młodych dziewczyn tak robi i zarabia na tym fajne pieniążki.

      Serio jest pełno metod które pomogą Ci się wydostać z trudnej sytuacji finansowej, ja bym zaczął od :
      a) Zrobieniu dokładnego budżetu domowego, zbieraniu wszystkich paragonów, oraz wpisywania każdej złotówki, która wypływa z Twojego portfela. Podzielenie go na miesięczne koszty stałe, miesięczne koszty przyszłe jakie Cię będą czekały tak byś wiedziała ile co miesiąc odkładać oraz na koszty zmienne
      b)jak juz będziesz wiedziała ile miesięcznie wydajesz to spróbuj różnice pomiędzy przychodami a kosztami na początku każdego miesiąca odkładać na konto z którego będziesz miała problem wybrać pieniądze.
      c)skup się na zarabianiu większej kasy, pieniądze w 21wieku dzięki internetowi leżą praktycznie na ziemi, warto się tylko tym zainteresować. Jeżeli jesteś w aż tak złej sytuacji to podejmij drugą weekandową pracę.

      Wiem, że łatwo jest napisać taki wpis jak mój, nie znając Twojej sytuacji ale narzekając nic nie wskórasz i zawsze będziesz tylko zazdrościła znajomym.
      Pozdrawiam,
      dasz radę 🙂

  10. Marcin, gratuluję wpisu.
    Może mógłbyś się kiedyś pokusić o wpis zawierający uproszczone symulacje. Myślę o takim najprostszym myśleniu, że np. jak chcę na emeryturze mieć poziom życia jak podczas pracy – to mając 40 lat pracy powinienem oszczędzać np. 10% swoich zarobków, a jak 30 lat to np. 15%.
    Chodzi o taki sygnał ogólny – jaki poziom oszczędzania pozwoli nam osiągnąć efekt (bardzo średni i bardzo ogólny).
    A może tak da się zrobić też z innym celami?
    Chodzi o podstawowy ogólny „message” jaki poziom oszczędzania jest potrzebny dla bezpieczeństwa.

    • Michał NINJA Szafranski opublikował juz taka tabele. Do tego obsługa kalkulatora finansowego odp. na Twoje pytanie.

  11. Cześć,
    Oszczędzanie jest bardzo często bardzo uciążliwe, musimy czekać na coś dłużej ale ma to wymierne korzyści. NIE MARTWICIE SIĘ co się zdarzy jak stracicie pracę oraz macie świadomość że jak zaskoczy Was coś w życiu to finanse nie będą dodatkowym stresem. Wart
    Wszyscy jesteśmy ludźmi i coś od życia Nam się należy dlatego systematycznie odkładam minimum 25% swoich zarobków od września do czerwca natomiast w lipcu i sierpniu nie robię tego. Oszczędzanie wchodzi w nawyk i nawet jak się nie pilnuje przez te dwa miesiące to i tak zostają jakieś pieniążki 🙂

  12. Dla mnie ciekawe są rozmowy z kolegami z pracy. Wiem, że podobnie zarabiamy, większość ma kredyt hipoteczny lub wynajmuje mieszkanie (podobny koszt), jesteśmy w podobnym wieku i mamy (z grubsza) podobne potrzeby, jezdzimy na wakacje. Nie widzę między nami różnicy, żebym żyła mniej ciekawie, mniej przeżywała, czy ubierala się jak łachmaniarz.Nie widzę też po nich, żeby żyli jak Ken i Barbie 😉
    Jednak ja co miesiąc odkładam około 25% dochodów, a z rozmów z kolegami wynika, że nic albo prawie nic – jeśli na koniec miesiąca coś im zostanie, to odłożą.
    Po rozmawiałam z paroma osobami, poleciłam blog, książkę, e-booka, ale:
    1. widziałam niezadowolenie, że rozmawiamy o finansach w taki sposób – przecież narzekanie, że się mało zarabia i nie stara do dziesiątego jest bardziej komfortową rozmową,
    2. z tego co wiem, to nie otworzyli nawet bloga.
    3. mam wrażenie, że nie będą już przy mnie narzekać na brak pieniędzy lub… tym bardziej będą, żeby udowodnić, że ich myślenie jest najlepsze i za mało zarabiają.
    4. nauczyłam się, żeby nie próbować pomoc komuś, kto po prostu chce ponarzekać, a nie rozwiązać problem.

