Jedna rzecz. Najważniejsza.

77

Mieliście kiedyś w życiu taki moment, w którym poznaliście jakąś zasadę albo odpowiedź na męczące Was pytanie i pomyśleliście sobie: „Kurcze, dlaczego nie wiedziałem tego kilka lat wcześniej? To przecież takie oczywiste.” Dokładnie taka myśl przyszła mi do głowy po lekturze pewnej małej książeczki. Dzięki niej mam dziś całkowitą jasność co jest dla mnie najważniejsze, na co powinienem poświęcić mój czas oraz jak zagwarantować sobie to, że każdego dnia będę się zbliżał do realizacji celów. I kiedy w dzisiejszy poranek po raz kolejny sięgnąłem po tę właśnie książkę, aby przypomnieć sobie podkreślone tam zdania, stwierdziłem, że muszę się nią z Wami podzielić. Szczególnie, że zbliża się długi czerwcowy weekend i może ta właśnie lektura pomoże Wam wrócić z niego ze wspaniałym uczuciem „krystalicznej jasności”.

Zgodzicie się zapewne, że jednym z najcenniejszych zasobów, którymi dysponujemy, jest nasz czas. To, co uda się nam w życiu osiągnąć, zależy całkowicie od sposobu, w jaki ten czas wykorzystamy. I chociaż 9 na 10 zapytanych osób odpowie, że czasu ma zbyt mało, to przecież w praktyce wszyscy mamy go dokładnie tyle samo: 24 godziny na dobę.

Od wielu lat mam tego pełną świadomość i robię bardzo dużo aby mój czas wykorzystać naprawdę efektywnie. Od zawsze wyznaczam cele, robię solidne plany dnia, staram się każdy dzień wykorzystać „do cna”. Moi przyjaciele nabijają się nawet, że mam na tym punkcie co najmniej „lekkie zboczenie”. Ale na pewnych etapach życia po prostu nie było wyjścia. Najbardziej zwariowany był chyba okres, w którym finalizowałem duże transakcje w banku hipotecznym, urodziła nam się druga córeczka, remontowaliśmy mieszkanie i uczyłem się do egzaminów CFA. Spiętrzenie tych wszystkich spraw nie zostawiało mi wyjścia – musiałem szanować każdą sekundę.

Ucząc się zarządzania czasem przeszedłem dość długa drogę. Na początku była fascynacja możliwością szybkiego i skutecznego załatwiania dużej liczby spraw. To jednak, choć przyspieszyło bez wątpienia osiąganie kolejnych celów, kosztowało mnie dużo energii i zdrowia.

Później całkowicie zafascynowała mnie idea wyznaczenia sobie w życiu jasnych priorytetów: zarówno zawodowych, jak i osobistych. Postanowiłem, że bez względu na pracę i obowiązki, będę bardzo konsekwentnie dbał o dwa kluczowe obszary mojego życia: moje zdrowie i moją rodzinę. Szybko zdałem sobie sprawę z tego, że nie ma tak wielkiego zawodowego sukcesu czy tak wielkich pieniędzy, dla których poświęciłbym zdrowie czy relację z moją żoną i dziećmi. To nauczyło mnie takich nawyków jak „wyłączanie się” na wakacjach i poświęcanie wtedy całej uwagi rodzince. To było już coś – zyskałem dużo spokoju, energii i cudownych rodzinnych chwil.

Jednak ciągle pozostawała sprawa kluczowa: Jak nie utonąć w natłoku spraw zawodowych? Jak zadbać o to, aby nie biegać „z pustą taczką” i wieczorem nie padać z nóg z dziwnym uczuciem, że choć się napracowałem jak osioł, to sprawy najważniejsze i tak leżą odłogiem?

 

Nie jest sztuką się zajechać.

W dzisiejszych czasach każdy z nas zmaga się z tyloma sprawami na raz, że choćbyśmy pracowali 24 godziny na dobę i tak będziemy mieć zaległości. Musimy pogodzić się z tą bardzo trudną, ale całkowicie prawdziwą zasadą, że zawsze będziemy mieli do załatwienia więcej spraw niż czasu na ich wykonanie. I nic na to nie poradzimy. Próba zrobienia wszystkiego za każdym razem kończyć się będzie tak samo: frustracją, zmęczeniem i poczuciem całkowitego przytłoczenia nadmiarem obowiązków.

Ci, którzy się z tym pogodzą, odnajdują poczucie dziwnego spokoju. Wiedzą, że skoro i tak wszystkiego nie da się zrobić, to trzeba załatwić po prostu te sprawy, które przyniosą najlepsze efekty. I tu jest pies pogrzebany. Większość z nas jest bowiem do tego stopnia zajęta, że zalicza się do jednej z dwóch grup:

1. Tych, co nie mają czasu, by zastanowić się, co jest ważne (bieganie z pustą taczką).
2. Tych, co nawet wiedzą, co jest ważne, ale giną w natłoku „bieżących spraw”.

Jeszcze do niedawna należałem do tej drugiej grupy. Odkąd jednak natknąłem się na książkę Garego Kellera i Jaya Papasana pt. „Jedna rzecz. Zaskakujący mechanizm niezwykłych osiągnięć.” – coś się zaczęło zmieniać. Ciągle pracuję dużo, bo czerpię z pracy ogromną przyjemność. Ale nareszcie zacząłem pracować właściwie.

 

Kilka prostych prawd.