    • Mam podobnie z niektórymi znajomymi. Ludzie jak czegoś nie rozumieją lub nie chcę im się nic robić to wolą skrytykować i ponarzekać.
      ,, chcę coś w swoim życiu zmienić, ale niech się to samo stanie”. Jeśli chcę się żyć inaczej niż do tej pory, trzeba zrobić to czego się do tej pory nie robiło.

      Grzegorz

  13. Ciekawy wpis z interesującymi informacjami. Zastanawia mnie tylko tak infografika, na której widoczny jest Polak oraz Słowak. W punkcie „ile swojego budżetu może oszczędzić rodzina” przy Polsce mamy wskaźnik – 0.71%. Jakim cudem może być tam liczba ujemna? Nie tylko nie oszczędzamy, ale jeszcze ekstra się zadłużamy? Pożeramy pieniądza? Czy jakaś dobra dusza mogłaby to wyjaśnić?

  14. Juliusz Hoffmann

    Ciekawy artykuł! Jednak oszczędzając należy pamietać o:

    – QE ( quantitative easing/ luzowanie ilościowe). Tzn. pieniądze tracą wartość w skutek polityki banków centralnych.

    – oprocentowanie w okolicach 0% (w niektórych krajach ujemne)

    – Mechanizm „bail-in” (postępowanie naprawcze banku jest finansowane z pieniędzy wierzycieli i akcjonariuszy)

    Oczywiście jestem za oszczędzaniem, ale nietrzymałbym 100% oszczędności w gotówce tudzież na koncie.

  15. No dobrze, straszne zło się dzieje, bo Polacy nie umieją oszczędzać. Cóż jestem przypadkiem, który gdy musi to oszczędza, ale większość swoich zarobków jednak przepuszcza na drobne przyjemności takie jak, np. kawa w kawiarni, obiad na mieście czy pójście do kina. Oczywiście na większe typu podróże idzie jeszcze większa cześć dochodów. Jeśli teoretycznie jestem w stanie oszczędzić ok. 20 % swoich dochodów i mieć weltschmerza, ze nie stać mnie na drobne przyjemności i wyjazdy, bo przecież napewno staną mi sie wszystkie tragedie świata i muszę mieć majątek na czarną godzinę, to podziękuje za oszczędzanie.
    Tak, nie oszczędzam i robię to świadomie. Jeśli te wszystkie przyjemności, na które przepuszczam pieniądze sprawiają, że mam dobre samopoczucie, lepszą wydajność i następny zwiedzony kraj, to tak… dalej nie będę oszczędzać 🙂

    • Cześć A.

      Gratuluję dobrego samopoczucia. Mnóstwo osób, którym pomagam podźwignąć się z długów, myślało podobnie.

      Przypomina mi to sytuację człowieka spadającego z 10. piętra. Jeśli zapytasz go na wysokości 2. piętra, jak się czuje, odpowie:
      – Świetnie, nic mnie nie boli, a do tego sobie lecę. Sama przyjemność.

      Ale to świetne samopoczucie wkrótce brutalnie może się skończyć…
      Oczywiście można zamknąć oczy i zaklinać rzeczywistość.

      Zapominasz o najważniejszej rzeczy: oszczędzanie nie polega na żadnej ascezie ani rezygnacji z przyjemności.
      Przecież po odłożeniu poduszki bezpieczeństwa możesz sobie nadal podróżować po całym świecie, tyle tylko, że bez obawy o to, że lawirujesz na granicy popadnięcia w długi.

    • Jeżeli 20% oszczędności nie pozwala Ci napić się kawy na mieście, to może warto, żebyś odłożył nawet 5%? Albo chociaż 1% – to już jest więcej niż nic.

    • Też miałam świetne samopoczucie.
      Teraz mam 25 tysięcy długów.

      Gdybym mogła cofnąć się w czasie, to podeszłabym do młodszej siebie w kawiarni i zmyła jej ten uśmieszek z twarzy mocnymi kopniakami w dupę…

      Ale nie przejmuj się takimi komentarzami – przecież tobie akurat na pewno nic się w życiu nie przydarzy, jesteś niezniszczalna i niezastąpiona w pracy. I skoro do tej pory tak zawsze było, to chyba oczywiste, że zawsze już tak będzie 😉

    • Zrobilam rok przerwy od podrozy ktore zasadniczo sa moim glownym i najwazniejszym dla mnie wydatkiem. Szczerze – myslalam ze zwariuje przez rok siedzenia w domu, za to doskonale poznalam okolice 😉 i mam o wiele lepsza kondycje fizyczna bo zwiedzialam okolice na rowerze lub biegajac. Rok minal, uzbieralam niezla poduszke finansowa a do tego odkladalam osobno na konto podroznicze, aktualnie pisze ten komentarz z Azji ogladajac z okna Himalaje. Da sie. Mam jeszcze wiele lat na to zeby zwiedzic swiat bo jestem mloda, ale teraz dzieki ogarnieciu finansow (dziekuje Marcin!) wiem ze odkladanie na ten moj cel nie bedzie az takim problemem, na najblizszy rok mam 3 kolejne zagraniczne podroze zaplanowane i nie musze sie martwic skad wezme na nie pieniadze. Zapas na koncie podrozniczym zebrany przez rok pomniejszony o wydatek na aktualny wyjazd wciaz jest spory a do tego co miesiac bedzie ono zasilane o kolejne zlotowki i takie zycie to ja rozumiem!

  16. Witam, to mój pierwszy komentarz, bo blog odkryty niedawno, przeczytamy prawie od deski do deski, książka przerobiona i wdrożone pierwsze z 10 kroków. Twój blog Marcinie oraz Michala Szafrańskiego otworzył mi oczy i szczerze mówiąc nie wiem na co wcześniej były wydawane, a wręcz trwonione nadwyżki w mojej rodzinie. Na szczęście w porę sie ocknęliśmy i mimo, że nie posiadaliśmy oprócz karty kredytowej o wartości jednej pensji żadnego zadłużenia, to boli fakt, że nie mieliśmy oszczędności, a jesli były to maksymalnie przez pól roku i zaraz znajdował się cel, by je wydać szybko. Na szczęście piszę to w czasie przeszłym i w tej chwili budujemy naszą poduszkę bezpieczeństwa. Dziękuję za motywacyjnego kopa w tylek 🙂

  17. A mnie nie dziwi, ze ludzie nie oszczedzaja w Polsce, bo i z czego. Jesli srednia to te 3tys PLN a to juz jest magia dla wielu osob, oplaty, kredyty, nieproporcjonalne ceny wszystkiego do zarobokow to i z czego oszczedzic :-).

    PS. Jestem za oszczedzaniem ale mysle ze dla wiekszosci Polakow to mowimy o magi

    • Daj spokój, oszczędzałam zarabiając 2600. Niewiele, ale jednak coś oszczędzałam. Czy się ma 3000 do dyspozycji miesięcznie czy 2900 to niewielka różnica, można zawsze przyciąć jakieś niepotrzebne wydatki (zadziwia mnie np, kablówka u ludzi zarabiających niewiele) i tę stówkę odkładać.