Nie będę recenzował Wam książki – sami musicie ją odkryć dla siebie. Każdy z nas czyta przecież przez filtr własnych doświadczeń i swojej unikalnej sytuacji. Przytoczę Wam jednak kilka notatek, które robiłem w trakcie czytania. Dzięki temu również Ci z Was, którzy książki nie przeczytają, będą mogli zabrać ze sobą garść ciekawych myśli na długi weekend. 🙂

Ponieważ książkę mam w wersji angielskiej, to przytoczone fragmenty są moim luźnym tłumaczeniem. W polskiej wersji językowej brzmieć mogą nieco inaczej, ale sens będzie ten sam.

Oto one:

  • Duży sukces przychodzi wtedy gdy robimy mniej rzeczy, ale robimy je wyjątkowo dobrze.
  • Kiedy wszystko wydaje się pilne i ważne, jesteśmy aktywni i zajęci. Ale to w żaden sposób nie przybliża nas do sukcesu. Bycie zajętym i aktywnym nie ma nic wspólnego z produktywnością.
  • Wcale nie mamy zbyt mało czasu, aby zrobić to, co należy. Sami upychamy sobie zbyt wiele spraw do załatwienia w czasie, który mamy.
  • Sukces polega na robieniu właściwych rzeczy, a nie na robieniu właściwie wszystkiego.
  • Zadaj sobie jedno pytanie: „Jaką JEDNĄ RZECZ mogę zrobić, dzięki której wszystko inne będzie łatwiejsze lub niepotrzebne?”
  • Niech Twoja JEDNA RZECZ będzie czymś DUŻYM. Nad małą rzeczą pracuje się tak samo ciężko.
  • Nie bój się DUŻYCH osiągnięć. Nie znasz swoich własnych możliwości.
  • Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Ale… Jeśli wyruszysz w złą stronę to skończysz w innym miejscu niż byś chciał.
  • Każdy dzień zaczynaj od pracy nad Twoją JEDNĄ RZECZĄ. Dopóki to nie jest zrobione, cała reszta to zwykłe zakłócenia.
  • Ludzie nie decydują o swojej przyszłości. Decydują jednak o swoich nawykach. A nawyki decydują o tym, jak wygląda ich przyszłość.
  • Nawet będąc na właściwych torach, zginiesz pod pociągiem, jeśli będziesz tam tylko siedział. 🙂
  • Większość ludzi uważa, że nigdy nie ma wystarczająco dużo czasu aby pracować nad tym, co da im sukces. Ale tego czasu wystarczy, jeśli go „zablokujesz”. Zablokuj w kalendarzu czas na swoją JEDNĄ RZECZ. Gdy nad nią pracujesz, to wszystko inne – projekty, dokumenty, e-maile, telefony, korespondencja, spotkania, itp. – są wówczas nieważne. Muszą poczekać.
  • Sukces przychodzi wówczas gdy każdego dnia poświęcisz czas by nad nim pracować.
  • Aby lepiej pracować, potrzebujesz odpoczynku. Odpoczynek jest tak samo ważny jak praca.
  • Świat zewnętrzny nie wie, że pracujesz nad swoją JEDNĄ RZECZĄ i będzie się do Ciebie „dobijał”. Dlatego na czas pracy nad nią „odetnij się” od świata.
  • Zwykle to wcale nie inni ludzie odciągają nas od JEDNEJ RZECZY. Robi to nasze własne poczucie obowiązku zrobienia czegoś innego.
  • Czterej złodzieje okradają Cię z produktywności:
    1. Nieumiejętność powiedzenia „nie” – sobie i innym. Im więcej rzeczy robisz, tym mniejszy sukces osiągniesz w każdej z tych rzeczy.
    2. Obawa przed chaosem w innych obszarach życia. I tak jest on nieunikniony.
    3. Słabe nawyki zdrowotne. Duże osiągnięcia wymagają dużej ilości energii. Jeśli nie zadbasz o własne ciało, to gdzie będziesz „mieszkać”?
    4. Otoczenie, które nie wspiera Twoich planów. Zwróć uwagę na ludzi, którymi się otaczasz.
  • Czy to, co robisz każdego dnia, doprowadzi Cię tam, gdzie chcesz dojść?
  • Możesz być albo autorem swojego życia, albo…jego ofiarą.

To tylko wybrane punkty, które dla mnie są źródłem dodatkowych przemyśleń i inspiracją do poszukiwania jeszcze skuteczniejszych sposobów działania. Oczywiście książka nie składa się tylko z takich suchych punktów. W niej przemyśleń jest znacznie więcej, są tam one świetnie rozwinięte, a przede wszystkim sporo miejsca poświęcono temu, w jaki sposób zasadę JEDNEJ RZECZY skutecznie wdrożyć w codziennym życiu. Całość zilustrowana jest ciekawymi przykładami z życia znanych ludzi i firm.

Jestem fanem ideologii „Work smart, not hard.” I dzięki tej lekturze znalazłem wiele dodatkowych pomysłów na to, jak osiągać więcej… robiąc mniej. Albo inaczej: jak osiągać lepsze wyniki dzięki odpuszczeniu sobie wielu nieważnych spraw i przeznaczeniu tak odzyskanego czasu na sprawy ważne i… odpoczynek. 🙂 Niemożliwe? Cóż, sam reagowałem kiedyś grymasem niedowierzania słysząc takie stwierdzenia. Jednak… Od kilku tygodni zacząłem to konsekwentnie stosować. Każdego dnia „wyłączam się” po prostu na 3 godziny. Żadnych maili, telefonów, powiadomień. To czas tylko dla mnie , w którym pracuję nad najważniejszym dla mnie w danym momencie projektem. Efekt? Sprawy, o których od wielu miesięcy tylko myślałem i nie potrafiłem ich wyprowadzić poza fazę pomysłu, nagle zaczęły się materializować. A świat w ciągu tych trzech godzin świetnie radzi sobie beze mnie.