  18. Witaj Marcinie 🙂 napiszę coś od siebie. od X miesięcy jestem czytelniczką twojego bloga oraz Michała Szafrańskiego. dziękuję za świetne porady bo powoli,powoli je wdrażam w życie. pochodzę z niezbyt bogatego domu, mam matkę zadłużoną jak cholera która brzydko mówiąc weszła w bagno parabanków itp. i nie chce z tego wyjść bo ma milion wymówek typu: zarabiam najniższą na 3/4 etatu,mam lichą pensję, komornik mi zabiera część etc. a niestety nie umie przyoszczędzić. sporo pieniędzy wydaje na głupoty typu papierosy,gry Lotto. potem chodzi goła i wesoła i tu pożycz,tam pożycz… moi bracia wyznają zasadę YOLO, lubią poszaleć a potem też niestety goli i wesoli… ja natomiast pracuję na stacji benzynowej,mam małą córkę na utrzymaniu, sporo dojeżdżam do Warszawy, zarabiam ok 2 tys i jakoś żyję. najgorszy był taki „przeskok” kiedy po roku bezrobocia poszłam pracować i brzydko mówiąc dostałam pierdolca. zaczęłam wydawać kasę na głupoty, kupować pierdoły jakieś i doszło do tego że co miesiąc brałam jakąś niewielką pożyczkę online (200-300 zł) dramat normalnie. ale od jakiegoś czasu oprzytomniałam. zaczęłam przelewać sobie na konto oszczędnościowe jakiś procent od różnych przychodów. ustaliłam sobie coś takiego: 20% jak coś mi wpadnie dodatkowo do 50 zł, 10% od 50 do 1500 zł, a powyżej 1500 zł 5%. niewielki pieniądz się odłoży a zawsze oko cieszy i duszę 🙂 i na niespodziewane sytuacja jak znalazł.(przykład: mój młodszy brat miał wypadek samochodowy,omal nie zginął, była potrzebna kasa na różne rzeczy i dopiero babcia która od blisko 50 lat jest księgową i konsekwentnie oszczędza pomogła wnuczkowi który żył chwilą.. ) na chwilę obecną jestem na etapie sprzedawania wszelakich niepotrzebnych rzeczy, moich impulsowych zakupów oraz w walce z zachciankami bo niestety do lotto też mnie ciągnie ale notatki na co ile wydaję dają do myślenia.. wierzę że będzie dobrze 🙂 dziękuję Ci za kawał dobrej roboty którą robisz i życzę wszystkiego najlepszego. Pozdrawiam Sylwia

  19. Witam!

    Z kazdego wynagrodzenia da sie cos odlozyc. Kwestia tego by zaczac a to juz duzo. U mnie podstawa bylo rozpoczecie prowadzenia budzetu domowego w wersji elektronicznej. Nastepnie przyciecie uslug, ktore byly mi albo zbedne albo moglem z czesci z nich zejsc z wysokich abonamentow.
    Pozniej obserwacja przez kilka miesiecy swoich wydatkow i uchwycenie wszystkich nieregularnych rozchodow.

    Teraz z 2k netto i splacania 3 kredytow konsumenckich i karty kredytowej (jeszcze okolo 10k do splaty), po rozplanowaniu comiesiecznego budzetu, wiem, ze stac mnie na odlozenie (na razie niewielkiej) kwoty. W grudniu splace jeden z kredytow i w zimie zaczynam „KULE SNIEGOWA” :))) Nie marudze, nie narzekam, mam plan ktory sam co miesiac sobie ustalam i go realizuje. Grunt to uczciwosc wobec samego siebie i chec zmiany swojej sytuacji. Jedno zdanie ma brzmiec w glowie – zaczerpniete z Bloga Szanownego Autora FBO – TRZEBA SIE WKURZYC NA SWOJE DLUGI i ZADNYCH WIECEJ KREDYTOW :)))))

    I pomimo tego, ze dopiero za jakies 2 lata bede „debt free” to jestem optymista:)

    Takze jezeli ktos mi mowi, ze nie z czego odkladac to przepraszam, nie wierze:))

  20. Cześć!

    Kluczowe jest pytanie po co oszczędzać? Bo tak wypada? Bo ktos chce nam wcisnąć produkt oszczędnościowy? Bo jakiś Marcin Iwuć z kolegami do tego namawiają?

    Mam wrażenie, że w wielu komentarzach przewija się nutka, jakoby oszczędzanie było czymś przykrym, jakimś samobiczowaniem w nie wiadomo jakim celu.

    To nie musi tak być. Trzeba zacząć od spojrzenia na samego siebie i na swoje własne marzenia. Nie banku, nie doradcy, nie sprzedawcy i nie Iwucia i spółki 😉

    Marzenia, plany – również te długoterminowe. Jak widzisz siebie w optymistycznym, ale realistycznym scenariuszu za dwa lata, za pięć, za dwadzieścia? Widzisz się w wygodnym domu z tarasem? Widzisz się z własną rozwiniętą firmą? Z funduszami, żeby pojechać w wielką podróż? [Wymyśl tu coś swojego].