Ciekawą ilustracją w jaki sposób zasada JEDNEJ RZECZY działa w praktyce jest historia firmy Apple. W ciągu dwóch lat po swoim powrocie do słabo radzącej sobie firmy Steve Jobs zredukował liczbę produktów nad którymi pracowano z 350 do…jednego. W 1997 roku na konferencji MacWorld Developers Conference mówił, że „koncentracja polega na mówieniu NIE” i często powtarzał, że jest tak samo dumny z produktów, które wprowadził na rynek, jak z tych, które porzucił. Jak dziś wygląda pozycja rynkowa Apple’a?

 

A jak ma się JEDNA RZECZ do finansów osobistych?

Doskonale wiecie, że finanse osobiste opierają się na prostym równaniu:

ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

Wydatki możemy wyciąć tylko do pewnego stopnia. Oszczędności należy mądrze pomnażać, ale potrzeba odpowiednio długiego czasu, by zaczęły „wyręczać nas w pracy”. Dlatego najszybszym i paradoksalnie najłatwiejszym sposobem na poprawę naszej finansowej sytuacji, jest zwiększanie zarobków.

Przepis na większe zarobki również jest prosty: dostarczaj ludziom tak dużo wartości, jak to tylko możliwe, i rób to najlepiej, jak tylko się da. I jeśli brzmi to dla Ciebie zbyt ogólnie – to poświęcenie czasu na JEDNĄ RZECZ, w ramach którego odpowiesz sobie na pytanie jak Ty możesz tę wartość dostarczać innym, może być jedną z Twoich najlepszych inwestycji.

Każdy z nas nosi w sobie różne talenty. Część z nich możemy wykorzystać w sposób pożyteczny i wartościowy dla innych. Poświęcając czas na ich rozwój, nabywamy kolejnych umiejętności i stajemy się coraz lepsi w swojej dziedzinie. Im lepsi jesteśmy w tym, co robimy, tym większą przyjemność sprawia nam taka praca. To przekłada się na większą chęć by poświęcać na nią czas i być w niej jeszcze lepszym. Więcej czasu poświęconego na dalszy rozwój, to jeszcze lepsze kwalifikacje. Zaczynamy być w tym naprawdę świetni. Z czasem dołączamy do wąskiego grona najlepszych w swojej dziedzinie. A właśnie to grono osób zarabia największe pieniądze. Wielokrotnie większe od kogoś, kto jest po prostu przeciętny.

Za 10 lat o tej porze możesz być w zupełnie innym, zdecydowanie lepszym miejscu. Tych 10 lat minie tak czy siak – bez względu na to, jak wykorzystasz ten czas. Ale jeżeli znajdziesz swoją JEDNĄ RZECZ, staniesz się bardzo zamożnym i spełnionym człowiekiem. To Twój czas i Twój wybór. Ta mała książeczka może Ci bardzo w tym pomóc.

Zdjęcie z telefonu. Jak widzisz - mój egzemplarz jest dośc wysłużony ;)
Zdjęcie z telefonu. Jak widzisz – mój egzemplarz jest dośc wysłużony 😉

 

Gdzie kupić JEDNĄ RZECZ? Ja kupiłem swoją na lotnisku w Indiach 🙂 Ale jest już ona dostępna w Polsce – można ja kupić w większości księgarń. Jak przy okazji będziesz w Empiku czy Matrasie – to rzuć sobie na nią okiem – naprawdę warto.

Gdybyś chciał ją przeczytać od razu to zamieszczam dla Ciebie link do wersji angielskiej na Kindle: (nie przejmuj się komunikatem o niedostępności produktu – zniknie on gdy zalogujesz się do Amazona):

ONE THING wersja na Kindle

Dla Twojej wygody podaję też kilka miejsc, w których możesz tę książkę zamówić przez internet. (Uprzejmie Cię informuję, że są to tzw. linki afiliacyjne – korzystając z nich nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, natomiast ja mogę otrzymać kilka procent prowizji ze sprzedaży książki. Dlatego dziękuję Ci, jeśli wybrałeś zakup tą drogą ).

Do tej pory jeszcze nigdy nie zamieszczałem recenzji żadnej książki na blogu. Ale gdy czytam coś, co naprawdę pomaga mi uporządkować myślenie i zrobić duże postępy, uważam, że warto się tym podzielić. Po co uczyć się na własnych błędach, skoro można wykorzystać syntetyczną wiedzę wypróbowaną przez innych? Sam trafiłem na książkę „One Thing” czytając blog Pata Flynna.

I tutaj mam do Ciebie prośbę i propozycję. Jeżeli przeczytałeś jakaś naprawdę wartościową książkę, która pomogła Ci dokonać pozytywnej zmiany, i uważasz, że może ona pomóc innym, podziel się tym w komentarzu. Napisz choć zdanie lub dwa i pomóż w ten sposób innym 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze77 komentarzy

  1. Muszę przeczytać tę książkę 🙂
    Ja zmieniłam podejście do zarządzania sobą w czasie po przeczytaniu książki „Najpierw rzeczy najważniejsze”. Ciągle uczę się rozróżniać co jest ważne, a co tylko pilne, ale jest z tym coraz lepiej.
    Udanego wypoczynku! 🙂

  2. Ja zakupiłam już książkę (dzięki Tobie, bo kiedyś o niej wspomniałeś) – już kilka stron przeczytałam, ale czeka na mnie, bo właśnie mam do wykonania kilka ważnych rzeczy, ale w wakacje zabieram się za nią. Denerwowały mnie zawsze książki, które miały mnie pobudzić do działania, takie motywacyjne i na początku myślałam, że ta będzie tego typu, ale nie. Po przeczytaniu kilku stron mocno się wciągnęłam. Myślałam nad sobą i swoim życiem zawodowym czy osobistym. Myślę, że Jedna Rzecz pomoże mi trochę poukładać moje życie w kilku aspektach. 🙂
    dziękuję za jeszcze większą motywację do czytania!
    życzę miłego wypoczynku. 🙂

    • Przyjemnej lektury Olu. To nie jest książka z typu „motywujących” tylko raczej „pragmatycznych”. Mi skutecznie pomogła bardzo fajnie pookładać sobie kilka ważnych spraw.
      Czasami jest tyle do zrobienia, że trudno się zdecydować, za co „się złapać”. Ale jak człowiek wreszcie przysiądzie i odpowie sobie na klika pytań, to robi się super. Świetnie pracuje się z takim poczuciem pełnej jasności, że robię właśnie tę jedną, najważniejszą rzecz. 🙂

  3. Marcin,

    Od kilku miesięcy Twoja pasja stała się także moją pasją 🙂 Porzuciłem wiele czasopochłaniaczy takich jak gry komputerowe czy telewizor. Sporo czasu przybyło, ale teraz przeznaczam go wyłącznie na tworzenie nowych wpisów. Do pisania zasiadam około 20-21 kiedy dzieci już śpią, ale niestety zdarzają się dni kiedy wieczorem brakuje już sił. Pogodzenie blogowania, pracy w biurze i spędzania czasu z dziećmi jest dość trudne. Nie chciałbym rezygnować z czasu spędzanego z rodziną kosztem mojej pasji. Jak Tobie to się udało? Czu dużo czasu zajmowało ci tworzenie wpisów?

    • Hej Dominik,
      Ja przez pierwszy rok pisałem wieczorem i jeszcze godzinę rano przed wyjściem do pracy – na „świeży umysł”.
      Blogowanie wciąga jak spacer po bagnach, co? 🙂

      • niestety tak 🙂 A im więcej czasu przeznaczam na to, tym coraz więcej rzeczy widzę, które można byłoby poprawić, dodać, usprawnić….neverending story….

  4. Brzmi bardzo interesujaco. Dzieki za cynk.

    Niby uwazam sie za osobe zorganizowana i ogarniajaca ten temat ale jadnak czuje, ze czegos mi brakuje i to jeszcze nie jest to co bym chcial osiagnac w swoim zarzadzaniu czasem : ) Chetnie dokladnie sie z nia zapoznam w najblizszym czasie.

    Dla mnie najwazniejsza ksiazka jaka przeczytalem i do ktorej ciagle wracam jest ‚Jak przestać się martwić i zacząć żyć’. Napisal ja Carnegie Dale. Ksiazka nie z naszej epoki i regionow ale prawdy w niej zawarte sa ponda czasowe i ponad terytorialne. Bez wcielenia w zycie jej madrosci nie bylbym w stanie wiele w zyciu zdzialac : )

  5. Dzisiaj największym pożeraczem czasu jest niestety Facebook. Miło się patrzy na zdjęcia znajomych, jest tam mnóstwo informacji, ale coś robić trzeba, żeby na chleb było 🙂

    • Hej Dominik. Pewnie każdy ma swój pożeracz 😉

      Według książki, którą opisałem, pożeraczem czasu są również różnego rodzaju sprawy, które załatwiamy bo sa pilne, zamiast pracować nad najważniejszą rzeczą.

  6. Panie Marcinie,

    Najbardziej wartościową życzą jaką czytałem i czytam i czekam z niecierpliwością na następny wpis to Pana blog, jest niezłym drogowskazem dla wszystkich którzy nie potrafią poradzić sobie z własnymi finansami i nie tylko. Dlatego z przyjemnością polecam Pański blog znajomy. Pozdrawiam i życzę udanego wypoczynku wypoczynku. Marcin

    • Marcin, zapraszam do przejścia na „Ty”.
      Polecenie bloga innym to dla mnie najcenniejsza przysługa z Twojej strony. Bardzo to doceniam i serdecznie Ci dziękuję.

  7. Witam. Ja polecam Zen to done które można znaleźć chyba na jakimś blogu. To taka uproszczona wersja Getting Things Done. Bardzo polecam.

    • Hej Aniu,

      Czytałem GTD – fajne, choć już trochę nieaktualne. Za to namiętnie korzystam z aplikacji Nozbe – jest świetna i pozwala wdrożyć GTD w życie.

      Dzieki za cynk. Z przyjemnością sięgnę po „Zen to done”. :

      • Marcin, „Zen to done” napisał Leo Babauta, minimalista.
        To system inspirowany GTD, ale skupiający się właśnie na tym, by nie komplikować sobie życia systemem organizacyjnym, skupić się na najważniejszych rzeczach, a zmiany wprowadzać efektywnie.