    I teraz: co robisz w tym kierunku, żeby te cele realizować? Albo żeby chociaż dać im szanse. Ustaliliśmy to już, ale raz jeszcze podkreślę: to Twoje najważniejsze cele i wizje.

    Jeśli więc jakiś cel wymaga uzbierania kasy, to oszczędzanie nań to nic innego jak przybliżanie się do jego realizacji. Do spełnienia marzenia. Czyli procesowi zbierania powinien towarzyszyć entuzjazm! W miarę jak to zaczyna wychodzić motywacja staje się większa, bo cel staje się bliższy i bliższy.

    A co, jesli niby chcesz, ale jednak nie starcza, bo bieżące wydatki wszystko zżerają? No to ustal sobie hierarchię ważności i się jej trzymaj. Pewnie, że trzeba zachować balans między tym co teraz, a co potem. Jakieś buty musisz mieć, nawet jeśli uważasz że są mniej ważne od domu z ogrodem. Ale zastanawiając się nad zakupem siódmej pary butów, pomyśl że odsuwa to perspektywę realizacji Twojego ważniejszego marzenia. I sam zdecyduj, czy faktycznie aż tak są niezbędne, czy może lepiej wrzucić te pieniądze na oszczędności. Przyda się na lampę nad stołem w jadalni 😉

  21. Hej, całkiem fajne wyniki czytelników! Nie chwaląc się sama całkiem nieźle wypadam na tle przeciętnego Kowalskiego (choć szczerze, nie spodziewałam się że z Polakami jest aż tak źle).
    Chciałam się poradzić wszystkich „rozgarniętych finansowo” czytelników – gdzie obecnie trzymacie oszczędności. Mam na myśli konkretne produkty, a nie tak ogólnikowo jak w ankiecie.
    Mam problem z pieniędzmi, które chciałabym żeby były w miarę dostępne, a jednocześnie nie planuję ich wydawać. Niemal w każdym banku miałam już jakąś lokatę „na start”, obecnie mam 3 konta w BZ (oprocentowane 4%) które traktuję jako skarbonkę, ale powyżej 4tys. na koncie to się już niezbyt opłaca. Więc pytanie do Was – co obecnie polecacie?

  22. Marcinie, zauważyłem że bardzo poważnie traktujesz każdy komentarz. W tym sensie poważnie że odpisujesz na każdy w przeciwieństwie do mejli. Rozumiem że wolisz rozmawiać na blogu niż na mejlach?

  23. fajnie, że są dodatkowe miejsca na spotkanie z Marcinem. Szkoda, ze akurat pracuję w tym czasie 🙁

    będzie później jakieś nagranie z któregoś ze spotkań? przed rokiem zdaje się było…

    • Cześć Wiesław – planuję nagrać Warszawskie spotkanie, więc jakaś forma relacji na pewno będzie. Do zobaczenia przy kolejnej okazji 😉

  24. Witam.
    Marcinie, od czasu przeczytania Twojej książki oraz książki „Bogaty ojciec, biedny ojciec” Roberta Kiosakiego, oszczędzamy razem z żoną regularnie 50% kwot wypłat każdego z nas, dzieląc pieniądze na 6 subkont (różne cele). Część inwestujemy, reszta leży na kontach oszczędnościowych.
    Oszczędzanie w taki sposób naprawdę jest możliwe i to zarabiając każde po około 2500 zł miesięcznie oraz mając dwójkę dzieci i dom na utrzymaniu.
    Sekret tkwi w pierwszych kilku miesiącach, wyrobienia sobie tego „nałogu” odłożenia zaraz po wypłacie oraz nauczenia się sprawnego gospodarowania całą resztą.

    Pozdrawiam!

    • Cześć Zbyszek, bardzo dziękuję i ciesze się ogromnie, że wprowadzacie tak pozytywne zmiany w swoich finansach. Fajne określenie z tym nałogiem” 🙂

Odpowiedz