        Jego osobista lista przeprowadzonych zmian sugeruje, że ten system organizacyjny ma potencjał 🙂
        http://zenhabits.net/my-story/

    • Zgadzam się, wyśmienita książka. Krótka, pozwala opanować zarządzanie czasem, ma też priorytety – „kamienie milowe” z zen to done są niczym innym jak opisaną w tym artykule „jedną rzeczą” 🙂

  8. Marcinie (wiem, że tę formę proponujesz każdemu gościowi). Trafiłem tu przypadkowo zastanawiając się nad inwestycją w złoto. Spędziłem kilka godzin. Pełen szacun. Przystępna forma, zero bełkotu pseudoekonomicznego, logika i konsekwencja. Nawet oczywiste prawdy trzeba czasem po prostu usłyszeć. Myślę, że pomogłeś wielu, to ważne. Nie ze wszystkim się zgadzam. To kwestia doświadczeń. Chcę wyrazić ogromne uznanie dla wszystkiego, co zrobiłeś. Pozdrawiam i z pewnością „do zobaczenia”.

    • Cześć Artur, serdecznie witam Cię na blogu i bardzo dziękuję za komentarz.
      Jeśli chodzi o sprawy, z którymi się nie zgadzasz – bardzo serdecznie zachęcam do podzielenia się przemyśleniami w komentarzach pod danym wpisem. Jestem otwarty na inne poglądy i bardzo szanuję odmienne zdanie. Bardzo dużo uczę się od czytelników bloga właśnie dzięki komentarzom.
      Najważniejsze, że takie dyskusje uczą nas podstawowej sprawy: MYŚLENIA. 🙂

      • Dziękuję za odpowiedź. Z całą pewnością będę pojawiał się aktywnie w Twoich bieżących wpisach. W tej chwili nie ma sensu odgrzebywać tez wyrwanych z kontekstu. Nie chcę zakłócać wątku, z pewnością się odezwę. Jeszcze raz dzięki za sensowny dzień.

  9. Ja polecam książkę Dominique Loreau „Sztuka prostoty”. Pozwala ona uświadomić sobie (w czasach powszechnie panującego konsumpcjonizmu) jak niewiele, tak naprawdę, potrzebujemy do całkiem wygodnego życia. Oraz, jak rzeczy, które posiadamy i które gromadzimy przez lata, z takim zapałem, zabierają nasz cenny czas i naszą cenną przestrzeń życiową.
    Stop gratom!

      • Ta książka jest nie tylko o tym, jak nie kupować niepotrzebnych rzeczy, ale też o tym jak pozbyć się tego, co już nagromadziliśmy. Przyznam, że sama mam z tym ogromny kłopot! Bo wyrzucić szkoda, sprzedać, nikt tego nie kupi, a oddać też nie ma komu… Po przeczytaniu książki myślałam, że teraz pozbędę się wszystkich niepotrzebnych gratów. Ale to strasznie trudne!
        Dla mnie to, wręcz jeden z ważnych, życiowych celów -nauczyć się, jak się tego uwolnić.

        • czytałam również Sztukę prostoty, jak i Minimalizm po polsku… w naszym dzisiejszym poplątanym życiu i „zawalonym” kalendarzu odejście w stronę dobrowolnej prostoty pozwala naprawdę oddychać życiem. Niektórzy twierdzą, że obecnie minimalizm jest modą – jednak ja uważam że jest to świetny sposób na pełne życie, a nie pogoń za własnym ogonem. Uważam że blogi minimalistyczne i dotyczące tematyki oszczędzania mają ze sobą mnóstwo wspólnego 🙂

  10. Zgadzam się – warto sięgnąć po „Jedną rzecz”. Pisałam kiedyś u mnie na blogu o tej książce. http://ksiazkapsychologiczna.blogspot.com/2013/11/jedna-rzecz.html
    Ostatnio niestety troszkę mi się o niej i płynących z niej naukach zapomniało… Dzięki Marcin za ten przypominający wpis!
    Ze swojej strony w podobnej tematyce poleciłabym „Życiologię” Miłosza Brzezińskiego. Coś z rodzimego podwórka 🙂
    http://ksiazkapsychologiczna.blogspot.com/2013/05/zyciologia-czyli-o-madrym-zarzadzaniu.html

  11. Witam, to jak zwykle świetny artykuł .Zawsze z niecierpliwością czekam na następny a przy tym podzielę się tytułem który właśnie czytam.Książka nie jest z rodzaju łatwych i przyjemnych ,ale jest do bólu prawdziwa. Jest trudna i trzeba ją czytać w skupieniu i ze zrozumieniem ale warto , bo daje do myślenia i stawia do pionu.
    Stephen R. Covey „7 nawyków skutecznego działania” .Polecam.

    • Hej Iwona,
      łatwa nie jest, ale to naprawdę świetna książka. Przeczytałem ją w 2005 roku gdy urodziła się moja pierwsza córka. Bardzo lubię tę książkę i miło ją wspominam, bo dzięki niej podjąłem kilka ważnych decyzji. 🙂

  12. Ja bym polecił „The Millionaire Next Door” Thomas J. Stanley. Według mnie najlepsza książka o finansach osobistych jaką czytałem. A przeczytałem bardzo dużo na ten temat 😉 Cała książka kręci się wokół tego równania: ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI i pokazuje że wolność finansowa nie jest zarezerwowana dla dobrze zarabiających.

    • Dzięki Tomek. Dobra książka i, co ciekawe, oparta na faktycznym badaniu amerykańskich milionerów. Fajnie też opisane są tam błędy, jakie można popełnić wychowując dzieci i zapewniając im zbyt łatwy życiowy start. Przyłączam się do Twojej rekomendacji. 🙂

  13. W pułapce doskonałości – lepiej być szczęśliwą ignorantką niż zestresowaną perfekcjonistką. Irene Becker, Jutta Meyer-Kles.
    Ciekawa pozycja, skierowana do kobiet, które postawiły na perfekcyjność w każdej sferze życia: praca, dom, rodzina.

  14. Dzięki za inspirację i motywację. Od kilku tygodni nie mogę się zabrać do mojej jednej rzeczy, a Ty mi dałeś gotową wskazówkę jak się z tym uporać.

  15. Marcin,

    w artykule wprowadzającym do bloga jest pewne ważne spostrzeżenie, które, jak sądzę, odnosi się też do kwestii poruszonej w tym wpisie. Otóż każdy wie, co trzeba zrobić, aby schudnąć: mniej jeść i więcej się ruszać. A jednak wiele osób pomimo tej wiedzy nie jest w stanie osiągnąć tego celu. Oczywiście można polecać im coraz to nowsze diety, ale zwykle niewiele to pomaga, bo problem w rzeczywistości polega na niedostatecznej motywacji.

    Myślę, że z osiąganiem innych celów jest podobnie. Każdy wie, że rzeczy najważniejsze powinny mieć priorytet. Techniki zarządzania czasem są oczywiście cenne i mogą pomóc tym, którzy skądinąd nieźle sobie z tym radzą, stać się jeszcze lepszymi. (Tak jak specjalistyczne diety mogą pomóc tym, którzy i tak by schudli, zrobić to w efektywniejszy i zdrowszy sposób). Mam jednak wątpliwości, czy to rzeczywiście jest to, czego potrzebuje większość ludzi mających problemy z własną produktywnością. Umiejętność planowania też jest ważna, ale na nic się zda, jeśli człowiek nie jest zdolny do trzymania się planu, a ten element zwykle chyba szwankuje najbardziej. (Tak przynajmniej jest w moim przypadku i sądzę, że nie jestem odosobniony). Mogę postanowić zająć się Jedną Rzeczą, ale co z tego, jeśli w wyznaczonym czasie nie będę w stanie się na niej skoncentrować, bo po głowie wciąż biega mi tysiąc innych spraw? Rzecz w tym, że te mniej ważne sprawy z jakichś powodów budzą silniejsze albo bardziej pożądane emocje i w ten sposób dopychają się do grafiku niejako bez kolejki; ich intelektualna hierarchia jest bez znaczenia. Tu jest potrzebny trening samodyscypliny, a nie lepsze techniki zarządzania czasem.

    Pozdrawiam i idę spać, bo to jest bardzo ważne i powinienem był to uczynić półtorej godziny temu, ale przeczytałem artykuł i stwierdziłem, że mam coś do powiedzenia…

    • Cześć Tomek,

      Dziękuję za komentarz. Poruszyłeś bardzo ważną sprawę.

      Właśnie dlatego, kiedy trafi mi do ręki jakaś naprawdę wartościowa książka, nie sięgam po następną dopóki „nie zinternalizuję” tych rzeczy, które w obecnej wydały mi się godne zastosowania.

      Dlatego „One Thing” mam cały czas pod ręką, wdrażam krok po kroku w życie, dodaję swoje notatki. Tak naprawdę – dopiero kilkanaście tygodni po pierwszym przeczytaniu książki mogę powiedzieć, że „działa”.

      Zgadzam się całkowicie – samo przeczytanie niewiele zmieni. Poznamy po prostu kolejny sposób na sukces, którego nie będziemy w praktyce stosować. Da nam to chwilowy zastrzyk motywacji, który szybko się skończy.

      Z taką książką trzeba uczciwie popracować. Jak powiedział Morfeus w I części Matrixa:
      „Znać właściwą drogę, a podążać właściwą drogą, to dwie zupełnie różne sprawy.” 🙂

      A co do samodyscypliny – w „One thing” ten temat jest również fajnie opisany. Samodyscyplina nie działa… Działają skuteczne nawyki.
      Właśnie dlatego wdrożenie trwa – aż pojawi się nawyk. Polecam – na mnie działa świetnie 🙂

  16. Świetny artykuł, książkę chętnie zamowie i przeczytam 🙂

    A od siebie polecam klasycznie – „Pełną MOC możliwości” pana Jacka Walkiewicza, od niej w sumie zaczęła się moja przygoda ze świadomością siebie co pociągnęło świadomość własnych finansów.
    Pozdrawiam

  17. Bardzo wartościowy wpis – zupełnie jakbym patrzył na moją żonę 😉 Mam nadzieję, że wspomniana książka pozwoli jej spojrzeć na świat z nieco innej perspektywy. Dzięki wielkie

  18. Ja polecam miesięcznik Sens, dzięki któremu SENSownie układam sobie życie w różnych obszarach. Dzięki Marcinie za rekomendację książki, na pewno ją kupię w jednym z tych polecanych przez Ciebie miejsc – wszystko podane jak na talerzu, nawet nie trzeba szukać 🙂

  19. Marcin, jednym z moich źródeł dochodów (a raczej źródełek) jest wypełnianie internetowych ankiet, z tego mam punkty przekładane na kwotę do wydania w merlinie i właśnie wymieniłam je na papierową wersję książki, ebook też nabędę, bo promocja jest zacna bardzo. Przy okazji – czy jest już ebook nowej wersji Twojej książki? pozdrawiam, Paulina

  20. Marcin, kolejny jakze rzeczowy i trafny artykul. Czyta sie go lekko i szybko lecz na dlugo pozostaje w pamieci, a poruszone w nim tematy czesto powracaja na mysl! Ksiazka zamowiona za posrednictwem Twojego linka. Oby wiecej takich inicjatyw sie pojawialo, by choc w niewielkiej czesci przylozyc sie do rozwoju otwierajacego oczy bloga!

  21. Marcinie, dzięki za wpis. Książkę na pewno przeczytam. Jedną z pozycji, którą również warto przeczytać jest książka pod tytułem „Pułapki myślenia” noblisty Daniela Kahnemana. Polecam!

    • Hej Łukasz,

      Szykuję kilka artykułów o finansach behawioralnych. Kahneman, Tversky i inni – bardzo lubię ich książki. Otwierają oczy na to, dlaczego popełniamy tyle błędów.

  22. „Bogaty Ojciec, biedny Ojciec” Robert Kiyosaki. To była pierwsza książka z jakiej zacząłem brać motywację do zmian. Polecam

    • Bardzo nie lubię tej książki.
      Uważam, że dużo tu manipulacji, głównym argumentem, że to rozumowanie działa jest stwierdzenie autora, że właśnie tak w jego przypadku było. Co często okazuje się nieprawdą, bo nie ma śladu w rejestrach, że miał nieruchomości inne niż własny dom, jego firma Rich Global LLC zbankrutowała w 2012 roku. Część proponowanych przez niego rozwiązań jest też sprzeczna z prawem. Więcej na temat kontrowersji na temat Kiyosakiego: http://www.johntreed.com/Kiyosaki.html

      Główną sensowną radą jest to, żeby nie konsumować wszystkich dochodów.

    • Również popieram, ta książka i inne z tej serii można śmiało polecić bo otwierają oczy na aspekty bogacenia się.

  23. Moja przygoda z edukacją finansową zaczęła się w ostatnie wakacje od książki „Emerytura nie jest Ci potrzebna” Jacka Borowiaka. Nie miałem pieniędzy żeby sobie kupić tę książkę więc wykorzystałem nadarzającą się okazję i poprosiłem rodziców żeby kupili mi ją na imieniny. Oni mieli problem z głowy a mnie po przeczytaniu tej książki zaczęło starczać na następne książki nie tylko o tej tematyce. Pieniędzy mi nie przybyło od przeczytania tej książki, ale te same pieniądze zaczęły starczać na więcej.

  24. Czytając myśli wyciągnięte z One Thing mam wrażenie, że jej autorzy (lub Pan, Panie Marcinie) bardzo dobrze znają dzieło Napoleona Hilla „Myśl i bogać się”. Chyba pierwsza i jedna najpopularniejszych w Ameryce książek o osiąganiu sukcesu. Podobno wielu ludziom pomogła, ja wciąż próbuję ją rozgryźć.
    Pozdrawiam wszystkich.

  25. Bodaj Anthony de Mello przedstawił w którejś ze swych książek obraz współczesnego człowieka, który podróżuje pociągiem, ale ponieważ bardzo mu się śpieszy, to zaczyna popychać ścianę w przedziale, by szybciej dojechać;-)

  26. Cześć Marcin 🙂

    Zaciekawiłeś mnie mocno tą książką. Niebawem pewnie sobie ją zamówię. Na razie muszę przeczytać te pozycje, które czekają już na półce 🙂

    Co do propozycji o którą pytałeś, to ja chciałbym zachęcić do czytania EWANGELII. Po za pogłębianiem wiary, Pismo otwiera moje serce na dobro oraz pomoc dla bliźniego, a to mi się wydaję najważniejsze, bo nie ma nic piękniejszego od niesienia dobra dla każdego! Ja zawsze Pismo mam w kieszeni, w telefonie jest ściągnięta aplikacja z aktualnymi czytaniami na każdy dzień 🙂

    Pozdrawiam

  27. Witam,

    Polecam:

    „The Psychology of Achievement” – Brian Tracy.

    W dużym skrócie autor w naukowy sposób sprawnie demaskuje wymówki które blokują nasze osiągniecia (stają na drodze do sukcesu/celu), oraz podaje konkretne schematy działania i sposoby „programowania” umysłu :). Książka motywuje do działania.

    „How to Win Friends and Influence People” – wpsomnianego już wcześniej autora: Dale Carnegie.

    Mimo że tytuł brzmi nieco dziwnie, ponadczasowa książka absolutnie warta przeczytania.
    Autor przedstawia zasady skutecznej, przyjaznej i satysfakcjonującej komunikacji, używając przy tym wielu przykładów z życia znanych person.
    Książka wydawana od 1936 roku, sprzedana już w ponad 15 milonach egzemplarzy,

    Szczególnie polecam audiobook w wersji angielskojęzycznej.

    Jako ciekawostkę, z lekkim dystansem dodam „The Power of Now: A Guide to Spiritual Enlightenment” Eckhart Tolle.

    Ocenę książki pozostawiam czytającym/słuchającym :).

    Jest to materiał powiedziałbym filozoficzny często odowłujący się do wspólnych nauk, mądrości płynących z różnych religii.
    W pewny sensie uczy też komunikacji z samym sobą.

    Tu również polecam wersję ang. w audio.

    Pozdrawiam

  28. Ja też mam taką, dla mnie odkrywczą, książkę, którą przeczytałam najpierw w całości, a potem fragmenty, które są mi akurat potrzebne. Sięgam po nią również wtedy, gdy czuję, że tracę motywację, cele się rozmywają… Może ją znacie „Jak zadbać o własne finanse” Autora nie pamiętam…

  29. „Jesteś bez grosza na własne życzenie” oraz „Zamknij się, przestań narzekać i zacznij żyć” Larry’ego Wingeta. Motywują w nieco przewrotny sposób, styl autora przystępny i bezpośredni (czasem aż za bardzo), z pozoru lekkie, ale naprawdę dają do myślenia. Polecam szczególnie osobom, które rozpoczynają „porządkowanie” życia (a więc i finansów).

  30. Przeczytałem Twój wpis i ewidentnie czuje się zmotywowany do zakupienia książki! Potrzebuje jakiegoś czynnika, który wpłynie na mój ogólnie panujący chaos 🙂 I oczywiście problem z wyznaczaniem sobie priorytetów. Ja oczywiście robiąc wiele rzeczy na raz czasem po prostu zaczynam się gubić.

  31. Przytłoczenie nadmiarem obowiązków może wpłynąć na nasze życie, często nawet popadamy w różnego rodzaju kłopoty. Jeżeli do obowiązków dojdą jeszcze nawyki, które zajmują nam czas to już jest spory problem. Bardzo ciekawą publikację przedstawiłeś. Dobrze jest korzystać z tego typu książek. Pomagają wyprostować różnego typu problemy. Jednak sporo też zależy od osobowości jednostki. Jeżeli poszukiwałby Pan ciekawych książek to zapraszamy http://www.profinfo.pl/ Gratulacje bardzo ciekawego blogu. Dogłębnie omawiane zagadnienia, które ciężko znaleźć w innym miejscu.

  32. Witaj Marcinie, świetna, bardzo inspirująca recenzja książki. Od razu ma się ochotę ją przeczytać:-)
    Ja, ze swojej strony mogę, polecić korzystanie z analizy Lean Canvas. Analiza ta bardzo przydaje się w biznesie, w przypadku kiedy mamy (naszym zdaniem) świetny pomysł na biznes, w ciągu 30 min możemy bardzo dokładnie zrewidować nasz pomysł. Więcej pisałem o tym niedawno na moim blogu.

  33. Ja polecam książkę Jednominutowy Menedzer spotyka malpe. Po jej przeczytanu przestałem mieć problem z delegowaniem obowiązków. A jest to moim zdaniem problem który dotyka wiele osób zwłaszcza z tzw. kadry zarządzającej. Brak umiejetnego delegowania i powierzania zadan do realizacji (wbrew pozorom to nie to samo) powoduje w wiekszosci przypadkow, ze robimy za wszystkich wokol. Trudno wowczas o dobra produktywnosc i poczucie wolnosci w tym co robimy. Pozostałe książki z serii niestety dużo słabsze.

  34. A ja polecam książkę „Zjedz te żabę” Brian Tracy – pomaga uporządkować w głowie kolejność wykonywanych zadań i jakie priorytety powinniśmy sobie stawiać! 🙂

  35. Super post! Ja polecam: „MONEY. Mistrzowska gra. 7 prostych kroków do finansowej wolności”
    Anthony Robbins

    Zgadam sie jak najbardziej z pomyslem 3 godzin na to co najwazniejsze. Swiat pedzi a wszyscy dookola zawsze znajda dla nas jakiej zajecie 😉 Znam z doswiadczenia!

    Udanego wypoczynku i czekam na nastepny post!
    Pozdrawiam serdecznie

  36. Jakiś czas temu stwierdziłem, że wszystko mnie przytłacza i mam za dużo spraw na głowie i obowiązków.
    Zrobiłem listę projektów które mam rozpoczęte aktualnie i wyszło ok 30:), z takich grubszych to prowadzenie firmy, treningi siatkówki z dziećmi, remont mieszkania który po części sam chciałem zrobić ( bardzo duży błąd jak się człowiek nie zna), prowadzenie budżetu i nauka o finansach.
    Doszedłem do wniosku, że żaden z projektów nie jest zrobiony solidnie, dużo spraw jest załatwianych na szybko żeby tylko zrobić i ruszyć dalej, czuje, że przez to panuje w moim życiu chaos.
    cały czas zastanawiam się z czego zrezygnować i powoli zamykam część projektów.
    W moim przypadku najgorsze jest to, że jakieś tam sprawy wiszą i nie są dokończone i z tego rodzi się frustracja, stres i brak kontroli.
    Książką która pomogla mi to trochę zacząć układać jest „getting things done”
    Zgodzę się z jedną z wypowiedzi , że bardzo ważna jest samodyscyplina i realizacja planu, bo można mieć super plan ale jeżeli nie ma się konsekwencji w działaniu to można setki książek przeczytać i nic z tego nie będzie:)
    Marcin super robotę robisz. Dzięki:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

Odpowiedz